Mój pomysł na twoje życie

21.02.14, 22:55
Chodzi o rady, najczęsciej dobre.

Czy jest w ogole możliwe taktowne ich podanie? No bo przecież zawsze wiążą się z jakąśtam krytyką czy ulepszeniem tego, z czego radzona jest, być może, zadowolona? Jak reagować na zupełnie nieproszone pomysły na swoje zycie?

Jak reagować na rady pasywno-agresywne, które w opakowaniu troski mają tak naprawdę dopiec?
    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Mój pomysł na twoje życie 21.02.14, 23:09
      bene_gesserit napisała:
      Jak reagować na rady pasywno-agresywne, które w opakowaniu troski mają tak naprawdę dopiec?

      A mozesz konkretniej? tak to trudno cos poradzic...

      Minnie
      • bene_gesserit Re: Mój pomysł na twoje życie 21.02.14, 23:39
        No, bo ja wiem, coś w stylu historii tu opisywanych na forum, czyli np zyczliwego doradzania dwudziestoparolatce, żeby używała kremu dla pań po pięćdziesiątce, bo to dobre na takie zmarszczki jak jej.
        • kora3 Nie ma tu chyba watku kremach Bene :) 22.02.14, 06:14
          bo to niezgodne z tematyka forum.
          Sądze, ze w zakamuflowany sposób chciałaś nawiązać do rozmowy o kurtuazyjnych gestach panów wobec pań.smile

          Owszem - można powiedzieć, że ja watkodawczyni "udzieliłam rad", żeby odmawiała grzecznie i konsekwentnie w takich sytuacjach, bo zrozumiałam, ze porusza sprawę, gdyż nie chce tych gestów wobec siebie. Jestem za rozwiazywaniem spraw, a nie biadoleniem.
          Nie wpadłam na to, że chodziło tylko o to, żeby pokazac, jakie te "mieszczki", które to lubia, czy też tolerują sa głupie. smile
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Nie ma tu chyba watku kremach Bene :) 22.02.14, 08:29
            kora3 napisała:
            Sądze, ze w zakamuflowany sposób chciałaś nawiązać do rozmowy o kurtuazyjnych gestach panów wobec pań

            Nie, Koro, obawiam sie ze zupelnie nie pojelas o co Bene chodzi...

            Minnie
          • bene_gesserit Re: Nie ma tu chyba watku kremach Bene :) 22.02.14, 10:51
            Mylisz się przeraźliwie.
            Zakładając wątek zupełnie o tobie nie myślałam.
            • kora3 Re: Nie ma tu chyba watku kremach Bene :) 22.02.14, 11:54
              no możliwe smile
              mozem się przewrażliwiła po tym, jak wątkodawczyni w tamtym watku podkreślała, ze nie potrzebuje rad smile
        • porazostatni Re: Mój pomysł na twoje życie 05.03.14, 11:00
          Takie pseudorady, które mają dopiec to czuję się. Takie ludzie to nie chcą zajmować swoimi problemami. Żadna tam dobroć serca, ale fałszywa troska o głupszych. Reagować można tak:
          - zapytać radzącego, czy jest wykształconym w kierunku specjalista, zajmuje zawodowo tematem: jesteś kosmetologiem ? nie - zatykać tym każde ale, że jak zna się jeśli nie zna
          - to samo z doświadczeniem na skórze radzącego
          - włączyć do pomocy: zasugerować, że jeśli krem zafunduje, posmaruje to posłuchasz - i nagle odechciewa delikwentom
          - żeby spróbował sam, jak zobaczysz efekty to zastosujesz
          - merytoryczne wytknąć wady : krem jest dla 70 latek, to zaszkodzi młodej skórze. Chcesz mi zaszkodzić ?; gdy puszczę nerwy zasugerować celowe szkodzenie
          - powołać na ważniejszy autorytet: lekarza, mamusię, koleżankę, poradnik, własne sumienie - w tych sprawach słucham tylko X, a nie osób postronnych ( z naciskiem)
          - w zgodzie ze sobą: mnie te zmarszczki nie przeszkadzają/akceptuje/lubię/każdy ma jakieś wady. Mam zmieniać/stosować/męczyć, bo nie podoba się Tobie/ dostosować do twoich wymagań ?
          - odcinanie: Ne dziękuje, nie skorzystam. Na dlaczego: nie czuję potrzeby, nie chcę mi się, mam inne zdanie - i na tym temat zamknąć.
          Zawsze można złośliwie odrzec, że od nadmiaru życzliwości boli głowa albo powiększają zmarszczki.
    • cetherena Re: Mój pomysł na twoje życie 22.02.14, 07:54
      bene_gesserit napisała:

      > Jak reagować na rady pasywno-agresywne, które w opakowaniu troski mają tak napr
      > awdę dopiec?


      Dobre pytanie. Też czasem zastanawiam się jak zareagować.
      Może tak:
      - Mam inne zdanie na ten temat.
      albo:
      - Na jakiej podstawie sądzisz, ze mi to pomoże?
      albo:
      - To co mówisz jest przykre, pozwól, że załatwię swoje sprawy po swojemu.
      A w przypadku opisanej rady z kremem, chyba poszłabym w stronę dyskretnej sugestii, że osoba radząca niezbyt dobrze widzi smile
      • bene_gesserit Re: Mój pomysł na twoje życie 22.02.14, 10:56
        No własnie nie wydaje mi się, zeby w przypadku agresywnej dobrej rady asertywność była najlepszym wyjściem. No, może technika mgły, ale ile razy można to stosować? Ja w takich wypadkach mam duże - czasem realizowane - pokusy, zeby odciąć się czymś tak samo zjadliwym bo to kończy próby 'radzenia' raz na zawsze sad
        • znana.jako.ggigus zjadliwości psują atmosferę 22.02.14, 11:08
          a poza tym miły, bez wyrazu śmiech i tak tak, pokiwanie głową nie daje żadnej płaszczyzny dorozwijania tematu, ataku, obrony, argumentów.
          To wg mnie dobra taktyka - taka pseudozainteresowana reakcja: Tak powinnam wypróbować/przemyśleć/zrobić.
          • bene_gesserit Re: zjadliwości psują atmosferę 22.02.14, 11:18
            No, to jest coś w rodzaju tej techniki mgły, która polega na obojętnym i pozornym zgodzeniu się z agresorem - w tym przypadku 'yhyyyyy... być moze ten krem by mi pomógł' - ale co, jeśli agresor (ok, częściej w tego typu 'radach' przodują kobiety, więc agresorka) ponawia atak? Nie korci cię, zeby odgryźć się jej tak, zeby jej poszło w pięty.
            • znana.jako.ggigus inne zdanie zastosuj - 22.02.14, 11:22
              nie mów może, a mów - o tak, powinnam zastosować. To nie znaczy nic. Po powinnam nikt Ci powie - idź i kup.
              Taka życzliwa obojętność, ale życzliwa nie daje żadnej okazji do ataku.
              Takie są moje doświadczenia.
              No i po paru takich powinnam ludzie mi mniej radząsmile)
              • znana.jako.ggigus Ps odgryzanie się oznacza, że 22.02.14, 11:24
                atak dopiekł. A jak nie reagujesz - w sensie pokazujesz życzliwe pseudozainteresowanie - to atak traci na sile. Zen/aikido/eozteryka dla początkujących, ale to moja metoda.
                • laura988 Re: Ps odgryzanie się oznacza, że 22.02.14, 12:09
                  Nie zgodzę się. Pseudożyczliwe zainteresowanie często odczytywane jest jako słabość ofiary ataków i zaproszenie do dalszego znęcania się i naruszania granic. znam to z autopsji. lepiej sprawdza się odwrócenie sytuacji, czyli np. zadanie pytania: ale dlaczego cię to interesuje? dlaczego uważasz, że ja mam z tym problem i mogłabym potrzebować twoich rad? wytłumacz mi to. jaka jest przyczyna, że cię to ciekawi? gwarantuję, że rezultat będzie lepszy
                  • kora3 Tez tak sądzę 22.02.14, 12:13
                    a miałam okazję wielokroć to obserwować, bo taką osobe radzącą smile miałam w otoczeniu w realu i naprawdę bywała b. złosliwa. Niektórzy reagowali właśnie tak, że udawali iż sa zainteresowani tymi radami i sadyzm złośliwej baby wzrastałsmile.

                    Ja miałam wobec niej inną taktykę, podobna do przedstawionej przez Ciebie i musze powiedzieć, że z jej radami miałam spokój po drugim razie smile inne osoby tak reagujące - tezsmile
                    • laura988 Re: Tez tak sądzę 22.02.14, 12:35
                      tak, i dobrze działa tu metoda "zdartej płyty", czyli powtarzanie w kółko tego samego, np. ulubionego przez moją przyjaciółkę pytania "ale jaka jest przyczyna?" i tak cały czas, ale jaka jest przyczyna, że się tym interesujesz, ale ja nie rozumiem, co ty mówisz, no jaka jest ta przyczyna, no ja naprawdę nie wiem, co ty masz na myśli, ale że co? zaręczam, że najtwardszy zawodnik-sadysta wymięknie prędzej czy później
                      • kora3 Otóz to to samo dotyczy 22.02.14, 12:58
                        osobistych pytań, które taki natręt zadaje doskonale wiedząc, ze zadawać ich nie powinien, ale bazuje na tym, ze zapytany nie chce być niemiły oraz nie chce też wprost powiedzieć, ze nie ma ochoty o tym mówic i zaczyna się "platać w zeznaniach" i tłumaczyć...
                        "A dlaczego chcesz to wiedzieć?", "A dlaczego to cię interesuje" w "odpowiedzi" na takie pytanie przy możliwie największej liczbie ludzi zwykle działa smile
                  • znana.jako.ggigus właśnie takie reakcje 22.02.14, 13:00
                    jak opisujesz, oznaczają, że rada - nieproszona - cię jakoś dotknęła, że może wyczuwasz, że masz jednak ten problem.
                    A pseudożyczliwa obojętność nie daje żadnego pola do drążenia tematu. Chodzi o rozproszenie siły ataku w nicość poprzez brak reakcji. Taki atak jest słaby przez się, bo nie ma obrony, nie ma niczego.
                    Dopytywanie się - a dlaczego uważasz, że mam problem, oznacza drążenie tematu. Lepiej wg mnie temat oojętnie zaduisć.
                    • kora3 Widzisz kazdy ma prawo 22.02.14, 13:07
                      do swojej reakcji i swoje doświadczenia.
                      Moje są zbieżne z tym, co pisze Laura. Osoba, które chce takimi peudoradami dopiec dobrze wie, ze chce dopiec i ze dopieka. Udawanie zyczliwego zainteresowania nimi może, acz nie musi spowodować, ze uzna ona, iż "dopiekany" nie umie się przed nia bronić, albo o zgrozo, ze jest dlań autorytetem. Tak właśnie było z ta pania z mego otoczenia w realu. Ona po prostu nieproszona i niepytana wygłaszała swoje smile Czesc ludzi to ignorowała, czesc właśnie udawała ze jej słuchasmile a czesc normalnie, bez irytacji, z rozbawieniem sprowadzała ją na ziemię. Ta ostatnia grupa miała z nią po paru "akcjach" spokój, wiec na nią najlepiej działał jednak ten sposób smile
                    • laura988 Re: właśnie takie reakcje 22.02.14, 13:24
                      moim zdaniem dopytywanie w stylu "jaka jest przyczyna" nie oznacza drążenia tematu. Jest to raczej tak zwane udawanie głupiego, a z własnych obserwacji wiem, że agresor bardzo często daje się na to nabrać. to znaczy przyjmujemy postawę, że kompletnie nie rozumiemy, o co atakującemu chodzi. Moja ty bidna, nie masz męża, może kogoś pomożemy ci znaleźć, ty taka samiuteńka, wtedy nasza zdumiona mina naprawdę będzie sugerować, że próba dowalenia powiodła się jak kulą w płot. te osoby do końca nie mają pewności, czy tylko udajemy takich naiwnych, czy naprawdę nie wiemy, o co im chodzi, bo np. w życiu nie przyszło nam do głowy wychodzić za mąż, gdyż od wielu lat żyjemy w udanym związku lesbijskim. I takiej pewności - czy udajemy, czy naprawdę nam to zwisa - agresor nigdy mieć nie będzie. widząc zaś niepowodzenie swoich wysiłków, szybko znajdzie sobie inną ofiarę. wszak im chodzi o robienie przykrości, a skoro efektów brak, to wampir nie ma się czym pożywić.
                      • znana.jako.ggigus najbardziej zdumiona mina, nawet 22.02.14, 13:35
                        najlepiej wyćwiczona to jakaś reakcja.
                        Drążenie tematu - też. Dlatego proponuję taktykę rozejścia się energii, że tak ezotycznie rzecz nazwę. Można też przekierować energię.
                        Ale to Twoaj sprawa, jak reagujesz.
                        Ja tylko podaję reguły mojej reakcji.
                        • laura988 Re: najbardziej zdumiona mina, nawet 22.02.14, 13:48
                          no pewnie, każdy pisze z własnego doświadczenia. można i taką taktykę zastosować, ważne by mieć ich kilka w zanadrzu, nie dac się zaskoczyć i po sobie poznać, że jest nam przykro. a takie osoby potrafią narobić przykrości, i to bardzo. wystarczy mieć gorszy dzień i dostać jeszcze od takie osoby jak obuchem w łeb. niestety sama raz nawet popłakałam się przez takie coś, obiecałam sobie, że nigdy więcej się nie dam!
                  • horpyna4 Re: Ps odgryzanie się oznacza, że 22.02.14, 16:46
                    Lauro, ja preferuję jeszcze inny sposób traktowania osoby "życzliwej". Uważam, że najlepiej jest powiedzieć obojętnie (może być z kpiącym uśmieszkiem) coś w rodzaju "to miłe, że tak dbasz o mój wygląd" i absolutnie nie drążyć dalej tematu. Chodzi o to, żeby dać tej osobie do zrozumienia, że ma się w nosie jej gadanie.

                    Gdybym chciała takiej osobie dowalić zniżając się do jej poziomu, kwestia byłaby nieco dłuższa: "to miłe, że tak dbasz o mój wygląd, ale może zadbaj lepiej o swój". Ale tak nie mówię nawet nie ze względu na SV, tylko dlatego, że to oznaczałoby, że obchodzi mnie wygląd tej osoby. A mnie on nie obchodzi tak samo, jak jej zdanie o moim. Nie podejmuję dyskusji, nie wyrażam zainteresowania, osoba "życzliwa" trafia w próżnię i jest to dla niej niewątpliwy dyskomfort.
                • bene_gesserit Re: Ps odgryzanie się oznacza, że 22.02.14, 22:06
                  Odpowiadasz na:
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > atak dopiekł. A jak nie reagujesz - w sensie pokazujesz życzliwe pseudozaintere
                  > sowanie - to atak traci na sile. Zen/aikido/eozteryka dla początkujących, ale
                  > to moja metoda.

                  Nie zgadzam się. Mi generalnie trudno dopiec, bo zdanie małej ilości ludzi biorę pod uwagę. Złośliwości osób spoza tej grupki raczej mnie bawią, bo opowiadają o nich samych przecież, nie o mnie. Więc mnie to _naprawdę_ nie rani. Ale wkurza mnie bezinteresowna złośliwość, dlatego rzadko - coraz rzadziej - reaguję asertywnie czy, powiedzmy, buddyjsko w takich sytuacjach. Bo, ok, mnie zostawią, ale pójdą szukać kogoś słabszego psychicznie - a to nie jest ok przecież.
                  • znana.jako.ggigus czyli Tobie nie dopieka 23.02.14, 11:23
                    więc nie ma problemu. A że taki człowiek szuka innych, słabszych? Bez przesady, nie możesz ponosić odpowiedzialności za czyjś charakter. Tzn. możesz, ale to się nazywa mesjanizm.
                    Czasem trafi kosa na kamień, ludzie się zmieniają i tacy złośliwcy w miarę upływu lat mają mało znajomych nagle.
                    Albo się zmieniają i nie udzialają rad już więcej. Mam taki pocieszający przypadek w rodzinie.
                    • bene_gesserit Re: czyli Tobie nie dopieka 23.02.14, 12:05
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > więc nie ma problemu. A że taki człowiek szuka innych, słabszych? Bez przesady,
                      > nie możesz ponosić odpowiedzialności za czyjś charakter.

                      Nie ponoszę. Używając metafory walki fizycznej: kiedy ktoś mnie uderzy, oddaję, nawet jeśli nie trafił w czuły punkt. Po prostu uważam to za o wiele bardziej sensowne społecznie, zamiast uprzejmego powiadomienia agresora, ze 'przemoc to nei jest sposób załatwiania problemów'.

                      > Tzn. możesz, ale to s
                      > ię nazywa mesjanizm.

                      Nie sądzę, bo nie cierpię za innych.

                      > Czasem trafi kosa na kamień, ludzie się zmieniają i tacy złośliwcy w miarę upły
                      > wu lat mają mało znajomych nagle.

                      Niekoniecznie. Mogą sobie znaleść ludzi, którym w takiej relacji nieco s/m dobrze. Ew wprawić się w sztantażowaniu emocjonalnym bliskich - i jesli bliscy się nie emancypują psychologicznie, to trzymać ich w garści do swojej śmierci (albo i po śmierci).

                      > Albo się zmieniają i nie udzialają rad już więcej. Mam taki pocieszający przypa
                      > dek w rodzinie.

                      Mam spore wątpliwości, że przestała natykając się na same grzeczne i asertywne reakcje. Ludzie nie zmieniają się bez przyczyny.
                      • znana.jako.ggigus cierpisz, skoro obawiasz się 23.02.14, 12:09
                        za inne. słabsze psych. ofiary agresora.
                        Ale mesjanizm to ciekawa rzecz, czytałam gdzieś fajny art. to niezła jazda.
                        • bene_gesserit Re: cierpisz, skoro obawiasz się 23.02.14, 12:14
                          Nie, nie cierpię, bo jestem dorosła i silna psychicznie, ale byłam kiedyś nastolatką, więc wiem, ze to może boleć. Empatia nie oznacza dla mnie czucia tego samego, co inni, ale umiejętności wyobrażenia sobie, co mogą czuć inni.
            • totorotot Re: zjadliwości psują atmosferę 22.02.14, 13:00
              ale co, jeśli agresor (ok, częściej w tego typu 'radach' przodują
              > kobiety, więc agresorka) ponawia atak?

              Bene smile) A mi pisałaś, że mam nie generalizować big_grin
              smile)
              smile)


              Ad meritum: też nie wiem, co się robi w takich sytuacjach. Ale zakładam, że taka uszczypliwość ze strony pani (pana) bierze się z jakichś jego deficytów, a których ja- w jej/jego oczach nie posiadam, i za to wlaśnie nieposiadanie należą mi się bęcki.

              Nie masz zmarszczek, masz ładną rumianą buzię? A to ja ci pokażę: smaruj się kremem dla piecdziesiątek! Niech ma chociaż humor zepsuty.
              Tak więc gdy widzę atak ze strony jakiejś osoby to wiem, że ona najczęściej mi ma za złe moje szczęście smile
              • kora3 Hmmm tylko, ze wiesz 22.02.14, 13:23
                jeśli ktoś ma naprawdę ładna buzię bez zmarszczek, to o tym wie i "porada", żeby smarował się kremem dla 50+ go/jej nie wzruszy smile
                Znacznie gorzej jest wówczas, gdy ktoś ma faktycznie z czymś problem, a taki udzielający "rad" o tym wie i celowo "wali" w czuły punkt tego kogoś.

                Bylam kiedyś świadkiem oto takiej scenki: dwie babeczki wróciły właśnie z zakupów w szmateksie. Jedna z tych pań ubiera się w takich sklepach, bo lubi to, druga - z koniecznośc ze względu na problemy materialne. Sytacja obu pań jest znana pani trzeciej, właśnie takiej "dopiekaczce".
                Możesz się domyślić kogo owa dopiekaczka zaatakowała...Nie tę, która kupujhe w sh, bo lubi, ale te która musi. Wygłosiła, że ONA nie kupuje w sh, bo tam jest chlam i w ogóle, ze gdyby nie miała pieniędzy to by sobie oszczędzała na jakieś porządne rzeczy ze sklepu, a nie kupowała w szmateksie itd.
                Dziewczyna kupujaca tam z konieczności milczała, ale ta co kupowała z przyjemności zareagowała i z rozbawieniem powiedziała, że nikt pani do kupowania tam nie zmusza, ani nikt nie oczekuje od niej, by powiedziała co zrobiłaby na miejscu innych. Na co pani dopiekaczka stwierdziła, ze nie mówi teraz o tej pani, ani do niej, tylko OGÓLNIE. taaaa ogólnie - to było ewidentnie o tej drugiej i do niej ...
                Na co dziewczyna kupująca w sh dla przyjemniosci stwierdziła, że OGÓLNIE to nikt pani nie pytał o zdanie, ani ogólne, ani szczególnesmile zatem należałoby zauważyć, ze ono ogólnie nikogo nie interesuje...Pani dopiekaczka się zamknęła smile

                • laura988 Re: Hmmm tylko, ze wiesz 22.02.14, 13:27
                  to i tak fajnie, że jedna pani stanęła w obronie drugiej. często niestety ludzie przyłączają się do ataku, jak widzą słabą ofiarę i wtórują takiemu "dopiekaczowi"
                • znana.jako.ggigus podany przez Ciebie przykład 22.02.14, 13:33
                  wg mnie nijak się ma do tmeatu. Ta pani, jak ją nazwałaś dopiekaczka, mówiła ogólnie czyli o sobie (zasada Olivii Jones, hehe) i nie pytała tej biednej osoby - a dlaczego kupujesz rzeczy używane. To raz.
                  A dwa - odbieranie takich ogólnych wypowiedzi - bo ja to robię tak i uważam iż..., że do siebie, świadczy wg mnie o przeczuleniu. Ktoś kupuje rzeczy używane, kto nie. Ktoś farbuje włosy, kto nie i tak można bez końca.
                  Ja tu nie widziałam żadnego dopiekania, a tylko kolejną rozmowę - co JA robię.
                  B. intetesujące kwituję i idę dalej lub zmieniam temat.
                  • kora3 A nie wydaje Ci się, że 22.02.14, 14:19
                    wygłaszanie ogólnych rzekomo uwag o sobie nieproszonym, niepytanym wcinając się w rozmowę innych jest niegrzeczne?

                    Nie mówię rzecz jasna o forum, albo o dyskusji na jakiś temat w realu, ale o właśnie takie "wcinanie się" ze swoimi uwagami ...Tej kobiety nikt nie pytał co sadzi o kupowaniu w takich sklepach, czy kupuje, a jeśli nie to dlaczego ...W ogóle nikt się do niej nie zwracał
                    • znana.jako.ggigus to zależy 22.02.14, 14:22
                      jeśli ktoś ma potrzebę informowania, co robi, co kupuje, to jego sprawa i nie widzę powodu brać wszystkiego. co ludzie mówią ,do siebie.
                      Wielu ludzi tak za przeproszeniem ględzi, ale żeby zaraz odczytywać aluzje do siebie i swojego stylu życia...? No no to wg mnie przerważliwienie.
                      • laura988 Re: to zależy 22.02.14, 14:30
                        eee tam przewrażliwienie. moim zdaniem to się czuje, kiedy ktoś ględzi, a kiedy chce dopiec. intuicja rzadko zawodzi. poza tym jak to mówią w domu powieszonego nie mówi się o sznurku, takie gadanie, czy to zamierzenie złośliwe czy też ot tak sobie nie ma z SV wiele wspólnego
                        • kora3 Dokładnie Lauro 22.02.14, 14:51
                          laura988 napisała:

                          > eee tam przewrażliwienie. moim zdaniem to się czuje, kiedy ktoś ględzi, a kiedy
                          > chce dopiec. intuicja rzadko zawodzi. poza tym jak to mówią w domu powieszoneg
                          > o nie mówi się o sznurku, takie gadanie, czy to zamierzenie złośliwe czy też ot
                          > tak sobie nie ma z SV wiele wspólnego


                          Z reguły się czuje, wie, kiedy ktoś po prostu coś "palnął" niechcący, a kiedy mowi cos zeby komuś "dowalić".
                          Tym bardziej, ze jakims dziwnym trafem tacy "dowalacze" co i rusz niby przypadkiem coś mówią nieprzyjemnego.

                          Znam luźno (znajoma znajomych) taką "damę", której zdarza się bez przerwy coś "niezłośliwie przecież i z dobrego serca" powiedzieć kolejnym osobom. Tylko, ze w ową niezłosliwosc i dobroć serca jakoś już nikt nie wierzy smile
                          Ostatnio tak potraktowała moją koleżankę. Dziewczyna miała problem, bo miała dwie martwe jedynki, których kolor znacznie różnił się od reszty zębów. Spotkała te babę i niepotrzebnie calkiem wspomniała, ze wybiera się do dentysty, żeby na tych zębach zrobić sobie licówki, czy co tam ...
                          Za czas jakiś wchodzi do restauracji, gdzie przy stole siedzi znajome, liczne i mieszane towarzystwo w tym ta baba. I baba na cały glos ją pyta "No i jak tam X, wstawiłaś sobie już te nowe zeby?". Pomijając już fakt, ze nie wstawiała sobie zadnych zębów, bo żeby jako takie miała smile, to taki tekst na caly głos na pewno nie był z troski o te koleżankę....
                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Dokładnie Lauro 22.02.14, 22:47
                            kora3 napisała:
                            I baba na cały glos ją pyta "No i jak tam X, wstawiłaś sobie już te nowe zeby?".

                            nieno,
                            takiej "zyczliwej" to bym bez pardonu rowniez w glos z miejsca odpalila
                            "zartobliwie"
                            z rownie "szczerym" usmiechem:
                            "no z ciebie to rozglosnia radiowa, lepiej o niczym cie nie informowac bo zaraz caly kraj bedzie wiedzial"...
                            i bym dodala z "niewinnym" przymruzeniem oka
                            "trzeba bardzo uwazac co sie mowi do Iksinskiej, taktak..."


                            Minnie
                      • kora3 no bez kitu 22.02.14, 14:34
                        znana.jako.ggigus napisała:

                        > jeśli ktoś ma potrzebę informowania, co robi, co kupuje, to jego sprawa i nie w
                        > idzę powodu brać wszystkiego. co ludzie mówią ,do siebie.
                        > Wielu ludzi tak za przeproszeniem ględzi, ale żeby zaraz odczytywać aluzje do s
                        > iebie i swojego stylu życia...? No no to wg mnie przerważliwienie.


