oliwwwia
12.02.13, 11:11
Brałam udział w spotkaniu z koleżankami. Typowe ploteczki na luźnej stopie. Gospodyni przygotowała przekąski, zaproszone osoby przyszły z winem. Po pewnym czasie nasze kieliszki opustoszały na dłużej... Nie ukrywam, że zaczęłam się niecierpliwić, bo miałam ochotę na kolejną lampkę, ale nikt nie zwracał na mnie uwagi, bo akurat trwała zagorzała dyskusja w której nie brałam udziału. W związku z tym, że butelka przyniesiona przeze mnie nie przywędrowała jeszcze na stół zapytałam, czy mogę sięgnąć po tę otwartą, która stała na stole i dolać sobie. Gospodyni się oczywiście zgodziła. Sięgam, a koleżanka siedząca obok mnie wyrywa mi tę butelkę ze słowami: kobieta nie powinna nalewać sobie wina sama. Poczułam się jakbym popełniła przestępstwo. Proszę o komentarz jak powinnam była się zachować i czy koleżanka słusznie "poprawiła" mnie w ten sposób. Wina dolała tylko mnie.