Dawanie na prezent przeczytanej książki.

23.05.12, 21:30
Kupiłam jeden drobiazg dla pewnej osoby na prezent i miałam dokupić jeszcze jeden prezent (niesprecyzowany bliżej) gdy wpadłam na pomysł aby podarować tej osobie książkę.
Książkę kupiłam miesiąc temu i przeczytałam (nikt inny jej nie czytał, czyste kartki, nie zniszczona okładka itp.), wiem że tematyka książki na pewno jest interesująca dla tej osoby, ale czy dawanie na prezent przeczytanej (aczkolwiek bez wyraźnych oznak użytkowania) książki to nie faux-pa (lub podobna nazwa)?
    • malwa51 Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 23.05.12, 22:07
      Zalezy, jakie masz z nia "uklady" (przyjacielskie? oficjalne?) i jaka ta osoba jest, czy np. przywiazuje wage do detali - i jeszcze - jaka to okazja.
      Osobiscie - z ciekawej czy waznej dla mnie ksiazki (nawet ze sladami uzytkowania) bym sie ucieszyla, nawet od dalszego znajomego i nawet w charakterze slubnego prezentu smile
      Ale kazdy przypadek trzeba rozpatrzyc indywidualnie.
      • minniemouse Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 23.05.12, 22:27
        bez przesady. jezeli ksiazka nie jest droga, latwo dostepna, kup nowa.

        Minnie
        • aqua48 Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 24.05.12, 09:07
          Używaną książkę można dać jeśli jest to "biały kruk" np. jedyny dostępny egzemplarz zdobyty w antykwariacie. I jeśli wiadomo, że osoba obdarowana marzy o niej. W każdym innym przypadku kupiłabym nowy, nieczytany egzemplarz.
          Albo podarowała czytaną książkę zupełnie bez okazji na zasadzie: czytałam, jest interesująca, jeśli miałabyś ochotę przeczytać to dam Ci ją, nie musisz mi oddawać.
          • majaa Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 24.05.12, 09:15
            Z ust mi to wyjęłaś, Aquasmile
            • mitko32 Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 24.05.12, 11:27
              Z drugiej strony podarowywanie komuś przeczytanej uprzednio książki może zostać odebrane jako chęć "pozbycia się" nieciekawej lektury i zarazem "załatwienia" sprawy prezentu. Coś na zasadzie przepakowywania nietrafionych podarków, które samemu się otrzymało, i przekazywania ich dalej (scena z serialu komediowego, ale znam ludzi, którzy prawdopodobnie tak właśnie postępują). Zdecydowanie nie dawałbym komuś przeczytanej książki, po prostu kupiłbym nową. To byłby też czytelny sygnał dla osoby obdarowywanej: daję ci ją, bo bardzo mi się spodobała, sam mam jedną w domu.
        • gazeta_mi_placi Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 24.05.12, 10:04
          Ponad 30 zł, dla mnie to dość dużo.
          • baba67 Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 24.05.12, 10:34
            Dla CIEBIE????Ta cholerna gazeta sknerzy cos ostatnio...
            No ale ksiazki w ksiegarni tylko niektore sa zafoliowane, wiekszosc nie jest . Jaka jest optyczna roznia miedzy nowa a raz czytana? Musisz sie chwalic ze ja czytalas?
            Jesli roznica jest widoczna albo ta osoba wie ze czytalas bo np widziala ksiazke w Twoim domu duzo wczesniej to rzeczywiscie troche glupio, ale jesli nie to zanych preszkod nie widze.
            • monikate Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 24.05.12, 20:18
              Ja tam otrzymuję takie książki w prezencie, daję również i wszystko gra! Chyba to faktycznie zależy od układów, no i książka musi być dobre.
              Ale przy okazji chcę zapytać o coś innego. Mam koleżankę - lekarkę, która na okazje takie, jak imieniny, daje mi kawę, czekoladki i bombonierki otrzymane wcześniej od pacjentów. Jestem kawoszem, więc dobra kawa owszem, jest mile widziana, ale jakoś mnie trochę drażni, że koleżanka nie pomyśli, aby sprawić mi drobny upominek kupiony z myślą o mnie. Może dlatego, że ostatnia kawa, jaką dostałam była kiepska, a czekoladki przekraczały termin ważności. Pewno powiecie, że burak jestem, darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, trzeba się cieszyć z tego, co jest, n'est- ce- pas?
              • baba67 Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 24.05.12, 21:15
                Ja rozumiem Twoje rozgoryczenie.Zla kawa to po prostu dramat,za dobra nigdy bym sie nie obrazila.
                • monikate Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 24.05.12, 21:48
                  E tam, zaraz rozgoryczenie, rozbawienie pomieszane czasem z lekką irytacją. Koleżanka z tych, którym się dobrze powodzi, ale ma węża w kieszeni.
                  Parę razy zobaczyłam, kiedy jedna i druga znajoma lekarka otwierała przy mnie szafkę, że dobra typu kawa, herbata, czekoladki i alkohole aż się wysypują smile Nie sposób przerobić, zatem nadmiary upłynniają w postaci prezentów. Sama bym pewnie tak robiła na ich miejscu, co jednak nie zmienia faktu, że chciałoby się otrzymać... patrz mój post wyżej.
                  Droga redakcjo, kto ma rację?
                  • baba67 Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 24.05.12, 22:09
                    Ty,te stare czekoladki mnie zniesmaczyly,
                    • matylda1001 Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 01:17
                      baba67 napisała:

