Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka"

12.08.09, 10:36
Czy serio tak trudno znaleźć pracę w tym mieście, tudzież w
okolicy.jak się nie ma pleców? nie chodzi mi o kase w tesco czy
innym sklepie... mam kogoś kto usilnie czego szuka i lipa....
(najlepiej czegość rozwijającego, ale to w wersji delux, na ścisłość
cokolwiek cieszy) oferty nieaktualne albo mają niby oddzwonić.... a
nie oddzwaniają. Dziś dziewczyna wciska ludziom kit przez tel. w
Zabrzu.... dobra ok robota jak robota ale czemu za 35 plnów za 8
h.... ręce opadają i nogi też! Może coś macie?
    • reservoir_dog Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 12.08.09, 12:19
      tak, bardzo trudno bo tu nie ma dobrej, rozwijającej i dobrze płatnej pracy
      niestety. Brak takich pracodawców. Jedyne wyjście to zostać samemu pracodawcą
      jeśli się ma $ i pomysł
      • bulczanka Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 12.08.09, 14:43
        Rzeczywiście w powiecie tarnogórskim o porządną robotę trudno. Jeżeli już werbują to tylko do marketu lub na budowę. Na czasie są teraz różne fuchy sezonowe (knajpki, ogrodnictwo itp). Jeżeli szukasz dobrze płatnej i rozwijającej pracy to ale w większym mieście niestety. Z tym że tam bardziej niż u nas patrzą na wykształcenie/kwalifikacje, także dobrze by było gdyby zainteresowany(a) poza umiejętnościami miał(a) minimum średnie. Zaznaczam jednak - to minimum dla większości dużych pracodawców.
        Znam to z relacji katowickich znajomych:) W jakiej branży chce pracować ten twój bezrobotny? Czy ma autko? Jeżeli tak to przy dobrych zarobkach dojazd nie stanowi problemu. Nie pozostaje nic innego jak nadal wysyłać CV do poszczególnych firm, śledzić prasę, neta (stronki urzędów miejskich i PUP-ów) no i łazikować osobiście - najpierw do kadr a potem szefostwa. Można też wziąć to co jest (co by jakiś dochód był - siedzenie w chacie jest najgorsze) i w między czasie szukać lepszej oferty. Albo jak radzi kolega "pies" próbować założyć własny biznes (dają dotacje w PUP). Z tym że tu też łatwo nie jest. Trzeba mieć bardzo oryginalny pomysł żeby wypaliło. No i musisz się znać na podatkach i innych duperelach związanych z prowadzeniem działalności. Jeszcze inną możliwością są staże. Dają za nie malutko ale pozwalają pokazać się pracodawcy z dobrej stronki. Po stażu masz większe szanse na przyjęcie (znają cię i w ogóle). Wiem po sobie;P

        PS. Na forum nie pytaj o oferty! Bezrobotnych mamy od groma więc od razu cię uprzedzą. Nie chwal się później znalezionymi ofertami. Nim się obejrzysz, rekrutacja do jakiejś fajnej roboty będzie zakończona. Przekaż to temu w imieniu którego pytasz. Powodzenia:)
        • valiza Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 12.08.09, 15:23
          Dzieki wielkie za wskazówki, osoba zainteresowana to młoda
          dziewczyna średnie ma, a i o wyższe się stara (przyszły chemik).
          autka i prawka niestety nie ma;/

          w razie czego podaję priv valiza@op.pl


          Nie sądziłam że tak ciężko z robotą na górach, miasto choć pikne i
          serio je uwielbiam... to jednak srednio rozwijające i jak
          zawuwałyłam stołki często oblegane przez osoby w wieku emerytalnym,
          które zamiast odejść z honorem trzymają się rękami i nogami by jak
          najwięcej się nahapać ;///
          • bulczanka Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 12.08.09, 18:29
            Chemik powiadasz... a co konkretnie? Chemia to szeroki kierunek mający wiele odłamów. Moja kumpela też ostatnio skończyła chemię (oraz jakąś specjalność - nie pamiętam jaką) no i dostała robotę w aptece w TG. Pracuje tam jako technik farmaceuta. Chwali sobie kasę ale krytykuje godziny pracy ponieważ niewiele ma z dnia:P Nigdy nie będzie idealnie jeżeli robimy na kogoś. Tak to już jest:( Co do drugiej części twojej wypowiedzi to masz troszkę racji. Tarnowskie Góry w przeciwieństwie do większych miast, krzywym okiem patrzą na młode, lepiej wykształcone osoby. Urok prowincji, tudzież kolesiostwo i obawa przed nieujarzmionym pokoleniem Y:P Dlatego też od kilkudziesięciu lat w naszych jednostkach organizacyjnych siedzą w większości stare dziady (wyjątek: MOPS:D) wspomagani przez praktykantów (przynieś, zanieś, pozamiataj). Na szczęście powoli się to zmienia. Szczególnie w sektorze prywatnym. Młodym pomogła troszeczkę Unia Europejska która wymusiła w wielu miejscach (poprzez różne rozporządzenia) konieczność wymiany kadry na lepiej wykształconą i młodszą tym samym. Czasem na studia/szkolenia wysyła się seniorów, ale znając ich zapał do uzupełniania wiedzy, pracodawca woli zatrudnić młodego który już takowy papier i praktykę posiada. Mimo to jednak większość moich znajomych; i ze studiów i ze średniej, pracuje poza TG. Ja miałem wyjątkowe szczęście ale to tylko dzięki wspomnianemu stażowi. Powiedz mi jeszcze "walizko" gdzie konkretnie chciałaby ta pani chemik pracować? Ma jakieś szczególne wymagania (faworyta) co do stanowiska i funkcji?
            • valiza Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 13.08.09, 12:56
              chemik, ale przyszły a dokładnie technolog chemiczny. Dziewczyna
              studiuje na Politechnice Śl. teraz będzie poprawiać przedmiot także
              sporo czasu wolnego. Apteka byłaby dobra, ale niestety raczej jako
              student nie ma szans, choć może się mylę (oby). ogólne wymagania -
              po prostu praca. Najlepiej oczywiście rozwijająca, gdzie mogłaby się
              czegoś nauczyć, robić coś ciekawego, na porzadnym stanowisku ;D Ale
              tak serio po takim czasie nieowocnych poszukiwań, w tym momencie
              szuka czegokolwiek.
              Serio nie sądziłam że takie są problemy w mieście, mi podobnie jak
              Tobie się udało dzięki praktykom (niestety mi nie w Tgie), ale coś
              kosztem czegoś.
              nie walizka a valizka ;))))
              Pozdrawiam
              • bulczanka Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 13.08.09, 18:49
                Szuka czegokolwiek? Tak się tylko mówi. Dlaczego więc nie pójdzie tam gdzie praca jest czyli marketu, knajpy itp? Bo mało płacą i nie rozwijają prawda? A przecież mogłaby zaczepić się byle gdzie, troszkę zarobić no i w między czasie szukać czegoś lepszego. Ja co by sobie studia opłacić zaczynałem w Tesco. Mój kolega - obecnie informatyk z kolei na stacji benzynowej. Czasem tak trzeba. A więc kumpela nie szuka czegokolwiek. Ma sprecyzowane plany które póki co nie wypalają. Dlatego jest jej trudno. Powinna się otworzyć dodatkowo na inne dziedziny i nie patrzeć tak bardzo na zarobki. Chodzi w końcu o coś tymczasowego a nie stałego. Na razie nie ma wyjścia. Musi nadal wysyłać CV i poszerzać obszar poszukiwań. Tak to niestety jest że często ludziska z TG znajdują coś daleeeeeeko poza regionem. Niech uruchomi również znajomości (twoje też:P) no i zerka do prasy/neta itp. Jeszcze raz powodzenia:)))
                www.pup-tg.pl/index.php?option=com_content&task=blogsection&id=17&Itemid=31;P
                • bulczanka Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 13.08.09, 19:04
                  Jeszcze jedno:
                  www.pupchorzow.pl/?module=tresc&id=663
                  www.pupbytom.com.pl/index.php?id=54
                  www.gci.radzionkow.pl/s.php3?id=wysw1
                  www.pup.katowice.pl/epuls/index.php
                  i wiele innych tego typu:P
                  • valiza Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 14.08.09, 08:32
                    Dzięki ;) przeglądam i przesyłam zainteresowanej ;))
                    • oregon Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 19.08.09, 09:18
                      Przykro mi to mówić, ale jeśli koleżanka jest "przyszły chemik" to podejrzewam
                      że jest po ogólniaku i nie ma na tę chwile ZAWODU. Jak w tej sytuacji mówić o
                      pracy? Za chemika (analityka, laboranta itp) to chyba tylko staż lub praktyka.
                      Pozostaje niestety bar lub kasa w tesco.O deluxe prosze chwilowo zapomnieć
                      • bulczanka Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 19.08.09, 18:01
                        Kolega "przyprawa do pizzy" nie czyta uważnie. Valiza wyraźnie napisała że "dziewczyna studiuje na politechnice śl. Tym samym owszem, jest po ogólniaku, ale i w trakcie studiów. To po pierwsze. Po drugie gdyby "na tę chwilę" miała zawód (papierek, kwalifikacje) to raczej nie szukałaby pracy w taki sposób jak obecnie. Chyba że lepszej. Po trzecie - o stażu już jej mówiłem. Dzięki temu szef/kierownik miałby okazje poznać ją z dobrej (lub złej:P) stronki. Po czwarte - masz rację. Jeżeli nie ma tego co się chce to bierze się to co jest, a w między czasie szuka czegoś na miarę:P Takie czasy:(
                        • ob133 Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 20.08.09, 11:39
                          Skoro o pracy mowa o pozwole sobie linknąć jeden z dzisiejszych
                          tematów na onecie "587 chętnych na stanowisko sekretarki".

                          wiadomosci.onet.pl/2681,2028384,,wydarzenie_lokalne.html
                          Jeśli wierzyć w wpisy na forum onetu, w grę wchodziła kwota 1500zł.
                          brutto! Tak więc w dzisiejszych czasach naprawdę nie jest łatwo o
                          pracę i zgodzę się z Oregano, że osoby studiujące niczym nie róznią
                          się w oczach pracodawcy od osób, które dopiero co ukończyly liceum.
    • d_aga5 Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 20.08.09, 12:34
      Obawiam się, że po studiach w zawodzie technolog chemiczny też może pracy nie
      znaleźć. Dzisiejszy rynek pracy wymusza na kandydacie posiadanie wysokich
      kwalifikacji i co ważniejsze specyficznych w danej branży umiejętności.
      Na wynagrodzenie wysokie też na początku kariery zawodowej nie ma co liczyć.
      Więc jak napisał ktoś wcześniej - albo wymyśleć i zgłosić własną działalnośc
      gospodarczą albo uczyć się, by w przyszłości być wysokiej klasy specjalistą. A
      póki co brać co jest (kelnerowanie, spredaż itp) i przechodzić szkołę zycia
      • valiza Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 20.08.09, 13:08
        poszukiwania czegokolwiek trwają ;DDD
        Powiem jednak że szanse rozwoju młodego człowieka w Tgie są nikłe… i
        to niestety bardzo smutne, i tutaj pole do popisu dla władz i
        stowarzyszeń działających w mieście…
        Miasto z klimatem, jest gdzie w miłym otoczeniu usiąść przy kawusi
        czy piwku, jednak ogólnie mało się dzieje…
      • bulczanka Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 20.08.09, 13:21
        No więc właśnie. Może być tak że laska jeszcze długo nie znajdzie pracy takiej jaką chce. Jedynym rozwiązaniem jest albo wziąć to co jest (ogłoszeń mimo wszystko jest sporo) albo załatwić sobie wspomniany już przeze mnie staż z PUP w wybranym przez siebie miejscu (wymagana umowa zakładu z PUP-em). Pozna dzięki temu nowych ludzi, będzie mogła pokazać co potrafi i nauczyć się tego czego nie potrafi. Na stażu można, w pracy nie za bardzo - wtedy to już powinna być "naumiona":P Dodatkowo warto się uczyć, szkolić itd. Dzisiaj nie można zamykać się w obrębie jednej tylko dziedziny. Mało który robi w swoim zawodzie. Niech dziewczyna weźmie to co będzie a w między czasie dalej sobie szuka tego co chciała by robić do końca życia. Może coś znajdzie nim 60 lat skończy:P
        Prawdziwe pole do popisu mają osoby po szkole średniej które dopiero wybierają kierunki studiów. Mogą przeanalizować obecną sytuację na rynku i wybrać kierunek przyszłościowy tj. taki na który jest obecnie zapotrzebowanie. Dzięki temu nie powinny mieć potem aż takich problemów z robotą.
        • reservoir_dog Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 20.08.09, 14:50
          bulczanka napisał:

          >
          >
          > Prawdziwe pole do popisu mają osoby po szkole średniej które dopiero wybierają
          > kierunki studiów. Mogą przeanalizować obecną sytuację na rynku i wybrać kierune
          > k przyszłościowy tj. taki na który jest obecnie zapotrzebowanie. Dzięki temu ni
          > e powinny mieć potem aż takich problemów z robotą.


