bulczanka
25.02.10, 20:03
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7600964.html
Dlaczego jesteśmy tacy niechętni do pomocy. Rozumiem że w dużych miastach, na dużych osiedlach ludziska są dla siebie anonimowi, ale na wsi?! Nie wierzę że nikt niczego nie podejrzewał, nie widział, słyszał!
Nawet pracownicy MOPS olali sprawę akceptując kaprysy owej starszej pani-oprawczyni. A wystarczyło zadzwonić z ośrodka na policję by ta nakłoniła babę do otwarcia drzwi pokoju w którym przebywał syn. Czego się tu bać?! Zemsty starszej pani?!
Echhh! Tyle się mówi o znieczulicy i jak grochem o ścianę.