                      > Ty,te stare czekoladki mnie zniesmaczyly,<

                      Jak nie śmierdzą naftaliną, to nie ma co wybrzydzać. Dawniej często się zdarzało, że starsi pacjenci przechowywali te upominki w szafach ubraniowych smile Poważnie mówiąc czasami jest tego sporo, i trzeba sie z bliźnimi podzielić. Można dać, ot, tak, bez okazji, ale nigdy jako prezent. Jeszcze jedno, jak się dostanie od lekarza czekoladę lub bombonierkę, to należy ją dokładnie sprawdzić. Pacjenci lubią pod papierek podetknąć banknocik smile


              • agulha Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 01:39
                Sama jestem lekarką, choć już od dawna nie pracuję w zawodzie. I powiem Ci, że takie postępowanie, jak Twojej koleżanki, moim zdaniem jest poniżej krytyki. Tego typu rzeczy - moim skromnym zdaniem - oczywiście można dawać znajomym czy rodzinie, ale tylko przy okazji albo ewentualnie może jako udział w składkowej imprezie (lekarze mężczyźni nierzadko są obdarowywani koniakami lub tp. - gdyby to wszystko sami wypijali, wpadliby w alkoholizm).
                Druga rzecz jest taka, że pacjenci - właśnie często z tej grupy, której nie daje się przetłumaczyć, żeby niczego nie przynosili, że nie trzeba - bywają osobami niezamożnymi, stąd i te produkty bywają produktami z niższej półki, a nie delikatesowymi, albo prezentami przechodnimi. Rozumiem, że lekarz nie ma serca odmówić przyjęcia przeterminowanej czekolady, dawanej przez starszą panią z wdzięczności, albo najtańszej kawy "w cegle" do ekspresu, choć sam pija wyłącznie rozpuszczalną. I rozumiem, że przekazuje to osobom ze swojego otoczenia, które daną rzecz spożytkują. Ale jako prezent imieninowy czy w ogóle z jakiejś okazji?! No nie...
                A najlepszy prezent, jaki pamiętam ze swoich lekarskich czasów, to było to, co przywoziła mi zawsze (w sezonie) pewna pacjentka z dalekich stron. Półtoralitrowa plastykowa butelka po napoju z odciętą górną częścią, pełna czarnych jagód w cukrze. Mniam. Mniam. Potem cały zespół się jagodami objadał po uszy smile.
              • minniemouse Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 03:31
                monikate napisała:
                Pewno powiecie, że burak jestem, darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, trzeba się cieszyć z tego, co jest, n'est- ce- pas?

                darowanemu koniowi... tak oczywiscie, ale tu chodzi o to ze darujacemu nie robi sie uwag
                co do darowizny, prezent przyjmuje sie ZAWSZE z wdziekiem, i podziekowaniem
                nie mniejszym niz bysmy dostali kolie z brylantow a nie koszmarny badziew.

                darczynca natomiast ma obowiazek dac PRZYZWOITY prezent czyli nie byle podreczny przechodni towar zbyteczny i/lub przeterminowane czekoladki.

                a zatem, Monikate, masz prawo czuc sie wewnetrznie lekko rozdrazniona lekcewazeniem kolezanki,
                ktorej nieswiezy prezent i tak w/g s-v tobie wypada przyjac z milym usmiechem.

                Minnie
                • monikate Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 10:05
                  Cóż, przyjęłam z uśmiechem i podziękowałam. Hipokrytka wstrętna smile
          • minniemouse Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 03:23
            gazeta_mi_placi napisała:
            Ponad 30 zł, dla mnie to dość dużo.

            mimo wszystko nie majatek.
            powinnas kupic swiezutka, i jesli jest taka opcja, poprosic o zapakowanie "na prezent"
            juz w sklepie. jak nie to samej zapakowac ladnie (wiadoma rzecz smile )

            Ale poniewaz zrobilo mi sie ciebie szkoda, to - powiem po cichu, ze choc to uraga przepisom
            s-v,
            ostatecznie jesli naprawde nie ma SLADU ze ksiazka byla uprzednio czytana,
            mozesz ja elegancko zapakowac i dac.
            ale ryzykujesz co najmniej brwi do gory, moim zdaniem...

            Minnie
            • baba67 Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 07:44
              Co najmniej brwi do gory wtedy gdy kolezanka jest jasnowidzem.Sadzac po cenie ksiazka nie jest gruba, w Polsce rzadko sie zdarza zeby takie ksiazki byly foliowane, zamawianie pakowania na miejscu jest dostepne tylko w okolicach BN i jest relatywnie koszmarnie drogie,na ogol wszyscy pakuja prezenty w domu.Nam tu latwiej dac na prezent przeczytana ksiazke smile
            • gazeta_mi_placi Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 11:52
              Oczywiście, że książka nie śladu używania.
              Myślę, że w sklepie kupiłabym dokładnie w takim samym stanie, zatem nie rozumiem po co dwa razy wydawać pieniądze (dodam, że do większości książek nawet tych z których jestem zadowolona po przeczytaniu nie wracam).
              Poza tym oprócz tej książki jest też inny prezent (ulubiona woda toaletowa), książka byłaby jako dodatkowy prezent.
    • beata_ Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 10:40
      Ja bym nie dała. Nie ma tak, że nie zostaje ślad czytania... Może nie zawsze tak wyraźny jak załamana przy grzbiecie miękka oprawa, czy pozaginane kartki, ale choćby "luźniejsza" struktura kart widoczna, gdy książka jest zamknięta. Z tego np powodu nigdy nie biorę na prezent książki z wierzchu stosu w księgarni. Pierwszy z wierzchu egzemplarz, wielokrotnie wertowany tę strukturę ma właśnie rozluźnioną. Niby w tej sytuacji ja WIEM, że książka czytana nie była i mam ją prosto z księgarni, ale... obdarowany ma prawo pomyśleć, że poszłam na skróty i nawet jeśli tego nie powie (bo nie wypada) ani nawet nie pomyśli, to ja bym się z tym źle czuła.
      • baba67 Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 11:06
        Jesli jest twarda porzadna oprawa to naprawde trzeba byc bardzo spostrzegawczym zeby odroznic.Przy wydawnictwach klejonych , w miekkich okladkach widac, fakt.
        • beata_ Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 11:24
          A ileż teraz masz twardych opraw... za +30 złotych?
          Też przyszła mi do głowy twarda oprawa, ale jw smile

          Z drugiej strony nawet przy twardej oprawie ta "struktura", o której mówię jest też luźniejsza - to kwestia "przewietrzenia" papieru. Oczywiście nie jest to tak dostrzegalne, jak przy oprawie miękkiej, więc w sytuacji podbramkowej pewnie bym taki prezent zaryzykowała...
          • baba67 Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 11:32
            No malo, ale zdarzaja sie, niedawno bylam w Empiku kilka widzialam.
          • gazeta_mi_placi Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 12:00
            Nie jest twarda, ale jest w okładce (takiej trochę twardszej), poza tym bez przesady, zafoliowane w księgarni są tylko książki typu albumowego (a i tak nie zawsze), większość leży luzem na półkach i dziennie jest przeglądana przez wielu klientów.
            Sama widziałam książkę w księgarni z malowniczo odciśniętym brudnym kciukiem na jednej z pierwszy stron smile Zapewniam, że moja książka jest w o wiele lepszym stanie niż niektóre nowe na półkach w księgarni.
            • beata_ Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 12:16
              Nie mówiłam nic o foliowaniu, tylko o tym że książka, która nie była czytana kartki ma w zwartym bloku. Zawsze takiego egzemplarza szukam, jeśli zamierzam kupić "na prezent".

              Ale z tego co piszesz widzę, że i tak jesteś zdecydowana oddać swoją ksiażkę w prezencie, więc... właściwie po co pytasz? smile
              • gazeta_mi_placi Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 28.05.12, 10:50
                Obejrzałam dokładnie książkę i kartki jak najbardziej ma w zwartym bloku, nic się nie rozłazi.
                A prezent już dałam i książka bardzo się podobała obdarowanej, zwłaszcza że zgodnie z moimi przewidywaniami bardzo dobrze trafiłam w tematykę smile
                Po co książka (ja nie wracam z reguły do przeczytanych raz książek nawet jeśli są dobre) ma kurzyć się bezużytecznie w domu, a ja mam 35 zł (plus koszty dojazdu) wydawać w księgarni na dokładnie to samo?
                Stan naprawdę dokładnie taki sam jak książki prosto z półki w księgarni, gdyby był choć ślad użytkowania oczywiście wtedy inna sprawa.
                Ale książka czyściutka, kartki zwarte, żadnych odciśniętych paluchów itp.
                • minniemouse Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 29.05.12, 00:15
                  gazeta_mi_placi napisała:
                  Po co książka (ja nie wracam z reguły do przeczytanych raz książek nawet jeśli są dobre) ma kurzyć się bezużytecznie w domu, a ja mam 35 zł (plus koszty dojazdu) wydawać w księgarni na dokładnie to samo?

                  O kochana... niektore moje ksiazki "kurza sie" od 50 i wiecej lat na moich polkach - sa jeszcze po rodzicach smile
                  Mam dobrze ponad tysiac egzemplarzy, polki nabite od sciany do sciany, sufitu do podlogi..
                  jak by ci to wytlumaczyc.. w ksiazkach jest dusza.
                  Bez ksiazek mieszkanie jest puste i zimne....

                  Minnie
                  • gazeta_mi_placi Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 29.05.12, 17:30
                    Książek w mieszkaniu mam dużo (aż niektóre się nie mieszczą na półkach), ale prawdą jest też że do przeczytanej raz książki ( nawet najlepszej ) drugi raz z reguły nie wracam.
                    Najchętniej przynajmniej połowę opchnęłabym na Allegro, żeby zrobić więcej miejsca.
    • kol.3 Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 25.05.12, 17:36
      Jak książka dobra to biorę i dziękuję.
    • komek135 Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 28.05.12, 12:45
      Jak nie ma żadnych śladów użytkowania, to nie widzę problemu.
      Ostatnio chciałem kupić na prezent książkę, która bardzo mi się podobała. I co? I w księgarni spośród 10 egzemplarzy nie znalazłem ani jednego, który nie nosiłby śladów użytkowania. Po prostu wszystkie wyglądały, jakby przeglądały je tłumy ludzi. Mój egzemplarz wyglądał o wiele lepiej. Ale swojego oddawać nie chciałem... Kupiłem w końcu inną książkę.
    • awanturka Re: Dawanie na prezent przeczytanej książki. 30.05.12, 17:43
      a ja tak trochę obok tematu
      ale jednak na temat "książka - prezent"

      znam dobrze zainteresowania przyjaciółki
      wiedziałam o istnieniu książki, która wpisuje się idealnie w jej zainteresowania
      (i ma entuzjastyczne recenzje osób interesujących się tematem)
      a ona nie wiedziała o jej istnieniu

      książka była niedostępna (wyd.2003 rok, nakład niski
      nie było wznowień)

      poruszyłam niebo i ziemię, żeby ją znaleść
      (zajęło mi to 3 miesiące grzebanie w internecie
      nie mówiąc już o innych próbach jej zdobycia)

      w końcu znalazła - używaną,
      w idealnym stanie
      kosztowała majątek

      dałam przyjaciółce - bardzo się ucieszyła
      a mnie bardzo korciło żeby opowiedzieć
      o moich zabiegach by ją zdobyć

      pomyslałam sobie, że może by jej było miło
      gdyby wiedziała jak mi bardzo zależało by zrobić
      jej przyjemność

      w końcu nie powiedziałam
      a może jednak trzeba było
      a jeżeli tak - to w jakiej formie?

Inne wątki na temat:
Pełna wersja