3eneduerabe
14.02.14, 19:17
Nie wiem dlaczego jestem tak mało asertywna i daje sobie wchodzić na głowę. Wyprowadzam się w piękne miejsce, turystyka tam kwitnie. I moje znajome zapowiedziały, że koniecznie mnie odwiedzą. Byłabym zadowolona gdyby znalazły sobie w okolicy nocleg, a ja mogłabym się z nimi spotkać na 3godziny na kawę. Jestem młodą mężatką i chciałabym poki co zająć się małżenstwem, zyciem rodzinnym Mój dom to nie jest jakiś hostel. Dla mnie to bedzie bardzo meczace. Nikt nawet nie poczekał na moje zaproszenie. Po prostu zapowiedz to przyjedziemy, 'mozemy przyjechac no nie'. Studenckie czasy sie skonczyly. One nie rozumieja chyba, ze nie wypada do kogos sie tak wpraszac, do rodziny- zony, meza oczekujacych dziecka. Dla nich przyjazn zatrzymała się na etapie kilka lat wstecz kiedy faktycznie wszystkie razem konie kradlysmy, jezdzilysmy na stopa, robilysmy glupoty. Jednak u mnie sie wiele zmienilo przez te 2-3lata, one moze mysla, ze nadal jest tak jak dawniej, a ja nie czuje zeby bylo tak jak dawniej. Nadal je lubie ale zameczy mnie kilkadniowy pobyt z imprezowaniem, chetnie wyskoczylabym z nimi na kawe na 3 godziny i tyle. Jak powinnam z nimi postepowac? zeby nie urazic a jednak dac im do zrozumienia, ze nie mozna sie tak do kogos wpraszac, ze spotkanie owszem ale na chwilę.