bulczanka
21.08.09, 23:23
Nie tak dawno odwiedziła nas Madonna. Kościół, jego radykalni (czy raczej ortodoksyjni) zwolennicy oraz grupka kibiców warszawskiej legii byli przeciwko owej wizycie. Skończyło się to na zaledwie kilkunastoosobowej, niesłyszalnej manifie. I dobrze.
17 listopada przyjedzie sobie do naszego mlekiem i miodem płynącego kraju ktoś przy kim Pani Veronica Ciccone jest niczym niewinne dziecko Maryi mieszkające na plebani:P Mówię o Marilynie Mansonie. Jeżeli chodzi o mnie to uważam iż kolo ma oryginalne i wciągające teledyski. Z utworów podobają mi się 3: Nobodies, Personal Jesus oraz Mobscene. Ciekaw jestem jak na niego zareaguje kościół, legia i inni. Może w ogóle nie zareaguje. W końcu Manson nie jest aż tak popularny i komercyjny jak Madonna. Poza tym zagra w klubie a nie na arenie-pająku jak U2. Co myślicie? Dlaczego jesteśmy tacy "sterylni" wobec tego typu osób, sztuki itp (nie mówię tu o przesadnie zwyrodniałej odmianie takowej sztuki - wiadomo)? Czemu nie akceptujemy poglądów innych niż nasze? Skąd się to w nas bierze? Nie lepiej po prostu zostać w domu lub np. iść do kościoła zamiast wymachiwać krzyżykami i psuć rozrywkę innym?