Dodaj do ulubionych

Niektórzy przesadzają z tą kulturą...

18.03.11, 20:06
Nie mam nic przeciwko kulturze, bo przecież bez niej ciężko byłoby funkcjonowac ale troche niektórzy przeginają. Mam taką koleżankę z gimnazjum która w Liceum się zmieniła nie do poznania. I chyba przyczynił się do tego jej chłopak otóż. Zawsze gdy idziemy razem do naszej wspólnej znajomej ona wyskakuje ze zdaniem "może kupimy jakieś wino czy coś bo nie wypada tak iść" - kurde rozumiem wino kupujemy jak chodzimy do kogoś rzadko lub idziemy też na jakieś mini przyjęcie czy coś ale powiedzcie czy za każdym razem jak idziecie do koleżanki (do której chodzicie średnio 4-5 razy w miesiącu) to kupujecie wino? Albo jak już spotykamy sie z tą koleżanką i jej chłopakiem to gdy jej się wyrie jakieś brzydkie słowo to on ją od razu upomina, ale robi to w taki sposób jakby ona powiedziała coś na prawdę mega niestosownego. Ciągle słyszę te sztuczne, przepraszam, proszę bardzo, chodźmy już bo robi się późno, nie chciał bym Ci robić kłopotu. Cała nasza ekipa jest dosyć luźna (przedział wiekowy między 21-24) a ta dziewczyna ze swoim chłopakiem zachowują się jakby mieli po 45 lat i po prostu nie wypadało im już "zaszaleć". Czuję się przy nich bardzo dziwnie. Ostatnio byłam z nimi na urodzinach u kumpla, stroje oczywiście nieformalne, nawet gospodarze byli dżinsach i bluzkach zwykłych, a ci przyszli ubrani jak na spotkanie biznesowe czyli pod krawatem, koszula itp a ona miała ołówkową spódnice, i białą koszulę. Ludzie kultura kulturą ale dajcie też trochę na luz.
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 19.03.11, 00:15
      iwona1510005 napisała:

      > gdy jej się wyrie jakieś brzydkie słow
      > o to on ją od razu upomina, ale robi to w taki sposób jakby ona powiedziała coś
      > na prawdę mega niestosownego.

      - wychowany człowiek używa wulgaryzmów jedynie gdy jest to uzasadnione, dorosłych nie upominamy.
      Można natomiast zapytać, czy musi tak "akcentować"?
    • kanapony Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 23.03.11, 15:25
      wg mnie to, co opisałaś niczego tak naprawdę do sprawy nie wnosi
      koleżanka i chłopak mają po prostu inny styl ubierania się, zachowania
      ale o ich "kulturze" - pewnie chodziło Ci o umiejętność zachowania się, mało wspominach
      jedyne, co mi się nie podoba - że chłopak upomina dziewczynę zaraz po tym, jak sie jej wymsknie jakieś słówko - nie upomina sie bliskich osób w towarzystwie innych (oczywiście - z wyjatkami)

      czujecie sie przy nich dziwnie... a może i oni przy Was nie czują sie swobodnie?
      coś, co dla Ciebie jest sztuczne, dla innych jest naturalne - odbiór zawsze jest subiektywny

      a że się zmieniła w liceum? toż to własnie czas zmian, człowiek odnajduje siebie, swoją drogę, itp. - dlaczego miałaby być taka, jakie jesteście Wy? jej koleżanki?

      to miło, że mimo różnic przyjaźni się z Wami
      i to trzeba docenić
      a nie zastanawiać sie nad innością
      • iwona1510005 Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 04.04.11, 21:28
        a ja uważam, że to przesada. Poza tym czujemy się przy nich na prawdę dziwnie, ciągłe te sztuczne przepraszam, dziękuję, ą ę. Rozumiem kultura kulturą ale ich zachowanie na prawdę nie jest w granicach "normy" np. owa koleżanka bawiła się z dzieckiem, dziecko małe bo zaledwie rok, trochę ją maznęło czekoladą a ta miała pretensje do dziecka i wyskoczyła z tekstem "jak ja teraz będę wyglądać?", a to była na prawdę mała plamka. Inny przykład, ona nie wyobraża sobie zjedzenia czegokolwiek bez umycia rąk. Będąc na mieście, używa żelu antybakteryjnego i pyta współtowarzyszy "jak Ty to możesz jeść nie umytymi rękoma?". Bez jaj, nie będę przed kupnem każdego jabłka czy hamburgera na mieście szukała toalety w celu umycia rąk. Ona nas po prostu czasem zawstydza, powodując, że czujemy się przy niej jak niewychowane czy niekulturalne osoby, mimo że tak nie jest. Poza tym, czuć w tym wszystkim taką sztuczność. Ona często używa słowa "wypada", ciągle przytacza że coś wypada lub nie wypada. Ona nie kieruje się swoimi uczuciami tylko tym co wypada lub nie. Nie wiem jak oni w ogóle funkcjonują, muszą ciągle uważać, żeby się nie ubrudzić, nie powiedzieć czegoś ostrzejszego itp.
        • kanapony Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 06.04.11, 11:11
          no tak, teraz jaśniej widzę wszystko
          miałam podobną znajomą - wypada / nie wypada, jak możesz, podziwiam cię, że.... (tu z reguły cos, cochiała skrtytkować)
          to była bardzo uciążliwa znajomość

          na szczęście - czas przeszły

          może i z tamtą koleżanką trzeba ograniczyć kontakty? zwłaszcza, ze nie czujecie sie przy niej swobodnie i miło
          to nie rodzina, której się nie wybiera
        • halapta Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 08.04.11, 15:29
          "Poza tym czujemy się przy nich na prawdę dziwnie,
          > ciągłe te sztuczne przepraszam, dziękuję, ą ę. Rozumiem kultura kulturą ale ich
          > zachowanie na prawdę nie jest w granicach "normy"...
          Inny przykład, ona nie wyobraża sobie zjedzeni
          > a czegokolwiek bez umycia rąk. Będąc na mieście, używa żelu antybakteryjnego..."

          Bardzo dobrze robi, że nie je brudnymi rękami, nie wiedziałam, że to można podciągnąć pod przesadną kulturę osobistą. Ja myję ręce przed każdym jedzeniem, jeżeli nie mam możliwości umycia rąk, nie jem.
          Kiedy wybieramy się w gronie do restauracji na obiad, jako jedyna wychodzę do łazienki przed konsumpcją, żeby umyć ręce. To już nie wiem, przesadzam z kulturą? Zaznaczam, ze nikogo nie napominam w tej kwestii.

          "pyta współtowarzyszy "jak Ty to możesz jeść nie umytymi rękoma?"..."
          no to już nie jest kulturalne.
          • iwona1510005 Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 01.11.11, 20:39
            szkoda, że cytujesz tylko wyrwane z całego kontekstu zdania. Ja też przed posiłkami myję ręce ale jak kupuje lody na mieście czy kebab to sorry ale nie będę biegała po mieście w celu znalezienia toalety. Poza tym wiem z obserwacji, że przesadna higiena nie jest zdrowa. Dzieci moich znajomych były i są wychowywane dość sterylnie, efekt? są ciągle chore i mają bardzo słabą odporność, każdy lekarz Ci to powie.
    • maciepiczu Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 27.04.11, 10:54
      No niestety.. z moich obserwacji to duzy problem w Polsce.

      Istnieje grupa ludzi, ktorzy brak pewnosci siebie, przebojowosci, naturalnego luzu i umiejetnosci zabawy musza rekompensowac sztywnym przestrzeganiem roznych wymyslonych regul. Czasami nazywa sie to savoir vivre, czasami nazywa sie to zasadami wspolzycia spolecznego, czasami jeszcze inaczej. Tak jakby wazne bylo nie to, jak dogaduja sie ze soba ludzie, tylko jakies arbitralne spisane gdzies obowiazujace zasady ktorych nigdy nie mozna przekroczyc.

      Byc moze to skutek wychowania przez skrajnie kazacych rodzicow, albo przez nadopiekunczych dziadkow, ale trudno sie zyje z takimi ludzmi. PS W przynoszeniu wina do znajomych chocby codziennie nie ma nic zlego, o ile robi sie to z wlasciwym luzem i nonszelancja, a nie powaznym i rytualnym nastawieniem ze 'przychodzimy z prezentem'.
      • maly_zlosliwiec Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 28.04.11, 18:02
        Pozwolę sobie zacytować cudzą ale trafną definicję SV.
        To może będzie jakaś wskazówka.
        Na marginesie zaznaczam, że nie posiadałam skrajnie każących rodziców.
        www.stylikomfort.pl/warto_wiedziec/savoir-vivre_definicja.html
        Savoir-vivre możemy przetłumaczyć na słowo o znaczeniu: „Sztuka życia” .

        Połączenie tych dwóch słów, które w potocznym rozumieniu można rozumieć w dwóch aspektach:
        • Pierwszy aspekt: to posiadanie znajomości obyczajów, form towarzyskich oraz grzeczności.
        • Drugi aspekt: to umiejętność radzenia sobie w życiu i różnorakich trudnych sytuacjach.

        Ogólnie ujmując zasady Savoir-vivre to:
        • uśmiech,
        • uprzejmość,
        • życzliwość,
        • punktualność,
        • dyskrecja,
        • lojalność,
        • grzeczność.

        Zasady savoir-vivre'u odnoszą się głównie do kilku najważniejszych dziedzin życia:
        • nakrywania, podawania do stołu i jedzenia,
        • wyglądu, prezencji (np. postawy, higieny) i właściwego ubioru,
        • form towarzyskich (np. w miejscu pracy, w rodzinie, na przyjęciach),
        • komunikacji (także telefonicznej i internetowej),
        • zachowania się w szczególnych sytuacjach...

        Anglicy zawarli swoje najważniejsze zasady dobrego w przewrotnym akronimie "IMPACT" (wstrząs), utworzonym od wyrazów:
        • Integrity – prawość,
        • Manners – maniery,
        • Personality – osobowość,
        • Appearance – wygląd zewnętrzny,
        • Consideration – wzgląd na innych,
        • Tact – takt.

        A teraz zastanów się, które z powyższych jest zbędne ?
      • majaa Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 29.04.11, 10:19
        Owszem, pewność siebie, przebojowość i naturalny luz to bardzo przydatne cechy, tyle tylko że "istnieje grupa ludzi" - i to całkiem spora niestety - która utożsamia z nimi zwykłe chamstwo i tupet. Tak wynika z moich obserwacji. I to jest, moim zdaniem, znacznie większy problem.
        Generalnie uważam, że z kulturą raczej trudno przesadzić, w przeciwieństwie do jej braku.
      • iwona1510005 Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 31.07.11, 07:26
        no chyba raczej się mylisz bo ciasteczka, sałatki, soki także przynosimy, to nie jest tak, że idziemy z całkiem pustymi rękoma. Zawsze mamy także jakieś łakocie dla małej. Ale wino kojarzy mi się z jakąś bardziej formalną wizytą lub po prostu "od czasu do czasu" a nie za każdym razem, wiecznie jakiś likier albo wino.
      • mozambique Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 11.05.11, 19:29
        a co dziwengo w tym ze idac na urodziny babka ubiera sie szałowo/seksownie? to chyba normalnie, w koncu urodziny to nie zapychanie gęby byle kebabem na ulicy nie ?

        to ze autorka posiada moze wciaganac an tylek jedyne stare dżinsy i flanelowaą koszule nie znaczy -dzieki bogu- ze reszta kobiet tez tak musi

        a mycie rąk jadajac na miescie ? dobrze ze mi przypomnieliscie , musze kupc ten plyn antybakteryjny do torebki bo az starch myslec ile syfu zbieram codziennie na dloniach po przejsco soe po paru sklepach, urzedach i autobusach
          • mozambique Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 03.11.11, 22:22

            moja droga - jezeli uwazasz ze zestaw - obcisła ołówkowa spódnica + dobrze skrojona dopasowana damska koszula + szpilki nie moga byc seksowne to rzeczywisce z okresu szkolnego jeszce nie wyrosłas

            powiem ci wiecej - jesli owa kolezanka ma kobieca figure, długie nogi , kształtny biust i "umie je nosic" to heteroseksualni panowie na jej widok moga sie ślinić

            i zdradze ci jeszce jedną tajemnicę - taki zestaw jak wyżej plus dodatkowo krawat u kobiety wielu panów doprowadza wrecz do szaleństwa

            kobitka widzocznie doskonale wie co zrobic aby wabić...
            • iwona1510005 Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 07.12.11, 16:06
              wiem doskonale o tym, ze obcisła spódnica i koszula mogą być seksowne ale to ja ją widziałam i wiem dobrze, że była ubrana nie seksownie. Z reszta nie o to chodzi. Co rok wszyscy przychodzą ubrani na luzie. to tylko zwykłe urodziny, zwykła domówka gdzie na stole królują czipsy, ciasta i zimna płyta a nie sushi, kawior i fondue. Oni też co roku przychodzili luzacko ubrani a tym razem ubrali się jak by chcieli być lepsi od nas. Zawstydzili tym gospodarzy, koleżanka(gospodyni) mówiła mi potem, ze czuła sie nieswojo bo wstydziła sie tego, że ona robi takie urodziny jak zwykle a oni się chyba oczekiwali wystawniejszego przyjęcia.
        • iwona1510005 Re: Iwonka nie przesadza, to fakt. 31.07.11, 07:41
          po kilku miesiącach mogę powiedzieć, ze ograniczyłam tą znajomość. Dodam także że znam tą osobę od dawna i już kiedyś przypuszczałam, że ten jej styl bycia nie jest taki dlatego, że ona tak chce tylko dlatego, że ona za wszelką cenę stara się udowodnić wszystkim, że jest lepsza od nich. Czasem jak idziemy gdzieś, widzimy jakąś kobietę a ona pyta mnie "który sweterek podoba Ci się bardziej mój czy jej?" itp. ciągle porównuje się do innych, często do eleganckich kobiet po 40tce. Jest mega przewrażliwiona na krytykę, jestem pewna że gdybym kilka razy napomknęła jej, że ma krzywy nos, byłaby w stanie go sobie zoperować. Albo podam inny przykład, owa koleżanka zaglada czasem do lumpeksów ale nigdy nie przyznałaby się komuś "niezaufanemu", że coś ma z lumpeksu. Mówi do mnie "tylko nie mów jej skąd to mam". Albo ma takiego bzika, że jeżeli potrzebuje coś nieść w reklamówce, to reklamówka musi kolorystycznie pasować do jej ubioru i musi mieć logo modnej firmy. Po prostu wyżej sra niż dup** ma.
            • iwona1510005 Re: Iwonka nie przesadza, to fakt. 01.11.11, 20:48
              nie nazwała bym tego kompleksami, raczej tym, że ona wprawia nas w zakłopotanie. A czasem zwyczajnie nas denerwuje. Podam kolejny przykład: ona np. nie jezdzi komunikacją miejska bo uważa, że w autobusach śmierdzi i autobusem jeździ hołota. Ja czuje się tym urażona bo jeżdżę autobusami, więc chyba nie będziesz mi dalej mówić, że to kompleksy??
          • kornel-1 Re: Iwonka nie przesadza, to fakt. 02.11.11, 07:37
            iwona1510005 napisała:

            > po kilku miesiącach mogę powiedzieć, ze ograniczyłam tą znajomość. [...]
            > Po prostu wyżej sra niż dup** ma.

            Jeśli o mnie chodzi, to wolałbym zaprzyjaźnić się z twoją koleżanką niż z tobą. Przedkładam osoby kulturalne nad wulgarnymi.

            No, ale głowa do góry! Każdy ma swoje środowisko.

            Kornel
        • minniemouse Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 03.11.11, 06:36
          ."" Zawsze gdy idziemy razem do naszej wspólnej znajomej ona wyskakuje ze zdaniem "może kupimy jakieś wino czy coś bo nie wypada tak iść" - kurde rozumiem wino kupujemy jak chodzimy do kogoś rzadko lub idziemy też na jakieś mini przyjęcie czy coś ale powiedzcie czy za każdym razem jak idziecie do koleżanki (do której chodzicie średnio 4-5 razy w miesiącu) to kupujecie wino? Albo jak już spotykamy sie z tą koleżanką i jej chłopakiem to gdy jej się wyrie jakieś brzydkie słowo to on ją od razu upomina, ale robi to w taki sposób jakby ona powiedziała coś na prawdę mega niestosownego. Ciągle słyszę te sztuczne, przepraszam, proszę bardzo, chodźmy już bo robi się późno, nie chciał bym Ci robić kłopotu. ""


          z tego i co jeszcze dalej opisujesz, mam wrazenie ze rzeczywscie para ta tak naprawde nie ma pojecia co to sa dobre maniery, kultura i umiejetosc zachowania w danej sytuacji.
          mam wrazenie ze chlopak stara sie bardzo wzniesc poza poziom w jakim wyrastal
          i dlatego robi to tak usilnie a przez to nieudolnie. i ja ciagnie za soba. a jej sie to podoba.

          Bowiem osoby naprawde dobrze wychowane zachowuja sie w sposob naturalny,
          tak ze inni nie czuja sie przez to skrepowani lub zirytowani.

          po pierwsze nie zwracaja uwagi co chwila i o byle brzydkie slowko,
          a przede wszystkim wiedza ze osobie ktorej sie zdarzylo faux pas nie zawstydza sie PUBLICZNIE,
          tylko jesli juz tak musza kogos koniecznie pouczac to robia to dyskretnie, najlepiej w zaciszu domowym, bez swiadkow. no chyba ze staje sie to juz recydywa.
          Po drugie, wiedza kiedy wyprawka warta skorki kiedy nie.
          Rzeczywscie jak sie wpada na byle kawe lub plotki to sie nie idzie z winem ani z innym prezentem,
          tylko jak sie idzie na przyjecie. nawet jak sie u kogos dlugo nie bylo, to jeszcze zalezy od okolicznosci.
          Tak samo po prostu brakiem kultury jest mowienie gospodarzom "nie chcialbym cio robic klopotu, juz pozno" bo to jest oczywisty szantaz na "alez nie, no co ty, zostan!' - a co ma gopodarz w takiej sytuacji powiedziec?!
          takich rzeczy sie po prostu nie mowi tylko ROBI - albo idziesz albo nie.

          mowi sie "dziekuje bylo super, zapraszam do siebie, moze w te sobote, czekam na telefon!"
          i chyba ze gospodarze naprawde energicznie prosza o zostanie to sie jeszcze zostaje pol godzinki - ale to jak naprawde chca, i to zawsze widac.

          """"nawet gospodarze byli dżinsach i bluzkach zwykłych, a ci przyszli ubrani jak na spotkanie biznesowe czyli pod krawatem, koszula itp a ona miała ołówkową spódnice, i białą koszulę.""""

          tutaj to juz trudniej cos powiedziec. jak ktos juz zwrocil uwage, moze maja taki styl ubierania sie w ogole, wtedy juz nie mozna sie czepiac, skoro zawsze tak wygladaja.
          jesli nie, mogli nie wiedziec ze bedac zaproszeni na impreze badz co badz z okazji urodzin okaze sie to taka nieformalna uroczystoscia.
          ja akurat bedac za mlodu zapraszana na imprezy urodzinowe raczej nie spotkalam sie z tak nieformalnym ubieraniem sie, wiec tez bym sie ubrala raczej elegancko.


          natomiast jesli chodzi o zwarcanie ludziom uwagi jak moga jesc niemytymi rekoma -
          nie wiem, bylam swiadkiem jak w PL na stacji paliwa w toalecie dwie dziewczyny weszly i wyszly bez mycia rak. bleeeeee. i ja mam po takich dotykac towar na polkach bleee
          wiec nie wiem co wy robicie, moze akurat ma racje, moze jestecie brudasy i powinnyscie brac z niej przyklad. jak idziesz do resturajci to tam zawsze jest toaleta gdzie mozna rece umyc.
          chociaz podejrzewam ze ona przesadza.

          z drugiej strony Savoir Vivre nie polega na ciaglym zwracaniu uwagi i pouczaniu co wypada a co nie wypada,
          wiec kolezanka tez nie zachowuje sie tak bardzo kulturalnie i swiatowo
          jak jej sie wydaje smile

          a juz zupelnie nie mozna miec pretensji do dzieci ze nas brudza. wyleczy sie z tego szybko jak bedzie miala swoje.

          mam taki pomysl - skoro ona tak ceni "wypada nie wypada", a zblizaja sie swieta, kupcie jej
          kilak ksiazek na temat Savoir Vivre pod choinke
          mowiac ze wiecie jakie to dla niej wazne big_grin

          Minnie
          • iwona1510005 Re: Niektórzy przesadzają z tą kulturą... 07.12.11, 15:54
            a wiesz, ze to by miało sens co piszesz. on pochodzi z dość patologicznej rodziny, w ogóle jego rodzina to jest temat tabu, ale ona mówiła mi kilka razy, że on chce się wyrwać za wszelka cenę od nich, chce się odciąć.

            co do niemycia rąk wychodząc z toalety to bez komentarza. Ja oczywiście myję ręce przed posiłkami w domu czy w restauracjach ale nie mam żadnej obsesji na punkcie czystości i zjedzenie czegoś na mieście "nieumytymi rękoma" nie stanowi dla mnie problemu. Nagle wszyscy widzą w tym problem, jednak z moich obserwacji nie przekłada się to na rzeczywistość. Jak jesteście w parku z dziećmi czy coś i chcecie kupić lody to co szukacie toalety albo wyciągacie płyn antybakteryjny? Sama używam płynów antybakteryjnych ale np. na wypad pod namioty. Nie uważam aby zjedzenie loda w parku czy frytek na mieście mogło przyprawić mnie o mega szkodliwe bakterie. Poza tym to co jadam czasem na mieście i tak nie dotykam tego rękoma bo frytki mają widelczyki a lody serwetki więc znowu nie przesadzajcie.

            poza tym tak jak już pisałam ona ciagle mówi "wypada, nie wypada", szlag człowieka może trafić. Ostatnio w sklepie szła przed nami dziewczyna która pięknie pachniała i ona chciała sie jej zapytać jakiego perfum używa, i pyta się mnie "jak myślisz, wypada się jej zapytać?". Ja po prostu nie rozumiem jak można przed każdą błahostką zastanawiać się czy coś wypada, poza tym każdy powinien postępować tak jak czuje wewnętrznie i tak żeby przy tym nikt nie cierpiał. Ja staram się tak właśnie robić, jeśli czuje, że chce coś zrobić i nikomu nie spowoduje tym cierpienia, krzywdy czy zawstydzenia to po prostu to robie i nie zastanawiam sie czy wypada lub co mnie pomyślą ludzie.

            co do pomysłu z książką to świetny pomysł smilesmile
    • kora3 hmm no tak :) 06.11.11, 09:29
      Kolezanka jeszcze młoda, a zachowuje się, jak 45-letnia staruszka nad grobem stojącasmile

      No proszę Cię smile - wg Ciebie nie wypada zaszaleć, kiedy się ma 45 lat? Muszę to mojemu facetowi powiedzieć i jeszcze spopremu gronu znajomychsmile - uswiadomię im, że winni już zbierac na trumne, albo urnę smile

      A na serio, co do kolezanki. Owszem, przesadza, ale nie z kulturąsmile Poniewaz to, co kolezanka robi wobec was z kulturą ma niewiele wspólnego. I owszem, wypada coś z sobą na wizyte przyniesc, czy kazdą - dyskusyjne. Ale problemem nie jest to, czy kolezanka kupuje wino, ciasto, czy co tam jeszcze, a to, ze poucza Was w tym temacie. Całkowicie prawidłowo jest myć rece przed posiłkiem, takze tzw. szybkim (choć co do zasady, jedzenie na ulicy poza wyjątkami nie jest raczej przejawem dobrego wychowania), ale absolutnie niedopuszczalne jest zwracanie uwagi na temn temat otoczeniu, a już szczególnie w formie publicznej przygany.
      Co do stroju - cóż w pewnych granicach kazdy moze sie ubierac, jak chce, jak lubi, jak mu wygodnie. Te granice wyznacza aura, ale takze pora i rodzaj spotkania. Sposób w jaki ubrałą się kolezanka nie jest niewłasciwy, gdyby przyszłą tak na grill, to co innego.

      Z ogólnego opisu wynika, że kolezanka z kulturą tak na serioo jest na bakiersmile , ale barzdo chciałaby uchodzić za megakulturalną.
      • minniemouse Re: hmm no tak :) 08.12.11, 03:42
        """""Jak jesteście w parku z dziećmi czy coś i chcecie kupić lody to co szukacie toalety albo wyciągacie płyn antybakteryjny?"""""

        to zalezy od okolicznosci. aboslutnie nie lubie dotykac rekoma cos co mam zjesc jesli
        wiem ze przed chwila bylam w miejscach gdzie dotykalam np poreczy, guzikow do wind itp
        czyli miejsc gdzie przede mna kto tez cos dotykal.
        jaka mam bowiem gwarancje ze przede mna ktos tego nie dotykal kto nie jest chory,
        nie dlubal w nosie albo gorzej, albo nie byl wlasnie w toalecie bez potem mycia rak.
        w tym celu mam zawsze malenki zel anty baktryjny ktory sie uzywa bez wycierania
        albo prosze o serwetke i lody trzymam przez serwetke.

        A teraz mocno cie przepraszam ze cie poucze smile
        chociaz watek jest jak to brzydko pouczac, ale prosze cie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        tak jak nie mowi sie nozyczka, nozyczek lub widlo, widel spoden spodnio nie mowi sie NIGDY perfum!!!! zawsze i tylko PERFUMY,

        nawet w liczbie pojedynczej. taki to juz dziwny rzeczownik.

        Tak wiec mozna, owszem, nawet smialo wypada spytac sie kogos jakich perfum uzywa
        jesli zrobi sie to przyjemnie, np przy okazji sprawi komplement.
        Np "przepraszam bardzo ze sie osmielam, ale tak Pan/pani przepieknie pachnie
        ze nie moge sie powstrzymac, czy mozna zapytac jakich ..... " cos w tym stylu,
        i bedzie w porzadku.


        """"""">Ale problemem nie jest
        > to, czy kolezanka kupuje wino, ciasto, czy co tam jeszcze, a to, ze poucza Was
        > w tym temacie.
        . Całkowicie prawidłowo jest myć rece przed posiłkiem, takze tzw.
        > szybkim (choć co do zasady, jedzenie na ulicy poza wyjątkami nie jest raczej p
        > rzejawem dobrego wychowania), ale absolutnie niedopuszczalne jest zwracanie uwa
        > gi na temn temat otoczeniu, a już szczególnie w formie publicznej przygany. """""

        Dokladnie o to chodzilo, nic dodac nic ujac!!

        ps- jesli naprawde zamierzacie dac Savoir Vivre ksiazke w prezenice, zrobcie to jednak milo.

        Skoro to chlopak po przejsciach, to widocznie stara sie biedak. coz, przy okazji stal sie czasami troche irytujacy ale czy nie naleza mu sie brawa ze cos robi ambitnego w swoim zyciu?
        dajcie z milymi slowami ze np zauwazyliscie ze sie tym interesuja lub lubia to...

        Nie badzmy zlosliwi - mimo wszystko smile
        pouzywajmy sobie na forum, w realu badzmy wyrozumiali smile


        Minnie
        • iwona1510005 Re: hmm no tak :) 10.12.11, 12:43
          "A teraz mocno cie przepraszam ze cie poucze smile
          chociaz watek jest jak to brzydko pouczac, ale prosze cie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          tak jak nie mowi sie nozyczka, nozyczek lub widlo, widel spoden spodnio nie mowi sie NIGDY perfum!!!! zawsze i tylko PERFUMY,

          nawet w liczbie pojedynczej. taki to juz dziwny rzeczownik."

          albo Tobie się coś pomyliło albo ja coś źle zrozumiałam. nie mówi sie perfum a co się mówi? "przepraszam jakiego Pani perfumy używa?" - no chyba jednak nie. jak się mylę to mnie poprawcie. jak powinno w końcu brzmieć pytanie? pozdrawiam
          • beata_ Re: hmm no tak :) 10.12.11, 15:58
            iwona1510005 napisała:

            > albo Tobie się coś pomyliło albo ja coś źle zrozumiałam. nie mówi sie perfum a
            > co się mówi? "przepraszam jakiego Pani perfumy używa?" - no chyba jednak nie.
            > jak się mylę to mnie poprawcie. jak powinno w końcu brzmieć pytanie? pozdrawiam

            Kanapony podała link - tam masz współczesną odmianę. Perfumy, jak nożyczki - nie mają liczby pojedynczej.

            M. (te) perfumy
            D. (tych) perfum
            C. (tym) perfumom
            D. (te) perfumy
            N. (tymi) perfumami
            Msc. (tych) perfumach
            Wołacz można odpuścić smile

            Pytanie zatem powinno brzmieć - "jakich perfum pani używa"
            • nm.buba011 Re: hmm no tak :) 11.12.11, 11:29
              > M. (te) perfumy
              > D. (tych) perfum
              > C. (tym) perfumom
              > D. (te) perfumy
              > N. (tymi) perfumami
              > Msc. (tych) perfumach
              > Wołacz można odpuścić smile

              - dopełniacze mają być aż dwa?
            • iwona1510005 Re: hmm no tak :) 16.12.11, 11:30
              aaaa chodziło Ci o to, że pytanie miało brzmieć "jakich perfum Pani używa" a nie "jakiego perfum Pani używa" - no tak to masz rację. Nie wiedziałam o co dokładnie Ci chodzi smilesmile
          • kora3 Pytanie powinno brzmieć: 11.12.11, 10:52
            "JAkich perfum pani używa?"
            Wyraz perfumy nie występuje w liczbie pojedyńczej. Ani w formie "perfuma" (ta) , ani w formie "perfum" (temn). Co by kto nie mówił uzywanie tego wyrazu w ww. formach jest razacym błędem, a to, ze wystepuje on czesto nie znaczy , że przestal nim byćsmile

            Takich błędów jest dużo: "weznę - wziąść", "ta pora (zamiast ten por)", "Ten pomarańcz (jako owoc oczywiscie, nie kolor), zamiast ta pomarańcza" - te błędy utrwaliły się na tule w jezyku, że niektórzy są zdumieni słyszac, ze to nieporawne.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka