m_zonka
13.03.09, 13:32
Panie Pawle...
Mój roczniak nie chce chodzić. Dość szybko pełzał, raczkował pewnie ok. 7
m-ca(zaczął ok. 6-go), po ukończeniu 8-go siedział pewnie bez podparcia.
Rozwinął raczkowanie do perfekcji, zwłaszcza pod względem szybkości ;-)
Niby jest wszystko ok, wstaje, stoi z podparciem, "chodzi" trzymając się łózka
itd. Potrafi stać bardzo długo, nogi więc ma silne i kondycję konia. Jednak
chodzenie traktuje jako czynność, której nie potrzebuje. Ostatnio wprawił mnie
w osłupienie bo wykombinował sobie nowy sposób na przemieszczanie się
(zwłaszcza gdy w jednej ręce trzyma mocno ciasteczko, tak by w żadnym razie mu
nie wypadło), ale nie tylko wtedy. Wygląda to tak, jakby tańczył Krakowiaka
(mam nadzieje, ze nie pomyliłam z innym tańcem ludowym ;-): Prawą nogę ugina
pionowo w kolanie (całą stopę opiera o podłogę), a lewą nogę zgina w kolanie
kierując do zewnątrz tj. w siadzie po turecku. Stopą prawej nogi odpycha się
do przodu ciągnąc za sobą tę lewą zgiętą "po turecku". Pomaga sobie prawą ręką
(ciastko jest w lewej). Nie zmienia nóg, zawsze prawa jest "napędzająca", a
lewa zgięta leży.
Nie zmuszam go do chodzenia, czasem udaje mu się zrobić 2 maleńkie kroczki ale
natychmiast ląduje na czworakach (ma szybciej do celu). Gdy próbuję trzymać go
pod paszkami czy za rączki (a robię to rzadko, raz na kilka dni jednorazowo),
to zaczyna tupać nóżkami o podłogę, aż wykonuje taki ślizg na pupę. No i
oczywiście bardzo się wkurza.
I nie wiem, czy pozwolić mu na tego Krakowiaka, czy tez coś z tym zrobić w
obawie, że za chwilę znów błyśnie swą pomysłowością i zacznie np. sunąć pupą
po podłodze lub jeszcze coś innego. Krakowiak podoba mu się coraz bardziej
więc coraz częściej go stosuje, także i bez ciastek...
On po prostu nie jest jeszcze gotów do chodzenia, czy "coś może być na rzeczy"?