maggy30
11.08.12, 13:34
Witam serdecznie. Mam córkę w wieku ok 4 latek. Stwierdzono u niej drobne dysfunkcje układu nerwowego związane z "lekkim" porażeniem mózgowym. Ogólnie dziecko rozwija się bardzo dobrze. Urodziła się w 38 tyg ciąży, a więc nie jest wcześniakiem. Ważyła 3400. Problem, jaki widzi neurolog i neuropsycholog dotyczy dużego ich zdaniem napięcia mięśniowego. Zostałam skierowana na rehabilitację. Problem jest tej natury, że córka podobnie jak syn ma zmiany napadowe. Syn już jest duży więc z jego rehabilitacją nie ma problemu, ale córka odmawia wykonywania ćwiczeń u rehabilitantki. Teraz czekam na wizytę w sierpniu do drugiej pani rehab. Córka krzyczy, wpada w histerie, neguje. W związku z tym mam pytanie: czy rehabilitacja w gabinecie jest konieczna? Każdy mówi, co innego. Jeden neurolog uważa, że nie potrzebuje a inny znowu jest przekonany o konieczności rehabilitacji.
Czy w tym wieku duże napięcie mięśniowe skutkuje negatywnie na przyszłość dziecka, czy napięcie mięśniowe dziecko jest w stanie sobie "samo" wyregulować rozwijając się? Córka jest bardzo aktywna: biega, skacze, na swój sposób gimnastykuje się w domu, tańczy. Faktycznie napięcie mięśniowe trochę nam przeszkadza, bo dopiero w wieku 3 lat nauczyła się samodzielnie podskakiwać, bo wcześniej nie było mowy o oderwaniu stópek od ziemi, bardzo się napina i trudno ją ubrać, kiedy tańczymy w rytm muzyki jest sztywna i podskakuje i trudno jej elastycznie się poddać tańcu. Czy jest konieczność zamęczać ją rehabilitacją? Czy w domu podczas zabawy możemy sobie z tym same poradzić? Mam jej masować plecki i rączki taką szczoteczką, którą dała nam pani psycholog, ale córka nie chce tego widzieć. Co by nam pan polecił?
Pozdrawiam