Silna presja na delegacjach zagranicznych pod ...

10.10.11, 22:03
...katem wykonywania nadgodzin.


witam,

problem taki:

od roku jestem wysylany na delegacje do kraju UE ZACH (celowo nie podaje, zeby mnie nie namierzono smile ). problem w tym, ze to co robie powinno byc robione min. przez 3-5 osob, aby mozna bylo tym latwo zarzadzac (ok. kilkanascie rysunkow w bazie programu, ktore sie czesto "zmieniaja"). ponadto to co robie powinno juz byc zrobione dawno temu ale pare osob przede mna probowalo i im sie nie udalo smile

mam umowe o prace w PL 40h. i jak siedze w biurze w PL 8h / dziennie to jest OK ale jak tutaj w tym kraju w tym biurze przychodze o 8 wychodze o 16 to jest wielkie oburzenie i ironiczne teksty tubylca(-ow):

"Are you working half-time ?"

mnie sie noz w kieszeni otwiera ale ludzie Ci tutaj chyba nie rozumieja, tego co im sie staram mowic od roku... ba smile wiem, ze przez swoje zdanie na ten temat sie tutaj nie spodobalem i beda mnie przepisywac do innego projektu smile

prosze tylko mi powiedziec, czy jak nastepnym razem znow uslysze taki tekst to mam:
- zlac
- pokazac wydrukowane prawo pracy ze str EURES EUROPA GOV, ze w tym kraju sie pracuje 8h / dziennie i OK - mozna miec te nadgodziny ale MUSZE MIEC ZGODE (= KASE). bo w tej chwili to wyglada tak, ze ja musze sie pytac o ta zgode 3 manadzerow w drabince i jak sie nie zapytam to mi kasa przepada za nadgodziny. inna sprawa to taka, ze ja tam nie chce pracowac wiecej niz 8h bo po pracy mam drugie zycie smile + powiedziec, ze zle zarzadzanie, bo to powinno wiecej ludzi robic. + jeszcze inna sprawa, ze wcale tej zgody na nadgodziny dostac nie musze.

tak wiec, jakbyscie sie zachowali gdyby tak od paru miesiecy, obcokrajowiec w swoim kraju wypominal wam, ze nie pracujecie tyle ile trzeba, ze jestescie mlodzi w "pelni sie" i byscie sie wstydzili, etc....

msyle, ze to wszystko wina Polakow, ze dajemy sie tak w regionalnych biurach traktowac po macoszemu oraz ze gdybym znal tutejszy jezyk i aplikowal bezposrednio na warunkach tych a nie jako "wypozyczony do projektu", to wtedy bylbym traktowany jak "Europejczyk" Starej Unii. dodatkowo mysle, ze czesto tubylcy w projektach sezonowych sa po prostu zatrudniani na kotrakcie a to oznacza, ze oni sobie wpisuja ile godz pracowali i tylko daja do podpisania = automatycznie taka kase dostaja..... na normalnym polskim etacie tak nie ma.
    • bene_gesserit Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 10.10.11, 22:15
      Ja bym, o ile to mozliwe, o wyjasnienie tej sytuacji poprosila jakiegos przyjazniejszego przelozonego. Tzn o ile masz polskiego przelozonego, bo twoja sytuacja pracowa jest chyba skomplikowana. Kogos w kazdym razie, kto zna twoj kontrakt, posredniczyl w usytuowaniu cie tam, gdzie jestes i jest w stanie - i chce - wyjasnic twojemu zagranicznemu czepialskiemu, jak to z tobą jest. A jesli nie, to wyjasnij to sam, przy pomocy paragrafow, czyli na konkretach.

      Chociaz bogą a prawdą, to w Polsce jak trzeba zostac, to trzeba, do poznej nocy rowniez i nikt nie wola o nadgodziny, zeby sobie nie nagrabić - to oczywiscie nie jest zgodne z prawem, ale jest to wyjatkowo czesto stosowana praktyka przeciez.
    • burza4 Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 11.10.11, 11:01
      bartnik4 napisał:
      > ale jak tutaj w tym kraju w tym biurze przychodze o 8 wychodze o 16 to jest wi
      > elkie oburzenie i ironiczne teksty tubylca(-ow):
      >
      > "Are you working half-time ?"

      To równie ironicznie odpowiedz "No, simply - I am not a slave". I jak najbardziej można powiedzieć, że praca dałaby lepsze efekty gdyby.... (co ważne: unikać tzw. "negative language", czyli nie że jest źle zarządzana, tylko masz pomysł, jak to zrobić efektywniej)

      To nie jest kwestia złego traktowania Polaków, a wyłącznie innej kultury pracy w danej firmie i danym oddziale. To samo spotkało moją znajomą Brytyjkę oddelegowaną czasowo do pracy w innym kraju. W wielu firmach nadal panuje bałwochwalczy wręcz stosunek do kariery, niektóre firmy tworzą specjalne programy, żeby uczyć pracowników bilansowanie życia prywatnego ze służbowym.
      • agulha Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 13.10.11, 00:20
        Zgadza się - to nie zależy generalnie od kraju, a od firmy. W tej samej branży i tym samym kręgu kulturowym (anglosaskim) znam osoby/firmy, gdzie pracuje się do upadu, do wieczora, także w weekendy i bez nadgodzin i zupełnie inne podejście, z kończeniem pracy równo z dzwonkiem i pełnym poszanowaniem prawa do wypoczynku w czasie weekendów, świąt i urlopów.
        W Polsce też bywa różnie. Co ciekawe, zupełnie nie działa to tak: "płacimy lepiej, więc wymagamy pełnej dyspozycyjności". Można zmienić firmę z marnie płacącej, bardzo obciążającej pracownika i jeszcze z niesłychanymi wymaganiami co do (niepłatnych) nadgodzin na firmę zapewniającą lepsze warunki, narzędzia i płacę i bez takiej atmosfery.
    • claratrueba Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 13.10.11, 05:54
      to nie jest problem s-v. To problem stosunku do pracy.
      Podejście Twoich kolegów to "jest robota do zrobienia, a nie zegar do patrzenia". Tak jest w wielu firmach, w Polsce również. Do takiego zespołu osoba z Twoim podejściem nie pasuje, oczywiste jest, że będą unikać współpracy z Tobą w przyszłości. Po prostu oczekują takiego zaangażowania jakie prezentują sami. A mają współpracownika, który nie potrafi tego pojąć i jeszcze próbuje "tłumaczyć". Od roku. Gdybyś był zatrudniony bezpośrednio już byś dawno został poproszony o znalezienie sobie takiej roboty, która Ci odpowiada.

      • demodee Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 13.10.11, 12:23
        To nie jest problem stosunku do pracy, tylko warunków zawartych w kontraktach.

        Autor wątku, jak zrozumiałam, ma w umowie o pracę (kontrakcie) wpisane, ze ma swiadczyć pracę przez 8 godzin. Jaki kontrakt mają jego współpracownicy - nie wiemy, ale podejrzewam, ze pracują w systemie zadaniowym, czyli mają pracować, póki nie wykonają zadania, bez względu na czas, jaki temu zadaniu poświęcają.

        Być może to współpracownicy powinni sobie wyjaśnić.
      • baba67 Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 13.10.11, 13:46
        Nie jest to problem sv rzeczywiscie, tylko roznic w systemie wynagrodzen.Watkodawca popracowalby sobie i do wieczora gdyby mial za to zaplacone tak jak maja zaplacone jego koledzy za prace do wieczora.To nie jest problem ze czlowiek tam nie pasuje tylko powaznego zaniedbania ze strony pracodawcy ktory go tam wysyla.
        Ja bym wprost powiedziala kolegom, dlaczego wychodze o 16.Pewnie by sie zdziwili, ale komentarze by sie skonczyly.Jesli natomiast pracuja w nadgodzinach za darmo, w co mocno watpie to moze da im to cos do myslenia.
        A tak na marginesie-racja w tym, ze czlowiek nie dajacy sie wykorzystywac nie pasuje do stada potulnych barankow trzesacych zadkami zeby ich nie wyrzucono.
        • agulha Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 13.10.11, 22:10
          Poza tym jest jeszcze ta kwestia, którą spuściliśmy na chwilę z oczu: autor pisze, że powierzona mu praca jest raczej pracą dla kilku osób, czyli gdyby chciał ją traktować zadaniowo, to by, jak rozumiem, z pracy nie wychodził. A jak rozumiemy, ani nie ma za to płacone, ani nie ma oddawanego tego wolnego czasu, ani nie przeszedł na kontrakt freelancerski, ani na pracę w systemie prawa miejscowego (być może ono w odróżnieniu od polskiego pozwala na coś takiego). Ponadto człowiek owszem może pracować ponad 8 godzin dziennie, ale powyżej pewnej granicy - jeżeli jest to w trybie ciągłym, np. 12, 14 godzin - może sobie zwyczajnie nie życzyć takiego kieratu, za żadne pieniądze.
    • claratrueba Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 14.10.11, 06:19
      Pomysł autora, że współpracownicy mają inna forma zatrudnienia niż umowa o pracę (i dlatego tak tyrają frajerzy) jest mało realny. To typowo polskie szukanie wyjaśnienia dla nieco innego etosu pracy.I innego poczucia koleżeństwa.
      Pomysł, że można pracować więcej niż 8 h mając to zagwarantowane umową i nie krzyczeć o nadgodziny, jak widzę niewielu osobom się w Polsce w głowie mieści. Co oznacza, że długo jeszcze Polska będzie tak wyglądać jak wygląda.
      Przedstawię to od strony tych, dla których "nieco dłuższy" dzień pracy jest normą. To praktycznie wszyscy, z którymi pracowałam lub współpracowałam. Jest robota do zrobienia. Duża, terminowa a ludzi brakuje (kwestia na ogół kwalifikacji, czasem niemożności opłacenia przez firmę dodatkowych pracowników). Zespół zatem siedzi "ile trzeba". Pojawia się taki jak nasz autor. Jeśli przez to wszystkim roboty ubyło- super. Jeśli jego zatrudnienie wynikało z dodatkowego "zadania" jest inaczej. Bo mamy nadal "od metra i ciut, ciut" i jest oczywiste, że mamy wszyscy. A tu fan KP o czwartej czapka w dłoń i do widzenia. A frajerzy zostają. Co na ogół oznacza, że to, co on mógłby zrobić muszą zrobić inni lub, że jego zaległości wstrzymują pracę innych. Ten aspekt "współpracy w zespole" autora nie interesuje.
      Nie każdy musi być tytanem pracy, poznałam wiele osób, które nie dawały rady pracować więcej niż ustawa przewiduje. Sama w pewnym momencie powiedziałam dość. Ale wtedy, jeśli jest się członkiem zespołu, lojalnym pracownikiem firmy, w której tak praca wygląda to się odchodzi.
      • baba67 Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 14.10.11, 08:41
        Mieszkasz na Zachodzie? Zylam dotychczas w przekonaniu ze na w krajach zachodniej Europy placi sie za nadgodziny albo odbiera wolne dni.Przekonanie opieralam na doswiadczeniach osoby z bliskiej rodziny wiele lat pracujacego w Niemczech. Nie do pomyslenia jest nie placenie za nadgodziny-niby dlaczego? Przedsiebiorstwo generuje zyski ktorym dziela sie udzialowcy i nieplacenie za prace, odmawianie urlopu itp kwiatki ktorych w Polsce jeszcze pelno jest przestepstwem karanym bardzo dokliwymi grzywnami.I duzym odszkodowaniem dla pokrzywdzonego.
        To co tu przedstawiasz pochodzi zywcem z podrecznika etyki przedsiebiortwa socjalistycznego ew takiego gdzie wszyscy pracownicy sa jednoczesnie udzialowcami.
        Problem w tym ze wspolpracownicy watkodawcy sa nieswiadomi problemu jaki ma on z wydebieniem kasy za nadgodziny-oni wszak nie maja zadnego, zatem traktuja go jak dywersanta.
      • bene_gesserit Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 14.10.11, 12:31
        claratrueba napisała:

        > Pomysł autora, że współpracownicy mają inna forma zatrudnienia niż umowa o prac
        > ę (i dlatego tak tyrają frajerzy) jest mało realny. To typowo polskie szukanie
        > wyjaśnienia dla nieco innego etosu pracy.I innego poczucia koleżeństwa.
        > Pomysł, że można pracować więcej niż 8 h mając to zagwarantowane umową i nie kr
        > zyczeć o nadgodziny, jak widzę niewielu osobom się w Polsce w głowie mieści. Co
        > oznacza, że długo jeszcze Polska będzie tak wyglądać jak wygląda.

        O rany, ile arogancji!
      • indigo_kid Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 14.10.11, 13:16
        Pomysł, że można pracować więcej niż 8 h mając to zagwarantowane umową i nie kr
        > zyczeć o nadgodziny, jak widzę niewielu osobom się w Polsce w głowie mieści. Co
        > oznacza, że długo jeszcze Polska będzie tak wyglądać jak wygląda.

        Wiesz pracowałam kiedyś wakacyjnie w usa i miałam płacone za każdą nadpoczętą nadgodzinę. Nikt mnie nie pilnował, że skoro już się zaczęła kolejna godzina i mam płacone za całą to powinni mnie wykorzystać do ostatniej minuty. Przepracowałam np 9h i 25min płacono mi jak za 10h.
        Byłam oszołomiona takim przyjaznym podejściem do pracownika.

        Znajoma w Niemczech pracuje i studiuje. Teraz będzie broniła dyplomu i potrzebuje wolne, żeby się przygotować. Z szefostwem uzgodniła, ze pracuje więcej, zbiera sobie nadgodziny i potem ma 2 m-ce wolnego a oni jej płacą normalnie pensję.

        To własnie w Polsce często spotykam się z sytuacjami, że trzeba się upomnieć i wypłacenie lub oddanie wolnego za nadgodziny. U nas ciągłe jeszcze pracownik jest źle traktowany, no ale puki bezrobocie będziemy mieć na takim poziomie to nic się nie zmieni.
      • demodee Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 14.10.11, 15:09
        > Pomysł autora, że współpracownicy mają inna forma zatrudnienia niż umowa o pracę (i dlatego tak tyrają frajerzy) jest mało realny. To typowo polskie szukanie wyjaśnienia dla nieco innego etosu pracy.I innego poczucia koleżeństwa.

        Pomysł jest bardzo realny. To, że w jednym zakładzie są różne formy zatrudnienia pracowników jest całkiem normalne. Ludzi na szczeblu kierowniczym zatrudnia się w systemie zadaniowym, a pracowników szeregowych w systemie godzinowym.

        A na koleżeństwo trzeba sobie zasłużyć.

        > Pomysł, że można pracować więcej niż 8 h mając to zagwarantowane umową i nie krzyczeć o nadgodziny, jak widzę niewielu osobom się w Polsce w głowie mieści. Co oznacza, że długo jeszcze Polska będzie tak wyglądać jak wygląda.

        Dlaczego ludzie mają nie krzyczeć o nadgodziny? Umówiłam się, ze będę pracować określoną ilość godzin w miesiącu i zarabiać określoną kwotę. Jeśli nadzwyczajna sytuacja wymaga, żebym pracowała więcej godzin, to jest oczywiste, że muszę dostawać więcej pieniędzy.

        A Polska wyglada ładnie. Mnie w każdym razie się podoba.

        > Przedstawię to od strony tych, dla których "nieco dłuższy" dzień pracy jest normą. Jest robota do zrobienia. Duża, terminowa a ludzi brakuje (kwestia na ogół kwalifikacji, czasem niemożności opłacenia przez firmę dodatkowych pracowników). Zespół zatem siedzi "ile trzeba". Pojawia się taki jak nasz autor. Jeśli przez to wszystkim roboty ubyło- super. Jeśli jego zatrudnienie wynikało z dodatkowego "zadania" jest inaczej. Bo mamy nadal "od metra i ciut, ciut" i jest oczywiste, że mamy wszyscy. A tu fan KP o czwartej czapka w dłoń i do widzenia. A frajerzy zostają. Co na ogół oznacza, że to, co on mógłby zrobić muszą zrobić inni lub, że jego zaległości wstrzymują pracę innych. Ten aspekt "współpracy w zespole" autora nie interesuje.

        > Autora ten aspekt nie interesuje, bo organizacja pracy w zakładzie należy do obowiązków kierownictwa zakładu. Jeśli kierownictwo uważałoby, ze na stanowisku autora należałoby zatrudnić pracownika w systemie zadaniowym, to by to zrobili. Ale zatrudnili go w systemie godzinowym. Współpracownikom autora nic do tego, w jakim systemie autor jest zatrudniony, o której wychodzi i ile zarabia. Niech się lepiej zajmą swoją robotą, bo skoro przesiadują w robocie od świtu do zmierzchu, to znaczy, ze są mało wydajni.

        > Nie każdy musi być tytanem pracy, poznałam wiele osób, które nie dawały rady pracować więcej niż ustawa przewiduje. Sama w pewnym momencie powiedziałam dość. Ale wtedy, jeśli jest się członkiem zespołu, lojalnym pracownikiem firmy, w której tak praca wygląda to się odchodzi.

        Na razie autor wątku nie ma powodu, żeby być lojalnym w stosunku do współpracowników, bo paskudnie go traktują. A co do pracodawcy?… Lojalność? Relacja pracodawca-pracownik to czysty biznes, tu nie ma miejsca na sentymenty.

        Swoją drogą, jakoś nie pisze autor, żeby kierownictwo zadawało mu pytania czy pracuje na pół etatu. Najwyraźniej kierownictwu to nie przeszkadza, przeszkadza jedynie współpracownikom.

      • mmena Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 25.10.11, 15:42
        claratrueba napisała:
        > A tu fan KP o czwartej czapka w dłoń i do widzenia. A frajerzy zostają
        Ja bym takich ludzi okreslila duzo gorzej niz "frajerzy".
        Jesli chca pracowac w nadgodzinach to ich sprawa. Jeden lubi kwiatki, a drugi jak mu skarpety smierdza. Mam zaplacone za 8 godzin. Ktos kto mnie zatrudnial uznal, ze tyle wystarczy. Nie miesci mi sie w glowie to, ze mozna oczekiwac, iz bede pracowac wiecej. Nie bede. Jesli szef chce bym codziennie siedziala 12 godzin zamiast 8 to niech mi za to zaplaci. Ale po co mialby to robic skoro ma ..... frajerow, by nie powiedziec gorzej, ktorym placic nie musi.

        Co
        > oznacza, że długo jeszcze Polska będzie tak wyglądać jak wygląda.
        Dziecko, popatrz jak wygladaja kraje Europy zach. Te "lepiej wygladajace". Nie zostaje sie po godzinach za piekne oczy. Kazda nadprogramowa godzine sie odbiera, za kazda ma sie zaplacone. Sprobuj zalatwic cos w Niemczech w piatek o godz. 13.00. W biurze jest jedna osoba. Ta od odbierania telefonow. Cala reszta zaczela juz weekend.
        Wakacje? Prosze bardzo. 3 tygodnie, miesiac - zaden problem. W ciagu roku kolejny urlop, przynajmniej tak dlugi. Ile osob w Polsce dostanie miesieczny urlop by pojechac na wakacje? A jak wyglada grudzien? Wszyscy odbieraja nadgodziny. Znowu, w biurze zostaje jedna osoba.

        I ty smiesz mowic o tym, ze Polacy nie umieja pracowac?!
        I nie myl kolezenstwa z wyzyskiem z jednej strony i glupota z drugiej.
    • kol.3 Re: Silna presja na delegacjach zagranicznych pod 16.10.11, 07:32
      Tak jak ktoś napisał powyżej, nie jest to tylko cecha zagranicznych firm bo w Polsce przy obecnym bezrobociu to firma dyktuje warunki, wymuszając nadgodziny, nie płacąc za nie i w ogóle słabo płacąc. Co więcej instytucje państwowe robią to samo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja