WNM - nie mija a dziecko raczkuje

08.09.12, 17:29
Witam serdecznie,

Mój synek ma 7 miesięcy i jest mocno napięty. Tj. zaciska piąstki, prostuje mocno nóżki, "kręci żarówki" jak siedzi, czasami z tego napięcia nawet krzyczy. Generalnie jest fajnym bobaskiem, uśmiecha się dużo i jest bardzo ruchliwy. Martwi mnie jednak to napięcie. Słyszałam, ze raczkowanie powinno tu pomóc i cały czas miałam nadzieję, że jak zacznie raczkowac to napięcie w jakimś stopniu minie. Problem jednak nadal istnieje. Synek raczkuje od 6 miesiąca, sam siada, ładnie też siedzi. Potrafi się bawić obiema rączkami, chwyta przedmioty sprawnie. Sam już też zaczął wstawać na nózki - rano jak się budzi trzymając się barierki łożeczka. Wszystko wydaje się ok, jednak ktokolwiek go weźmie na ręce zastanawia się czemu jest taki napięty, czemu tak mocno się spina. Dla mnie to też wydaje się dziwne. Nie wiem zupełenie co robić w takiej sytuacji i dlaczego mały tak się zachowuje. Bardzo proszę o porady. Dodam także, że synek bardzo kiepsko śpi. Budzi się w nocy bardzo często z krzykiem.

Pozdrawiam
    • asta79 Re: WNM - nie mija a dziecko raczkuje 08.09.12, 19:05
      U nas aż takiego napięcia nie ma tj. jak biorę synka na rączki to jest rozluźniony, ale nie słyszałam o zależności raczkowanie=mniejsze napięcie. Mój Mały raczkuje od 2 miesięcy (teraz ma 11), a napięcie nadal jest. Teraz widzę to najbardziej w nóżkach i stópkach, kiedy synek próbuje wstawać - nogi są jak kłoda, a stopki podwinięte, że staje na paluszkach :( Tak więc to raczkowanie - owszem super, że jest - ale nie rozwiązuje chyba problemu napięcia.
      My od dzisiaj znów ruszyliśmy z zajęciami na basenie, a za 3 tyg. mam intensywny cykl hydroterapii w ramach NFZ i na cudowne działanie wody liczę najbardziej ;)
      Pomyślcie o takiej aktywności, jeśli jeszcze oczywiście nie ćwiczycie. U nas woda bardzo pomaga, po pierwszym cyklu własnie ruszyło nam raczkowanie, gaworzenie itd.
      • kasienka43 Re: WNM - nie mija a dziecko raczkuje 09.09.12, 00:36
        u nas pomogło fakturowanie - wszelkimi dostępnymi "gadżetami". W wodzie mieliśmy groch rozsypany, masowaliśmy synka różnego rodzaju gąbkami, futerkami. Do masażu używaliśmy bańki szklanej- takiej do stawiania baniek dla dzieci. Poleciła nam to homeopatka, która stawiała synkowi bańki i robiła laseropunkturę. Uważała że to odpręża i że napięcie puści. Synek miał duże napięcie w stópkach - nie dawał się dotknąć , krzyczał. fakturowaliśmy od grudnia, laseropunkturę też zaczeliśmy stosować w grudniu - więc nie wiem co pomogło synkowi ale w lutym stanął na nóżki a czekaliśmy na to 20 m-c ... rehabilitowany od 3 m-c
Pełna wersja