:-(

02.04.10, 13:22
Dzisiaj dzień smutku, zadumy, skupienia, powagi i ograniczeń. Mile widziana jest cisza jednak mimo to:
www.youtube.com/watch?v=7Agh6ZTGoe8
Znacie coś w tych klimatach?
    • pink_alois ­ 02.04.10, 13:35
      • pink_alois ­­ 02.04.10, 13:40
    • hevotg Re: :-( 03.04.10, 10:30
      Że tak zapytam... a jaka to okazja?
    • korpaczek Re: :-( 03.04.10, 13:10
      bulczanka napisał:

      > Dzisiaj dzień smutku, zadumy, skupienia, powagi i ograniczeń. Mile widziana jes
      > t cisza jednak mimo to:
      > www.youtube.com/watch?v=7Agh6ZTGoe8
      > Znacie coś w tych klimatach?

      Nie pisz o tradycji na forum bo nie zyskasz sympatii,dziś to nie modne.
      Co do muzyki,nie uznaję "coverów" a już na pewno PINK FLOYD.
      Pozdrawiam i zdrowych pogodnych życzę.
      • tukantg Re: :-( 03.04.10, 14:57
        > Nie pisz o tradycji na forum bo nie zyskasz sympatii,dziś to nie
        > modne.

        A już broń Cię panie Boże o religii katolickiej. Toż to żenada! Musisz iść z
        duchem czasu, możesz propagować islam, scjentologie, animizm, babizm, bahaizm,
        debilizm... co tam tylko zechcesz, ale na miłość Boską, nie mów głośno o
        katolicyzmie, nie rób siary.
        • korpaczek Re: :-( 03.04.10, 15:01
          tukantg napisał:

          > > Nie pisz o tradycji na forum bo nie zyskasz sympatii,dziś to nie
          > > modne.
          >
          > A już broń Cię panie Boże o religii katolickiej. Toż to żenada! Musisz iść z
          > duchem czasu, możesz propagować islam, scjentologie, animizm, babizm, bahaizm,
          > debilizm... co tam tylko zechcesz, ale na miłość Boską, nie mów głośno o
          > katolicyzmie, nie rób siary.

          Niestety
          • tukantg :-) 04.04.10, 02:03
            Nie jest to w klimacie Nigtwish, ale myślę, że pasuje idealnie:
            kameyoshi.wrzuta.pl/audio/6DgAvLQA9kp/mozdzer_leszek_-_piano_-_12._christus_vincit
            • matrix_30 Re: :-) 04.04.10, 16:22
              Dziwni jesteście:-( A ja wierzę w Boga! Jestem katoliczką i to żadna
              siara dla mnie!
              • bulczanka Re: :-) 04.04.10, 16:32
                Też staram się w niego wierzyć. Nie wierzę natomiast w jego przedstawicieli i pośredników jednocześnie - "czarnych".
                Do znudzenia będę również powtarzał że KK przydała by się gruntowna rewolta w tym zniesienie rodzącego patologie i będącego wbrew męskiej naturze celibatu.
                Szkoda że nie dożyję takiej chwili.
                • hedwin Re: :-) 04.04.10, 16:40
                  celibaj je cool, czymu to je tak, że jak kandydat na faroża kce nim być to mu
                  celibat pasuje a jak już nim zostaje to nagle wypoczynty uogier mo gupawe myśli.
                  Indora we szufla i heja.
                  • tukantg Re: :-) 04.04.10, 16:54
                    Otóż to, to jest ich świadomy wybór. Jak im nie pasuje, to niech sobie znajdą
                    jakiejś innej roboty. A poza tym wytłumacz mi bulczanka, dlaczego celibat miałby
                    być źródłem chorych zachowań księży? Czy jeśli Ty byłbyś sam, to byłbyś
                    gwałcicielem, pedofilem, albo jakimś innym zbokiem? Samotności nie można łączyć
                    z tymi chorobami. Albo ktoś jest dewiant albo nie jest, ale tego typu choroby
                    nie wypływają z powodu braku kobiety. Ci, którzy są w tej chwili chorzy nadal by
                    takimi byli, gdyby mieli żony. Mało jest facetów, którzy mają rodziny, a są przy
                    tym np pedofilami? W sumie to taki typowy obrazek nawet: spokojna rodzinka,
                    kochający mąż i ojciec, a tu się nagle okazuje, że facetowi odbija. A przecież
                    ma rodzinę, a mimo to ma problemy z samym sobą.
                    • bulczanka Re: :-) 05.04.10, 14:33
                      Słuchaj, bardzo często młody ksiądz lub chłopak chcący nim być nie wie jak się zachowa po kilkunastu latach narzuconego celibatu, samotności.
                      Kiedy człowiek jest do czegoś zmuszany zawsze robi na przekór. Taka już natura człowieka. No chyba że ma przystawioną lufę do głowy. Wtedy zrobi co mu się karze;P
                      Młody ksiądz to jak nowy pracownik. Z początku ambitny i oddany. Z czasem popada w rutynę, staje się egoistyczny i próbuje jakoś sobie urozmaicić pracę. Okazuje się że tak naprawdę nie robi tego co lubi. Tacy ludzie bez powołania i pasji stanowią znaczącą większość. To samo tyczy się kapłanów.

                      Jesteśmy zwierzętami. Bardzo mądrymi, ale zwierzętami. A każde zwierzę ma instynkty i popędy które trudno pohamować.
                      Tak, uważam że celibat w przypadku zdrowego chłopa jest często źródłem chorych zachowań "czarnych". Tak samo wygląda to również w przypadku tzw. dziwaków, maminsynków, singli i samotników, którzy niby CHCĄ być sami, a tak naprawdę mają poważne problemy. Oni też często wariują robiąc to z samym sobą, gwałcąc i molestując dzieci ponieważ z racji charakteru, wychowania lub jakiegoś urazu nie potrafią się przełamać w normalnych relacjach. Ich libido szuka ujścia. Owszem, są wyjątki, ale za tego rodzaju patologie odpowiadają przeważnie spokojni, skromni, skryci panowie. No i kapłani. Nie ma takiego który by się nie spojrzał na ulicy za ładną laską. Cierpią z powodu konieczności bycia samemu.

                      Podsumowując:
                      Celibat to źródło patologii w kościele ("wygłodniałego" wilka nie da się tak łatwo powstrzymać przed "atakiem" na owieczkę - to silniejsze od niego;P).
                      Samotność będąca wynikiem różnych zaburzeń funkcji seksualności również. Ci pierwsi mogliby tylko zrezygnować z posługi kapłańskiej. Ci drudzy zaś powinni się leczyć u specjalisty.
                      • tukantg Re: :-) 05.04.10, 15:41
                        > Młody ksiądz to jak nowy pracownik. Z początku ambitny i oddany.
                        > Z czasem popada w rutynę, staje się egoistyczny i próbuje jakoś
                        > sobie urozmaicić pracę. Okazuje się że tak naprawdę nie robi
                        > tego co lubi. Tacy ludzie bez powołania i pasji stanowią
                        > znaczącą większość. To samo tyczy się kapłanów."

                        Zgadzam się całkowicie. Masz rację w 100 procentach. Jestem również głęboko
                        przekonany, że dokładnie to samo jest w małżeństwach. Ty twierdzisz, że celibat
                        prowadzi do chorych zachowań. A ja używając tych samych argumentów mogę
                        stwierdzić, że to małżeństwo prowadzi do chorych zachowań. Facet znudzony ciągle
                        tą samą, narzekającą, wiecznie niezadowoloną kobietą, w dodatku już nie tak
                        ładną, starzejącą się, chcącą coraz więcej kasy, coraz bardziej próżną.
                        W końcu facet nie wytrzymuje i próbuje czegoś, co głupie, bezsensowne, prawnie
                        zakazane.

                        Człowiek zdrowy sobie ze swoim życiem poradzi, człowiek chory zaczyna szaleć i
                        popadać w skrajne zachowania.
                        To nie celibat jest ich przyczyną, tylko problemy człowieka z jego psychiką,
                        brak umiejętności zapanowania nad pewnymi odruchami. Takie problemy zdarzają się
                        wszędzie i nie jest to zależne od tego, czy ktoś żyje w
                        małżeństwie/samotności/celibacie/konkubinacie/z psem/z kotem/albo ma rybki w
                        akwarium.

                        Każdy człowiek wybierając jakąś drogę życiową musi się liczyć z tym, że będzie
                        ona pełna ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeń. Matka musi liczyć się z tym, że z
                        powodu małego dziecka będzie wiecznie zmęczona i niewyspana. Ojciec musi liczyć
                        się z tym, że będzie musiał zapier..ć w pracy na rodzinę, a w domu jeszcze
                        zajmować się dziećmi. Kierowca nie może sobie wypić kiedy tylko przyjdzie mu na
                        to ochota, sportowiec musi prowadzić higieniczny tryb życia... itd.

                        Gdybym bulczanko twierdził tak jak Ty, że celibat jest źródłem problemów
                        psychicznych księży i należy go znieść, to idąc tym tropem musiałbym również
                        stwierdzić, że źródłem problemów matek są ich dzieci, zatem... matki nie powinny
                        mieć dzieci!! Ojcowie nie powinni zakładać rodzin, bo to źródło ich chorych
                        zachowań, kierowcy powinni chlać ile wlezie, a sportowcy nie powinni uprawiać
                        sportu, bo wiąże się to z ciężką pracą i wieloma wyrzeczeniami. Małżeństwa
                        powinno się znieść tak samo jak celibat, bo prowadzą one do chorych,
                        nienaturalnych zachowań. No i zlikwidować zawód nauczyciela, bo nadmiernie długo
                        trwający kontakt z dziećmi może doprowadzić do pedofilii.
                        Przecież to ABSURD, PARANOJA!!!!!
                        • bulczanka Re: :-) 05.04.10, 17:01
                          Idziesz za daleko. Mówimy o klechach i ich dziwnych skłonnościach, a nie o normalnych rodzinach heteroseksualnych.

                          O tym czy małżeństwo prowadzi do chorych zachowań decydują w dużej mierze charaktery. Te zaś przez lata są kształtowane najpierw przez rodziców, a następnie otoczenie na drodze socjalizacji (rówieśnicy, współpracownicy itd).
                          Fajnie to pokazuje program "Moment prawdy". Nie ma pary bez tajemnic. Nie raz okazywało się że małżonkowie dogadują się super wszędzie... poza łóżkiem. Potem albo on albo ona szuka tego brakującego puzzla w ramionach kogoś innego. To też chore zachowanie. Jedne pary mimo wszystko nadal ze sobą są, a inne po tego typu akcjach sie rozchodzą. Wszystko zależy od oczekiwać obu połówek względem siebie i wielu innych, złożonych spraw.

                          Idealizujesz ludzi, którzy idealnymi nie są i nie będą. Nie zawsze droga którą podążają jest wybrana przez nich samych. Czasem się przeceniają, czasem nie doceniają. Rzadko kiedy życie ma taką formę jakbyśmy chcieli. Tylko jego początek taki jest. Potem pojawia się wiele przeszkód, zakrętów i niespodziewanych wypadków które wszystko rujnują. Wróćmy do nieszczęsnego księdza.
                          Oto mamy nieśmiałego kolesia, mieszkającego z mamą. Ma brata katechetę. Nie ma na siebie pomysłu więc rodzice w dobrej wierze proponują mu by szedł na księdza (bo zawsze czysty, pożre, nie narobi się fizycznie, zarobi ucząc w szkole, a dodatkowo jeszcze będzie mógł w namacalny sposób komuś pomóc). Chłopak widząc że nie potrafi zagadać do laski, będąc pod presjom mamy zgadza się. W czasie nauki w seminarium zachodzą w nim pewne przemiany. Nabywa pewności siebie i obycia z ludźmi. Kończy naukę. Staje się klechą. Kilka miesięcy później zauważa w kościelnym chórze spokojną tak jak on, uroczą dziewczynę. Podchodzi do do niej, zagaduje, proponuje pożyczenie śpiewnika itp. Ona jak najbardziej się zgadza. Zaczyna odwiedzać owego młodego księdza. Kontakty służbowe przeistaczają się w prywatne. I on i ona zdają sobie jednak sprawę że robią głupstwo. Przestają się spotykać ale w ich głowach zauroczenie zasiało już swoje ziarno. Nie mogą przestać o sobie myśleć. On robi to w nocy do gazety a ona... nie ważne:P
                          Młody ksiądz zaczyna zdawać sobie sprawę z tego co zrobił, co może stracić. Bije się z myślami. Najchętniej rzuciłby tym wszystkim, no ale matka! Co ona sobie pomyśli? Co powiedzą sąsiedzi?!
                          Czarnuch postanawia zostać w kościele, który z dnia an dzień stał się więzieniem. Spotykają się raz jeszcze by wszystko sobie wytłumaczyć. Ona rozumie i wyjeżdża do większego miasta gdzie poznaje z pozoru fajnego faceta. On za dnia udaje powołanego sługę bożego, ale ciągle o niej myśli. Popada w klaustrofobię, dusi się. Posmakował słodkiego jabłka, które ktoś nagle mu wyrwał z ust. Wiedząc że ona ma już innego szuka dla owego jabłka alternatywy w postaci dzieci Maryi. Wygłodniały znów ma ochotę na ten owoc. I zaczyna się molestowanie, obmacywanie i itp.
                          Historia dziewczyny też nie kończy się dobrze. Zamieszkała razem z tamtym kolesiem. Niestety okazało sie że on lubi to robić częściej niż ona. W dodatku smakuje mu woda ognista po której staje się agresywny. I znów chore zachowania. Obrażanie, kłótnie, awantury. On robi skoki w bok itd, itd.

                          Drogi tych dwojga nie zostały wybrane przez nich samych. Nigdy nie wiadomo tak do końca i na 100% jaka będzie przyszłość. Co będzie dla nas najlepsze. Wszystko weryfikują trudy życia codziennego.

                          Co do samego jeszcze celibatu (bo to o nim, a nie zaburzeniach w ogóle mowa) - to taka niewidzialna klatka odgradzająca faceta od tego do czego jest stworzony. Smycz zmuszająca do poruszania się jedynie w obrębie małego skrawka kojca. Znosząc go przybliżymy księży do ludzi, zutylitaryzujemy ich. W wielu przypadkach pozbędziemy się również znanych nam m.in. z Niemiec i USA zachowań będących skutkiem w/wym. ograniczeń. W czym jest gorszy pastor od księdza? Uważam że posiadanie rodziny wpływa tylko i wyłącznie korzystnie. Wierzymy w Boga, a nie księdza. Dobrze by było gdyby ten ostatni żył jak inni wierni. By mogli brać z niego jak najwięcej przykładów.

                          • oryginal23 Re: :-) 05.04.10, 18:33
                            I myślisz, że ktoś tutaj przeczyta taki długi tekst?
                            Załóż sobie bloga i poinformuj o tym znajomych(jeśli ich masz)
                            Powodzenia.
                            23.
                          • tukantg Re: :-) 05.04.10, 18:53
                            > O tym czy małżeństwo prowadzi do chorych zachowań decydują w dużej
                            > mierze charaktery. Te zaś przez lata są kształtowane najpierw
                            > przez rodziców, a następnie otoczenie na drodze socjalizacji
                            > (rówieśnicy, współpracownicy itd)."

                            Tak samo jest z klechami. Na to, czy będą zboczeńcami/pedofilami/gwałcicielami
                            mają wpływ najpierw rodzice, a następnie... (jak wyżej :) )

                            > Idealizujesz ludzi, którzy idealnymi nie są i nie będą. Nie
                            > zawsze droga którą podążają jest wybrana przez nich samych.(...)
                            > Rzadko kiedy życie ma taką formę jakbyśmy chcieli. Tylko jego
                            > początek taki jest. Potem pojawia się wiele przeszkód, zakrętów
                            > i niespodziewanych wypadków które wszystko rujnują"

                            No właśnie, że nie idealizuję, tylko mówiłem dokładnie to co Ty, że życie usłane
                            różami nie jest, a ludzie albo sobie z nim jakoś radzą, albo nie. Nigdy nie
                            będzie tak, jakbyśmy chcieli. Cały problem polega na tym, żeby sobie z tym
                            radzić, to jest przejawem zdrowia psychicznego.

                            > "Oto mamy nieśmiałego kolesia, mieszkającego z mamą.
                            > Ma brata katechetę. Nie ma na siebie pomysłu więc rodzice
                            > w dobrej wierze proponują mu by szedł na księdza (bo zawsze
                            > czysty, pożre,

                            wypije, chciałoby się dodać :D

                            > nie narobi się fizycznie, zarobi ucząc w szkole,
                            > a dodatkowo jeszcze będzie mógł w namacalny sposób komuś pomóc).
                            > Chłopak widząc że nie potrafi zagadać do laski, będąc pod
                            > presjom mamy zgadza się. W czasie nauki w seminarium zachodzą w
                            > nim pewne przemiany. Nabywa pewności siebie i obycia z ludźmi.
                            > Kończy naukę. Staje się klechą. Kilka miesięcy później zauważa w
                            > kościelnym chórze spokojną tak jak on, uroczą dziewczynę. (...)
                            > Nie mogą przestać o sobie myśleć. On robi to w nocy do gazety
                            > a ona... nie ważne:P "

                            ...a ona paluszkiem :D
                            No dobrze, wszystko to prawda. Tylko jaki ma to związek z celibatem? To raczej
                            problem tego, że ktoś nie robi w życiu tego co powinien, tylko słucha się
                            grzecznie mamusi. Po prostu źle wybrał swój zawód, a w zasadzie nie on tylko
                            mamusia za niego. Powinien albo zrzucić sutannę, albo wykonywać sumiennie swoją
                            robotę, szarą, nudną, ale pewną ;-) Problem polega na tym, że taki człowiek
                            kieruje się głosem społeczeństwa a nie swoim, ale to nadal nie jest argumentem
                            za tym, żeby nie było celibatu. Ludzie muszą myśleć nad wyborem swoich zawodów,
                            a nie wybrać byle jak a potem świat wywracać do góry nogami, żeby sobie dogodzić.
                            Jeśli dla księdza celibat jest problemem, to niech nie będzie księdzem. Jeśli
                            pilot odrzutowca mdleje w czasie silnych przeciążeń, nie powinien być pilotem,
                            jeśli chirurgowi drżą ręce tak bardzo, że nie jest w stanie kroić pacjentów, to
                            niech nie będzie chirurgiem.
                            Poza tym kapłani powinni żyć naśladując Jezusa, tak? A przecież on też był sam i
                            żył dla wszystkich ludzi, a nie tylko dla swojej rodziny. Moim zdaniem nie da
                            się pogodzić obowiązków księdza, męża i ojca. Może nie mam racji, ale wydaje mi
                            się, że obraz pastora z amerykańskich głupiutkich serialów jest nieco infantylny
                            i nie do końca zgodny z rzeczywistością. No ale tego już pewny nie jestem,
                            bazuję raczej na ich podejściu do seriali i filmów w ogóle :)
                            Bulczanka, nie twierdzę, że celibat jest łatwy i przyjemny. Ale jestem
                            przekonany o tym, że nie można celibatu obwiniać o występowanie wśród niektórych
                            księży takich czy innych haniebnych zachowań. Gdyby kościół zniósł celibat to
                            tak jakby powiedział do księży: "sorry, zachowywaliście się jak świnie, bydlaki,
                            powinno się Was skazać na dożywocie, ale to przecież nie Wasz wina tylko tego
                            wstrętnego celibatu. Od teraz celibatu nie będzie a Wasze haniebne zachowanie
                            jest usprawiedliwione, bo to wszystkiemu ten celibat był winny"
                            • bulczanka Re: :-) 05.04.10, 18:58
                              "Ludzie muszą myśleć nad wyborem swoich zawodów,
                              a nie wybrać byle jak a potem świat wywracać do góry nogami, żeby sobie dogodzić.
                              Jeśli dla księdza celibat jest problemem, to niech nie będzie księdzem".
                              Niech ten twój zwrot będzie puentą tego wątku. Wszystko w pigułce:)
Pełna wersja