co nieco o... usmiechaniu sie do przedmiotow

06.03.08, 13:18
Na stronie gazety dotyczącej rozwju maluszkow (a dokladnie w kalendarzu zrowoju dzicka do 1 roku zycia) jest informacja o tym ze male dzieciaczki nigdy nie usmiechają sie do przedmiotow a najbardziej inetersująca dla niego jest twarz rodzicow i to do nich śla piekne usmiechy. Zreszta w książce ,,co nieco o rozoju...,, też napisal pan ze dzieci nie usmiechaja sie do zabawek (na marginesie ogromnie żaluję że nie zakupiłam tej skiążki duzo wcześniej - pomoglo by mi to rozwiązac kilka problemow dot m.in. kapieli noworodka)
to wszystko wzbudza we mnie ogromny niepokój ponieważ mój maluch ktory ma teraz prawie 3 miesiące uwielbia patrzec na żyrandol z wiatrakiem i dosyc czesto sie do niego usmiecha... tak samo do karuzeli ktora wisi w lożeczku. Uwielbia tez patrzeć na zapalony zyrandol ale oczywiście wtedy staram sie jak moge odwrocić jego uwage bo jak ja sama popatrze prosto w zarowke przez 3 sekundy to aż mnie oczy bola a co dopiero taki maluch ktory potrafi sie w nią wgapiac.

chcialabym wiedzieć czy usmiechanie sie do przedmiotów jest objawem niepokojącym,powinnam o tym powiedzieć neurologowi? (wizyty kontrolne ze wzgledu na brak oddechu przy porodzie)
dodam że maluszek slicznie sie usmiecha oczywiście i do nas- nie potrafi sie jeszcze smiac glośno ale uśmiecha sie i cieszy sie ,,calym sobą,, , calym sowim ciałkeim :)
    • betty-226 Re: co nieco o... usmiechaniu sie do przedmiotow 06.03.08, 13:51
      Pytanie na ten temat padło na forum doktora Danko. Niestety nie
      wypowiedział się.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=907&w=75352952&a=75353379
      Ja chyba jednak pilnie poszukam tekstu, który czytałam, a z którego
      wynikało, że uśmiechanie się do przedmiotów, cieni, ścian to jak
      najbardziej prawidłowość... Zresztą mój starszy syn uśmiechał się
      namiętnie do obrazków na pampersach, które to pieluchy leżały na
      przewijaku. W końcu zaczęłam je tam "stawiać" - skoro mu się tak
      podobały, żeby aż się do nich cieszyć. A myślę, że wszystko z nim w
      porządku ;) Młodszy się chyba nie uśmiechał tak ambitnie do
      zabawek..., no i też wszystko z nim w porządku :D
    • betty-226 Re: co nieco o... usmiechaniu sie do przedmiotow 06.03.08, 15:18
      Tekstu, którego szukałam, nie znalazłam. Ale przy okazji poczytałam
      co innego.
      Fakty są takie, że na samym początku dziecko i słabo widzi i się nie
      uśmiecha :) Potem interesują go twarze i wyraźne kształty,
      przedmioty, które sie wyróżniają, bo może je dostrzec. Trudno żeby
      dziecko nie zauważało wyraźnego wiatraka na suficie, żyrandola,
      zasłonek w oknie, cieni na ścianie, czy innych wyraźnych elementów
      otoczenia. Dziecko dostrzega, interesuje się, uśmiecha się.
      Faktu, że dziecko uśmiecha się do zabawek, nie traktowałabym jako
      zarzut, bo - jak pisze Pan Paweł dziecko w wieku 3 m-cy "nie
      uśmiecha się do zabawek, choć pilnie je obserwuje". Twoje dziecko
      uśmiecha się do rodziców ALE I do zabawek. To nie powinno Cię
      niepokoić. Widać dostrzega więcej niż zazwyczaj dostrzega
      trzymiesięczniak.
      Ja nie robiłabym z tego problemu na Twoim miejscu. Co innego, gdyby
      dziecię ignorowało bliskich i inetesowało się tylko zabawkami...
    • jutka74 Re: co nieco o... usmiechaniu sie do przedmiotow 07.03.08, 01:10
      U mnie w domu do tej pory krąży opowieść jak to zestresowana świeża mama (ja) martwiła się, że synek się uśmiecha do szafy, a nie do niej. :)))
      Dziś synek ma 6 lat i fajny jak na swój wiek rodzaj poczucia humoru. I tak sobie teraz myślę czy czasem on już od niemowlęctwa nie robił sobie żartów z tą szafą? ;))
    • pawel.zawitkowski Re: co nieco o... usmiechaniu sie do przedmiotow 07.03.08, 09:47
      Witam, ta informacja o nieuśmiechaniu się do przedmiotów jest nieco
      nieścisła. Nie musi się Pani niczym niepokoić. Dzieciaki uśmiechają
      się głównie tam gdzie zachodiz jakaś interakcja np. mama-dziecko,
      dizecko-dziecko, dizecko-inkasent itp. Ale nikt nie zabroni maluchom
      usmiechać się do żyramdola lub zabawki :)
      Pozdr.
      Paweł Z.
    • lilia-wodna Re: co nieco o... usmiechaniu sie do przedmiotow 07.03.08, 10:33
      Witam! Szczerze rozbawił mnie ten wątek - do tej pory nie zastanawiałam się, czy
      uśmiechanie się dziecka do przedmiotów może świadczyć o czymś złym. A tu nagle
      takie poważne rozważania ;) Mój synek (teraz ma 3 miesiące) od dawna uśmiecha
      się do przedmiotów (np. do drzwi), do zabawek - "rozmawia" sobie z nimi, śmieje
      się do wiszących nad łóżkiem pluszaków - dla mnie i mojego męża jest to dowód,
      że jest ciekawy świata, pogodny i pozytywnie nastawiony do otoczenia :) Do ludzi
      oczywiście też się uśmiecha i wręcz śmieje na głos (nikt go nie potrafi tak
      rozbawić jak mój mąż). Zakładam, że każde dziecko rozwija się w swoim tempie -
      jeśli postanowiło "wcześniej" niż piszą w książkach "zauważyć" przedmioty - to
      chyba nic w tym złego. Pozdrawiam wszystkie Mamy dzieciaczków śmiejących się do
      otoczenia :)
      • zapytjka Re: co nieco o... usmiechaniu sie do przedmiotow 07.03.08, 10:46
        tak jak pisałam w swoim poscie, informacje
        o tym, ze dzieciaczki uśmiechaja sie tylko do twarzy a nie do przedmiotów zawarte sa na gazecie oraz w ksiażce pana pawla- stad moje pytanie. Dodatkowo faktem jest, że -nie ukrywam- jestem przewrażliwiona na punkcie prawidłowości czy nieprawidlowości rozwojowych mojego malca, poniewaz synek miał trudny start (kłopoty w czasie porodu) i jesteśmy pod opieką neurologa
      • jamamma Re: co nieco o... usmiechaniu sie do przedmiotow 07.03.08, 10:48
        A ja sie usmiecham jak widzę moje niespełna dwumiesięczne dziecię szczerzące się
        do karuzeli.;)
    • whitefirletka Re: co nieco o... usmiechaniu sie do przedmiotow 10.03.08, 20:35
      a moj dzidzius usmicha sie do cyca:)))

      <a href="http://lilypie.com"><img
      src="b1.lilypie.com/oRikm4.png" alt="Lilypie 1st Birthday
      Ticker" border="0" /></a>
Pełna wersja