biollante
10.09.12, 20:51
Uffff...
Jak to grzecznie rozwiązać?
Na wstępie informuję - komentarze o alkoholikach i takie tam są mi zbędne. Wiem, że picie to mało eleganckie i tak dalej ale stało się i teraz trzeba odkręcić.
Scena 1. Impreza, trochę ludzi, kolega ma przy sobie torbę, a ja nie. Układamy sobie na zgodę, że ja biorę mu do kieszeni pieniądze, a on mi włoży do torby moje słuchawki i telefon i tak sobie wejdziemy do klubu.
Scena 2. Obaj jesteśmy pijani i dzieje się tak, że się rozchodzimy. W związku z tym faktem ja muszę oddać koledze 60 CDN a on mi moje słuchawki (telefon wziąłem).
Scena 3. Nie mamy okazji widzieć się dwa tygodnie. Przedwczoraj jest okazja kolejna impreza, kolega przyjeżdża niestety dosyć późno, kiedy wiele osób już nie do końca ma kontakt z rzeczywistością. Wśród tych osób jestem i ja, w związku z tym w kolejny dzień na fejsbuku pytam czy oddałem mu kopertę gdzie były jego pieniądze i maleńka małpka wódki - na przeprosiny za to, że robiłem szoty z jego wódki na poprzedniej imprezie. Oddane. No to czy on mi słuchawki? Nie, bo siostra robiła porządek i chyba zgubiła. Mówię więc, po chwili zastanowienia, że będzie mi je musiał odkupić bo były nowe i trochę kosztowały. Okej, i zmiana tematu. Chwilę potem dopowiedzenie, że ta rozmowa odbyła się na imprezie, i ponoć w alkoholowym humorze machnąłem ręką i powiedziałem że luz, nie ma sprawy, chcoiaż kolega proponował rekompensatę. Nie przypominam sobie tej sytuacji nic a nic. Co dziwne nie jest, bo impreza się bardzo udała.
Scena 4. Mam prawo do tego żeby teraz wysłać mu linka ze słuchawkami i powiedzieć: „Słuchaj, tu są moje skullcandies odkup mi je". Za dwa tygodnie wyjeżdżam z kraju pobytu aktualnego, w Polsce już raczej nie kupię, a nie uśmiecha mi się wydawać 57 dolarów na nowe. Nie rozumiem w ogóle jak można zgubić coś czyjegoś, swoje owszem sam gubię swoje rzeczy namiętnie ale cudze nigdy. Jeszcze jakby chłopak był Polakiem to miałbym jakąś kompetencję kulturową ale to tubylec. Rasowy Montrealczyk. I co teraz? Przy okazji przez ostatnie miesiące jawnie adorowany i flirtowany, bo śliczny.
Jak to grzecznie rozwiązać?