tak bym chciala dama byc...

09.12.13, 21:36
Moi drodzy, jestem nowicjuszka i mam nadzieje ze sie nie powtarzam... chciałbym tylko wiedzieć jak ze smarkuli ktora nawet nie zna dobrze ojczystego jezyka, ktora jest slaba i niesmiala i glupkowata (tak, szczerze moge przyznac ze taka jestem)jak stac sie dama? Jak odnalezc sile i pokazac swoje atuty? Co myslicie? Moze macie za soba takie przemiany?
    • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc... 09.12.13, 21:39
      Ile masz lat?
      • charliette Re: tak bym chciala dama byc.k.. 09.12.13, 21:42
        matylda1001 napisała:

        > Ile masz lat?
        24
        • nocnymarek2 Re: tak bym chciala dama byc.k.. 09.12.13, 21:56
          charliette napisała:

          > matylda1001 napisała:
          >
          > > Ile masz lat?
          > 24

          Za późno.
          • d.d.00 Re: tak bym chciala dama byc.k.. 09.12.13, 21:59
            Za późno? Dlaczego?
            • nocnymarek2 Re: tak bym chciala dama byc.k.. 09.12.13, 23:07
              d.d.00 napisała:

              > Za późno? Dlaczego?

              Ze względu na infantylność autorki. Nieśmiała smarkula marząca o byciu "damą",
              to jakieś 11-15 lat. W wieku 24 lat czas byłoby stać się kobietą. Nadal jest czas
              (dużo czasu) na uwypuklanie swoich atutów, albo pokazywanie tych naturalnie
              uwypuklonych. No ale bajkowe marzenia o balach, damach i książętach warto
              byłoby już zweryfikować z realem.
              • rikol Re: tak bym chciala dama byc.k.. 15.12.13, 15:39
                Nie warto marzyć o byciu damą. zresztą jest to śmieszne. Trzeba być soba, szukać szczęścia. Nie przeszkadza to w stosowaniu zasad dobrego wychowania itp.
                Kup sobie książkę o savoir-vivre. Po drugie, czytaj klasykę literatury polskiej, żeby lepiej poznać język, ortografię itp. Po trzecie - coś o etyce, filozofii. Oglądaj też filmy i obserwuj, jak jedli ludzie z wyższych sfer.
                Co do ubrania, ubierać się stosownie do sytuacji, czyli kostium kąpielowy na plażę, ale nie do pracy.
                Spotykaj się z ludźmi dobrze wychowanymi i naśladuj ich.

                idź na terapię, bo zła samoocena nie przystoi damie.
          • charliette Re: tak bym chciala dama byc.k.. 09.12.13, 22:01
            Mam jescze z 60 lat zycia, bez przesady...
            • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc.k.. 09.12.13, 22:20
              Pewnie, że nie za późno, jesteś właśnie w najpiękniejszym wieku. Napisałaś, że chciałabyś pokazać swoje atuty... jakie? co jest Twoją mocną stroną?
              • charliette Re: tak bym chciala dama byc.k.. 09.12.13, 22:25
                Problem w tum ze... sama nie wiem. Jestem bardzo pracowita i utalentowana w tym co robie... ale jestem bardzo niesmiala i czasem boje sie ludzi
    • giokonda.it Re: tak bym chciala dama byc... 09.12.13, 22:17
      Żeby to było takie proste..wink tak mam za sobą takie przemiany, ale wynikają one z doświadczeń, i przechodzenia kolejnych etapów życia. Czytaj dobre książki, bywaj wśród ludzi, którzy Ci imponują, obserwuj świat i nie bój się trudności. Samo przyjdzie smile
      • charliette Re: tak bym chciala dama byc... 09.12.13, 22:25
        Dziekuje yo piekna radasmile
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 09.12.13, 23:12
          Ale konkretnie o co ci chodzi? sa mlodziutke panie ktore uwazaja ze maja duzy biust i piekna figure
          i staraja sie to uwypuklic.

          Jesli chodzi o dobre maniery, to sa kursy na ktore mozna sie zapisac i nauczyc tzw etykiety.



          Minnie
          • charliette Re: tak bym chciala dama byc... 10.12.13, 00:03
            Chodzi raczej o wartosci wewnatrzne choc owszem wyczucie stylu jest dla mnie bardzo wazna wizytowkasmile Chcialabym zobaczyc taki kurs- cchoć raczej nie wieze w to ze tej sztuki mozna nauczyc die na zwyklym kursie
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 10.12.13, 00:44
              charliette napisała:
              Chcialabym zobaczyc taki kurs- cchoć raczej nie wieze w to ze tej sztuki mozna nauczyc die na zwyklym kursie

              Przeciez SV to nic innego niz pewnen konwenans towarzyski, a ten jest ujety w konkretne formy, reguly, przepisy itd.

              jak ty to sobie wyobrazasz, ze np dyplomaci, ludzie na reprezentacyjnych stanowiskach itp ktorzy
              musza wiedziec jak sie zachowac, kiedy pierwszym wyciagnac reke, kiedy nie, jakim widelcem jesc itd - skad oni to wiedza jak nie z kursow?

              na poczatek:

              savoir vivre

              Rzecz sie komplikuje kiedy sie chce byc interesujacym, moralnie idealnym, nietuzinkowym czlowiekiem.
              Takim aby byc, to trzeba cale zycie sie udoskonalac.



              Minnie
    • sunday Re: tak bym chciala dama byc... 10.12.13, 00:12
      > Moi drodzy, [...] jak stac sie dama?

      Czytaj pilnie to forum. Studiuj zwłaszcza paru najaktywniejszych forumowiczów i forumowiczek. Efekt murowany.
      • baba67 Re: tak bym chciala dama byc... 10.12.13, 08:40
        Nie, absolutnie tego nie rob. Dama to charakter a nie jakies tam opinie.
        .Dama to dla mnie osoba z twardo stapajaca po ziemi, z wywazonymi pogladami nie skreslajaca w dyskusji osob ktore maja nieco inne z wyjatkiem ekstremow typu umilowanie faszyzmu i Warsaw Whore,
        Dama ceni pieniadze ale uznaje ze sa rzeczy wazniejsze , nie mozna jej kupic.
        Moze czasem zaklac i lubic chodzic boso bo ubior jako taki damy nie czyni.Jest asertywna ale unika urazania innych bez potrzeby.Nie lubi manipulacji w stosunkach damsko meskich wymaga absolutnej szczerosci nie wymaga natomiast spowiedzi generalnej.
        To moj ideal, wiem ze szanse mam ale to jeszcze troche potrwa.Znalam podobna osobe(juz nie zyje) i nieodmiennie ja podziwiam.
        • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc... 10.12.13, 23:13
          Pięknie to napisałaś, Babo smile
          Dama to taki "gen", który się posiada, albo nie. Czasami przytłamszony z powodu najróżniejszych okoliczności, jednak nigdy nie wyłączony. Kobieta pozbawiona tego "genu", żeby skończyła nawet 100 kursów dobrych manier, to damą nie będzie.
          • bene_gesserit Re: tak bym chciala dama byc... 11.12.13, 00:05
            Nic bardziej błędnego.
            Do pewnych rzeczy można dorosnąć, zwłaszcza jeśli w dzieciństwie miało się pod górkę. Wola zmian i chęć rozwoju mogą wiele. Ponura deterministyczna wizja, którą roztoczyłaś nie ma nic wspólnego z prawdą, tak jak kursy dobrych manier z byciem damą big_grin
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 11.12.13, 11:26
              bene_gesserit napisała:
              tak jak kursy dobrych manier z byciem damą

              ale kursy dobrych manier moga wiele pomoc... ogladalas Take the Lead z Banderasem?
              Antonjo gra tam Pierre Dulaine, (postac prawdziwa) ktory postanowil uczyc nieuprzywilejowane dzieci dobrych manier.

              wytanczyc

              praca nad soba uszlachetnia, a jeszcze jak ktos naprawde chce...

              a to Pierre Dulaine, o ktorym jest caly film:


              wspanialy czlowiek.

              Minnie
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 11.12.13, 11:27
                *Antonio*

                lapa mi sie omsknela...

                M
          • baba67 Re: tak bym chciala dama byc... 11.12.13, 09:31
            Dziekuje Matyldosmile
            Niemniej co do genu to bym tak ujela ze mozna miec gen ktory bardzo utrudnia bycie dama ukochanie dobr materialnych przede wszystkim.Ogromnej wiekszosci populacji przy staraniach moze sie udac.
        • kornel-1 Re: tak bym chciala dama byc... 11.12.13, 19:09
          baba67 napisała:

          > Nie, absolutnie tego nie rob. Dama to charakter a nie jakies tam opinie.

          ...zwłaszcza, że często są one sprzeczne i wyrażają jedynie indywidualne stanowiska/przekonania forumowiczów.

          > Moze czasem zaklac i lubic chodzic boso bo ubior jako taki damy nie czyni.

          Z tym się nie zgodzę. Dama nie klnie i zawsze elegancko się ubiera.

          Kornel
          • baba67 Re: tak bym chciala dama byc... 11.12.13, 19:17
            Nawet o prac w ogrodzie?Gumiaczki i koniec marzen o damie?
            Dama ubiera sie stosownie.Czasem elegancko, tak.
    • vilez Re: tak bym chciala dama byc... 10.12.13, 18:52
      Czytaj Coehlo (big_grin)
    • annthonka Re: tak bym chciala dama byc... 10.12.13, 19:48
      Smarkulą nie jesteś już od dawna.
      Jesteś dorosłą kobietą. Najwyższa pora przywyknąć do tego stanu i porzucić infantylne zachowanie. To będzie pierwszy krok na drodze do stania się damą smile
      • charliette Re: tak bym chciala dama byc... 10.12.13, 21:29
        Czysta prawdasmile choć w moim odczuciu 'kobiet a' to bardzo wielkie slowo
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 10.12.13, 22:42
          charliette napisała:
          choć w moim odczuciu 'kobiet a' to bardzo wielkie slowo

          hmmmmmmmm......

          Minnie
        • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc... 10.12.13, 23:16
          charliette napisała:

          > w moim odczuciu 'kobiet a' to bardzo wielkie slowo<

          Jeśli to rozumiesz, to jestes na dobrej drodze smile
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 10.12.13, 23:40
            matylda1001 napisała:
            Jeśli to rozumiesz, to jestes na dobrej drodze

            no wlasnie mam watpliwosci - niby takie wielkie slowo, a nawet napisac poprawnie
            sie nie chcialo... a czy Dama nie powinna??? aby ????

            Minnie
            • charliette Re: tak bym chciala dama byc... 12.12.13, 01:39
              Przepraszam, dopiero uczę się pisać na ekranie dotykowym wink
    • bene_gesserit Re: tak bym chciala dama byc... 11.12.13, 00:07
      Nie ma cudownej receptury.

      Najpierw musiałabyś określić, co to dla ciebie znaczy 'byc damą' - to pojecie-worek, trochę jak 'bycie dobrym człowiekiem', do którego każdy wrzuca coś innego.

      Z twoich wyjaśnień trochę wynika, że brak ci pewności siebie - to akurat można zdobyć na terapii, ale to ciężka praca i kosztuje dużo bólu - zastanów się, czy jesteś na to gotowa.
      • charliette Re: tak bym chciala dama byc... 12.12.13, 01:44
        Tak, brak pewności siebie to podstawa ktorej mi jeszcze brak, aczkolwiek w kobiecie siła! Mam nadzieje ze powoli stane sie oparciem sama dla siebie. Ale dzięki za cenne 'odkrycie'. Przynajmniej sama moge sie przekonac jak odbiera mnie ktos kto zna mnie tylko z jednego wpisu. To cenna wskazowka bo wierzę, że uczymy sie cale życiesmile
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 12.12.13, 02:15
          charliette napisała:
          Przynajmniej sama moge sie przekonac jak odbiera mnie ktos kto zna mnie tylko z jednego wpisu. To cenna wskazowka bo wierzę, że uczymy sie cale życie

          ja nie znosze szablonow, ale ten akurat, uwazam, niestety jest przez znakomita wiekszosc ludzi postrzegany jako prawda - "pierwsze wrazenie jest najwazniejsze".

          Czy spotykasz kogos po raz pierwszy 'na luzie', towarzysko, czy spotykasz potencjalnego pracodawce na interview, czy zalatwiasz sprawe w zalozmy banku itd - pierwsze wrazenie jest najwazniejsze. tak cie zapamietaja i tak ocenia,
          i w przyszlosci trudno bedzie zmienic swoj image mimo wielkich staran.

          Minnie
          • charliette Re: tak bym chciala dama byc... 12.12.13, 02:42
            Droga Damo masz absolutną rację, choć myślę-troche bardziej poblazliwie, ze mamy szansę dorastac, zdobywac cenne doświadcz enie i- do czego zmierzam, wzmacniac pewność w siebie same. I mam nadzieję, że w moim-jeszcze malym stażu bycia kobietą, ludzie również będą podchodzić do mnie (do nas) z taka nutka zrozumienia.
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 12.12.13, 06:38
              charliette napisała:
              I mam nadzieję, że w moim-jeszcze malym stażu bycia kobietą, ludzie również będą podchodzić do mnie (do nas) z taka nutka zrozumienia.

              Czy mozna miec taka nadzieje? zawsze. czy nalezy na to liczyc? nigdy.
              Czy aby byc dama mozna byc leniem i liczyc na 'nutke zrozumienia'?
              mozliwe ale watpliwe... smile

              Minnie
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 12.12.13, 09:31
                hej Charliette a jesli moge spytac- czemu uwazasz ze jestes "glupkowata"? smile
                czy to twoje wlasne odczucie czy ktos ci tak powiedzial?
                i, podobnie, czemu jestes niesmiala? uwzasz ze -
                jestes niewystarczajaco ladna, za gruba, za chuda, za malo wyksztalcona - etc??

                Oczywscie nie oczekuje odpowiedzi, ale moze bym byla w stanie lepiej pomoc gdybm cos o tobie wiedziala? zapraszam tez na priva -klik na nick
                - wbrew pozorom, nie gryze, wiecej szczekam smile

                Minnie
    • urko70 Re: tak bym chciala dama byc... 11.12.13, 09:59
      charliette napisała:

      > Moi drodzy, jestem nowicjuszka i mam nadzieje ze sie nie powtarzam... chciałbym
      > tylko wiedzieć jak ze smarkuli ktora nawet nie zna dobrze ojczystego jezyka, k
      > tora jest slaba i niesmiala i glupkowata (tak, szczerze moge przyznac ze taka j
      > estem)jak stac sie dama? Jak odnalezc sile i pokazac swoje atuty? Co myslicie?
      > Moze macie za soba takie przemiany?

      Po pierwszych kilku wersach miałem wrażenie, że piszesz nie o sobie ale kimś z forum. Dobrze, że jasno wskazałaś, że masz na myśli siebie. smile

      Umiejętność krytycznego spojrzenia na siebie, swoje zachowanie to już bardzo dużo, wtedy zaczynasz się zastanawiać czy dobrze robię i szukać prawidłowych rozwiązań.

      Jak stać się?
      1. zastanowić się / dowiedzieć się kim jest dama, jakie posiada cechy.
      studiować różne poradniki sv, oczywiście najlepiej wybierać takie, którymi autorzy są sooby które znają się na sv, np: dyrektorzy protokołu dyplomatycznego.
      Równocześnie można wyłapywać otoczenia zachowania które są przykre, złe, niewłaściwe etc i samej nie zachowywać się w ten sposób.

      2. zacząć korygować swoje zachowania do zachowań właściwych damie.


      - wypowiadaj się poprawnie językowo,
      - zanim powiesz to pomyśl, zanim wyślesz to przeczytaj
      - nie obrażaj
      - nie wywyższaj się
      - nie poniżaj w tym również samej siebie
      - wypowiadaj się spokojnie, składnie
      - bądź życzliwa ale nie uniżona
      - zauważaj zalety innych, wady pomijaj milczeniem ale jeśli już o nich mowa to używaj konstrukcji typu:"ja bym ubrała się inaczej" zamiast "wyglądasz jak ....a",
      - nie przypisuj innym negatywnych cech
      - bądź spokojna, opanowana
      - nie obgaduj, nie plotkuj - chyba, ze pozytywnie

      i oczywiście wiele wiele innych.
      smile
      • charliette Re: tak bym chciala dama byc... 12.12.13, 01:50
        Dziękuję chyba pierwszemu mężczyznie ktory wypowiedział sie pod moim wpisem. Dobrze usłyszeć opinie z obu światów K.&M. smile
        Powinnam byc zadowolona, bo wiekszosc Twoich rad moge juz odhaczyc jako 'zrobione'! smile
        • urko70 Re: tak bym chciala dama byc... 12.12.13, 12:07
          charliette napisała:

          > Dziękuję chyba pierwszemu mężczyznie ktory wypowiedział sie pod moim wpisem. Do
          > brze usłyszeć opinie z obu światów K.&M. smile

          Nie ma za co.
          Zdaje się, że pierwszym był sunday, tyle tylko, ze nie wiem czy aby nie pisał ironicznie.


          > Powinnam byc zadowolona, bo wiekszosc Twoich rad moge juz odhaczyc jako 'zrobio
          > ne'! smile

          A propos pisowni: pisz po polsku smile
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 13.12.13, 00:10
            urko70 napisał:
            A propos pisowni: pisz po polsku

            Dziekujemy za wskazowke Mister Urko.

            Nie wiem jak Charliette, ja jednak jestes swiadoma ze komuna padla, a w zwiazku z tym zniewolenie.
            Nastala wolnosc, w tym takze slowa i wyboru.

            Moj wybor- angielska klawiatura. Dlaczego, nie bede sie tlumaczyc.
            Ty masz takze wybor - czytac lub nie.

            Minnie
            • urko70 Re: tak bym chciala dama byc... 13.12.13, 12:44
              ach_dama_byc_z_kanady napisała:

              > urko70 napisał:
              > A propos pisowni: pisz po polsku
              >
              > Dziekujemy za wskazowke Mister Urko.
              >
              > Nie wiem jak Charliette, ja jednak jestes swiadoma ze komuna padla, a w zwiazk
              > u z tym zniewolenie.
              > Nastala wolnosc, w tym takze slowa i wyboru.
              >
              > Moj wybor- angielska klawiatura. Dlaczego, nie bede sie tlumaczyc.
              > Ty masz takze wybor - czytac lub nie.

              Jedną z zasad sv jest poprawne pisanie, ma to swoje logiczne uzasadnienie. Jednak oczywiście to Twój wybór czy stosujesz tę zasadę czy masz ją w nosie i zdeklarujesz, że zamiast "łaski" zrobisz komuś "laske".

              I to nie jest kwestią wolności, a kultury wypowiedzi, wręcz szacunku do odbiorcy.
              • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc... 14.12.13, 12:04
                urko70 napisał:

                > Jedną z zasad sv jest poprawne pisanie, ma to swoje logiczne uzasadnienie. Jednak oczywiście to Twój wybór czy stosujesz tę zasadę czy masz ją w nosie i zdeklarujesz, że zamiast "łaski" zrobisz komuś "laske".<

                Musisz wiedzieć, że s-v nie przewiduje ani robienia łaski, ani laski. S-v preferuje okazywanie uprzejmości.
                • kornel-1 Re: tak bym chciala dama byc... 14.12.13, 14:08
                  matylda1001 napisała:
                  > Musisz wiedzieć, że s-v nie przewiduje ani robienia łaski, ani laski. S-v prefe
                  > ruje okazywanie uprzejmości.


                  Urko70 tego nie wie? Albo uważa inaczej?

                  Kornel
                  • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc... 14.12.13, 20:30
                    kornel-1 napisał:

                    >Urko70 tego nie wie? Albo uważa inaczej?<

                    Na to wygląda...

                    • urko70 Re: tak bym chciala dama byc... 16.12.13, 11:11
                      matylda1001 napisała:

                      > kornel-1 napisał:
                      >
                      > >Urko70 tego nie wie? Albo uważa inaczej?<
                      >
                      > Na to wygląda...

                      Tobie.
                      • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc... 16.12.13, 12:41
                        urko70 napisał:

                        > Tobie.<

                        Mnie, ale na Twoje życzenie smile
                        • urko70 Re: tak bym chciala dama byc... 16.12.13, 14:46
                          matylda1001 napisała:

                          > urko70 napisał:
                          >
                          > > Tobie.<
                          >
                          > Mnie, ale na Twoje życzenie smile

                          Fantazjujesz.
                • urko70 Re: tak bym chciala dama byc... 16.12.13, 11:10
                  matylda1001 napisała:

                  > > Jedną z zasad sv jest poprawne pisanie, ma to swoje logiczne uzasadnienie
                  > . Jednak oczywiście to Twój wybór czy stosujesz tę zasadę czy masz ją w nosie i
                  > zdeklarujesz, że zamiast "łaski" zrobisz komuś "laske".<
                  >
                  > Musisz wiedzieć, że s-v nie przewiduje ani robienia łaski, ani laski. S-v prefe
                  > ruje okazywanie uprzejmości.

                  Musisz matyldo wiedzieć, że tu nie o łasce mowa tylko o poprawnym wysławianiu się / pisaniu.
                  • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc... 16.12.13, 12:38
                    urko70 napisał:

                    > Musisz matyldo wiedzieć, że tu nie o łasce mowa tylko o poprawnym wysławianiu się / pisaniu.<

                    A Ty, Urko, powinieneś wiedzieć, że jak ktoś nie dysponuje klawiaturą z polskimi znakami, to "ł, ą, ę, ó" nie napisze, choćby bardzo chciał. Inteligentny człowiek, który posiadł umiejętność czytania, jeśli wykaże dobrą wolę, właściwe znaczenie wyrazu (każdego) wyłapie z kontekstu. Tobie nie brakuje ani jednego ani drugiego (tylko z tym trzecim masz kłopot), więc Twoje zarzuty względem Minnie uznałam za zwykłe czepialstwo.
                    • urko70 Re: tak bym chciala dama byc... 16.12.13, 14:52
                      matylda1001 napisała:

                      > > Musisz matyldo wiedzieć, że tu nie o łasce mowa tylko o poprawnym wysławi
                      > aniu się / pisaniu.<
                      >
                      > A Ty, Urko, powinieneś wiedzieć, że jak ktoś nie dysponuje klawia
                      > turą z polskimi znakami, to "ł, ą, ę, ó" nie napisze, choćby bardzo chciał. Int
                      > eligentny człowiek, który posiadł umiejętność czytania, jeśli wykaże dobrą wolę
                      > , właściwe znaczenie wyrazu (każdego) wyłapie z kontekstu. Tobie nie brakuje an
                      > i jednego ani drugiego (tylko z tym trzecim masz kłopot), więc Twoje zarzuty wz
                      > ględem Minnie uznałam za zwykłe czepialstwo.

                      Otóż matyldo, klawiatury to my mamy takie same, to tylko kwestia zmiany ustawień.
                      A jeśli już o brakach to zabrakło Ci zauważenia tego, że to ona czepiła się mnie kiedy ja pisałem do kogoś innego, kiedy wskazywałem, że dama (ta prawdziwa) powinna pisać poprawnie.
                      • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc... 16.12.13, 15:00
                        urko70 napisał:

                        > matyldo<

                        smile Już pojęłam. Okazuje się, że nie tylko dobrej woli Ci brakuje. Szkoda.
                        • urko70 Re: tak bym chciala dama byc... 17.12.13, 14:05
                          matylda1001 napisała:

                          > urko70 napisał:
                          >
                          > > matyldo<
                          >
                          > smile Już pojęłam. Okazuje się, że nie tylko dobrej woli Ci brakuje. Szkoda.

                          smile czyli nie pojęłaś, pewnie dlatego, że masz wiele braków.*

                          * skoro proponujesz taki styl pisania to w takim samym Ci odpisuję.
                          • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc... 17.12.13, 20:37
                            urko70 napisał:


                            > smile czyli nie pojęłaś, pewnie dlatego, że masz wiele braków.*<

                            Jak sobie życzysz.

                            > * skoro proponujesz taki styl pisania to w takim samym Ci odpisuję.<

                            To nie jest taki sam styl.
                            • urko70 Re: tak bym chciala dama byc... 19.12.13, 13:58
                              matylda1001 napisała:

                              > > smile czyli nie pojęłaś, pewnie dlatego, że masz wiele braków.*<
                              >
                              > Jak sobie życzysz.
                              >
                              > > * skoro proponujesz taki styl pisania to w takim samym Ci odpisuję.<
                              >
                              > To nie jest taki sam styl.

                              "Okazuje się, że nie tylko dobrej woli Ci brakuje"
                              "pewnie dlatego, że masz wiele braków"

                              Style jest takim sam, do tego Ty rozpoczynasz.
                              • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc... 19.12.13, 14:53
                                urko70 napisał:

                                > Style jest takim sam, do tego Ty rozpoczynasz.<

                                Długo jeszcze chcesz sie bawić w ten sposób? Sprawiasz na mnie wrażenie człowieka inteligentnego, a koniecznie starasz się mnie przekonać, że jest inaczej. Dlaczego?
                                • urko70 Re: tak bym chciala dama byc... 23.12.13, 11:47
                                  matylda1001 napisała:

                                  > Długo jeszcze chcesz sie bawić w ten sposób? Sprawiasz na mnie wrażenie człowie
                                  > ka inteligentnego, a koniecznie starasz się mnie przekonać, że jest inaczej. Dl
                                  > aczego?

                                  Na to jakie masz wrażenia składa się wiele czynników, najczęściej są one z autopsji.
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 18.12.13, 04:28
                        urko70 napisał:
                        A jeśli już o brakach to zabrakło Ci zauważenia tego, że to ona czepiła się mni
                        > e kiedy ja pisałem do kogoś innego,

                        kiedy wskazywałem, że dama (ta prawdziwa) powinna pisać poprawnie.

                        tak, bo mila panienka ktora stara sie byc dama jednoczesnie na poczatek w prawie kazdym poscie robi albo bledy ortograficzne, typograficzne (dziekuje yo piekna rade) i wyraza opinie ze " kobiet a to wielke slowo) - no niby wielkie, ale niechlujnie napisane???
                        do pewnego momentu to wytrzymalam.

                        ktos kto predestynuje do bycia Dama powinien zaczac od starannego wyrazania sie.
                        Brak polskiej czy rosyjskiej czy chinskiej klawiatury nie ma tu do rzeczy - od razu widac poprawna polska pisownie i przy braku stosownych znaczkow i literek.

                        A ty Urko doskonale to wiesz, tylko szukasz okazji zeby sie mnie na sile i bez sensu czepic, ot taki maluczki.
                        Tu wrzec zolcia za spalony bezwartosciowy wrak po wieki wiekow amen, tam sie brac za podpalanie ambasady "a niech wiedza!", tu obrazic kobiety bo jak sie da to czemu nie, tam sie wyprzec klamstwa w zywe oczy - ot caly URKO, lololol
                        I poprawna POLSKA klawiatura z pisownia bez bledow nic ci w tym nie pomoze - kultury ci przez to nie przybedzie.
                        oj NIE.
                        Minnie
                        • urko70 Re: tak bym chciala dama byc... 19.12.13, 13:55
                          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                          > urko70 napisał:
                          > A jeśli już o brakach to zabrakło Ci zauważenia tego, że to ona czepiła się
                          > mni
                          > > e kiedy ja pisałem do kogoś innego,

                          > kiedy wskazywałem, że dama (ta prawdziwa) powinna pisać poprawnie.
                          >
                          > tak,

                          Właśnie. A resztę niedotyczącą mojej wypowiedzi pomijam.
    • mari_kola Re: tak bym chciala dama byc... 13.12.13, 16:48
      Ciekawa dyskusja. Kiedyś odbyłam podobną z moim znajomym, który damę, kobietę z klasą zdefiniował tak - takiej kobiecie nigdy nie ośmieliłbym się zaproponować podwiezienia maluchem. Ja zoponowałam, powiedziałam, że taką kobietę - damę, z klasą - odwiózłby maluchem, a ona zachowywałaby się się, a on tak czuł, jakby ją wiózł najnowszym modelem mercedesa czy innym ferrariwink
      Być damą to dla mnie odnaleźć się w każdej sytuacji nie tracąc nic z siebie. Bycie sobą, które wynika z poczucia godności, która z kolei wypływa z poczucia własnej wartości. Nie - zadufania, zadzierania nosa, ale właśnie poczucia własnej wartości. Ocenić siebie, oszacować, określić wady i zalety, zalety uwypuklić bez fałszywej skromności, nad wadami pracować, albo chociaż zapanować - ciężka praca na długie lata, zawsze jest dobry moment, żeby ją zacząć, a nie kończy się nigdy. Do tego bardzo się przydają przyjaciele, oni o nas potrafią powiedzieć najwięcej. Zdecydowanie więcej niż obcy ludzie po jednym krótkim wpisie na anonimowym forum. A savoir vivre - piękna rzecz. Kiedyś to nie był zbiór egzotycznych zasad z poprzedniej epoki, zachowania mężczyzny wynikały z faktu, że zawsze ma być wsparciem i obroną dla kobiety, kobiety - z faktu, że jest kruchą istotą, która z wysokości piedestału ma odbierać hołdy i łagodzić męską naturę wojownika. Świat się zmienił, kobiety zmężniały, mężczyźni niewieścieją... Do szału mnie doprowadza, kiedy dzwoniący się nie przedstawia, jedzenie w kinie i plażowy strój w teatrze czy kościele. Z drugiej strony z sentymentem wspominam Wokulskiego jedzącego rybę nożem i widelcemwink Nie dajmy się zwariować. Kiedy człowiek - kobiete, mężczyzna - zna swoją wartość, odnajdzie się w każdej sytuacji i nikt mu nie zarzuci chamstwa, prostactwa czy bycia nijakim, nikt bosej damy w wytartych ogrodniczkach i starym słomkowym kapeluszu nie pomyli ze służącąwink
      Takie moje zdanie.

      PS. W sprawie ojczystego języka - czytać, czytać, a w przerwach doczytywać. Jakie cuda można robić z tym językiem! Wystarczy posłuchać piosenek Kabaretu Starszych Panów. Okazuje się, że nawet zwymyślać można kogoś piękną polszczyzną i nie tracąc nic z damywink
      • baba67 Re: tak bym chciala dama byc... 13.12.13, 18:33
        Taka co nikt by jej nie zaproponowal podwiezienia maluchem to damulka a nie dama.
        Odpicowana,zyjaca w innym swiecie , nieodmiennie kojarzona z futrem i pieskiem.
        Prawdziwa dama literacka na zawsze pozostanie dla mnie Marynia Polaniecka.
        Izabella Lecka to zwykla damulka.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 14.12.13, 00:30
        mari_kola napisała:
        zachowania mężczyzny wynikały z faktu, że zawsze ma być wsparciem i obroną dla kobiety, kobiety - z faktu, że jest kruchą istotą, która z wysokości piedestału ma odbierać hołdy i łagodzić męską naturę wojownika. Świat się zmienił, kobiety zmężniały, mężczyźni niewieścieją...

        Ale bredzisz.

        Tu masz Babo odpowiedz na: skad sie biora takie Michaliny Wielgus co potulnie czekaja na mezusia zgode.

        Minnie
        • kicho_nor Re: tak bym chciala dama byc... 14.12.13, 10:28
          ja se uważam, że Charlliet to pani lekko już dawno po przebiegu i robi tu omlety
        • mari_kola Re: tak bym chciala dama byc... 14.12.13, 14:00
          Może w Kanadzie jest inaczej, ale w kręgu kultury europejskiej tak właśnie było. Z tego właśnie - mężczyzna-obrońca, kobieta-łagodząca obyczaje - wynikała kwestia, kiedy kobieta wchodzi do jakiegoś pomieszczenia przed, a kiedy za mężczyzną, fakt, że chodzi po jego lewej, a nie prawej stronie, że uczciwszy uszy obecnych dam nie używało się słów powszechnie określanych jako nieparlamentarne, że to kobieta podawała pierwsza rękę itd., itd. czyli niemal wszystko to, co określamy mianem kindersztuby. I nie ma to nic współnego z potulnym czekaniem na mężusia zgodę. Może warto sięgnąć po kilka interesujących książek z zakresu historii kultury (w tym z zakresu kultury polskiej, w której to kulturze kobieta zajmowała pozycję o wiele lepszą, wyższą niż w innych państwach europejskich i na zgodę mężusia w wielu sprawach czekać nie musiała), zanim zarzuci się komuś, że bredzi. Bo nie mówimy tu o emancypacji, tylko dobrym wychowaniu, manierach itd. oraz skąd się takie a nie inne zachowania biorą. Nie wystarczy, co tak powszechne w dzisiejszych czasach, zakończyć edukację na poradnikach w stylu "jak nabrać ogłady w jeden dzień" czy "przyspieszony kurs dobrych manier". Jak to mawiają - chłop ze wsi wyjdzie, a wieś z chłopa nigdy.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 15.12.13, 02:48
            mari_kola napisała:
            Z tego właśnie - mężczyzna-obrońca, kobieta-łagodząca obyczaje - wynikała kwestia, kiedy kobieta wchodzi do jakiegoś pomieszczenia przed, a kiedy za mężczyzną, fakt, że chodzi po jego lewej,

            Mysle ze mieszaja ci sie pojecia. owszem, kurtuazja wzgledem kobiety wynikala czesto
            z zyciowego faktu ze mezczyzna jest silniejszy fizycznie od kobiety. i tak np szedl po lewej stronie bo jako silniejszy mogl ja bronic w razie czego prawa reka. teraz jest nieco inaczej.
            chocby z faktu o nienaruszalnosci cielesnej i fakcie ze kobieta ma prawo powiedziec NIE.
            kiedys przy calym cudownym SV nie miala, byla np wlasnoscia ojca, brata, meza.
            spojrzawszy doglebnie, co to ma naprawde wspolnego z SV ? nic, skoro kobieta jako czlowiek tak naprawde do powiedzenia nie miala nic.
            Mezczyzna - uliczny obronca, byl jednoczesnie tym samym ktory w pieleszach domowych pral ja 'po mordzie' i zmuszal do wspolzycia czy mogla czy nie bo to "jej obowiazek malzenski".

            Kobieta "lagodzaca obyczaje"?? a jakiez to obyczaje nalezy lagodzic, i czy w ogole w pierwszym rzedzie nie jest to nieeleganckie dac sie tak poniesc emocjom?

            i czy mezczyzna jest jakos szczegolnie zwolniony z lagodzenia obyczajow?
            chyba kazdy, moim zdaniem, powienien zareagowac w obliczu niestosownych.

            Tak ze nie przesadzajmy z tym "kobiety zmeznialy, mezczyni zniewiesciali" bo wcale nie tu pies jest pogrzebany.
            maniery podupadly, owszem, nad czym ja tez ubolewam, ale wcale nie dlatego ze kobiety
            "zmeznialy" a mezczyzni "zniewiescieli".

            Upadek manier nastapil dlatego bo pozwala sie na to. W szkolach znikly lekcje wychowania 'domowego', w zakres ktorego wchodzilo jak np nakrywac do stolu itp,
            rodzice dzieci nie ucza jak siedziec i jesc przy stple. wrecz odwrotnie - uwaza sie ze dzieci przy stole nie nalezy krepowac, czego dowodem jest czesty widok malucha jedzacego rekami w restauracji przy rozbabranym stole. dzieci rzucaja smieci na ziemie, podloge a rodzice im uwagi nie zwracaja. mowia bez szacunku do doroslych, wrecz brzydko,
            i takie tam...

            Minnie





            .
            • mari_kola Re: tak bym chciala dama byc... 15.12.13, 06:46
              ach_dama_byc_z_kanady napisała:


              Mysle ze mieszaja ci sie pojecia. owszem, kurtuazja wzgledem kobiety wynikala c
              > zesto
              > z zyciowego faktu ze mezczyzna jest silniejszy fizycznie od kobiety. i tak np s
              > zedl po lewej stronie bo jako silniejszy mogl ja bronic w razie czego prawa rek
              > a. teraz jest nieco inaczej.

              No właśnie - nie z życiowego faktu, a z pewnych uwarunkowań kulturowych, rycerskich tradycji i takich tam, które u podłoża mają również i naszą fizyczność, ale to nie ona o tych uwarunkowaniach decyduje, tylko właśnie krąg kulturowy, z którego się wywodzimy. Wystarczy zaobserwować, jak to wygląda w innych niż śródziemnomorska kulturach.


              > chocby z faktu o nienaruszalnosci cielesnej i fakcie ze kobieta ma prawo powie
              > dziec NIE.
              > kiedys przy calym cudownym SV nie miala, byla np wlasnoscia ojca, brata, meza.
              > spojrzawszy doglebnie, co to ma naprawde wspolnego z SV ? nic, skoro kobieta ja
              > ko czlowiek tak naprawde do powiedzenia nie miala nic.

              A teraz ma, bo mamy za sobą emancypantki i feministki? Popatrz na statystyki (wiem, wiem, kłamstwa, duże kłamstwa i statystyki), jakoś przemoc domowa i gwałty małżeńskie nie zanikły tylko przez sam fakt nadania kobietom praw wyborczych, a biją nie tylko zapijaczeni obrośnięci troglodyci, ale i doskonale wykształceni ze świetnymi manierami. Niestety, nie wiemy jak to statystycznie (znowu statystyki) wyglądało w średniowieczu czy trochę później, ale obstawiałabym, że nic się w tym względzie nie zmieniło. Albo bardzo mało.

              > Mezczyzna - uliczny obronca, byl jednoczesnie tym samym ktory w pieleszach domo
              > wych pral ja 'po mordzie' i zmuszal do wspolzycia czy mogla czy nie bo to "jej
              > obowiazek malzenski".

              Tu bym też polemizowała. Jeśli to nie jest przypadek sadystycznego psychopaty, który mimo wykształcenia i manier leje żonę, to na ogół facet, który ma odwagę stanąć w Twojej obronie na ulicy, to jest ten typ, który wie, że trzeba również pomóc przy garach, dzieciach, praniu, zakupach, a jak masz PMS, to zejść z drogi, albo przytulić i dać się wypłakać. Bo jest rycerski z charakteru, a nie dzięki kursowi dobrych manier. A pomaganie kobiecie nawet przy garach w niczym nie uwłacza jego godności.
              >
              > Kobieta "lagodzaca obyczaje"?? a jakiez to obyczaje nalezy lagodzic, i czy w og
              > ole w pierwszym rzedzie nie jest to nieeleganckie dac sie tak poniesc emocjom?
              >
              > i czy mezczyzna jest jakos szczegolnie zwolniony z lagodzenia obyczajow?
              > chyba kazdy, moim zdaniem, powienien zareagowac w obliczu niestosownych.
              >
              Mężczyźni łagodzili swoje obyczaje ze względu na obecność kobiet. Ja na ten przykład rozumiem, że czasem przy piwie chłopcy sobie dość grubo żartują w sposób dla mnie zbyt przyciężkawy - kiedyś byłoby to w ogóle nie do pomyślenia, teraz im mówię - panowie, schodzicie na poziom dla mnie zbyt wysoki, idę pooglądać coś ambitniejszego niż wasze żarty, np. randkę w ciemno. Kolejny raz się powstrzymują, co zaskakujące, nie tracąc nic z sympatii i szacunku do mnie. Więc może jednak kobieta może łagodzić obyczaje?... Ale do tego trzeba trochę godności, poczucia własnej wartości mnóstwo szacunku - do innych i do samje siebie, czyli tego, co według mnie czyni damą (wracając do meritum dyskusji).

              > Tak ze nie przesadzajmy z tym "kobiety zmeznialy, mezczyni zniewiesciali" bo wc
              > ale nie tu pies jest pogrzebany.
              > maniery podupadly, owszem, nad czym ja tez ubolewam, ale wcale nie dlatego ze k
              > obiety
              > "zmeznialy" a mezczyzni "zniewiescieli".
              >
              Ja właśnie myślę, że maniery podupadły, bo przemieszały nam się odwieczne role społeczne. Żeby było jasne, nie jestem kurką domową, czekjącą na zgodę mężusia, ale wkurza mnie, kiedy facet pchający się w drzwiach przede mną, ma jeden argument - chciałyście równouprawnienia. Panie, nie o równouprawnienie tu chodzi, bo jak sama nazwa wskazuje tu chodzi o równe prawa (wyborcze, do godziwych zarobków itd.), ale o zwykłe chamstwo. Czasy się zmieniły i ja już też nie czekam, aż mi ktoś drzwi otworzy, bo sama to doskonale mogę zrobić - potrafię! słowo daję! - ba, nawet, jak widzę pana obładowanego tobołkami, to ja mu te drzwi otworzę, przytrzymam, przepuszczę i jeszcze czasem nawet jakiś tobołek nieść pomogę i nic tym sposobem nie tracę ani ze swojej kobiecości, ani godności, czyli nic z damy. Kiedyś Krzysztof Zanussi podobną sytuację skomentował słowami, że pan panu zawsze usłuży, a cham chamowi nigdy. I tu wracamy do sedna sprawy - bycie damą, dżentelmenem - to nie kwestia kursu manier, ale przyrodzonej godności, szacunku do siebie i innych.

              > Upadek manier nastapil dlatego bo pozwala sie na to. W szkolach znikly lekcje w
              > ychowania 'domowego', w zakres ktorego wchodzilo jak np nakrywac do stolu itp,
              > rodzice dzieci nie ucza jak siedziec i jesc przy stple. wrecz odwrotnie - uwaza
              > sie ze dzieci przy stole nie nalezy krepowac, czego dowodem jest czesty widok
              > malucha jedzacego rekami w restauracji przy rozbabranym stole. dzieci rzucaja s
              > mieci na ziemie, podloge a rodzice im uwagi nie zwracaja. mowia bez szacunku do
              > doroslych, wrecz brzydko,
              > i takie tam...
              >
              Tu się zgadzam w stu procentach.

              To może jednak aż tak nie bredzę?... wink
              • rikol Re: tak bym chciala dama byc... 15.12.13, 15:36
                Teraz kobieta ma prawo odejść, kiedyś takiego prawa nie miała. JEst to kardynalna różnica. Są też zasiłki dla samotnych kobiet z dzieckiem, może małe, ale więcej niż nic. Państwo opiekuńcze przede wszystkim opłaca się słabym, czyli kobietom, dzieciom i niepełnosprawnym.

                I kiedyś i teraz istnieli mężczyźni, którzy dobrze traktowali słabszych. Zawsze również istnieli mordercy itp.
                • mari_kola Re: tak bym chciala dama byc... 15.12.13, 17:21

                  rikol napisała:

                  > Teraz kobieta ma prawo odejść, kiedyś takiego prawa nie miała. JEst to kardynal
                  > na różnica. Są też zasiłki dla samotnych kobiet z dzieckiem, może małe, ale wię
                  > cej niż nic. Państwo opiekuńcze przede wszystkim opłaca się słabym, czyli kobie
                  > tom, dzieciom i niepełnosprawnym.
                  >
                  > I kiedyś i teraz istnieli mężczyźni, którzy dobrze traktowali słabszych. Zawsze
                  > również istnieli mordercy itp.


                  Ależ ja nie zaprzeczam prawdom oczywistym i nie twierdzę, że kiedyś było lepiej, a teraz jest gorzej. Postęp w wielu dziedzinach życia społecznego jest i nie trzeba kończyć studiów, żeby o tym wiedzieć, zauważać to iz tego korzystać. Ja tylko twierdzę, że kiedyś nie było tak źle, jak o tym na ogół sądzimy (znowu apel, żeby sięgnąć po dobre książki z zakresu historii kultury, naukowe opracowania z tego zakresu to naprawdę nie jest wiedza hermetyczna, zarezerwowana dla wąskiego grona specjalistów), a teraz nie jest tak dobrze, jak się niektórym wydaje. Np. z tym państwem biorącym w opiekę najsłabszych to gruuuba przesada. Z moich obserwacji życia codziennego wynika, że państwo w opiekę bierze głównie różnej maści cwaniaków, którzy wiedzą, jak się ustawić, jak wykorzystać system. Gdyby tak nie było, nie byłoby potrzeby organizowania szlachetnej paczki, nie byłoby WOŚP, dziennikarstwa interwencyjnego itd. Twierdzę, że bycie damą - bo tym ta dyskusja przynajmniej była na początku - wynika z poczucia godności, własnej wartości i szacunku do siebie i innych, a SV jest szlifem na diamencie. To, co kiedyś wypływało w sposób naturalny z kultury, obyczajowości i określonych ról społecznych, jest teraz w zaniku. Konsekwencja zmian, które zachodzą w świecie - kobiety się emancypują, są coraz silniejsze i niezależne - w tym sensie mężnieją, mężczyźni nie czują się zobowiązani do tych wszystkich rycerskich dyrdymałów, bo my jesteśmy silne i niezależne, więc nie chcą, a coraz częściej nie potrafią zachowywać się, jak na dżentelmena przystało - w tym sensie niewieścieją. I żeby zaobserwować te zmiany też nie trzeba studiów, prawda?
                  Być damą współcześnie to już coś innego niż być damą końca XIX wieku. I tyle. Ale nie jest to niemożliwe. Wymaga tylko ogromu pracy nad sobą, a nie tylko szybkiego kursu dobrych manier.
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 18.12.13, 05:13
                    mari_kola napisała:
                    Twierdzę, że bycie damą - bo tym ta dyskusja przynajmniej była na początku - wynika z poczucia godności, własnej wartości i szacunku do siebie i innych, a SV jest szlifem na diamencie. To, co kiedyś wypływało w sposób naturalny z kultury, obyczajowości i określonych ról społecznych, jest teraz w zaniku. Konsekwencja zmian, które zachodzą w świecie - kobiety się emancypują, są coraz silniejsze i niezależne - w tym sensie mężnieją, mężczyźni nie czują się zobowiązani do tych wszystkich rycerskich dyrdymałów, bo my jesteśmy silne i niezależne, więc nie chcą, a coraz częściej nie potrafią zachowywać się, jak na dżentelmena przystało - w tym sensie niewieścieją. I żeby zaobserwować te zmiany też nie trzeba studiów, prawda?

                    Wlasnie z tym sie nie zgadzam. Bo kobiety pomimo ze pod wieloma wzgledami staly sie niezalezne, smielsze, wyemancypowane, rownouprawione (powiedzmy) - sa w dalszym ciagu kobietami, a mezczyzni chociaz w wielu przypadkach przejeli role kobiety - opiekun rodziny,
                    mniej zarabiajacy malzonek - mezczyznami,
                    a w zestawieniu cech zensko- meskich zasadniczo sie nic nie zmienilo. zmienily sie tylko realia zycia, i jako takowe, uwazam, zmienily sie jedynie pewne reguly SV
                    - ale, one zmienialy sie zawsze, z pewnoscia kodeks SV nie byl niezmienny od czasu jego powstania i samo to w sobie nie jest zle.

                    W konswekwencji zmian, jakie zachodza, widocznie nalezy unowoczesnic dzisiejszy kodeks SV, skoro kobiety nie chca aby np za nie placono - bo np z tym placeniem czesto wiazalo sie bardzo bledne przekonanie "zaplacilem to sie spodziewalem......" (co bynajmniej rycerskie nie bylo) wiec ja osobiscie nie jestem wcale taka przekonana ze ta akurat zmiana poszla w zlym kierunku. nic natomiast nie stoi na przeszkodzie aby podczas spotkania (gdzie placi za siebie kobieta) mezczyzna w dalszym ciagu elegancko otworzyl jej drzwi, odsunal/podsunal krzeslo itp. - to nie ma nic wspolnego z emancypacja.

                    Co podupadlo, powtorze- "na wschodzie" lata faworyzowania pochodzenia robotniczego i chlopskiego a wielka dezaprobata inteligencji i 'burzuazji' spowodowala zanik dobrych manier, to przede wszystkim. zabraklo przekazywania dobrych manier z pokolenia na pokolenie.
                    kto i kiedy mial uczyc dzieci jak i ktorym widelcem jesc rybke albo jak prowadzic sztuke konwersacji gdy na dworze zapanoszyl chlop lub robotnik (bez obrazy dla obojga)
                    Przeciez slynne byly gafy typu Raisa Gorbachowa ktora usiadla w miejscu prezydenta Reagana albo Busha - juz dokladnie nie pamietam - na oficjalnym spotkaniu filmowanym przez swiatowa prase, a skonsternowany prezydent przycupnal obok na stoleczku dla zon.. -
                    skad sie to bralo - "ze zmeznienia i zniewiescienia"?, czy z upadku manier bo najwyzsza wladze w panstwie sprawowaly osoby manier po prostu nie nauczone?

                    Dlatego twierdze ze mieszaja ci sie pojecia, tego niewiescienia/ meznienia,
                    widze tez ze bardzo skutecznie wbilas sobie swoje teorie do glowy,
                    napisalam wiec co napisalam tak bardziej zeby ktos kogo interesuje odmienne zdanie sobie to poczytal, nie zeby cie przekonac.. smile

                    Minnie
                    • mari_kola Re: tak bym chciala dama byc... 18.12.13, 12:50
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                      >
                      > Wlasnie z tym sie nie zgadzam.

                      Co mnie bardzo ciesz, w grucie rzeczy, bo możemy podyskutować wink Podyskutować, a nie tylko podsumowywać swoje wypowiedzi jednym mocnym słowem. Podobno najważniejsze to pięknie się różnić - również w opiniach.

                      >
                      > Bo kobiety pomimo ze pod wieloma wzgledami staly
                      > sie niezalezne, smielsze, wyemancypowane, rownouprawione (powiedzmy) - sa w da
                      > lszym ciagu kobietami, a mezczyzni chociaz w wielu przypadkach przejeli role ko
                      > biety - opiekun rodziny,
                      > mniej zarabiajacy malzonek - mezczyznami,
                      > a w zestawieniu cech zensko- meskich zasadniczo sie nic nie zmienilo.

                      W tym miejscu ja się do końca nie zgadzam. Rzecz oczywista, te zmiany modelowo nie przebiegły i nie przebiegają. Nadal mnóstwo kobiet jest gorzej opłacanych niż mężczyźni na analogicznych stanowiskach. Nie tylko w Polsce, ale i w wielu innych miejscach na świecie. W wielu miejscach na świecie ludzie wpadli w pułapkę politycznej poprawności - to temat na zupełnie inną dyskusję. Zgodzę się, że pod względem fizycznym kobiety nadal są kobietami, mężczyźni - mężczyznami (nadal nie mogą rodzić dzieci, nad czym zapewne raczej nie ubolewają), ale uważam, że właśnie w zestawieniu cech żeńsko-męskich zmienia się bardzo dużo. Np. słynne "chciałabym, a boję się" coraz częściej powinno brzmieć "chciałbym, ale mam takiego pietra, że najchętniej schowałbym się mysiej diurze". Z męskimi cechami charakteru kojarzy nam się stanowczość, odwaga, przedsiębiorczość, zdecydowanie. Jasne, że przez wieki były kobiety, które tymi cechami się charakteryzowały i mężczyźni, którzy tacy nie byli, ale współcześnie staje się to normą. Nie mam nic przeciwko mężczyznom, którzy są czuli, kochający, opiekuńczy, którzy okazują wzruszenie, ale nadal ja osobiście oczekuję, żeby jednak byli zdecydowani, odważni, żeby - przy całej mojej niezależności, samodzielności, odwadze, zdecydowaniu - byli (może nie wszyscy, ale na pewno ten jedyny) dla mnie wsparciem, w sytuacjach, które mnie przerastają, bo w gruncie rzeczy, nadal jestem kobietą - wrażliwą, delikatną, która boi się pijanego, agresywnego, napakowanego i bezmyślnego bywalca siłowni.
                      Pomijam już kwestię mody na metroseksualnych mężczyzn. Nie mam nic przeciwko facetom, którzy o siebie dbają, ale szlag by mnie trafił, gdyby mi gość powiedział, że nie pomoże mi zmienić koła w samochodzie, bo ma świeżo zrobiony manicure. A gdyby mi jescze do tego dodał komentarz, że w końcu same chciałyśmy równouprawnienia, to chyba rozniosłoby mnie ze złości na miejscu. I wracamy do zasad SV. Czy w przytoczonej wyżej sytuacji, zgodnie z zasadami SV, mężczyzna powinien pomóc kobiecie? Dla dżentelmena rodem z wieku XIX czy nawet pierwszej połowy XX wieku, oczywiste byłoby, że tak. A dla współczesnych mężczyzn? To już nie jest takie oczywiste. Pomimo że piszesz, że

                      > zmienily sie tylko realia zycia, i jako takowe, uwazam, zmienily sie jedynie pewne
                      >
                      reguly SV
                      > - ale, one zmienialy sie zawsze, z pewnoscia kodeks SV nie byl niezmienny od cz
                      > asu jego powstania i samo to w sobie nie jest zle.
                      >
                      ja nadal uważam, że zachodzą ogromne zmiany i w naszej kulturze, i w naszej mentalności i w końcu również w naszej psychice. I nadal twierdzę, że kobiety mężnieją, a mężczyźni niewieścieją. I obym była złym prorokiem, ale jak tak dalej pójdzie, to za parę lat reguły SV będą mówiły, że gdy mężczyźnie nawali samochód i będzie siedział zrozpaczony i bezradny na poboczu drogi, to prawdziwa dama powinna się zatrzymać, uspokoić go ciepłym słowem i udzielić mu wsparcia swoim silnym kobiecym ramieniem. Mężczyzna powinien grzecznie podziękować, ale oczywiście nie musi się czuć w żaden sposób zobowiązany do zaspokojenia damy seksualnie za okazaną pomoc i wsparcie. Brrrrr!!!! Ależ horror mi wyszedłwink

                      Dalej piszesz o sytuacji z płaceniem i otwieraniem drzwi:
                      > nic natomiast nie stoi na przeszkodzie aby podczas spotkania (gdzie placi za siebie kobieta) mezczyzna w dalszym ciagu elegancko otworzyl jej drzwi, odsunal/podsunal krzeslo itp.
                      > - to nie ma nic wspolnego z emancypacja.
                      Dla nas to jest oczywiste, dla większości mężczyzn już niestety nie...

                      > Co podupadlo, powtorze- "na wschodzie" lata faworyzowania pochodzenia robotnicz
                      > ego i chlopskiego a wielka dezaprobata inteligencji i 'burzuazji' spowodowala z
                      > anik dobrych manier, to przede wszystkim. zabraklo przekazywania dobrych manier
                      > z pokolenia na pokolenie.
                      > kto i kiedy mial uczyc dzieci jak i ktorym widelcem jesc rybke albo jak prowadz
                      > ic sztuke konwersacji gdy na dworze zapanoszyl chlop lub robotnik (bez obrazy
                      > dla obojga)
                      > Przeciez slynne byly gafy typu Raisa Gorbachowa ktora usiadla w miejscu prezyd
                      > enta Reagana albo Busha - juz dokladnie nie pamietam - na oficjalnym spotkaniu
                      > filmowanym przez swiatowa prase, a skonsternowany prezydent przycupnal obok na
                      > stoleczku dla zon.. -
                      > skad sie to bralo - "ze zmeznienia i zniewiescienia"?, czy z upadku manier b
                      > o najwyzsza wladze w panstwie sprawowaly osoby manier po prostu nie nauczone?

                      Oczywiście - tam, gdzie zapanował komunizm, tam przepadły elity. Efekt - wpadki, jak opisałaś wyżej, albo takie historie ze strojem w operze, jak na sąsiednim wątku. Ale nie demonizujmy komunizmu. W Wielkiej Brytanii, która słynie z doskonałych manier, komunizmu nie było, we Francji-elegancji również, we Włoszech wprawdzie partia komunistyczna dość aktywna pozostaje do dziś, ale elit nie wymordowali, zachodnie Niemcy - demokratyczne i kulturalneitd., a widziałaś w akcji młodzież angielską, francuską, włoską czy niemiecką? Daję sobie uciąć głowę, że na placach może dwóch rąk naliczysz tych, którzy wiedzą, jak się zachować przy stole, jak się zachować w ogóle gdziekolwiek. Jasne - elity (no, może poza Silviem Berlusconim, który na swój sposób też bywa czarujący) wpadek nie zaliczyją, ale reszta społeczeństwa...
                      Świat się zmienia, zmienia się na wielu płaszczyznach, zmieniają się - jak napisałaś - realia życia, a co za tym idzie, zmienia się kultura, mentalność, role społeczne i społeczne oczekiwania względem płci, a za tym zmieniają się i zasady SV. To się nazywa chyba postęp, choć czasem chciałoby się wznieść modlitwę "przed głodem, ogniem, powietrzem morowym i przed takim postępem zachowaj nas Panie".

                      A teoria o mężnieniu i niewieścieniu, którą sobie skutecznie wbiłam do głowy wink , to nie tylko moja teoria, o tym się rozpisują psycholodzy, socjolodzy, kulturoznawcy i różnej maści obserwatorzy rzeczywistości. Gender studies. Jeśli tego wszystkiego nie dostrzegasz wokół Siebie, napisz mi koniecznie, gdzie mieszkasz. Chętnie się tam przeprowadzę, bo dla mnie te zmiany idą za szybko i nie w tym kierunku. "Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam". Jak w tym kotle stać się/pozostać damą? Poczucie godności, własnej wartości i szacunek do siebie i innych.
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: tak bym chciala dama byc... 19.12.13, 01:14
                        mari_kola napisała:

                        Z męskimi cechami charakteru kojarzy nam się stanowczość, odwaga, przedsiębiorczość, zdecydowanie. Jasne, że przez wieki były kobiety, które tymi cechami się charakteryzowały i mężczyźni, którzy tacy nie byli, ale współcześnie staje się to normą. Nie mam nic przeciwko mężczyznom, którzy są czuli, kochający, opiekuńczy, którzy okazują wzruszenie, ale nadal ja osobiście oczekuję, żeby jednak byli zdecydowani, odważni, żeby - przy całej mojej niezależności, samodzielności, odwadze, zdecydowaniu - byli (może nie wszyscy, ale na pewno ten jedyny) dla mnie wsparciem, w sytuacjach, które mnie przerastają, bo w gruncie rzeczy, nadal jestem kobietą - wrażliwą, delikatną, która boi się pijanego, agresywnego, napakowanego i bezmyślnego bywalca siłowni.

                        no i tutaj, very sorry, ale to dla mnie brednie.
                        po pierwsze, najpierw obrazasz kobiety, odbierajac im prawo do bycia stanowczymi, odwaznymi, przedsiębiorczymi, zdecydowanymi. oh, tak, od niechcenia laskawie przyznajesz ze bywaly takie, ale glownie byly to "zalety meskie" - zartujesz sobie pani???
                        Przypomnij sobie chocby jak poswiecaly sie kobiety w czasach kiedy trzeba bylo opiekowac sie rodzina bez biezacej wody, elektryki, gazu, pieniedzy i opieki socjalnej, czesto z mezem alkoholikiem albo inwalida. przypomnij sobie np. sanitariuszki wojenne. Matka Teresa i takie tam. dzisiaj podobnie ale inaczej.
                        A mezczyzni - co to, kiedys byli tylko albo odwazni i zdecydowani albo czuli, kochający, opiekuńczy, okazujący wzruszenie?? albo -albo? znowu zartujesz chyba. moze nie okazywali tego bo nie bylo w modzie, ale natura czlowieka niewiele sie zmienila. nie zapominaj tez ze co w domu to nie na zewnatrz, i tak naprawde nikt nikogo nie mogl dobrze znac -kiedys.

                        moze po prostu powiedzmy sobie, roznica polega na sile fizycznej i jak sama zauwazylas na szowinizmie. dlaczego kobiety sa gorzej oplacane, jak myslisz? bo mezczyzni nami sie tak dobrze, dzielnie "opiekuja"? nie, jest dokladnie odwrotnie, oni nas do cna wykorzystuja, spychaja nas do poddanczej roli, do roli uleglej slabej, lagodnej kobietki, lol
                        bron boze zeby kobiety wiecej od nich zarabialy i mialy lepsze stanowiska.

                        Dalej, boisz sie agresywnych, pijakow? dawniej sie kobiety baly, i teraz sie boja.
                        pod tym wzgledem sie nic nie zmienilo. tak i teraz kazdy normalny, porzadny mezczyzna stanie w obronie kobiety napastowanej. tak jak i wtedy byli pijani i agresywni, byli tacy co mieli
                        "wymanikiurowane rece" i patrzyli sie obojetnie jak pijak molestuje slaba kobiete, tak i teraz sa tacy sami.

                        Pomijam już kwestię mody na metroseksualnych mężczyzn. Nie mam nic przeciwko facetom, którzy o siebie dbają, ale szlag by mnie trafił, gdyby mi gość powiedział, że nie pomoże mi zmienić koła w samochodzie, bo ma świeżo zrobiony manicure. A gdyby mi jescze do tego dodał komentarz, że w końcu same chciałyśmy równouprawnienia, to chyba rozniosłoby mnie ze złości na miejscu

                        To dziwne, ze nie pojmujesz ze nie ma to nic wspolnego ze facet jest metroseksualista i ze jest rownouprawienie. on jest po prostu zle wychowany.
                        gdyby byl dobrze, powiedzialby manikiurowi ze smutkiem "trudno".

                        Dla dżentelmena rodem z wieku XIX czy nawet pierwszej połowy XX wieku, oczywiste byłoby, że tak.

                        akurat.

                        gdy mężczyźnie nawali samochód i będzie siedział zrozpaczony i bezradny na poboczu drogi,

                        tak bedzie rzeczywscie, ale to dlatego ze teraz nie ma samochodu bez komputera.
                        jak ten nawali, to koniec piesni.

                        to prawdziwa dama powinna się zatrzymać, uspokoić go ciepłym słowem i udzielić mu wsparcia swoim silnym kobiecym ramieniem.

                        ty zdaje sie wlasnie cos takiego propagujesz - kojenie meskich nieszczesc przez lagodne a silne inaczej damy ??

                        Minnie
      • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc... 14.12.13, 20:27
        mari_kola napisała:

        >Z drugiej strony z sentymentem wspominam Wokulskiego jedzącego rybę nożem i widelcemwink <

        A czy zastanawiałaś się skąd Wokulski, a w ślad za nim pan Łęcki wzięli te noże? smile
        Jako pierwszy podano chłodnik (potrzebna łyżka). Po chłodniku podano polędwicę (nóż i widelec). Sandacz był trzecim i ostatnim daniem (sztućce do ryb lub sam widelec). Potem był już tylko deser, lody. Niemożliwe żeby Mikołaj nie sprzątał ze stołu po zjedzeniu kolejnej potrawy (państwo Łęccy by do tego nie dopuścili), więc noże używane do polędwicy zostały sprzątnięte. W chwili pojawienia się sandacza, na stole nie miał prawa leżeć żaden nóż. Wokulski przyniósł je chyba w kieszeniwink
        • mari_kola Re: tak bym chciala dama byc... 15.12.13, 17:32
          Pyszna obserwacjawink Nigdy tych sztućców nie liczyła, za to od czasów pierwszej lektury "Lalki" pamiętam jego wytłumaczenie dla tego zachowania. Łamanie konwenansów jest takie fajne wink . Pod warunkiem, że się je ma opanowane do perfekcji. Inaczej wychodzi z tego zwykłe prostactwo, prawda?
          • matylda1001 Re: tak bym chciala dama byc... 15.12.13, 19:08
            Prawda smile Gdyby to zrobił Książę, albo Starski.. ale zachowanie Wokulskiego było w tym wypadku baaardzo ryzykowne, i bez tego nie miał u Łęckich zbyt wysokich notowań. Gdyby nie wykład o angielskich hrabiach, którzy na polu bitwy wyjadali rosół prosto z garnka, byłby uznany za prostaka. To ci hrabiowie uratowali Wokulskiego, pannie Izabeli zaimponowały znajomości parweniusza. Paradoksalnie, gdyby Izabela była dobrze wychowana (a nie tylko wytresowana), to do rozmowy o łamaniu konwenansów wcale by nie doszło. Wszak to ona, jako pierwsza skomentowała zachowanie ojca, który poszedł w ślady gościa, a w ogóle nie powinna tego zauważyć. Łęcki też nie zachował się zgodnie z zasadami s-v.
            • esk10 Re: tak bym chciala dama byc... 29.12.13, 17:20
              A mozeby tak wzorować się na jakichś współczesnych damach np. na Tyszkiewiczowej ?
Pełna wersja