Dodaj do ulubionych

Świąteczne przygotowania :)

22.04.11, 07:36
Jak tam, jestescie już gotowi do świąt czy wszystko jeszcze w proszku? :)
Obserwuj wątek
          • lukasz.1978 Re: Świąteczne przygotowania :) 22.04.11, 09:06
            > My w tym roku dokładnie przeliczamy ile czego potrzeba i ograniczamy zakupy, po
            > wód:
            >
            > 1. nigdy nie mieści się jedzenie w święta do lodówki
            > 2. je się dużo dużo za dużo
            > 3. nie trawię wyrzucania jedzenia po świętach!!!

            Ja po świętach większość rzeczy zamrażam i na dłuuugo starcza :)
            • beata_z_rudy Re: Świąteczne przygotowania :) 22.04.11, 09:28
              lukasz.1978 napisał:

              > Ja po świętach większość rzeczy zamrażam i na dłuuugo starcza :)

              Dostajesz w koszach od mamy, czy sam przyrządzasz? ;)

              Szykujemy tyle, ile trzeba na święta, na pewno mniej niż więcej. Nie uznaję świąt, które w większości polegają tylko na nasiadówkach przy stole i jedzeniu, dla mnie to jakieś nieporozumienie. Im mniej w te dni przy stole, tym lepiej.
              • lukasz.1978 Re: Świąteczne przygotowania :) 22.04.11, 09:33
                > Dostajesz w koszach od mamy, czy sam przyrządzasz? ;)

                Dużo sam kupuję :)

                Od rodzinki tej czy owej też sporo dostaję, bo zawsze narobią za dużo, a potem wszystkim gościom to wciskają, bo sami nie zjedza. No to biorę i ląduje to w zamrażarce :)
                • beata_z_rudy Re: Świąteczne przygotowania :) 22.04.11, 10:05
                  przypomina mi to podejście mego szefa w czasie imprez: "jedzcie, jedzcie, bo i tak się wyrzuci".

                  Nie pasowałoby mi branie jedzenia od kogokolwiek, bo ktoś zrobił za dużo... jakieś to takie niefajne. No, chyba że się tobą opiekują jak małym Łukaszkiem, który bez tego będzie głodny :D
                  • lukasz.1978 Re: Świąteczne przygotowania :) 22.04.11, 11:12
                    A co Ty dziś taka kąsliwa ? :)

                    Ja po prostu jakoś tak nie lubię, jak się jedzenie marnuje. Więc jak wiem,że ktoś to wyrzuci, to wolę wziąc to od niego. Czasem to też kwestia grzeczności lub nawet świętego spokoju - jak ktoś przez 5 minut mnie nagabuje, żebym coś tam wziął, to w końcu wezmę, żeby mieć spokój.
                    • beata_z_rudy Re: wyrzucanie jedzenia 22.04.11, 11:34
                      lukasz.1978 napisał:

                      > Ja po prostu jakoś tak nie lubię, jak się jedzenie marnuje. Więc jak wiem,że kt
                      > oś to wyrzuci, to wolę wziąc to od niego.

                      Łukaszu, ja też nie lubię wyrzucania jedzenia, temat jest mi bliski. Dlatego nie rozumiem za bardzo sytuacji, gdy robi się za dużo. To tak trudno określić, ile wystarczy dla domowników i gości?
                      Moim zdaniem, przyjmując dla świętego spokoju coś, co zostało zrobione "z górką" (pytanie: po co?), tak naprawdę akceptujemy taki stan rzeczy, że można kupować za wiele, a później "co najwyżej się wyrzuci lub da komuś, kto zamrozi i skorzysta".

                      Na tej samej zasadzie weźmiesz od kogoś starą wersalkę, bo załóżmy że nie tolerujesz wyrzucania mebli? Czasem warto się postawić, nawet za cenę niespokoju; można przecież powiedzieć, że coś jest nie dla mnie i już. W każdym razie ja tak wolę.
                      • lukasz.1978 Re: wyrzucanie jedzenia 22.04.11, 12:01
                        Z poczata już się poprawiłem, generalnie sprawdzam ją raz dziennie, więc czasem trochę trzeba poczekać na odpowiedź :) A co do jedzenia...

                        > Łukaszu, ja też nie lubię wyrzucania jedzenia, temat jest mi bliski. Dlatego ni
                        > e rozumiem za bardzo sytuacji, gdy robi się za dużo. To tak trudno określić, il
                        > e wystarczy dla domowników i gości?

                        Niestety w mojej rodzinie obowiązuje tzw. styl bizantyjski (tak ja to określam) - uharować sie, postawić mnóstwo jedzenia na stole i opchać się. A potem walczyć z nadwagą :)

                        > Moim zdaniem, przyjmując dla świętego spokoju coś, co zostało zrobione "z górką
                        > " (pytanie: po co?), tak naprawdę akceptujemy taki stan rzeczy, że można kupowa
                        > ć za wiele, a później "co najwyżej się wyrzuci lub da komuś, kto zamrozi i skor
                        > zysta".

                        Może masz rację. Temat do przemyślenia.

                        > Na tej samej zasadzie weźmiesz od kogoś starą wersalkę, bo załóżmy że nie toler
                        > ujesz wyrzucania mebli? Czasem warto się postawić, nawet za cenę niespokoju; mo
                        > żna przecież powiedzieć, że coś jest nie dla mnie i już. W każdym razie ja tak
                        > wolę.

                        Nie, nie przyjmę starej wersalki, bardziej "nabożny" stosunek mam jedynie do jedzenia, tak mam i już. Co do jedzenia to i tak wszystkiego nie biorę - jak za jakkąds potrawą nie przepadam, to w życiu nie wezmę i od razu z góry oświadczam, ze nie biorę, bo nie przepadam za czymś tam. Ale jeśli dają coś, co mi smakuje, to się długo nie opieram :)
                        • arturwrzeciono Re: wyrzucanie jedzenia 22.04.11, 12:23
                          Co do wywalania jedzenia polecam stronę: www.niemarnuje.pl

                          Ja jem sporo warzyw (kupuję na bieżąco) i nabiału - (kupuję raz na tydzień), mięso kupuję i mrożę na min. miesiąc. A kiedyś brałem wszystkiego na zapas i wyrzucałem.
      • lukasz.1978 Re: Świąteczne przygotowania :) 22.04.11, 09:35
        > Ja jestem w trakcie przygotowań, szyneczka sie pekluje, paszet juz gotowy ale j
        > eszcze część zakupów jest w sklepie. Ale cieszę na te świeta wyjade na wieś, na
        > łono natury.

        Chyba już wiele osób wyjechało na łono natury, bo dzisiaj tak fajnie się smigało samochodem po Warszawie :)
    • slonce_bielan Re: Świąteczne przygotowania :) 23.04.11, 12:14

      ja jeszcze do niedawna tak miałam, że 4 bite dni przed każdymi swiętami stałam w kuchni i pichciłam, narobiłam zawsze tonę jedzenia i potem ani się to w lodówce nie mieściło, ani nie dawaliśmy rady tego zjeść

      wydaje mi się, że w Polsce jest taki stereotyp, że trzeba się umęczyć, umartwić, narobić, napocić, bo inaczej to nieważne
      tak niestety zaobserwowałam, zwłaszcza u starszych ludzi

      przykład: zrobiłam kiedyś szybki obiad, zajęło mi to niecałe pół godziny, a teściowa (akurat wtedy u nas byli) : co to za obiad co się tylko pół godziny robi, przecież ty się nawet nie zmęczyłaś :D ręce i cycki mi opadły :D

      drugi przykład: byłam u koleżanki na urodzinach jej dziecka, wszystkie ciasta jak i tort były kupione bo ona nie miała czasu piec, no i nie wyobrażacie sobie jak jej ciotki i wujki dupę obrobiły, że jak to kupione???? że jej się nie chciało upiec, że leniwa, że gości zaprasza na kupione ciasta, że to niewyobrażalne, i ciągle tylko: ale się 'namęczyła"

      takie niestety mamy społeczeństwo :(

      wracając do mnie to juz zmądrzalam i nie stoję w kuchni kilka dni przed świętami :) (a dodam, że gotowanie to moja pasja i uwielbiam takie pichcenie) robię tyle ile trzeba, tak żeby nie wyrzucać, z głową po prostu :)

      i też słyszę czasami: "co to za święta, przecież ty się wcale nie zmeczyłaś, ja to co innego, zrobiłam to, to i tamto, a jaka jestem zmęczona, już mam dość tych swiąt"

      a co do obecnych świąt to mam zamiar spędzić je w ruchu, dzisiaj na przykład rowerem na Kępę Potocka się wybieram, biorę książkę, kocyk, jutro po lasku Bielanskim zamierzam pojeździć, dobrze, że teściowie w tym roku do nas na święta nie przyjeżdżają, bo by mnie teściowa normalnie wyklęła :D
      • lukasz.1978 Piękny opis! 23.04.11, 12:52
        Piękny opis! Ja też znam niestety ludzi, którzy potrafią komuś tyłek obrobić, gdy ten się nie uharuje, jak "tradycja każe". Kiedyś byłem na pewnym przyjęciu komunijnym. Pani domu nie uharowała się po bożemu, tylko zaprosiła gości do restauracji. Wszystkim smakowało, pani domu posiedziala i porozmawiała normalnie z gośćmi, zamiast stac umęczona w kuchni, wszyscy byli zadowoleni... oprócz innej pani, która obrabiała potem tamtej tyłek, że jak to, że tak do restauracji zamiast samemu ugotować...

        Generalnie szanuje każdy model, zarówno uharowania się (no bo jak ktoś lubi lub uważa, ze tak trzeba, no to czemu nie, jego sprawa) jak i kupowania, zapraszania do restauracji itd. Bez sensu jest takie obgadywanie potem, bo to jest prywatna sprawa każdego, tak uważam.

        No owszem, podśmiewam się czasem, np. tu na forum, ze ktoś się umęczył, a potem wyrzuca jedzenie, bo narobił za dużo, ale jemu i jego bliskim tego nie powiem, to mogę powiedzieć tylko znajomym, forumowiczom itp.
    • beata_z_rudy Re: Świąteczne przygotowania :) 23.04.11, 20:10
      Miałam dziś zmagania z mazurkiem. Wybrałam nowy przepis (bo nie lubię za długo tych samych smaków) i dostawałam szału z czynnością zwaną potocznie "szybkim zagniataniem kruchego ciasta", wrrrr. Jak zagnieść coś, co jest sypkie i zupełnie nie wygląda na masę, która kiedykolwiek miałaby się połączyć? ;) Dodałam trochę masła, kolejne żółtko i jakoś poszło, uff.

      Jako że jestem mocno przeziębiona, przestałam prawie czuć zapachy. Wstawiłam ciasto do pieca, rozmawiam z koleżanką i mówię jej "ocho, zaczynam chyba zdrowieć, bo czuję zapachy od sąsiada, coś fajnego piecze". A nagle Eureka! przecież to zapachy z naszej własnej kuchni ;) Oj to zakręcenie wiosenne...

      Ponad połowa mazurka już zniknęła (prośby "mamo, mamo - mogę dokładkę?"), więc trud się chyba opłacił ;)

      A teraz: kawka i spokój (rodzina pojechała na groby). "Lubię ten stan, rozkoszne sam na sam".

      Trzymajcie się ciepło!
        • slonce_bielan Re: Świąteczne przygotowania :) 23.04.11, 23:50

          a ja sie wycwaniłam i takie zagniatanie ciasta deleguję na dzieci :D zostawiam przepis - co i ile mają włożyć do miski i niech zagniatają :D

          przychodzę z pracy i ciasto gotowe: np spód na sernik, czy szarlotkę itp, ja potem dorabiam resztę :D

          lubię piec, ale jak wracam z pracy wieczorem, to takie zrobione ciasto kruche to już coś - do tego już sama robię na przyklad masę serową na sernik, albo przygotowuję jabłka na szarlotkę
          • lukasz.1978 Re: Świąteczne przygotowania :) 23.04.11, 23:57
            > a ja sie wycwaniłam i takie zagniatanie ciasta deleguję na dzieci :D zostawiam
            > przepis - co i ile mają włożyć do miski i niech zagniatają :D

            Pamiętam, jak kiedyś na mnie, jeszcze w dzieciństwie, matka scedowała nacieranie udek z kurczaka papryką w proszku (była w cięzkim niedoczasie i dała mi dyspozycje przez telefon) - wyszło mi to nawet nieźle :)

            A telefon mieliśmy od niedawna, stacjonarny, po wieeelu latach oczekiwań i proszę, jak się przydał.
            • slonce_bielan Re: Świąteczne przygotowania :) 24.04.11, 00:39


              u nas telefon był "od zawsze" miało to swoje plusy i minusy - minusy takie, że się całe osiedle do nas schodziło, żeby zadzwonić, albo do nas dzwonili, żeby kogoś tam z sąsiadów poprosić do telefonu

              pamiętam jak jeszcze w podstawówce byłam, dzwoni telefon o 22, ja sobie włosy na wałki zakręcałam, rodzice juz w łóżku ;) więc ja odebrałam i musiałam po panią Tereskę lecieć do klatki obok, bo się kurczę jej córce przypomniało, żeby do matki zadzwonić, no i ja w te pędy z tymi wałkami na głowie, w szlafroku z klatki do klatki przemykam :D :D

              ooooojjjj to były czasy :D
              fajne czasy :D

              • lukasz.1978 Telefon 24.04.11, 08:56
                U mnie telefon miał "od zawsze" dziadek (ale to poza Warszawą), to była dla mnie jedna z największych atrakcji wtedy, tak samo telefon u matki w pracy też był atrakcją :)

                No i pamiętam radośc w domu, jak i nam wreszcie raczyli podłączyć.
    • lukasz.1978 I jak tam Święta? :) 24.04.11, 20:42
      Już umieracie z przejedzenia czy jeszcze trzymacie się jako tako? :)

      Mam tez nadzieję, że nie było "gorąco" przy rodzinnym stole - no bo z tym róznie bywa, zwłaszcza jak zejdzie na tematy polityczne :)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka