Dodaj do ulubionych

Zwierzę w domu, a odwiedzający

24.01.14, 10:10
Co powiecie na taką sytuację: osoba A ma do osoby B interes. Obie osoby znają się dość długo, ale dość luźno. Osoba B zgadza się pomóc A w jej sprawie. Pozostawia jej wybór co do miejsca spotkania: swój dom, dom A, neutralny grunt.
Osoba A decyduje, że przyjdzie do B.
Bardzo istotny szczegół: osoba A WIE, że B ma w domu kota.
A przychodzi i na "dzień dobry" informuje, ze nie lubi kotów i chce, by osoba B. odizolowała ja od zwierzaka. (Kto ma kota, wie, ze to jest prawie niewykonalne smile, bo koty bez trudu sa w stanie otworzyć sobie drzwi "z klamki". )

B. próbuje bezskutecznie spełnić żądania A, ale nie wychodzi, kot powraca do pomieszczenia, gdzie są A i B. A okazuje swe niezadowolenie. Po spotkaniu komentuje do B i innych osób, że w domu B. kot ma większe prawa, niż gość.

Wg mnie A nie ma racji: osoba ta sama wybrała miejsce spotkania u B wiedzac, ze B ma zwierzę, którego ona nie "trawi", przyszła w swoim interesie i zachowała b. niegrzecznie.
A jakie Wasze opinie?

PS. Wazne, albo niesmile szczegóły:
1. B. to nie ja smile
2. A nie jest uczulona na koty - zwyczajnie ich nie lubi
3. Kot B. niczym się w zachowaniu nie wyróżnia spośród innych kotów, jego zachowanie jest typowe dla tych zwierząt
4. B. nie ma w drzwiach pomieszczen mieszkalnych zamków, ani typu zamykania uniemożliwiającego kotu otwarcie drzwi
5. Poza B. nie ma w czasie spotkania z A innych domowników.
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:28
      - gościowi należy zapewnić pewien komfort, a każdy kociarz ma transporter.
      Gość nie powinien z kolei być bardzo wymagający.

      Moja znajoma ma kota, który atakuje każdego gościa.

      ________________
      Nasz forowy serwis skasował ostatnio przynajmniej 2 całe wątki. Twój o administratorkach
      i mój:

      forum.gazeta.pl/forum/w,10226,149156402,149156402,_laska_vs_laska_Gdzie_granica_.html

      ***********************************************
      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • kora3 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:39
        nm.buba011 napisał:

        > - gościowi należy zapewnić pewien komfort, a każdy kociarz ma transporter.

        Owszem Bubo, tylko z całym szacunkiem dla gościa trudno przez kilka godzin trzymać niewinne zwierzę w małej klatce, bo ktoś nie lubi zwierząt a decyduje ze przyjdzie do domu, gdzie one są.

        > Gość nie powinien z kolei być bardzo wymagający.


        oooo właśnie smile
        >
        > Moja znajoma ma kota, który atakuje każdego gościa.

        A mój znajomy ma drapieżnego kanarka smile Bubo - napisałam listę szczegółów: TEN kot nie jest agresywny, zachowuje się standardowo, jak większość normalnych kotów.

        >
        > ________________
        > Nasz forowy serwis skasował ostatnio przynajmniej 2 całe wątki. Twój o administ
        > ratorkach
        > i mój:


        Mój wątek nie był O administratorkach, a DO nich. Nic dziwnego, ze został skasowany, skoro sprawa została zakończona. Twego watku nawet nie widziałam,. to się nie wypowiem

        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
        • nm.buba011 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:50
          kora3 napisała:

          > Mój wątek nie był O administratorkach, a DO nich. Nic dziwnego, ze został skaso
          > wany, skoro sprawa została zakończona.

          - oczywiste. smile Masz wygimnastykowany... kręgosłup.

          > Twego watku nawet nie widziałam,. to się nie wypowiem

          - nie wypowiadając się, też sprezentujemy swoje stanowisko.
          Skoro został skasowany, to sprawa również... zakończona.



          ***********************************************
          www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • kora3 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:56
            nm.buba011 napisał:
            >
            > - oczywiste. smile Masz wygimnastykowany... kręgosłup.

            daruj, ale ja nie zawsze pojmuje Twe ...dygresje smile
            >
            > > Twego watku nawet nie widziałam,. to się nie wypowiem
            >
            > - nie wypowiadając się, też sprezentujemy swoje stanowisko.

            Owsze - stanowisko polegające na tym, ze jeśli się czegos nie wie, to lepiej się nie wypowiadać w tym temacie smile

            > Skoro został skasowany, to sprawa również... zakończona.

            Niekoniecznie, możesz argumentami przekonać administracje, by przywróciła wątek >
            • urko70 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 11:59
              kora3 napisała:

              > nm.buba011 napisał:
              > >
              > > - oczywiste. smile Masz wygimnastykowany... kręgosłup.
              >
              > daruj, ale ja nie zawsze pojmuje Twe ...dygresje smile

              Albo ktoś ma kręgosłup (moralny) albo go nie ma, czyli ma giętki i dopasowujący się do wybranych warunków.
              Co do usuwania: mówi Ci coś "usuwanie wybranych kart z historii, wymazywanie gumką pewnych zdarzeń, wiesz kto i czemu puszczał do druku książki z wybielonymi kartami" ?
              Jak temat skończony to wątek można zamknąć, ale nie usuwać.
              Usuwa ten, który chce coś ukryć.


              > > Skoro został skasowany, to sprawa również... zakończona.
              >
              > Niekoniecznie, możesz argumentami przekonać administracje, by przywróciła wątek

              ROTFL
      • urko70 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 11:50
        nm.buba011 napisał:

        > - gościowi należy zapewnić pewien komfort, a każdy kociarz ma transporter.
        > Gość nie powinien z kolei być bardzo wymagający.

        Kwestia szacunku dla gościa, jak gospodarz ma gościa w nosie to pozwoli swoim zwierzętom czy małym dzieciom na zachowania nieakceptowalne przez gościa.
        Co innego gdy kot przejdzie po podłodze i otrze się o nogi gościa, a co innego gdy wskakuje na kolana, gdy opiera się łapami i drapie pazurami po nodze gospodarza.

        Kota można albo do transportera albo do łazienki albo trzeba zmienić klamki.

        > ________________
        > Nasz forowy serwis skasował ostatnio przynajmniej 2 całe wątki. Twój o administ
        > ratorkach

        Ja widzę ich znacznie więcej. Najpierw myślałem, że nie umiem znaleźć pewnych wątków ale potem okazało się, że ich po prostu nie ma, zostały usunięte.
        I jakoś tak dziwnie w każdym z nich jest mnóstwo błędów tych samych osób, głównie tych które powinny świecić wzorem.
        Jak ktoś się wstydzi to usuwa.
        • kora3 Znow szczegóły :) 24.01.14, 12:06
          urko70 napisał:
          > Co innego gdy kot przejdzie po podłodze i otrze się o nogi gościa, a co innego
          > gdy wskakuje na kolana, gdy opiera się łapami i drapie pazurami po nodze gospod
          > arza.


          Czytałeś post założycielski? Jest tam wyraźnie napisane, że osoba A, na "dzień dobry", czyli zaraz jak weszła poinformowała, ze nie lubi kotów i zażądała by znikł z jej pola widzenia.
          kot wskakujący na kolana osoby, która ledwo weszła? Osobliwe smile

          >
          > Kota można albo do transportera albo do łazienki albo trzeba zmienić klamki.


          Nie, kota NIE można "do transportera", bo mowa o dłuższym spotkaniu, a nie o "wizycie" kuriera, listonosza, czy pana sprawdzającego liczniki wody. Kot to nie zabawka, to jest zwierzę - czuje i ma zarówno psychiczne, jak i fizyczne wymagania. Dla kota, który w transporterze tylko podrózuje i to zwykle krótko zamkniecie go na parę godzin w tym pojemniku to jest SZOK. A pojemnik ten zwykle nie jest dla kota wygodny.

          Od biedy, można kota zamknąć w innym pomieszczeniu, ale naprawdę trudno, by ktoś zmieniał sobie klamki i montował zamki w drzwiach, bo może kiedyś zechce swoją sprawę i niego załatwić ktoś, kto kotów nie lubi smile

          PS. Przepraszam, ze tak zapytamsmile: co znaczy "świecić wzorem"?
          • kora3 a tak w ogóle :) 24.01.14, 12:10

            > urko70 napisał:
            a c
            > o innego
            > > gdy wskakuje na kolana, gdy opiera się łapami i drapie pazurami po nodze
            > gospod
            > > arza
            .[/i]

            To dlaczego gosciowi miałoby przeszkadzać, ze kot drapie po nodze ...gospodarza? Serio pytam smile
            • urko70 Re: a tak w ogóle :) 24.01.14, 12:34
              kora3 napisała:

              > > urko70 napisał:
              > > a co innego gdy wskakuje na kolana, gdy opiera się łapami i drapie pazurami po
              > nodze gospodarza.[/i]
              >
              > To dlaczego gosciowi miałoby przeszkadzać, ze kot drapie po nodze ...gospodarza
              > ? Serio pytam smile

              Pomyliłem się, powinno być "gościa". Ja umiem przyznać się do pomyłki.
                • urko70 Re: a tak w ogóle :) 24.01.14, 12:57
                  kora3 napisała:

                  > fajnie, a wyjaśnisz co znaczy :"świecić wzorem"?smile

                  Co w tym fajnego, że tego typu wątki są usuwane?
                  Pytałaś już o to w (24.01.14, 12:06.) i odpowiedziałem na to.
                  • jacek226315 Re: a tak w ogóle :) 27.01.14, 13:02
                    urko70 napisał:

                    > kora3 napisała:
                    >
                    > > fajnie, a wyjaśnisz co znaczy :"świecić wzorem"?smile
                    >
                    > Co w tym fajnego, że tego typu wątki są usuwane?
                    > Pytałaś już o to w (24.01.14, 12:06.) i odpowiedziałem na to.
                    A jak ktos nie lubi dziecie to ma na przywitanie dzieci usunac z pola widzenia?
                    • urko70 Re: a tak w ogóle :) 27.01.14, 13:07
                      jacek226315 napisał:

                      > > Co w tym fajnego, że tego typu wątki są usuwane?
                      > > Pytałaś już o to w (24.01.14, 12:06.) i odpowiedziałem na to.
                      > A jak ktos nie lubi dziecie to ma na przywitanie dzieci usunac z pola widzenia
                      > ?

                      Co to ma wspólnego z pytaniem do którego się odnosisz?
                      Jak nie lubi to niech ich nie ma, usuwać ich w domu gospodarza nie może.
                      • a1ma Re: a tak w ogóle :) 27.01.14, 18:28
                        > > > Pytałaś już o to w (24.01.14, 12:06.) i odpowiedziałem na to.
                        > > A jak ktos nie lubi dziecie to ma na przywitanie dzieci usunac z pola wid
                        > zenia
                        > > ?
                        >
                        > Co to ma wspólnego z pytaniem do którego się odnosisz?
                        > Jak nie lubi to niech ich nie ma, usuwać ich w domu gospodarza nie może.

                        Dokładnie to samo zdanie ma zastosowanie do zwierząt.
          • urko70 Re: Znow szczegóły :) 24.01.14, 12:48
            kora3 napisała:

            > Czytałeś post założycielski? Jest tam wyraźnie napisane, że osoba A, na "dzień
            > dobry", czyli zaraz jak weszła poinformowała, ze nie lubi kotów i zażądała by z
            > nikł z jej pola widzenia.
            > kot wskakujący na kolana osoby, która ledwo weszła? Osobliwe smile

            Nie dość, że czytałem i to przeczytałem.
            A Twoje "zaraz jak weszła..." to już Twoje i tylko Twoje dopowiedzenie nie zmieniające przedstawionej przeze mnie różnicy - z uwzględnieniem pomyłki, o której pisaliśmy w innym poście.


            > Kota można albo do transportera albo do łazienki albo trzeba zmienić klamki.
            >
            > Nie, kota NIE można "do transportera", bo mowa o dłuższym spotkaniu,

            Właściwe zabezpieczenia oczywiście należy dobrać do okoliczności.

            > PS. Przepraszam, ze tak zapytamsmile: co znaczy "świecić wzorem"?

            Proszę bardzo: link + link
            • kora3 Re: Znow szczegóły :) 24.01.14, 13:09
              urko70 napisał:
              > A Twoje "zaraz jak weszła..." to już Twoje i tylko Twoje dopowiedzenie nie zmie
              > niające przedstawionej przeze mnie różnicy - z uwzględnieniem pomyłki, o której
              > pisaliśmy w innym poście


              Jakie "moje" i jakie "dopowiedzenie" - było to w 1 poście, a o tym, że od progu zażadała usunięcia kota opowiada sama ...osoba A. Opowiada w stylu "Jak weszłam, to od razu powiedziałam, że ja kotów nie lubię i kot ma znikac z pokoju, a B. ...." smile
              >
              > Właściwe zabezpieczenia oczywiście należy dobrać do okoliczności.

              zabezpieczenia przed czym?
              • urko70 Re: Znow szczegóły :) 24.01.14, 14:43
                kora3 napisała:

                > urko70 napisał:
                > > A Twoje "zaraz jak weszła..." to już Twoje i tylko Twoje dopowiedzenie
                > nie zmie
                > > niające przedstawionej przeze mnie różnicy - z uwzględnieniem pomyłki, o
                > której
                > > pisaliśmy w innym poście

                >
                > Jakie "moje" i jakie "dopowiedzenie"

                Odnosiłaś sie do mojej wypowiedzi w której pisałem że czym innym jedno
                zachowania a czym innym drugie zachowanie.
                Twoje przypominanie zachowania gościa nie ma tu nic do rzeczy.



                > zabezpieczenia przed czym?

                To zależy.
                    • kora3 Re: Znow szczegóły :) 24.01.14, 17:01
                      urko70 napisał:
                      >
                      > Przykładowo przed nie porządanym kontaktem.

                      ale jak wiesz, kot spał u kontaktu nie szukał. Gdyby zaczał szukać łatwo byłoby temu za[obiec np. biorąc kota na kolana, gospodarza - oczywiście. I po niepożądanym kontakciesmile
                      Nadmieniam raz jeszcze, ze ten kot (jak bardzo wiele innych w tym wieku) naprawdę jest mało towarzyski i sprawia wrazenie, że to osoby, które chcą go zbyt nachalnie adorować dązą do niepożądanych przezeń kontaktów "smile
                      • urko70 Re: Znow szczegóły :) 27.01.14, 09:52
                        kora3 napisała:

                        > > Przykładowo przed nie porządanym kontaktem.
                        >
                        > ale jak wiesz, kot spał u kontaktu nie szukał. Gdyby zaczał szukać łatwo byłoby
                        > temu za[obiec np. biorąc kota na kolana, gospodarza - oczywiście. I po niepoż
                        > ądanym kontakciesmile

                        Rozmawiamy w wielu różnych gałęziach wątku, być może w którymś podwątku
                        dopisałaś, że kot nie dotykał gościa. W starterze tego stwierdzenia nie zauważyłem.

                        Skoro kot nie szukał kontaktu, ani w momencie gdy gość wszedł do domu ani później w czasie wizyty, a mimo to gość źle się z tym czuł o czym informował, to powstaje pytanie czy gość aby nie miał fobii. A jesli gość miał fobię to powstaje kolejne pytanie:
                        co mówi SV o zachowaniu gospodarza wobec fobii gościa?

                        Wobec tego, że gospodarz nie umiał poradzić sobie z kotem to wzięcie i utrzymanie na kolanach kota staje się wątpliwe skuteczne.
                        • rikol Re: Znow szczegóły :) 27.01.14, 23:39
                          Jak można "nie poradzić sobie z kotem"?

                          Jeśli ktoś nie lubi kotów, to nie powinien przychodzić do mieszkania, gdzie mieszka kot. Kot jest prawowitym domownikiem i ma większe prawa niż gość. Gość powinien się dostosować.

                          Fobię się leczy, a nie obarcza się nią wszystkich dookoła.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Znow szczegóły :) 25.01.14, 04:47
                kora3 napisała:
                zabezpieczenia przed czym?

                no chyba przed tym niebezpiecznym tygrysem...?

                Jako wlascielka zwierzecia, bylam postawiona w podobnej sytuacji.
                Przyszla do mnie z wizyta osoba ktora bywala u mnie wczesniej, wiedziala ze mam psy,
                i jakos jej wczesniej nie przeszkadzaly.
                az pewnego razu zazyczyla sobie abym zaczela zamykac psy w drugim pokoju jak przychodzi.
                Zdziwilam sie bardzo i zaczelam pytac o co chodzi.
                Otoz okazalo sie, ze tak naprawde ta osoba nigdy szczerze moich psow nie lubila
                bo maja dluga siersc latwo wychodzaca i bardzo oblazaca po ubraniu, a ona tego nie lubi,
                i co gorsza z trudem to potem schodzi.

                Wiec po pierwsze, mogla mi to od razu powiedziec, po drugie spytalam czym czysci ubranie wiec- szczotka. no jasne, to moze czyscic do sadnego dnia. poradzilam jej takie rolki na przylepce- nie ma nic lepszego, kilka ruchow i wyczyszczone.
                Nie zgodzilam sie natomiast do zamykania psow podczas jej obecnosci, dlaczego?
                Ano dlatego ze jako posiadaczka zwierzecia wiem ze one tez maja uczucia.
                Sa podekscytowane i przejete wizyta goscia, ciesza sie jak ktos przyjdzie- to bardzo przyjacielskie psy - poza tym to sa psy pasterskie wiec one nie moga nie wiedziec co sie dzieje,
                to dla nich udreka. one musza oblatywac "stado" i pilnowac porzadku, i w ogole wiedziec co sie dzieje. sa z natury bardzo zywe i ruchliwe, wiec siedzenie pol godziny samemu w pokoju to juz tortury. poza tym jeden z nich zaczyna wkrotce wyc. i nie przestaje.
                (podobnie kot, moze zaczac miauczec i miauczec, drapac w drzwi, skakac itp)

                Dla mnie moje psy to sa jak domownicy, jak czlonkowie rodziny - na rownych prawach.
                nie mialabym sumienia ich zamknac gdzies jak 'za kare', wiedzac jakie one sa szczesliwe gdy "cos sie dzieje", i jak kochaja towarzystwo.

                Co jako gospodarz moge w takiej sytuacji dla goscia zrobic?

                Mam obowiazek upilnowac psy aby po wstepnym powitaniu goscia- obwachanie, pomerdanie itp juz sie do niego odczepily, i wiecej sie nie zblizaly. wystarczy, ze go widza. wystarczy jak sie poloza gdzies pod przeciwlegla sciana. zreszta takie sa psy - im wiecej nie trzeba jak te wstepne dyrdymaly.

                Ale zamknac? na czas pobytu? w zyciu!!
                jak sie komu nie podoba to niech do mnie nie przychodzi.

                Minnie
                • kora3 Rolka to jest to :) Matyldo 25.01.14, 11:29
                  Rozumiem Ciebie, jako mająca współbojowników na czterech łapach doskonale.

                  Rozumiem też ludzi, którzy nie chcą mieć ze zwierzętami styczności. Nie rozumiem natomiast roszczeniowości takich ludzi i bezsensownego moim zdaniem zachowania.
                  Inną sprawą jest "wizyta" kogoś, kto nas "odwiedzić" musi: kurier, listonosz, pan sprawdzający liczniki wody itd. Po pierwsze taka osoba musi przyjśc, po drugie nie musi wiedzieć, ze mamy jakieś zwierzę, po trzecie- taka "wizyta" trwa tak krótko, że nie ma problemu z izolacją zwierząt.

                  Natomiast jeśli kto wybiera się do nas z dłuższą wyzutą, wie, że mamy zwierzaki i mimo to sam inicjuje spotkanie u nas, albo przyjmuje zaproszenie a potem chce żeby zwierzę "znikło" , to ma nierówno pod sufitem niestety.

                  Ludzie, którzy radzą, żeby kota na kilka godzin w mieszkaniu zamknąć w transporterze, albo psa w oddzielnym pomieszczeniu nie mają Damo zwyczajnie wyobraźni, a także żadnej wiedzy o psychice zwierząt. Mieć nie musza, ale nie mając - po co udzielać takich pseudorad.

                  PS. Pozdrawka dla piesków smile
            • kora3 A propos synonimów :) 24.01.14, 13:43
              To, że jakieś wyrazy SĄ synonimami, nie znaczy, że można je stosować zamiennie w idiomach. Zasada ta w rzadszych przypadkach stosowana jest też poza idiomami, ale w idiomach - zawsze.
              Sorry, ale to jest podstawowa wiedza, Urko.
              • nm.buba011 Re: A propos synonimów :) 24.01.14, 14:00
                Zwierzę w domu, a odwiedzający
                kora3 24.01.14, 10:10 Odpowiedz

                Bardzo istotny szczegół: osoba A WIE, że B ma w domu kota.
                A przychodzi i na "dzień dobry" informuje, ze nie lubi kotów i chce, by osoba B. odizolowała ja od zwierzaka.



                Znow szczegóły smile
                kora3 24.01.14, 12:06 Odpowiedz

                Czytałeś post założycielski? Jest tam wyraźnie napisane, że osoba A, na "dzień dobry", czyli zaraz jak weszła poinformowała, ze nie lubi kotów i zażądała by znikł z jej pola widzenia.
                kot wskakujący na kolana osoby, która ledwo weszła? Osobliwe smile


                - owymi szczegółami, Ty, Koro, bezustannie... manipulujesz.

                ***********************************************
                www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 04:21
        nm.buba011 napisał:
        a każdy kociarz ma transporter.
        Gość nie powinien z kolei być bardzo wymagający.


        Nigdy w zyciu nie mialam zadnych transporterkow dla moich kotow.
        jak musialam zaniesc go do wterynarza to w duzej torbie typu adidas,
        a w domu kota w torbie kilka godzin nie da sie trzymac.

        Minnie
      • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 15:21
        nm.buba011 napisał:

        > - gościowi należy zapewnić pewien komfort, a każdy kociarz ma transporter.

        Transporter - jak sama nazwa wskazuje - służy do transportu zwierzęcia. W przeciwieństwie do chlebaka, który - jak również sama nazwa wskazuje - służy do noszenia granatów smile

        > Gość nie powinien z kolei być bardzo wymagający.

        Pełna zgoda. Gość może nie życzyć sobie zbyt bliskich kontaktów ze zwierzakiem, jeśli tego nie lubi, ale wymagać od progu (kiedy nie zna jeszcze ewentualnych przykrych dla niego zachowań pupila państwa domu) pełnej izolacji nie powinien. Zwłaszcza, gdy sam wybrał ten dom na miejsce spotkania, choć mógł wybrać inne miejsce, wiedząc o domownikach na czterech łapach.


        > Moja znajoma ma kota, który atakuje każdego gościa.

        Współczuję znajomej i gościom. Szczerze. Miałam podobnie zwariowaną kotkę - dla "swoich" kochana, przymilna i co tylko się dało, a dla gości wróg nr 1. Sytuacja trudna do jakiegokolwiek rozwiązania, niestety.
        • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 18:54
          beata_ napisała:
          > ale wymagać od progu (kiedy nie zna jeszcze ewentualnych
          > przykrych dla niego zachowań pupila państwa domu) pełnej izolacji nie powinien.

          Dżizas. Ty naprawdę WIERZYSZ w prawdziwość przekazu Kory?

          - Witaj B!
          - Dzień dobry A!
          - Zamknij tego kota gdzieś!

          Kornel
          • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 20:10
            kornel-1 napisał:

            > Dżizas. Ty naprawdę WIERZYSZ w prawdziwość przekazu Kory?

            A jakie ma znaczenie KTO przekaz przekazał?

            Kot, pies, "mysza" czy inne rybki, to za jedno - zakładamy, że SĄ i tyle. Gość wie, że są w domu i może zareagować PRZED wizytą (jeśli ma jakieś zastrzeżenia) albo wybrać inne miejsce spotkania.
            Miał taki wybór? Miał.
            Dalsza dyskusja jest jest zbędna, moim zdaniem


            > - Witaj B!
            > - Dzień dobry A!
            > - Zamknij tego kota gdzieś!

            Bo?
            Gryzie, drapie, rzuca się, liże po rękach (i nie tylko), miałczy...
            • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 20:19
              beata_ napisała:
              > A jakie ma znaczenie KTO przekaz przekazał?

              Nie podkreślałem kto smile Pytałem o wiarę w prawdziwość opisu.
              Dla mnie opisana sytuacja, że ktoś "od progu" woła o usunięcie z oczu kota jest mało realna. Bez względu, kto z forumowiczów go przedstawił, zwłaszcza, gdy nie był jej świadkiem.

              Kornel
              PS. wysłałem e-maila do Ciebie.
              • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 20:31
                kornel-1 napisał:

                > Nie podkreślałem kto smile Pytałem o wiarę w prawdziwość opisu.

                Ale NAPISAŁEŚ czyj to przekaz/opis - nie musiałeś podkreślać jakoś specjalnie smile
                Dla mnie (i pewnie nie tylko dla mnie - ale głowy nie dam) Twój przekaz jest jasny - chodziło Ci akurat dokładnie o Korę smile

                ps.
                Maila zaraz obejrzę
                • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 20:52
                  beata_ napisała:
                  > Ale NAPISAŁEŚ czyj to przekaz/opis - nie musiałeś podkreślać jakoś specjalnie :
                  > )
                  > Dla mnie (i pewnie nie tylko dla mnie - ale głowy nie dam) Twój przekaz jest j
                  > asny - chodziło Ci akurat dokładnie o Korę smile

                  No cóż. Świat wielu osób oparty jest na domysłach. W moim pytaniu podkreśliłem wierzysz, tak jak Ty podkreśliłaś napisałeś.

                  Kornel
                  • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 21:48
                    kornel-1 napisał:

                    > No cóż. Świat wielu osób oparty jest na domysłach.

                    Manipulujesz, posługując się ogólnikiem smile
                    Teoretycznie niczego nie można Ci zarzucić, ale...


                    > W moim pytaniu podkreśliłem wierzysz, tak jak Ty podkreśliłaś napisałeś.

                    W Twoim pytaniu niczego nie podkreśliłeś - wybacz, jeśli tylko ja tego nie zauważyłam.

                    • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 22:15
                      beata_ napisała:

                      > kornel-1 napisał:
                      >
                      > > No cóż. Świat wielu osób oparty jest na domysłach.
                      >
                      > Manipulujesz, posługując się ogólnikiem smile


                      Manipulowanie to brzydka rzecz. Skąd uśmiech na końcu stwierdzenia?

                      Moje pytanie miało postać:

                      Cytat
                      --------
                      Ty naprawdę WIERZYSZ w prawdziwość przekazu Kory?
                      --------

                      Doprawdy, trzeba dużo złej woli, aby nie dostrzec, KTÓRY element w pytaniu został podkreślony.

                      > W Twoim pytaniu niczego nie podkreśliłeś - wybacz, jeśli tylko ja tego n
                      > ie zauważyłam.

                      Wybaczam.

                      Kornel
                      • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 00:22
                        kornel-1 napisał:

                        > Manipulowanie to brzydka rzecz. Skąd uśmiech na końcu stwierdzenia?

                        Skąd uśmiech?
                        Może stąd, że po prostu nie wierzę, żebyś robił to z chęci manipulacji?


                        > Moje pytanie miało postać:
                        > [...]

                        Wybacz, ale nadal nie widzę żadnych merytorycznie uzasadnionych podkreśleń, wyróżnień itp.
                        Jedyne, co widzę to podkreślenie, że Korze wierzyć według Ciebie nie należy...
                        Dalibóg - nie wiem na czym opierasz swoje przekonanie.
                        • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 02:08
                          beata_ napisała:
                          > Wybacz, ale nadal nie widzę żadnych merytorycznie uzasadnionych podkreśl
                          > eń, wyróżnień itp.


                          Czasem warto się wyróżniać z tłumu.

                          > Jedyne, co widzę to podkreślenie, że Korze wierzyć według Ciebie nie nal
                          > eży...
                          > Dalibóg - nie wiem na czym opierasz swoje przekonanie.


                          Wyjaśniłem to już w poście z 25.01.14, 20:19. Odnoszę wrażenie, że specjalnie przeciągasz dyskusję.

                          Kornel
                          • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 18:45
                            kornel-1 napisał:

                            >> beata_ napisała:

                            >> Wybacz, ale nadal nie widzę żadnych merytorycznie uzasadnionych
                            >> podkreśleń, wyróżnień itp.

                            >
                            > Czasem warto się wyróżniać z tłumu.

                            Owszem - czasem warto. Tylko czemu to akurat ma służyć w tym konkretnym przypadku? I GDZIE są te wyróżnienia, bo wciąż nie widzę. Nie ma ich jednak, czy tylko ja nie widzę?

                            >> Jedyne, co widzę to podkreślenie, że Korze wierzyć według Ciebie nie należy...
                            >> Dalibóg - nie wiem na czym opierasz swoje przekonanie.
                            >
                            > Wyjaśniłem to już w poście z 25.01.14, 20:19. Odnoszę wrażenie, że specjalnie
                            > przeciągasz dyskusję.

                            Po pierwsze - miło byłoby, gdybyś posługiwał się linkami do przytaczanych postów - oszczędziłoby to czasu niepotrzebnie poświęconego na ich tropienie. smile
                            Po wtóre - weź pod uwagę, że Twoje wrażenia mogą być mylne.
                            I co to znaczy "specjalnie przeciągasz dyskusję"? Sugerujesz, że jest to sztuczne przeciąganie, czy też odmawiasz mi prawa prowadzenia dyskusji w ogóle? Mógłbyś doprecyzować?
                            • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 21:42
                              beata_ napisała:

                              > Owszem - czasem warto. Tylko czemu to akurat ma służyć w tym konkretnym przypad
                              > ku? I GDZIE są te wyróżnienia, bo wciąż nie widzę. Nie ma ich jednak, czy tylko
                              > ja nie widzę?


                              Ty ich nie widzisz.

                              > Po pierwsze - miło byłoby, gdybyś posługiwał się linkami do przytaczanych postó
                              > w - oszczędziłoby to czasu niepotrzebnie poświęconego na ich tropienie. smile

                              Mam odmienne zdanie. W mojej przeglądarce FF 26.0, linki, które prowadzić powinny do konkretnego postu prowadzą jedynie do wątku, w którym post jest umieszczony. W ten sposób - linkując - nie można odnaleźć właściwego postu. Data wskazuje go jednoznacznie.

                              > Po wtóre - weź pod uwagę, że Twoje wrażenia mogą być mylne.
                              > I co to znaczy "specjalnie przeciągasz dyskusję"? Sugerujesz, że jest to
                              > sztuczne przeciąganie, czy też odmawiasz mi prawa prowadzenia dyskusji w ogóle
                              > ? Mógłbyś doprecyzować?


                              * Dwukrotnie już podałem odpowiedzi na dręczące Cię pytania co do uzasadnienia mojego stanowiska. Kilka razy wyjaśniłem, który element w moim pytaniu został podkreślony. Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem dla Ciebie jest rezygnacja ze zgłębiania tej bądź co bądź pobocznej kwestii.
                              * Tak, sugeruję, że jest to sztuczne przeciąganie.
                              * Nie, nie odmawiam Ci prawa do prowadzenia dyskusji w ogóle.

                              > ? Mógłbyś doprecyzować?

                              Na przykład ten Twój ostatni post jest również przeciąganiem dyskusji nt. już wyjaśniony.

                              Kornel
    • default Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:34
      Opisana przez Ciebie sytuacja jest oczywista - skoro A potrzebował przysługi, to powinien dostosować się do warunków proponowanych przez B, a nie wysuwać roszczenia.
      A tak w ogóle w temacie wątku - żądanie usunięcia zwierząt moim zdaniem jest usprawiedliwione tylko w przypadku, gdy odwiedzający jest ewidentnie uczulony na dane zwierzę lub - ewentualnie - do pobytu w danym mieszkaniu jest zmuszony (np. został wezwany jako lekarz, fachowiec do naprawy czegoś itp.).
      Jak ktoś przyjmuje zaproszenie do domu, w którym są zwierzęta i wie o tym, że są, to przez sam fakt przyjęcia zaproszenia akceptuje ich obecność i nie powinien zgłaszać potem pretensji z tego tytułu. Z drugiej strony - gospodarz powinien zadbać, by zwierzę nie nastręczało się gościowi, jeśli zachodzi obawa, że może mu to przeszkadzać.
      • kora3 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:49
        default napisała:
        > A tak w ogóle w temacie wątku - żądanie usunięcia zwierząt moim zdaniem jest us
        > prawiedliwione tylko w przypadku, gdy odwiedzający jest ewidentnie uczulony na
        > dane zwierzę lub - ewentualnie - do pobytu w danym mieszkaniu jest zmuszony (np
        > . został wezwany jako lekarz, fachowiec do naprawy czegoś itp.).


        Tu się w pełni zgadzam Default. Zwykle wizyta lekarza nie trwa parę godzin, a nad fachowcem z kolei nie trzeba stać i dotrzymywać mu towarzystwa, więc dość łatwo jest odizolować ww. od kota. Kota się zamyka w kocim "domku", który jak zauważył słusznie Buba, każdy kociarz smile ma na czas wizyty lekarza, a na czas pracy fachowca po prostu się nim zajmuje. smile

        > Jak ktoś przyjmuje zaproszenie do domu, w którym są zwierzęta i wie o tym, że s
        > ą, to przez sam fakt przyjęcia zaproszenia akceptuje ich obecność i nie powinie
        > n zgłaszać potem pretensji z tego tytułu.


        Pełna zgoda.

        Z drugiej strony - gospodarz powinien
        > zadbać, by zwierzę nie nastręczało się gościowi, jeśli zachodzi obawa, że może
        > mu to przeszkadzać.


        No oczywiście, ale w przypadku akurat kota dość trudno jest spowodować, by np. nie ocierał się o czyjeś nogi.
          • kora3 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 11:04
            Ja również Leno. Nie ufam ludziom, którzy nie lubią zwierząt, bo takowi na ogół nie lubią także ludzi...

            Jednakowoż jeśli kogoś zapraszam do domu INFORMUJĘ, ze mam zwierzaki. Robię to, bo gośc może być uczulony. Spotkałam się z takim przypadkiem raz.
            • illegal.alien Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 16:33
              E, ale tu byla mowa o kims, kto nie lubi KOTA a nie ZWIERZAT. Ja zwierzeta bardzo lubie, ale akurat nie koty (calkiem przypadkiem mam na nie uczulenie i to silne, wiec zazwyczaj nie musze sie z nimi integrowac).

              Jezeli chodzi o temat watku: ja zwierzeta lubie lub co najmniej toleruje, koty akurat najmniej, ale nie na tyle, zeby nie wysiedziec w jednym pomieszczeniu (staram sie tylko unikac kontaktu fizycznego, ze wzgledu wlasnie na alergie). Za to moje dziecko boi sie wszelkich zwierzat (poza wezami, co dziwne). Jak ide do kogos w odwiedziny, a wiem, ze zwierzeta ma, to moja sprawa jest odizolowanie ich od dziecka (albo raczej dziecka od nich). Nie jest to latwe, czesto konczy sie na tym, ze wizyta jest krotka, a dziecko nie schodzi mi z kolan, dlatego wole umawiac sie poza takimi domami - ale nie zawsze sie da.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 04:50
                illegal.alien napisała:
                ale akurat nie koty (calkiem przypadkiem mam na nie uczulenie i to silne, wiec zazwyczaj nie musze sie z nimi integrowac

                a to musisz zaraz kotow nie lubiec, nie wystarczy ze ich nie mozesz?
                ja tez mam alergie na koty, az astme dostalam, ale je bardzo lubie.

                Minnie
              • jacek226315 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 10:30
                illegal.alien napisala:
                >za to moje dziecko boi sie wszelkich zwierzat.
                Zawsze ciekawi mnie czemu dzieci sie boja zwierzat,przeciez czlowiekj nie rodzi sie z bojaznia,wyrobionym gustem i pogladami,to sie w dziecku wyrabia z czasem. Kiedy ide ze swoja boxerka na spacer czesto spotykam sie z obrazkiem kiedy babcia mowi do wnuka "oj kochanie nie podchodz do pieska bo cie ugryzie" no jezeli dzieciakowi sie wmawia,ze pies jest po to by gryzl to nic dziwnego,ze sie pozniej boi.Dorosli sami wyrabiaja w dzieciach fobie. Pewnego dnia idac ze swoim psem,mijalo mnie malzenstwo na rowerach,on przejechal,ona zeskoczyla z roweru i zaczela sie trzasc ,co mnie rozbawilo bo moj czworonog mial trzy miesiace. Chcesz wyleczyc swe dziecko z bojazni czy fobi kup dziecku szczeniaka i zamknij w pokoju na godzine,gwareantuje Ci ,ze po tym czasie beda najlepszymi przyjaciolmi. Kiedys pokazywali na National geografic kobiete ktora miala fobie ,bala sie pajakow. Zamkneli ja w pokoju z tarantulami ktore lazily naokolo(a bylo ich ponad sto) i kazali jej wylapac,kiedy doszla do dziesieciu to reszta byla dla niej pestka
                • illegal.alien Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 12:39
                  Dziekuje za swiatle uwagi i porady.
                  Tak sie sklada, ze mnie rowniez niechec mojego dziecka do zwierzat zadziwia. Nie wiem, czy taka sie urodzila, czy cos jej sie stalo, ale faktem jest, ze moje dziecko nie lubi zwierzat, a wiekszosci sie wrecz boi. Poza rybami i wezami, ktore uwielbia.
                  Ja zwierzeta bardzo lubie (poza kotami), szczegolnie psy.
                  Podobnie jak moj ojciec. Za to moja mama, dziadek i ojciec mojego dziecka zwierzat nie lubia, a nawet tez sie ich boja (szczegolnie psow).
                  No i mam taka corke, ktora mialam okazje oswajac z zaprzyjaznionymi psami, sasiad ma psa, ktorego regularnie widujemy, chodzimy do parku, gdzie sa psy. Ja nigdy jej nie mowilam, ze ma nie podchodzic, bo ona sie zwierzat boi od duzo mlodszego wieku, niz ten, w ktorym moglaby gdziekolwiek pojsc. Nigdy zaden pies na nia nie naskoczyl przy mnie, nawet nie naszczekal.
                  I tez uwazalam kiedys, ze dziecko nie rodzi sie z lekiem przed zwierzetami, teraz nie jestem pewna.
                  A szczeniaka nie kupie tylko po to, zeby przyzwyczaic moja corke, bo mieszkam w trzypokojowym mieszkaniu bez balkonu i czesto wyjezdzam, wiec pies zupelnie sie z naszym stylem zycia nie komponuje.
                    • illegal.alien Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 17:05
                      Dziadek nie zyje, mama mieszka 1500 kmow ode mnie, a ojciec dziecka nie projektuje swoich lekow na dziecko. Tym bardziej, ze jego lek wynika z kultury, w ktorej sie wychowal i ma pelna swiadomosc, ze w kulturze, w ktorej mieszka, rola psa jest zgola inna.
                      Czemu nie mozna przyjac za fakt, ze moje dziecko boi sie zwierzat 'bo tak', tylko trzeba do tego dorabiac teorie? I owszem, do wieku, w ktorym zorientowalam sie, ze corka zwierzat nie lubi bylam z nia niemal 24/7.
                      Dodam, ze ja jako dziecko (male) rowniez nie przepadalam za psami. Mimo, ze moi rodzice mieli psa jak sie urodzilam. Jakos udalo mi sie z tego wyrosnac, zyje, mam sie bardzo dobrze, psy uwielbiam i gdyby nie nasz obecny styl zycia, to na pewno mielibysmy psa w domu. To, ze moje dziecko nie lubi zwierzat, nie przeszkadza mi jakos specjalnie w zyciu. Kiedys albo wyrosnie, albo nie - trudno, nie wszyscy musza palac miloscia do wszystkich zwierzat. Skoro ona lubi weze, to ja z tym walczyc nie bede.
                      Uwag na temat tego, ze to na pewno nie wrodzone i co z tym zrobic mam po dziurki w nosie. Dziekuje za porady, nie czuje potrzeby zmieniania mojego dziecka.
                • anaiss Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 13:07
                  Tak, to prawda, że dzieci są często straszone ugryzieniem przez psa. Ja uważam, że rodzic powinien ostrzec dziecko przed podchodzeniem do obcych psów, ale nie powinno odbywać się to w formie zastraszania. Ja akurat mam ostatnio dobre doświadczenia z kontaktami między moim psem, obcymi dziećmi i ich rodzicami. Często spotykam się z postawą mam, które tłumaczą dzieciom: "Nie, to nie jest Azorek cioci Basi, choć tak samo wygląda, jeśli chcesz go pogłaskać to musimy zapytać panią czy piesek to lubi".
                  Ostatnio podeszła do mnie bardzo mała dziewczynka (mama w zasięgu wzroku) i zapytała mnie czy może przywitać się z moim psem i w jaki sposób on lubi być najbardziej głaskany smile
                  • aqua48 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 17:17
                    anaiss napisała:

                    >Często spotykam się z postawą mam, które tłumaczą dzieciom: "Nie, to nie jest Azorek
                    > cioci Basi, choć tak samo wygląda, jeśli chcesz go pogłaskać to musimy zapytać
                    > panią czy piesek to lubi".

                    To bardzo słuszna postawa. Ja miałam psa, który za dziećmi nie przepadał, a dodatkowo na ulicy się stresował i nie byłam w stanie zagwarantować, że obcego dziecka wyciągającego rękę i zachowującego się nieprzewidywalnie nie odbierze jako zagrożenia dla mnie i nie chapnie. Zdarzało mi się, że taka moja odpowiedź na pytanie czy dziecko może go pogłaskać była odbierana z niedowierzaniem i obrazą, bo taki niewielki i sympatyczny, powinien się cieszyć, że ktoś go chce pogłaskać.
                    • megg76 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 18:42
                      heheh ja mam sytuację odwrotną, mam psa, który budzi strach, pomimo, że to mieszaniec i to jeszcze z dwóch łagodnych ras, charakter ma zgoła odwrotny do wyglądusmile i bardzo lubi dzieci.... Musze przyznać, że nigdy nie spotkałam się ze stwierdzeniem nie podchodź, bo UGRYZIE, ale świadomym lub nieświadomym przenoszeniem bojaźni na dziecko i owszem, nawet dziś dwa razy na chodniku, jak szłam z Z. słyszałam przejdź za mnie, bo pies idzie. chociaż z drugiej strony.... Kiedyś pies mnie ugryzł, taki kundelek sięgający najwyżej do kolan, ugryzł gdy obok niego przechodziłam, tak po prostu. Do tej pory mam w sobie strach przed takimi psami, i niespecjalnie lubię, gdy "bezpańsko" do mnie podchodzą.
                • jemczosnek Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 23:42
                  Trochę z innej beki: zasygnalizuję coś bardzo, uważam, istotnego, co kilkukrotnie widziałam, a do czego nie przyzna się za nic żadna mama czy babcia. Otóż widziałam, jak rodzice/dziadkowie niefrasobliwie nakłaniali małe dzieci do drażnienia/bicia zwierząt (domowych i cierpliwych) albo do demonstrowania tego samego na pluszakach. Nie były to osoby z rodzin patologicznych ani z nizin społecznych. Domowe zwierzęta nie ponosiły z tego tytułu żadnej fizycznej szkody, ale nie o to chodzi. Pytanie, co, gdy ufające opiekunom dziecko wypróbuje ich radosne zachęty na obcym, mniej tolerancyjnym zwierzaku? Kto w razie wypadku nabierze wody w usta, gdzie będzie się szukać winy?
            • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 12:01
              kora3 napisała:
              > Ja również Leno. Nie ufam ludziom, którzy nie lubią zwierząt, bo takowi na ogół
              > nie lubią także ludzi...

              Interesująca wypowiedź.
              Nieprzemyślana wypowiedź.

              Bardzo dużo ludzi nie lubi zwierząt mniejszych niż dłoń a takich jest większość na ziemi.
              Dość wspomnieć pająki, które żyją wokół na i nie zakłócają nam życia w większym stopniu niż koty. Wystarczy pomyśleć, jak by wyglądało mieszkanie, w którym właściciel nie sprzątał po kocie sierści i odchodów. Cóż za kontrast między tymi "wytworami" kotów z pięknymi pajęczynami!

              The 5 Most Hated Creatures on the Plane

              A więc nie ufasz ludziom, którzy nie lubią zwierząt...

              Sądzę, że to nieprzemyślana wypowiedź. Albo faktycznie nie ufasz większości ludzi.

              Tematu, że ludzie, którzy nie lubią zwierząt (na przykład domowych), nie lubią - na ogół - ludzi nie rozwijam, bo stwierdzenie jest bzdurne.

              Kornel
              • jacek226315 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 10:40
                a wiesz kornel-1,ze ja tez bardziej ufam zwierzetom niz ludziom. Zwierze bez powodu krzywdy nie zrobi natomiast czlowiek bez powodu noz w plecy wsadzi. Ciekawe,ze takich np.psow boja sie raczej ludzie ze wsi,bo pies na wsi musi byc zly,duzo szczekac,byc na lancuchu(ciekawy przed czym obroni jak jest przywiazany) a bron Boze by sie z dziecmi bawil,toz to nie dopomyslenia
      • a1ma Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 23:48
        Alergia nie jest żadnym powodem do usunięcia zwierzęcia z pola widzenia - dlatego, ze to po prostu nic nie zmieni, alergeny pozostaną (resztki kociej siersci na meblach, w powietrzu), one sa obecne w pomieszczeniu nawet do kilku LAT po usunięciu kota.

        Często jestem w podobnej sytuacji - mam dwa psy i dwa koty, i często gości. Zamykam zwierzęta zawsze, kiedy wiem, ze mogą przeszkadzać gościom (np. wizyta "ogrodkowa", duże psy i obce dzieci biegajace po trawniku to moim zdaniem nie jest dobre połączenie), ale zawsze robie to z własnej inicjatywy, nigdy, PRZENIGDY żaden z gości nie zadał (!) ode mnie usunięcia zwierzęcia. Czasem proszą tylko o przytrzymanie bernardyna, kiedy przechodzą przez podwórko, co jest zupełnie zrozumiałe. Cóż, zwierze jest w tej sytuacji bardziej "u siebie" niz gość i owszem, uważam, ze mam wobec zwierzęcia większe zobowiązania niz wobec gościa, ktory o własne dobro potrafi doskonale zadbać sam, w najgorszym razie kończąc wizytę. Zwierze wyboru nie ma i nie musi ponosić konsekwencji czyichś fanaberii.
      • kora3 Racja Iwono 24.01.14, 11:23
        a na marginesie: co to w ogóle za gadka, że kot ma większe prawa niż gość?
        Kot jest zwierzęciem - nie rozumie, że ktoś zwyczajnie takich, jak ono nie lubi i nie sposób mu tego wytłumaczyć. A. jest człowiekiem - wie, ze nie lubi kotów i wie, ze w domu B. kot jest! Bezrozumnie decyduje, że spotkają się u B. a potem oczekuje, że B. będzie robić swojemu kotu (który jest U SIEBIE) krzywdę - bo takową byłoby zamknięcie go na parę godzin w transporterze. To nie jest maskotka - to jest czująca istota. Dla kota, który w tym transporterze zwykle tylko podrózuje i to niedaleko to byłby zwyczajnie szok, pomijając już fakt, ze zwykle w takim transporterze nie ma wiele miejsca i parogodzinne przebywanie w nim bez potrzeby byłoby formą dręczenia.

        Oczywiście - bywają różne wyjątkowe zwierzaki u sytuacje. Moi znajomi mają niewielkiego pieska, który z nieznanych im powodów jest bardzo agresywny do każdego obcego. Nie wiedzą dlaczego tak jest, pies jest ze schroniska, nie wychowywali go od szczeniaka. Nie ma wyjścia - tego psa TRZEBA izolować od gości, czy interesantów, bo zwyczajnie może kogoś ugryźć.
        • nm.buba011 Re: Racja Iwono 24.01.14, 12:16
          kora3 napisała:

          > Moi znajomi mają niewielkiego pieska, który z nieznanych im powodów
          > jest bardzo agresywny do każdego obcego.

          - "miłe" pieski mogą preferować lizanie Gościa po twarzy, ustach.
          Co zapewne, zrozumiałe, że takie "figle" uwielbia Gospodarz, może jednak, takiej opcji nie podzielać... Gość.
          Nieprawdaż (za Korą), Koro?
          • kora3 prawdaż Bubo 24.01.14, 12:44
            tylko tym razem pokusiłam się o podanie w 1 poście SZCZEGÓŁÓW. smile
            Własnie na okolicznośc tego, ze spodziewałam się iż mogą pojawić się głosy, że kot B. zaatakował A., odgryzał mu palce, lizał do tam i tu, pił z jego filiżanki itd.. smile

            Tymczasem -osoba A. zaraz po wejściu poinformowała, ze nie lubi kotów i zażądała, żeby zniknął jej z oczu. Nie zaszło NIC takiego, że kot B. osobie A się narzucał, on po prostu BYŁ, U SIEBIE w domu - dodam
    • urko70 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 12:17
      kora3 napisała:

      > Bardzo istotny szczegół: osoba A WIE, że B ma w domu kota.

      Czy osoba A wie, że osoba B nie umie, nie chce zapanować nad swoim zwierzęciem?
      Mówiąc wprost czy gospodarza poinformował przyszłego gościa, o tym, że nie umie zapanować nad kotem? Skoro ich znajomość była luźna do gość mógł o tym nie wiedzieć.

      > A przychodzi i na "dzień dobry" informuje, ze nie lubi kotów i chce, by osoba B
      > . odizolowała ja od zwierzaka. (Kto ma kota, wie, ze to jest prawie niewykonaln
      > e smile, bo koty bez trudu sa w stanie otworzyć sobie drzwi "z klamki". )

      Jak informuje, czy to forma uprzejmej prośby czy to forma polecenia?
      Co prawda kot nie jest mój ale doskonale wiem, że jest to całkowicie wykonalne: zamkniecie w klatce, którą posiadacz kota powinien posiadać, zamknięcie w innym pomieszczeniu.


      > B. próbuje bezskutecznie spełnić żądania A, ale nie wychodzi, kot powraca do po
      > mieszczenia, gdzie są A i B. A okazuje swe niezadowolenie. Po spotkaniu komentu
      > je do B i innych osób, że w domu B. kot ma większe prawa, niż gość.

      "Żądania" piszesz, ja nie wiem jak było ale pachnie mi to już podjętą przez Ciebie decyzją kto jest winny a kto nie winny.
      Takie komentowanie szczególnie za plecami nie jest eleganckie. Przykre że często jest to prawdą.


      > Wg mnie A nie ma racji: osoba ta sama wybrała miejsce spotkania u B wiedzac, ze
      > B ma zwierzę, którego ona nie "trawi", przyszła w swoim interesie i zachowała
      > b. niegrzecznie.
      > A jakie Wasze opinie?

      Nie zaskakuje mnie Twoje zdanie.
      Moim zdaniem istotnym jest czy gość wiedział, że gospodarz nie umie upilnować swojego kota. Mam nadzieję, że udzielisz odpowiedzi na ww pytanie.
      Gdyby gość o tym wiedział można by powiedzieć: skoro wiesz to po co się tam pchasz co oczywiście w żaden sposób nie tłumaczy gospodarza.
      • ginger_k15 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 12:57
        Nie nad każdym zwierzęciem da się zapanować.

        Naprawdę bardzo chciałabym zobaczyć te koty z Waszych opowieści siedzące radośnie po kilka godzin w transporterach. Aż mam ochotę nakręcić film, jak mój kot wchodzi do swojego - 2 osoby upychają, a trzecia go zamyka (po czym transporter turla się po podłodze, bo zwierzę w panice próbuje się z niego wydostać, do tego drze się wniebogłosy).
        Zamykanie go w innym pomieszczeniu też jest mało komfortowe, bo miauczy tak, że go słychać w całym bloku (wydaje mi się, że spotkanie przy takim akompaniamencie też nie należy do przyjemnych).

        Mając na uwadze charakter mojego zwierzęcia zawsze uprzedzam potencjalnych gości, że mam ciekawskiego kota, który lubi gości i to raczej pewne, ze będzie przebywał w tym samym pokoju co my.
        Dla uczulonych zawsze mam zestaw leków na alergię, a jeśli gość jest kocim antyfanem, to staram się w trakcie wizyty zajmować czymś zwierzaka tak, żeby nie zbliżał się do danej osoby.

        Znając sytuację potencjalni goście są w stanie ocenić, czy chcą nas odwiedzić.
        • urko70 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 13:14
          ginger_k15 napisała:

          > Nie nad każdym zwierzęciem da się zapanować.
          >
          > Naprawdę bardzo chciałabym zobaczyć te koty z Waszych opowieści siedzące radośn
          > ie po kilka godzin w transporterach. [...]

          Rodzaj separacji powinno się dobrać do okoliczności.
          Zwierzęta, jak i dzieci powinno się wychowywać, bo potem są kłopoty.


          > Mając na uwadze charakter mojego zwierzęcia zawsze uprzedzam potencjalnych gośc
          > i, że mam ciekawskiego kota, który lubi gości i to raczej pewne, ze będzie prze
          > bywał w tym samym pokoju co my.
          > [...]
          > Znając sytuację potencjalni goście są w stanie ocenić, czy chcą nas odwiedzić.

          Całkowicie się zgadzam i bardzo podoba mi się takie informowanie.
          Pytanie czy w omawianym przypadku gość dostał taką wiedzę.
        • horpyna4 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 13:28
          Ginger, poruszyłaś dość istotny problem: kot zamknięty wbrew swojej woli potrafi nieźle wrzeszczeć. A zamknięty w innym pomieszczeniu dodatkowo drapie drzwi. Nie wiem, jak w takich warunkach da się załatwić jakąkolwiek sprawę.

          Poza tym kot nie będzie ocierał się o nogi osoby wrogo do niego nastawionej, koty wyczuwają takie rzeczy.

          A żądanie usunięcia kota z czyjegoś pomieszczenia, bo się nie znosi kotów, jest równie sensowne, jak np. żądanie usunięcia na czas swojego pobytu jakiegoś obrazu ze ściany, bo się nie znosi konkretnego malarza. Myślę, że ta osoba musi mieć mocno nie po kolei w łepetynie.
              • manjolai Re: Otóż to nt 24.01.14, 19:29
                Ryby sa, jak napisalas, w akwarium, wiec niejako istnieje malo prawdopodobienstwo, iz samodzielnie z niego wyjda i obsiada goscia, ze wzgledu na zwyczaje/mozliwosci ryb istnieje rowniez male ryzyko, iz nieoczekiwanie capna goscia, obwachaja, poliza, podra rajstopy, zaczna szczekac/miauczec/piszczec itp.itd.. Wydaje sie, ze w tej sytuacji problem nie istnieje.
                W przypadku gdy gosc zglasza jednak dyskomfort, bez komentarza poprosilabym o przejscie do innego pomieszczenia, badz tak usadzilabym goscia tak, aby ryb nie widzial (jesli na taki pomysl by przystal).
                • horpyna4 Re: Otóż to nt 24.01.14, 19:52
                  Akurat tak się składa, że kot jest najmniej uciążliwy, jak jest w tym samym pomieszczeniu. Wyrzucony zaczyna się awanturować i dopiero wtedy przeszkadza naprawdę. A kot nie jest psem, którego można zdyscyplinować.

                  Z wypowiedzi pani A wynikało, że przebywanie kota w zasięgu jej wzroku jest takim dla niej dyskomfortem, że ona absolutnie sobie tego nie życzy. To po co wpraszała się do mieszkania pani B? Myślała, że będzie rządzić w cudzym mieszkaniu?

                  Być może rzeczywiście chodziło o to, że w swoim mieszkaniu powinna gościa czymś poczęstować, zwłaszcza że to ona miała interes do gościa. W kawiarni też powinna w tej sytuacji przynajmniej kawę postawić, albo i ciacho. A jak przyszła do kogoś na kilka godzin, to mogła liczyć na to, że (sorry za określenie) nażre się za friko.
                  • manjolai Re: Otóż to nt 24.01.14, 20:06
                    Nie mnie oceniac, jakie powody miala A wybierajac to miejsce spotkan. Z mojego punktu widzenia zachowala sie niewlasciwie z jednego powodu- obmawiajac osobe B. przed innymi.
                    Ale mimo wszystko musze stanac w obronie osoby A. Ma prawo "nie lubic" kotow i mnie jako wlascicielce kota i gospodarzowi spotkania o tym powiedziec. Wiesz, ja po mojej historii z psem (jest na koncu dyskusji) rowniez mam czasem ochote powiedziec, ze psow "nie lubie". Bo argument, ze boje sie psow, czesto spotyka sie z odpowiedzia "ale on nie gryzie".Jest to dla mnie tak samo bezsensowna odpowiedz, jak porada, abym przestala sie bac, to pies mnie nie zaatakuje. Konia z rzedem temu, kto mi powie, jak na zawolanie mozna przestac sie bac.
                    Jako osoba A. (wiedzaca, ze nie lubi/boi sie kotow) wybralabym inne miejsce spotkania. Jako osoba B (czyli gospodarz) na uwage osoby A. skutecznie odseparowalabym ja od kota z podkresleniem SKUTECZNIE i nie komentowala zdarzenia.
                    Mialam raz goscia, ktory przy kolacji oznajmil, ze ma fobie na punkcie.... niebieskiego (takiego koloru mialam zastawe na stole). Bez slowa wymienilam naczynia na te o innej farbie... Wiem, ze nie zawsze da sie spontanicznie poddac zyczeniom gosci, ale zwlaszcza w temacie zwierzat powinnismy miec sporo wyobrazni i wyrozumialosci dla innych. Tak mi sie wydaje.
                    • manjolai Re: Otóż to nt 24.01.14, 20:29
                      Chcialabym podjac jeszcze jedna kwestie, ktora kaze mi stanac w obronie osoby A. To, ze ktos wie, ze posiadam koty (sztuk dwie) w moim przypadku, nie jest jednoznaczne z tym, ze jest swiadomy, iz te 2 osobniki beda "braly udzial" w umowionym spotkaniu. To znaczy, iz nie ma mozliwosci ich odseparowac. Byc moze osoba A nie ma wiedzy dotyczacej natury kota. Byc moze nie znala tez warunkow mieszkaniowych osoby B i jej mozliwosci odseparowania zwierzat. Ja ze wzgledow na potencjalnych alergikow, zawsze, gdy proponuje spotkanie u mnie, dodaje ze sa koty. Kiedy mieszkalam w mieszkaniu z 1 kotem, gdzie nie mialam mozliwosci "wyrzucenia" go za drzwi, rowniez o tym fakcie informowalam przy zaproszeniu tj. "ze kot bedzie w pokoju". To dawalo spore szanse do unikniecia sytuacji jak wyzej.
      • droch Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 12:57
        > Co prawda kot nie jest mój ale doskonale wiem, że jest to
        > całkowicie wykonalne: zamkniecie w klatce, którą posiadacz kota
        > powinien posiadać, zamknięcie w innym pomieszczeniu.

        W klatce można tez zamknąć gościa, co również spełni cel izolacji od kota, tym bardziej, jeśli A nie umie zapanować nad swoimi nerwami.
        "Chcącemu nie dzieje się krzywda", pan A mógł zastrzec *przed* wizytą, że życzy sobie pełnej separacji zwierzęcia.
        • urko70 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 13:08
          droch napisał:

          > W klatce można tez zamknąć gościa, co również spełni cel izolacji od kota, tym
          > bardziej, jeśli A nie umie zapanować nad swoimi nerwami.
          > "Chcącemu nie dzieje się krzywda", pan A mógł zastrzec *przed* wizytą, że życzy
          > sobie pełnej separacji zwierzęcia.

          Od kilkuset lat nie trzyma się ludzi w klatkach ale oczywiście masz prawo do swoich propozycji.

          To jest właśnie ten szacunek, lub jego brak, dla gości.
          Owszem, mógł zapytać czy właściciel zwierzęcia umie zapanować nad zwierzęciem ale może uznał, że to pytanie byłoby niegrzeczne?
          Prawdopodobnym jest też, że nie chciał narażać gospodarza na niepotrzebne fatygowanie się w miejsca poza miejscem zamieszkania. Ale to już przypuszczenia.
          • droch Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 13:15
            > Od kilkuset lat nie trzyma się ludzi w klatkach ale oczywiście masz prawo do sw
            > oich propozycji.

            Niezupełnie. Agresywnych ludzi - oczywiście, że trzyma się.

            > Owszem, mógł zapytać czy właściciel zwierzęcia umie zapanować nad zwierzęciem a
            > le może uznał, że to pytanie byłoby niegrzeczne?

            Spekulacje.
            Takie same jak moje: może panu A nie udało się załatwić swojej sprawy z B i dlatego mu się nagle zmniejszył poziom tolerancji?
            • kora3 Ja zupełnie nie wiem 24.01.14, 13:32
              skad ciągłe sugestie Urko, że kot osoby B. realnie przeszkadzał w spotkaniu, naprzykrzał się A. czyli, ze B nad nim nie panuje. To sa niczym nie poparte fantazjesmile

              Opisałam sytuację szczegółowo w 1 poście, dokładnie tak, jak przedstawiają ją OBIE te osoby. Nie jest tak, że B. mówi, iż to A powiedziała, co powiedziała, a A. twierdzi, że powiedziała, bo kot jej się narzucał. A przyznaje, ze oczekiwała, ze B. usunie z pola jej widzenia kota, po tym, jak powiedziała B., ze nie lubi kotów i nie chce z nimi przebywać.
              Moim zdaniem takie oczekiwanie jest więcej niż bezczelne, zważywszy na to, że to A. zaproponowała spotkanie ws. swojego interesu u B, wiedząc, ze B. kota ma.

              Czy przejawem szacunku dla gościa ma być dreczenie zwierzęcia, zmiana wystroju mieszkania, bo gość tak nie lubi itp.?
          • kora3 Osobliwe pojmowanie szabunku 24.01.14, 13:19
            urko70 napisał:
            >
            > To jest właśnie ten szacunek, lub jego brak, dla gości.

            Po pierwsze - jak widać, u Ciebie działać on ma tylko w stosunku do gościa, ale gośc już szacunku gospodarzowi najwyraźniej okazywać nie musi smile

            A po drugie - jeśli do mnie ktoś przyjdzie i stwierdzi, że nie chce patrzeć np. na moje zasłony w pokoju, to ja je powinnam zdjąć, ewentualnie zmienić na inne wg gustu gościa?

            > Owszem, mógł zapytać czy właściciel zwierzęcia umie zapanować nad zwierzęciem a
            > le może uznał, że to pytanie byłoby niegrzeczne?


            ale po cóz miałby o to pytac? Z natury swej nie znosi kotów i nie chce przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu. Co ma do tego panowanie B. nad swoim zwierzęciem?

            > Prawdopodobnym jest też, że nie chciał narażać gospodarza na niepotrzebne fatyg
            > owanie się w miejsca poza miejscem zamieszkania. Ale to już przypuszczenia.


            A no, to jak taka to "grzeczna" osoba, to wiedząc, iż B. ma kota w domu i dokonując wyboru ze nie chce go fatygować, może powinna wspomnieć kulturalnie, ze nie znosi kotów i oczekuje, ze kota na czas jej wizyty w domu nie będzie?
            • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 24.01.14, 14:32
              kora3 napisała:

              > > To jest właśnie ten szacunek, lub jego brak, dla gości.
              >
              > Po pierwsze - jak widać, u Ciebie działać on ma tylko w stosunku do gościa, ale
              > gośc już szacunku gospodarzowi najwyraźniej okazywać nie musi smile

              1. Poniżej moje wypowiedzi w których zarzucam gościowi brak elegancji co
              jest równoznaczne z brakiem szacunku.
              To tyle w kwestii tego co widzisz, a czego nie widzisz.
              "Takie komentowanie szczególnie za plecami nie jest eleganckie."
              "natomiast nie wyobrażam sobie zwrotów
              "informacyjno żądaniowych". To byłoby mało eleganckie."

              2. Moim zdaniem nawet sugerowanie wsadzania gościa do klatki nie jest
              przejawem szacunku dla gościa. Ale oczywiście masz prawo inaczej oceniać
              takie zachowanie.



              > A po drugie - jeśli do mnie ktoś przyjdzie i stwierdzi, że nie chce patrzeć np.
              > na moje zasłony w pokoju, to ja je powinnam zdjąć, ewentualnie zmienić na inne
              > wg gustu gościa?

              Nie podejmuję się nawet próbować myśleć Twoimi kategoriami, zwracam tylko
              uwagę na to, że gospodarz próbował jednak separować kota.


              > > Owszem, mógł zapytać czy właściciel zwierzęcia umie zapanować nad zwie
              > rzęciem ale może uznał, że to pytanie byłoby niegrzeczne?

              >
              > ale po cóz miałby o to pytac? Z natury swej nie znosi kotów i nie chce przebywa
              > ć z nimi w jednym pomieszczeniu. Co ma do tego panowanie B. nad swoim zwierzęci
              > em?

              Obawiam się, że sugerujesz, że gość miał fobię (obawiał się kota który nic
              mu nie robił, nie chciał przebywać z kotem który nic mu nie robił) czy
              dobrze się domyślam?



              > > Prawdopodobnym jest też, że nie chciał narażać gospodarza na niepotrze
              > bne fatyg
              > > owanie się w miejsca poza miejscem zamieszkania. Ale to już przypuszczeni
              > a.

              >
              > A no, to jak taka to "grzeczna" osoba, to wiedząc, iż B. ma kota w domu i dokon
              > ując wyboru ze nie chce go fatygować, może powinna wspomnieć kulturalnie, ze ni
              > e znosi kotów i oczekuje, ze kota na czas jej wizyty w domu nie będzie?

              Gdy ktoś ma do mnie "interes" to mi osobiście wygodniej jest jeśli przyjdzie do
              mnie i ja nie muszę gdzieś jechać, wracać - choć w pewnych sytuacjach jest
              odwrotnie.
              A jak już jest u mnie to mimo iż to interes tamtej osoby to ja jako gospodarz
              staram się zapewnić danej osobie komfort.
              A jesli mam w domu jakiekolwiek warunki które moga komuś przeszkadzać (ktoś chory, albo inni goście w domu, albo malowanie to tylko przykłady) to JA WIEM o tych wartunkach i to JA informuję gościa w stylu: "ale wiesz mam w domu dwa psy i kota których nie da się ani zamknąć ani uciszyć" w domyśle "tak mam jak chcesz to przychodź".
              Powtórzę: to ja znam specyfikę swoich warunków a nie ktoś kto jest ze mną w luźnej znajomości więc to ja o tym informuję.
              Oczekiwanie, że to gość będzie zadawał różne pytania uważam za irracjonalne bo zawsze mógłby czegoś nie przewidzieć.
              • kora3 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 24.01.14, 15:02
                urko70 napisał:
                >
                > 2. Moim zdaniem nawet sugerowanie wsadzania gościa do klatki nie jest
                > przejawem szacunku dla gościa. Ale oczywiście masz prawo inaczej oceniać
                > takie zachowanie.


                że co?
                >
                > Nie podejmuję się nawet próbować myśleć Twoimi kategoriami, zwracam tylko
                > uwagę na to, że gospodarz próbował jednak separować kota.


                tak, dla swietego spokoju, a nie z zadnego szacunku.
                >
                >
                > Obawiam się, że sugerujesz, że gość miał fobię (obawiał się kota który nic
                > mu nie robił, nie chciał przebywać z kotem który nic mu nie robił) czy
                > dobrze się domyślam?


                Osoba A. przedstawia to tak, ze NIE LUBI kotów i nie chce z nimi przebywać> Pytałam co kot konkretnie robił, osoba A. stwierdziła, ze spał. Nie podejmuję się stawiac diagnozy co to jest taka patologiczna niechęć do kotów.

                >
                > Gdy ktoś ma do mnie "interes" to mi osobiście wygodniej jest jeśli przyjdzie do
                > mnie i ja nie muszę gdzieś jechać, wracać - choć w pewnych sytuacjach jest
                > odwrotnie.


                Osobie B. najwyraźniej było zipełnie obojętne, gdzie się spotkają, skoro wybór miejsca (u siebie, u A, albo na neutralnym gruncie) pozostawiła osobie A.

                to JA WIEM o ty
                > ch wartunkach i to JA informuję gościa w stylu: "ale wiesz mam w domu dwa psy i
                > kota których nie da się ani zamknąć ani uciszyć" w domyśle "tak mam jak
                > chcesz to przychodź".


                Rzecz w tym, że osoba A. WIEDZIAŁA o tym, ze B. ma w domu kota, natomiast osoba B. NIE WIEDZIAŁA, że osoba A. nie znosi kotów.

                Ja istotnie, jeśli nie mam pewności, że zapraszany o tym wie, mówię, ze mam w domu zwierzęta. Mówię, bo ktoś może być uczulony, a nie dlatego, że moje zwierzaki będą się komuś naprzykrzać, bo tego nie robią. Podobnie - nie robi tego kot B.
                Natomiast nie dalej niż wczoraj byłam w sprawie zawodowej u jednych państwa, którzy proszac mnie o przyjście do nich UPRZEDZILI, że mają psy, które nie lubią obcych i będą zmuszeni je zamknąć w innym pomieszczeniu, a one w związku z tym będą szczekać. PRZEPROSILI za tę niedogodnośc, bo istotnie psy ujadały straszliwie.
                Niestety interwencja w tej sprawie wymagała pójścia do nich z fotografem i zrobienia serii zdjęć, natomiast na omówienie szczegółów, przedstawienie dokumentacji umówiliśmy się już w innym miejscu. W takiej sytuacji uprzedzenie tego,. kto ma przyjść ma sens.

                > Powtórzę: to ja znam specyfikę swoich warunków a nie ktoś kto jest ze mną w luź
                > nej znajomości więc to ja o tym informuję.


                Jak wyżej - A. o kocie w domu B. wiedziała, sama to przyznaje smile

                > Oczekiwanie, że to gość będzie zadawał różne pytania uważam za irracjonalne bo
                > zawsze mógłby czegoś nie przewidzieć.
                >


                Wiesz, a ja z kolei uważam, abstrahując od tej sytuacji, bo tu było, jak napisałam wyżej, że jeśli ktoś ma jakieś ograniczenia to SAM powinien zapytać.
                Posiadanie w domu kota, czy psa nie jest niczym niezwykłym, nie jest jakimś szczególnym "warunkiem", co innego wolno biegające tarantule smile. Jeśli więc moja kolezanka mająca syna uczulonego na sierśc ma go puścic do kolegi z przedszkola na nocleg, to chyba naturalne, ze to ONA pyta rodziców "zapraszającego" dziecka, czy mają może jakieś zwierzę w domu.
                • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 24.01.14, 16:08
                  kora3 napisała:

                  Nie sądzisz że wypadałoby odnieść się do wypowiedzi kwestionujących to Twoje widzenie?

                  > > 2. Moim zdaniem nawet sugerowanie wsadzania gościa do klatki nie jest
                  > > przejawem szacunku dla gościa. Ale oczywiście masz prawo inaczej oceniać
                  > > takie zachowanie.[/i]
                  >
                  > że co?

                  Ja się odniosłem pełnym zdaniem, o co ty tu pytasz to nie wiem.


                  > >
                  > > Nie podejmuję się nawet próbować myśleć Twoimi kategoriami, zwracam tylko
                  >
                  > > uwagę na to, że gospodarz próbował jednak separować kota.

                  >
                  > tak,

                  Sama widzisz, ze przykład z zasłonami był niezbyt trafiony.


                  > > Obawiam się, że sugerujesz, że gość miał fobię (obawiał się kota który
                  > nic
                  > > mu nie robił, nie chciał przebywać z kotem który nic mu nie robił) czy
                  > > dobrze się domyślam?

                  >
                  > Osoba A. przedstawia to tak, ze NIE LUBI kotów i nie chce z nimi przebywać>
                  > Pytałam co kot konkretnie robił, osoba A. stwierdziła, ze spał. Nie podejmuję
                  > się stawiac diagnozy co to jest taka patologiczna niechęć do kotów.

                  Ty bardzo dużo wiesz nt danej sytuacji ale jak pytam o konkrety to zasłaniasz
                  się, że to nie Ty to zawsze jakiś Twój parafianin czy osoba A.
                  Ciężko się dyskutuje w ten sposób.
                  Wprost: kot nic nie robił gościowi ani na początku ani w trakcie spotkania?



                  > to JA WIEM o ty
                  > > ch wartunkach i to JA informuję gościa w stylu: "ale wiesz mam w domu dwa
                  > psy i
                  > > kota których nie da się ani zamknąć ani uciszyć" w domyśle "tak m
                  > am jak
                  > > chcesz to przychodź".

                  >
                  > Rzecz w tym, że osoba A. WIEDZIAŁA o tym, ze B. ma w domu kota, natomias
                  > t osoba B. NIE WIEDZIAŁA, że osoba A. nie znosi kotów.

                  Powtarzasz po raz "setny" o wiedzy posiadania kota, za to ani razu nie odpowiedziałaś (przynajmniej jeszcze nie zauważylem" na pytanie czy gość wiedział, ze nie da suię kota upilnować / odseparować.
                  • matylda1001 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 24.01.14, 16:41
                    urko70 napisał:

                    >czy gość wiedział, ze nie da suię kota upilnować / odseparować.<

                    Upilnować kota? a po co? Kot to mądry zwierzak. Nie podejdzie do człowieka, od którego instynktownie wyczuwa wrogość. Moja Matylda (użyczyła mi swojego imienia) przedwczoraj skończyła 16 lat. Gdybym wcześnie baczniej obserwowała jej zachowanie przy gościach, to oszczędziłabym sobie kilku rozczarowań.
                    • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 27.01.14, 10:45
                      matylda1001 napisała:

                      > >czy gość wiedział, ze nie da suię kota upilnować / odseparować.<
                      >
                      > Upilnować kota? a po co?

                      Ileż to razy widziałem obrazek typu idzie dorosły z dzieckiem, podbiega pies, dziecko się przestrasza, chowa za dorosłego, dorosły też się denerwuje bo widzi nieznanego psa, bo dziecko się zdenerwowało, podchodzi uśmiechnięty właściciel psa i oznajmia spokojnie "on nie gryzie..., nie ma po co go trzymać na smyczy"

                      A skąd to dziecko, ten dorosły mieli to wiedzieć?
                      • m_incubo Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 03:06
                        > Ileż to razy widziałem obrazek typu idzie dorosły z dzieckiem, podbiega pies, d
                        > ziecko się przestrasza, chowa za dorosłego, dorosły też się denerwuje bo widzi
                        > nieznanego psa, bo dziecko się zdenerwowało, podchodzi uśmiechnięty właściciel
                        > psa i oznajmia spokojnie "on nie gryzie..., nie ma po co go trzymać na smyczy"
                        >
                        > A skąd to dziecko, ten dorosły mieli to wiedzieć?

                        Co z tego?
                        W wątku mowa o kocie, nie o psie.
                        Kot śpi lub przechodzi z pokoju do pokoju, a nie skacze ani nie atakuje.
                        W swoim domu, nie na ulicy.
                        Ewentualne zagryzienie grozi nie przypadkowemu dziecku, tylko niekulturalnemu gościowi świadomemu, gdzie wybrał się z wizytą.

                        Twój przykład to prawie jak historia z Radia Erewań, o samochodach rozdawanych na Placu Czerwonym.
                        • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 10:06
                          m_incubo napisała:

                          > Co z tego?
                          > W wątku mowa o kocie, nie o psie.
                          > Kot śpi lub przechodzi z pokoju do pokoju, a nie skacze ani nie atakuje.
                          > W swoim domu, nie na ulicy.
                          > Ewentualne zagryzienie grozi nie przypadkowemu dziecku, tylko niekulturalnemu g
                          > ościowi świadomemu, gdzie wybrał się z wizytą.

                          To z tego, że argument "po co?" jest bardzo wygodny dla jednej strony i może być bardzo niewygodny dla drugiej strony.
                          Kot znajomej uwielbia oprzeć się miękkimi poduszkami o kolano, naprężyć i ściągnąć swoje łapki z kolana w dół wyciągając przy tym pazurki - spodnie załatwione, o rajstopach i skórze nie wspomnę.
                          Niekulturalny bo nie chciał fatygować gospodarza na inne miejsce. OK


                          > Twój przykład to prawie jak historia z Radia Erewań, o samochodach rozdawanych
                          > na Placu Czerwonym.

                          Tak w powszechnie znanej reklamie jak i w tym przypadku "prawie" ma istotne znaczenie.
                          • kora3 A słoń znajomych :) 28.01.14, 10:39
                            każdego gościa łapie trąbą i podrzuca a potem łapie uszami smile

                            Podajesz jakiś nieistotny przykład z kotem znajomej, który to przykład ma się do opisanej historii jak widły do pewnej części ciała, która zaczyna się tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę smile

                            Kot Twej znajomej może i ludziom palce obgryzać, albo sikać gościom po płaszczach. Tylko, ze my piszemy tu o sytuacji, kiedy kot NIC nie robił gościowi, ba nawet na niego uwagi nie zwracał. więc daruj sobie koleją opowieść o kotach kolejnych ludzi, którzy pazurami robią gościom niebotyczną krzywdęsmile

                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                            • urko70 Re: A słoń znajomych :) 28.01.14, 11:02
                              kora3 napisała:

                              > każdego gościa łapie trąbą i podrzuca a potem łapie uszami smile

                              Jeśli zrobił Ci jakąś krzywdę tym podrzucaniem, być może coś nadwyrężył
                              i teraz masz kłopot to pretensje do swoich znajomych. smile


                              > Podajesz jakiś nieistotny przykład z kotem znajomej, który to przykład ma się d
                              > o opisanej historii jak widły do pewnej części ciała, która zaczyna się tam, gd
                              > zie plecy tracą swą szlachetną nazwę smile

                              Ma się do wypowiedzi do której się odnosiłem.

                              > Korcia
                              > "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm n
                              > ieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"

                              Skoro piszesz to w treści wiadomości to piszesz to do mnie,
                              ja tylko krótko: nic z tego Korciu smile
                          • m_incubo Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 20:06
                            > Kot znajomej uwielbia oprzeć się miękkimi poduszkami o kolano, naprężyć i ściąg
                            > nąć swoje łapki z kolana w dół wyciągając przy tym pazurki - spodnie załatwione
                            > , o rajstopach i skórze nie wspomnę.

                            Powtarzam - CO Z TEGO?
                            Proponuję, byś założył osobny wątek o kocie twojej znajomej. W tym wątku mówimy o innej znajomej i innym kocie.

                            > Tak w powszechnie znanej reklamie jak i w tym przypadku "prawie" ma istotne zna
                            > czenie.

                            Otóż to. Wynajdujesz nieustannie "prawie" analogiczne sytuacje.
                            A to czyjś kot obdziera gości ze skóry, a to czyjś pies budzi panikę wśród dzieci na ulicy, a to czyjeś dzieci bez umiaru pożerają słodycze, co tak się ma do wątku i sytuacji w nim opisanej, jak również do samego kota, jak pięść do nosa.
                            Należy trzymać się faktów, a te są podane w pierwszym poście, powtórzone czy uzupełnione w kilku/kilkunastu kolejnych.
                            Nie ma absolutnie potrzeby dopowiadania sobie z uporem maniaka tego, czego tam nie ma, zwłaszcza że autorka stanowczo prostuje wszystkie błędne spekulacje.
                            Taki strumień świadomości może i nabija posty w wątku, ale nie wnosi nic do tematu, utrudnia rozmowę i sprawia, że trudno takiego dyskutanta brać poważnie, bo to podpada wręcz pod niewyszukany i kiepski, ale jednak trolling.
                            Prowadzenie dyskusji z poszanowaniem rozmówców też jest sztuką, nie ma nic na ten temat w podręczniku S-V?

                            • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 12:21
                              m_incubo napisała:

                              > > Kot znajomej uwielbia oprzeć się miękkimi poduszkami o kolano, naprężyć i
                              > ściąg
                              > > nąć swoje łapki z kolana w dół wyciągając przy tym pazurki - spodnie zała
                              > twione
                              > > , o rajstopach i skórze nie wspomnę.
                              >
                              > Powtarzam - CO Z TEGO?

                              To, że Twoje wtrącenie "W wątku mowa o kocie, nie o psie. " nie ma sensu
                              bo tak samo nieprzywidywalnie dla obcego zachowują się psy jak i koty.


                              > > Tak w powszechnie znanej reklamie jak i w tym przypadku "prawie" ma
                              > > istotne znaczenie.
                              >
                              > Otóż to.

                              Cieszę się, że zrozumiałeś nietrafność swoich słów:
                              "Twój przykład to prawie jak historia z Radia Erewań,"


                              > Należy trzymać się faktów, a te są podane w pierwszym poście, powtórzone czy uz
                              > upełnione w kilku/kilkunastu kolejnych.

                              Jak masz problem z nadążaniem za zmianami w dyskusji to czytaj uważniej może wolniej.
                              • m_incubo Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 20:47
                                > To, że Twoje wtrącenie "W wątku mowa o kocie, nie o psie. " nie ma sensu
                                > bo tak samo nieprzywidywalnie dla obcego zachowują się psy jak i koty.

                                Kot z wątku zachowywał się całkowicie przewidywalnie - kimał.
                                Nieprzewidywalnie i do tego bezczelnie, a więc i niekulturalnie, zachował się gość A, obcesowo żądając od progu ekstradycji kota.
                                Naprawdę wierzę, że bardziej identyfikujesz się z nieprzewidywalnymi i nieadekwatnymi do sytuacji zachowaniami, bo i udowadniasz to w każdym swoim poście.
                                Ale mimo to - nie fantazjuj, trzymaj się tematu.

                                > Cieszę się, że zrozumiałeś nietrafność swoich słów:
                                Słabo, spróbuj jeszcze raz.

                                > Jak masz problem z nadążaniem za zmianami w dyskusji to czytaj uważniej może wo
                                > lniej.

                                To w gruncie rzeczy świetna rada, nie rozumiem więc dlaczego nie zastosujesz jej w pierwszej kolejności do siebie? smile
                                Zadałam pytanie w poprzednim poście, potrafisz na nie odpowiedzieć?
                                Sam dopominasz się namolnie po kilkanaście razy o odpowiedzi na swoje pytania, więc wierzę głęboko, że i ja otrzymam odpowiedź na moje.
                                Zakładam na wyrost- i na twoją korzyść - że odpowiadanie na proste pytania i trzymanie się z grubsza wątku cię nie przerasta, a to całe niedorzeczne bicie piany w twoim wykonaniu to tylko dla sportu.
                      • porazostatni Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 03:53
                        I widuje w parku sceny histeryczne. Leci jak pies, a w samym kierunku zmierza matka z dzieckiem. Już kobita dzieciaka na ręce, z wzrokiem obłędnym odsuwa, a pies nawet nie spojrzał i pognał dalej. Znowu histeryków, gdzie to pies idzie spokojnie na smyczy, a tu przechodzący obok podnosi wrzask: Weź pan tego psa.
                        • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 09:58
                          porazostatni napisała:

                          > I widuje w parku sceny histeryczne. Leci jak pies, a w samym kierunku zmierza m
                          > atka z dzieckiem. Już kobita dzieciaka na ręce, z wzrokiem obłędnym odsuwa, a p
                          > ies nawet nie spojrzał i pognał dalej. Znowu histeryków, gdzie to pies idzie sp
                          > okojnie na smyczy, a tu przechodzący obok podnosi wrzask: Weź pan tego psa.

                          A gdyby spojrzał i skoczył na dziecko lub choćby głośno je obszczekał to byłoby za późno.
                        • majaa Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 10:23
                          Histeryczne??? Chyba prewencyjne. Skoro właścicielowi psa nie starcza wyobraźni, kiedy puszcza luzem w parku wielkie "bydlę", to dobrze chociaż, że jakaś matka myśli za niego i reaguje zanim psu jednak przyjdzie ochota zainteresować się dzieckiem. Nawet zachowania człowieka nie da się w 100% przewidzieć, a co dopiero zwierzaka...
                          • jacek226315 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 19:04
                            majaa napisała:

                            > Histeryczne??? Chyba prewencyjne. Skoro właścicielowi psa nie starcza wyobraźni
                            > , kiedy puszcza luzem w parku wielkie "bydlę", to dobrze chociaż, że jakaś matk
                            > a myśli za niego i reaguje zanim psu jednak przyjdzie ochota zainteresować się
                            > dzieckiem. Nawet zachowania człowieka nie da się w 100% przewidzieć, a co dopie
                            > ro zwierzaka...
                            dziwne ,ze ci wszyscy co sie tak psow boja,nie boja sie ludzi.Pies bez powodu nie ugryzie,a czlowiek bez powodu niz w plecy wsadzi. Psow boi sie wies,gdzie piesmnusi duzo szczekac byc na lancuchu(ciekawe co taki pies zrobi zlodziejowi jak jest uwiazany)a bron boze by sie z dziecmi bawil
                            • majaa Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 20:24
                              jacek226315 napisał:

                              >> dziwne ,ze ci wszyscy co sie tak psow boja,nie boja sie ludzi.Pies bez powodu n
                              > ie ugryzie,a czlowiek bez powodu niz w plecy wsadzi. Psow boi sie wies,gdzie pi
                              > esmnusi duzo szczekac byc na lancuchu(ciekawe co taki pies zrobi zlodziejowi ja
                              > k jest uwiazany)a bron boze by sie z dziecmi bawil

                              Dziwne to jest Twoje podejście do kwestii spuszczania dużych, silnych psów ze smyczy w miejscu, gdzie spacerują i bawią się małe dzieci. Rozumiem, że nie miałbyś nic przeciwko, gdyby to Twojego malucha przewrócił jakiś rozpędzony pies, no przecież on pewnie chce się tylko pobawić... Ciekawe, czy po takim incydencie maluch przepadałby za pieskami.
                              • jacek226315 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 12:30
                                majaa napisała:

                                > jacek226315 napisał:
                                >
                                > >> dziwne ,ze ci wszyscy co sie tak psow boja,nie boja sie ludzi.Pies b
                                > ez powodu n
                                > > ie ugryzie,a czlowiek bez powodu niz w plecy wsadzi. Psow boi sie wies,gd
                                > zie pi
                                > > esmnusi duzo szczekac byc na lancuchu(ciekawe co taki pies zrobi zlodziej
                                > owi ja
                                > > k jest uwiazany)a bron boze by sie z dziecmi bawil
                                >
                                > Dziwne to jest Twoje podejście do kwestii spuszczania dużych, silnych psów ze s
                                > myczy w miejscu, gdzie spacerują i bawią się małe dzieci. Rozumiem, że nie miał
                                > byś nic przeciwko, gdyby to Twojego malucha przewrócił jakiś rozpędzony pies, n
                                > o przecież on pewnie chce się tylko pobawić... Ciekawe, czy po takim incydencie
                                > maluch przepadałby za pieskami.
                                LolaBoga jak bylem malym brzdacem bylo pelno psow bezdomnych i bezpanskich i jakos nikomu nic nie zrobily. Teraz jakies pokolenie delikatne rosnie,ato Jasiu nie biegaj bo sie spocisz albo ,jak bedziesz nie grzeczny to cie pies ugryzie. Ja jak bylem maly draznilem sie z psem chcialem mu zabrac kosc to jeszcze od taty dostalem w tylek ,a dzisiaj gowniarz podlecial do mojej bokserki i zaczal ja po grzbiecie walic a mamunia usmiechnieta od ucha do ucha zdziwila sie bardzo kiedy jej zwrocilem uwage. Mieszkam pol roku w Warszawie/ pol roku za granica/ przy lesie bielanskim,widzialem jak mamusia karmila dziki ktore byly za ogrodzeniem ,ciekawym co by zrobila jakby nagle plot zniknal.No ale to dziecku trzeba pokazac
                                • majaa Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 14:03
                                  Bezpańskie psy to na ogół starają się nie wchodzić człowiekowi w drogę. Bardziej chętne do kontaktu są jednak psy "domowe", spuszczone ze smyczy, żeby sobie pohasały. A jeśli o Ciebie chodzi, to pewnie dlatego dostałeś w tyłek, żebyś zapamiętał, że psa nie należy w ten sposób drażnić, bo rzeczywiście może "capnąć". Podobnie, jak nie należy psa "walić po grzbiecie", nawet jak się (chwilowo) daje. Ale mam nadzieję, że nie chcesz przez to wszystko powiedzieć, że to małe dzieci są bardziej niebezpieczne dla obcych psów niż odwrotnie.
                                  • jacek226315 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 15:00
                                    majaa napisała:

                                    > Bezpańskie psy to na ogół starają się nie wchodzić człowiekowi w drogę. Bardzi
                                    > ej chętne do kontaktu są jednak psy "domowe", spuszczone ze smyczy, żeby sobie
                                    > pohasały. A jeśli o Ciebie chodzi, to pewnie dlatego dostałeś w tyłek, żebyś za
                                    > pamiętał, że psa nie należy w ten sposób drażnić, bo rzeczywiście może "capnąć"
                                    > . Podobnie, jak nie należy psa "walić po grzbiecie", nawet jak się (chwilowo) d
                                    > aje. Ale mam nadzieję, że nie chcesz przez to wszystko powiedzieć, że to małe d
                                    > zieci są bardziej niebezpieczne dla obcych psów niż odwrotnie.
                                    Nie ,chce przez to powiedziec,ze by nie panikowac. Ciekawe czy taki co ma fobie i sie psa boi to bedzie sie bal jak go(ja) lawina przysypie. Kiedys policjant mi powiedzial,pies dobrym ludziom nic nie zrobi.Ja bardziej boje sie ludzi,bo jak zaznaczylem pies bez powodu nie ugryzie,a czlowiek bez powodu noz w plecy wsadzi.Osobiscie wolalbym byc pogryziony anizeli povzuc noz w sercu.Na pogryzienie jest lekarstwo,a noz w sercu to raczej powitanie na drugi swiat
                                    • majaa Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 21:06
                                      jacek226315 napisał:

                                      > Nie ,chce przez to powiedziec,ze by nie panikowac. Ciekawe czy taki co ma fobie
                                      > i sie psa boi to bedzie sie bal jak go(ja) lawina przysypie.

                                      Zapobieganie realnemu zagrożeniu w postaci rozpędzonego psa, który może przewrócić i wystraszyć dziecko to nie jest fobia. Ale takie zdarzenie może do fobii doprowadzić, i owszem.


                                      Kiedys policjant
                                      > mi powiedzial,pies dobrym ludziom nic nie zrobi.Ja bardziej boje sie ludzi,bo j
                                      > ak zaznaczylem pies bez powodu nie ugryzie,a czlowiek bez powodu noz w plecy ws
                                      > adzi.Osobiscie wolalbym byc pogryziony anizeli povzuc noz w sercu.Na pogryzieni
                                      > e jest lekarstwo,a noz w sercu to raczej powitanie na drugi swiat

                                      Pytanie tylko, jakie zachowanie konkretny pies uzna za wystarczający powód do ugryzieniawink Bo psy też są różne, jak ludzie. A małe dziecko może sprowokować psa zupełnie nieświadomie, bez żadnej złej woli.
                                          • jacek226315 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 30.01.14, 12:03
                                            majaa napisała:

                                            > Ale my tu mówiliśmy o bezpieczeństwie, a nie o Twoich czy moich preferencjach.
                                            > Ten "rozwydrzony bachor", jak byłeś uprzejmy określić małe dziecko, krzywdy nik
                                            > omu raczej nie zrobi, najwyżej sobie.
                                            a skad wiesz,ze nie zrobi? Co do meritum to dlaczego tak jak w Stanach gdzie jest obowiazek trzymania psa na smyczy,prawie w kazdym parku jest wydzielone miejsce dla psow,gdzie moga swobodnie sie wychasac,bo pies musi sie wybiegac taka jest jego natura,nie mozna go trzymac 24godz.na uwiezi bo zdziczeje,gdyby Ciebie trzymano na uwiezi tez bys zdziczala. no ale w tym prawie 100% katolickim kraju zwierzeta sie traktuje jako niepotrzebny balast. W cywilizowanym kraju za znecanie sie nad zwierzeciem zamkneli by Cie do wiezienia,tak jak za znecanie sie nd czlowiekiem,a w Polsce to jest mala szkodliwosc. Tak jak pewny sedzia w Glogowie uzasadnil swoj uniewinniajacy werdykt kiedy z drugiego pietra wyrzucono psa, bo jak stwierdzil gdyby go wyrzucono z dzieciatego. Czlowiek po studiach na stanowisku i mentalnosc gorsza niz Murzyna bo i Murzyn psa nie skrzywdzi.Zwierze jest w wielu wypadkach lepsze od ludzi.Ale przeciez kazdy kiedys byl dzieckiem,a teraz dzieci sie nie wychowuje tylko chowa.Widac to w tramwaju,autobusie,gdzie bachory siedza,starsi stoja a przy dzieciaku siedzacym stoi rodzic i patrzy w okno i udaje ,ze Warszawe zwiedza.Ja sobie nie wyodrazam,zeby moje dziecko siedzialo a ja stal.Juz doszlo do tego,ze babcie stoja a wnuki siedza. A zwroc takim uwage .
                                            • majaa Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 30.01.14, 13:36
                                              jacek226315 napisał:

                                              > a skad wiesz,ze nie zrobi? Co do meritum to dlaczego tak jak w Stanach gdzie je
                                              > st obowiazek trzymania psa na smyczy,prawie w kazdym parku jest wydzielone miej
                                              > sce dla psow,gdzie moga swobodnie sie wychasac,bo pies musi sie wybiegac taka j
                                              > est jego natura,nie mozna go trzymac 24godz.na uwiezi bo zdziczeje,gdyby Ciebie
                                              > trzymano na uwiezi tez bys zdziczala. no ale w tym prawie 100% katolickim kraj
                                              > u zwierzeta sie traktuje jako niepotrzebny balast.

                                              Doskonale rozumiem, że pies musi się wybiegać i póki biega po wydzielonym miejscu, to nie mam nic przeciwko. Ja mówię o sytuacji, w której właściciel psa nie liczy się z otoczeniem i puszcza 50-kilowego pupila gdzie popadnie. Bezmyślność i brak wyobraźni jest niezależna od światopoglądu, więc zupełnie nie rozumiem, po co mieszasz do tego katolicyzm.

                                              W cywilizowanym kraju za zne
                                              > canie sie nad zwierzeciem zamkneli by Cie do wiezienia,tak jak za znecanie sie
                                              > nd czlowiekiem,a w Polsce to jest mala szkodliwosc. Tak jak pewny sedzia w Glo
                                              > gowie uzasadnil swoj uniewinniajacy werdykt kiedy z drugiego pietra wyrzucono p
                                              > sa, bo jak stwierdzil gdyby go wyrzucono z dzieciatego. Czlowiek po studiach na
                                              > stanowisku i mentalnosc gorsza niz Murzyna bo i Murzyn psa nie skrzywdzi.

                                              Widzę, że nie tylko katolicy Ci przeszkadzają. Jesteś też rasistą?

                                              Zwier
                                              > ze jest w wielu wypadkach lepsze od ludzi. Ale przeciez kazdy kiedys byl dziecki
                                              > em,a teraz dzieci sie nie wychowuje tylko chowa.Widac to w tramwaju,autobusie,g
                                              > dzie bachory siedza,starsi stoja a przy dzieciaku siedzacym stoi rodzic i patrz
                                              > y w okno i udaje ,ze Warszawe zwiedza.Ja sobie nie wyodrazam,zeby moje dziecko
                                              > siedzialo a ja stal.Juz doszlo do tego,ze babcie stoja a wnuki siedza. A zwroc
                                              > takim uwage .

                                              Widzę, że generalnie ludzie Ci przeszkadzają i widzisz tylko ich wady. To musi być przykre i męczące.
                            • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 12:30
                              jacek226315 napisał:

                              > dziwne ,ze ci wszyscy co sie tak psow boja,nie boja sie ludzi.

                              O! A gdzie opublikowana badania o tym, że ci wszyscy nie boją się ludzi?


                              > Pies bez powodu nie ugryzie, [...]

                              Wytłumacz 3-5 latkowi żeby nie szedł przez park z patykiem, bo byc może będzie tu biegał pies dla którego trzymanie i wymachiwanie patykiem to wystarczający powód.

                              > Psow boi sie wies, [...]

                              Miastowe to się nie boją?
                              • jacek226315 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 12:33
                                urko70 napisał:

                                > jacek226315 napisał:
                                >
                                > > dziwne ,ze ci wszyscy co sie tak psow boja,nie boja sie ludzi.
                                >
                                > O! A gdzie opublikowana badania o tym, że ci wszyscy nie boją się ludzi?
                                >
                                >
                                > > Pies bez powodu nie ugryzie, [...]
                                >
                                > Wytłumacz 3-5 latkowi żeby nie szedł przez park z patykiem, bo byc może będzie
                                > tu biegał pies dla którego trzymanie i wymachiwanie patykiem to wystarczający p
                                > owód.
                                >
                                > > Psow boi sie wies, [...]
                                >
                                > Miastowe to się nie boją?
                                >
                                a od tego jestes matka czy ojcem bys wytlumaczyl(a) to dzieciakowi
                                • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 31.01.14, 09:11
                                  jacek226315 napisał:

                                  > > > dziwne ,ze ci wszyscy co sie tak psow boja,nie boja sie ludzi.
                                  > >
                                  > > O! A gdzie opublikowana badania o tym, że ci wszyscy nie boją się ludzi?
                                  > >
                                  > >
                                  > > > Pies bez powodu nie ugryzie, [...]
                                  > >
                                  > > Wytłumacz 3-5 latkowi żeby nie szedł przez park z patykiem, bo byc może b
                                  > ędzie
                                  > > tu biegał pies dla którego trzymanie i wymachiwanie patykiem to wystarcza
                                  > jący p
                                  > > owód.
                                  > >
                                  > > > Psow boi sie wies, [...]
                                  > >
                                  > > Miastowe to się nie boją?
                                  > >
                                  > a od tego jestes matka czy ojcem bys wytlumaczyl(a) to dzieciakowi

                                  Ja mam tłumaczyć gdzie są badania dowodzące, że ww "wszyscy" nie boją się ludzi?
                                  A może każdy rodzic ma zabraniać dziecku iść przez park czy przez łąkę/trawnik w parku bez patyka, bez gałązki, zeby dziecko nie machało nią bawiąc się na trawniku bo może żeby tez nie biegało i nie skakało ...
                                    • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 31.01.14, 12:48
                                      majaa napisała:

                                      > No chyba na to wyglądawink Niektórzy niestety najwyraźniej przedkładają psy (a mo
                                      > że w ogóle zwierzęta) i ich potrzeby ponad ludziuncertain

                                      No, no.. zwierzę też człowiek smile
                                      Albo zwierzęta (przedkładają), albo raczej wygodę, niefrasobliwość, brak umieętności właścicieli psów
                  • kora3 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 24.01.14, 16:57
                    urko70
                    >
                    > Ja się odniosłem pełnym zdaniem, o co ty tu pytasz to nie wiem.
                    >


                    Ale ja nic nie pisałam o wsadzaniu do klatki gościa

                    >
                    > Sama widzisz, ze przykład z zasłonami był niezbyt trafiony.

                    Dlaczego? Czy gdybym ja gnębiona przez gościa ws. zasłon zdjęła je to zobaczyłoby, ze gość dobrze robił? Nie. To znaczyłoby, ze chciałam mieć spokójsmile u jestem mało asertywna

                    >
                    >
                    > Ty bardzo dużo wiesz nt danej sytuacji ale jak pytam o konkrety to zasłaniasz
                    > się, że to nie Ty to zawsze jakiś Twój parafianin czy osoba A.


                    ale skad ja wiem DLACZEGO ta osoba A tak ma, Urko? Ja tak nie mam - uwielbiam koty smile

                    > Ciężko się dyskutuje w ten sposób.
                    > Wprost: kot nic nie robił gościowi ani na początku ani w trakcie spotkania?


                    Z relacji osoby A wynika, ze NIE.
                    >
                    > Powtarzasz po raz "setny" o wiedzy posiadania kota, za to ani razu nie odpowied
                    > ziałaś (przynajmniej jeszcze nie zauważylem" na pytanie czy gość wiedział, ze n
                    > ie da suię kota upilnować / odseparować.



                    tego kota nie trzeba pilnowaćsmile a do do możliwości separowania - nie wiem ile ta osoba wie o kotach> każdy kto cos wie, to wie, ze źle znoszą trzymanie w pojemniku, nie lubią zamkniętych pomieszczeń i potrafią z reguły otwierać zwyczajne klamki.

                    Odpowiedziałam co wiem smile a teraz ja zapytam - nie sadzisz, ze ktoś mający takie ograniczenia i wiedzący, ze w domu, do którego chce isć jest kot powinien sam o swoich ograniczeniach wspomnieć i zapytać, czy w związku z nimi jest możliwość separowania się od kota?
                    Przeciez na logikę: B wie, ze A wie, iż on ma kota w domu. A proponuje spotkanie u B. B ma prawo wnosic z tego, że A nie jest na kota uczulona, ani kot, który standardowo ledwie dostrzega obecnośc gości nie będzie jej przeszkadzał.
                    Naprawde nawet ludzie nie lubiący klotów. czy psów zwykle nie mają az takiego parcia na to, żeby były one w oddzielnym pomieszczeniu. Najczesciej wystarcza im, że zwierzę ich kolokwialnie mówiąc nie zaczepia.
                    To nie B mający kota ma jakieś niesamowite "warunki" o których winiem uprzedzić gościa, a to wąłsnie A ma taki dość niecodzienny "warunek" w postaci swej niechęci do tego stopnia. Nie sądzisz?
                    >
                    • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 27.01.14, 10:29
                      kora3 napisała:

                      > > Ja się odniosłem pełnym zdaniem, o co ty tu pytasz to nie wiem.
                      >
                      > Ale ja nic nie pisałam o wsadzaniu do klatki gościa

                      Ale odniosłaś się do wypowiedzi związanej z tym wsadzaniem.


                      > > Sama widzisz, ze przykład z zasłonami był niezbyt trafiony.
                      >
                      > Dlaczego?

                      Dlatego, że gospodarz jednak próbwał.


                      > ale skad ja wiem DLACZEGO ta osoba A tak ma, Urko?

                      Tylko Ty wiesz co i skąd wiesz.


                      > > Ciężko się dyskutuje w ten sposób.
                      > > Wprost: kot nic nie robił gościowi ani na początku ani w trakcie spotkani
                      > a?

                      >
                      > Z relacji osoby A wynika, ze NIE.

                      Czyli prawdopodobną jest fobia gościa.
                      Czy nieuwzględnianie fobii gościa jest zgodne czy niezgodne z sv?


                      > > Powtarzasz po raz "setny" o wiedzy posiadania kota, za to ani razu nie
                      > odpowied
                      > > ziałaś (przynajmniej jeszcze nie zauważylem" na pytanie czy gość wiedział
                      > , ze n
                      > > ie da suię kota upilnować / odseparować.

                      >
                      > tego kota nie trzeba pilnowaćsmile

                      To nadal nie jest odpowiedzią na postawione pytanie.


                      > a do do możliwości separowania - nie wiem ile t
                      > a osoba wie o kotach> każdy kto cos wie, to wie, ze źle znoszą trzymanie w
                      > pojemniku, nie lubią zamkniętych pomieszczeń i potrafią z reguły otwierać zwycz
                      > ajne klamki.

                      Dziesiątki razy kot był zamykany w osobnym pomieszczeniu, kładł się spać i spał.
                      Ani razy nie wyszedł z pokoju. To moja wiedza z ok 10lat.


                      > Odpowiedziałam co wiem smile a teraz ja zapytam - nie sadzisz, ze ktoś mający taki
                      > e ograniczenia i wiedzący, ze w domu, do którego chce isć jest kot powinien sam
                      > o swoich ograniczeniach wspomnieć i zapytać, czy w związku z nimi jest możliwo
                      > ść separowania się od kota?

                      I do tego służy właśnie SV jako wyznacznik pewnych standardów zachowania.
                      Sądzę, że gość przyjął za oczywiste, że właściciel kota ma realny wpływ na to
                      co się dzieje w jego domu, a gospodarz przyjął za oczywiste, że jego kot nie
                      może nikomu przeszkadzać.
                      I teraz pytanie co mówi SV nt uwzględniania fobii gościa?


                      > To nie B mający kota ma jakieś niesamowite "warunki" o których winiem uprzedzić
                      > gościa, a to wąłsnie A ma taki dość niecodzienny "warunek" w postaci swej niec
                      > hęci do tego stopnia. Nie sądzisz?

                      Wobec zasugerowanej w ciągu ostatnich wątków fobii gościa, uważam, że obie strony powinny przed spotkaniem powiedzieć o "braku możliwości odseparowania kota" oraz " fobii na pkt kotów".
      • kora3 Szczegóły, Urko, szczegóły :) 24.01.14, 13:03
        urko70 napisał:
        >
        > Czy osoba A wie, że osoba B nie umie, nie chce zapanować nad swoim zwierzęciem?
        > Mówiąc wprost czy gospodarza poinformował przyszłego gościa, o tym, że nie umie
        > zapanować nad kotem? Skoro ich znajomość była luźna do gość mógł o tym nie wie
        > dzieć.


        GDZIE przepraszam doczytałeś, że B. nad swoim kotem nie panuje, gdzie, że ów kot narzucał się osobie A?
        Czytając post założycielski mogłeś sobie przeczytać, że osoba A zaraz po wejściu , na "dzień dobry" stwierdziła, ze ona nie lubi kotów i chce, żeby kot nie przebywał z nią w jednym pomieszczeniu.
        >
        > Jak informuje, czy to forma uprzejmej prośby czy to forma polecenia?

        Nie była to prośba tylko INFORMACJA + żądanie. Prośbę moznaby pojąć ze strony osoby, która NIE WIEDZIAŁA, że B. ma kota, gdy decydowała, że to właśnie u B. się spotkają. Ta osoba o tym wiedziała! Miałą wybór - mogli się spotkać gdzie indziej. Najwyraźniej osoba A założyła sobie, ze samej jej się nie chce B. podejmować, wydać na swoją kawe w kawiarni też jej się nie chce, a B. jest zobowiązana nie tylko rozwiązać jej sprawę, ale jeszcze dreczyć swego kota smile
        Zaiste bardzo kulturalna osoba

        > Co prawda kot nie jest mój ale doskonale wiem, że jest to całkowicie wykonalne:
        > zamkniecie w klatce, którą posiadacz kota powinien posiadać,

        Napisałam Ci - kilkugodzinne trzymanie kota w klatce bez potrzeby jest dręczeniem go.
        Natomiast co do powinności posiadania klatki w ogólesmile - wolne żarty, Urko.
        Owszem - PRZEWOŻĄCY kota komunikacją publiczną POWINIEN przewozić go w klatce.
        Ale nie ma żadnych wymogów posiadania takiej klatki w domu, ani na własnośćsmile

        zamknięcie w inny
        > m pomieszczeniu.


        Większosc kotów umie sobie otworzyć drzwi zamknięte na zwyczajną klamkę. Uprzedzając - właściciel kota nie ma obowiązku montowania sobie klamek "niezwykłych" czy zamków.

        >
        > "Żądania" piszesz, ja nie wiem jak było ale pachnie mi to już podjętą przez Cie
        > bie decyzją kto jest winny a kto nie winny.


        Oczywiście smile dla mnie osoba, która:
        a) sama idzie domu, gdzie jest kot, a nie chce z kotem przebywać
        b) domaga się usunięcia kota bez przyczyny - ot tak, bo nie lubi, a nie ze kot jej cos robi, albo jest uczulona
        c) jest opryskliwa dla gospodarza, który poświecił jej czas i udostępnił swoje mieszkanie, choć to ona miała doń interes
        d) obmawia teraz gospodarza do innych ludzi

        jest sama sobie WINNA u sama sobie wystawia świadectwo o swej kulturze.
        >

        > Moim zdaniem istotnym jest czy gość wiedział, że gospodarz nie umie upilnować s
        > wojego kota. Mam nadzieję, że udzielisz odpowiedzi na ww pytanie.


        Udzieliłam ci już, a Ty pomimo podania szczegółów na samym początku starasz się wpierać, że kot B. narzucał się osobie A. Otóż nie miało to miejsca. A na wstępie powiedziała, że nie lubi kotów i nie chce być z kotem w jednym pomieszczeniu.
        Ja u B. bywam i jego kota znamsmile Jest to kot dorosły, zupełnie normalny. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek absorbował sobą osoby przebywające u B. - czy to solo, czy w większym składzie. Koty, szczególnie dorosłe, nie są standardowo b. towarzyskie - jak pisałam, ten kot nie jest wyjątkiem, jego zachowanie jest TYPOWE.

        > Gdyby gość o tym wiedział można by powiedzieć: skoro wiesz to po co się tam pch
        > asz co oczywiście w żaden sposób nie tłumaczy gospodarza.


        Ale Z CZEGO nie tłumaczy? Kot niczego nie robił osobie A. Kot chciał leżeć sobie na SWOIM miejscu i tyle.
        >
        • majaa Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 24.01.14, 13:44
          kora3 napisała:

          > urko70 napisał:
          > >
          > > Czy osoba A wie, że osoba B nie umie, nie chce zapanować nad swoim zwi
          > erzęciem?
          > > Mówiąc wprost czy gospodarza poinformował przyszłego gościa, o tym, że ni
          > e umie
          > > zapanować nad kotem? Skoro ich znajomość była luźna do gość mógł o tym n
          > ie wie
          > > dzieć.


          Miła Koro, też uważam, że to dość istotna kwestia. Wydaje mi się, że generalnie gości (nawet takich, którzy lubią zwierzęta) nie powinno się absorbować swoim domowym zwierzątkiem, czy mu na to pozwalać. Jak gość będzie miał ochotę na taki kontakt, to sam spyta o możliwość. Argument, że kot przecież jest u siebie można de facto zrozumieć "jest ważniejszy i z twojego powodu, miły gościu, nie zamierzam mu narzucać żadnej dyscypliny".

          Oczywiście nie oznacza to, że gość ma prawo być niegrzeczny i wysuwać wobec gospodarza jakieś żądania. Wszystko można załatwić w sposób cywilizowany, uważamsmile

          • kora3 Miła Matyldo 24.01.14, 14:01
            Dokładnie opisałam sytuację podając szczegóły. Osoba A. od progu poinformowała, ze nie lubi kotów i chce, aby podczas jej bytności kot nie był z nią w jednym pomieszczeniu. To, z tak było potwierdza zarówno osoba A. jak i osoba B.
            NIE ZASZŁO tu zatem cos takiego, że w zasadzie kot A. nie przeszkadzałby, tylko jej się naprzykrzał.
            Jak również napisałam w 1 poście kot B. jest zwyczajnym kotem o standardowym zachowaniu typowym dla tych zwierzaków, a zatem jako dorosły wykastrowany kocur nie jest on szczególnie towarzyski, co wiem na pewno, bo bywam u B.

            Sugestie, ze B. "nie panuje nad kotem" oraz ze kot pewnie coś A robił sa NICZYM nie poparte.
            • majaa Re: Miła Matyldo 24.01.14, 14:49
              Hej, to ja, majaa, a nie Matyldasmile

              Wiesz, Koro, mam znajomych, którzy słysząc dzwonek do drzwi najpierw zamykają swojego pieska w drugim pokoju zanim te drzwi otworzą. Nawet (a może zwłaszcza), jeśli wizyta jest zapowiedziana i oczekiwana. Takie mają podejście (które mi akurat bardzo się podoba) - ich pies, ich sprawa, a gość ma się czuć jak najlepiej. Pies jest oczywiście do tego przyzwyczajony.
              Rozumiem, że z kotem może być trudniej, bo niekoniecznie przybiegnie na zawołanie, niemniej jednak też są na niego sposoby, tylko trzeba widzieć taką potrzebę i kota nauczyć.
              A jeśli gospodarz jej nie widzi... cóż, trudno się mówi. Albo gość się jakoś z obecnością zwierzątka pogodzi, albo grzecznie poprosi gospodarza o spełnienie swojej prośby. Z tym, że nie musi tego robić już od samego progu i to jeszcze tonem nie znoszącym sprzeciwuwink
              • kora3 Re: Miła Matyldo 24.01.14, 15:13
                majaa napisała:

                > Hej, to ja, majaa, a nie Matyldasmile

                Przepraszam serdecznie za pomyłkę

                >
                > Wiesz, Koro, mam znajomych, którzy słysząc dzwonek do drzwi najpierw zamykają s
                > wojego pieska w drugim pokoju zanim te drzwi otworzą. Nawet (a może zwłaszcza),
                > jeśli wizyta jest zapowiedziana i oczekiwana. Takie mają podejście (które mi a
                > kurat bardzo się podoba) - ich pies, ich sprawa, a gość ma się czuć jak najlepi
                > ej.


                Wiesz, a ja bym się czuła nie najlepiej, gdybym wiedziała, ze zamykają z mojego powodu psa. Zrozumialabym, gdyby pies był agresywny, albo miał zwyczaj narzucać się ludziom, ale gdyby tak zrobili podczas mej wizyty, to poprosiłabym o "zejście" z tego zwyczaju wobec mnie.

                Pies jest oczywiście do tego przyzwyczajony.

                Biedaczek..

                Z tym, że nie musi tego robić już od samego progu i to jeszcze to
                > nem nie znoszącym sprzeciwuwink


                Przede wszystkim miła Maju, to osoba, która wie, ze nie znosi kotów i nie zdzierży obecności kota nie powinna proponować spotkania w domu "kiciarza" mając wszak inny wybor
                • majaa Re: Miła Matyldo 24.01.14, 15:44
                  kora3 napisała:

                  > Przepraszam serdecznie za pomyłkę

                  smile Nic się nie stałosmile

                  > Wiesz, a ja bym się czuła nie najlepiej, gdybym wiedziała, ze zamykają z mojego
                  > powodu psa. Zrozumialabym, gdyby pies był agresywny, albo miał zwyczaj narzuca
                  > ć się ludziom, ale gdyby tak zrobili podczas mej wizyty, to poprosiłabym o "zej
                  > ście" z tego zwyczaju wobec mnie.

                  Masz do tego prawo, oczywiście. Ja też tak robię, bo lubię psiaki, zwłaszcza sympatyczne i ułożone, tak jak ten ichsmile Zresztą, o ile wiem, to chyba nikt nie wymaga, żeby ten pies cały czas był w innym pokoju. Ale oni i tak zawsze czekają na sygnał od gościa.

                  > Biedaczek..

                  Dlaczego? Żadna krzywda mu się nie dzieje. Jest po prostu dobrze ułożonysmile

                  > Przede wszystkim miła Maju, to osoba, która wie, ze nie znosi kotów i nie zdzie
                  > rży obecności kota nie powinna proponować spotkania w domu "kiciarza" mając wsz
                  > ak inny wybor

                  Albo może jeszcze zaznaczyć, że chętnie przyszłaby do B, żeby oszczędzić mu fatygi, tylko ma taką a taką "przypadłość" i jak to rozwiązać. To dałoby B sygnał, że albo coś wymyśli odnośnie kota, albo od razu w tej sytuacji zaproponuje jednak jakieś neutralne miejsce spotkania.
                • urko70 Re: Miła Matyldo 28.01.14, 10:48
                  kora3 napisała:

                  > > Wiesz, Koro, mam znajomych, którzy słysząc dzwonek do drzwi najpierw z
                  > amykają s
                  > > wojego pieska w drugim pokoju zanim te drzwi otworzą. Nawet (a może zwłas
                  > zcza),
                  > > jeśli wizyta jest zapowiedziana i oczekiwana. Takie mają podejście (któr
                  > e mi a
                  > > kurat bardzo się podoba) - ich pies, ich sprawa, a gość ma się czuć jak n
                  > ajlepi
                  > > ej.

                  >
                  > Wiesz, a ja bym się czuła nie najlepiej, gdybym wiedziała,

                  Tylko co z tego(?) czy Twoje odczucia mają jakieś przełożenie na odczucia wielu przeróżnych innych ludzi?


                  > Pies jest oczywiście do tego przyzwyczajony.
                  >
                  > Biedaczek..

                  Nie wiem skąd znasz psa o którym mowa, o ile w ogóle znasz i masz
                  podstawy ocenić czy rzeczywiście jest mu przykro z powodu zamknięcia. Natomiast
                  doświadczenie pokazuje, że zwierzęta dobrze ułożone, czasem wytresowane są radośniejsze
                  niż zwierzęta nad którymi właściciel nie panuje.
                  To samo dotyczy dzieci, dzieci dobrze wychowane -> znające i stosujące ustalone zasady
                  są częściej uśmiechnięte, niż dzieci o których nie można tego powiedzieć.


                  > Z tym, że nie musi tego robić już od samego progu i to jeszcze to
                  > > nem nie znoszącym sprzeciwuwink

                  >
                  > Przede wszystkim miła Maju, to osoba, która wie, ze nie znosi kotów i nie zdzie
                  > rży obecności kota nie powinna proponować spotkania w domu "kiciarza" mając wsz
                  > ak inny wybor

                  To gospodarz zaproponował swój dom, gość tylko się zgodził na ten wybór.
                  No chyba, że coś się zmieniło od rozpoczęcia wątku.
                  Podtrzymuję, bardzo prawdopodobną, moja hipotezę, że gość zrobił to z uwagi na
                  niekłopotanie gospodarza dodatkową fatygą.

                  Tak mi jeszcze przyszło do głowy, ze skoro znają się długo choć luźno,
                  skoro gość miał wiedzę o posiadaniu kota to czemu gospodarz nie miał wiedzy
                  o obawach gościa względem kotów?
                  Czy aby nie umknęły tu jakieś istotne jednak szczegóły?
              • jacek226315 Re: Miła Matyldo 28.01.14, 19:07
                a wiesz majaa,jak chce sie psa nauczyc by nikogo do mieszkania nie wpuszczal,wystarczy pare razy go zamknac w osobnym pokoju kiedy gosc przychodzi,po paru razach kazdy gosc bedzie odbierany jako wrog
                  • jacek226315 Re: Miła Matyldo 30.01.14, 12:05
                    majaa napisała:

                    > To ciekawe, co mówisz, serio. Może ci moi znajomi chcą swojego pudelka wyszkoli
                    > ć na "strażnika-zabójcę", kto wie...wink
                    nie wierzysz ,to sa w bibliotece ksiazki,mozna tez poszperac w internecie,a nie byc zlosliwy jak zmija,bo nie tylko Tyt masz ciety jezyk.
                    • majaa Re: Miła Matyldo 30.01.14, 13:40
                      To był tylko żart. Być może ogólnie jest, jak mówisz, ale akurat do przypadku psa moich znajomych jakoś mi to nie pasuje, tylko tyle. Jesteś przewrażliwiony.
                      • jacek226315 Re: Miła Matyldo 30.01.14, 14:20
                        majaa napisała:

                        > To był tylko żart. Być może ogólnie jest, jak mówisz, ale akurat do przypadku p
                        > sa moich znajomych jakoś mi to nie pasuje, tylko tyle. Jesteś przewrażliwiony.
                        Przewrazliwiony nie jestem,jestem natomiast uczulony na takich ludzi co Ty. By the way,w czym katolik jest lepszy od innych.? Have a nice day, dyskusje tym samym zamykam,nie ktorzy sa nieprzemakalni
                        • majaa Re: Miła Matyldo 30.01.14, 14:44
                          jacek226315 napisał:

                          > Przewrazliwiony nie jestem,jestem natomiast uczulony na takich ludzi co Ty.

                          To znaczy na jakich?

                          By
                          > the way,w czym katolik jest lepszy od innych.?

                          Nie mam pojęcia. Ja takiej tezy nie stawiałam.

                          Have a nice day, dyskusje tym sa
                          > mym zamykam,nie ktorzy sa nieprzemakalni

                          Ja również życzę miłego dnia. I zmiany nastawienia do ludzi. Będzie Ci lżej.
                          • jacek226315 Re: Miła Matyldo 30.01.14, 16:29
                            majaa napisała:

                            > jacek226315 napisał:
                            >
                            > > Przewrazliwiony nie jestem,jestem natomiast uczulony na takich ludzi co T
                            > y.
                            >
                            > To znaczy na jakich?
                            >
                            > By
                            > > the way,w czym katolik jest lepszy od innych.?
                            >
                            > Nie mam pojęcia. Ja takiej tezy nie stawiałam.
                            >
                            > Have a nice day, dyskusje tym sa
                            > > mym zamykam,nie ktorzy sa nieprzemakalni
                            >
                            > Ja również życzę miłego dnia. I zmiany nastawienia do ludzi. Będzie Ci lżej.

                            Oby Tobie bylo tak lekko i dobrze jak mnie. Mam kochajaca i szczesliwa rodzine i du....uzo pieniedzy i sam jestem szczesliwy i rad od obcych nie potrzebuje.
                            • majaa Re: Miła Matyldo 30.01.14, 18:10
                              jacek226315 napisał:

                              >> Oby Tobie bylo tak lekko i dobrze jak mnie.

                              Jeśli to szczere, to dzięki za dobre słowo.

                              Mam kochajaca i szczesliwa rodzine
                              > i du....uzo pieniedzy i sam jestem szczesliwy i rad od obcych nie potrzebuje.

                              No to super, cieszę się. Czemu więc jesteś tak wrogo nastawiony? Szczęśliwi ludzie są nastawieni pozytywniesmile