20052006s
18.02.09, 11:05
Drogie mamy,
Jak to jest u Was z raczkującymi i pełzającymi dzieciaczkami w
kontekście jedzenia? Ja zawsze się zastanawiam po karmieniu synka
czy go puścić na brzuszek i niech bryka czy jednak dać mu chwilę
na "zawiązanie sadełka" :-). Robię to drugie, czyli trzymam go w
bujaczku, co go unieszczęśliwia, bo jest bardzo ruchliwy, ale zwykle
gdy dostanie się na brzuszek tuż po jedzeniu, to wiele jedzonka
ląduje na podłodze. Czy u Was też tak jest? A może nie powinnam się
tym przejmować, że troche uleje czy zwróci, i po prostu niech maluch
sobie bryka, jeśli takie ma życzenie. Dodam, że Maciek (skończone 9
miesięcy) nie raczkuje, tylko pełza, czyli brzuszek caly czas jest
męczony i przyciśnięty do podłogi. Co o tym wszystkim myślicie i
jakie macie doświadczenia?