Ruch naprzemienny - Panie Pawle?

28.11.07, 21:19
Mój dziewięciomiesięczny syn nie raczkuje.
Wyrzuca przed siebie obie ręce jednocześnie (prawą ciut szybciej), a
potem, wspierając się na uniesionych przedramionach "ciągnie"
resztę. Jest w tym świetny i robi to błyskawicznie :-)
Neurolog stwierdził, że brak umiejętności raczkowania, czy choćby
pełzania ruchem naprzemiennym (prawa-lewa) może skutkować w
przyszłości kłopotami takimi jak dysleksja, czy dysgrafia.

Czy mogę nauczyć Franka prawidłowego raczkowania?
    • pawel.zawitkowski Re: Ruch naprzemienny - Panie Pawle? 03.12.07, 02:23
      Cwany lis z tego syna... Polecam rozłożyć na podłodze szorstką wykładzinę i
      malcowi będzie trudno przemieszczać się w ten sposób... :)
      Brak raczkowania nie powoduje wystąpienia dysleksji lub dysgrafii... PZ
      • 11nulka Re: Ruch naprzemienny - Panie Pawle? 11.12.07, 19:56
        mój 7-miesięczny synek robi tak samo - rączki do przodu (w zasadzie
        jedną się podpiera, a drugą ciągnie) i ciągnie resztę ciała za sobą
        czasem próbuje raczkować, ale zrobi 2-3 "kroki" nóżkami, a rączki
        zostają w miejscu, więc pełza
        robi to zarówno na dywanie, jak i na panelach czy terakocie
    • mala300 Re: Ruch naprzemienny - Panie Pawle? 12.12.07, 00:06
      moj syn tez tak robil.mam panele w pokoju,wiec bylo mu latwiej sie
      tak poruszac. raz zostawilam go w samej pieluszce i nie mial wyjscia-
      musial 'podniesc' brzuch.
    • mama-cudownego-misia Re: Ruch naprzemienny - Panie Pawle? 13.12.07, 13:22
      Ja już jestem po uświadomieniu w tej kwestii (neurolog i
      stowarzyszenie dyslektyków), więc może dodam, że powiedzieli mi, że
      to nie jest tak, że późniejsze chodzenie, brak raczkowania czy
      prymitywne rysunki (np. rysowanie ludzików z kresek, gdy inne dzieci
      w tym wieku rysują już kontury ciała) wywoła dysleksję, ale jest
      sygnałem, że istnieje zwiększone ryzyko jej wystąpienia (albo coś w
      rodzaju predyspozycji). Podobno autorytety w tej dziedzinie uwazają,
      że szybkie wyłapanie takich sygnałów i wdrożenie czegoś w rodzaju
      profilaktyki może zapobiec wystąpieniu dysleksji lub znacznie
      zmniejszyć nasilenie. Generalnie "profilaktyka" jest raczej
      przyjemna dla dziecka i polega min. na:
      - wspólnym rysowaniu (+ zachęcanie dziecka do bogatszych form, np.
      poprzez narysowanie połowy ludzika i dawanie mu do dokończenia)
      - wspólnym układaniu klocków i zachęcaniu dziecka do trudniejszych
      struktur (np. kupuje się dwa identyczne zestawy klocków, rodzic
      układa jeden, a potem namawia dzieciaka, żeby ułożył taką samą
      strukturę, albo układają na przemian, kazde jeden klocek)
      - wspólnych zabawach ruchowych (pływalnia, berek, taka mata, na
      której się wykonuje różne wygibasy)
      - ćwiczeniu pamieci (wierszyki, ale też, co ważne, pamięć wzrokowa
      dziecka i orientacja w przestrzeni).
      Zasada jest taka, że zabawa ma być dostosowana do wieku i nic nie
      robi się na siłę, żeby nie sfrustrować dzieciaka. To ma być zabawa i
      kropka.
      Myślę, że tego typu "profilaktyka dysleksji" żadnemu dziecku jeszcze
      krzywdy nie zrobiła, chociaż od samych rodziców wymaga trochę więcej
      pracy, niz usadzenie dziecka przed telewizorem i puszczenie
      teletubisiów. Ale w końcu od tego są rodzice, nie? :-).
      Jesli jestes zaniepokojona, skontaktuj się z najbliższym oddziałem
      Polskiego Towarzystwa Dysleksji. Na pewno Cię pokierują.
Pełna wersja