Dodaj do ulubionych

Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak?

18.08.13, 09:38
Witam,
W jaki sposób grzecznie odwołać zaręczyny, żeby nikogo nie urazić? Oboje mamy po 28 lat, jestem z nią od 3 a od 2 mieszkamy ze sobą. Miesiąc temu zaprosiłem ją na tydzień do Sopotu. Chciałem wtedy się oświadczyć. Kupiłem pierścionek, na który oszczędzał prawie cały rok. Chociaż cel wizyty trzymałem w tajemnicy (miał to być niby nasz wakacyjny wyjazd), ona domyślała się o co chodzi, więcej była prawie pewna. Przemyślałem jednak sprawę bardzo dogłębnie i uznałem, że to nie jest to, czego szukam, że nie chcę się z nią wiązać. Pojechaliśmy do tego Sopotu (pobyt był już opłacony a nie chciałem tracić dodatkowo kasy), spędziliśmy miło tydzień, ale ja się nie oświadczyłem. Była trochę rozczarowana, ale widzę, że teraz czeka z weekendu na weekend, aż zrobię ten krok. Na początku września kończy nam się umowa najmu mieszkania, ja chcę się wyprowadzić od niej i zrezygnować z naszego związku. Jestem z natury osobą spokojną i bardzo dobrze wychowaną, nie znoszę histerii, scen i tego typu teatralnych zabaw. Chciałbym jak najgrzeczniej wytłumaczyć jej, że żadnych zaręczyn nie będzie, co więcej, że kończę nasz związek i się wyprowadzam. Ciężka sprawa, ale nie ucieknie się od tego. W jaki sposób zrobić to możliwie najgrzeczniej, najbardziej kulturalnie żeby jej nie urazić? Na wszelki wypadek zdecydowaną większość swoich rzeczy przeniosłem już do kuzyna, który zgodził się je przechować do czasu, gdy znajdę sobie nowy lokal. Zrobiłem to pod pozorem generalnych porządków. Czy postawić sprawę jasno, spokojnie, grzecznie, ale stanwczo i racjonalnie wytłumaczyć, że to koniec i ewentualnie odpowiedzieć na dodatkowe pytania, czy lepiej po prostu zakomunikować istotę sprawę, powiedzieć coś w rodzaju "jest mi niezmiernie przykro, ale tak się w życiu często układa, nic na to nie poradzimy, trzeba iść do poprzodu. Życzę Ci jak najlepiej, powodzenia, pozdrawiam" i po prostu opuścić wspólny lokal (zobowiązania finansowe wobec niej już uregulowałem)? Będę bardzo wdzięczny za pomoc. Przykładam wielką wagę do dobrych manier i chcę, aby to wydarzenie, wypadło naprawdę profesjonalnie, to w końcu cenne doświadczenie życiowe, kto wie, co jeszcze nam się przydarzy, a uważam, że kultura osobista i zasady savoir vivre powinny odgrywać wyjątkowo ważną rolę w naszym życiu. Dlatego też przygotowuję się do rozwiązania tego problemu poważnie, szukam w różnych źródłach, w tym zadaję pytania na dedykowanym forum internetowym, licząc na różne punkty widzenia oraz ciekawe propozycje.
Pozdrawiam,
Bartek
Obserwuj wątek
    • molly_wither Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 09:44
      Moja "ciekawa" propozycja to zerwij za posrednictwem smsa.
      Z innych, rownie ciekawych, daj ogloszenie w prasie,ew wyslij poslanca.
      Ile lat masz chlopcze? 12?13? Czlowiek dojrzaly do zwiazku (a za takiego powinienes sie uwazac decydujac sie na mieszkanie i wspolzycie z kobieta) powinien miec cywilna odwage i powiedziec wprost. To,co do tej pory zrobiles w tej sprawie, to klamstwa i oszustwa. Czy ona jest taka tępa,że nie widzi Twoich gierek czy taka zakochana?
      Zepnij pośladki i do boju!
    • matylda1001 Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 10:15
      blomax napisała:

      > W jaki sposób grzecznie odwołać zaręczyny<

      Na szczęście nie musisz odwoływać zaręczyn, bo ich nie było. Powiedz po prostu, że odchodzisz i zniknij z jej życia. Oszczędź jej teatralnych gestów. Dziewczyna nie od razy zrozumie jakie szczęście ją spotkało, ale jak minie trochę czasu, jak sobie wszystko przeanalizuje, to na bank dojdzie do wniosku, że życie z cynicznym pozerem nie byłoby szczytem szczęścia.
    • dakotaf Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 12:04
      blomax napisała:

      > czy lepiej po prostu zakomunikować istotę sprawę, powiedzieć coś w
      > rodzaju "jest mi niezmiernie przykro, ale tak się w życiu często układa,
      > nic na to nie poradzimy, trzeba iść do poprzodu. Życzę Ci jak najlepiej,
      > powodzenia, pozdrawiam" i po prostu opuścić wspólny lokal

      Jeśli się nad tym zastanowić, to jest dosyć grzeczne. Może niezbyt empatyczne,
      ale jednak grzeczne. Krótkie i treściwe zerwanie ze sobą jest najlepsze. Później
      już oboje na własną rękę będzie potrzebować czasu, żeby się pogodzić z tym
      faktem. Mnie to zajęło ponad 3 miesiąca, chociaż byłam w o wiele krótszym
      związku niż Wy. Nie rozumiem tylko, dlaczego nie zrobiłeś tego wcześniej, bo
      z tego co piszesz, już wcześniej zdecydowałeś, że coś między Wami jest nie tak.
      Z drugiej strony, może była jakaś przysłowiowa kropla, która przepełniła '
      kielich goryczy sad Smutne, że takie są powikłane losy ludzi. Zgodzę się z Tobą,
      że kulturalnym powinno się być zawsze.
      D.
      • baba67 Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 12:32
        Biedna dziewczyna trafila na %$#&^ ktory zabral jej 3 lata najfajniejszego okresu zycia, nigdy nie traktowal powaznie tylko jako bzykadelko(bo oczywiscie po podjeciu decyzji o zerwaniu dalej ja bzykasz-jest umowa najmu czemu nie skorzystac-transakcja wiazana).Gdyby nie to dziewczyna dawno by sie domyslila.
        Nie chcesz sie wiazac bo caly czas traktowales ja jako poczekalnie az sie znajdzie ktos lepszy .Dziewczyna nie chciala byc poczekalniaw njieskonczonosc to nagle sie okazalo "ze to nie jest to" .Przez dwa lata jakos wszystko bylo OK?Panna sie z dnia na dzien w potwora zamienila?
        Jestes nieuczciwym, zaklamanym doopkiem i jak "najkulturalniejsze" rozstanie niczego nie zmieni.
        • elske Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 12:44
          Bez przesady. Gdyby traktowal ja jak bzykanko i zapelnienie czasu w oczekiwaniu na kogos lepszego, nie bylo by decyzji o wspolnym mieszkaniu, planow zareczyn, kupna pierscionka .
          Jedyny blad jaki popelnil, to wspolny wyjazd , choc wiedzial ze jednak to nie to i chce skonczyc tez zwiazek . I dalsze , wspolne mieszkanie razem.
          Teraz, kiedy bedziesz chcial skonczyc zwiazek, ona nie zrozumie tej "naglej" decyzji, bo przeciez byl wspolny, udany wyjazd, razem mieszkaliscie , bylo super. I tak nagle chcesz skonczyc zwiazek? Teraz nalezy jej sie cos wiecej niz krotka , sucha informacja , ze to juz koniec.
          • baba67 Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 13:32
            Elske chyba mloda jestes i nie zrobilas sie cyniczna(co dobrze).
            naprawdde myslisz ze decyzja o wspolnym zamieszkaniu do dowod zaangazowania u wszystkich facetow? Oczywiscie dla niektorych tak jest.
            Jednak sa tacy ktorzy maja sytuacje idealna-ciepla doopcia, troska,obiadek posprzatane, i caly czas mozna szukac tej jedynej. Kiedy poczekalnia sie zbuntuje to mozna wymowic umowe najmu i przeprowadzic sie do kumpla. Nic sie nie traci a tylko zyskuje.
            Dlatego dziewczyny ktorym zalezy na slubie , dajace to do zrozumienia a czekajace latami az sie ukochany zadeklaruje sa delikatnie mowiac bardzo, ale to bardzo naiwne i koncza czesto jak ta biedna dziewczyna.
            • kora3 Babo, ale chyba demonizujesz 19.08.13, 11:21
              baba67 napisała:
              > Dlatego dziewczyny ktorym zalezy na slubie , dajace to do zrozumienia a czekaja
              > ce latami az sie ukochany zadeklaruje sa delikatnie mowiac bardzo, ale to bardz
              > o naiwne i koncza czesto jak ta biedna dziewczyna.


              W sensie jaka ta dziewczyna biedna smile Młoda jest, na pewno znajdzie swoja połowe. Inna sprawa, że ja choć sama jestem antyślubna, jak wiesz, uważam, że osoba nastawiona proślubnie powinna jasno i klarownie mówić o tym na odpowiednim etapie związku.

              Nierzadko jednak zdarza się, że taka osoba, częściej kobieta, nie mówi nicm albo kłamie partnera, ze nie zależy jej naślubie licząc, że jemu się odmieni. To głupota. gdyby dziewczyna taka na propozycję wspólnego mieszkania od razu odpowiadała "Wybacz, ale nie widzę się we wspólnym mieszkaniu bez ślubu" - sprawa byłaby od początku jasna.

              Nawiaem mówiąc, mam wrazenie, że jesteś przekonana, iż facet "wieje", bo zrobiło się poważnie i to jest nie fair. Być może dlatego wieje, ale nie jest to nie fair Babo.
              Gdybym ja kiedyś posłuchała rady przyjaciela i odwołała ślub w jego dniu, to uniknęłabym wielu kłopotów. Pewnie o mnie też mówionoby ze zwiałam, bo zrobiło się poważnie (tu już raczej przyznasz BARDZO poważnie), ale co z tego?smile
              • baba67 Re: Babo, ale chyba demonizujesz 19.08.13, 13:53
                A nie sadzisz Korciu ze jesli cos w danej osobie nie odpowiada to sie raczej ujawnia pierwszym roku wspolnego zycia? Nie pisze tu o chorobach psychicznych tylko o cechach charakteru.
                Potem taki facet wiedzac ze dziewczyna z tych marzacych o slubie albo sie powinien zadeklarowac albo rozstac. Jesli udaje glupiego i ciagnie taka sytuacje w nieskonczoniosc tzn ze po prostu rozglada sie za kims innym a rozgladac sie wygodniej majac wszelkie wygody.
                Nie wierze ze dziewczyna nastawiona slubnie starannie to ukrywa, moze nie byc namolna ale daje do zrozumienia na pewno.
                • kora3 Re: Babo, ale chyba demonizujesz 19.08.13, 14:59
                  baba67 napisała:

                  > A nie sadzisz Korciu ze jesli cos w danej osobie nie odpowiada to sie raczej uj
                  > awnia pierwszym roku wspolnego zycia? Nie pisze tu o chorobach psychicznych tyl
                  > ko o cechach charakteru.


                  Nie niekoniecznie. Zważ na to, że jak się ma tzw. motylko w brzuchu, to na wiele rzeczy się uwagi nie zwraca, nie przeszkadzają. Potem - mogą. Podobnie pewne rzeczy sa ok, albo i słodkie, gdy się nie ma obowiązków np. związanych z dziecmi, ale potem uciążliwe

                  > Potem taki facet wiedzac ze dziewczyna z tych marzacych o slubie albo sie powin
                  > ien zadeklarowac albo rozstac.


                  ale rzecz w tym, ze CHCIał SIĘ ZADEKLAROWACsmile

                  Jesli udaje glupiego i ciagnie taka sytuacje w n
                  > ieskonczoniosc tzn ze po prostu rozglada sie za kims innym a rozgladac sie wygo
                  > dniej majac wszelkie wygody.


                  Sprawiedliwosci babo - gośc kupił pierścionek, chciał się oświadczyć. PO przemyśleniu w tym momencie doszedł do wnisoku, ze to nie to, a nie z założenia.
        • kora3 Chwila Babo, chwila 18.08.13, 12:58
          możemy na spokojnie pogadać o tej sytuacji?

          otóż powiem ci, że mnie zawsze rozwala, kiedy na forach ktoś pisze o rozstaniu, a reszta zaraz naskakuje na faceta, ze dupek, że zmarnował itd.

          Babo, każdy człowiek ma prawo przestać innego człowieka kochać, ma prawo chcieć zakończyć związek, w którym nie jest mu dobrze. Zwykle jest to sytuacja przykra dla tej drugiej strony, ale no trudno - takie jest zycie. Nie wszystkie związki są szczęśliwe i trwałe i tyle.
          Potepic faceta tak, jak Ty można by tylko w takiej sytuacji, kiedy swiadomie i z założenia tak właśnie traktował owa kobietę i znajomość od początku. Ale z opisu wynika, ze tak nie było. Mnie to bardziej wygląda na to, że to był pewnie od jakiegoś czasu związek typu jest, bo jest. Kiedy autor watku zaczał myśleć o zaręczynach zdał sobie sprawę, ze to właśnie takie "jest, bo jest". Nie warto być w takim związku w żadnym wieku, a szczególnie, gdy jest się młodym człowiekiem.
          Dlatego nie widzę nic nagannego w decyzji o rozstaniu. Natomiast uważam za paskudne udawanie, ze jest ok i plan wyniesienia się cichcem oraz postawienia dziewczyny przed faktem dokonanym ws. mieszkania.

          Przyzwoicie w takiej sytuacji to jest usiąść i spokojnie zakomunikować, że się skończyło, przykro, ale tak bywa. Jak się dziewczyna zachowa nie wiemy i nie przewidzimy. Jakby się jednak nie zachowała, autor wątku powinien trzymać się stanowczo tego co mówi.
          Ot i tyle.
          • nm.buba011 Re: Chwila Babo, chwila 18.08.13, 13:15
            kora3 napisała:

            > Przyzwoicie w takiej sytuacji to jest usiąść i spokojnie zakomunikować, że się
            > skończyło, przykro, ale tak bywa. Jak się dziewczyna zachowa nie wiemy i nie pr
            > zewidzimy.

            - może, ta druga strona myśleć podobnie. Związki nie rozpadają się bez przyczyny.
            Przeważnie obie strony sobie na to - solidnie zapracowały.
            Należałoby tak zrobić, jak napisałaś.
            Rozstanie jest sztuką.
            Paradoksalnie, kiedy jesteśmy kulturalni, to strata dla drugiej strony jest bardziej znaczna.
          • baba67 Re: Chwila Babo, chwila 18.08.13, 13:25
            Ale on ja caly czas BZYKA, rozumiesz? caly czas udaje ze wszystko jest w porzadku.
            Inaczej dziewczyna zaczelaby juz cos podejrzewac. To jest obrzydliwe.
            Jest wyrachowany-po co ma podrywac panienki(kosztowne) jak ma jeszcze umowe najmu i moze dziewczyne pozwodzic?
            Ponadto odwidzialo mu sie jak mial sie zadeklarowac. Nie dlatego ze dziewczyna mu nie pomogla w potrzebie, okazala brak kultury czy zrozbila cos co jakos tlumaczyloby ten zanik uczuc.Nie zanik uczuc sie pojawil kiedy zrobilo sie powaznie.
            Gdyby nie te aspekty myslalbym podobnie jak TY.
            • nm.buba011 Re: Chwila Babo, chwila 18.08.13, 13:36
              baba67 napisała:

              > Ale on ja caly czas BZYKA, rozumiesz? caly czas udaje ze wszystko jest w porzad
              > ku.
              > Inaczej dziewczyna zaczelaby juz cos podejrzewac. To jest obrzydliwe.

              - jakby owo miłowanie było obrzydliwe, to by nie stosowali. Kobietom to też potrzebne. Jakoś tego fragmentu nie doczytałem.

              > Jest wyrachowany-po co ma podrywac panienki(kosztowne) jak ma jeszcze umowe naj
              > mu i moze dziewczyne pozwodzic?

              - a może to dziewczyna mu się wydawała wyrachowana?
              Jedna strona napisała.
              Sami zapewne wszystkiego nie wiedzą.

              Dobrze, Babo, że nie jesteś Anna Maria Wesołowska. smile
              • baba67 Re: Chwila Babo, chwila 18.08.13, 14:12
                Kobietom rzadko kiedy jest potrzebne w sytuacji kiedy nie sa kochane.
                Dla nich to dowod uczucia i udanego zwiazku.Gdyby bylo inaczej ,sprawa by byla jasna.Zwodzi ja bo ma swoje potrzeby a polowanie na bzyk po klubach jest kosztowne a moze byc i zdrowotnie ryzykowne.
                • dakotaf Re: Chwila Babo, chwila 18.08.13, 15:07
                  baba67 napisała:

                  > Kobietom rzadko kiedy jest potrzebne w sytuacji kiedy nie sa kochane.
                  > Dla nich to dowod uczucia i udanego zwiazku.Gdyby bylo inaczej ,sprawa by byla
                  > jasna.Zwodzi ja bo ma swoje potrzeby a polowanie na bzyk po klubach jest koszto
                  > wne a moze byc i zdrowotnie ryzykowne.

                  Wybacz, ale mów za siebie. Wiele młodych kobiet potrzebuje seksu, nawet wówczas, gdy nie idzie z nim uczucie, co więcej: nie wstydzą się o tym mówić, komunikować i realizować swoich potrzeb. Przynajmniej tak jest wśród moich znajomych. Pogląd, że "tylko facet chce" to naprawdę już przeżytek prehistorii - z punktu widzenia mojego pokolenia.
                  D.
                  • nm.buba011 Re: Chwila Babo, chwila 18.08.13, 15:23
                    dakotaf napisała:

                    > Wybacz, ale mów za siebie. Wiele młodych kobiet potrzebuje seksu, nawet wówczas
                    > , gdy nie idzie z nim uczucie, co więcej: nie wstydzą się o tym mówić, komuniko
                    > wać i realizować swoich potrzeb.

                    - to samo miałem Babie napisać.
                    Jedno mam zastrzeżenie, nie o wiek tu chodzi.
                    Zakłamanie, obłuda występuje u młodych i starych.
                    Z wiekiem, co jest oczywiste, owe zakapiorstwo, w efekcie licznych powtórzeń staje się bardziej "doskonałe".

                    > Przynajmniej tak jest wśród moich znajomych. P
                    > ogląd, że "tylko facet chce" to naprawdę już przeżytek prehistorii - z punktu w
                    > idzenia mojego pokolenia.

                    - w starożytności też były kobiety taktujące seks po sportowemu, czy po koleżeńsku.
                    A nie wszystkie kobiety "tradycyjne" wypadły z obiegu, czego dowodem jest Baba, znaczy jedynie jej poglądy na temat sfery seksualnej.
            • kora3 Babo przecież napisałam, że 19.08.13, 10:34
              paskudne jest udawianie, ze jest w porządku i wynoszenie rzeczy - czyż nie?
              ale ja tak mam, że rozgraniczam różne sprawy. zatem to jest paskudne, a sama decyzja o rozstaniu - nie.

              Co do seksu - znów rozgraniczam - nie jest w porządku, że gość sypia z dziewczyną udając przed nia, ze jest ok, a planuje odejść.
              Natomiast nie jest prawdą, ze kobiety chcą seksu tylko z mężczyznami, którzy je kochają, albo ewentualnie z takimi, których kochają. To jest stereotyp Babo.
              W tej konkretnej sytuacji zresztą ma on niewielkie znaczenie, ale napsiałam gwoli ścisłosci
                • kora3 Babo, po kolei, rozgraniczny kilka spraw 19.08.13, 11:12
                  baba67 napisała:

                  > Ja nie napisalam ze wszystkie, napisalam ze NA OGOL.Bo wiekszosci to nie pasi.A
                  > juz zadnej normalnej nie pasi seks z facetem ktory chce od niej odejsc, takie
                  > cos to jest zwykla desperacja.


                  Pierwsza sprawa: ta konkretna dziewczyna NIE WIE, że partner zamierza ją opuścić, wiec nie ma mowy, czy jej pasi seks z zamierzającym od niej odejść facetem.
                  I owszem - uważam, ze niezależnie od motywacji, jaka panem kieruje w tej sytuacji taki seks jest wykorzystywaniem drugiej osoby i poniżaniem jej.

                  Druga sprawa: zupełnie niezależnie od tej sytuacji, bo jest ona taka, jak napisałam wyżej, nieprawdą jest, iż kobiety NA OGÓŁ traktują seks, jako coś mistycznego, a faceci, jak sport. To się ZDARZA, ale wcale nie jest powszechne. Mitem jest, że kobiecie do związku wystarczy miłość, a tylko facet musi mieć w nim udany seks. Tak samo mitem jest, ze kobieta pragnie kochac się tylko z facetem, którego kocha i on kocha ja. Nie. Kobiety potrzebują seksu i nie tylko jak się gdzieniegdzie uważa w sferze emocji, ale także czystej fizjologii.
                  Błędne jest uważanie, ze kobieta jakoś tam poddaje się czynnościom seksualnym faceta, bo nie ma wyjściasmile Kobiety chcą seksu i potrzebują go.

                  Natomiast w każdej relacji seksualnej kultura i przyzwoitośc wymagają, by być z drugą stroną szczerym. Oczywiście niekoniecznie, jak tu radzą niektórzy "do bólu" w stylu: "Chcę Cię pozbykać", albo "Jesteś wibratorem z funkcją <przytul>", ale nie należy składac pustych deklaracji, a nawet wysyłać sygnałów, które druga strona mogłaby za nie brać, jeśli składać ich nie mamy zamiaru.
                • nm.buba011 Re: Babo przecież napisałam, że 19.08.13, 11:14
                  baba67 napisała:

                  > Ja nie napisalam ze wszystkie, napisalam ze NA OGOL.Bo wiekszosci to nie pasi.

                  - a tej może, właśnie... pasić, a nawet i bardzo pasować. Bo nie ma jeszcze następnego.
                  Skoro korzysta się z partnerów "wakacyjna miłość", to dlaczego nie przedłużyć obecnego związku?
                  Związki są konglomeratem uczucia, zaradności, prestiżu, wygody, dominacji, uległości, zaimponowania, korzyści i wielu innych.


                  > A juz zadnej normalnej nie pasi seks z facetem ktory chce od niej odejsc,
                  > takie cos to jest zwykla desperacja.

                  - kto to jest normalna kobieta?
                  Poza Tobą oczywiście?
                  Czy Ty jesteś upoważniona do takich osądów?
                  • kora3 Zgadzam się z Bubą 19.08.13, 11:26
                    dalam taki tytuł, żeby była jasność, ze czasem się z Toba zgadzam, wbrew temu co piszesz na ten temat.

                    To, że ktoś nie widzi się w jakiejś sytuacji, np. seksu bez zobowiazań, seksu z eks itd. to nie znaczy, że tak "mają" wszyscy.
                    Jednakowoż tu przyznasz sytuacja jest nieco inna. Pasowac, albo nie może nam sytuacja, o jakiej wiemy. Ta dziwczyna nie wie, że partner ma zamiar ja opuścić, wiec trudno mówić, czy jej sytuacja seksu z nim w tej sytuacji pasuje, czy nie.
                    • nm.buba011 Re: Zgadzam się z Bubą 19.08.13, 11:43
                      kora3 napisała:

                      > dalam taki tytuł, żeby była jasność, ze czasem się z Toba zgadzam, wbrew temu c
                      > o piszesz na ten temat.

                      - optymalnie, to zgadzamy się lub nie z konkretną opinią osoby wpisującej się pod danym nickiem.


                      > Ta dziwczyna nie wie, że partner ma zamiar ja opuścić,


                      - ja nie wiem. Ona może dobrze wiedzieć, przeczuwać, ale także myśleć podobnie. Tak samo, ale gdzie indziej pytać, jak kulturalnie, czy nawet profesjonalnie zakończyć związek. W swoim imieniu, Oczywiście.

                      Dlaczego ma nie wyczuwać, że coś jest już nie tak?
                      • kora3 Re: Zgadzam się z Bubą 19.08.13, 11:54
                        co do ostatniego Twego pytania Bubo: może wyczuwać, może nie wyczuwać. O ile się zorientowałam z postu założycielskiego, jej (jeszcze ) partnera, czyli bliska jej osoba jest przekonana, ze nie wyczuwa. Może się ona mylić, albo nie. Tego nie wiemy i prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy.

                        Zatem możemy mówić tylko o tym, o czym na pewno wiemy. A wiemy, że autor watku ma zamiar się rozstać, ale póki co nie zakomunikował tego partnerce i sprawia wobec niej wrazenie, że jest ok. To jest nie fair bez względu na to, czy druga strona coś podejrzewa, czy przeczuwa.
                          • kora3 no widzisz ... 19.08.13, 12:16
                            zatem nie ma znaczenia dlaczego ten pan podjał taką decyzję, czy panna się domysla - sam fakt udawania ze nic się nie zmieniło jest nie w porzadku.
                            • nm.buba011 Re: no widzisz ... 19.08.13, 12:30
                              kora3 napisała:

                              > zatem nie ma znaczenia dlaczego ten pan podjał taką decyzję, czy panna się domy
                              > sla - sam fakt udawania ze nic się nie zmieniło jest nie w porzadku.

                              - Tak. Tym samym niepotrzebne jest właśnie pisanie - że ta panna nic nie wie (wyniesione rzeczy narzeczonego?).
                              Ma się dowiedzieć od niego, nawet, jakby się domyśla lub działała podobnie i równolegle.

                              Też to chciałem podkreślić.
                              • kora3 Re: no widzisz ... 19.08.13, 12:45
                                nm.buba011 napisał:
                                >
                                > - Tak. Tym samym niepotrzebne jest właśnie pisanie - że ta panna nic nie wie (w
                                > yniesione rzeczy narzeczonego?).


                                no sam napisał, ze rzeczy wyniósł pod pozorem generalnych porządków.
                                Nie znam dziewczyny, ale na logikę, gdyby to działanie wydało się jej jakies "podejrzane", to pewnie już by zapytała.

                                > Ma się dowiedzieć od niego, nawet, jakby się domyśla lub działała podobn
                                > ie i równolegle.


                                Otóż to, tylko wg mnie przyzwoicie byłoby zakomunikować to z chwila podjęcia decyzji w temacie, a nie z chwilą, gdy się już wyniesie wszystko swoje pod jakimś pozorem i wystarczy połozyc klucze i powiedzieć "cześć, powodzenia".
                                3 lata i wspólne mieszkanie moim zdaniem obligują do rozmowy w temacie rozstania.
                                • nm.buba011 Re: no widzisz ... 19.08.13, 13:13
                                  kora3 napisała:

                                  > nm.buba011 napisał:
                                  > >
                                  > > - Tak. Tym samym niepotrzebne jest właśnie pisanie - że ta panna nic nie
                                  > wie (w
                                  > > yniesione rzeczy narzeczonego?).

                                  >
                                  > no sam napisał, ze rzeczy wyniósł pod pozorem generalnych porządków.
                                  > Nie znam dziewczyny, ale na logikę, gdyby to działanie wydało się jej jakies "
                                  > podejrzane", to pewnie już by zapytała.

                                  - mogła podjąć grę, udawać, że daje się zwodzić. Tego także nie wiemy, może nie wiedzieć autor wątku?

                                  > Otóż to, tylko wg mnie przyzwoicie byłoby zakomunikować to z chwila podjęcia de
                                  > cyzji w temacie, a nie z chwilą, gdy się już wyniesie wszystko swoje pod jakimś
                                  > pozorem i wystarczy połozyc klucze i powiedzieć "cześć, powodzenia".
                                  > 3 lata i wspólne mieszkanie moim zdaniem obligują do rozmowy w temacie rozstani
                                  > a.

                                  - tak. Wcześniej napisałem, że właściwe byłoby podjąć taką rozmowę.
                                  • kora3 Re: no widzisz ... 19.08.13, 15:00
                                    nm.buba011 napisał:

                                    >
                                    > - mogła podjąć grę, udawać, że daje się zwodzić. Tego także nie wiemy, może nie
                                    > wiedzieć autor wątku?


                                    owszem, ale tak rozważać możemy wszystko - mogła poczuć powołanie i chcieć pójść do klasztoru tez smile


                                    >
                                    > - tak. Wcześniej napisałem, że właściwe byłoby podjąć taką rozmowę.

                                    i o to chodzi smile
          • dakotaf Re: Chwila Babo, chwila 18.08.13, 15:05
            Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią.
            Szkoda, że mężczyzna okazał się tchórzliwy, ale w niektórych sytuacjach (a sama mam niestabilnie emocjonalnie koleżanki - histeryczki) takie unikanie otwartej konfrontacji i wyprowadzka "cichcem" może być lepsza. Studiując prawo i praktykując na salach rozpraw dobrze wiem co to znaczy "afekt" i jakie konsekwencje może zrodzić, dlatego jestem wyrozumiała dla tych, którzy wolą unikać przysłowiowych scen.
            A sam fakt, że mężczyzny chce być kulturalny do końca, pyta o radę jak się dobrze rozstać (a tu niestety nie da się uniknąć cierpienia), świadczy o nim dobrze. Tak samo, jak to, że uregulował sprawy finansowe. Niestety do życia trzeba podchodzić również praktycznie a nie emocjonalnie.
            D.
            • kora3 wiesz, żeycie niestety składa się z emocji także 19.08.13, 11:03
              i nie da się ich uniknąć. Pan tu emocji raczej już nie ma, ale jego partnerka tez jest człowiekiem i wcale nie musi być histeryczka, by doznac szoku, że oto wszystko jest olk, a jej partner nagle znika, nie sadzisz?

              Każdy ma prawo zakończyć związek - jak napisałam, ale musi brać pod uwagę, że druga strona może to ciężko przyjąć.
              Ja tego pana troszkę rozumiem, bo sama miałam sytuację, w której chciałam się rozstać, a druga strona nie chciała za nic tego zaakceptować, ani się wyprowadzić. Nie uważałam jednak za stosowne spakować jej walizki i odesłać do rodziców oraz zmienić zamki. Tak się kulturalnie nie robi po prostu jednocześnie udając ze nic się nie zmieniło.
          • bene_gesserit Re: Chwila Babo, chwila 18.08.13, 16:46
            kora3 napisała:

            > możemy na spokojnie pogadać o tej sytuacji?
            >
            > otóż powiem ci, że mnie zawsze rozwala, kiedy na forach ktoś pisze o rozstaniu,
            > a reszta zaraz naskakuje na faceta, ze dupek, że zmarnował itd.

            Ależ ty nie rozmawiasz o tej sytuacji.

            W tej sytuacji - o ile założymy, ze jest prawdziwa - bohater zastanawia się, jak zerwać, nie naraziwszy się na emocjonalną burzę (która go, zdaje się, brzydzi) i jak ocalić swój własny wizerunek osoby grzecznej i postepującej zgodnie z zasadami.

            Wśród wielu informacji troska o uczucia niedoszłej narzeczonej wyrażona zostaje raz, nader oględnie i niejako przy okazji. Bohater niby pyta się o radę dotyczącą sytuacji, w której tkwi dwoje ludzi, ale nie daje nam żadnych informacji o swojej dziewczynie, oprócz tego, ze liczyła na zaręczyny. Dużo natomiast pisze o sobie, swoich wymaganiach i swoich oczekiwaniach i swoich planach. Bardzo dużo.

            Podchodzi przy tym do najintymniejszej więzi, jaka może łączyć dwoje ludzi, w sposób kompletnie pozbawiony emocji: zdradza nader racjonalny plan (finanse, wywiezienie swoich rzeczy, wykorzystanie do ostatniego dnia opłaconego wspólnie lokum). Tego typu zachowanie pasuje zdecydowanie bardziej do relacji biznesowej - zresztą sam autor wątku pisze, ze sprawę chciałby załatwić profesjonalnie (jezu.).

            Nic dziwnego, ze - o ile się uzna, ze to nie jest fake - ma się ochotę powiedzieć: daj nam tu swoją niedoszłą żonę, już my jej wytłumaczymy, ze kiedy ją rzucisz, ona tylko na tym zyska.
            • kora3 Zgadzam sie co do postawy niedoszłego narzeczonego 19.08.13, 10:51
              Zważ jednak na to, ze to jest forum SV Bene, a nie psychologia np.
              Dlatego odpowiadając nie skupiałam się na tym, jakie sa emocjonalne skutki rozstania dla strony porzuconej, ani jaką postawę powinien prezentować porzucający w sensie emocji. a na tym, jak sprawę rozwiązać kulturalnie.
              A kulturalnie Bebe nie znaczy wcale, ze będzie bezboleśnie dla porzucanej dziewczyny. Prawdopodobnie nie będzie, ale to już nie sprawa SV. Trudno, żeby gość tkwił w związku, w którym nie chce, bo się ktoś pogniewa, albo będzie mu przykro. Tego nie wymaga nawet najwyższa kultura.

              Uwazam, że podjąwszy taką nieodwracalną decyzję należy o niej zakomunikować drugiej stronie. Grzecznie i ze zrozumieniem jej, ale stanowczo. Zatem jak widzisz nie popieram zachowania pana co do obecnej sytuacji uciekania chyłkiem znienacka, co napisałam.
              Za kulturalne uważam też powiadomienie tejże strony na tyle wcześnie, by mogła ona uregulować swoje sprawy związane np. z mieszkaniem. Oczywiście w takiej sytuacji należy też uregulować wszelkie sprawy zobowiazań finansowych wobec drugiej strony.
              • bene_gesserit Re: Zgadzam sie co do postawy niedoszłego narzecz 19.08.13, 23:39
                Ależ nie o to mi chodziło.
                Raczej o to, ze w liscie otwierającym wątek jest naprawdę dużo troski o siebie samego, natomiast troski o porzucaną - w tej sytuacji słabszą, zwłaszcza ze liczyła raczej na ślub - stronę ani-ani. I to, jak sądzę, spowodowało gwałtowną i dość jednostronną reakcję. I dlatego sądzę, ze to fake - nie dość, ze trudno mi uwierzyć, ze są tak potwornie skupieni i przejęci sobą ludzie, to jeszcze trudniej mi uwierzyć, ze się tak zupełnie bez żadnego wstydu obnażają. Nawet jeśli mieliby robić to anonimowo.
                • kora3 Re: Zgadzam sie co do postawy niedoszłego narzecz 20.08.13, 08:29
                  bene_gesserit napisała:

                  > Ależ nie o to mi chodziło.
                  > Raczej o to, ze w liscie otwierającym wątek jest naprawdę dużo troski o siebie
                  > samego, natomiast troski o porzucaną - w tej sytuacji słabszą, zwłaszcza ze lic
                  > zyła raczej na ślub - stronę ani-ani.


                  Owszem, racja. Tylko w kontekście SV nie ma to nic do rzeczy, przyznasz.
                  Nie pyta też, jak powinien się czuć, ani jak oceniamy jego postawe wobec uczuć partnerki.
                  Ogólnie to w kontekście SV gość pyta, jak kulturalnie się rozstać. Owszem, widać w tym troske o swój wizeruneksmile Ale to nic złego, że ktoś będąc w sytuacji powiedzmy, niezręcznej, pyta na forum SV, jak z niej grzecznie wybrnąć.

                  nie dość, ze tr
                  > udno mi uwierzyć, ze są tak potwornie skupieni i przejęci sobą ludzie, to jeszc
                  > ze trudniej mi uwierzyć, ze się tak zupełnie bez żadnego wstydu obnażają. Nawet
                  > jeśli mieliby robić to anonimowo.


                  uwierz w jedni i w drugie, bo zdarza sięsmile co nie znaczy, że post założycielski nie może być trollingiem smile
                    • kora3 Ale nie o tym rozmawiamy 21.08.13, 10:11
                      bene_gesserit napisała:

                      > Troska o słabszych i bliskich oraz w ogóle o bliźnich jest jak najbardziej w ko
                      > nwencji. Narcyzm i skupienie na sobie - ani ani.


                      Bene - wiem o co ci chodzi i rozumiem. Mnie też nie podoba się ogólna postawa autora wątku, tak po ludzku.
                      Rzecz w tym, ze on być może taki jest, albo w tej konkretnej sytuacji tak czuje. Nie miałoby sensu anonimowo na forum udawać, że wielce martwi się o dalszy los dziewczyny. Nie wykluczam,. ze to troll, ale zakładam też, ze być może i nie.

                      Sytuacja osoby odchodzącej od kogoś z przekonania nie jest komfortowa. I nie czarujmy się - nikt nie lubi płaczów, błagań, tłumaczeń drugiej strony w takiej sytuacji. Każdy chciałby ich uniknąć, wiec nie udawajmy, ze tylko ten gośc taki skupiony na sobiesmile
    • camaieu Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 14:58
      To, że dziewczynie zabrałeś parę lat z życia jest dramatem, a nie to JAK się rozstać.
      To, że rozstaniesz się zgodnie z zasadami sv, nie zmieni tego, że robisz jej krzywdę.
      Moim zdaniem, niedojrzały jesteś.
      Do wspólnego mieszkania też należy dorosnąć.
      Generalnie zgadzam się z tym, co napisała baba67.
      • lady-z-gaga Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 15:54
        camaieu napisała:

        > To, że dziewczynie zabrałeś parę lat z życia jest dramatem, a nie to JAK się ro
        > zstać.


        Zabrał jej? a ona nic z tego nie miała?
        To Ty uważasz, że związek nie zakończony ślubem to czas zmarnowany. Upolowałaś już jakąś ofiarę, czy na razie same klęski? wink
        • camaieu Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 16:54
          lady-z-gaga napisała:

          > camaieu napisała:
          >
          > > To, że dziewczynie zabrałeś parę lat z życia jest dramatem, a nie to JAK
          > się ro
          > > zstać.
          >
          >
          > Zabrał jej? a ona nic z tego nie miała?
          > To Ty uważasz, że związek nie zakończony ślubem to czas zmarnowany.

          Ona jeszcze nie wie, że zostanie rzucona jak przedmiot i to w dodatku podstępnie i tyle z tego będzie miała w ostatecznym rozrachunku.
          Dlatego jestem przeciwniczką "pomieszkiwania" przed ślubem w celach poznawczych.
          Za wiele się napatrzyłam jak to się często kończy.
          • bene_gesserit Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 17:05
            Myślę, ze lepiej być po dwóch latach mieszkania razem rzuconą, niż bez mieszkania razem wyjść za mąż za kogoś, kto zajmuje się głównie sobą.

            Mnóstwo ludzi mieszka obecnie razem bez ślubu, i bez planowania ślubu. Pomijając względy formalne (dziedziczenie, przywileje prawne) wiele osób ma w nosie formalizację.
            • baba67 Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 18:31
              Totez ja rozumiem pary pomieszkujace bez slubu, rozumiem nawet ze obie strony nie sa slubem zainteresowane w ogole. Nie rozumiem tylko dziewczyn ktore pragnac slubu godza sie na pomieszkiwanie w nieskonczonosc.Po roku powinna zaczac im wyc syrena alarmowa.
    • nm.buba011 Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 15:27
      blomax napisała:

      > Witam,
      > (..) licząc na różne punkty widzenia oraz ciekawe propozycje.
      > Pozdrawiam,
      > Bartek

      - myślę, że nic nie zaszkodzi i nie będzie to niezgodne z s-v, jeżeli zapytasz się dziewczyny/narzeczonej, o jej punkt widzenia na temat Waszego związku.
    • felinecaline Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 18.08.13, 18:09
      Czy Ty jestes pierwszym naiwnym uwazajac, ze ona jeszcze sie nie zorientowala w Twoich nedznych manewrach, czy tez Ona jednak tolerujac Cie jeszcze pod wspolnym dachem? Widocznie oboje jestescie bardzo - az do przesytu czuli na s-v.
      Dziewczynie powinno ulzyc, bynajmniej nie powinienes sie o nia tak zamartwiac. Trawestujac znane przyslowie: "Chlop z wozu, babie lzej ".
      • claratrueba Re: Profesjonalista? 19.08.13, 05:27
        kol.3 napisała:

        > Najbardziej mnie zdumiało sformułowanie, że wydarzenie, czyli zerwanie ma wypa
        > ść profesjonalnie.

        Mnie też. Ale wiele osób nie bardzo umie się wyrazić, używa słów-wytrychów- modnych, zagranicznych: już słyszałam "profesjonalne kupowanie używanego samochodu"- nie chodziło o samochód do uprawiania profesji szofera i "profesjonalne sprzątanie domu"- nie chodziło o firmę sprzątającą tylko o porady dla zwykłych pań domu oraz "pies profesjonalnie przygotowany do wystawy"(akurat była to suka przygotowana bez udziału jakiegokolwiek profesjonalisty w tej dziedzinie). Kwestia zasobu słownictwa.
        Ad rem, do autora- po prostu powiedzieć wprost, że odchodzisz. Ze sposobu, w jaki opisujesz dylemat wynika, że uczucie minęło. Wyprowadzenie się tak bez słowa to tchórzliwa ucieczka, trzeba stawić czoła reakcji, która pewnie będzie niedowierzaniem, pytaniami, na które niełatwo odpowiedzieć. Ale kogoś, z kim było się tak długo nie wolno zostawiać tak, jakby to była rzecz, nie człowiek.
        Trzeba mieć odwagę i tyle.
        • kol.3 Re: Profesjonalista? 19.08.13, 06:20
          Autor ma wszystko do bólu obliczone, wykalkulowane. Sopot był zapłacony - zatem nie warto było rezygnować, mieszkanie jest do września wynajęte - dlatego się jeszcze nie wyprowadził, trzeba wykorzystać wynajem do końca. No i obawa przed emocjonalną otoczką zerwania świadczy o nieco instrumentalnym podejściu do partnerki.
          • claratrueba Re: Profesjonalista? 19.08.13, 07:47
            "No i obawa przed emocjonalną otoczką zerwania świadczy o nieco instrumentalnym podejściu do partnerki. "

            Tak, ale wcale nie musi oznaczać, że zawsze było ono "instrumentalne", że nigdy uczucia nie było.
            Zerwanie z osobą, która nas kocha, ma nadzieję na trwanie związku, a co gorsza- na formalizację, jest bardzo trudne. Ale co robić kiedy nasze uczucie po prostu minie, kiedy ta osoba stanie się po prostu obojętna, nie wzbudza już miłości? Oszukiwać ją i trwać w takim związku bo ileś tam lat? Odbierając i sobie i jej szansę na związek oparty na wzajemnym uczuciu? Przecież tak nie wolno. To nieuczciwe.
            Kiedyś matka chłopaka, z którym byłam dłużej niż rok, wygłaszała opinie o mnie "zawracała mu w głowie a potem rzuciła". A co miałam zrobić skoro nic do niego już nie czułam poza taka sama sympatią jak do każdego kolegi? Co z tego, że był seks? Nikt nikogo nie zmuszał, nikt się dla nikogo nie poświęcał, obopólna decyzja dorosłych ludzi.
            podobnie jak autor wpisu zastanawiałam się jak mu powiedzieć, że to koniec. Choć stanowisko s-v w tej sprawie kompletnie mnie nie interesowało, tylko jak to zrobić by jak najmniej go urazić, by jak najmniej cierpiał, bo mnie kochał.
            Też zostałam zostawiona przez człowieka, któremu uczucie do mnie minęło. Wiem, jak to strasznie boli. Aż minie. Ale "serce nie sługa, nie zna, co to pany,
            I nie da się przemocą okuwać w kajdany. "(Mickiewicz)
            • baba67 Re: Profesjonalista? 19.08.13, 08:01
              Matka Twojego chlopaka nie miala racji, to oczywiste.
              Tu nie jest oceniany fakt zakonczenia zwiazku,tylko nieuczciwosci.Facet decyduje sie na zerwanie , dobrze zdarza sie, ale on jedzie na romantyczny weekend, pozycie kwitnie (zaplacony wyjazd i wynajem)dziewczyna nie ma bladego pojecia co ja czeka. Jedyne co go martwi to sceny ktore bedzie musial zniesc.
              Ty Claro kiedy podjelas decyzje to powieedzialas o tym i odeszlas, prawda?
              Nie naciagalas chlopaka na wydatki, kwiaty, prezenty, wyjazdy dotad do kiedy Ci pasowalo?
              • claratrueba Re: Profesjonalista? 19.08.13, 08:36
                > Ty Claro kiedy podjelas decyzje to powieedzialas o tym i odeszlas, prawda?
                > Nie naciagalas chlopaka na wydatki, kwiaty, prezenty, wyjazdy dotad do kiedy Ci
                > pasowalo?

                babo, nie naciągałam. W tym sensie, że nie prosiłam, nie wymagałam, nie oczekiwałam żadnych wydatków. Ale były, ponosił je. Bo to nie było tak, że nagle mnie olśniło, że go już nie kocham, że nie chcę z nim być. Łudziłam się, że to takie ochłodzenie uczuć, jakie zawsze przychodzi w związku, ale często mija i znów jest wspaniale. W związku z moim mężem, zanim staliśmy się naprawdę dobrym małżeństwem, też tak było, z obu stron. "Dawaliśmy sobie wolne", przestawaliśmy się spotykać kilka razy, a wtedy po tygodniu, po dwóch bez siebie, okazywało się, że bardzo nam siebie brakuje.
                To jest ta różnica. Człowieka, którego się nie kocha- nie brakuje.
                • baba67 Re: Profesjonalista? 19.08.13, 08:42
                  Ale jeszcze nie podjelas decyzji.To ta roznica. Kiedys ludzie powazniej traktowali swoje zwiazki niz teraz i nie zrywali kiedy motyle w brzuchu pozdychaly, probowali przeczekac zobaczyc jak zwiazek sie rozwinie. przejdzie w inna faze. Bardzo czesto przechodzi.
                  Tu decyzja byla jeszcze przed wyjazdem, facet ja podjal, pierscionka nie dal, zachowuje sie tak samo, panne obraca bo ZAPLACONE bylo.
                  Tobie sie chyba w glowie nie miesci ta sytuacja i dlatego jej nie widzisz i porownujeszz do swojego, uczciwego i normalnego zachowania.
                  • claratrueba Re: Profesjonalista? 19.08.13, 09:23
                    > Tu decyzja byla jeszcze przed wyjazdem, facet ja podjal, pierscionka nie dal, z
                    > achowuje sie tak samo, panne obraca bo ZAPLACONE bylo.

                    No cóż, z powodów finansowych odroczył "wykonanie wyroku". Mój komentarz- niech się dziewczyna cieszy bo mężczyzna, dla którego kasa jest ważniejsza niż uczciwość i szczerość to materiał na męża dość pośledniego gatunku (taka kobieta jako materiał na żonę analogicznie).
                    Tylko, że co się stało, to się nie odstanie. Wszystko jedno czy wyjazd był "bo zapłacone" czy jednak "a może coś zmieni" to teraz jest kwestia jak się rozstać tak, by dla dziewczyny było to jak najmniejszym upokorzeniem (bo jednak zawsze jest), jak najłatwiej je przeżyła.
                    > Tobie sie chyba w glowie nie miesci ta sytuacja
                    Fakt, nie mieści mi się. Ale to nie kwestia uczciwości, która mi przypisujesz (za co bardzo dziękuję) tylko, że spędzanie czasu z osobą, której już nie chcemy dawać nadziei, świadomość oszukiwania jej jest straszliwie nieprzyjemnym uczuciem. Świadomością własnego kłamstwa. A może to uczucie jest właśnie- uczciwością, wyrzutem sumienia, które sporo ludzi ma zawsze czyste-nigdy nieużywane.
                      • claratrueba Re: Profesjonalista? 19.08.13, 10:34
                        baba67 napisała:

                        > Ja tego uczucia tu nie widze nic a nic.

                        Ja też. Ale czy mówienie, a już tym bardziej pisanie o miłości nie jest passé?
                        Tak powiedz babo, szczerze czy czytając moje wpisy, gdzie "uczucie" i "miłość" występuje nie pomyślałaś sobie choć przez chwilę, że "infantylna", "egzaltowana" lub podobnie- może nawet "śmieszna"? Wiedząc, że jestem osobą w średnim wieku a nie nastolatką?
                        Wiele osób, które znam- ludzi wykształconych, oczytanych unika takich słów jak ognia. O uczuciach (poza macierzyńskimi) nie mówi jakby to była rzecz wstydliwa, a nie największe bogactwo ludzkiej natury! A jakże często osoba, która z miłości jakieś swoje dobro poświęca jest wyśmiewana- jako frajer(ka).
                        Wypowiedź cyniczna, "praktyczna" często jest przykrywką dla czegoś zupełnie innego- prawdziwego problemu uczuciowego.
                        Wiele
                          • claratrueba Re: Profesjonalista? 19.08.13, 11:15
                            baba67 napisała:

                            > Chodzi o uczucie dyskomfortu ze sie kogos oszukuje. Akurat o takim uczuciu mozn
                            > a przeczytac tu owdzie.

                            Tak, ale bardzo trudno przyznać się, że oszukuje. Szuka się "racjonalnych, obiektywnych powodów" uzasadniających takie postępowanie - dla jednego może to być "żeby się kasa nie zmarnowała" dla drugiego "no przecież zaplanowała czas na ten wyjazd, nie można tak odwołać".
                            O pozbywaniu się dyskomfortu mówi zjawisko dysonansu poznawczego. Bardzo dobrze zbadane, ze szczególnym uwzględnieniem uzasadniania postępowania okrutnego i niemoralnego, to są bardzo ludzkie cechy.
            • kol.3 Re: Profesjonalista? 19.08.13, 18:20
              Nawet jak się kogoś nie kocha można po ludzku zrozumieć jego emocje i odnieść się do niego po ludzku. Zwłaszcza że jest to osoba z którą się było parę lat. Autorowi chodzi o to by było zgodnie z sv, bez kłopotu, niemal "higienicznie".
    • kora3 A co powiesz babo, na taką sytuację? 19.08.13, 12:10
      Zdarzyło się kilkanaście lat temu. Para młodych zaręczonych od kilku miesięcy ludzi poszła na wesele innej pary.
      Zaręczona para była z sobą od 2, czy 3 lat. Nie mieszkali z sobą. Nie było też tak, że ktoś nie chciał slubu, w zasadzie czekali z wyznaczeniem jego daty i zaręczynami, do końcówki studiów. Ta się zbliżała, wiec zaręczyli się z cała oprawą, date slubu wyznaczyli, nie jakaś odległą.

      I jako ci narzeczeni poszli na ślub innej pary oraz wesele, normalne. Na tym weselu poznali inna parę, także narzeczonych. I cóz się stało? Mianowicie to, że narzeczony z pary nr 1 w pewnym momencie do swej ciotki także tam obecnej powiedział "To będzie moja żona", tyle, że wskazywał na narzeczoną z pary nr 2. Nie był w stanie upojenia, ale podchmielony, wiedc ciotka potraktowała to jako żart. Ale wcale to zart nie był.
      Narzeczony z pary nr 1 i narzeczona z pary nr 2 w 3 miesiące potem się pobrali. Obije zerwali swoje wcześniejsze zaręczyny oczywiście. Do dziś sa razem.
      Można powiedzieć, że postąpili po swińsku, bo zostawili swoje wcześniejsze "połówki" i to na etapie, kiedy powyznaczane były daty ślubów. Na pewno tamtym przyjemnie nie było, prawda? No, ale oboje tak czuli, do tej pory określają to jako miłość od pierwszego wejrzenia.
      Przed tym spotkaniem oboje byli zdecydowani na śluby z tamtymi narzeczony, ba przekonani, ze darzą ją i jego prawdziwym uczuciem. Żadne wyrachowanie czy coś. Po prostu - czasem ktoś jest w związku, w którym niby wszystko jest ok, nie ma zgrzytów, nie ma kłotni, ale nie ma też iskry. I czasem ten ktoś tego nie zauwaza, albo się z tym godzi, a czasem zauwaza i nie godzi, a jeszcze czasem ta iskra nagle się pojawia, ze strony kogoś innego i wtedy się dopierow widzi, ze tamto to nie było prawdziwe "to"...
      • baba67 Re: A co powiesz babo, na taką sytuację? 19.08.13, 14:01
        To sie zdarza Uwazali ze to co czuja to jest milosc ale poniewaz nie dane im bylo zaznac prawdziwej milosci wczesniej,to byl to dla nich szok. Anna Karenina sie klania, historia stara jak swiat.
        I postapili uczciwie nie po swinsku.Wszyscy mieli szczescie takze ich partnerzy.Tu nie ma miejsca na zwodzenie-wszyscy dzialali w dobrej wierze.
        • claratrueba Re: A co powiesz babo, na taką sytuację? 19.08.13, 14:33
          A jakby to tylko stronie męskiej zdarzyła się analogiczna sytuacja?
          "Wiek niewinności" E. Wharton czyli Pan żeni się jednak z narzeczoną, ślubując jej miłość, którą czuje do innej, a żona po wielu latach docenia i jest mu wdzięczna, że cyt. "potrafił dla niej zrezygnować z czegoś co było dla niego najważniejsze".
          Bo ja miałam w rodzinie bardzo podobną historię, dawno temu, pan wybrał ślub z narzeczoną by nie narazić ją na dyshonor, jakim okrywały pannę takie zerwane z nią zaręczyny. Ale odczucia owej żony, kiedy po latach dotarła do niej prawda, dalekie były od wdzięczności- były ogromnym żalem, że ktoś ślubował to, czego nie czuł, że nie była kochana choć generalnie, wg norm, był dobrym mężem, nie zdradzał tzn nie uprawiał seksu z inną kobietą. Fizycznie, ale kogo widział kiedy miał "oczy szeroko zamknięte"?
            • kora3 Widzisz Babo, rzecz w tym, że 19.08.13, 15:09
              punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia i perspektywy. A te zmieniają się nierzadko z czasem.
              Malo kto w sytuacji, gdy kocha i jest nagle porzucany umie sobie tak fajnie i racjonalnie wytłumaczyć,z e nie ma tego zlego. Na ogól jest w szoku, czuje rozczarowanie, ból, zwykle żal i zlosc na drugą strone. Zwykle czuje się też wykorzystany. W tym stylu, jka napisałaś o dziewczynie autora watku: ze zabrano mu "najlpsze lata", był/a tylko na przeczekanie, do bzykania itd.

              zdarza się wcale nie tak rzadko, ze z innej perspektyw człowiek Bogu dziękuje, iż wyszło, jak wyszło. Ale do tego trza tej innej perspektyw, a ona się nie pojawi zaraz.
              Dlatego ocena typu "głupek", "dupek" nierzadka na forach w stosunku do mężczyzn konczach związek mnie razi.
              • baba67 Re: Widzisz Babo, rzecz w tym, że 19.08.13, 15:48
                Alez on nikogo nie spotkal. A doopek jest bo zwodzi.Gdyby zdecydowal i zakomunikowal o koncu zwiazku to niezaleznie z jakich pobudek na taki krok sie zdecyowal na podobny epitet by nie zasluzyl.
                Osobiscie uwazam ze panna na jezdzie probnej powinna po roku jasno postawic sprawe O ILE chce slubu Za naiwnosc sie placi niestety.Chyba ze sama ma uze potrzeby, nie chce chodzic sfrustrowana w czasie rozgladania sie za kolejnym kandydatem. Wtedy oszukuja sie oboje albo i nie.
                • kora3 Babeczko kochana posłuchaj :) 20.08.13, 10:29
                  baba67 napisała:

                  > Alez on nikogo nie spotkal.

                  No nie pisze o tym, ze spotkał, wiec zakładamy, ze nie spotkał.
                  Ale człowiek może poczuć, ze "to nie to" niekoniecznie pod wpływem spotkania kogos innego. Tych powodów może być wiele, różne.

                  A doopek jest bo zwodzi

                  Raczej określiłabym, że nie tyle zwodzi, co zamierza zwiać chyłkiem. I to jest, jak pisałam kilka już razy NIE W PORZADKU

                  > Osobiscie uwazam ze panna na jezdzie probnej powinna po roku jasno postawic spr
                  > awe O ILE chce slubu


                  Uwazam podobnie.

                  Chyba ze sama ma uze potrze
                  > by, nie chce chodzic sfrustrowana w czasie rozgladania sie za kolejnym kandydat
                  > em. Wtedy oszukuja sie oboje albo i nie.


                  Babo, ale Ty zakładasz, że ten gośc od początku traktował sprawę pt. pomieszkam z nią i szukam kogoś lepszego.
                  Tak z pisania gościa NIE WYNIKA. Po pierwsze nie wynika, by decyzja o rozstaniu była podyktowana właśnie znalezieniem kogoś "lepszego", po drugie facet był początkowo zdecydowany na formalizację. Niec nie ma o tym, ze kupił pierścionek i zamierzał się ośwoadczyć pod presją dziewczyny (chyba, ze nieuważnie czytałam). A postu założycielskiego wynika, ze zrobił to z własnej inicjatywy, mając jedynie swiadomośc, ze dziewczyna by tego oczekiwała.
                  Zatem nie można moim zdaniem zarzucać mu, że od początku traktował dziewczynę niepoważnie.
                  Prawdopodobnie podejmując kroki ku formalizacji zdał sobie sprawę, ze w tym związku z jego strony nie ma już prawdziwego uczucia, iskry i "trzyma się" to na tkwieniu obok siebie siłóa rozpedu. W takim związku nie warto być i sama o tym dobrze wiesz. Tym bardziej nie warto wbrew sobie go formalizować, ani kontynuować w ogóle. I tu ma gośc rację!

                  Naganne jest natomiast, że podjąwszy taką decyzje facet kołuje dziewczynę, ze jest ok, wynosi swe rzeczy itd. Podjąwszy ja nalezało zwyczajnie o tym zakomunikować.

                  Generalnie Babo, bo to nie przepadam za ocenianiem zachowania ludzi i sytuacji "hurtem". Zostawia i zwodzi - wszystko źle. Nie! ze odchodzi - dobrze, że zwodzi - źle.

                  To tak, jak z lekarzem, który zdradza żonesmile. Kolezanka mówi do koleżanki - Doktor X to bardzo dobry fachowiec, polecam na Twe dolegliwości. A tamta na to: - O nie, to świnia wał, bo zdradza żone.
                  Tymczasem to sa dwie OSOBNE sprawy. Mało chwalebne zdradzanie żony ma się nijak do fachowości doktora X. smile
                  • baba67 Re: Babeczko kochana posłuchaj :) 20.08.13, 10:41
                    No dobra, pojechalam, moze na poczatku bylo na powaznie i inaczej, moze po roku juz sie niby zdecyowal i zaczal zbierac na ten pierscionek. Ludzie maja prawo do bledow, maja prawo sie zmienic sami a nie tylko swoje zdanie.
                    Epitet sie facetowi nalezy bo wykorzystuje dziewczyne seksualnie.
                    TAK WIEM niektore panny tak maja ze tez musza, niezaleznie od tego czy kocha czy nie kocha, jak nie maja bzyka pare razy na tydzien to im watroba gnije.
                    Jednak gdyby ta taka byla w ogole nie byloby problemu.. On udaje bo chce zaoszczedzic nie tylko na wynajmie mieszkania ale na kosztach pozyskania bzyka.
                    To mnie mierzi i zniesmacza.A czy on chylkiem czy tylkiem to juz tchorz a nie doopek.
                    • kora3 Re: Babeczko kochana posłuchaj :) 20.08.13, 11:31
                      baba67 napisała:

                      > No dobra, pojechalam, moze na poczatku bylo na powaznie i inaczej, moze po roku
                      > juz sie niby zdecyowal i zaczal zbierac na ten pierscionek.


                      Ale Babo, dlaczego rok miałby być jakaś datą graniczna. Dlatego, ze DLA CIEBIE byłby?
                      Nic złego w tym, ze w adekwantnej sytuacji byłby, ale nie można transponować swoich oczuć i oczekiwań na wszystkich! Znam wiele par, które pobrały się po naprawdę długaśnym czasie mieszkania z sobą np. po 8 latach. Teraz sa nieco inne czasy, niż za czasów naszej wcześniej młodości. Wtedy na ogół jeśli ludzie chcieli być z sobą, no to siup i slub. Teraz nie i to nie ejst tak, ze tylko panom się nie spieszy. Pomijając osoby z moim podejściem, wielu kobietom ślub planującym też się nie spieszy. Patrzą najpierw coś osiągnąć w pracy, dorobić się, a slub to taki ładny dodatek i przyda się gdy się zaplanuje dziecko. Wiele kobiet tak myśli i nie jest prawdą, ze marzą o oświadczynach a panowie nie chcąsmile
                      Aze bywa róznie, to na różnym etapie, także formalny, związek może się rozpaść.

                      Ludzie maja prawo
                      > do bledow, maja prawo sie zmienic sami a nie tylko swoje zdanie.
                      > Epitet sie facetowi nalezy bo wykorzystuje dziewczyne seksualnie.


                      I TU się zgadzam.

                      > TAK WIEM niektore panny tak maja ze tez musza, niezaleznie od tego czy kocha cz
                      > y nie kocha, jak nie maja bzyka pare razy na tydzien to im watroba gnije.


                      Babo daruj, ale przeginasz. Tak, kobiety tez muszą!!! Jeśli kobieta nie ma ochoty na seks to cos z nią nie tak, tak samo, jak z facetem w takiej sytuacji!!!!!!! To nie znaczy, ze z każdym jak leci, ale nie znaczy też ze tylko z wielka miłoscią. to jest szowinistyczny mit smile
                      Normalnie funkcjomujacy ludzie odczuwają popęd seksualny, bez względu na płeć! W tym, ze kobiety także nie ma nic innego, ani nagannego!!!

                      > Jednak gdyby ta taka byla w ogole nie byloby problemu..

                      My nie wiemy jaka ona jest, wiemy, ze oficjalnie nie wie o planach rozstaniowych i to jest NIE W PORZADKU.
                      >
                      >
                      • baba67 Re: Babeczko kochana posłuchaj :) 20.08.13, 11:59

                        Zle sie wyrazilam-kobiety potrzebuja tez ale na ogol nie tyle samo i nie na takich samych zasadach.To nie zaden mit tylko potwiedzone naukowo fakty,

                        Zwiazki sie moga rozpasc na kazdym etapie bo ludzie sie zmieniaja ale mi chodzi o co innego i Ty rozumiesz o co mi chodzi i ze to jest co innego.
                        • kora3 Re: Babeczko kochana posłuchaj :) 20.08.13, 12:43
                          baba67 napisała:

                          > Zle sie wyrazilam-kobiety potrzebuja tez ale na ogol nie tyle samo i nie na tak
                          > ich samych zasadach.To nie zaden mit tylko potwiedzone naukowo fakty,


                          Możesz podac wiarygodne Babo źródło naukowe tych hmm "faktów". Takie, żeby było w nim jasno napisane, ze kobiety z założenia mniej potrzebują seksu niż mezczyzźni o o tych "zasadach"?
                          Pytam, bo ze znanej mi wiedzy temperament erotyczny jest cecha OSOBNICZĄ, a nie zależną od płcismile

                          A te "zasady" o których piszesz, to stereotypy wytworzone przez patriarchalne zasady życia.

                          >
                          >
                          >
                          >
        • kora3 Wiesz, mam chyba uzasadnione podejrzenie, ze 19.08.13, 14:50
          ze w trakcie tych spraw, poprzewdni partnerzy tej parki mogli bynajmniej nie doceniać swego szczęścia. Domniemuje, ze mogli się poczuć nawet tak, jak Ty opisałaś tę dziewczynę autora wątku, ze byli tylko na przeczekanie, aż nie trafi się ktoś lepszy i do bzykania (bo sądzę,z e bzykali się przed ślubami). Tymczasem było tak, jak sądzisz - nie zdawali sobie sprawy, ze to nie to, dopóki nie spotkali "tego"smile
    • kornel-1 Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 19.08.13, 18:27
      jola napisała:

      > W jaki sposób grzecznie się rozstać żeby nikogo nie urazić? Oboje mamy p
      > o 28 lat, jestem z nim od 3 a od 2 mieszkamy ze sobą. Planowałam z nim ślub.
      > Przemyślałem jednak sprawę bardzo dogłębnie i uznałam, że to nie
      > jest to, czego szukam, że nie chcę się z nim wiązać.
      > Na początku września
      > kończy nam się umowa najmu mieszkania, ja chcę się wyprowadzić od niego i zrezy
      > gnować z naszego związku. Jestem z natury osobą spokojną i bardzo dobrze wychow
      > aną, nie znoszę histerii, scen i tego typu teatralnych zabaw. Chciałbym jak naj
      > grzeczniej wytłumaczyć mu, że kończę nasz związek i się wyprowadzam.
      > Ciężka sprawa, ale nie ucieknie się od tego. W jaki sposób zrobić to możliwie
      najgrzeczniej, najbardziej kulturalnie żeby jego nie urazić? Na wszelki wypadek zdecydowaną większość swoich rzeczy przeniosłam już do kuzyna, który zgodził się je przechować do czasu, gdy znajdę sobie nowy lokal. Zrobiłam to pod pozorem generalnych porządków. Czy postawić sprawę jasno, spokojnie, grzecznie, ale stanwczo i racjonalnie wytłumaczyć, że to koniec
      > i ewentualnie odpowiedzieć na dodatkowe pytania, czy lepiej po prostu zakomunik
      > ować istotę sprawę, powiedzieć coś w rodzaju "jest mi niezmiernie przykro, ale
      > tak się w życiu często układa, nic na to nie poradzimy, trzeba iść do poprzodu.
      > Życzę Ci jak najlepiej, powodzenia, pozdrawiam" i po prostu opuścić wspólny lo
      > kal

      > Pozdrawiam,
      > Jola


      Biedny chłopak trafil na k%$#&^ która zabrała mu 3 lata najfajniejszego okresu zycia, nigdy nie traktowała poważnie tylko jako bzykadelko (bo oczywiście po podjeciu decyzji o zerwaniu dalej g bzykasz-jest umowa najmu czemu nie skorzystac-transakcja wiazana). Gdyby nie to chłopak dawno by sie domyślił.
      Nie chcesz sie wiązać bo caly czas traktowałaś go jako poczekalnię aż się znajdzie ktos lepszy .Chłopak nie chcial byc poczekalnią w nieskonczoność to nagle sie okazalo "ze to nie jest to" .Przez dwa lata jakos wszystko bylo OK? Kawaler sie z dnia na dzien w potwora zamienil?
      Jestes nieuczciwą, zaklamaną lafiryndą i jak "najkulturalniejsze" rozstanie niczego nie zmieni.

      wyprowadź się jak najszybciej zamiast g zwodzić uncertain Powiadom g o powodach rozstania i tyle. W sumie już się wyprowadziłaś, jak tchórz przeniosłaś swoje rzeczy do kuzyna a teraz g tylko wykorzystujesz eh

      To, że chłopakowi zabrałaś parę lat z życia jest dramatem, a nie to JAK się rozstać.
      To, że rozstaniesz się zgodnie z zasadami sv, nie zmieni tego, że robisz mu krzywdę.
      Moim zdaniem, niedojrzała jesteś. Do wspólnego mieszkania też należy dorosnąć.

      Kornel
      • baba67 Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 19.08.13, 19:02
        A watek o zareczynach i oszukiwaniu gdzie?
        Znow manipulujesz cudzymi wypowiedziami.Mozesz sobie wymyslac dowolne historie ale stanowczo sie nie zgadzam na cytowanie moich wypowiedzi. Robisz to nieuczciwie i ostrzegam ze dam Ci pojesc z tego samego talerza.Zrobie z Ciebie takiego szowiniste ze sie w lustrze nie poznasz cytujac wg Twojej metody.
        Nie oczekuje natomiast przeprosin bo truno wymagac od krowy zeby latala.
        • kornel-1 Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 20.08.13, 01:03
          Nie podniecaj się.
          Nie tylko ja Ci zwróciłem uwagę w tym wątku na to, abyś zapanowała nad emocjami.
          Jeśli nie załapałaś sensu mojego postu, to chętnie wytłumaczę.

          Ludzie tworzą związki, które czasem się rozlatują. Czasem tkwią w nich, aż do pewnego momentu. Generalnie, uczucia to skomplikowana sprawa i trudno o racjonalne postępowanie.
          Z twoich i nie tylko twoich postów zieje niechęć (powstrzymałem się przed określeniem: nienawiść) do mężczyzn. Nie będę domyślał się powodu tego stanu rzeczy, ale chciałbym zauważyć, że rozstania inicjują nie tylko mężczyźni, ale i kobiety - tak jak wymyślona Jola w moim poście. Zapewne czytelniczkom niezbyt pasują samcze ataki na bohaterkę.

          ROTFL

          >Zrobie z Ciebie takiego szowiniste ze sie w lustrze nie poznasz cytujac wg Twojej metody.

          Widzisz... ja nie jestem (męskim) szowinistą, rasistą itp. Jeśli nawet mam jakieś uszczypliwe uwagi nt kobiet, to wynikają one z mojej wielkiej do nich sympatii wink Stronię natomiast od przypisywania jednej płci cech negatywnych a drugiej - pozytywnych. Oczywiście, możesz popróbować trawestacji moich postów wink

          > Nie oczekuje natomiast przeprosin

          Słusznie! Przeprosiny bez winy byłyby nieszczere smile

          Kornel
    • madzioreck Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 20.08.13, 00:31
      e nie chcę się z nią wiązać. Pojechaliśmy do tego Sop
      > otu (pobyt był już opłacony a nie chciałem tracić dodatkowo kasy), spędziliśmy
      > miło tydzień,
      (...)
      estem z natury osobą spokojną i bardzo dobrze wychow
      > aną, nie znoszę histerii, scen i tego typu teatralnych zabaw
      (...)
      Na wszelki wypadek zdecydowaną większość swoich rzeczy przeniosłe
      > m już do kuzyna, który zgodził się je przechować do czasu, gdy znajdę sobie now
      > y lokal. Zrobiłem to pod pozorem generalnych porządków.
      (...)
      rzykładam wielką wagę do dobrych manier i chcę, aby to wydarzenie,
      > wypadło naprawdę profesjonalnie,

      Rzeczywiście jesteś wspaniale wychowany, no po prostu kwintesencja dobrych manier: oszukiwać, ściemniać, koncentrować się na tym, żeby kasy nie stracić i żeby było... profesjonalnie. Brawo.
      Jesteś skończonym bucem i żadne Twoje zapewnienia tego nie zmienią...
        • rumpa Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 20.08.13, 10:40
          bo jest bucem i tyle.
          Przeżartym sobą do wypęku.
          Dobre wychowanie jako zasłona dymna własnego wygodnictwa i tchórzostwa.
          Jemu chodzi tylko o to, aby nie było - JEMU - nieprzyjemnie.
          To nadużycie sv.
          Nawet dżentelmeni dają czasem w mordę, wiesz?
          Bo jak nie dadzą, to przestają nimi być.
      • nm.buba011 Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 20.08.13, 12:40

        madzioreck napisała:

        > Rzeczywiście jesteś wspaniale wychowany, no po prostu kwintesencja dobrych mani
        > er: oszukiwać, ściemniać, koncentrować się na tym, żeby kasy nie stracić i żeby
        > było... profesjonalnie. Brawo.
        > Jesteś skończonym bucem i żadne Twoje zapewnienia tego nie zmienią...

        - odnoszę wrażenie, że to Ty nie umiesz się zachować. Czytam, wyciągam wnioski.

        W którym miejscu Korner kogoś obraził?

        Wykonał zabieg kopiuj/wklej zamieniając płeć. Żart widoczny dla przeciętnego czytającego.

        Czego nie uwzględnił?
        Totalnego braku dystansu do samych siebie, kilku osób.


        ***********************************************
        www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
        so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
    • ryb_cia_87 Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 20.08.13, 02:49
      hmm nie chce mi się czytać odpowiedzi bo jest ich za dużo hehehe
      ale w pierwszej odpowiedzi dobrze zauważono- że nie ma co przecież odwoływać bo zareczyn nie bylo...
      ale wogóle nie rozumiem tego: wspolny wyjazd, oszczedzanie rok an pierscionek i planowanie oswiadczyn na wyjezdzie + mieszkanie i bycie ze soba 3 lata i nagle taka zmiana i rozstanie heh dziwne troche...
      miales zamiar sie oswiadczyc i sie przestraszyles czy co?
      no i jak mozna byc z kims i tak z nim grać i okłamywać?
      że jakies porzadki itp...
      usiądź jak człowiek i porozmawiaj z nią szczerze i nie rób już dłużej nadziei, że będą jakieś oświadczyny itp

      pozdro powodzenia

      KŁAMSTWO MA KRÓTKIE NOGI
    • q-ku napisz do niej 20.08.13, 14:16
      potem tyle razy poprawiaj to co napisałeś aż uznasz że to wszystko
      a potem już będziesz gotów by to powiedzieć bez pisaniasmile

      uczciwiej i lepiej jest odwołać zaręczyny niż pobrać się z kimś na wiele lat bez przekonania
    • akle2 Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 21.08.13, 11:43
      Powiedz po prostu, że już jej nie kochasz. Lepsze to, niż dupy na boku, życie w fikcji lub unikanie fizyczności pod byle pretekstem. Im szybciej, tym lepiej.
      Piszesz o dobrych manierach, a czy było dobrą manierą bajerowanie tej dziewczyny przez iks czasu, budowanie coraz głębszej relacji, łącznie z całą logistyką (dwuletnie mieszkanie) i pozorami, że znajomość wejdzie na kolejny, nowy poziom?
      Daruj sobie teraz te maniery, i tak zostaniesz wrzucony do worka z przywieszką "łajdak".
      Bez obrazy.
      • kora3 Ale dlaczego "łajdak"? 21.08.13, 11:49
        Bo moim zdaniem taki przydomek smile goś może dostać tylko za to co TERAZ robi. TERAZ to znaczy po podjęciu decyzji o rozstaniu kiedy udaje, ze wszystko jest ok.
        In jej wcześniej wcale nie "bajerował" - miał zamiar się oświadczyć i NA TYM etapie dotarło do niego, że to nie to. Nie, ze od początku, czy od powiedzmy roku udawał. Człowiek nie ma prawa przestać kogoś kochac? Uznac, ze to nie to?

        TERAZ postępuje podle! Udaje.
    • default Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 21.08.13, 12:41
      blomax napisała:

      > Pojechaliśmy do tego Sop
      > otu (pobyt był już opłacony a nie chciałem tracić dodatkowo kasy),

      Super. Kobieta Cię już nie interesuje, chcesz się z nią rozstać, ale zmuszasz się do spędzenia z nią tygodnia "dla kasy". No wybacz, ale to prawie jak... prostytucja wink

      > Jestem z natury osobą spokojną i bardzo dobrze wychow
      > aną, nie znoszę histerii, scen i tego typu teatralnych zabaw.

      Zabaw ??? Masz wyjątkowo mało empatii, skoro (ewentualny) wybuch emocji osoby, którą przez kilka lat kochałeś (?) nazywasz "zabawą" i "teatrem". I to obrzydzenie, przebijające z Twojej wypowiedzi.... sad


      > Na wszelki wypadek zdecydowaną większość swoich rzeczy przeniosłe
      > m już do kuzyna, który zgodził się je przechować do czasu, gdy znajdę sobie now
      > y lokal.


      Z tego co zrozumiałam, wynajmujecie mieszkanie wspólnie, więc i ona chyba powinna rozejrzeć się za nowym mieszkaniem (lub przedłużyć dla siebie umowę najmu obecnego) - choćby z tego powodu powinieneś uprzedzić ją zawczasu o swoich zamiarach, bo pomijając aspekty emocjonalne, pozostaje jej jeszcze do załatwienia kwestia gdzie będzie dalej mieszkać.

      > Przykładam wielką wagę do dobrych manier i chcę, aby to wydarzenie,
      > wypadło naprawdę profesjonalnie, to w końcu cenne doświadczenie życiowe, kto wi
      > e, co jeszcze nam się przydarzy, a uważam, że kultura osobista i zasady savoir
      > vivre powinny odgrywać wyjątkowo ważną rolę w naszym życiu.

      Zasady owszem, ale u Ciebie to zdaje się tylko taki "lakier" z wierzchu - może i jesteś teoretycznie "dobrze wychowany", ale klasy na pewno Ci brak.
        • sylek2niot Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 21.08.13, 13:01
          baba67 napisała:

          > Nie prostytucja tylko darmowe bzykanko.

          No tak, bo oczywiście każdy wie, że nie ma nic za darmo a przyzwoite bzykanko powinno być zawsze płatne. ROTFL. Jeszcze nigdy w internecie nie spotkałem tak zakompleksionej i skrzywdzonej przez życie osoby, jak Ty. Sylek
          • kora3 Moi mili forumowicze 21.08.13, 13:18
            Po pierwsze Sylku ...móglbys sobie darować takie uwagi

            Po drugie Babo - fakt, z Twoich wypowiedzi w temacie ogólnie przebuja cos takiego, ze seks jest ze strony kobiety rodzajem poświecenia się, a dla faceta bonusem jakims, za który powinien "płacic". Nie gniewaj się, ale to jest ogólnie w Twoich postach na ten temat widoczne: takie przeświadczenie, że kobieta seksu nie potrzebuje i robi to, by utrzymać związek, a facet potrezbuje i korzysta w zamian za bycie z kobietą.

            Default - owszem, podejście gościa typu "jedziemy by kasy nie stracić" oraz obecne zachowanie swiadcza o nim źle. Zarówno jako o człowieku, jak i w zaresie czysto SV.
            natomiast to, ze obawia się scen jest zupełnie normalne. NIKT z nas ich nie lubi, nie czarujmy się smile
            • dorjana1 Do Bartka 21.08.13, 13:39
              Powiem Ci coś od siebie-my kobiety chyba nie lubimy takich grzecznych,kulturalnych i chłodno kalkulujących chłopców.Nie staraj się bo wyjdzie jak wyszło do tej pory a jeszcze ręce sobie pobrudzisz i kawka Ci się wyleje.
              Nie ma co -daj dziewczynie na pożegnanie wydruk z tego forum-chociaż będzie że się starałeś zrobić cokolwiek.I idź w życie ,koło 40 stki pewnie się obudzisz i znajdziesz 20 latkę z planami na konkretne życie.Miłość to piękne uczucie ,może kiedyś go doznasz.
            • baba67 Re: Moi mili forumowicze 21.08.13, 13:51
              Jesli tak brzmie to zapewniam ze nie takie sa moje poglady.Wypowiadam sie o tej konkretnej sytuacji.
              Poswiecenie jest zadne a nawet kupa frajdy jesli sytuacja jest czysta.Rozstajemy sie ale sie pobzykamy zanim znajdziemy sobie kogos innego? OK
              Tyle tylko ze obie strony musza byc tego swiadome. Ale ja nie znam wielu dziewczyn ktore by na cos takiego poszly z facetem ktory je dopiero co rzucil.Predzej poderwalyby sobie kogos na imprezie.
              • kora3 Babo po raz kolejny napiszę 21.08.13, 14:45
                capsem, żeby jasne było UWAZAM ZACHOWANIE GOSCIA W TEMACIE O JAKIM PISZESZ NZA NAGANNE. Dlatego wlasnie, ze dziewczyna nie wie co jest grane.

                ale moja uwaga dot. twych wpisów ws. seksu i podejścia do niego kobiet i mężczyzn była OGÓLNA. Chodzi o odbiór tego co piszesz. Chocby "bzykanko za darmo"... Nic nie ma o tym, by za to płacił, wiec JEST ZA DARMO. ale nie o płacenie chodzi, wiec o co...? No o t, że wcześniej bzykał nie za darmo, a za to, ze ejst z dziewczyną z perspetywą na ślubsmile Czyli owo byzkanko to forma "zapłaty" za bycie i perspektywa? Tak to pobrzmiewa, może niezamierzenie, ale ciagle.
                • baba67 Re: Babo po raz kolejny napiszę 21.08.13, 14:56
                  Chyba lapiesz mnie za slowka. Chodzi o to ze gdyby z panna juz zerwal toby musial inwestowac w jakies drinki, wpraszac sie na imprezy zeby kogos sobie przygruchac czyli tracic kase i czas.
                  Bo cokolwiek nie sadzisz na temat tego jak jestesmy podobni to wciaz jeszcze nie dziewczyny stawiaja facetom, tylko jakby na odwrot.No i dowcipow o zonach ktore boli glowa jest mnostwo a odwrotnie to tylko jeden znam (za to bardzo dobry). No i jakos to faceci wynajmuja mieszkania za zaplate w naturze, agencji towarzyskich dla panow jest 90%. Czy naprawde nie jest dla cciebuie oczywiste ze kobiety nie sa AZ TAK zainteresowane tematem?
                  • kora3 Re: Babo po raz kolejny napiszę 21.08.13, 15:38
                    baba67 napisała:

                    > Chyba lapiesz mnie za slowka.

                    Skądze smile

                    Chodzi o to ze gdyby z panna juz zerwal toby mus
                    > ial inwestowac w jakies drinki, wpraszac sie na imprezy zeby kogos sobie przygr
                    > uchac czyli tracic kase i czas.


                    a skądw iesz, czy nie traci kasy teraz? Skąd wiesz, ze nie zaprasza tej dziewczyny na kolacje, wino, do kina - skoro udaje, ze jest jak zawsze....

                    Nie przyszło ci do głowy, że ten tchórzliwy facet sypia z tą dziewczyną być może dlatego, by przed czasem (czyli przed momentem, gdy połozy klucze na stole) nie domyśliła się, że coś jest nie tak?

                    Przecież o ile dotychczas prowadzili normalne życie seksualne nagłe zapzrestanie współżycia z jego strony musiałoby wzbudzić podejrzenia.
                    > Bo cokolwiek nie sadzisz na temat tego jak jestesmy podobni to wciaz jeszcze ni
                    > e dziewczyny stawiaja facetom, tylko jakby na odwrot.


                    nie zawsze, niekoniecznie ...


                    No i dowcipow o zonach kto
                    > re boli glowa jest mnostwo a odwrotnie to tylko jeden znam (za to bardzo dobry)
                    > . No i jakos to faceci wynajmuja mieszkania za zaplate w naturze, agencji towar
                    > zyskich dla panow jest 90%. Czy naprawde nie jest dla cciebuie oczywiste ze kob
                    > iety nie sa AZ TAK zainteresowane tematem?


                    NIE, ponieważ to jest NIEPRAWDA. Wszystko to, o czym piszesz wynika nie z tego, że kobiety nie potrzebują seksu,a lbo też potrzebują go mniej niż panowie, a ze stereotypu ukutego przez lata systemów patriarchalnych.
                    W ikeszksoci kultur, które ukształtowały obecną cywilizację (np. w chrześcijaństwie) kobieta była postrzegana, jako narzedzie dla mężczyzny. TAKŻE narzedzie jego uciech cielesnych. Satysfakcja seksualna kobiet nie miała znaczenia, a że kobiecie trudniej te satysfakcję osiągnąć niż mężczyźnie w sensie fizjologicznym przez całe lata uważano, że kobieta jej nie odczuwa, a seksowi PODDAJE się, by zadowolić faceta i mieć potomstwo.
                    Kobieta, która czerpałaby jawnie radośc z seksu uznawana była za nieprzyzwoita najdelikatniej mówiąc.

                    Oczywiście z rozwojem nauki odkryto, że kobieta tak samo, jak i mezczyzna potrzebuje udanego seksu, ale pewne stereotypy już się utarły. Seks za pieniądze czy sponsoring w wydaniu kobiecym (w sensie kupowania usług seksualnych przrez panie) jak najbardziej istnieje, ba .. istniał wiele lat temu, tylko nieoficjalnie w odróżnieniu od adekwatnych usług kupowanych przez panów od kobiet. Kobiety miewają tez kochanków, czyli facrtów, z którymi współżyją seksualnie mając jednocześnie innego, oficjalnego partnera życiowego. i nie mają ich dla pieniędzy, tylko DLA SEKSU.
                    • baba67 Re: Babo po raz kolejny napiszę 21.08.13, 15:52
                      No to traktuje ja jak koorwe nie sadzisz?Ja Ci kolacyjke, wyjazd, a ty masz byc mila bo place.Tyle ze ona o tym nie wie, a gdyby wiedziala to najprawdopodobniej by tego nie zaakceptowala.A nawet gdyby zaakceptowala to moze nalezaloby jej o tym powiedziec?
                      • kora3 Babo, na litośc boską 21.08.13, 16:02
                        baba67 napisała:

                        > No to traktuje ja jak koorwe nie sadzisz?Ja Ci kolacyjke, wyjazd, a ty masz byc
                        > mila bo place.Tyle ze ona o tym nie wie, a gdyby wiedziala to najprawdopodobni
                        > ej by tego nie zaakceptowala.A nawet gdyby zaakceptowala to moze nalezaloby jej
                        > o tym powiedziec?


                        napisałam ze 100 razy, że uważam zachowanie gościa za naganne w tym sensie, że skoro zdecydował się na rozstanie, to powinien powiedzieć o tym dziewczynie a nie udawac, ze wszystko jest jak było, TAKZE w zakresie seksu.

                        tekst o "traceniu" kasy był bezpośrednią odpowiedzia na Twe sugestie, ze ma "bzykanko za darmo", bo gdyby chciał poderwać sobie teraz kogoś innego, to musiałby wydac kasę na randcesmile
                        Pozwoliłam sobie zauważyć, ze niekoniecznie teraz w związku z udawaniem ze jest ok, gośc nie wydaje na dziewczyne zadnej kasy. Skoro udaje, ze jest jak było, a normalnie np. zaprasza ja gdzieś, to logika nakazuje myśleć, ze nadal to robi w ramach udawania.

                        To nie jest żadne usprawiedliwienie zachowania gościa, tylko właśnie czysta logika.
                        • baba67 Re: Babo, na litośc boską 21.08.13, 16:11
                          Ja tej czystej logiki nie kupuje.Uwazam wlasnie ze facet udaje zeby jak nadluzej cieszyc sie wygodami. Moze i cos tam wydaje na oszukiwana panne ale pozyskiwanie po zerwaniu byloby duzo bardziej klopotliwe bo procz kasy jeszcze mamy problemy lokalowe,, trzeba miec troche czasu na bywanie na lowiskach a i pewne ryzyko zlapania tego i owego istnieje.
                          Skoro lubisz logike, pojde na zgnily kompromis i zmodyfikuje nieco wypowiedz. Facet ma bzyk TANIEJ i MNIEJ KLOPOTLIWIE.I dlatego ciagnie te chora sytuacje do oporu.
                          • kora3 Re: Babo, na litośc boską 21.08.13, 16:24
                            baba67 napisała:

                            > Skoro lubisz logike, pojde na zgnily kompromis i zmodyfikuje nieco wypowiedz. F
                            > acet ma bzyk TANIEJ i MNIEJ KLOPOTLIWIE.I dlatego ciagnie te chora sytuacje do
                            > oporu.


                            nie mam takiego przekonania. ale może być i tak, jak piszesz.
            • ppo Re: Moi mili forumowicze 21.08.13, 14:16
              > Po drugie Babo - fakt, z Twoich wypowiedzi w temacie ogólnie przebuja cos takie
              > go, ze seks jest ze strony kobiety rodzajem poświecenia się, a dla faceta bonus
              > em jakims, za który powinien "płacic".

              Widać nikt jej nigdy porządnie nie dogodził. Współczuję!
            • default Re: Moi mili forumowicze 22.08.13, 08:55
              kora3 napisała:

              > natomiast to, ze obawia się scen jest zupełnie normalne. NIKT z nas ich nie lub
              > i, nie czarujmy się smile

              Owszem, zgadzam się, ale chodzi mi o to, JAK autor o tym napisał. W jakim tonie. Obrzydzenie, pogarda, lekceważenie. "Histeryczka odstawi tani teatrzyk, a ja będę musiał na to patrzeć, jakie to paskudne, fuj". To jakoś o nim świadczy, prawda ? Pewnie nie czepiałabym się, gdyby napisał np.: "Wiem, że ją zranię, może dojdzie do scen, czego się obawiam, bo to nic przyjemnego dla mnie, ale dla niej na pewno sytuacja będzie gorsza, mam nadzieję tak to rozegrać by urazić ją jak najmniej".
              • kora3 Default ale gośc był z nami szczery :) 22.08.13, 12:57
                nie wiemy, jak zachowa się w stosunku do dziewczyny przy rozstaniu, ale skoro tak zależy mu na wizerunku, to raczej nie powie "Tylko nie rób mi tu sceny, bo to obrzydliwe" smile

                a Z NAMI był szczery smile powiedział czego się obawia w sposób niezbyt miły ale niezawoalowany. W końcu po co miał udawać anonimowo przed obcymi ludźmi, żeby lepiej wypaść?
                • default Re: Default ale gośc był z nami szczery :) 22.08.13, 13:09
                  No właśnie o to mi chodzi - był szczery, więc pokazał swoje prawdziwe oblicze, czyli pozbawionego empatii egoisty.
                  Być może przy dziewczynie szczerość powściągnie, ponieważ jest "dobrze wychowany i ceni zasady sv" oraz - jak piszesz - będzie mu zależało na zachowaniu takiego wizerunku.
                  • kora3 Re: Default ale gośc był z nami szczery :) 22.08.13, 13:27
                    default napisała:

                    > No właśnie o to mi chodzi - był szczery, więc pokazał swoje prawdziwe oblicze,
                    > czyli pozbawionego empatii egoisty.


                    owszem i nie wzbudził sympatiismile Ale egoizm i brak empatii to jedno, a określenie ze jest dupkiem bo zabrał najpiękniejsze lata i traktował jak "bzykadełko" to zupełnie inna sparwa, nie?

                    > Być może przy dziewczynie szczerość powściągnie, ponieważ jest "dobrze wychowan
                    > y i ceni zasady sv" oraz - jak piszesz - będzie mu zależało na zachowaniu takie
                    > go wizerunku.


                    tu też był szczery - napisał, ze zależy mu na dobrym wizerunku, na SOBIE i na tym, jakie konsekwencje wz. z rozstaniem go czekają.
                    Zrozum - w rzeczywistych kontaktach (real, osoby, które się znają) takt, dyplomacja, dbanie o własny wizerunek wymagają od nas zawoalowania pewnych rzeczy, nazwania ich niekoniecznie po imieniu itd. Kolega Buba nazywa to zakłamaniemsmile

                    Gośc naturalnie o wiele lepiej by w naszych oczach wypadł, gdyby napisał, że b. mu zależy na tym, by jak najmniej zranić uczucia dziewczyny itd. Tylko, że chcąc od kogoś szczerej rady, należy przedstawić mu sytuację jaka jest naprawdę, a nie jaka powinna być, żeby dobrze wypaść.
      • baba67 Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 22.08.13, 12:07
        Jesli facet zaprasza kobiete na kolacje o oczekuje za to swiadczen w naturze bez jakichkolwiek uczuc wyzszego rzedu to ja tarktuje jak dame jak rozumiem.
        Moze Ty masz kompleksy i zale ktore projektujesz na innych a moze czytanie ze zrozumieniem ciezko idzie?
        Jesli nie masz ochoty sledzic dyskusji to jej nie czytaj, za kogo sie uwazasz zeby to radzic i pouczac?Hrabina Fiufiu sie znalazla...
        • kora3 Babo, to zalezy :) 22.08.13, 13:38
          baba67 napisała:

          > Jesli facet zaprasza kobiete na kolacje o oczekuje za to swiadczen w naturze be
          > z jakichkolwiek uczuc wyzszego rzedu to ja tarktuje jak dame jak rozumiem.


          Jeśli facet zapraszana na kolację i W ZAMIAN za postawienie jej oczekuje seksu, to owszem traktuje jak k.... Nie ten bohater wątku dodam, tylko dowolny.

          Ale jeśli zaprasza na kolację z nadzieją, że skończy się ona w łożku - to normalnie traktuje Babo i uczucia wyższego rzedu nie mają tu nic do rzeczy.smile

          Zrozum wreszcie, ze kobiety NA OGÓŁ nie traktują seksu jako "zapłatę" czy to za kolację czy za miły wieczór. Czy to w poważnym związku, czy to w nowej znajomości. Jeśli kobieta traktuje seks jako zapłatę za cokolwiek - kolację, weekend w spa, bycie z nią - to z tą kobietą jest coś nie tak i na pewno nie ma ochoty na tego, z kim sypia!

          Mowa oczywiście o kobietach, które nie żyją z nierządu, czy sponsoringu, bo rozumiem, że o takowych rozmawiamy teraz.
          • baba67 Re: Babo, to zalezy :) 22.08.13, 14:45
            No nie traktuja ci z nadziejami-czy ja gdzies napisalam ze traktuja?
            Nie napisalam ze nadzieje sa czyms zdroznym GDZIE(bosh ja chyba wariuje,moze mam rozdwojenie jazni), napisalam ze o oczekiwaniach a oczekiwania to naprawde cos zupelnie innego niz nadzieje.
            Przyklad off topic jesli wyswiadczam przysluge nauczycielce mojego dziecka i mam nadzieje ze dziecko bedzie traktowane lagodniej a latorosl przylazi z jedynka to czuje sie nieco rozczarowana. Jesli mam oczekiwania , czuje sie oszukana i zawiedziona bo uwazam ze pani postapila nie fair.
            Myslisz ze koles kupuje prezent niekochanej dziewczynie z ROMANTYCZNA NADZIEJA(jesli kupuje ale to Twoje domniemanie)?
            Korciu rozmarzylas sie chyba za bardzo...
            • kora3 Re: Babo, to zalezy :) 22.08.13, 15:03
              baba67 napisała:

              > No nie traktuja ci z nadziejami-czy ja gdzies napisalam ze traktuja?
              > Nie napisalam ze nadzieje sa czyms zdroznym GDZIE(bosh ja chyba wariuje,moze ma
              > m rozdwojenie jazni), napisalam ze o oczekiwaniach a oczekiwania to naprawde c
              > os zupelnie innego niz nadzieje.


              ale co taki oczekujący pan wali wprost: "Postawiłem Ci kolacje, wiec idziemy do łozka?". No pewnie - nie, zatem zachowuje się pewnikiem podobnie, jak pan, który ma nadzieję, czyli stara się kobitkę zaciągnąć do łozka smile

              > Myslisz ze koles kupuje prezent niekochanej dziewczynie z ROMANTYCZNA NADZIEJA(
              > jesli kupuje ale to Twoje domniemanie)?
              > Korciu rozmarzylas sie chyba za bardzo...


              Babo, my się nie zrozumiemy. Niestety, uważam, ze z Twej winy. Nie zamierzonej. Nie potrafisz wyzwolić się ze stereotypów, jakimi się ws. damsko-męskich posługujesz, sorry.
              Pojmijze wreszcie, że seks nie musi być związany ani z uczuciami, ani z jakimiś romantycznymi uniesieniami, nadziejamismile Ludzie, IBU płci miewają ochotę na seks z sobą nie będąc z sobą związanymi, czy w sobie zakochanymi! Nie ma tu jakichś uniesień romantycznych, ale nie jest to rodzaj transakcji: inwestycji pana i zapłaty seksem za te inwestycję ze strony pani. Robią tak, bo mają na to OBOJE ochotę. I nie znaczy to wcale, ze się traktują jak damską i meską prostytutkę, nie lubia i nie szanują wzajemnie.

              Zdaję sobie sprawę, ze TY masz odmienne podejście do seksu w SWOIM wykonaniu i bardzo dobrze! Masz do tego takie samo prawo, jak ci ludzie, którzy do seksu w swoim wykonaniu mają inne!
              Problem tkwi w tym, ze nie umiesz pojąć, że mają inne i starasz sobie wytłumaczyć to podejście innych ludzi ze swojego punktu widzenia, a to jest droga donikąd! Nie musisz SOBIE tego nujak tłumaczyć, a szczególnie przez swój własny pryzmat. Wystarczy przyjąć, ze tak JEST.
              Np. ja nigdy nie odczuwając instynktu do posiadania dzieci, nie tłumacze sobie, ze inne kobiety mają dzieci, żeby na starośc samotne nie być, albo, żeby zatrzymać przy sobie danego mężczyznę, tylko PRZYJMUJE, ze pragna mieć dzieci, choć ja tego uczucia zupełnie nie znam
              >
              • baba67 Re: Babo, to zalezy :) 24.08.13, 08:36
                No nie rozumiemy sie zupelnie, Widzisz czego nie napisalam a co bys chciala widziec bo Co pasuje do mojego obrazu i uogolniasz jeszcze mnie na dodatek obrazasz porownujac do Buby.
                Nie wiem ile razy mam jeszcze napisac ze wiem ze istnieja takie kobiety ktore po prostu lubia i zrobia bez zadnych oczekiwan, romantyzmow itp.Nie sadze ze ta nieszczesna oszukiwana taka jest bo gdyby byla toby nie bylo oszukiwania. Pisze to trzeci raz .
                Jest ich mniejszosc, zdecydowanie mniej niz mezczyzn , to jest fakt a nie stereotyp wynika z biologii. To ze Ty o nich nalezysz nie znaczy ze wszystkie tak maja. Wiekszosc tak nie ma. Nie oceniaj po sobie.
                A te wdowy czy tam inne sa zaangazowane uczuciowo tylko nie chca wspolnego zamieszkania, to roznica.Gdyby tali pan zaczal adorowac inna pania bylyby kwasy i spazmy w wiekszosci przypadkow.Ty piszesz o kobietach ktore sobie bzykna sportowo, potem widza chlopa z inna to mu radosnie pomachaja i jeszcze nastepczynie uswiadomia ze droga o serca mezczyzny(a wlasciwie po co to serce?)jest baaardzo nisko i jeszcze dobrze przy tym kudelkiem popotrzasac bo on to lubi.
                • kora3 Re: Babo, to zalezy :) 24.08.13, 15:33
                  baba67 napisała:
                  .Nie sadze ze ta
                  > nieszczesna oszukiwana taka jest bo gdyby byla toby nie bylo oszukiwania. Pisze
                  > to trzeci raz .


                  Także nie mam podstaw, by tak uważać i wiem, ze o tym wiesz. Nie wiem dlaczego mnie przekonujesz

                  > Jest ich mniejszosc, zdecydowanie mniej niz mezczyzn , to jest fakt a nie stere
                  > otyp wynika z biologii. To ze Ty o nich nalezysz nie znaczy ze wszystkie tak ma
                  > ja. Wiekszosc tak nie ma. Nie oceniaj po sobie.


                  I właśnie Babo nie masz racji - większość taka jestsmile Ty piszesz o biologii, a ta jest silnie zwiazana z posiadaniem potomstwasmile i tu się zgodzę - większość kobiet dzieci chce mieć z męzczyzną stałym. Natomiast my mówimy nie o rodzicielstwie, a o seksie.

                  > A te wdowy czy tam inne sa zaangazowane uczuciowo tylko nie chca wspolnego zami
                  > eszkania, to roznica.


                  Babo, ale "zaangażowanie uczuciowe" to bardzo pojemne wyrażenie. Od szalonej miłości, po wzajemną sympatię i pociąg. Nie oceniam tempetratury uczuć poszczególnych pań - stwierdzam fakty - nie chcą wspólnego mieszkania, zycia.

                  Gdyby tali pan zaczal adorowac inna pania bylyby kwasy i s
                  > pazmy w wiekszosci przypadkow.


                  E no spazmy to daj spokójsmile

                  Ty piszesz o kobietach ktore sobie bzykna sportow
                  > o, potem widza chlopa z inna to mu radosnie pomachaja i jeszcze nastepczynie us
                  > wiadomia ze droga o serca mezczyzny(a wlasciwie po co to serce?)jest baaardzo n
                  > isko i jeszcze dobrze przy tym kudelkiem popotrzasac bo on to lubi.


                  Babo niepotrzebna i poniżej Twego poziomu złośliwość. Nie wiem jak tam z pomachaniem, ale skoro kobiety zostają kochankami wiedząc, ze facet ma żone, z którą zyje, to widać im nie przeszkadza za bardzo, ze bzykając je bzykają też żonysmile
                  >
                • m_incubo Re: Babo, to zalezy :) 01.09.13, 03:58
                  > Nie wiem ile razy mam jeszcze napisac ze wiem ze istnieja takie kobiety ktore p
                  > o prostu lubia i zrobia bez zadnych oczekiwan, romantyzmow itp.Nie sadze ze ta
                  > nieszczesna oszukiwana taka jest bo gdyby byla toby nie bylo oszukiwania.

                  Kompletnie nie kumasz, o czym mowa. Oczywiście, że są takie kobiety i to jasne, że właśnie jest ich większość.
                  Sugerujesz, że kobita bzyka się ze swoim narzeczonym głównie dlatego, że ma nadzieję na ślub? A nie po prostu ma na niego ochotę i to lubi?
                  Sugerujesz, że kobiety interesownie użyczają d...py, żeby zaklepać sobie w ten sposób męża?
                  Nawet jeśli nie sugerujesz, to niestety takie sprawiasz wrażenie. I w sumie, możesz mieć rację, wystarczy poczytać forum "brak seksu w małżeństwie" żeby uwierzyć, że kobiety nie uprawiają seksu ot tak po prostu, tylko "poświęcają" się w imię wyższych celów wink
                  Natomiast zachowanie pana zachowującego status quo mimo podjętej już decyzji o rozstaniu uważam za podłe, bez dwóch zdań.

                  > Jest ich mniejszosc, zdecydowanie mniej niz mezczyzn , to jest fakt a nie stere
                  > otyp wynika z biologii.

                  Niestety, nie masz racji, z biologii wynika zupełnie co innego, a to o czym piszesz to nie żaden "fakt" a właśnie utrwalony przez wieki stereotyp, sprowadzający kobiety do roli wieloczynnościowego robota domowego z opcjonalną funkcją ssania. Wstyd.
                  • baba67 Re: Babo, to zalezy :) 02.09.13, 07:22
                    Kobiety lubia to glownie z tymi z ktorymi sa w zwiazku. Z widokami na slub lub nie, nie ktore nie chca slubu, ale chca byc w zwiazku.Jesliby facet do radosnego bzykania chcial jeszcze sobie na boczku dogruchac inna pania bylyby spazmy a niekiedy zlamane serca.
                    Sa kobiety ktore nie potrzebuja zadnego zwiazku ,to prawda ale jesli uwazasz ze jest ich wiekszosc to masz problem poznawczy na ktory niestety nie moge nic poradzic.
                    Coraz czesciej przekonuje sie jak madrym czlowiek byl LEM.
          • kora3 Vilez ty tez się uspokój :) 22.08.13, 14:38
            Jeśli facet oczekuje od kobiety seksu W ZAMIAN za kolację, to traktuje te kobietę jak k...(w dodatku tanią).
            Nie ma tu znaczenia, czy pani to się podoba, czy nie. To jest obiektywny fakt. smile

            Natomiast co do wypowiedzi Baby. Zdążyłaś się już chyba zorientować, że Baba reprezentuje pewien no nie wiem jak to napisać, powiedzmy specyficzny światopogląd na sprawy damsko-męskie. Jak mi się wydaje trudno Jej sobie wyobrazić, ze kobieta może chcieć seksu bez uczucia (czy też przekonaniu o jego istnieniu ze strony pana i siebie samej) i poważnego związku. Dlatego sytuacja, w której dwoje ludzi, którzy nie sa w związku i nie kochają się, a jedynie się pociągają laduje z sobą w łóżku po miłej kolacji kojarzy jej się jednoznacznie: skoro facet postawił kolację, a nie kocha, to oczekuje za to seksu, skoro kobieta nie kocha i idzie na to, to tak "płaci" za kolację.

            Oczywiście taka sytuacja jest możliwa, ale znacznie częściej poza paniami sponsorowanymi w zamian za usługi seksualne, kolacja kończy się w łóżku, bo obie strony mają na to ochotę, a fakt, ze pan zapłacił za kolację nie ma tu żadnego znaczenia.
            Trudno to jednak pojać osobie, która do czego sama się przyznaje, posługuje się stereotypami w sferze o jakiej mówimy.
              • kora3 Jakie "układy" ?:) 22.08.13, 15:14
                baba67 napisała:

                > Wiem ze istnieja takie uklady, tyle ze nie znam wiele kobiet z takim nastawieni
                > em(ale znam), to chyba kwestia pokolenia.


                Babo, a nie przyszłoby Ci czasem do głowy, że możesz niekoniecznie wiedzieć wszystko o wszystkich?smile Niespecjalnie znam ja z kolei ludzi, którzy o swoich seksualnych sprawach opowiadają osobom nie za bardzo bliskim. Dochodzi do tego jeszcze to, że znając Twe podejście do spraw seksu, logicznie myslący człowiek nie zwierzałby się Tobie z czegos, za co go negatywnie ocenisz.

                Musze Ci powiedzieć, że znam całkiem sporo kobiet z "okolic" twego przypuszczalnego dla mnie wieku i całkiem sporo z nich ma do seksu odmienne od Twego podejście. Głownie dotyczy to pań, które nie sa w poważnych związkach (ale nie tylko). Nie jest to zatem kwestia pokoleniowa.

                Ty zwyczajnie nie widzisz siebie w "układzie" kiedy idziesz/chodzisz do łozka z kimś z kim nie jesteś zwiazana i kogo nie darzysz płomiennym uczuciem. I ok.
                Ale tobie się przy tym zdaje, ze tak mają wszystkie kobiety smile przynajmniej z Twego pokolenia. Otóż NIE! Wiekszośc kobiet w ogóle "tak nie ma", co nie znaczy, że z każdym napotkanym gościem lądują w łózku. Naprawde nie kazda kobieta na każdym etapie swego zycia pragnie zakładać rodzinę, być w poważnym związku.
                Wiele kobiet tzw. "po przejściach" (niekoniecznie zaraz jakichś dramatycznych), np. wdów nie chce wiazac się na stałe, czy to slubami, czy wspólnym mieszkaniem z panami, z którymi sypiają. Bo PO CO? Żeby mu prać, sprzątać?smile Dzieci już nie zamierzają mieć, maja swoje domy, a z dochodzącymi panami miło (nie tylko seksualnie) spędzają czas. a potem każde sruu do swego domu i nie trzeba martwić się o to, czy obiadek panu zasmakował, bo jeśli nie, to w restauracji mógł se wybrać inny z kartysmile
                • baba67 Re: Jakie "układy" ?:) 24.08.13, 08:21
                  Nie znam wielu takich kobiet bo na ogol znam panie takie jak ja-zamezne i dzieciate.
                  Moja dzialalnosc zawodowa jest dosc kameralna, ale gdyby byla bardziej publiczna znalabym takich pan wiecej bo to wyjatkowo nosny temat do plotek i pewnie bym sie o tym dowiedziala .Co nie znaczy ze jest ich duzo.akurat to wynika bardziej z biologii niz z kultury a to sie bardzo nie zmieni.
                  • kora3 Babo - powtarzam 24.08.13, 14:17
                    Po pierwsze niekoniecznie wiesz o wszystkich wszystko (np. o romansach zameżnych koleżanek)smile a po drugie jak sama przyznajesz jest to dość wśskie i monolityczne ze tak powiem grono.

                    Gdybyś znała więcej kobiet w zbliżonym wieku w stanie wolnym (wdowy, rozwódki) to przekonałabyś się,ze proporcje w podejściu sa inne, niż uważasz.
                    Zwykle takie kobiety, szczególnie gdy sa niezależne materialnie nie są zainteresowane związkami stałymi w sensie zamieszkiwania wspólnego, a tym bardziej ślubu.
                    • baba67 Re: Babo - powtarzam 24.08.13, 15:18
                      Alez my mowimy o czyms zupelnie innym -nie o zwiazkach bez slubu tylko o bzykanku bez podloza uczuciowego.
                      Przeciez nie jestem zamknieta w piwnicy i wiem ze coraz wiecej kobiet nie chce slubu, czy ja kiedykolwiek twierdzilam ze jest inaczej?Bardzo prosze o cytaty do tych rewelacji.
                      Twierdze natomiast ze biologiczne uwarunkowania sprawiaja ze duzy mniejszy procent kobiet niz mezczyzn potrafi odlaczyc seks od uczuc. To sie w najblizszym czasie nie zmieni bo ewolucja to wolny proces.
                      Wmawiasz mi poglady ktorych nie mam i opinie ktorych nie wyrazam. Moze poswiec chwile na UWAZNE przeczytanie tego co NAPRAWDE pisze.
                      • kora3 Re: Babo - powtarzam 24.08.13, 15:44
                        baba67 napisała:

                        > Alez my mowimy o czyms zupelnie innym -nie o zwiazkach bez slubu tylko o bzykan
                        > ku bez podloza uczuciowego.


                        I to jest właśnie NIEPRAWDA, stereotyp. To, ze kobiety potrzebują w łóżku gry wstępnej, której panowie z racji fizjologii niekoniecznie, czułości itp. to nie znaczy, że to miłoścsmile

                        Zresztą jak piszę już gdzieś do ciebie "podłoże uczuciowe" to pojemne wyrażenie. Dla jednej osoby będzie to wielka miłość, a dla innej sympatia połączona z pożądaniem.


                        > Twierdze natomiast ze biologiczne uwarunkowania sprawiaja ze duzy mniejszy proc
                        > ent kobiet niz mezczyzn potrafi odlaczyc seks od uczuc. To sie w najblizszym cz
                        > asie nie zmieni bo ewolucja to wolny proces.


                        znów - nieprawda.

                        > Wmawiasz mi poglady ktorych nie mam i opinie ktorych nie wyrazam. Moze poswiec
                        > chwile na UWAZNE przeczytanie tego co NAPRAWDE pisze.


                        no toz piszę Ci - stereotypy. Kobiety wcale nie ograniczają swych pragnień seksualnych do ukochanych przez nie mężczyzn Babo. świadczą o tym chociażby fantazje kobiet, które często mają taką fabułę, że kochankiem jest NIEZNANY facet smile

                        Powołujesz się na biologię tylko zapominasz, że jakkolwiek posiadanie potomstwa jest nierozłączne z seksem (no poza met. zapłodnienia sztucznego), to w drugą stronę to nie działa. Kobiety na ogół jeśli chcą mieć dzieci, to z mężczyzną, którego aktualnie kochają i z takim, który dobrze rokuje, czyli stałym partnerem. Potrafią zrobić dla tego wiele, np. poddac się terapii sztucznego zapłodnienia.
                        Ale seks, który z założenia nie ma owocować potomstwem z partnerem, którego jedynie się pożąda jest tak samo postrzegany przez mężczyzn i kobiety. Statystycznie oczywiście
      • kora3 Vilez, no nie czarujmy sie 22.08.13, 13:31
        vilez napisała:

        > Jak widać, Baba rozgrywa tu swoje kompleksy i żale. Doszła już do "traktuje jak
        > k..rwę". Dla mnie to finito rozsądnej rozmowy.
        > Babo, opanuj się, bo sięgasz dna.


        w porządku w tej chwili to on tej dziewczyny nie traktuje. I to jest fakt bezsporny. Nie ma to nic wspólnego z traktowaniem, jak Baba napisała, ale nie jest fair, przyznasz.
        A nie jest, bo gośc udaje, że wszystko jest nor,alnie, a po cichu już się częściowo wyprowadził.
        Inna sprawa byłaby, gdyby przedstawił pannie swą decyzję i powiedział, ze jest ona ostateczna, a ona nadal chciała z nim sypiać. Wtedy OK, ale póki co ona jest wykorzystywana, bo nie wie
          • kora3 Re: Vilez, no nie czarujmy sie 22.08.13, 13:50
            Zgadzam się i tez o tym pisałam. Niemniej w kontekście SV, bo to w końcu tematyczne forum obecne zachowanie pana, nie tylko w sferze seksualnej, pozostawia wiele do życzenia. Nie jest kulturalnie oszukiwać kogoś
            • vilez Re: Vilez, no nie czarujmy sie 22.08.13, 14:05
              Nie wiemy, czy to oszustwo, czy co innego. Sytuacje związkowe nie są takie oczywiste. Są ludzie, którym nie możesz powiedzieć wprost, bo urządzą Armagedon. A inni znowu, jak im powiesz wprost, to ci powiedzą, żeś niedelikatna. Nie wiadomo, co jest u Autora. A roztrząsanie tego, o co nie prosił, jest niestosowne.
              • kora3 Re: Vilez, no nie czarujmy sie 22.08.13, 14:27
                vilez napisała:

                > Nie wiemy, czy to oszustwo, czy co innego.
                Wiemy, bo autor wat5ku sam o tym napisał. napisał, że udaje przed dziewczyną, ze wszystko jest ok, rzeczy powynosił pod pozorem generalnych porządków.

                Sytuacje związkowe nie są takie oczy
                > wiste. Są ludzie, którym nie możesz powiedzieć wprost, bo urządzą Armagedon. A
                > inni znowu, jak im powiesz wprost, to ci powiedzą, żeś niedelikatna. Nie wiadom
                > o, co jest u Autora. A roztrząsanie tego, o co nie prosił, jest niestosowne.


                Vilez zrozum mnie dobrze. Ja mam świadomość, o czym tu też napisałam kilka razy, ze niezależnie od tego, jak się to wyrazi, z reguły NIKT w sytuacji podobnej do autora wątku, nie cieszyłby się na myśl o ewentualnych histeriach osoby opuszczanej.
                I nawet napisałam, że podejrzewam, iż chłop udaje (z seksem włącznie), bo boi się reakcji dziewczyny. Pewnie większość z nas w głębi duszy najchętniej w takiej sytuacji, jaka on ma cichcem wyniosłoby swe rzeczy, przelewem uregulowało ewentualne zobowiązania finansowe i mailem poinformowało o rozstaniu. I niezależnie od tego co tu ktoś napisze o swej empatii, tak jest. smile

                Tylko, że widzisz, pan pisze o kulturze, swoich dobrych manierach itd. KULTURA właśnie wymaga, by w sytuacji, gdy kończymy poważny związek zrobić to face to face. a nie np. mailem, smysem - co byłoby najłatwiejsze. Natomiast dojrzałośc, o której w któryms poscie piszesz wymaga, żeby konsekwencje wojego dojrzałego wyboru wziąć jak to się mówi "na klatę". Także te nieprzyjemne w postaci czyjejś histerii.
                • vilez Re: Vilez, no nie czarujmy sie 22.08.13, 15:36
                  Mnie się to też nie podoba, ale biorę pod uwagę, że nie znamy wszystkich okoliczności. Może ta dziewczyna urządziłaby mi własnie ów Armagedon, są osoby, których naprawdę nie da rady skonfrontować z rzeczywistością bez awantur, histerii itd. Awantur z ich strony. Może Autorowi brakuje asertywności. Kto wie. (Ja akurat bym urządziłabym komuś Armagedon za wyniesienie się ukradkiem, ale ja, wiem bowiem, że są inni, którzy wolą inne rozwiązania, np. niekonfrontacyjne własnie wink

                  Co do seksu- nie mamy prawa oceniać strony seksualnej znajomości, w jakiejkolwiek jej fazie.

                  Autor zwrócił się do nas o radę, jak to zrobić (jak jej powiedzieć o rozstaniu, by wyszło najlepiej, cokolwiek to znaczy, bo ja po prawdzie eei wiem, co znaczy wink ) a nie- o ocenę faktu rozstania czy tego, że sypia czy nie sypia ze swą dziewczyną (co to w ogóle za rozważania).

                  Gdybym miała mu radzić, jak rozstawać się z histeryczką (jeśli to jest histeryczka, oczywiście), to bym radziła: stanowczo, krótko,treściwe i wyjść z domu, przedtem właśnie się ewakuowawszy z rzeczami (żeby nie było np.wyrzucania ich przez okno, bicia naczyń itp). Miło i tak nie będzie.
                • bell.chat Re: Vilez, no nie czarujmy sie 24.08.13, 02:40
                  Wszystko super Kora3, generalnie widać, że dysponujesz pewną wiedzą z zakresu gender, antropologii itp, ale niestety... sad również i Ty, a nie tylko "Baba" mnożysz stereotypy typu "Zrozum wreszcie, ze kobiety NA OGÓŁ nie traktują seksu jako "zapłatę" czy to za kolację czy za miły wieczór. Czy to w poważnym związku, czy to w nowej znajomości."

                  Czy aby to nie właśnie tego typu postawa kobiet, godzących się na takie zachowania przyczynia się do podziału ról na kobiece i męskie? Jeszcze wydatniej widać to w innej Twojej wypowiedzi "Wiele kobiet tzw. "po przejściach" (niekoniecznie zaraz jakichś dramatycznych), np. wdów nie chce wiazac się na stałe, czy to slubami, czy wspólnym mieszkaniem z panami, z którymi sypiają. Bo PO CO? Żeby mu prać, sprzątać? smile Dzieci już nie zamierzają mieć, maja swoje domy, a z dochodzącymi panami miło (nie tylko seksualnie) spędzają czas. a potem każde sruu do swego domu i nie trzeba martwić się o to, czy obiadek panu zasmakował, bo jeśli nie, to w restauracji mógł se wybrać inny z karty smile"

                  To jest niestety szerzenie stereotypów bo przecież współczesny podział ról społecznych wcale tak nie wygląda i bardzo wiele osób/rodzin od tego odchodzi. Mężczyźni coraz częściej zajmują się domem, dziećmi, a nie przychodzą na obiadki i opierunek. Generalnie argumenty żałosne. Wybacz, ale tekst "Nie potrafisz wyzwolić się ze stereotypów, jakimi się ws. damsko-męskich posługujesz, sorry." proponuję skierować do samej siebie smile

                  Co do wypowiedzi "Baby" - "Wiem ze istnieja takie uklady, tyle ze nie znam wiele kobiet z takim nastawieniem(ale znam), to chyba kwestia pokolenia. " to zgadzam się bo choć mam 27 lat też nie znam takich kobiet. Oczywiście, że zdaję sobie sprawę, że na pewno są wokół mnie takie, ale o tym nie trąbią wszem i wobec. Jednakowoż bardziej rozumiem stereotypy "Baby" w sferze seksualnej niż swobodę seksualną Kory przy jednoczesnych stereotypach w innych sprawach życiowych :] Zresztą każdy antropolog powie - stereotypami żyjemy i to one nas kształtują w dużej mierze, nie ma w nich niczego dziwnego, ani zdrożnego.
                  • kora3 No wiesz :) 24.08.13, 15:51
                    Te argumenty, jakie przytoczyłam ze strony pań nie chcących zamieszkać z dochodzącymi panami, to ich argumenty, a nie moje, bo ja nie mam takiej sytuacji i nigdy nie miałam. smile
                    Widocznie tak postrzegają podział ról, albo takie mają doświadczenia z poprzednich związków.

                    Nie nazwałabym siebie osobą szczególnie swobodną seksualniesmile ale prawo do takiej swobody daję innym i nie umniejszam go kobietom, bo "powinny: inaczej traktować seks niż faceci, gdyż tak "wypada". smile
    • vilez Re: Grzeczna rezygnacja z zareczyn - jak? 22.08.13, 14:12
      Rozstania rzadko bywają łatwe, przyjemne i z klasą- a mniemam, że o to Ci chodzi. To, co dla jednych jest z klasą, dla drugich już nie. Ja wolałabym, żeby mnie facet nie bujał, ani nie ukrywał, ale to akurat ja. Poczytaj sobie forum rozwodowe (RiCD) a zobaczysz mnogość oczekiwań w tym względzie, jak wiele kobiet nie wybaczyło powiedzenia wprost, jak wiele wolałby dostać bajkę, która utrzyma je w złudzeniu. Inne zaś nie wybaczyły bujania.
      Wszystko zależy od ludzi i konkretu sytuacji.
      Cokolwiek jest, trza wziąć na klatę. Im szybciej, tym lepiej. Cierpienie pewnie i tak będzie. Wiem, że ludzie boją się cudzego i własnego cierpienia chyba najbardziej. No, ale nie ma innego wyjścia, niż wziąć byka za rogi, jeśli nie chce się, by się to ślimaczyło aż zaropieje.
      Będzie bolało. Zrozum, że tego nie unikniecie.