Podobno niesłusznie poczułam się urażona...

22.05.13, 09:12
Przyjaciel mojego męża (dla mnie - raczej kolega, znajomy) dowiedział się, że zamierzam wynająć mieszkanie. Jako że poszukiwał właśnie lokum dla kuzynostwa z zagranicy na kilka miesięcy, wyraził ogromne zainteresowanie, wręcz gotowość wynajęcia. Żeby nie utrudniać sobie i jemu życia, dałam mu po prostu klucze i powiedziałam, by sobie mieszkanie obejrzał i dał mi znać, czy potwierdza chęć wynajmu. Ponieważ mąż widuje się z nim codziennie, spodziewałam się, że będę miała informację szybko, na bieżąco i od ręki.
Po kilku dniach braku wiadomości spytałam męża i usłyszałam: "Jeszcze tam nie był, nie miał czasu".
Hmm, dziwne, wydawało mi się że sprawa jest pilna. No ale nic, poczekam.
Po dwóch tygodniach : "Był, ale żona musi też zobaczyć, a nie ma czasu podjechać".
Zaczęłam się denerować, bo ulegając prośbie znajomego zablokowałam sobie inne propozycje wynajmu, a czas leci, mieszkanie generuje koszty, a miało być źródłem dochodu. Poczekałam jeszcze tydzień i poprosiłam o zwrot kluczy.
Klucze wróciły do mnie po ponad 6 tygodniach od dnia ich wypożyczenia, przekazane za pośrednictwem mojego męża. Bez słowa wyjaśnienia, przeprosin, nic.
Wczoraj po powrocie do domu zastałam owego znajomego - pomagał mężowi w jakimś tam garażowym majsterkowaniu. Powiedziałam "dzień dobry", znajomy na chwilę podniósł głowę znad warsztatu, odpowiedział "dzień dobry" i powrócił do dłubania. Nie powiedział nic w sprawie mieszkania i kluczy. Więc i ja nic nie powiedziałam, weszłam do domu, a potem bez słowa wyszłam na spacer z psem. Po powrocie znajomego już nie było, a ja usłyszałam od męża, że zachowałam się nieładnie, niegościnnie i pokazywałam niepotrzebne fochy.
A ja naprawdę poczułam się urażona, bo uważam że należało mi się kilka słów wyjaśnienia - jeśli nie przeprosin.
Mam rację czy przesadzam ?
    • kora3 Raczej słusznie, choć 22.05.13, 09:34
      moim zdaniem popełniłas bład na wstępie. Trzeba było zapytać znajomego, kiedy mozesz spodziewać się decyzji w sprawie mieszkania.
      Tak czy owak - znajomy nie zachował się dobrze. Powinien załatwic sprawę szybko, a o ile nie dało się - zatelefonować, zapytać, czy nie bedzie kłopotem przedłużenie zatrzymania kluczy.
    • kol.3 Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 22.05.13, 17:51
      Twój znajomy jest przykładem człowieka, który uważa że cały świat powinien się kręcić wyłącznie wokół niego i tylko jego potrzeby się liczą.
      • baba67 Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 23.05.13, 11:01
        Ty sie jeszcze zachowalas BARDZO KULTURALNIE.Mam nadzieje ze znajomy na swej drode zycia spotka kogos takiego jak ja i dopiero wtedy to doceni.
        Bezmyslny, egocentryczny bufon.
    • matylda1001 Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 23.05.13, 12:16
      default napisała:

      > Po powrocie znajomego już nie było, a ja usłyszałam od męża, że zachowałam się nieładnie, niegościnnie i pokazywałam niepotrzebne fochy. <

      A jak w/g Twojego męża byłoby ładnie i gościnnie, no i na czym niby miały polegać te fochy?
      Czym Twoje zachowanie w stosunku do znajomego różniło sie w tym dniu od dotychczasowego?
      • default Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 23.05.13, 14:48
        Na ogół zamieniam z nim parę zdań, proponuję coś do picia - jakoś tam się udzielam towarzysko. Mężowi chodziło o to, że poza "dzień dobry" nic nie zagadałam , nie poczęstowałam niczym, a na koniec wyszłam z domu (z psem) nie odezwawszy się słowem.
        • aka10 Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 23.05.13, 16:20
          Znajomy męża? To proszę bardzo, niech mąż częstuje i lata kolo niego. Szczególnie po w.w sytuacji.
        • bene_gesserit Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 23.05.13, 16:37
          Być może zaszło coś, o czym nie wiesz - np ten człowiek się pytał męża, czy z tymi kluczami to coś pilnego, a on - dobry kolega wink - zapewniał, ze nie musi się spieszyć.
          Ja widzę większy problem na linii ty-mąż niż ty-ten człowiek. Mąż ma do ciebie pretensje i być może mąż coś namieszał.
          Ale imo zachowałaś się ok. Trudno, zebyś w tej sytuacji wybuchała entuzjazmem.
        • matylda1001 Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 23.05.13, 16:57
          default napisała:

          > Na ogół zamieniam z nim parę zdań, proponuję coś do picia - jakoś tam się udzielam towarzysko. Mężowi chodziło o to, że poza "dzień dobry" nic nie zagadałam , nie poczęstowałam niczym, a na koniec wyszłam z domu (z psem) nie odezwawszy się słowem. <

          Mąż wcale nie musiał czekać z tym czymś do picia do Twojego powrotu, mógl podać sam. Mógł też poczęstować kolegę po Twoim wyjściu z psem. Poza tym panowie byli zajęci w garażu, nie musiałaś im tam towarzyszyć.
          Tak sobie jeszcze pomyślałam, że skoro to mąż ma częste kontakty z kolegą, to może kolega wytłumaczył mężowi swoje zachowanie i go (Was) przeprosił, licząc na to, że mąż Ci przekaże, i sprawę uznał za zakończoną? W każdym razie widząc Cię, mógl się usprawiedliwić osobiście.

          • baba67 Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 23.05.13, 20:51
            Nawet jesli maz z glupoty zapewnial czlowieka ze to nic pilnego czlowiek ma przeciez jakis mozg i mogl zrobic z niego uzytek.A moze i mezowi sie usprawiedliwial nie wiadomo.
    • lady-z-gaga Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 23.05.13, 22:19
      Z Twojego postu wynika, że przez cały czas poprzestałas na posrednictwie męża i ani razu nie zapytałas tego pana osobiście, co się własciwie stało.
      Poczułas się urażona, nie znając w gruncie rzeczy prawdziwego przebiegu wydarzeń - może jednak należało sprawę wyjaśnić u źródła? wink
      • default Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 24.05.13, 08:01
        Może i powinnam, ale ja oczekiwałam, że pierwsze słowa na ten temat padną z ust znajomego, kiedy już się spotkaliśmy. Kiedy na moje "dzień dobry" tylko odpowiedział to samo i powrócił do swojego zajęcia, uznałam że nie będę się dopytywać i napraszać o wyjaśnienia. A jeśli usprawiedliwał się wcześniej mojemu mężowi i uznał, że w takim razie mnie osobiście już słowo przeprosin się nie należy - to tym bardziej mi przykro, bo okazał totalne lekceważenie mojej osoby. Znajomy wiedział, że mieszkanie jest moje i kwestia jego wynajęcia to moja sprawa i bardzo ważna dla mnie, a nie dla mojego męża.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 08.06.13, 07:21
          Z calej opowiesci wnioskuje ze znajomy nawet nie mial pojecia ze to jakas pilna sprawa,
          i ze cos nie tak,
          wiec nie dziwie sie ze sie zachowal jak zachowal.

          Winna calemu zamieszaniu jestes, przepraszam, sama sobie poniewaz od poczatku natychmiast podeszlas do sprawy bardzo na luzie - bez ustalania co i jak.

          No i wyszlo jak wyszlo...

          Minnie
          • kol.3 Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 08.06.13, 12:08
            Pożyczenie od kogoś kluczy w celu obejrzenia mieszkania i przetrzymywanie ich 6 (!) tygodni to naprawdę przesada i arogancja.
            Można było się zaasekurować - umówić się ze znajomym na oglądanie mieszkania nie dając mu kluczy, nie blokując sobie możliwości wynajmu innym chętnym, wynająć temu kto pierwszy się zgłosi.
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 11.06.13, 23:26
              kol.3 napisała:


              "Pożyczenie od kogoś kluczy w celu obejrzenia mieszkania i przetrzymywanie ich 6 (!) tygodni to naprawdę przesada i arogancja".


              Nie przecze ze znajomy zachowal sie nieladnie. ale rzecz nie w tym.

              Minnie
          • matylda1001 Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 08.06.13, 12:32
            ach_dama_byc_z_kanady napisała:

            "Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
            Julian Tuwim"

            Tuwim miał racje smile Ja już zaczynałam myśleć, że nas porzuciłaś...
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Podobno niesłusznie poczułam się urażona... 11.06.13, 23:29
              matylda1001 napisała:


              "Tuwim miał racje smile Ja już zaczynałam myśleć, że nas porzuciłaś... "


              achhh nienie, mam tylko ostatnio problemy na zmiane z komputerem i internetem.
              a czas tak szybko leeeeciii...
              milo mi ze zauwazylas moj brak. xox

              Minnie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja