Wyjście z pracy

07.10.14, 20:03
Cześć, co moglibyście mi doradzić w takiej sytuacji - od 3 tygodni pracuje w moim dziale nowa koleżanka. Zwykle wychodzi z pracy punktualnie, ja z uwagi na ilość pracy zostaję zwykle dłużej. Ostatnio wyszłam dużo później niż ona, następnego dnia zapytała mnie o której wyszłam do domu. Nie lubię jak ktoś mnie wypytuje o takie rzeczy, rozumiem, że moja szefowa może pytać, ale nie chcę tłumaczyć się koleżankom/kolegom. Jak zareagowalibyście, co można odpowiedzieć, żeby podobne pytania już się nie powtórzyły? Dzięki smile
    • mali-nki Re: Wyjście z pracy 07.10.14, 20:34
      moze cos takiego: "o ktorej wyszlas?"
      - "oj za pozno niestety. A dlaczego pytasz?"


      I moze juz wystarczy...
    • kol.3 Re: Wyjście z pracy 07.10.14, 21:17
      Ignoruj pytania lub udzielaj odpowiedzi wymijających.
      • aqua48 Re: Wyjście z pracy 07.10.14, 21:30
        Ja bym odpowiedziała, że nie patrzyłam na zegarek. I zapytała skąd ta ciekawość u koleżanki.
    • onmytoes Re: Wyjście z pracy 07.10.14, 22:56
      Rozumiem, że nie masz ochoty i nie musisz się koleżance tłumaczyć. Ale bardzo możliwe, że ona zwyczajnie wykazała troskę i nic złego nie ma na myśli.
      Skoro jest nowa i zauważyła, że Ty zwykle zostajesz później może chce się zorientować jakie zwyczaje u Was panują. Znam miejsca gdzie punktualne codzienne wychodzenie z pracy nie jest dobrze widziane.
    • matylda1001 Re: Wyjście z pracy 07.10.14, 23:23
      A co jest niewłaściwego w takim pytaniu?
      • horpyna4 Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 08:29
        Niby nic, ale może być to wstęp do nadmiernego wścibstwa.

        Są osoby, które w pracy za bardzo interesują się prywatnymi sprawami koleżanek i kolegów. Pod pretekstem życzliwości wcinają się w ich życie.

        Być może chodzi tu o stłumienie w zarodku wszelkich prób takich działań. Ale istnieje też możliwość, że koleżanka zainteresowała się sprawą tylko ze względu na siebie - np. czy ona sama nie wychodzi za wcześnie, albo jak długo mogłaby siedzieć w pracy, gdyby zechciała pomóc.

        Najlepiej więc zapytać ją, po co jej ta informacja. Jeżeli z "życzliwości", to wyjaśnić, że nie ma się zwyczaju rozmawiać o własnych, osobistych sprawach. Jeżeli jednak było to tylko niezręczne sformułowanie tego drugiego przypadku, to wyjaśnić konieczność zostania czasem dłużej.
        • pavvka Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 08:55
          horpyna4 napisała:

          > Są osoby, które w pracy za bardzo interesują się prywatnymi sprawami koleżanek
          > i kolegów.
          > Najlepiej więc zapytać ją, po co jej ta informacja. Jeżeli z "życzliwości", to
          > wyjaśnić, że nie ma się zwyczaju rozmawiać o własnych, osobistych sprawach.

          Ale co w tym pytaniu było osobistego i prywatnego? Przecież było ściśle związane z pracą.
          • horpyna4 Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 10:00
            Właśnie niekoniecznie. To mógł być wstęp do większej zażyłości, której można sobie nie życzyć. Nie wiemy wszystkiego, a niewykluczone że autorka wątku miała już jakieś złe doświadczenia. Dlatego uważam, że najlepiej jest zapytać o powód takiego zainteresowania.
            • minniemouse Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 10:09
              Ja bym spytala lekkim tonem "a wiesz, nawet nie wiem... moze tak miedzy X a Y.
              a czemu pytasz?? chcialas zostac dluzej dzisiaj albo cos?"

              to przynajmniej bym sie moze dowiedziala co w trawie piszczy, i w zaleznosci skrecila w prawo lub w lewo wink

              Minnie
            • pavvka Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 10:53
              horpyna4 napisała:

              > Właśnie niekoniecznie. To mógł być wstęp do większej zażyłości, której można so
              > bie nie życzyć.

