nakrycie dla dziecka

01.12.12, 20:29
Kameralna kolacja dla rodziny partnera. Pomijam osobne nakrycie dla jedynego małoletniego dziecka, zakładając, że nie potrafi jeszcze jeść samodzielnie, na co partner zwraca mi uwagę, wskazują wrażliwość mamy naszego małego gościa na tego typu sytuacje. Uzupełniam więc brakującą zastawę. I teraz pytanie teoretyczne: czy brak nakrycia dla dziecka nie jedzącego samodzielnie byłby nietaktem, skoro zostało też zaproszone na uroczystość?
    • kol.3 Re: nakrycie dla dziecka 01.12.12, 21:41
      A ileż to dziecko ma lat, że nie potrafi samodzielnie jeść?
      Na ogół jestem zwolenniczką zasiadania małych dzieci razem z dorosłymi aby uczyły się prawidłowych zachowań przy stole.
    • elle-joan Re: nakrycie dla dziecka 01.12.12, 22:20
      Nawet jeżeli dziecko nie potrafi jeść samodzielnie, to przecież je czy jest karmione ze swojego oddzielnego talerzyka. No chyba, że to zupełne maleństwo i jest karmione piersią albo butelką. Jak by nie było, nawet jak zabrakło nakrycia, to rodzice mogą poprosić o talerzyk- nie ma co się obrażać. Ludzie nie mający dzieci mogą się nie orientować w jakim wieku, czym się dziecko posługuje.
      • anaiss Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 12:03
        Błędnie - jak się później okazało - założyłam, że dziecko je jakieś typowo dziecięce jedzenie typu przeciery, które zostanie mu zapewnione przez mamę, choć pewnie nawet na te przeciery przydałby się talerz. Ja akurat nie mam w ogóle styczności z dziećmi i niestety brak mi takiego nawet nawykowego myślenia o ich potrzebach.

        Rozumiem również rodziców, którzy chcą, by dziecko siadało samodzielnie przy stole, aby w ten sposób nabierało prawidłowych nawyków. Ten akurat maluch nie ma nawet dwóch lat.
        • kanapony Re: nakrycie dla dziecka 07.12.12, 00:05
          anaiss napisała:

          > Błędnie - jak się później okazało - założyłam, że dziecko je jakieś typowo dzie
          > cięce jedzenie typu przeciery, które zostanie mu zapewnione przez mamę, choć pe
          > wnie nawet na te przeciery przydałby się talerz. Ja akurat nie mam w ogóle styc
          > zności z dziećmi i niestety brak mi takiego nawet nawykowego myślenia o ich pot
          > rzebach.
          >
          > Rozumiem również rodziców, którzy chcą, by dziecko siadało samodzielnie przy st
          > ole, aby w ten sposób nabierało prawidłowych nawyków. Ten akurat maluch nie ma
          > nawet dwóch lat.

          u nas w domu nigdy nie było nakryć dla dzieci
          a na imieninach u rodziców zwykle było ich trochę - ja, siostra, cztery kuzynki, sąsiadka, czasem dwaj kuzynowie...
          dzieci szły do naszych pokoi i tam sie bawiliśmy
          a jak sie jakieś pojawiało w pokoju, gdzie był stół i jedzenie
          to moja mama od razu pytała czy nie chciałoby czegoś zjeść to mu da tależyk
          poza tym często przychodziła do naszych pokoi i pytała, czy nie jesteśmy głodni, czy nie chcemy pić
          no i w kuchni zawsze były smakołyki dla dzieci - mogły je brać bez pytania
          • kanapony talerzyk!!! 07.12.12, 00:06
            coś mi te talerze zmieniają się w tależe...
            to już po raz drugi w ciągu kilku minut
            muszę jutro na swoją zastawę uważać... a może uwarzać
            big_grin
            • matylda1001 Re: talerzyk!!! 07.12.12, 11:33
              smile Z tymi taleŻami to masz dziś wyjątkowo, czy tak na stałe? Ja zawsze muszę bardzo uważać przy pisaniu wyrazu "macierzyństwo"... O! nawet teraz paluszek chciał zrobić swoje smile Jakoś mi tu pasuje "ż".
              • kanapony Re: talerzyk!!! 07.12.12, 12:05
                nie mam pojęcia, nigdy nie miałam problemów z ortografią...
                to pewnie po ciężkim dniu

                dziś chyba lepiej, skoro nie napisałam po cienrzkim dnió big_grin
    • bene_gesserit Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 11:15
      Jeśli mama malucha jest 'wrażliwa na tego typu sytuacje' to w tej sytuacji nie ma większego znaczenia, co na to zasady s-v. Brak nakrycia dla dziecka mógłby być początkiem rodzinnych kwasów.

      Tak czy siak, być może młoda matka ma dosyć tego, że wszyscy uważają, ze dziecko powinno podjadać z jej talerza, jej sztuccami może nawet. Wcale się nie dziwię.
      • anaiss Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 12:08
        Bene, zgadzam się w całości z Tobą.
        Muszę się tutaj pilnować i wyrobić sobie jakąś wrażliwość, że dziecko też człowiek.
        • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 13:14
          Pewnie ze trzeba skoro matka przewrazliwiona. Masz wskazowke zeby nie zapraszac ich pozniej byt czesto. Ja mialam taka ciotke-terroryzowala swoimi dziecmi(na szczescie wyrosly na normalnych ludzi) cala rodzine.
          • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 17:53
            > Pewnie ze trzeba skoro matka przewrazliwiona.

            zaraz zaraz, mama wrażliwa na potrzeby swojego dziecka to wcale nie to samo co mama przewrażliwiona!

            osobiście najczęściej stykam się z sytuacjami, w których każdy zaproszony gość ma swoje nakrycie, niezależnie od wieku. Pamiętam raz moje zaskoczenie, gdy dla zaproszonych dzieci nie przewidziano nakryć. Nie wiem co gospodarze mieli w planie, bo plan imprezy nie przewidywał wspólnej michy dla wszystkich. I nie uważam, by w takim przypadku prośba o nakrycie dla dziecka świadczyła o przewrażliwieniu, a własnie o dostrzeganiu potrzeb dziecka. To dla mnie całkiem inne dwa stosunki do sprawy i przykład cioteczki terroryzującej nie pasuje do opisanej sytuacji...
            • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 18:56
              Jesli dziecko ma 3 LAta nakrycie powinno byc. Jesli poltora roku mamunia jest przewrazliwona i najprawdopodobniej terroryzuje otoczenie i innymi pomyslami. Ale racje masz, nie znamy wieku dziecka.
              • elle-joan Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 19:12
                A z czego Twoim zdaniem jedzą dzieci pótoraroczne?
                Swoją drogą zarzucanie komuś terorryzowania otoczenia i nazywanie ironicznie "przewrazliwioną mamunią" na podstawie tych kilku zdań autorki wątku jest chyba trochę na wyrost. Autorka napisała o przewrażliwieniu, ale to jest jej ocena i z jej wypowiedzi wiemy tylko tyle, że chodzi o zwyczajny talerz. No może jeszcze łyżeczkę i kubeczek.
                • anaiss Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 19:44
                  Nie napisałam nic o przewrażliwieniu mamy, napisałam jedynie, że uprzedził mnie partner o tym, że mama dziecka zwraca uwagę (jest wrażliwa) na tego typu rzeczy, stąd też uzupełniłam nakrycie. Dzięki temu uniknęliśmy jakichkolwiek niezręczności. Maluch, tak jak napisałam wcześniej, ma niecałe dwa lata.
                  • kol.3 Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 20:29
                    Ale Baba bardzo często dopowiada to czego nikt nie napisał.
                    • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 08:40
                      Widac przenikliwa jestem...
                  • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 08:22
                    To mamunia przewrazliwiona. Beda jeszcze ciekawsze jazdy.Sorry za nieuwazne czytanie.
                  • a.nancy Re: nakrycie dla dziecka 05.12.12, 13:36
                    niespełna dwuletnie dziecko może jeść większość "dorosłych" potraw. a nawet jak z całego menu zje tylko, dajmy na to, jednego ziemniaka, to jakoś tego ziemniaka trzeba podać, nie?
                    • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 05.12.12, 14:37
                      > z całego menu zje tylko, dajmy na to, jednego ziemniaka, to jakoś tego ziemnia
                      > ka trzeba podać, nie?

                      być może sa środowiska (he he ta tajemnicza część Mazowsza wink ), gdzie za normę uważa się jedzenie małych dzieci ze wspólnego talerza z którymś z rodziców? I tam by tego ziemniaka umieścili? tak gdybam sobie smile
                      • a.nancy Re: nakrycie dla dziecka 07.12.12, 15:46
                        > być może sa środowiska (he he ta tajemnicza część Mazowsza wink ), gdzie za normę
                        > uważa się jedzenie małych dzieci ze wspólnego talerza z którymś z rodziców? I
                        > tam by tego ziemniaka umieścili? tak gdybam sobie smile

                        a jak dziecku nie podejdzie i postanowi wypluć, to mama chętnie dokończy posiłek za potomka wink
                • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 08:20
                  Moze i jej, kto ja tam wie.Jesli ktos dzieci nie ma to moze sobie wyobrazac ze i 5 latek nie potzrebuje nakrycia. A poltoraroczne dziecko trzyma sie na ogol na kolenach a potem za nim lata po calym mieszkaniu niestety.Domaganie sie nakrycia dla dziecka w tym wieku i strzelanie fochow jesli nie ma to pregiecie.
              • hanna26 Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 20:16
                baba67 napisała:

                Jesli poltora roku mamunia jest p
                > rzewrazliwona i najprawdopodobniej terroryzuje otoczenie i innymi pomyslami.

                Widzę, że ktoś inny jest tu przewrażliwiony.
                • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 08:23
                  Moze , moze, nasze postawy wszak ksztaluja doswiadczenia.
              • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 06:18
                > Jesli dziecko ma 3 LAta nakrycie powinno byc. Jesli poltora roku mamunia jest p
                > rzewrazliwona

                Babo, wcale nie...
                Znam dzieci niespełna 2-letnie, które całkiem sprawnie posługują się łyżeczką i grzecznie siedzą przy posiłku wraz z całą rodziną przy swoim własnym nakryciu. Znam i dzieci kilkuletnie, nawet 5-6 lat, które nie zasiadają do wspólnych posiłków, nie potrafią sprawnie posługiwać się sztućcami, rodzice latają za nimi z łyżką i talerzem lub karmią przed tv.

                Te ostatnie to są najczęściej dzieci takich "nieprzewrażliwionych", którzy twierdzą że małe dzieci osobnego nakrycia jeszcze nie potrzebują big_grin

                Więc to nie wyłącznie wiek jest wyznacznikiem, chociaż przyznaję rację Aquie48, która rozgranicza niemowlęta od dzieci. Dla mnie pierwszym wyznacznikiem byłaby zdolność do wysiedzenia kilkunastu minut na krzesełku przy wspólnym stole...
                • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 08:36
                  Ja tez znam-to zwykle dziewczynki. Zastanowil a mnie tylko argumentacja faceta-nie :postaw nakrycie bo Ania juz ladnie je sama, tylko mamusia jest wrazliwa.Jesli dziecko je samo nie trzeba za nim ganiac ani go pilnowac to pewnie ze powinno miec nakrycie.
    • matylda1001 Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 14:27
      Czym skorupka za młodu nasiąknie... itd. Gdzie dziecko ma się nauczyć "bywania w gościach" jak nie na takich właśnie imprezach w rodzinnym gronie? Skoro ma się uczyć, to nakrycie jest niezbędne. Dzieci przeważnie są zainteresowane tym, co na stole, coś tam będą jadły. Nawet jeśli dziecko nie je zupełnie samodzielnie, to rodzicom łatwiej je nakarmić, jesli będzie miało swoje nakrycie i krzesło. O jednym trzeba pamiętać, obecność dziecka przy stole zobowiązuje dorosłych do pewnej dyscypliny.
      • aqua48 Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 15:03
        Oczywiście, że dziecku należy się osobne nakrycie i osobne miejsce przy stole/krzesło. Można położyć na siedzeniu poduszkę, jeśli dziecko małe.
        Nie uwzględniłabym wyłącznie niemowlęcia przy piersi.
        • bene_gesserit Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 20:32
          Ja wiem, czy każdemu dziecku się należy? Po pierwsze, dzieci mogą sie niemożliwie nudzić z dorosłymi przy stole. Po drugie - dwu-czterolatki czasem - w zależności od wychowania - bywają naprawdę dzikimi stworzeniami, bo ich rodzice uważają, ze 'na naukę manier przyjdzie czas, na razie niech je w spokoju', co może się skończyć kaszką rozbryzganą na odświętnych strojach nieszczęsników, siedzących koło albo naprzeciwko uroczej progenitury. Plus wrzaski, zagłuszające jakąkolwiek wymianę między gośćmi, bo dziecko będzie próbowało się jakoś rozerwać.

          Więc zasadniczo tak, w tym przypadku (wrażliwa matka) - owszem, ale nie z automatu. Z lektur sobie przypominam, ze w dawnych czasach o ile dzieci były obecne na wielkich fetach, organizowany był specjalny stolik, dostosowany do nich wzrostem i daniami - to też jest jakieś wyjście, zwłaszcza jeśli rodzinnych dzieci jest więcej i są w podobnym wieku. Mali goście mogą się integrować w swoim gronie, bez sluchania rytualnych rozmów dorosłych z nudziarskimi narzekaniami na stan dróg, podatki i cotam.
          • matylda1001 Re: nakrycie dla dziecka 02.12.12, 23:59
            Dzieci nigdy nie siedzą przy stole przez cały czas i trudno byłoby od nich tego wymagać. Odchodzą ale wracają, i dobrze jak mają gdzie, a nie na kolana rodziców. Napisałaś o dzikich stworzeniach smile Bywają takie, ale czy to właśnie nie dlatego, że nikt ich nie uczył zachowania przy stole bo nigdy przy tym stole nie siedzą?
            • hanna26 Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 00:32
              Osobne nakrycie dla dzieci to wyraz szacunku - nie tyle dla dzieci, co przede wszystkim dla rodziców. My z mężem, kiedy trzeba było i nie mieliśmy innej możliwości, to oczywiście braliśmy nasz maluchy na kolana i na nasze talerze trafiały smakołyki dla nich przeznaczone. Ale bądźmy szczerzy - była to sytuacja daleka od komfortu. O wiele przyjemniej i wygodniej było nam zawsze posadzić dzieciaki obok nas, żebyśmy sami mogli usiąść wygodnie, i w spokoju zająć się swoimi talerzami i łyżeczkami.
              Na sugestię, że lepiej tak każdemu rodzicowi z automatu nie ułatwiać życia, bo a nóż jego dziecko może okazać się dzikim i rozwydrzonym stworem, więc lepiej niech rodzice męczą się, trzymając je na kolanach, odpowiem, że może w takim razie też nie stawiać na stole alkoholu, bo a nóż któryś z gości może okazać się alkoholikiem i nagle zacząć wymiotować pod stołem...
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 01:12
                A co to jest za problem podac dziecku maly talerzyk , lyzke/lyzeczke, widelec i noz - ktorym bedzie operowal rodzic, albo nie bedzie????????????????????

                Najwyzej pozostanie nietkniete. Ale dylemat.

                Minnie
            • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 06:51
              > Dzieci nigdy nie siedzą przy stole przez cały czas i trudno byłoby od nich tego
              > wymagać.

              Byłaś kiedyś we Francji?...
              • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 08:31
                Tu nie chodzi o to zeby talerza nie podawac, bo jesli jest miejsce to zaden problem, tylko o to ze mamiunia gotowa strzelic focha kiedy talerza nie ma.koro az FACET(facecie takich rzeczy zwykle nie widza) to zauwazyl to przygotuj sie na kolacje z dzieckiem w roli glownej. jak och jakie ach , jak trzeba dzieci traktowac, wszyscy cicho bo Wojtus chce cos powiedziec itp hece.
                Pewnie jestem przewrazliwiona-wyzej wymieniona ciotka niezle nam zalazla za skore.
                Mam nadzieje ze bede zlym prorokiem.
                • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 10:36
                  a moze mamunia wcale focha nie strzeli, tylko poprosi o talerzyk? tak zwyczajnie? A jeżeli wiemy, że zazwyczaj w takiej sytuacji prosi (bo to rodzinka taka, ze nie podają, co mamunię dziwi) - to wiemy, zę uważa że dziecko powinno dostać, a wcale nie fochuje. Tego focha tak sie starasz tej mamuni wcisnąć smile

                  a
                  • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 11:18
                    Mam nadzieje ze mama jest mila. fajna kobita-naprawde.I ze dziecko bedzie sympatycznym towarzystwem-czego Watkodawczyni zycze.Im starsza jestem tym wiecej mam skojarzen-troche jak Miss Marplesmile
              • matylda1001 Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 10:30
                nchyb napisała:

                > Byłaś kiedyś we Francji?... <

                Byłam raz, w Paryżu, ale krotko smile Pewnie nie zauważyłam jak tam dzieci karnie siedzą przy stole? Bo w Disneylandzie nie było tego widać, ale tam dzieciaki z całego świata.
                • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 12:04
                  Czy chcesz powiedzieć, że w tymże Disneylendzie, gdy zamówiłaś posiłek dla siebie i dziecka - to wielką łychą nawalono wam wspólnie obie porcje na twój talerz i kazano jeść ze wspólnej michy, bo się osobne nakrycie dziecku nie należy? Nie wierzę smile


                  Co do zasiadania wielogodzinnego przy stole - to chyba się tego nie spodziewałaś w żadnym fastfoodzie w parku rozrywki - niezależnie od kraju smile

                  natomiast swoim pytaniem odniosłam się do twojego kategorycznego stwierdzenia, ze dzieci NIGDY nie siedzą przy stole.

                  Jest ono tak samo nieprawdziwe, jak twierdzenie, ze ZAWSZE siedzą. Nie, nie.

                  Po prostu, większość dzieci uczona od najmłodszych lat siedzieć grzecznie przy stole przy posiłku - tak będzie robić, a większość dzieci tego nie uczona - nie będzie. Przywołałam Francję, bo to jeden z tych krajów, w których kładzie się nacisk na naukę tegoż - zdecydowana większość maluchów pół godziny - godzinę przy stole wysiedzi i po skończeniu grzecznie zapyta gospodarza, czy może już odejść od stołu. Polska zaś jest na przeciwnym biegunie i wielu dzieci nawet się nie zachęca do prawidłowego spożywania posiłków sztućcami. I stąd wiele nie siedzi przy stole. Ale nie WSZYSTKIE!

                  Która wersja nauczania lepsza? Moim zdaniem coś w rodzaju wypośrodkowania, czyli uczenie, ale bez przymuszania do długiego siedzenia przy stole. To zresztą niezdrowe również dla dorosłych smile

                  A wracając do proponowanego wyżej osbonego stolika dla dzieci. Świetnie się psrawdza na większych imprezach, gdzie więcej jest dzieci, nie zaś przy małym kameralnym spotkaniu z jednym dzieckiem.
                  I co do stolika - ja wiem, ze tu jest frakcja zwolenników traktowania nawet prawie 18latków jak niepełnosprawnych wiekowo i kierowania ich do działu dziecięcego smile
                  Dane mi też było być na weselu, gdzie jedynego 17-latka usadzono przy stoliku dziecięcym, gdzie kolejne wiekowo dziecko miało lat 11. Organizator wesela był zdziwiony prośbą o przesadzenie młodzieńca. Pewnie Baba uznałaby to za fochy i przewrażliwienie, ale reszta gości też uważała, że miejsce tegoż jest przy stolikach dorosłych, nie dzieci smile
                  • aqua48 Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 12:15
                    Nawet malutkie dzieci spokojnie mogą zjeść posiłek ze swoich nakryć przy stole z dorosłymi, co nawet jest wskazane ze względu na ewentualną pomoc rodziców w jedzeniu/krojeniu. A jeśli po jedzeniu znudzą się rozmowami starszych to przecież można im pozwolić się pobawić. Co w tym dziwnego? Moje dzieci po zjedzeniu posiłku na proszonych obiadach zawsze pytały czy już mogą wstać i szły się bawić, podczas gdy dorośli pili kawę.
                    Jeśli zapraszamy osobę z małym dzieckiem dobrze natomiast zastanowić się czy i jakie atrakcje można mu po posiłku zapewnić (malowanki, książeczki, klocki), żeby zajęło się czymś samo, a rodzice swobodnie mogli porozmawiać przez chwilę.
                    • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 12:54
                      > edzeniu/krojeniu. A jeśli po jedzeniu znudzą się rozmowami starszych to przecie
                      > ż można im pozwolić się pobawić. Co w tym dziwnego? Moje dzieci po zjedzeniu po
                      > siłku na proszonych obiadach zawsze pytały czy już mogą wstać i szły się bawić,
                      > podczas gdy dorośli pili kawę.

                      najczęściej równiez stykam się z takim modelem i uważam za rozsądny.
                      We wspomnianej Francji - najczęściej dzieciom nie pozwala się odejść od stołu dopóki wszyscy nie odejdą...
                  • matylda1001 Re: nakrycie dla dziecka 03.12.12, 22:33
                    nchyb napisała:

                    > Czy chcesz powiedzieć, że w tymże Disneylendzie, gdy zamówiłaś posiłek dla siebie i dziecka - to wielką łychą nawalono wam wspólnie obie porcje na twój talerz i kazano jeść ze wspólnej michy, bo się osobne nakrycie dziecku nie należy? Nie wierzę smile<

                    Nie wierzysz? i słusznie, bo nic takiego nie sugerowałam. Powyżej masz dowód na piśmie smile Tak Paryż jak i Disneyland zostały przywołane w kontekście wytrzymałości dzieci przy stole, a nie jedzenia ze wspólnej miski.

                    > natomiast swoim pytaniem odniosłam się do twojego kategorycznego stwierdzenia,
                    ze dzieci NIGDY nie siedzą przy stole.<

                    smile Niebywałe! W takim razie poproszę o to moje kategoryczne stwierdzenie, że dzieci NIGDY nie siedzą przy stole.

                    > Po prostu, większość dzieci uczona od najmłodszych lat siedzieć grzecznie przy
                    stole przy posiłku - tak będzie robić, a większość dzieci tego nie uczona - nie
                    będzie.<

                    (bez komentarza)
                    forum.gazeta.pl/forum/w,10226,140855015,140865071,Re_nakrycie_dla_dziecka.html
                    > Przywołałam Francję, bo to jeden z tych krajów, w których kładzie się nacisk na naukę tegoż - zdecydowana większość maluchów pół godziny - godzinę przy stole wysiedzi i po skończeniu grzecznie zapyta gospodarza, czy może już odejść od stołu. Polska zaś jest na przeciwnym biegunie i wielu dzieci nawet się nie zachęca do prawidłowego spożywania posiłków sztućcami. I stąd wiele nie siedzi przy stole. Ale nie WSZYSTKIE!<

                    To nie tyle zależy od narodowości i obywatelstwa, co od kultury rodziców. Rodzice, jesli sami sa dobrze wychowani, to swoje dzieci tez nauczą dobrych manier, i odwrotnie.

                    > Która wersja nauczania lepsza? Moim zdaniem coś w rodzaju wypośrodkowania, czyli uczenie, ale bez przymuszania do długiego siedzenia przy stole. <

                    Przecież właśnie o tym napisałam. Gdybyś przeczytała, to nie pisałabyś teraz bez sensu.

                    • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 06:37
                      Matylda napisałaś wyraźnie, ze dzieciaki nie wytrzymują przystole podczas całego posiłku, dokładnie tymi słowami:

                      Re: nakrycie dla dziecka
                      Autor: matylda1001 ☺ 02.12.12, 23:59
                      Dzieci nigdy nie siedzą przy stole przez cały czas i trudno byłoby od nich tego wymagać.


                      a ja ci wyraźnie odpisałam - że większość dzieci tego nauczona (większość - nie wszystkie) jednak siedzi bo tak je nauczono i im kazą.
                      Są kraje, gdzie jest to bardzo przestrzegane i takie gdzie średnio. Są środowiska, gdzie wcale, niezależnie od kraju.

                      Twierdzenie więc, że NIGDY jest bardzo na wyrost...
                      Stąd przytoczenie kraju gdzie WIĘKSZOŚĆ siedzi przy posiłku CAŁY CZAS wraz z dorosłymi, z czego rozwinęła się ta w sumie bezsensowna dyskusja, moze gdybyś i ty całość przecyztała - jej by nie było... wink

                      • matylda1001 Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 21:56
                        nchyb napisała:

                        > Matylda napisałaś wyraźnie, ze dzieciaki nie wytrzymują przystole podczas całego posiłku, dokładnie tymi słowami:

                        > Re: nakrycie dla dziecka
                        > Autor: matylda1001 ☺ 02.12.12, 23:59
                        > Dzieci nigdy nie siedzą przy stole przez cały czas i trudno byłoby od nich tego
                        > wymagać.


                        smile No właśnie, tego sie nie wypieram, ale z tym nie mogłam sie zgodzić:
                        " natomiast swoim pytaniem odniosłam się do twojego kategorycznego stwierdzenia,
                        ze dzieci NIGDY nie siedzą przy stole"

                        Przyznasz przecież, ze między "Dzieci nigdy nie siedzą przy stole", a "dzieci nigdy nie siedzą przy stole przez cały czas" - jest zasadnicza różnica. Różnica wypaczająca sens mojej wypowiedzi.

                        > a ja ci wyraźnie odpisałam - że większość dzieci tego nauczona (większość - nie wszystkie) jednak siedzi bo tak je nauczono i im kazą. <

                        Dzieci lubią siedzieć przy stole, dobrze sie przy nim czuja ale szybko sie nudzą. Wcale im sie nie dziwię wink Posiedzą, coś tam zjedzą, odchodzą do zabawek, potem wracają, znowu posiedzą i odchodzą. Tak jest dobrze. Oczywiście pisze tu o przyjęciu, np. imieninowym u cioci, gdy impreza trwa czasami kilka godzin. Francuskie dzieci to wytrzymują??? Co innego obiad, trwa na tyle krótko, ze kilkulatek wytrzyma przy stole. Zresztą czego innego można wymagać od kilkulatka - pięciolatka, a czego innego od kilkulatka - dwulatka. Bądzmy miłosierni smile

                        > Są kraje, gdzie jest to bardzo przestrzegane i takie gdzie średnio. Są środowiska, gdzie wcale, niezależnie od kraju.<

                        Właśnie na to zwróciłam uwagę w którymś tam poście.

                        > Twierdzenie więc, że NIGDY jest bardzo na wyrost...
                        Stąd przytoczenie kraju gdzie WIĘKSZOŚĆ siedzi przy posiłku CAŁY CZAS wraz z do rosłymi, z czego rozwinęła się ta w sumie bezsensowna dyskusja, moze gdybyś i ty całość przecyztała - jej by nie było... wink<

                        Nchyb...proszę Cię smile
                        Staram się czytać dokładnie, ale postaram się jeszcze bardziej dokładnie smile

                        • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 05.12.12, 06:18
                          Matylda, nie wkleił mi się przy kopiowaniu cały twój cytat, ale zdania nie zmieniam - są dzieci (wbrew pozorom znam takich wcale nie mało) które PRZEZ CAŁY CZAS siedzą przy stole przy posiłku. Więc twierdzenie NIGDY, bez dodatku w stylu znane mi, znajome, w mojej rodzinie itp. jest mocno uogólniające i nie odpowiadające prawdzie smile

                          Inna rzecz, ze im młodsze dziecko, tym krócej trwa taki zasiadany wspólny posiek i nikt nie wymaga od dwuletniego dziecka wytrwania przy kolacji trwającej 5 godzin smile
                          Ale dziecię uczy się tego, zaczynając od wspólnych posiłków dużo krótszych.

                          Inna rzecz, że dla mnie długa wieczorna zasiadana impreza imieninowa itp ogólnie nie jest imprezą, na którą zabiera się małe dzieci. Ale raz na jakiś czas się zdarzy taka sytuacja i wtedy znani mi gospodarze, tak jak pisze m.in. Aqua - zapewniają:
                          a/ osobne miejsce przy stole dla dziecięcia na czas jego konsumowania posiłku
                          b/ mozliwość zabawy dla tegoż dziecka - w porozumieniu oczywiście z rodzicami, którzy środki do tejże zabawy też zapewniają...
                          Pozdrawiam
                          • matylda1001 Re: nakrycie dla dziecka 05.12.12, 19:28
                            nchyb napisała:

                            >Matylda, nie wkleił mi się przy kopiowaniu cały twój cytat<

                            Nchyb, nie kręć smile W zasadzie żadnego cytatu nie było, napisałaś, po prostu:

                            "natomiast swoim pytaniem odniosłam się do twojego kategorycznego stwierdzenia,
                            ze dzieci NIGDY nie siedzą przy stole"

                            ...ale, że nie jestem małostkowa, to jestem skłonna potraktować to jako nieporozumienie i nie wnikać głębiej wink

                            > Inna rzecz, ze im młodsze dziecko, tym krócej trwa taki zasiadany wspólny posiek i nikt nie wymaga od dwuletniego dziecka wytrwania przy kolacji trwającej 5 godzin smile
                            Ale dziecię uczy się tego, zaczynając od wspólnych posiłków dużo krótszych.<

                            To przecież oczywiste, nawet napisałam, czym skorupka nasiąknie... i przez cały czas mam na uwadze wiek dziecka - głównego bohatera w tym wątku smile, ktore nawet dwóch lat jeszcze nie ma.

                            > Inna rzecz, że dla mnie długa wieczorna zasiadana impreza imieninowa itp ogólnie nie jest imprezą, na którą zabiera się małe dzieci<

                            Jeżeli to przysłowiowe imieniny u cioci/babci, w gronie rodzinnym lub choćby zaprzyjaźnionym, szczególnie gdy gospodarze też mają dzieci, i wiemy, że nasze będą mile widziane, to nie widzę powodu, żeby dzieci pozbawiać przyjemności uczestniczenia. Takie imprezy zaczynają się przeważnie o 17-18 i trwają kilka godzin.

                            > Ale raz na jakiś czas się zdarzy taka sytuacja i wtedy znani mi gospodarze, tak jak pisze m.in. Aqua - zapewniają:
                            a/ osobne miejsce przy stole dla dziecięcia na czas jego konsumowania posiłku
                            b/ mozliwość zabawy dla tegoż dziecka - w porozumieniu oczywiście z rodzicami,
                            którzy środki do tejże zabawy też zapewniają...<

                            Właśnie tak.

                            • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 05.12.12, 19:52
                              Matyldo, w pierwszym poście cytat był dokładny, całej twojej wypowiedzi, w części dalszej opuszczony fragment nie zmienił sensu. Nie doszukuj się tajemniczych substancji tam gdzie ich nie ma...

                              a są dzieci które... i twoje NIGDY nie pasuje smile
                              • matylda1001 Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 00:00
                                A niechże już będzie moja krzywda wink W gruncie rzeczy mamy identyczny pogląd na tę sprawę.
                                1. Osobne nakrycie dla dziecka (wraz z krzesłem) - tak
                                2. Od najmłodszych lat -tak
                                3. Jeśli uczta krótka, dziecko na stałe przy stole - tak
                                4. Jeśli uczta długa, dziecko przy stole na dochodzącego - tak
                                Czy mniej więcej się zgadza? smile
                                • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 05:56
                                  he he tak, ale w jaki sposób to Ciebie krzywdzi? wink
                                  Pozdrawiam
                                  • matylda1001 Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 23:46
                                    nchyb napisała:

                                    > he he tak, ale w jaki sposób to Ciebie krzywdzi? wink
                                    Pozdrawiam<

                                    Oj tam... zaraz krzywdzi. Tak się pisze, dla zasady wink
                    • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 07:37
                      U nas jest zwyczaj ze sie dzieci do 3 lat nie sadza przy stole z osobnym nakryciem.Nauka ropoczyna sie pozniej.Nam sie zwyczajnie nie chce psuc sobie przyjemnosci wspolnego obiadu denerwowaniem sie co dziecko robi przy stole.My dlugo trzymamy dzieci pod kloszem.Taka kultura,ja bym tego nie oceniala.
                      We Francji dzieci starsze pija wino, we Wloszech kawe, mozna kazda nacje skrytykowac jak sie chce tylko po co?
                      • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 10:11
                        u Was? Ro jakieś regionalizm? Z jakiego jesteś regionu? Na Dolnym Śląsku, ani na Pomorzu Zach. takiego zwyczaju nie znam i w kilku innych regionach też się nie zetknęłam...

                        Co do wina to jakiś mit, w tej Francji 10-latkowi nikt go nie poda (jakieś wyjątki, podobnie jak i w Polsce), a 15latek z lampką szampana na sylwestra nie jest niczym dziwnym również w wielu znanych mi miejscach w PL.
                        We Włoszech kawy dzieci nagminnie wcale nie piją, nie częściej niż i u nas, owszem trafi sie czasem młodszy nastolatek który wypije, ale nie jest to wcale normą smile
                        • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 12:53
                          Na Mazowszu
                          • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 13:46
                            może Mazowsze tak ma smile
                            ale wszak Mazowsze to nie Polska cała, o czym niektórzy ze stolicy zapominają wink
                            • hanna26 Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 15:01
                              nchyb napisała:

                              > może Mazowsze tak ma smile

                              Nie ma. W każdym razie - na pewno nie całe Mazowsze. smile
                              My też mieszkamy na Mazowszu i sporadycznie spotykaliśmy się z sytuacją, gdy nasze dzieci nie dostawały osobnych nakryć ani krzeseł - tak, jakby te nasze maluchy w ogóle nie istniały. W większości wypadków stawia się normalnie krzesła i nakrycia dla każdego gościa, który wyrósł z wieku niemowlęcego.
                              Chodzi więc tu chyba bardziej o jakiś zwyczaj środowiskowy, a region niewiele ma z tym wspólnego.
                              • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 18:20

                                > Nie ma. W każdym razie - na pewno nie całe Mazowsze. smile


                                czyli musimy jeszcze uściślić, który to mazowiecki powiat, bądź gmina... wink

                                to oczywiście żarty...
                                pozdrawiam
                              • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 11:29
                                A ja pisalam ze wszystkie pija?Ale pija jak najbardziej kawe we Wloszech, pamietam moj szok...
                                Dzieci male moim wlasnym i nieterrorystycznym zdaniem lepiej nakarmic tuz przed obiadem, zapewnic jakas opieke a samemu spokojnie zjesc.Na ogol jeden rodzic je, drugi zajmuje sie dzieckiem (pisze o dzieciach do 3 lat). Krzeselko z blatem plus nakrycie na krzeselku to opcja druga.
                                Jesli ktos sie oburza to jego sprawa.To nie powod do krytyki,sama nie znam rodziny gdzie dzieciom malym stawia sie nakrycie jak dla doroslego, to sprawa srodowiska zapewne. Nigdzie nie sugerowalam jedzenia ze wspolnego talerza z rodzicami, no bez przesady.
                                Osobiscie mam gwaltowna alergie na WZMIANKE o mamusi wrazliwej na potrzeby dziecka tak bardzo ze nawet facet to widzi.Chyba ze mezczyzna to niezwykly.
                      • nchyb Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 10:16
                        przy okazji - czy ja coś krytykowałam? nie ja tylko stwierdziłam, że nie jest prawdą, że dzieci nigdy nie siedzą cały czas przy stole. Znam wiele, także w Polsce, które siedzą. I znam mnóstwo dorosłych - którzy nie siedzą smile
                        Nie oceniam, czy to lepsze, czy gorsze francuski czy polski styl, chociaż stwierdziłam, że przydałoby się wyśrodkowanie. Ale twierdzę, ze jeżeli dla gościa, wychowującego w ten sposób swoje dziecko - to dla zaproszonego gościa należy zapewnić ten talerzyk. To właśnie wyraz szacunku wobec zaproszonej osoby...
                        • elle-joan Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 10:30
                          Czy siedzi przy stole cały czas, czy tylko na chwilkę, to prawdopodobnie czymś się poczęstuje więc trzeba przewidzieć krzesełko, talerzyk, kubeczek i widelec.
                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 11:59
                            Tu znowu pewnie jakas narodowa roznica.
                            Ale czy nie spotkaliscie sie z nakryciami specjalnie dla malutkich dzieci, w pszczoleczki, Puchatki,
                            koteczki itp bajerki
                            takze sztucce wykonczone jakimis kwiatuszkami fafuszkami itd
                            https://s3.madeformums.com/uploads/images/medium/42603.jpg
                            Z tego wniosek ze jak sa takie osobne gadzetki na stol dla dzieci, to znaczy ze maja onez tego jesc przy stole.
                            Dalej, specjalne krzeselka dla malutkich dzieci do przystawiania do stolu:
                            https://image.made-in-china.com/2f0j00redEhICnnRpK/Baby-High-Chair-HC-08-.jpg


                            Przystawiasz kolo mamy albo tatusia i juz. tzn, jak sie ma swoje dzieci sie takie ma
                            jak nie to mozna zaproponowac rodzicom aby sobie takie przywiezli, jak nie to po prostu
                            mozna przystawic jedno krzeslo wiecej i niech rodzice sie martwia jak dziecko bedzie siedzialo - ja jak bylam mala to pamietam - jeszcze na dwoch poduszkach smile

                            jezeli zaprasza sie rodzine z dzieckiem do stolu to OCZYWISCIE ze podaje sie dziecku osobne nakrycie, przeciez to tez ZYWY czlowiek i osoba.
                            Rodzicom zostawia sie wybor czy skorzystaja z tego czy nie, Zechca to uzyja nakrycie dla dziecka, zechca to naloza na swoj talerz.

                            Ale nie wypada zachowac sie tak jakby dziecko w ogole nie mialo prawa bytu przy stole.
                            jak pisalam wczesniej - co to za tragedia poscielic przy stole jedno nakrycie wiecej ?!


                            Minnie
                            • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 12:55
                              No pewnie-stawia sie na specjalnym krzeselku z blatem.Krzeselko jest przy stole.
    • wielkanocnaniespodzianka Re: nakrycie dla dziecka 04.12.12, 13:50
      dla mnie dziecko to także osoba. zapraszając gości do głowy by mi nie przyszło pominąć nakrycie na stole dla dzieci. no, chyba,że jest to niemowle, dziecko nie siedziące...
    • nikodem123 Dwie szkoły s-v 06.12.12, 00:25
      Są dwie szkoły

      1. szkoła.
      Dzieci pod opieką bony witają w rządku gości.
      Potem znikają w osobnym pokoju.
      W tym modelu dzieci dla dorosłych nie istnieją.
      Panna, gdy ma biust (14 lat) i pachole, gdy zaczyna sypać mu się zarost (16 lat) debiutują w świecie dorosłych.
      "Mój pierwszy bal"

      2. szkoła.
      Dzieci są pełnoprawnymi członkami rodziny.

      Nawet niemowlę powinno mieć swoje, symboliczne, nakrycie. Mały talerzyk (tylko nie taki jak podstawka pod filiżankę z kawą z wklęśnięciem!) - wystarczy - plus sztućce w pełnym komplecie. Koniecznie.
      O krześle nie mam zdania. Czuję, że wymowna luka między krzesłami biesiadników będzie wystarczająca. Wstawianie na siłę jakiegoś mebla byłoby zbyt pretensjonalne.
      W trakcie biesiady usunięcie symbolicznego talerzyka wraz zastawą - nie ma problemu. Nawet wskazane. Ale bez ostentacji. Gdy goście zajmą tą przestrzeń - wskazane.
      Najlepiej zlikwidować tą symboliczną przestrzeń - po przystawce, gdy gospodarze "robią ruch"
      nad stołem. Zbierają talerze, coś donoszą. Ważne: bez ostentacji.
      Wszystkie kolorowe talerzyki, widelczyki dla dzieci - nie. To nie jest gust w moim smaku.

      Dzieci starsze.
      Dzieciak, który nie potrafi zachować się przy stole, to jest złamanie s-v, więc to nie jest temat do dyskusji na tym forum. To jest temat na forum jak wychowywać.

      Karmienie dzieciaka z własnego talerza, własnymi sztućcami jest nie do przyjęcia!
      Zabija biesiadnikom smak wszelkich potraw. Nawet flaczków.

      Jeśli dzieciak się zmęczy siedzeniem przy stole, a zmęczy się, to wymsknięcie się dzieciaka nie stanowi naruszenia s-v. Chyba, że wcześniej odbędą się spazmy. Wtedy też i rodzic dostaję "pałę" z s-v. Rodzic nigdy nie powinien dopuścić, aby jego potomek zakłócił biesiadę. Tak, trzeba zęby zacisnąć. Jeśli się dzieciaka wcześniej nie przygotowało, to teraz nie jest czas na wychowywanie, lecz na uciszanie. Przed uroczystymi spotkaniami warto w takich przypadkach pomyśleć o opiekunce.

      Na poziomie gospodarze nigdy nie skomentują negatywnie zachowania dziecka.
      Jeśli usłyszycie:
      "Ale macie energiczną córkę - da sobie radę w życiu",
      to nie będzie to komplement. Będzie to ostrzeżenie.

      • nchyb Re: Dwie szkoły s-v 06.12.12, 05:58
        pierwsza szkoła jeszcze pół wieku w PL zapewne świetnie funkcjonowała - widzę jeden problem:

        > Panna, gdy ma biust (14 lat) (...) debiutują w świecie dorosłych

        pewnie nie jedna panna nie miałaby szansy zadebiutować nawet jako 30latka... wink
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Dwie szkoły s-v 06.12.12, 08:31
        nikodem123 napisał:
        Wstawianie na siłę jakiegoś mebla byłoby zbyt pretensjonalne.

        Stosowne krzeselka dla malutkich dzieci sa przede wszystkim wygoda i wyreka.
        jest bardzo uciazliwe przy stole, zwlaszcza podczas wlasnego posilku, zajmowac sie bez przerwy dzieckiem, ktore ma tendecje do brania wszystkiego w raczki, sciagania, rozlewania i takie tam.

        Tobie, spokojnie pochlaniajcemu swoj posilek gdzies tam, moze to nie przeszkadza,
        mnie, ktora musi sie dzieckiem zajmowac 24/7 - juz tak.
        tak ze - wybieram to "pretetensjonalne" krzeselko, gdzie dziecko przynajmniej siedzi bezpiecznie.

        Minnie
        • aqua48 Re: Dwie szkoły s-v 06.12.12, 09:52
          Dobrze zrozumiałam, Nikodem sugeruje talerzyk i sztućce (?) dla niemowlęcia, oraz brak krzesła przy nakryciu dla starszego dziecka?
          To jakieś pomieszanie z poplątaniem. niemowlę które jeszcze samo nie siedzi nie będzie raczej jadło posiłku dla dorosłych z talerzyka sztućcami. A siedzące dziecko ma STAĆ przy tym swoim nakryciu?
      • dmuchawcelatawce Re: Dwie szkoły s-v 06.12.12, 13:38
        "Na poziomie gospodarze nigdy nie skomentują negatywnie zachowania dziecka.
        Jeśli usłyszycie:
        "Ale macie energiczną córkę - da sobie radę w życiu",
        to nie będzie to komplement. Będzie to ostrzeżenie."

        Nawet mnie nie strasz. Szczesliwi ci , ktorym sie wydaje, ze zapanowanie nad ruchliwym dzieciakiem to bulka z maslem. Znac nigdy takim sie nawet przez minute nie zajmowali.
      • kanapony Re: Dwie szkoły s-v 07.12.12, 18:44
        nikodem123 napisał:

        > Są dwie szkoły
        >
        > 1. szkoła.
        > Dzieci pod opieką bony witają w rządku gości.
        > Potem znikają w osobnym pokoju.
        > W tym modelu dzieci dla dorosłych nie istnieją.
        > Panna, gdy ma biust (14 lat) i pachole, gdy zaczyna sypać mu się zarost (16 lat
        > ) debiutują w świecie dorosłych.
        > "Mój pierwszy bal"
        >
        > 2. szkoła.
        > Dzieci są pełnoprawnymi członkami rodziny.


        uważam, że to nie jest prawda
        a właściwie myślę, że to jakaś bzdura

        ktoś, kto woli, by dziecka nie było przy stole nie musi od razu nie traktować go jako członka rodziny czy też wogóle nie zauważać jego istnienia

        bo przy stole często są burzliwe i głośne dyskusje i dzieciak może sie wystraszyć
        albo dziecko może machnąć rączką i coś wylać - oparzyc się...
        czasem dla jego bezpieczeństwa lepiej, by przy tym stole nie było
        albo było minimalny czas, niezbędny tylko do zjedzenia i wypicia

        małe dzieci rzeczywiście czasem ciężko znoszą przyjęcia, to chyba zrozumiałe dlaczego
        ale są brane bo rodzice nie mają z kim je zostawić albo nie chcą z jakichś powodów

        a starsze dzieci, te które mogą zostać same w domach... zazwyczaj wolą zostawać w domach
    • dmuchawcelatawce Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 13:34
      Ja osobiscie nie lubie jak ludzie traktuja mnie jak czesc wspolna z dzieckiem. Dziecko musi siedziec w dzieciecym stoliczku, wymaga pomocy przy jedzeniu, ale je juz wlasciwie wszsytko je. Dostalam ostatnio kawalek ciasta z informacja, ze moge go zjesc razem z moim dzieckiem. Nie obrazilam sie oczywiscie, ale nie powiem, zeby mi sie przyjemnie zrobilo.
    • illegal.alien Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 13:42
      Poltoraroczne dziecko nie umie samodzielnie jesc? Dziwne.
      Jezeli jest to rodzina, to chyba znacie sie dosc dobrze? W takiej sytuacji oczekiwalabym, ze albo sie mnie gospodarze zapytaja co z dzieckiem, albo beda znali nasze nawyki i nie bedzie problemu.
      Moje dziecko je samodzielnie od samego poczatku, od kiedy zaczelo jesc cos innego niz mleko. wiadomo, przez pierwsze 6 miesiecy to samodzielne jedzenie nie nadawalo sie do eleganckiej restauracji, ale chyba nie o takiej sytuacji tu mowa? Jezeli gospodarze maja w jadali dywan perski i planuja nakryc stol obrusem recznie tkanym, to rzeczywiscie osobne nakrycie dla dziecka moze wyrzadzic wiele szkody, ale w takim wypadku najlepiej, gdyby dziecko nie jadlo wcale w tym pomieszczeniu.
      Ja rozumiem, ze nie kazdy wie jak funkcjonuja dzieci, ale nie zapraszacie ambasadora na wykwintna kolacje, tylko jestescie 'miedzy swoimi' - mozna po prostu i zwyczajnie zapytac wprost czy dziecko bedzie jadlo swoje jedzenie, czy z doroslymi i czy bedzie jadlo na osobnym krzesle, czy z ktoryms z rodzicow. Uzyskacie na pewno bardziej wiarygodna i prawdziwa odpowiedz niz od ludzi z forum, ktorzy tego dziecka na oczy nie widzieli.
      • dmuchawcelatawce Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 14:13
        Dzieci sa rozne, tak jak dorosli. Roznych rzeczy ucza sie w roznym tempie. Zreszta nie o tym mowa. Zapewne nie chodzi o samodzielne jedzenie w Twoim pojeciu, ktore Twoje dziecko prezentowalo zaraz jak przestalo pic wylacznie mleko. Chodzi o samodzielne jedzenie w pojeciu doroslym.
        Ja tez uwazam, ze nie trzeba odrazu rzucac sie na zastawy (skoro nie jest to przyjecie u ambasadora) ale ustalic z rodzicem styl nakarmienia potomka. Bron Boze nie wreczac mamie jednego talerzyka z jednym widelczykiem z radosnym: a to sie z malym podzielicie. Chyba, ze sama to zaproponuje.
        • illegal.alien Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 14:28
          Co do sedna sie zgadzamy smile Ja nawet, gdybym wiedziala, ze gospodyni moze nie wiedziec, jak wyglada poltoraroczne dziecko, zaproponowalabym, ze przyniose wlasne nakrycie dla dziecka (wszak nie kazdy musi dysponowac talerzem, ktory w razie wypadku sie nie stlucze albo nie bedzie go szkoda). Nawet jedzenie pewnie bym przyniosla wlasne, zeby bylo na pewno 'bezpieczne' (w sensie brudzenia), bo nie kazdy wie, co taki maluch zje i jak. Nie trzeba tego jedzenia od razu wyciagac, ale warto miec w odwodzie w torebce, gdzies przygotowane na wszelki wypadek smile
          • gazeta_mi_placi Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 16:07
            Nie wiem po co małego papraka prowadzać do stołu z innymi, małe dziecko rzadko kiedy je estetycznie, może zepsuć innym apetyt.
            • illegal.alien Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 16:22
              Po to, ze dziecko jest czescia rodziny. Poza tym skad ma sie nauczyc jak jesc? I gdzie proponujesz umiescic dziecko na czas kolacji? Skoro dziecko jest zaproszone, to gospodarze licza sie z tym, ze moze nie jest estetycznie.
            • baba67 Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 18:19
              To wlasnie dlatego uczymy male dziecko jesc w domu we wlasnym gronie,a w gosciach karmimy przed obiadem. Oczywiscie dziecko ladnie jedzace i niemarudne wypuszczamy do ludzi tj do stolu. Ale z tym roznie bywa nauka trwa niestety (mam synow i szlo jak po grudzie).
    • gazeta_mi_placi Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 16:02
      Miejsce dziecka do lat około czterech, pięciu (w zależności od temperamentu i szybkości uczenia się dobrych manier) jest w przedszkolu, na placu zabaw, parku, ewentualnie jak zachoruje w przychodni.
      Po co ktoś ma się męczyć ich towarzystwem w innych miejscach?
      • illegal.alien Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 16:09
        Autorka watku zdaje sie sama to dziecko do siebie do domu zaprosila, albo co najmniej zgodzila sie, zeby zostalo zaproszone. W czym problem?
        Poza tym sa dzieci i dzieci. Ostatnio zabralam moja corke na spotkanie ze znajomymi - do mieszkania mojej kolezanki, wczesniej pytajac, czy nie bedzie to problemem. Moja niespelna dwuletnia corka siedziala na krzesle i jadla zolty ser popijajac sokiem. Przez dobre 30 minut jakby jej nie bylo. Potem stala kolo mnie i odpowiadala na zaczepki innych ludzi usmiechajac sie i gadajac. Nikt nie wygladal na zmeczonego jej towarzystwem.
        Tak sobie pisze, bo wiem, ze do ciebie to i tak nie dotrze, bedziesz te swoje dyrdymaly wypisywac po wszystkich forach niewiadomopoco.
        • gazeta_mi_placi Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 16:24
          >Ostatnio zabralam moja corke na spotkanie ze znajomymi - do mieszkania mojej kolezanki, wczesniej pytajac, czy nie bedzie to problemem.

          Nie wykazałaś się taktem ani znajomością savoir-vivre . Jeżeli koleżanka wyraźnie nie zaprosiła Ciebie wraz z dzieckiem nie powinnaś jej narzucać dodatkowego towarzystwa (czy to dziecka czy dodatkowej osoby dorosłej).
          W takiej sytuacji kulturę na Twoje nietaktowne zachowanie zachowała koleżanka, albowiem nie wypadało jej powiedzieć (jako, że zapewne jest osobą dobrze wychowaną), że to będzie jakiś problem.
          W takich sytuacjach (gdy np. nie masz możliwości zorganizowania opieki) odmawiasz spotkania podając powód (np. nie mam z kim zostawić dziecka) i wówczas dajesz pole manewru osobie zapraszającej.
          • illegal.alien Re: nakrycie dla dziecka 06.12.12, 21:22
            Yyyyyyy, niesamowita przenikliwosc gazeta, skoro wiesz jak odbywalo sie zapraszanie i reszta rozmowy. Otoz zaproszona zostalam na wydarzenie przez Facebooka, w opisie wydarzenia napisane bylo, ze osoby towarzyszace mile widziane, oraz jezeli organizatorka pominela kogos z naszego rocznika (to bylo spotkanie absolwentow mojego liceum) to prosi o 'doproszenie'. Nie o forme zapraszania tu chodzilo z reszta a o przebieg samego spotkania.
            Nie wiem dlaczego niektorzy maja problem ze szczera rozmowa ze znajomymi i musza na forum zapytac - ja zawsze pytam, czy moja corka nie bedzie problemem, dostaje rozne odpowiedzi - od stwierdzenia wprost, ze ktos dzieci nie lubi i wolaby, zebysmy sie spotkali sami, po propozycje, ze jak z dzieckiem, to moze umowimy sie gdzies indziej niz poczatkowo planowane. Jezeli wiem, ze gospodarzom temat dzieci jest obcy, to zazwyczaj mowie, zeby sie specjalnie nie szykowali, ja wszystko bede miec ze soba i bede panowac nad sytuacja - i tak jest. Ludzie najczesciej maja duzo wiecej wyrozumialosci dla mojego dziecka niz by sie czlowiek spodziewal.
            • mojemieszkanie24 Re: nakrycie dla dziecka 08.12.12, 14:25
              dziecko nie będzie kilka godzin siedzieć przy stole z dorosłymi. Zorganizuj mu jakiś kącik do zabawy
Inne wątki na temat:
Pełna wersja