otwieranie drzwi i inne gesty

17.02.14, 14:34
vi_san pisze o koleżankach, którym nie podoba się ten gest.
Mnie też się to nie podoba.
Pomoc przy otwieraniu drzwi czy ubieraniu płaszcza to dla mnie założenie, że nie dam sobie z tym rady. A jest inaczej. Poza tym nigdy nie widziałam, żeby w ubieraniu płaszcza np. pomagano staruszce. Zawsze tyllko takim zdrowym babeczkom jak jasmile
Na fprum feminizm śmiałyśmy się kiedyś, jakie to jest niepraktyczne - człowiek szuka rękawa np.
A co myślicie o takich gestach?
    • urko70 Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 14:44
      znana.jako.ggigus napisała:

      > A co myślicie o takich gestach?

      Wychodząc z pracy zawsze tak robię gdy tuż przede mną czy tuż za mną idzie kobieta,
      czasem wręcz przyspieszę kroku jak widzę, że się męczy próbując otworzyć te drzwi
      (technicznie są sprawne).

      Myślę, że te i tego typu zachowania wynikają z konkretnych przyczyn, czasem
      w miarę upływu czasu te przyczyny znikają ale zachowania trwają nadal. Myślę,
      że nie ma sensu dorabiać do tego ideologii przypisującej innym ludziom myślenie
      typu "ona nie da sobie rady".

      Myślę, że to ostatnie znikające uprzejme zachowania jednych wobec drugich.

      Obawiam się, że idąc tą drogą można dojść do sytuacji oburzenia faceta
      któremu zwraca się uwagę aby ustąpił miejsca ciężarnej, a on jest przecież
      znacznie grubszy..... i jemu ciężej.
      • znana.jako.ggigus co innego otwieranie czy trzymanie komuś 17.02.14, 14:50
        drzwi (ja tak robię, czy idzie za mną kobieta czy mężczyzna), a co innego chęć okazania pomocy.
        Aha, drzwi nie od samochodu, a w sklepie, firmie, dodam.

        Co innego - wg mnie - uprzejmość żeby komuś nie przywaliły zamykane drzwi, a co innego trzymanie płaszcza przed Tobą. Obracasz się i panicznie szukasz rękawa.
        Nie widziałam nigdy w knajpie żeby jakaś starsza pani wstała od stołu i jakiś pan obok się rączo poderwał. A w restauracjach są i seniorzy.
        --
        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
        • urko70 Re: co innego otwieranie czy trzymanie komuś 17.02.14, 15:04
          znana.jako.ggigus napisała:

          > drzwi (ja tak robię, czy idzie za mną kobieta czy mężczyzna), a co innego chęć
          > okazania pomocy.
          > Aha, drzwi nie od samochodu, a w sklepie, firmie, dodam.

          Prawdę mówiąc w takim momencie skupiam się na tym aby pomóc w otworzeniu
          czy przytrzymaniu drzwi, a nie w schowaniu chęci.

          Zarzucasz komuś okazywania chęci pomocy.... ciekawe. sad

          > Co innego - wg mnie - uprzejmość żeby komuś nie przywaliły zamykane drzwi, a c
          > o innego trzymanie płaszcza przed Tobą. Obracasz się i panicznie szukasz rękawa
          > .

          Zatytułowałaś wątek "drzwi" także nie pisz teraz "co innego".
          Ja nie panikuję, czemu Ty panikujesz?
          • znana.jako.ggigus nie zarzucam okazywania chęci 17.02.14, 15:09
            pomocyy. Tylko pomoc w sytuacji kiedy niepotrzebnej hm.
            To jakbyś otwierał słoik, a żona by Ci go czule wyjęła z ręki: Przecież się tylko spocisz i nie dasz rady i by odkręCiła sama.
            • urko70 Re: nie zarzucam okazywania chęci 18.02.14, 10:31
              znana.jako.ggigus napisała:

              > pomocyy.

              Napisałaś "co innego otwieranie drzwi [...], a co innego chęć okazania pomocy"
              Więc zarzut był.


              > Tylko pomoc w sytuacji kiedy niepotrzebnej hm.

              Niepotrzebne wg kogo?
              Pomagający ma najpierw zapytać "Przepraszam czy otworzyć Pani drzwi?" ? smile

              Owszem są czasem sytuacje o których piszesz ot zwykłe, nowoczesne lekkie drzwi
              i mężczyzna otwierający je przed kobietą. Ot wyraz szacunku, uprzejmości wynikający
              z tego o czym pisałem w drugim akapicie poprzedniego posta (tradycja wynikająca z
              tego, że kiedyś drzwi były ciężkie).
              Pytanie: w czym widzisz problem?
              Czy jakoś urąga Ci to że ktoś jest uprzejmy?
              Czy czujesz się przez otwarcie Ci drzwi gorsza, słabsza, poniżona?


              > To jakbyś otwierał słoik, a żona by Ci go czule wyjęła z ręki: Przecież się tyl
              > ko spocisz i nie dasz rady i by odkręCiła sama.

              I o to pytam powyżej: w czym widzisz problem.
              • znana.jako.ggigus to mi nie urąga, ale 18.02.14, 16:12
                to znak tego, że ktoś mnie widzi jako słabł myszkę, co sobie łaki do rękawka nie włoży.
                A ja taka nie jestem.
                Trzymam drzwi wszystkim, nie tylko słabszym fizycznie i nie tylko przystojnym facetom.
                • urko70 Re: to mi nie urąga, ale 19.02.14, 08:40
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > to znak tego, że ktoś mnie widzi jako słabł myszkę, co sobie łaki do rękawka ni
                  > e włoży.

                  Bo generalnie kobiety są słabsze fizycznie, a zwyczaj wynika m.in. z tego o czym
                  pisałem.
                  Dodałbym jeszcze kwestie higieniczną: klamki na drzwiach to miejsce dotykane
                  przez wiele różnych osób, a w naszej i nie tylko naszej kulturze kobiety się chroni
                  "najpierw kobiety i dzieci"

                  Czyli "protestujesz" przeciwko znakom, które być może świadczą o tym, że ktoś
                  postrzega Cię w pewien sposób. Hmmm.

                  Gdy mi kobieta robi i podaje kanapkę to uśmiecham się i z wdzięcznością dziękuję
                  nie doszukując się w tym działaniu podstępu świadczącego o tym, że jej się wydaje
                  że ja nie umiałbym sam sobie zrobić kanapki.
                  • bene_gesserit Re: to mi nie urąga, ale 19.02.14, 12:10
                    Generalnie, patrząc na wyniki sportowców, kobiety są słabsze od mężczyzn o kilka procent.
                    Genezę zwyczajów dyskutowanych w tym wątku forum doskonale zna, dyskutowaliśmy o tym wielokrotnie. Pytanie, czemu wiele innych zwyczajów, które się przezyły, wygasło, a te akurat zostały i co one tak naprawdę współcześnie i komu załatwiają.

                    Kanapka to kiepski przykład, bo to fałszywa analogia. Lepsza byłaby: "gdyby za każdym razem, kiedy bierzesz nóż do ręki, żeby sobie chleb ukroić, kobieta wyjmowała ci go z uśmiechem i sama kroiła ci chleb".
                    • urko70 Re: to mi nie urąga, ale 19.02.14, 12:21
                      bene_gesserit napisała:

                      > Generalnie, patrząc na wyniki sportowców, kobiety są słabsze od mężczyzn o kilk
                      > a procent.

                      Co w tym miejscu nie ma znaczenia.
                      Przecietny facet jest silniejszy od przeciętnej kobiety i więcej niż kilka %, a
                      uwzględniając do tego okresowe kwestie biologiczne, różnica rośnie.


                      > Genezę zwyczajów dyskutowanych w tym wątku forum doskonale zna, dyskutowaliśmy
                      > o tym wielokrotnie. Pytanie, czemu wiele innych zwyczajów, które się przezyły,
                      > wygasło, a te akurat zostały i co one tak naprawdę współcześnie i komu załatwia
                      > ją.
                      >
                      > Kanapka to kiepski przykład, bo to fałszywa analogia. Lepsza byłaby: "gdyby za
                      > każdym razem, kiedy bierzesz nóż do ręki, żeby sobie chleb ukroić, kobieta wyjm
                      > owała ci go z uśmiechem i sama kroiła ci chleb".

                      Analogia jest bardzo dobra ponieważ nie kazdy mężczyzna zawsze otwiera kazdej kobiecie drzwi czy podaje płaszcz.
                      Ale nawet odnosząc się do "Twojej kanapki" smile:
                      czyli za każdym razem miałbym doszukiwać się w tej kobiecie, czy różnych
                      kobietach traktowania mnie jako nieumiejącego sobie zrobić kanapki?
                      Moim zdaniem z pewnych względów szukasz dziury w całym.
                      • znana.jako.ggigus kanapka - oki 19.02.14, 12:24
                        ale kto poza żoną/matką/siostrą zrobi ci kanapkę.
                        Czy obca kobieta, widząc żeś głodny, zaciągnie cię do domu i da kanapkę. Okaże pomoc, której nie potrzebujesz.
                        • urko70 Re: kanapka - oki 19.02.14, 12:56
                          znana.jako.ggigus napisała:

                          > ale kto poza żoną/matką/siostrą zrobi ci kanapkę.

                          Skupiasz się słówku (kanapce) pomijając istotę (doszukiwanie się ).
                          Ale proszę bardzo: kiedyś koleżanki z pracy.


                          > Czy obca kobieta, widząc żeś głodny, zaciągnie cię do domu i da kanapkę. Okaże
                          > pomoc, której nie potrzebujesz.

                          A i obcy facet nie zaciągnie kobity do domu żeby jej kran naprawiać.
                          Porównujesz nieporównywalne.
                          • znana.jako.ggigus kanapka 19.02.14, 13:02
                            raz kiedyż koleżanka z pracy, oki. Raz. A płaszcz podajesz częściej?
                            Kranu nie widać, jak się go ma w domu. Dyskutuję w ramach niepotrzebnych gestów pomocy.
                            Ktoś może cię pociągnąć w autobusie, abyś usiadł obok, bo blado wyglądasz.
                            • urko70 Re: kanapka 19.02.14, 14:39
                              znana.jako.ggigus napisała:

                              > raz kiedyż koleżanka z pracy, oki. Raz.

                              Kto poza Tobą powiedział, że raz?


                              > A płaszcz podajesz częściej?

                              Częściej niż co?

                              > Kranu nie widać, jak się go ma w domu. Dyskutuję w ramach niepotrzebnych gestów
                              > pomocy.

                              I żaden facet nie zaciągnie kobiety do jej domu aby jej naprawić kran.


                              > Ktoś może cię pociągnąć w autobusie, abyś usiadł obok, bo blado wyglądasz.

                              I słusznie zrobi.
                              Zapewne jak spotka się z reakcją typu "NIEPOTRZEBUJĘ Twojej troski pomocy" to
                              przez dłuższy czas nikomu blademu nie wskaże miejsca i dojdzie do upadku.
                              Bo kiedyś pewna pani poczuła się źle gdy ktoś pociągnął ja za rękaw.
                      • bene_gesserit Re: to mi nie urąga, ale 19.02.14, 16:16
                        urko70 napisał:

                        > Co w tym miejscu nie ma znaczenia.
                        > Przecietny facet jest silniejszy od przeciętnej kobiety i więcej niż kilka %, a
                        > uwzględniając do tego okresowe kwestie biologiczne, różnica rośnie.

                        Co w tym miejscu nie ma znaczenia. Gdyż ma to się nijak do zakładania płaszcza i, na boga, otwierania drzwi.

                        > Analogia jest bardzo dobra ponieważ nie kazdy mężczyzna zawsze otwiera kazdej k
                        > obiecie drzwi czy podaje płaszcz.
                        > Ale nawet odnosząc się do "Twojej kanapki" smile:
                        > czyli za każdym razem miałbym doszukiwać się w tej kobiecie, czy różnych
                        > kobietach traktowania mnie jako nieumiejącego sobie zrobić kanapki?

                        Skumaj, ze nie dyskutujemy twojej hipotetycznej kobiety, która hipotetycznie traktuje cię jak czterolatka, a tobie to odpowiada, ale NORMĘ SPOŁECZNĄ.

                        > Moim zdaniem z pewnych względów szukasz dziury w całym.

                        Z jakich względów?
                        • urko70 Re: to mi nie urąga, ale 20.02.14, 10:09
                          bene_gesserit napisała:

                          > urko70 napisał:
                          >
                          > > Co w tym miejscu nie ma znaczenia.
                          > > Przecietny facet jest silniejszy od przeciętnej kobiety i więcej niż kilk
                          > a %, a
                          > > uwzględniając do tego okresowe kwestie biologiczne, różnica rośnie.
                          >
                          > Co w tym miejscu nie ma znaczenia. Gdyż ma to się nijak do zakładania płaszcza
                          > i, na boga, otwierania drzwi.

                          Dziś zwróciłem szczególną uwagę na drzwi o których pisałem, mają ok 3.3m
                          wysokości i ok 1 m szerokości, grubość ok 4-5 cm. Stare przedwojenne.
                          Kobiety gdy chcą je otworzyć to napierają lub ciągną te drzwi całym ciałem.
                          ZAWSZE gdy je otworzę i przytrzymam podziękują z uśmiechem.

                          Ale oczywiście może kiedyś trafić się taka, która się obruszy.


                          > Skumaj, ze nie dyskutujemy twojej hipotetycznej kobiety, która hipotetycznie tr
                          > aktuje cię jak czterolatka, a tobie to odpowiada, ale NORMĘ SPOŁECZNĄ.

                          "skumaj" że wielu ludziom do głowy nie przyjdzie, zeby doszukiwać się
                          złych intencji u ludzi wykonujących życzliwe gesty.


                          > > Moim zdaniem z pewnych względów szukasz dziury w całym.
                          >
                          > Z jakich względów?

                          Nieważne.
    • nevada_r Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 14:56
      Myślę, że stanowczo przesadzasz. Nikt ci przecież nie chce zrobić na złość, tylko trochę ułatwić życie [czyli nie: "głupia baba sobie nie poradzi z otwarciem drzwi", ale "lubię ją/jestem dobrze wychowany, więc pomogę"].

      >Poza tym nigdy nie widziałam, żeby w ub
      > ieraniu płaszcza np. pomagano staruszce.

      A powinno się, zwłaszcza staruszce.

      I wybacz wtręt, ale między innymi przez takie jazdy, jak te - czyli wkurzanie się na niewinne! - gesty w rodzaju otwarcia przed kimś drzwi itp. feminizm jest postrzegany tak, jak jest. -_- Chcecie walczyć o dobrobyt kobiet - ok, walczcie, ale róbcież to z sensem.
      • znana.jako.ggigus o robieniu mi na złość 17.02.14, 15:03
        nie pisałam, niestetyż.
      • urko70 Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 15:05
        nevada_r napisał(a):

        > I wybacz wtręt, ale między innymi przez takie jazdy, jak te - czyli wkurzanie s
        > ię na niewinne! - gesty w rodzaju otwarcia przed kimś drzwi itp. feminizm jest
        > postrzegany tak, jak jest. -_- Chcecie walczyć o dobrobyt kobiet - ok, walczcie
        > , ale róbcież to z sensem.

        Dokładnie tak to działa.
        • znana.jako.ggigus taka charakterastyka feminizmu 17.02.14, 15:08
          ma niewiele wspoąlnego z feminizmem.
          To jakby dyskutować z wege o potrawach rybnych.
          Dyskusja wymaga wiedzy po obu stronach.
          • nevada_r Re: taka charakterastyka feminizmu 17.02.14, 15:21
            Re: taka charakterastyka feminizmu
            > ma niewiele wspoąlnego z feminizmem.

            Ja to wiem. Ale ludzie są postrzegani poprzez swoje akcje. A skoro niektóre feministki reagują agresywnie na to, że ludzie usiłują im z dobrej woli pomóc, no to niestety tak sa postrzegane.

            Zajmij się jakimś poważniejszym tematem, bo teraz nie poprawiasz doli uciemiężonych kobiet.
            • znana.jako.ggigus skoro wiesz, to po co piszesz nieprawdę? 17.02.14, 16:07
              i daj sobie poskój z poradami, kto i czym ma się zajmować.
              • magnusg Re: skoro wiesz, to po co piszesz nieprawdę? 20.02.14, 20:38
                Przeciez sama je probujesz tutaj dawac.Ze maja sobie inni darowac otwieranie ci drzwi i podawanie plaszcza.
            • bene_gesserit Re: taka charakterastyka feminizmu 17.02.14, 21:53
              A ktoś tu pisze o agresywnym reagowaniu?
          • urko70 Re: taka charakterastyka feminizmu 18.02.14, 10:34
            znana.jako.ggigus napisała:

            > ma niewiele wspoąlnego z feminizmem.

            Obstawiam, ze ile osób tyle definicji.
            Jednak przez takie "obruszania" się na zwykłe uprzejmości jest postrzegane
            jako szukanie dziury w całym i przypinasz negatywną łątkę.
            • bene_gesserit Re: taka charakterastyka feminizmu 18.02.14, 23:57
              A kto tu pisze o obruszaniu?
              • urko70 Re: taka charakterastyka feminizmu 19.02.14, 08:44
                bene_gesserit napisała:

                > A kto tu pisze o obruszaniu?

                Autorka wątku.
                • znana.jako.ggigus nie pisalam o obruszaniu 19.02.14, 11:43

                  • urko70 Re: nie pisalam o obruszaniu 19.02.14, 11:56
                    znana.jako.ggigus napisała:

                    >

                    Słownikowo:
                    obruszać - poczuć się czymś dotkniętym,
                    lub
                    obruszać się - wyrazić niezadowolonie, sprzeciw


                    Poniżej kilka Twoich wypowiedzi, :
                    "Mnie też się to nie podoba.
                    Pomoc przy otwieraniu drzwi czy ubieraniu płaszcza to dla mnie założenie,
                    że nie dam sobie z tym rady.[...]
                    to znak tego, że ktoś mnie widzi jako słabł myszkę,"

                    Moim zdaniem Twoje wypowiedzi wypełniają definicję / istotę "obruszania się".

                    smile
                    • znana.jako.ggigus to rozwiniecie mojej 19.02.14, 12:01
                      argumentacji. Li i jedynie uzasadniam, dlaczego mi sie to nie podoba.
                    • bene_gesserit Re: nie pisalam o obruszaniu 19.02.14, 12:12
                      NIkt tu nie pisał o wyrażaniu niezadowolenia. To byłoby absurdalne, biorąc pod uwagę fakt, ze 99% ludzi przyjmuje zasady bezrefleksyjnie.
                      • znana.jako.ggigus samo zastanawianie się nad czymkolwiek 19.02.14, 12:16
                        to dla niektorych już oburzanie się, obruszanie i ogólne udrażnienie.
                        • bene_gesserit Re: samo zastanawianie się nad czymkolwiek 19.02.14, 16:22
                          ...I szukanie dziury w całym. smile

                          Zastanawia mnie ta niechęć nad refleksyjnym przetwarzaniem tego, co społecznie zastajemy. Co złego w zastanawianiu się nad tym? Czemu mamy o tym nie myśleć, tylko to robić?
                          • kora3 Miła Bene ti sprawa jest prosta jak drut 20.02.14, 17:16
                            nie ma się nad czym zastanawiać - te gesty się zwyczajowo przyjęły.
                            No dobra, i co dalej? No nic. Skoro komuś nie pasują to trzeba działać, by nie były stosowane wobec tego kogoś. Jak? Grzecznie i skutecznie. "dziękuję, z założeniem płaszcza dam sobie radę sama", "dziękuję, proszę przejść, nie trzeba mnie przepuszczać w drzwiach", "dziękuję, z zasady płacę za siebie". Wg mnie to jest sensowne, a nie roztrząsanie dlaczego INNE kobiety tolerują takie gesty wobec siebie, czy na wet o zgrozo - lubią oraz dokładanie mitu, że gesty te na pewno wiązą się z wykorzystywaniem tychże na polu domowymsmile i roztrząsaniem tego na tym i innych forach smile

                            Coż gdy sama watkodawczyni nie jest zainteresowana rozwiązaniem problemu, ba nawet próbą. Sama przyznaje, że gdy udzie o płaszcz, to "manewruje" zamiast normalnie powiedzieć o co jej chodzi. To jest zwyczajna obawa przed jawnym opowiedzeniem się przeciw danemu zwyczajowi. Nie sztuka o czyms popisać na forach, sztuka w swoim życiu to realizowaćsmile
                            Ja nie miałam ochoty teściom mówić mamo/tato, to wyraziłam to jasno i nie mówiłam np.
                            A nie pisałam, że "nie chcem, ale muszem".smile
                            • bene_gesserit Re: Miła Bene ti sprawa jest prosta jak drut 20.02.14, 20:25
                              kora3 napisała:

                              > nie ma się nad czym zastanawiać - te gesty się zwyczajowo przyjęły.

                              Yhyyy. W ponad dwustu wypowiedziach w tym wątku własnie o tym mówimy.

                              > No dobra, i co dalej? No nic. Skoro komuś nie pasują to trzeba działać, by nie
                              > były stosowane wobec tego kogoś. Jak? Grzecznie i skutecznie. "dziękuję, z zał
                              > ożeniem płaszcza dam sobie radę sama", "dziękuję, proszę przejść, nie trzeba mn
                              > ie przepuszczać w drzwiach", "dziękuję, z zasady płacę za siebie". Wg mnie to j
                              > est sensowne, a nie roztrząsanie dlaczego INNE kobiety tolerują takie gesty wob
                              > ec siebie,

                              O, znowu to samo. Nie mówmy o tym. Mnie poważnie interesują przyczyny lubienia tego stanu rzeczy, tak samo zresztą jak reprezentowana równiez przez ciebie niechęc do refleksji na ten akurat temat. Zadawałam te pytania w róznych miejscach tego wątku, nie uzyskawszy nic-a-nic, pomijając wyjasnienia typu 'lubię bo lubię' albo złosliwostki pod moim adresem plus sugestie, ze mam ze sobą problem. Co, nie ukrywam, podsyca moją ciekawość.

                              To jakieś tabu jest? Co jest nie tak z tym tematem. I najważniejsze:
                              skoro nie chcesz o tym rozmawiać, czemu tak szczodrze się w tym wątku udzielasz?

                              czy na wet o zgrozo - lubią oraz dokładanie mitu, że gesty te na pew
                              > no wiązą się z wykorzystywaniem tychże na polu domowymsmile i roztrząsaniem tego n
                              > a tym i innych forach smile

                              A gdzie było o tym, ze "na pewno"? Mam wrazenie, ze czytałam wątek dość uważnie, ale zdaje sie coś przeoczyłam. Jakbyś tak zlinkowała, dzięki z góry.

                              > Coż gdy sama watkodawczyni nie jest zainteresowana rozwiązaniem problemu, ba na
                              > wet próbą. Sama przyznaje, że gdy udzie o płaszcz, to "manewruje" zamiast norma
                              > lnie powiedzieć o co jej chodzi. To jest zwyczajna obawa przed jawnym opowiedze
                              > niem się przeciw danemu zwyczajowi. Nie sztuka o czyms popisać na forach, sztuk
                              > a w swoim życiu to realizowaćsmile

                              Jest jakiś obowiązek nie posiadania strachu przed łamaniem - jak sie w tym wątku udowadnia w 95% postów - świętego konwenansu?

                              > Ja nie miałam ochoty teściom mówić mamo/tato, to wyraziłam to jasno i nie mówił
                              > am np.
                              > A nie pisałam, że "nie chcem, ale muszem".smile

                              Za to bardzo lubiłam pisać o sobie smile
                              • kora3 Bene chyba kazdy pisze ze swego punktu widzenia 21.02.14, 08:13
                                a nie Ty z mego, a ja z Baby np. smile

                                Odpowiedziałam Ci dlaczego ja uważam te gesty za naturalne - bo wychowałam się w czasach i środowisku, w którym były/są naturalne. Nie znaczy to, ze się bez nich nie mogę obejść - znaczy dokładnie to, co napisałam - uważam je za naturalne i nie przypisuje im ani jakichś negatywnych oddźwięków, ani czegoś szczególnie pozytywnego.

                                Nie mam potrzeby poświecania im czasu na szczególna refleksje w związku z tym...
                                Ale skoro już o tym rozmawiamy, to ja proponuję konkretne rozwiązanie dla tych, komu to się źle kojarzy i tyle.
                                Wybacz, ale watkodawczyni przedstawia to tak: są te okropne poniżające w oczach niektórych pań je gesty, nikt się nad tym nie zastanawia i nie da się nic zrobić.
                                Wlasnie, ze da - można jasno i wprost powiedzieć grzecznie, że się tego sobie nie zyczy i czescsmileChyba kobiete niezależną i wyzwolona na to stać?
    • nm.buba011 Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 15:00
      znana.jako.ggigus napisała:

      > vi_san pisze o koleżankach, którym nie podoba się ten gest.
      > Mnie też się to nie podoba.
      > Pomoc przy otwieraniu drzwi czy ubieraniu płaszcza to dla mnie założenie, że ni
      > e dam sobie z tym rady. A jest inaczej. Poza tym nigdy nie widziałam, żeby w ub
      > ieraniu płaszcza np. pomagano staruszce. Zawsze tyllko takim zdrowym babeczkom
      > jak jasmile

      - trend jest taki, że chcemy pomagać - pięknym, młodym i bogatym, a nie... potrzebującym.


      > Na fprum feminizm śmiałyśmy się kiedyś, jakie to jest niepraktyczne - człowiek
      > szuka rękawa np.

      - bywają teatralne gesty, dla samych gestów. Dobrze, że kiedy paszcz jest na właściwej stronie.
      Powinno się uwzględnić wzrost, gibkość tego, komu pomagamy, nie własną.

      > A co myślicie o takich gestach?


      - jak wyżej.
      ***********************************************
      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • aga-kosa Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 15:21
        Jestem ogromnie samodzielną kobietą. Wprawdzie już wiekową ale wysportowaną i zaradną. Tu nastąpi ale...
        Ale bardzo lubię gdy wchodzimy na imprezę a mój mężczyzna bierze ode mnie wierzchnie okrycie a po imprezie je podaje i to tak abym nie miała kłopotu z trafieniem rak do rękawa. A potem jeszcze ewentualnie szalik pod szyją poprawi, tuląc swój policzek do mojego. smile
        Trzeba widzieć wzrok innych kobiet, które same zakładają na siebie swoje futra. surprised
        Wychodzi zawsze pierwszy z autobusu i w lokalu otwiera drzwi przede mną.
        To mężczyzna sprzed wojny..... smile aga
        • urko70 Re: otwieranie drzwi i inne gesty 18.02.14, 10:37
          aga-kosa napisała:

          > Jestem ogromnie samodzielną kobietą. Wprawdzie już wiekową ale wysportowaną i z
          > aradną. Tu nastąpi ale...
          > Ale bardzo lubię gdy wchodzimy na imprezę a mój mężczyzna bierze ode mnie wierz
          > chnie okrycie a po imprezie je podaje i to tak abym nie miała kłopotu z trafien
          > iem rak do rękawa. A potem jeszcze ewentualnie szalik pod szyją poprawi, tuląc
          > swój policzek do mojego. smile
          > Trzeba widzieć wzrok innych kobiet, które same zakładają na siebie swoje futra.
          > surprised
          > Wychodzi zawsze pierwszy z autobusu i w lokalu otwiera drzwi przede mną.
          > To mężczyzna sprzed wojny..... smile

          Pięknie, krótko i na temat.
        • znana.jako.ggigus ago-koso, a czy Twój mężczyna 18.02.14, 16:23
          tak samo robi wszystko za ciebie w domu? czyści kibel z błyskiem w oku?
          • urko70 Re: ago-koso, a czy Twój mężczyna 19.02.14, 08:58
            znana.jako.ggigus napisała:

            > tak samo robi wszystko za ciebie w domu? czyści kibel z błyskiem w oku?

            Ach ta feministyczna potrzeba wszystkiego we wszystkim po równo... smile

            A Ty czyścisz ten kibel z takim błyskiem w oku?
            • znana.jako.ggigus potrzeba rownosci 19.02.14, 11:26
              ty otwierasz drzwi, co trwa pare sekund i masz dobry PR wsrod bliznich. A czyszczenie kibla i sprzatanie mieszkania trwa dluzej, kosztuje wiecej czasu i wysilku
              • urko70 Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 11:33
                znana.jako.ggigus napisała:

                > ty otwierasz drzwi, co trwa pare sekund i masz dobry PR wsrod bliznich. A czysz
                > czenie kibla i sprzatanie mieszkania trwa dluzej, kosztuje wiecej czasu i wysil
                > ku

                Zawsze zaskakuje mnie występująca u niektórych osób potrzeba pisania oczywistości.

                To oczywiste, że wyczyszczenie kibla, prysznica, umywalki czy choćby zrobienie
                kanapek trwa dłużej niż otworzenie drzwi - tylko czy z tego wynika?
                • aga-kosa Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 11:35

                  • urko70 Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 11:40
                    aga-kosa napisała:

                    >

                    A tak pełnym zdaniem....? smile
                    • majaa Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 11:57
                      Ja Ci to wytłumaczę:

                      To znaczy, że jesteś cwaniaczek i chciałbyś się wykpić byle czym ;D Zamiast zgrywać przed światem dżentelmena, otwierając kobietom drzwi, lepiej złap się za szczotę i regularnie czyść kibel oraz przygotowuj rodzinie posiłki.
                      I nie pytaj mnie, dlaczego istnieje założenie, że jak otwierasz te drzwi, to automatycznie na pewno nie szykujesz kanapek i nie sprzątasz. Faceci już tacy są i kropka. Jasne? ;D big_grin
                      • bene_gesserit Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 12:15
                        Moim zdaniem to głupie zartować z czegoś tak poważnego.
                        Są badania - nie chce mi sie ich teraz szukac - na temat tego, ile Polacy poświęcają czasu na tzw prace domowe, czyli 'drugi etat', a ile czasu zajmuje to Polkom.
                        Polacy są tacy grzeczni i szarmanccy, a ich domy są takie czyste smile
                        • majaa Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 12:24
                          A moim zdaniem głupie jest doszukiwanie się jakichś podtekstów w zwykłych galanteryjnych gestach, tudzież dorabianie do nich na siłę ideologii. Bo generalnie to o tym tu dyskutujemy, a nie o tym, ile kto poświęca czasu na prace domowe.
                          • znana.jako.ggigus no cóż jeśli jeden gest oznacza szacunek, 19.02.14, 12:27
                            to można spytać, jak to jest z tym szacunkiem tak na co dzień, poza PR ulicznym i restauracyjnym. Bo w kwestii płaszcza też żadna z zachwyconych gestem pań nie pisała - uwielbiam, kiedy rano idę do pracy, a mój tygrys mrucząc, podaje mi płaszcz. Nie, płaszcz potrzebuje widza/ów. Dlaczego?
                            • majaa Re: no cóż jeśli jeden gest oznacza szacunek, 19.02.14, 12:38
                              Trudno mi odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo ja mogę śmiało napisać, zgodnie z prawdą, że "mój tygrys" podaje mi płaszcz także rano w domu, kiedy akurat razem, w tym samym czasie wychodzimy do pracy. Podobnie przy innych wspólnych wyjściach. Podejrzewam, że nie tylko ja tak mam. Dlatego pewnie odbieram to jako coś "naturalnego", nad czym nie ma potrzeby deliberować.
                              • znana.jako.ggigus a Ty pomagasz tygrysowi? 19.02.14, 12:41
                                w jakichś innych czynnościach - czesanie, mycie zębów, obcinanie paznokci? Na co dzień, a nie keidy tygrys ma złamaną łapkę.
                                • majaa Re: a Ty pomagasz tygrysowi? 19.02.14, 12:52
                                  A wiesz, że zdarzyło mi się czasem go przeczesać po mojemu...wink Ale tak poważniej, to ja bym jednak nie porównywała tego typu czynności, w końcu tygrys tyłka mi nie podciera czy nie przeżuwa za mnie posiłków. Odnoszę wrażenie, że próbujesz na siłę mnie o czymś przekonać. Tylko nie bardzo wiem, o czym.
                                  • znana.jako.ggigus nie przekonuję, jestem ciekawa, jak 19.02.14, 12:58
                                    rozumiesz okazywaną pomoc i komu i kiedy ją okazujesz. W końcu w tym wątku o tym mowa.
                                    • majaa Re: nie przekonuję, jestem ciekawa, jak 19.02.14, 13:44
                                      Ja to odbieram z życzliwością po prostu. Nie doszukuję się we wszystkim podtekstów. To, że jestem w stanie samodzielnie otworzyć sobie drzwi nie znaczy, że ktoś nie może mi tego ułatwić, jeśli chce. Nie czuję się przez to gorsza czy mniej wartościowa, bo ktoś chce mi pomóc. Ja także staram się okazywać pomoc nie tylko wtedy, kiedy ktoś wyraźnie o nią poprosi. Czasem ludzie nie chcą prosić o pomoc, wstydzą się, krępują, chociaż widać, że by się przydała. Zupełnie nie rozumiem, z czego to wynika. Pomagam nie dlatego, żeby pokazać wszem i wobec jaka to ja niby jestem sprawna, zdolna, dobra i usłużna. To głupie. Uważam po prostu, że ludzie powinni sobie pomagać, że tak żyje się przyjemniej, i tyle.
                                      • aga-kosa Re: nie przekonuję, jestem ciekawa, jak 19.02.14, 14:00
                                        Masz rację Maju. Wyniosłaś z rodzinnego domu to co najlepsze. Daje się "odczytać" w Twoich wpisach, że w Twoim domu było i uczucie i wzajemny szacunek i empatia dla innych ludzi. Gratuluję Rodzicom. smile aga
                                        • majaa Re: nie przekonuję, jestem ciekawa, jak 19.02.14, 15:15
                                          Bardzo dziękuję za te miłe słowa, Ago smile
                            • urko70 Re: no cóż jeśli jeden gest oznacza szacunek, 19.02.14, 12:38
                              znana.jako.ggigus napisała:

                              > to można spytać, jak to jest z tym szacunkiem tak na co dzień, poza PR ulicznym
                              > i restauracyjnym. Bo w kwestii płaszcza też żadna z zachwyconych gestem pań ni
                              > e pisała - uwielbiam, kiedy rano idę do pracy, a mój tygrys mrucząc, podaje mi
                              > płaszcz. Nie, płaszcz potrzebuje widza/ów. Dlaczego?

                              A to nie jest tak, że: zależy u kogo (jest tak jak sugerujesz)?

                              Jedni mogą mieć doświadczenia z PR, a u innych szacunek przy płaszczu niczym
                              się nie różni od szacunku na co dzień.
                            • vi_san Re: no cóż jeśli jeden gest oznacza szacunek, 19.02.14, 14:06
                              Może cię to zaskoczy, ale mój mąż podaje mi płaszcz również w domu, gdy rano wychodzimy do pracy, otwiera przede mną drzwi samochodu niezależnie od widowni.
                              Uprzedzając ewentualne zarzuty, jakoby te gesty były zarezerwowane dla młodych i pięknych, ewentualnie trwale zakontraktowanych - sąsiadce liczącej 70 wiosen z okładem też otworzy i przytrzyma drzwi do klatki schodowej, a nawet wniesie zakupy, mimo, że to piętro wyżej! I ani nogi ani ręce mu od tego nie odpadną, słowo!
                              I na koniec: w mieszkaniu dzielimy się obowiązkami wedle prostego klucza - gotuję ja, sprząta on. I nie, nie szoruje kibla z błyskiem w oku, ale robi to solidnie, regularnie i bez podkreślania wszem i wobec jaki to on dzielny bo "pomaga żonie". Nie pomaga żonie - po prostu dba o wspólny dom.
                              Da się?
                              • znana.jako.ggigus d a się, wszystko się da 19.02.14, 14:20
                                i nie zakładam, że każdy podający płaszcz to wyzyskiwacz.
                                Tyle że statystyki - ile czasu kto poświęca na prace domowe, kto ile zarabia itepe- mówiąc co innego.
                                Cieszę, że masz tak udany i harmonijny związek (piszę to absolutnie bze cienia złośliwości).

                                Natomiast dyskutujemy upojnie o podawaniu płaszcza w restauracji i żadna z zachwyconych i praktykujących ten gest uczestniczek nie pisała wcześniej, że jej mąż/partner robi to też rano, nie tylko przy ludziach (określiłam to ironicznie mianem PR). Dopiero kiedy wyraziłam to przypuszczenie, czytam kolejny post z zapewnieniem, że kolejny partner podaje także płaszcz bez publiczności.
                                Co jest dla mnie ciekawym zjawiskiem, muszę przyznać.
                                • vi_san Re: d a się, wszystko się da 19.02.14, 14:45
                                  Dobrze, że nie zakładasz. smile
                                  Statystyki - owszem. I mało tego, wiele kobiet godzi się na rolę skrzyżowania kucharki z pokojówka, sprzątaczką, nianią i Bóg wie co jeszcze. I godzi się na to, by pan i władca nie robił formalnie nic, ewentualnie czuł się dumny, jeśli wyniesie śmieci.
                                  Nie wypowiadałam się do tej pory, wątek przeczytałam pobieżnie i "po łebkach" a twój wpis rzucił mi się w oczy, więc odpowiedziałam. Nie odpowiadam za reakcje innych. smile
                                  Być może jednak, ggigus, jest po prostu tak, że kobiety, których partnerzy podają płaszcze [itp.] po prostu nie przypuszczały, że ktoś może to traktować jaklo "wyrabianie sobie marki". Po prosty te gesty [codzienne i nie zależne od ewentualnych obserwatorów] są dla nich tak oczywiste, że nie przypuszczały, iż ktoś [ty] może je postrzegać inaczej [jako swoisty PR]
                                  • znana.jako.ggigus tyle że gesty dzieją się w pewnym 19.02.14, 14:50
                                    kontekście społecznym, o którym pisałam.
                                    Wywyższanie kobiet płaszczem i poniżanie ich gołymi cyckami w reklamie czy niższymi zarobkami czy statystycznie czasme przeznaczonym na prace domowe.

                                    Za reakcje innyhc nie odpiwiadasz i ja nie o tym pisałam.
                                    • urko70 Re: tyle że gesty dzieją się w pewnym 19.02.14, 15:19
                                      znana.jako.ggigus napisała:

                                      > kontekście społecznym, o którym pisałam.
                                      > Wywyższanie kobiet płaszczem i poniżanie ich gołymi cyckami w reklamie czy niżs
                                      > zymi zarobkami czy statystycznie czasme przeznaczonym na prace domowe.
                                      >
                                      > Za reakcje innyhc nie odpiwiadasz i ja nie o tym pisałam.

                                      WOOW!
                                      Ten facet co to bezczelnie otworzył drzwi kobiecie, a potem molestował ję przez
                                      podanie płaszcza ma na pewno złe intencje bo jakaś kobieta z fajnym biustem
                                      dała się sfotografować do reklamy zawieszonej na ulicznym banerze.
                                      • znana.jako.ggigus na posty pozbawione sensu 19.02.14, 16:58
                                        nie odpowiadam
                                    • vi_san Re: tyle że gesty dzieją się w pewnym 19.02.14, 20:41
                                      Wywyższanie? Przesada, miły, kurtuazyjny gest i tyle. Poniżanie? A nie sądzisz, że owa kobieta, która godzi się majtać gołymi cyckami z banneru koło autostrady *sama* się poniża? I nie robi tego pod presją, przymusem czy groźbą.
                                      Co do zarobków polemizować nie będę, bo [niestety] wiadomo, że kobiety na identycznym stanowisku, wykonujące ta sama pracę dostają ileś tam procent niższe pensje niż ich koledzy. Co do statystyk zajmowania się domem - zapewne masz rację [nie interesuję się statystykami]. Z tym, że to w dużym stopniu też wina kobiet. To one zarówno wychowują synów na "święte krowy" co w domu nic nie umieją zrobić, jak i godzą się na takowych w roli mężów.
                          • bene_gesserit Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 17:26
                            majaa napisała:

                            > A moim zdaniem głupie jest doszukiwanie się jakichś podtekstów w zwykłych galan
                            > teryjnych gestach,

                            One wydają ci się zwykłe, bo są częścią społecznego inwentarza. Są normalne, wrosły w twój krajobraz jak bloki w miastach czy co tam.

                            > tudzież dorabianie do nich na siłę ideologii.

                            Na siłę? Ideologii? Bądz uprzejma rozwinąć. Ciekawe, co piszesz.

                            Bo generalnie
                            > to o tym tu dyskutujemy, a nie o tym, ile kto poświęca czasu na prace domowe.

                            Generalnie dyskutujemy tu, między innymi, nad skutkami wybranych norm kulturowych.


                            Moim zdaniem warto czasem pobawić się w przybysza z jakiegoś egzotycznego zakątku i spojrzec na to, co nas otacza, świezym okiem. A jeśli ci się ta zabawa nie podoba, to nie musisz w niej po prostu uczestniczyć.
                            • totorotot Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 21:52
                              > One wydają ci się zwykłe, bo są częścią społecznego inwentarza. Są normalne, wr
                              > osły w twój krajobraz jak bloki w miastach czy co tam.

                              Część tego wszystkiego trzeba zostawić, wyplenic tylko złe rzeczy.
                              Zresztą nic nie stoi na przeszkodzie, by drzwi otwierać też panom. Ja tak czynię i mówię pierwsza dzień dobry. I podaję coś jak spadnie mężowi. Nie podaję panom paltocika, a bo trochę się brzydzę, czy tam łupieżu nie ma albo że by to głupio wyglądało big_grin musiałabym wejść na krzesełko albo też podskakiwać, a pan by narzekał, że nie może trafić ręką w rękawek.
                              • bene_gesserit Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 22:01
                                Próbowałam otwierać drzwi męzczyznom, parokrotnie, i o ile nie byli z zaprzyjaźnionej i nawróconej frakcji, to reagowali wręcz histerycznie. Jakbym ich co najmniej pocałowała znienacka w prawicę.
                                • totorotot Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 22:05
                                  bene_gesserit napisała:

                                  > Próbowałam otwierać drzwi męzczyznom, parokrotnie, i o ile nie byli z zaprzyjaź
                                  > nionej i nawróconej frakcji, to reagowali wręcz histerycznie. Jakbym ich co naj
                                  > mniej pocałowała znienacka w prawicę.

                                  Kurcze, a to ciekawe. Odprowadzam dzieci do przedszkola, jak przede mną idzie pan z dzieckiem, to otwieram drzwi panu, jego dzieciom, moim dzieciom, mam jeszcze szansę oberkać czy wszystkie dzieci weszły i tyłek pana - i nikt nie robił mi nigdy histerii. Serio i poważnie-nie spotkałam się.
                                  Starszemu panu w przychodni podałam buty, zdjęłam papcie, które miał założone na rehabilitację. Podałam paltocik. Żadna dama, stara, młoda, nie ruszyła za przeproszeniem dupy, mimo że siedziały bliżej ode mnie, a dziadek nie dał rady się wykręcic do paltocika i tak mu zwisał.
                            • majaa Re: potrzeba rownosci 20.02.14, 10:25
                              bene_gesserit napisała:

                              > One wydają ci się zwykłe, bo są częścią społecznego inwentarza. Są normalne, wr
                              > osły w twój krajobraz jak bloki w miastach czy co tam.

                              Dokładnie. I w niczym mi nie przeszkadzają. A dla Ciebie to jakiś problem?

                              > Na siłę? Ideologii? Bądz uprzejma rozwinąć. Ciekawe, co piszesz.

                              Tak się mówi, kiedy ktoś nadaje prostym, banalnym często rzeczom czy sprawom jakieś nadzwyczajne, przesadne znaczenia.

                              > Moim zdaniem warto czasem pobawić się w przybysza z jakiegoś egzotycznego zakąt
                              > ku i spojrzec na to, co nas otacza, świezym okiem. A jeśli ci się ta zabawa nie
                              > podoba, to nie musisz w niej po prostu uczestniczyć.
                              >

                              Jak dla mnie to możesz bawić się nawet w przybysza z kosmosu, nie widzę problemuwink A co do spojrzenia, to dobrze jest uważać, żeby zamiast na świeże nie wyglądało po prostu na krzywesmile
                              • urko70 Re: potrzeba rownosci 20.02.14, 11:26
                                majaa napisała:

                                > I w niczym mi nie przeszkadzają. A dla Ciebie to jakiś problem?

                                W podzięce za Twoje wytłumaczenie mi rzeczywistości, i ja Ci wytłumaczę wink

                                Otóż problem "jest". Aż dziwne, że będąc kobietą nie dostrzegasz go, zapewne
                                jesteś ukrytym samcem. Problem polega na tym, że te złe mencizny źle myślą
                                o kobietach. I nie ma co zaprzeczać na pewno tak myślą, a jak się wypierają
                                to znaczy ze kłamią. Bo to wszakże męskie szowinistyczne świnie.
                                Tak więc te mencizny źle myślą o kobietach i dlatego im pomagają. Wydaje Ci
                                się ze to nielogiczne - nie szkodzi, wprowadzimy nową logiką wg której ustalimy,
                                ze to logiczne.
                                A kobiety nie chcą aby myślano o kobietach, że są słabe, że nie poradzą sobie z
                                płaszczem. Pamiętaj: SAMIEC TWÓJ WRÓG.
                                Liga rządzi, Liga radzi, Liga nigdy Cię nie zdradzi.
                                • majaa Re: potrzeba rownosci 20.02.14, 13:33
                                  big_grin No bardzo Ci jestem wdzięczna za te wyjaśnienia. Tak mi się właśnie wydawało, że to może mieć związek z jakąś "seksmisją"wink
                                  • urko70 Re: potrzeba rownosci 20.02.14, 13:41
                                    majaa napisała:

                                    > big_grin No bardzo Ci jestem ....

                                    Oni uciekli, nosz qiurwiał miać i uciekli z tej chorej rzeczywistości,
                                    może w tym jest metoda i niech szukające dziury w całym paplają
                                    się w swoim błotku bo jak powiedziała Jej Ekscelencja:
                                    "dla nich nie ma już ratunku", a normalni pozwiedzają sobie... pięterko?
                                    wink
                                    • majaa Re: potrzeba rownosci 20.02.14, 14:05
                                      Tak, oni musieli uciec, my możemy po prostu poobserwować, zignorować... i robić swojewink
                                      • urko70 Re: potrzeba rownosci 20.02.14, 14:08
                                        majaa napisała:

                                        > Tak, oni musieli uciec, my możemy po prostu poobserwować, zignorować... i robić
                                        > swojewink

                                        U nas ostatnio podnieśli ceny biletów do zoo, a cyrk niskiej jakości także może
                                        to i alternatywa.

                                        Niemniej jeśli poważnie pogadać to.... trzeba swoje pięterko.
                        • urko70 Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 14:26
                          bene_gesserit napisała:

                          > Moim zdaniem to głupie zartować z czegoś tak poważnego.

                          Doszukiwanie się złych intencji u mężczyzn podających płaszcz czy otwierających
                          kobietom drzwi chcesz traktować poważnie? smile
                          • bene_gesserit Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 17:27
                            Doszukiwanie się złych intencji?

                            O ile mnie pamięć nie myli, to znicierpliwienie i złość na tradycję wyrażania szacunku kobiecie przez męzczyznę poprzez otwieranie jej drzwi wyraził w tym wątku mężczyzna.

                            Znowu, niestety, grasz nie fair. Nudne jest to i obnaża twoją bezradnosć jako dyskutanta.
                            • aga-kosa Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 17:51
                              Jeżeli mężczyzna i kobieta umawiają się, że mąż pracuje a domem zajmuje się kobieta - to szanujący się mężczyzna słowa dotrzymuje. Kobieta po takim oświadczeniu męża albo wystawia mu walizki za próg albo strzela drzwiami i z panem mężem kontaktuje się przez adwokata. Ma wtedy szansę na wyliczenie wartości jej pracy w domu.
                              Jeżeli chcemy aby mężczyzna nas szanował to dajmy im szansę na robienie tego. Niech nas szanują. smile aga
                              • bene_gesserit Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 19:35
                                A co te mętne historie o walizkach mają wspólnego z otwieraniem drzwi nieznajomej przez nieznajomego, bo nie łapię?
                            • urko70 Re: potrzeba rownosci 20.02.14, 09:59
                              bene_gesserit napisała:

                              > Doszukiwanie się złych intencji?
                              >
                              > O ile mnie pamięć nie myli, to znicierpliwienie i złość na tradycję wyrażania s
                              > zacunku kobiecie przez męzczyznę poprzez otwieranie jej drzwi wyraził w tym wąt
                              > ku mężczyzna.
                              >
                              > Znowu, niestety, grasz nie fair. Nudne jest to i obnaża twoją bezradnosć jako d
                              > yskutanta.


                              Poniżej wypowiedź autorki wątku / problemu, autorka deklaruje się jako kobieta.

                              znana.jako.ggigus 17.02.14, 14:34:
                              Pomoc przy otwieraniu drzwi czy ubieraniu płaszcza to dla mnie założenie, że
                              nie dam sobie z tym rady.
                      • urko70 Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 14:05
                        majaa napisała:

                        > Ja Ci to wytłumaczę:
                        >
                        > To znaczy, że jesteś cwaniaczek i chciałbyś się wykpić byle czym ;D Zamiast zgr
                        > ywać przed światem dżentelmena, otwierając kobietom drzwi, lepiej złap się za s
                        > zczotę i regularnie czyść kibel oraz przygotowuj rodzinie posiłki.
                        > I nie pytaj mnie, dlaczego istnieje założenie, że jak otwierasz te drzwi, to au
                        > tomatycznie na pewno nie szykujesz kanapek i nie sprzątasz. Faceci już tacy są
                        > i kropka. Jasne? ;D big_grin

                        Po prostu wredne szowinistyczne świnie.....
                        Ech Pani majko.... swiat byłby prostszy gdyby więcej ludzi nie szukało dziury w całym.
                • aga-kosa Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 11:56
                  Jeśli mężczyzna otwiera drzwi kobiecie, poda rękę przy wysiadaniu z autobusu, pomoże zdjąć lub założyć futro ma podobne odruchy i w swoim domu. To mama go nauczyła, że kobietę należy traktować z szacunkiem i pomagać jej w każdych okolicznościach. To kobieta tradycyjnie odpowiada za wychowanie kolejnego pokolenia i tylko kobieta - jak na razie - chodzi dziewięć miesięcy w ciąży, znosi wszelkie niedogodności z tym związane i wynagradza jej to wszystko lekkie poruszenie pod sercem. To kobieta chodzi potem niemal z cycem na wierzchu aby nakarmić, to kobieta zazwyczaj wstaje w nocy do płaczącego/chorego dziecka, to mama czyta pierwszą książkę, uczy modlitwy do Anioła Stróża, to ona każe dziecku sąsiadce mówić dzień dobry, ustąpić miejsce w autobusie, tłumaczy, że nie wolno koleżankę ciągnąć za warkocze - choćby nie wiem jak by się ją kochało.
                  Kobieta uczy jak posługiwać się sztućcami, jaki kieliszek do czego służy, że nie należy mówić brzydkich słów, to kobieta pilnuje czy uszy są czyste, paznokcie krótko obcięte, koszula jest czysta a majtki i skarpety zmieniane co najmniej raz dziennie.
                  Przy tych wszystkich czynnościach kobieta ma jeszcze czas na pracę, zakupy, kosmetyczkę, kawiarnię z przyjaciółką...
                  Można dodać jeszcze wiele i oburza mnie widok kobiety ciężarnej stojącej w autobusie - bo jest równość i byłoby uwłaczające dla niej? dla młodego mężczyzny - aby ustąpił jej miejsca.
                  Jest równość płci więc niech ta kobieta zacznie jeszcze otwierać drzwi przed biednym mężczyzną - a dlaczego on ma ja traktować jak kalekę...
                  Mężczyzna MA moralny obowiązek traktować każdą kobietę jak księżniczkę - bo w innym przypadku przekreśla pracę i trud swojej matki. aga0
                  • znana.jako.ggigus obowiazek traktowania kobiety jak ksiezniczki 19.02.14, 12:00
                    oki, no to ksiezniczka nie powinna pracowac, gole cycki znikaja z reklam, bo ksiezniczce nie wypada. Na piedestal.
                    Agencje towarzyskie pozamykac, bo ksiezniczkom nie wypada, filmy, w ktorych kobiety sa przedstawione jako idiotki . musza byc zniszczone, bo ksiezniczki maja inne zadania w spoleczenstwie
                  • bene_gesserit Re: potrzeba rownosci 19.02.14, 12:17
                    Hm, a co z kobietami, które nie mają dzieci? Może powinnyśmy je jakoś oznaczyć, gdyż z powodu braków poruszeń pod sercem nie zasłużą na szacunek?
                    Albo: co z kobietami, które rolę matki zwyczajnie odwalają i są beznadziejne? Szacunek za co?
                    Albo: a co z mezczyznami, którzy - pomijając okres ciąży i połogu - angazują się w wychowanie dzieci tak samo albo bardziej, niż ich partnerki?
          • kora3 Litości Ggigus! 19.02.14, 09:20
            znana.jako.ggigus napisała:

            > tak samo robi wszystko za ciebie w domu?

            czyści kibel z błyskiem w oku?


            Przepraszam, ale musze to napisać Ggigus. Przedstawiasz się jako kobieta silna i niezalezna, a z tego pytania wynika, że stawiasz sama kobietę, jako taką na pozycji gorszej od mężczyzny i służącej.
            Mężczyzna nie robi czegos w domu - mam na myśli sprzątanie np. za kobietę, tylko za siebiesmile
            • znana.jako.ggigus no coz tak na logike 19.02.14, 11:53
              czyli ktos otwiera damie swego serca drzwi i usuwa damie swego serca kurz i bakterie czyli robi to ZA nia. Ja bym chciala, zeby ktos za mnie sprzatal, serio. Chociaz lubie sprzatac.
              • kora3 Re: no coz tak na logike 19.02.14, 12:54
                znana.jako.ggigus napisała:

                > czyli ktos otwiera damie swego serca drzwi i usuwa damie swego serca kurz i bak
                > terie czyli robi to ZA nia.



                nie za nią, a dla niejsmile

                Ja bym chciala, zeby ktos za mnie sprzatal, serio.
                > Chociaz lubie sprzatac.


                Nic prostszego Ggigus - ja nie lubię akurat, a też nie mam czasu. U nas grubsze porządki robi wynajęta do tego pani. Płaci za to mój partner, podobnie jak za inne rzeczy związane z utrzymaniem domu. Da się? Da smile
                • urko70 Re: no coz tak na logike 19.02.14, 12:58
                  kora3 napisała:

                  > > czyli ktos otwiera damie swego serca drzwi i usuwa damie swego serca k
                  > > urz i bakterie czyli robi to ZA nia.

                  >
                  > nie za nią, a dla niejsmile

                  Ślicznie smile.

                  >partner, podobnie jak za inne rzeczy związane z utrzymaniem domu. Da się? Da smile

                  Oj guuupia, przecież on wyraźnie daje Ci do zrozumienia, że sama nie dasz
                  rady zarobić na takie utrzymanie..... smilesmilesmile
                  • kora3 Re: no coz tak na logike 19.02.14, 13:01
                    urko70 napisał:

                    >
                    > Ślicznie smile.

                    a nie?smile
                    >
                    > Oj guuupia, przecież on wyraźnie daje Ci do zrozumienia, że sama nie dasz
                    > rady zarobić na takie utrzymanie..... smilesmilesmile
                    >

                    hehe rzecz w tym, ze dałabym radę, tylko jemu do głowy nie przyszłoby oczekiwać tego ode mnie zwazywszy na to, ze zarabia znacznie więcej niż ja
                    • urko70 Re: no coz tak na logike 19.02.14, 14:41
                      kora3 napisała:

                      > a nie?smile

                      No już się tak nie dopraszaj kolejnych komplementów...., na 10 lat wystarczy. wink


                      > > Oj guuupia, przecież on wyraźnie daje Ci do zrozumienia, że sama nie
                      > dasz
                      > > rady zarobić na takie utrzymanie..... smilesmilesmile
                      > >

                      > hehe rzecz w tym, ze dałabym radę,

                      A mimo to znosisz takie poniżające traktowanie?! WSTYD! wink
                      • kora3 Re: no coz tak na logike 19.02.14, 15:20
                        urko70 napisał:

                        > A mimo to znosisz takie poniżające traktowanie?! WSTYD! wink
                        >


                        smile
                        a całkiem poważnie Urko, to zdarza się niestety, że taki układ kiedy to męzczyzna utrzymuje dom bywa poniżający i to z powodu traktowania kobiety przez tegoz meżczyznesad
                        Widziałam takie sytuacje, kiedy para umówiła się, że to facet będzie utrzymywał dom, kobietę i dzieci, a ta zajmowała się domem i tymiż dziećmi, a potem jej wypominał, że "siedzi w domu" a on zasuwa, albo gdy taki układ mu się znudzi narzeka, że "nie chce jej się szukać pracy", jakby nie wiedział, ze po kilku latach nieobecności na rynku pracy trudno ją znaleźć, chyba, ze ma się jakieś szczególne kwalifikacje.

                        Dlatego tez ja nie uważam, by raki układ nie był dla kobiety poniżający, ani, ze tak się nie zdarza. Nie znajduje jedynie powiazania tej sytuacji z kurtuazyjnymi gestami jej faceta wobec tej kobiety. No nie jest tak, że tymi gestami on "płaci" za takie traktowanie, a ona się na to godzi.
                        • urko70 Re: no coz tak na logike 19.02.14, 15:26
                          kora3 napisała:

                          > a całkiem poważnie Urko, to zdarza się niestety, że taki układ kiedy to męzczyz
                          > na utrzymuje dom bywa poniżający i to z powodu traktowania kobiety przez tegoz
                          > meżczyznesad

                          Rzeczywiście mężczyzna może czuć się poniżony obciążeniem go koniecznością
                          utrzymywania domu, odpowiedzialnością za dom, za utryzmanie pracy czy firmy


                          > Widziałam takie sytuacje, kiedy para umówiła się, że to facet będzie utrzymywał
                          > dom, kobietę i dzieci, a ta zajmowała się domem i tymiż dziećmi, a potem jej w
                          > ypominał, że "siedzi w domu" a on zasuwa, albo gdy taki układ mu się znudzi nar
                          > zeka, że "nie chce jej się szukać pracy", jakby nie wiedział, ze po kilku lata
                          > ch nieobecności na rynku pracy trudno ją znaleźć, chyba, ze ma się jakieś szcze
                          > gólne kwalifikacje.

                          Tu poruszyłaś ZUPEŁNIE inne kwestie. Możemy o nich pogadać ale nie w tym wątku
                          bo jeszcze przyjdzie komuś do głowy, że to ma związek z tym wątkiem.
                          • kora3 Re: no coz tak na logike 19.02.14, 15:34
                            urko70 napisał:
                            >
                            > Rzeczywiście mężczyzna może czuć się poniżony obciążeniem go koniecznością
                            > utrzymywania domu, odpowiedzialnością za dom, za utryzmanie pracy czy firmy


                            Urko, nie udawaj, ze nie wiesz o czym pisałam. Pisałam o sytuacji, kiedy para umówiła się na układ: pani w domu, pan dom utrzymuje i ów pan traktuje ją, jak pasożyta, wypomina jej brak zatrudnienia oraz nie docenia jej pracy w domu.
                            >
                            > Tu poruszyłaś ZUPEŁNIE inne kwestie. Możemy o nich pogadać ale nie w tym wątku
                            > bo jeszcze przyjdzie komuś do głowy, że to ma związek z tym wątkiem.


                            No już raczej komus przyszło, skoro padają argumenty (nie z Twej strony), ze w drzwiach przepuści, a talerza po sobie nie zmyje
                            >
                            • urko70 Re: no coz tak na logike 19.02.14, 15:55
                              kora3 napisała:

                              > Urko, nie udawaj, ze nie wiesz o czym pisałam.

                              Napisałaś, o mężczyźnie który tak traktował swoją kobietę, że wziął na siebie
                              cały ciężar utrzymania domu.

                              "układ kiedy to męzczyzna utrzymuje dom bywa poniżający i to z
                              powodu traktowania kobiety przez tegoz meżczyzne "



                              Różnimy się wieloma sprawami, jedna z nich to to, że ja czytam to co jest
                              napisane, a nie to co komuś się wydaje, że napisał.
                              Jeśli chcesz abym traktował Cię jak kogoś kto nie umie wyrażać swoich myśli
                              to powiedz tylko słowo. Tyle tylko, że wtedy gdy źle zinterpretuję to co napisałaś
                              to nie będę miał do czego się odnieść.

                              Pytanie czemu tak zareagowałaś na moje słowa(?) czyżbyś nie uznawała, za
                              poniżające traktowanie faceta jak woła roboczego, który ma dostarczać kasę
                              a kobieta ma święty spokój? smile


                              > > Tu poruszyłaś ZUPEŁNIE inne kwestie. Możemy o nich pogadać ale nie w t
                              > ym wątku
                              > > bo jeszcze przyjdzie komuś do głowy, że to ma związek z tym wątkiem.

                              >
                              > No już raczej komus przyszło, skoro padają argumenty (nie z Twej strony), ze w
                              > drzwiach przepuści, a talerza po sobie nie zmyje

                              I ja do tego nie będę się przykładał.
                              • kora3 Re: no coz tak na logike 20.02.14, 08:29
                                urko70 napisał:
                                >
                                > Napisałaś, o mężczyźnie który tak traktował swoją kobietę, że wziął na siebie
                                > cały ciężar utrzymania domu.


                                Nie - napisałam o parze, która umówiła się tak, ze to pan będzie w zakresie materialnym utrzymywał dom. A potem ten pan poniża panią. To jest nie fair.


                                > Różnimy się wieloma sprawami, jedna z nich to to, że ja czytam to co jest
                                > napisane, a nie to co komuś się wydaje, że napisał.


                                Możesz też zwyczajnie nie rozumieć co napisał. smile W zacytowanym zdaniu napisałam, ze taki układ bywa (może być) poniżający z powodu traktowania kobiety przez mężczyznę.
                                Napisałam w tamtym poscie o jakie traktowanie chodzi dokładnie: o to, ze wypomina tej kobiecie, ze nie pracuje/nie szuka pracy, podczas, gdy wcześniej razem z nią umówił się, że ona zawodowo pracować nie będzie.

                                > Jeśli chcesz abym traktował Cię jak kogoś kto nie umie wyrażać swoich myśli
                                > to powiedz tylko słowo. Tyle tylko, że wtedy gdy źle zinterpretuję to co napisa
                                > łaś
                                > to nie będę miał do czego się odnieść.


                                Urko, ja całkiem dobrze zarabiam na wyrażaniu swoich myśli smile
                                Doskonale rozumiem, że coś może na forum umknąć, ale mam wrazenie, ze Ty przeinaczasz celowo: ja piszę o tym, że poniżająca jest wspomniana sytuacja, a Ty, że gość poniża babke, gdy utrzymuje dom. smile
                                >
                                > Pytanie czemu tak zareagowałaś na moje słowa(?) czyżbyś nie uznawała, za
                                > poniżające traktowanie faceta jak woła roboczego, który ma dostarczać kasę
                                > a kobieta ma święty spokój? smile


                                Zareagowałam tak, bo napisałeś coś zupełnie nieadekwatnego do opisanej przeze mnie sytuacji. Owszem, uważam za ponizajace faceta traktowanie go jak woła roboczego!
                                Jednakowoż sytuacja opisana przeze mnie jest inna .

                                To jest tak, jakby teraz mój facet zaczął mi wypominać, że ja nie płacę za mieszkanie np. smile
                                Nie płacę, bo tak się umówiliśmy, to zresztą była jego propozycja. Uwazałbyś za fair wypominanie mi tego, skoro sam na to wpadł i tak się umówiliśmy?
                                • urko70 Re: no coz tak na logike 20.02.14, 10:21
                                  kora3 napisała:

                                  > > Napisałaś, o mężczyźnie który tak traktował swoją kobietę, że wziął na
                                  > siebie
                                  > > cały ciężar utrzymania domu.

                                  >
                                  > Nie - napisałam o parze, która umówiła się tak, ze to pan będzie w zakre
                                  > sie materialnym utrzymywał dom. A potem ten pan poniża panią. To jest nie fair.

                                  Z Twoich słów, które wycięłaś wynikało coś innego. Z życzliwości przypomnę je:
                                  "układ kiedy to męzczyzna utrzymuje dom bywa poniżający i to z
                                  powodu traktowania kobiety przez tegoz meżczyzne "



                                  > > Różnimy się wieloma sprawami, jedna z nich to to, że ja czytam to co j
                                  > est
                                  > > napisane, a nie to co komuś się wydaje, że napisał.

                                  >
                                  > Możesz też zwyczajnie nie rozumieć co napisał. smile W zacytowanym zdaniu napisała
                                  > m, ze taki układ bywa (może być) poniżający z powodu traktowania kobiety przez
                                  > mężczyznę.

                                  Potraktował ją jak królową, przyjął na siebie ciężar zarabiania.



                                  > Napisałam w tamtym poscie o jakie traktowanie

                                  W kolejnym akapicie to i owszem poruszyłaś kwestie nie związane z tematem wątku.
                                  Pytanie czemu się tak zaperzasz na zgodne z Twoim pierwszym akapitem ale inne niż Ty byś chciała rozumienie Twoich słów....


                                  > > Jeśli chcesz abym traktował Cię jak kogoś kto nie umie wyrażać swoich
                                  > myśli
                                  > > to powiedz tylko słowo. Tyle tylko, że wtedy gdy źle zinterpretuję to co
                                  > napisa
                                  > > łaś
                                  > > to nie będę miał do czego się odnieść.

                                  >
                                  > Urko, ja całkiem dobrze zarabiam na wyrażaniu swoich myśli smile

                                  Zwróć uwagę, że ja zawsze lub prawie zawsze wskazuję cytaty z Twoich wypowiedzi
                                  i odnoszę się dokładnie do tego co Ty napisałaś.

                                  Nie sądzę aby takie chwalenie się było merytorycznym argumentem. Przecież jest
                                  wiele dobrze płatnych profesji, których wykonywanie nie zawsze jest chlubne.


                                  > Doskonale rozumiem, że coś może na forum umknąć, ale mam wrazenie, ze Ty przein
                                  > aczasz celowo: ja piszę o tym, że poniżająca jest wspomniana sytuacja, a Ty, że
                                  > gość poniża babke, gdy utrzymuje dom. smile

                                  Celowo... smile
                                  A ja mam wrażenie, że nie przykładasz się do właściwego wyrażania tego co
                                  chcesz wyrazić.


                                  > > Pytanie czemu tak zareagowałaś na moje słowa(?) czyżbyś nie uznawała,
                                  > za
                                  > > poniżające traktowanie faceta jak woła roboczego, który ma dostarczać kas
                                  > ę
                                  > > a kobieta ma święty spokój? smile

                                  >
                                  > Zareagowałam tak, bo napisałeś coś zupełnie nieadekwatnego do opisanej przeze m
                                  > nie sytuacji. Owszem, uważam za ponizajace faceta traktowanie go jak woła roboc
                                  > zego!
                                  > Jednakowoż sytuacja opisana przeze mnie jest inna .

                                  A nie przyszło Ci do głowy, że po prostu wykorzystałem niechlujność Twojej
                                  wypowiedzi do pokazania Ci że może być dokładnie odwrotnie?
                                  Niechlujność w znaczeniu rozdzielnego (różne akapity) prezentowania
                                  okoliczności danej sytuacji.



                                  > Uwazałbyś za
                                  > fair wypominanie mi tego, skoro sam na to wpadł i tak się umówiliśmy?

                                  Uważam i podtrzymuję, że możemy o tym ale nie w tym wątku.
                                  • kora3 Re: no coz tak na logike 20.02.14, 12:03
                                    urko70 napisał:
                                    >
                                    > Z Twoich słów, które wycięłaś wynikało coś innego. Z życzliwości przypomnę je:
                                    > "układ kiedy to męzczyzna utrzymuje dom bywa poniżający i to z
                                    > powodu traktowania kobiety przez tegoz meżczyzne "


                                    To Ty wyciąłeś - dalszą czesc wypowiedzi, która wskazuje na to kiedy taki układ poniżającym BYWAsmile

                                    >
                                    > Potraktował ją jak królową, przyjął na siebie ciężar zarabiania.


                                    Wcale nie - to ZALEZY. Po pierwsze od tego, czy taki układ dla pani był także komfortowy. Niekoniecznie musiał być, np. dlatego, ze przekreślał jej karierę: zawodową, naukową, artystyczną. Pomimo to pani ZGODZIŁA się na taki układ n. dla dobra dzieci.
                                    Po drugie - królowa raczej nie sprząta i nie zmywa garów oraz nie gotuje, robia to osoby do tego wynajęte. Wiec o ile pani zajmuje się domem, to żadne to traktowanie jak królowasmile
                                    Po trzecie - skoro się tak UMÓWILI to pan nie ma prawa na to utyskiwać, chyba, ze sytuacja uległa zmianie


                                    >
                                    > Zwróć uwagę, że ja zawsze lub prawie zawsze wskazuję cytaty z Twoich wypowiedzi
                                    > i odnoszę się dokładnie do tego co Ty napisałaś.


                                    Zwracam uwagę, ze nierzadko wyrywasz z kontekstu te wypowiedzismile

                                    >
                                    > Nie sądzę aby takie chwalenie się było merytorycznym argumentem. Przecież jest
                                    > wiele dobrze płatnych profesji, których wykonywanie nie zawsze jest chlubne


                                    Możliwe, aczkolwiek moja taka nie jest .

                                    >
                                    > A nie przyszło Ci do głowy, że po prostu wykorzystałem niechlujność Twojej
                                    > wypowiedzi do pokazania Ci że może być dokładnie odwrotnie?


                                    Nie było tam nic niechlujnego, zostało dokładnie wyjaśnione o jaka sytuacje chodzi smile
                                    • urko70 Re: no coz tak na logike 20.02.14, 12:36
                                      kora3 napisała:

                                      > urko70 napisał:
                                      > >
                                      > > Z Twoich słów, które wycięłaś wynikało coś innego. Z życzliwości przyp
                                      > omnę je:
                                      > > "układ kiedy to męzczyzna utrzymuje dom bywa poniżający i to z
                                      > > powodu traktowania kobiety przez tegoz meżczyzne "

                                      >
                                      > To Ty wyciąłeś - dalszą czesc wypowiedzi, która wskazuje na to kiedy taki ukła
                                      > d poniżającym BYWAsmile

                                      Odniosłem się do konkretnego akapitu. Jeśli ktoś nie rozumie do czego służy akapit
                                      to informuję: służy do wyraźnego zaznaczenia nowej myśli.
                                      Czyli nowy akapit to nowa myśl.


                                      > Zwracam uwagę, ze nierzadko wyrywasz z kontekstu te wypowiedzismile

                                      Do Twoich wypowiedzi nie można się odnosić całościowo PONIEWAŻ są tak
                                      obszerne i dotykają tak wielu różnych kwestii, ze jedna wspólna odpowiedź
                                      mogłaby być odniesiona do całości.
                                      Zacznij pisać treściwie, Zacznij używać zgodnie z przeznaczeniem akapitów
                                      tam gdzie trzeba, a tam nie trzeba to ich nie używaj, a dopiero potem sugeruj
                                      wyrywanie z kontekstu.


                                      > > Nie sądzę aby takie chwalenie się było merytorycznym argumentem. Przec
                                      > ież jest
                                      > > wiele dobrze płatnych profesji, których wykonywanie nie zawsze jest chlub
                                      > ne

                                      >
                                      > Możliwe, aczkolwiek moja taka nie jest .

                                      Nie jest miarodajną ocena samej siebie czy swoich spraw.
                                      To zależy od tego o czym i jak piszesz.


                                      > Nie było tam nic niechlujnego, zostało dokładnie wyjaśnione o jaka sytuacje cho
                                      > dzi smile

                                      Było, było rozbicie ściśle ze sobą związanych kwestii (zgodnie z tym co teraz piszesz)
                                      na osobne akapity.
                                      • kora3 Re: no coz tak na logike 20.02.14, 13:05
                                        powtarzam - bijesz piane, rob to z kims, kto ma podobne preferencje smile
                                        • urko70 Re: no coz tak na logike 20.02.14, 13:23
                                          kora3 napisała:

                                          > powtarzam - bijesz piane, rob to z kims, kto ma podobne preferencje smile

                                          Ja jestem hetero, masz inne? smile
                                          • kora3 Re: no coz tak na logike 20.02.14, 13:41

                                            preferencje mogą być nie tylko seksualne... i komu to się wszystko kojarzy ...smile
                                            • urko70 Re: no coz tak na logike 20.02.14, 13:42
                                              kora3 napisała:

                                              > preferencje mogą być nie tylko seksualne... i komu to się wszystko kojarzy ...:
                                              > )

                                              Pierwsza zaczęłaś pisać w oderwaniu od tematu.... smile
        • vi_san Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 13:28
          I o to chodzi!
          I na pewno ów mężczyzna nie uważa, że nie dałabyś rady sama poprawić szalika, czy otworzyć drzwi.
    • kora3 No coż 17.02.14, 16:13
      ja do takich gestów jestem przyzwyczajona i przyznam, ze nijak nie czuję się z nimi źle, ani tym bardziej, nie odczuwam ich jako seksistowskie.
      • znana.jako.ggigus no cóż. nie użyłam słowa seksistowski 17.02.14, 16:16
        i chodziło mi o coś innego. Coś zupełnie innego - okazywanie pomocy, która nie jest wymagana.
        • kora3 ale ja nie pisałam, ze uzyłas :) 17.02.14, 16:28
          zdaje się (pewności nie mam) Vi wspomniała o takim odbieraniu przez jej koleżanki (niektóre) w wymianie myśli z Tobą ...
          Nie, nie jest WYMAGANA, ale nie jest też jak dla mnie - niemiła - tylesmile
          • znana.jako.ggigus ale tak pisałaś w tej dyskusji 17.02.14, 16:47
            seksistowskie gesty - dodam aby wjaśnić kontekst.
            nie pisałam też, że to pomoc niemiła.
            Tylko że niepotrzebna.
            • kora3 ja chyba w tamtej niczego nie napisałam 17.02.14, 16:51
              znana.jako.ggigus napisała:

              > nie pisałam też, że to pomoc niemiła.
              > Tylko że niepotrzebna.
              >


              ja tez nie wspominałam, ze TY to napisałaś, tylko, ze MNIE ona niemiła nie jest smile
              • znana.jako.ggigus ano rację masz! 17.02.14, 17:00

    • majaa Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 16:15
      A ja postrzegam takie gesty jako męską galanterię po prostusmile Nie sądzę, żeby jakikolwiek, w miarę sprawny umysłowo facet przypuszczał, że sama nie dam rady otworzyć sobie drzwi czy założyć płaszcza; aż tak rachitycznie nie wyglądamwink
      Spotykam się natomiast również z tego typu gestami wobec starszych kobiet i tu gotowa jestem zgodzić się, że chodzi o autentyczną pomoc.
      • nchyb Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 17:34
        mam podobne odczucia jak Majaa...
        nie czuję się źle lub gorzej, jeżeli jestem adresatką tych gestów
        widywałam osoby płci mojej, które niezbyt grzecznie na takie gesty reagowały (przecież dam sobie radę itp), jak dla mnie one zdecydowanie gorsze wrażenie wywierały - od osób tak gestujących, niezależnie od tego jakie mężczyznom przyświecały cele...
        • aqua48 Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 19:43
          Dla mnie to normalne gesty, mężczyzny w stosunku do kobiety, tak samo jak otwieranie drzwi od auta. Ale faktem jest, że trzeba umiejętnie podawać pani okrycie tak aby wkładanie rąk w rękawy było łatwiejsze, a nie trudniejsze smile Bo i to się zdarza jeśli pan nie ma wyobraźni przestrzennej.
          • niratkadd Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 20:08
            Nienawidzę przepuszczania w drzwiach lub otwierania drzwi i przepuszczania!!! robię to tylko dla pozorów koleżankom w pracy, nigdzie indziej nie przepuszczam!! Halo!!!! jest 21 wiek, mamy równouprawnienie!!!!!!!!
            • ebro888 Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 20:46
              Niechaj Buba Ci to wytłumaczy.Kobieta
          • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 22:17
            Normalne, bo wrosły w krajobraz. A chodzi o to, zeby je potraktować nie jak horyzont, drzewo czy grupę skał, czyli coś co jest, bo tak, ale poddać je refleksji.
    • czoklitka Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 20:51
      >Pomoc przy otwieraniu drzwi czy ubieraniu płaszcza to dla mnie
      >założenie, że nie dam sobie z tym rady.

      Przenigdy, nigdy takich skojarzeń nie miałam. Bardzo lubię i cenię sobie takie gesty ze strony panów. Oczywiście o ile mężczyzna nie robi tego nienależycie, bo wówczas sam stawia siebie w bardzo złym świetle nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
      • niratkadd Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 20:55
        Ja jak przepuszczam, to myśle sobie, kolejna ku...wa księżniczka, której ręce urwało/.
        • czoklitka Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 21:02
          >Ja jak przepuszczam, to myśle sobie, kolejna ku...wa księżniczka, której ręce urwało/.

          czy wpychają się i nie masz wyjścia ich nie przepuścić?
          • niratkadd Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 21:10
            czyli OCZEKUJĄ, że się je przepuści.
            • czoklitka Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 21:57
              >czyli OCZEKUJĄ, że się je przepuści.

              ale ja się spytałam o Twoje doświadczenia w sprawie wpychania się panien, a nie o to, czego one oczekują...
              • niratkadd Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 22:06
                A ja ci tłumaczę: przepuszczam tylko te w pracy, bo inni przepuszczają. Nigdzie indziej, i oby ten idiotyczny zwyczaj wreszcie zaniknął.
                • ebro888 Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 22:15
                  Wreszcie się zorientowałam,że jesteś zawodowym saperem!
                • czoklitka Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 23:07
                  ale nadal nie odpowiedziałeś, czy się wpychają. Natomiast to, że "oczekują" można różnie interpretować.
      • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 22:15
        czoklitka napisała:

        > Przenigdy, nigdy takich skojarzeń nie miałam. Bardzo lubię i cenię sobie takie
        > gesty ze strony panów. Oczywiście o ile mężczyzna nie robi tego nienależycie, b
        > o wówczas sam stawia siebie w bardzo złym świetle nawet nie zdając sobie z tego
        > sprawy.

        A dlaczego je lubisz i cenisz? Z jakiego powodu?
        • czoklitka Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 22:25
          Z bardzo prostego - są to bardzo miłe gesty.
          • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 22:33
            Mhm, ale chodziło mi własnie o to, czemu one ci się wydają miłe.

            Np. głaskanie kota jest miłe, bo ma miękkie futerko i mruczy. Chodzi mi o to, czemu przepuszczanie w drzwiach i podawanie płaszcza to dla ciebie miłe gesty. Miłe, bo....?
            • czoklitka Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 23:05
              >Mhm, ale chodziło mi własnie o to, czemu one ci się wydają miłe.

              O jery... Takie gesty sprawiają mi przyjemność - właśnie dlatego uważam je za miłe. Przecież to jest oczywiste.
              • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 18.02.14, 21:48
                Są miłe, bo sprawiają przyjemność, a sprawiają przyjemnosć, bo są miłe?
                big_grinD
                • czoklitka Re: otwieranie drzwi i inne gesty 18.02.14, 23:30
                  >Są miłe, bo sprawiają przyjemność, a sprawiają przyjemnosć, bo są miłe?
                  > big_grinD

                  Jak mam odbierać Twój śmiech?
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: otwieranie drzwi i inne gesty 18.02.14, 23:44
                    czoklitka napisała:
                    Jak mam odbierać Twój śmiech?

                    Bene pyta "dlaczego sa mile", dostaje odpowiedz "bo sprawiaja przyjemnosc" - duh!

                    To tak jakby zapytac "dlaczego masz bandaz na glowie?" "bo zalozylam"
                    "czemu zalozylas?" "bo jest na glowe"

                    moze nie najzgrabniejszy przyklad, ale w ten desen wink

                    Minnie
                    • czoklitka Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 00:08
                      Dlaczego są miłe? - Dlatego, że sprawiają mi przyjemność. Związek przyczynowo-skutkowy. Doprawdy, nie wiem dlaczego ta odpowiedź wprawiła w śmiech bene.
                      • znana.jako.ggigus i sprawiaja ci przyjemnosc, bo sa mile 19.02.14, 11:53

                      • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 12:19

                        Sprawiłaś mi przyjemność, twoje wypowiedzi mnie rozbawiły dość skutecznie smile
                        • czoklitka Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 17:56
                          Cieszę się oraz mam cichą nadzieję, że Twoje słowa nie kryją w sobie ironii... wink
            • totorotot Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 20:51
              dla ciebie miłe gesty. M
              > iłe, bo....?
              >

              Miłe, bo pokazują, kto ma tu funkcję służebną.
              • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 21:14
                No wlasnie nie pokazują.
                • totorotot Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 21:46
                  pokazuja
                  myslisz, ze maz mi otworzy drzwi, poda płaszczyk, a ja w domu mu bede pucowac buty?

                  No dobra, pucuje tej łajzie buty, bo lubie zapach pasty. On w tym czasie popyla z pacholętami. Boże, jak ja wole pucować buty niż popylać z pacholętami. On też woli. Ale, widzisz, wybiera taką czynność, aby jego żonie kochanej było dobrze.
    • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 22:14
      Rok temu pytałam o to samo. Wątek poprzedzony był niedużą prowokacją - w innym upierałam się, ze panienka ma niższy status niż mężatka (i powinna ją przepuszczać w drzwiach i okazywać podobne oznaki swojej niższej pozycji społecznej). Zostałam solidarnie przez forumki sflekowana, czego się zresztą spodziewałam i co było punktem wyjscia do dyskusji o zwyczajach typu pokażę-ci-jaki-jestem-silny-a-ty-słaba-i-pomogę-ci-założyć-płaszcz, które, jak zauwazyłam, forumki bardzo cenią.

      Zyję w tym samym realu, faceci mi otwierają drzwi i przepuszczają w przejściu ale za nic nie mogę dociec, co w tym tak potencjalnie potwornie przemiłego. Tzn jestem w stanie wyobrazić sobie świat bez 'galanterii' tego rodzaju i nie widzę, zeby był gorszy. Szacunku nie ma tam, gdzie jest nieintencjonalny, ale jednak protekcjonalizm.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 22:59
        jest 'mile', bo to sa gesty w sumie niepotrzebne, 'nadprogramowe',
        cos w rodzaju nieoczekiwanej darmowej buleczki z serem za zakupy w sklepie.
        nie konieczne ale takie extra, dlatego mile.

        Minnie
        • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 18.02.14, 21:51
          Ależ są bardzo potrzebne - wykonującym je, zeby sie odpowiednio zaprezentować, tzn zawiadomić otoczenie, ze znają pewne formy. Ktoś tu powyżej fajnie pisze, jakiś młody zdaje się meżczyzna o nicku nitka... (nie pamiętam dalej, sorry) - że chociaż nie chce, to musi otworzyć drzwi księżniczce, co jej ręce urwało.

          No własnie - nie chce, ale musi, bo inaczej zostałby wykpiony jako cham. Czyli zadna tam bezintersowność i nadmiarowość, tylko - często pusta - forma.
      • znana.jako.ggigus brawo bene 18.02.14, 16:04
        protekcjonalizm to slowo klucz tutaj
    • ach_dama_byc_z_kanady Re: otwieranie drzwi i inne gesty 17.02.14, 23:22
      znana.jako.ggigus napisała:
      Pomoc przy otwieraniu drzwi czy ubieraniu płaszcza to dla mnie założenie, że nie dam sobie z tym rady.

      A nie przyszlo ci do glowy ze po prostu masz zle zalozenie?
      Gesty kurtuazji wzgledem drugiej osoby, nie zawsze sa juz logiczne,
      np mezczyna z lewej strony kobiety gdy ida ulica - zastanawialas sie skad to sie wzielo?
      podobnie z plaszczem, przepuszczaniem w drzwiach.

      lewa strona

      gesty, o ktorych piszesz, sa przejawami szacunku, nie podkreslaniem bezradnosci..

      Minnie
      • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 00:07
        A jeśli nie są przejawami szacunku? Jeśli chodzi o to, o co chodzi w jedzeniu nożem i widelcem w towarzystwie - ze nie chce się wyjść na chama, chociaż chętniej jadłoby się palcami?

        I - dlaczego szacunek okazywać miałby mi obcy facet, który widzi mnie pierwszy i ostatni raz w zyciu, wlasnie wtedy, kiedy przytrzymuje mi drzwi przy wejściu do budynku? Bo jestem kobietą i to jest ten powód? Przecież to brzmi absurdalnie big_grin
        • czoklitka Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 00:23
          > A jeśli nie są przejawami szacunku? Jeśli chodzi o to, o co chodzi w jedzeniu n
          > ożem i widelcem w towarzystwie - ze nie chce się wyjść na chama, chociaż chętni
          > ej jadłoby się palcami?

          dodam parę groszaków od siebie. Jeśli się to panom nie podoba, mogą zaprotestować. Nie widzę problemu. smile Jednakże myślę, że mają ciekawsze zajęcia, aniżeli strajkowanie w tak błahej sprawie. Natomiast ja, jako kobieta, nie widzę powodu, dla którego miałabym owe strajki prowadzić w ich imieniu. smile
        • aqua48 Bene 19.02.14, 11:28
          bene_gesserit napisała:

          > I - dlaczego szacunek okazywać miałby mi obcy facet, który widzi mnie pierwszy
          > i ostatni raz w zyciu, wlasnie wtedy, kiedy przytrzymuje mi drzwi przy wejściu
          > do budynku? Bo jestem kobietą i to jest ten powód? Przecież to brzmi absurdalni
          > e big_grin
          >

          Z tego samego powodu dla którego ustępuję miejsca starszej osobie w autobusie, mimo, że jej nie znam i widzę po raz pierwszy. Czy przepuszczam w kolejce osobę, której się spieszy, mimo, że jej nie zobaczę już nigdy w życiu, a ona mogłaby pojechać następnym pociągiem. Wszystkie te sytuacje wydają Ci się absurdalne?
          • znana.jako.ggigus ustepowanie miejsca -ten sam problem 19.02.14, 11:54
            - gest dla osoby, ktora tego potrzebuje.
            Slabszej, zle sie czujacej. mozna tez zle sie czuc bedac mloda osoba, tak na marginesie.
            • urko70 Re: ustepowanie miejsca -ten sam problem 19.02.14, 11:59
              znana.jako.ggigus napisała:

              > - gest dla osoby, ktora tego potrzebuje.
              > Slabszej, zle sie czujacej. mozna tez zle sie czuc bedac mloda osoba, tak na ma
              > rginesie.

              Dla osoby, która wygląda na to że potrzebuje.
              Nikt nie ma na czole "nie jestem w ciąży, po prostu jestem gruba" i nie potrzebuję siedzieć.
              • znana.jako.ggigus moze to kwestia wrazliwosci 19.02.14, 12:14
                ale gdyby nade mna (ja siedze) stala jakas zle wygladajaca, blada dziewczyna, to bym sie spytala, czy nie chce usiasc.
                Rzadko mi sie to zdarza, bo najczesciej jade rowerem albo stoje.
                W LO tak bylo - mialam kolezanke, ktora miala bolesne miesiaczki i siedziala ku oburzeniu innych. A byla blada i zwinieta w klebek, ale mloda.
                Ale to indywiudualna wrazliwosc.
          • bene_gesserit Re: Bene 19.02.14, 12:22
            aqua48 napisała:


            > Z tego samego powodu dla którego ustępuję miejsca starszej osobie w autobusie,
            > mimo, że jej nie znam i widzę po raz pierwszy. Czy przepuszczam w kolejce osobę
            > , której się spieszy, mimo, że jej nie zobaczę już nigdy w życiu, a ona mogłaby
            > pojechać następnym pociągiem. Wszystkie te sytuacje wydają Ci się absurdalne?

            Ale to przecież oczywiste, ze starsi ludzie mają problemy z krążeniem, stawami itd - i ze powinno się im ustępować.

            Dlaczego trzydziestolatka ma mieć otwierane drzwi albo podawany płaszcz? Dlaczego trzydziestolatkowi nikt nie wyrywa się podawać płaszcza?
        • totorotot Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 21:06
          i ostatni raz w zyciu, wlasnie
          wtedy, kiedy przytrzymuje mi
          drzwi przy wejściu
          > do budynku? Bo jestem kobietą
          i to jest ten powód? Przecież to
          brzmi absurdalni
          > e big_grin

          Żebyście się nie pozabijali w przejściu, taka odgórnie ustaloną kolejność smile
          • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 21:17
            Rzadko kiedy to ma funkcję praktyczną. Noi co z zakładaniem paltocika? Jaką funkcję to ma w przypadku sprawnej, silnej i gibkiej trzydziestolatki?

            Wręcz coraz częściej zauważam, ze 'szarmaccy panowie' przepuszczają w przejściu mnie lub inne kobiety, kiedy wchodzimy, a oni wychodzą. To taka galanteria do kwadratu, która produkuje mnóstwo zamieszania i w efekcie tłumek po obu stronach.
            • totorotot Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 21:48
              > Rzadko kiedy to ma funkcję praktyczną. Noi co z zakładaniem paltocika? Jaką fun
              > kcję to ma w przypadku sprawnej, silnej i gibkiej trzydziestolatki?
              >

              Może ją pomiziać w uszko, a od tego przechodzi człowieka miły prąd.
              Brzydki, głupi pan absolutnie nie powinien mi podawać paltocika big_grin

              Chociaż przyznam, że nikt. Nigdy. Mi nie podał paltocika sad
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 22:01
                totorotot napisała:
                Chociaż przyznam, że nikt. Nigdy. Mi nie podał paltocika

                moze to przez ten lupiez? wink

                Minnie
                • totorotot Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 22:02
                  > moze to przez ten lupiez? wink

                  Sądzę, że głównie przez łojotok smile
            • vi_san Re: otwieranie drzwi i inne gesty 20.02.14, 11:45
              Pozornie bez związku:
              A jaką funkcję praktyczną spełniają w domu ulubione bibeloty? Jaka jest funkcja praktyczna płyt z muzyką klasyczną? Jaką podasz praktyczną funkcję czytania książek beletrystycznych bądź poezji? Żadnej... A mimo to odkurza się figurkę porcelanową po babci [mimo, że cenny antyk to to nie jest, po prostu babcia lubiła ta pastereczkę], nie wyrzuca się płyt Mozarta do śmietnika [mało tego, niektórzy nawet je sobie odtwarzają, mimo, że to nie ma praktycznego celu!], a są i tacy, co książki pochłaniają z zapałem... Bo po prostu sprawia im to przyjemność.
              Analogicznie - sprawia mi przyjemność, gdy mój mąż poda mi płaszcz, gdy otworzy mi drzwi...
              • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 20.02.14, 20:39
                vi_san napisała:

                > Pozornie bez związku:
                > A jaką funkcję praktyczną spełniają w domu ulubione bibeloty? Jaka jest funkcja
                > praktyczna płyt z muzyką klasyczną? Jaką podasz praktyczną funkcję czytania ks
                > iążek beletrystycznych bądź poezji? Żadnej... A mimo to odkurza się figurkę por
                > celanową po babci [mimo, że cenny antyk to to nie jest, po prostu babcia lubiła
                > ta pastereczkę], nie wyrzuca się płyt Mozarta do śmietnika [mało tego, niektór
                > zy nawet je sobie odtwarzają, mimo, że to nie ma praktycznego celu!], a są i ta
                > cy, co książki pochłaniają z zapałem... Bo po prostu sprawia im to przyjemność.

                Nie, to nie jest pozornie bez związku, to jest w związku bardzo wprost. Własnie o to się pytałam: jakąż to potrzebę spełnia otwieranie kobietom drzwi, ze sie z tego tak bardzo cieszą, jest im przyjemnie i jest im miło. Wlasnie o to chodzi.

                Uczucie przyjemnosci następuje wtedy, kiedy zostanie spełniona jakaś potrzeba - uświadomiona lub nie. Dla przykładu:
                - ulubione bibeloty - piękne przedmioty, sentymentalne pamiątki = potrzeby estetyczne, potrzeba przynależności
                - kontakt z muzyka, beletrystyką, poezją = potrzeby estetetyczne, poznawcze, spełnianie swojego potencjału

                itd itd, lecąc hierarchią potrzeb Maslowa. Nikt mi nie wyjaśnił, jakież to potrzeby - albo chociaż z której grupy - spełniają gesty, o których w tym wątku mówimy.
                • vi_san Re: otwieranie drzwi i inne gesty 20.02.14, 21:06
                  Nie, nie, nie, droga Bene. Pisałaś o *praktyczności* gestu podawania płaszcza. Praktyczności, nie spełnieniu potrzeb! I ja cię poprosiłam o podanie *praktyczności* pieczy nad przedmiotami sentymentu, *praktyczności* słuchania muzyki [i nie czepiam się Mozarta i w ogóle klasyki], *praktyczności* czytania beletrystyki [bo można by powiedzieć, że np. pozycje historyczne poszerzają wiedzę, podręczniki pozwalają podnosić kwalifikacje itp.].
                  No, nie ma praktycznego zastosowania tych wszystkich spraw, a mimo to sprawiają nam, kompletnie nie praktyczną, przyjemność. Podobnie jest z gestami otworzenia i przytrzymania drzwi, podania płaszcza, odsunięcia krzesła przy zajmowaniu miejsca u stołu i temu podobnymi. Są miłym wyrazem grzeczności i uprzejmości. Niczym więcej. Nie dorabiałabym do nich ideologii czy wielkich teorii. Nie czepiałabym się gloryfikowania macierzyństwa, ani nie doszukiwała się traktowania jako idiotkę, która sama nie jest w stanie się ubrać, czy otworzyć sobie drzwi. Tak jak odkurzając babciną figurkę nie myśli się z pietyzmem o nestorce rodu i jej każdym słowie, tak jak włączając ulubiona płytę nie układa się w myślach peanów dziękczynnych dla artysty, który skomponował tą muzykę...
                  I na koniec - wspomniane gesty nie spełniają żadnej potrzeby. Ani życiowej, ani żadnej innej. Podobnie jak nie spełnia żadnej potrzeby ustępowanie miejsc w tramwaju czy autobusie, nie spełnia żadnej potrzeby mówienie "Dzień dobry" przy wejściu do pomieszczenia, nie spełnia żadnej potrzeby uśmiech do kioskarki u której kupuje się bilet i gazetę...
                  • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 20.02.14, 21:28
                    Skup sie, vi_san, i zobacz, w jakim kontekscie pisałam o praktyczności. W kontekscie praktyczności własnie, logiki, porządku. Co automatycznie nie zakłada - co zdaje sie, założyłąś - ze interesuje mnie li i jedynie praktycznosc omawianych w wątku gestów. Dalam temu wyraz w serii doprawdy cierpliwych pytań.

                    Hierarchia potrzeb Maslowa to psychologiczne abc i obejmuje równiez te niepraktyczne motywacje - we wspomnianej teorii bliżej czubka piramidy.

                    I na koniec - wspomniane gesty nie spełniają żadnej potrzeby. Ani życiowej, ani
                    > żadnej innej. Podobnie jak nie spełnia żadnej potrzeby ustępowanie miejsc w tr
                    > amwaju czy autobusie, nie spełnia żadnej potrzeby mówienie "Dzień dobry" przy w
                    > ejściu do pomieszczenia, nie spełnia żadnej potrzeby uśmiech do kioskarki u któ
                    > rej kupuje się bilet i gazetę...

                    No, to jest akurat nieprawda, i to ewidetna. Tego typu zachowania spełniają mnóstwo potrzeb, odsyłam do przeglądarki, w którą należy wstukać hasło o hierarchii potrzeb. Dają się też oczywiście wytłumaczyć innymi modelami innych teorii. Wszystkie są zgodne co do jednego: nie ma zachowania bez przyczyny.

                    To jak, doczekam się czegoś poza 'bo to miłe, więc przyjemne'? Jakiegoś konkretu w końcu?
                    • vi_san Re: otwieranie drzwi i inne gesty 20.02.14, 23:21
                      Skoro nie rozumiesz to nie podejmuję się wyjaśnić. Tak jak nie umiem wyjaśnić dlaczego lubię muzykę Mozarta a nie znoszę techno, nie umiem wyjaśnić dlaczego lubię majonez a nie lubię sosu tabasco itd. Po prostu przyjmij, że nawet jeśli cos jest irracjonalne to niektórzy to lubią. I już. Nikt [zakładam] nie każe *Tobie* lubić takich gestów.
                      • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 21.02.14, 00:41
                        Ale własnie o to mi chodziło - zeby dowiedzieć się, czemu. Bo we mnie nie wzbudza to zadnych emocji, czasem tylko zniecierpliwienie wobec ober-dżentelenów - tych, ktorzy przepuszczają nawet wchodzące kobiety. Więc nie chodzi o to, ze nie rozumiem, tylko nie wiem.

                        Popatrz - trzysta zdaje sie wypowiedzi i nikt nie potrafił jasno i przejrzyście sformułować odpowiedzi. Nie wydaje ci się to zastanawiające?
                        • kora3 Ja jasno sformułowałam:) Bene 21.02.14, 09:11
                          Napisałam: te gesty sa dla mnie naturalne , bo wychowałam się w czasach i srodowisku, w których one naturalnymi były.
                          Jak obserwuję - w srodowisku dzisiejszej młodzieży niekoniecznie są kultywowane i mam do tego stosunek całkowicie obojętny.
                          Natomiast od SWOJEGO faceta oczekuje, że będzie mnie przepuszczał w drzwiach, nosił moje bagaże, płacił za wspólna konsumpcję w restauracji/kawiarni/, przynosił kwiaty i prezenty itd.
                          Dlaczego? Bo mi się tak podoba smile
                          W odróżnieniu od, nie owijajmy w bawełnę, pseudofeministek nie udaję, ze uwielbiam sama nosić zakupy, płacić za faceta itd.
                        • vi_san Re: otwieranie drzwi i inne gesty 21.02.14, 11:09
                          Przyjmij, że po prostu *nie da się* uzasadnić czemu. Bo jak miałabym np. uzasadnić dlaczego wolę Mozarta a nie techno. Jak? Jeśli powiem, że jego muzyka jest bardziej melodyjna taki "namawiacz" natychmiast odpowie, że przecież w techno tez masz linię melodyczną. Jeśli stwierdzę, że bardziej mi odpowiada zestaw instrumentów - fan natychmiast poda mi kilka przykładów utworów techno z zastosowaniem skrzypiec i fortepianu [i nie jako podstawki pod kwiatki]. Na argument, że "bardziej do mnie przemawia" - entuzjasta zacznie się rozwodzić nad "głębią tekstów" "i na pewno jeśli tylko się wsłuchasz to polubisz!"... Potrafisz uzasadnić czemu lubisz dany rodzaj muzyki, malarstwa, literatury, a inny nie? I nie mówię tu o zaangażowaniu osobistym [jeśli jesteś kompozytorem lub tekściarzem, pisarzem, malarzem], ani o zastosowaniu stricte praktycznym [lektura podręcznika podnosi kwalifikacje]. Podobnie jest z drobnymi gestami kurtuazji, z bezinteresownym uśmiechem - kwestia tego co się lubi, co się podoba i co się wybiera. Na prawdę nie sadzę, żeby pani w warzywniaku zależało na moim uśmiechu, gdy podaje mi zważoną marchewkę. Mi w sumie też nie zależy, żeby jej było miło. A mimo to się uśmiecham - głupio robię? Niepotrzebnie? Mogę sobie darować? W sumie... Czy pani z warzywniaka się poczuje gorsza jeśli grzecznie ale bez uśmiechu załatwię sprawunki?
                          • urko70 Re: otwieranie drzwi i inne gesty 21.02.14, 11:45
                            vi_san napisała:

                            > Przyjmij, że po prostu *nie da się* uzasadnić czemu. Bo jak miałabym np. uzasad
                            > nić dlaczego wolę Mozarta a nie techno. Jak?

                            A to jest bardzo trafiony przykład / odniesienie.
                            Klasyka we wszelkich formach trwa, a chwilowe mody pojawiają się i znikają.
                            Obojętnie czy mowa o muzyce klasyka wobec np rapu, czy mowa o ubiorze
                            klasyczny garnitur wobec dwurzędówki z podwiniętymi rękawami.

                            Pytanie analogicznie przetrwa dłużej klasyczne wychowanie, zachowanie czy
                            może jednak nowo moda w gestach typu płaszcz czy drzwi.

                            A co do uzasadniania to przecież zawsze można powiedzieć, że:
                            Mozart, ponieważ tu mamy do czynienia z muzyką, w przeciwieństwie do techno gdzie
                            mamy do czynienia z odgłosami fabryki.

                            A jeśli ktoś oporny to jego problem, niech się męczy z techno - jego zdrowie,
                            jego sprawa, jego gust, jego uszy.
    • claratrueba Re: otwieranie drzwi i inne gesty 18.02.14, 03:15
      "Pomoc przy otwieraniu drzwi czy ubieraniu płaszcza to dla mnie założenie, że nie dam sobie z tym rady."

      o ile nie wyglądasz na osobę niepełnosprawną nikt się nad tym nie zastanawia ani przez chwilę wykonując gest nawykowy, jak większość gestów wynikających z tradycji s-v. Tego można uniknąć obracając się wśród osób, które żadnych nawyków kulturowych nie mają, to nietrudne bo grupa duża.
      Twoje przypisywanie intencji nawykowemu gestowi przypomina mi burę, którą dziesiątki lat temu dostałam od sąsiadki za "dzień dobry":" jaki dobry, kpisz sobie za mnie? Znowu mleko kwaśne roznieśli!"
      Był to pewien dylemat - kłaniać się czy nie- bo mleka wówczas nie pijałam i nastrój owej pani pod wpływem jego jakości (albo z innego powodu) pozostawał zagadką. Inne dzieci załatwiały sprawę witając panią okrzykiem "głupia jędza" ale jakoś mi to nie pasowało.

      " Poza tym nigdy nie widziałam, żeby w ubieraniu płaszcza np. pomagano staruszce."
      A ja owszem, wielokrotnie.czynią to osoby, dla których gesty wynikające z tzw. galanterii są nawykami naturalnymi a nie sztuczną pozą by olśnić kobietę z jakim to dżentelmenem mają do czynienia.Ergo- nie wykonują takich gestów w stos. do żony, siostry, matki czy babci bo to kiepska publika do popisów. To taki męski odpowiednik pań, które są miłe, czułe i zadbane do ślubu.
      • ebro888 Re: otwieranie drzwi i inne gesty 18.02.14, 10:29
        smile
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: otwieranie drzwi i inne gesty 18.02.14, 13:50
        claratrueba napisała:
        o ile nie wyglądasz na osobę niepełnosprawną nikt się nad tym nie zastanawia ani przez chwilę wykonując gest nawykowy, jak większość gestów wynikających z tradycji s-v. Tego można uniknąć obracając się wśród osób, które żadnych nawyków kulturowych nie mają, to nietrudne bo grupa duża.
        Twoje przypisywanie intencji nawykowemu gestowi przypomina mi burę, którą dziesiątki lat temu dostałam od sąsiadki za "dzień dobry":" jaki dobry, kpisz sobie za mnie? Znowu mleko kwaśne roznieśli!"
        Był to pewien dylemat - kłaniać się czy nie- bo mleka wówczas nie pijałam i nastrój owej pani pod wpływem jego jakości (albo z innego powodu) pozostawał zagadką. Inne dzieci załatwiały sprawę witając panią okrzykiem "głupia jędza" ale jakoś mi to nie pasowało.


        Pieknie to ujelas Claro kwiat

        Minnie
        • znana.jako.ggigus gesty protekcjonaalne to dla 18.02.14, 16:07
          mnie złe wychowanie, niestety.To całe stawianie kogoś na piedestale, otwierani drzwi, bo takie ciężkie dla małej myszki i całowamnie w rączki, bo taka słodka, ta cała kurtuazja i galanteria to nie jest dla mnie wychowanie.
          Bo ja np. nigdy nie widziałam w knajpie, żeby ktoż starszej pani eączo pomógł i się zerwał.
      • bene_gesserit Re: otwieranie drzwi i inne gesty 19.02.14, 00:13
        claratrueba napisała:

        > "Pomoc przy otwieraniu drzwi czy ubieraniu płaszcza to dla mnie założenie, że n
        > ie dam sobie z tym rady."
        >
        > o ile nie wyglądasz na osobę niepełnosprawną nikt się nad tym nie zastanawia an
        > i przez chwilę wykonując gest nawykowy, jak większość gestów wynikających z tra
        > dycji s-v. Tego można uniknąć obracając się wśród osób, które żadnych nawyków k
        > ulturowych nie mają, to nietrudne bo grupa duża.

        Węszę jadzik. Uuu.

        Wracając do tematu - można uniknąc tego również obracając się wśród osób, które mają refleksyjne podejście do nawyków kulturowych, to znaczy nie przyjmują ich bezkrytycznie, ale poddali je przemyśleniom i zmodyfikowali. Jeśli miałabym kontynuować twój złośliwawy tok myślenia, napisałabym coś w stylu "można też skończyć z bezmyślnym podejściem do tradycji kulturowej i zacząć żyć uważniej i świadomiej".

        Ale nie chcę być złośliwa, więc tak oczywiśćie nie napiszę wink

        > Twoje przypisywanie intencji nawykowemu gestowi przypomina mi burę, którą dzies
        > iątki lat temu dostałam od sąsiadki za "dzień dobry":" jaki dobry, kpisz sobie
        > za mnie? Znowu mleko kwaśne roznieśli!"

        Czy mnie oczy mylą i piszesz, ze zachowanie form należy do grupy zachowań nieintencjonalnych? To są w ogóle takie? Paru filozofów, nie mówiąc już o psychologach i socjologach przewraca się w grobach. o_O
    • kora3 Wiesz, myslę, ze to jest kwestia podejscia 18.02.14, 10:00
      do tematu. Ty odbierasz być może takie gesty, jako niepotrzebną pomoc, która w dodatku sugeruje, że nie dasz sobie z tym sama rady. I jeśli ktoś tak odbiera, to istotnie może mu to być niemile.
      Natomiast ja np. wcale tego tak nie odbieram - takie coś dla mnie jest całkiem naturalnie wyrażoną gotowością do "służenia" kobiecie ze strony mężczyzny. Dodam, że nie chodzi o jakiś podryw, a o taką męską postawę ogólnie - do wszystkich pań.

      Rozwalają mnie "kulturalne" typy, którzy w drzwiach przepuszczają swoją zonę/ partnerkę/dziewczynę, ale już innych pań z towarzystwa - nie smile takie coś swiadczy o braku obycia i ostentacji.
      Oczywiście, uprzedzając - nie chodzi o przepuszczenie wszystkich pań opuszczających klub w danym momencie, podczas gdy partnerka czeka pół godziny sama pod drzwiami tegoż klubusmile
      • znana.jako.ggigus no właśnie "służenie" - ja wolę równość 18.02.14, 16:15
        bo to służenie to fasada.
        Kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni i to kobiety służą naprawdę w domach, wykonując częściej prace domowe. I te służące gesty nic nie znaczą. Seksistowskie reklamy, teledyski, kino - mądre postaci kobiece prawie nie istnieją
        Pomogę ci ubrać płaszczyk, ciesz się, ale poza tym masz pecha, boś baba, a ja silny chłop.
        Tak to widzę.
        • aqua48 Re: no właśnie "służenie" - ja wolę równość 18.02.14, 16:56
          znana.jako.ggigus napisała:

          > bo to służenie to fasada.
          > Pomogę ci ubrać płaszczyk, ciesz się, ale poza tym masz pecha, boś baba, a ja s
          > ilny chłop. Tak to widzę.

          A dla mnie szarpanie się z bardzo ciężkimi czasem drzwiami, podczas gdy obok stoi mężczyzna, albo np. gna przed siebie nie oglądając się na mnie byłoby niedopuszczalne. I nie, nie lubię tak pojmowanej "równości", jestem fizycznie słabsza i nie jest to dla mnie powód do czucia się gorszą.
          Jak również nie uważam prac domowych za "służebne", tylko za konieczne. Natomiast niezależnie od płci każdy powinien sobie radzić z podstawowym gotowaniem, utrzymaniem czystości, czy praniem.
          • znana.jako.ggigus szarpanei się z ciężkimi drzwiami 18.02.14, 17:02
            nie ma nic wspólnego z pomocą w ubieraniu płaszcza.
            Dla mnie to dwa inne tematy.
            Prace domowe są konieczne, ale robi je z reguły jedna strona. Są konieczne i ważne i potrzebne dla obu stron, nieprawdaż?
            • aqua48 Re: szarpanie się z ciężkimi drzwiami 18.02.14, 17:47
              znana.jako.ggigus napisała:

              > Prace domowe są konieczne, ale robi je z reguły jedna strona. Są konieczne i wa
              > żne i potrzebne dla obu stron, nieprawdaż?

              Wiesz, mam w domu trzech mężczyzn, no może w tej chwili dwóch i pół. I chyba bym zwariowała, gdybym musiała sama robić wszystko. To co konieczne i ważne dla wszystkich stron moi panowie potrafią zrobić bez problemu i dzielenia na "męskie" i "niemęskie".
              A bywały i bywają w życiu i takie momenty, że całe "prowadzenie domu" pozostaje na ich głowie, bez problemu.
              • aga-kosa Aga do Znanej 18.02.14, 18:02
                W naszym domu każdy robi to co mu sprawia przyjemność. Po prawie pięćdziesięciu latach doskonale jedna i druga strona wie co trzeba zrobić natychmiast a co może poczekać na trzęsienie ziemi. Łazienka i pościel muszą być czyste. O pościel dbam ja a o łazienkę i kibel każdy kto korzysta i sprząta po sobie. Nie jest wszak czysto tam gdzie jest wielu sprzątających a tam gdzie każdy sprząta po sobie.
                Miałam bardzo mądrą teściową i chętnie przyjmowałam jej wiedzę o małżeństwie.
                Postarałam się wychować syna podobnie jak ona mojego męża. smile aga
                • bene_gesserit Re: Aga do Znanej 19.02.14, 12:23
                  To chwalebne, ale w 80% polskich domów jest zgoła inaczej. Więc?
                  • yoma Re: Aga do Znanej 20.02.14, 16:39
                    Zlituj się, dlaczego Aga ma odpowiadać za 80% polskich domów?

                    Zresztą dziewczyn w tym wątku powiada, że u nich jest podobnie jak u Agii. Większość to nijak nie chce być 20%.
          • znana.jako.ggigus ps bycie słabszym fizycznie jako kobieta 18.02.14, 17:08
            nie zakłada - wg mnie - konieczności pomoc przy wkładaniu płaszcza.
            Bo ja o płaszczu, a Ty o ciężkich drzwiach, a to dwie inne sprawy.
            Nie zaprzeczam, że kobiety są słabsze, chociaż ja np. chętnie otwierał słoiki, robię pompki i takie tam. Ale słaba fizycznie, ale zdrowa kobieta da sobie radę z płaszczem. Z tą samą galanterią możnaby np dzielić obowiązki domowe lub z tą samą galanterią walczyć o to, aby poznikały seksistowskie reklamy z prężącymi sią dziewczynami, sprzedającymi wszystko. Tom towarowy- ona da ci wszystko np. Idę sobie ulicę i trafił mnie szlag. Bo mężczyzn w takim kontekście na ulicach jest mniej.
            • aqua48 Re: ps bycie słabszym fizycznie jako kobieta 18.02.14, 17:57
              znana.jako.ggigus napisała:

              > Bo ja o płaszczu, a Ty o ciężkich drzwiach, a to dwie inne sprawy.
              > Nie zaprzeczam, że kobiety są słabsze, chociaż ja np. chętnie otwierał słoiki,
              > robię pompki i takie tam. Ale słaba fizycznie, ale zdrowa kobieta da sobie radę
              > z płaszczem. Z tą samą galanterią możnaby np dzielić obowiązki domowe lub z tą
              > samą galanterią walczyć o to, aby poznikały seksistowskie reklamy z prężącymi
              > sią dziewczynami, sprzedającymi wszystko.

              Ja ze słoikami mam problem, ale za to z wiertarką i planowaniem remontów daję sobie radę najlepiej smile A męską galanterię po prostu lubię.

              Natomiast świat reklamy cechuje się swoistym "słownictwem" mającym dotrzeć do odpowiedniej grupy docelowej. I zapewniam, że proste usunięcie z reklam gołych kobiet nie wyeliminuje z nich podtekstów seksualnych, które powodują, że posiadanie jakiegoś przedmiotu kojarzy się ludziom z przyjemnością i zaspokojeniem potrzeb jak najbardziej pierwotnych..

              • bene_gesserit Re: ps bycie słabszym fizycznie jako kobieta 19.02.14, 00:30
                aqua48 napisała:

                > A męską galanterię po prostu lubię.

                A lubisz, bo?...

                > Natomiast świat reklamy cechuje się swoistym "słownictwem" mającym dotrzeć do o
                > dpowiedniej grupy docelowej. I zapewniam, że proste usunięcie z reklam gołych k
                > obiet nie wyeliminuje z nich podtekstów seksualnych, które powodują, że posiada
                > nie jakiegoś przedmiotu kojarzy się ludziom z przyjemnością i zaspokojeniem pot
                > rzeb jak najbardziej pierwotnych..

                To niech sie kojarzy, ale bez gołego tyłka.
          • bene_gesserit Re: no właśnie "służenie" - ja wolę równość 19.02.14, 00:16
            Szarpanie się z bardzo cięzkimi drzwiami?
            Zyję już kilkadziesiąt lat, a jako żywo nie miałam takiego epizodu w swoim życiu.
            • urko70 Re: no właśnie "służenie" - ja wolę równość 19.02.14, 09:15
              bene_gesserit napisała:

              > Szarpanie się z bardzo cięzkimi drzwiami?
              > Zyję już kilkadziesiąt lat, a jako żywo nie miałam takiego epizodu w swoim życi
              > u.

              Codziennie to widzę. Codziennie. Oczywiście nie literalnie rozumiane szarpanie
              ale zapieranie się nogami i ciągnięcie drzwi przechylając całe ciało do tyłu.
              • znana.jako.ggigus szarpanie za drzwi nie wynika 19.02.14, 12:42
                zawsze z tego, że są ciężkie. czasem ludzie ciągną za klamkę, kiedy mają pchać. np mnie się to często zdarza. nie wiem czemu.
                • urko70 Re: szarpanie za drzwi nie wynika 19.02.14, 13:03
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > zawsze z tego, że są ciężkie. czasem ludzie ciągną za klamkę, kiedy mają pchać.
                  > np mnie się to często zdarza. nie wiem czemu.

                  No i potem dziw się uprzejmiemu facetowi lub co gorsza sugeruj mu niezne uczynki
                  bo pomaga Ci, pokazuje Ci w którą stronę należy skierować siłę.

                  bene_gesserit napisała, ze przez kilkadziesiąt lat życia nigdy tego nie widziała, to ja
                  ją informuję, że widze to na codzień.
                  • znana.jako.ggigus też nie potrzebuję pomocy, 19.02.14, 13:05
                    bo z reguły po jednym szarpnięciu pcham i jakoś daję sobie radę.
                    Pokonuję drzwi.
                    • urko70 Re: też nie potrzebuję pomocy, 19.02.14, 14:33
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > bo z reguły po jednym szarpnięciu pcham i jakoś daję sobie radę.
                      > Pokonuję drzwi.

                      Może warto rozważyć oflagowanie się napisem NIE POTRZEBUJĘ POMOCY ?
                      Albo po prostu jak ktoś podchodzi to unieść górną wargę, lekko nos, pokazać
                      zęby to na pewno odstraszy każdego.
                      wink
                      • znana.jako.ggigus czyli zakładasz nadal, że 19.02.14, 14:38
                        jestem poirytowana takimi gestami?
                        Niestety nie, ja się tylko zastanawiam nad ich znaczeniem, percepcją i tłem spolecznym paru gestów.
                        Jak widać po liczbie postów, to ciekawy temat i przy odrobinie szczęścia można się sporo o sobie dowiedziećsmile
                  • bene_gesserit Re: szarpanie za drzwi nie wynika 19.02.14, 16:27
                    Faktycznie, przypominam sobie - takie drzwi były w smietniku starego typu na osiedlu, na którym mieszkałam, kiedy byłam dzieckiem. W końcu je naprawili i problem zniknął.

                    Sęk w tym, ze kiepskie drzwi na twojej klatce schodowej czy gdzietam nijak się mają do normy społecznej, w której otwiera się kobiecie drzwi dlatego, ze jest kobietą. Ostatnio dzentelmen rzucił sie otwierać mi drzwi, które otworzyły się automatycznie. NORMA, nie stare, wypaczone odrzwia.
        • kora3 Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 09:05
          Nie zrozum mnie teraz źle, ale twoja wypowiedź skojarzyła mi się z jakimś kompleksem wobec mężczyzn - jeszcze raz - nie zrozum mnie źle.

          Ja nie mam podobnych skojarzeń. Może dlatego, że edukację w szkole średniej i na pierwszych studiach odbyłam hehe wyłącznie w męskim gronie, wiec siłą rzeczy miałam więcej kolegów niż koleżanek i dla tych kolegów jasne było jak słońce, ze przecie nie będę dźwigać sama ciężkiej torby, czy pomocy naukowych - np. Z drugiej strony - nie traktowano mnie jako uczennicę i studentkę ani lepiej ani gorzej niż moich kolegów, mam na myśli wymagania co do nauki. W związku z tym jak się czuję jak najbardziej równa panomsmile

          Taki model przeniósł mi się na dorosłe zycie też. Muszę z ręką na sercu powiedzieć, że ja nie zarabiam mniej z założenia, ani więcej z założenia, niż moi koledzy w tej samej formie mający ten sam status. Wynika to ze specyfiki zawodu - czesc naszego wynagrodzenia jest stała, ale czesc jest zalezna tylko i wyłącznie od tego ile i jak zrobisz, więc nie ma mowy, że zależy to od płci smile Stąd ja tego, jakobym była jako kobieta dyskryminowana w pracy finansowo, nie odczuwam.

          Owszem, zarabiam mniej natomiast od swego partnera. I nie znajduje w tym cienia dyskryminacji smile znam b. wielu mężczyzn także odeń gorzej uposażonych, a także takich znam, co lepiej. Tu nie zachodzi kryterium płci, a zawodu, czy raczej umiejetnosci dość nietypowych i wszędzie na świecie - nieźle opłacanych.

          Nie czuję się też wykorzystywana w domu. Faktem jest, że od pewnego czasu jestem w tym domu sama przez roboczy tydzień i musze w związku z tym sama "ogarniać" otoczenie o ile nie chcę mieszkac w bałaganie. Dla mnie to całkiem normalne, trudno, zebym np. zostawiała mojemu partnerowi stos garów w zlewie, albo stertę moich ubrań do prasowania czekających aż przyjedzie na weekendsmile
          Kiedy pracował tu na miejscu wyglądało to inaczej, obowiązki domowe były udziałem nas obojga. Do grubszych porządków wynajmujemy panią.

          W związku z powyższym, a także z tym, ze to ja jestem w naszym związku osobą bardziej towarzyską, bardziej imprezową także smile - kompletnie nie czuję się jakąś niewolnicą, czy osobą z racji płci dyskryminowaną smile

          Wiem, zaraz ktoś napisze, ze to szczególna sytuacja. Otóż - nie. Taka sytuacja, czy też taki model mnie odpowiada i w związku z tym sobie tak urządziłam życie. smile
          • urko70 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 09:16
            kora3 napisała:

            > twoja wypowiedź skojarzyła mi się z jakimś kompleksem wobec mężczyzn

            Mam podobne odczucia. sad
            • kora3 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 09:22
              urko70 napisał:
              >
              > Mam podobne odczucia. sad

              moje odczucia ugruntowało jeszcze pytanie do Agi, czy jej maż za nią w domu wszystko robi.
              świadczy to o zakorzenionym przekonaniu, ze prace domowe maja być udziałem tylko pań - zgroza
              • urko70 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 09:34
                kora3 napisała:

                > moje odczucia ugruntowało jeszcze pytanie do Agi, czy jej maż za nią w
                > domu wszystko robi.
                > świadczy to o zakorzenionym przekonaniu, ze prace domowe maja być udziałem tylk
                > o pań - zgroza

                No chyba pierwszy raz całkowicie zgadzam się z Twoim widzeniem danej sprawa. smile
                • kora3 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 09:49
                  urko70 napisał:
                  >
                  > No chyba pierwszy raz całkowicie zgadzam się z Twoim widzeniem danej sprawa. smile

                  Zatem widzisz, ze to możliwe smile

                  Moim zdaniem postawa Ggigus wynika z bezsilności i stereotypów. Ze stereotypów - bo pomimo, iż sama chce widzieć siebie i kobiety ogólnie inaczej, ma mocno zakorzeniony wspomniany model kobiety gorszej od mężczyzny na polu zawodowym, społecznym, związkowym. A z bezsilności, bo nie bardzo widzi, jak moznaby taki stereotyp wykorzenić ze społeczeństwa i pewnie także - z samej siebie.

                  Niestety Urko, tak to jest, że kobiety same sobie robia na złośc i potem "płaczą".
                  Nie wiedzieć po co zadają się z facetami, którzy palcem w domu nie kiwna, a i nierzadko parę groszy zarobią i potem narzekają, ze muszą zasuwac na 1,5 etatu w pracy i na kolejne 1,5 w domu. Nie pisze teraz o Ggigus, żeby jasnośc była, ale o znanych mi z reala przypadkach.

                  Oczywiście, możemy sobie pofantazjować, ze powodem znoszenia wspomnianego faceta - trutnia jest wielka miłośćsmile Ale prawda jest gorsza i smutniejsza.
                  Otóż wśród kobiet pozornie wyzwolonych i naprawdę niegłupich oraz samowystarczalnych pokutuje nierzadko także kolejny zakorzeniony przez wychowanie stereotyp. Mianowicie taki, że kobieta, jakby nie była atrakcyjna pod każdym względem (fizycznym, intelektualnym, zawodowym) bez faceta nic nie znaczy. Jeśli nie ma u boku faceta jest kims z założenia gorszym, bo "żaden jej nie chce"smile

                  Takim osobom nie przychodzi do głowy nawet, że jakaś kobieta może zwyczajnie chcieć odpocząć sobie od związków, albo zwyczajnie na ten moment nie widzi w "okolicy" odpowiedniego dla niej faceta, a bycie z kimkolwiek, bule był jej nie odpowiada. To znów nie o Ggigus, żeby jasne było, tylko ogólnie o takich przekonaniach niektórych
                  • urko70 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 10:03
                    kora3 napisała:

                    > Zatem widzisz, ze to możliwe smile

                    Zawsze w Ciebie wierzyłem, BRAWO smile.


                    > Moim zdaniem postawa Ggigus wynika z ....

                    Już pisałem że zgadzamy się w widzeniu problemu.

                    > Niestety Urko, tak to jest, że kobiety same sobie robia na złośc i potem "płacz
                    > ą".

                    A czasami szukamy problemów tam gdzie ich nie ma.
          • aqua48 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 10:38
            kora3 napisała:

            >W związku z tym jak się czuję jak najbardziej równa panomsmile
            > Nie czuję się też wykorzystywana w domu.
            > Do grubszych porządków wynajmujemy panią.
            > W związku z powyższym, kompletnie nie czuję się jakąś
            > niewolnicą, czy osobą z racji płci dyskryminowaną smile

            Czyli patrząc z boku na to co napisałaś, sama nie czujesz się wykorzystywana, natomiast wykorzystujesz czując się meżczyznom równa - bo właściwie dlaczego do tych grubszych porządków zatrudniasz PANIĄ, a nie PANA?
            • urko70 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 10:42
              aqua48 napisała:

              > dlaczego do tych grubszych porządków zatrudniasz PANIĄ, a nie PANA?

              Bo to głównie, o ile nie tylko, panie się zgłaszają do takich prac?
              • aqua48 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 10:54
                urko70 napisał:

                > > dlaczego do tych grubszych porządków zatrudniasz PANIĄ, a nie PANA?
                >
                > Bo to głównie, o ile nie tylko, panie się zgłaszają do takich prac?

                A wiesz, że nie? Bezrobocie chyba zrównało tę nierówność społeczną. Coraz więcej panów zgłasza się do prac porządkowych. Na moim osiedlu prawie wyłącznie panowie sprzątają, myją okna.
                • urko70 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 11:12
                  aqua48 napisała:

                  > > > dlaczego do tych grubszych porządków zatrudniasz PANIĄ, a nie PANA?
                  > >
                  > > Bo to głównie, o ile nie tylko, panie się zgłaszają do takich prac?
                  >
                  > A wiesz, że nie? Bezrobocie chyba zrównało tę nierówność społeczną. Coraz więce
                  > j panów zgłasza się do prac porządkowych. Na moim osiedlu prawie wyłącznie pano
                  > wie sprzątają, myją okna.

                  "coraz więcej" - to nawet nie "głównie".
                  A znów wszyscy moi znajomi, którzy wynajmują do takich prac, to mają tylko panie.
                  • aqua48 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 11:24
                    urko70 napisał:

                    > A znów wszyscy moi znajomi, którzy wynajmują do takich prac, to mają tylko pani
                    > e.

                    Przypomniała mi się dawna rozmowa z pewną Francuzką, na temat dyskryminacji rasowej we Francji. Urocza pani stwierdziła z dużą pewnością siebie, że ona absolutnie jest przeciw dyskryminacji, i nawet ją zwalcza, a zapytana jak powiedziała że.. zatrudnia do sprzątania Arabkę.
                    • urko70 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 11:27
                      aqua48 napisała:

                      > urko70 napisał:
                      >
                      > > A znów wszyscy moi znajomi, którzy wynajmują do takich prac, to mają tylk
                      > o pani
                      > > e.
                      >
                      > Przypomniała mi się dawna rozmowa z pewną Francuzką, na temat dyskryminacji ras
                      > owej we Francji. Urocza pani stwierdziła z dużą pewnością siebie, że ona absolu
                      > tnie jest przeciw dyskryminacji, i nawet ją zwalcza, a zapytana jak powiedziała
                      > że.. zatrudnia do sprzątania Arabkę.

                      Z mojej powyższej wypowiedzi wynika, że skoro nikt znajomych nie wynajmuje mężczyzn,
                      to wskazuje na to iż jest ich bardzo mało - w sprawie o której mówimy.

                      A co wynika z Twojej rozmowy?
                      • aqua48 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 11:32
                        urko70 napisał:


                        > Z mojej powyższej wypowiedzi wynika, że skoro nikt znajomych nie wynajmuje mężc
                        > zyzn,
                        > to wskazuje na to iż jest ich bardzo mało

                        Nie, może wynikać tylko, że:
                        a/ masz konserwatywnych znajomych
                        b/ w Twojej okolicy nie ma wielu bezrobotnych mężczyzn
                        c/ nawet jeśli są szukają innych sposobów zarobkowania
                        • urko70 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 11:38
                          aqua48 napisała:

                          > > Z mojej powyższej wypowiedzi wynika, że skoro nikt znajomych nie wynajmuj
                          > e mężc
                          > > zyzn,
                          > > to wskazuje na to iż jest ich bardzo mało
                          >
                          > Nie, może wynikać tylko, że:
                          > a/ masz konserwatywnych znajomych
                          > b/ w Twojej okolicy nie ma wielu bezrobotnych mężczyzn
                          > c/ nawet jeśli są szukają innych sposobów zarobkowania

                          Mam różnych znajomych, są w nich również kobiety wręcz przewrażliwione
                          na punkcie równościowym, a i ci znajomi mieszkają tak w dużym mieście jak
                          i w małym miasteczku, a także na wsi.

                          Odpowiesz na moje pytanie czy będziesz je ignorować?
                          • aqua48 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 18:45
                            urko70 napisał:

                            > Odpowiesz na moje pytanie czy będziesz je ignorować?
                            >
                            Zleż proszę: z mojej rozmowy z tą panią wynika, że stereotypy są mocno wbite w umysł ludzki, i że walka z nimi nie jest taka prosta. Zatem z jednej strony mam zupełnie inne odczucia co do podawania płaszcza kobiecie niż Gigguś, a z drugiej jednak trochę ją rozumiem.
                            • urko70 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 20.02.14, 10:30
                              aqua48 napisała:

                              > z mojej rozmowy z tą panią wynika, że stereotypy są mocno wbite w
                              > umysł ludzki,

                              Z przedstawionej przez Ciebie rozmowy wynika jedynie, że owa pani zatrudnia Arabkę.

                              Powodów dla których zatrudnia Arabkę już nie wskazano. A przecież mogłyby być
                              przeróżne, począwszy od kwestii finansowych (czyli zatrudniła Arabkę bo ona była
                              tańsza) przez logistyyczne (tylko Arabka zgłosiła się do tej pracy) po wreszcie
                              chęć pomocy Arabce - pomocy poprzez ofiarowanie pracy.

                              Jeśli coś mi umyka to wyjaśnij proszę.
                              • aqua48 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 20.02.14, 15:35
                                urko70 napisał:

                                > Z przedstawionej przez Ciebie rozmowy wynika jedynie, że owa pani zatrudnia Ara
                                > bkę.

                                > Jeśli coś mi umyka to wyjaśnij proszę.
                                >
                                Pani fakt zatrudnienia Arabki do sprzątania domu przedstawiła w rozmowie na temat dyskryminacji Arabów we Francji oraz traktowania ich jako ludzi niżej stojących na drabinie społecznej jako dowód, że traktuje ich na równi ze swymi rodakami z którymi utrzymuje kontakty towarzyskie. Z całą pewnością nie była to w tym wypadku chęć pomocy konkretnej osobie przez ofiarowanie jej jakiegokolwiek zatrudnienia.
                                • urko70 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 20.02.14, 15:43
                                  aqua48 napisała:

                                  > Pani fakt zatrudnienia Arabki do sprzątania domu przedstawiła w rozmowie na tem
                                  > at dyskryminacji Arabów we Francji oraz traktowania ich jako ludzi niżej stojąc
                                  > ych na drabinie społecznej jako dowód, że traktuje ich na równi ze swymi rodaka
                                  > mi z którymi utrzymuje kontakty towarzyskie. Z całą pewnością nie była to w tym
                                  > wypadku chęć pomocy konkretnej osobie przez ofiarowanie jej jakiegokolwiek zat
                                  > rudnienia.

                                  Aaaa czyli " a zapytana jak powiedziała że" miało znaczyć "jak zwalcza".

                                  Nie znam tej pani, nie znam jej warunków i okoliczności, i wg mnie to nadala mało
                                  aby przykleić jej łatkę.
                                  Skoro Arabka szukała pracy, to co ta kobieta mogła zrobić.... dała jej pracę,
                                  a gdyby chciała dyskryminować Arabkę to dała by pracę komuś innemu.
                                  • aqua48 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 20.02.14, 16:07
                                    urko70 napisał:

                                    > Nie znam tej pani, nie znam jej warunków i okoliczności, i wg mnie to nadala ma
                                    > ło aby przykleić jej łatkę.
                                    > Skoro Arabka szukała pracy, to co ta kobieta mogła zrobić.... dała jej pracę,
                                    > a gdyby chciała dyskryminować Arabkę to dała by pracę komuś innemu.

                                    Wiesz, chodziło raczej o to, że nie zaprzyjaźniła się z żadną Arabką, nie nawiązała kontaktów towarzyskich, jej dzieci nie przyjaźniły się z Francuzami pochodzenia arabskiego, a jako jedyny fakt, że nie jest uprzedzona podała własnie to, że zatrudnia Arabkę do sprzątania. Taka "łagodna" odmiana specyficznej i przerażającej mentalności typu "znaj swoje miejsce".

                                    • urko70 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 20.02.14, 18:41
                                      aqua48 napisała:

                                      > urko70 napisał:
                                      >
                                      > > Nie znam tej pani, nie znam jej warunków i okoliczności, i wg mnie to nad
                                      > ala ma
                                      > > ło aby przykleić jej łatkę.
                                      > > Skoro Arabka szukała pracy, to co ta kobieta mogła zrobić.... dała jej pr
                                      > acę,
                                      > > a gdyby chciała dyskryminować Arabkę to dała by pracę komuś innemu.
                                      >
                                      > Wiesz, chodziło raczej o to, że nie zaprzyjaźniła się z żadną Arabką, nie nawią
                                      > zała kontaktów towarzyskich, jej dzieci nie przyjaźniły się z Francuzami pochod
                                      > zenia arabskiego, a jako jedyny fakt, że nie jest uprzedzona podała własnie to,
                                      > że zatrudnia Arabkę do sprzątania. Taka "łagodna" odmiana specyficznej i przer
                                      > ażającej mentalności typu "znaj swoje miejsce".

                                      Ja również nie zaprzyjaźniłem się z żadnym takim - czy to już znaczy że
                                      dyskryminuję? Nie, nie znaczy, bo powodów może być wiele, od braku jakichkolwiek
                                      znajomych danego pochodzenia po zwykłe nielubienie pewnych zachowań
                                      charakterystycznych dla danej grupy. I żadne z nich nie wskazują na dyskryminację.

                                      No chyba, nie chcemy ludzi zmuszać do braterstwa krwi bo dopiero to udowodniłoby
                                      brak dyskryminacji? smile

                                      To od drugiej strony: czemu zatrudniła Arabkę a nie Francuzkę?
                                      • aqua48 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 20.02.14, 21:25
                                        urko70 napisał:
                                        >
                                        > Ja również nie zaprzyjaźniłem się z żadnym takim - czy to już znaczy że
                                        > dyskryminuję?

                                        A czy mieszkasz w kraju w którym dyskryminacja ze względu na kolor skóry jest istotnym problemem dotyczącym sporej części społeczeństwa?

                                        > To od drugiej strony: czemu zatrudniła Arabkę a nie Francuzkę?

                                        Przypuszczam (ale nie wiem na pewno) że powody były dwa, że Francuzka zażyczyłaby sobie wyższego wynagrodzenia, i że od Francuzki nie mogłaby tyle wymagać. Kwestia zależności, i braku pewności siebie u Arabki.
                                        Przypuszczenia wysnuwam stąd, że moja koleżanka zatrudniała do pomocy domowej Francuzkę, która większość niewygodnych dla niej, lub niezrozumiałych z powodów kulturowych różnic poleceń po prostu ignorowała, albo wykonywała je po swojemu..dając subtelnie odczuć swojej pracodawczyni, że nie jest w swoim kraju, a związki je łączące (pracodawca/pracownik) wyglądają tak tylko skutkiem nieszczęśliwego i niefortunnego dla Francuzki zbiegu okoliczności smile
                                        • urko70 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 20.02.14, 22:29
                                          aqua48 napisała:

                                          > > Ja również nie zaprzyjaźniłem się z żadnym takim - czy to już znaczy że
                                          > > dyskryminuję?
                                          >
                                          > A czy mieszkasz w kraju w którym dyskryminacja ze względu na kolor skóry jest i
                                          > stotnym problemem dotyczącym sporej części społeczeństwa?

                                          A gdybym żył to brak takiej przyjaźni świadczyłby o tym?
                                          Mam się na siłę zaprzyjaźniać żeby coś komuś udowadniać?


                                          > > To od drugiej strony: czemu zatrudniła Arabkę a nie Francuzkę?
                                          >
                                          > Przypuszczam (ale nie wiem na pewno) że powody były dwa, że Francuzka zażyczyła
                                          > by sobie wyższego wynagrodzenia, i że od Francuzki nie mogłaby tyle wymagać. Kw
                                          > estia zależności, i braku pewności siebie u Arabki.

                                          To jest JEDEN powód, powód finansowy. Po Francuzke też mogłaby "jeździć"
                                          do woli pod warunkiem odpowiednio wysokiej zapłaty.
                                          Czyli zatrudnia Arabkę ze względów finansowych.
                                          ALE, ale gdyby miała uprzedzenia rasowe, gdyby dyskryminowała to wzięłaby
                                          Francuzkę. Tak czy nie?
                                          • aqua48 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 21.02.14, 09:23
                                            urko70 napisał:

                                            > > A czy mieszkasz w kraju w którym dyskryminacja ze względu na kolor skóry
                                            > jest i
                                            > > stotnym problemem dotyczącym sporej części społeczeństwa?
                                            >
                                            > A gdybym żył to brak takiej przyjaźni świadczyłby o tym?
                                            > Mam się na siłę zaprzyjaźniać żeby coś komuś udowadniać?

                                            Tak, mógłby świadczyć. I nie chodzi o robienie czegoś na siłę.
                                            >

                                            > Po Francuzce też mogłaby "jeździć"
                                            > do woli pod warunkiem odpowiednio wysokiej zapłaty.

                                            Oj, jak znam Francuzki to zdecydowanie nie.. smile



                                            • urko70 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 21.02.14, 10:24
                                              aqua48 napisała:

                                              > urko70 napisał:
                                              >
                                              > > > A czy mieszkasz w kraju w którym dyskryminacja ze względu na kolor
                                              > skóry
                                              > > jest i
                                              > > > stotnym problemem dotyczącym sporej części społeczeństwa?
                                              > >
                                              > > A gdybym żył to brak takiej przyjaźni świadczyłby o tym?
                                              > > Mam się na siłę zaprzyjaźniać żeby coś komuś udowadniać?
                                              >
                                              > Tak, mógłby świadczyć. I nie chodzi o robienie czegoś na siłę.

                                              Pomiędzy "by był" a "mógłby" jest "kokosalna" różnica.
                                              Mógłby to tylko i wyłącznie wtedy i tylko wtedy jest ten Arab czy Arabka
                                              spełniałby co do joty wszystkie warunki zostania moim przyjacielem, a ja
                                              bym go wykluczył tylko z powodu pochodzenia.
                                              A prawda jest taka, że do zaprzyjaźnienia się z kimś potrzeba spełnienia
                                              naprawdę wielu warunków.


                                              > > Po Francuzce też mogłaby "jeździć"
                                              > > do woli pod warunkiem odpowiednio wysokiej zapłaty.
                                              >
                                              > Oj, jak znam Francuzki to zdecydowanie nie.. smile

                                              Już trochę żartobliwie ale: wszystko jest kwestią ceny.
            • kora3 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 12:56
              aqua48 napisała:

              >
              > Czyli patrząc z boku na to co napisałaś, sama nie czujesz się wykorzystywana, n
              > atomiast wykorzystujesz czując się meżczyznom równa - bo właściwie dlaczego do
              > tych grubszych porządków zatrudniasz PANIĄ, a nie PANA?


              Nikogo nie wykorzystuje, bo pani ma płacone, nikt jej nie zmusza do tych czunności za friko.
              Dlaczego panią? Bo pani się nadarzyła. Sprząta w poprzednim miejscu pracy mego partnera, ma trudna sytuację - meza na rencie inwalidzkiej i dzieci uczące się, miała dobre referencje, po co mielismy na siłe szukac pana?
          • znana.jako.ggigus przykro mi Kora3, ale 19.02.14, 11:29
            na posty na temat moich kompleksow dot. mezczyzn nie bede odpowiadac. To jak z argumentami o niejedzeniu miesa - ponizej pewnego poziomu nie schidze.
            • kora3 Ggigus bardzo prosiłam 19.02.14, 12:50
              zebys mnie dobrze zrozumiała - ja tak odebrałam Twoje wywody.
              Nie znaczy to, ze mam rację co do Twej postawy - znaczy, ze można je tak odebrać.
              Nie było moim celem urażenie Cię, ani deprecjonowanie.
              Po prosti nie wiem dlaczego z założenia zakładasz, ze kobieta te uprzejmości dostaje w zamian niejako za to, ze jej partner nic w domu nie robi, ona gorzej zarabia, a jego trza "obskakiwać".
              Jeśli ktoś ma taka sytuacje to na własne życzenie nieprawdaż?
              • znana.jako.ggigus nie jestem urażona 19.02.14, 12:59
                po prostu nie schodzę poniżej pewnego poziomu w dyskusji. Ty masz - wg mnie - nieco inne tendencje i to Twoja sprawa.
                • kora3 jesteś a mnie jest przykro :( 19.02.14, 13:07
                  bo ani było to moim zamiarem, ani nie chciałabym zebyś tak myślała.
                  Ja po prostu nie rozumiem takiego założenia, jakie dałaś. Dla mnie relacje w związku buduje się z partnerem, wiec jeśli komuś pasuje, ze jest traktowany jak służący, a jednocześnie ktoś mu podaje płaszcz, to tak chce. ale samo podawanie płaszcza nie oznacza, że ktoś komu jest podawany jest traktowany jak służący
                  • znana.jako.ggigus nie jestem urażona, 19.02.14, 13:09
                    więc nie pisz, że jestem.
                    To nie ma sensu, nie siedzisz w mojej głowie.
                    O argumentach ad personam już napisałam.
                • znana.jako.ggigus PS wszelkie argumenty ad personam 19.02.14, 13:08
                  - argument: masz kompleksy do nich należy, świadczą o braku argumentów.
                  Czasem oznaczają też niezdrowe zainteresowanie adwersarzem, ale niechętnie bawię się w diagnozy.
                  • kora3 Przeprasza, jesli tak to odebrałaś 19.02.14, 13:13
                    znana.jako.ggigus napisała:

                    > - argument: masz kompleksy do nich należy, świadczą o braku argumentów.
                    > Czasem oznaczają też niezdrowe zainteresowanie adwersarzem, ale niechętnie bawi
                    > ę się w diagnozy.


                    Nie znam Cię przecież. Napisałam, ze to to tak brzmi, jakbyś ... Bo serio dla mnie tak brzmi.
                    • znana.jako.ggigus nie znasz mnie i dlatego 19.02.14, 13:16
                      nie powinnaś się zajmować moją osobą (np. kompleksy, urażenie). Ja Ciebie też nie znam i nie zajmuję się Twoją osobą.
                      Tak na odległość sieciową to i tak nie ma sensu, to projekcja własnych odczuć przez perspektywę napisanych przez kogoś postów.
                      Ale jak powtarzam, to jest Twoja sprawa, jakich argumentów używasz.
                      • kora3 Re: nie znasz mnie i dlatego 19.02.14, 14:37
                        znana.jako.ggigus napisała:

                        > nie powinnaś się zajmować moją osobą (np. kompleksy, urażenie). Ja Ciebie też n
                        > ie znam i nie zajmuję się Twoją osobą.


                        ależ ja się Tobą nie zajmuje smile odniosłam się jedunie do tego, co Ty sama napisałaś - czyli do Twej postawy wobec wspomnianych gestów, którą okrasiłaś swymi przemyśleniami.
                        Dla mnie twoja argumentacja była nieprzekonujaca, właśnie z racji tego, ze oparta była na stereotypach.

                        > Ale jak powtarzam, to jest Twoja sprawa, jakich argumentów używasz.

                        Alez ja się odniosłam do argumentów uzytych przez Ciebie! Dla mnie sa one oparte na strereotypach.
                        • znana.jako.ggigus zajmujesz się moją osobą - 19.02.14, 14:42
                          pisząc o tym, że jestem urażona, mało tego chyba dwa posty na ten temat i pisząc na temat moich kompleksów.
                          Nie znasz mnie, nie widzisz i nie wiesz, z jakim nastawieniem doy życia teraz siedzę i piszę i co przeżyłam i jakie mam kompleksy. I nie ma sensu dyskutować ani o mnie, ani Tobie - powtórzę kolejny raz.
                          Ale jak już wiele razy napisałam, ja nie schodzę poniżej pewnego poziomu, a za piętro argumentacji u innych nie odpowiadam.
                          • kora3 Re: zajmujesz się moją osobą - 19.02.14, 15:24
                            znana.jako.ggigus napisała:

                            > pisząc o tym, że jestem urażona, mało tego chyba dwa posty na ten temat i piszą
                            > c na temat moich kompleksów.


                            to jak miałam napisac, że nie chciałabym bys poczuła się urazona? Ok - nie poczułaś się - fajnie.

                            > Nie znasz mnie, nie widzisz i nie wiesz, z jakim nastawieniem doy życia teraz s
                            > iedzę i piszę i co przeżyłam i jakie mam kompleksy. I nie ma sensu dyskutować a
                            > ni o mnie, ani Tobie - powtórzę kolejny raz.


                            Owszem nie wiem i nie sugerowałam nawet, ze wiem. natomiast Twoje oparte na stereotypach wypowiedzi brzmiały tak, jakbyś uważała mężczyzn za z założenia lepszych od kobiet. Serio.

                            > Ale jak już wiele razy napisałam, ja nie schodzę poniżej pewnego poziomu, a za
                            > piętro argumentacji u innych nie odpowiadam.


                            A może po prostu nie chcesz nam wyjawić skąd u Ciebie takie stereotypowe podejście do relacji kobieta- mezczyzna? Bo temu, ze jest stereotypowe chyba nie będziesz zaprzeczać?
          • bene_gesserit Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 12:28
            kora3 napisała:

            > Nie zrozum mnie teraz źle, ale twoja wypowiedź skojarzyła mi się z jakimś kompl
            > eksem wobec mężczyzn - jeszcze raz - nie zrozum mnie źle.
            >
            > Ja nie mam podobnych skojarzeń. Może dlatego, że edukację w szkole średniej i n

            Ależ kobiety bronią się przed podobnymi skojarzeniami rękami i nogami, co widać po tym związku. Mam wrażenie, ze pozory 'wyjątkowości' które ta 'galanteria' stwarza dowartościowuje wiele niedowartościowanych kobiet.
            • znana.jako.ggigus ano to domaganie się poczucia 19.02.14, 12:30
              wyjątkowości dla mnie jest zastanawiające.
              • kora3 Re: ano to domaganie się poczucia 19.02.14, 13:03
                znana.jako.ggigus napisała:

                > wyjątkowości dla mnie jest zastanawiające.


                nie domagam się Ggigus, dla mnie to jest właśnie normalne, aczkolwiek spotkałam się z opinia, ze jest to sytuacja jakaś wyjatkowa, także na tym forum (nie w tym watku) stąd me "zastrzeżenie"
                >
            • kora3 Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 12:59
              po którym związku Bene?
              ja się nie musze dowartościowywać, bo mnie nikt nie dyskryminujesmile
              Dla mnie te gesty sa tak samo naturalne, jak to, ze nie płace za siebie idąc z moim partnerem do kina, restauracji, czy klubu.
              • bene_gesserit Re: Hmmm ciekawe spojrzenie Ggigus - serio 19.02.14, 16:52
                > ja się nie musze dowartościowywać, bo mnie nikt nie dyskryminujesmile

                Mam wrazenie, ze troszkę się gubimy.

                Osoba niedowartościowana to inaczej zakompleksiona.
                Osoba dyskryminowana to osoba, któej prawa są ograniczane.

                > Dla mnie te gesty sa tak samo naturalne, jak to, ze nie płace za siebie idąc z
                > moim partnerem do kina, restauracji, czy klubu.

                Yhyyy. Sęk w tym, ze nie dyskutujemy tu ciebie, twojego związku czy twojego zycia, ale normy społeczne.
                • kora3 Bene, z tego co widzę 20.02.14, 08:33
                  norma społeczna, przynajmniej w pokoleniu moim, jest właśnie taka, że mężczyźni czynią te kurtuazyjne gesty typu: przepuszczanie w drzwiach, podawanie płaszcza, otwieranie drzwi samochodu, a także płacenie za konsumpcję za swoją (przynajmniej) kobietę.
                  • aga-kosa Re: Bene masz odpowiedź - aga 20.02.14, 09:00
                    Bene - ja mam tylko takie pragnienia aby mężczyźni traktowali każdą kobietę z takim szacunkiem jak traktują własna matkę. Nic więcej. smile aga
    • claratrueba giggus, drobna uwaga 18.02.14, 18:49
      Trochę lat żyję i jeszcze nie zdarzyło mi się by ci panowie, których znam, a którzy zawsze wykonują te drażniące Cię gesty to były osoby oczekujące od swoich partnerek by były służącymi, nie bawią ich również reklamy przedstawiające jakieś idiotki czy wulgarną goliznę. O ile w ogóle oglądają tv, w co wątpię.
      Oczywiście nie wiem jakie poglądy mają mężczyźni obcy, którzy takie gesty wobec mnie wykonują. Z racji, że z "młoda i piękna" to w moim przypadku tylko "i" jest aktualne, nie sądzę by była kurtuazja z podtekstem. Mizerny wygląd- może. Tylko, że drzwi otwierają mi również ponowie gdy wychodzę z pływalni, to mają wiedzę o mojej sile i wytrzymałości. A drzwi są lekkie.
      Po prostu wrzucasz do worka "dyskryminacja" (jest to problem, zgoda, ale nie prosty) elementy, które z nim nic nie mają wspólnego.
      Bo z drugiej strony jeśli poobserwujesz maniery panów, którzy rzeczywiście traktują kobiety jak istoty gorsze, ich służące czy obiekty do zaspokojenia popędu, którzy wygłaszają poglądy seksistowskie, to raczej tych gestów nie wykonują.
      Bo i przekonanie typu "baba to tylko zupa i ... zupa" czy "słaba istota" bierze się z generalnie niskiej kultury takiej osoby, okraszonej brakiem wiedzy o zasługach kobiet a temu raczej znajomość manier nie towarzyszy.

      • aga-kosa Re: giggus, drobna uwaga 18.02.14, 19:18
        Popatrz Claratrueba, uświadomiłaś mi swoim wpisem, że zachowanie mężczyzn jest takie jak opisałaś a to szczera prawda. Teraz przypominam sobie znajome pary w różnych sytuacjach i masz rację. Tak jest. smile aga
      • bene_gesserit Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 00:25
        Sęk w tym, ze taki zwyczaj - otwieranie drzwi, jakbym nie miała siły, podawanie płaszcza czy podsuwanie krzesła, jakbym była niepełnosprawna mają określone skutki. Gdzieś tam, na końcu, ale istotnym, bo w ogólnej świadomości.

        Po pierwsze, utrwalają wizerunek kobiety jako istoty słabej i niesamodzielnej. "Królewna, której ręce urwało" - patrz wyżej. Oczywiście - jest cała grupa kobiet, którym to odpowiada. Ale jest też cała grupa kobiet, którym to nie odpowiada. Jestem sprawna i silna fizycznie i psychicznie i potrzebuję pomocy wtedy, kiedy potrzebuję, a nie wtedy, kiedy ktoś ma mi chęć jej udzielić, bo tak mu nakazują maniery.

        Po drugie - załatwiają sprawę problemu kobiet zupełnie jak go kiedyś załatwiał goździk i rajstopy na święto kobiet. Ja nie szanuję kobiet? Ja?! Ja całe zycie kobiety przodem przepuszczam i drzwi otwieram! (Ale w zyciu nie umyłem talerza, ha. Ha. Ha.)

        Po trzecie - ok, załóżmy, ze to okazywanie szacunku. Ale dlaczego obcy facet ma mi okazywać szacunek tylko dlatego, ze wyglądam i zachowuję się jak kobieta? Bo?
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 00:47
          bene_gesserit napisała:
          Po trzecie - ok, załóżmy, ze to okazywanie szacunku. Ale dlaczego obcy facet ma mi okazywać szacunek tylko dlatego, ze wyglądam i zachowuję się jak kobieta? Bo?

          Bo czlowiek czlowiekowi jakos musi okazac szacunek, tzn w jakis sposob,
          kobiecie okazuje sie inaczej, mezczyznie inaczej - ale tez sie okazuje.

          Minnie
          • bene_gesserit Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 16:28
            A jakbys tak poleciała w konkrety - tzn co jest odpowiednikiem okazywania szacunku kobietom przez męzczyzn tylko dlatego, ze one są kobietami, a oni mężczyznami?
            • totorotot Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 22:01
              bene_gesserit napisała:

              > A jakbys tak poleciała w konkrety - tzn co jest odpowiednikiem okazywania szacu
              > nku kobietom przez męzczyzn tylko dlatego, ze one są kobietami, a oni mężczyzna
              > mi?

              Dotychczas było to grzeczne kiwanie główką i niesprzeciwianie się, nieprzedstawianie argumentów, że mężczyzna się myli. Ale to jest akurat głupie. Bo jak facet się myli, to trzeba go wyprowadzić z błędu, bo skutki jego błędu (finansowego, logistycznego) ponosi cała rodzina.

              Natomiast przepuszczanie kobiety w drzwiach to po prostu jakas tam odgórna kolejnośc, żeby razem się nie pchali i żeby kobieta nie zarobiła z łokcia w oko. Jak dla mnie można przepuszczać też mężczyzn jak tak sie spieszą.
              • bene_gesserit Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 22:04
                Eee tam.
                Jeśli jadę autobusem, to to przepuszczanie pań generuje tyle zamieszania i zamętu, ze robi się kompletnie bez sensu, zwłaszcza jeśli podjeżdzam przystanek i muszę wsiąść ostatnia. W godzinach szczytu, które w moim miescie są chyba non-stop muszę zazywczaj wyjaśniać, ze niedługo wysiadam i chcę wsiąść ostatnia i proszę... błagam... nie przepuszczać mnie.

                Z zupełnie praktycznego punktu widzenia wystarczy, aby pierwsi wchodzili/wsiadali ci, ktorzy są najbliżej drzwi, i starczy.
                • totorotot Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 22:09
                  W godzinach szczytu, które w moim miescie są chyba non-st
                  > op muszę zazywczaj wyjaśniać, ze niedługo wysiadam i chcę wsiąść ostatnia i pro
                  > szę... błagam... nie przepuszczać mnie.
                  >

                  Bo mężczyźni, czemu tak protestowałaś, mają naprawdę tylko pół mózgu. Jedną połową słyszą. Teraz ta połowa się wyłącza. "Dźwięk" jedzie windą między połowami półkul do drugiej połowy. Ona się włącza. Interpretuje usłyszane trzy słowa. Winda wraca do pierwszej półkuli po kolejne trzy dźwięki. Jedzie do drugiej półkuli, która interpretuje dźwięki na słowa. Teraz szuszu bum szubumszuszu następuje łączenie pierwszych trzech słów z drugimi trzema słowami szuszuszu - a autobus już odjechał.

                  Następnym razem mów: wsiadaj pan, nie kombinuj

                  i istnieje szansa, że zrozumie (mimo że to aż cztery słowa wink
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 00:57
          bene_gesserit napisała:
          Po drugie - załatwiają sprawę problemu kobiet zupełnie jak go kiedyś załatwiał goździk i rajstopy na święto kobiet. Ja nie szanuję kobiet? Ja?! Ja całe zycie kobiety przodem przepuszczam i drzwi otwieram! (Ale w zyciu nie umyłem talerza, ha. Ha. Ha.)

          No nie do konca tak.
          zachowanie ktore opisalas ma do czynienia z charakterem czlowieka nie z jego manierami.
          czlowiek uczciwy, nauczony szacunku do drugiego, nie postapi w ten sposob - czyli
          obludnie (plaszcz poda i przepusci w drzwiach ale naczyn nie dotknie,
          dziecka w zyciu nie przewinie)
          a hipokryta i oszust - wlasnie tak zrobi - na pokaz udaje dzentelmena, tu kwiatki
          tam diamenty, obiad w restauracji, a
          w rzeczywstosci moze nawet byc i damskim bokserem.
          tylko co to ma wspolnego z dobrymi manierami, naprawde nic..

          Minnie

          • claratrueba Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 03:37
            ""Sęk w tym, ze taki zwyczaj - otwieranie drzwi, jakbym nie miała siły, podawanie płaszcza czy podsuwanie krzesła, jakbym była niepełnosprawna mają określone skutki. Gdzieś tam, na końcu, ale istotnym, bo w ogólnej świadomości. ""

            Sęk w tym, bene, że nie. Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak "ogólna świadomość"- negatywne poglądy części panów na temat pań na temat ich roli, funkcjonują zupełnie niezależnie od owych gestów, które nie są tu ani przyczyną, ani skutkiem. Podobnie jak powitanie ludzi, których spotykamy nie ma nic wspólnego z odczuwaną do nich sympatią lub jej brakiem i naszymi poglądami nt. tych osób. To jest istota "nawyku"- brak powiązania z osobami, w stos. do kŧórych go stosujemy. O ile stosujemy go naturalnie czyli odruchowo a nie celowo by lepsze wrażenie wywrzeć. Ale to, bene, zupełnie odmienny problem, że niektórym ludziom tylko na własnym wizerunku zależy. Czasem też na wizerunku bardzo nowoczesnego mężczyzny, który deklaruje, że nie stosuje tych drażniących gestów w imię równouprawnienia a tak naprawdę to ich nigdy nie podpatrzył w domu, w otoczeniu, gdzie kobietę traktowało się jak służącą albo i gorzej.
            • bene_gesserit Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 16:44
              claratrueba napisała:

              > ""Sęk w tym, ze taki zwyczaj - otwieranie drzwi, jakbym nie miała siły, podawan
              > ie płaszcza czy podsuwanie krzesła, jakbym była niepełnosprawna mają określone
              > skutki. Gdzieś tam, na końcu, ale istotnym, bo w ogólnej świadomości. ""
              >
              > Sęk w tym, bene, że nie. Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak "ogólna świadomo
              > ść"-

              Ależ jest, być może wyraziłam się nieprecyzyjnie - chodziło mi o świadomość zbiorową w klasycznym ujęciu socjologicznym, durkheimowskim.

              negatywne poglądy części panów na temat pań na temat ich roli, funkcjonuj
              > ą zupełnie niezależnie od owych gestów, które nie są tu ani przyczyną, ani skut
              > kiem. Podobnie jak powitanie ludzi, których spotykamy nie ma nic wspólnego z o
              > dczuwaną do nich sympatią lub jej brakiem i naszymi poglądami nt. tych osób. To
              > jest istota "nawyku"- brak powiązania z osobami, w stos. do kŧórych go st
              > osujemy.

              A ile warty jest rzekomy szacunek, o którym się tu tyle pisze, jeśli jest on wynikiem nawyku? I czemu mają go okazywać mężczyźni kobietom?

              O ile stosujemy go naturalnie czyli odruchowo a nie celowo by lepsze w
              > rażenie wywrzeć. Ale to, bene, zupełnie odmienny problem, że niektórym ludziom
              > tylko na własnym wizerunku zależy.

              Ależ wcale nie odmienny, jak najbardziej wpisuje się w tematykę wątku. W tym, między innymi, problem.
            • totorotot Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 21:13
              > skutki. Gdzieś tam, na końcu,
              ale istotnym, bo w ogólnej
              świadomości. ""
              >
              > Sęk w tym, bene, że nie.


              Nie, nie, no jest.
              Ale ja bym to potraktowała jako cześć gry erotycznej, nie wiem, takiej pikanterii życia, podkreślanie jednak tej różnicy między płciami. Póki wszystko jest z szacunkiem, i te drzwi, i ten płaszcz, kibel, naczynia, to jak dla mnie jest ok.
              • bene_gesserit Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 22:07
                Co do kibla, to nie łapię. Chodzi o klapę?

                Np taki przypadek z zycia mojej znajomej - facet w domu zawsze opuszcza klapę, bo jego żona jest uczulona, a w pracy odreagowuje, notorycznie pozostawiając ją uniesioną. Co zresztą podkreśla różnicę płci, bowiem reszta pracowników to pracownice. Niech zyje róznica, hura, ta pikanteria, która ozywia sad
                • totorotot Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 22:11
                  > Np taki przypadek z zycia mojej znajomej - facet w domu zawsze opuszcza klapę,
                  > bo jego żona jest uczulona, a w pracy odreagowuje, notorycznie pozostawiając ją
                  > uniesioną. Co zresztą podkreśla różnicę płci, bowiem reszta pracowników to pra
                  > cownice. Niech zyje róznica, hura, ta pikanteria, która ozywia sad
                  >

                  Nie rozumiem, o co chodzi z tą klapą. W czym konkretnie jest problem? Czemu on miałby opuszczać klapę w pracy? Ty zawsze opuszczasz klapę? Ja nigdy, brzydzę sie dotknąć. W domu też nigdy - bo po co??
                  • bene_gesserit Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 22:36
                    Ja nie sikam na stojąco o_O
                    • totorotot Re: giggus, drobna uwaga 20.02.14, 09:07
                      A, o to chodzi. To jeszcze nie zrobiłyście panu dżihadu?
              • bene_gesserit Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 22:09
                Nie mówiąc o tym, ze nie wiadomo, czy z szacunkiem.
                Gdzies tu powyzej pisze młody człowiek, ze ma dosyć otwierania drzwi księżniczkom, którym ręce urwało - ale otwiera, zeby go nie wzieły na jęzory. Mnie, szczerze mówiąc, tez by to pewnie frustowało, taki niepisany obowiazek otwierania paniom, dla których to jest miłe, bo jest przyjemne smile
                • totorotot Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 22:12
                  Mnie, szcze
                  > rze mówiąc, tez by to pewnie frustowało, taki niepisany obowiazek otwierania pa
                  > niom, dla których to jest miłe, bo jest przyjemne smile
                  >

                  No to otwieraj panom, nie otwieraj paniom i problem zdaje sie mamy rozwiązany ;D
                  • bene_gesserit Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 22:37
                    Jak pisałam, to nie zaje egzaminu.
          • bene_gesserit Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 16:31
            Alez ma, wlasnie o to chodzi.

            Po pierwsze - pomaga mu w samookłamywaniu się. Tzn utrzymywaniu świadomośći, ze jest porządnym człowiekiem, bo ma maniery. Przez parę lat spotykałam koło mojego biura pijaczka, który chlał na umór, ale zawsze wystrojony w czysty garnitur i wyprasowaną koszulę. To coś w tym rodzaju.
            Po drugie - pomaga mu w okłamywaniu otoczenia. Wiele razy zony damskich bokserów miały problem z przekonaniem kogokolwiek o tym, ze mąż je bije. Ale on ciebie, Haniu, tak szanuje, płaszczyk zakłada, w drzwiach przepuszcza... no jak on by mógł na ciebie rękę podnieść?
        • urko70 Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 09:09
          bene_gesserit napisała:

          > Oczywiście - jest cała grupa kobi
          > et, którym to odpowiada. Ale jest też cała grupa kobiet, którym to nie odpowiad
          > a. Jestem sprawna i silna fizycznie i psychicznie i potrzebuję pomocy wtedy, ki
          > edy potrzebuję, a nie wtedy, kiedy ktoś ma mi chęć jej udzielić, bo tak mu naka
          > zują maniery.

          Strach podejść do takiej co to zawsze może się obruszyć za okazaną jej pomoc,
          jeśli tak czy inaczej zrugasz faceta za otworzenie drzwi czy pomoc w poniesieniu
          cięższej torby to następnym razem "na kolanach" będziesz musiała prosić żeby
          pomógł Ci w niesieniu torby która jest za ciężka. W praktyce tego nie zrobisz więc
          i pomocy na własne życzenie nie dostaniesz.
          No ale przynajmniej będziesz żyłą w przekonaniu że pokazałaś tym złym facetom...
          • bene_gesserit Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 16:45
            Twój sposób prowadzenia dyskusji robi się - po raz któryś - nieuczciwy.

            Wcześniej w tym wątku nazywasz refleksyjne przetwarzanie norm społecznych 'szukaniem dziury w całym', teraz imputujesz mi czyny, których jako żywo nie dokonałam. To, jak powiedziałam, nieuczciwe. Poza tym niezgodne z zasadami s-v i niekonstruktywne. Świadczy o tobie jak najgorzej.
        • kora3 Bene ...widzisz 19.02.14, 09:14
          sęk w tym, że mnie np. osobiście nie interesuje, czy przepuszczający mnie w drzwiach obcy face/kolega zmywa naczynia, czy tez nie. smile
          A nie interesuje mnie, bo to nie moja sprawa. Zapewne interesuje to wszelako zone/ partnerkę tego pana, tylko, ze id tejże zależy czy ma w domu lenia, czy niesmile

          tak, dobrze zrozumiałaś smile - moim zdaniem każdy ma takiego partnera, jakiego chce! Jeśli jakaś kobieta sama sprowadza się do roli służącej obsługującej swego "pana", to widać jej to zwyczajnie odpowiada. Mnie nie odpowiada taka rola, wiec tak nie mam - proste. Po prostu nie byłabym z takim facetem i czesc jak czapkasmile
          • aqua48 Re: Bene ...widzisz 19.02.14, 10:51
            W naszej kulturze funkcjonują miłe, kurtuazyjne gesty, którym od jakiegoś czasu zaczęto przypisywać funkcje dyskryminującą. Moim zdaniem niewłaściwie.
            Jestem w miarę sprawna, ale od gospodarza przyjęcia oczekuję, że naleje mi wina i postawi na stole półmiski z jedzeniem, a nie powie, cześć, idź sobie do kuchni i nałóż, a potem przyjdź do nas. Choć właściwie dlaczego miałby obsługiwać sprawną osobę? Cukier jest w szafce, a czajnik na blacie.
            Na podobnej zasadzie jest przyjemniej kiedy idąc rano po pieczywo sprzedawca obdarzy mnie uśmiechem i życzy miłego dnia, choć być może on sam ma chore dziecko i zepsuty samochód, a więc w zgodzie z sobą powinien zaprezentować skwaszoną minę i jęknąć.
            Tak samo traktuję gest podania płaszcza, czy otwarcia drzwi od auta.
            • znana.jako.ggigus gopsodarz gosci 19.02.14, 11:35
              piekarz sprzedaje bulki i nie oczekujesz chyba, ze Ci otworzy drzwi samochodu i wniesie siaty, bo Ty tak slaba.
              Oczywiscie pomoze z plaszczem.
            • bene_gesserit Re: Bene ...widzisz 19.02.14, 16:48
              Znowu niewłasciwa, kompletnie nieuprawniona analogia.

              Gospodarz zaprasza kogoś do domu, zazwyczaj jest to ktoś mu bliski (albo w jakiś inny sposób dla niego ważny). Troszczenie się o bliskich i/lub ważnych ludzi ma głęboki sens.

              Jaki sens ma okazywanie 'szacunku' sprawnej kobiecie przez obcego meżczyznę otwierającego jej drzwi? Jakbyś tak w dwóch zdaniach duzymi literami mi wyjaśniła.
              • totorotot Re: Bene ...widzisz 19.02.14, 21:57
                > Jaki sens ma okazywanie 'szacunku' sprawnej kobiecie przez obcego meżczyznę otw
                > ierającego jej drzwi? Jakbyś tak w dwóch zdaniach duzymi literami mi wyjaśniła.

                No dobra, napiszę już bez chichów: bo znakomita większość Polaków, a zwłaszcza Polek, "rozpoznaje" kulturalnego mężczyznę po tym przepuszczaniu w drzwiach. Mężczyzna, który nie przepuszcza, może usłyszeć rzucone w powietrze "ale cham", mali chłopcy już od przedszkola są tresowani w przepuszczaniu dziewcząt w drzwiach. Tak jak wsiadając do samochodu automatycznie obierasz prawy pas, tak mężczyzna podchodząc do drzwi równocześnie z kobietą przystaje i przepuszcza ją pierwszą.
                Podobnie naturalne i oczywiste jest niepuszczanie bąków w gościach oraz chwalenie kuchni gospodarza bądź gospodyni: bo inaczej uznają nas za chama.
                • bene_gesserit Re: Bene ...widzisz 19.02.14, 22:13
                  Ależ gazy naruszają naszą sferę osobistą w bardzo przykry sposób - porównanie jest nieuprawnione.

                  I przeszłość wyprodukowała wiele róznych norm, które do naszych czasów nie przetwały, np róznica statusu między panną (status podległy) a mężatką (wyższy). Swego czasu nawet młodziutka, kilkunastoletnia mężatka miała wyższy status od pięćdziesięcioletniej panny. Dziś nie ma śladu po takim myśleniu, nawet w konserwatywnych środowiskach, tym bardziej w żaden sposób panny nie okazują automatycznego szacunku mężatkom. Bo zamążpójscie to zadne osiągnięcie jest.

                  A bycie kobietą, okazuje się, owszem. Czego nie rozumiem.
                  • totorotot Re: Bene ...widzisz 19.02.14, 22:21
                    > A bycie kobietą, okazuje się, owszem. Czego nie rozumiem.

                    Ech. Jak Ci przeszkadza przepuszczanie w drzwiach, to mów: nie nie, pan pierwszy.
                    Paltocik: dziękuję, wolę sama kwiateczku, bo tak mi wygodniej.
                    Tyle w temacie smile

                    Ja wiem, o co Ci chodzi. O tych szarmanckich starszych panów, co to żałują pań, że biedulki muszą siedzieć na posiedzeniu, a wigilijne pierogi same się przecież nie zrobią.

                    Ale tutaj, sądzę, wyjściem jest nie nawracać tych panów od dupy strony, że otwieranie drzwi jest niegrzeczne, tylko piętnować to, co naprawdę jest niegrzeczne. Tak mi się wydaje. Bo jeśli chodzi o końcówki zawodów typu profesora, sędzia, ministra (bez zmiękczeń -ka) - to istotna jest ta kwestia zmiany nazewnictwa.

                    Przy przepuszczaniu przyjęłabym jednak, że chodzi o formę służebną mężczyzny, nie opiekuńczą, i tutaj zdecydowanie lepiej to wygląda.
                    • bene_gesserit Re: Bene ...widzisz 19.02.14, 22:33
                      Ależ ja nie mam złudzeń, bo wbrew pozorom nie mam czternastu lat.

                      Ja po prostu chciałabym parę rzeczy zrozumieć. Np czemu to jest przyjemne bo miłe. Nie odpowiedział nikt, bo tłumaczeń 'bo miłe, dlatego przyjemne' i mętnego wywodu o tym, ze chodzi o szacunek dla istot, które czują drgania płodu pod serduszkiem nie biorę na poważnie (zwłaszcza ze autorka wywodu nie odpisała, czy kobiety które nie zajdą w ciążę nie powinny być oznaczane, bo zdaje się nie zasługują na szacunek, więc nie powinny być mylone).

                      I jeszcze czemu sama goła niewinna dyskusja o tych zwyczajach budzi tyle oporu. Od nazywania jej 'szukaniem dziury w całym' po ulrazłośliwe insynuacje nt autorki wątku.
                      • totorotot Re: Bene ...widzisz 20.02.14, 00:29
                        łe. Nie odpowiedział nikt, bo
                        tłumaczeń 'bo miłe, dlatego
                        przyjemne'

                        Ja Ci odpisałam czemu miłe i przyjemne
                      • aqua48 Bene odpowiadam 20.02.14, 15:03
                        bene_gesserit napisała:

                        > Ja po prostu chciałabym parę rzeczy zrozumieć. Np czemu to jest przyjemne bo mi
                        > łe.

                        Dlatego bo bycie kobietą sprawia mi osobiście przyjemność. Oraz to, że mężczyźni widzą we mnie kobietę.
                        Nie muszę dorównywać mężczyznom (ani innym kobietom) we wszystkim, nie rywalizuję z nimi, a fakt bycia słabszą fizycznie od wielu panów nie degraduje mojego poczucia własnej wartości. W niektórych sytuacjach i dziedzinach bywam gorsza, w innych lepsza, tak samo z resztą jak i wobec innych kobiet. Nie doszukuję się w kurtuazyjnych gestach zakusów na moją niezależność, a w życzeniu wesołych świąt, czy miłego dnia niezawartych tam podtekstów dotyczących wyznawanej przeze mnie religii czy radzenia sobie z trudnościami życiowymi. Wystarczy?
                        • znana.jako.ggigus ale ten gest podawania płaszcza 20.02.14, 16:07
                          ma sens wobec naprawdę niedołężnych lub chorych osób.
                          Nie pisałam też o zakusach na niezależność, pytałam o znaczenie tej kurtuazji.
                          Ale obawiam się, że piszemy z dwóch różnych pozycji.
                          • aqua48 Re: ale ten gest podawania płaszcza 20.02.14, 16:39
                            znana.jako.ggigus napisała:

                            > ma sens wobec naprawdę niedołężnych lub chorych osób.

                            Niekoniecznie. Jeśli jest wykonany dobrze to znacznie WYGODNIEJ i szybciej jest w ten sposób włożyć okrycie i niż wkładać je samemu.

                            > Nie pisałam też o zakusach na niezależność, pytałam o znaczenie tej kurtuazji.

                            Znaczenie kurtuazji, w jakim sensie? Praktycznym? Kulturowym? Wyróżniającym?

                            > Ale obawiam się, że piszemy z dwóch różnych pozycji.

                            A co w tym złego? Dyskusja to wymiana punktów widzenia, nie musimy wszakże się przekonywać nawzajem, poznanie cudzego spojrzenia też bywa kształcące.
                            • znana.jako.ggigus Re: ale ten gest podawania płaszcza 20.02.14, 17:16
                              No właśnie wg mnie wygodniej jest samemu.
                              Tak, w znaczeniu kulturowym chociażby. Dlaczego to taka przyjemność płynie z kurtuazji, która często jest pustym gestem.
                              Ponieważ ciągle muszę tłumaczyć, że nie jestem poirytowana tym gestem i że nie warczę, kiedy mi ustępują w drzwiach, ponieważ muszę tłumaczyć, że NIE proszę o prady, jak się zachować, ponieważ przynajmniej jedna osoba zdecydowała się zainteresować moimi przeżyciami i to wszystko w pytaniu o znaczenie jednego gestu, muszę przyznać, że piszemy z dwóch stron barykady.
                              • aqua48 Re: ale ten gest podawania płaszcza 20.02.14, 17:27
                                znana.jako.ggigus napisała:

                                > No właśnie wg mnie wygodniej jest samemu.

                                Ok rozumiem, ale przyjmij, ze są osoby, którym jest wygodniej inaczej i które nie przypisują do kurtuazyjnym gestom złych powodów ze strony wykonujących je ludzi.

                                > Tak, w znaczeniu kulturowym chociażby. Dlaczego to taka przyjemność płynie z ku
                                > rtuazji, która często jest pustym gestem.

                                Z takiego samego powodu z którego na pytanie jak leci w niektórych krajach nie wypada odpowiadać, wiesz wszystko się u mnie wali, choćby się waliło. Z takiego samego powodu z jakiego życzenie, czy uśmiech nawet obcej osoby sprawia, że człowiek czuje się lepiej i ma lepsze nastawienie niż po spotkaniu z niezadowoloną jęczącą i narzekającą na wszystko osobą.
                                Kurtuazyjne gesty po prostu umilają życie. Choć mogę się teraz zgodzić z pewnym zdziwieniem, że nie wszystkim smile
                              • urko70 Re: ale ten gest podawania płaszcza 20.02.14, 18:53
                                znana.jako.ggigus napisała:

                                > No właśnie wg mnie wygodniej jest samemu.

                                I masz pełne prawo tak uważać. Nie masz zaś prawa swoich odczuć przekładać na inne kobiety.

                                Czy wygodniej czy nie wygodniej to zależy od różnych rzeczy, m.in. od:
                                1. sprawności fizycznej
                                2. rodzaju ubrań jakie używa dana kobieta

                                Sprawa jest oczywista w przypadku przeciętnie sprawnej kobiety w ubraniu raczej
                                sportowym czy luźnym. W sytuacji pewnych sukienek czy bardziej oficjalnych ubiorów
                                sięganie po płaszcz, unoszenie rąk zaczyna być kłopotliwe. Gdy dochodzą do tego
                                ograniczenia ruchowe problem się powiększa. Owszem ubiorą się same, ale łatwiej gdy
                                ktoś poda.
                                Do tego dochodzą indywidualne preferencje oraz miłe odczucie, że ktoś podaje.

                                smile
                        • bene_gesserit Re: Bene odpowiadam 20.02.14, 20:30
                          aqua48 napisała:

                          > Dlatego bo bycie kobietą sprawia mi osobiście przyjemność.

                          Mi zasadniczo również, to znaczy myślę, ze gdybym urodziła się facetem, tez bym miała frajdę z zycia, ale co bycie kobietą ma wspólnego z tym, ze ktoś mi musi otwierać drzwi? Bycie kobietą dla mnie ma raczej wymiar duchowo-emocjonalny, o ile. Drzwi się w tym jakoś nie mieszczą.

                          Oraz to, że mężczyźn
                          > i widzą we mnie kobietę.

                          I do tego są ci te drzwi potrzebne? Nie mogą widzieć kobiety bez drzwi? Otwierane drzwi definiują ciebie jako kobietę czy jak? Nei próbuję być złosliwa, poważnie nie rozumiem.

                          > Nie muszę dorównywać mężczyznom (ani innym kobietom) we wszystkim, nie rywalizu
                          > ję z nimi, a fakt bycia słabszą fizycznie od wielu panów nie degraduje mojego p
                          > oczucia własnej wartości. W niektórych sytuacjach i dziedzinach bywam gorsza, w
                          > innych lepsza, tak samo z resztą jak i wobec innych kobiet.

                          Ależ to się ma nijak do tematu, obawiam się.

                          Nie doszukuję się
                          > w kurtuazyjnych gestach zakusów na moją niezależność, a w życzeniu wesołych świ
                          > ąt, czy miłego dnia niezawartych tam podtekstów dotyczących wyznawanej przeze m
                          > nie religii czy radzenia sobie z trudnościami życiowymi.

                          A tu z kolei o co ci chodzi?

                          > Wystarczy?

                          Eee tam, kompletnie obok tematu. Rozczarowanam, więc nie wystarczy. Dawaj więcej, tylko celniej, dzięki z góry.
                          • aqua48 Re: Bene odpowiadam 20.02.14, 21:39
                            bene_gesserit napisała:

                            > aqua48 napisała:

                            > Drzwi się w tym jakoś nie mieszczą.
                            > I do tego są ci te drzwi potrzebne? Nie mogą widzieć kobiety bez drzwi? Otwiera
                            > ne drzwi definiują ciebie jako kobietę czy jak?poważ
                            > nie nie rozumiem.

                            Odpowiadam poważnie - z drzwiami nie radzę sobie fizycznie, zwłaszcza z dużymi, lub które zatrzaskują się same przy pomocy mocnej sprężyny. Więc spokojnie jako silniejsza kobieta, ze sprawnymi barami i zapewne młodsza, dla której nie stanowi to problemu, mogłabyś mi te drzwi otwierać i przytrzymywać smile

                            A poza tym odbieram przepuszczanie w drzwiach jako wyraz szacunku. Nie tylko mężczyzny dla kobiety, ale również jednego mężczyzny dla drugiego i jednej kobiety dla drugiej. Kulturowy gest. Dotyczy również przepuszczania w drzwiach osoby wyższej stanowiskiem, czy rodzica. Na podobnej zasadzie działa zasada, że mężczyzna nie siada pierwszy jeśli jest w towarzystwie kobiety, że nie sięga pierwszy po cukier. Ot drobne gesty, właściwie bez większego podtekstu, ale oznaczające szacunek, a ich brak lekceważenie, albo brak znajomości s-v.


      • znana.jako.ggigus przykro mi claratrueba, ale nie 19.02.14, 11:32
        pisalam o drazniacych mnie gestach. mnie nie drazni pomoc przy plaszczu, po porsotu ja tej pomocy nie potrzebuje.
        Takie same uczucia mam w Niemczech czasem. Mieszkam od ponad 10 lat w Monachium i poniewaz mam lekki akcent, ludzie np. mowia nazwe dzielnicy i mi tlumacza, gdzie to jest. A ja to wiem, bo po miescie od dawna jezdze rowerem.
        Nie ma sensu dla mnie prowadzic dyskusji, jesli Ty mi cos wciskasz.
        • aqua48 Re: przykro mi claratrueba, ale nie 19.02.14, 11:44
          znana.jako.ggigus napisała:

          > Takie same uczucia mam w Niemczech czasem. Mieszkam od ponad 10 lat w Monachium
          > i poniewaz mam lekki akcent, ludzie np. mowia nazwe dzielnicy i mi tlumacza, g
          > dzie to jest. A ja to wiem, bo po miescie od dawna jezdze rowerem.

          No właśnie, coś co dla tych ludzi jest zwykłą uprzejmością, a dla turysty byłoby wręcz ułatwieniem życia Ty odbierasz jako protekcjonalność. Moim zdaniem niepotrzebnie, wystarczy podziękować i i nie wdawać się w wyjaśnienia, że mieszkasz tam od dziesięciu lat.
          Mnie wielokrotnie takie wyjaśnienia za granicą oszczędziły dużo czasu i błądzenia, dlatego je sobie chwalę i jestem wdzięczna obcym ludziom, którzy zechcieli na moje pytanie odpowiedzieć wyczerpująco.
          • znana.jako.ggigus nie jest to rozmowa turystyczna 19.02.14, 11:47
            np. w pracy ktos mowi, ze mieszka tam i mi tluamczy. Ja slucham i nie przerywam, i nie odbieram tego protekcjonalnie (jak i nie draznia mnie ww gesty). Po prosttu ludzie mysla, ze jak ktos ma akcent, to nie wie. I maja czasem racje, wielu ludzie nie zna miasta (i Niemcow, ktorzy sie tu sprowadzili. a sa i tacy monachijczycy, co nie wychalaja nosa poza wlasna dzielnice.)
            Mnie nie chodzi o protekcjonalnosc i prosze o niewciskanie mi rzeczy, ktorych nie mysle, ale o STERETOTYPY.
            Na tej zasadzie funkcjonuje wg nmie gest z plaszczem i tlumaczenie miasta.
          • znana.jako.ggigus ps piszesz z pozycji osoby, ktora bywa 19.02.14, 11:49
            za granica. A ja mieszkam za granica.
            To spora roznica.
        • urko70 Re: przykro mi claratrueba, ale nie 19.02.14, 11:47
          znana.jako.ggigus napisała:

          > pisalam o drazniacych mnie gestach.

          "Mnie też się to nie podoba. "
          Może i między niepodoba a drażnienie jest różnica ale istota jest ta sama: niechęć.


          > mnie nie drazni pomoc przy plaszczu, po porsotu ja tej pomocy nie potrzebuje.

          "to dla mnie założenie, że nie dam sobie z tym rady"


          > Nie ma sensu dla mnie prowadzic dyskusji, jesli Ty mi cos wciskasz.

          No ale z tego co napisałaś w starterze można było tak Cię odebrać (jak ww cytaty).
          • znana.jako.ggigus definicja słowa drażnić: 19.02.14, 11:48
            2. «swoim zachowaniem lub obecnością wywoływać u kogoś negatywne emocje»

            Ten gest nie wyołuje u mnie xpecjalnych emocji
            • urko70 Re: definicja słowa drażnić: 19.02.14, 12:11
              znana.jako.ggigus napisała:

              > 2. «swoim zachowaniem lub obecnością wywoływać u kogoś negatywne emocje
              > 87;
              >
              > Ten gest nie wyołuje u mnie xpecjalnych emocji


              Moim zdaniem wypowiedzi typu jak poniżej są emocjonalne:
              "to znak tego, że ktoś mnie widzi jako słabł myszkę,"
              "czyści kibel z błyskiem w oku? "

              smile
              • znana.jako.ggigus jeśli ktoś mi w czymś pomaga, to 19.02.14, 12:20
                chyba nie dlatego, że wyglądama na taką, co sobie sama da radę.
                Oczywiście to ironia i wzmocnienie argumentu. No ale jaki jest inny sens pomocy przy płaszczu? Poskromienie złośnicy i feministki?

                A co do czyszczenia kibla zbłyskiem w oku - co w tym drażniącego? Radosne czyszczenie kibla. Może uprawiasz też? Radosne odkurzanie i upojne mycie okien.
                Bo przesuwanie szafy np. odbywa się powiedzmy raz do roku, jeżli chcesz napisać, że ty inne czynności - naprawa kranu czy ta ciężka szafa.
                • urko70 Re: jeśli ktoś mi w czymś pomaga, to 19.02.14, 12:33
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > chyba nie dlatego, że wyglądama na taką, co sobie sama da radę.
                  > Oczywiście to ironia i wzmocnienie argumentu. No ale jaki jest inny sens pomocy
                  > przy płaszczu? Poskromienie złośnicy i feministki?

                  Jak rozumiem kwestie drażnienia czy wypowiedzi emocjonalnych mamy za sobą. smile
                  Jest wiele możliwych przyczyn/powodów pomagania innym. Wiele.
                  M.in. okazanie uprzejmości i moim zdaniem w wielu przypadkach to jest głównym
                  powodem w sytuacjach kiedy kobieta wygląda na sprawną.

                  Nie podoba mi się doszukiwanie się u innych złych intencji, a tak właśnie odbieram to co piszesz.


                  > A co do czyszczenia kibla zbłyskiem w oku - co w tym drażniącego?

                  Drażniący może być płyn do tego używany.
                  A serio to użyłaś emocjonalnego określenia, sama nie odpowiadając na pytanie czy Ty
                  masz taki błysk gdy czyścisz kibelek.


                  > Radosne czys
                  > zczenie kibla. Może uprawiasz też? Radosne odkurzanie i upojne mycie okien.
                  > Bo przesuwanie szafy np. odbywa się powiedzmy raz do roku, jeżli chcesz napisać
                  > , że ty inne czynności - naprawa kranu czy ta ciężka szafa.

                  Ze mną to w tych kwestiach lepiej się nie licytuj bo przegrasz. smile
                  • znana.jako.ggigus okazanie uprzejmosci - oki 19.02.14, 12:38
                    uprzejmy to : postępujący zgodnie z przyjętymi formami towarzyskimi, życzliwy wobec innych; też: świadczący o takich cechach»
                    to jak się ma do tego płaszcz? życzliwy wobec rękawa.
                    Bo sama uprzejmość to np. trzymanie drzwi każdemu (sic!), kto idzie za mną.
                    Lubię sprzątać, więc mam pewnie błysk w oku.
                    Nie rozumiem ostatniego akapitu - przesuwasz w domu szafy tak raz na tydzień? I naprwiasz ciągle kran, lodówkę, pralkę i kontakty?
                    • bene_gesserit Re: okazanie uprzejmosci - oki 19.02.14, 16:55

                      Gigi, nie sądzę, abyś musiała tłumaczyć, ze nie jestes wielbłądem, tzn z domysłów urka na temat tego, co czułas, kiedy pisałąś to czy tamto big_grin

                      > Nie rozumiem ostatniego akapitu - przesuwasz w domu szafy tak raz na tydzień? I
                      > naprwiasz ciągle kran, lodówkę, pralkę i kontakty?

                      Sorry, gigi, ale są tacy ludzie. Piętro wyżej remonciki są na porządku dziennym - wyobrazam sobie, ze ściany w tym mieszkaniu są dziurawe jak dobry ser, bo wierci się tam codziennie, codziennie stuka młotkami i przesuwa.

                      (Mieszka nademną samotna starsza pani, ehehehe)
        • kora3 Rozwiazanie jest bardzo proste Ggigus 20.02.14, 08:57
          "Dziękuję, wiem gdzie to jest" - przy nieproszonym wyjaśnianiu topografii miasta
          "Dziękuję, proszę przechodzić" - gdy pan przepuszcza Cię w drzwiach
          "Dziękuję, dam sobie radę sama" - gdy pan chce podać płaszcz
          "dziękuję, z zasady płacę sama za siebie" - gdy chce zapłacić za twego drinka. (np.)

          Wg mnie, jeśli ktoś z dowolnej przyczyny nie chce jakiejś pomocy/uprzejmości może kulturalnie odmówić i nie ma w tym nic złego.
          • znana.jako.ggigus owszem nie Koro 20.02.14, 12:31
            jesli ktos mi opowiada, ze mieszka tam i tam i jednym tchem podaje lokalizację dzielnicy, nie będę przerywac i wyraźnie mowic, ze wiem. Kiwam głową i już.
            Bo Wy chyba nie rozumiecie kontektu i piszecie o rozmowach turystycznych. To są codzienne rozmowy.
            Na marginesie dodam, że niewelu ludzi tak robi i sama nie wiem, jak ja bym się zachowała, rozmwaiając z kimś, kto mieszka w Pl i ma lekki akcent. Chociaż pewnie widać błysk zrozumienia w oczach.
            Co do podawania płaszcza - też mam swoje metody. Uśmiecham się i tak manerwruję, aby uwolnić płaszcz.
            co do przepuszczania - w Niemczech ludzie przepuszczają wychodzących i nikt nie robi ceregieli.
            Ale dziękuję za porady.
            • kora3 Owszem tak :) 20.02.14, 13:20
              Przepuszczanie wychodzących to jest logiczny, a nie niemiecki standardsmile
              Żeby wchodzący mogli wejść, to wychodzący muszą móc najpierw wyjść - proste.

              Nie chodzi mi też o żadne "rozmowy turystyczne". Sama wyemigowałam z mego rodzinnego miasta i regionu ponad 10 lat temu. Gdy odwiedzam rodzinne strony samochodem, to na numerach z innego województwa i zdarza się, że gdy zapytam kogoś np. o jakaś instytucje, która "za moich czasów" była tu i tu a teraz jjej nie ma, to podaje poza lokalizacja także gdzie ta ulica/dzielnica. Bo widzi obce nimery, wiec przekonany, ze ja nie stamtądsmile
              Z uśmiechem dziękuję, mowię, ze to akurat wiem, bo jestem stąd, zycze miłego dnia i odjeżdżam smile

              Jeśli idzie o płaszcz - ja bym nie manewrowała, bo lubie jasne sytuację - podziękowałabym za podanie/pomoc w ubraniu się, powiedziała, ze dam sobie sama radę i tyle

              • znana.jako.ggigus ale Ty 20.02.14, 13:27
                pytasz o drogę. Zyptany nie zna Twojej historii życiowej.
                a ja rozmawiam i w rozmowie ktoś mi coś wyjaśnia - pada nazwisko reżysera i ktoś mi opowiada o nim. A ja znam prawie wszystkie jego filmy. To jest inna sytuacja, inaczej Ci tego wyjaśnić nie mogę.

                Co do przepuszczania - domyślam się, że to standard, ale tu ktoś rzucał hasła prezepuszczania jako wychodzący wchodzących kobiet. Poza tym ja nadal cierpliwie powtarzam, że takie gesty przyjmuję i nie widzę powodu zwracania ludziom uwagi, że mi to nie pasuje, więc nie widzę też potzeby, abyś pisała, jak mam się zachować.
                Bo ja nie pytałam o pradę, a zastanawiam się nad znaczeniem gestu.
                • urko70 Re: ale Ty 20.02.14, 13:35
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > Bo ja nie pytałam o pradę, a zastanawiam się nad znaczeniem gestu.

                  Oznaka życzliwości lub po prostu bez znaczenia.
                • kora3 Re: ale Ty 20.02.14, 13:40
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > pytasz o drogę. Zyptany nie zna Twojej historii życiowej.
                  > a ja rozmawiam i w rozmowie ktoś mi coś wyjaśnia - pada nazwisko reżysera i kto
                  > ś mi opowiada o nim. A ja znam prawie wszystkie jego filmy. To jest inna sytuac
                  > ja, inaczej Ci tego wyjaśnić nie mogę.


                  No to mówisz: "Dziękuję, znam dobrze twórczość tego reżysera" i po kłopocie.

                  Serio, ja nie znajduje tu zadnego problemu. Moja koleżanka lekarka poszła kiedyś z dzieckiem do specjalisty (dość unikatowa specjalność) i on zaczał jej tłumaczyć jak laikowi "z czym to się je". Przerwała mu, podziękowała, powiedziała, ze sama jest lekarzem i wie i problemu nijakiego niet.


                  Poza tym ja nadal cierpliwie
                  > powtarzam, że takie gesty przyjmuję i nie widzę powodu zwracania ludziom uwagi
                  > , że mi to nie pasuje, więc nie widzę też potzeby, abyś pisała, jak mam się zac
                  > hować.

                  > Bo ja nie pytałam o pradę, a zastanawiam się nad znaczeniem gestu.

                  Ale już wiele osób tym napisałosmile
                  Jeśli ci cos nie pasuje, nie musisz przyjmować. Twe wypowiedzi odebrałam tak, ze te gesty ci nie pasują.
      • totorotot Re: giggus, drobna uwaga 19.02.14, 21:04
        Odpowiadasz na:
        claratrueba napisała:
        > Trochę lat żyję i jeszcze nie
        zdarzyło mi się by ci panowie,
        których znam, a kt
        > órzy zawsze wykonują te
        drażniące Cię gesty to były osoby
        oczekujące od swoich
        > partnerek by były służącymi,
        nie bawią ich również reklamy
        przedstawiające jaki
        > eś idiotki czy wulgarną goliznę.
        O ile w ogóle oglądają tv, w co
        wątpię.
        > Oczywiście nie wiem jakie
        poglądy mają mężczyźni obcy,
        którzy takie gesty wobec
        > mnie wykonują. Z racji, że z
        "młoda i piękna" to w moim
        przypadku tylko "i" je
        > st aktualne, nie sądzę by była
        kurtuazja z podtekstem. Mizerny
        wygląd- może. Ty
        > lko, że drzwi otwierają mi
        również ponowie gdy wychodzę z
        pływalni, to mają wie
        > dzę o mojej sile i
        wytrzymałości. A drzwi są lekkie.
        > Po prostu wrzucasz do worka
        "dyskryminacja" (jest to problem,
        zgoda, ale nie pr
        > osty) elementy, które z nim nic
        nie mają wspólnego.
        > Bo z drugiej strony jeśli
        poobserwujesz maniery panów,
        którzy rzeczywiście trak
        > tują kobiety jak istoty gorsze,
        ich służące czy obiekty do
        zaspokojenia popędu,
        > którzy wygłaszają poglądy
        seksistowskie, to raczej tych
        gestów nie wykonują.
        > Bo i przekonanie typu "baba to
        tylko zupa i ... zupa" czy "słaba
        istota" bierz
        > e się z generalnie niskiej
        kultury takiej osoby, okraszonej
        brakiem wiedzy o za
        > sługach kobiet a temu raczej
        znajomość manier nie
        towarzyszy.


        Bardzo celne
        Dodam jeszcze, ze wydaje mi się, ze takiego "otwieracza" łatwiej wychować w zakresie równouprawnienia niż chamiora. Z drugiej strony jednak pan nieotwierajacy przestał otwierać po tym, jak go jego kobieta uświadomiła, św to niegrzeczne, bo taki akurat pogląd reprezentuje.
    • a1ma Re: otwieranie drzwi i inne gesty 20.02.14, 16:25
      Płaszcz pomaga mi zakładać tylko mój mąż i mój ojciec, obcy mężczyźni nigdy. Lubie to smile
      Natomiast w kwestii otwierania drzwi - nie widzę nic niestosownego w tym, że otworzy je przede mną mężczyzna / ktoś kto nie ma akurat zajętych rąk, kiedy ja mam (może być i koleżanka).
    • magnusg Re: otwieranie drzwi i inne gesty 20.02.14, 20:41
      Juz sie tak sama nie komplementuj,ze ty niby taka mloda i taka laska jestes,ze wszyscy faceci tylko czekaja,zeby ci uslugiwac.Te czasy juz dawno minely kolezanko,o ile wogole kiedykolwiek mialy miejsce.
    • kora3 Wyjasnij mi jedna rzecz ... 21.02.14, 08:52
      Dlaczego chcąc walczyc z tymi tak wg Ciebie głupimi i niepotrzebnymi zwyczajami nie zaczniesz od siebie?
      Dlaczego zamiast powiedzieć jakiemuś panu wprost: "dziękuję, ale umiem sama założyć sobie płaszcz, nie trzeba mi pomagać" podobno "manewrujesz" ciałem i płaszczem w takiej sytuacji?
      Pytam całkiem serio ...
      Nie rozumiem dlaczego kobieta niezalezna i wyzwolona, której cos nie pasuje nie chce tego normalnie wyartykułować.

      Sama jestem indywidualistką, osoba niezależną i wyzwolona (tu ukłon w strone Baby smile) i uważam, że jeśli cos mi nie pasuje, to mam pełne prawo powiedzieć o tym grzecznie, by ktoś przestał robic to cos wobec mnie.
      Na tym polega niezależność. A nie na tym, ze godze się na coś milcząco, bo wstyd mi powiedzieć, ze to nie dla mnie, a potem za to, ze ktoś nie wpadł na to, ze mi to nie pasuje obarczam winą tego kogoś.

      Wybacz, ale dla mnie ktoś, komu takie gesty kojarzą się niefajnie i mieni się feministką, a nie umie normalnie w swoim zyciu wyeliminować takich gestów, bo jest bojaźliwy, jest niewiarygodny.
      Kojarzy mi się z kims, kto na forach, w grupie jakiejś opowiada o czyms zawzięcie, rozkminia, a jak przyjdzie co do czego, to pokornie schyla głowe i znosi wszystko, by potem się wyzalac. To ma być kobieta niezalezna?
      • urko70 Re: Wyjasnij mi jedna rzecz ... 21.02.14, 10:28
        kora3 napisała:

        > Dlaczego chcąc walczyc z tymi tak wg Ciebie głupimi i niepotrzebnymi zwyczajami
        > nie zaczniesz od siebie?
        > Dlaczego zamiast powiedzieć jakiemuś panu wprost: "dziękuję, ale umiem sama zał
        > ożyć sobie płaszcz, nie trzeba mi pomagać" podobno "manewrujesz" ciałem i płasz
        > czem w takiej sytuacji?
        > Pytam całkiem serio ...

        Co lepsze dla danej jednostki narazić na stworzenie trudnej sytuacji:
        a. siebie?
        b. innych?
      • znana.jako.ggigus manewrowanie płaszczem 21.02.14, 13:05
        robię to dlatego, aby nie powstała niezręczna sytuacja dla obu stron. Nie kwituję głośno i wyraźnie - "Nie życzę sobie pana pomocy". Ani nie mówię: "Nie uważam takich gestów, bo jest to czysta kurtuazja, uwarunkowana kulturowo i niech pan pomoże staruszce", bo to byłoby niegrzeczne.
        Jak powiedział Shaw w pewnej agegdotce - żeby nie było gafy, musiałbym panią zabić. Dlatego zawczasu jako człowiek dobrze wychowany, unikam niezręczności. ale jak widać, ciężko to niektórym zrozumieć.
        Tak samo nie przerywam, jeśli mi ktoś tłumaczy oczywistości, o czym obszernie pisałam.
        Resztę postu, w którym z dużą przyjemnością zajmujesz się moją osobą łaskawie, przemilczę.
        Bo jak już pisalam wiele razy - nie schodzę poniżej pewnego poziomu i zostawiam miejsce innym, chętnym na parterowe argumenty.
        • urko70 Re: manewrowanie płaszczem 21.02.14, 13:47
          znana.jako.ggigus napisała:

          > robię to dlatego, aby nie powstała niezręczna sytuacja dla obu stron.

          Skoro jest to dla Ciebie tak istotny problem to uważam, ze powinnaś coś
          z tym zrobić. Oczywiście tak aby i wilk i owca...

          Co myślisz o rozwiązaniu typu: mężczyzna podaje Ci płaszcz, Ty zanim wsadzisz ręce
          w rękawy zapinasz sweterek czy żakiet stając przodem lub bokiem do tego mężczyzny
          i to w odległości większej niż możliwa do założenia płaszcza (tworzysz dystans).
          Kończąc zapinać sweterek / żakiet miło i uprzejmie dziękujesz za podanie płaszcza i
          wyciągasz po niego rękę tak aby go złapać i odbierasz trzymany płaszcz.


          Zaznaczyłaś wszem i wobec to na czym Ci zależy (że jesteś na tyle sprawna aby
          założyć płaszcz) uśmiechając się życzliwie i dziękując unikasz niezręcznej sytuacji.

          Sądzę, że po takiej akcji, w niektórych przypadkach może dwukrotnej, masz z głowy
          każdego faceta w swoim otoczeniu jesli chodzi o podawanie płaszcza.

          Analogicznie robisz z drzwiami, zaczynaj w swoim najbliższym środowisku otwierać
          drzwi mężczyznom lub po prostu podziękuj za otwarcie, stań przed nimi i powiedz:
          "ależ proszę bardzo" i przepuść przed sobą tego mężczyznę.
          • znana.jako.ggigus nie prosiłam o pradę nikogo w tej kwestii 21.02.14, 14:19
            Sens zaczętego przeze mnie wątka był inny.
            Dziękuję za uwagę.
            • urko70 Re: nie prosiłam o pradę nikogo w tej kwestii 21.02.14, 15:06
              znana.jako.ggigus napisała:

              > Sens zaczętego przeze mnie wątka był inny.
              > Dziękuję za uwagę.

              To i prady nie dostałaś, przynajmniej w tym wątku.

              Nie podobają Ci się pewne zachowania i to na tyle, że uważasz za istotne
              poruszenie ich publicznie.

              Pytam się co myślisz o wskazanej propozycji uniknięcia / wyeliminowania
              zachowań co do których masz zastrzeżenia. Ty unikasz odniesienia się.

              Oczywistym jest dla mnie, że ludzie są różni, że mają pełne prawo do nie
              lubienia tego co inni ludzie lubią....

              Nie rozumiem jednak unikania dyskusji o rozwiązaniu przedstawionego
              problemu.

              No chyba, że przedstawiony problem nie jest na tyle istotny aby go wyeliminować,
              ale miał być powodem skrytykowania kobiet które lubią te gesty i mężczyzn którzy
              wykonują te gesty.
            • kora3 A jaki był ten sens Ggigus 22.02.14, 06:05
              bo ja mam wrazenie, ze taki, żeby napisać, ze takie gesty są głupie, kobiety, które je lubią sa głupie, a ty nie, ale tolerujesz te gesty, bo musisz. smile Seriosmile

              To są zwyczaje , które się zakorzeniły, ale to nie znaczy, ze nie chcąc ich wobec siebie musimy się im niewolniczo poddawać. Na to, ze po takich watkach panowie przestaną gremialnie temu zwyczajowi hołdować nie liczyłabym, na to, ze po nich wprowadzony zostanie zakaz takich gestów - też. smile
              Zatem jedyna droga dla uświadomienia panom, ze niekoniecznie każda pani tego oczekuje jest uświadamianie im tego bezpośrednio.

              To jest tak jak ze wspomnianym mowieniem do teściów mamo/ tato. Jedni to uważają za fajne i miłe, innym to lata, ale mówia, bo większość tak mówi, a jeszcze inni tego nie chcą w swoim zyciu. Ci ostatni dziela się na tych co potrafią to grzecznie wyartykułować oraz tych, co nie potrafią bezpośrednio. Ci, którzy potrafią w swoim życiu załatwili sprawę i przyczynili się do tego, iż choć nadal takie mówienie jest popularne mówienie inaczej do teściów nie jest już wielkim zdziwem smile Bo społeczeństwo musiało dostrzec, ze jest grupa niechcąca tak się zwracać, która wypracowała inne modele i czesc.
              • znana.jako.ggigus czyli masz złe wrażenie 22.02.14, 11:11
                nie lubię mówiienia smacznego, ani na zdrowie i nie robię tak. Ale nie myślę, że ludzie tak robiący są głupi. W ogóle, co może Cię dziwić, mało myślę o innych. Jedna z zasad Olivii Jones: Nikt nie myśli o tobie. Wszyscy myślą tak jak ty prawie wyłącznei o sobie.
                Olivię Jones stworuzyła autorka Bridget Jones. Jak chcesz, to Ci wyślę 10 zasad.
                Aha, czegoś takiego jak społeczeństwo jako jednolity twór wg mnie nie ma, ale nie będę na ten temat upojnie dykutować.
                • kora3 Re: czyli masz złe wrażenie 22.02.14, 11:34
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > nie lubię mówiienia smacznego, ani na zdrowie i nie robię tak. Ale nie myślę, ż
                  > e ludzie tak robiący są głupi. W ogóle, co może Cię dziwić, mało myślę o innych


                  No to jakiż sens miał ten watek?smile
                  • znana.jako.ggigus sens wątku objaśniłam w poprz wypowiedzi, 22.02.14, 13:02
                    w wpowiedzi do urko również, też w rym drzewku.
        • margonik Re: manewrowanie płaszczem 21.02.14, 16:37
          Naprawdę można w sposób kulturalny i z uśmiechem odebrać ten płaszcz i nie skorzystać z pomocy, bez żadnego manewrowania i tworzenia niezręcznych sytuacji.

          Natomiast sam gest jako taki - ten i inne podobne - to po prostu element naszej kultury, taki sam, jak mówienie sobie "dzień dobry". Ja nie widzę powodów, aby walczyć z kulturą, a obcowanie z ludźmi kulturalnymi mnie cieszy, a nie martwi.
          Poza tym tego typu gesty wyróżniają naszą kulturę wobec np. kultur arabskich, które niestety zalewają nasz kontynent przez falę imigrantów. Pozbądźmy się własnej kultury, a niedługo jedyna, jakiej doświadczymy to, ta, gdzie mężczyzn przepuszcza się przodem... Przeprowadź się do Indii, a tam Ci z pewnością nikt płaszcza nie poda.

          Natomiast, jeśli chodzi o podział obowiązków domowych, to tak, jak napisała Kora, w naszej kulturze każda z nas ma w domu to, czego sama się dorobiła i na co sama przyzwala. Mój mąż sprząta i zajmuje się domem i dziećmi na równi ze mną.

          • magnusg Re: manewrowanie płaszczem 22.02.14, 10:51
            bardzo madra wypowiedz.Dobrze,ze sa jeszcze takie rozsadne kobiety jak ty,ale obawiam sie ze Pani feministki nie przekonasz.Dla niej mily gest mezczyzny to ponizenie,jego usmiech to molestowanie,a komplement to juz seksitowski atak.Te fanatyczki juz tak maja.
          • kora3 Wiesz Margonik zgadzam się w cześci 22.02.14, 12:48
            margonik napisała:

            > Naprawdę można w sposób kulturalny i z uśmiechem odebrać ten płaszcz i nie skor
            > zystać z pomocy, bez żadnego manewrowania i tworzenia niezręcznych sytuacji.


            otóż to smile

            > Poza tym tego typu gesty wyróżniają naszą kulturę wobec np. kultur arabskich, k
            > tóre niestety zalewają nasz kontynent przez falę imigrantów. Pozbądźmy się włas
            > nej kultury, a niedługo jedyna, jakiej doświadczymy to, ta, gdzie mężczyzn prze
            > puszcza się przodem... Przeprowadź się do Indii, a tam Ci z pewnością nikt płas
            > zcza nie poda.


            Niekoniecznie, zależy w jakiej kaście będzie się obracać, ale nie w tym rzecz ...
            Nie zgadzam się z tym, że musimy niewolniczo kultywować te zwyczaje, które nam nie pasiją osobiście , bo są "nasze". Podałam przykład zwyczaju, który mnie nie pasuje: mówienie mamo/tato do teściów. Nie interesuje mnie, ze to "nasza tradycja" itd. Jeśli ktoś chce tak mówić do swoich teściów, nic mi do tego, a ja nie chcę i koniec.
            a ponieważ nie chcę - informuję o tym i tyle.

            >
            > Natomiast, jeśli chodzi o podział obowiązków domowych, to tak, jak napisała Kor
            > a, w naszej kulturze każda z nas ma w domu to, czego sama się dorobiła i
            > na co sama przyzwala. >


            Tu znów się zgadzam smile w pełni. Czasem jak czytam/słucham opowieści o tych facetach co ro palcem w domu nie kiwną, to zastanawiam się, czy te panie, z którymi oni sa dostały uch w prezencie, czy w promocji w hiperze za darmo, ze tak ochoczo brały u nie wiedziały "co" biorą smile
        • kora3 Teraz manipulujesz Ggigus:) 22.02.14, 05:51
          i to bynajmniej nie płaszczemsmile
          Żeby grzecznie nie skorzystać z pomocy jakiegoś pana w zakładaniu płaszcza nie trzeba wcale uzywac słow typu "nie zyczę sobie" (fakt, nie brzmią mile), ani uswiadamiac panu, dlaczego nie. "dziękuję, dam sobie radę" z uśmiechem wystarczy w zupełności, nie brzmi obcesowo i takoż nie wygląda.
          Mam wrazenie, ze celowo przejaskrawiłaś sposób tej odmowy przyjęcia pomocy, żeby wyglądało, ze da się tylko przyjąć, albo odmówić tak, że będzie to b. nieprzyjemne.
          Tak nie jest u nie ma po co udawać, ze jest.

          Jednocześnie - nie przyjmując tego do wiadomości i "manewrując" tym płaszczem przyczyniasz się czy chcesz, czy nie do kultywowania owego zwyczaju, który uważasz za anachroniczny i stwarzasz niejednoznaczną sytuację.
          Pan hołdujący taki zasadom miast mieć jasny komunikat: "Sa kobiety, którym ów zwyczaj się nie podoba, np., Ggigus", co być może da mu do myślenia, dostaje jakies dziwne zachowanie ktore może odczytać "Sa babki, ma których podanie płaszcza robi takie wrazenie, ze kreca się jak fryga,"smile

          To jest oczywiście Twoja sprawa, ale tak jest. Ja wychodzę z założenia, że należy sprawę stawiac jasno, a nie kombinować, gdy to potrzebne nie jest. (bo czasem - jest).
          • znana.jako.ggigus nie przejaskrawiam i nie celowo 22.02.14, 11:19
            ja Ci też pisałam o tłumaczeniu mi oczywistości, a Ty mi odpowiedziałaś o tym, że będąc na obcych blachach pytasz o drogę w rodzinnym mieście i dziwisz się, że ci tłumaczę dokładnie.
            Odpowiedziałam tak, jak zrozumiałam. Wg mnie nie było to na temat i to bardzo nie na temat.
            Nie musisz się w każdej mojej wypowiedzi dopartywać manipualcji, celowego przejaskrawienia itepe.
            A poza tym w tym wątku nie prosiłam o radę, a zastanawiałam się nad sensem gestu, więvc nie muszę się tłumaczyć, jak reaguję i dlaczego nie reaguję, jak Ty to sobie wyobrażasz. Gwoli przypomnienia.
            Sens gestu, a nie moja ocena ludzi go używajłących, sens gestu, a nie moja osoba, moje kompleksy, przeżycia damsko-męskie i takie tam. Ot zwyczajny sens getu, nic więcej.
            • kora3 Ale napisano ci już o tych gestach przecież 22.02.14, 11:51

              znana.jako.ggigus napisała:
              > Sens gestu, a nie moja ocena ludzi go używajłących, sens gestu, a nie moja osob
              > a, moje kompleksy, przeżycia damsko-męskie i takie tam. Ot zwyczajny sens getu,
              > nic więcej.


              Te gesty są zwyczajowe i tyle. Nie znaczą nic szczególnego. Sądziłam, ze to jest oczywiste!

              A skoro oczywiste i jest grupa kobiet, którym te gesty niekoniecznie pasują, to trzeba znaleźć rozwiązanie takie, żeby gestom nie ulegać i nie być niegrzecznym.
              Powiedzenie takiemu panu, ze sobie nie zyczysz, jak pisałaś przejaskrawiając, może niecelowo, jest obcesowe i niegrzeczne. Ale już powiedzenie tak, jak na proponowałam - nie.

              Po prostu nie rozumiem po co ulegać jakimś gestem, czy przyjmować zwyczaje, które nam nie pasują, skoro grzecznie można odmówić?
              • znana.jako.ggigus gesty zwyczajowe też się 22.02.14, 13:03
                skądś wzięły.
                Przypominam, że w tym wątku nie prosułam o pradę, jak się zachować.
                dziękuję za uwagę.
                • kora3 Wiadomo skąd się wzieły :) 22.02.14, 13:44
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > skądś wzięły.

                  Z założeń kulturowych w musl którym mezczyzna powinien służyć kobiecie.

                  > Przypominam, że w tym wątku nie prosułam o pradę, jak się zachować.

                  owszem, ale jeśli nie masz na celu wyelimimowania takich gestów wobec siebie to nadal nie pojmuje jaki sens ma ten watek
                  • margonik Re: Wiadomo skąd się wzieły :) 22.02.14, 14:55
                    > Z założeń kulturowych w musl którym mezczyzna powinien służyć kobiecie.

                    A jak myślicie? Skąd się to wzięło?

                    Jak żołnierze radzieccy zdobywali Berlin, około 100 tys. kobiet padło ofiarą wielokrotnych gwałtów. Tak wyglądałby świat pozbawiony kultury, w którym siła fizyczna wyznaczałaby hierarchię i nie byłoby norm, które cywilizowałyby popędy.
                    Teraz też można zauważyć, jak wygląda stosunek do kobiet w subkulturach, które z kulturą wyższą są na bakier. Jak odnoszą się do swoich koleżanek nastolatkowie "spod budki z piwem", jak uprzedmiotawiają je seksualnie, rzucają niewybrednie teksty, a jak "trzeba" to przywalą pięścią w oko.

                    Niestety, ale to są naturalne zachowania tam, gdzie górę nad kulturą bierze biologia. Kultura służy temu, aby ucywilizować nasze zachowania. Wpoić nam nawyki i idee, które może niekoniecznie są zgodne z naszą biologiczną naturą, ale są użyteczne społecznie. Prawdopodobnie stąd wzięła się idea "szacunku dla kobiet", wyśmiewana tutaj, ale ze względów kulturowych po prostu potrzebna. Większość kobiet jest słabsza fizycznie od mężczyzn, a w relacjach seksualnych w naturze kobiety są podporządkowane mężczyznom. Także tylko ze względów kulturowych możemy funkcjonować na równych prawach, bo nasza kultura wyklucza wykorzystywanie w relacjach z ludźmi siły fizycznej.

                    Zobaczcie, że te wszystkie gesty mają podkreślić, że mężczyzna jest gentelmenem, a kobieta damą. Traktowanie kobiety, przez gentelmana, jako damy, to traktowanie z pewną "czcią", ktora wyklucza uprzedmiotowienie seksualne. Zauważcie, co jest opozycją do bycia damą...

                    Oczywiście możemy z takich gestów rezygnować i nie oznacza, że nagle zamienimy się w dzicz. Ale uważam, że na pewnym etapie miały one swoją funkcję "wychowawczą" i nadal mieć mogą.
                    • kora3 Mysle Margonik, że nie do końca dobrze zrozumiałas 22.02.14, 15:10
                      intencje Ggigus i tego wątku.
                      Tak wnoszę z twej powyższej wypowiedzi.
                      Otóż o ile dobrze zrozumiałam watkodawczyni szło m.in. innymi o to, że te gesty mające być pokłosiem czci są gestami pustymi. Czyli: pan przepuszcza panią w drzwiach, ale nie przeszkadzają mu reklamy pokazujące kobietę, jako przedmiot seksualny, kawały pokazujące kobietę, jako totalną idiotkę, traktowanie kobiety w domu, jak służącej itd.

                      Pod tym względem trudno się nie zgodzić z tym, że owe gesty bywają puste.
                      • margonik Re: Mysle Margonik, że nie do końca dobrze zrozum 22.02.14, 16:23
                        A ja wcale nie uważam, że te gesty są puste w sensie społecznym. Owszem, patrząc jednostkowo, na konkretne sytuacje, są nawykiem za którym nic specjalnego się nie kryje, ale patrząc globalnie, już nie. Gesty - nawet te "puste" - kształtują świadomość. Chyba żadna normalna kobieta nie oczekuje rzeczywistej "czci" od mężczyzny, który jej otwiera drzwi, ani żaden normalny facet takiej czci nie odczuwa, ale jednak - poprzez wychowanie, którego wyrazem są tego typu gesty, kiedyś w jakiejś sytuacji pomyśli: "nie, no tak się zachowywać przy kobiecie nie wypada".

                        A jesli ktoś nie szanuje kobiet, śmieje się z seksistowskich kawałów, traktuje kobietę jak służąca itd, to nie jest to wcale wina tych gestów. Te gesty z założenia mają przeciwstawiać sie takim zachowaniom, a że nie są aż na tyle skuteczne, to inna sprawa.
                        Jednak tak, jak napisała jedna z pań tutaj - takie zachowania są raczej domeną tych z deficytem kultury, a nie tych z nadmiarem.
                        • kora3 No własnie Margonik :) 22.02.14, 16:30
                          Ja się nie zgadzałam z watkodwczynią co do tego, by te gesty po pierwsze zawsze były puste, po drugie - by miały na postępowanie panów poza tymi gestami negatywny wpływ.

                          Natomiast zgadzam się z tym, że bywają one puste.
                          • aga-kosa Re: No własnie Margonik :) 22.02.14, 16:47
                            Podobno, przepuszczanie kobiet przodem pochodzi jeszcze z okresu, kiedy mieszkaliśmy w jaskiniach. Wpuszczał pan panią pierwszą do jaskini i gdyby tam coś by mieszkało, to pan zdążył by uciec. Już wtedy byłyśmy uznane przez płeć męską, że z każdym potworem sobie poradzimy bo jesteśmy silne i na wzór lwicy będziemy dbały o całość swojej rodziny. smile
                            Lubię, kiedy mój mężczyzna otwiera drzwi, pomaga założyć płaszcz, idzie zawsze od strony chodnika, nie pali przy mnie papierosów. Przynosi kwiaty bez powodu i do znajomych nie mówi o mnie moja żona - tylko moja dziewczyna. On jest zdania, że nawet babcia jest dziewczyną dziadka. smile
                            Cieszę się, że on nie jest nowoczesny. smile I jest to tylko sprawa nas dwojga. Jestem pewna, że nie ma w tym nic sprzecznego z dobrymi manierami. aga
                            • kora3 Wiesz Ago myslę 27.02.14, 09:06
                              ze wątek tyczy się gestów tego rodzaju w stosunku do obcych, przypadkowych, w domyśle WSZYSTKICH kobiet, a nie relacji związkowej.
                              Bo ta, to zupełnie inna, rzekłabym - indywidualna - bajka.

                              Nie pogniewaj się, ale ja bym nie chciała, żeby mój partner nazywał mnie swoją dziewczynąsmile dla mnie w naszym wieku brzmiałoby to infantylnie, ale oczywiście jak WY sobie mówicie to wasza sprawa.
                              W każdym razie, gdyby Twój maż mówił o mnie "dziewczyna X" to zwróciłabym mu uwagę, żeby tego nie robił.
                    • totorotot Re: Wiadomo skąd się wzieły :) 26.02.14, 01:44
                      a w relacjach
                      seksualnych w naturz
                      > e
                      kobiety są
                      podporządkowane mężczyznom.


                      Możesz napisać coś bliżej na ten temat?



                      , a kobieta damą. Traktowanie
                      kobiety, przez gentelmana, jako
                      damy, to traktowa
                      > nie z pewną "czcią", ktora
                      wyklucza uprzedmiotowienie
                      seksualne. Zauważcie, co
                      > jest opozycją do bycia damą...


                      Tu też proszę o doprecyzowanie, co autor ma na myśli.
                      • margonik Re: Wiadomo skąd się wzieły :) 26.02.14, 20:16
                        Wyobraź sobie rosłego jaskiniowca, wprawionego w polowaniach i przypadkową kobietę z buszu. Jak myślisz, kto grał tu decydującą rolę w temacie seksu? Czy pani była w stanie zmusić pana, który nie miał ochoty i jakie szanse obrony miała pani, ktora nie chciała, jeśli pan chciał? Tak się składa, że z racji samej fizjologii panowie są tu górą i tylko z racji kultury mamy seksualne partnerstwo.

                        A odnośnie opozycji do damy, to powszechnie mówi się/mówiło się "zachowuj się jak dama", "ubierz się jaka dama", "damie nie przystoi" w kontekście zachowań, strojów itp. które są np. zbyt wyzywające. Dama z definicji trzyma pewien dystans i jest przeciwieństwem, że tak powiem "pani lekkich obyczajów".

                        Jeśli nie zrozumiałeś/aś: moim zdaniem wszystkie te kurtuazyjne gesty związane z "szacunkiem" dla kobiet kulturowo miały na celu z "samic" zrobić "madonny". Przepraszam za dosadność wink

                        Na obecnym etapie rozwoju cywilizacji jest to raczej zbędne, bo, jak widać, panowie nie podający płaszczy nie napadają masowo na kobiety wink Jednak jak niewiele potrzeba by sie cofnąć do epoki kamienia łupanego widać na przykładzie Berlina, o którym pisałam. W niektórych środowiskach, gdzie z kulturą jest na bakier, rownież to widać... Mam na myśli, jak odnoszą sie młodzi chłopacy "z marginesu" do swoich koleżanek. Gdyby z domu wynieśli wiecej kindersztuby, zamiast negatywnych wzorców zachowań wobec kobiet, to być moze by tego nie było.
                        • bene_gesserit Re: Wiadomo skąd się wzieły :) 27.02.14, 00:42
                          margonik napisała:

                          > Wyobraź sobie rosłego jaskiniowca, wprawionego w polowaniach i przypadkową kobi
                          > etę z buszu. Jak myślisz, kto grał tu decydującą rolę w temacie seksu? Czy pani
                          > była w stanie zmusić pana, który nie miał ochoty i jakie szanse obrony miała p
                          > ani, ktora nie chciała, jeśli pan chciał? Tak się składa, że z racji samej fizj
                          > ologii panowie są tu górą i tylko z racji kultury mamy seksualne partnerstwo.

                          Dyskutowanych tu przejawów szacunku - przepuszczania w drzwiach, podawania płaszcza, podsuwania krzesła itd - nie wymyślili jaskiniowcy, zeby zrobić ze swoich nieokrzesanych samic damy, ale ludzie żyjący kilkadziesiąt tysięcy lat później. I miały na początku znaczenie jak najbardziej praktyczne. Dotyczyły osób z wyższych sfer, które, z racji specyficznego ubioru istotnie wymagały opieki i pomocy. Strój się zmienił, zwyczaj pozostał z zupełnie innych względów - pełni funkcję dystynktywną, czyli odróznia pospólstwo od elity. Poza tym w jakiś sposób definiuje kobiecość, co jest dla niektórych kobiet istotne (definiowanie się jako kobieta własnie w taki sposób) z róznych względów.

                          > Jeśli nie zrozumiałeś/aś: moim zdaniem wszystkie te kurtuazyjne gesty związane
                          > z "szacunkiem" dla kobiet kulturowo miały na celu z "samic" zrobić "madonny". P
                          > rzepraszam za dosadność wink
                          >
                          > Na obecnym etapie rozwoju cywilizacji jest to raczej zbędne, bo, jak widać, pan
                          > owie nie podający płaszczy nie napadają masowo na kobiety wink

                          Otóż to. Jest wiele krajów z naszego kręgu kulturowego, w których nie przepuszcza się kobiet i nie podaje się nam płaszczy. Nie cmoka również w ręce. Dotyczy to np krajów skandynawskich, chociaz oczywiście nie tylko.

                          Szacunek do ludzi może się wyrażać na pięc tysięcy sposobów. Traktowanie dorosłej i sprawnej kobiety jak czterolatki, która plącze się we własny płaszczyk mi się jakoś nie kojarzy z szacunkiem, chociaż - oczywiście - taki jest uzus społeczny i td blablabla.

                          Jednak jak niewiel
                          > e potrzeba by sie cofnąć do epoki kamienia łupanego widać na przykładzie Berlin
                          > a, o którym pisałam. W niektórych środowiskach, gdzie z kulturą jest na bakier,
                          > rownież to widać... Mam na myśli, jak odnoszą sie młodzi chłopacy "z marginesu
                          > " do swoich koleżanek. Gdyby z domu wynieśli wiecej kindersztuby, zamiast negat
                          > ywnych wzorców zachowań wobec kobiet, to być moze by tego nie było.

                          Znam z pierwszej ręki historię o osobie publicznej, piastującej prestiżowe, eksponowane stanowisko. Prawdziwy gentelmen, wzór cnót, autorytet, człowiek niezwykle elegancki. Traktował swoje kolejne żony z niewymuszoną kurtuazją, jak prawdziwe księzne. Sęk w tym, ze kiedy nikt nie widział, prał je z dużym zapałem. Jednej złamał rękę, drugiej wybił zęby i zafundował wstrząs mózgu.

                          Poza tym sama sobie przeczysz - najpierw piszesz, ze istnieją mężczyzni, którzy nie podają płaszcza, ale nie napadają na kobiety, a teraz - że znajomość dobrych manier mogłaby mieć kapitalny wpływ na los kobiet z, nazwijmy to tak, marginesu, którymi ich koledzy obecnie pogardzają, gdyż nie mają kindersztuby.
                          • margonik Re: Wiadomo skąd się wzieły :) 27.02.14, 03:47
                            Przeczytaj proszę moją wypowiedz w kontekście poprzednich postów. Bynajmniej nie sugeruję, że podawanie płaszcza wymyślili jaskniniowcy, tylko piszę, że jest to element KULTURY (w szerokim tego słowa znaczeniu, a nie jedynie "dobrego wychowania"), a kultura ma to do siebie, że polega na poskromieniu natury. Akapit o jaskiniowcu rozwinęłam na prośbę koleżanki/kolegi powyżej.

                            Co do strojów, to tylko jedna strona medalu. Stąd pewnie cześć gestów jest taka a nie inna, ale wpisują się one w szerszy kontekst "szacunku dla kobiet". Czemu kobiety przepuszcza się przodem, czemu przy kobietach pewnych rzeczy robić/mówić nie wypada, czemu kobiety pierwsze nakładają sobie na talerz, czemu panowie przy paniach siedzą w marynarkach itd. Mogę Ci podać dziesiątki przykładów takiej męskiej kurtuazji wobec kobiet, które w ogóle nie mają uzasadnienia z punktu widzenia strojów. Czym uzasadnić szczególny "szacunek dla kobiet", skoro szacunek należy się każdemu człowiekowi?

                            Moim zdaniem są to elementy kulturowe, które miały na celu w pewien sposób chronić kobietę - oczywiście głownie te babki z wyższych sfer, bo panom gentelmenom nie przeszkadzały one w napastowaniu pokojówek, którym jednakoż panowie drzwi również nie otwierali i to niezależnie od stroju....

                            W innych kulturach wykształciły się oczywiście inne normy... Np. zakrywanie przez kobietę wdzięków pod chustą, ubezwłasnowolnienie kobiet i eksponowanie tego, że kobieta jest własnością męża, aby przypadkiem nikomu innemu nie przyszło do głowy mieć na nią zakusy.... Ja jednak osobiście wolę naszą kulturę wink

                            A co do tego, że ktoś tam płaszcz podaje, a bije, to niestety - tak, jak napisałam w innym poście - gesty, nawet te puste, wpływają na kształtowanie świadomości, ale aż takiej wielkiej mocy sprawczej nie mają... Mogą być tylko zewnętrznym przejawem kindersztuby, jednak nie zmienia to faktu, że ich rola jest w pewien sposób "wychowawczą" (babki, które w kulturach arabskich idą zawsze z tyłu, jedzą na końcu itd, wiedza gdzie ich miejsce...).
                            • kora3 Moje panie błędem jest 27.02.14, 08:59
                              moim zdaniem nadawanie tym gestom jakichkolwiek znaczeń.

                              Podkreślam to, bo mam wrazenie, ze obie - Margonik i Bene jakieś te znaczenia nadajecie.

                              Chociaż mnie zupełnie te gesty nie przeszkadzają, ani nie odbieram ich jako traktowanie mnie jak 4-latkismile, zgadzam się z Bene, ze sa puste i nie zgadzam z Margonik, że jakoś budują mimo wszystko szacunek dla kobiet.

                              Ale uważam też, ze nie należy tych gestów demonizować. mam na myśli nadawanie im z założenie negatywnego znaczenia: męzczyzna tak traktuje kobiety, bo uważa je za słabe, głupie, niepełnosprawne i niepełnosprytne. smile
                              • margonik Re: Moje panie błędem jest 27.02.14, 10:48
                                W większości się z Tobą zgadzam smile
                                Nie zgadzam się natomiast z tym, że gesty powtarzane przez stulecia lub dziesięciolecia nie mają KULTUROWO żadnego znaczenia. Owszem, nie mają znaczenia dla konkretnych jednostek, które wykonują je machinalnie, nie zastanawiając się nawet nad nimi, ale mają znaczenie w innym wymiarze.

                                Weź np. gesty związane z religijnym wychowywaniem dzieci, które klękają, uczą się przeżegnać, robią "amen" i sypią kwiatki na Boże Ciało. Od tego zaczyna się wychowanie religijne - właśnie przez gesty, które same w sobie mogą być przecież kompletnie puste. Tak samo wychowujesz dzieci powtarzając, że mają mówić "dzień dobry", "przepraszam", "dziękuję", mimo że te słowa to też tylko gesty. Od samych tych gestów dziecko nie nauczy się szacunku do innych ludzi, ale jednak są one punktem wyjścia. Tak samo wychowujesz potem syna, każąc mu kobiety przepuszczać w drzwiach itp., ale przede wszystkim przez przykład ojca, który to robi.
                                Gesty mogą być przejmowane bezrefleksyjnie, ale to nie znaczy, że nie mają wpływu na świadomość. Jeśli regularnie będziesz wykonywała wobec kogoś poniżające gesty, to ten ktoś będzie poniżony i na odwrót.

                                Można by powiedzieć, że po co mówić sobie wzajemnie "dzień dobry", skoro wystarczy wzajemna życzliwość i szacunek, jako norma. Sęk w tym, że po pierwsze, niekoniecznie jest to norma (ludzie mają różny poziom rozwoju psychicznego/duchowego), a poza tym te normy też nie biorą się znikąd, ale wykształcają się kulturowo, wspierane właśnie przez gesty.
                                Można odejść od zwyczaju mówienia sobie "dzień dobry", ale świat nie stałby się przez to lepszy, a wręcz przeciwnie.... A to przecież też tylko pusty gest czasami.
                              • bene_gesserit Re: Moje panie błędem jest 27.02.14, 21:38
                                > Ale uważam też, ze nie należy tych gestów demonizować. mam na myśli nadawanie i
                                > m z założenie negatywnego znaczenia: męzczyzna tak traktuje kobiety, bo uważa j
                                > e za słabe, głupie, niepełnosprawne i niepełnosprytne. smile

                                To oczywiste - gdyby tak było, nie byłyby podstawowym elementem kindersztuby.
                                Sęk w tym, ze mogą kreować taki klimat, i to na bardzo nieświadomym poziomie. Jak bardzo nieświadomym, wskazuje choćby krótka lektura tego wątku.
                            • bene_gesserit Re: Wiadomo skąd się wzieły :) 27.02.14, 21:36
                              margonik napisała:

                              > Przeczytaj proszę moją wypowiedz w kontekście poprzednich postów. Bynajmniej ni
                              > e sugeruję, że podawanie płaszcza wymyślili jaskniniowcy, tylko piszę, że jest
                              > to element KULTURY (w szerokim tego słowa znaczeniu, a nie jedynie "dobrego wyc
                              > howania"), a kultura ma to do siebie, że polega na poskromieniu natury. Akapit
                              > o jaskiniowcu rozwinęłam na prośbę koleżanki/kolegi powyżej.

                              Hm, to dość oczywiste, że to dzieło kultury. Nie ma genów podawania płaszcza smile

                              Z tym, że ja próbowałam podkreślić pierwotnie czysto praktyczną stronę tych gestów. One nie robiły z kobiet dam, one miały istotnie zakutym w tony tafty, tiurniury, treny, buty na platformach, tony halek, skomplikowane nakrycia głowy, pięciokilogramowe peruki, gorsety, suknie na fiszbinach itd kobietom pomóc się ubrać, bo same nie mogły. Albo przedostać się przez drzwi, bo samym byłoby im trudno. Itd. One miały znaczenie pragmatyczne, nie - jak sugerujesz w powyższych postach - symboliczne. Symboliczne to one się staly dopiero niedawno, to znaczy od kiedy kobiety przestały mieć ograniczone możliwości fizyczne z powodu ubioru.

                              > Co do strojów, to tylko jedna strona medalu. Stąd pewnie cześć gestów jest taka
                              > a nie inna, ale wpisują się one w szerszy kontekst "szacunku dla kobiet". Czem
                              > u kobiety przepuszcza się przodem, czemu przy kobietach pewnych rzeczy robić/m
                              > ówić nie wypada, czemu kobiety pierwsze nakładają sobie na talerz, czemu panowi
                              > e przy paniach siedzą w marynarkach itd. Mogę Ci podać dziesiątki przykładów ta
                              > kiej męskiej kurtuazji wobec kobiet, które w ogóle nie mają uzasadnienia z punk
                              > tu widzenia strojów. Czym uzasadnić szczególny "szacunek dla kobiet", skoro sza
                              > cunek należy się każdemu człowiekowi?

                              Myślę, ze kazdy z tych zwyczajów ma praktyczne pochodzenie. Części łatwo się domyślić, częsci trudniej.

                              > A co do tego, że ktoś tam płaszcz podaje, a bije, to niestety - tak, jak napisa
                              > łam w innym poście - gesty, nawet te puste, wpływają na kształtowanie świadomoś
                              > ci, ale aż takiej wielkiej mocy sprawczej nie mają... Mogą być tylko zewnętrzn
                              > ym przejawem kindersztuby, jednak nie zmienia to faktu, że ich rola jest w pewi
                              > en sposób "wychowawczą" (babki, które w kulturach arabskich idą zawsze z tyłu,
                              > jedzą na końcu itd, wiedza gdzie ich miejsce...).

                              O, własnie.
                              Fakt, ze z całego wachlarza sposobów okazywania kurtuazji przetrwały do naszych czasów akurat te, zastanawia. I, owszem, mozna dyskutować, jaki mają one wpływ na świadomość zbiorową, i czy koniecznie akurat dobry. Bo załóżmy, ze to okazywanie szacunku i że wychowuje, i że uczy respektu. Noale można byc dzentelmenem i bić, można nie okazywać kurtuazji w ten sposób i nie bić, jak znakomita większość Skandynawów.

                              Więc równie dobrze można domniemywać, ze traktowanie połowy populacji tego i innych krajów jak dzieci (słaba koordynacja ruchów, mocno ograniczone możliwości fizyczne) uczy nie szacunku, ale koduje w podświadomości, ze jesteśmy słabsze, niż jesteśmy. I nie chodzi tylko o fizyczność, ale o protekcjonalizm itd patrzenie z góry na możliwości kobiet na każdym polu.
                              • margonik Re: Wiadomo skąd się wzieły :) 28.02.14, 00:03
                                > Hm, to dość oczywiste, że to dzieło kultury. Nie ma genów podawania płaszcza smile

                                Sęk w tym, że są inne geny, które z "uniżonym całowaniem rączek" mają niewiele wspólnego.

                                > Więc równie dobrze można domniemywać, ze traktowanie połowy populacji tego i innych
                                > krajów jak dzieci (słaba koordynacja ruchów, mocno ograniczone możliwości
                                > fizyczne) uczy nie szacunku, ale koduje w podświadomości, ze jesteśmy słabsze,
                                > niż jesteśmy. I nie chodzi tylko o fizyczność, ale o protekcjonalizm itd patrzenie z góry
                                > na możliwości kobiet na każdym polu.

                                Jakoś nie przemawia do mnie, że ktoś podejrzewa, że nie umiem płaszcza założyć, a tym bardziej, że na tej podstawie wartościuje mnie na innych polach.
                                Nie mam też potrzeby dowartościowywania się przez samodzielne zakładanie płaszcza. Może dlatego, że są inne dziedziny w których dowartościowuję się skuteczniej wink

                                Wierzę też, że dla większości kobiet samodzielne zakładanie płaszcza nie stanowi granicy możliwości wykazywania się w świecie. Kobiety mające wątpliwości co do tego, mogą oczywiście protestować przy próbach pomocy... Te, które nie mają wątpliwości, wolą raczej zdobywać medale, czy rozwiązywać równania różniczkowe wink
                                • kora3 Zgadzam się, ale nie ze wszystkim 01.03.14, 11:56
                                  margonik napisała:
                                  >
                                  > Jakoś nie przemawia do mnie, że ktoś podejrzewa, że nie umiem płaszcza założyć,
                                  > a tym bardziej, że na tej podstawie wartościuje mnie na innych polach.
                                  > Nie mam też potrzeby dowartościowywania się przez samodzielne zakładanie płaszc
                                  > za. Może dlatego, że są inne dziedziny w których dowartościowuję się skutecznie
                                  > j wink


                                  Do mnie także nie przemawia taka argumentacja, ALE uważam, ze w stosunku do SIEBIE, każdy ma prawo nie zyczyć sobie gestów, które mu nie pasują.

                                  >
                                  > Wierzę też, że dla większości kobiet samodzielne zakładanie płaszcza nie stanow
                                  > i granicy możliwości wykazywania się w świecie. Kobiety mające wątpliwości co d
                                  > o tego, mogą oczywiście protestować przy próbach pomocy... Te, które nie mają w
                                  > ątpliwości, wolą raczej zdobywać medale, czy rozwiązywać równania różniczkowe ;
                                  > -)


                                  Wiesz, no przepraszam, ale porównywanie rozwiazywania prostych zadań matematycznych z medalowymi osiągnieciami w sporcie mnie dość ubawiłosmile
                                  A poza tym - powtarzam - niezależnie od tego czymkolwiek podyktowana byłaby niechęc do takich gestów i jak bardzo powody tego mnie osobiście zdawałyby się irracjonalne, nadal uważam, że kobieta niechętna tym gestom nie musi się im, ze tak powiem - poddawać.

                                  Można w takiej sytuacji grzecznie, acz stanowczo odmówić przyjęcia takiego gestu i cześć.
                                  Nie pojmuje zatem takiego "biadolenia" nad tymi gestami pań podających się za feministki, zamiast zwyczajnie nie godzić się na owe gesty wobec siebie. Tymczasem owe panie przyznają, ze się godząsmile, a kobiety, które tych gestów nie odczytują rak jak one, uważają za zniewolonesmile
                                  Same sa zniewolone smile - nie chcą tego, a godza się na to.
                                  • margonik Re: Zgadzam się, ale nie ze wszystkim 01.03.14, 12:16
                                    > Do mnie także nie przemawia taka argumentacja, ALE uważam, ze w stosunku do SIEBIE,
                                    > każdy ma prawo nie zyczyć sobie gestów, które mu nie pasują.

                                    Zgadzam się. To naturalne, że można sobie nie życzyć - chociażby ze względu na to, że nieumiejętna pomoc przy zakładaniu płaszcza bywa wygodna smile Ja polemizuję z tym, że te gesty wpływają na świadomość społeczną, sprowadzając nas do poziomu 4-latki.

                                    > Wiesz, no przepraszam, ale porównywanie rozwiazywania prostych zadań matematycz
                                    > nych z medalowymi osiągnieciami w sporcie mnie dość ubawiłosmile

                                    Wiesz, można zdobywać medale na olimpiadzie szkolnej, a równania różniczkowe rozwiązywać na zaawansowanym poziomie uniwersyteckim. Poza tym są to zdolności, które wymagają zupełnie innych predyspozycji, więc są raczej kiepsko porównywalne wink
                                    • aga-kosa Re: Zgadzam się, ale nie ze wszystkim 01.03.14, 17:09
                                      Ćwierć wieku temu rzuciłam palenie papierosów bo popatrzyłam się na siebie w potrójnym lustrze od toaletki. Wyglądałam jak małpa z papierosem w gębie.
                                      Dzisiaj w Poznaniu w kawiarni patrzyłam jak panie samodzielnie zakładają na siebie płaszcze i kurtki. Bierze płaszcz w obie ręce, potem rozmach, jedna ręka trafia do rękawa - ale tak jak by pani chciała wskazać lecący samolot, potem druga ręka energicznie wskazująca kierunek jazdy.
                                      O nie! Wolę być niemodną, nieporadna, słabą kobiecinka tak długo jak długo będzie żył niemodny mężczyzna. aga
                                      PS. Zna ktoś metodę "grzecznego " samodzielnego zakładania wierzchniego okrycia - to poproszę. W szatni jest to naprawdę niebezpieczna czynność. smile
                                      • bene_gesserit Re: Zgadzam się, ale nie ze wszystkim 01.03.14, 21:28
                                        > Dzisiaj w Poznaniu w kawiarni patrzyłam jak panie samodzielnie zakładają na sie
                                        > bie płaszcze i kurtki. Bierze płaszcz w obie ręce, potem rozmach, jedna ręka tr
                                        > afia do rękawa - ale tak jak by pani chciała wskazać lecący samolot, potem dru
                                        > ga ręka energicznie wskazująca kierunek jazdy.
                                        ...
                                        > PS. Zna ktoś metodę "grzecznego " samodzielnego zakładania wierzchniego okrycia
                                        > - to poproszę. W szatni jest to naprawdę niebezpieczna czynność. smile

                                        Ratunku.
                                      • kora3 No teraz to "pojechałaś" 02.03.14, 08:21
                                        Ago smile
                                        Ja nie jestem przeciwna omawianym gestom, ale taka "argumentacja" jak Twoja po prostu ...rozwalasmile
                                        mam pytanie: jak udaje ci się założyć okrycie wierzchnie, gdy wychodzisz sama z domu, z pracy?smile
                                        • aga-kosa Re: No teraz to "pojechałaś" 02.03.14, 09:38
                                          Koro, pytasz jak zakładam płaszcz gdy nie ma mojego mężczyzny a muszę wyjść z domu; sprawdziłam dziś - dokładnie tak, jak samodzielne panie w szatni.
                                          Tylko, że w przedpokoju nie ma nikogo i w najgorszym przypadku coś zwalę na podłogę. smile aga
                                          • kora3 Niewiarygodne :) 02.03.14, 10:53
                                            A drzwi od samochodu, jak sama gdzies jedziesz i prowadzisz też masz szanse urwać?smile
                                            • aga-kosa Re: Niewiarygodne :) 02.03.14, 11:12
                                              Koro, czy urwę drzwi od samochodu? Piękny samochód jest jak torebka od Gucci Gucciego. Sama wiesz z jaką delikatnością kobieta do tego podchodzi. Od malucha kiedyś urwałam drzwi i to był powód zakupu samochodu . Czasami kobieta musi coś nie umieć wink -tego mnie nauczyła moja teściowa.
                                              • kora3 Re: Niewiarygodne :) 02.03.14, 11:57
                                                aga-kosa napisała:

                                                > Koro, czy urwę drzwi od samochodu? Piękny samochód jest jak torebka od Gucci Gu
                                                > cciego. Sama wiesz z jaką delikatnością kobieta do tego podchodzi.


                                                Hmmm dla mnie samochód to rzecz użytkowasmile

                                                . Czasami kobieta m
                                                > usi coś nie umieć wink -tego mnie nauczyła moja teściowa.


                                                No, ale bez jaj, żeby nie umieć się ubrać smile
                                                Ja wolę nie umieć sprzątać i gotować smile
                                                • aga-kosa Re: Niewiarygodne :) 02.03.14, 12:18


                                                  Koro, ja też. Z tej przyczyny syn potrafi gotować, piec, cerować i zaprawiać ogórki.
                                                  Jak możesz napisać, że torebka nie jest
                                                  "użytkowa" - dla kobiety - wyłącznie. smile aga
                                                  Idę z psem na spacer do lasu.. smile
                                                  • kora3 Re: Niewiarygodne :) 03.03.14, 08:34
                                                    aga-kosa napisała:

                                                    > Koro, ja też. Z tej przyczyny syn potrafi gotować, piec, cerować i zaprawiać o
                                                    > górki.


                                                    No i cool, ma umieć smile chyba, że zamierza zatrudnić pomoc domową.

                                                    > Jak możesz napisać, że torebka nie jest
                                                    > "użytkowa" - dla kobiety - wyłącznie. smile


                                                    Nigdzie nie napisałam tego smile Dla mnie torebki dziela się na kilka rodzajowsmile Niektóre są czysto użytkowe, inne - nie.

                                                    > Idę z psem na spacer do lasu.. smile

                                                    Mam nadzieję, ze spacer był przyjemny Ago smile

                                                    A wracając do meritum.
                                                    Jak wiesz, ja naprawdę nic nie ma przeciw tym gestom o których mówimy w tym wątku, ale argument, że kobiecie naprawdę trudno jest założyć jakiś zwyczajny płaszcz, czy kurtke, jest wybacz, ale z gatunku "rozpaczliwych". smile

                                                    Już od starszego przedszkolaka, bez względy na płec, można oczekiwać, że będzie potrafił założyć sobie zwyczajne okrycie wierzchnie o ile jest sprawny intelektualnie i fizycznie.
                                                    W szkole podstawowej tym bardziej się tego od ucznia oczekuje. Od uczennic - także.

                                                    Z tego co widać, to uczniowie szkół podstawowych nie hołdują zasadzie podawania okrycia swym koleżankom, a jeśli to na ogół poza szkołą i tym, które są jednocześnie sympatiami. W gimnazjum, czy liceum jest podobnie. Czyli kobiety musiały już tę trudną sztukę, jaką jest zakładanie płaszcza/kurtki opanować w dzieciństwie, dobrze przećwiczyć we wczesnej młodości, a następnie zatracić jakoś smile tę umiejętność w dorosłoścismile
                                                    Nie widzisz, ze to się kupy nie trzyma? smile
                                          • bene_gesserit Jak założyć płaszcz w 5 krótkich krokach: 02.03.14, 13:50
                                            Film instruktażowy.
                                            Trenerką zakładania płaszcza jest kobieta, jest więc żywym dowodem, ze kobiety też mogą.
                                            • margonik Re: Jak założyć płaszcz w 5 krótkich krokach: 02.03.14, 14:39
                                              Haha! Teraz już wszystko jasne smile Pozostaje już tylko trening... Najlepiej na dworze, aby nie zwalić nic w przedpokoju i w pewnej odległości od samochodu... na wszelki wypadek wink
                                            • znana.jako.ggigus genialne 04.03.14, 15:42

                                              • bene_gesserit Re: genialne 04.03.14, 22:09
                                                Och, no pewnie, ze genialne. Autorką filmu jest autorka tego bloga.
                                                • znana.jako.ggigus ale jak zakładajł płaszcz singielki? 05.03.14, 12:16
                                                  partnerki panąw, którzy mają na inne godziny do pracy, partnerki mężczyzn zagipsowanych i trwale bezrękich..?
    • porazostatni Re: otwieranie drzwi i inne gesty 05.03.14, 09:18
      Mnie to zupełnie niepotrzebne. Bo to niepraktyczne. Ojciec podaje płaszcz matce, gdy wychodzą do pracy, co to tylko wydłuża czas i matka też ma czasem tego dosyć. Szybciej zakłada płaszcz sama. Natomiast co do niektórych tutaj, że co to ma wspólnego. Ano to, że potem czytam w internecie: po co to kobietom równouprawnienie. Przecież mają PRZYWILEJE - drzwi otwierają, wpuszczają je pierwsze i całują w rękę. Zachciewa się głupim nie wiadomo czego, przecież są księżniczkami.

      > e dam sobie z tym rady. A jest inaczej. Poza tym nigdy nie widziałam, żeby w ub
      > ieraniu płaszcza np. pomagano staruszce. Zawsze tyllko takim zdrowym babeczkom
      > jak jasmile

      Od razu przypomniało mi się to Kiedyś w babskiej gazecie zrobili eksperyment, posłali babkę z walizką na dworzec. Raz ubrana kobieco - szpilki, krótka spódniczka, dekolcik. Od razu obskoczyło ją stado chętnych do pomocy, którzy oferowali pomoc sami. Drugi raz - ubrali na "metalówę", długa spódnica, czarny szeroki t-shirt i bez makijażu. Musiała o pomoc prosić, bo chętnych poza jednym starszym panem, który z reguły kobietom nie odmawia.
      • znana.jako.ggigus ano właśnie 05.03.14, 14:56
        przed paroma laty czytałam o performencie pewnej nowojorkskiej artystki. Młoda, ładna dziewczyna chodziła na zakupy i po swojej dzielnicy normalnie ubrana. Wszędzie przyjmowana z uśmiechem, komplementy, pomoc przy pakowaniu rzeczy do torby itepe
        Ta sama osoba dzięki charakteryzacji zamieniała się w staruszkę - sprzedawcy już nie byli uśmiechnięci, oszukiwano ją, nikt jej nie pomagał.
        Oto żywy komentarz na uprzywilejowane traktowanie kobiet.
Pełna wersja