Dodaj do ulubionych

Używane rzeczy jako prezent

07.05.13, 00:49
Ostatnio odbyłam dość ciekawą dyskusję na ten temat i chciałabym poznać zdanie specjalistów smile
Pewna znana mi osoba twierdzi, że nigdy nie daje się w prezencie rzeczy używanych, za wyjątkiem mających określoną, wymierną wartość (antyki, biżuteria, białe kruki). Ja natomiast stoję na pozycji, że prezent ma wartość przede wszystkim subiektywną i w wypadku bliskich znajomych, których upodobania znamy dość dobrze nie ma przeciwwskazań, by na prezent z konkretnej okazji dać coś niekoniecznie nowego, ale pożądanego w jego oczach-trudno dostępną ale nie zabytkową książkę z antykwariatu, wyprzedany komiks, coś do kolekcji czy "suknię w stylu Ani z Zielonego Wzgórza". Z bliskimi przyjaciółkami bez okazji wymieniamy się też znaleziskami z second-handów czy nietrafionymi zakupami (książki, kosmetyki, czasem spożywka typu "nie ta kawa") ale nigdy nie dałabym w "oficjalnym" prezencie czegoś napoczętego.

Jak wygląda sprawa z punktu widzenia oficjalnej etykiety?
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: Używane rzeczy jako prezent 07.05.13, 09:58
      Bez okazji to mozesz wszysko podarowac pod warunkiem ze wiesz na pewno ze ucieszy.
      Na urodziny, imieniny ,pod choinke uzywane dajemy tylko antyki i biale kruki, obiekty kolekcjonerskie.Ja nie wiem jak jest zie indziej ale danie uzywanej kiecki na prezent imieninowy to obciach. A nawet nowej ktora sie kupilo dla siebie ale rozmiar za maly sie okazal, zatem w ramach oszczedzania...I tu nawet nie ma znaczenia czy sukiernka sie podoba, i tak obciach.
        • baba67 Re: Używane rzeczy jako prezent 07.05.13, 13:01
          To byla bardzo specyficzna sukienka i mozna by ja poczepic pod-obiekty kolekcjonerskie. Pisalam o sytuacji kiedy kupuja sobie ciuch, okazuje sie za maly, przegapiam termin zwrotu a potem zamiat kupic solenizantce uczciwy prezent przekopuje szafe i daje nieporzebnego ciucha
        • annthonka Re: Używane rzeczy jako prezent 07.05.13, 13:01
          W tym konkretnym przypadku - czyli dziewczyna bardzo chce mieć akurat tę kieckę, ale jej po prostu nie stać - uważam, że jest ok, bo osoba obdarowująca wiedziała, że sprawi koleżance radość. A o to przecież chodzi w prezentach smile.

          W żadnej innej sytuacji nie podarowałabym w prezencie urodzinowym czy świątecznym używanej rzeczy.

      • agulha Re: Używane rzeczy jako prezent 08.05.13, 01:24
        Zgodnie z savoir-vivre Kamyczka (stare dzieje...) używanym prezentem może być tylko biżuteria ze szlachetnych metali.
        Ja bym powiedziała: antyki - tak (o ile obdarowany lubi), cenne pamiątki rodzinne, cenna biżuteria szlachetna - jak najbardziej ("z okazji Twoich 18 urodzin ofiarowuję Ci, moja wnuczko, ten oto pierścionek złoty z rubinem, który należał do mojej matki"). "Cenna", to znaczy, że jak się chce podarować dziewczynce cienki łańcuszek srebrny z wisiorkiem, to już wypadałoby kupić nowy u jubilera, a już na pewno nie powinno się dawać czegoś wyraźnie niemodnego (pierścionek z rudego, charakterystycznego rosyjskiego złota w stylu lat '70).
    • bene_gesserit Re: Używane rzeczy jako prezent 07.05.13, 12:47
      Oficjalna etykieta mówi, ze między bliskimi jest inaczej, niż między oficjalnymi znajomymi smile Bo - jak często czy nawet zawsze w s-v liczy się kontekst (kto, kiedy, komu).
      Zasadniczo używany przedmiot, o ile nie jest antykiem albo przedmiotem kolekcjonerskim (rzadkim komiksem np albo pierwszym Atari) kojarzy się tanio, a jednoznaczny komunikat 'wydałam na prezent mało' może być odbierany jako obraźliwy. Ale taki przedmiot może mieć też dużą wartość sentymentalną np - zrozumiałą i wielką dla obdarowanego albo być dokładnie tym, o czym obdarowany marzył od dziesięciolecia. Itd.
    • vi_san Re: Używane rzeczy jako prezent 07.05.13, 16:21
      Od mojego promotora, po obronie dostałam tomik poezji Mickiewicza - jego ulubionego poety [mojego też, na marginesie]. Cała książeczka była gęsto popodkreślana [ołówkiem], marginesy miała pokryte notatkami i przemyśleniami, które nasuwały się mojemu przyjacielowi - profesorowi podczas czytania... Nie zamieniłabym tego "zczytanego", podniszczonego tomiku na oprawny w safian i ze złoconymi brzegami! A przecież to "używany" prezent...
      Myślę, że masz wiele racji, że wartość prezentu jest subiektywna [jak wspomniana książeczka od mojego profesora - nie jest to żaden "biały kruk", nie ma wartości kolekcjonerskiej, ale dla mnie jest bezcenna! I piękna, wzruszająca dedykacja...]. Prezent powinien mieć przede wszystkim znaczenie dla obdarowywanego - być przez niego wymarzonym i upragnionym. Wówczas nie ma znaczenia, czy rzecz jest nowa, czy używana.
      Całkiem czym innym natomiast jest "wymiana" bez okazji - tu jak najbardziej wypada podrzucić przyjaciółce nietrafioną bluzkę czy kieckę za wąską w biuście [o ile na wspomnianą przyjaciółkę ciuch pasuje!], odstąpić nielubianą kawę, którą się od kogoś dostało, książkę, której się więcej do ręki nie weźmie... Z tym, że [oczywiście] te rzeczy nie moga być poniszczone, spożywcze [kawa, wino, bombonierka] nie otwarte i nienapoczęte...
        • aqua48 Re: Używane rzeczy jako prezent 07.05.13, 16:37
          Uważam, że można sprezentować bardzo bliskiej osobie używaną rzecz, pod warunkiem, pewności, że osoba pragnęłaby ją dostać, ale na pewno nie "z okazji". I jednak czymś innym jest na przykład notoryczne obdarowywanie kogoś "nietrafionymi" ciuchami, które na nikogo nie pasują, kosmetykami powodującymi uczulenie, albo "nie z tej półki cenowej", lub niesmacznymi czekoladkami, a czymś innym podarowanie wymarzonej sukienki vintage.
          Trzeba mieć na prawdę dużo wyczucia, żeby obdarowany nie poczuł się jak kubeł na nieco lepsze śmieci.
    • felinecaline Re: Używane rzeczy jako prezent 08.05.13, 23:42
      Akurat na moim gruncie (Francja) chetnie widziane sa prezenty "uzywane" - przez mlodych ludzi na dorobku wlasciwie wszystko, elegantki chetnie przyjmuja odziez oczywiscie w stanie nie kompromitujacym poprzedniej wlascicielki (urzadza sie tez gieldy takiego przyodziewku).
      Sama nie wiedzac co zrobic z niedomykajaca sie szafa (niestety, "uroslam" w ostatnim czasie a moje kiecuchy jakos zdolaly zachowac oryginalne rozmiary). sporo bylo rzeczy zalozonych maximum 3 razy i po prostu smutno mi bylo, ze sie starzeja bez pozytku.Na szczescie wsrod przyjaciolek mam jedna odpowiadajaca "gabarytom", zrobilam selekcje i przy pierwszej jej wizycie zaproponowalam jej seans przymiarkowy.Znakomita wiekszosc pasowala jak "ulal" i przytrafila sie jej we wlasciwym momencie (tuz przed wielka ceremonia rodzinna).
      Co nie pasowalo lub nie odpowiadalo stylem puscilysmy na portalu ogloszeniowym.
      Przyznam, ze nieco balam sie wystepowac z ta propozycja,szczery entuzjazm osoby obdarowanej bardzo mnie zaskoczyl i nie kryje ucieszyl.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka