8,5 m-ca nie raczkuje, nie leży na brzuchu

01.01.09, 22:23
Witam wkleję podobny post, który nie doczekał się odpowiedzi:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1017&w=77213083&wv.x=1&a=77405056
mam nadzieję, że ja takiej odpowiedzi się doczekam.

Tak jak wpisałam w temacie córka nie raczkuje. Nie znosi leżeć na brzuchu,
płacze, a zaraz po tym przewraca się na plecy (to jej świetnie wychodzi). Bez
leżenia raczkowania nie będzie??
Potrafi stać trzymając się za bok łóżeczka. Natomiast nie podciąga się do stania.
Nie siada sama, choć siedzieć potrafi długo i posuwa się do przodu w tej
pozycji (ale raczej przypadkiem niż zamierzenie).

Moje pytanie.
Czy mam jakoś ćwiczyć z córką? Zacząć chodzić na rehabilitację? Wiem, że
jeszcze czas, ale bez leżenia na brzuchu chyba nie mam na co czekać; no chyba,
że zacznie chodzić, ale i na to się nie zanosi..

Proszę o podpowiedzi, a może przykłady ćwiczeń?
Pozdrawiam!
    • okri2 chyba jednak się nie doczekam pomocy.. 03.01.09, 11:43

      • id.kulka Re: chyba jednak się nie doczekam pomocy.. 04.01.09, 17:43
        A może malutka zasmakowała w siedzeniu i staniu, które są bardziej
        atrakcyjne, niż leżenie na brzuchu? Może popróbuj ją jakoś zachęcic
        do zabaw w parterze? Nie sadzaj i nie stawiaj?
    • okri2 Re: 8,5 m-ca nie raczkuje, nie leży na brzuchu 04.01.09, 22:36
      od kilku miesięcy próbuję zabawiać. Najdłużej wyleży na brzuszku jak odkurzamy
      mieszkanie, odkurzacz tak interesuje, że o swojej pozycji zapomina. Nawet
      próbowałam "na telewizor", racze ją nowymi zabawkami i śmiesznymi zabawami,
      podtrzymując tułów chodzimy na roczkach, żeby pokazać jej atrakcyjność
      przemieszczania się po pokoju. Tu wychodzą słabe rączki, po kilku krokach
      załamują się w łokciach.
      Kombinujemy..
      Co do stania, od 2 dni sama się już podciąga. Pokiwa się jak pijany zając i pada
      na tyłek.
      Jeśli nie siedzi, to leży na plecach. Innych pozycji nie uznaje (nawet na boku
      nie poleży).
      Czekam jeszcze na jakieś podpowiedzi..
    • pawel.zawitkowski Re: 8,5 m-ca nie raczkuje, nie leży na brzuchu 05.01.09, 00:11
      Witam,
      Rozwój dziecka rządzi się swoimi, wcale nie tak skomplikowanymi
      prawami. Jedne umiejętności wynikają logicznie z wcześniejszych,
      szeregu różnych doświadczeń zmysłowych, ruchowych itp.
      Jeżeli córa nie znosi leżeć na brzuchu i nie miała zbyt wiele lub
      wcale możliwości doświadczać podporu, przenoszenia ciężaru ciała,
      reakcji równoważnych, doskonalić współpracę i koordynację całego
      ciała w tej pozycji to nie mamy żadnego uzasadnienia by wymagać od
      niej by umiała raczkować. Do tej umiejętności potrzebne są
      doświadczenia w leżeniu i aktywności na brzuchu.
      Bez leżenia na brzuchu raczej raczkowania nie będzie. W każdym razie
      na pewno nie przed etapem wstawania... Ale... No właśnie.
      Pytanie dlaczego tak nie cierpi leżenia na brzuchu... Trzeba by
      zebrać wywiad, wypytać Państwa o wiele detali z dotychczasowego Jej
      życia...
      Poza tym skoro sama nie siada to jak to sie stało, że tak dobrze
      opanowała pozycję siedzącą, do tego stopnia, że przemieszcza się na
      pupie...?
      Skoro sama nie wstaje, jakim cudem stoi...?
      W takich wypadkach możemy (czytając takie opisy w internecie)
      jedynie domyślać się różnych scenariuszy i prawdopodobnych powodów
      takich zachowań niemowląt. Jak napisałem, różnych i to nie dwóch,
      trzech. Na rozwój dzieci składa się tysiące czynników, od czysto
      fizjologicznych (napięcie mięśniowe, niedojrzałość układu
      pokarmowego, ulewania) po doświadczenia i uwarunkowania
      środowiskowe...
      Wielokroć opisywałem jakimi prawami żądzi się rozwój dzieci.
      Opisywałem, jakie umiejętności następują po sobie.
      Proszę o chwilę refleksji nad tym jak trudno komuś kto nie widział
      dziecka i praktycznie nic o nim (niej) nie wie, po pierwsze ocenić
      na podstawie tak enigmatycznego opisu jakość rozwoju, po drugie
      odgadnąć jakie czynniki mogły wpłynąć na taki, a nie inny stan
      dziecka, po trzecie w końcu zaproponować Państwu "...przykłady
      ćwiczeń".
      Każde dziecko ma swoją historię i możliwe, że Państwa dziecku
      ćwiczenia nie są potrzebne, a potrzebna jest np. zmiana sposobu
      postępowania, pielęgnacji, zabaw, opieki (może np. młodą zajmować
      się babcia, której trudno asystować dziecku w zabawach na podłodze,
      stąd częste sadzanie w foteliku, noszenie na rękach i zero
      dośwaidczeń na podłodze...), albo jak w wielu przypadkach na tym
      Forum wylecznie refluksu żoładkowo-przełykowego, albo setki innych
      działań.
      Do tego przez te kilka miesięcy życia dziecka, zazwyczaj, rodzice
      odbyli już kilka co najmniej wizyt u różnej maści specjalistów.
      Wielokroć zadaję sobie pytanie, czy żaden z nich nie zwrócił uwagi
      rodziców na to co sie dzieje z dzieckiem, co można, a czego nie
      robić z nim (nią)... tip.
      Na koniec, polecę najbardziej logiczny i prosty tryb postępowania...
      Polecam wizytę w Poradni rehabilitacyjnej, gdzie łatwiej będzie
      komuś kto będzie miał szansę naocznej oceny aktywności i strategii
      zachowania córy, ocenić potrzeby dziecka i możliwe / konieczne
      działania wobec małej.
      To oczywiste, że duża grupa dzieci około 8-9 miesiecznych jeszcze
      nie raczkuje. Często zaczynają to robić przysłowiowo "z dnia na
      dzień". Ale przy zerowej tolerancji leżenia na brzuchu trudno się
      spodziewać, że Państwa dziecko tak zacznie. Kolejna możliwość, którą
      potwierdzi rzesza uczestników tego Forum - są dzieciaki, kore do
      pewnego wieku nie znoszą leżenia na brzuchu, a od pewnego momentu
      nie wyobrażają sobie by mogły funkcjonować w innej pozycji.
      Przy takiej skali niepewności co do rzeczywistych możliwości i
      potrzeb Państwa córeczki, absolutnie uzasadnione jest skierowanie
      się do - jak już napisałem - Poradni Rehabilitacyjnej.
      Pozdrawiam
      Paweł Z.
      • okri2 bardzo dziękuję Panu za odp.! 05.01.09, 12:23
        Dzieckiem zajmujemy się sami. Do Babci trafia ze 3-4 razy w miesiącu i
        faktycznie to na tych wizytach została pierwszy raz posadzona i postawiona. My z
        mężem trzymaliśmy się zasady: dopóki sama nie usiądzie, czy sama nie stanie..
        Pozycje te są bardzo atrakcyjne, dlatego posmakowanie ich zaowocowało wymuszaniem.
        I tu z pozoru rozsądni rodzice poddali się namowom innych: tak sobie świetnie
        radzi siedząc, ma proste plecki i nie kiwa się na boczki, to niech siedzi.. Ja,
        jak i moje rodzeństwo od razu chodziliśmy, "więc pewnie będzie tak samo z Twoją
        córką" Tylko, że ja wiem jak ważne jest raczkowanie..
        Leżenie na brzuszku lubiła, aczkolwiek nadużywaliśmy tej pozycji do
        "odgazowania" córci, miała kolki i tylko w tej pozycji wychodziły z niej
        pruczki, co dawało ulgę (lepsze od esputikonu, kopru, gripe water..). Po tym jak
        minęła kolka jeszcze przez jakiś miesiąc lubiła pozycję na brzuszku (pediatra
        zachwycała się, że w tym wieku wyjątkowo długo i wysoko trzyma głowę) i tak z
        dnia na dzień przestała lubić. A właściwie zaraz po tym jak nauczyła się sama
        przekręcać na brzuch.
        Matę na podłodze położyłam jak miała z 5 miesięcy. Turlałam i zabawiałam leżąc
        razem z nią. Bardzo szybko opanowała przewracanie się na plecy i od tamtej pory
        klapa..

