sprawa delikatna.....

04.12.11, 14:14
mamy problem
od lat

nasz domek letniskowy stoi na wspólnej działce z domkiem pewnych państwa

Ci Państwo mają chłopca z zespołem Downa (16-18, wygląda na 10-12) z upośledzeniem dość poważnym (słabo rozumie co się do niego mówi, sam potrafi powiedzieć parę podstawowych słów)

i ten chłopiec upodobał sobie przychodzenie do nas
do domu chodzi tylko na posiłki jak go zawołają,
albo nie chce iść i zostaje na obiedzie u nas


osobiście bardzo go lubię
i nawet czuję pewną satysfakcję z tego, że tak lubi przebywać z nami
i nie mam nic przeciwko żeby odwiedzał nas nawet codziennie,
ale w jakiś rozsądnych granicach czasowych

jest kłopotliwy,
absorbuje swoją osobą, trzeba bardzo na niego uważać, bo potrafi narobić
wielu szkód (czasem poważnych - jak zniszczenie mi kilkunastu płyt CD)
trzeba uważać, żeby nie odkręcił wody, nie zapalił gazu itp.
trzeba uważać, zeby czegoś nie zniszczył
trudno nie zostawiać niczego na wierzchu
zresztą szafki też otwiera, rozważamy zamontowanie zamków

jak jest więcej osób w domku (np.5) to zawsze ktoś tam zostaje wydelegowany,
żeby mieć na niego oko, ale jak jest 1-2 osoby to jest problem

Był problem jeszcze większy, gdy nie było wiadomo gdzie wszedł na dół (zajmuję go ja z rodziną) czy na górę (zajmuje ją siostra z rodziną), - są dwa osobne wejścia

zdecydowaliśmy się zamykać od wewnątrz górne wejście
(co jest kłopotem i dla siostry i dla nas bo musi przechodzić przez nasz "poziom" czyli parter)

dolnego wejścia nie będziemy zamykać
- jest to wyjście na taras -
i cała przyjemność polega na tym, ż
e jest on przedłuzeniem domu, że można wchodzić do domu
i wychodzić na taras bez ograniczeń

prawie stała obecność tego chłopca u nas jest bardzo uciążliwa

myślę, że to co się dzieje od lat to gruba przesada
tym bardziej, że u sąsiadów jest przeważnie 3-5 osób i mogliby się trochę nim zająć

sprawa jest delikatna
matki niepełnosprawnych dzieci często są przewrażliwione na punkcie ich "dyskryminacji"
nie chcę robić nikomu przykrości,

przecież nie będę brać chłopca za rękę i odprowadzać do sąsiadów (i tak wróci)
przecież nie będę zamykać przed nim drzwi
nie będę chodzić do sąsiadów i prosić żeby go zabrali

nie mam pojęcia co robić
trwa juz to wiele lat i niestety stało się już ustalonym zwyczajem

    • czerwone.porzeczki Re: sprawa delikatna..... 04.12.11, 14:47
      Jesienno,

      skoro problem od lat i wizyty chłopca u Was to już zwyczaj - trudno poradzić.
      Bo wiadomo, że trzeba było reagować wcześniej.

      Zakładam, że próbowałaś rozmawiać z rodzicami?
      Nawet, jeżeli jesteś wrażliwa na ewentualne przewrażliwienie matki, to jednak powinnaś porozmawiać o kwestii odpowiedzialności za dziecko.
      Trudno Ci dziecko upilnować - co dokładnie opisujesz w poście - i nie Ty jesteś za nie prawnie odpowiedzialna.

      Nie widzę innej możliwości, niż odprowadzać dziecko do domu, za każdym razem krótko i uprzejmie wyjaśniając powód. I, jeżeli macie taką wolę, zapraszając jutro o dziesiątej.

      Tym bardziej, że - popraw mnie, jeśli się mylę - najwyraźniej jesteście traktowani jako pomoc w uciążliwej opiece nad dzieckiem.
    • matylda1001 Re: sprawa delikatna..... 04.12.11, 15:06
      Logicznie rzecz biorac należałoby porozmawiac z rodzicami chłopca w celu ustalenia jakichś zasad, ale ja bym takiej rozmowy nie umiala przeprowadzic... Może jakiś płot dasloby się postawić?
      • aqua48 Re: sprawa delikatna..... 04.12.11, 15:22
        No trudno, bierz za rękę, odprowadzaj do rodziców i mów za każdym razem, że teraz jesteś zbyt zajęta, żeby odpowiednio chłopca u siebie w domu dopilnować.
    • bene_gesserit Re: sprawa delikatna..... 04.12.11, 16:25
      Nie bardzo rozumiem, w czym rzecz.
      Skoro to trwa od lat i nikt nigdy sie nie skarzyl, rodzice dziecka zalozyli, ze jego wizyty sa dla was przyjemnoscia (dla nich pewnie tez, bo zapewne wiaza sie z dla nich z odpoczynkiem od absorbujacego dziecka).

      Czemu nie porozmawiasz z jego rodzicami? Przeciez nie chodzi o komunikat typu 'wasz dzieciak ma problem, nie chcemy go non-stop nianczyc' tylko cos w rodzaju 'uwielbiamy Adasia, ale wolelibysmy, zeby nie zagladal do nas az tak czesto jak zazwyczaj. Czasem po prostu nie mamy ochoty na przyjmowanie gosci. Mozemy umowic sie, ze Adas bedzie nas odwiedzal co drugi dzien/ po dwunastej do siedemnastej/itp?'

      Kwestia niepelnosprawnosci 'Adasia' w ogole podczas takiej rozmowy nie powinna i nie musi byc poruszana - przeciez rownie dobrze moglibyscie nie miec ochoty zajmowac sie zupelnie sprawna, dobrze rozwinięta pod kazdym wzgledem siedmioletnia corka sąsiadow, nad ktora tez nalezy miec dozor. Wystarczy wykluczyc z rozmowy sprawe ograniczonej sprawnosci chlopca, a poruszyc kwestie, ktore jego rodzice doskonale rozumieja - czyli faktu, ze jest dosc absorbujący, a wizyta kazdego dziecka to duza odpowiedzialnosc, na ktora nie zawsze musicie miec ochotę.
      • jesienna Re: sprawa delikatna..... 04.12.11, 20:59
        niestety, były takie próby, bezskuteczne

        odpowiedź:
        on do Was tak lubi chodzić...
        trudno mi go przypilnować, jak gotuję obiad czy jak kopię w ogródku....
        (i tak rzeczywiście jest)

        tam są takie układy, że nikt z obecnych poza jego mamą do jakiegoś systematycznego doglądania Adasia się nie poczuwa, ale nie czuję się w żaden sposób upoważniona, żeby w to ingerować nawet przez jakąś delikatną sugestię

        a możeby tak jednak brać go za rękę i zaprowadzać do mamy z uśmiechem "znowu się Adaś pani wymknął, łobuziak jeden...wink "

        może tak?
        może to jest jakiś sposub

        (przewiduję problemy, bo chłopczyk jest czasem bardzo uparty i pewnie nie zawsze da się go tak poprostu wziąć za rękę i zaprowadzić, ale może choć czasem się uda)

        nasza sytuacja jest żywym dowodem, że nie wolno dopuszczać do akceptowania układów, które są uciążliwe na dłuższą metę bo potem bardzo trudno już zmienić to co "przyschło"

        nie zdziwię się, jak sąsiadka odbierze chęć zmiany tych układów źle, na zasadzie - "jakoś im do tej pory nie przeszkadzało", teraz zaczeło nagle przeszkadzać... albo pomysli, że się obraziliśmy
        • kol.3 Re: sprawa delikatna..... 04.12.11, 22:35
          Najlepiej byłoby się odgrodzić.
          • minniemouse Re: sprawa delikatna..... 05.12.11, 01:20
            Moze powiedz ze bardzo lubisz Adasia, ale poniewaz wymaga ciaglego nadzoru
            to nawet obiadu nie mozesz ugotowac.
            I chetnie go bedziesz tak pilnowac dalej ale poniewaz jestes juz zmeczona
            to wobec proponujesz klasyczny
            "babysitting" i moze umowicie sie co do sumy za godzine.

            Minnie
            • minniemouse Re: sprawa delikatna..... 05.12.11, 01:20
              Ale popieram pomysl z odgrodzeniem sie. Postaw MUR, i po krzyku.

              Minnie
    • dwapsyikot Re: sprawa delikatna..... 05.12.11, 16:40
      delikatna to jesteś Ty, a nie sprawa. jeśli naprawdę chcesz zakończyć ten proceder, to nie ma innego wyjścia tylko otwarte postawienie sprawy. I szczerze mówiąc nie sądze, zeby rozwodnianie w typie co drugi dzien po południu miało jakikolwiek sens.Ja wyjaśniłabym wszystko szczerze i owarcie, a jeśli by nie dotarło to chyba ogrodzenie jest jedynym najlepszym wyjsciem..... współczuję sytuacji,bo na pewno jest uciążliwa na tak długą metę.
      • zawsze_shinylipsofangel Re: sprawa delikatna..... 05.12.11, 19:21
        Masz ogromny problem z asertywnością.To co się dzieje,to nie jest nadużywanie Waszej gościnności,ale po prostu paskudne pozbywanie się problemu.Pamiętaj,że to nie jest Twoje dziecko.Bez względu na to czy jest chore ,czy zdrowe ,w pewien sposób podejmujesz się nad nim opieki.A to nie jest już takie proste w sytuacji, gdyby wydarzył się jakiś wypadek.Bardzo przepraszam,ale chyba zabrakło wyobrażni obydwu stronom.Chcąc być sympatyczną sąsiadką zabrnęłaś w nieciekawą sytuację.Stanowczo to ukruć.Rodzice są od zajmowania się swoimi dziećmi i ponoszą za nie odpowiedzialność.Jeżeli sąsiedzi się obrażą,to chyba mała strata ,bo najwyrażniej stosują metodę daj palec ,a wezmę całą rękę.
        Życzę powodzenia.
    • nm.buba011 Re: sprawa delikatna..... 05.12.11, 23:32
      jesienna napisała:

      > mamy problem
      > od lat
      >
      > nasz domek letniskowy stoi na wspólnej działce z domkiem pewnych państwa

      - pomijając Twoją historię (ostatnie, piszące osoby, w prosty sposób podsunęły Ci jego rozwiązanie), nasuwa się pytanie, jak znosisz brak granic i czy nie posiadasz swojej przestrzeni?
    • baba67 Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 07:58
      Dziwne ze tyle lat nie macie ogrodzenia,zwlaszcza ze z sasiadami nie lacza WAs serdeczne stosunki,co by uzasadnialo ten brak.Cos mi sie wydaje ze sama nie chcialas plotu bo Ci sie stawianie takowego wydalo niedelikatne i niegrzeczne.Teraz tez bedziesz miala opory, zatem kupcie albo najlepiej pozyczcie sobie psa takiego bardzo ruchliwego-bedzie pretekst.
      • nm.buba011 Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 09:20
        baba67 napisała:

        > zatem kupcie albo najlepiej pozyczcie sobie psa tak
        > iego bardzo ruchliwego-bedzie pretekst.

        - to dom letniskowy, jak napisała autorka wątku, co oznacza, że nie przebywa się tam regularnie, a pies, zwłaszcza bardzo ruchliwy, potrzebuje codziennego karmienia.
    • claratrueba Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 12:44
      Problem delikatny ale i poważny. Bierzesz odpowiedzialność za upośledzonego człowieka podczas jego obecności w Twoim domu. Odpowiadasz a razie jakiegoś wypadku, niestety. Fakt, że wizyty są samowolne tego nie zmienia.
      Rozmowa z rodzicami jest nieodzowna. Obawiam się, że nie jest to kwestia, że rodzicom jest tak wygodnie i oczekują, że ktoś im ulży w opiece. Raczej są bezsilni wobec uporu dziecka by was odwiedzać. Tak zwykle bywa, a osobie upośledzonej nie można po prostu wytłumaczyć, że coś wypada lub nie, że coś jest uciążliwe. Może uda się wam i rodzicom dziecka wspólnie znaleźć jakieś rozwiązanie i trzeba spróbować to zrobić. Choć może to być trudne.

      • jesienna Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 18:24
        Myslę, że jest dokładnie tak jak piszesz
        (chodzi mi o przyczyny takiego stanu rzeczy).
        Nie wiem poprostu jak zacząć temat,
        To nie są ludzie z jakimi nie możnaby się było dogadać, tak myslę.

        problem w tym, że delikatne aluzje nie skutkują.
        I trzeba sprawę wyłożyć w taki sposób,
        zeby dokładnie było wiadomo o co chodzi czyli "kawa na ławę".


        I właśnie nie wiemy jak to zorganizować.

        Zaprosić rodziców chłopca na kawę i wcześniej zapowiedzieć, że chcemy odbyć ważną rozmowę?

        jak wytłumaczyć nasze dotychczasowe milczenie w tej kwestii?
        (żeby nie myśleli, że coś się stało, że chcemy nagle zmienić zwyczaje)

        czy może czekać na okazję, że temet jakoś naturalnie pojawi się w rozmowie?

        Nie wiem czy ustawić się w jednej linii z nimi
        tzn." spróbujmy razem rozwiązać problem"
        czy raczej zostawić ich z tym samych "spodziewamy się, że jakos ten problem rozwiążecie".

        Jeszcze raz napiszę ku przestrodze do innych.

        nigdy nie zgadzajcie się na sytuacje,
        które są dla was na dłuzsza metę nie do zaakceptowania
        potem bardzo trudno zmienić zwyczaje

        co do grodzenia działki to to nie wchodzi w grę
        jak działka przed kupnem była dzielona notarialnie to zawarlismy niepisaną umowę,
        że nie będziemy stawiać między działkami ogrodzenia
        (utrudniałoby to bardzo komunikację na obu działkach,
        trudno byłoby zaparkować samochód a potem bez problemu wyjechać itp.)
        • roseanne Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 18:53
          napisze ze strony matki dziecka problematycznego

          owszem, bywam wyczulona na krytyke,
          bezpodstawna smile

          natomiast doskonale rozumiem twoj problem - ciagla obecnosc "niezapraszanego" goscia jest meczaca, absorbujaca i jednak stawiajaca was w niekonfortowej sytuacji, gdyby, odpukac cos sie stalo

          latwiej rozpoczac dialog z pozycji wspolnego problemu, spokojnie

          Mlody czlowiek rosnie, rozne pomysly przychodza do glowy, ty mozesz czuc sie zmeczona i potrzebujesz wypoczynku itd itp
          ze zgadzaliscie sie na wizyty bez ograniczen, ale potrzebujecie troche wiecej prywatnosci, ze was to troszke zaczyna przerastac

          jesli bedziesz czekac na monemt " ze samo sie pojawi w rozmowie" moze jeszcze sporo czasu uplynac,
        • nm.buba011 Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 19:08
          jesienna napisała:

          > Jeszcze raz napiszę ku przestrodze do innych.
          >
          > nigdy nie zgadzajcie się na sytuacje,
          > które są dla was na dłuzsza metę nie do zaakceptowania
          > potem bardzo trudno zmienić zwyczaje

          - to siła działająca poza naszą świadomością. Jedni sobie na takie rzeczy nie pozwalają, inni, podobnie jak Ty, robić to będą zawsze. Nic Ci ten wpis nie pomoże.

          > co do grodzenia działki to to nie wchodzi w grę
          > jak działka przed kupnem była dzielona notarialnie to zawarlismy niepisaną umow
          > ę,
          > że nie będziemy stawiać między działkami ogrodzenia
          > (utrudniałoby to bardzo komunikację na obu działkach,
          > trudno byłoby zaparkować samochód a potem bez problemu wyjechać itp.)

          - próbujesz wmówić zdrowemu chorobę.
          Możesz ogrodzić swój dom stawiając ogrodzenie na 30 cm od muru, zachowując jednocześnie cześć na wspólne manewry autami.

          Czy także nie posiadasz w domu drzwi, a te można dopiero "sforsować" po zgodzie właściciela domu.

          Choć to forum s-v, to proszę, nie pisz... głupot. Szanuj, o ile nie swoją, to inteligencje innych.
          • jesienna Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 21:31
            nie zarzucaj mi, ze piszę nie prawdę

            nie znasz usytuaowania działek,
            nie wiesz, że obie działki są bardzo strome,
            nie wiesz, ze dla aut zostały zrobione specjalne nasypy
            nie wiesz, jak na działkach usytuowane są murowane komórki
            i wielu innych rzeczy

            to skąd wiesz, ze da sie postawić to ogrodzenie?
            a poza tym, nioe wiem jak ty, ale ja raczej staram się przestrzegać wspólnych ustaleń

            co do drzwi to już pisałam, nie będę się powtarzać

            tylko mi nie radź, żebym kupiła sobie dwa agresywne rotweilery, które będą biegać przypięte wzdłuż linek na granicy działek i rzucać się na chłopczyka, jak tylko do tej granicy się zbliży

            nie o takie typu rady mi chodzi

            • baba67 Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 21:49
              On wszystko wie i zawsze ma racje-jestes tu nowa i jeszcze tego nie wiesz. Jesli smiesz sie z nim nie zgodzic-wtyka szpile.Dyskutuj z nim na wlasna odpowiedzialnosc.
              Sama nigdy nie zgodzilabym sie na zakup dzialki gdzie nie moglabym postawic ogrodzenia,Twoja historia jest przestroga.
              Ci ludzie sa bezmyslni, odpuscili sobie wychowanie dziecka -to nie jest prawda ze pewnych rzeczy i mozna nauczyc-mozna tylko wymaga to wysilku i konsekwencji.Moj 10 letni syn mentalnie ma ok 4 lat a wiele zakazow respektuje, chco czasem robi nam na zlosc i bywa uparty, ale wie ze sa granice.Nie maszco sie z nimi cackac,szczerze mowiac to nie bardzo widze Ciebie w roli rozmawiajacej.Twoja siostra tez ma taki charakter?Kto z Twojej rodziny moglby Cie wesprzec?
              • nm.buba011 Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 22:52
                baba67 napisała:

                > On wszystko wie i zawsze ma racje-jestes tu nowa i jeszcze tego nie wiesz. Jesl
                > i smiesz sie z nim nie zgodzic-wtyka szpile.

                - nieustające podziękowania.

                > Dyskutuj z nim na wlasna odpowiedzialnosc.

                - wszelkie rzeczy robimy na własną odpowiedzialność.

                > Sama nigdy nie zgodzilabym sie na zakup dzialki gdzie nie moglabym postawic ogr
                > odzenia,Twoja historia jest przestroga.
                > Ci ludzie sa bezmyslni, odpuscili sobie wychowanie dziecka -to nie jest prawda
                > ze pewnych rzeczy i mozna nauczyc-mozna tylko wymaga to wysilku i konsekwencji.

                - na tym forum wiele osób ma problemy z przyjmowaniem, nocowaniem krewnych, znajomych, czy nie umie odmówić jazdy na niechciane wesele, ślub. Posłusznie ściągają buty, zakładają czyjeś łapcie itp. Mają problemy ze sobą, a oskarżają innych.
                To ich problem do przepracowania, a nie tych, co ich zaprosili.
                Większość, ba, wszyscy co do jednego, na pytanie "intruza", czy im to nie przeszkadza powiedzą: Ależ, nie.
            • nm.buba011 Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 22:36
              jesienna napisała:

              > nie zarzucaj mi, ze piszę nie prawdę
              >
              > nie znasz usytuaowania działek,
              > nie wiesz, że obie działki są bardzo strome,
              > nie wiesz, ze dla aut zostały zrobione specjalne nasypy
              > nie wiesz, jak na działkach usytuowane są murowane komórki
              > i wielu innych rzeczy
              >
              > to skąd wiesz, ze da sie postawić to ogrodzenie?
              > a poza tym, nioe wiem jak ty, ale ja raczej staram się przestrzegać wspólnych u
              > staleń
              >
              > co do drzwi to już pisałam, nie będę się powtarzać

              - Ty nie chcesz rozwiązań, chcesz "magicznej rady"

              > tylko mi nie radź, żebym kupiła sobie dwa agresywne rotweilery, które będą bieg
              > ać przypięte wzdłuż linek na granicy działek i rzucać się na chłopczyka, jak ty
              > lko do tej granicy się zbliży

              - już tą radę dostałaś od Baby, tej samej co poniżej się przymila i mnie i kroi cv.
              Ja stanowczo ten psi pomysł zanegowałem. Nie wiem czemu mi to wciskasz?

              > nie o takie typu rady mi chodzi

              - to nie jest Twój jedyny komunikacyjny i nie tylko, problem.
              Tego omawianego nie chcesz rozwiązać i nie potrafisz pozostałych.
              Inni mówią Ci to samo.
          • genny1 Re: sprawa delikatna..... 07.12.11, 07:22
            Ojej, Bubo! Ty , ikona sv, guru taktu i dobrego wychowania zwracasz się do kogoś w taki sposób?! "Nie pisz głupot"?! A zastanawiasz się, czy można zwracać się per "Panie Bubo"?! No, no ...
            • baba67 Re: sprawa delikatna..... 07.12.11, 07:54
              Jedna z jego absurdalnych szpil.Znow ktos smial sie z nim nie zgodzic lub go skrytykowac.Ty zaraz tez oberwiesz.
            • bo1 Re: sprawa delikatna... 07.12.11, 12:50
              No cóż, "ikonie" słoma z butów wylazła, he, he. Dla mnie to żadna niespodzianka wink.
              • nm.buba011 Re: sprawa delikatna... 07.12.11, 17:01
                bo1 napisała:

                > No cóż, "ikonie" słoma z butów wylazła, he, he. Dla mnie to żadna niespodzianka
                > wink.

                - niezmiernie miło mi poznać. Życzę dużo zdrowia.
            • nm.buba011 Re: sprawa delikatna..... 07.12.11, 16:59
              genny1 napisała:

              > Ojej, Bubo! Ty , ikona sv, guru taktu i dobrego wychowania zwracasz się do kogo
              > ś w taki sposób?! "Nie pisz głupot"?! A zastanawiasz się, czy można zwracać się
              > per "Panie Bubo"?! No, no ...

              - napisałem dokładnie tak:

              nm.buba011 06.12.11, 19:08
              Choć to forum s-v, to proszę, nie pisz... głupot. Szanuj, o ile nie swoją, to inteligencje innych.

              - Ty zaś wyjęłaś zwrot z kontekstu.

              To chyba nazywamy manipulacją?
        • bene_gesserit Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 19:19
          Mysle, ze najlepiej byloby przeprowadzic rozmowe u nich. Moga sie poczuc przykro zaskoczeni, kiedy zrozumieja, ze zostali zaproszeni na podwieczorek w celu wcisniecia im z powrotem wakacyjnej opieki nad dzieckiem. A u nich - jakby cos - zawsze mozecie sie wycofac do siebie.

          A uparte wracanie do was dziecka (ktore nie musi wcale nastapic, chlopiec moze predzej czy pozniej zrozumiec, ze nie powinien przesiadywac u sasiadow), mozna ukrocic 'zdartą plytą' w działaniu czyli konsekwentnym odprowadzaniem go do domu ew. proszeniem sąsiadow, zeby po niego przyszli. _Konsekwetnym_ - przygotujcie sie na to, ze na poczatku wcale nie musi byc łatwo i przyjemnie. Nauczcie i ich, i malego, ze moze u was goscic wtedy, kiedy go zaprosicie (przydaloby sie wtedy z grubsza ustalic, ile ta wizyta ma potrwac - np 'wpadniesz do nas na dwie godzinki/na zbieranie porzeczek?').
    • claratrueba Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 21:44
      Porozmawiać nie czekając na okazje bo ta okazja to może być jakieś wydarzenie, które wyprowadzi Cię z równowagi. Najczęściej takie to są "okazje" i nie sprzyjają załatwieniu sprawy we właściwy sposób. Po prostu zdobądź się na odwagę i idź do sąsiadów. Lata, które minęły w taki sposób po prostu Cię zmęczyły, to normalne, trudno się ot, tak przyzwyczaić. Polecam Ci wcześniej porozmawiać z osobą, która ma do czynienia z dziećmi upośledzonymi w taki sposób. Ten przypadek jest raczej ciężką postacią zespołu Downa. Tu dziecku niczego nie da się wytłumaczyć- pojęcie "później" nie istnieje. Sama piszesz, że kontakt słowny jest praktycznie niemożliwy. Możesz jedynie liczyć na współpracę rodziców, ale to tez nie jest proste. Dziecko przychodzi do Was bo to jest jakieś dla niego "ciekawe miejsce" a Wy jesteście zapewne serdecznymi, dobrymi ludźmi i chłopiec to czuje. Takie dzieci się po prostu "przylepiają" do ludzi "ciepłych". Nie rozumieją, że to dla Was kłopot. Jedynymi osobami, które mogą tego chłopca wyprowadzić z waszego domu są jego rodzice. natomiast jeśli takie próby były i skończyły się tym, że dziecko wraca lub, co gorsza, nie daje się wyprowadzić, reaguje histerycznie, to jedynym sposobem jest wymyślenie wraz z rodzicami jakiegoś sposobu by, tak naprawdę, przechytrzyć chłopca. Co nie jest łatwe przy słabym kontakcie słownym z nim. Ale bez rozmowy i próby znalezienia wspólnego wyjścia wraz z rodzicami naprawdę może być bardzo trudno.
      Tu nie da się zastosować sposobów takich jak w przypadku dziecka niedotkniętego zespołem Downa, choćby nie wiem jak krnąbrnego. To jest zupełnie inna i umysłowość i psychika.
      • kklekss Re: sprawa delikatna..... 06.12.11, 23:31
        Sprzedaj domek i kup w innym miejscu.Jedna sprawa , przecież z tym problemem nie jesteś sama , a twoja rodzina i siostry rodzina milcza na ten temat?
      • baba67 Re: sprawa delikatna..... 07.12.11, 07:33
        Gdyby rodzice systematycznie chodzili po dziecko jak tylko zauwazyli jego nieobecnosc(trzeba jeszcze te nieobecnosc zauwazyc) to nie zapobiegliby przychodzeniu, ale na pewno ograniczyliby jego zakres.Nawet psa mozna takim sposobem nauczyc.Ich podejscie do opieki nad dzieckiem uwazam za skandaliczne.Potraktowali sasiadow jak darmowych babysitterow.
        ZApewniam Cie ze wiekszosc rodzicow osob niepelnosprawnych umyslowo przegina raczej w druga strone(lacznie ze mna) ,bo kiedy chcielismy ograniczyc wizyty u ciotki ktora dziecko lubi, ta sie prawie obrazila. Trafilas na jakies kuriozum.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja