Leserstwo przewlekłe

27.04.10, 22:02
www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/biznes/w-marcu-spadlo-bezrobocie--pierwszy-raz-od-dziewieciu-miesiecy,57183,1
Nie uważacie że większość osób bezrobotnych w Polsce nie ma źródła dochodu (pomijam zasiłki) na własne życzenie? Tacy np. studenci bez doświadczenia na starcie chcą dostawać 3000 zł. Długotrwale bezrobotni nie przyjmują większości ofert z PUP. Nie chcą się szkolić, podejmować prac interwencyjnych, społecznie użytecznych itp. Za 1000 zł robić nie będą i koniec. Czy to nie idiotyczne? A jacy roszczeniowi są!
Ja uważam że osoba bez pracy (stara i młoda) dopóki nie znajdzie czegoś w swoim zawodzie powinna brać co dają. To lepsze niż gnicie w chacie. Zawsze coś na przeczekanie. Sam tak zrobiłem zatrudniając się w Tesco. Potem staż, a teraz sami wiecie.
Wybredny naród.
    • annahelena30 Re: Leserstwo przewlekłe 27.04.10, 22:34
      Wiesz myślę, że to troszkę krzywdzące określenie "leserstwo przewlekłe". Na
      pewno nie tyczy się większości, ale mniejszości.
      Ja pracy szukam od 5 miesięcy. Nawet takiej za 1000 złotych. Niestety mając
      dziecko i przedszkole czynne do 16.30 nie umiem takowej pracy znaleźć. Wszędzie
      praca do 17 albo i później.
      Szkolenia z Pup zrobiłam już dwa, zapomogi nigdy żadnej nie brałam.
      W zeszłym roku pracowałam, ale jak z 8 godzin zrobiło się 11 ( w tym 3 jako
      "wolontariat") to wolałam zrezygnować i spędzić te godziny z dzieckiem, a nie
      nabijać kasy prywaciarzowi.
      • bulczanka Re: Leserstwo przewlekłe 27.04.10, 22:54
        No tak. Dziecko. Szkoda że nie masz kogoś kto by takowe odbierał. To faktycznie problem uziemiający nie jedną babkę. Najgorzej jest tam gdzie nie ma żłóbka i dziadków. Pań chcących siedzieć z dzieckiem do 3 roku życia jest coraz mniej.
        No ale mówisz że nie chcesz nabijać kasy prywaciarzowi czyli nie mając dziecka też była byś wybredna. My Polacy nie lubimy patrzeć na osoby z kręgu pracodawców, właścicieli i kierowników. Co więc pozostaje? Ano własna działalność. Tylko z pomysłem na nią trudno.
        Wiele osób śmieje się z urzędasów, że gó...o robią, biorą kasę za nic, że żyją dzięki podatkom ciężko pracujących itp.
        Kiedyś powiedziałem pewnemu, gościowi (narzekającemu na biurową kadrę) "słuchaj, jest robota w urzędzie miejskim. Płacą na początku ok. 2000 netto. Co ty na to?"
        Wiesz co odpowiedział? Docinki zniknęły. Po chwili ciszy orzekł "ej ty tam znasz parę osób. Weź no się dowiedz szczegółów i daj mi znać";)
        • annahelena30 Re: Leserstwo przewlekłe 28.04.10, 09:23
          Bulczanko nie chce nabijać kasy prywaciarzowi, bo dlaczego mam pracować 3
          godziny za darmo!!!
          Temat opiekunek też przerabiałam. Nie widzę sensu pracować by połowę musiałabym
          oddać komuś za popilnowanie przez 1-2 godziny dziennie dziecka.
          W urzędzie miejskim tez się starałam o pracę.
          Są rożni ludzie i różne sytuacje w życiu. Niektórym łatwiej wyciągnąć łapę po
          państwowe pieniądze. Ja bym chciała mieć szansę na zarobienie nawet tego
          tysiąca, tylko niech mi nie każą pracować za darmo i niech mają na względzie, że
          w niektórych przypadkach nie istnieje takie coś jak DYSPOZYCYJNOŚĆ.
          • 4youtobayashi Re: Leserstwo przewlekłe 29.04.10, 08:50
            > Nie widzę sensu pracować by połowę musiałabym
            > oddać komuś za popilnowanie przez 1-2 godziny dziennie dziecka.
            Nie chcę Cię krytykować, ale czasami lepiej oddawać te połowę kasy
            opiekunce, niż nie miec nic.
            Ja mam +- 1800. Na rękę. Jak odejmę przedszkole, teraz jeszcze
            opiekunkę, to nie zostanie mi nawet połowa. Jak policze inne opłaty,
            to nic, tylko siąść i plakać. Ale wolę pracować, bo raz - to w końcu
            praca, dwa - ktos na moją emeryturę zarobić musi.
    • robingut Re: Leserstwo przewlekłe 28.04.10, 13:33
      Największym leserem jesteś Ty. Podajesz linka do strony gdzie mowa o 2 mln
      bezrobotnych i nazywasz ich leserami. Podaj linka do strony, gdzie jest 2 mln
      ofert pracy.Nie chce Ci się?
      Chłopie, ja się znam na żartach i lubię, ale głupot nie.
      Podaj ile Ty lub twoja rodzina płaci za czynsz, ogrzewanie, wodę,ścieki, prąd,
      gaz, telefon. Nie interesują mnie: benzyna, komórki, internet, komitet
      rodzicielski,książki do szkoły, gazety i ciuchy. Podaj to albo nie łap się za
      tematy, na których się kompletnie nie znasz.
      • bulczanka Re: Leserstwo przewlekłe 28.04.10, 13:42
        Nie nazywam leserami ich wszystkich. Robinie, w urzędzie pracy jestem często. Współpracuję z nimi i widzę co się dzieje. Zresztą nie chodzi tylko o PUP tarnogórski. Pracy jest sporo. Nie powinni tak wybrzydzać. Mam na myśli gł. tych którzy nie mają odpowiedniego wykształcenia, kwalifikacji bądź stoją przed nimi inne tego typu bariery.
        Za rachunki u mnie na Ohio płaci się faktycznie dużo szczególnie wtedy kiedy przychodzi wszystko na raz (co 2 miesiąc).
        • robingut Re: Leserstwo przewlekłe 28.04.10, 17:35
          Nauka szkolna i studia to inwestycja rodziców i państwa, czyli faktycznie też
          rodziców. Im większa inwestycja tym większy powinien być zwrot. A Ty
          proponujesz, by podejmować pracę za kwotę, za którą nie da się wyżyć. Każdy kto
          pracuje powinien zarobić tyle, by się mógł sam utrzymać. Jeśli rodzice muszą
          dokładać do pensji swych dzieci,by one mogły funkcjonować same lub w swoich
          rodzinach, to de facto dokładają do ich pracodawców. Kimkolwiek by oni nie byli.
          Pracodawcy którzy proponują młodym pracę na czarno za najniższą stawkę ZUS
          okradają ich samych i ich dziadków.Masz rację, że pracy jest sporo, tylko nikt
          za nią nie chce płacić. Szkolisz innych? Może krawców? Pomyśl sobie, że robisz
          to za państwowe pieniądze. Ska one pochodzą? Z Twojego podatku. A krawców
          potrzebuje przedsiębiorca prywatny, który potem zatrudnia ich....różnie. Tak też
          czasem pomyśl.
          • bulczanka Re: Leserstwo przewlekłe 28.04.10, 20:43
            Ja nikogo nie szkolę.
            Masz rację, ale czy to znaczy że ci wszyscy bezrobotni mają siedzieć i czekać na ofertę pracy która pozwoli im "się utrzymać"? Znasz realia. Na taką można czekać do usranej śmierci.
            To jest Polska. Mnie chodzi po prostu o to by nie siedzieć bezczynnie i nie czekać na gwiazdkę z nieba. Na Ohio takich młodych-starych mieszkających z mamą i pasożytujących na niej jest masa. Faceci po 30-tce, w większości kawalerowie.
            Lepiej iść do roboty za 1000 niż nie iść nigdzie i nie mieć tego tysiaka nie uważasz? Potem bywa różnie. Może jeden z drugim spodoba się prywaciarzowi i jakoś awansuje. Może ten prywaciarz poleci takiego innemu prywaciarzowi. Siedząc w chacie takich szans nie ma.
            Poza tym z tego co widzę to znacząca większość zarejestrowanych w PUP (i nie tylko) szuka roboty właśnie u prywaciarza. U niego też ją znajduje. Z tym "różnie" aż tak źle nie jest.
            • oryginal23 Re: Leserstwo przewlekłe 28.04.10, 22:16
              Nie lepiej samemu zostać "prywaciarzem"?
              23.
              • bulczanka Re: Leserstwo przewlekłe 28.04.10, 22:18
                No pewnie ale co byś w takich TG mógł otworzyć?
                • robingut Re: Leserstwo przewlekłe 29.04.10, 00:38
                  Dwa żłobki. Jeden dla dzieci.
          • 4youtobayashi Re: Leserstwo przewlekłe 29.04.10, 09:19
            Pamiętam, jak M opowiadał o facecie, który namiętnie przychodził,
            płakał i prosił o pracę. Pracy nie bylo. W końcu M się zlitował i
            gościa przyjał. A jak przyjał, to facety po tygodniu na L4, bo "no
            za takie piniondze to pracowoł nie byda". Wiedział, ile zarobi,
            wiedział, że pracując wiecej, dłużej, zarobi całkiem nieźle. Ale po
            co, skoro można siedzieć na L4?
            I takich ludzi jest całe mnóstwo.
            Co więc robi pracodawca przyjmując kolejnego "delikwenta" do pracy?
            Ano nie zatrudnia go, bo wtedy jak facet ma ochote siedzieć w domu,
            to nikt mu za to nie zapłąci.
            Pomijam kwestię uczciwości pracodawców, są różni. Ale jak komuś nie
            podobaja sie zarobki, niech sam założy firmę i zacznie zarabiać,
            wypłacając pracownikom po 3 tysiące na rękę. Wtedy okaze się ze by
            zarabiać, trzeba się nieźle nagimnastykować. Ale my mamy zakodowane,
            zę jak prywaciarz, to złodziej, bo ludzi gnębi, zarobic nie daje,
            okrada - no szkodnik społeczny.
            M zarabiał - jako szef firmy z ok. 50 pracownikami - 2.5 tysiaca /za
            benzynę dostawał zwrot:)/. Składki od najnizszej krajowej, bo wciąż
            trzeba inwestowac w firmę by nie wypaść z rynku. Jego kierowcy
            zarabiali od niego więcej, bo jak sporo jeździli, to mieli i po 3
            tysiace, ci na hali podobnie. Jasne, zadne kokosy, ale pokaż mi
            firmę gdzie kierowca zarabia wiecej od szefa. To była taka moja
            osobista frustracja:)

            > Szkolisz innych? Może krawców? Pomyśl sobie, że robisz
            > to za państwowe pieniądze. Ska one pochodzą? Z Twojego podatku.
            Skąd państwo bierze pieniadze? Czy urzędnik państwowy generuje
            faktycznie przychód? Czy ja, siedząc za biurkiem zarabiam dla mojej
            firmy? Nie. Mnie i ponad 200 innych pracowników utrzymuje
            tzw.państwo. Także z dotacji i tego, co udaje się
            szefowi "załatwić", ze tak brzydko to ujmę.
            Urzędnik moze pobierać opłaty, dawać mandaty - wtedy
            faktycznie "zarabia". Ale w którym momencie lekarz czy nauczyciel
            zarabia dla państwa? To państwo jemu płąci. Wiec kto utrzymuje
            państwo? Ano ci, którzy zarabiają - nie mylić z płąceniem podatków,
            bo państwo opodatkowuje to, co daje.
            Spójrz na allegro /pierwszy z brzegu przykłąd/. Czyste pieniadze dla
            państwa. Ludzie kupują, sprzedają a oni zarabiają i mniej lub
            bardziej grzecznie płacą podatki, z których także ja, urzędnik
            jestem utrzymywana.
            Wiem, zę na wielu urzędnikach oparte jest funkcjonowanie państwa, ze
            bez ich pracy państwo nie mogło by funkcjonować. Wiem, że częstokroć
            wykonują bardzo ciężką i odpowiedzialna pracę. I należy im sie za to
            porządne wynagrodzenie. Ale to nie zmienia faktu, że sami w sobie
            nie zarabiają, ze są utrzymywanie przez państwo.

Pełna wersja