bulczanka
01.07.11, 13:14
Dziś wielki dzień. Obejmujemy prezydencję w UE. Obejmujemy ją w bardzo trudnym czasie. Europa się bowiem wypala, powątpiewa w wychwalane niegdyś ideały. Podobno naszym konikiem będzie partnerstwo wschodnie.
Europa pokłada w nas wielkie nadzieje. Wier że jako kraj bogaty w doświadczenia, który najmniej ucierpiał w kryzysie (na razie) tchniemy we wspólnotę nowe życie, świeżość i energię. Mamy być deszczem przywracającym wyjałowioną, wysuszona Unię do życia. Czekają nas m.in negocjacje w/s budżetu i kwestia Grecji.
Jak myślicie. Damy radę i za pół roku będziemy bardzo szanowanym i liczącym się graczem czy damy ciała i znów zbliżymy się do wschodu (ponowne wcielenie się w kopciuszka UE sprzed balu)?
To będzie nasz hit czy kit?