krowka.bordo
25.03.11, 11:07
Witam, to mój pierwszy post na tym forum.
Byłam na randce z mężczyzną poznanym w internecie, po której czuję dyskomfort, potraktowano mnie bowiem protekcjonalnie.
Sytuacja przebiegała tak:
On: na co masz ochotę?
Ja: poproszę piwo, zapłacę za siebie.
On: idzie do baru, zamawia trunki.
po jakimś czasie
on: co pijesz?
ja: drugie piwo; jak ustaliliśmy, płacę za siebie
on: idzie, przynosi napoje
Spotkanie się kończy, ja zakładając płaszcz nawiązuję subtelnie do rozdzielności rachunku, słowami: to płaciMY i wychodzimy.
Podchodzimy oboje do baru, pytam barmana, ile płacę za 2 piwa, barman podaje kwotę, ja podaję banknot. a mój towarzysz mężnie zasłania mnie swym ciałem, stając na linii wzroku barman-ja i oznajmia : ja płacę za wszystko
zbiło mnie to z tropu, ale pytam grzecznie: jak to?
i słyszę; "nie będziemy o tym teraz rozmawiać". Zatkało mnie i pozwoliłam, aby zapłacił. Odzyskałam mowę dopiero na ulicy, gdzie oddałam mu pieniądze i oddaliłam się. Próbowałam jeszcze zapytać, co go skłoniło do takiego zachowania, ale nie rozumiał, o co mi chodzi.
Nie chodzi mi o to, kto ma płacić na pierwszej randce, zakładam, że w spotkaniu biorą udział dwie osoby i można to ustalić podczas spotkania. Poproszę Was o ocenę sytuacji przy barze – moim zdaniem mężczyzna zachował się wobec mnie bardzo niekulturalnie. Na sąsiednim forum dowiedziałam się jednak, że to moja kultura pozostawia wiele do życzenia, jako że „próbowałam zrobić scenę” w obecności barmana.