olus28
24.02.09, 00:23
Witam,
Moja córka, gdy miała 4tygodnie była badana przez lekarza pediatrę,
który stwierdził, że "coś mu się nie podoba" w jej lewym bioderku
(słabe odwodzenie) i zalecił szerokie pieluchowanie. Niestety nie
mieszkam w Polsce i tutaj nie wykonuje się standardowo badań USG
bioderek (chyba, że lekarz zauważy coś niepokojącego), więc
poszliśmy do polskiej kliniki i tam pediatra wykonała badanie usg,
po którym stwierdziła, że jest bardzo źle - az IIIb !!! Powiedziała,
że to jej zdaniem kwalifikuje się na szelki, ale najlepiej jak
zobaczy ją ortopeda. Gdy córka miała 5 tygodni byliśmy z nią na
badaniach w szpitalu. Tam lekarz ortopeda był zdziwiony wynikiem
badania USG po sprawdzeniu odwodzenia, ale dla naszego spokoju (jak
stwierdził) zlecił wykonanie badania usg po raz drugi. No i po tym
badaniu usg przez ortopedę stwierdzono, że WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU
i nawet nie zalecili pieluchowania! No i szczerze mówiąc zgłupiałam.
Lepszych specjalistów już tutaj nie ma, bo to ostatnie badanie było
robione w szpitalu położniczym, gdzie przewija się setki dzieci
dziennie. Ale aż taka rozbieżność jest bardzo niepokojąca! Córka ma
zlecone badanie rentgenowskie, które wykonuje się tutaj standardowo,
ale dopiero, gdy dziecko ma 4miesiące. Już sama nie wiem co robić???
Zaufać lekarzom ortopedom, którzy jednak chyba mają większe
doświadczenie niż lekarz pediatra w kwestii bioderek, czy wybrać się
np. do Polski do jeszcze innego specjalisty. Nie chciałabym
panikować niepotrzebnie, ale przyznam, że tak duża rozbieżność w
diagnozie mnie niepokoi.
Serdecznie pozdrawiam!