              To brzmi jak w tym żydowskim dowcipie gdzie stary Żyd zapytany przez młodego współpasażera w pociągu o godzinę odpowiada 'a idź pan do diabła' big_grin
              • nchyb Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 11:54
                jakoś tak mi pasuje to porównanie smile
              • minniemouse Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 12:41
                pavvka napisał:
                To brzmi jak w tym żydowskim dowcipie gdzie stary Żyd zapytany przez młodego współpasażera w pociągu o godzinę odpowiada 'a idź pan do diabła'

                big_grin

                co prawda to prawda smile

                Minnie
            • ingeborg Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 15:36
              Jezusmaria, to "mógł być" (ale nie musiał) wstęp do większej zażyłości. Naprawdę, straszna sprawa, że ktoś chce być w zażyłości z koleżankami z pracy. Boże, co za aspołeczni ludzie. Serio Horpyna, totalnie nie znasz ludzi z którymi pracujesz?
              • znana.jako.ggigus zażyłość?ta nowa koleżanka mogła 09.10.14, 19:30
                prześladować/zatruć życie/otruć pieska pytającej.
                Generalnie bowiem lepiej uważać.
        • matylda1001 Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 14:16
          horpyna4 napisała:

          > Niby nic, ale może być to wstęp do nadmiernego wścibstwa. <

          Horpyno, proszę Cię... smile

          > Są osoby, które w pracy za bardzo interesują się prywatnymi sprawami koleżanek i kolegów. Pod pretekstem życzliwości wcinają się w ich życie. <

          Mogłoby tak być, gdyby koleżanka zapytała na przykład CO mąż/partner/córka/syn/mamusia/tatuś/współlokatorka Autorki sądzi o Jej późnych powrotach z pracy.

          >> Być może chodzi tu o stłumienie w zarodku wszelkich prób takich działań.<

          To niewinne pytanie w żadnym razie nie wkracza w sferę prywatności. Nawet biorąc pod uwagę to, że Autorka poświęca pracy swój prywatny czas.

          >Ale istnieje też możliwość, że koleżanka zainteresowała się sprawą tylko ze względu na siebie - np. czy ona sama nie wychodzi za wcześnie, albo jak długo mogłaby siedzieć w pracy, gdyby zechciała pomóc. <

          To mógł być powód.

          >> Najlepiej więc zapytać ją, po co jej ta informacja. Jeżeli z "życzliwości", to wyjaśnić, że nie ma się zwyczaju rozmawiać o własnych, osobistych sprawach. <

          Niezbyt grzeczne takie zachowanie na początku współpracy. Poza tym zostawanie w pracy po godzinach nie jest tak do końca prywatną sprawą Autorki.

          >Jeżeli jednak było to tylko niezręczne sformułowanie tego drugiego przypadku, to wyjaśnić konieczność zostania czasem dłużej.<

          Dlaczego uważasz, że pytanie zostało sformułowane niezręcznie? Ja mam wrażenie, że u podstaw problemu leży to, co obserwuję od pewnego czasu wśród moich młodych współpracowników - niezdrowa rywalizacja spowodowana walką o przetrwanie. Homo homini lupus - nigdzie chyba bardziej widoczne jak w środowisku pracy. Cała rzecz w tym, żeby nie dać się "zwilczyć".
        • madzioreck Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 17:11
          horpyna4 napisała:

          > Niby nic, ale może być to wstęp do nadmiernego wścibstwa.

          Yyy... jak każde... więc najlepiej w ogóle z nikim poza najbliższymi nie rozmawiać i broń borze zielony nie zadawać nikomu żadnych pytań.
    • nevada_r Re: Wyjście z pracy 07.10.14, 23:39
      Ależ niby dlaczego nie możesz jej o tym powiedzieć? To nie jest niekulturalne czy wścibskie pytanie, to swoiste okazanie troski o sympatyczną osobę. Poza tym może ona myśli, że skoro ty zostajesz dłużej, to ona też powinna?
      • bcde Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 00:33
        >To nie jest niekulturalne czy wścibskie pytanie, to swoiste okazanie troski o sympatyczną osobę.

        Czemu myślisz, że sympatyczną?
        • nevada_r Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 07:12
          >Czemu myślisz, że sympatyczną?

          Bo wydaje mi się, że gdyby "nowa" nie czuła sympatii do autorki wątku, to by jej nie zagadywała. Ale mogę się mylić oczywiście. tongue_out
          • matylda1001 Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 13:44
            nevada_r napisała:

            > Bo wydaje mi się, że gdyby "nowa" nie czuła sympatii do autorki wątku, to by jej nie zagadywała. Ale mogę się mylić oczywiście. tongue_out<

            Moim zdaniem jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Pracujący razem ludzie, spędzający w swoim towarzystwie 1/3 życia odzywają się do siebie niezależnie od osobistych sympatii. No, chyba, że wystąpi skrajny przypadek jawnej wrogości. Kulturalni ludzie nawet nie czując sympatii, czują się w obowiązku zamienienia kilku słów, i może w tym przypadku tak właśnie było - niewinne, neutralne pytanie, po to, żeby nie milczeć demonstracyjnie.
            A czy może być sympatycznym człowiek, który na siłę szuka problemu tam, gdzie go nie ma... nie wiem...

    • plawi.konik Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 08:31
      A z jakiego powodu to pytanie jest drażliwe? Według mnie dziewczyna zapytała po części towarzysko, po części badająco jakie zwyczaje panują w firmie, ale bardziej obstawiam to pierwsze. To nie jest pytanie wkraczające w sferę intymną wink
    • akle2 Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 11:38
      A cóż to za tajemnica? Ja bym odpowiedziała normalnie: np. o 20:00.
      Jeśli mimo wszystko Cię to razi, to powiedz: no, trochę mi się zeszło, bo musiałam skończyć to czy tamto.
      Ona wychodzi punktualnie, bo jeszcze nie dostała na swoje barki roboty nie do przerobienia.
      Z czasem... albo dalej będzie wychodzić punktualnie, choćby się waliło i paliło, pod hasłem że jutro też jest dzień, albo - też przysiądzie fałdów, bo niektóre sprawy nie mogą czekać.
    • kwiat_w_kratke Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 14:31
      Nie lubię jak ktoś mnie wypytu
      > je o takie rzeczy, rozumiem, że moja szefowa może pytać, ale nie chcę tłumaczyć
      > się koleżankom/kolegom.

      Prawdę mówiąc nie rozumiem kompletnie tego problemu. Przecież jeżeli koleżanka zapytała cię dokładnie w taki sposób, jaki nam tu przytoczyłaś, tj. "O której godzinie wyszłaś do domu", to po pierwsze - nie było to wcale wypytywanie - słowo to bowiem sugeruje powtarzanie pytania, pewną dociekliwość, natrętność, kilka lub co najmniej dwa pytania po kolei.
      Po drugie - dlaczego tylko szefowa może pytać, o której godzinie wyszłaś? To jakaś tajemnica, sprawa wstydliwa, o której nie chcesz rozmawiać?
      Po trzecie - dlaczego niby miałabyś się tłumaczyć? "Tłumaczenie się" byłoby wtedy, gdybyś zaczęła wyjaśniać, że musiałaś wyjść o tej i o tej, ponieważ miałaś do zrobienia to i to, jutro nie byłoby czasu, gonią cię terminy itd. Natomiast zwykła prosta odpowiedź na tak proste pytanie nie wymaga tłumaczenia się. Wystarczy prosta odpowiedź - Około 18. - Nie patrzyłam na zegarek. I tyle.
      • cz_ekolada Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 22:17
        Nie lubię i nie chcę tłumaczyć się ludziom z pracy dlaczego wychodzę wcześniej/później itd. Jest to cienka granica, jak zacznę za bardzo rozdrabniać się o której wyszłam, będzie to dla nich sygnał, że mogą wypytywać mnie o inne rzeczy. Zdarzyło się już, że ta sama koleżanka powiedziała coś w stylu, że jestem później, bo byłam jeszcze w urzędzie, żeby zanieść dokumenty związane z pracą. Ale nie chcę się tłumaczyć, ja sama także nie dopytuję o której ktoś przyszedł, a o której wyszedł - niech to będzie jego sprawa, ale także niech mi da spokój.
        • lady-z-gaga Re: Wyjście z pracy 11.10.14, 08:48
          cz_ekolada napisał(a):

          > Nie lubię i nie chcę tłumaczyć się ludziom z pracy dlaczego wychodzę wcześniej/
          > później itd. Jest to cienka granica, jak zacznę za bardzo rozdrabniać się o któ
          > rej wyszłam, będzie to dla nich sygnał, że mogą wypytywać mnie o inne rzeczy.

          Obsesje się leczy.
        • 2bozena1980 Re: Wyjście z pracy 05.11.14, 11:26
          sugeruje wizytę w psychologa- Tobie, nie koleżance
    • madzioreck Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 21:32
      Strach dziś się w ogóle do kogokolwiek odzywać sad
    • nowamama2 Re: Wyjście z pracy 08.10.14, 21:46
      Moim zdaniem się wkurzyłaś, ze ,,nowa" daje radę a ty musisz zostawac po godzinach bo sie nie wyrabiasz tongue_out
      • kora3 Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 08:17
        nowamama2 napisała:

        > Moim zdaniem się wkurzyłaś, ze ,,nowa" daje radę a ty musisz zostawac po godzin
        > ach bo sie nie wyrabiasz tongue_out


        eeeee Nowamamo, niep[otrzebnie moim zdaniem dopowiadasz sobie i jesteś złośliwa do tego...
        Nierzadko bywa tak, że nowe w pracy osoby maja mniej obowiązków, niż zasiedziałe. Bywa też odwrotnie, bo zdarza się, ze wdrażanie się nowej osoby wymaga od niej większego zaangażowania. Ale w tym przypadku może być odwrotnie. W mojej branzy jest tak, ze nowa w niej osoba najczęściej jak to ujęłaś "wyrabia się" znacznie szybciej niż "starzy" pracownicy. Bo nikt jej nie powierza trudnych zadań, bo ma mniej kontaktów i spotkań po np. 16. itd. To jest normalne i żaden powód do "wkurzania się"
    • kora3 Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 08:12
      Rozumiem Twoja postawę, bo sama nie znosze wścibstwa, ale w tym przypadku niekoniecznie "z urzędu" dopatrywałabym się złych intencji w zapytaniu nowej koleżanki.
      W większości zespołów w pracy poza zasadami oficjalnymi sa pewne niepisane zasady smile i nowa osoba musi je poznac. Być może kolezanka pyta, bo chce wiedzieć nie tyle o której TY wyszłaś z pracy, co czy wychodzenie punktualnie może być źle widziane (np. jako zbyt małe zaangażowanie w pracę). Myślę, ze zapytanie "A dlaczego pytasz?" bez zabarwienia napastliwego byłoby ok - jesli koleżance chodzi o to, o czym napisałam, to prawdopodobnie powie prawdę "A wiesz, bo chcę wiedzieć jak ludzie zwykle wychodzą, żeby nie wyszło, ze się nie angażuję". Jasne, ze istnieje możliwość, ze kolezanka jest wscibska (miałam taka osobe w pracy brrrrr), ale to szybko wyczujesz. Wówczas możesz normalnym neutralnym tonem odpowiadać "Wtedy, gdy było potrzeba/skończyłam pracę/uznałam, ze chcę" i tyle.
      • minniemouse Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 09:35
        W sumie juz sprawa sie wyjasnila - na pytanie o ktorej wyszlas z pracy
        szybko odpowiadamy:
        "idz pani do diabla!" wink wink wink

        Minnie
        • kwiat_w_kratke Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 09:53
          big_grin big_grin big_grin
        • nchyb Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 10:00
          big_grin
      • matylda1001 Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 13:14
        kora3 napisała:

        > Rozumiem Twoja postawę, bo sama nie znosze wścibstwa, ale w tym przypadku niekoniecznie "z urzędu" dopatrywałabym się złych intencji w zapytaniu nowej koleżanki.<

        Koro, zaprzeczasz sama sobie. Albo rozumiesz Autorkę, bo dostrzegasz tu złe intencje koleżanki, albo nie dostrzegasz i nie rozumiesz Jej postawy.

        > Być może kolezanka pyta, bo chce wiedzieć nie tyle o której TY wyszłaś z pracy, co czy wychodzenie punktualnie może być źle widziane (np. jako zbyt małe zaangażowanie w pracę)<

        A po co w ogóle odpowiadać na takie pytania? Jeszcze się okaże, że nowa jest wyjątkowo pojętna, a wzbogacona o nasze doświadczenia przeskoczy nas przy awansie o jeden szczebelek na szczurzej drabinie crying
        Ktoś tu już napisał, że w dzisiejszych czasach strach się w ogóle odzywać do kogokolwiek. Smutne ale prawdziwe.
        • kora3 Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 14:55
          matylda1001 napisała:
          >
          > Koro, zaprzeczasz sama sobie. Albo rozumiesz Autorkę, bo dostrzegasz tu złe int
          > encje koleżanki, albo nie dostrzegasz i nie rozumiesz Jej postawy.


          Matyldo, mam wrażenie, ze albo nieuważnie czytałaś, co napisałam, albo nie chcesz zrozumieć: ROZUMIEM autorkę watku w tym zakresie, ze nie lubi ona wścibstwa - ja także bardzo nie lubię. ALE nie doszukiwałabym się na jej miejscu w pytaniu "Nowej" zaraz wścibstwa, bo powody dla których pytała mogą wynikac z czegoś zupełnie innego - np. chęci dowiedzenia się o niepisanych zwyczajach panujących w tej firmie.
          Co jest dla Ciebie niezrozumiałe?

          >
          > A po co w ogóle odpowiadać na takie pytania?

          Jak dla mnie - zależy po co i to pyta.


          Jeszcze się okaże, że nowa jest w
          > yjątkowo pojętna, a wzbogacona o nasze doświadczenia przeskoczy nas przy awansi
          > e o jeden szczebelek na szczurzej drabinie crying


          Trzeba być wyjątkowo mało pewnym siebie na polu zawodowym, by tak rozumować Mattyldo. Zresztą na logikę - jesli okaze się ona bardziej pojetna i faktycznie wskoczy szczebel wyżej to nie z powodu jej zapytania i udzielonej, albo nie - odpowiedzi smile

          > Ktoś tu już napisał, że w dzisiejszych czasach strach się w ogóle odzywać do ko
          > gokolwiek. Smutne ale prawdziwe.


          Nie mam takiego wrazenia, wręcz przeciwnie.
          • pavvka Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 17:48
            kora3 napisała:

            > Jeszcze się okaże, że nowa jest w
            > > yjątkowo pojętna, a wzbogacona o nasze doświadczenia przeskoczy nas przy
            > awansi
            > > e o jeden szczebelek na szczurzej drabinie crying

            >
            > Trzeba być wyjątkowo mało pewnym siebie na polu zawodowym, by tak rozumować Mat
            > tyldo. Zresztą na logikę - jesli okaze się ona bardziej pojetna i faktycznie ws
            > koczy szczebel wyżej to nie z powodu jej zapytania i udzielonej, albo nie - odp
            > owiedzi smile

