astra21
13.09.12, 21:08
Nowy pracownik, jeździ na wózku. Ja dziennie obsługuje po 80 osób w tym osoby niepełnosprawne a działka jest dosyć skomplikowana, cały czas gonię w piętkę , czasami nie mam siły mówić, obługa klienta dochodzi czasami do 35 minut. Więc kilka dni temu miałam taką sytuację. Mam kolejkę koncze obsługiwać 1 osobę a bez kolejki wjeżdza na wózku inwalizkim nowo zatrudniony kolega i chce załatwić swoją sprawę bez kolejki. Ja musze pilnować kolejności bo potem mam awantury klientów. W kolejkach miedzy innymi czekają do obsłużenia też osoby niepełnosprawne w różnych stopniach. Grzecznie przeprosiłam nowego i odmówiłam obsłużenia proponując poczekanie w kolejce. Facet zdziwiony i chyba oburzony podechał do kolezanki obok która akurat była wolna i załawił co chciał. Dzisiaj przyjechał do koleżanki ostentacyjnie wręczając czekoladę i chyba chciał mnie ochrzanić ale się wycofał widząc ze obsługuje klienta.
Wydaje mi się ze dobrze zrobiłam. Szukam argumentów do obrony bo widac że gość jest wpieniony. Przeprosiłam go grzecznie bo uważam że pierwszeństwo mieli Ci ludzie w kolejce np. była tam osoba niewidoma., której musiałam pomóc powypełniać druki. Ja po prostu w tej sytuacji nie mialam mo,żliwości przyjąć go poza kolejnością.