          Szanowny Bulczanko, teoretycznie jest to właściwe podejście, w praktyce jednak
          nic nie jest proste i przewidywalne.

          W popycie na konkretne zawody zawsze panuje sezonowość - kiedy kończyłem LO
          zewsząd mówiono nam - teraz potrzebni są ekonomiści i prawnicy, jest
          prywatyzacja, nowe metody zarządzania, powstają banki i instytucje finansowe,
          idźcie na ekonomie i prawo a roboty wam nie zabraknie. Skończyło się to
          gigantyczną nadprodukcją ekonomistów kształconych byle jak i gdzie popadnie, nie
          tylko na szanowanych państwowych uczelniach. Dziś pewnie 3/4 z nich nie pracuje
          w swoich wyuczonych zawodach.

          Kilka lat później kolejna fala i tym razem psychologowie, inżynierzy od
          środowiska, informatycy etc. Dwa, trzy lata temu z kolei wielki boom na
          inżynierów, projektantów, menadżerów projektów budowlanych ze względu na hossę w
          budownictwie...

          Prawda jest taka że nie przewidzisz czy dziś wybierając uczelnię X na kierunku Y
          będziesz miał wzięcie za 5-6 lat i znajdziesz pracę.

          I jeszcze jedno, kiedy kończyłem podstawówkę presja na pójście do LO była
          ogromna, w praktyce szkoły techniczne a nie daj boże zawodówki nie liczyły się
          jako potencjalne szkoły średnie. Trzeba było zrobić maturę, to była podstawa. Z
          perspektywy czasu widzę że to było błędne założenie - aby osiągnąć sukces nie
          musisz być łowcą tytułów z kropką lub bez...liczą się konkretne umiejętności
          praktyczne: jak zbudować dom, jak obciąć klienta i zrobić mu modną fryzurę, jak
          zrobić make-up, jak nauczyc kogosc jazdy samochodem, jak pospawać konstruklcję
          lub wytapetować pokój. Znam wielu ludzi bez matury którzy wykonując pewne usługi
          na rzecz ludności zapewniły sobie dobrobyt i wielu magistrów klepiących biedę
          lub pracujących gdzieś na taśmie w IRL lub ENG (bez urazy).
          • bulczanka Re: Praca w TGie lub w okolicy?? bez "plecaka" 21.08.09, 08:20
            Szanowny "psie":P
            Masz rację ale nie do końca. Podsumowując powyższe może rzecz iż przez kilka najbliższych lat większe wzięcie będą miały osoby które ukończyły kierunki ścisłe aniżeli humanistyczne. Ty drugich mamy za dużo. Pewnie że powinien liczyć się fach i umiejętności, ale ukończona szkoła również. W wielu dziedzinach (również i w mojej) studia wyższe na konkretnym kierunku i o konkretnej specjalności są wymagane. Gdybym nawet miał umiejętności a nie miał tego głupiego papierka z orzełkiem, to roboty bym nie dostał. Wychodzi rozporządzenie (w moim przypadku Pani minister Fedak) i trzeba się dostosować. Słyszałem że mają znów zacząć być modne zawodówki uważane swego czasu za zbiorowiska hołoty i tumanów. Tak naprawdę jednak dzięki dużemu naciskowi na praktykę, wypuszczały one nieraz znakomitych fachowców. Tu się całkowicie z tobą zgadzam. No ale mamy takie czasy a nie inne. Jeżeli można to warto się uczyć. Papierek się nie straci a często również otworzy nie jedne drzwi. Złą tego stroną jest to iż często pracodawca zatrudni absolwenta bez umiejętności, a nie zatrudni osoby bez takiej szkoły ale z fachem w ręku. No ale co poradzisz:( Nic nie jest regułą. Znam wielu mgr którzy teraz pakują sałatki w Londynie oraz wielu "zawodówkowiczów" którzy otwarli sobie własne firmy/warsztaty i jest cool;) Ja ukończyłem studia na humanistycznym z tym że miałem dużo szczęścia. Wybrałem kierunek na który zawsze będzie zapotrzebowanie. Sam kryzys (oraz poszkodowani przez niego ludziska) tylko go napędza można powiedzieć:D A pomyśleć że pierwotnym założeniem była tylko ucieczka od wojska;) Dobrze że na czas zmądrzałem.
            Jeszcze co do tej pracy - umiejętności i papierek to 50% sukcesu. Reszta to - jak mawiają ludzie czekający by się podpisać w PUP - znajomości:)
Pełna wersja