slonecznik963
24.05.12, 22:34
Byłam u swego mężczyzny. Z racji dzielącej nas odległości zawsze dość intensywnie owe spotkanie wyglądają.
Do co najmniej dziwnej sytuacji doszło w ostatni piątek.
Bez zapowiedzi pojawił się szwagier. Nie dość że prawie złapał nas w łóżku, wszedł sobie do kuchni jak u siebie i zaczął narzekać że kawy nie mamy ( żadne z nas nie pije) a wodę już zagotował i kubek sobie wyjął ( z mojej nietykalnej kolekcji - kilka sztuk z lat 70 może i bez wartości ale dla mnie ważne i wartościowe - odłożone na najwyższej półce po to by ich nikt nie dotykał).
W planach mieliśmy na ten wieczór kino - mnie zrobiło się głupio bo wydawało mi się powinniśmy zrezygnować z własnych planów kiedy mamy gościa. Z drugiej strony dlaczego mam zrezygnować z czegoś na co umawiałam się z moim chłopakiem od 2 tygodni a ktoś wpadł sobie kawę wypić i popatrzeć jak idzie nam urządzanie domu.
Facet mówi że mam się przyzwyczajać. A ja powiem szczerze czuję tylko irytację kiedy ktoś tak sobie przyjeżdża i panoszy mi się w kuchni.
Próbowałam rozmawiać z facetem że tak nie może być ale usłyszałam że szwagier jest tak przyzwyczajony i On Mu nic nie powie. Ja raczej taka delikatna nie zamierzam być ale no właśnie ... jak powiedzieć to raz a dobrze. Bo przyznaję że parę razy próbowałam ale nie dało to absolutnie żadnego efektu. Raz też namówiłam faceta abyśmy "udawali martwych" i po prostu nie reagowali na dzwonienie i walenie do drzwi - nie udało się ! Po dobrym kwadransie się poddaliśmy.
Kiedy szwagier się orientuje że trochę przeskrobał ( bo ile można siedzieć z niezapowiedzianą wizytą ? On potrafi i cztery godziny a my w tym czasie nic nie możemy zrobić ) przynosi w czasie kolejnego "napadu " na nas czekoladę. Dla mnie. Nie znoszę czekolady. Być może wyglądam na taką która zjada tabliczkę codziennie ale prawda jest taka że nie znoszę i też o tym mówiłam. Za każdym razem rzecz jasna dziękuję i odkładam do szafki gdzie leży 6 sztuk poprzednio wręczonych.
Za kilka tygodni zamieszkamy razem a ja czuję że jeżeli do tego czasu nie ustawię jakoś szwagra to nie skończy się to dla kogoś dobrze.
Co byście doradzili?