                        Po pierwsze to JA także zauwazylam, że było to ewidentnie pod te dziewczynę, a temat mnie wcale nie dotyczył. Poza tym nie była ro dyskusja o tym kto jak postrzega kupowanie w sh, tylko wygłoszenie przez panią dopiekaczkę jej zdania bez zadnej z czyjejkolwiek strony zachęty.
                        to zresztą było typowe dla tej osoby. Ona wręcz szukała czym by można było komuś dopiec!
                        I nie, ja akurat nie jestem przewrazliwiona na swoim punkcie, tylko nie lubię takich ludzi i sprowadzam ich szybko na ziemię.
                        U mnie pani ta na początku naszej znajomości (współpracownica) też usiłowała coś znaleźćsmile i "znalazła" - zapytała mnie dlaczego nie mam dzieci. Dla mnie to jest pytanie osobiste, którego ja bym komuś z kim nie jestem blisko nie zadała, ale mnie ono w żaden sposób nie dotyka, więc mówię prawdę: bo nie czułam nigdy takiej potrzeby.
                        pani mi na to, że wszyscy czują, ona czuje i nie wyobraża sobie nie czuć itd. Posłuchałam chwilkę i zapytalam co jej odczucia mają wspólnego ze mną?smile "eeeee no nic..." - taką dostałam odp.smile na którą stwierdziłam "no właśnie" i zakończyłam temat. smile
                        • laura988 Re: no bez kitu 22.02.14, 14:42
                          o, kolejny dobry tekst: "a co to ma wspólnego ze mną?". muszę sobie zapamiętać wink
                          • kora3 :) nt 22.02.14, 14:53



                        • znana.jako.ggigus Re: no bez kitu do Kory3 22.02.14, 14:57
                          ja nie pisałam o Tobie. Ja pisałam ogólnie o zawartości osobistych aluzji tego typu wypowiedzi i jest to moje podejście do sprawy.
                          Można pamiętać, kto mi czym i kiedy dopiekł na początku znajomości (co oznacza, że jednak dopiekł) i czym wg mnie chciał dopiec komuś innemu niedawno. Można mieć w głowie na zawołanie charakterystykę dopiekacza i ajego aluzje.
                          Pytanie tylko - po co? Po co zaśmiecać sobie myśli?

                          Oczywiście są takie złośliwe osoby wszędzie i zawsze, a jak reagować - opisałam obszernie.
                          Rozproszyć tę energię, inaczej niż ezorerycznie nie mogę tego nazwać.
                          • kora3 Re: no bez kitu do Kory3 22.02.14, 15:13
                            Ggigus - jak wspomniałam, każdy ma swoje doświadczenia i każdy ma swoje sposoby.
                            Ja mój uważam za optymalny dla siebie, bo się sprawdza u mnie. Ty swój - bo się sprawdza u Ciebiesmile
                            • laura988 Re: no bez kitu do Kory3 22.02.14, 15:56
                              Cóż, pytanie "czy wstawiłaś już sobie zęby" zadane publicznie w obecności innych osób świadczy o totalnym braku kultury osobistej zadającego pytanie, a mówiąc wprost - o jego chamstwie. też miałam taką koleżankę na studiach, która potrafiła przy wszystkich palnąć "o, jakie masz wory pod oczami", albo "o, chyba bluzki nie doparłaś, bo masz tu plamę".
                              Cóż, im dłużej żyję, tym bardziej przekonuję się, że tak zachowują się ludzie sfrustrowani, nieszczęśliwe zakompleksione istoty, którym należy przede wszystkim współczuć. z drugiej strony obrażać się nie pozwolę i tu przydatne są strategie, o których tu piszemy
                              • kora3 Re: no bez kitu do Kory3 22.02.14, 16:32
                                laura988 napisała:
                                > Cóż, im dłużej żyję, tym bardziej przekonuję się, że tak zachowują się ludzie s
                                > frustrowani, nieszczęśliwe zakompleksione istoty, którym należy przede wszystki
                                > m współczuć.


                                owszem

                                z drugiej strony obrażać się nie pozwolę i tu przydatne są strateg
                                > ie, o których tu piszemy


                                otóż to.
                                • horpyna4 Re: no bez kitu do Kory3 22.02.14, 22:20
                                  Na uwagę dotyczącą wyglądu można odpowiedzieć: "jeżeli ci przeszkadzają moje zmarszczki, to twój problem, a nie mój; możesz patrzeć w inną stronę".
                              • bene_gesserit Re: no bez kitu do Kory3 22.02.14, 21:55
                                Ja bym się tak definitywnie nie zgodziła, bo czasem zachowują się tak szczególni ludzie, którzy z takich czy innych względów nie zdaja sobie sprawy z nietaktu tego typu zachowania. W pewien sposób ślepi społecznie, chociaż generalnie nie najgorsi. Szczerzy jak pani Linde z Ani z Zielonego Wzgórza smile

                                Ale ci, którzy zachowują sie w toksyczny sposób - no nie wiem, mam opory przeciwko wysiłkowi związanemu z asertywnością czy innymi kosztownymi metodami olania ich. Naprawdę uważam, ze powinno się im oddać i to mocniej. Nie z zemsty, czy zeby ich tez zabolało (mało jest ludzi, których zdanie mogłoby mnie zaboleć), ale wychowaczo big_grin
                                • cetherena Re: no bez kitu do Kory3 23.02.14, 06:56
                                  bene_gesserit napisała:

                                  > Ale ci, którzy zachowują sie w toksyczny sposób - no nie wiem, mam opory przeci
                                  > wko wysiłkowi związanemu z asertywnością czy innymi kosztownymi metodami olania
                                  > ich. Naprawdę uważam, ze powinno się im oddać i to mocniej. Nie z zemsty, czy
                                  > zeby ich tez zabolało (mało jest ludzi, których zdanie mogłoby mnie zaboleć), a
                                  > le wychowaczo big_grin


                                  Tylko co to znaczy oddać tak, żeby zabolało ? Trzymając się przykładu z kremem dla osób w wieku 50 plus oferowanego młodszej kobiecie, czy oddać to znaczy powiedzieć "a ty kup sobie krem dla 60-latek" czy może "jest poziom nietaktu rozmówcy powyżej którego przerywam rozmowę" czy jeszcze coś innego ?
                                  • znana.jako.ggigus now właśnie oddawanie wytworzy 23.02.14, 11:25
                                    mało przyjemną atmosferę. Poza tym taką osobę może mało co zaboleć, spłynie jak po kaczce.
                                    Złośliwość za złośliwość i masz gotową awanturę. Nie jesteś od wychowywania dorosłych.
                                    • bene_gesserit Re: now właśnie oddawanie wytworzy 23.02.14, 11:57

                                      Złośliwa odpowiedz na złośliwą zaczepkę wytworzy mało przyjemną atmosferę? Że co?
                                      Trochę tak, jakbyś napisała, ze uderzenie w zamian za znienacka zadany cios tworzyło atmosferę agresji. Kto zaczął? Kto jest popsuł atmosferę? Kto naruszył moje granice?
                                  • bene_gesserit Re: no bez kitu do Kory3 23.02.14, 11:54
                                    Trzymając się przykładu - który mi się jakoś nie zdarzył - powiedziałabym coś w stylu 'a, więc masz problemy ze zmarszczkami? Więc dlatego znasz skuteczność kremów dla dojrzałych kobiet, fajnie opowiedz o tym bo to ciekawe' To najprostsza moim zdaniem złośliwa reakcja na złośliwe uwagi: jeśli ktoś atakuje skórą, znaczy sam ma z nią problem, jeśli - bo ja wiem - czepia się figury, znaczy sam ma na tym poziomie kompleksy itd.

                                    Oczywiście - nie jestem z takiego zachowania dumna, bo jest ono niehonorowe. Ale zauważyłam, że kiedy mi się udało mi się skutecznie przytrzeć jakiejś życzliwej nosa, towarzyszyła temu satysfakcja.
                                    • kora3 Hehe ale to jest własnie Bene 23.02.14, 12:34
                                      bene_gesserit napisała:

                                      > Trzymając się przykładu - który mi się jakoś nie zdarzył - powiedziałabym coś w
                                      > stylu 'a, więc masz problemy ze zmarszczkami? Więc dlatego znasz skuteczność k
                                      > remów dla dojrzałych kobiet, fajnie opowiedz o tym bo to ciekawe'
                                      >
                                      >
                                      okazywanie rzekomego zainteresowania, czyli to, co już było proponowane, tylko, ze z dodatkiem w postaci podkreślenia, iż udzielający rady ma własne doświadczenie w temacie.

                                      OT - przypomniało mi się, kiedy bylam strasznie wychudzona z powodu stresów na tle osobistym. Wiedzialam, ze to niezafajnie wygląda, ale nic nie mogłam poradzić, bo pomimo, iż b. dużo jadlam, nie mogłam przytyć.
                                      Pewna pani, która skądinąd na bank znała przyczyne mego wychudzenia, nie omieszkała powiedzieć o tym, że jestem za chuda i niezbyt dobrze to wygląda.
                                      Bylam w kiepskim ogólnie stanie psychicznym wówczas, ale nie na tyle by mi się stepiło poczucie humoru smile powiedziałam do niej "Wiesz, ja wiem ze jestem za chuda, ale co mogę zrobić, skoro nie mam na jedzenie. Mogłabyś mi postawić kolację?".
                                      Pani ta słynęła ze swej ehmm szczególnej oszczędności, zwanej popularnie skąpstwem smile
                                      Na moja uwagę zrobiła wręcz przerażoną minę, co reszta towarzystwa skwitowała nietłumionym smiechem smile

                                      • baba67 Re: Hehe ale to jest własnie Bene 23.02.14, 12:41
                                        Cudownesmile))
                                        • kora3 Re: Hehe ale to jest własnie Bene 23.02.14, 12:48
                                          heh - dziękusmile
                                          Takie coś wymaga znajomości czułego punktu złośliwca oraz refleksu i nie kryjmy, dystansu do sytuacji.
                • ach_dama_byc_z_kanady Re: Hmmm tylko, ze wiesz 22.02.14, 22:55
                  kora3 napisała:
                  Wygłosiła, że ONA nie kupuje w sh, bo tam jest chlam i w ogóle, ze gdyby nie miała pieniędzy to by sobie oszczędzała na jakieś porządne rzeczy ze sklepu, a nie kupowała w szmateksie itd.

                  Takie osoby chyba kazdy zna. ja tez bylam swiadkiem takiej sceny.
                  Taka "ziczliwa" najlepiej zignorowac bez slowa.
                  popatrzec na nia jak na jakiegos raroga, i - bez komentarza.
                  Za to wesolo sobie rozmawiac z kolezanka.

                  Gwarantowane, ze tamta to sprowadzi do poziomu.

                  Minnie
              • bene_gesserit Re: zjadliwości psują atmosferę 22.02.14, 21:59
                totorotot napisała:

                > ale co, jeśli agresor (ok, częściej w tego typu 'radach' przodują
                > > kobiety, więc agresorka) ponawia atak?
                >
                > Bene smile) A mi pisałaś, że mam nie generalizować big_grin
                > smile)
                > smile)

                Ależ w agresji słownej lepsze są kobiety, bo taki jest efekt treningu społecznego dziewczynek. My się nie bijemy. To akurat są fakty, nie generalizacje smile)

                > Tak więc gdy widzę atak ze strony jakiejś osoby to wiem, że ona najczęściej mi
                > ma za złe moje szczęście smile

                To się zgadza - generalnie toksyczni ludzie są niespełnieni, nieszczęsliwi, mają za złe i ktoś ich skrzywdził. Nauczyłam się nawet kiedyś równowazyć niechęć współczuciem, ale im jestem starsza, tym mniej mam do nich cierpliwości. Niby dlaczego mam się z nimi babrać?
                • kora3 Re: zjadliwości psują atmosferę 22.02.14, 22:07
                  no właśnie ... Do mnie nie przemawia argument, bo "ktoś tak ma", ze czyni złośliwe uwagi itp. Rozumiem, ze ktoś może mieć gorszy dzień, być rozdrażniony, albo nie pomyslec, ze swoja uwagą może komuś "dokopać" nieświadomie, ale jesli u kogos w kólko się to powtarza, to jasne jest, że tak robi, co CHCE.
                  a skoro chce to powinien ponieść konsekwencje. Ma kompleksy? Jego sprawa! Dlaczego ma je leczyć kosztem innych?
                  • znana.jako.ggigus zostaw taką osobę w spokoju i 23.02.14, 11:27
                    idź dalej. nie baw się w terapeutę, wychowacę czy nauczyciela sv.
                    • kora3 Re: zostaw taką osobę w spokoju i 23.02.14, 11:32
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > idź dalej. nie baw się w terapeutę, wychowacę czy nauczyciela sv.


                      nie mam najmniejszego zamiaru smile

                      osobę taką b. chętnie zostawiam w spokoju, jest jednak warunek: ona zostawia w spokoju mniesmile Jeśli nie, to skutecznie ja do tego skłaniam - zawsze działa smile
                      • znana.jako.ggigus ale w przypadku sechandu nikt nikogo 23.02.14, 11:40
                        nie atakował. Każdy lubi się wylać i już.
                        Zresztą możesz atakować kogo chcesz, kiedy chcesz i ile chcesz.
                        Może niekoniectnie w ramach sv, gdyż reguły postępowania wobec takiej osoby są jednoznazcne - należy dać złośliwcom wolną i szeroką drogę.
                        • kora3 Re: ale w przypadku sechandu nikt nikogo 23.02.14, 11:55
                          znana.jako.ggigus napisała:

                          > nie atakował. Każdy lubi się wylać i już.

                          To niech sobie leje do tych, co chcą słuchać smile

                          > Zresztą możesz atakować kogo chcesz, kiedy chcesz i ile chcesz.

                          Jak wspomniałam, ja w tej wymianie myśli udziału nie brałam smile jedynie ja słyszałam.
                          Ja np. w sh nie kupuję, bo po pierwsze nie lubię ubrań używanych, nie lubię także pożyczać swoich komus, ani cudzych od kogoś. Ale z racji faktu, że nikt mnie nie pytał czy kupuje i dlaczego nie, nie uznałam za stosowne wygłosić tej strasznej prawdy o sobie.

                          > Może niekoniectnie w ramach sv, gdyż reguły postępowania wobec takiej osoby są
                          > jednoznazcne - należy dać złośliwcom wolną i szeroką drogę.


                          To twoje zdaniesmile - ja uważam, ze nie należy dawać po sobie, jak to określiłaś lać. Po innych też.
                          • znana.jako.ggigus mylisz pojęcie wylewania się z laniem 23.02.14, 12:02
                            po kimś.
                            Wylewanie się - zaczerpnięte od Shutego - to forma eksprecji. Osoba wylewająca wyrzuca z siebie jak wulkan albo gejzer.
                            Ale ani wulkan, ani gejzer Cię nie poleje, jeśli staniesz dalej.
                            Wylewanie jest pasywne, bo ludzi z reguły nie interesuje- co otoczenie na ich wylewy. Wylwali się, powiedzieli co i jak i styka.
                            Lanie po kimś - masz na myśli chyba obrażanie kogoś?? - to coś innego i nie o tym pisałam.
                            • kora3 Wiesz a mnie kompletnie nie interesuje 23.02.14, 12:06
                              ze ktoś "tak ma", iż musi wygłaszać swoje opinie na temat każdy niepytany, albo udzielać rad, czy pouczać.
                              Niech sobie ma jak chce, a mnie da spokój smile
                              Chyba, że jest ogólna dyskusja na dany temat, albo ktoś jest proszony o wyrażenie opinii, czy radę.
                    • bene_gesserit Re: zostaw taką osobę w spokoju i 23.02.14, 11:45
                      Ale to nie zawsze jest możliwe.
                      Wyobraź sobie, ze ktoś taki ma z tobą relację władzy - np jest twoją krewną, przełożoną, koleżanką pracującą nad tym samym projektem. Dlaczego nie utrzeć jej nosa?
                      • znana.jako.ggigus jak mawiał Lenin: każdemu 23.02.14, 11:50
                        wg potrzeb i każdemu wg możliwości.
            • baba67 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 11:44
              Mgla jest dobra, tylko wymaga rzeczywistej obojetnosci w glosie (takie uprzejme znudzenie) a bardzo ciezko cos takiego osiagnac kiedy sie w czlowieku wszystko trzesie. Opanowanie zlosci to praca na lata szybsze beda cwiczenia aktorskie przed lustrem. ..
              • znana.jako.ggigus trzęsie się w środku -czyli dopiekło? 23.02.14, 11:47
                i właśnie tego nie rozumiem. Dlaczego opinia jakiegoś złośliwego człowieka, co miał akurat zły dzień, a może takie całe życie, jest dla wielu osób tak ważna?
                Co jest takiego w złośliwcach, że ptrzeba planowańć taktykę obrony, mieć ze trzy strategie obrony i najważniejsze - pamiętać, co mi ta kobieta przed laty powiezdiała.
                Co czyni tych ludzi tak interesującymi...?
                • baba67 Re: trzęsie się w środku -czyli dopiekło? 23.02.14, 11:54
                  Bo maja zanizone poczucie wartosci, sa jej niepewne .Dlatego napisalam ze to praca na lata .jesli ktos ma zdrowy stosunek do siebie i swiata nie ma absolutnie zadnych problemow z mgla -to taki przydatny, ogromnie skuteczny trik. W wersji mistrzowskiej mozna dodac delikatne rozbawienie.
                  Ciekawa rzecz -ludzie bez problemow z samoocena nie sa w taki sposob atakowani czesto. Agresorzy wybieraja sobie ofiary instynktownie, czasem sie tylko paskudnie natna.
                  • znana.jako.ggigus no ale Ty pisałaś, że Ty się trzęsiesz 23.02.14, 11:58
                    ze złości więc nie rozumiem.

                    Z zaniżoną samooceną to się zgadzam - kiedy byłam zakompleksioną nastolatką, zaczepiali mnie ciągle jacyś wariaci. Potem dojrzałam i przeszło.
                    • baba67 Re: no ale Ty pisałaś, że Ty się trzęsiesz 23.02.14, 12:02
                      Nie napisalam ze sie teraz trzese.Napisalam ze trudno jest kiedy sie czlowiek trzesie. I ze trzeba lat pracy zeby to opanowac.Mam dobra pamiec.
                      • znana.jako.ggigus nie użyłam słowa teraz. Ty pisałaś o trzęsieniu si 23.02.14, 12:08
                        ę w sposób, który pozwala mi przypuszczać, że pisałaś z autopsji.

                        A ja nadal nie rozumiem. dlaczego opinia złośliwych osobó odgrywa taką rolę? oni i tak mają przekrzywione spojrzenie na moje zmarszczki, moję wagę i moje odrosty.
                        Więc dlaczego mam się tym przejmować?
                        • baba67 Re: nie użyłam słowa teraz. Ty pisałaś o trzęsien 23.02.14, 12:15
                          Nie masz sie przejmowac. ale sa ludzie zakompleksieni ktorzy sie przejmuja.Przejmowanie sie roznie sie moze objawiac-u mnie objawialo sie zloscia, u innych przygnebieniem.Nie pamietasz jak sie czulas jako nastolatka?Niektorzy maja tak do konca zycia, wiekszosc predzej czy pozniej wyrasta.
                          • znana.jako.ggigus jako nastolatka - tak na serio - myślałam, 23.02.14, 12:29
                            że ten typ - czyli ja - tak ma.
                            Przypadkiem opowiadałam o tym koleżance, psycholożce, która mi powiedziała, co tutaj Ty i inni piszą - ofiary nie są wybierane przypadkowo.
                            To był jakieś ordynarne zaczepki pijaków na ulicy czy w pociągu. A ja byłam zwyczajnie bzrydką dziewczynką, jakich wiele.
                            Ale fakt wyrosłam i skończyło się.
                            I nadal powtarzam - nie mogę rzejmować się czymś, co jest przejaskrawione. Miałam w nauczycielkę, która mnie nie lubiła - z ulubionego przedmiotu. Nie mogłam się przejmować jej oipnią i myśleć, że jestem niczym i zerem (cytat z lekcji). Bo bym chyba zwariowała.
                        • kora3 Wiesz, moim zdaniem błednie zakładasz, że 23.02.14, 12:17
                          jeśli ktoś zareaguje na chamstwo, czy złośliwość wobec siebie, albo kogoś innego, to musi bardzo to przeżywać. Wcale niekoniecznie. Są ludzie, którzy z zasady nie dają sobie, jak to mówią, w kaszę dmuchać. Reakcja wcale nie musi być jakaś dramatyczna, może być i zwykle jest zabarwiona sarkastycznie, ale jestsmile
                          U powiem Ci, zew z mojego doświadczenia i obserwacji wynika, że takie osoby sa na ogół lubiane i cieszą się szacunkiem innych, a złośliwcy czuja przed nimi respekt.
                          Tacy, co dla dobrej atmosfery udają, ze deszcz pada, gdy ktoś na nich pluje sa natomiast dość często ofiarami tychże złośliwców, bo udawanie, ze nic się nie dzieje jest przez wspomnianych odczytywane, jako słabośc.

                          -
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                • bene_gesserit Re: trzęsie się w środku -czyli dopiekło? 23.02.14, 12:12
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > i właśnie tego nie rozumiem. Dlaczego opinia jakiegoś złośliwego człowieka, co
                  > miał akurat zły dzień, a może takie całe życie, jest dla wielu osób tak ważna?

                  Toksyczni ludzie na ogół umieją wyczuwać słabe punkty u innych. Jeśli sami mieli nieszczęsliwe życie - a na ogół tak jest - to przeszli niezły trening w tym kierunku w wykonaniu swoich bliskich.

                  > Co jest takiego w złośliwcach, że ptrzeba planować taktykę obrony, mieć ze trz
                  > y strategie obrony i

                  Trochę tak, jakbys się pytała, co takiego jest w przemocowcach, zbirach i łobuzach, ze trzeba chodzić na kursy samoobrony i uczyć się własciwie reagować smile
                  Co takiego w nich jest? No, hm: SĄ.

                  > Co czyni tych ludzi tak interesującymi...?
                  A są? Nie wydaje mi się. Po prostu lepiej wiedzieć, jak można reagować w sytuacji, kiedy ktoś narusza twoje granice. I lepiej mieć wybór reakcji.
                  • znana.jako.ggigus ale zbiry i łobuzy 23.02.14, 12:24
                    to co innego. W ogóle przemoc fizyczna wobec przypadkowo wybranej osoby to co innego.
                    Mało tego - nie jestem jakaś słabą kobietą, ale jak mi przed paroma laty koleś wieczorem na ulicy zamachał atrapą pistoletu, to zamarłam. Ale to inna rzecz i nie mieszajmy wsz. razem.
                    Ja wiem, że toksyczni mają od lat treningi, ba mało tego sama padałam ofiarą takich osób i padam nadal.
                    Ale nie mogę się przejmować czymś, co z góry jest przejaskrawione.
                    • bene_gesserit Re: ale zbiry i łobuzy 23.02.14, 12:28
                      Nie, to dokładnie to samo, tylko - też nie zawsze - bardziej. Naruszenie granic.

                      I ja rozumiem, ze zasady, normy, ze s-v, psucie atmosferty i fajnie, zeby było miło i kulturalnie itd. Ale jeśli oni postępują źle, czemu nie zagrać w ich grę i nie przywalić im na odlew, a najlepiej mocniej? Jeśli poczują, być moze pomyślą. Jeśli zbędziemy ich grzeczną i wymagającą - chociażby aktorskiego wysiłku - mgłą, to myślisz, ze poczują? Pójdą zatopić zęby w miękkszej szyjce. Czyli bandzior nie zgwałcił ciebie, ale poszedł do sąsiadki, bo to chuchro i się nie będzie bronić.
                      • znana.jako.ggigus naruszenie granic, ale prawdobieństwo zdarzenia 23.02.14, 12:33
                        jest inne.
                        Mieszkałam w mieście po wysokiek przestępczości, w dodatku na tzw. dzielnicy i całe lata nic.
                        Po studiach też mieszkałam na dzielnicy, a obok mieszkała pani, ktąra po zmroku nie zszła na pocztę na partet. Też jej się nigdy nic nie stało.
                        Prawodpodobieństwo bycia ofiarą przypadkowej przemocy i agresji słownej wśród to inne rzeczy.

                        A miałam takie złośliwe koleżanki w pracy, o których wiedziałam - wprawdzie nie powiedzą mi nic o zmarszczkach, ale spojrzą z góry na dół, kiedy miałam spódnicę przed kolano. Przestałam się tym przejmować i nie zakładałam spodni np.
                      • baba67 Re: ale zbiry i łobuzy 23.02.14, 12:38
                        Dlaczego mam robic za resocjalizatora?Nie mam ochoty na taka role.Ponadto uwazam ze lekcewazenie polaczone z rozbawieniem jest duzo skuteczniejsze bo uderza w kompleksy agresora. walenie na odlew to jezyk ktory rozumie, sarkazm to swiat nieznany -czlowiek nie rozumie dlaczego ktos cos uprzejmie mu odpowiedzial a ten sie czuje jak idiota?
              • bene_gesserit Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 11:49
                E tam, to jest kwestia dobrego treningu. Wykorzystanie energii emocji do innych celów pod okiem fachowca/fachowczyni wcale nie jest trudne.

                Np na kursach samoobrony uczą wykorzystywać energię złości albo strachu do skutecznej reakcji na zaczepki, w tym samoobrony fizycznej własnie.

                (Kiedy byłam młodziutka i potrzebowałam więcej czasu na reakcję, mówiałm: słucham? Możesz powtórzyć, bo nie usłyszałam? Jakoś cicho mówisz. wink
                • baba67 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 11:57
                  Mozna i tak.Lepiej jednak dazyc do tego zeby tych emocji nie bylo w ogole bo opinia innych ludzi w wyjatkiem naprawde zyczliwych niewiele nas obchodzi.
                  • laura988 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 12:43
                    Powiem z własnego doświadczenia - sporo nad sobą pracuję, staram się być asertywna, bronić swoich granic i generalnie nie przejmować się opiniami innych. są to jednak lata pracy i wymaga to pewnej dojrzałości emocjonalnej, której nie osiąga się ot tak z dnia na dzień. Jednak każdy z nas może ma od czasu do czasu gorszy dzień lub gorszy okres, bo kłopoty w pracy, w związku, z dziećmi, bo choroba, bo zwyczajna chandra. jeżeli wtedy wampir uderzy, może być bardzo skuteczny, trudno bowiem całe życie być zwartym i gotowym i pamiętać, że mam się nie przejmować, choćbym nie wiem w jakim stanie psychicznego rozkładu się znajdował. są też sytuacje, kiedy zaczyna nam dowalać osoba, którą dotychczas uważaliśmy za dobrą koleżankę. co wtedy? pierwsze uderzenie naprawdę potrafi być bolesne, to co, też mam się nie przejmować? ostatnio miałam taki przypadek, wierzcie mi, nie ma osoby, która by się tym nie przejęła. aha, byłaś moją koleżanką przez 8 lat, ale skoro ostatnio życie cię frustruje i próbujesz wyżywać się na mnie, to ok, ja się tym nie przejmuję, bo twoje zachowanie nie jest w stanie mnie dotknąć.
                    • baba67 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 12:50
                      Pewnie ze nie. Tym bardziej wyuczone reakcje sie przydaja.
                      Niemniej na osoby ktore dotychczas byly bliskie nalezaloby spojrzec inaczej, to nie sa dyzurne wampiry szukajace zeru.
                    • bene_gesserit Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 13:29
                      No, to są trudne sytuacje. Także dla mnie - ktoś z niedużego grona bliskich nagle rani, kompletnie bez sensu.

                      Ja zazwyczaj wtedy obnażam grę. Tzn od razu mówię, ze zabolało, i to jak bardzo.
                      • laura988 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 13:38
                        a ja mam taki problem - kiedy przykrość robi mi bliska osoba, zajmuje mi to trochę czasu, zanim do mnie dotrze co się naprawdę stało. jak pisałam, ostatnio miałam taką sytuację, długoletnia koleżanka (nie przyjaciółka, ale zawsze) zaprosiła mnie do domu i zachowywała się w stosunku do mnie okropnie. wyszłam, czując wielki niesmak, ale dopiero jak sobie w domu to wszystko przemyślałam na spokojnie, doszło do mnie, że ona nie naprawdę naobrażała i to nielicho. wydaje mi się, że mam jakiś taki głupi wentyl bezpieczeństwa, że nie chcę gdzieś podświadomie usłyszeć, co ktoś do mnie mówi i dociera to do mnie z opóźnieniem. ale wtedy jest za późno na reakcję, bo przecież nie będę się wykłócać 'a ty mi miesiąc temu zrobiłaś to i to'. Zareagowanie natychmiast byłoby dużo lepsze. macie pomysł, jak z tym walczyć?
                        • bene_gesserit Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 13:50
                          A ja myślę, ze twoje zachowanie to rodzaj szoku. Podobnego do tych, jakie się ma przy ciężkich ranach fizycznych - na początku po prostu nie czuje się bólu, dopiero kiedy ogarnie się umysłem, co się stało (o rany, złamałam rękę!) zaczyna boleć jak diabli.

                          Wcale nie trzeba reagowac od razu, nie masz takiego obowiązku. Możesz równie dobrze zareagować po dotarciu do domu i przemyśleniu sprawy. Ważne, zeby do niej dotarło.
                          • laura988 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 13:58
                            faktycznie, nie pomyślałam o tym, ale rzeczywiście jest to rodzaj szoku. czułam się tak, jakbym miała watę w mózgu, a jeszcze jak od niej wyszłam, to cofając samochód, przywaliłam w słupek parkingowy.
                            swoje zdanie wyraziłam miesiąc później, kiedy koleżanka proponowała mi wspólne wyjście do teatru. napisałam szczerego sms-a, że nie pójdę i jaki jest tego powód. niestety nie wiem, jak była reakcja, bo więcej się nie odezwała.
                        • baba67 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 14:28
                          Uwazam ze jesli jestes absolutnie przekonana ze ona to zrobila zeby Ci dokuczyc masz prawo ochlodzic stosunki w sposob znaczacy choc bez ostentacji. jesli masz watpliwosci -tu dystans czasowy pomaga mozesz sprobowac z nia porozmawiac.
                          Mozliwe ze nie miala zlych zamiarow, zostala inaczej wychowana , inne ma spojrzenia na te sama sprawe-wtedy woje odsuniecie sie bedzie zupelnie niezrozumiale i mozesz wiecej stracic niz zyskac. Moze rada kogos bezstronnego komu ufasz Ci pomoze?
                          • laura988 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 14:33
                            owszem, rozmawiałam o tym z rodziną, wszyscy stwierdzili, że mam prawo czuć się urażona, szczególnie że nie taka sytuacja nie spotkała mnie ze strony tej osoby po raz pierwszy, choć po raz pierwszy atak miał takie natężenie.
                            jak wspomniałam, wyraziłam swoje zdanie w odpowiedzi na propozycję wyjścia do teatru. skoro osoba ta zamilkła i nie uznała za stosowane podjąć tematu i sprawy wyjaśnić, to chyba mogę czuć się zwolniona ze starań o kontynuację tej znajomości
                            • baba67 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 14:43
                              Tez mi sie tak wydaje. Gdybym mnie ktos zarzucil obrazliwe zachowanie a ja bym tak tego nie widziala bylabym bardzo rozgoryczona ale zrobilabym wszystko zeby sytuacje wyjasnic.To chyba naturalna reakcja.
                            • aqua48 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 15:40
                              laura988 napisała:

                              > chyba mogę czuć się zwolniona ze starań o kontynuację tej znajomo
                              > ści

                              Zupełnie nie rozumiem dlaczego w ogóle przyszło Ci do głowy, że mogłabyś kontynuować znajomość z osobą, która Cię obraża i atakuje? Z takimi osobami najzdrowiej jest szybko ucinać wszelkie kontakty.
                              • laura988 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 15:45
                                kiedy już ochłonęłam, to wcale nie przyszło mi, że mogłabym kontynuować tę znajomość, a wręcz odwrotnie.

                                to, co napisałam, stanowiło nawiązanie do tego, co wcześniej napisała baba67 i miało raczej charakter uwagi ogólnej niż konkretnie odnoszącej się do tamtej sytuacji
                                (Mozliwe ze nie miala zlych zamiarow, zostala inaczej wychowana , inne ma spojrzenia na te sama sprawe-wtedy woje odsuniecie sie bedzie zupelnie niezrozumiale i mozesz wiecej stracic niz zyskac.)
                                • aqua48 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 16:10
                                  laura988 napisała:

                                  > kiedy już ochłonęłam, to wcale nie przyszło mi, że mogłabym kontynuować tę znaj
                                  > omość, a wręcz odwrotnie.

                                  Bardzo słusznie.
                                  >
                                  > to, co napisałam, stanowiło nawiązanie do tego, co wcześniej napisała baba67 i

                                  > (Mozliwe ze nie miala zlych zamiarow, zostala inaczej wychowana , inne ma sp
                                  > ojrzenia na te sama sprawe-wtedy woje odsuniecie sie bedzie zupelnie niezrozumi
                                  > ale i mozesz wiecej stracic niz zyskac.)


                                  Obraziła Cię, ale możliwe, że bez złych zamiarów i dlatego że jest "inaczej" wychowana? Paradne.
                                  • baba67 Re: zjadliwości psują atmosferę 23.02.14, 16:39
                                    A mnie Twoja opinia jakos wcale nie dziwi.Trudno oczekiwac od byka by spiewal, a od krowy by latala.
                        • somtam Re: zjadliwości psują atmosferę 03.03.14, 01:02
                          bo przecież nie będę się wykłócać 'a ty mi miesiąc temu zrobiłaś to i to'.

                          Przy najblizeszej okazji wrocilabym do tematu i powiedzialabym,ze bylo ci przykro. Mysle , ze tzreba reagowac,co zrobi z tym ta druga osoba ,to juz inna sprawa. Wazne , zeby dotarlo do niej ze nie mozna po tobie sie bezkarnie przejezdzac.
    • urko70 Re: Mój pomysł na twoje życie 03.03.14, 11:08
      bene_gesserit napisała:

      > Chodzi o rady, najczęsciej dobre.

      Dobre rady zawsze są w cenie. Pytanie:
      Czy otrzymujący umie skorzystać z rady?
      Czy umie schować w kieszeń swoją dumę i wstyd z tego, że do tej pory robił
      inaczej i skorzystać / przemyśleć radę czy jednak woli odrzucić radę i
      skrytykować osobę radzącą?


      > Czy jest w ogole możliwe taktowne ich podanie? No bo przecież zawsze wiążą się
      > z jakąśtam krytyką czy ulepszeniem tego, z czego radzona jest, być może, zadowo
      > lona?

      Moim zdaniem jest możliwe dobranie takich określeń, takiej formy aby osoba do
      której się mówi nie poczuła się oceniana. Jednak tu znów ważne czy taka osoba
      będzie chciała wysłuchać czy raczej potraktować to jako atak.
      Wydawało by się że nawet forma w której opisuje się siebie i nic się nie mów o
      drugiej osobie, nie może urazić ale jak odbiorca bardzo chce to i w takiej formie
      doszuka się krytyki. Mam tu na myśli formę typu:
      "mając tyle lat po braniu takich tabletek miałam potem problemy z ....,
      teraz wiem, że to nie było właściwe"



      > Jak reagować na zupełnie nieproszone pomysły na swoje zycie?

      Na nieproszone reagować można różnie:
      a. jedni posłuchają rady i zastanowią się nad nią bo może warto skorzystać i
      albo przejdą do innego tematu albo zaczną dyskutować nad daną kwestią.
      b. inni grzecznie podziękują i dadzą do zrozumienia, że mają inne zdanie,
      c. jeszcze inni powiedzą coś w stylu "a kto cię pytał o zdanie?" -a w myślach "stara krowo"


      > Jak reagować na rady pasywno-agresywne, które w opakowaniu troski mają tak napr
      > awdę dopiec?

      Można zastanowić czy to rzeczywiście agresja czy może tylko nietrafne wysłowienie się.
      A może odbiór jest taki a nie inny bo odbiorca jest przewrażliwiony na danym punkcie?
      A jeśli co do agresji nie ma wątpliwości to może warto przymknąć oko na agresję i przemyśleć radę?

      Sądzę, że nie warto od razu wchodzić w otwarty spór, jeśli komuś z takich czy
      innych względów nie pasuje słuchanie to imho powinien w białych rękawiczkach dać
      to do zrozumienia:
      "Ty masz takie zdanie, ja mam inne"
      "szanuję Twoje poglądy / Twój sposób bycia, uszanuj moje poglądy / mój sposób bycia"

      Jeszcze inny pomysł to: przedstawienie argumentów czyj pomysł na daną kwestię jest lepszy.

      Oczywiście, to wszystko zależy od wielu kwestii ot choćby czy to spotkanie na imieninach u cioci czy może choćby wypowiedzi na forum"
      • kora3 Wiesz 03.03.14, 14:40
        jak sądzę watkodawczyni chodziło o rady, które tak naprawdę są złośliwościami.
        Ale odniosę się do Twojego wywodu.
        Otóż - wg mojej oceny nie radzi się komuś, kto o poradę nie prosi.
        Tak stanowi ogólna zasada SV.
        Od niej są oczywiście odstępstwa, gdy na przykład widzimy, że bliska osoba nie radzi sobie z czymś, ale o pomoc żadną nie prosi. Tylko określona relacja, zazyłośc pozwala nam na rozpoczęcie z a osobą tematu, co do którego mamy przypuszczenie, iż ma z nim problem.
        W innym przypadku nie - trzeba poczekać, az ktoś sam rozpocznie temat, poprosi i poradę, czy refleksję.

        Domyslam się, ze prawdopodobnie się ze mną nie zgodziszsmile, ale uważam, że nawet w dobrej wierze nie powinno się wchodzić z butami w zycie innych, gdy o to nie proszą.
        • urko70 Re: Wiesz 03.03.14, 14:56
          kora3 napisała:

          Pisz zwięźle i na temat.
          A jak pisać na temat skoro Ty go sobie dowolnie zmieniasz na przypadkowe słowa?
          Robisz bałagan.


          > jak sądzę watkodawczyni chodziło o rady, które tak naprawdę są złośliwościami.

          Ja znów traktuję ludzi poważnie i jeśli coś napisali to znaczy, że o to im właśnie
          chodziło i do tego ja się odnoszę.


          > Ale odniosę się do Twojego wywodu.
          > Otóż - wg mojej oceny nie radzi się komuś, kto o poradę nie prosi.
          > Tak stanowi ogólna zasada SV.

          Ja nie pisałem o ludziach radzących tylko o tym jak odbierać / postrzegać takie rady.
          Piszesz nie na temat.
          • kora3 To jest form SV 03.03.14, 16:00
            wiec przypomnienie o tym, że nieproszone rady, także takie w dobrej wierze, poza wyjątkami sa niekulturalne, jest jak najbardziej na temat.

            Watkodawczyni pyta, czy możliwe jest taktowne ich podanie - poza wspomnianymi wyjątkami - nie, bo jest to niekulturalne.

            Wątkodawczyni pyta też, co w sytuacji, gdy rada ma być niby radą, a naprawdę jest to zlosliwosc - na to już odpowiedziałam i nie widze potrzeby się powtarzać
            • laura988 Re: To jest form SV 03.03.14, 16:09
              Kora, 100% zgadzam się z Tobą. Ktoś nie prosi o radę, nie należy mu jej udzielać. szczególnie w tak "wrażliwych" kwestiach, jak posiadanie dzieci, męża, sprawy materialne, stosunki rodzinne
              • kora3 Też prawda ... 03.03.14, 16:39
                Nie tylko zresztą w takich sprawach lepiej poczekać, aż ktoś w sam zacznie temat. W watku Matyldy (chyba jej) o łupieżu wspomniałam o znajomym, który sam mając kiedyś problem z alergią na detergenty zauważywszy zmiany skórne na rękach swej koleżanki powiedział jej, naprawdę w dobrej wierze, co jemy pomogło. Dziewczyna się nie obraziła, ale powiedziała mu, ze ma łuszczycę, a to nieuleczalna chorobasad znajomemu było b. nieprzyjemniesad i wcale mnie to nie dziwi.
            • urko70 Re: To jest form SV 04.03.14, 09:45
              kora3 napisała:

              Wskazane przeze mnie zapisy netykiety obowiązujące również na tym forum.
              Czy pomijanie tej kwestii milczeniem i ignorowania jej świadczy o przywiązaniu do SV?
              Nie sądzę.


              > wiec przypomnienie o tym, że nieproszone rady, także takie w dobrej wierze, poz
              > a wyjątkami sa niekulturalne, jest jak najbardziej na temat.

              Równie dobrze możesz zacytować i przypomnieć wszystkie znalezione zasady sv.

              smile
              • kora3 Re: To jest form SV 04.03.14, 09:53
                urko70 napisał:
                >
                > Równie dobrze możesz zacytować i przypomnieć wszystkie znalezione zasady sv.

                Nie ma takiej potrzeby i nie uzasadnia tego temat wątku. Przypomnienie o tym, że udzielanie rad nieproszonym poza wyjątkami jest sprzeczne z SV, jest w pełni uzasadnione
                • urko70 Re: To jest form SV 04.03.14, 10:07
                  kora3 napisała:

                  > > Równie dobrze możesz zacytować i przypomnieć wszystkie znalezione zasa
                  > dy sv.

                  >
                  > Nie ma takiej potrzeby i nie uzasadnia tego temat wątku.

                  Tematem TEGO wątku jest "to jest form SV" także jak najbardziej temat uzasadnia.
                  • kora3 Re: To jest form SV 04.03.14, 10:57
                    urko70 napisał:

                    >
                    > Tematem TEGO wątku jest "to jest form SV" także jak najbardziej temat uzasadnia

                    nie, tematem tego wątku jest dylemat, czy można taktownie komus poradzić, gdy o porade nie prosi oraz jak reagować w sytuacjach, gdy "rada" tak naprawdę jest zamierzoną złośliwością. Wątek ten nosi nazwę "Mój pomysł na twoje życie" - w każdym razie na moim kompie ten watek tak jest wyświetlany smile
                    • urko70 Re: To jest form SV 04.03.14, 11:39
                      kora3 napisała:

                      > > Tematem TEGO wątku jest "to jest form SV" także jak najbardziej temat
                      > uzasadnia

                      >
                      > nie,

                      Owszem tak. Przeczytaj na głos to co jest napisane w polu "Temat:" w poście na który
                      odpowiadasz.
                      • kora3 Re: To jest form SV 04.03.14, 16:08
                        Skoro nie rozróżniasz czym jest watek, a czym post oraz czym TEMAT, a czym tytuł, to nic na to poradzić nie mogę
                        • urko70 Re: To jest form SV 04.03.14, 22:39
                          kora3 napisała:

                          > Skoro nie rozróżniasz czym jest watek, a czym post oraz czym TEMAT, a czym tytu
                          > ł, to nic na to poradzić nie mogę

                          Jakbyś nie kombinowała to pole "temat:" wskazuje temat danego wątku.

                          Przemyśl to sobie i może w końcu zacznij pisać poprawnie, czyli temat w polu TEMAT,
                          a treść w polu TREŚĆ.
    • ppo Re: Mój pomysł na twoje życie 10.03.14, 00:41
      Nigdy nie należy doradzać nieproszonym. A nawet poproszonym, lepiej się od tego taktownie wykręcić. Moje życie jest moje, a twoje jest twoje.
    • somtam Re: Mój pomysł na twoje życie 10.03.14, 00:58
      Dopiekanki ..mysle , ze mimo wszystko, sa dla nas "z pozytkiem". Sa proba na "przyjaciol", uwage przelkniesz a zostaje swiadomosc niezyczliwych wokol Ciebie .
      Chinczycy maja przyslowie..jezeli ktos ciebie zrani, to nie mscij,nie przeklinaj go. Usiadz nad brzegiem rzeki i czekaj...ze jego zwloki poplyna.
      To nie Ty, w tej sytuacji masz przegrane, bo Ci ktos dopalil, uwierz "dopalajacy" ma z soba DUZY problem.
      Usmiechnij sie, nie masz wplywu na ludzkie zachowania.
      • baba67 Re: Mój pomysł na twoje życie 10.03.14, 07:38
        Chinczycy madrzy byli. Prawda jest taka ze taki dogryzacz trafi na silniejszego przeciwnika ktory z rozkosza go rozpirzy moralnie.My sie nie musimy tym przejmowac.
Pełna wersja