Romowie na Krakowskiej.

08.09.09, 09:19
Dzisiaj dzień targowy,pogoda ładna,więc na głównej ulicy miasta
jak zwykle pojawią się wyłudzający datki cyganie.
Zastanawiam się,czy to folklor,czy uciążliwość?
Jacy ludzie i dlaczego dają im pieniądze?
23.
    • bulczanka Re: Romowie na Krakowskiej. 08.09.09, 09:51
      Nie tylko cyganie. W większości przypadków żebractwo to zawód, sposób na życie,
      a nie prawdziwa potrzeba wynikająca ze skrajnej biedy i życia poniżej minimum
      egzystencjonalnego. Wolą kasę aniżeli ubranie, żywność itp. Chociażby to jest
      podpadające. Ci faktycznie biedni nie wychodzą na ulicę by błagać i prosić. Oni
      się tego wstydzą. Wolą cichaczem zajść do MOPS-u po zasiłek lub przyznanie
      posiłku w ToTu. Tak to wygląda. Najcwańsi "ulicznicy" potrafią miesięcznie
      zarobić więcej niż nie jeden urzędas. To oszuści i tyle. Prędzej wrzucę
      studentowi który otwarcie mówi że "na piwo" lub pitoli na gitarce niż jakiemuś
      innemu delikwentowi z pod kościoła. Mimo to przechodnie dość często wrzucają
      pieniążki do kubeczków tych leserów. Dlaczego? Głodnych nakarmić, spragnionych
      napoić itp? Nie! Chodzi raczej o chęć szybkiego pozbycia się upierdliwego
      śmierdziela. No i strach przed ewentualną chorobą tudzież ukłuciem brudną igłą
      (i zakażeniem AIDS). Każdemu kto prosi mnie o zapomogę odpowiadam: "panie tam
      jest ops - oni są po to by rozeznać sytuację i wesprzeć...". Ale nie, oni wolą
      po ulicach łazikować. Ciekawe dlaczego. Bo nie chce mi się wierzyć że tylko ze
      wstydu.
      • bulczanka Re: Romowie na Krakowskiej. 08.09.09, 09:56
        Bym zapomniał. W takich np. Katowicach jest pan który od kilku już lat żebrze.
        Wieczorem po "pracy" przebiera się i wsiada do BMV. Ponoć wszystko jest na you
        tube (nagrane telefonem). Naprawdę, dam na orkiestrę, caritas, inne fundacje,
        dam nawet "czarnemu" na tacę, ale żebrakowi na ulicy nie dam. Tym bardziej że
        sam również we włoskim lotto ostatnio nie wygrałem.
        • malinka8619 Re: Romowie na Krakowskiej. 08.09.09, 11:48
          ...dajcie spokój...a kojarzycie może tego mężczyznę koło lodziarni...on stoi tam kilkanaści juz lat...nie prosi o nic tylko stoi i trzyma legitymację w dłoniach...nikogo nie zaczepia...jemu też odmówicie pomocy?...a temu niewidomemu spod "podcieni" również...JEśli młodzi ludzie, którzy spiewają i grają by zarobić na studia są dla was uciążliwi, to po co wogóle zwracacie na nich uwagę...Nie pakujcie wszystkich do jednego wora...Romowie przy dworcu, koło targu , na rynku i Krakowaskiej są uciążliwi, bo łażą za tobą i wyłudzają kasę...ale ja powiem wam, że ostatnio aż mnie zatkało...młoda cyganka podeszła do mnie z dzieckiem na ręku i powiedziałą, że nie chce pieniędzy tylko mleko dla dziecka, no więc się zgodziłam, zawlokła mnie do apteki, bo dziecko rzekomo miało skaze białkową i poprosiła o mleko Bebilon...zgodziłam się, ale jak Pani w aptece powiedziała mi ile za nie mam zapłacić osłupiałam...39 zł z groszami...Kupiała, ale przez długi czas już nikomu nie "dorzucę do skarbonki"...Natręty z puszkami zbierającymi na operację dla dzieci też działają mi na nerwy, bo nie mam pewności czy pieniądze, które wrzucam dla dzieci naprawdę są przeznaczone na ich operację...a jednak wrzucam...bo nie mi osądzać komu pozwolę dalej żyć, a może te moje 2 zł komus pomoże...tego nauczyła mnie mama...pomagać i być życzliwym...nikt nie zbiednieje...a 2 złote może zdziałać wiele dobrego...Fakt jest, że nie każdemu jesteśmy w stanie pomóc bo sami ne zarabiamy kokosów...ale kiedś każdy z nas czuł potrzebę podzielenia się z innym...nie mówię by dawać pieniądze każdemu, kto nas o to poprosi...to indywidualny wybór każdego z nas...ale nie klasyfikujmy wszystkich jako naciągaczy i leni...niektórzy rzeczywiście takimi są...a niektórzy niestety nie maja innego wyjścia...pozdrawiam;]
          • kawczak2 Re: Romowie na Krakowskiej. 08.09.09, 20:11
            pana stojacego obok latarni widziałem w banku jak pokazywał decyzję
            i brał niemały kredyt, więc mniej naiwności i więcej dystansu...
          • tarnowitz Re: Romowie na Krakowskiej. 09.09.09, 13:10
            No właśnie ktoś tu wspominał o panu spod lodziarni , rzeczyiście stojąc tam wygląda na bardzo zabiedzonego , ale droga do przystanek autobusowy na ul. Bytomskiej idzie mu całkiem żwawo , a oczekiwanie na autobus umila sobie papieroskiem ! Kolejny ciekawy przypadek to banda cyganów których dopadła epidemia zbyt krótkiej nogi . Nikomu nie dałbym nawet grosika , sami oszuści ! Tylko pomoc w postaci czegoś do jedzienia .
    • d_aga5 Re: Romowie na Krakowskiej. 08.09.09, 12:03
      Kilka lat temu w mieście, z którego pochodzę (nie wiem, czy była to kampania
      ogólnopolska)była taka kampania pod nazwą ,,Nie dawaj na ulicy".
      Generalnie rzecz w tym, by uświadomic ludziom, ze lepiej wpłacic pieniadze
      przez organizacje pozarządowe powstałe, by,zajmowac sie dzialalnością
      charytatywną. Od tego czasu ,,nie daje na ulicy".Raz do roku przeznaczam 1%
      podatku na wybraną organizację pożytku publicznego.
      • bulczanka Re: Romowie na Krakowskiej. 08.09.09, 12:16
        I tak powinno być. Od pomagania, o którym tu mowa są organizacje, fundacje i
        kościół (choć tu bywa różnie:P. No i ten 1% z podatku. Tusk na polityce
        społecznej póki co aż tak bardzo nie oszczędza więc ci wszyscy ulicznicy powinni
        korzystać z pomocy społ. Po to ona jest. Ale przecież to wymaga poświęceń.
        Wniosek trzeba złożyć, zaświadczenie z PUP przynieść, pozwolić pracownikowi
        socjalnemu by ten wszedł nam do chaty itp. No i te kryterium dochodowe (351 zł
        na głowe lub 477 zł na osobę samotną) - nie! Jeszcze ktoś się dowie że mam
        plazmę, maybacha i firmę. Żebractwo to tylko takie dorabianie:p Dajcie spokój.
        • matrix_30 Re: Romowie na Krakowskiej. 08.09.09, 13:01
          Z przymrużeniem oka - "kampania pod nazwą ,,Nie dawaj na ulicy""
          dobra kampania, ja nie daje....
          A tak poważnie, to w sumie nie rozumiem, dlaczego mam nie wrzucić
          zeta do pudełka na ulicy, przecież mi nie ubędzie? I chociażby
          ten "żebrak" zarabiał na tym więcej niż ja (pracując czasem 16h/d),
          co z tego - każdy orze jak może, wyda te pieniądze i "nakręci"
          gospodarke.
          • dlm-2 Re: Romowie na Krakowskiej. 08.09.09, 14:05
            Właściwie to nie daję żebrakom.Ale jak mam dobry dzień /tak jak dzisiaj/to nawet
            śmierdzącemu pijakowi dam 10 zł.Zdarzało mi się że dzieci chciały żeby kupić im
            coś do jedzenia.Nigdy nie odmawiam.Głodne dzieci jest to coś strasznego.
            • bulczanka Re: Romowie na Krakowskiej. 08.09.09, 14:13
              Wsparcie rzeczowe - TAK
              Wsparcie finansowe - NIE, chyba że na fundację lub organizację (wiarygodną,
              sprawdzoną, zarejestrowaną, kontrolowaną).

              PS. Ja bym 10 zł nie dał. Nawet jakbym miał dobry dzień;P Już mówiłem - ops da
              im znacznie więcej. O ile faktycznie są w potrzebie.
              • pink_alois Re: Romowie na Krakowskiej. 08.09.09, 21:31
                Jak ktoś nie chce dać to zawsze przytacza takie argumenty że oto są odpowiednie
                organizacje, na które zresztą również nie płaci co według mnie jest akurat
                właściwym postępowaniem
                Chcesz komuś pomóc rób to imiennie, nie nabijaj kasy złodziejom.
                • oryginal23 Re: Romowie na Krakowskiej. 08.09.09, 23:29
                  Pomogłeś komuś?
                  Ja pomagam Tobie bezinteresownie.
                  23.
    • malinka8619 Re: Romowie na Krakowskiej. 09.09.09, 17:34
      ...pomagam bo chcę...
      • oryginal23 Re: Romowie na Krakowskiej. 09.09.09, 21:50
        To też element Twojej wolności.
        23.
    • hellyspring Re: Romowie na Krakowskiej. 04.10.09, 08:08
      No, ja też się nad tym zastanawiam...
      Kiedyś zdaje się był już taki temat. Strategia zabierania na ulicę malutkich dzieci i głośne lamentowanie w języku nie przypominającym żadnego z europejskich musi widac dawac wymierne efekty, skoro nic się w tej kwestii nie zmienia od lat. Najgorsze jest jednak to, że te dzieci nie znają innego sposobu na zarobek, za kilka-kilkanaście lat będą samodzielnie wystawac pod witrynami,pewnie już z własnymi pociechami, kurczyc nogi, zapewne do perfekcji opanują chodzenie o kulach...
      Nie pomagam Romom. Nie jestem ani rasistką, ani nie mam uprzedzeń, bo wiem, że pośród nich są normalni, nieaspołeczni ludzie, którzy starają się życ tak jak Polacy i nie udawac,że po kilkuset latach mieszkania na tych terenach nie nauczyli się mówic po polsku. Ale to niewielki odsetek,łatwiej przecież posiedziec na ulicy niż pójśc do pracy. Dzieci nie chodzą do szkoły, większośc całe życie pozostaje analfabetami... Jedyna szansa dla nich to NIE POMAGAC finansowo. Brzmi paradoksalnie, ale dopóki będą hojni dawcy, dopóty Romowie będą żebrac. A ich pobratymcy rozbijac się luksusowymi brykami po Bytomiu, nie płacąc ani grosza podatków od niczego, bo nie są wszak obywatelami polskimi... Ech,temat rzeka.

