Gość: jap
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
24.11.03, 01:34
Przesłuchanie w piątek Grobelnego miało być tajne(i sprawa byłaby zapewne
wtedy w mediach prawie nieobecna, a przesłuchanie faktycznie pełna fikcją)-
taką decyzję zapowiadała przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Rady Miasta
Poznania jej przewodnicząca
Bittner z SLD, przed rozpoczęciem przesłuchania. Na b.małej sali (ok. 20m2)
obecnych było kilkunastu obywateli i tyluż dziennikarze. Przewodnicząca
uzasadniła potrzebę tajności chęcią stworzenia odpowiednich warunków dla
przesłuchania. Na pytanie dziennikarza, czy nie można było wyznaczyć większej
sali,odpowiedziała, że to największa sala i że ona nie wiedziała ilu
przyjdzie
zainteresowanych, bo to pierwsze takie przesłuchanie(faktycznie zapewne
najmniejsza- są sale ok. 100m2, czy nawet sesyjna Rady Miasta, ok.250m2).
Jeden
z obecnych mieszkańców zdecydowanie zaoponował, stwierdzając, że radni z
komisji powinni podziękować obecnym obywatelom za zainteresowanie i chęć
uwiarygodnienia przesłuchania przez swą obecność, nadstawiając kark dla dobra
miasta. Rownie zdecydowanie powiedział tez, że ta komisja to ostatnia szansa
na
uratowanie przez władze miasta (z radą włącznie)twarzy w tej sprawie (a
naprawdę to w ogóle, bo zasięg ich destrukcyjnych działań -przy umiejętnym
pozorowaniu uczciwości- i niekompetencji jest zatrważający- koszmarne dojenie
miasta przez SLD-PO z częściowym idziałem PiS-u). Stwierdził też, że na
Poznań
patrzy Polska, a także Europa, do ktorej chcemy wejść, dodając, że tylko
wtedy
mieszkańcy opuszczą salę, jesli radni oświadczą, ze rezygnują z funkcji
radnych-
wybranych przez obywateli właśnie do działania na rzecz miasta- rzetelnie i
przejrzyście, czyli jawnie! Tylko jedna mieszkanka opuściła salę, reszta
została- w efekcie czego to radni wyszli/uciekli, żeby (tajnie!) zagłosować-
jak nalezało przypuszczać- przeciwko jawności. Jakież było zdumienie, kiedy
radni wrócili, a przewodnicząca oświadczyła, że komisja postanowiła-
JEDNOGŁOŚNIE, czyli m.in. ona też!- że przesłuchanie będzie jawne. Ciekawe,
co
spowodowało taką woltę. Być może np. bulwerująca sprawa podwyżek wody, ktorej
przemilczane przez władze kulisy opisane zostały w prasie w liście przez
jednego z mieszkańcow, grożaca wybuchem potęznej afery,a także inne "kwiatki"
poznańskiej sitwy, ktore mogą zaszkodzić nie tylko Poznaniowi w aspekcie
naszej
akcesji do UE i jej dotacji, ale być może i Polsce. Zaszkodzić, albo raczej
pomóc, bo właśnie chyba już tylko z pomocą -wciąz naiwnej i zbyt łagodnej- UE
możemy skutecznie walczyć i przeciwdziałać, żeby jej darowizny (dotacje) nie
służyły głównie sitwie lub wypełniały dziur w budzecie Poznania, powstających
przez de facto okradanie miasta w rozmaity sposob (mieskania komunalne, tbs-y
plus pozoostałe spólki komunalne, etc.)albo brak rzertelnego i
profesjonalnego
zarządania, co jest normalnością, bo sitwa zajęta jest czym innym.Zobaczymy,
jak komisja się dalej spisze.Oraz prokuratura, do ktorej wpłynęło doniesienie
w
tej sprawie. Jak można dotować z coraz mniej zasobnych funduszy UE darowizny
dla miasta, które podarowuje za 1/4 ceny działkę w centrum miasta?!!!
A propos ostatniej krytyki ze strony Holandii.
Skierowałem ostatnio dwa listy do GW Pń i żaden się nie ukazał (publikuja je
nartomiast dwie pozostałe lokalne gazety, jak i oczywicie inne krytyczne
listy), ktorych w GW prawie zupełnie brak, co mnie dziwi , bo centralna GW
jest znacznie bardziej niezależna od np. rządu i wobec niego krytyczna, niz
GW-Pń wobec lokalnych władz. Dziś wysłałem mój trzeci list do GW- zobaczymy
czy się ukaże. Załączam go tu- jest w nim kilka z poznańskich spraw mrożących
krew w żylakach (albo raczej-gotujących krew).
Tytuł: EUROPA UCIEKA
Wybudowanie tak potrzebnego nowego mostu obornickiego kosztowało 13mln zł.
Jednak na remont sypiącego się wiaduktu górczyńskiego miasto nie ma
pieniędzy. Nie wspominam o o stanie ul.Głogowskiej, będącej zarazem dojazdem
do obwodnicy autostrady A2. Za to wkrótce wyjedzie na ulice Poznania 14
tramwaji Siemensa za 130 milionów złotych łącznie (jedna dziesiąta budżetu
miasta), a ich cena wciąż rośnie, bo została ustalona ponad rok temu w euro,
tj. w walucie, która niemal co kilka dni osiąga rekordowy kurs, za co
prezydent Poznania obwinił polski rząd. Otóż, można było z pewnością nie
tylko zawrzeć korzystniej umowę na zakup tramwaji, uniezależniając wzrost ich
ceny od kursu euro, ale też można było otrzymać z zagranicy prawie za darmo
wygodne i trwałe używane tramwaje, albo kupić nowe za złotówki – u
Cegielskiego i to kilka w cenie jednego Siemensa! Prezydent Poznania nie
uznał za potrzebne wesprzeć zakładów Cegielskiego- wyprodukowane przez nie
tramwaje z całą pewnością świetnie radziłyby sobie na ulicach Poznania,
zapewne innych polskich miast, a może i zagranicą. Znakomicie przecież radzą
sobie autobusy z pobliskiego Bolechowa, gdzie największa obecnie polska
fabryka w tej branży potrafiła tak rozwinąć licencjonowaną technologię, że
Solarisy jeżdżą już m.in. po Berlinie, wygrywając tam surowe komunalne
przetargi z całą europejską konkurencją! Taniejąca złotówka także im nie
przeszkadza. Wręcz, przeciwnie! Dzięki niej więcej eksportują- tak, jak inne
polskie firmy. W tych okolicznościach władze potencjalnie zamożnego Poznania
zabiegają o znaczne finansowe wsparcie z UE, zresztą w coraz bardziej przez
nie same zamąconych okolicznościach- niepokojących i podważających zaufanie
do siebie zarówno wśród poznaniaków, a także w Brukseli, ostatni zwłaszcza
wobec sprawy podwyżek cen wody, rzekomo wymuszonych przez UE.Miało to być
warunkiem udzielenia dotacji, co jest nieprawdą. Tu należy wspomnieć o
wybudowaniu przez Aquanet fontanny na Malcie. Jak możemy być postrzegani
przez UE, jeśli zabiegając o jej olbrzymie darowizny na rzecz Aquanetu,
tenże -będąc spółkę komunalną- podarowuje Miastu tak drogi "prezent". Jest
jeszcze jedna, bardziej kompromitująca sprawa.Otóz, dotacje unijne ISPA mają
służyć ekologii, w tym naprawie stanu Jeziora Kierskiego, poprzez
skanalizowanie okolicy. Tymczasem Rada Miasta -przy olbrzymim zaangażowaniu
prezydenta- podjęła uchwałę o przekształceniu na "park golfowy" olbrzymiego
bardzo skądinąd wartościowego przyrodniczo terenu w sąsiedztwie jeziora! Pole
golfowe musi być bardzo intensywnie odżywiane nawozami, które będą spływały
do jeziora, pogarszając dalej jego stan. Kompletna paranoja! Niestety
takich przykładów finansowo katastrofalnych dla miasta poczynań jego władz
jest znacznie więcej. Czy prezydent i jego ludzie czują się zupełnie bezkarni
i sądzą, że poznaniacy i UE są tak głupi?! W tych okolicznościach wcale by
mnie nie zdziwiło, gdyby UE nie dała nam dotacji na wodociągi, a być może i w
ogóle żadnych.