        Miałam się nie rozpisywać.. Dziękuję jeszcze raz i wybierzemy się na rehabilitację.

        Dodam tylko, że po porodzie jedyna 9 to była właśnie z powodu napięcia
        mięśniowego, potem dysplazja prawego stawu biodrowego i szerokie pieluchowanie
        do 3 miesiąca. Luzy w stawach od urodzenia utrzymywały się długo, ale ortopeda
        stwierdził, że sama z tego wyrośnie. (Ulewała do 7 miesiąca).

        Pozdrawiam serdecznie!
        • pawel.zawitkowski Re: bardzo dziękuję Panu za odp.! 05.01.09, 17:04
          No właśnie mamo :)
          niższe od "średniej krajowej" napięcie mięśniowe, luźne struktury
          stawowe, dysplazja (?) stawu biodrowego z interwencją (szerokie
          ustawienie nóg, zmiana warunków funkcjonowania młodej w obszarze
          miednicy, tułowia i nóg...)
          Do tego parę innych szczegółów.
          Bez podstawowych informacji o dziecku trudno cokolwiek rozsądnego
          poradzić.
          Podtrzymuję propozycję konsultacji z fizjoterapeutą. Będzie łatwiej
          doradzić odpowiedni sposób postępowania. Jedno jest pewne. Nie
          wygląda to na jakiekiekolwiek objawy poważniejszych zaburzeń
          rozwojowych. Najprawdopodobniej to normalne zmiany adaptacyjne,
          jakie sa udziałem naprawdę wielu dzieciaków. To prawda straszą
          rodziców, ale krótko i w efekcie nieskutecznie :)
          Pozdrawiam
          Paweł Z.
Pełna wersja