      Pan pod Zdebikiem wydaje mi się wiarygodny. Może jestem naiwna, ale nie zaobserwowałam u niego żwawego kroku, a co się tyczy papierosów, to cóż,nie sądzę, żeby truł się Marlboro.
      Natomiast zawsze staram się kupowac od staruszek bukieciki, czosnek czy wełniane wyroby, tylko nie zawsze stac mnie finansowo na taką pomoc. Ale jak skończę studia, zrobię karierę i będę zarabiac masę forsy to się to na pewno zmieni:)

      Do legendy naciągactwa, obok wymienionego "dziadka ze Stawowej" (obszerny artykuł w Dzienniku Zachodnim, na pierwszej stronie, pod jednoznacznym tytułem "Dziadek z ul.Stawowej oszukuje nas" widocznie nie popsuł mu interesu.Nic dziwnego, dziadek naprawdę wygląda bardzo biednie, a w KAtowicach sporo przyjezdnych osób) przejdzie też garbata babuleńka z Katowic. Malutka, niziutka, pomarszczona jak cytryna, łamiącym się głosem zbiera na leki... Ale gdy zaproponowac jej wykupienie receptw aptece jest niebywale niezadowolona. A kiedy chce się jej dac 1-2 zł, babluleńka potrafi nieźle zwymyślac.Bo ona potrzebuje 20. A z tego co wiem,też posiada zupełnie niezłe środki do życia,tylko taki sobie sposób znalazłana dorobienie. No i ludzie pomagają,kto jest na tyle bez serca,żeby nie pomóc...

      A gdyby mnie ktoś próbował naciągnąc na mleko za 39zł...Kurczę, wyszłabym z tej apteki,to dla mnie dzień pracy. Pewnie,że malucha szkoda, ale przykro mi, nie stac mnie na taką pomoc, mam na kogo wydawac pieniądze.
      • pink_alois Re: Romowie na Krakowskiej. 04.10.09, 09:06
        Brzmi paradoksalnie, ale dopóki będą hojni dawcy, dopóty Romowie będą żebrac.
        A ich pobratymcy rozbijac się luksusowymi brykami po Bytomiu, nie płacąc ani
        grosza podatków od niczego, bo nie są wszak obywatelami polskimi... Ech,temat
        rzeka.

        A jak nie będzie dawców to poumierają ponieważ nikt ich zatrudnić nie chce,
        Pobratymców z Bytomia może jest dwóch to samo gdzieś w okolicy Piekar, to
        szlachta cygańska
        • hellyspring Re: Romowie na Krakowskiej. 04.10.09, 09:36
          Kiedyś w National Geographic był dobry artykuł dotyczący mniejszości romskiej.Są organizacje działające na rzecz pomocy Romom,PUP w różnych miastach organizują kursy i szkolenia dla kobiet, ci, którzy chcą tą pracę znajdują. OPS też nie odmówi pomocy matcezdzieckiem, jesli ona będzie w stanie dostosowac się dopanujących tam warunków.

          Tylko po co, skoro ludzie i tak dadzą, a dzieci wystawiane na deszcz zmiękczą każdego.

          Naprawdę wierzysz, że gdyby ludzie przestali dawac im jałmużnę ktoś umarłby z głodu?

          Co do szlachty cygańskiej może masz rację, nie polemizuję. Ale nie przekonałeś mnie, spotkałam kiedyś grupę tych ludzi w M1, było to chyba 4 rosłych facetów i ze 3-4 rozwrzeszczane kobiety z dziecmi w różnym wieku. Zachowywali się, jakby byli sami w całym sklepie. Jakkolwiek z pewnością masz rację, żezamożni romowie są w zdecydowanej mniejszości.

          pozdrawiam
          Hellyspring
          • pink_alois Re: Romowie na Krakowskiej. 04.10.09, 10:06
            Myślenie ma przyszłość
            Polska to jedyny kraj sterowany drogą radiową i brukowcami.
            Cyganom najbardziej potrzebna jest oświata i opieka lekarska, cóż z tego że som
            kursa skoro czytać niektore niy poradzom, kobiety nie majom czasu bo w wieku 14
            lat majom już dziecci i muszą utrzymać męża etc.
            Oświata, oświata, oświata a nie jakiś tam geografik czy cóś.
            Pyrsk
            • hellyspring Re: Romowie na Krakowskiej. 04.10.09, 10:25
              Chyba nie do końca mnie zrozumiałeś.
              Romowie mają możliwośc uczenia się, oświata jest dostępna,są kursy zawodowe,ale także organizacje niosące pomoc Romom chcą walczyc z analfabetyzmem. O tym właśnie traktował ten artykuł (ale to nie jedyne źródło moich informacji). Tylko że oni z tego nie korzystają, bo jest wygodniej tak, jak jest. Mają dzieci w wieku 14 lat, bo wiadomo, na dziecko najlepiej wyciągnąc kasę, a tłumaczą to swoją kulturą i zwyczajem zawierania małżeństw w młodym wieku (i nikt nie grzmi o seksie z nastolatkami) . Dopóki będziemy dawac jałmużnę, nic się nie zmieni, chociażby wszystkie placówki oświatowe wyszły im na przeciw. Po co zmieniac coś, co jest łatwe i wygodne na dłuższą metę. Oni nie wiedzą, że można życ inaczej, a dopóki będą dostawac kasę za lamentacje na ulicy, dopóty nie wykażą najmniejszej chęci, aby się o tym przekonac. Nikogo do nauki nie zmusisz, a już napewno nie w sytuacji, gdy on sam nie widzi potrzeby "oświecania się".

              Dlatego podtrzymuję swoje zdanie: te dzieciaki może uratowac jedynie brak bezpośredniej pomocy finansowej. Wędki są,tylko po co łowic, jeśli rybę i tak można dostac za darmo.

              pozdrawiam
              Hellyspring

              -----------
              Life is hard enough babe, try to see it my way...
              • oryginal23 Re: Romowie na Krakowskiej. 04.10.09, 10:30
                Nie sądzę aby cokolwiek mogło zmienić mentalność Romów.
                23.
                • hellyspring Re: Romowie na Krakowskiej. 04.10.09, 10:38
                  Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto wrzuci 2zł, bo zrobi mu się dzieciaka żal. Ale gdyby nagle zostali odcięci od tego pewnego od lat źródła zarobku? No jakoś musieliby sobie poradzic.Ale widocznie żebranina jest dochodowa. W każdym razie dziwię się, że są jeszcze ludzie, którzy udzielają im wsparcia pieniężnego. Pomoc-tak,pieniądze-nie. Wolę dac na Cichy Kąt,zwierzaki same na siebie nie zarobią, a człowiekowi po prostu się nie chce.

                  --
                  Life is hard enough babe, try to see it my way...
    • hellyspring Dziś zaobserwowałam ciekawą scenkę... 06.10.09, 16:42
      Szła w dół ulicy Krakowskiej grupa Romów, ok. 5 osób, z nieodłącznymi rekwizytami (małymi dziecmi i kulami inwalidzkimi). Jeden z mężczyzn już powoli wchodził w rolę chromego, jeden odbijał kulą tak średnio co 3 kroki, a trzeci niósł ją pod pachą.Chyba szli na drugą zmianę zając strategiczne pozycje.

      Bynajmniej nie wyglądali jak ludzie głodni lub chorzy. Nawet nie próbowali udawac. A jednak proceder przynosi profity. Ech, przykre to...
      • pink_alois Re: Dziś zaobserwowałam ciekawą scenkę... 06.10.09, 21:12
        Gratuluje zainteresowan
        • hellyspring Re: Dziś zaobserwowałam ciekawą scenkę... 08.10.09, 13:23
          Z pewnością obserwacje socjologiczno-społeczne stanowią ciekawsze zainteresowanie niźli ciągłe siedzenia na lokalnym forum i hobbystyczne obrażanie większości użytkowników.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja