Kto pierwszy mówi dzień dobry.

06.03.13, 21:32
Witam
Wiem że temat był wielokrotnie poruszany, ale interesuje mnie konkretna sytuacja która doprowadziła w rodzinie do przysłowiowej „burzy w szklance wody”.
Sytuacja wygląda następująco: Moja 16 letnia siostrzenica stoi na przystanku autobusowym. Obok przystanku przechodzi moja 39 letnia żona.
Siostrzenica nie mówi dzień dobry bo uważa że osoba która się zbliża powinna pierwsza się ukłonić.
Moja żona też nie mówi dzień dobry bo uważa że jest znacznie starsza i nie będzie się pierwsza kłaniać dorastającej pannie.
Kto ma rację???
    • matylda1001 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 06.03.13, 22:04
      Rację ma żona.
      • nm.buba011 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 08.03.13, 02:29
        matylda1001 napisała:

        > Rację ma żona.

        - nie pojmujesz istoty zalecenia s-v, że pierwszy kłania się będący w ruchu.

        Otóż ta zasada ma swoje, jakże przemyślane i praktyczne... uzasadnienie.
        W sytuacji, gdyby młoda osoba (stojąca) pierwsza się ukłoniła, to zasygnalizowałaby, że ta starsza nie zna zasad s-v.

        Dodatkowo osoba młodsza nie będąca w ruchu, mogłaby... siedzieć, a taka pozycja wyklucza inicjowanie pozdrowienia. Jest natomiast dopuszczalna do odpowiedzenia pozdrowieniem.

        Obie, z ową żoną nie macie racji. Niestety nie tylko Wy dwie.
    • deszcz.ryb Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 06.03.13, 22:08
      Ja uważam, że osoba lepiej wychowana mówi jako pierwsza "dzień dobry" i nie przejmuje się przy tym żadnymi zasadami. No bo na logikę - nikomu nic od tego nie ubędzie przecież. A tu obie panie siebie warte - zacisnęły zęby i stały obok siebie bez słowa, patrząc na siebie znacząco. Ciekawie to musiało wyglądać. big_grin

      A może one się po prostu strasznie nie lubią, i na tym polega problem? Bo normalna rodzina, która się przynajmniej odrobinę lubi, podczas spotkania nie roztrząsa, KTO powinien pierwszy się przywitać, tylko od razu startują do siebie z "cześć, co słychać?".
      • deszcz.ryb Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 06.03.13, 22:11
        A nie, poprawka - nie stały obok siebie. Żona wątkodawcy przeszła obok jego siostrzenicy, przy czym obie piorunowały się wzrokiem, myśląc usilnie: "no, powiedz pierwsza dzień dobry!". wink

        W każdym razie dla mnie sytuacja niewyobrażalna - jak kogoś znam, to ZAWSZE mu mówię "dzień dobry" albo "cześć", niezależnie od tego, czy to nobliwa matrona, czy pryszczaty dzieciak. Jakoś korona mi z głowy nie spadła.
        • lilka69 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 06.03.13, 22:34
          ja robie identycznie jak deszcz.ryb.

          a w kwestii pytania glownego: dzien dobry powinna powiedziec pierwsza nastolatka.
    • kornel-1 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 06.03.13, 23:15
      Gdybym był 37-letnią kobietą, to tej pani mówiłbym pierwszy "dzień dobry".

      Niech wie, że jest starsza!

      A co?!

      smile smile smile

      Kornel
    • annthonka Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 06.03.13, 23:40
      Patrząc bardzo formalnie to siostrzenica powinna była pierwsza pozdrowić Twoją żonę.
      Jednak w praktyce wygląda to tak, że jak się przypadkiem na ulicy spotyka siostrzenica z żoną wujka to się witają i wymieniają kilka miłych słów. Nie zastanawiają się, która pierwsza powiedziała dzień dobry, no i na pewno nie robią z tego dyskusji na całą rodzinę.

      No chyba, że - tak jak w tym przypadku - żona jest 39-letnią matroną oczekującą należnego jej z racji wieku szacunku, a siostrzenica z uporem przestrzega zasad savoir vivre'u nawet za cenę popełnienia faux pas.

      A swoją drogą to strasznie przykre, jeżeli w najbliższej rodzinie panują takie niezdrowe układy.
      • aka10 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 09.03.13, 19:15
        Uwazam definitywnie, ze to zona powinna powiedziec dzien dobry pierwsza. Jako, ze to ona podchodzi do przystanku. Wiek nie ma nic do tego.
    • andrzej1055 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 06:28
      Czytając wiadomość ma forum trudno mi wyobrazić sobie stosunki panujące w tej rodzinie.
      Na co dzień obce osoby mówią sobie dzień dobry i nikomu to ujmy nie przynosi.
      Odpowiadając jednak na pytanie nastolatka powinna pierwsza powiedzieć dzień dobry niezależnie czy to jest ktoś z rodziny czy sąsiadka w średnim wieku. Bez znaczenia jest tu fakt że młodszy stoi a starszy przechodzi obok.
      Z drugiej strony Pańska żona modła by udzielić nastolatce lekcji dobrego wychowania i po zorientowaniu się że nie usłyszy od niej powitania powiedzieć pierwsza dzień dobry.
      Jako kobieta starsza i z większym doświadczeniem życiowym powinna dawać przykład młodszym a nie doszukiwać się swoich racji poszukując ich potwierdzenia w zasadach Savoir-Vivre.
      Zasady te zostały spisane po to by przestrzegać ogłady i dobrych manier a nie ukrywając się za nimi próbować komuś „dokopać”
      Dla mnie jako ojca dorastających córek taka sytuacja w rodzinie jest nie do wyobrażenia.
      Gdybym dowiedział się że któreś z moich dzieci nie powiedziały osobie ponad dwukrotnie starszej i bardzo dobrze im znanej dzień dobry to chyba spalił bym się ze wstydu.
      Świadczyło by to jednoznacznie że jako rodzić nawaliłem nie nauczając dzieci elementarnych zasad dobrego wychowania.
    • bo1 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 07:48
      Zasada jest taka, że osoba w ruchu pierwsza pozdrawia tę, która stoi. W praktyce przy tak bliskich relacjach rodzinnych spodziewałabym się jednak jakiegoś "spontanu" zamiast próby sił wink.
      • bene_gesserit Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 19:21
        Na tę zasadę nakładają się ważniejsze zasady - starszeństwa (wiekiem i pozycją społeczną) i płci (tu akurat dość jasne).
        • bo1 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 08.03.13, 09:31
          Jest wręcz odwrotnie.
          • nm.buba011 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 08.03.13, 11:11
            bo1 napisała:

            > Jest wręcz odwrotnie.

            - to jest oczywiste. Wynika z logiki postępowania.
            Większość nie zna zasad s-v, także na tym forum.
    • matylda1001 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 10:51
      Pytanie Autora brzmi - kto ma rację. Odpowiedz jest jedna - rację ma żona. Stosunki panujące w tej rodzinie nie powinny tu być oceniane.
      • deszcz.ryb Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 12:00
        A jednak mnie się wydaje, że powinny. Czy uznasz za "normalną" przedstawioną powyżej sytuację? Dwie, znające się osoby, widzą się na mieście i żadna nie powie "dzień dobry", tylko czeka na to, aż ta druga będzie pierwsza. W rezultacie mijają się bez słowa i jest kwas w rodzinie.

        Owszem, zgodnie z zasadami sv to siostrzenica "powinna" odezwać się pierwsza, ale skoro tego nie zrobiła, to ten obowiązek przechodzi na żonę [bo w końcu powitać się wypada, natomiast NIE wypada przejść obok siebie bez słowa]. I gdyby to żona pierwsza powiedziała "dzień dobry", od razu postawiłaby się na pozycji osoby lepiej wychowanej. A tak, to obie panie są na równej pozycji - niewychowanych, zbyt dumnych osóbek. smile

        No i jak pisałam - w normalnej rodzinie ten stan rzeczy raczej nie wystąpi, bo osoby, które się choć odrobinę lubią, witają się bez problemu. Tak więc problem jest tu raczej nie w sv, ale w kontaktach rodzinnych, którym należałoby się przyjrzeć.
        • sarniak Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 12:44
          A mnie sie wydaje ze stosunki rodzinne nie powinny byc oceniane tutaj, bo nie o to autor prosil.
          Skoro doszlo do takiej sytuacji i nastapila proba sil, to juz i tak wiadomo, ze wczesniej byl jakis kwas i nie ma tu dobrych stosunkow, bo chyba jak panuja normalne to nikt sie nie zastanawia kto mowi komu pierwszy dyien dobry. Co wiecej, jesli przechodzi ktos lubiany to usmiech sam sie cisnie na twarz, a za nim pozdrowienie.

          Autor watku pyta o roztrzygniecie sytuacji, no i mysle jak poprzednicy ze mloda powinna pierwsza.

          • kornel-1 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 13:23
            sarniak napisała:
            > Autor watku pyta o roztrzygniecie sytuacji, no i mysle jak poprzednicy ze mloda
            > powinna pierwsza.

            Zdaje się, że nie było jednogłosu:
            "Zasada jest taka, że osoba w ruchu pierwsza pozdrawia tę, która stoi." [Bo1]

            Czy nauczyciel wchodzący do klasy nie mówi pierwszy "dzień dobry?

            Tu mamy do czynienia z otwartą przestrzenią, ale zasada "pozdrawia w ruchu" powinna też obowiązywać. W przypadku sprzeczności między zasadami należy ustalić, która jest nadrzędna.

            Kornel
            • milamala Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 13:50
              "Czy nauczyciel wchodzący do klasy nie mówi pierwszy "dzień dobry"

              Tu obowiazuje zasada: osoba przychodząca powinna się także zawsze pierwsza ukłonić.
              • kornel-1 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 14:06
                Ok, idźmy dalej:

                Nauczycielka podchodzi do grupy dzieci w parku. Kto pierwszy mówi "dzień dobry"?

                Kornel
                • milamala Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 20:57
                  "Nauczycielka podchodzi do grupy dzieci w parku. Kto pierwszy mówi "dzień dobry"

                  Obowiazuje zasada: osoba w ruchu mowi pierwsza "dzien dobry".
                  • kornel-1 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 22:59
                    Super. A teraz:
                    39-letnia nauczycielka podchodzi do 17-letniej uczennicy stojącej na przystanku.

                    Kto pierwszy mówi "dzień dobry"?

                    Kornel
                    • matylda1001 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 08.03.13, 00:20
                      kornel-1 napisał:

                      > Kto pierwszy mówi "dzień dobry"?<

                      smile Jak znam życie to pierwsza mówi "dzień dobry" uczennica.
                      • kornel-1 Ha ha! 08.03.13, 07:53
                        Ha ha! Zakłóciłaś logiczny wywód smile)

                        Nauczycielka pierwsza wita ucznia(ów) w klasie
                        Nauczycielka pierwsza wita ucznia(ów) w parku
                        Nauczycielka pierwsza wita ucznia(ów) na przystanku

                        Ale, oczywiście, można spróbować wykazać jakąś różnicę między parkiem a przystankiem.

                        Z punktu widzenia zasad SV, ofkorz.

                        Kornel
                        • matylda1001 Re: Ha ha! 09.03.13, 01:52
                          kornel-1 napisał:

                          >> Ha ha! Zakłóciłaś logiczny wywód smile)<

                          wink

                          >Nauczycielka pierwsza wita ucznia(ów) w klasie
                          Nauczycielka pierwsza wita ucznia(ów) w parku
                          Nauczycielka pierwsza wita ucznia(ów) na przystanku<

                          No... tak... jeśli dobrze wychowana, ale w każdej z tych sytuacji nauczycielka dołącza do grupy. Gdyby tylko przechodziła parkową alejką na której byliby jej uczniowie, lub ulicą obok przystanku, to oni pierwsi by się ukłonili, a w klasie? dobrze pamiętam z podstawówki jak to było smile Pani wchodziła do klasy, wszyscy wstawali i mówili donośnym chórem - "dzień - do - bry - pa - ni" a pani na to odpowiadała "siadajcie".


                      • nm.buba011 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 08.03.13, 09:48
                        matylda1001 napisała:

                        > kornel-1 napisał:
                        >
                        > > Kto pierwszy mówi "dzień dobry"?<
                        >
                        > smile Jak znam życie to pierwsza mówi "dzień dobry" uczennica.




                        - chodzi o znajomość zasad s-v. Je znasz, powiedzmy... mgliście.
                        ____________________________

                        Będący w ruchu może zdecydować czy w ogóle podejść i rozpoznać osobę nie przemieszczającą się. Może ona być w niezręcznej pozycji bądź sytuacji. Proszę w tym miejscu o odrobinę wyobraźni, a tą nie każdy może się pochwalić.

                        Zasad s-v nie głosujemy.

                        Poprawnie zachowała się młodsza osoba, oczekując na pierwszy krok osoby dochodzącej, nieistotne, że starszej. Starsza dała zły przykład.
                        • matylda1001 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 09.03.13, 01:37
                          nm.buba011 napisał:

                          > chodzi o znajomość zasad s-v. Je znasz, powiedzmy... mgliście.<

                          Wcale ich nie znam. Dopiero się uczę, od Ciebie wink

                          >Będący w ruchu może zdecydować czy w ogóle podejść i rozpoznać osobę nie przemieszczającą się. Może ona być w niezręcznej pozycji bądź sytuacji. Proszę w tym
                          miejscu o odrobinę wyobraźni, a tą nie każdy może się pochwalić.<

                          Niech zgadnę... zapewne, tradycyjnie już, chodzi o toaletę...

                          > Poprawnie zachowała się młodsza osoba, oczekując na pierwszy krok osoby dochodzącej<

                          Tak by było poprawnie, gdyby żona Autora przyszła również na ten przystanek i/lub podeszła do siostrzenicy. Byłaby wtedy osobą dochodzącą, ale ona tylko przechodziła obok przystanku. To zupełnie tak, jakby się mijały na ulicy. Gdyby dziewczyna zamiast stać na przystanku, przystanęła na chwilę na środku chodnika (np. szukając czegoś w torbie) to ciotka też miałaby się pierwsza ukłonić?


    • claratrueba Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 14:31
      Twoja zona ma rację. Ale nie wyciągałabym tu jakichś zbyt daleko idących wniosków nt. ani stos. rodzinnych, ani braków wychowania młodej panny. Myślę, że raczej ktoś wprowadził ją w błąd, przedstawiając jako normę jakąś dziwną zasadę (bardziej z dynamiki niż s-v).
      Zdecydowanie najlepsze jest nieprzywiązywanie wagi do pierwszeństwa, co pozwala unikać dąsów w przypadku gdy ktoś nie zauważy znajomego czy krewnego.
    • nchyb Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 19:30
      popieram zdanie tych, którzy twierdza, ze pierwszy mówi grzeczniejszy smile

      co do starszeństwa żony, nie ma tu mowy o szacownej staruszce, wiekowej matronie. Więc mentalnie żona sama z siebie robi marudną starszą i w sumie niemiłą niegrzeczną babę. Nastolatce można jeszcze brak obycia wybaczyć, dorosłej kobiecie, powołującej się w dodatku na SV - niekoniecznie.
      Ta jej racja to taka na siłę próba udowodnienia, ze jest grzeczniejsza niż siostrzenica. A nie jest...
      • milamala Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 21:02
        nchyb napisała:

        > popieram zdanie tych, którzy twierdza, ze pierwszy mówi grzeczniejszy smile
        >
        > co do starszeństwa żony, nie ma tu mowy o szacownej staruszce, wiekowej matroni
        > e. Więc mentalnie żona sama z siebie robi marudną starszą i w sumie niemiłą nie
        > grzeczną babę. Nastolatce można jeszcze brak obycia wybaczyć, dorosłej kobiecie
        > , powołującej się w dodatku na SV - niekoniecznie.
        > Ta jej racja to taka na siłę próba udowodnienia, ze jest grzeczniejsza niż sios
        > trzenica. A nie jest...


        Tez mam takie samo zdanie. Wiek 37 lat to nie jest wiek matronalny a jedynei wiekw ktorym oczekuje sie, ze osoba bedzie dobrym przykladem dla nastolatki. W tym przypadku tak sie nie stalo.
        Jestem w tym samym wieku i nigdy by mi nie przyszlo do glowy aby widzac kogos znajomego mlodszego ( w tym male dzieci) aby nie witac ich wesolo pierwsza tylko czekac na "dzien dobry".
      • bene_gesserit Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 07.03.13, 23:26
        No nie wiem, takie obsmarowywanie nieznanej osoby przez wciskanie domysłow nt jej motywacji to nie jest specjalnie grzeczne chyba?

        Do tematu: nie chodzi tylko o wiek, ale i starszeństwo społeczne. Męzatka, obojętnie w jakim wieku, ma o wiele wyższy status społeczny od nieletniej panienki. Co nie zmienia faktu, że pierwszy kłania się ten, kto pierwszy zauważył znajomą twarz i tyle.
        • nchyb Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 08.03.13, 06:31
          > No nie wiem, takie obsmarowywanie nieznanej osoby przez wciskanie domysłow nt j
          > ej motywacji to nie jest specjalnie grzeczne chyba?

          a czy ja obiecałam w tej odpowiedzi być specjalnie grzeczna? wink

          A na serio - nie jest to obsmarowanie, ani wciskanie domysłów - a moja subiektywna ocena jej zachowania, na podstawie przedstawionych faktów. Tak to widzę właśnie i tak mi się owa trzydziestokilkuletnia matrona jawi.
          I jednak ten wyższy status mężatki mnie rozbawił. Czy 30-letnia panna powinna pierwsza pokłonić się 28-letniej mężatce?

          U Jane Austin tak, we współczesnym świecie? Nie sądzę...


          > Co nie zmienia faktu, że pierwszy kłania się ten, kto pierwszy zauważył znajom
          > ą twarz i tyle.
          o to to właśnie, wszak większość tak pisze i ja też smile
          • claratrueba Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 08.03.13, 09:53
            jednak ten wyższy status mężatki mnie rozbawił. Czy 30-letnia panna powinna pierwsza pokłonić się 28-letniej mężatce?

            U Jane Austin tak, we współczesnym świecie? Nie sądzę..

            w całkiem współczesnym świecie, w autobusie komunikacji miejskiej, spierały się o to dwie młode kobiety cyt.: "ty powinnaś mi się kłaniać pierwsza bo ja już wyszłam za mąż" a druga powoływała się na to, że jest starsza o kilka miesięcy.
            Czemu przysłuchiwali się coraz bardziej rozweseleni pasażerowie.
            Bo to egzekwowanie prawa do bycia pozdrowionym, te dąsy są po prostu- rzeczywiście śmieszne. A najbardziej nadęta mina osoby wielce urażonej w swej ludzkiej godności.
            • nchyb Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 08.03.13, 18:47
              > yszłam za mąż" a druga powoływała się na to, że jest starsza o kilka miesięcy.
              > Czemu przysłuchiwali się coraz bardziej rozweseleni pasażerowie.
              > Bo to egzekwowanie prawa do bycia pozdrowionym, te dąsy są po prostu- rzeczywiś
              > cie śmieszne

              dokładnie tak. Są i śmieszne i niezgodne z SV smile

              A tak swoją drogą, wywodzenie statusu społecznego kobiety od jej przynależności do majątku ruchomego jakiegoś mężczyzny (bo o to dokładnie chodziło) mogło uchodzić za oczywiste w czasach gdy kobiety nie miały prawa do dysponowania majątkiem, własnych pieniędzy, paszportu, prawa do podróżowania bez zgody męża, czyli de facto jej właściciela.

              Im bardziej jednak od tych czasów się na szczęście w cywilizacji tzw. zachodniej oddalamy, tym zabawniejsze, ale i smutne jednocześnie, jest wnioskowanie o statusie na podstawie obrączki lub jej braku smile
          • bene_gesserit Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 09.03.13, 13:29
            > A na serio - nie jest to obsmarowanie, ani wciskanie domysłów - a moja subiekty
            > wna ocena jej zachowania, na podstawie przedstawionych faktów. Tak to widzę wła
            > śnie i tak mi się owa trzydziestokilkuletnia matrona jawi.

            No tak, ale uparcie wałkując ten temat: ten rodzaj wyobrażeń więcej mówi czytelnikowi na temat ciebie, niż przedstawionej sytuacji, myślę.

            > I jednak ten wyższy status mężatki mnie rozbawił. Czy 30-letnia panna powinna p
            > ierwsza pokłonić się 28-letniej mężatce?

            Czy mówimy o 30-latce i 28-latce czy o nastoletniej panience i mężatce w średnim wieku?

            > U Jane Austin tak, we współczesnym świecie? Nie sądzę...

            Równie dobrze moglibyśmy znieść zasadę 'mężczyzna - kobiecie' jako co najmniej przedpotopową.
            • nchyb Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 10.03.13, 08:18
              > No tak, ale uparcie wałkując ten temat: ten rodzaj wyobrażeń więcej mówi czytel
              > nikowi na temat ciebie, niż przedstawionej sytuacji, myślę.

              Ależ jak najbardziej Bene masz rację - czytelnik tego wątku widzi - co ja myślę na ten właśnie temat.
              I skoro mam takie a nie inne przemyślenia - to pewnie właśnie działam i zachowuję się w taki a nie inny sposób (oceniamy innych zazwyczaj wg własnego systemu wartości, zgodnego naszym zdaniem z określonymi zasadami) - czyli kłaniam się pierwsza zobaczonej osobie, nie dokonując szybko w myśli przeliczeń na wiek i stanowisko społeczne.

              To chyba dla mnie na plus większy, niż dla he he wiekowej matrony, która w poradniku sv doszukuje się sytuacji, w których pierwsza pozdrawiać nie musi...

              Co do wieku średniego, gdy średnia życia wynosiła niewiele ponad 50-tkę, gdy kobiety menopauzy nie dożywały - to jak najbardziej uznanie 39-latki za kobietę średniowiekową, bliższą już tamtego brzegu - było w pełni uzasadnione. Współcześnie, gdy kobiety po 40-tce często mają pierwsze dziecko i hormonalnie, metrykalnie i społecznie uznawane są za młode - określenie takiej pani jak w tym wątku za kobietę w średnim wieku - dla mnie może być uznane za obraźliwe wink

              > Równie dobrze moglibyśmy znieść zasadę 'mężczyzna - kobiecie' jako co najmniej
              > przedpotopową.
              Naprawdę nie widzisz różnicy? Nie wierzę, na serio nie wierzę...
        • nm.buba011 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 08.03.13, 22:12
          bene_gesserit napisała:

          > Do tematu: nie chodzi tylko o wiek, ale i starszeństwo społeczne. Męzatka, oboj
          > ętnie w jakim wieku, ma o wiele wyższy status społeczny od nieletniej panienki.
          > Co nie zmienia faktu, że pierwszy kłania się ten, kto pierwszy zauważył znajom
          > ą twarz i tyle.

          - nie kto zauważył, ale kto podchodzi, jest w ruchu. Takie było pytanie.

          Dobitnie.
          Pierwsza osoba w państwie, kiedy podchodzi pozdrawia przykładowo siedzącego na ławce bezdomnego. Narusza wszak kiedy podchodzi jego przestrzeń.

          Status, płeć i wiek, w tej właśnie kolejności jest uwzględniany w terenie neutralnym.

          Wchodząc do czyjegoś domu, notabene powyżej wspomniane terytorium, należy się gościowi wypowiedzieć jako pierwszemu pozdrowienie.

          Od tego jedyny wyjątek to wtargnięcie, oczywiste, że bez zaproszenia bandyty lub antyterrorysty. Nigdy też gość nie wyciąga pierwszy dłoni do gospodarza.

          Siedzący, stojący sobie człowiek jest owym gospodarzem niewidocznej strefy. Osobistej, do 120 cm, a intymnej, poniżej 45 cm. Człowiek wrażliwy to czuje, nawet jeżeli nie zna określenia - s-v i nic na ten temat nie przeczytał.
          • matylda1001 Re: Kto pierwszy mówi dzień dobry. 09.03.13, 02:23
            nm.buba011 napisał:

            > Pierwsza osoba w państwie, kiedy podchodzi pozdrawia przykładowo siedzącego na
            ławce bezdomnego. <

            smile Albo do stojącego człowieka mówi - "spieprzaj dziadu"

            > Siedzący, stojący sobie człowiek jest owym gospodarzem niewidocznej strefy. Osobistej, do 120 cm<

            No to teraz wystarczy żeby Autor (z metrówką w garści) zorganizował wizję lokalną na tym przystanku, i wszystko będzie jasne. Może się okazać, że panie dzieliło chociaż 130cm i żona przestanie być postrzegana jako nadęta jejmość pozująca na niedowartościowaną matronę, która uchybiła dziewczęciu wink
            • magdalena.1230 Przeczytajcie ciekawostkę ! (ki) 09.03.13, 20:08
              Zasady, które obowiązują przy powitaniu:

              1. Gdy kobieta wita się z mężczyzną, nie wstaje;

              2. Kiedy kobieta wita się z kobietą w zbliżonym wieku, wystarczy, że lekko się podniesie; także na siedząco mogą podawać sobie dłoń, chyba że kobieta wita się ze szczególnie ważnym gościem lub kobietą znacznie starszą, wówczas wstaje;

              3. Mężczyźni przy powitaniu powinni wstać;

              4. Podawanie dłoni: kobieta podaje rękę mężczyźnie, starszy młodszemu, przełożony podwładnemu, osoba o wyższym prestiżu osobie mniej dostojnej; oznacza to, że rękę kobiecie-pracownikowi podaje, jako pierwszy, zawsze zwierzchnik;

              5. Nie należy podawać ręki przez biurko ani przez stół, zawsze należy wyjść zza biurka;

              6. Dłoń do uścisku należy wyciągnąć przed siebie i ścisnąć ją umiarkowanie; Nie podajemy wiątkiej dłoni, świadczy to o niepewności i braku zaufania

              7. Przedstawiając kogoś należy podawać jego imię i nazwisko, przy czym imię wymieniamy zawsze przed nazwiskiem. Przy powitaniu nie ma obowiązku podawania sobie dłoni, choć w Polsce jest to dosyć popularne. Reguły przedstawiania drugiej osoby są odwrotne do reguł witania się (przedstawiamy mężczyznę kobiecie, osobę młodszą starszej, osobę niższej rangi osobie rangi wyższej)

              8. W pracy - jako pierwszy wita się ten, który wchodzi do biura, nie ten który już w biurze jest (jednak na korytarzu działa jeszcze reguła pierwszeństwa) - nigdy nie popełnimy błędu, jeśli przywitamy kogoś jako pierwsi! Nie powtarzamy powitania kilkakrotnie w ciągu jednego dnia, jeśli spotykamy tę samą osobę - wystarczy wtedy uśmiech lub skinienie głowy

              9. Kto komu sie kłania:

              Mężczyzna kłania się kobiecie
              Młodszy starszemu
              Pracownik przełożonemu
              Idący stojącemu
              Wchodzący - obecnym
              Jadący samochodem - idącym pieszo
              Pojedyncza osoba - grupie
              Idący schodami w górę - schodzącym
              Idący szybciej - idącemu wolniej.
              Gdziekolwiek wchodzimy pozdrawiamy obecnych: sprzedawczynię w sklepie, siedzących w poczekalni, w sali teatralnej...
              • nm.buba011 Re: Przeczytajcie ciekawostkę ! (ki) 10.03.13, 09:03
                magdalena.1230 napisała:

                > Zasady, które obowiązują przy powitaniu:
                >
                > 1. Gdy kobieta wita się z mężczyzną, nie wstaje;

                - w sytuacjach jedynie... towarzyskich, co należy mocno zaznaczyć. Także, nie wypada kobiecie siedzieć podczas prezentacji, czyli przy pierwszym kontakcie. Nawet trudno, prezentacje odbywają się miedzy osobami stojącymi.

                Ostrożnie, przy kopiowaniu całych tekstów.

                W okolicznościach barowo-drinkowo-zalotnych, kiedy kobieta kokietuje, uwodzi mężczyznę, to wtedy gdyby wstawała podając dłoń, to by wysyłała sprzeczny sygnał.
                Konieczna znajomość szerokiego kontekstu.
              • kol.3 Re: Przeczytajcie ciekawostkę ! (ki) 10.03.13, 18:44
                Autorzy podręczników etykiety dość sztywno podkreślają, że w sytuacjach służbowych podwładny zawsze pierwszy pozdrawia przełożonego.
                Mamy zatem wysyp trzydziestoletnich prezesów, którzy twardo czekają, by podwładne w wieku emerytalnym pierwsze ich pozdrawiały.
                Bortnowski w podręczniku PD zaznacza, że dobrze wychowany mężczyzna - przełożony nigdy nie będzie czekał, by kobieta - podwładna, zwłaszcza starsza, pierwsza powiedziała dzień dobry.
                • bene_gesserit Re: Przeczytajcie ciekawostkę ! (ki) 11.03.13, 19:11
                  A ja tam wolę, zeby w pracy nie zauważano mojej płci ani wieku - wystarczyłaby hierarchia służbowa, o wiele mniej komplikacji i niezdrowych sytuacji. Poważnie panią w wieku lat 60ciu obrazi fakt, ze pozdrowi 30-letniego kierownika? Nie wierzę.
    • kora3 Rację ma żona 10.03.13, 11:23
      Mawia się, że pierwsza kłania się osoba lepiej wychowana smile i to poniekąd jest prawda, ale co do zasady rację ma żona.
      Ogolne zasady mowią, że wymiana ukłonów jest zawsze inicjowana przez osobę młodszą (mezczyznę, parę itd. ogólnie).
      Siostrzenica opiera się na wiedzy pt "wiem, ze dzwonią, ale nie wiem, w którym kościele". Prawdą jest, że wita się osoba przychodząca (do domu, towarzystwa itd.), a nie przechodząca .
      Gdyby siostrzenica byłą umówiona z Twoją żoną i była na miejscu pierwsza to żona podchodząc powinna ją w zasadzie pozdrowić, jako osoba przychodząca. W sytuacji przypadkowego spotkania to nie dziala - Twoja żona nie PRZYSZŁA do siostrzenicy, ona oboik niej PRZECHODZILA.
      • magdalena.1230 Re: Rację ma żona 10.03.13, 16:53
        Taki problem , że naprawdę są większe wiele ważniejsze niż kto komu nie powiedziała dzień dobry .
        Jak by jedna drugiej nie mogła powiedzieć czesc i było by po problemie .
        Można na to patrzeć z dwóch pozycji - zależy kto patrzy i jak patrzy !I tak każdy swoją stronę trzyma eh...

        Młoda mogła się odezwać choćby cześć do żony pytającego . Żona pytającego mogła też wyjść z inicjatywą skoro widzi , że ta stoi jak słup soli i ani be ani me .
        I tak stały i stały bo każdej głosu zabrakło !
        • matylda1001 Re: Rację ma żona 10.03.13, 22:13
          magdalena.1230 napisała:

          > I tak stały i stały bo każdej głosu zabrakło !<

          Wcale nie stały i stały, bo stała tylko siostrzenica a ciotka tylko przeszła obok. Ważne o tyle, że zasadniczo zmienia sytuację.

          > Młoda mogła się odezwać choćby cześć do żony pytającego .<

          "Cześć" do ciotki? Musiałyby być w bardzo przyjacielskich stosunkach.
          • deszcz.ryb Re: Rację ma żona 11.03.13, 23:10
            > > Młoda mogła się odezwać choćby cześć do żony pytającego .<
            >
            > "Cześć" do ciotki? Musiałyby być w bardzo przyjacielskich stosunkach.

            I w większości rodzin takie stosunki jednak panują. Ja zawsze, już jako dzieciak, mówiłam "część" do ciotek, babć i dalekich kuzynek. Nikt się nie obrażał. Być może u ciebie jest inaczej i ta kwestia jest bardziej sformalizowana, jednak "cześć" jest z reguły dopuszczalne.
            • matylda1001 Re: Rację ma żona 12.03.13, 00:52
              deszcz.ryb napisała:

              > I w większości rodzin takie stosunki jednak panują<

              Ale nie w tej. Gdyby panowały, to w ogóle nie byłoby tego wątku.

              > Ja zawsze, już jako dzieciak, mówiłam "część" do ciotek, babć i dalekich kuzynek. Nikt się nie obrażał. Być może u ciebie jest inaczej i ta kwestia jest bardziej sformalizowana, jednak "cześć" jest z reguły dopuszczalne.<

              "Cześć" to ja mówiłam do starszego o 17 lat kuzyna, bo mimo znacznej różnicy wieku należeliśmy do tego samego pokolenia. W stosunku do ciotek, niezależnie od różnicy wieku, obowiązywało "dzień dobry".
              • deszcz.ryb Re: Rację ma żona 12.03.13, 16:33
                > Ale nie w tej. Gdyby panowały, to w ogóle nie byłoby tego wątku.

                No i właśnie dlatego TO JEST CAŁY PROBLEM! Już trzeci raz piszę, że gdyby się panie lubiły, to tego wątku by nie było. Więc może zamiast roztrząsać centymetry które dzieliły bohaterki od siebie czy ich wiek, czy "pozycję społeczną", czy jeszcze inne niemające znaczenia pierdoły, powinno się raczej zadbać o uzdrowienie sytuacji w rodzinie? To jedyne sensowne rozwiązanie, a nie gdybanie, że "może jakby X siedziała, a Y do niej podchodziła, to...".
                • matylda1001 Re: Rację ma żona 12.03.13, 16:58
                  deszcz.ryb napisała:

                  > No i właśnie dlatego TO JEST CAŁY PROBLEM!<

                  Dlatego, ale to nie jest nasz problem, i nie o to chodzi w tym wątku. Ludzie, mimo osobistych sympatii i antypatii potrafią zachowywać się kulturalnie. Niezależnie od tego, czy siostrzenica darzy ciocię sympatią, czy jej nie lubi, powinna się ukłonić, bo w naszej kulturze takie smarkate panny kłaniają się dorosłym jako pierwsze.
                  • deszcz.ryb Re: Rację ma żona 12.03.13, 17:23
                    Nie do końca zgadzam się z tobą. Owszem, zgodnie z sv siostrzenica powinna powiedzieć "dzień dobry" pierwsza, ale skoro tego nie zrobiła, to NADESZŁA KOLEJ NA ŻONĘ AUTORA WĄTKU. Bo przecież trzeba się przywitać, a przechodzenie obok siebie bez słowa jest dopiero nieeleganckie. Ale żona tego nie zrobiła [nie wiadomo, dlaczego - może nie lubi tej dziewczyny, może chciała ją "nauczyć manier w ten sposób" - nieważne]. Nie mówiąc "dzień dobry" postawiła się dokładnie w tej samej pozycji, co ta dziewczyna - osoby niewychowanej i roszczeniowej.

                    Wg mnie obie są winne tej sytuacji.
                  • nchyb Re: Rację ma żona 12.03.13, 19:36
                    > a się ukłonić, bo w naszej kulturze takie smarkate panny kłaniają się dorosłym
                    > jako pierwsze.

                    podobnie jak w wątku z Maciek Musiałem w roli głównej - czy za kilka miesięcy lub tygodni - przestanie być dla ciebie smarkata? Czy z chwilą ukończenia 18 lat termin smarkata przestanie jej dotyczyć?

                    Jakoś tak dla mnie określenie niemal dorosłej (metrykalnie) osoby - jako smarkuli, lub smarkatej - nie jest w pełni zgodne z SV.
                    Przypomnę, ze zgodnie z prawem polskim 17-latka, a nawet 16-latka, o ile uda jej się zajść w ciążę i utrzymać przy sobie chłopca, a nawet zaciągnąć go do ołtarza, ma prawo wyjść za mąż. Czy wtedy byłaby smarkata, czy nie? Czy wtedy (tu ukłon w stronę Bene), miałaby większe poważanie społeczne niż np 30-letnia singielka (panna)? wink

                    Czy mogłabyś Matyldo przybliżyć mi przy okazji definicję smarkatości i nakreślić ramy wiekowe takich osób?
                    • nchyb Re: Rację ma żona 12.03.13, 19:38
                      z Maćkiem miało być...
                    • nchyb Re: Rację ma żona 12.03.13, 19:43
                      przepraszam, siostrzenica ma 16 lat, czyli do pelnoletnosci jej dówch lub prawie dwóch lat brakuje. Żoną być może, czy jest smarkata? I tak się zastanawiam, czy na pewno określenie smarkata nie ma tu wydźwięku pejoratywnego?
                      • nm.buba011 Re: Rację ma żona 12.03.13, 23:53
                        nchyb napisała:

                        > przepraszam, siostrzenica ma 16 lat, czyli do pelnoletnosci jej dówch lub prawi
                        > e dwóch lat brakuje. Żoną być może, czy jest smarkata?

                        - sąd może uznać 16-latkę za pełnoletnią, poza byciem mężatką, może ona obracać nieruchomościami, zakładać firmy. Jest pełnoletnią. Seksualnością swoją może decydować w Polsce od lat 15 (Na terenie państwa Watykan, od lat... 12-nastu).

                        > I tak się zastanawiam, czy na pewno określenie smarkata
                        > nie ma tu wydźwięku pejoratywnego?

                        - mówiąc o innych, przedstawiamy samych siebie.

                        Patrząc na małą dziewczynkę, człowiek wrażliwy i wnikliwy, dowiaduje się bardzo, a bardzo dużo o jej... babci.
                        Nie muszę chyba wyjaśniać dlaczego?
                    • matylda1001 Re: Rację ma żona 14.03.13, 01:49
                      nchyb napisała:

                      > Czy mogłabyś Matyldo przybliżyć mi przy okazji definicję smarkatości i nakreślić ramy wiekowe takich osób<

                      Proszę bardzo smile "smarkula" to określenie niedorosłej dziewczyny. Ramy wiekowe... u Buczkowskiego na przyklad smarkula miała lat 17, ale teraz, gdy o 35-letniej kobiecie mówi się "dziewczyna" ta granica też się podniosła.

                      > Przypomnę, ze zgodnie z prawem polskim 17-latka, a nawet 16-latka, o ile uda jej się zajść w ciążę i utrzymać przy sobie chłopca, a nawet zaciągnąć go do ołtarza, ma prawo wyjść za mąż. Czy wtedy byłaby smarkata, czy nie?<

                      Wtedy okazałaby się smarkata do kwadratu.

                      >Czy z chwilą ukończenia 18 lat termin smarkata przestanie jej dotyczyć?<

                      Niekoniecznie. W moim sąsiedztwie jest LO. Część uczniów jest już pełnoletnia (tegoroczni maturzyści) a zachowują się jak smarkacze.
                      • nchyb Re: Rację ma żona 14.03.13, 04:30
                        > Niekoniecznie. W moim sąsiedztwie jest LO. Część uczniów jest już pełnoletnia (
                        > tegoroczni maturzyści) a zachowują się jak smarkacze.

                        powiem więcej, moim zdaniem zdecydowana większość dorosłych, często w kwiecie wieku, by nie powiedzieć dosadnie starych ludzi - zachowuje się od czasu do czasu jak rozwydrzone dzieciaki, którym ktoś od serca powinien przyłożyć.
                        Ale jednak, szczególnie na forum sv - nazywanie kogoś w ten sposób (bez dodatku moim zdaniem) to nie jest sv-owo smile

                        Podkreślanie młodego wieku za pośrednictwem nieładnego w sumie określenia (bo wiadomo od czego nazwa pochodzi), ma na celu moim zdaniem zdeprecjonowanie praw tej osoby, a to mi się nie podoba i wg mnie jest domeną podstarzałych osób, jednak pełnych pretensji... wink
                        • matylda1001 Re: Rację ma żona 14.03.13, 13:37
                          nchyb napisała

                          > powiem więcej, moim zdaniem zdecydowana większość dorosłych, często w kwiecie wieku, by nie powiedzieć dosadnie starych ludzi - zachowuje się od czasu do czasu jak rozwydrzone dzieciaki, którym ktoś od serca powinien przyłożyć.<

                          Przemoc fizyczna jest zgodna z s-v?

                          >Ale jednak, szczególnie na forum sv - nazywanie kogoś w ten sposób (bez dodatku moim zdaniem) to nie jest sv-owo smile <

                          Oczywiście możemy się umówić, że będziemy tu używać jedynie wyrażeń pięknych, ale w takim razie wielu tematów w ogóle nie możemy poruszać, bo nie wszystkie są piękne i w słowniku wyrazów pięknych, zabraknie słów na określenie związanych z nimi zjawisk.

                          > Podkreślanie młodego wieku za pośrednictwem nieładnego w sumie określenia (bo wiadomo od czego nazwa pochodzi), ma na celu moim zdaniem zdeprecjonowanie praw tej osoby, a to mi się nie podoba i wg mnie jest domeną podstarzałych osób, jednak pełnych pretensji... wink <

                          Dlaczego zaraz zdeprecjonowanie praw? Mają swoje prawa przynależne do wieku i tych im nikt nie odmawia. Nie ma powodu, żeby 16-latkę traktować jak osobę dorosłą, bo nią nie jest. Tak, jak niemowlę nie jest nastolatką. Masz rację, że to refleksja wynikająca z doświadczenia życiowego, z obserwacji. Dawniej osobie dorosłej należał się szacunek obligatoryjnie, z racji starszeństwa. Sama nie raz buntowałam się przeciwko takiemu sposobowi myślenia, ale kto wie, czy wtedy nie było lepiej. Każdy znał swoje miejsce w szeregu, wiedział na co może sobie pozwolić i przynajmniej jakiś porządek był. Mogła mi się nie podobać jakaś sąsiadka, pani w szkole albo ciotka, ale ukłonić się należało, bo to osoba starsza i już.
                          • nchyb Re: Rację ma żona 14.03.13, 21:56

                            > Przemoc fizyczna jest zgodna z s-v?

                            ale nikt ich nie bije, chociaż wielu z nich to by nie zaszkodziło...

                            co do używania lub nie pięknych słów, mam wrażenie, ze używa się niektórych po to by podkreślić małą wagę takiej osoby. I tyle, a to mi się nie podobna, bo przez brak kilku czy kilkunastu miesięcy nie staje się mniej lub bardziej wartościową osobą. I tyle...

                            Co do szacunku tylko z racji starszenstwa - no własnie jestem przeciwna, na szacunek trzeba zasłużyć, chociażby dobrym przykładem dawanym młodszym.
                            Pozdrawiam, ja już kończę, w sumie nie mam więcej na temat do dodania smile
            • kornel-1 Re: Rację ma żona 12.03.13, 03:23
              deszcz.ryb napisała:
              > w większości [...]
              > Nikt [...]
              > z reguły [..]

              To nie fakty. To opinie.

              Kornel
      • nm.buba011 Re: Rację ma żona 11.03.13, 11:15
        kora3 napisała:

        > W sytuac ji przypadkowego spotkania to nie dziala - Twoja żona nie PRZYSZŁA
        > do siostrzenicy, ona oboik niej PRZECHODZILA.

        - wszak naruszyła, weszła w jej przestrzeń. Tą posiada nawet bezdomny.
        Lekarz, fryzjer, o ile wychowany to pyta czy może dotknąć.
        Można dostać niezły wyrok za profanację zwłok.

        S-v nie jest do zapamiętania, bo można mylić bezrefleksyjnie zakodowane pojęcia.

        Nastolatka, znająca s-v, zapewne wie co ją czeka.
        Oscar Wilde zauważył, że znajomość (zwłaszcza ich stosowanie) dobrych manier, zamyka bardzo wiele... drzwi.

        Powyższe paradoksalnie widać i na tym forum.
        • matylda1001 Re: Rację ma żona 12.03.13, 12:09
          nm.buba011 napisał:

          >- wszak naruszyła, weszła w jej przestrzeń<

          Niekoniecznie naruszyła, sam przecież napisałeś, że ta przestrzeń, to 120cm. Raczej sie nie zdarza, żeby przystanek był ulokowany na środku chodnika, gdzie przechodzący przeciskaliby sie między oczekującymi na autobus. Zresztą co by tu nie napisać, to racja i tak jest po stronie ciotki. Smarkula sie nie ukłoniła. Być może miała jakiś powód (spoza s-v) tego nie wiemy i nie potrzebujemy wiedzieć.
          • nm.buba011 Re: Rację ma żona 12.03.13, 15:11
            matylda1001 napisała:

            > Niekoniecznie naruszyła, sam przecież napisałeś, że ta przestrzeń, to 120cm. Ra
            > czej sie nie zdarza, żeby przystanek był ulokowany na środku chodnika, gdzie pr
            > zechodzący przeciskaliby sie między oczekującymi na autobus.

            - mogła naruszyć osobistą, do 120 cm, a może społeczną, do 360 cm.
            Faktem jest, że spotkały się ich spojrzenia. Fakt następny, że przestrzeń narusza osoba podchodząca.


            > Zresztą co by tu n
            > ie napisać, to racja i tak jest po stronie ciotki.

            - nie. Ciotka, właśnie doszła, naruszając przestrzeń i była obowiązana pozdrowić nawet osoby nieznajome. Tak robimy wchodząc do pomieszczeń czy miejsc zbornych, takich jak przystanki.

            Młodsza kłania się starszej, gdy obie są w ruchu. Uzupełnij podstawową wiedzę.

            > Smarkula

            - 16 - latka, osoba mogąca dysponować swoją seksualnością, a po decyzji sądu może być uznana za pełnoletnią, mogącą zawrzeć małżeństwo.

            Twoje określenie jest pejoratywne i dalekie od s-v.

            > (Smarkula) sie nie ukłoniła.

            - słusznie. To powinna zrobić osoba dochodząca, bez względu na wiek.

            > Być może miała jakiś powód (spoza s-v) tego nie wiemy i nie potrzebujemy wiedzie
            > ć.

            - dlaczego więc go... poruszasz?
            • matylda1001 Re: Rację ma żona 12.03.13, 16:08
              nm.buba011 napisał:

              > mogła naruszyć osobistą, do 120 cm, a może społeczną, do 360 cm.<

              No proszę... Dla każdego kółko przestrzeni o średnicy 720cm... a nam się tu każą rozmnażać smile

              > Ciotka, właśnie doszła, naruszając przestrzeń i była obowiązana pozdrowić nawet osoby nieznajome.<

              Osoby stojące na przystanku, jak rozumiem... To mogę przyjąć w formie żartu smile

              > 16 - latka, osoba mogąca dysponować swoją seksualnością, a po decyzji sądu może być uznana za pełnoletnią, mogącą zawrzeć małżeństwo.
              Twoje określenie jest pejoratywne i dalekie od s-v.<

              Nie będę tego komentować. W każdym razie gdyby to moja smarkata córka nie ukłoniła sie ciotce, uznałabym to za osobistą porażkę wychowawczą.

              > dlaczego więc go... poruszasz?<

              NIE POTRZEBUJEMY WIEDZIEĆ.


Inne wątki na temat:
Pełna wersja