sąsiedzka wizyta z ciastem w tle...

03.07.10, 11:32
wczoraj zostałam zaproszona na popołudnie na działce u sąsiadki i w
związku z tym upiekłam ciasto, by nie przyjść z pustymi rękoma.
dałam je, a sąsiedzi, szykując kawę, nawet go nie pokroili, a
poczęstowali lodami itp. zrobiło mi się przykro, ale pomyślałam, że
w ten upał może nie mają ochoty albo nie lubią, choć dla mnie było
to nie na miejscu. uważam, że pokroić powinni. ale to nie koniec..
jak się zbierałam do wyjścia to oni mi dają to pudełko z ciastem!!!
i ja do nich, że to przecież dla nich, że nie wezmę itd, licytacja
się zaczęła... wyszło niezręcznie i w drodze do domu zaczęłam się
zastanawiać,że może to ja powinnam ciasto rozkroić i ich
poczęstować?? z moich poprzednich doświadczeń to raczej gospodarze
przygotowują poczęstunek z tego, co inni przynieśli. co sądzicie o
tej sytuacji?
    • alinka_li Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 03.07.10, 12:05
      Sąsiedzi nie zachowali się odpowiednio, to pewne. Nie zastanawiaj się nad tym i
      nie szukaj winy po swojej stronie, nie ma tu żadnych wątpliwoścismile
    • mister_yeasy Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 03.07.10, 12:38
      Ty zachowałaś się tak jak należy. Sąsiedzi widać z tych mało obytych.Powinni
      ciasto pokroić i postawić na stole, zwracanie tego ciasta Tobie, to już zupełne
      nieporozumienie. W takich spotkaniach działkowych. gospodarze przygotowują jakiś
      poczęstunek, ale jak najbardziej jest przyjęte że goście przynoszą małe
      co-nie-co do jedzenia, i gospodarz powinien wszystkie wiktuały postawić na stole.
      Następnym razem, zaraz po przyjściu zaznacz, że to ciasto które przyniosłaś to
      prezent do zjedzenia dla wszystkich uczestników spotkania.
      • a1ma Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 10:23
        > Następnym razem, zaraz po przyjściu zaznacz, że to ciasto które przyniosłaś to
        > prezent do zjedzenia dla wszystkich uczestników spotkania.

        To byłoby dopiero niegrzeczne wink
        Gospodarze obdarowani ciastem / winem / innym prezentem wcale nie muszą
        spożytkować go w trakcie wizyty gościa. Mogą mieć inny pomysł na menu i ten
        konkretny produkt może zwyczajnie nie pasować. Ale oczywiście nie powinni go
        zwracać darczyńcy.
        • nm.buba011 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 10:56
          a1ma napisała:

          > > zaraz po przyjściu zaznacz, że to ciasto które
          > > przyniosłaś to
          > > prezent do zjedzenia dla wszystkich uczestników spotkania.
          >
          > To byłoby dopiero niegrzeczne wink

          - cieszę się, że następuje zwrot, argumenty nad ilością.
          Niektórzy nie zastanawiają się co piszą. Dyktat odnośnie... prezentu.
          Prezentem (już przekazanym) przestajemy zarządzać, staje się własnością
          obdarowanego. On decyduje, s-v nie może łamać prawa. Jest przykładowo chwilowo
          zawieszany, przez Kodeks Drogowy.
          Dzięki za post.
    • matylda1001 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 03.07.10, 12:52
      Każdy jadalny upominek przyniesiony przez gości służy do wspólnego
      skonsumowania w czasie spotkania. Ciasto powinno trafić na stół,
      podobnie jak wino, o którym rozmawialiśmy w sąsiednim wątku. Gdyby
      chociaż gospodarze nie oddali prezentu, mogłabyś jeszcze mieć
      nadzieję, że zagadali się i zapomnieli, ale oni oddali, pokazując w
      ten sposób, że zupełnie nie znają się na grzeczności.
    • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 03.07.10, 22:37
      Znów mamy do czynienia ze zderzeniem kodeksów: klasy wyższej, gdzie
      gość przychodzi i jest goszczony, i w życiu nie pomyśli o przyniesieniu
      ciasta, i kodeksu klasy niższej, zwłaszcza wychowanej w demoludach,
      gdzie nigdy nic nie było i wszystkie przyjęcia były składkowe.

      Nie przynosi się ciasta - i już. A wspomniane wino - tylko jako prezent
      dla gospodarzy, nigdy do wypicia. Albo ciągle będziemy prezentować
      klasę imprez z PRLu...
      • matylda1001 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 02:25
        Mylisz się moja Ty "Klaso Wyższa"smile Nie przynosi się ciasta na
        imprezy typu imieniny, urodziny, jubileusze, bo nie wypada.
        Buteleczkę otrzymaną z takiej okazji można sobie zachować dla siebie.
        Czymś innym jest niezobowiązujące spotkanie z sąsiadami na działce,
        czy popołudniowa "kawa" u dobrych znajomych, rodziny. I nie ma to nic
        wspólnego ze składkowym przyjeciem, gdzie z góry się ustala kto i co
        przyniesie, żeby sie nie okazało, że sa trzy salaterki sałatki
        jarzynowej, ale ani jednej kromki chleba. Ciasto jest miłym dodatkiem
        do tego, co przygotowali gospodarze. Przyniesienie ciasta to nie
        relikt PRL-u, zwyczaj wywodzi się z bardzo dawnych czasów. To nic
        innego jak staropolski gościniec, bez którego żaden szanujący się
        gość nie poszedł z wizytą.
        • nm.buba011 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 13:03
          matylda1001 napisała:

          > Mylisz się moja Ty "Klaso Wyższa"smile

          - to nie dyskusja o problemie, ale "picie" do Dominika, nie pasujące na to forum.

          > Nie przynosi się ciasta na
          > imprezy typu imieniny, urodziny, jubileusze, bo nie wypada.
          > Buteleczkę otrzymaną z takiej okazji można sobie zachować dla
          > siebie.
          > Czymś innym jest niezobowiązujące spotkanie z sąsiadami na działce,

          - nie zawsze zgadzam się z Dominikiem, teraz tak. Zaproszenie jest
          zaproszeniem, nawet na działkę czy loda. Będąc zaproszonym do kina, nie
          wyjmujemy pieniędzy, a w sytuacji działki, nie przynosimy ciasta, wina.

          Co innego jest udostępnienie swojej działki na spotkanie. Wtedy pada pytanie od
          wpraszających:
          Czy możemy u Ciebie na działce, urządzić sobie spotkanie sąsiedzkie.
          To jednak inna bajka, nie utożsamiana s-v, a raczej z "pomysłowością",
          graniczącą z tupetem, stawiającego delikwenta posiadającego wymienioną
          nieruchomość w nieciekawej sytuacji.

          Bez wpisów Dominika, każde forum s-v byłoby znacznie zawężone.
          • misself Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 06.07.10, 19:39
            nm.buba011 napisał:

            > Zaproszenie jest
            > zaproszeniem, nawet na działkę czy loda.

            Gdybym kogoś zapraszała na loda, nie oczekiwałabym, że przyniesie własne gumki tongue_out
            • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 06.07.10, 20:36
              misself napisała:

              > nm.buba011 napisał:
              >
              > > Zaproszenie jest
              > > zaproszeniem, nawet na działkę czy loda.
              >
              > Gdybym kogoś zapraszała na loda, nie oczekiwałabym, że przyniesie
              własne gumki

              Lody i gumki? Niezależnie od kontekstu: fuuuuj.
              • permanentne_7_niebo Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 15.07.10, 12:05

        • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 20:46
          matylda1001 napisała:

          > Przyniesienie ciasta to nie
          > relikt PRL-u, zwyczaj wywodzi się z bardzo dawnych czasów. To nic
          > innego jak staropolski gościniec, bez którego żaden szanujący się
          > gość nie poszedł z wizytą.

          O jakiej warstwie społecznej piszesz?

          Zapominasz chyba, że w dawnej Polsce mieliśmy szlachtę, mieszczaństwo
          i chłopstwo...

          Nigdzie w literaturze nie ma zjazdów szlachty - w tym każdy z własnym
          sernikiem...
          • nchyb Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 14:37
            no cóż, to fakt, nasza he he szlachta przyjeżdżała jedynie z własną
            łyżką i opróżniała całkowicie spiżarnię nieswzczęsnego gospodarza.
            Ale arystokraci już ciut inaczej niż szlachetki się gościli... wink
            • nchyb Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 14:38
              i tak przy okazji, nie patrzmy na nasze zwyczaje przez pryzmat
              tamtych szlachetkó, bo nikt z nas nie rzuca już (mam nadzieję)
              obgryzionej kości pod stół służbie i psom na pożarcie i nie wyciera
              rekawem, bądź obrusem otłuszczonych bród itp...
              • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 15:38
                Z drugiej zaś strony to Starowieyski pisał, że nadmiernie rozbudowane i
                udziwnione garnitury sztućców to bogate warstwy mieszczańskie, a nie
                szlachta. Natomiast w ramach wychowania szlacheckiego było umiejętne
                posługiwanie się sztućcami do ryb (przeciwne do klasycznych)...
      • e.kiwi Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 10:38
        W pełni zgadzam się z Matyldą. Idąc z wizytą, nawet poza wymienionymi
        przez nią sytuacjami, w Polsce wypada przynieść choćby kwiatek. Z
        tym, że na działkowe spotkania zdecydowanie lepsze jest ciasto...
        Autorka wątku zachowała się i miło, i poprawnie.
        Także z punktu widzenia - jak to dziwacznie wyodrębniono - "klasy
        wyższej", w odróżnieniu, jak mniemam, od "klas niższych" - ciekawe,
        jakich?!
        • mister_yeasy Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 14:04
          ha ha ha
          "klasa wyższa"operuje jakimiś pojęciami z hamerykańskich oper mydlanych, gdzie
          High Society spotyka się na Tea Time, popija wykwintne drinki i zagryza
          krakersami z kawiorem. Tam raczej nikt nie przynosi ze sobą ciasta czy słoika z
          ogórkami małosolnymi."Szaraczki" czy z demoludów czy z demokracji przychodząc do
          sąsiada na działkę, przynoszą ze sobą ciasto i to jest ok i na miejscu.Nie na
          miejscu jest gdy sąsiad nie wie co się z tym podarunkiem robi.
          • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 20:53
            mister_yeasy napisał:

            > ha ha ha
            >
            pojęciami z hamerykańskich oper mydlanych, gdzie
            > High Society spotyka się na Tea Time, popija wykwintne drinki i
            zagryza
            > krakersami z kawiorem. Tam raczej nikt nie przynosi ze sobą ciasta
            czy słoika z
            > ogórkami małosolnymi.

            W tej kwestii uznaję twoją rację. Nie oglądam TV, zatem i
            amerykańskich oper mydlanych. Napisz coś więcej o zachowaniach z tych
            filmów, OK?

            >"Szaraczki" czy z demoludów czy z demokracji przychodząc d
            > o
            > sąsiada na działkę, przynoszą ze sobą ciasto i to jest ok i na
            miejscu.Nie na
            > miejscu jest gdy sąsiad nie wie co się z tym podarunkiem robi.

            A może sąsiad nie jest "szaraczkiem" z demokracji ludowej? Może
            nastąpiło zderzenie dwu kultur?
            • noida Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 15.07.10, 20:33
              Nawet jeśli nastąpiło zderzenie dwóch kultur i gospodarz, z klasy wyższej, otrzymał ciasto od przedstawiciela klasy niższej, która nie wie, że z ciastem się nie przychodzi, to w żadnym wypadku nie powinien go oddawać. Do niego bowiem należy wiedzieć, że w klasie niższej bywają inne obyczaje niż w jego własnej i jemu dobre wychowanie nakazywałoby je uznać. Ot i tyle.
              • szadoka Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 16.07.10, 08:30
                to co z niego za "klasa wyzsza" jesli nie potrafi sie zachowac?
                Autorka watku zachowala sie bardzo ladnie a gospodarze jak kuliste
                czerwone warzywo...
                Ale mnie juz nic nie zdziwi. Moja tesciowa na proszone imieniny czy
                urodziny przychodzi z blacha ciasta z ktorego jest bardzo dumna a
                ktorego ani ja ani moj maz nie lubimy. Doskonale wiadomo, ze skoro
                zapraszamy na imieniny to jestesmy przygotowani na gosci . I nigdy
                nie je ani mojego ciasta ani tego, ktore sama przyniosla, bo ona
                sie "starsznie najadla w domu".
        • nm.buba011 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 15:47
          e.kiwi napisała:

          > W pełni zgadzam się z Matyldą. Idąc z wizytą, nawet poza
          > wymienionymi
          > przez nią sytuacjami, w Polsce wypada przynieść choćby kwiatek. Z
          > tym, że na działkowe spotkania zdecydowanie lepsze jest ciasto...

          - do czyjegoś domu, restauracji cokolwiek co zamierzamy wnieść aby konsumować,
          należy uzgodnić uprzednio z... właścicielem.

          Uzasadnienie:
          dana potrawa czy trunek może nie pasować do zestawu gospodyni. Podanie
          "niespodzianki" może popsuć układ na stole, a na pewno co widać z tego wątku,
          zniszczy atmosferę całego spotkania.
          S-v ma w swoim kodeksie pojęcie... rewizyty.
          • e.kiwi Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 18:11
            Rewizyta rewizytą, a zaproszenie zaproszeniem. I bez przesady z tym
            uzgadnianiem - jest ono wskazane tylko wówczas, gdyby przyniesiony
            drobiazg miał sprawić kłopot gospodarzom, na przykład na działkową
            imprezę przynosimy zamarynowane szaszłyczki na grilla a nie wiadomo,
            czy jest przewidziane grillowanie.
            Poza tym, przecież jasno było napisane, ze chodziło o kawkę po
            sąsiedzku na działce, a nie o żadne restauracje, litości!
            Myślę, że nikomu nie przyszłoby do głowy wparować na proszone
            przyjęcie w restauracji z wdzięcznie opakowaną brytfanką domowego
            ciasta lub z koszyczkiem czereśni z własnego ogródka!
            • nm.buba011 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 09:27
              e.kiwi napisała:

              > Rewizyta rewizytą, a zaproszenie zaproszeniem. I bez przesady z tym
              > uzgadnianiem

              był wątek, gdzie będąc w gościach zamówiono sobie... telefonicznie. Bez
              uzgadniania z gospodarzem.

              > Poza tym, przecież jasno było napisane, ze chodziło o kawkę po
              > sąsiedzku na działce, a nie o żadne restauracje, litości!

              - nie przekręcaj (doczytaj) i nie bierz na... litość.
              Zasada pozostaje zasadą, na działce również.
          • permanentne_7_niebo Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 15.07.10, 12:22
            Proszę cię, to ciasto psuje układ na moim stole! Z pewnością
            przyczyni się do zepsucia atmosfery na naszym spotkaniu!

            big_grin
        • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 20:49
          e.kiwi napisała:

          > dą. Idąc z wizytą, nawet poza wymienionymi
          > przez nią sytuacjami, w Polsce wypada przynieść choćby kwiatek.

          Kwiatek, butelkę wina (w prezencie, nie do obowiązkowego spożycia)
          wypada przynieść nie tylko w Polsce...


          > Także z punktu widzenia - jak to dziwacznie wyodrębniono - "klasy
          > wyższej", w odróżnieniu, jak mniemam, od "klas niższych" - ciekawe,
          > jakich?!

          No cóż, po latach równania w dół dziwnym się wydaje, ale podział na
          zachowania charakterystyczne dla klasy wyższej, średniej i niższej
          nadal istnieje... I choć warstwy przemieszane są u nas, ciągle to
          widać po słynnym polskim zagadnieniu buta w gościach...
      • baba67 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 21:02
        A ja nie aspiruje do klasy wyzszej, wole klase nizsza. Dzialka nie kojarzy sie
        z arystokracja. Nie trzeba bylo niczego przynosic ale jesli sie przynioslo to
        zadne chamstwo nie jest i nalezy slicznie podziekowac i zagospodarowac a nie
        wciskac z powrotem. To znowu jest brakiem zwyklej ludzkiej empatii-ktos chcial
        zrobic przyjemnosc a my mamy to w nosie.
        Nie rozumiem dlaczego zwyczaje wywodzace sie z arystokracji maja byc gorsze od
        tych pochodzenia plebejskiego o ile sa wyrazem zyczliwovi i troski.
        • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 22:59
          Kto mówi, że są gorsze czy lepsze?

          Są INNE. I nawzajem mogą budzić sprzeczności i oburzenia.

          Polecam wspaniałą książkę, co prawda dotyczącą Anglii - K. Fox
          "Przejrzeć Anglików". Autorka wyszła od próby sprawdzenia, czy
          istniej coś takiego jak "angielskość". Doszła do ciekawych, nieraz
          zabawnych różnic... i podobieństw pomiędzy klasami. Oraz do licznych
          i zabawnych prób udawania klasy wyższej, niż się jest w
          rzeczywistości...
          • baba67 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 10:37
            No- to sie zgadzamy. I rzeczywiscie myla sie niekiedy.
      • madzioreck Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 22:56
        Nawet, jeśli jest tak, jak piszesz, to "klasa wyższa" powinna wiedzieć, jak się
        zachować, kiedy ktoś inny nawet walnie gafę... choć nie widzę żadnej ciężkiej
        gafy w przyniesieniu ciasta gospodarzom, jeśli wpada się na kawę.
        • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 23:05
          O ile ten ktoś był "klasą wyższą", a nie tylko usiłował do niej
          aspirować.

          Mi osobiście takie zachowanie pachnie "nowymi pieniędzmi".

          Sam, gdybym nawet ciasta nie podał, nie oddawałbym go na zakończenie.
          Co najwyżej poszłoby dla ptaków, gdyby się okazało niezjadliwe... ale
          darczyńca by o tym nie wiedział.

          Natomiast z całą pewnością autorka wątku nie powinna sama ciasta
          krajać. I na przyszłość - do tych ludzi niczego nie nosić (albo i nie
          chadzać wcale).

          Bowiem to, co mnie bulwersuje w tej sytuacji, to nie "niepodanie
          ciasta", tylko zwrócenie go na zakończenie. To było mało kulturalne
          zagranie. I to właśnie zagranie wg mnie świadczy o podobieństwie do
          pewnej pani Bukietowej...
          • madzioreck Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 13:41
            Zgadzam się w całej rozciągłości smile
          • nchyb Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 14:42

            > Mi osobiście takie zachowanie pachnie "nowymi pieniędzmi".

            nowobogaccy na bank ciasta nie prztyniosą. To taki zwyczaj rodem
            m.in. z amerykańskiej prowincji, gdzie do nowych sąsiadów z pajem
            się wpada. Nowemu Ruskiemu lub wzbogaconemu Polakowi takie
            zachowanie do głowy nioe przyjdzie.

            Natomiast co do oddania ciasta, zgadzam się z Dominikiem Janem
            Dominem, mało to zgodne z SV. Ale Pani Żakietowa też by nie oddała...
            • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 15:31
              nchyb napisała:

              >
              > > Mi osobiście takie zachowanie pachnie "nowymi pieniędzmi".
              >
              > nowobogaccy na bank ciasta nie prztyniosą.

              Myślałem o obdarowanym, nie darczyńcy.
              • nchyb Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 20:09
                a, to nie doczytałam. Tu przyklaskuję. Całkiem możliwe...
          • drinkit Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 16.07.10, 09:29
            I na przyszłość - do tych ludzi niczego nie nosić (albo i nie
            > chadzać wcale).

            Jasne. I jeszcze obrazić się i nie podawać ręki.
        • mala2424 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 15.07.10, 14:41
          madzioreck napisała:

          > Nawet, jeśli jest tak, jak piszesz, to "klasa wyższa" powinna wiedzieć, jak się
          > zachować, kiedy ktoś inny nawet walnie gafę... choć nie widzę żadnej ciężkiej
          > gafy w przyniesieniu ciasta gospodarzom, jeśli wpada się na kawę.

          Zgadzam się, powiem więcej, uważam, że to był bardzo miły gest i śmieszna wydaje
          się dyskusja na temat "wysokości klas". Nie widzę też powodu dla którego ciasto
          miałoby się nie komponować z podanymi lodami, jak usiłowali sugerować niektórzy.
          Moim zdaniem bardzo nieładnie zachowali się gospodarze, zwrócenie ciasta było
          szczytem nietaktu!
    • bo1 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 14:21
      Faktycznie sztywne zasady s-v nie przewidują przynoszenia na
      przyjęcie czegokolwiek. Odstępstwa od tej zasady nie wywodzą się
      jednak z demoludów, bo to właśnie za komuny nieoceniona Kamyczek
      stanowczo odradzała przynoszenie gospodarzom jakichkolwiek potraw,
      poczęstunków, a nawet wina, a z moich obserwacji wynika, że to
      szczególnie teraz nasila się zjawisko niechodzenia z "pustymi
      rękami". Osobiście nie mam nic przeciwko, by tę sztywną zasadę
      poluzować. Przyznaję, że na luźne spotkania chętnie coś przynoszę i
      jest mi miło, gdy ktoś zada sobie trud, by wzbogadzić i mój stół.
      Spotkanie na działce to całkiem dobra okazja, by coś przynieść.
      Gospodarze bezwględnie w takiej sytuacji powinni byli dołączyć
      podarek do menu, rozpakowując, dzieląc, serwując. Próba oddania przy
      wyjściu - niemiła.
      • e.kiwi Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 18:16
        Zasady sv określaja także termin i formę zaproszenia oraz strój.
        Nie podejrzewam, żeby normalni ludzie, nie komplikujący sobie życia
        udawaniem Carringtonów, histerycznie przestrzegali tych zasad, zapraszając sąsiadkę zza płotu na działkową kawę.
        "Savoir vivre" oznacza "umieć żyć", czyli umiejętnie dopasowywać się
        do okoliczności, a nie żyć w gorsecie pretensjonalnych koturnów.
        Jest czas na jedwabie, jest czas na len...
        • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 20:58
          e.kiwi napisała:

          > Zasady sv określaja także termin i formę zaproszenia oraz strój.
          > Nie podejrzewam, żeby normalni ludzie, nie komplikujący sobie życia
          > udawaniem Carringtonów, histerycznie przestrzegali tych zasad,
          zapraszając sąsi
          > adkę zza płotu na działkową kawę.
          > "Savoir vivre" oznacza "umieć żyć", czyli umiejętnie dopasowywać
          się
          > do okoliczności, a nie żyć w gorsecie pretensjonalnych koturnów.
          > Jest czas na jedwabie, jest czas na len...

          Tylko, ze ten SV wyraźnie przewiduje, kiedy jest czas na len, a kiedy
          na jedwabie. I nikt z (np. angielskiej klasy wyższej) nie przyjdzie
          na popołudniową kawę w ogrodzie w wieczorowej sukni czy we fraku...

          I nie trzeba tego precyzować w zaproszeniu.

          Niestety, u nas to jest w powijakach (a raczej w popiołach). I ludzie
          nie wiedzą, gdzie jak się ubrać, gdzie z czym przyjść...
          • e.kiwi Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 08:57
            Ale idzie ku lepszemu! Już od paru lat nie widziałam na przykład w
            tłumie opuszczających kościół gości weselnych - elegantów w pięknych
            dresach.
            Oczywiście, sv porządkuje wszystkie zagadnienia z obszaru - nazwijmy to
            umownie - len/jedwab. Dobrze, że coraz więcej osób bierze to pod uwagę.
            • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 10:40
              e.kiwi napisała:

              > Ale idzie ku lepszemu! Już od paru lat nie widziałam na przykład w
              > tłumie opuszczających kościół gości weselnych - elegantów w
              pięknych
              > dresach.

              Ja nie widziałem nigdy sad

              Ale może dlatego, że się za bardzo im nie przyglądałem.

              Natomiast eleganckie dresy w teatrze to zbyt często...
              • e.kiwi Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 13:36
                Teatr, ślub czy choćby uroczystości szkolne: było okropnie.
                Teraz, mimo zmiany "stylizacji" na niekoniecznie gustowną, takich
                wpadek jest o wiele mniej.
                • nchyb Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 14:50
                  zważywszy jednak na to, że do nas moda nadchodzi często z
                  opóźnieniem, a angielska he he niższa klasa średnia deklaruje chęć
                  przybywania na wesela w dżinsach, pewnie niedługo nas drobne
                  zamieszanie ubiorowe czeka... smile
          • lia.13 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 16.07.10, 00:43
            no i na działkę jak najbardziej wypada przynieść ciasto. Bo niby gdzie je
            przynieść jeśli nie na działkę? I nie mówcie mi tu o klasie wyższej, bo
            zapewniam, że klasa wyższa działek nie posiada, chyba że na Capri wink
            We Francji jak najbardziej przyjęty jest obyczaj przychodzenia w gości z winem.
            Tyle, że zwyczajem tam jest chowanie tegoż wina do barku, a otwieranie innego.
            Otwarcie wina przyniesionego świadczyłoby, że nie szanujemy dokonanego przez
            darczyńcę wyboru.
            • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 16.07.10, 11:39
              lia.13 napisała:

              >I nie mówcie mi tu o klasie wyższej, bo
              > zapewniam, że klasa wyższa działek nie posiada, chyba że na Capri
              wink

              Mylisz klasę wyższą z grupą milionerów. Podziały społeczne nie idą po
              ilości pieniędzy.

              A jeśli "klasa wyższa" ma ochotę, to sobie sprawi działkę. Zresztą
              słowo "działka" też pojemne jest...

              > We Francji jak najbardziej przyjęty jest obyczaj przychodzenia w
              gości z winem.
              > Tyle, że zwyczajem tam jest chowanie tegoż wina do barku, a
              otwieranie innego.

              Otóż to - prezent dla gospodarzy, a nie do zeżarcia / wypicia.
    • kotek-48 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 14:38
      Jest to bardzo ale to bardzo mila tradycja przyniesienia czegos ze soba
      dla panstwa domu,a szczegolnie ciasto mhhh,ci panstwo nie wiedzieli po
      prostu jak sie w takich sytuacjach trzeba zachowac,ciasto
      przyjac,podziekowac lody postawic lody wciac w tempie 120km/h a potem
      zrobic kawe i do tego podac ciasto to bylo by normalnie grzecznie i milo a
      tak to tylko z tej wizyty wynioslas niesmak a szkoda ale jak bedziesz
      jeszcze raz zaproszona do nich czy do innych znajomych to radze tylko
      bierz ciasto ze soba bo to baaaaaaardzo mila tradycja
    • pretensjaa Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 04.07.10, 23:55
      Sądzę, że zachowałaś się bardzo w porządku nie przychodząc z gołymi rękami, mało
      tego, nie poszłaś na łatwiznę i upiekłaś ciasto. Sąsiedzi powinni grzecznie
      podziękować, a następnie podać ciasto do stołu. Bardzo dziwnie się zachowali i
      nie dziwię się, że zrobiło Ci się przykro/głupio. Nie przejmuj się, to ich gafa,
      nie Twoja. wink
    • ewuchaklucha Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 08:22
      dzięki za wypowiedzi, widzę, że nawiązała się nawet dyskusja.. oby
      tylko tego wątku na główną nie dali, bo koleżanka gazetę czytawinkw
      każdym razie cieszę się bardzo, że z mojej strony było wszystko ok!
      • nm.buba011 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 05.07.10, 08:33
        ewuchaklucha napisała:

        > że z mojej strony było wszystko ok!

        - niestety, jesteś w wielkim błędzie,
        zasad s-v, się nie głosuje, a historia pokazuje, że nie zawsze racja jest po
        stronie większości.
        • lia.13 Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 16.07.10, 00:48
          zasady sv mówią też, że eleganckie jedzenie wiśni polega na wydmuchiwaniu pestek
          z buzi w dłoń zwiniętą w trąbkę. Ja dziękuję za taki sv wink
      • durza_mi Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 16.07.10, 00:54
        > oby tylko tego wątku na główną nie dali, bo koleżanka gazetę czytawink

        ups!
        ale koleżankę pozdrawiamy. i mamy nadzieję, że się nie obrazi
    • zwierze_futerkowe Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 11.07.10, 15:36
      Oprócz sztywnych reguł istnieje też coś takiego jak zwyczaj - może nawet nie do
      końca zgodny z s-v, ale w danym kręgu akceptowany. Jak moi znajomi rzucają hasło
      "wpadnijcie na grilla", to bez żadnego uzgadniania wiadomo, że każdy coś tam
      przynosi: jedna koleżanka ciasto, bo jest mistrzynią świata w pieczeniu, inni
      przeważnie jakieś płyny. wink Ludzie są różni, mają różne podejście: jedni
      uważają, że zapraszając gości, biorą na siebie cały ciężar gościny, i czują się
      urażeni, kiedy gość coś przyniesie; dla innych natomiast jest oczywiste, że na
      nieoficjalne spotkania przynosi się jakiś smakołyk, a nie przychodzi "z gębą na
      pączki". I dlatego kluczowym pytaniem, niestety przez nikogo tu nie zadanym,
      jest: jakie zwyczaje panowały do tej pory w Twoich relacjach z sąsiadką? Czy to
      jest nowa sąsiadka i było to pierwsze zaproszenie z jej strony, czy też znacie
      się jak łyse konie, pożyczacie sobie cukier, wpadacie do siebie bez zapowiedzi,
      przynosicie sobie po koszyczku truskawek z własnego ogródka itp. Zapraszałaś
      kiedyś sąsiadkę do siebie? a jeśli tak, to czy ona coś przynosiła? Czy na
      nieszczęsnym przyjęciu oprócz Ciebie byli i inni goście? Jeśli byłaś jedyną
      spośród zaproszonych osób, która coś przyniosła, albo jeśli nigdy wcześniej tego
      nie robiłaś, to faktycznie mogło to wyglądać dziwnie. Jednak, nawet jeśli
      sąsiadka poczuła się urażona albo jest nieprzyzwyczajona do takich "prezentów"
      od gości, w żadnym wypadku nie powinna była oddawać ciasta.
    • kuba.sowinski Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 15.07.10, 12:09
      SEINFELD moment!!
    • ewuchaklucha DO ADMINISTRATORA 15.07.10, 12:12
      dzięki za uszanowanie mojej prośby by tego wątku na główną nie dawać i za
      skasowanie innych moich wypowiedzi!
      • psychonautic Re: DO ADMINISTRATORA 15.07.10, 12:39
        Ja piedrole, ale problemy. Chca to niech kroja, nie chca niech wypiedrola za
        okno- normalny laske na to polozy a nie bedzie rozmyslal godzinami.
      • aniorek Re: DO ADMINISTRATORA 15.07.10, 16:03
        ewuchaklucha napisała:

        > dzięki za uszanowanie mojej prośby by tego wątku na główną nie dawać i za
        > skasowanie innych moich wypowiedzi!

        Nie jest to twoje forum i nie ty decydujesz, co sie na nim pojawia. Jak ci nie
        pasuje, zaloz swoje...
        • super_maupa Re: DO ADMINISTRATORA 15.07.10, 20:39
          aniorek napisała:

          > ewuchaklucha napisała:
          >
          > > dzięki za uszanowanie mojej prośby by tego wątku na główną nie
          dawać i za
          > > skasowanie innych moich wypowiedzi!
          >
          > Nie jest to twoje forum i nie ty decydujesz, co sie na nim pojawia.
          Jak ci nie
          > pasuje, zaloz swoje..

          Forum jest dla użytkowników, nie dla administratorów. Prośbę o nie
          dawanie na główną należało uszanować.
    • chubbba dziwni ludzi, ot co 15.07.10, 13:21
      moim zdaniem przyniesienie ciasta na nieformalne spotkanie na działce jest miłe
      i nie ma w tym nic niestosownego, nawet wówczas gdy gospodarze są na diecie, nie
      jadają ciast, nie smakuje im itp. to raczej miły gest i trudno go inaczej
      postrzegać, więc próba zwrócenia podarunku jest bardzo niezrozumiała, wręcz
      dyskwalifikująca towarzysko jak dla mnie. nawet gdyby mieli wyrzucić to ciasto,
      to oddawanie darczyńcy nie wchodzi w grę, powinni je włączyć do poczęstunku, co
      najwyżej mogli go nie jeść, jeżeli z jakichś powodów im nie odpowiadało. jeżeli
      tego nie zrobili, to z ich towarzyskim obyciem kiepsko ...
      a dyskusja o tym czy należy coś przynosić czy nie i czy to zgodne z zasadami sv
      jest jałowa: zasady sv są dynamiczne i zmieniają się w zależności od kręgu
      społecznego, rodzaju okazji, stopnia zażyłości itp. w tym przypadku dobre
      maniery są po stronie autorki wątku, bo okazała sympatię, staranie o miłe
      spędzenie wspólnego czasu, przyniosła prezent choć nie musiała a oni tego nie
      docenili. Foux pass i falstart towarzyski.
    • bambzgrozja Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 15.07.10, 14:39
      Teoretycznie Ty zachowałaś się ok, ale mozna na cała sytuacje
      spojrzec też z perspektywy sąsiadki. Możliwe, że jej z kolei było
      glupio rządzić się nie swoim ciastem i oczekiwała, że skoro je
      upiekłaś i jest "twoje ", to ty powinnas tez pokroić(poczęstowac
      wszystkich).
      Do mnie bardzo czesto przychodza goście na grila z własnym piwem,
      ale ja częstuję swoim i przyniesionego się nie tykam (czekam az oni
      zaproponują -może teraz spróbujemy naszego). Także widząc że
      sąsiadka nie kwapi się do podania ciasta, mogłaś sama zaproponować.
      Nie byłoby niezręcznej sytuacji, a tak Ty czekałaś całą impreze na
      ciasto, a sąsiadka czekała cała impreze aż Ty je podasz...ale
      musiało byc fajnie....
    • baginska Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 15.07.10, 15:10
      dzikusy....
      bardzo ładnie się zachowałaś, nie przyszłaś z tak zwaną "pustą ręką".
      sąsiedzi powinni pokroić ciasto i podać - nawet jeśli oni nie jadają ciast. być
      może inni goście z przyjemnością by się poczęstowali.
      z ich strony to było wyjątkowo niegrzeczne.
      nie przejmuj się. ciekawe jak zachowają się przychodząc z rewizytą? czy sami
      cokolwiek przyniosą?
    • jbjz Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 15.07.10, 17:16
      Z pomysłem, aby oddać mi to co przyniosłam, spotkałam się tylko u
      mojej teściowej, która nawet prezent od nas potrafi przy wyjściu
      ddawać, mówiąc, że na pewno nam się to przyda ..... Oczywiście, nie
      jest to moja ulubiona teściowa. Nie dziwię się, że autorkę postu
      zamurowało, mnie też było przykro (za pierwszym razem).
    • sselrats Do mnie tez sasiedzi przyniesli takie zweglone 15.07.10, 17:37
      ciasto, to go nie pokroilem.
      • kobietoniewariuj lol 15.07.10, 18:03
        prawdopodobnie już kiedyś im przynosiłaś ciasto, prawda? no to się nie dziw, że
        nie chceili tego syfu kolejny raz.
        na drugi raz, kup ciastow dobrej cukierni, na pewno sąsiedzi chętnie zjedzą. a
        swoje gnioty, serwuj swojej rodzinie...
        • mig_watch Re: lol 15.07.10, 20:48
          A Ty swoje gnioty forumowe najpierw zaserwuj do sprawdzenia komuś, kto lepiej
          posługuje się językiem polskim pisanym.
    • protoplex Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 15.07.10, 21:55
      Nie mam żadnych wątpliwości, że to gospodarze zawinili. Taki jest zwyczaj, a sąsiedzi... no cóż, nie znają dobrych obyczajów - następnym razem jak Ciebie zaproszą kup w prezencie kurs Savoir-vivre'u chociaż pewnie i to oddadzą ci przy wyjściu. Wtedy Ty możesz zwrócić im wypitą kawę na wycieraczkę... big_grin Nie bierz serio, tak tylko rzucam pomysły.
      • dominikjandomin Re: sąsiedzka wizyta z ciastem w tle... 15.07.10, 22:21
        protoplex napisał:

        > Nie mam żadnych wątpliwości, że to gospodarze zawinili. Taki jest
        zwyczaj, a są
        > siedzi... no cóż, nie znają dobrych obyczajów - następnym razem jak
        Ciebie zapr
        > oszą kup w prezencie kurs Savoir-vivre'u

        OK, zadanie dla ciebie: poszukaj co w książkach o SV mówią o
        przychodzeniu z ciastem na przyjęcie. Autor, tytuł, strona, cytat.
    • rozbojnick Eeeee tam, nie przejmuj się 16.07.10, 10:43
      Owe ciasto wyglądało doskonale, więc nie pokroili, bo nie chcieli się z nikim
      dzielić smile
      • dominikjandomin Re: Eeeee tam, nie przejmuj się 16.07.10, 11:40
        rozbojnick napisał:

        > Owe ciasto wyglądało doskonale, więc nie pokroili, bo nie chcieli
        się z nikim
        > dzielić smile

        I dlatego oddali?

        To już raczej by można było podejrzewać, że się bali podać go
        gościom... z uwagi na wygląd, smak czy zatrucie pokarmowe...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja