jak47
05.02.09, 00:25
Witam,
Jestem mamą 3 miesięcznego chłopczyka (1,5 miesiąca korygowanego)
urodzonego na przełomie 33/34 tygodnia ciąży przez cesarskie cięcie.
Michał otrzymał w 1 minucie 1 pkt Apgar, a skończył na 6 pkt. Sporo
przeszedł, ale jest bardzo silnym i dzielnym chłopcem i po 3
tygodniach wyszedł ze szpitala. Początkowo nie miał zleconej
rehabilitacji, miał dostosować się do warunków domowych, dojść do
wieku urodzeniowego itd. Pani doktor stwierdziła lekkie zaburzenia
koordynacji nerwowej, ale uznała, że może być szczepiony
acellularnie na krztusiec. Przy kolejnej wizycie zaleciła terapię
Vojtą (jest zwolenniczką tej metody)ze względu na słabe mięśnie
brzucha dziecka i to, że ma zbyt proste nóżki jak leży i zbyt często
je prostuje. No i tu zaczyna się koszmar. Od dwóch tygodni potwornie
się męczymy obydwoje. Po pierwsze nie jestem w stanie wykonywać tych
ćwiczeń 4 razy dziennie. (Dziecko w ciągu dnia często je, śpi, ja
chcę żeby wychodził na spacery, chce się z nim pobawić, poprzytulać,
pośpiewać, pokazywać świat). Po drugie i najważniejsze dziecko
często wpada w histerie w trakcie tych ćwiczeń i ja w takich
momentach nie jestem w stanie go "cisnąć" i odpuszczam. To nie jest
płacz to potworny wrzask i łzy. No i nie widzę żadnych efektów tej
terapii, jak ja uciskam małego to nie wykonuje tych ruchów które
powinien. Terapeutce wychodzi to o niebo lepiej, bo ona nie zważa na
jego płacz. Twierdzi, że nawet lepiej jak dziecko z nami "powalczy".
Uważa, że muszę się znieczulić na jego płacz, bo to dla jego dobra,
a ja nie potrafię. Dzisiaj powiedziała, że takie prostowanie nóżek
może przejść w spastykę i może wpłynąć na to, że młody nie będzie
chodził i mam sobie mówić "płacze , ale będzie chodził"... Jestem
kompletnie rozbita, mam poczucie winy wobec młodego. Mam poczucie,
że dziecko nie jest rehabilitowane - bo nie jest skoro nie robie
tego tak jak należy...
Wszyscy wkoło mówią mi, że Vojta jest
skuteczniejsza od Bobathów w takich sytuacjach, ale jak tak do końca
nie wiem czy moje dziecko jest rzeczywiście w takim ciężkim stanie -
wypis ze szpitala i punktacja Apgar to jedno, a dziecko i jego
rzeczywisty stan to drugie. Wiem, że po takim ciężkim starcie jest
zagrożony MPDZ i te proste nóżki nie są dobrym objawem, ale... Nie
wiem co robić.
Może napiszę co nieco o rozwoju dziecka na ten moment:
rozwój ruchowy:
leżąc na brzuchu przetacza głowę
leżąc na brzuchu słabo podnosi głowę (robi bociana), rączki układa
przy tym z przodu, ale kiepsko się na nich podpiera, a nóżki często
są proste, czasem je podsuwa bardziej do pozycji żabki, a czasem
wywijają mu się do góry, robi taką kołyskę
na widok zabawek trochę się uaktywnia - macha rączkami i nóżkami ale
nóżkami słabiej - tak kopie nimi na przemian, rehabilitantka
twierdzi, że powinien mieć je bardziej zgięte i powinien je
podkurczać razem, a nie na przemian, uważa że jest za bardzo
wyprostowany w kręgosłupie...
poza tym:
wodzi wzrokiem za zabawką
uwielbia patrzeć w okna i na światło
śmieje się i gada do zabawek na macie edukacyjnej i na karuzeli
śmieje się i gada do światełka z latarki rzucanego na ścianę\
patrzy na kontrastowe obrazki czarno-białe
oczekuje pewnych efektów - położony na przeciwko ściany na której
często puszczamy mu "zajączki" latarką śmieje się i gada
lubi nago poleżeć na przewijaku, lubi się kąpać
jest coraz bardziej zainteresowany otaczającym go światem
Panie Pawle, proszę coś doradzić !!!!
Rozmawiałąm z terapeutą od
Bobatów i powiedział, że motoda bobath ma do zaproponowania takim
malutkim dzieciom tylko ćwiczenia na piłce... PAni od Vojty uważa,
że to za wcześnie na ćwiczenia na piłce, bo i owszem to może pomóc
dziecku podnosić głowę, ale może to doprowadzić do tego, że dziecko
będzie to robić ale według niewłaściwego wzorca... Poza tym
sugeruje, żebyśmy kładli dziecko na poduszce, żeby się tak nie
prostowało w kręgosłupie, a pod nóżki druga poduszka, żeby nóżki
były bardziej zgięte - kolanka bliżej brzuszka... I co Pan o tym
sądzi?