            A co więcej, jeśli bierzemy pod uwagę ewentualność że zostanie kiedyś naszą przełożoną, to tym bardziej warto być dla niej miłym big_grin
          • matylda1001 Re: Wyjście z pracy 11.10.14, 00:53
            kora3 napisała:

            >Trzeba być wyjątkowo mało pewnym siebie na polu zawodowym, by tak rozumować Mattyldo.<

            A jednak intuicja mnie nie zawiodła wink
        • cz_ekolada Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 22:23
          Zgadzam się - tylko w takim razie jak zachować zdrowe relacje, skoro pojawia się problem, że ktoś może mnie zastąpić np. Czy szef nie powinien jasno określić za co ja odpowiada, a za co ona - tego nie było, stąd możliwe są pytania. Ja zaczynając pracę nie znałam panujących w niej zasad, organizacja była dużo mniejsza. Dlaczego mam teraz zdradzać wszystkie szczegóły nowej osobie? Wasze opinie są dla mnie b.cenne - być może po prostu nie lubię wścibstwa i jakoś muszę z nim walczyć, żeby takich pytań więcej nie było. I już.
          • pavvka Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 22:42
            cz_ekolada napisał(a):

            > Ja zaczynając pracę nie znałam panujących w niej zasad, organizacja była dużo mniejs
            > za. Dlaczego mam teraz zdradzać wszystkie szczegóły nowej osobie?

            Z poczucia koleżeństwa oraz ludzkiej przyzwoitości?
          • kwiat_w_kratke Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 23:22
            Ja za
            > czynając pracę nie znałam panujących w niej zasad, organizacja była dużo mniejs
            > za. Dlaczego mam teraz zdradzać wszystkie szczegóły nowej osobie?


            Może ze zwykłej ludzkiej życzliwości?
          • nevada_r Re: Wyjście z pracy 10.10.14, 09:09
            > Ja zaczynając pracę nie znałam panujących w niej zasad, organizacja była dużo mniejsza.

            Naprawdę nie wiedziałaś, o której możesz wyjść do domu???

            Cofam to, co powiedziałam - rzeczywiście wredna z ciebie kobieta.
          • bene_gesserit Re: Wyjście z pracy 11.10.14, 10:46
            To nie jest problem na forum s-v, tylko na forum psychologia.
            Pojawia się ktoś, kto cię może zastąpić albo pójść w górę szybciej niż ty, ktoś z potencjałem. Stąd pewnie ten wątek. Nie 'jak uniknąć wścibstwa', ale 'jak poradzić sobie z własnym strachem'
          • matylda1001 Re: Wyjście z pracy 12.10.14, 01:56
            cz_ekolada napisał(a):

            >Wasze opinie są dla mnie b.cenne - być może po prostu nie lubię wścibstwa i jakoś muszę z nim walczyć, żeby takich pytań więcej nie było. I już.<

            Ja myślę, że Twoja koleżanka bardzo by się zdziwiła wiedząc, że to niewinne pytanie tak bardzo wytrąciło Cię z równowagi. Jeżeli rzeczywiście cenisz sobie nasze opinie, to pozwól sobie wytłumaczyć, że tym pytaniem koleżanka nie wkroczyła w Twoją prywatność nawet na milimetr. To nie jest żadne wścibstwo, i z takimi (lub podobnymi) pytaniami spotkasz się nie raz. Nie radzę Ci walczyć z nimi bo narazisz się na opinie osoby drażliwej i niekoleżeńskiej, a to nie byłoby miłe, przede wszystkim dla Ciebie.

            > Dlaczego mam teraz zdradzać wszystkie szczegóły nowej osobie?<

            Bo tak należy zrobić.
    • annthonka Re: Wyjście z pracy 09.10.14, 09:53
      Ja akurat nie odebrałabym takiego pytania jako wścibstwo, no chyba, że koleżanka zadaje je codziennie.
      Jednak jeżeli z jakichś przyczyn nie masz ochoty odpowiadać, to możesz po prostu powiedzieć "no, trochę mi się zeszło, a czemu pytasz?".
    • claratrueba Re: Wyjście z pracy 10.10.14, 05:05
      "Czy szef nie powinien jasno określić za co ja odpowiada, a za co ona - tego nie było, stąd możliwe są pytania. Ja zaczynając pracę nie znałam panujących w niej zasad, organizacja była dużo mniejsza. Dlaczego mam teraz zdradzać wszystkie szczegóły nowej osobie?"

      Szef nie może określić wszystkiego a tym bardziej nie może (a często nie chce- o czym później) spowodować by stos. między pracownikami były koleżeńskie. Nie on/ona jest uczenia ludzi jak nawiązuje się kontakt słowny z nową osobą by nie być sobie tak obcy jak ludzie, którzy mijają się na ulicy.
      Zabrakło ogłady osobom, do których dołączyłaś w tej pracy. Powinni byli zaznajomić Cię ze zwyczajami w nowym dla Ciebie miejscu - to jest norma dla ludzi, którzy mają pojęcie o manierach. Pozycja "starego pracownika" to pozycja gospodarza w stos. do nowego. Tam, gdzie szefowi zależy na stworzeniu zespołu a nie grupy obcych sobie ludzi prosi pracownika z dłuższym stażem o "zaznajomienie pani Kasi z naszymi zwyczajami". Ale często nie zależy, często też nie ma świadomości takiego braku obycia swoich pracowników.
      Powielasz ten sam schemat zachowania odczytując zupełnie neutralne pytanie jako wścibstwo, którym nie jest. Bo tak naprawdę pytanie o godzinę wyjścia z pracy w ogóle nie jest pytaniem związanym z "prywatnością" a z pracą a pyta Cię współpracowniczka czyli osoba również z tym miejscem pracy związana.
      Możesz, oczywiście, zbyć to niewinne pytanie "nie pamiętam", "nie patrzyłam na zegarek" lub innym zakamuflowanym "odczep się" skoro to dla Ciebie fakt, który powinien stanowić tajemnicę przed "nową", czy w ogóle przed innymi pracownikami.
      Ale pamiętaj o jednym- nie ma bardziej luksusowej syt. dla szefa, gdy przychodzi do zwolnień niż wyrzucanie jednej po drugiej zupełnie obcych sobie ludzi, nie ma syt. gorszej niż świadomość, że zwolnienie oznacza rozbicie zespołu, który łączą jakieś więzi bo wówczas odbija się to na pracy innych.
      Dokładnie dlatego Twój szef nie przydzielił nikogo by wprowadził w zasady Ciebie, a Ty i inni pracownicy powielacie jego plan.
      Być może łudząc się- jak wiele osób, które w ramach rywalizacji o miejsce pracy nie nawiązują kontaktu z "nowym"- że fakt dłuższej pracy gdzieś tam oznacza dalsze miejsce w kolejce do zwolnienia. Co wcale zasadą nie jest- zwolnienie starego pracownika, który ma zwykle wyższe uposażenie to większe oszczędności. No chyba, że się wie z pewnego źródła, którym są "przypadkiem podsłuchane" rozmowy pracowników (o ile takie są), że ów "stary pracownik" jest tak w pracę zaangażowany, ze wychodzi później .
    • liliawodna222 Re: Wyjście z pracy 10.10.14, 09:32
      Przykro mi, ale odbieram Cię jako nieżyczliwą osobę, szukającą problemu tam gdzie go nie ma. Nieżyczliwą w stosunku do nowej koleżanki z pracy, która nic złego nie zrobiła, a nawet jeśli jej pytanie odbierasz za wścibskie, to nie przychodzi Ci do głowy, że może to był po prostu sposób zagadania, próbę nawiązania rozmowy. Może czuje się samotna w nowym miejscu pracy?
      Ale nie, lepiej tkwić w kokonie, bo nie daj boże zechce się z Tobą zaprzyjaźnić...
      • cz_ekolada Re: Wyjście z pracy 10.10.14, 09:51
        Dziwi mnie bardzo, że na podstawie jednej sytuacji potraficie ocenić człowieka jako nieżyczliwego i od razu używać epitetów w stylu "wścibska" itp. Nie wiecie, że pomagam nowej koleżance, chętnie jej pomagam, gdy ma pytania bądź pyta o inne rzeczy dotyczące pracy. Jedyną rzeczą, o której nie chcę rozmawiać i z której nie chciałabym się tłumaczyć jest godzina wyjścia/przyjścia do pracy. Przypuszczam, że każdy wśród Was ma jakieś obszary, o których nie chce rozmawiać ze współpracownikami - u mnie to powyższy temat. I tyle. Nie oceniam Was przez to jako nieżyczliwych, więc darujcie sobie takie określenia nie znając tak naprawdę człowieka.
        • znana.jako.ggigus Re: Wyjście z pracy 10.10.14, 09:52
          ale oceny padly po Twoich licznych wypowiedziach
        • pavvka Re: Wyjście z pracy 10.10.14, 11:04
          cz_ekolada napisał(a):

          > Dziwi mnie bardzo, że na podstawie jednej sytuacji potraficie ocenić człowieka
          > jako nieżyczliwego i od razu używać epitetów w stylu "wścibska" itp. Nie wiecie
          > , że pomagam nowej koleżance, chętnie jej pomagam, gdy ma pytania bądź pyta o i
          > nne rzeczy dotyczące pracy.

          Ale napisałaś wprost, że nie chcesz jej wprowadzać w zasady panujące w waszej firmie. Nie miej do ludzi pretensji, że oceniają Cię na podstawie tego co o sobie napisałaś, a nie tego o czym wcześniej nie było ani słowa.
        • asia.sthm Re: Wyjście z pracy 10.10.14, 11:49
          > Jedyną rzeczą, o której nie chcę rozmawiać i z któr
          > ej nie chciałabym się tłumaczyć jest godzina wyjścia/przyjścia do pracy.

          Radze ci glebiej zastanowic sie dlaczego niewinne pytanie wywoluje u ciebie az takie wzburzenie. Cos w tym jest. Na pierwszy rzut oka mozna podejrzewac ze nie dajesz sobie rady, nie umiesz zaplanowac dnia i dlatego ciagle zostajesz po godzinach. Z drugiej zas strony mozna przypuszczac, ze jestes samotnikiem , milczkiem, nie umiesz pracowac w zespole, wolisz pracowac i pracujesz wydajniej kiedy wszyscy juz sobie pojda w cholere?

          Sprobuj sama rozwiklac te zagadke.
        • kwiat_w_kratke Re: Wyjście z pracy 10.10.14, 12:38
          Nie na podstawie sytuacji, ale na podstawie twojej wypowiedzi. Jeżeli ktoś pisze, że sam nie znał na początku panujących w pracy zasad, więc dlaczego niby teraz ma zdradzać różne rzeczy nowej osobie - to wniosek sam się nasuwa.
          Domyślasz się chyba jaki.
    • angazetka Re: Wyjście z pracy 11.10.14, 19:08
      Zareagaowałabym odpowiedzią na zadanie mi, proste pytanie. Nie mam paranoi ani fobii społecznej.
    • cetherena Re: Wyjście z pracy 11.11.14, 10:21
      Kłopot w tym, że dla Ciebie odpowiedź na to pytanie to "tłumaczenie się".
      Może powiedz koleżance to, co myślisz, czyli "nie mam obowiązku się Tobie tłumaczyć".
      Sprawa będzie jasna, a ona na pewno zrezygnuje z zadawania pytań.

      Zaciekawiło mnie czy na pytanie "co u Ciebie słychać" też zaregowałabyś niechęcią do tłumaczenia się?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja