matrix_30
12.05.11, 11:05
Dziwne zjawisko od kilku lat obserwuję w Zabrzu, hmmmm powiedziałabym nawet absurdalne, ale nie mnie oceniać. Do rzeczy:-) Gdy tylko zrobi się cieplej - tak jak dziś na przykład - zauważam (w czasie moich obecnie długich i przymusowych spacerów) natłuszczone ciała młodych ludzi opalających się na miejskich trawnikach i w parkach (w sensie - gdzie popadnie). Ci ubrani w skąpe stroje kąpielowe ludzie (kobiety i faceci - zresztą całkiem atrakcyjny widok po długiej zimie) jakoś nie pasują mi do miejskiego życia. Już mówię dlaczego. Przez wiele lat każdy - no może prawie każdy narzeka na psie, kocie odchody i ogólnie brud na ulicach, w parkach itd, a jakoś tym dziesiątką ludzi opalającym się wśród tych "brudów" , przy brzegu śmierdzącej Bytomki, nawet w pobliży dzikich wysypisk śmieci to w ogóle nie przeszkadza. Sama widzę, że na tej pięknie zielonej trawie nikt jeszcze od zimy nie posprzątał...i nie posprząta i z pewnością ja osobiście nigdy bym się z kocem w takim miejscu nie "rozbiła". Abstrahując od jakichkolwiek zasad estetycznych - bo to miejsca publiczne i w sumie to wolałabym nie być obiektem pożądania starszego, śliniącego się Pana, który gdzieś za krzakami ....(widziałam kiedyś taką scenę, te opalające się dziewczyny tez były świadome, że facet robi sobie dobrze - prawie w ukryciu...ale nie miały nic przeciwko temu:-). Więc jak to jest lubimy ponarzekać na "brud" chociaż w ogóle nam nie przeszkadza???