Dodaj do ulubionych

Bekający niemowlak nad głowami

22.07.14, 10:16
jedzących w restauracji? Co myślicie? Restauracja nie pod rodziny z dziećmi.
Ja mało nie heftłam do talerza.
Obserwuj wątek
          • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 13:55
            ale myślący dorosły powinien właśnie z takim dzieckiem po prostu wyjść, stanąć z boku, tak by to odbijanie-ulewanie nie odbywało się tuż obok/nad innymi konsumentami...
            skoro nakarmił i wie, ze kolejnym etapem po jedzeniu będzie właśnie bekanko-ulewanie - powinien uchronić w odpowiednim momencie pozostałych współklientów restauracji od takich doznań niemowlęcych...

            co do dorosłych, jeżeli dorosłemu się zbiera na odbicie, to może spróbować wyjść bądź powstrzymać się, ale nie zawsze też zdąży lub da radę...

            ale w tej odpowiedzi nie chodziło o to kto może lub nie może się powstrzymać, a wyłącznie o to, ze moja przedmówczyni sprawiała wrażenie zakładającej, że autorowi/autorce wątku przeszkadza wyłącznie bekające dziecko, a nie inni bekacze, a my przecież nie wiemy czy tak jest smile
            • gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 14:41
              Moim zdaniem w ostatnich latach dzięki modzie na pajdokrację młodzi rodzice z przychówkiem strasznie schamieli, roszczeniowość ich sięga zenitu.
              Restauracja nie była tzw. rodzinna, celowo by uniknąć chamów z niemowlakami i głośnymi małymi dziećmi unikam rodzinnych restauracji, niech tam nawet srają jak chcą, ale ta restauracja nie była rodzinna.
      • gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 14:38
        Nie byłam świadkiem bekania dorosłego w restauracji tylko niemowlaka, stąd piszę o niemowlaku.
        Gdyby to był gruby Pan w średnim wieku napisałabym o grubym Panie w średnim wieku.
        A co? Zachowanie niemowlaka nie może obrzydzać postronnych bo jest niemowlakiem czy jak?
    • urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 14:40
      gazeta_mi_placi napisała:

      > jedzących w restauracji? Co myślicie? Restauracja nie pod rodziny z dzie
      > ćmi.
      > Ja mało nie heftłam do talerza.

      Myślę, że:

      1. jesteś kolejną osobą traktującą pole temat jako część pola treść przez co ani temat nie jest właściwy ani pole treść nie jest właściwie wypełnione.

      2. trzeba się mocno doszukiwać aby z odbicia się niemowlakowi robić bekanie.
      Nie spotkałem się jeszcze z niemowlakiem który by bekał. Niemowlakom powinno się odbić po jedzeniu ale ciężko to nazwać bekaniem, jest to ledwo co słyszalne przez rodzica/opiekuna który trzyma dziecko na ramieniu.

      3. zachowania powszechnie uznane za niewłaściwe nie powinny mieć miejsca.
      Jednak często diabeł tkwi w szczegółach dlatego ważne dla oceny sytuacji/zachowania jest wiedzieć jak to opisane przez Ciebie "bekanie niemowlaka" rzeczywiście wyglądało ponieważ nie jest to takie jednoznaczne jak przykładowo przewijanie niemowlaka obfajdanego po pas.
      • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 14:46
        > 2. trzeba się mocno doszukiwać aby z odbicia się niemowlakowi robić bekanie.
        > Nie spotkałem się jeszcze z niemowlakiem który by bekał.

        nie trzeba, nie trzeba tak mocno...
        dane mi było widzieć/słyszeć niemowlęta, których odbijanie dźwiękowo było bardzo zbliżone do bekania...
        po prostu dźwięki bywają różne, ich głośność również...


        co do reszty - wyobraźnia mi podpowiedziała jak wyglądała sytuacja i okazało się, że tak właśnie było
        więc nie dziwię się obrzydzeniu gazetki...
        rodzic (opiekun) niemowlaka bezmyślnie się zachował moim zdaniem, niezgodnie z sv...
        • urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 15:00
          nchyb napisała:

          > > 2. trzeba się mocno doszukiwać aby z odbicia się niemowlakowi robić bekan
          > ie.
          > > Nie spotkałem się jeszcze z niemowlakiem który by bekał.
          >
          > nie trzeba, nie trzeba tak mocno...
          > dane mi było widzieć/słyszeć niemowlęta, których odbijanie dźwiękowo było bardz
          > o zbliżone do bekania...
          > po prostu dźwięki bywają różne, ich głośność również...

          Widocznie każde z nas ma inne doświadczenia ja oceniam tę głośność jako ledwo lub w ogóle nie słyszalną dla osób innych niż trzymająca dziecko.


          > co do reszty - wyobraźnia mi podpowiedziała jak wyglądała sytuacja i okazało si
          > ę, że tak właśnie było
          > więc nie dziwię się obrzydzeniu gazetki...

          Znając wypowiedzi autorki wątku również się nie dziwię.
          • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 10:51
            > Widocznie każde z nas ma inne doświadczenia ja oceniam tę głośność jako ledwo l
            > ub w ogóle nie słyszalną dla osób innych niż trzymająca dziecko.

            być może po prostu nie dane było Ci spotkać tyle dzieci, którym się odbijało, co innym...
            lub miałeś wyjątkowe szczęście spotkać te dzieci, którym odbijało się wyjątkowo delikatnie, a ich rodzice wtulili je w siebie...

            głośność bywa różna, natężenie, efekty dodatkowe itp
            wiele też zależy od rodzica/opiekuna, jeden wtuli dziecko w siebie inny radośnie umożliwi wszystkim dookoła poznanie dźwiękowo/widokowe efektów odbicia-beknięcia-ulania...

            przy czym zazwyczaj ten drugi będzie zdziwiony, ze to słodkie ulanie (brr) może być obrzydliwe dla innych obcych osób...
            • urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 11:33
              nchyb napisała:

              > być może po prostu nie dane było Ci spotkać tyle dzieci, którym się odbijało, c
              > o innym...
              > lub miałeś wyjątkowe szczęście spotkać te dzieci, którym odbijało się wyjątkowo
              > delikatnie, a ich rodzice wtulili je w siebie...

              O tym właśnie napisałem powyżej pisząc "inne doświadczenia".

              Z odbijaniem się u małych dzieci to często jest problem, im się tak rzadko i trudno odbija że trzeba robić z tym specjalne ceregiele i czekać aż w końcu się odbije. Czyli faktycznie mówimy o jednym cichym odbiciu/beknięciu

              Owszem nie pracowałem ani na oddziale noworodków ani w żłobku ani w innych miejscach gdzie przewijają się setki / tysiące maluchów niemniej nie raz byłem przy takich różnych maluszkach stąd moja ocena beknięcia jako cichego i niemal niezauważalnego.
    • kol.3 Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 17:55
      Niemowlak to niemowlak - musi zjeść i musi beknąć. Najedzony niemowlak to zadowolony niemowlak, który na ogól idzie potem kimnąć. W sumie niemowlaki bywają mało absorbujące.
      Najgorsze są większe dzieci biegające po restauracji, zaczepiające obcych, wrzeszczące, potrącające cudze stoliki. Po prostu wychodzę od razu.
    • posenerka Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 18:15
      Specjalnie podnieśli niemowlaka nad twoją głowę?

      Zazwyczaj trzyma się takiego niemowlaka nad własnymi kolanami, tak najwygodniej dla dziecka i opiekuna.
      Niesamowite, że ktoś celowo uniósł dziecko nad twoją głowę... Ani to wygodne ani sensowne.

      Dzieci już tak mają, że im się ulewa. Albo się trzeba przyzwyczaić albo trzymać od małych dzieci z daleka a najlepiej na nie patrzeć.

      Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale całkiem możliwe, że to dziecko miało w majtach siuśki a może coś więcej... Horror.
      Nigdy nie zbliżaj się do niemowląt, to potwory.
      • gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 19:18
        To prawda, niemowlaki (za wyjątkiem ich rodziców) są obleśne w swoich zachowaniach dlatego nie powinny bywać w miejscach dla nich nie przeznaczonych typu restauracja.
        Ale niestety współcześni młodzi rodzice są roszczeniowi i obrzydzają wszystkim innym pobyt w miejscach nie przeznaczony pod małe dzieci.
        • posenerka Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 19:22
          Powinno się wprowadzić znaczki, że niemowlętom czy dzieciom albo też nastolatkom wstęp wzbroniony.

          Tak jak pieskom.

          Niech się tacy durni rozmnażacze solidnie zastanowią zanim wyjdą z bachoręciem z domu i zaczną komuś psuć samopoczucie!
            • milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 23:13
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Jestem za, niestety młodzi rodzice są tak roszczeniowi, że zapewne by się żalil
              > i, że dyskryminacja, za granicą są już strefy "no-kids" mam nadzieję, że dojdzi
              > e i do Polski.

              Za jaka granica? Z Rosja?
              Ja mieszkam w Holandii i podejscie do dzieci jest 100 razy bardziej przyjacielskie niz w Polsce.
                • milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 20:09
                  "> Bardzo przyjacielskie, można usunąć nawet pięciomiesięczną ciążę big_grin"

                  Fajna, fajna uwaga ... tylko troche kiepska. Biorac pod uwage jeden z najnizszych swiatowych wskaznikow aborcji w Holandii, choc kazdy przypadek skoro legalny to i jest rejestrowany.
                  W Polsce wskaznik jest znacznie wiekszy, choc z uwagi na to, ze aborcja jest nielegalna nie ujmuje pewnie nawet polowy rzeczywiscie wykonywach aborcji, nie mowiac juz o turystyce aborcyjnej Polek.
                  Ale najwazniejsze zeby przyjacielem dziecka byc.
                  • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 20:20
                    > Ale najwazniejsze zeby przyjacielem dziecka byc.

                    najważniejsze, by nie być wrogiem ludzi
                    nie tylko dzieci, ale i dorosłych...
                    i ważne by pamiętać, ze nasze ukochane maleństwo nie jest ukochanym maleństwem wszystkich obcych dookoła...
                    osoba najbardziej przyjazna wobec małych dzieci ma czasem prawo od nich odpocząć, tak zwyczajnie i po prostu...
                    • milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 24.07.14, 15:23
                      "> najważniejsze, by nie być wrogiem ludzi
                      > nie tylko dzieci, ale i dorosłych...
                      > i ważne by pamiętać, ze nasze ukochane maleństwo nie jest ukochanym maleństwem
                      > wszystkich obcych dookoła...
                      > osoba najbardziej przyjazna wobec małych dzieci ma czasem prawo od nich odpoczą
                      > ć, tak zwyczajnie i po prostu... "

                      Najwazniejsze zeby nie byc wrogiem i dziecka i doroslego ale i rozumiec (szczegolnie jak sie jest doroslym) , ze kazdy ma prawo (i dorosly i dziecko) do funkcjonowania w przestrzeni publicznej, nawet jak sie nam to nie podoba.

                      Ja pamietam jak uciazliwe byly dla mnie loty z mnostwem dziecek na pokladzie. Przed kazdym lotem modlilam sie zeby bylo ich jak najmniej. Chcialam sobie podczas lotu zwyczajnie odpoczac.
                      No ale niestety nie zawsze sie dalo. I choc mi sie to nie podobalo to nie wpadlam na pomysl zeby sie oburzac i domagac sie na forum aby dzieci nie podrozowaly. Nie postulowalam zeby rodzice jezdzili na wakacje z dziecmi tylko autem - bo ja jestem najwazniejsza i chce sobie odpoczac. "Ja tylko ja i wszedzie ja". W postulowaniu aby rodzic nie mogl isc z niemowlakiem w miejsce publiczne jakim jest restauracja bo ktos sobie chce odpoczac to czysty egoizm.
                      Zarowno dorosly jak i dziecko maja takie same prawo funkcjonowania w przestrzeni publicznej. A jesli dorosly chce sobie odpoczac to niech zostanie w domu.
                      Odbijanie niemowlaka nie jest czynnoscia obrzydliwa, jest zupelnie normalne, wrecz wskazane dla zdrowia. Jesli dla kogos jest obrzydliwe, niech sie zamknie w swoich 4 scianach, bo za niedlugo zacznie postulowac aby osoby o rudym kolorze wlosow nie przychodzily do restauracji bo on/a sobie chce odpoczac a widok rudzielca jest dlan obrzydliwy.
                      Trzaba miec wyczucie i znac granice kiedy mozemy od kogos wymagac jakis zachowan, a kiedy to od siebie powinnismy zaczac czegos wymagac.
                      • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 24.07.14, 15:50
                        > Ja pamietam jak uciazliwe byly dla mnie loty z mnostwem dziecek na pokladzie. P
                        > rzed kazdym lotem modlilam sie zeby bylo ich jak najmniej. Chcialam sobie podcz
                        > as lotu zwyczajnie odpoczac.
                        > am na pomysl zeby sie oburzac i domagac sie na forum aby dzieci nie podrozowaly

                        i słusznie, ze nie domagałaś się, ale miałaś pełne prawo domagać się od ich rodziców, by w czasie lotu zajęli się nimi, od rodziców większych dzieci powinno się wymagać zajęcia ich zabawą, by nie krzyczały, nie skakały po fotelu i nie waliły nogami w Twój fotel i nie rzucały w Ciebie swoimi zabawkami...
                        a rodzice młodszych dzieci na czas lotu też mogliby zabrać np butelkę z wodą, której wysysanie pomoże chociaż części niemowlaków mniej cierpieć z powodów zmian ciśnienia i przez to spokojniej przechodzić ten czas lotu...

                        rozumiesz?
                        tylko dlatego, ze są dziećmi nie mają prawa wchodzić Ci na głowę, a ich rodzice powinni myśleć o tym by ich pociechy były jak najmniej uciążliwe...
                        • milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 24.07.14, 16:14
                          Zgadza sie. Rodzice powinni zadbac o to aby dzieci bardziej przystosowac do funkcjonowania w przestrzeni publicznej, na ile to mozliwe.
                          Natomiast omawiana kwestia "bekania" dziecka jest czynnoscia na tyle naturalna, ze niemozliwa do wyeliminowania, jest wrecz konieczna dla zdrowia niemowlaka. Jedynym sposobem dla rodzica jest niezabranie niemowlaka do restauracji. Bekanie w tym przypadku nie jest czynnoscia obrzydliwa, dlatego nie ma najmniejszego powodu zeby li tylko z tego powodu ,ze niemowlakowi sie odbija odrazu rezygnowac z rozrywki.
                          Jesli zas dla kogos akurat ta czynnosci jest obrzydliwa, to niestety powinien zmienic lokal, zmienic stolik lub zostac w domu.
                          No chyba, ze masz pomysl w jaki sposob rodzic moze zapobiec (bez szkody dla zdrowia pociechy) tej naturalnej czynnosci u niemowlaka?
                          • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 24.07.14, 16:58
                            > Natomiast omawiana kwestia "bekania" dziecka jest czynnoscia na tyle naturalna,
                            > ze niemozliwa do wyeliminowania, jest wrecz konieczna dla zdrowia niemowlaka.

                            jest to czynność jak najbardziej naturalna, podobnie jak inne fizjologiczne...
                            ale nie ma żadnego problemu w odejściu od stolika na moment tegoż odbicia, by innych nie narażać na tę fizjologiczną czynność...

                            > No chyba, ze masz pomysl w jaki sposob rodzic moze zapobiec (bez szkody dla zdr
                            > owia pociechy) tej naturalnej czynnosci u niemowlaka?
                            no przecież napisano już w tym wątku wielokrotnie, odejść z niemowlakiem od stolika po jedzeniu
                            nie chodzi o zapobiegnięcie beknięciu, ale zminimalizowanie widokowo-słuchowych doznań pozostałych osób w restauracji...
                            • milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 12:23
                              "> jest to czynność jak najbardziej naturalna, podobnie jak inne fizjologiczne...
                              > ale nie ma żadnego problemu w odejściu od stolika na moment tegoż odbicia, by i
                              > nnych nie narażać na tę fizjologiczną czynność..."

                              Jesli ktos jest nadwrazliwy to raczej sam powinien z ta swoja przypadloscia walczyc niz domagac sie od swiata reagowania na jego nadwrazliwosc.
                              Po pierwsze restauracje zwykle sa tak zbudowane, ze nie ma w nich zbyt wiele wolnego miejsca. Odejsc od stolika? Gdzie? Co najwyzej do innego stolika? Mozna tez oczywisie odejsc do toalety. Ale przepraszam bardzo, wywlekanie niemowlaka do toalety tylko dlatego zeby mu sie odbilo albowiem jakis gosc jest przewrazliwiony to lekka przesada.
                              Przewrazliwienie, fobie i inne da sie leczyc. I lekarstwem nie jest terroryzownie otoczenia aby sie dostosowalo do fobii danej osoby.
                              Odbicie po jedzeniu niemowlaka nie jest czynnoscia obrzydliwa w naszej kulturze.
                              Jesli ktos ja za taka uwaza (mozna tez uwazac, ze rudy jest obrzydliwy, ze gosc siedzacy za nami z kropka na czole jest obrzydliwy, albo goscie obik przy stoliku mowiacy w nieladnym dla nas sluchowo jezyku sa obrzydliwi) to powinien sam sobie z tym problemem poradzic.
                              • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 13:34
                                > Przewrazliwienie, fobie i inne da sie leczyc.
                                tylko czy to jest przewrażliwienie? to że komuś innemu wymioty nie przeszkadzają, prędzej może świadczyć o jego stępieniu wrażliwości
                                nie wiem, czy to się leczy...

                                > ez oczywisie odejsc do toalety. Ale przepraszam bardzo, wywlekanie niemowlaka d
                                > o toalety tylko dlatego zeby mu sie odbilo

                                na 100% są mamusie, których zdaniem wywlekanie tegoż niemowlaka do toalety w celu przewinięcia to również żądanie nadwrażliwców. Więc może niemowlaki przewijać na środku stolika restauracyjnego? Smacznego...
                                • znana.jako.ggigus jak to robili nasi rodzice? 25.07.14, 13:44
                                  sama nie wiem, może rzadziej chodzili do restauracji z dziećmi. Może karmili i czekali na odbicie gdzieś z boku? Może nie zajmowali swoją sytuacją rodzinną innych? Mnie się rzucają w oczy często matki z wózkami i dziećmi w sklepie między regałami tak dokładnie pośrodku ścieżki. Albo dyskutujące w sklepie koło 17.30 pełnym ludzi, szybko chcących zrobić zakupy po pracy, z dziećm obok regału - dlaczego nie kupię ci tej rzeczy teraz. O matkach z wózkiem, zasuwających zimą oblodznym chodnikiem, które na milimetr nie wyminą, już pisałam.
                                  • milamala Re: jak to robili nasi rodzice? 25.07.14, 14:47
                                    " sama nie wiem, może rzadziej chodzili do restauracji z dziećmi. Może karmili i
                                    > czekali na odbicie gdzieś z boku? "

                                    Nie chodzili z nami do restauracji. Wtedy nie chodzilo sie z dzieciakami do restauracji. Wtedy dzieci nie byly pelnoprawnymi ludzmi, z ktorymi ktokolwiek sie liczyl.

                                    "Mnie się rzucają w oczy często matki z wózkami i dziećmi w sklepie międz
                                    > y regałami tak dokładnie pośrodku ścieżki. Albo dyskutujące w sklepie koło 17.3
                                    > 0 pełnym ludzi, szybko chcących zrobić zakupy po pracy, z dziećm obok regału -
                                    > dlaczego nie kupię ci tej rzeczy teraz. O matkach z wózkiem, zasuwających zimą
                                    > oblodznym chodnikiem, które na milimetr nie wyminą, już pisałam"

                                    Mysle, ze dla dobra dyskusji warto skupic sie na konkretnym przypadku watkodawczyni, bo to, ze ktos mowi o chlebie a drugi o ryzu i choc oboje mowia o jedzeniu to nie znaczy, ze mowia o tym samym.
                                    • nchyb Re: jak to robili nasi rodzice? 25.07.14, 14:51
                                      > Nie chodzili z nami do restauracji. Wtedy nie chodzilo sie z dzieciakami do res
                                      > tauracji. Wtedy dzieci nie byly pelnoprawnymi ludzmi, z ktorymi ktokolwiek sie
                                      > liczyl.

                                      widocznie to zależy od środowiska
                                      ze mną chodzono, w rodzinie dalszej też chodzono, rodzice koleżanek też je zabierali

                                      może właśnie z tego powodu że Ciebie nie zabierano, to teraz masz problem z kulturalnym zachowaniem, nie przeszkadzającym innym, w takim przybytku?
                                      • milamala Re: jak to robili nasi rodzice? 25.07.14, 15:07
                                        " > może właśnie z tego powodu że Ciebie nie zabierano, to teraz masz problem z kul
                                        > turalnym zachowaniem, nie przeszkadzającym innym, w takim przybytku?"

                                        Coz dam sie niestety sprowokowac Twoja slaba odzywka, ktora swiadczy jedynie o tym, ze jestes ostatnia osoba, ktora ma prawo o jakiejkolwiek kulturze z kimkolwiek rozmawiac.

                                        Po pierwsze, moze nauka czytania ze zrozumieniem zamiast restauracji to dla Ciebie lepsze wyjscie.
                                        Po drugie, nigdy i nigdzie nie napisalam niczego o moim jakimkolwiek zachowaniu w restauracji, ktore mogloby usprawiedliwiac Twoje (swiadczace tylko i wylacznie o Tobie) insynuacje.
                                        Ja z moja corka, kiedy byla niemowlakiem do restauracji nie chodzilam.
                                        Bynajmniej nie z powodu odbijania, ale faktu, ze dziecie bylo niezwykle glosne i to uwazalam za okolicznosc, ktora moze biesiadnikom przeszkadzac.

                                        "może właśnie z tego powodu że Ciebie nie zabierano, to teraz masz problem z kul
                                        > turalnym zachowaniem, nie przeszkadzającym innym, w takim przybytku"

                                        Po trzecie i ostatnie, moze wlasnie dlatego, ze Ciebie do restauracji zabierano a nastepnie wiekszosc czasu zapewne trzymano w toaletach oraz innych miejscach odosobnienia z daleka od biesiadnikow, to teraz masz taka uciazliwe dla otoczenia poglady.
                                        • nchyb Re: jak to robili nasi rodzice? 25.07.14, 15:17
                                          > Po drugie, nigdy i nigdzie nie napisalam niczego o moim jakimkolwiek zachowaniu
                                          > w restauracji, ktore mogloby usprawiedliwiac Twoje (swiadczace tylko i wylaczn
                                          > ie o Tobie) insynuacje.

                                          nie odczuwasz potrzeby ograniczenia pozostałym gościom restauracji widoku ulewającego niemowlaka
                                          to wystarczy...

                                          cała reszta już miała mi dokopać
                                          nie wyszło...
                                          • milamala Re: jak to robili nasi rodzice? 25.07.14, 15:35
                                            nchyb napisała:

                                            "> nie odczuwasz potrzeby ograniczenia pozostałym gościom restauracji widoku ulewa
                                            > jącego niemowlaka"

                                            Nigdy nikomu takiego widoku nie zapodalam.
                                            Ponawiam propozycje: lekcje czytania ze zrozmieniem zamiast restauracji.
                                            Twoi ewentualni wspolbiesiadnicy na pewno to docenia. Zgryzliwy fob, ktoremu wszystko przeszkadza to jednak dla wiekszosci nienajlepszy wspolbiesiadnik.

                                            A jak juz mowa o "niedostrzeganiu"to jedyne czego nie dostrzegam to koniecznosci ulegania fobii , ktora ma ktos inny.


                                            • nchyb Re: jak to robili nasi rodzice? 26.07.14, 09:01
                                              > "> nie odczuwasz potrzeby ograniczenia pozostałym gościom restauracji widok
                                              > u ulewa
                                              > > jącego niemowlaka"
                                              >
                                              > Nigdy nikomu takiego widoku nie zapodalam.

                                              ale twierdzisz tu na forum, że nie ma w tym nic złego, a osoby, którym to przeszkadza przesadzają...
                                              pamiętaj co pisałaś, też jesteś tylko człowiekiem i możesz się mylić smile
                                              • milamala Re: jak to robili nasi rodzice? 26.07.14, 13:03
                                                nchyb napisała:

                                                > ale twierdzisz tu na forum, że nie ma w tym nic złego, a osoby, którym to przes
                                                > zkadza przesadzają...

                                                Tak ponownie potwierdzam, ze uwazam, ze "bekanie"niemowlaka" nie jest wstretne w naszej kulturze ludzi doroslych,odpowiedzialnych, ktorzy potrafia panowac nad swoimi fobiami, i rodzic wcale nie musi szukac restauracyjnych piwnic zeby dziecku sie odbilo z daleka od restauracyjnych fobow.
                                                Powierdzam ponownie, ze nie bralam mojego niemowlaka do restauracji. W zwiazku z czym goscie automatycznie nie slyszeli odbijania mojego dziecka.
                                                Potwierdzam rowniez, tak jak pisalam, ze nie bralam jej, nie z powodu bekania a jej glosnych placzow.

                                                Nie wiem czy to nie za trudne abys pojela ten zwiazek przyczonowo - skutkowy. Jasniej nie potrafie, niestety.
                                                Jeszcze raz prosze idz na kurs rozumienia.
                                                Nie jestem jedyna osoba , ktora twoje problemy w tej kwestii zauwazyla.Bedzie to z korzyscia dla Ciebie (nie bedziesz sie wiecej osmieszac) i dla innych (nie beda tracic czasu na wyjasnianie jak za przeproszeniem krowie na miedzy).

                                                • nchyb Re: jak to robili nasi rodzice? 28.07.14, 08:32
                                                  > Tak ponownie potwierdzam, ze uwazam, ze "bekanie"niemowlaka" nie jest wstretne
                                                  > w naszej kulturze ludzi doroslych,odpowiedzialnych,

                                                  to, zę tak uważasz, nie oznacza że jest to aksjomat...

                                                  przypomnij sobie swoją włąsną wypowiedź z tego wątku - dorosłym zdarza się mylić, skąd przekonanie, że Ty tego nie robisz?

                                                  no i najważniejsze - czy zauważyłaś nazwę tego forum? a zrozumiałaś ją?
                                                  • kora3 Nchyb 28.07.14, 08:52
                                                    Moim zdaniem tego rodzaju podejście to tego tematu może brac się z dwóch rzeczy:
                                                    1. osoby, która ma taki pogląd bekanie dziecka nie brzydzi
                                                    2. tolerancję innych wobec pewnych zdarzeń bierze ona za obojętność wobec nich, czy nawet aprobatę.

                                                    Prawda jest taka, że w naszej kulturze bekanie kogokolwiek nie jest uznawane za przyjemne dla otoczenia, ani grzeczne. ALE przecież nikt z mózgiem nie wymaga od niemowlaka, żeby powstrzymał się od bekania, wszyscy TOLERUJĄ fakt, ze dziecko nie ma percepcji, żeby nad tym zapanować, wiec zdarza mu się bekać przy ludziach. To wcale nie musi oznaczać, ze owo bekanie jest dla otoczenia obojętne pod względem wywoływanych przez nie odczuć.

                                                    Podobnie jest/byłoby z bekaniem staruszka z demencją, czy osoby niepełnosprawnej intelektualnie. Nikt nie miałby do tychże pretensji, że zachowują się poza normą społeczną, bo każdy rozumie, że te osoby nie sa w stanie nad sobą panować, ani zrozumieć, że to co robią jest dla innych nie halo. Ale owo zrozumienie sytuacji nie oznacza wcale, że takie bekanie byłoby dla każdego z otoczenia obojętne.

                                                    Myslę, ze tu działa właśnie ten mechanizm "MNIE bekanie dziecka nie przeszkadza i MNIE nie brzydzi, a inni także to TOLERUJĄ, wiec ICH tez nie brzydzi"
                                        • milamala Re: ja też chodziłam do restauracji 26.07.14, 01:00
                                          "To wiem oczywiście z opowieści, ale mojej matce nie przyszło
                                          > by do głowy odbekiwać dziecko w pobliżu innych ludzi."

                                          Mysle, ze dorosli ludzie powinni brac pod uwage fakt, ze nawet najbardziej kochajacy rodzice to jednak tez tylko ludzie i tez sie mogli mylic.
                                          Nawet jesli dla Ciebie Twoi Rodzice to nadal wzor do absolutnego nasladowania, to wez pod uwage, ze niekoniecznie dla innych.
                                          Mnostwo rzeczy , ktore robili nasi rodzice juz sie zdewaluowalo. Ile razy moja mowila: robilam to czy tamto z wami (ja i moje rodzenstwo), gdybym wtedy wiedziala to co wiem teraz to nigdy bym tego nie zrobila.
                                          • nchyb Re: ja też chodziłam do restauracji 26.07.14, 08:55
                                            > Mysle, ze dorosli ludzie powinni brac pod uwage fakt, ze nawet najbardziej koch
                                            > ajacy rodzice to jednak tez tylko ludzie i tez sie mogli mylic.

                                            przeczytaj to na głos 3razy powoli, ze zrozumieniem
                                            potem stań przed lustrem i pomyśl, że jesteś przecież też tylko "ludziem", a w dodatku rodzicem...
                                            Czy Ty nie możesz się mylić?
                                            no przecież sama nam pisałaś, że tak myślisz...
                                • urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 14:06
                                  nchyb napisała:

                                  > > Przewrazliwienie, fobie i inne da sie leczyc.
                                  > tylko czy to jest przewrażliwienie? to że komuś innemu wymioty nie przeszkadzaj
                                  > ą, prędzej może świadczyć o jego stępieniu wrażliwości
                                  > nie wiem, czy to się leczy...

                                  Zanim zasugeruje się leczenie dobrze jest przypomnieć sobie, lub dowiedzieć się, że pomiędzy wymiocinami dorosłego człowieka, a tym co się uleje niemowlakowi jest duża różnica tak wizualna, ilościowa jak i zapachowa.
                                • milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 14:43
                                  "to że komuś innemu wymioty nie przeszkadzaj
                                  > ą, prędzej może świadczyć o jego stępieniu wrażliwości"

                                  To, ze ktos nie widzi roznicy pomiedzy wymiotami doroslego a ulaniem mleczkiem niemowlaka, ktore najczesciej jest minimalne, nie pozostawia zapachu, a jak mama na ramieniu ma polozona biala pieluszke to nawet nie zostawia sladu, to na prawde nikt inny tu nie pomoze. Pomoc sobie sama moze tylko osoba, ktora tej roznicy uparcie nie dostrzega, przyjmujac do wiadomosci, ze skoro jednak wiekszosci taki widok nie przeszkadza to moze cos jednak znaczyc.


                                  "> na 100% są mamusie, których zdaniem wywlekanie tegoż niemowlaka do toalety w ce
                                  > lu przewinięcia to również żądanie nadwrażliwców"
                                  Widzialas kiedys taka mamusie co przewija dziecko na stole restauracyjnym? Jesli tak to, jestem ciekawa w jakim kraju mieszkasz, bo ja mieszkalam w Polsce, teraz mieszkam w Holandii, oraz co nieco zwiedzilam w swiecie, jestem tez milosniczka jedzenia,a juz egzotycznemu nie odmowie i nigdy, ale to nigdy nie spotkalam sie z takim przypadkiem.

                                  Jesli ktos nie widzi roznicy pomiedzy przewinieciem niemowlaka, gdzie jednak istnieje element i zapachowy i wzrokowy ale przede wszystkim higieniczny a zwyklym ulaniem niemowlaczka to jednak kolejny dowod na nadwrazliwosc.
                                  Nie mozna od ludzi wymagac aby ci dostosowali sie do czyis fobii. Niestety no nie da sie. Trzeba sobie samemy z wlasnymi fobiami radzic.
                                  • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 14:55
                                    > To, ze ktos nie widzi roznicy pomiedzy wymiotami doroslego a ulaniem mleczkiem
                                    > niemowlaka

                                    ulane mleczko niemowlaczka jest tak słodziutkie, mniam, jak wspomniałam - smacznego
                                    dla mnie nie jest i znam całe mnóstwo innych
                                    skąd wzięłaś dane dotyczące większości które widokiem tej słodziutkiej cieknącej białej, bądź białokolorowej strużki się zachwycają? dane statystyczne, czy tylko taka obserwacja z najbliższego podwórka? bo po forum sądząc, bliższe prawdzie chyba będzie pół na pół...

                                    trudno jednak zawyrokować - połowa jest przewrażliwiona, czy połowa pozbawiona wrażliwości?
                                    więc co to może znaczyć? naginanie do swoich potrzeb umiłowania liczby innych dla tejże słodziutkiej strugi z pyszczka niemowlątka cieknącej?
                                    • urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:03
                                      nchyb napisała:

                                      > > To, ze ktos nie widzi roznicy pomiedzy wymiotami doroslego a ulaniem mlec
                                      > zkiem
                                      > > niemowlaka
                                      >
                                      > ulane mleczko niemowlaczka jest tak słodziutkie, mniam,

                                      Nie wiem czy jest słodkie bo nie próbowałem ale wierzę na słowo.
                                      Wiem natomiast, ze ani nie wygląda jak wymiociny dorosłego ani nie pachnie jak wymiociny dorosłego ani jest ich tak dużo jak wymiocin dorosłego.
                                      Dlatego jeśli mowa o ulaniu się niemowlaka a ktoś uogólnia pisząc o wymiocinach to robi nadużycie.
                                      • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:05
                                        ok - wymiocinki...
                                        równie atrakcyjne, ale już wizualnie słodsze...
                                        dla mnie jednako obrzydliwe
                                        w każdym innym miejscu po prostu odwrócę głowę, ale przy jedzeniu w restauracji (nie szczycącej się tytułem preferującej rodziny z małymi dziećmi) nie chcę być narażona na takie widoki
                                        i z tego co w tym wątku wyczytałam - wcale w tej chęci nie jestem odosobniona, wbrew temu co Milamala usiłuje wmówić...
                                        • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:13
                                          wizualnie słodsze w pisowni, w wyglądzie nie dla każdego
                                          ale jako że dane mi było widzieć mamunie zgarniające łyżeczką to co dziecku z buzi przy zwykłym karmieniu papką wypłynęło i zjadające to (dla mnie brrr), więc wiedza że tymże mamuniom słodziutkie wymiocinki mleczkowe nie przeszkadzają nie jest mi obca. Ale jest cała rzesza innych mamuś, które nawet kanapek po swoim dziecku nie dojedzą...
                                          • milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:27
                                            nchyb napisała:

                                            "> ale jako że dane mi było widzieć mamunie zgarniające łyżeczką to co dziecku z b
                                            > uzi przy zwykłym karmieniu papką wypłynęło i zjadające to (dla mnie brrr)"
                                            Masz jeszcze jakies ciekawe mrozace krew z zylach historie?
                                            Troche swiata zobaczylam a mialam tez swojego czasu sporo kontaktow z mamusiami niemowlakow bo sama mialam takowego na stanie i jakos nigdy mi sie nie udalo niczego podobnego zauwazyc. Ty to masz szczescie. Dramat dramatem pogania.
                                            Po pierwsze nawet jesli Twoja historyjka jest prawdziwa (w co powiem szczerze bardzo watpie, masz bowiem niezwykle bujna wyobrazne plus wyrazny problem, stad chyba takie historyjki Ci sie w glowie klebia) to, fakt, ze zobaczylas kiedys kogos kto zachowuje sie niezgodnie z przyjetymi normami z roznych powodow to jeszcze nic nie oznacza.

                                            Po drugie, watkodawczyni wyraznie mowila o ulewaniu niemowlaka podczas jego pobytu w restauracji a nie o zjadaniu tego co sie ulalo.
                                            Jesli nie dostrzegasz roznicy, to powiem krotko - masz wiekszy problem niz myslalam.

                                            "Ale jest cała rzesza innych mamuś, które nawet kanapek po swoi
                                            > m dziecku nie dojedzą..."
                                            Ja tez nie dojadam i co z tego. Jaki to ma zwiazek z watkiem.
                                            • matylda1001 Re: Bekający niemowlak nad głowami 26.07.14, 00:58
                                              milamala napisała:

                                              > Po pierwsze nawet jesli Twoja historyjka jest prawdziwa (w co powiem szczerze bardzo watpie, masz bowiem niezwykle bujna wyobrazne plus wyrazny problem, stad chyba takie historyjki Ci sie w glowie klebia)<

                                              Oj, Milamala smile Może Ty i dużo świata zobaczyłaś, ale pojęcie o karmieniu dzieci to masz mizerne. Na własnym podwórku widziałam to, czego Ty w świecie nie widziałaś. Miałam wtedy z dziesięć lat, a to dawno było. Wprawdzie dinozaury już wtedy wyginęły ale nie było ani zupek w słoiczkacj, ani blenderów, a sąsiadka z parteru miała córeczkę - niejadka. Wychodziła więc z córeczką i z miseczką na podwórko, gdzie dziecię chętniej jadło. Zupka jak zupka, mięska kawałek, ziemniaczek, marcheweczka... dziecię bez ząbków nie da temu rady, więc mamusia nabierała na łyżkę, wsadzała sobie do buzi, gryzła, wypluwała na łyżkę i podawała dziecku. Przyznam sie, że za pierwszym razem widok zrobił na mnie wrażenie wstrząsające, no, wprost zmroził mi tę krew w żyłach ale z czasem sie uodporniłam, już mnie tylko mdliło.
                                              Tak więc na drugi raz, zanim posądzisz kogoś o bujną wyobraźnię, racz przypomnieć sobie prawdę, że życie zna takie przypadki, jakich najlepszy pisarz nie wymyśli smile
                                              A co do problemu Nchyb... To Nchyb nie ma żadnego problemu, po prostu reaguje normalnie. Ja to rozumiem. Nigdy nic nie dojadałam po własnych dzieciach i nie dojadam po wnukach, brzydzi mnie to. Nigdy też nie karmiłam dzieci z własnego talerza. Zgodnie z zasadą - nie rób drugiemu, co tobie niemiłe.
                                        • milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:17
                                          "> ok - wymiocinki...
                                          > równie atrakcyjne, ale już wizualnie słodsze...
                                          > dla mnie jednako obrzydliwe"

                                          Tak jak powiedzialam, z wlasnymi problemami, kazdy sobie niestety musi radzic sam.

                                          "> w każdym innym miejscu po prostu odwrócę głowę, ale przy jedzeniu w restauracji
                                          > (nie szczycącej się tytułem preferującej rodziny z małymi dziećmi) nie chcę by
                                          > ć narażona na takie widoki"
                                          Restauracja to nie klub nocny, i nie musi preferowac rodzin z dziecmi, zeby te mogly przyjsc cos zjesc.
                                          Jesli oferuje w menu cos wiecej niz golonke z grochem, a obecnie coraz czesciej krzeselka dla dzieci (w Polsce chyba od niedawna, a w Holandii wszedzie ï od zawsze) to dzieci maja takie same prawo przyjsc z rodzicami jak i inni dorosli, bez specjalnego pozwolenia czy tez laski.

                                          "> i z tego co w tym wątku wyczytałam - wcale w tej chęci nie jestem odosobniona"
                                          Przewrazliwienie wcale nie musi dotyczyc tylko jednej osoby.
                                          • kora3 "Przewrazliwienie" czy przewrażliwienie? 26.07.14, 11:00
                                            Milamalu - po raz kolejny w tym watku zapytam, tym razem Ciebie smile - dlaczego z uporem godnym lepszej sprawy usiłuje się wmówić ludziom, że reakcja na niegrzeczne zachowanie jest przewrażliwieniem?

                                            Niewazne, czy reakcja czynna (zwrócenie uwagi), czy bierna (pomyślenie o tym).

                                            Narazanie innych na widoki, odgłosy, zapachy, zachowania, które MOGĄ być uciążliwe, albo wzbudzać obrzydzenie (nieważne, czy na poziomie dyskomfortu, czy na granicy oddania treści żołądkowej) jest NIEGRZECZNE!

                                            Owszem, czasem tak jest, że nie potrafimy pewnych rzeczy przewidzieć. Np. nawet dorosłą osobę może dopaść kichanie i na ogół jest to gwałtowna reakcja organizmu, której bywa nie da się powstrzymać do czasu odejścia w ustronniejsze miejsce. Podobnie z nieoczekiwanym beknięciem niemowlaka. W tym wątku jednak mowa o sytuacji, gdzie owo beknięcie jest całkowicie przewidywalne, ba - oczekiwane i specjalnie wywołane. Zatem można tu zadbać o to, żeby nie narazać innych na te widoki i odgłosy. I TRZEBA to zrobić, także wówczas, gdy samym zainteresowanym bekanie ich dzieciątka kojarzy się wręcz wspaniale, a "ulany" serek po tej czynność bez obrzydzenia mogliby zlizać.

                                            Pozornie OT.
                                            Opowiadała mi jedna pani ginekolog, że była zmuszona wyprosić z gabinetu pacjentkę. Kobieta na UMÓWIONĄ wizytę przyszła po prostu brudna. Choć pani doktor nie raz miała do czynienia z różnymi zapachami (hmmm) z damskich narządów rodnych, nierzadko wywołanymi schorzeniami, przy których one występują i przecież badała takie pacjetki, tym razem podczas prywatnej praktyki dodam, wyprosiła panią polecając jej umyć się normalnie przed następną wizytą. Bo wg tej lekarki ktoś, kto świadomie nie podmywa się tydzień i wywala lekarce pod nos z przeproszeniem śmierdzący tyłek, jest zwyczajnie niegrzeczny! Uprzedzając - lekarka wiedziała o niemyciu się od samej zainteresowanej, bo ją zapytała, a opowieść nie łamie tajemnicy lekarskiej, bo nie wspomniała o kogo chodzi.

                                            Inna z pacjentek tej lekarki trafiła do niej w szpitalu, z ostrymi dolegliwościami. Była to osoba otyła, co zwykle (bo nie zawsze) wymaga gruntowniejszego dbania o higienę - także intymną.
                                            Kobieta w bólach była zażenowana, bo jak wspomniała lekarce - prysznic brała rano przed pracą, nie przewidywała wizyty, jej ostry stan nie pozwałał jej skorzystać nawet z dostępnego na oddziale bidetu. Lekarka słowem nie wspomniała, że zapach kobiety mógłby być niekomfortowy dla niej, bo przecież ta kobieta, nawet gdyby była jeszcze mniej świeza niż była, nie okazałaby jej lekceważenia! Nie wiedziała, że trafi do lekarza!

                                            Widzisz różnicę miedzy tymi sytuacjami?
                                            • milamala Re: "Przewrazliwienie" czy przewrażliwienie? 26.07.14, 13:25
                                              kora3 napisała:
                                              "> Milamalu - po raz kolejny w tym watku zapytam, tym razem Ciebie smile - dlaczego z
                                              > uporem godnym lepszej sprawy usiłuje się wmówić ludziom, że reakcja na niegrz
                                              > eczne zachowanie jest przewrażliwieniem?"

                                              Koro, po co po raz kolejny w tym watku pytasz (tym razem mnie) skoro odpowiedzi innych ie nie satysfakcjonuja. Odbijanie po posilku w naszej kulturze jest niegrzeczne w przypadku osob doroslych a nie niemowlakow. Uporczywa niemoznosc zrozumienia tego faktu pozwala mi nabrac przekonania, ze nie mam do czynienia z rozmowca do konca emocjonalnie doroslym. Niestety.

                                              "> Narazanie innych na widoki, odgłosy, zapachy, zachowania, które MOGĄ być uciążl
                                              > iwe, albo wzbudzać obrzydzenie (nieważne, czy na poziomie dyskomfortu, czy na g
                                              > ranicy oddania treści żołądkowej) jest NIEGRZECZNE!"
                                              Jesli dla kogos jest uciazliwe cos co w oglnym pojeciu (w naszej kulturze) nie jest uciazliwe, to pozostaje: zmienic lokal, zmienic stolik, isc do terapeuty. Nie mowie tego ze zlosliwosci.

                                              "ulany" serek po tej czynn
                                              > ość bez obrzydzenia mogliby zlizać. "
                                              Pewnie mowisz o sobie, bo ja takich rodzicow nigdy nie widzialam. Nie popadaj w takie emocjonalne skrajnosci.

                                              "> Opowiadała mi jedna pani ginekolog, że była zmuszona wyprosić z gabinetu pacjen
                                              > tkę. Kobieta na UMÓWIONĄ wizytę przyszła po prostu brudna. '"
                                              Porownanie godne na prawde ... nie wiem czego. Po prostu zenujace.
                                              Odbijajacy niemowlak w restauracji i niedomyte narzady plciowe doroslej kobiety podczas wizyty u ginekologa. Co jedno ma do drugiego to tego nie wiem, ale rewelacja. "Pogratulowac" porownania i jakiejs nieprawdopodobnej wyobrazni chodzacej sobie tylko znanymi sciezkami. Ciekawe czy prywatnie tez zapodajesz znajomym takie "kwiatki".

                                              "> Widzisz różnicę miedzy tymi sytuacjami? "

                                              Na szczescie nie staram sie tego kontemplowac. Skupiam sie na temacie glownym i Tobie tez proponuje powrot do zrodla i powstrzymanie sie od historyjek.

                                              Musze nadmienic, ze rozumie co masz na mysli (co mnie przeraza), ale skoro w naszej kulturze odbicie niemowlaka czy to dajace sie przewidziec czy nie, po prostu nie jest niegrzeczne to rodzic nie musi szukac resturacyjnych lochow aby dziecku sie odbilo. Poniewaz normalnych ludzi (w sensie nieprzewrazliwionych) to po prostu nie obchodzi. Potrafia przyjac do wiadomosci, ze tak bywa z niemowlakami i juz.
                                              W restauracji zwykle jest gwar, czasem muzyka i na prawde aby uslyszec odbicie niemowlaka to trzeba sie dobrze przysluchiwac. Abu zobaczyc, ze niemowlakowi sie ulalo to tez trzeba patrzyc na niego jak sroka w kosc. Zatem wystarczy skupic sie na rozmowie z towarzyszem posilku a nie zerkac na sasiadow - bo to na 100% jest przejawem braku kultury i dobrego wychowania.

                                              • kora3 Re: "Przewrazliwienie" czy przewrażliwienie? 26.07.14, 14:30
                                                >
                                                > Koro, po co po raz kolejny w tym watku pytasz (tym razem mnie) skoro odpowiedzi
                                                > innych ie nie satysfakcjonuja. Odbijanie po posilku w naszej kulturze jest nie
                                                > grzeczne w przypadku osob doroslych a nie niemowlakow.


                                                Uporczywa niemoznosc zro
                                                > zumienia tego faktu pozwala mi nabrac przekonania, ze nie mam do czynienia z ro
                                                > zmowca do konca emocjonalnie doroslym. Niestety.
                                                [i]

                                                Zabawne, bo ja mam podobne wrażenie, albowiem trudno mi pojać, jak osoba dorosła i dojrzała emocjonalnie może nie rozróżniać pojęć "niegrzeczne" i "budzące obrzydzenie"

                                                W przypadku niemowlęcia nie ma mowy wcale o zachowaniu niegrzecznym , bo ono nie ma percepcji do stosowania się do norm, ba nawet tych norm nie zna. Niegrzeczne nie jest zachowanie dziecka, a rodzica/opiekuna, który prowokując odbijanie się u dziecka po posiłku nie liczy się z tym, ze owo bekniecie może w innych budzić obrzydzenie.
                                                Podobnie - nie można mieć pretensji do starca z demencją, że np. beka, grzebie sobie w rozporku itp. bo on nie wie co czyni, ale to nie znaczy, ze takie zachowanie jego nie wzbudza obrzydzenia, czy zażenowania.

                                                > Jesli dla kogos jest uciazliwe cos co w oglnym pojeciu (w naszej kulturze) nie
                                                > jest uciazliwe, to pozostaje: zmienic lokal, zmienic stolik, isc do terapeuty.
                                                > Nie mowie tego ze zlosliwosci.


                                                Rzecz w tym, że w naszej kulturze odgłosu bekania i widoki "ulewania" u niemowlęcia nie są standardem przyjętym przy stole.

                                                > Pewnie mowisz o sobie, bo ja takich rodzicow nigdy nie widzialam. Nie popadaj
                                                > w takie emocjonalne skrajnosci.


                                                Ależ to nie jest żadna emocjonalna skrajność - wielu ludzi bez obrzydzenia wykonuje czynności wobec bliskich sobie ludzi, albo zwierząt, których wcale nie wykonywaliby wobec obcych, chyba, ze to jest ich praca.

                                                Co jedno ma do drugiego to tego nie wiem, ale rew
                                                > elacja. "Pogratulowac" porownania i jakiejs nieprawdopodobnej wyobrazni chodzac
                                                > ej sobie tylko znanymi sciezkami. Ciekawe czy prywatnie tez zapodajesz znajomym
                                                > takie "kwiatki".


                                                Co ma jedno do drugiego? Bardzo proste: kobieta przychodząc brudna i smierdząca na UMOWIONĄ wizytę założyła, że skoro jej i może jej partnerowi jej woń nie przeszkadza, to nie ma prawa przeszkadzać także lekarce. Druga pani badania nie przewidywała. Dokładnie tak samo, jak pierwsza pani zachowuje się ktoś przewidując, ze niemowlę beknie nie stara się zabrać go sprzed oczu i uszu jedzących, by nie musieli tego słuchać.

                                                Co do Twej ostatniej "wątpliwości" - tu też piszę przecież prywatnie. smile Jeśli jakiś przykład jest w temacie dyskusji, to tak, nie miałabym oporu go również w realu przytoczyć.
                                                .
                                                >
                                                > Musze nadmienic, ze rozumie co masz na mysli (co mnie przeraza), ale skoro w na
                                                > szej kulturze odbicie niemowlaka czy to dajace sie przewidziec czy nie, po pros
                                                > tu nie jest niegrzeczne to rodzic nie musi szukac resturacyjnych lochow aby dzi
                                                > ecku sie odbilo.



                                                Powtarzam - mowa o nie "niegrzecznym" a o "budzacym obrzydzenie" - pojmij to. Zrobienie w ubranie przez osobę np. niepełnosprawną intelektualnie nie jest z jej strony niegrzeczne, ale może w innych wzbudzić obrzydzenie, wiec ktoś kto się taką osobą opiekuje wiedzac, ze to może nastąpić powinien zawczasu wyjść z tą osobą do WC, nie sądzisz?

                                                Poniewaz normalnych ludzi (w sensie nieprzewrazliwionych) to p
                                                > o prostu nie obchodzi. Potrafia przyjac do wiadomosci, ze tak bywa z niemowlaka
                                                > mi i juz.



                                                Nadal myślisz pojęcia Milamalu. Właśnie, BYWA, może się ZDARZYĆ. I nikt normalny nie miałby pretensji o to, że nieoczekiwanie dla wszystkich - zdarzyło.

                                                > W restauracji zwykle jest gwar, czasem muzyka i na prawde aby uslyszec odbicie
                                                > niemowlaka to trzeba sie dobrze przysluchiwac. Abu zobaczyc, ze niemowlakowi si
                                                > e ulalo to tez trzeba patrzyc na niego jak sroka w kosc. Zatem wystarczy skupic
                                                > sie na rozmowie z towarzyszem posilku a nie zerkac na sasiadow - bo to na 100%
                                                > jest przejawem braku kultury i dobrego wychowania.


                                                Ależ naturalnie, że obserwacja i wpatrywanie się w innych klientów restauracji jest niegrzeczne. Tylko o ile pamiętam ta sytuacja była taka, że ani nasłuchiwania, ani wpatrywania się nie wymagała. Był tu kiedyś wątek o przeklinającym znajomym czymś, któremu w pubie, czy kawiarni ktoś inny (nie osoba z którą tam był) zwrócił uwagę na owo przeklinanie. Opisująca to znajoma przeklinającego podktreślała o ile pamiętam, ze mówił on normalnym , nie podniesionym głosem. Zatem moznaby przyjąć, że o ile zwracający uwagę nie siedział do 20 cm od niego, to nie miał szans w normalnym w takim miejscu gwarze rozmów i muzyki słyszeć tych wulgaryzmów, no chyba, ze podsłuchiwał.
                                                wcale jednak niekoniecznie, bo jeśli siedział b. blisko nie musiał się wsłuchiwać, słyszał mimochodem ...
                                                • milamala Re: "Przewrazliwienie" czy przewrażliwienie? 26.07.14, 15:00
                                                  Pozwolisz Koro, niech kazdy pozostanie przy wlasnym zdaniu.
                                                  Uwazam, ze porownywanie odbijania sie po jedzeniu niemowlakowi z bekaniem doroslego jest naduzyciem. Tak jakby ktos mowil, ze wielkosc niemowlaka mozna porownac do wielkosci doroslego. Po prostu nie mozna.
                                                  Bez wzgledu na to czy rodzic odbijanie sie niemowlaka moze przewidziec czy nie - poniewaz ta czynnosc sama w sobie w wykonaniu niemowlaka dla doroslego (emocjonalnie dojrzalego, bez fobii, nerwic i innych) jest w naszej kulturze czynnoscia normalna, dlatego rodzic nie musi szukac piwnic/toalet/lochow aby dziecku moglo sie spokojnieodbic z daleka od przewrazliwionych gosci.
                                                  Jesli jest inaczej to prosze podac jaki punkt savoir vivru mowi o tym.
                                                  Jak nie mowi, to nich kazdy pozostanie przy swoim zdaniu i na tym skonczmy dyskusje.

                                                  Niektorym zawsze wszystko bedzie przeszkadzac (kiedys sie mowilo o tym 'trudny charakter"teraz rozwoj nauki potrafi diagnozowac) a to inny gosc z blizna na ramieniu, a to niemowlak, ktoremu sie odbije, a to ... sama nie wiem co jeszcze. Wszystko mu bedzie przeszkadzac za wyjatkiem jego wlasnego gderania na kazdym kroku.
                                                  A ten konkretny temat nie nadaje sie na forum s-v tylko na forum fobie/nerwice.
                                                  • kora3 Re: "Przewrazliwienie" czy przewrażliwienie? 26.07.14, 15:55
                                                    milamala napisała:

                                                    > Pozwolisz Koro, niech kazdy pozostanie przy wlasnym zdaniu.
                                                    > Uwazam, ze porownywanie odbijania sie po jedzeniu niemowlakowi z bekaniem doro
                                                    > slego jest naduzyciem. Tak jakby ktos mowil, ze wielkosc niemowlaka mozna porow
                                                    > nac do wielkosci doroslego. Po prostu nie mozna.


                                                    Owszem, nie można Milamalu. A teraz zastanówmy się, czy woń niemyjacego się od paru miesięcy bezdomnego, to to samo, co woń nie biorącego prysznica od tygodnia i niezmieniajacego tyleż ubrań "domnego". No - na pewno nie. Tylko, że we mnie ten drugi TEŻ wzbudziłby odruch wymiotny. Wg niektórych byłabym pewnie uznana za osobę przewrażliwioną - no bo skoro jego kolegom, partnerce to nie przeszkadza, to nikomu nie powinno.

                                                    > Bez wzgledu na to czy rodzic odbijanie sie niemowlaka moze przewidziec czy nie
                                                    > - poniewaz ta czynnosc sama w sobie w wykonaniu niemowlaka dla doroslego (emoc
                                                    > jonalnie dojrzalego, bez fobii, nerwic i innych) jest w naszej kulturze czynnos
                                                    > cia normalna, dlatego rodzic nie musi szukac piwnic/toalet/lochow aby dziecku m
                                                    > oglo sie spokojnieodbic z daleka od przewrazliwionych gosci


                                                    Pisanie o lochach, to czysta demagogia Milamalusmile Nikt nie mowi o lochach, a o oddaleniu się od jedzącuch/biesiadujących na te czynnośc. Robienie w pieluchę przez dziecko i przewijanie go potem to także w naszej kulturze czynność normalna, a jakże, ale tylko wyjątkowo bezmyślna osoba przewujałaby dziecko w pobliżu jedzących, prawda?

                                                    > Jesli jest inaczej to prosze podac jaki punkt savoir vivru mowi o tym.
                                                    > Jak nie mowi, to nich kazdy pozostanie przy swoim zdaniu i na tym skonczmy dysk
                                                    > usje.


                                                    Podałam smile - kulturalna osoba nie naraża innych na swoje/ pozostającej pod jej opieką osoby zachowania, zapachy, odgłosy, które mogą być dla nich uciążliwe, albo obrzydliwe. Podobnie jak sobie nie wydmuchuje się nosa przy stole, tak samo nie robi się tego dziecku. Jak samemu się nie beka przy stole, tak samo nie wymusza się tam beknięcia przez dziecko.

                                                    > A ten konkretny temat nie nadaje sie na forum s-v tylko na forum fobie/nerwice.
                                                    >


                                                    A co ze mną - jeśli mnie przeszkadza woń przepoconego gościa, która się za nim snuje, to już mam nerwicę? Jego kolegom, partnerce - pewnie nie przeszkadza. Ale być może i mnie i im przeszkadzałby "zapach" niemytego 5 miesięcy bezdomnego. Mam już nerwicę, czy nie?smile
                                                  • kora3 Milamalu - nieco OT, bardzo powaznie 26.07.14, 16:26
                                                    A propos ludzi i sytuacji, gdy "wszystko przeszkadza" ...
                                                    Mój nieżyjący już wiele lat dziadzio ostatnie chwile swego zycia (no może przedostanie, bo zmarł w szpitali) spędzał w domu moich rodziców, czyli córki i zięcia. Mieszkali oni w bloku.
                                                    Dziadzio cierpiał na raka, miał ogromne bóle, przyjmował morfinę, ale caly czas był świadomy. Przed chorobą był człowiekiem, któremu (podobnie jak moim rodzicom i mnie) mało co przeszkadzało, w chorobie się to zmieniło. Drazniła go głosna muzyka u sąsiadów, szczekanie psa, placz niemowlęcia, głosne zabawy dzieci na podwórku - wszystko to działo się w czasie poza ciszą nocna. Moi rodzice poprosili sąsiadów o to, by w miare możliwości nie puszczać głosnej muzyki, starać się uciszyć psy (tez mieli, ale szczęśliwie niespecjalnie "szczekliwego").
                                                    Choć tyle mówi się o niezrozumieniu i braku zyczliwości musze przyznać, że sąsiedztwo spisało się na medal. Najpierwsi zrozumienie okazali ...młodzi ludzie, nastolatki. Na prośbę o sciszenie muzyki popartą powiedzeniem w czym rzecz zaregowali współczuciem i zapewnieniem, że służą wszelką pomocą. Ba, jak do nich przychodzili koledzy to potrafili uciszać ich na klatce: "Ciiiicho! u sąsiadów jest chory człowiek". Dziewczyna z pietra prawie z płaczem tłumaczyła mojej mamie, ze jej synek ma kolkę, płacze, ona nie może go uciszyć, a przecież rozumie sytuację. Sąsiad znosił na rekach sporego setera, który zwykle biegnąć po schodach radośnie szczekał, żeby tego nie robił, gdy mój dziadek cierpiał. Dzieciaki bawiące się tuż pod oknami utemperowała młodzież. - Idźcie się pobawić dalej, a nie pod oknami. Tam jest chora osoba, tu nie hałasujcie!

                                                    Widzisz, jak się chce, to się dasmile
                                                  • milamala Re: Milamalu - nieco OT, bardzo powaznie 26.07.14, 21:20
                                                    Ja tez mieszkajac w Polsce bylam chora i sasiedzi spisali sie na medal poczawszy od mlodych ludzi, ktorzy sciszali muzyke.
                                                    Nie wiem po co opowiadasz te historyjki. Nie wiem co chcesz przez to uzyskac.Bo zapewniam Cie , ze nie masz nawet minimalnej szansy przekonac, ze jestes osoba tolerancyjna i zgodna - jesli oczywiscie prezentujesz podobna postawe w realu co na forum.
                                                    Sytuacja, ze ktos uszanowal potrzebe ciszy ciezko chorego to jakby nieco inna sytuacja od tej z watku. Moze napisz ksiazke i tam wpisuj te historie. Bo jak chodzi o temat to sie to kupy nie trzyma.
                                                    Albo inaczej, postap jak Twoi Rodzice, jesli masz fobie/nerwice czy co tam innego i widok bekajacego niemowlaczka cie obrzydza to podejdz do matki i powiedz: przepraszam pani, jestem chora, mam nerwice i pomimo terapii nadal jeszcze mam problem z zaakceptowaniem odbijania niemowlaczka czy moglaby Pani przejsc do toalety (bo w restauracjach rzadko obywaja inne ustronne miejsca) jesli malemu musi sie odbic. Pewnie mama bylaby zdziwiona, no ale coz potraktowalaby Cie jak chora osobe i pewnie by ulegla Twojej prosbie.
                                                  • kora3 Masz jakiś problem z rozpoznawaniem nicków? 26.07.14, 23:47
                                                    Pytam poważnie, bo po raz wtóry twierdzisz, że MNIE obrzydza bekanie jakiegoś dziecka, podczas gdy ja sobie nie przypominam wcale, bym takie bekające dziecko widziała/słyszała, a już szczególnie w restauracji.smile Mało tego, przypisujesz mi teraz jeszcze i nerwicę smile
                                                    Autorką wątku jest Gazeta_mi_placi - przypominam. Zadała temat na forum SV - też przypominamsmile i wypowiedziałam się w nim w kontekście SV, nic nie wspominając o swoich doświadczeniach z żadnymi bekającymi dziećmi, bo takowych doswiadczeń nawet nie mam smile


                                                    Nie interesuje mnie specjalnie za kogo mnie masz, bo nijak ma się to do mego życiasmile Niemniej z racji pewnych predyspozycji mało co mi realnie przeszkadza i jak wspomniałam - pewnie takiego dziecka bym wcale nie zauwazyła w restauracji, o ile byłoby w miarę ciche, nie wspominając już o jego bekaniu. Bo tak "mam", że nawet głosniejsze dźwięki, które mnie nie dotyczą (typu głosniejsza rozmowa miedzy ludxmi, którzy nie zwracają się do mnie i nie są w moim towarzystwie) nie przeszkadza mi w rozmowie z kimś, ani czytaniu, przemyśleniach itd. Chyba, żeby się ktoś mówiąc kolokwialnie wydzierał i zagłuszał mego rozmówcę np.
                                                    Jestem natomiast wrażliwa na zapachy i np. smród przepoconych ubrań snujący się za kimś - owszem czuję. Także wówczas, gdy mowa nie o bezdomnym niemytym pare miesięcy, a osobie, która nie zmienia ubrań od tygodnia. Nie sadze, by był to przejaw nerwicy, bo inni tez na ogół takie coś czują i odbierają nieprzyjemnie. Radzisz podejść do takiego typa i powiedzieć: "Przepraszam, ale mamy w 10 osób rodzaj zbiorowej nerwicy i choć pan zapewne pachnie, jak świeże róże, to nam pan śmierdzi"?smile
                                                  • milamala Re: Masz jakiś problem z rozpoznawaniem nicków? 27.07.14, 08:58
                                                    "Pytam poważnie, bo po raz wtóry twierdzisz, że MNIE obrzydza bekanie jakiegoś d
                                                    > ziecka"

                                                    Skoro cie nie obrzydza, czyli traktujesz to rozumie jak widok normalny, przynalezny dziecku, to dlaczego wypisujez "pincset" postow o tym jak to niekulturalne jest ze strony rodzicow, ze nie wywlekaja do toalety niemowlaka po to aby jakis uciazliwy spolecznie fob nie mial negatywnych odczuc na widok "bekajacego'niemowlaka, widok, ktory normalnego doroslego ani nie obrzydza ani nawet nie powinien tego zauwazyc.

                                                    "> Nie interesuje mnie specjalnie za kogo mnie masz"
                                                    To niech cie lepiej zainteresuje, bo ja swoja opinie na twoj temat wyrobilam wylacznie dzieki opisom "problemow"jakie napotykasz. Niezwykle duzo o tobie mowia. Wiecej niz chcialabys sama o sobie powiedziec a przede wszyskim sama o sobie wiedziec.

                                                    Proby wyeliminowania z otoczenia np. restauracyjnego kazdego, kto nie spelnia standartow
                                                    - malego dziecka: bo"beka"
                                                    - bo spi a ty nie mozez sie wydzierac i palic do czego masz prawo (z "troski" a jakze o malucha)
                                                    - czlowieka z blizna, ktory osmielil sie sciagnac marynarke w 30 stopniowym upale i pokazac owa "obrzydzajaca"blizne na rece, boz to wiadomo, ze w restauracji trzeba na ludzi sie gapic a nie na to co sie ma na talerzu, szczyt "dobrego wychowania"
                                                    - chorego czlowieka, ktory nie moze wyraznie mowic ( i pewnie pisc, bo takie zaburzenia najczesciej sa polaczone) bo ... zlosliwy jest

                                                    Takie rzeczy i to moja droga nie jest savoir vivre.
                                                    Nazwijmy to wreszcie po imieniu - to zwkle bucostwo jest.

                                                    Nie przykrywaj egoizmu, widzenia tylko czuba wlasnego nosa savoir vivre'm, bo ci sie to nie uda.
                                                    Swoimi "problemami" pokazalas "klase"jaka prezentujesz i pozostaje tylko bardzo, ale to bardzo wspolczuc, kazdemu kto znajdzie sie na twojej drodze zycia.

                                                    Nic wiecej nie mam do powiedzenia. Wiem, ze to do takich ludzi jak ty, prawda nie dociera, wiec chyba niepotrzebnie sie rozpisywalam.
                                                    Ale jest tez w koncu pozytywna opcja, moze w realu zachowujesz sie zupelnie inaczej niz tak co prezentujesz na forum. Oby.
                                                  • milamala Re: "Przewrazliwienie" czy przewrażliwienie? 26.07.14, 21:07
                                                    "> Podałam smile - kulturalna osoba nie naraża innych na swoje/ pozostającej pod jej
                                                    > opieką osoby zachowania, zapachy, odgłosy, które mogą być dla nich uciążliwe,
                                                    > albo obrzydliwe."

                                                    Sto procent racji.
                                                    Dlatego ja nie chodzilam z moim niemowlakiem do restauracji uznajac, ze jej glosny sposob wyrazania negatywnych emocji moze byc dla innych uciazliwy.

                                                    Ale w omawianym przypadku z watku glownego nie ma mowy o sytuacji mogacej byc dla emocjonalnie zrownowazonego doroslego, nieprzejawiajacego sklonnosci do fobii, lekow, nerwic, czy elementarnej tolerancji okolicznoscia obrzydliwa czy uciazliwa.
                                                    I nie mowie tego z perspektywy matki, ale z perspektywy kogos kto kiedys (dlugo) matka nie byl i nie chcial byc (czyli osoby nie posiadajacej zbyt wybujalego instynktu macierzynskiego). Ledwie slyszalny oglos odbicia niemowlaczka po jedzeniu, nie powinien byc nawet zauwazalny dla kogos kto nie wpatruje sie w niemowlaka jak sroka w kosc.

                                                    Nie ubieraj fobii w savoir vivre.
                                                    Przeszkadza Ci cos co wiekszosci normalnym doroslym nie przeszkadza, trudno, wspolczuje, ale postepuj zgodnie z sv i nie zadreczaj, nie epatuj swoimi sklonnosciami innych. Sama postaraj sie zyc dobrze i daj innym chwile oddechu.

                                                    Tak na marginesie, mieszkam od paru lat w Holandii, na tyle dlugo by juz sie nie zachwycac czy przejmowac byle czym w mojej nowej ojczyznie.
                                                    Ale takie wypowiedzi sklaniaja mnie do dziekczynnej refleksji, ze przyszlo mi zyc w kraju Wiatrakow. A dlaczego? Ano dlatego, ze Holendrzy juz dawno zrozumieli, ze ludzie sa rowni, kazdy ma pelne prawo korzystac z przestrzeni publicznej o ile jej nie zakloca. Mowiac o zaklocaniu mam na mysli to co w Polsce uchodzi bez echa np. pijackie ekscesy na ulicach, a nie "bekajacego"niemowlaka
                                                    Dzieki takiej postawie do restauracji chodza wszyscy i nikt nikomu nie przeszkadza.
                                                    Chodza rodzice z malymi dziecmi, chodza niepelnosprawni intelekturalnie i fizycznie, przychodza ludzie bez rak i nog, ze bliznami i bez, homo i hetero i kazdy moze spokojnie zjesc i bawic sie bez koniecznosci usuwania sie w odosobnione miejsce bo komus przeszkadza widok sliniacej sie niepelnosprawnej, blizny goscia czy "bekajaego"niemowlaka.

                                                    Fobie lub brak tolerancji na cokolwiek poza soba nie ubieraj w savoir vivre.
                                                    Bo Ci sie to nie uda.
                                                    Z mojej strony to raczej wszystko.
                                                    Dzieki za dyskusje. I szczerze mowiac wszystkim nam zycze abysmy spotykali jak najmniej takich osob, ktorym tylko oni sami nie przeszkadzaja.
                                                  • kora3 Uważasz za grzeczne przypisywanie innym fobii?:) 26.07.14, 23:33
                                                    Przede wszystkim to nie ja jestem autorem tego watku, to nie mnie zdarzyła się taka historia, jak wątkodawczyni - wiec podwójnie nie pojmuję, dlaczego mnie przypisujesz jakieś fobie związane z niemowlakami i ich bekaniem.
                                                    Ja wyraziłam tylko pogląd od strony SV - narażanie innych na sytuacje, które mogą być dla nich dyskomfortowe, a można je przewidzieć jest niegrzeczne. Tyle.

                                                    Nie mam bladego pojęcia, czy ja zauważyłabym/usłyszałabym owo beknięcie dzieckasmile Nie przypominam sobie sytuacji takiej, by mi ktoś ze znajomych czy rodziny zafundował tę przyjemność przy jedzeniu. Nie wykluczam, że mógł mi ktoś zafundować w sytuacji, kiedy najzwyczajniej na takie dziecko nie zwracałam uwagi, za to miałam ją skupioną na czymś innym.
                                                  • milamala Re: Uważasz za grzeczne przypisywanie innym fobii 27.07.14, 09:20
                                                    kora3 napisała:
                                                    "> Przede wszystkim to nie ja jestem autorem tego watku, to nie mnie zdarzyła się
                                                    > taka historia, jak wątkodawczyni"
                                                    To , ze nie jestes autorem watku nie zmienia faktu, ze wystepujesz w obronie autora, twierdzac, ze ktos kto zachowuje sie normalnie, zgodnie z przyjetymi normami musi opuszczac sfere publiczna, bo jakiemus fobowi przeszkadza.
                                                    Nie uciazliwy gderajacy fob musi opuszczac sfere publiczna tylko ktos kto zachowuje sie po prostu normalnie zgodnie ze swoim wiekiem.
                                                    Poniewaz widze, ze zaczynasz odwracac kota ogonem, to pozostaje w nadzieji, ze zaczynasz juz troszenke rozumiec swoja niewlascia postawe.

                                                    "> Ja wyraziłam tylko pogląd od strony SV",
                                                    nie, nie wyrazilas pogladow ze strony sv, zdecydowanie - nie.
                                                    Wyrazilas tylko solidarnosc z oczekiwaniem fobow, ze kazdy normalnie zachowujacy sie czlowiek (bekanie dla niemowlaka to norma) musi z powodu ich fobi/nerwicy/nadwrazliwosci/egoizmu/bucostwa/braku wychowania (niepotrzebne skreslic) sie do nich dostosowywac i opuszczac sfere publiczna.


                                                    "Nie wykluczam, że mógł mi ktoś zafundow
                                                    > ać w sytuacji, kiedy najzwyczajniej na takie dziecko nie zwracałam uwagi, za to
                                                    > miałam ją skupioną na czymś innym"
                                                    I tak trzymac, nie utrudniac zycia sobie i innym - zgodnie z sv
                                                  • ach_dama_byc_z_kanady Holy....!!! 27.07.14, 11:23
                                                    no prosze, dluzsza chwile z braku czasu mnie nie bylo na forum Savoir Vivre,
                                                    wchodze i co widze,

                                                    tu kupa slonia, tam kozie bobki, dalej jakies wymiocinki, a gdzies jeszcze mamusia
                                                    dziecku jakas papke wlasno-zebnie przezuwa i wypluwa wink

                                                    dyc Wersal smile

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Uważasz za grzeczne przypisywanie innym fobii 27.07.14, 11:38
                                                    Minimalu - powtórzę to do znudzenia: jesteśmy na forum SV i w tej tematyce zadawane są wątki.

                                                    Sama piałaś, że NIE zabierałaś swego dziecka jako niemowlęcia np. do restauracji, bo bywało głośne. Ależ bycie głośnym (głośny płacz np.) jest najzupełniej NATURALNY dla takiego malucha. Pomimo tego Ty uznałaś, że MOZE być/bywać uciążliwy. Czyż nie?
                                                    Nikt nie ma pretensji do dziecka, że krzyczy, bo dzieci już tak mają.
                                                  • ankac23 Re: Uważasz za grzeczne przypisywanie innym fobii 27.07.14, 12:51
                                                    Malamila napisała:
                                                    "Proby wyeliminowania z otoczenia np. restauracyjnego kazdego, kto nie spelnia standartow
                                                    - malego dziecka: bo"beka"
                                                    - bo spi a ty nie mozez sie wydzierac i palic do czego masz prawo (z "troski" a jakze o malucha)
                                                    - czlowieka z blizna, ktory osmielil sie sciagnac marynarke w 30 stopniowym upale i pokazac owa "obrzydzajaca"blizne na rece, boz to wiadomo, ze w restauracji trzeba na ludzi sie gapic a nie na to co sie ma na talerzu, szczyt "dobrego wychowania"
                                                    - chorego czlowieka, ktory nie moze wyraznie mowic ( i pewnie pisc, bo takie zaburzenia najczesciej sa polaczone) bo ... zlosliwy jest

                                                    Takie rzeczy i to moja droga nie jest savoir vivre.
                                                    Nazwijmy to wreszcie po imieniu - to zwkle bucostwo jest.

                                                    Nie przykrywaj egoizmu, widzenia tylko czuba wlasnego nosa savoir vivre'm, bo ci sie to nie uda.
                                                    Swoimi "problemami" pokazalas "klase"jaka prezentujesz i pozostaje tylko bardzo, ale to bardzo wspolczuc, kazdemu kto znajdzie sie na twojej drodze zycia.

                                                    Nic wiecej nie mam do powiedzenia. Wiem, ze to do takich ludzi jak ty, prawda nie dociera, wiec chyba niepotrzebnie sie rozpisywalam"...

                                                    Brawo i szacun Malamilo ( przechrzczona przez Korę na Minimala..)! Nic dodać, nic ująć. Przebrnełam przez cały wątek i zgadzam się z Twoimi opiniami na 100 procent... Kora miesza SV ze zwykłą bucowatością...Pocieszmy się, że takich ludzi jest na pewno mniej i - strzeż nas Panie Boże od kontaktu z nimi w realnym życiu...
      • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 10:53


        > Specjalnie podnieśli niemowlaka nad twoją głowę?

        nie trzeba specjalnie podnosić, wystarczy bezmyślnie podnieść, nie patrząc na to co i kto jest tuż obok...
        naprawdę to tak trudno pojąć? nie spotykasz bezmyślnych osób? nie wierzę...
          • kora3 Ok zatem 23.07.14, 11:30
            może wyjaśnisz dlaczego inaczej traktujesz bezmyslnośc, czy złe wychowanie studenta, a inaczej ww. jeśli reprezentuje je np. rodzic małego dziecka?
            • posenerka Re: Ok zatem 23.07.14, 11:41
              Nie wiem czy wiesz, ale jak masz w pobliżu siebie małe dziecko to być może ono w tym samym czasie... uwaga, będzie strasznie... robi siusiu lub kupkę.
              Metr od Ciebie!!!
              Strasznie niewychowane dziecko!

              Rodzice powinni przewidzieć i udać się do WC. Tak samo jak rodzic chce by dziecku się po posiłku odbiło (co nie zawsze przecież kończy się "ulaniem") powinien się udawać w krzaki.

              Nawet jak się dziecku uleje... To jest tak straszne jak siusiający na dywan szczeniak a niektórzy robią histerię jakby im się dorosły człowiek zrzygał na ich stolik.

              Zazdroszczę problemów. big_grin

              Ciężarne kobiety też Ciebie brzydzą? Nie wiem czy wiesz ale zdarza im się popuszczać w majtki, też pewnie blisko Ciebie... Noszą specjalne pieluchy i w ogóle, wiesz, taki nacisk na pęcherz, nie zawsze można to kontrolować... Co za faux pas w pobliżu nchyb!
              • nchyb Re: Ok zatem 23.07.14, 11:56

                > Nie wiem czy wiesz, ale jak masz w pobliżu siebie małe dziecko to być może ono
                > w tym samym czasie... uwaga, będzie strasznie... robi siusiu lub kupkę.

                jeżeli kilkulatka na środku restauracji lub tuż przy moim stoliku zdejmie majtki i załatwi swoje potrzeby wprost na podłogę, a jej rodzice/opiekunowie będą w tym czasie radośnie konsumować swoje dania, nie zwracając uwagi na dziecko - to tak, jak najbardziej to będzie super niewychowane dziecko z głupimi bezmyślnymi rodzicami

                jeżeli przy stoliku obok takie dziecko będzie w wieku niemowlęcym, w wózku, to w większości przypadków się tego nie dostrzeże, widoku nie będzie więc co w tym strasznego? masz jakieś lęki?
                Jeżeli będzie smród, to rozsądny rodzic zabierze dziecko w ustronne miejsce i przewinie
                jeżeli zaś będzie dalej ćwierkał nad talerzem, nie przejmując się, ze smród psuje apetyt klientom przy sąsiednim stoliku - to dziecko jest dzieckiem, ale rodzic niewychowany i bezmyślny...

                czy było teraz prościej i dotarło?
                a co ciężarna ma do tego? masz jakieś złe wspomnienia z tego okresu? może to nie o twoją ciążę chodziło, a o zachowanie, a Ty sobie tylko teorię dorobiłaś?...
              • kora3 Re: Ok zatem 23.07.14, 12:14
                posenerka napisała:

                > Nie wiem czy wiesz, ale jak masz w pobliżu siebie małe dziecko to być może ono
                > w tym samym czasie... uwaga, będzie strasznie... robi siusiu lub kupkę.
                > Metr od Ciebie!!!
                > Strasznie niewychowane dziecko!


                Widzisz, nadal próbujesz nieudolnie manipulowaćsmile
                Owszem, dziecko może robi siusiu, albo kupkę, ale na ogół w pieluchę. Rodzice nie wyciągają nocnika i nie stawiają go na stole w restauracji - nieprawdaż?
                Jeśli mają dziecko przewinąć, to na ogół robią to w miejscu dyskretnym, a nie np. przy stole piknikowym. To są elementarne zasady kultury.

                >
                > Rodzice powinni przewidzieć i udać się do WC.

                Przewidzieć - niekoniecznie, ale jeśli dziecko jest już z tych sygnalizujących potrzeby fizjologiczne, to TAK powinni iśc z nim do toalety, ale nie np. stawiac nocnik na stole, czy opodal tegoż, czy też "wysadzać" w plenerze metr od innych ludzi.


                Tak samo jak rodzic chce by dziec
                > ku się po posiłku odbiło (co nie zawsze przecież kończy się "ulaniem") powinien
                > się udawać w krzaki.


                Krzaki w restauracji - osobliwe smile Nie, nie w krzaki, tylko w ustronniejsze miejsce.
                >
                > Nawet jak się dziecku uleje... To jest tak straszne jak siusiający na dywan szc
                > zeniak a niektórzy robią histerię jakby im się dorosły człowiek zrzygał na ich
                > stolik.


                Może ty lubisz takie widoki, inni - nie muszą.


                > Zazdroszczę problemów. big_grin

                ja nie mam z tym zadnych problemów, nie spotkałam się z takim, jak opisane zachowaniesmile

                >
                > Ciężarne kobiety też Ciebie brzydzą? Nie wiem czy wiesz ale zdarza im się popus
                > zczać w majtki, też pewnie blisko Ciebie... Noszą specjalne pieluchy i w ogóle,
                > wiesz, taki nacisk na pęcherz, nie zawsze można to kontrolować... Co za faux p
                > as w pobliżu nchyb!


                Nie tylko ciężarne mogą mieć problem z nietrzymaniem moczu - to tak dla Twej wiadomości.
                Tylko, ze te osoby, które je mają (czy też opiekujące się nimi) zwykle tego nie prezentują, ani nie obwieszczają, tylko przeciwnie - dbają, by nie było to ani widoczne dla otoczenia, ani wyczuwalne węchem. Podobnie postępują kobiety mające okres, nieprawdaż?
                W zasadzie to co to za problem wymienić sobie podpaske, czy tampon przy ludziach? Przecież to normalny fizjologiczny stan właściwy lwiej części kobiet przez pewien przedział zycia. Przecież to tylko zwyczajna krew! Nic wstydliwego.
                A jednak w naszej kulturze nie eksponuje się ani tej zwyczajnej dla kobiet niedogodności, ani że tak powiem produktów tejze, prawda?
          • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 11:38
            powtórzę pytanie więc Kory, dlaczego bezmyślność rodzica traktujesz bardziej ulgowo, bądź jej nie zauważasz/nie wierzysz w nią?

            taka głupota i nie liczenie się z innymi dookoła niektórych rodzicó też cechuje, więc nie ma nic nieprawdopodobnego w tym, zę jakiś idiota/bądź bezmyslna mamunia podnosi dziecko tak, by jej było wygodniej, wprost nad głowę osoby przy stoliku obok.
            Jak pisałam wyżej, byam świadkiem takiego zdarzenia, grzecznie poprosiłam by pani przesunęła to zalane ulaniem dziecko nad swój talerz, dalej ode mnie.
            Pani ta akurat się zreflektowała i przeprosiła, tłumaczyła że nie pomyślała, że to może kogoś tak nie rozczulać jak jej. ALe przynajmniej pomyślała o tym. A bywa wielu takich, co nie myśli, co dla Ciebie zdaje się jest zadziwiające, a przynajmniej tak wnioskowałam z Twojego postu...

            więc chamscy idioci nie ustępują, ale rodzice obrzydzający swoimi dziećmi posiłek innym już nie są bezmyślni i chamscy? naprawdę nie każdego oślinione bekające małe dziecko rozczula, szczególnie przy jedzeniu...
    • kora3 Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 09:12
      Obrzydliwe czynności, odgłosy czy zapachy bywają dla kochających tych, którzy je wydają obojętne, ale obiektywnie sa obrzydliwe i należy w miarę możliwości unikać zmuszania ludzi to uch oglądania, słuchania, wąchania itd.

      Dla każdego kulturalnego człowieka jest to oczywistość !
      Nie ma tu znaczenia, czy chodzi o bekanie ukochanego dziecka, czy dziadka z demencją np.

      Zaraz pewnie będzie o braku empatii - otóż dla wiadomości tych, którzy uważają takie podejście za brak empatii: odwracacie kompletnie sytuację.
      Są takie okoliczności, które nie pozwalają na odizolowanie innych od obrzydliwości i każdy normalny człowiek to zrozumie. Jeśli nie rozumie - wykazuje się właśnie brakiem empatii.
      Ale jeśli są możliwości, by chronić innych przed obrzydliwościami, a ktoś tego nie robi, to właśnie on wspomnianym brakiem empatii się wykazuje!

      opisana scenka ma miejsce w restauracji - dziecko zjadło, musi mu się "odbić" - owszem. Ale na tę czynność należałoby odejść od stolika, pójść w jakiś dyskretniejszy kąt sali. na ogół w restauracji jest to wykonalne, wiec osoba, która tego nie zrobila i epatowała tym ludzi jest źle wychowana i mało empatyczna - proste.
    • melinda.123 Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 10:32
      Ja ci w sumie współczuję - wszystko ci przeszkadza. Przerzuciłam kilka wątków i wpisów twojego autorstwa, i tak: przeszkadzają ci niemowlaki w restauracji, matki na macierzyńskim co zajmują miejsce w kolejce do banku, wózki na klatce schodowej...
      Swoją drogą, jeśli jak mówisz "o mało nie heftłaś" na widok niemowlaka któremu się odbiło po jedzeniu, to jakież męki musisz przeżywać na widok śmierdzących bezdomnych w autobusie, czy śliniących się i wydających różne dźwięki upośledzonych (których również widywałam w restauracjach!). Aa, i pewnie też "heftasz" jak sobie tyłek wycierasz. Biedna jesteś, naprawdę. Może czas pomyśleć o leczeniu? No chyba, że to prowokacja.
      • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 10:56
        jedno pytanie, a czy inne obrzydlistwa odbierają obrzydliwość temu właśnie?
        czy twoje współczucie umniejszyło obrzydzenie autorki/autora wątku?

        czy tylko po prostu poczułaś się lepiej że Ty taka obrzydliwa nie jesteś?
        może swoją pychę i poczucie wyższości również powinnaś rozważyć?
        • kora3 To jest politpoprawność Nchyb 23.07.14, 11:17
          szczególnie chętnie wyrażana przez tych, których coś w danym momencie zwyczajnie nie dotyczysmile

          Wspólczucie czy zrozumienie dla kogos nie sprawia, że coś co jest obrzydliwe takowym być przestaje. Ale jak pisałam - każdy normalny człowiek zrozumie, że jeśli matka nakarmiła niemowlaka, to musi się mu "odbić" i o ile nie ma gdzie z nim odejść na stronę na tę czynność, to musi się to stać tam, gdzie dziecko i matka są - kropka.

          Jeśli jednak można z dzieckiem na te czynność odejść, to z kolei każdy normalny i wykazujący się zrozumieniem dla innych człowiek - robi to.
          • nchyb Re: To jest politpoprawność Nchyb 23.07.14, 11:46
            > kowym być przestaje. Ale jak pisałam - każdy normalny człowiek zrozumie, że jeś
            > li matka nakarmiła niemowlaka, to musi się mu "odbić" i o ile nie ma gdzie z ni
            > m odejść na stronę na tę czynność, to musi się to stać tam, gdzie dziecko i mat
            > ka są - kropka

            stolik w eleganckiej restauracji, z innymi klientami tuż obok - miejscem stosownym do tego nie jest

            rodzic, który wie, ze jego dziecku się odbija bardziej, niż tak jak tym dzieciom, które spotyka Urko, powinien wcześniej o tym pomyśleć i przygotować się do działań po karmieniu.
            A jeżeli coś wyszło jednak nagle, czego rodzic nie przewidział, to powinien grzecznie przeprosić osoby obok za niespodziewane zdarzenie.... smile

        • urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 11:47
          nchyb napisała:

          > jedno pytanie, a czy inne obrzydlistwa odbierają obrzydliwość temu właśnie?

          I owszem odbicie się niemowlakowi jest niczym w porównaniu z doznaniami jakie potrafią zapewnić wspomniane śmierdzące osoby (odchody fizjologiczne, wymiociny sprzed kilku dni, przetrawiony alkohol, wielomiesięczny brud).
          • posenerka Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 11:54
            U niemowlaków odbija się tzw. twarożek i podobny ma zapach...
            Nic bardzo strasznego.

            Zabawne, że oburzone wymiocinami niemowlaków są te same osoby, które uważają, że młodzi mają prawo siedzieć, nie ustępować starszym bo zazwyczaj co stare co chamowate a poza jest dobrze i super i młodzi są cudowni i wspaniali (temat komunikacji miejskiej).

            A te matki tych wymiotujących niemowlaków to pewnie same staruszki. wink
            • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 12:02
              zapach to jedno, widok drugie
              Ciebie twarożek na dziecku tuż przy Twoim talerzu nie brzydzi, innych może, niezależnie od zapachu
              Do restauracji nie idzie się w celu doznania takich widoków...

              Powtórzę, Ciebie nie brzydzi, innych może, a jesteśmy na forum SV, jak nie utrudniać życia innym, a nie na forum towarzystwa wzajemnej adoracji miłośników ufajdanych ulaniem niemowlaków...

              mieszanie tutaj ustępowania lub nie w tramwaju jest typowym okrzykiem - a oni jeszcze murzynów biją...
              • posenerka Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 12:09
                Przecież sama pomieszałaś te wątki nchyb. wink
                Sama do tego nawiązałaś i porównałaś...

                Daj spokój, ile można. Ja też nie chcę by mi cudze ani własne dziecko "ulewało" do talerza ale robić z tego powodu aż taką histerię? Nigdy nie byłaś na wakacjach? Szczególnie nad Morzem Śródziemnym? Tam ludzie do takich sytuacji podchodzą na luzie i my też powinniśmy a nie pienić się o wymiotującego niemowlaka podczas gdy robi się nam naprawdę duże polityczne kupy na wycieraczkę.

                Taka histeria o niemowlaki jak na tym forum to raczej nie jest nic normalnego. Tym bardziej, że każdy z nas kiedyś był niemowlakiem.
                Niemowlaki już tak mają - robią siku i kupę pod siebie oraz wymiotują. I cieszmy się z tego bo zawsze może być gorzej!
                • nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 12:15

                  > Przecież sama pomieszałaś te wątki

                  konkretnie w którym miejscu? gdzie wspominałam o komunikacji w kontekście bekających dzieci, lub załatwiających się? odniesienie się do Twojej wypowiedzi nie jest wplątaniem innych wątków do tego...

                  > do talerza ale robić z tego powodu aż taką histerię?

                  na czym polega ta histeria? konkretnie?
                  nad postem na forum, gdzie pada pytanie co o tym myślimy? dla mnie bardziej histeryczne jest Twoje upieranie się, że to nic takiego...

                  > Niemowlaki już tak mają - robią siku i kupę pod siebie oraz wymiotują

                  i właśnie o tym jest ten wątek, ze dzieci tak robią, ale zdaniem wielu osób na forum, wedle sv ich rodzice lub opiekunowie powinny zadbać, by te fizjologiczne czynności jak najmniej przeszkodziły innym osobom, szczególnie między innymi w takim przybytku jak restauracja, gdzie idziemy zjeść np w miłęj atmosferze, a takie fizjologiczne zjawiska niemowlaków tuż obok mogą nam skutecznie odebrać apetyt...

                  czy dlatego, ze może być gorzej, machnijmy ręką? gorzej już było.
                  polecam lekturę np 5 lat kacetu, przeczytasz w jakich warunkach dorośli ludzie mogli jeść bez żadnego obrzydzenia i skrępowania. Ale naprawdę, to już nie ten czas, nie to miejsce i nie rozważania o sv, natomiast zadbanie przez rodzica o nieobrzydzanie innym jak najbardziej ten czas i miejsce...
      • gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 12:11
        W autobusie nie jadam ani nie bywam w celu miłego spędzania czasu, podróż autobusem to konieczność.
        Porównujemy podobne do podobnego.
        Niestety nie widzę żadnej korelacji między pobytem w autobusie (gdzie może być bezdomny) do pobytu w restauracji.
        Nie widzę żadnych punktów stycznych.
        Może jeden, z restauracji bezdomny jest wypraszany, w autobusie jeśli śmierdzi też wg regulaminu (inna sprawa, że rzadko ktoś to egzekwuje) powinien zostać wyproszony.
        Smród to nic miłego.
        Co do wózków na klatkach schodowych - przepisy przeciwpożarowe oraz wspólnot mieszkaniowych zabraniają trzymania na wspólnych klatkach schodowych (poza wózkownią) prywatnych rzeczy - także wózków.
        Tak, że znowu mam rację jakby nie było.
    • kora3 Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 11:56
      Kilka lat temu miałam do czynienia z interwencją sąsiadów, którym przeszkadzało niepełnosprawne dziecko jednej z mieszkanek ich kamienicy.
      Zgłosili się do nas i opowiedzieli, że nie chcą już samotnej matki niepełnosprawnego dziecka za sąsiadkę. Powód? Dziecko nieprawdopodobnie hałasuje.

      Przyznam się, że takie podejście tych ludzi - w różnym wieku dodam, w większości także dzieciatych - nie wzbudzało we mnie sympatii. Oto kobieta samotnie wychowująca ciężko chore dziecko dostaje mieszkanie cudem od gminy, a zamiast na pomoc i zrozumienie bodaj sąsiadów spotyka się z ich strony z niechecią.

      Wszyscy ci sąsiedzi podkreślali, że bardzo współczują tej kobiecie, ale od kiedy się wprowadziła nie da się żyć. Jakoś przekonujący nie byli - skoro współczują, to dlaczego nie wykazują zrozumienia?

      Ja i kolega odwiedziliśmy matkę dziecka. Sytuacja naprawdę trudna- dziecko głęboko niepełnosprawne, także intelektualnie, cierpiące na schorzenie, które przejawia się m.in. agresją, autoagresją oraz krzykiem. Nie takim zwyczajnym - to był krzyk o szczególnej czestotliwosci - najpierw pisk, a potem wycie. Dziecko mogło tak krzyczeć nawet kilka godzin, także nocą.
      Kobieta przyznala, że zdaje sobie sprawę z tego, że dziecko może być dla sąsiadów uciążliwe, że usiłowała z nimi rozmawiać na ten temat itd.

      Po wizycie u niej, czas na odwiedzenie sąsiadów. Jedni - dwoje małych dzieci, które nie spią, a jeśli zasną to natychmiast się budzą wskutek hałasu dochodzącego od sąsiadki, inni - para staruszków, z których pan ma to szczęście, że jest przugłuchawy, ale pani tego szczęścia nie ma, za to ma nadciśnienie, pracujący na zmiany kolejarz, który jak sam mówi wyspać się nie może. Ci i kolejni wciąż mówią o współczuciu, ale także o ...sobie.
      Mamy okazję słyszeć, jak głos z domu chorego dziecka niesie się u sąsiadów - koszmar faktycznie. Nocą jest zapewne gorzej.
      Czego chcą sąsiedzi? Żeby pani się wyprowadziła z dzieckiem gdzieś, gdzie hałasy jakie ono wydaje nie będą innym przeszkadzać. Tylko, że tak mogłoby być, gdyby kobieta zamieszkała w domu wolnostojącym , najlepiej usytuowanym w większej odległości od innych. To nierealne - na zakup takowego jej nie stać, gmina takowymi nie dysponuje.

      Nasza prppozycja była taka, by próbowac mieszkanie wyciszyć. Za pieniądze podatników byłoby to trudne, ale zawsze można znaleźć sponsorów. Tylko, ze kamienica jest zabytkiem i każda ingerencja w niej , także w mieszkaniach wymaga zgody konserwatora zabytków, który wcale nie tak chętnie takowe zgody wydaje, szczególnie gdy chodzi o nieodwracalne zmiany.

      Tak czy owak - sytuacja patowa. Wszyscy kobiecie współczują, dziecko tego na złośc nie robi, ale istotnie nie da się normalnie funkcjonować w tym budynku majac dziecko w sąsiedztwie.
      Tak się zastanawiam ilu z tych z Was, którzy tak mówią o zrozumieniu widziałoby chętnie to dziecko jako SWEGO sąsiada w tym, budynku i bez możliwości wyciszenia jego mieszkania.
      Tu możecie napisac co chcecie, ale jestem pewna, ze o ile ktoś z Was nie jest głuchy, to także b. współczułby tej pani, ale wołałby, żeby mieszkała jednak gdzie indziej.
      • posenerka Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 12:03
        Ojej, kolejna strasznie wiarygodna traumatyczna historia...
        I jak zwykle o strasznych i złych ludziach. smile

        Moi nieuprzejmi młodzi ludzie korzystający z komunikacji to przy Twoich traumach pikuś.
        Ty gdziekolwiek pójdziesz czy zamieszkasz tam trafiasz na same horrory i potwory.
        smile

        Gratuluję wyobraźni.
      • urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 12:36
        kora3 napisała:

        > Tak się zastanawiam ilu z tych z Was, którzy tak mówią o zrozumieniu widziałoby
        > chętnie to dziecko jako SWEGO sąsiada w tym, budynku i bez możliwości wyciszen
        > ia jego mieszkania.
        > Tu możecie napisac co chcecie, ale jestem pewna, ze o ile ktoś z Was nie jest g
        > łuchy, to także b. współczułby tej pani, ale wołałby, żeby mieszkała jednak gdz
        > ie indziej.

        Nie sądzę aby była jakakolwiek istota część społeczeństwa która chętnie widziałaby uciążliwą osobę w najbliższym otoczeniu. Ale co innego chętnie widzieć a co innego żądać usunięcia.

        Ty się zastanawiasz ilu.... a czy nie ma niemal pewności, jak zareagowaliby ludzie którzy prawie wymiotują na widok/odgłos odbicia się niemowlaka?


        BTW byłem kiedyś z pomieszczeniu w którym miała próby gruba szarpidrutów (bas, perkusja, gitara, wokal). Bardzo, bardzo głośna... powiedzmy że muzyka. Lokal wielkości większego garażu. W środku ciężko było wytrzymać (po 2-3 godzinach byliśmy prawie głusi smile ).
        Ale wystarczyło otworzyć drzwi, wyjść na zewnątrz, zamknąć drzwi i tego potwornie głośnego "śpiewania i grania" nie było słychać.
        Ot lokal był w środku wyłożony mnóstwem tekturowych wytłoczek po jajkach i chyba miał podwójne drzwi.
        Czy wymagana jest zgoda konserwatora na wygłuszenie drzwi lub dołożenie drugich drzwi w lokalu, czy potrzebna jest zgoda na takie lub analogiczne wyłożenie ścian w środku lokalu?
        • kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 12:53
          ano widzisz, czyli przyznajesz, ze to nic dziwnego odczuwac dyskomfort w związku z jakąś uciązliwoscią, nawet jeśli uciązliwośc ta jest niezamierzona i kompletnie niezależna od tego, kto ja generuje. I nawet jeśli się takiemu komuś szczerze współczuje.

          Powiadasz, że co innego odczuwać uciązliwosc, a co innego żadac usunięcia. Pewnie tak, ale dla tych sąsiadów owa uciązliwośc oznaczała niemoznośc normalnego funkcjonowania- hałas wydawany przez to dziecko poważnie utrudniał rozmowę, czy skupienie się w dzień nie mówiąc już o nocy i wypoczynku.

          Co do Twego przykładu z wyciszeniem. Nie twierdze, że piszesz nieprawdę, ale nie sądze, by dało się w taki sposób jak podany przez ciebie wyciszyć tamto mieszkanie. Być może jest to związane z usytuowaniem danego pomieszczenia. W tamtej sprawie prowadzone były rozmowy z firmą profesjonalnie zajmującą się wyciszaniem pomieszczeń i nie dawała ona gwarancji na zadowalający efekt, choć koszta na jakie wyceniała te usługe z pewnoscią były większe niż koszty przyklejenia wytłoczek od jajek. Ona się po prostu w tych warunkach tego nie podjęła, a nie sądze, by nie chciała zarobić.
          podjęła się za to w innym lokalu przydzielonym tej pani i pani ta z dzieckiem do tej pory tam mieszka, a sąsiedzi nie skarzą się na hałas, choć stan dziecka pani nie poprawił się w zakresie emisji głosu.
          • urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:20
            kora3 napisała:

            > ano widzisz, czyli przyznajesz, ze to nic dziwnego odczuwac dyskomfort w związk
            > u z jakąś uciązliwoscią, [...]

            Nie bardzo rozumiem co miało znaczyć to "przyznajesz". Czy ktoś kwestionował możliwość takiego odczuwania w związku z jakąś uciążliwością?

            Czy Ty aby nie porównujesz codziennego krzyku o różnych porach dnia i nocy do jednorazowego cichego odbicia się niemowlakowi?
              • urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:37
                nchyb napisała:

                > > ednorazowego cichego odbicia się niemowlakowi?
                >
                > Urko, zdaje się że już zostało wyjaśnione, że nie chodziło autorce wątku o dźwi
                > ęk jednego delikatnego "beknięcie" niemowlaka, a o całą otoczkę, która mogła od
                > ebrać apetyt osobie narażonej na ten widok...

                Kto wyjaśnił?
                Co dokładnie napisał?
                Skąd wiadomo że to była prawda a nie fantazje?
                Czemu nic o tym nie było w starterze wątku?

                Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne z tym o czym tutaj pisałem?
                • kora3 Pytanie do Urko 23.07.14, 14:39
                  Wyjasnij proszę, dlaczego owo beknięcie musiałoby być podobne do tego co opisałeś, żeby MOGŁO wzbudzić obrzydzenie w watkodawczyni?

                  To, jakie zachowania poza normą i w jakim natężeniu MOGĄ być obrzydliwe/uciążliwe dla innych jest czysto subiektywne. W jednym obrzydzenie wzbudzi np. smród niemyjacego się od tygodni bezdomnego, a w innym np. we mnie "zapach" kogoś jak najbardziej "domnego" , kto od kilku dni nie zmienia przepoconych ubrań. A jeszcze w kimś innym odruch wymiotny wzbudza osoba, która pół godziny wcześniej wypaliła papierosasmile
                  Jak mam wytłumaczyć swemu powonieniu i mózgowi, że śmierdzi dopiero niemyty 5 miesięcy bezdomny, a pan w przepoconych ciuchach nie śmierdzi wcale?smile
                  • urko70 Re: Pytanie do Urko 23.07.14, 15:03
                    kora3 napisała:

                    > Wyjasnij proszę, dlaczego owo beknięcie musiałoby być podobne do tego co opisał
                    > eś, żeby MOGŁO wzbudzić obrzydzenie w watkodawczyni?

                    Czemu miałbym cokolwiek Ci wyjaśniać skoro Ty wielokrotnie ignorujesz moje pytania?
                • nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 15:21
                  > Kto wyjaśnił?
                  > Co dokładnie napisał?

                  przejrzyj posty wyżej, jest tam napisane...
                  ktoś powątpiewał w możliwość takiego zdarzenia u niemowlaka, ja coś zasugerowałam, bazując na swoim doświadczeniu(4 post od góry w formule drzewka), a autorka wątku potwierdziła, że właśnie o to jej chodziło - 6 post...

                  w dalszej więc części moich wypowiedzi odnoszę się do opisanego/potwierdzonego zdarzenia, a nie jego umniejszonej wersji...
                  i nie, nie znam wersji drugiej strony (rodziców), ale wypowiadam sie o sytuacji z poziomu własnego doświadczenia, uogólniając
                  Jeżeli u autorki watku tak nie było, to nie zmienia sytuacji, że zdarzenia z ulewaniem się prawie innym osobom na talerz nie są niemożliwe...

                  > Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne z tym o czym
                  > tutaj pisałem?

                  dla mnie wystarczyłoby, żeby przy odbiciu polało mu się po brodzie białe,na wpół zważone mleko wymieszane ze śliną, ewentualnie papka z marchewki, czy innej jarzynki, wymieszana z tymże mlekiem i/lub śliną...

                  widok takiego czegoś tuż przy mnie i przy moim talerzu mógłby we mnie odruch wymiotny.
                  Oczywiście starałabym się go powstrzymać, ale jedzenie na dłuższy czas miałabym już obrzydzone...

                  poczucie obrzydzenia również bywa bardzo subiektywne...

                  > aby było to porównywalne z tym o czym tutaj pisałem?

                  chodzi Ci o tych szarpidrutów? głośna muza nie budzi we mnie odruchu wymiotnego, Ty również o nim nie wspomniałeś. Ból uszu i głowy nie jest dla mnie tożsamy z odruchem wymiotnym.
                  Czy też chodzi Ci o jakieś inne zdarzenie, mogące budzić wstręt i obrzydzenie, którego opisu nie zauważyłam?
                  • urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 13:23
                    nchyb napisała:

                    > przejrzyj posty wyżej, jest tam napisane...

                    Czyli ja mam szukać tego co Ty chciałaś przekazać... smile


                    > > Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne z tym o
                    > czym
                    > > tutaj pisałem?
                    >
                    > dla mnie wystarczyłoby, żeby przy odbiciu polało mu się po brodzie białe,na wpó
                    > ł zważone mleko wymieszane ze śliną, ewentualnie papka z marchewki, czy innej j
                    > arzynki, wymieszana z tymże mlekiem i/lub śliną...

                    Czyli odczucie po zobaczeniu ulania się niemowlakowi treści pokarmowej są wg Ciebie porównywalne z odczuciami towarzyszącymi wysłuchiwaniu dniami o nocami krzyczącego dziecka.
                    Moim zdaniem to dwie zupełnie różne "dolegliwości". Jedna krótkotrwała, "dziecięca", chwilowa, druga długotrwała, zakłócająca codzienny i conocny spokój.



                    > > aby było to porównywalne z tym o czym tutaj pisałem?
                    >
                    > chodzi Ci o tych szarpidrutów? głośna muza nie budzi we mnie odruchu wymiotnego
                    > , Ty również o nim nie wspomniałeś. Ból uszu i głowy nie jest dla mnie tożsamy
                    > z odruchem wymiotnym.
                    > Czy też chodzi Ci o jakieś inne zdarzenie, mogące budzić wstręt i obrzydzenie,
                    > którego opisu nie zauważyłam?

                    Nie chodzi o szarpidrutów.
                    Pięknie proszę o minimum uwagi i choćby jednokrotne przeczytanie postu na który odpowiadasz.
                    Proszę bardzo, cytuję:

                    urko70 23.07.14, 13:20
                    Czy Ty aby nie porównujesz codziennego krzyku o różnych porach dnia i nocy do jednorazowego cichego odbicia się niemowlakowi?
                    • nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 13:35
                      > Czyli ja mam szukać tego co Ty chciałaś przekazać... smile

                      nie musisz szukać, napisałam Ci wyraźnie, gdzie to jest
                      jeżeli ja wypowiadam się na jakiś temat, poznaję go zazwyczaj najdokładniej jak się da, m.in. czytając więcej niż tylko tytuł pierwszego posta, Ty być może jesteś bardziej powierzchowny i lid w gazecie np. traktować możesz jako całość...

                      > Czyli odczucie po zobaczeniu ulania się niemowlakowi treści pokarmowej s
                      > ą wg Ciebie porównywalne z odczuciami towarzyszącymi wysłuchiwaniu dn
                      > iami o nocami krzyczącego
                      dziecka.

                      zadałam wyraźnie pytanie, z czym mam porównywać, nie porównywałam z krzyczącym chorym dzieckiem
                      to dla mnie całkiem inne kategorie, krzyczące dziecko nie budzi we mnie odruchu wymiotnego wcale, rozdrażnienie, zmęczenie zaś może...
                      ale tak jak idąć do restauracji - oczekuję, że osoby pozostałe, tak jak i ja, zadbają by zminimalizować przykre odczucia innych - związane z ich fizjologią (lub dzieci pod ich opieką), tak podobnie wybierając się np. do filharmonii na koncert miałabym nadzieję, ze mama chorego krzyczącego dziecka zrozumie, ze to nie najlepsze miejsce dla socjalizacji jej dziecka...

                      > Pięknie proszę o minimum uwagi i choćby jednokrotne przeczytanie postu na który
                      > odpowiadasz.
                      uprzejmie proszę również o minimum uwagi i sprawdzenie na który post odpowiedziałam, w nim nie było mowy o tym krzyczącym dziecku z postu Kory:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,10226,152165176,152196373,Re_Do_wszystkich_wspolczujacych_i_oburzonych.html
                      sugeruję sprawdzenie w strukturze drzewka...
                      • urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 13:50
                        nchyb napisała:

                        > > Czyli odczucie po zobaczeniu ulania się niemowlakowi treści pokarm
                        > owej s
                        > > ą wg Ciebie porównywalne z odczuciami towarzyszącymi wysłuchiwa
                        > niu dn
                        > > iami o nocami krzyczącego
                        dziecka.
                        >
                        > zadałam wyraźnie pytanie, z czym mam porównywać, nie porównywałam z krzyczącym
                        > chorym dzieckiem
                        > to dla mnie całkiem inne kategorie,

                        "jeżeli ja wypowiadam się na jakiś temat, poznaję go zazwyczaj najdokładniej jak się da"
                        smilesmilesmile


                        > krzyczące dziecko nie budzi we mnie odruchu
                        > wymiotnego wcale, rozdrażnienie, zmęczenie zaś może...

                        Właśnie.


                        > uprzejmie proszę również o minimum uwagi i sprawdzenie na który post odpowiedzi
                        > ałam, w nim nie było mowy o tym krzyczącym dziecku z postu Kory:
                        > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,10226,152165176,152196373,Re_Do_wszystkich_wspolczujacych_i_oburzonych.html
                        > sugeruję sprawdzenie w strukturze drzewka...

                        Odpowiadałaś na mojego posta urko70 23.07.14, 13:20 w którym było pytanie
                        "Czy Ty aby nie porównujesz codziennego krzyku o różnych porach dnia i nocy do jednorazowego cichego odbicia się niemowlakowi? "

                        Do takich pomyłek dochodzi najczęściej gdy ktoś nie odnosi się do konkretnych wypowiedzi. IMO bezpieczniej odnosić się do konkretnie zacytowanych.
                        • nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 17:10
                          nie Urko, mylisz się
                          odpowiedziałam na post:
                          Autor: urko70 ☺ 23.07.14, 13:37
                          struktura drzewka podaje wyraźnie, moje cytaty z twoich wypowiedzi z tego właśnie postu który zalinkowałam wyżej - są tam ujęte...
                          tylko i wyłącznie do treści tego konkretnego postu się odnosiłam a w całosci brzmiał on :

                          Autor: urko70 ☺ 23.07.14, 13:37
                          Dodaj do ulubionych
                          Odpowiedz cytując Odpowiedz
                          nchyb napisała:

                          > > ednorazowego cichego odbicia się niemowlakowi?
                          >
                          > Urko, zdaje się że już zostało wyjaśnione, że nie chodziło autorce wątku o dźwi
                          > ęk jednego delikatnego "beknięcie" niemowlaka, a o całą otoczkę, która mogła od
                          > ebrać apetyt osobie narażonej na ten widok...

                          Kto wyjaśnił?
                          Co dokładnie napisał?
                          Skąd wiadomo że to była prawda a nie fantazje?
                          Czemu nic o tym nie było w starterze wątku?

                          Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne z tym o czym tutaj pisałem?


                          i przepraszam za zacytowanie całosci, ale w sumie to wymusiłeś...
                          • urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 25.07.14, 10:32
                            nchyb napisała:

                            > tylko i wyłącznie do treści tego konkretnego postu się odnosiłam a w całosci br
                            > zmiał on :
                            >
                            > [i]Autor: urko70 ☺ 23.07.14, 13:37
                            > Dodaj do ulubionych
                            > Odpowiedz cytując Odpowiedz

                            Nieprawda, mój post nie zawierał ww dwóch wersów. smile


                            > Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne z tym o czym
                            > tutaj pisałem?

                            >
                            > i przepraszam za zacytowanie całosci, ale w sumie to wymusiłeś...

                            I to pytanie dotyczyło porównania bekania z krzykiem o czym była mowa w poście poprzedzającym.
                            • nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 25.07.14, 10:46
                              a skąd ja mogę wiedzieć, że mam się odnosić do tego co odpowiadasz Korze, jeżeli to ja Ci zadają pytanie?
                              ja się odniosłam li i jedynie do Twojego zdania skierowanego do mnie w tym jednym konkretnym poście...

                              przy okazji, ten krzyczący chłopiec nie pochodził z Twojej opowieści, tylko Kory, więc tym bardziej nie miałam podstaw odnosić się do Twojego nawiązana do opowieści Kory z poprzednich postów...
                              szczególnie, ze mowa była o obrzydzeniu a nie hałasie...

                              ale dla ułatwienia, gdybym się myliła, zadałam pytanie - o którą konkretnie Twoją wypowiedź dla porównania chodzi...

                              więc co konkretnie tym razem mnie chcesz udowodnić?
                              • urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 25.07.14, 11:08
                                nchyb napisała:

                                > a skąd ja mogę wiedzieć, że mam się odnosić do tego co odpowiadasz Korze, jeżel
                                > i to ja Ci zadają pytanie?

                                Stąd że odpowiadając na Twojego posta z 23.07.14, 13:24 zapytałem się Ciebie:
                                "Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne
                                z tym o czym tutaj pisałem?"

                                W poście "23.07.14, 13:24" nie zadałaś pytania.


                                > przy okazji, ten krzyczący chłopiec nie pochodził z Twojej opowieści, tylko Kor
                                > y, więc tym bardziej nie miałam podstaw odnosić się do Twojego nawiązana do opo
                                > wieści Kory z poprzednich postów...
                                > szczególnie, ze mowa była o obrzydzeniu a nie hałasie...

                                Właśnie, mowa była o obrzydzeniu, a opowieść Kory o czymś zupełnie innym stąd moje pytanie.
                                • nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 25.07.14, 11:45
                                  > W poście "23.07.14, 13:24" nie zadałaś pytania.

                                  podobnie jak w setkach innych postów na tym forum nie zadawałam żadnych pytań.
                                  ale nie rozmawiamy teraz o tych setkach postów bez pytań, ani o poście na który się powołujesz...

                                  zarzuciłeś mi nieuwagę w czytaniu postów w odpowiedzi na mój post z 15:21 (tam to pytanie było), który był bezpośrednią odpowiedzią na Twój z 13:37...


                                  > Stąd że odpowiadając na Twojego posta z 23.07.14, 13:24 zapytałem się Ciebie:
                                  > "Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne
                                  > z tym o czym tutaj pisałem?"

                                  Ty w swoich postach pisałeś właśnie o "szarpidrutach" jako znanym Ci doznaniu. Twoje nawiązania do cudzych opowieści nie były opisami Twoich doznań, więc nie miałam podstaw domyślać isę, że chcesz porwnań z dzieckiem o którym pisała Kora. Ale na wszelki wypadek zapytałam (nie o 13:24) czy to o to chodzi...

                                  ale tak przechodząc do sedna
                                  istota sprawy już tak przez Twoje próby udowadniania innym błędów się rozmyła, że to aż śmieszne...
                                  • urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 25.07.14, 12:01
                                    nchyb napisała:

                                    > > Stąd że odpowiadając na Twojego posta z 23.07.14, 13:24 zapytałem się Cie
                                    > bie:
                                    > > "Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne
                                    > > z tym o czym tutaj pisałem?"
                                    >
                                    > Ty w swoich postach pisałeś [...]

                                    Nie piszę o różnych postach tylko o tym jednym konkretnym na który odpisałaś..


                                    > ale tak przechodząc do sedna
                                    > istota sprawy już tak przez Twoje próby udowadniania innym błędów się rozmyła,
                                    > że to aż śmieszne...

                                    Rozmydla się z zupełnie innego powodu.
                                    Min wtrącanie opowieści o krzykaczu do wątku o bekaniu.
                                    Nie reagowaniu na pytania o związek wątku o krzykaczu z wątkiem o bekaniu.
            • kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:45
              Ło matko Urko - to był przykład. Ale przykład nie na adekwatną uciążliwośc dla innych, a na to, że czasem szczerze współczuje się komuś i ma świadomość, że nie działa bezmyślnie, czy złośliwie, ale mimo to nie ma się ochoty na jego towarzystwo, czy sąsiedztwo.

              Wracając do "bekającego" niemowlaka. Nie tak dawno zdaje się Ty spierałeś się z Babą w temacie wydmuchiwania nosa przy jadalnym stole. Baba uważała, że to wszak nic takiego, o ile nie zachodzi mozliwośc zarazenia współbiesiadników (np. przy katarze alergicznym - nie zachodzi) i nie widać zawartości chusteczki. Ty uważałeś, ze niezależnie od wszystkiego jeśli się czuje, że musi się nos wydmuchać, to powinno się odejść od stolu i zrobić to gdzie indziej, czyż nie?

              Ja uważałam tak samo, jak Ty. Jasne, czasem zdarza się, że człowiek nieoczekiwanie dla siebie kichnie i ledwie zdąży nos osłonić, ale mowa była o innej sytuacji. Gdy przewiduje się dmuchanie nosa - trzeba odejść od stolu. Dla mnie ta sytuacja jest analogiczna - po karmieniu dziecka PRZEWIDUJE SIĘ ustawienie go tak, żeby mu się "odbiło", więc na tę czynność należy oddalić się w ustronne miejsce. Inna sprawa byłaby, gdyby dziecku odbiło się samorzutnie i nieoczekiwanie. Trudno oczekiwać od rodzica, ze to przewidzi, a od malucha, że zasygnalizuje.