Dodaj do ulubionych

Matki z dzieckiem w MPK

12.06.10, 22:15
(Zaraz pewnie zostanę ukamienowana przez matki polki tongue_out)
Ogólnie chciałam zapytać dlaczego w autobusach miejskich spotyka się oburzenie
jeśli nie ustąpi się miejsca matce z dzieckiem? Rozumiem jeszcze matkę z
niemowlakiem na ręku, albo takim co jeszcze chodzić nie potrafi. Ale już
dziecko 4 letnie - wzwyż, umie chodzić, więc i może postać. Skoro już dzieci w
wieku 4 lat muszą siedzieć, to co będą robić na starość? To dopiero początek
ich życia, nogi mają młode (najmłodsze z nas wszystkich) i zdrowe. A kaprys
mamusiek, że dziecko musi siedzieć bo chce popatrzeć przez okno to gruba przesada.
Obserwuj wątek
    • lustroo Re: Matki z dzieckiem w MPK 12.06.10, 23:05
      Dziecko jest bezpieczniejsze jak siedzi z matką, a nie jak giba się po
      autobusie, to chyba zrozumiałe. Trzeźwemu dorosłemu czasem trudno złapać
      równowagę przy wyczynach pani/pana kierowcy, a co dopiero dziecku. a poza tym
      dziecko to skarb i trzeba pilnować, ot co smile
            • gulcia77 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 11:15
              Wiesz, ja jak miałam 4-5 lat to miałam wybór: albo kolana opiekuna
              albo stoję. Jak widzę dzisiejsze mamuśki, które same stoją, ale 7-
              letni smarkacz siedzi to mam ochotę za kołnierz potrząsnąć. To co
              się stało ostatnimi laty z mamuśkami woła o pomstę do nieba.
                • sonia.2009 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 12:07
                  tak to straszne
                  nie tylko klapsa nie mozna dac
                  pasem nie ,mozna po plerach przejechac a przeciez wszyscy wiedza, ze tylko jak
                  gnoj sprzaczka po zebrach dostanie to zmadrzeje
                  wciemnicy zamykac nie mozna
                  zrec trzeba dawac no i sie cackac z gnojem
                  wszyscy wiedza, ze dla gnoja to najgorsze - ma w strachu zyc i bojazni bozej a
                  nie siedziec sobie jak panisko a autobusie
                  zrec bananki i morelki albo co gorsza cukierki
                  za starych dobrych czasow to ja i ciuciumorales czarny chleb dostawalim
                  wode z kaluzy
                  a nie cholera jakies tam delicje
                  tfu
                  kapitalizm i komuna
                  i cyklisci cholerni
                  swiat sie konczy
                    • sokolasty Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 12:23
                      "Jak widzę dzisiejsze mamuśki, które same stoją, ale 7-
                      letni smarkacz siedzi to mam ochotę za kołnierz potrząsnąć."

                      Ale tu chodzi o spacyfikowanie gówniarza - jak siedzi na dooopie, to nie biega
                      po autobusie i jest z nim spokój smile
                      • jacek226315 Re: Matki z dzieckiem w MPK 24.06.10, 06:44
                        sokolasty napisał:

                        > "Jak widzę dzisiejsze mamuśki, które same stoją, ale 7-
                        > letni smarkacz siedzi to mam ochotę za kołnierz potrząsnąć."
                        >
                        > Ale tu chodzi o spacyfikowanie gówniarza - jak siedzi na dooopie,
                        to nie biega
                        > po autobusie i jest z nim spokój smile
                        A Ty umiesz czytac? Kiedy siedzi na kolanach to tez nie biega
                        • papierowy_ksiezyc stare przysłowie mówi 24.06.10, 08:48
                          "najlepsza matka to taka która nie ma jeszcze dzieci" wiadomo,
                          najmądrzejsza i w kwestiach wychowania - alfa i omega. coś mi się
                          wydaje, że wszyscy którzy nie widzą potrzeby by 4latek (!!!!) który
                          płaci za bilet (!!!!) nie miał PRZYNAJMNIEJ równorzędnego prawa do
                          siedzenia jak każdy inny pasazer sa wlasnie takimi wszystko-
                          wiedzacymi rodzicami,tylko ze dzieci jeszcze nie maja. proponuje za
                          kilka lat przejechac sie ze swoim uroczym 4letnim berbeciem na zywiol
                          w miejskim autobusie na stojaka. atrakcje lepsze niz w parku
                          rozrywki. a i finał na pogotowiu mocno prawdopodobny. Pozdrawiam
                          idiotów.
                          • viki2lav Re: stare przysłowie mówi 24.06.10, 11:38
                            papierowy_ksiezyc napisała:

                            > "najlepsza matka to taka która nie ma jeszcze dzieci" wiadomo,
                            > najmądrzejsza i w kwestiach wychowania - alfa i omega. coś mi się
                            > wydaje, że wszyscy którzy nie widzą potrzeby by 4latek (!!!!)
                            który
                            > płaci za bilet (!!!!) nie miał PRZYNAJMNIEJ równorzędnego prawa do
                            > siedzenia jak każdy inny pasazer sa wlasnie takimi wszystko-
                            > wiedzacymi rodzicami,tylko ze dzieci jeszcze nie maja. proponuje
                            za
                            > kilka lat przejechac sie ze swoim uroczym 4letnim berbeciem na
                            zywiol
                            > w miejskim autobusie na stojaka. atrakcje lepsze niz w parku
                            > rozrywki. a i finał na pogotowiu mocno prawdopodobny. Pozdrawiam
                            > idiotów
                            NAJLEPSZA ODPOWIEDZ, MASZ U MNIE
                            DUZE LODY !!! No chyba, ze wolisz piwo....
                          • lernakow Re: stare przysłowie mówi 24.06.10, 11:44
                            papierowy_ksiezyc napisała:

                            > wszyscy którzy nie widzą potrzeby by 4latek (!!!!) który
                            > płaci za bilet (!!!!) nie miał PRZYNAJMNIEJ równorzędnego prawa do
                            > siedzenia jak każdy inny pasazer
                            >
                            Nie wiem skąd piszesz, ale np. w Warszawie 4-latek nie płaci za
                            bilet. I ma równorzędne prawo do siedzenia, nie jest zaś
                            uprzywilejowany, czyli nie ma potrzeby ustępowania mu - bo o tym jest
                            mowa w wątku.

                            > proponuje za kilka lat przejechac sie ze swoim uroczym
                            > 4letnim berbeciem na zywiol w miejskim autobusie na stojaka.
                            > atrakcje lepsze niz w parku rozrywki. a i finał na pogotowiu
                            > mocno prawdopodobny.
                            >
                            Jeździłem. Rok temu i trzy lata temu, bo wtedy właśnie moi synowie
                            mieli po cztery lata. Ani parku rozrywki ani pogotowia nie było.

                            > Pozdrawiam idiotów.
                            >
                            Sama z sobą piszesz?
                            • trurl100 Z własnych doświadczeń 24.06.10, 11:59
                              Mam bliźniaczki 8 lat. Podróże tramwajami i kolejką z dwóch
                              ostatnich lat wspominam jako nieustanną walkę o bezpieczeństwo -
                              dzieci nie mają doświadczenia, że pojazd może nagle zahamować i
                              potem przyspieszyć - nurek do przodu głową w brzuch pasażera zdarzył
                              się kilka razy. Wciskanie dzieci na siedzenie jest powodowane chęcią
                              zminimalizowania ryzyka komunikacyjnego, a nie wygodą. W Warszawie
                              obecnie na ustępowanie miejsca w takiej sytuacji mozna liczyć
                              wyjatkowo - brak reakcji wynika głownie z bezmyślności
                              współpasażerów. Poza tym - spróbujcie np wejść w ścisku do tramwaju
                              zwracając uwagę, by dziecku się nic nie stało, a potem ruszyć do
                              kasownika z biletami, zostawiając je kilka metrów dalej. Lepiej jest
                              jak siedzi. Osoby komentujace jako - "nigdy nie ustępuję miejsca" -
                              nigdy nie wiozły małych dzieci komunikacją miejską.
                  • ciuciumorales Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 12:25
                    Tak masz racje, biale albo czarne. Takie jest zycie. Zapomnialem, ze
                    psychicznie tez nie mozna sie znecac. Czyli np. krzyknac na dziecko.
                    Chcesz drugiej Szwecji w Polsce, gzie rodzice maja mniejsze prawa do
                    dzieci niz panstwo? To dalej rozumuj w ten sposob w jaki napisalas.
                • gulcia77 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 14:15
                  Wiesz, sama mam pięcioletniego siostrzeńca. Bardzo często się nim
                  opiekuję i mam możliwość częstego jeżdżenia autobusami i tramwajami.
                  Nigdy nie pozwalam mu samemu siedzieć, nawet jeśli są wolne miejsca.
                  On ma się już teraz uczyć, że nie ma w życiu samych przywilejów. Na
                  zasadzie "chcesz siedzieć, to na kolanach, inaczej stój". Co więcej
                  jest nauczony tego, że ustępuje się miejsca osobom starszym,
                  niepełnosprawnym, paniom w ciąży. I uważam, że naprawdę nie jest na
                  to za mały. Problem stanowią, ponowię stwierdzenie, mamuśki,
                  przewrażliwione do bólu na punkcie swoich "skarbeńków", które to
                  zaczynają wychowywać jak jest o 10 lat za późno. A ponieważ jeżdżę
                  autobusami i tramwajami codziennie to mam okazję się napatrzeć.
                  • lia.13 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 14:45
                    Skoro on nigdy nie siedzi, nawet gdy są wolne miejsca, to śmiem twierdzić, że
                    nie jest on nauczony, że starszym się ustępuje miejsca. Gdyby siedział, po dwóch
                    przystankach wsiadłaby starsza Pani, na co Ty kazałabyś mu wstać, aby młody
                    ustąpił jej miejsce, wtedy mały by się nauczył. Teraz jednak zbyt abstrakcyjnego
                    myślenia od niego wymagasz, każąc mu całą drogę stać. Teraz uczysz go jedynie
                    tego, że siedzenia w tramwaju czy autobusie nie są dla niego, nie zaś tego, że
                    starszym się ustępuje miejsc.
                    • gulcia77 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 15:00
                      Jeśli siedzi, to u mnie na kolanach. Jeśli wchodzi osoba, której
                      należy ustąpić, wtedy wstajemy oboje. Rozmawiam z małym na tyle
                      dużo, o różnych sprawach, że nie mam wrażenia, że czegokolwiek nie
                      rozumie, a jeśli naprawdę nie rozumie to pyta.
                      Zgadzam się z tym, że dzieci to skarb, ale przesadna trzęsawka nad
                      nimi oraz zbyt długie przekonanie, że "jest malutki, później go
                      wychowam" zbyt często kończy się tym, że dzieciaki w przerażającej
                      ilości są raczej małymi potworami. Dyscyplina jeszcze nikomu nie
                      zaszkodziła (i nie mówię o biciu, bo tego nie popieram), a
                      konsekwencja zazwyczaj daje najlepsze rezultaty.
                      • lia.13 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 18:51
                        ok, jeśli zdarza się, że wspólnie siedzicie i razem wstajecie, to ma on okazję
                        "przeżyć" sytuację ustępowania miejsca starszym. Chodziło mi po prostu o to, że
                        dzieci najlepiej uczą się poprzez doświadczenie. Rozmowy fajna rzecz, ale
                        dodatkowo opisująca przeżyte doświadczenie wink
                        Podobnie jak i ty, również uważam, że zbytnie rozpieszczanie dziecka niczego
                        dobrego nie przynosi. pozdrawiam
                  • marajka Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 15:40
                    > Nigdy nie pozwalam mu samemu siedzieć, nawet jeśli są wolne miejsca.
                    > On ma się już teraz uczyć, że nie ma w życiu samych przywilejów.

                    Nie wiedziałam, że siedzenie na wolnym miejscu to przywilej...

                    Problem stanowią, ponowię stwierdzenie, mamuśki,
                    > przewrażliwione do bólu na punkcie swoich "skarbeńków", które to
                    > zaczynają wychowywać jak jest o 10 lat za późno.

                    Problem stanowią baby, które dzieci nie mają, ale wiedzą jak wychowywać. A może po prostu zazdrościsz tych skarbeńków, co? Twoja pogarda jest potężna.
                    • gulcia77 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 16:00
                      Kurcze, dlaczego mam wrażenie, że mam do czynienia z przewrażliwioną
                      mamuśką. To, że mały jest moim siostrzeńcem, a nie synem wcale nie
                      znaczy, że go nie wychowuję. Kiedy jeszcze żyła moja siostra też go
                      wychowywała. Niwe bije ze mnie pogarda dla dzieci. Bije ze mnie
                      pogarda dla przewrażliwionych rodziców.
                      • lia.13 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 18:54
                        spkojnie Gulcia, niektórym jak Maryjce się po prostu wydaje, że skoro dziecko
                        przelazło przez ich macicę i kanał rodny to już z automatu stały się
                        nieomylnymi, wprost genialnymi matkami. Z kolei opiekunkom czy matkom adopcyjnym
                        to pozostaje chyba tylko w kącie się schować i płakać, bo nigdy nie osiągną jej
                        matczynego poziomu.
                • jacek226315 Re: Matki z dzieckiem w MPK 24.06.10, 06:46
                  anika1983 napisała:

                  > a co jak "mamuśka" nie chce siedzieć, bo np. siedziała 8 godzin w
                  pracy
                  > i z chęcią postoi? Ma zabronić dziecku siadać jeśli ono chce, czy
                  > koniecznie usiąść?
                  To Ci powiem co ja robilem jak ustepowalem miejsca matce z
                  dzieckiem,a ona siedziala bachora a sama stala,bralem takiego
                  stawialem na powrot na podlodze a sam siadalem
                • theorema lubie Cie, klaun:) 24.06.10, 01:36
                  nic dodac nic ujac. Ja od siebie moze tylko - kiedy bylam dzieckiem nie
                  ustepowano mi miejsca,a jezdzilam zawsze i wszedzie z siostra i mama.Wiec
                  bylysmy dwie do pilnowania. jakos komenda "trzymaj sie" wystarczala. jak sie
                  gowniarz nie slucha, to nawet jak siedzi to moze zleciec z siedzenia. A
                  wierzgaja kopytami wlasciwie zawsze. ja zawsze zwracam uwage, lubie widziec
                  glupia mine opiekuna/nki tongue_out
              • marajka Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 15:38
                . Jak widzę dzisiejsze mamuśki, które same stoją, ale 7-
                > letni smarkacz siedzi to mam ochotę za kołnierz potrząsnąć.

                To potrząśnij, ulżyj sobie. To chyba jasne, że matce jest wygodniej posadzić dziecko, niż trzymać je na kolanach albo podtrzymywać na każdym zakręcie, prawda?

                I jeszcze to pogardliwe określenie: smarkacz... Skąd w tobie tyle złości...smarkulo?
          • shaman2 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 14:03
            klaun.szyderca napisał:

            > A ja mam gdzieś bezpieczeństwo takiego dziecka - nigdy nie ustępuję takim miejsca

            Ale Tobie przyjacielu, jako niepełnosprawnemu, to miejsce sie należy, wiec nie
            mamy do Ciebie pretensji.
      • jacek226315 Re: Matki z dzieckiem w MPK 24.06.10, 06:41
        Dziecko jest bezpieczniejsze jak siedzi na kolanach matki to chyba
        chcialas powiedziec "lustroo".Najbardziej wkurzajacy jest widok
        kiedy mamunia stoi a dziecko siedzi,dlatego po kilku wypadkach kiedy
        ustepowalem matkom z dzieckiem a one sadzaly pociechy same
        kontynuujac stanie przestalem ustepowac miejsca
        • marti_de Re: Matki z dzieckiem w MPK 24.06.10, 09:02
          jacek226315 napisał:

          > Dziecko jest bezpieczniejsze jak siedzi na kolanach matki to chyba
          > chcialas powiedziec "lustroo".Najbardziej wkurzajacy jest widok
          > kiedy mamunia stoi a dziecko siedzi,dlatego po kilku wypadkach
          kiedy
          > ustepowalem matkom z dzieckiem a one sadzaly pociechy same
          > kontynuujac stanie przestalem ustepowac miejsca

          jacek226315 Wytłumacz mi bo nie rozumiem? Czemu? Ja nigdy nie siadam.
          Nie lubię siedzieć w tramwaju, autobusie koniec kropka. Dzieciaka
          sadzam samego bo mam jeszcze drugiego w wózku do pilnowania. Zupelnie
          nie rozumiem czemu ja z dzieciakiem to już mogę usiąść a dzieciak sam
          już nie?

          A w ogóle, wy faceci w sile wieku, to już w ogóle pośmiewisko jak
          sobie musicie tyłeczek posadzić! Hahaha
      • 0ffka Re: Matki z dzieckiem w MPK 26.06.10, 23:06
        lustroo napisała:

        > Dziecko jest bezpieczniejsze jak siedzi z matką, a nie jak giba się po
        > autobusie, to chyba zrozumiałe. Trzeźwemu dorosłemu czasem trudno złapać
        > równowagę przy wyczynach pani/pana kierowcy, a co dopiero dziecku. a poza tym
        > dziecko to skarb i trzeba pilnować, ot co smile

        Dla mnie też jest bezpieczniej, jak JA siedzę i jestem skarbem dla moich
        bliskich! smile
    • mister_yeasy Re: Matki z dzieckiem w MPK 13.06.10, 06:26
      Nie potrzeba być matką-Polką, by takie proste sprawy zrozumieć.Małe dziecko, nawet jak ma lat 4-5 jest fizycznie dużo słabsze niż np.20letnia pannica czy chłopak, nie ma jeszcze wyrobionego refleksu, zmysłu równowagi etc.Więc nie jest to żaden kaprys mamusiek, tylko normalna,zdrowa reakcja by dziecko chronić przed ewentualnym upadkiem.Wystarczy tylko trochę wyobraźni, przepełniony dorosłymi ludźmi tramwaj czy autobus nagle ostro hamuje, wszyscy lecą we wszystkich kierunkach, tratując niechcący co na drodze i co pod nogami.Dorosły mężczyzna czy młoda , sprawna kobieta jest fizycznie w stanie odeprzeć taki"atak" małe dziecko nie jest w stanie, podobnie jak staruszek/staruszka.
      • spicy_orange Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 16:47
        > Nie potrzeba być matką-Polką, by takie proste sprawy zrozumieć.Małe dziecko, na
        > wet jak ma lat 4-5 jest fizycznie dużo słabsze niż np.20letnia pannica czy
        > chłopak, nie ma jeszcze wyrobionego refleksu, zmysłu równowagi etc.

        kiedy ma sobie ten refleks i zmysł równowagi wyrobić, jak go mamusia cały czas
        sadza na siedzeniu?
      • tehuana Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 23:46
        Dziecko siedzace na nieprzystosowanym dla niego siedzeniu (to sa
        miejsca dla doroslych) moze w razie hamowania spasc lub uderzyc sie
        w ruki do chwytania sie.
        Ciagle widze dzieciaki,ktore pierwsze wskakuja do autobusu i szukaja
        sobie miejsca i nawet na sugestie matki ni chca ruszac tylka z
        siedzenia. Rozumiem, ze nastolatka ma szanse przegonic 5-latka, ale
        juz nie uda sie to kobiecie w srednim wieku, ktora niesie ciezkie
        zakupy.
        Staruszki sobie poradza bo maja ciety jezyk - Radio Maryja je
        przeszkolilo. Inwalida jest widoczny i zwykle nikt nie chce mu
        dokuczac. Ale ktos przecietny, po prostu zmeczony czy chory, na
        pierwszy rzut oka okaz zdrowia, nie usiadzie sobie.
      • jacek226315 Re: Matki z dzieckiem w MPK 24.06.10, 06:54
        mister_yeasy napisał:

        > Nie potrzeba być matką-Polką, by takie proste sprawy
        zrozumieć.Małe dziecko, na
        > wet jak ma lat 4-5 jest fizycznie dużo słabsze niż np.20letnia
        pannica czy chł
        > opak, nie ma jeszcze wyrobionego refleksu, zmysłu równowagi
        etc.Więc nie jest
        > to żaden kaprys mamusiek, tylko normalna,zdrowa reakcja by dziecko
        chronić prze
        > d ewentualnym upadkiem.Wystarczy tylko trochę wyobraźni,
        przepełniony dorosłymi
        > ludźmi tramwaj czy autobus nagle ostro hamuje, wszyscy lecą we
        wszystkich kier
        > unkach, tratując niechcący co na drodze i co pod nogami.Dorosły
        mężczyzna czy m
        > łoda , sprawna kobieta jest fizycznie w stanie odeprzeć taki"atak"
        małe dziecko
        > nie jest w stanie, podobnie jak staruszek/staruszka.
        Zapominasz kochana ,ze dziecko male ma inna gietkosc kosci,ile razy
        jak sie walnie czy przewroci to najwyzej siniaka sobie zrobi a stary
        przy takiej samej sile uderzenia zlamie kosc
    • kol.3 Re: Matki z dzieckiem w MPK 13.06.10, 07:26
      Wszystko zależy od sytuacji. Nie jestem zwolenniczką usadzania
      odchowanego potomka przez mamę/babcię, która stoi obok z
      siatkami.Często wchodzi do tramwaju starsza pani z siatami i np.
      czterolatkiem, ktoś ustępuje miejsca a pani usadza latorośl a sama
      obciążona stoi nadal. Jest to fatalny przykład. Jeśli jest tłok,
      byłabym za ustąpieniem matce z dzieckiem w wieku lat 4, z przyczyn
      opisanych przez poprzedników. Natomiast usadzanie dzieci w wieku 6-7
      lat to już naprawdę przesada, a często się zdarza.
    • misself Re: Matki z dzieckiem w MPK 13.06.10, 09:21
      tou napisała:
      > (Zaraz pewnie zostanę ukamienowana przez matki polki tongue_out)
      > Ogólnie chciałam zapytać dlaczego w autobusach miejskich spotyka się oburzenie
      > jeśli nie ustąpi się miejsca matce z dzieckiem?

      Nie wiem.
      Dziecko może się przewrócić, zostać nadepnięte, popchnięte przez nieuważnych
      pasażerów, a stanie w autobusie z dzieckiem na ręku jest niewygodne zarówno dla
      rodzica, jak i dla dziecka. Z tego powodu istnieją miejsca "dla rodzica z
      dzieckiem" (także tym w brzuchu smile) i dlatego ja ustępuję miejsca osobom z
      dzieckiem na ręku.

      Ale powinny one pamiętać o jednym: że ustępuję miejsca IM, a nie dziecku - nie
      po to, żeby one sobie dalej stały, a dziecko siedziało smile
      • mister_yeasy Re: Matki z dzieckiem w MPK 13.06.10, 10:00


        nie bardzo rozumiem, to znaczy matka ma usiąść a dziecko ma dalej stać?Trochę to
        bez sensu? nie uważasz?zresztą sama/sam sobie zaprzeczasz.Najpierw piszesz że.

        Dziecko może się przewrócić, zostać nadepnięte, popchnięte przez nieuważnych
        > pasażerów, a stanie w autobusie z dzieckiem na ręku jest niewygodne zarówno dla
        > rodzica, jak i dla dziecka.


        a potem:

        > Ale powinny one pamiętać o jednym: że ustępuję miejsca IM, a nie dziecku - nie
        > po to, żeby one sobie dalej stały, a dziecko siedziało



        No to jak? kto w końcu w/g Ciebie ma stać a kto siedzieć?
        Widzę że wypowiadają się ludzie, którzy dzieci nie mają i nigdy nie jechały z
        małym dzieckiem w przepełnionym pociągu/tramwaju/autobusie. Ale za to mają
        pretensje że wymaga się od nich rozsądku i uprzejmości.
          • aneta-skarpeta Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 13:50
            Jakbym wzięła na kolana mojego 8latka w zatłoczonym metrze to by
            patrzyli na mnie jak na walniętą " takiego konia bierze na kolana"

            jak ja będę stała, a dziecko posadze w tymze zatłoczonym metrze to "
            wychowuję panisko", bo nie ważne, ze ja sobie z naciskiem
            współpasażerów dam rade, a syn nie

            jak ja usiądę, a on bedzie stał , to matka patoligiczna, bo sama sie
            rozsiadła, a biedne chude dziecko jest bujane w tą i w tamtą

            no nie dogodzisz;D
            • lia.13 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 14:53
              8-latek sobie nie poradzi? To ty lepiej weź go do lekarza sprawdzić dlaczego się
              niewłaściwie rozwija. Może za mało urozmaicona dieta? A może jakaś poważniejsza
              choroba. Tak czy siak, lepiej to sprawdzić. Prawidłowo rozwinięty 8-latek to
              już, jak sama napisałaś, "panisko", zatem świetnie sobie radzi. Chciałabym
              zauważyć, że sporo 8-latków samodzielnie dojeżdża tramwajami do szkoły, zatem
              jak widać, mogą sobie poradzić. smile
          • drzewko_szczescia Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 15:52
            kol.3 napisała:

            > Matka powinna usiąść, a dziecko wziąć na kolana.

            A jak matka nie chce usiąść, bo ma siedzącą robotę i chce sobie trochę postać,
            albo ma gniecącą się spódnicę i nie chce, żeby dziecko na niej siedziało, to co,
            matole?
            Przymus siedzenia?
            • spicy_orange Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 16:55
              > A jak matka nie chce usiąść, bo ma siedzącą robotę i chce sobie trochę postać,
              > albo ma gniecącą się spódnicę i nie chce, żeby dziecko na niej siedziało, to co

              to się mówi grzecznie: "dziękuję, postoję", a wtedy proponujący siada z
              powrotem na miejsce, które chciał tobie odstąpić

              > matole?


              z kulturą wypowiedzi widzę krucho
              • drzewko_szczescia Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 18:48
                spicy_orange napisała:

                > > A jak matka nie chce usiąść, bo ma siedzącą robotę i chce sobie trochę po
                > stać,
                > > albo ma gniecącą się spódnicę i nie chce, żeby dziecko na niej siedziało,
                > to co
                >
                > to się mówi grzecznie: "dziękuję, postoję", a wtedy proponujący siada z
                > powrotem na miejsce, które chciał tobie odstąpić
                >
                Widzę, że też nie rozumiesz- matka chce posadzić dziecko, żeby nie fruwało po
                całym autobusie przy każdym zakręcie i hamowaniu, ale sama nie chce usiąść z
                podanych wyżej względów. Czy to takie trudne do pojęcia?
                • spicy_orange Re: Matki z dzieckiem w MPK 24.06.10, 13:42
                  ale na razie matka stoi, a ktoś chce JEJ ustąpić żeby sobie usiadła. Jeśli matka
                  "nie chce usiąść, bo ma siedzącą robotę i chce sobie trochę postać" a ustępujący
                  wyraźnie powiedział "może PANI usiądzie?" to wypada podziękować odmownie lub jak
                  się upierasz sadzać dziecko to miło powiedzieć "ja dziękuję, postoję, ale
                  posadzę dziecko jeśli pan/pani pozwoli, itp. Uśmiechnąć się ładnie, podziękować,
                  można wspomnieć, że tak jest bezpieczniej dla dziecka (bo szarpie, bo mogli je
                  ludzie zgnieść) i wygodniej dla Ciebie.. Ty będziesz jechać spokojnie i
                  człowiekowi się zrobi miło że mógł pomóc i że to doceniasz (bo tak naprawdę on
                  nie musiał wcale "zauważyć" że tam stoisz z dzieckiem ale zauważył i wykazał
                  dobrą wolę ustąpienia miejsca). Taka zwykła wzajemna uprzejmość, która nic nie
                  kosztuje a ułatwia życie. Jeśli ktoś wchodzi i od drzwi ryczy, że "mu się
                  należy", że ludzie to chamy, siedzą a matka stoi itp objawy postawy
                  roszczeniowej, to wiadomo, że od razu każdy jest na nie, z czystej przekory:
                  "mówisz, że ci się należy? no to zobaczymy". I po co to komu?
              • procesor Re: Matki z dzieckiem w MPK 24.06.10, 11:52
                milusi rozmówca :0

                jako matka juz podrośniętych dzieci staję po stronie prawa dziecka do siedzenia smile
                bardzo często ja wolę stać - a dzieci póki były mniejsze bezpieczniej było
                posadzić - bo wyobraź sobie że to TY jesteś takim 120-125cm gościem który ma
                twarz wciśnięta w d... współpasażerów, któremu bykowaty facet staje na nodze,
                który obrywa torebkami i siatami wszystkich pań w okolicy... na którego przy
                ostrym hamowaniu leci z impetem jakas dorosła osoba (mnie dorosła kobietę omal w
                ten sposób nie przewrócono! a co dopiero dziecko!), a w ogóle nie zawsze
                sięgasz do jakiegoś uchwytu bo jesteś za krótki tongue_out

                co do brania na kolana - tak, niby rozsądne ale... ale w zimie wzięcie 4-latka
                zabłoconymi bucikami na kolan awiecie co oznacza? nie, nie tylko NASZE ubranie
                zabłocone - także np. osoby siedzącej na przeciwko nas
                a kto latem przy upale czule przytuli w gorącym - bo z niewłączoną klimatyzacją
                - autobusie swojego kochanego dzieciaczka... temu wizja piekła staje przed
                oczami gdy przykleja się do fotela i spływa potem...

                punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia tongue_out
        • misself Re: Matki z dzieckiem w MPK 13.06.10, 11:27
          mister_yeasy napisał:

          >
          >
          > nie bardzo rozumiem, to znaczy matka ma usiąść a dziecko ma dalej stać?Trochę t
          > o
          > bez sensu? nie uważasz?zresztą sama/sam sobie zaprzeczasz.Najpierw piszesz że.

          Bynajmniej nie zaprzeczam sobie samej smile Miejsce jest dla RODZICA Z DZIECKIEM,
          a nie dla dziecka - więc siada rodzic, a obok lub na jego kolanach dziecko
          (zależy od środka transportu, bo w autobusach to miejsce często jest x1,5, a w
          tramwajach widuję tylko pojedyncze siedzenia).

          > Widzę że wypowiadają się ludzie, którzy dzieci nie mają i nigdy nie jechały z
          > małym dzieckiem w przepełnionym pociągu/tramwaju/autobusie.

          Jedno drugiemu nie zaprzecza smile Nie mam dzieci, ale zdarzało mi się jechać z
          małym dzieckiem w przepełnionych autobusach.
        • jacek226315 Re: Matki z dzieckiem w MPK 24.06.10, 06:59
          mister_yeasy napisał:

          >
          >
          > nie bardzo rozumiem, to znaczy matka ma usiąść a dziecko ma dalej
          stać?Trochę t
          > o
          > bez sensu? nie uważasz?zresztą sama/sam sobie zaprzeczasz.Najpierw
          piszesz że.
          >
          > Dziecko może się przewrócić, zostać nadepnięte, popchnięte przez
          nieuważnych
          > > pasażerów, a stanie w autobusie z dzieckiem na ręku jest
          niewygodne zarów
          > no dla
          > > rodzica, jak i dla dziecka.
          >
          >
          > a potem:
          >
          > > Ale powinny one pamiętać o jednym: że ustępuję miejsca IM, a nie
          dziecku
          > - nie
          > > po to, żeby one sobie dalej stały, a dziecko siedziało
          >
          >
          >
          > No to jak? kto w końcu w/g Ciebie ma stać a kto siedzieć?
          > Widzę że wypowiadają się ludzie, którzy dzieci nie mają i nigdy
          nie jechały z
          > małym dzieckiem w przepełnionym pociągu/tramwaju/autobusie. Ale za
          to mają
          > pretensje że wymaga się od nich rozsądku i uprzejmości.
          Jezeli nie roumiesz Twoj problem. Wyluszcze Ci jak chop krowie na
          miedzy,ma usiasc mamunia?babcia? i wziac pocieche na kolana.
          Kapujesz?
      • basia172 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 16:45
        Dziecko stojące w tłoku ma główkę akurat na wysokości toreb i teczek dorosłych
        pasażerów, to chyb zrozumiałe że bezpieczniej dla innego gdy usiądzie. Dorośli,
        a zwłaszcza młodzi dorośli czasem nawet nie widzą takiego szkraba na swojej drodze.
    • matylda1001 Re: Matki z dzieckiem w MPK 13.06.10, 11:44
      Dziecko powinno siedzieć. Od samego siedzenia w dzieciństwie charakter
      się nie wypacza. Od sposobu wychowania zależy, czy jako starsze ustąpi
      bardziej potrzebującym. Opiekunowi dziecka należy się miejsce siedzące.
      Osoba ta sama wie najlepiej, czy wygodniej jej będzie usiąść i posadzić
      sobie kilkuletnie, ciężkie dziecko na kolanach, czy posadzić dziecko a
      obok utknąć zakupy.
      • kol.3 Re: Matki z dzieckiem w MPK 13.06.10, 14:13
        A wg mnie charakter od tego bardzo się wypacza. Wszystkie aroganckie
        nastoletnie byczki, rozwalone w tramwajach i nie ustępujące żadnej
        staruszce - to efekt babcinego/maminego wychowania "wszystko dla
        wnuczusia/synusia" choćby babcia/mama padała na twarz.
        • matylda1001 Re: Matki z dzieckiem w MPK 13.06.10, 14:58
          Sadzanie małego dziecka to nie jest "wszystko dla wnusia/synusia".
          Sadzanie to konieczność wymuszona względami bezpieczeństwa. Reszta,
          tak jak napisałam, jest kwestią mądrego wychowania. Dziecko powinno
          usłyszeć, że ten przywilej to sytuacja przejściowa. Starsze dzieci
          też jeżdzą z rodzicami i przychodzi kiedys taka chwila gdy rodzice
          widząc potrzebującą osobe powinni zachęcić dziecko do odstąpienia
          swojego miejsca. Nastolatek nie ustępuje miejsca nie dlatego, że w
          dzieciństwie dbano o jego bezpieczeństwo, ale dlatego, że wychowali
          go na egoistę. Taki stan rzeczy objawia się nie tylko w autobusie.
          • remez2 Re: Matki z dzieckiem w MPK 13.06.10, 15:16
            matylda1001 napisała:

            > Sadzanie małego dziecka to nie jest "wszystko dla wnusia/synusia".
            > Sadzanie to konieczność wymuszona względami bezpieczeństwa. Reszta,
            > tak jak napisałam, jest kwestią mądrego wychowania. Dziecko powinno
            > usłyszeć, że ten przywilej to sytuacja przejściowa. Starsze dzieci
            > też jeżdzą z rodzicami i przychodzi kiedys taka chwila gdy rodzice
            > widząc potrzebującą osobe powinni zachęcić dziecko do odstąpienia
            > swojego miejsca. Nastolatek nie ustępuje miejsca nie dlatego, że w
            > dzieciństwie dbano o jego bezpieczeństwo, ale dlatego, że wychowali
            > go na egoistę. Taki stan rzeczy objawia się nie tylko w autobusie.
            Podpisuję się pod tą oceną. pozdrawiam
          • votum.zaufania Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 18:09
            Bezpieczeństwo - bzdura. Za moich czasów od dziecka wymagano
            szacunku dla dorosłych, czytaj ustępowania miejsca dorosłym. Żadnemu
            nic się nie stało i pokolenie wyrosło na porządnych ludzi. Nie
            przesadzajmy z trzęsieniem się nad kilkulatkiem, to nie niemowlak,
            jest częścią społeczeństwa i ma się uczyć to społeczeństwo szanować.
          • pierwsze-wolne Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 18:50

            >Sadzanie to konieczność wymuszona względami bezpieczeństwa.

            No zabij, ale w autobusach pasów nie ma - jak dziecko się nie będzie
            trzymać i nie ma omawianego w wątku "refleksu" to i tak się, za
            przeproszeniem, wyrypie na ostrzejszym zakręcie. Chyba że go opiekun
            trzyma między jedną a drugą siatką, bo jak czytam wszystkie mamy
            jeżdżą z torbami... Można dziecko wziąć spokojnie między swoje
            ramiona i wyjaśnić, że czasem szarpnie i ma się trzymać.
        • totorotot Re: Matki z dzieckiem w MPK 13.06.10, 19:04
          kol.3 napisała:

          > A wg mnie charakter od tego bardzo się wypacza. Wszystkie aroganckie
          > nastoletnie byczki, rozwalone w tramwajach i nie ustępujące żadnej
          > staruszce - to efekt babcinego/maminego wychowania "wszystko dla
          > wnuczusia/synusia" choćby babcia/mama padała na twarz.

          skąd ten pomysł? Przytoczysz jakies wiarygodne badania podpierajace Twoj post?
        • marajka Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 15:42
          Chyba rzadko jeździsz tramwajami. Nigdy nie widziałam, zeby staruszce nie ustąpiono miejsca.

          Wszystkie aroganckie
          > nastoletnie byczki, rozwalone w tramwajach i nie ustępujące żadnej
          > staruszce - to efekt babcinego/maminego wychowania "wszystko dla
          > wnuczusia/synusia" choćby babcia/mama padała na twarz.
          • jacek226315 Re: Matki z dzieckiem w MPK 24.06.10, 07:17
            marajka napisała:

            > Chyba rzadko jeździsz tramwajami. Nigdy nie widziałam, zeby
            staruszce nie ustąp
            > iono miejsca.
            >
            > Wszystkie aroganckie
            > > nastoletnie byczki, rozwalone w tramwajach i nie ustępujące
            żadnej
            > > staruszce - to efekt babcinego/maminego wychowania "wszystko dla
            > > wnuczusia/synusia" choćby babcia/mama padała na twarz.

            To Ty chyba jakimis dziwnymi tramwajami jezdzisz, kiedys bylem
            swiadkiem jak w autobusie lini 510 okolo 9 letni bachor sobie spal
            na siedzeniu obok siedzial tatus patrzyl w okno udawal ,ze Warszawe
            zwiedza,a przy nich stala kobieta w ciazy,nie wytrzymalem i
            zwrocilem mu uwage,ze synek moglby ustapic miejsca ciezarnej, tatus
            na to,ze to nie jego wina ,ze ona w ciazy.Powiedzialem mu ze pewno
            jego bachor to w kapuscie znaleziony,bo pewnie nie wie ,ze tak
            trzeba ,no ale jak sie cale zycie za obore latalo i za krowim ogonem
            to trudno takie rzeczy wiedziec.Sumam sumarum synek sobie dalej
            spal/lub udawal/tatus dalej w okno patrzyl ,a kobieta w ciazy dalej
            stala
        • votum.zaufania Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 18:10
          kol.3 napisała:

          > A wg mnie charakter od tego bardzo się wypacza. Wszystkie
          aroganckie
          > nastoletnie byczki, rozwalone w tramwajach i nie ustępujące żadnej
          > staruszce - to efekt babcinego/maminego wychowania "wszystko dla
          > wnuczusia/synusia" choćby babcia/mama padała na twarz.

          O, to to właśnie. Podpisuję się pod tym.
      • zwierze_futerkowe Re: Matki z dzieckiem w MPK 13.06.10, 20:44
        matylda1001 napisała:

        > Osoba ta sama wie najlepiej, czy wygodniej jej będzie usiąść i posadzić
        > sobie kilkuletnie, ciężkie dziecko na kolanach, czy posadzić dziecko

        Aha, czyli jak ustępujesz staruszce, a ona zamiast usiąść stawia na siedzeniu
        torbę z warzywami, to też jest OK, bo tak jej będzie wygodniej?

        > a
        > obok utknąć zakupy.

        Stawianie zakupów na siedzeniach jest zabronione (w każdym razie tu, gdzie ja
        mieszkam).
      • misself Re: Matki z dzieckiem w MPK 14.06.10, 09:47
        matylda1001 napisała:
        > Osoba ta sama wie najlepiej, czy wygodniej jej będzie usiąść i posadzić
        > sobie kilkuletnie, ciężkie dziecko na kolanach, czy posadzić dziecko a
        > obok utknąć zakupy.

        Trudno odmówić logiki temu tokowi rozumowania, ja jednak mam inny, nie mniej
        logiczny: ilość miejsc stojących jest ograniczona tak samo jak ilość miejsc
        siedzących. Osoba dorosła zajmuje 1 miejsce, więc jeśli ja jako osoba dorosła
        wstanę, to inna osoba dorosła powinna usiąść. (Oczywiście mowa o tłoku w
        godzinach szczytu, bo poza nim prawie każdy i tak ma miejsce siedzące.)

        Ja nikomu niczego nie nakazuję smile Jednak myślenie nie boli.
    • attiya Re: Matki z dzieckiem w MPK 14.06.10, 13:27
      hmmm faktycznie, to dobry wiek do nauki smile I do tego, żeby sobie zacząć zdawać
      sprawę z tego, że oprócz przyjemności jest też coś innego, nauka samodyscypliny,
      cierpliwości, ćwiczenia wytrzymałości małych nóżek smileitd itd
      • nchyb Re: Matki z dzieckiem w MPK 14.06.10, 13:51

        > sprawę z tego, że oprócz przyjemności jest też coś innego, nauka
        samodyscypliny
        > ,
        > cierpliwości, ćwiczenia wytrzymałości małych nóżek smileitd itd

        pod itd możemy doączyć ćwiczenia równowagi przy rajdowych wyczynach
        kierowców komunikacji miejskiej. Faktycznie, kilka lat to świetny
        wiek na taki trening... wink
    • claire_de_lune Re: Matki z dzieckiem w MPK 17.06.10, 12:45
      Jestem matka Polka (dwulatek) i jeszcze nikt nigdy nie ustapil mi
      miejsca, jak tez nie slyszalam zadnych glosow oburzenia z tego
      powodu smile
      Osobiscie uwazam, ze zalezy to od kontekstu sytuacyjnego. Jesli
      autobus jest zatloczony, to kierujac sie wzgledami bezpieczenstwa
      rzeczywiscie lepiej jest usiasc i wziac dziecko na kolana. Jesli
      jest pusty - nie widze potrzeby ustepowania mi miejsca, wystarczy,
      ze trzymam dziecko za reke.

      • ciuciumorales Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 11:18
        Problem ten glownie wystepuje w Polsce. Tu nikt mojej zonie nie
        pomogl gdy byla w 7 miesiacu ciazy i szla ulica dodatkowo ze starszym
        1,5 rocznym synem. Jedna zabawna sytuacj byla, gdy schodzac ze
        schodow z mlodym, w ciazy, targajac dodatkowo wozek z tych schodow,
        znalazl sie uczynny Pan i zbiegl po schodach, otworzyl znajdujace sie
        ponizej schodow drzwi i poczekal az sie moja zona z tym wozkiem i z
        1,5 rocznym dzieckiem ze schodow zwlecze smile. Generalnie z mojej zony
        obserwacji w Polsce glownie kobiety sa znieczulone na kobiety w ciazy
        lub z dzieckiem choc roznica jest niewielka. Obecnie mieszkam w
        Berlinie i pomimo, ze Niemcy nie sa wielkimi zwolennikami dzieci,
        zawsze, ale to zawsze bez proszenia pedza z pomoca mojej zonie, gdy
        idzie z wozkiem i sa jakies schody czy drzwi. Raz stalem z 2 moich
        chlopakow (4 i 2 lata juz) i wozkiem przed schodami z metra i nad
        czyms sie chwile zastanawialem, i juz podeszla starsza pani z
        pytaniem czy czasem mi nie pomoc. W polsce nie do pomyslenia.
        Pozdrawiam.
        • zaczarowana2009 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 16:44
          ciekawe ze mam akurat dokladnie odmienne doswiadczenia. Niemcy
          owszem sa uprzejmi ale nie sklonni do pomocy. Raczej kazdy sobie
          rzepke.. To w Polsce ludzie ustepuja miejsca w komunikacji
          miejskiej, pomagaja wniesc wozek itd. Kiedys nawet mialam taka
          sytuacje we Francji ze kiedy ustapilam kobiecie miejsca w metrze
          zostalam zmieszana z blotem ze smiem "wytykac" jej stan zdrowia czy
          stopien niepelnosprawnosci. Co kraj to obyczaj..
          • ciuciumorales Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 22:55
            W Berlinie jest jak napisałem. Co nie zmienia faktu, że już nie jest
            tak wesoło jak się mieszka z dziećmi. Sąsiedzi traktują Cię wówczas
            jak intruzów. Przynajmniej w tych konserwatywnych dzielnicach typu
            Wilmersdorf, Steglitz... Oni wolą mieć grobową ciszę. Ale co kraj to
            obyczaj. Ja tu widzę więcej życzliwości na ulicy.
    • daszka26 Re: Matki z dzieckiem w MPK 17.06.10, 13:29
      Z czasów dzieicństwa pamiętam, żę w autobusach stałam. Czasem jakiś miły/a
      starszy/a Pan/i wzięłą na kolana jak był tłok.
      Miejsce dla rodzica dzieckiem jest dla rodzica z dzieckiem do lat 4 i stoi to
      jak byk w regulaminie MPK. A mamusie sadzające 7-mio latka bo mu się nózki
      zmęczą doprowadzają mnie do szału. Kiedyś stałam nad takim dzieciakiem, ja o
      kuli on oczywiście tyłka nie podnióśł, a mamusia udawała, że mnie tam nie ma.
      Ćóż widać u nich inna kultura niż u mnie.
      • aurelia76 Re: Matki z dzieckiem w MPK 17.06.10, 13:54
        Chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo dziecka - dlatego dorosły powinien usiąść w
        miejscu wyznaczonym z dzieckiem na kolanach i trzymać je na tyle silnie, żeby
        nie stała mu się krzywda np. przy gwałtownym hamowaniu. Małe dziecko siedzące
        samo na siedzeniu nie jest bezpieczne.
        • yavorius pierwsze z brzegu 23.06.10, 11:22
          Warszawa:

          § 10
          1. W pojeździe są wydzielone i oznaczone znakiem graficznym
          (piktogramem) miejsca dla:
          - osób z dzieckiem na ręku oraz kobiet w ciąży,
          - inwalidów (osób niepełnosprawnych),
          - wózków dziecięcych.
          2. Osoby wymienione w ust. 1 pkt 1 i 2 posiadają pierwszeństwo w
          zajmowaniu wydzielonych miejsc.

          ztm.waw.pl/?c=134&l=1
          • zagubiona11 Re: pierwsze z brzegu 23.06.10, 11:53
            No własnie. Regulamin MPT w Wwie nie mówi o tym, że nalezy ustępować
            miejsca dzieciom, tylko osobom z dziećmi na ręku. Co nie znaczy, ze
            mają to być dzieci do jakiegoś wieku. Mają po prostu być na ręku
            osoby dorosłej, żeby dorosły, z którym podróżują był uprawniony do
            miejsca wydzielonego.

            Z tego niedoskonałego regulaminu wynika, że każdy dorosły z
            dzieckiem na ręku powinien usiąść na miejscu wydzielonym i
            oznaczonym piktogramem (co nie znaczy, że na dowolnym miejscu, lecz
            tylko na tym oznaczonym piktogramem). Ludzie znają ten przepis i
            często widuję (przeważnie) mężczyzn, którzy przed wejściem do
            tramwaju biorą na ręce swoje sześcioletnie dzieci. Oczywiście zawsze
            ktoś szlachetny ustąpi miejsca takiemu panu, który sadza dzieciaka,
            a sam stoi, co jest całkiem zrozumiałe, bo razem by się nie
            zmieścili, jako że miejsca w tramwajach nie są zaprojektowane dla
            podwójnych pasażerów.

            Uważam, że w komunikacji miejskiej powinien obowiązywać zakaz
            podróżowania z dziećmi na ręku. Dziecko albo jest duże i stoi na
            własnych nogach, albo jest małe i podróżuje w wózku, przypięte do
            niego szelkami - opcja najbezpieczniejsza.


            • mika_p Re: pierwsze z brzegu 23.06.10, 22:06
              zagubiona11 napisała:
              > Uważam, że w komunikacji miejskiej powinien obowiązywać zakaz
              > podróżowania z dziećmi na ręku. Dziecko albo jest duże i stoi na
              > własnych nogach, albo jest małe i podróżuje w wózku, przypięte do
              > niego szelkami - opcja najbezpieczniejsza.

              Odwózkowuje sie dzieci najczęściej w 3. roku życia, czasami nawet wcześniej.
              To jest za małe dziecko, żeby mogło samo stać w autobusie, nie utrzyma się. A
              dużo wygodniej takiego malucha wziąć na ręce i trzymac się w normalnej pozycji,
              niż asekurować dziecko w półskłonie i jeszcze utrzymywać równowagę za dwoje.

              Dodam jeszcze, że autobusy niskopodłogowe wciąż nie są regularnym środkiem
              transportu. A prędzej ktoś w autobusie ustąpi miejsca kobiecie z dzieckiem na
              ręku niż pomoże jej wnieść wózek po tych 3 wysokich schodkach.
              • zagubiona11 Re: pierwsze z brzegu 24.06.10, 12:58
                > Odwózkowuje sie dzieci najczęściej w 3. roku życia, czasami nawet
                wcześniej. To jest za małe dziecko, żeby mogło samo stać w
                autobusie, nie utrzyma się.

                To trzeba odwózkowywać starsze dzieci, nie będzie problemu.

                > A dużo wygodniej takiego malucha wziąć na ręce i trzymac się w
                normalnej pozycji, niż asekurować dziecko w półskłonie i jeszcze
                utrzymywać równowagę za dwoje.

                Moim zdaniem najwygodniej trzymać małe dziecko w wózku,
                przytwierdzone do wózka szelkami. Ale jeśli ktoś woli trzymać na
                ręku, to jego problem. Gorzej, jeśli autobus szarpnie i pasażer
                obciążony dzieckiem poleci na mnie i wybije mi zęby. Dlatego uważam,
                ze powinien być zakaz podróżowania z dziećmi na ręku w komunikacji
                miejskiej.
            • trurl100 Re: pierwsze z brzegu 24.06.10, 12:07
              Dziecko 4 letnie stoi na własnych nogach i jest bezpieczne ?
              Wszystkie uchwyty w tramwajach są dostosowane do osób dorosłych.
              Dziecko kilkuletnie bezpieczne nie jest, bo nie wie jak się
              zachowywać podczas hamowania, jak już jazda jest płynna, to się
              przestaje trzymać, bo nie wie, że za chwilę poleci głową do przodu.
              Stojący rodzic musi trzymać się sam, i jeszcze asekurować dziecko.
              Spróbuj trzymać dwójkę dzieci i siebie, żeby nie uderzyły się przed
              przystankiem.
              • zagubiona11 Re: pierwsze z brzegu 24.06.10, 13:01
                Z Pana wypowiedzi wnoszę, że każdy sposób podróżowania komunikacją
                miejską z dzieckiem jest niebezpieczny dla tego dziecka i dorosłego.
                Czy proponuje Pan, zeby dzieci w ogóle nie miały wstępu do autobusów
                i tramwajów?
        • daszka26 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 12:04
          § 5.

          1. Pasażer, który zajmie miejsce z napisem lub symbolem "dla inwalidy/osoby niepełnosprawnej", "dla osoby z dzieckiem na ręku" itp. obowiązany jest zwolnić je w przypadku zgłoszenia się osoby, dla której takie miejsce jest przeznaczone.

          Na starszym regulaminie było wyszczególnionem tak: (do lat 4) tak samo jak oprzy taryfikacji optat.
          KZK GOP
      • mariami Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 15:25
        To ze 7-latek nie ustapil to male piwo. Ja mialam kiedys taka sytuacje, ze
        siedzialam w autobusie na przeciwko kobiety z synkiem, wygladajacym na 7-latka
        wlasnie. Cala droge pomstowala pod moim adresem, ze nie ustepuje miejsca jej
        biednemu malemu dziecku. Ona siedziala, dziecko stalo obok. Wymyslala mi od
        gowniar, chociaz dawno przekroczylam 30tke, nie moja wina, ze mlodo wygladam. W
        koncu wstal jakis pan po drugiej stronie autobusu, wtedy baba skoczyla jak lwica
        i prawie rzucila chlopca na zwolnione miejsce. Nie wiem, moze wariatka, a moze
        taka "troskliwa mamunia". Uwag pod moim adresem nie zaprzestala do konca
        podrozy, chociaz nie zaszczycilam jej zadna reakcja.
    • madzioreck Re: Matki z dzieckiem w MPK 18.06.10, 15:40
      Nie spotkałam się z jakimś jawnym oburzeniem z tego powodu, więc może nie jest
      to jakieś nagminne zjawisko.
      Natomiast ja sama, jako dziecko, nie siedziałam na tyłku, kiedy moja babcia
      musiałaby stać. Babcia siedziała i przytrzymywała mnie, jeśli nie było drugiego
      wolnego miejsca. Uważam, że naprawdę, bez przesady, w żadną stronę.
    • dadzia101 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 11:17
      fanaberia Matek Polek, powiadasz. zeszlej zimy czekalismy z synem na przystanku,
      bylo minusowo i snieg. autobus sie spoznial, a jak juz przyjechal, okazalo sie,
      ze byl tak zatloczony, ze ledwo sie zmiescilismy. nie bylo mowy, zeby ktokolwiek
      ustapil, bo w tym scisku ledwo ludzie mogli oddychac, malego jakos ustawilam
      kolo czyjegos siedzenia i rury, zeby mogl sie zlapac, ale poniewaz jest
      dzieckiem, to nikt go nie widzial, tylko kazdy bezpardonowo parl do wyjscia,
      ledwo mi sie udalo go uratowac od stratowania, a na koniec chcialo mi sie
      plakac. ale nie, nie bede blagac o miejsce starszych ludzi, ktorym sie one
      naleza jak psu buda, czyz nie? taka fanaberia, wejsc sobie z dzieckiem do
      autobusu i wyjsc z niego zywym.
    • martica a jak ustepujesz miejsca to mama sadza gowniarza 23.06.10, 11:20
      Dlatego ja w ogole z zasady nie ustepuje miejsca matkom z dzieckiem
      bo w 99% posadza tam dziecko. Sorry, ale parolatek ma wiecej sily
      niz ja i dzieciakowi miejsca ustepowac nie bede. A jak sie mamusi
      zwroci uwage ze JEJ ustepuje to oburzona - niestety niektorym
      kobietom odbija jak zostaja matkami.
      • szadoka Re: a jak ustepujesz miejsca to mama sadza gownia 23.06.10, 11:30
        Wszystko zalezy od sytuacji. Jesli dziecko jest male to ustepuje jak
        najbardziej ( do dzis pamietam sytuacje jak wracalam autobusem ze
        spiaca dwulatka na rekach i nikt mi nie ustapil ). Ale udaje, ze nie
        wiem o co chodzi jak stanie nade mna rozwydrzony 7-8 latek i jeczy ,
        ze on musi usiasc. Wg mnie nie musi.
        Swoja ,16 letnia juz, corke ucze, ze nalezy ustepowac miejsca jesli
        sytuacja tego wymaga.
        • jacek226315 Re: a jak ustepujesz miejsca to mama sadza gownia 24.06.10, 07:34
          aneta-skarpeta napisała:

          > Sorry, ale parolatek ma wiecej sily
          > > niz ja i dzieciakowi miejsca ustepowac nie bede
          >
          > no ja nie wiem jak Ty, ale ja uważam, ze mam więcej siły jako
          > kobieta 30letnia niż 5 czy 8 latek. oczywiście wszystko zalezy od
          > zmęczenia osobnikówwink

          No Ty chyba sobie kpisz, 5 lub 8 latek ma mniej sily niz Ty
          30latka,? Wypusc ich na podworko to zobaczysz jak sily nie maja
          • gulcia77 Re: a jak ustepujesz miejsca to mama sadza gownia 24.06.10, 08:15
            Teraz się, drogi kolego, dzieci na dwór nie wypuszcza. Teraz się je
            wyprowadza smile Nawet jak mają 8 czy 10 lat. A potem krzywym wzrokiem
            patrzy się na inne wyprowadzone dzieci, pilnując z całej siły, aby
            dziecko przypadkiem nie przeszło naturalnego niegdyś procesu
            socjalizacji, w postaci wspólnej zabawy, wspólnej kłótni, wspólnej
            bójki, jak kiedyś bywało. Dzieci się raczej chowa jak małe ozdobne
            pieski, niż pozwala się im dorastać sad
            Smutne, ale takie mam obserwację i nic na to nie poradzę.
            • jacek226315 Re: a jak ustepujesz miejsca to mama sadza gownia 24.06.10, 09:29

              gulcia77 napisała:

              > Teraz się, drogi kolego, dzieci na dwór nie wypuszcza. Teraz się
              je
              > wyprowadza smile Nawet jak mają 8 czy 10 lat. A potem krzywym
              wzrokiem
              > patrzy się na inne wyprowadzone dzieci, pilnując z całej siły, aby
              > dziecko przypadkiem nie przeszło naturalnego niegdyś procesu
              > socjalizacji, w postaci wspólnej zabawy, wspólnej kłótni, wspólnej
              > bójki, jak kiedyś bywało. Dzieci się raczej chowa jak małe ozdobne
              > pieski, niż pozwala się im dorastać sad
              > Smutne, ale takie mam obserwację i nic na to nie poradzę.

              Masz 200% racji,teraz sie dzieci nie wychowuje tylko chowa jak biale
              myszki lub rybki w akwarium
    • olala_29 Dzieci do ok.pięciu lat 23.06.10, 11:26
      Nie masz racji, dziecko do ok. 5 lat (zależy od wzrostu i rozwoju
      fizycznego)jest słabe i małe, w tłoku łatwo może stać mu się krzywda.

      Dla mnie jako mamy 3 latka ustąpienie miejsca to bardzo duża wygoda i jestem
      wdzięczna jeśli ktoś mi ustępuje (są zresztą specjalne miejsca dla mate z
      dziećmi). Inna sprawa, że nie widzę powodu aby takie dziecko siedziało samo (nie
      na kolanach osoby opiekującej się nim).

      Weź pod uwagę jeszcze jedną rzecz lepiej jak dziecko usiądzie z matką niż jest w
      wózku, bo ten zajmuje dużo miejsca a wierz mi wiele kobiet bierze wózek właśnie
      m.in. po to by dziecko mogło bezpiecznie podróżować komunikacją miejską.

      Myślę, że gdyby ludzie generalnie byli bardziej empatyczni i życzliwi to wielu
      problemów nie byłoby najzwyczajniej.

      Ja staram się, żeby moje dzieci nie utrudniały innym życia, fajnie jakby Ci inni
      troszkę mieli dla mnie zrozumienia.
        • olala_29 niby proste ... 26.06.10, 22:54
          Szkoda, że wielu ludzi (z obu stron "barykady" wink) już na wstępie ma negatywne
          nastawienie. Z jednej postawa roszczeniowa "bo mnie się należy" z drugiej "a co
          mnie jakiś bachor obchodzi".

          Mnie jako osobę osobiście obchodzi czy innym nie dzieje się krzywda i nie muszą
          to być osoby z rodziny czy znajomi. Jak się cudzy maluch, starsza Pani, czy
          ktokolwiek inny przewróci nie jest mi to obojętne.
    • czarna_mysz Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 11:41
      No cóż, ja mam swoje zasady: ustępuje miejsce tylko osobą po których widać że za
      chwile umrą oraz matkom z dzieckiem które jeszcze nie umieją mówić. Kiedyś
      miałam sytuacje, że miejsce obok mnie było wolne wiec matka z dwójka dzieci
      chciała usiąść i bez mojej zgody kazała chłopakowi usiąść mi na kolanach,
      zaprzeczyłam, mówiąc że nie jestem ich opiekunką, oburzyła się i powiedziała że
      nie mam kultury osobistej. Kulturą jest spytać czy może usiąść na kolanach.
      Akurat los tego dziecka był mi obojętny więc po co brać je na kolana? smile
    • betty_boop Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 12:03
      Sprawa jest prosta. Nigdy nie proszę o miejsce siedzące, ani nie sugeruję, że
      takie mi się należy. Ale zdarza się, że ktoś uprzejmy ustąpi i co robię?
      Pozwalam usiąść pięcioletniej wątłej wagi, dzięki czemu jestem spokojna, że nie
      lata przy każdym skręcie po całym tramwaju, a pod nogami stawiam sobie siatki z
      zakupami. Nie chcę siedzieć, bo czuję się na siłach żeby stać, ale czuję się
      pewniej kiedy ona siedzi. Jeżeli ktoś nie ma ochoty ustępować, nie mam
      pretensji, ale jeśli już ustąpi to niech nie daje sobie prawa do decydowania co
      ja z tym miejscem zrobię jako matka, żeby sobie życie ułatwić.
      • jacek226315 Re: Matki z dzieckiem w MPK 24.06.10, 07:39
        betty_boop napisała:

        > Sprawa jest prosta. Nigdy nie proszę o miejsce siedzące, ani nie
        sugeruję, że
        > takie mi się należy. Ale zdarza się, że ktoś uprzejmy ustąpi i co
        robię?
        > Pozwalam usiąść pięcioletniej wątłej wagi, dzięki czemu jestem
        spokojna, że nie
        > lata przy każdym skręcie po całym tramwaju, a pod nogami stawiam
        sobie siatki z
        > zakupami. Nie chcę siedzieć, bo czuję się na siłach żeby stać, ale
        czuję się
        > pewniej kiedy ona siedzi. Jeżeli ktoś nie ma ochoty ustępować, nie
        mam
        > pretensji, ale jeśli już ustąpi to niech nie daje sobie prawa do
        decydowania co
        > ja z tym miejscem zrobię jako matka, żeby sobie życie
        ułatwić.

        A czy placisz za dziecko jesli nie to nie masz prawa do drugiego
        miejsca .
    • lepsza.polowa Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 12:03
      Mam na stanie ruchliwego 5-latka. W tramwajach czy autobusach zawsze rozglądam
      się za wolnym miejscem, bo tak jest bezpieczniej. Już kilka razy zdarzyło mi
      się, że Szkodnik zarobił guza, bo stracił równowagę lub ktoś na niego wpadł.
      Większość uchwytów w pojazdach MPK nie jest przystosowana do małych łapek.
      Jeżeli ktoś ustępuje nam miejsca to siadamy razem, ale zdarzyło się też i tak,
      że ktoś, kto zajmował siedzenie w rozmiarze 1,5 zaproponował, aby posadzić
      dziecko obok niego.

      Generalnie od kiedy poruszam się komunikacją miejską z dzieckiem sporadycznie
      mam problemy z tego powodu. Zawsze ktoś pomógł przy wózku, zawsze ktoś ustąpi
      miejsca. Nie spotkałam się z negatywnymi komentarzami. I powiem szczerze - nawet
      gdyby - mam to gdzieś. Dopóki nie uznam, że moje dziecko jest w stanie samo stać
      w poruszającym się autobusie czy tramwaju, będę korzystać z takich udogodnień.

      A propos sytuacji, gdy dziecko siada, a opiekun stoi. Z doświadczenia - czasem
      tak jest po prostu wygodniej. Wiem też, że do nieporozumień mogą prowadzić
      sytuacje, gdy wsiada się z dzieckiem do tramwaju/autobusu, dziecko krzyczy, że
      chce wyglądać przez okno, opiekun rozgląda się za wolnym miejscem nie dlatego,
      żeby zaspokoić kaprys, ale po to aby uniknąć niebezpiecznych sytuacji.
      Generalnie wszystkim sceptykom polecam przejechanie się w godzinach szczytu z
      maluchem i jeszcze jakimś podręcznym bagażem. Pewnie są takie dzieci, które nie
      mają problemów z jazdą na stojąco, ale chyba więcej jest takich, które jednak
      tego nie potrafią.

      Wydaje mi się, że ważne jest nie tylko to z kim i jak siada dziecko, ale całe
      podejście do takich sytuacji. Gdy wsiadamy do pustego tramwaju/autobusu
      zajmujemy ze Szkodnikiem dwa miejsca. Ale on wie, że gdy zrobi się tłok i pojawi
      się ktoś, komu miejsca należy ustąpić, to wtedy przesiada się na moje kolana i tyle.
    • mantha Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 12:04
      To chyb oczywiste, az dziwne ze takie pytanie pojawia sie na tym
      forum. Dziecko jest male i bezpieczeniej jak siedzi primo zeby sie
      nie przewrocilo, secundo, zeby ktos na nie nie polecial, albo 'nie
      zauwazyl' w szale zajmowania miejsca.
      • zagubiona11 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 12:37
        Dlaczego dziwne? Savoir vivre to sztuka postępowania tak, aby jak
        najmniej krępować innych swoją osobą. Wiadomo, że małe dzieci bywają
        niegrzeczne i czasem swoim dziecięcym zachowaniem sprawiają kłopot
        osobom postronnym. Dlatego rodzice zadają pytanie: jak podróżować
        komunikacja miejską, żeby dziecko było bezpieczne i jednocześnie nie
        sprawiało kłopotu innym?

        Pani uwaga, że dziecko jest małe i może się przewrócić w autobusie
        jest bardzo słuszna. Obowiązkiem rodziców/opiekunów, a nie
        postronnych pasażerów, jest takie zadbanie o warunki podróży
        dziecka, żeby było ono bezpieczne.

        Moim zdaniem Pani założenie, że wszyscy pasażerowie są zachwyceni
        tym, ze muszą stać, żeby dziecko mogło siedzieć, jest nieuzasadnione.
    • chersona Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 12:24
      Jesli autobus nie jest zapełniony a znajdzie się jedno wolne miejsce, to sadzam
      na nim swoje 6,5-letnie dziecko nie siebie, bo tak jest dla mnie i dla niego
      wygodniej i bezpieczniej. Nie sadzam go sobie na kolanach, bo jest to
      niewygodne. Gdyby obok stała mocno starsza osoba lub osoba niepełnosprawna,
      miałaby przed moim dzieckiem pierwszeństwo, niezależnie od protestów dziecka.
      Sama (na ogółsmile ustępuję miejsca i nie patrze, że kiedy byłam w ciąży mnie nie
      ustępował nikt, nawet na głośną uwage męża, ze wszyscy chyba mysla, ze mój
      brzuch to od piwa smile.
      Kiedy syn byl mniejszy, rzadko kto nam ustepowal, ale nie wzruszalo mnie to
      zbytnio. Jak sie dalo, to szlam do oznaczonych miejsc i prosilam o ustapienie,
      jak byl zbyt duzy tlok i korek, to zaslanialam soba dziecko jak moglam i jakos szlo.
      Jak Krzys byl maly, byl wlasnie takim bachorem, ktory domaga sie miejsca, wiem,
      ze to denerwujace, ale co mialam na to poradzic. teraz duzy z niego chlopak,
      wsiada do autobusu i nie patrzy gdzie by tu usiasc, tylko grzecznie staje.
      Ustepuje tez rozwrzeszczanym bachorom domagajacym sie miejsca, jesli bachor taki
      na moje oko ma nie wiecej jak 5 lat. w nosie mam, ze wrzeszczy, male to jeszcze,
      glupie a rzeczywiscie zlapac sie mocno mala lapka za porecz autobusu nie jest
      dla dziecka latwe.
      Calkiem niedawno poprosil mnie o ustapienie zawiany, okolo 40-letni facet i co
      bylo robic, ustapilam i jakos przezylam.
      • wiwerna Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 13:10
        Kiedyś, kiedy sama nie miałam dzieci, byłam równie oburzona
        sadzaniem małych dzieci na krzesłach w tramwaju/autobusie, jak wielu
        uczestników tego wątku. Dlatego rozumiem ich tok myślenia i
        argumenty. Natomiast teraz mam niespełna trzyletnią córeczkę i wiem,
        że ona nie jest w stanie się wybronić, samodzielnie stojąc i się
        przytrzymując, przed ewentualnym nagłym hamowaniem autobusu czy
        podobnymi manewrami. I wiem, że długo jeszcze będę ją sadzać - a czy
        na kolanach, czy nie, to sprawa drugorzędna i zależna od mojej
        wygody. Jeśli jest mi wygodniej stać, to stoję, dziecko siedzi, i
        tyle. Jak będzie w wieku zerówkowo-wczesnoszkolnym, będę ją uczyć
        ustępowania osobom starszym, schorowanym, kobietom w ciąży czy z
        małym dzieckiem.
        Apeluję o trochę zrozumienia.
      • nova21 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 13:13
        no to może następnym razem zastanów się i ustąp! aż dziwi mnie,
        zeludzie potrafią byc tacy bezmyślni. byłam niedawno świadkiem kiedy
        matka musiała stać z ok 4 letnik dzieckiem w autobusie (ja tez
        stałam gwoli scisłości, autobus gwałtownie zachamował i dziecko
        przweróciło się - i co? z nosa poleciała krew, spuchł jak bania,
        łuk brwiowy też rozwalony. nagle wszyscy siedzący zbiegli sie i
        chcieli pomagać. na szczęście na następnym przytanku był szpital,
        więc pomogłam kobiecie zaprowadzić tam dziecko - nie wiem co
        dokładnie się stało, możliwe, że nos został złamany, bo nieciekawie
        to wyglądało. Diabli mnie biora kiedy czytam takie teksty, że nie
        ustąpię i nie obchodzi mnie los tego dziecka. To kim ty jesteś?
        Człowiekiem? Żenujące. Nie trzeba byc matką polką, żeby wiedzieć, że
        dziecko 4 letnie nie utrzyma równowagi tak jak dorosły. Przeraża
        mnie taka nieczulica, masakra
    • marti_de Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 13:36
      @Tou, rozumiem, że im młodsze tym zdrowsze i silniejsze? Tak!
      Gratuluję toku rozumowania. Pomijając oczywiste argumenty, zdumiewa
      mnie najbardziej ilu u nas jest tak jak ty samolubnych, zapatrzonych
      w czubek własnego nosa, mało empatycznych, nieuprzejmych ludzi. Potem
      dziwicie się czemu tak mało inicjatyw u nas wychodzi, dlaczego ludzie
      od święta są skłonni pomagać. Widzicie tych 3 latków przewracajacych
      się w autobusie przy hamowaniu, niewidomego, który sam sobie utknął
      na środku ulicy i widać że nie wie co dalej, czy inne przykłady na
      to, że wam ludzie po prostu się NIE CHCE. Mam gdzieś te wasze głosy
      na każdy temat mające dowodzić, że sami sobie jesteście najważniejsi.
      Nie ma się czym chwalić. Moim zdaniem to żenujące.
      • votum.zaufania Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 19:11
        Po co od razu tyle epitetów? Po prostu pamiętamy czasy naszego
        dzieciństwa, gdy wymagano od nas ustępowania miejsca dorosłym i
        świat się od tego nie zawalił. Moja mama nigdy nie pozwoliła mi
        usiąść, gdy stał choćby jeden dorosły. Wytłumaczyła mi, że takie
        reguły obowiązują w społeczeństwie i kiedyś to mnie dzieci będą
        ustępować. I tego się trzymam. Moja mama jest bardzo mądrą, pełną
        szacunku i powszechnie szanowaną osobą, wiedziała, co mówi.
      • bullet-proof Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 19:28
        A czy nazywanie drugiego człowieka bez względu na to ile ma lat "bachorem" czy
        "gówniarzem" jest oznaką szacunku? Takie mądrości tutaj niektórzy wypisują, tak
        tu mówią o szacunku dla starszych ale logika podpowiada jedno jeśli rodzice nie
        okazują dziecku szacunku to dziecko innym również nie będzie go okazywać bo skąd
        może wiedzieć jak to jest być szanowanym. A co do empatii, nabywa się ją w ten
        sam sposób co szacunek od rodziców!
    • zawsze_wolna_nilka Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 13:41
      Nie spotkałam się z oburzeniem, jeśli ktoś nie chce ustapić
      komukolwiek w autobusie. Mało tego, w moim mieście zwykle jestem
      zachęcana o posadzenia dzieci na zwolnionym przez kogoś miejscu, z
      czego chętnie korzystam- z prostego powodu- utrzymanie równowagi
      podczas jazdy przy jednoczesnym trzyamniu za ręce dwojga
      kilkulatków, to niezła akrobatyka.

      Sadzam dzieci, bo ja nie jestem ani inwalidką, ani emerytką, a
      dzieci są niestabilne podczas jazdy na stojąco i albo walą główkami
      o rury, albo lądują pod nogami dorosłych pasażerów, albo zbierają po
      twarzach torebką czy plecakiem innych.

      Sadzam dzieci, bo płacę za ich przejazd zapewne nawet wiecej, niż
      autor/autorka wątku. (student płaci 1 zł, 4 latek- 1,20)

      Ustępujemy zwykle wyłącznie ciężarnym, niepełnosprawnym i wiekowym
      osobom, ale najczęściej robi to ktoś inny- pod tym względem moje
      miasto jest OK.
      • spicy_orange Re: Matki z dzieckiem w MPK 24.06.10, 14:14
        > Sadzam dzieci, bo płacę za ich przejazd zapewne nawet wiecej, niż
        > autor/autorka wątku. (student płaci 1 zł, 4 latek- 1,20)

        Sprawdziłam jak jest na śląsku i nurtuje mnie jedna sprawa:

        § 3. Przejazdy bezpłatne.
        Do przejazdów bezpłatnych uprawnieni są:

        3. Dzieci do 4. roku życia, tj. do dnia 4. rocznicy urodzin, wraz z
        wózkiem - na podstawie oświadczenia osoby opiekującej się dzieckiem w czasie
        podróży.

        Uczniowie/studenci na podstawie ważnej legitymacji:

        1. W granicach jednego miasta (gminy) 1,30 zł
        2. W granicach dwóch, sąsiadujących miast (gmin) 1,50 zł
        3. W granicach trzech i więcej miast (gmin) lub przez godzinę od momentu
        skasowania (z możliwością przesiadek) 2,00 zł

        Pozostali: to samo razy dwa

        (dla niewtajemniczonych ciekawostka: Różnicowanie cen biletów ze względu na
        gminy wynika stąd, że KZK GOP obejmuje aż 25 gmin aglomeracji
        katowickiej.Codziennie z transportu obsługiwanego przez KZK GOP korzysta 1,2 mln
        pasażerów).

        A teraz moja zagwozdka:
        Dzieci mające między 4 a 6 lat jeszcze chyba nie mają legitymacji więc nie wiem
        jaki bilet należy im skasować? halo, śląskie mamy 5-6 latków, podzielcie się
        wiedzą smile
    • the_rapist Grunt to szczerosc. 23.06.10, 14:25
      Moja zasada to nigdy nie ustepowac osobom, ktore sie tego w mniej lub bardziej
      bezczelny sposob domagaja. Tzw. wyczucie wystepuje u mnie niezmiernie rzadko i
      to wylacznie wobec osob zdecydowanie niezdolnych do przetrwania podrozy na
      stojaco. Na zaczepki odpowiadam niezmiennie, ze po pierwsze jestem zmeczony, po
      drugie jestem egoista i nie zamierzam wstac z mojego miejsca wczesniej niz
      autobus/pociag osiagnie cel mojej podrozy.
      • marielkainc Re: Grunt to szczerosc. 23.06.10, 15:28
        też mam w sobie trochę takiej przekory, ale matkom (albo tatom) z
        dzieckiem zwykle ustępuję - wiem jaka to mordęga wink ale tylko do
        pewnego wieku - 6,7 latki mogą spokojnie znieść już podróżna stojąco.
      • olala_29 Re: Grunt to szczerosc. 23.06.10, 19:56
        A jak poprosi Cię o miejsce chłopak bez nogi, starsza Pani z siatami też w ten
        sposób odmówisz?

        Jeśli tak, to smutno spotkać takiego człowieka jak Ty na swojej życiowej drodze.
        • lernakow Re: Grunt to szczerosc. 24.06.10, 12:47
          olala_29 napisała:

          > A jak poprosi Cię o miejsce chłopak bez nogi, starsza Pani
          > z siatami też w ten sposób odmówisz?
          >
          Przecież wyraźnie napisał: "wyczucie wystepuje u mnie niezmiernie
          rzadko i to wylacznie wobec osob zdecydowanie niezdolnych do
          przetrwania podrozy na stojaco", w czym - jak sądzę - zawierają się
          inwalidzi i staruszki z siatami.

          > Jeśli tak, to smutno spotkać takiego człowieka jak Ty
          > na swojej życiowej drodze.
          >
          Smutno też spotykać ludzi niepotrafiących czytać ze zrozumieniem, ale
          taka karma, że co i rusz się trafiają.
    • dwight7 Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 15:21
      Teraz trzeba zwalniać od razu dwa miejsca - dla matki i drugie dla dziecka,
      ponieważ sporadycznie zdarza się, żeby matka (opiekun) brała dziecko na
      kolana. Ustępowanie miejsca ma sens, pod warunkiem, że dziecko jest brane na
      kolana prze opiekuna. Sytuacja, w której dorosły ustępuje miejsca dziecku jest
      delikatnie mówiąc śmieszna.
      • marti_de Re: Matki z dzieckiem w MPK 23.06.10, 17:13
        Czegoś nie rozumiem. Czy dziecko przez to, że jest "tylko" dzieckiem
        nie zasługuje na osobne miejsce? Czemu nie może siedzieć a matka stać?
        Nie rozumiem? Ustępuje się z myślą o dziecku a nie jego matce. Totalnie
        nie rozumiem co wy tu piszecie. Dziecko nie ma prawa siedzieć?
        Dlaczego? 2- 3 latek ma wg was stac?
        • jacek226315 Re: Matki z dzieckiem w MPK 24.06.10, 09:34


          marti_de napisała:

          > Czegoś nie rozumiem. Czy dziecko przez to, że jest "tylko"
          dzieckiem
          > nie zasługuje na osobne miejsce? Czemu nie może siedzieć a matka
          stać?
          > Nie rozumiem? Ustępuje się z myślą o dziecku a nie jego matce.
          Totalnie
          > nie rozumiem co wy tu piszecie. Dziecko nie ma prawa siedzieć?
          > Dlaczego? 2- 3 latek ma wg was
          stac?


          Ano dlatego,ze tak dyktuje logika i kultura, -teraz rozumiesz
          wsiowa babo?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka