Dodaj do ulubionych

Czy teściowa jest mamą?

22.10.14, 13:23
Czy teściowa jest mamą?

Sytuacja niczym z serialu typu "Klan" ale prawdziwa. Niestety.

Moja znajoma (lat 50+, zamieszkała w USA) ma syna. Jedynego. Była wdową, potem w USA wyszła za mąż. Z pierwszego małżeństwa ma syna, jedyne dziecko.
Syn miał przyjaciela, przyjaciel okazał się dziewczyną. wink

Ściągnęła syna do USA, jego chłopaka też, teraz tam swobodnie żyją, pracują. I postanowili wziąć ślub.

Znajoma wyszła z propozycją do "synowego" by po ślubie mówił do niej "mamo". Uznała, że skoro się kochają, chcą być razem, chcą wziąć ślub to będą tworzyli normalną rodzinę.

Synowy coś tam coś, ale po jakimś czasie wyszło, że absolutnie nie nazwie jej "mamą" bo jego rodzicielka się obrazi. Bo matka jest tylko jedna.
A on w sumie przyznaje jej rację.
Mamusia wcale nie zacofana, dziennikarka i to nawet znana, kojarzona jako postępowa, nowoczesna.

Znajomej zrobiło się wpierw bardzo przykro a po namyśle... zaczęła bojkotować ten związek dwóch panów homo.
Stwierdziła, że skoro przyszły mąż jej syna nie chce jej uznać za matkę to znaczy, że nie chce przystąpić do rodziny i nie traktuje tego związku poważnie.

Dla niej ślub to tylko na poważnie, niezależnie od płci. Jej syn jest gejem, ok, trudno, nie będzie wnuków ale chciała mieć pewność, że jej syn zwiąże się z kimś, kto go naprawdę kocha.

Jak to teraz jest z nazewnictwem teściowych? Mama czy jednak nie? Co mówi na to nowoczesne SV???
Obserwuj wątek
    • nowamama2 Re: Czy teściowa jest mamą? 22.10.14, 13:28
      Dla mnie teściowa nigdy nie była matką Matke mam jedną i mówienie do kogos kogo sie zna pare lat MAMO ja uważam za wręcz obraźliwe w stosunku do prawdziwej mamy. Z szacunku do niej nigdy nie powiedziałam do teściowej mamo i okazji do powiedzenia nie będę mieć. Zawsze mowiłam do niej PANI i jakoś nikt ni robił z tego problemu. Obserwujac innych widzę, ze to móiwienie mamo jes bardzo klopotliwe i zwykle ludzie mowią bezosobowo.
      • posenerka Re: Czy teściowa jest mamą? 22.10.14, 13:39
        nowamama2 napisała:

        > Dla mnie teściowa nigdy nie była matką >

        "Dla mnie teściowa nigdy nie była matką".
        Rozumiem, że Twój mąż wychował się w patologicznej rodzinie, gdzie nigdy nie było miłości.
        Współczuję, mam nadzieję, że mąż będzie jednak normalny.
          • posenerka Re: Czy teściowa jest mamą? 22.10.14, 13:58
            mozambique napisała:
            > mówienie do obcych bab mamo a od odbcyhc facetow tato jest jakąś abberacją

            Czyli abberacją jest mówienie do innych kobiet "siostro"... A to klasyka feminizmu.


            Mówienie do "obcych bab" - "mamo" oznacza, że traktujemy naszą wybrankę / naszego wybranka - poważnie. Chcemy być w jednej rodzinie. Razem.
            • mozambique Re: Czy teściowa jest mamą? 22.10.14, 14:37
              a jakiej powaznej rodzinie są 2 mamy , dwóch ojców itp

              oczywiscie nie licząc patologii

              tak - abberacją jest mowienie "siostro" do innych obcych mi bab

              nie jestem w zakonie ani w sekcie = dlaczego mam "soistrować" niespokrewnionym osobniczkim płci żenskeij ?
          • posenerka Re: Czy teściowa jest mamą? 22.10.14, 14:07
            mozambique napisała:

            > posiadanie jednej rodzonej matki jest naturalne
            > mówienie do obcych bab mamo a od odbcyhc facetow tato jest jakąś abberacją

            Właśnie tym zdaniem skierowałaś wszystkich ludzi, którzy zostali wychowani przez kogoś innego niż biologiczni rodzice do kategorii zboczeńców...
            Naprawdę nie znasz ludzi, którzy wychowują cudze lub adoptowane dzieci? Naprawdę uważasz wychowanie cudzych dzieci za "jakąś abberację"?

            Polecam Ci takie słowo: MATKOWANIE.
          • majaa Re: Czy teściowa jest mamą? 22.10.14, 14:22
            mozambique napisała:

            > posiadanie jednej rodzonej matki jest naturalne
            > mówienie do obcych bab mamo a od odbcyhc facetow tato jest jakąś abberacją

            Ale dlaczego traktujesz to tak dosłownie? Taki zwrot jest w tym przypadku symboliczny i oznacza, że staliście się dla siebie bliską rodziną. Nie rozumiem, jak rodziców osoby, którą się kocha i wybrało się na męża czy partnera życiowego można uważać za całkiem obcych ludzi...
        • a_fan Re: Czy teściowa jest mamą? 28.10.14, 09:04
          Z patologicznej rodziny to chyba jednak pochodzisz Ty, jeśli widzisz związek pomiędzy nie zwracaniem się do kogoś mamo a brakiem miłości. Jedno nie ma nic wspólnego z drugim, ale widać w Twojej patologicznej rodzinie nie potrafili Cię nauczyć tego co to jest miłość i wmówili Ci, że wystarczy że będziesz do kogoś mówić mamo, tato i to już znaczy, że jesteście rodziną
        • regis33 Re: Czy teściowa jest mamą? 28.10.14, 10:06
          Dla mnie teściowa również nie jest mamą, a raczej dodatkiem do ukochanej żony i córki.
          1. Wybierając żonę nie patrzyłem na to jaka jest teściowa, bo jej rola sprowadziła się do urodzenia i wychowania mojej wybranki. Tu jej rola się kończy. Może być babcią, ale "mamowania" już wystarczy dla jednej osoby, "mamować" mi nie musi a nawet nie powinna.
          2. Nie polubiliśmy się i nigdy się nie polubimy- bo strasznie drażni mnie, jak ktoś stara mi się ułożyć życie po swojemu.
          3. Dla mnie teściowa jest mniej istotna niż osoby, z którymi mam więzy krwi.
          4. Jestem fair- nie chcę też tego od mojej żony, aby traktowała inaczej moją mamę niż ja jej. Każdy z nas ma swoje korzenie, ale teraz to my tworzymy rodzinę i to my mamy się kochać i szanować, a nie musimy tego stosować wobec obcych (no ok, szacunek jeszcze tak).
          5. Jeśli ja zostanę kiedyś teściem, to naprawdę powiewać mi będzie, czy zięć będzie mi mówił po imieniu czy na "tato", choć wolałbym jednak po imieniu. Syna bym nie skrzywdził, a obcego człowieka, który próbowałby skrzywdzić moją córkę- już tak.


          A tak btw- ile znacie osób, którym teściowa mówi publicznie "synku, syneczku" w towarzystwie? Ja spośród znajomych 10 par, w których mówi się do rodziców małżonki(ka) "mamo", nie słyszałem w ani jednym wypadku sprzężenia zwrotnego.

          Inna rzecz- rzadko zdarza się, żeby teściowie traktowali zięcia jak swojego rodzonego (adpotowanego, przysposobionego) syna, więc gdzie tu logika?
          • ankac23 Re: Czy teściowa jest mamą? 28.10.14, 10:49
            Ja do swojego zięcia mówię "synku", on do mnie "mamo" i podobnie jest z synową ( córeczka, mama!) I teraz to już nie wiem, czy to oni są nienormalni, czy może ja z mężem? Samo nazewnictwo nikomu nie sprawiało problemu, a zięć wręcz - tak mówi - nie mógł się doczekać, kiedy zacznie tak się do nas, teściów, zwracać. Ja tylko postawiłam warunek: żadnej trzeciej osoby, czyli: niech mama to, niech tata tamto, bo to dla nas "wiocha". Co za forma z tą trzecią osobą??! Moje dzieci mówią :" zrób mi mamo herbaty", a nie - "niech mi mama zrobi herbaty". No i nie wyobrażam sobie, by zięć lub synowa kiedyś poprosili mnie: kiedy pani odwiedzi naszego synka? Albo: nasza Oleńka bardzo za panią tęskni...
            • klawiatura_zablokowana Re: Czy teściowa jest mamą? 28.11.14, 21:10
              U nas takie formy też występują. Czasem na poły żartobliwe (gdy mój ojciec mówi do zięcia "chodź synek, idziemy skoki oglądać"), a czasem jest to okazywanie uczucia (gdy moja teściowa mówi, że nigdy nie miała córek, a teraz ma dwie - synowe). IMHO nie ma uniwersalnej recepty: w jednej rodzinie to się sprawdzi, w innej nie.
      • sl-14 Re: Czy teściowa jest mamą? 07.11.14, 17:29
        > Dla mnie teściowa nigdy nie była matką Matke mam jedną i mówienie do kogos kogo sie
        > zna pare lat MAMO ja uważam za wręcz obraźliwe w stosunku do prawdziwej mamy.

        Zgadzam się w 100%. No ale może ktoś wychowany w patologicznej rodzinie, kto ma kiepskie relacje ze swoja matką i nie zaznał miłości rodzicielskiej, tego nie zrozumie. tongue_out
        • posenerka Re: Czy teściowa jest mamą? 08.11.14, 11:21
          sl-14 napisała:
          > Zgadzam się w 100%. No ale może ktoś wychowany w patologicznej rodzinie, kto ma
          > kiepskie relacje ze swoja matką i nie zaznał miłości rodzicielskiej, tego nie
          > zrozumie. tongue_out

          Patologiczną jest sytuacja gdzie tradycję setek i tysięcy lat uważa się za coś, co może zagrozić relacjom z własną matką.
          Muszą to być strasznie słabe relacje, skoro nazywanie teściowej "matką" może je zaburzyć...
          W ten sposób wyraża się szacunek do matki, do rodziców swojego męża.
          • sl-14 Re: Czy teściowa jest mamą? 12.11.14, 13:42
            Jeszcze raz, bo nie wiem, czemu ciągle wywalają, skoro nie naruszam regulaminu - radzę uważać z powoływaniem się na tradycję setek tysięcy lat, bo to nie zawsze dobrze się kojarzy. No i z wyzywaniem od patologii też bym przystopowała. Tym bardziej, że sama założyłaś wątek z pytaniem, a bardzo się denerwujesz, kiedy czyjaś odpowiedź ci nie pasuje.
      • porazostatni Re: Czy teściowa jest mamą? 30.10.14, 19:16
        A ja myślę, że ma. Bo to zazwyczaj mężczyźni tak za swoimi mamusiami, aż do maminsynkowstwa. A odpowiedź, że obrazi jego matka, to wskazuje na taką przesadę. Jednak nie chcę mówić, to trudno. Teściowa to musi zaakceptować, a nie gniewać. Jeszcze sobie syn lepszego znajdzie suspicious
        • kol.3 Re: Czy teściowa jest mamą? 22.10.14, 21:30
          A gdzie jest powiedziane że teściowa proponuje tylko zwracanie się per "mamo". Ona wg dzisiejszego rozumowania jest mamą tylko dla swojego dziecka, dlaczego ma być uważana za mamę przez obcego w zasadzie człowieka.
          • aqua48 Re: Czy teściowa jest mamą? 22.10.14, 15:19
            W polskiej kulturze przyjęło się aby mówić do teściów: mamo, tato. nie jest to jednak ani obowiązek, ani nakaz. Propozycji teściów, aby tak uczynić po ślubie można jak najbardziej odmówić. I nie będzie to negowanie faktu, że pozostają (dobrymi i kochanymi) rodzicami współmałżonka. Ani niezgodne z s-v. Teściowie w tej sytuacji mogą zapytać synową/syna, czy wolałby pozostać na pan/pani, czy przejść z nimi na ty.
            • ichi51e Re: Czy teściowa jest mamą? 23.10.14, 09:16
              No wlasnie - jak ktos woli mpwic do tesciowej per Pani to jego wola. Za to pytanie czy moze po polsku oczekiwac mowienia na TY. Moim zdaniem nie.
              Nigdy nie bylo to w mojej rodzinie problemem. Do matki/mowilo sie mamo-ty (mamusiu zrobic ci herbate) do tesciowych/ciotek 3 os (napije sie moze mama herbaty?) problem solved
              • baba67 Re: Czy teściowa jest mamą? 30.10.14, 15:30
                Dokladnie-mowilam do Tesciowej mamo czy mama i wszyscy byli zadowoleni.Do wlasnej Mamy zawsze mowilam mamo ty-bylam chyba pierwszym-drugim pokoleniem ktore tak sie powszechnie do rodzicow zwracalo, bo wsrod mam kolezanek (wtedy babcie mieszkaly razem czesciej niz teraz )forma mamo czy mama do WLASnEJ matki byla czesta.
          • minniemouse Re: Czy teściowa jest mamą? 23.10.14, 09:58
            nikodem137 napisał:
            Chyba chodzi o to, że teściowa matką nigdy nie była. I jest za późno, aby się nią stała.

            big_grin
            skoro jest tesciowa to oj, chyba byla ..
            a czy jest za pozno zeby nia byla znowu, to zalezy ile ma lat i/lub pieniedzy wink

            Minnie
        • kol.3 Re: Czy teściowa jest mamą? 23.10.14, 07:57
          Czy uważasz że każda potencjalna teściowa pali się aby do synowej mówić córko lub aby ta mówiła do niej mamo? Teściowa ma jedną córkę/syna, a jakaś obca osoba nie jest dla niej żadną rodziną.
          Drogie synowe nie jesteście nagrodą tysiąclecia, nikt o was nie musi zabiegać. Dobrze jest mieć dystans do siebie.
          • matylda1001 Re: Czy teściowa jest mamą? 23.10.14, 11:46
            kol.3 napisała:

            >Teściowa ma jedną córkę/syna, a jakaś obca osoba nie jest dla niej żadną rodziną.<

            Synowa/zięć to nie rodzina??? matka/ojciec wnucząt to obca osoba???

            >Drogie synowe nie jesteście nagrodą tysiąclecia, nikt o was nie musi zabiegać.
            Dobrze jest mieć dystans do siebie.<

            Dobrze by było, żeby ten dystans do siebie miały wszystkie zainteresowane osoby - członkowie rodziny.
            • aqua48 Re: Czy teściowa jest mamą? 23.10.14, 12:11
              matylda1001 napisała:

              > Synowa/zięć to nie rodzina??? matka/ojciec wnucząt to obca osoba???

              Synowa/zięć to powinowaci dla teściów - czyli dalsza rodzina. Dziadkowie i wnuki to krewni czyli bliższa rodzina.
              • aqua48 Re: Czy teściowa jest mamą? 23.10.14, 13:03
                asia.sthm napisała:

                > Niektorzy ludzie nie potrafia rozroznic znaczen: rodzina i krewni.
                > Niby to proste, a takie niemozliwe do pojecia.

                Nie, rodzina to krewni i powinowaci. Krewni to mający związki krwi, a powinowaci to ci którzy weszli do rodziny przez małżeństwo.
                • asia.sthm Re: Czy teściowa jest mamą? 23.10.14, 13:29
                  aqua48 napisała:
                  > a powinowaci to ci którzy weszli do rodziny przez małżeństwo.

                  czyli te rodzine tworza nalezac do niej, prawda? Czy tez uwazasz ze rodzina czyli krewni sobie a powinowaci sobie osobno rzepke skrobia ?


                  Ja odnioslam sie do postu Matyldy, ktora odpowiedziala na post Kol3 , w ktorym pkreslala powinowatych mianem: ten obcy - majac na mysli czlonkow rodziny.

                  napisala:
                  matylda1001 23.10.14, 11:46

                  kol.3 napisała:

                  >Teściowa ma jedną córkę/syna, a jakaś obca osoba nie jest dla niej żadną rodziną.<

                  Synowa/zięć to nie rodzina??? matka/ojciec wnucząt to obca osoba???


                  Rozumiesz juz kto do kogo co?
                  • aqua48 Re: Czy teściowa jest mamą? 23.10.14, 13:53
                    asia.sthm napisała:

                    > aqua48 napisała:
                    > > a powinowaci to ci którzy weszli do rodziny przez małżeństwo.
                    >
                    > czyli te rodzine tworza nalezac do niej, prawda? Czy tez uwazasz ze rodzina czy
                    > li krewni sobie a powinowaci sobie osobno rzepke skrobia ?

                    Wiesz, to zależy od stopnia powinowactwa. Na przykład teściowie brata mojego męża są dla nas powinowatymi, mówimy do nich pan/pani i mimo spotkań przy okazjach rodzinnych takich jak śluby, chrzciny, pierwsze komunie, niektóre święta, w dość małym, ścisłym gronie, nie utrzymujemy bliskich kontaktów.
                    Są dla nas dużo bardziej "obcymi" niż nasi znajomi i przyjaciele.
                    Moi rodzice z moimi teściami mówili sobie na "ty" i czasami dzwonili do siebie nawzajem, np. z życzeniami, ale też nie nawiązali ściśle rodzinnych więzi, mimo, że ich stosunki były poprawne. Tak, że jestem w stanie zrozumieć sytuację w której nie ma "chemii" między powinowatymi. Jeśli odnoszą się do siebie grzecznie i z szacunkiem to nic więcej nie trzeba.
                    • matylda1001 Re: Czy teściowa jest mamą? 12.11.14, 09:39
                      aqua48 napisała:

                      >Na przykład teściowie brata mojego męża są dla nas powinowatymi, mówimy do nich pan/pani<

                      Aquo, to nie są Wasi powinowaci. Powinowaci, to krewni współmałżonka. Dla Ciebie powinowatym jest brat męża ale nawet jego żona już nie, cóż dopiero mówić o jej rodzicach. Dla Twojego męża powinowatą jest tylko bratowa a nie jej rodzice/rodzeństwo. W myśl zasady, że powinowaci naszych powinowatych nie sa naszymi powinowatymi. To mogą być dla Was tylko dobrzy znajomi.

                      >> Są dla nas dużo bardziej "obcymi" niż nasi znajomi i przyjaciele.<

                      Są takimi samymi obcymi osobami jak pozostali znajomi i przyjaciele, oczywiście w sensie prawnym, bo wiadomo, że o obcości/bliskości w sensie emocjonalnym decydują inne czynniki.

                      >> Moi rodzice z moimi teściami mówili sobie na "ty" i czasami dzwonili do siebie nawzajem, np. z życzeniami, ale też nie nawiązali ściśle rodzinnych więzi, mimo, że ich stosunki były poprawne.<

                      Moi rodzice i teściowie bardzo sie lubili, też składali sobie życzenia, chodzili do siebie na imieniny, gdy np. kolacja wigilijna (czy przyjęcie świąteczne) odbywała sie w domu moich rodziców to teściowie też w niej uczestniczyli (i odwrotnie). Takie życie rodzinne, chociaż zawsze mowili sobie pan/pani. My z mężem przeszliśmy na ty z rodzicami naszych zięciów jeszcze przed ślubami córek, nawet fajni ludzie ale do zażyłości nikt nie dąży. Spotykamy się tylko u wspólnych dzieci. Naturalnie składamy sobie okazjonalne życzenia (telefonicznie), zamienimy kilka słów gdy przypadkiem spotkamy sie na ulicy ale to wszystko, i tak jest nam wszystkim dobrze.

                      >Tak, że jestem w stanie zrozumieć sytuację w której nie ma "chemii" między powinowatymi. Jeśli odnoszą się do siebie grzecznie i z szacunkiem to nic więcej nie trzeba.<

                      Właśnie... Można sobie wziąć jedno jabłko z koszyka bez szkody dla tego jabłka i dla pozostałych. Niestety, nie da się "wyłuskać" męża/żony z rodziny. Krewnych, powinowatych i "przyległości" współmałżonka dostajemy w pakiecie ślubnym. Nie musimy nawiązywać szczególnie bliskich więzi, ale grzeczność, szacunek do nich to podstawa udanego związku.

                      • aqua48 Re: Czy teściowa jest mamą? 12.11.14, 15:02
                        matylda1001 napisała:

                        > >Na przykład teściowie brata mojego męża
                        >
                        > Aquo, to nie są Wasi powinowaci. Powinowaci, to krewni współmałżonka.

                        Mylisz się Matyldo, to powinowaci również dla mego męża. Nie są to w żadnym wypadku osoby obce, jedynie znajome, bo wszak istnieją wspólni krewni - dla ich wnuków mój mąż jest rodzonym stryjem. Są powinowatymi również dla moich dzieci. Nie są natomiast powinowatymi dla mnie. Tak to działa.

                        >W myśl zasady, że powinowaci naszych powinowatych nie sa naszymi po
                        > winowatymi.

                        Tylko jeśli nie ma się z nimi wspólnych krewnych.

                        • matylda1001 Re: Czy teściowa jest mamą? 13.11.14, 00:38
                          aqua48 napisała:

                          > Mylisz się Matyldo, to powinowaci również dla mego męża. Nie są to w żadnym wypadku osoby obce, jedynie znajome, bo wszak istnieją wspólni krewni - dla ich wnuków mój mąż jest rodzonym stryjem. Są powinowatymi również dla moich dzieci. Nie są natomiast powinowatymi dla mnie. Tak to działa.<

                          No, nie wiem... Nigdy nie byłam mocna w "rodzinnym rozkładzie jazdy" wink wiec upierać się nie zamierzam, ale wydaje mi się, że mam rację. Spojrzyj chociażby na to:

                          "Powinowactwo zachodzi jedynie między małżonkiem a krewnymi drugiego małżonka (np. wobec siostry żony), nie zachodzi natomiast między małżonkiem a powinowatymi drugiego małżonka (np. wobec szwagra żony)"

                          Przenosząc to na Twój przykład - Twoimi powinowatymi są brat męża i jego dzieci, ale żona brata (tym bardziej jej rodzice/rodzeństwo) już nie. Nie są Twoimi powinowatymi, bo to nie krewni Twojego męża.
                          Dla Twojego męża powinowatą jest żona brata. Rodzice bratowej - nie. Oni są powinowatymi brata.
                          Wydaje się, że o powinowactwie nie decyduje fakt posiadania wspólnych krewnych.

                          pl.wikipedia.org/wiki/Powinowactwo_(prawo)
                          • kora3 Re: Czy teściowa jest mamą? 13.11.14, 08:41
                            Myslę Matyldo, że masz rację ...Po ślubie teściowie stają się powinowatymi synowej/zięcia bez względu na to, czy para zaślubiona ma dzieci, czy nie. O ile nie, to NIE MAJA wspólnych z synową/zięciem krewnych, bo maz/zona to nie są krewnismile
                            Co najciekawsze - niezależnie od posiadania przez małżonków dzieci powinowactwo nie wygasa ani a chwilą śmierci jednego z małżonków, ani z chwila rozwodu. Dlatego jak pisałam już kiedyś - można mieć 5 teściowych i żadnej zony/mezasmile
                            • matylda1001 Re: Czy teściowa jest mamą? 13.11.14, 10:48
                              kora3 napisała:

                              > Co najciekawsze - niezależnie od posiadania przez małżonków dzieci powinowactwo nie wygasa ani a chwilą śmierci jednego z małżonków, ani z chwila rozwodu. Dlatego jak pisałam już kiedyś - można mieć 5 teściowych i żadnej zony/mezasmile <

                              A można, można... a, że powinowaci zobowiązani są do wzajemnej pomocy, to można płacić alimenty na teściowe, o których istnieniu już dawno się zapomniało wink
                                • matylda1001 Re: Czy teściowa jest mamą? 13.11.14, 21:50
                                  kora3 napisała:

                                  > Owszem, może taka sytuacja zaistnieć, ale nie jest ona powszechna<

                                  Na szczęście nie jest, ale mam kuzynkę, która pracuje w Domu Pomocy Społecznej i ona czasami opowiada jak to jest z finansowaniem podopiecznych. Koszt utrzymania jednej osoby wynosi tam już ponad 3tys zł (i nie jest to żaden prywatny dom), a rzadko kto ma emeryturę czy rentę wystarczającą na pokrycie kosztów. Zanim Gmina dołoży, to szukają rodziny i osób zobowiązanych do alimentowania.
                                    • matylda1001 Re: Czy teściowa jest mamą? 14.11.14, 12:59
                                      kora3 napisała:

                                      > Matyldo - ze spokrewnionymi i spowinaconymi i finansowaniem jest tak, jak z małżonkami po rozwodzie - może się ktoś domagać wsparcia finansowego i wcale nie musi go dostać. <

                                      Owszem, ale róźnica jest taka, że o alimenty od byłego współmałżonka można się ubiegać tylko do 5 lat od chwili rozwodu, i to tylko strona, która nie była powodem rozpadu małżeństwa. Poza tym ludzie są jeszcze najczęściej w takim wieku, że moga na siebie zarabiać. Krewni i powinowaci natomiast mają ten obowiązek zawsze. Stroną wysuwającą roszczenie jest gmina, zainteresowany często nawet nie ma o tym pojęcia, często by sobie tego nie życzył. Sąd najczęściej zasądza te alimenty bo po co gmina ma dopłacać, skoro znalazł się "jeleń"?
                                      • kora3 Re: Czy teściowa jest mamą? 15.11.14, 07:30
                                        Matyldo, myslę ze ten problem może na szerszą skalę w PL dopiero poważnie zaistnieć. A to dlatego, że obecne osoby starsze i schorowane mają w sporej części emerytury i renty. Za "chwilę" będzie inaczej - bo sporo ludzi nie będzie miało tych świadczeń, gdyż pracowało na czarno, albo wcale.

                                        Nie jest jednak tak, że sąd zasądza to swiadczenie zawsze i z "urzędu".
                                        • aga-kosa Re: Czy teściowa jest mamą? 15.11.14, 09:14
                                          Tak mi się pomyślało.
                                          Jeśli, któraś z młodych dyskutantek - będąca zdania, że teściowa nie jest matką urodzi syna i on się ożeni, to dyskutantka zostaje teściową, ale przestaje być matką ? wink) aga
                                          • kora3 Re: Czy teściowa jest mamą? 15.11.14, 09:26
                                            aga-kosa napisała:

                                            > Tak mi się pomyślało.
                                            > Jeśli, któraś z młodych dyskutantek - będąca zdania, że teściowa nie jest m
                                            > atką
                                            urodzi syna i on się ożeni, to dyskutantka zostaje teściową, ale p
                                            > rzestaje być matką ?
                                            wink) aga


                                            Ago - nie wiem co Twoje pytanie ma wspólnego z wymianą myśli miedzy mna a Matylda na temat możliwości roszczenia wobec powinowatych, ale skoro już je zadajesz ...

                                            Odpowiedź jest oczywista - tesciowa to jest MATKA męza/zony - aktualnych, byłych, zmarłych. Nikt tu chyba wąpliwosci nie ma, a zadane jako tytuł wątku pytanie - rozumie.
                                            Zapytałam moja mamę osobistą smile dlaczego zaproponowała swoim zięciom (kiedyś mojemu eksmęzowi i potem mojemu partnerowi mezowi mojej siostry) mówienie sobie per ty, a nie "mamo" (mój tato tak samo, ale jego już zapytać nie mogę). Powiedziała, ze to takie naturalne i tyle. Mój eksmąż bedac jeszcze aktualnym smile chciał mówic "mamo/tato" i zapytał, czy tak mógłby - a pewnie, ale moi rodzice ani tego nie oczekiwali, ani dla nich nie znaczyło to nic ponad to, że mój eksmąż tak chce ...
                                          • aqua48 Re: Czy teściowa jest mamą? 15.11.14, 12:54
                                            aga-kosa napisała:

                                            > Jeśli, któraś z młodych dyskutantek - będąca zdania, że teściowa nie jest m
                                            > atką
                                            urodzi syna i on się ożeni, to dyskutantka zostaje teściową, ale p
                                            > rzestaje być matką ?
                                            wink)

                                            A czy syn w momencie ożenku przestaje do niej mówić mamo i uważać ją za swą matkę?
                                            Teściowa nie jest matką synowej i zięcia.
                                        • matylda1001 Re: Czy teściowa jest mamą? 15.11.14, 13:27
                                          kora3 napisała:

                                          > Matyldo, myslę ze ten problem może na szerszą skalę w PL dopiero poważnie zaist
                                          > nieć. A to dlatego, że obecne osoby starsze i schorowane mają w sporej części e
                                          > merytury i renty. Za "chwilę" będzie inaczej - bo sporo ludzi nie będzie miało
                                          > tych świadczeń, gdyż pracowało na czarno, albo wcale.

                                          Oj, zmieni się... zmieni, ale i teraz już kwota emerytury czy renty przeważnie nie wystarczy na pokrycie kosztów. Moja mama pracowała przez całe dorosłe życie, większość czasu na kierowniczym stanowisku. Zmarła dwa lata temu i jej emerytura wynosiła wtedy około 1400zł. Nawet na dwa tygodnie pobytu w DPS by nie wystarczyło. Ktoś musiałby dopłacić.

                                          >> Nie jest jednak tak, że sąd zasądza to swiadczenie zawsze i z "urzędu". <

                                          Nie, ale jeśli zobowiązany spełnia kryteria to przeważnie zasądza.

                          • aqua48 Re: Czy teściowa jest mamą? 13.11.14, 12:29
                            matylda1001 napisała:

                            > aqua48 napisała:
                            >
                            > > Mylisz się Matyldo, to powinowaci również dla mego męża i dla moich dzi
                            > eci. Nie są natomiast powinowatymi dla mnie.

                            > "Powinowactwo zachodzi jedynie między małżonkiem a krewnymi drugiego małżon
                            > ka (np. wobec siostry żony), nie zachodzi natomiast między małżonkiem a powinow
                            > atymi drugiego małżonka (np. wobec szwagra żony)"

                            >
                            > Przenosząc to na Twój przykład - Twoimi powinowatymi są brat męża i jego dzieci
                            > ale żona brata (tym bardziej jej rodzice/rodzeństwo) już nie. Nie są Twoimi p
                            > owinowatymi, bo to nie krewni Twojego męża.
                            > Dla Twojego męża powinowatą jest żona brata. Rodzice bratowej - nie. Oni są pow
                            > inowatymi brata.

                            Istnieją prawne ustalenia powinowactwa, potrzebne w razie sporów rodzinnych, zazwyczaj o dziedziczenie. Istnieją również ustalenia zwyczajowe. Mnie chodzi o te ostatnie. I według nich uznaję, że mąż jest spowinowacony z teściami brata. W świetle prawa takie dalsze koligacje zwane są nawet "zimnym powinowactwem". Czyli choć przepisy prawa stosuje się jak do osób obcych, to jednak nawet prawo uznaje, że tak całkiem obce te osoby dla siebie nie są.
                            • matylda1001 Re: Czy teściowa jest mamą? 13.11.14, 21:38
                              aqua48 napisała:

                              > Istnieją prawne ustalenia powinowactwa, potrzebne w razie sporów rodzinnych, zazwyczaj o dziedziczenie. Istnieją również ustalenia zwyczajowe. Mnie chodzi o te ostatnie<

                              Ano, w ten sposób to można w poczet powinowatych przyjąć nawet stryjeczną siostrę bratanicy pierwszego męża cioci Stasismile Myślałam, że my tak na poważnie... No ale można. Swojego czasu bardzo przyjaźniłam się z córką przyjaciółki mojej mamy, jako nastolatki byłysmy wprost nierozłączne, i dla ułatwienia (bo nie chciało nam sie tłumaczyć co nas łączy) przedstawiałyśmy się jako cioteczne siostry. Wielu wspólnych znajomych do dziś tak myśli.
                              • aqua48 Re: Czy teściowa jest mamą? 14.11.14, 14:50
                                matylda1001 napisała:

                                Swojego czasu bardzo przyjaźniłam się z córką przyjaciółki mojej m
                                > amy, jako nastolatki byłysmy wprost nierozłączne, i dla ułatwienia (bo nie chci
                                > ało nam sie tłumaczyć co nas łączy) przedstawiałyśmy się jako cioteczne siostry

                                Ale nie miałaś z nią wspólnych krewnych, prawda?

                                Ja znam inną ciekawą historię. Pan poszedł na wojnę zostawiając w kraju narzeczoną. Zaginął, więc po siedmiu latach narzeczona wyszła za mąż za innego. Po dziesięciu latach od wyruszenia w bój pan nieoczekiwanie wrócił - z żoną. Obie pary zaprzyjaźniły się bardzo mocno, tak, że przyjaźń przeszła nie tylko na ich dzieci, urodzone w tym samym roku i traktujące się jak rodzeństwo, ale i na wnuki uważające się za kuzynostwo smile
                                • matylda1001 Re: Czy teściowa jest mamą? 15.11.14, 13:18
                                  aqua48 napisała:

                                  >> Ale nie miałaś z nią wspólnych krewnych, prawda? <

                                  Nie, ale nasze mamy (obie już nie żyją) były jak rodzone siostry, nawet wiele osób dostrzegało między nimi jakieś fizyczne podobieństwo. No i były naszymi ciociami. Fakt nieposiadania wspólnych krewnych nie miał znaczenia.

                                  >Ja znam inną ciekawą historię.<

                                  Piękna sprawa, ale nietypowa. Powrót narzeczonego powinien wprowadzić naturalne komplikacje.
                                  • aqua48 Re: Czy teściowa jest mamą? 15.11.14, 13:39
                                    matylda1001 napisała:

                                    > Piękna sprawa, ale nietypowa. Powrót narzeczonego powinien wprowadzić naturalne
                                    > komplikacje.

                                    Prawda? dlatego tak mi się ta historia spodobała i ta wielopokoleniowa przyjaźń która z niej powstała. A narzeczony bardzo przystojny był..
                  • kol.3 Re: Czy teściowa jest mamą? 23.10.14, 18:18
                    Nie chodziło mi o związki rodzinne tylko o dzisiejsze podejście do zwracania się do teściowych. Synowe dziś powszechnie podkreślają, ze nie wyobrażają sobie zwracania się do teściowej per mamo, bo mamę mają tylko jedną, swoją własną, a nawet takie zwracanie się do teściowej byłoby wręcz obraźliwe dla własnej rodziny, jak napisała powyżej któraś z pań. W podtekście: teściowa, jakaś obca kobieta nie zawsze życzliwa, gdzie tam do niej mówić mamo.
                    Symetrycznie rzecz ujmując, nie należy zakładać, że teściowe palą się, aby synowe zwracały się do nich per mamo, w końcu one, teściowe mają swoje własne dzieci i nie będzie im jakaś obca nieżyczliwa być może kobieta wciskać się na pozycję córki.
                    Każdy kij ma dwa końce.
            • jaster02 Re: Czy teściowa jest mamą? 07.11.14, 19:53
              Jakos nikt nie zwrócił uwagi w tej dyskusji na fakt,że forma zwracania sie do teściów nie ma nic wspólnego z umniejszaniem roli/pozycji własnej matki/ojca ale z pdkreśleniem bliskości nowego członka rodziny/synowej, zięcia/, Forma Pan/Pani do rodziców spólmałżonka jest podkreślaniem OBCOŚĆI i dystansu. Forma mamo/tato do rodziców współmałżonka w niczym nie uchybia ich własnym rodzicom.
              • posenerka Re: Czy teściowa jest mamą? 08.11.14, 11:23
                BRAWO!!!

                > Jakos nikt nie zwrócił uwagi w tej dyskusji na fakt,że forma zwracania sie do t
                > eściów nie ma nic wspólnego z umniejszaniem roli/pozycji własnej matki/ojca ale
                > z pdkreśleniem bliskości nowego członka rodziny/synowej, zięcia/, Forma Pan/Pa
                > ni do rodziców spólmałżonka jest podkreślaniem OBCOŚĆI i dystansu. Forma mamo/t
                > ato do rodziców współmałżonka w niczym nie uchybia ich własnym rodzicom.


      • jacek226311 Re: Czy teściowa jest mamą? 31.10.14, 07:42
        kol.3 napisała:

        > Wydaje się, że teściowa jako starsza i wyższa rangą od synowej/synowego pierws
        > za proponuje formę zwracania się, a synowej/synowemu jako młodszemu nie wypada
        > odmówić.
        a dlaczego nie tak ja w Stanach do tesiow mowi sie po imieniu?
        • posenerka Re: Czy teściowa jest mamą? 31.10.14, 13:31
          jacek226311 napisał:
          > a dlaczego nie tak ja w Stanach do tesiow mowi sie po imieniu?

          Bo poza Stanami istnieje świat, w którym są setki innych kultur. smile
          I tam jest inaczej... Nie gorzej, nie lepiej. Zwyczajnie - INACZEJ.
          • jacek226311 Re: Czy teściowa jest mamą? 31.10.14, 17:49
            posenerka napisała:

            > jacek226311 napisał:
            > > a dlaczego nie tak ja w Stanach do tesiow mowi sie po imieniu?
            >
            > Bo poza Stanami istnieje świat, w którym są setki innych kultur. smile
            > I tam jest inaczej... Nie gorzej, nie lepiej. Zwyczajnie - INACZEJ.
            Tylko jest mala roznica ze Stany sa w tej kulturze do ktorej pchaja sie wszyscy(no prawie wszyscy)dzrwiami i oknami,a Polska jest w kulturze z ktorej wiekszosc by wyjechala
            • minniemouse Re: Czy teściowa jest mamą? 01.11.14, 00:59
              W Stanach wcale sie nie "mowi po imieniu"
              W Stanach do tesciow mozna zwracac sie roznie, tak samo jak w PL - w zaleznosci od ukladow w rodzinie czyli takze mom, dad, lub papa (mamo, tato).

              A nawet jest dodatkowa opcja zwracania sie Mother- lub Father Smith w stosunku do tesciow
              czego w PL sie nie praktykuje - nie ma zwyczaju zwracac sie do tesciowej "mamo Kowalska".


              najprosciej jest po prostu przy pierwszej okazji spytac sie swiezo upieczonych tesciow
              "prosze powiedziec, jak zyczycie sobie aby sie do was zwracac?" - jesli nie przeszkadza komus ze moze pasc propozycja "mamo, tato".

              Jesli ktos nie ma ochoty na to nieszczesne "mamo/tato", to w odpowiedzi na taka propozycje moze grzecznie poprosic " przepraszam bardzo, ale mamo, tato mnie krepuje, czy moglabym zwracac sie do was Zofio, Karolu i proponuje abyscie zwracali sie do mnie Ewo/ Adam?"

              Minnie
                • minniemouse Re: Czy teściowa jest mamą? 01.11.14, 22:21
                  jacek226311 napisał:
                  Zalezy,ja do tesciow tak mowie, zona do sqwej tesciowej tez mowi po imieniu.Jak
                  rowniez znam kilka innych par ktore mowia tesciom po imieniu


                  nie zrozumielismy sie.

                  ktos napisal ze " a w Stanach mowi sie do tesciow po imieniu" - tak jakby innej formy sie nie stosowalo.
                  wiec prostuje - w Stanach (cytuje) "nie mowi sie do tesciow po imieniu" ,
                  mowi sie w rozny sposob:

                  1. mom, mother, dad, papa
                  2. mother Smith, father Smith etc
                  3. po imieniu

                  Minnie
            • posenerka Re: Czy teściowa jest mamą? 02.11.14, 15:22
              jacek226311 napisał:
              > Tylko jest mala roznica ze Stany sa w tej kulturze do ktorej pchaja sie wszyscy
              > (no prawie wszyscy)dzrwiami i oknami,a Polska jest w kulturze z ktorej wiekszos
              > c by wyjechala

              Myślisz, że to akurat kwestia kultury? To do konkretnie której kultury tak ciągną? Bo z tego co kojarzę to Stany to kraj wielu kultur... I akurat nie ma zasady co do nazywania teściów.
              • jacek226311 Re: Czy teściowa jest mamą? 02.11.14, 18:37
                posenerka napisała:

                > jacek226311 napisał:
                > > Tylko jest mala roznica ze Stany sa w tej kulturze do ktorej pchaja sie w
                > szyscy
                > > (no prawie wszyscy)dzrwiami i oknami,a Polska jest w kulturze z ktorej wi
                > ekszos
                > > c by wyjechala
                >
                > Myślisz, że to akurat kwestia kultury? To do konkretnie której kultury tak ciąg
                > ną? Bo z tego co kojarzę to Stany to kraj wielu kultur... I akurat nie ma zasad
                > y co do nazywania teściów.
                Zle mnie odczytalas,rtownie dobrze moglkem napisac iz Stany stworzyly taki kraj do ktorego ludzie sie pchaja drzwiami i oknami a Polska taki z ktorego wiekszosc by wybyla
                  • jacek226311 Re: Czy teściowa jest mamą? 06.11.14, 12:52
                    matylda1001 napisała:

                    > jacek226311 napisał:
                    >
                    > >Stany stworzyly taki kraj do ktorego ludzie sie pchaja drzwiami i oknami a
                    > Polska taki z ktorego wiekszosc by wybyla<
                    >
                    > Dewiza Polaków - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma wink
                    A szanowna obywatelka to eskimska?
          • lia.13 Re: Czy teściowa jest mamą? 06.11.14, 01:08
            tyle, że z tego co piszesz wynika, że cała ta AKCJA dzieje się właśnie w Stanach, więc nie dziwi mnie, że ten amerykański chłopak stanął okoniem na pomysł mówienia do polskiej matki swojego narzeczonego i przyszłego męża per "mamo". No, chyba, że to jeden wielki trolling bo cała ta historia nie trzyma się kupy.
    • claratrueba A czy mąż jest "kotkiem", "misiem" itd.? 23.10.14, 05:44
      Twoje pytanie jest pytaniem nie o to czy teściowa JEST matką bo oczywiście, że nie jest ani biologiczną, ani zastępczą, ani adopcyjną. Innych matek nie przewiduje prawo. Podobnie jak w moim pytaniu mąż/partner nie staje się domowym zwierzęciem lub zabawka pluszową.
      To jest wyłącznie pytanie o sposób zwracania się i/lub traktowania teściowej co zwykle jest ze sobą związane. I związane z relacjami z własnymi rodzicami i ich relacjami z ich teściami i tytułowaniem w tej rodzinie.
      Twierdzenie cyt:" absolutnie nie nazwie jej "
      > mamą" bo jego rodzicielka się obrazi" jest tego dowodem. Bo raczej trudno wyobrazić sobie obrażona rodzicielkę, która sama mówi do swojej teściowej "mamo" a obraża się, że jej syn używa tego samego zwrotu w odniesieniu do osoby w takiej samej relacji.
      Dlatego mi zwracanie się do mojej teściowej "mamo" przyszło bez żadnego problemu bo tak zwracali się do swoich teściowych moi rodzice, rodzice mojego męża. Naturalne przejęcie tytułu jak w naturalny sposób "pan" staje się "panem profesorem" kiedy staje się naszym nauczycielem w liceum.
      Nie ma żadnego obowiązku nazywać teściowej mamą. Ale trzeba ponieść konsekwencje przyjęcia traktowania jej jak osoby obcej przez używanie takiego zwrotu jak w stos. do osoby obcej.Czyli jeśli swoim nazewnictwem dajemy do zrozumienia, że "nie jesteś dla mnie rodziną taką jak moja" to niby dlaczego mamy spodziewać się akceptacji osoby, którą tak traktujemy? To są relacje dwustronne a nie relacje jak pan i pies, w którym zwierzę zaakceptować sposób zwracania się musi albo dostanie jeść jak nie zareaguje na zawołanie.
      Mąż syna owej pani wybrał sam, że nie chce być zaakceptowany jak ktoś "z rodziny" no to nie jest. Proste.
      Na podobnej zasadzie krewni męża/żony albo stają się naszymi wujkami/ciotkami/babciami albo jesteśmy "ciałem obcym" w rodzinie. Dodatkiem do osoby, z którą łączą kogoś więzy krwi.
      Oczywiście, za OBOPÓLNĄ akceptacją ludzie zwracają się też do siebie po imieniu lub przezwiskiem co też ma służyć podkreśleniu bliskości: "nazywam cię tak, jak nazywają cię najbliżsi bo i ja jestem teraz twoim najbliższym".
      • mim_maior Re: A czy mąż jest "kotkiem", "misiem" itd.? 23.10.14, 08:11
        Claratrueba dobrze wskazała, gdzie tkwi sedno problemu. Mówienie do teściów "mamo" i "tato" jest zwrotem grzecznościowym, podkreślającym, że traktujemy poważnie nowe więzi rodzinne. Jeśli dla kogoś słowo to ma tak duży ładunek emocjonalny, że nie może się zmusić, to obowiązku nie ma, trzeba to tylko jakoś ładnie wyjaśnić teściom, żeby się nie czuli odrzuceni (w przypadku gdy sami to zaproponowali).
        Ja bym zwróciła jeszcze uwagę na jeden problem: warto uważnie przyjrzeć się sobie i swoim relacjom z bliskimi, gdy nazwanie "mamą" czy "tatą" kogoś innego powoduje konflikty w rodzinie albo tak silny dyskomfort psychiczny, że nie da się tego traktować w kategoriach grzecznościowych.
    • lady-z-gaga Re: Czy teściowa jest mamą? 23.10.14, 08:22
      Teściowa jest mamą męża i to jemu głównie ( a teściom przy okazji) okazujemy, że po ślubie tworzymy rodzinę.
      Jesli czyjaś matka mogłaby obrazic się za zwracanie się "mamo" do teściowej, to ja tej ososbie bardzo, bardzo współczuję chorych układów rodzinnych.
      • claratrueba Re: Czy teściowa jest mamą? 23.10.14, 09:50
        Jesli czyjaś matka mogłaby obrazic się za zwracanie się "mamo" do teściowej, to ja tej ososbie bardzo, bardzo współczuję chorych układów rodzinnych

        Pytanie tylko, czy faktycznie owej matce przyszłoby do głowy się obrażać czy jest jest jedynie domniemanie jej syna.
        W kwestii "jak zwracać się do teściowej" to było tu sporo wątków- wypowiadały się synowe, zięciowie, teściowe i teściowie ale "obrażonej matki" to chyba nie było nigdy.
          • aga-kosa Re: Czy teściowa jest mamą? 23.10.14, 18:10
            Mam pytanie do młodzieży: Mamo do teściowej nie przejdzie przez gardło a : MAMO ADAMA, lub MAMO EWUNI - przejdzie?
            Jeśli do teściów mówimy PAN/PANI - jak zwracamy się do siostry teściowej - też PANI?, jak do kuzynostwa współmałżonka...
            Jak poprosić matkę współmałżonka aby podczas naszej nieobecności zajęła się naszym dzieckiem: "Mam prośbę do pani, żeby pani przyszła/ przyjęła nasze dziecko do popilnowania... smile aga
            • claratrueba Re: Czy teściowa jest mamą? 24.10.14, 06:22
              matylda1001 napisała:

              > nowamama2 napisała:
              >
              > > Nie chodzi o obrazę. Ja w życiu nie powiedziałabym do tesciowej mamo, bo
              > głupio bym się czuła w stpsunku do prawdziej biologicznej matki...<
              >
              > I to jest właśnie chore podejście

              No może "chore" to przesada.
              akurat znam taki przypadek osoby, która unikała zwracania się do teściowej "mamo" co powodowało sytuacje dość dziwne- np. zwracanie się do męża "czy twoja mama mogłaby..." w obecności owej "twojejmamy" lub "może byśmy..." co w większym gronie powodowało nieporozumienia, lub unikanie teściowej w celu unikanie zwracania się.
              Powody były dwa: dziewczyna straciła ojca jako dziecko, więc więź z matką była silniejsza, jest to osoba bardzo trudno nawiązująca kontakty z nowymi osobami, dla której każdy kontakt z kimś, kto nie jest matką, ciotką, wujkiem znanymi od zawsze jest stresem.
              O zwracanie się do teściowej "mamo" poprosiła sama owa matka biologiczna bo ona z kolei czuła się głupio, że zachowanie córki powoduje dziwaczne sytuacje.
              • matylda1001 Re: Czy teściowa jest mamą? 24.10.14, 20:33
                claratrueba napisała:

                > No może "chore" to przesada.<

                Jaka tam przesada... "mamo" to tylko słowo, jest tysiąc innych sposobów na wyróżnienie matki spośród reszty świata. Moja bardzo bliska koleżanka przez całe życie, od najwcześniejszego dzieciństwa zwracała się do matki po imieniu. Babcia i matka tak sobie zażyczyły (to długa i skomplikowana historia, coś jak w siódmym przykazaniu "Dekalogu" Kieślowskiego) ale więź między nimi była bardzo silna, aż do śmierci matki kilka lat temu. Nie wiem jak koleżanka zwracałaby się do teściowej gdyby ją miała (nie wyszła za mąż), ale gdyby mówiła "mamo" to słowo to byłoby jedynie tym, czym naprawdę jest - zwrotem grzecznościowym.

                > akurat znam taki przypadek osoby, która unikała zwracania się do teściowej "mamo" <
                >dziewczyna straciła ojca jako dziecko, więc więź z matką była silniejsza<

                Ojciec innej mojej koleżanki zmarł, gdy ona miała niecały rok, matka nigdy nie związała się z innym mężczyzną, czyli koleżanka praktycznie nigdy ojca nie miała, nawet ojczyma. Gdy sama wyszła za mąż, mówienie do teściowej 'mamo' wyszło jej naturalnie, natomiast bardzo długo nie potrafiła powiedzieć do teścia - 'tato'. Po prostu nigdy, do nikogo nie zwracała się w ten sposób, chociaż przez całe życie o tym marzyła, a jak już miała do kogo, to wystąpiła jakaś blokada.

                >> O zwracanie się do teściowej "mamo" poprosiła sama owa matka biologiczna bo ona z kolei czuła się głupio, że zachowanie córki powoduje dziwaczne sytuacje.<

                No i tak zachowałaby się każda mądra matka. Wątpię, żeby któraś chciała być powodem niesnasek w nowej rodzinie własnego dziecka.

      • abece_pl Re: Czy teściowa jest mamą? 24.10.14, 00:44
        Mam ochotę kliknąć "lubię to". Trafnie ujęte.
        Mówiąc "mamo" do teściowej okazujesz przede wszystkim miłość i szacunek mężowi. Wsjo. Moja mama chyba by mnie wydziedziczyła, gdyby usłyszała, że mówię do teściowej per "proszę pani" wink
    • vermieter oczywiscie, że teściowa jest mamą, 23.10.14, 19:48
      ale swoich dzieci wink
      Przypomniało mi się, jak było u mnie.
      Ożeniłem się ca. .... lat temu. W trakcie "chodzenia" stanowczo zażyczyłem od rodziców dziewczyny, żeby do mnie zwracali się po imieniu (jeszcze nie było nawet planów).
      Po ślubie teściowie zaproponowali to samo i byliśmy wszyscy na ty.
      Ślub i wesele były ciche i spokojne (nie, nie, żadna ciąża itp.), po jakimś czasie teść pochwalił się swojej rodzinie na kartce z życzeniami świątecznymi, że ma syna.
      I pewnego dnia zwaliła się cała jego rodzina, żeby oglądać dzidziusia, bo tak to zrozumieli. smile))
      P.S. Dla zdumionych: Telefony komórkowe pojawiły sie dużo później, telefony stacjonarne były wówczas rzadkościa, nawet w dużych miastach.
    • chris1970 Re: Czy teściowa jest mamą? 24.10.14, 15:11
      Mówienie "mamo" do teściowej niejako nie jest nową modą ani fanaberią.
      Najprawdopodobniej w Polsce i w języku polskim tak od wieków się zwracano do matki współmałżonka.
      100% znanych mi par w rodzinie, czy to wśród znajomych w ten sposób się zwraca.
      Jakoś tyle matek przez pokolenia znosiło fakt, że ich dziecko mówi do innej kobiety "mamo". Ba, nawet same to robiły lub nadal robią, jeżeli jest w rodzinie babcia czy prababcia.
      Jak dla mnie, to jest przewracanie ustalonego świata i pewnych norm społecznych wypracowanych przez lata.
      Na miejscu teściowej, do wybranka syna zwracałbym się bezosobowo typu, niech weźmie, czy zje zupy. A do siebie zwracać niech zażąda per pani Joanno, a nie Joanno czy tam Joasiu.
      Na zasadzie, po imieniu do mnie zwracają się koleżanki w równym mnie wieku smile
        • agulha Re: koleżanki są zawsze młodsze 25.10.14, 00:47
          Nie "już". Znana jest anegdota z czasów ostatniego naszego króla. Otóż w wąskiej uliczce wjechały naprzeciwko siebie dwie karety z damami szlachetnych rodów. Żadna nie chciała ustąpić, czyli kazać zawrócić swojej karety, a minąć się nie dało. Każda chciała dowieść, że jej ród lepszy. Po rozstrzygnięcie posłano do króla. Po otrzymaniu wiadomości obie karety zawróciły i odjechały.
          Rozstrzygnięcie brzmiało: "Młodsza niechaj ustąpi" smile.
      • bene_gesserit Re: Czy teściowa jest mamą? 25.10.14, 11:14
        chris1970 napisał:

        > Mówienie "mamo" do teściowej niejako nie jest nową modą ani fanaberią.
        > Najprawdopodobniej w Polsce i w języku polskim tak od wieków się zwracano do ma
        > tki współmałżonka.
        > 100% znanych mi par w rodzinie, czy to wśród znajomych w ten sposób się zwraca.

        Szantaż emocjonalny, podejrzewam, jest jeszcze starszy niż obyczaj mówienia do teściowej 'mamo'. Co nie oznacza, ze jest obowiązkowym sposobem reakcji na nowe radosne wydarzenia w zyciu dzieci, nie uważasz?

        > Na miejscu teściowej, do wybranka syna zwracałbym się bezosobowo typu, niech we
        > źmie, czy zje zupy.

        Yhyy, tego typu zemsta dokonana na osobie, którą jej syn kocha, na pewno polepszy ich wzajemne relacje big_grin Nie mówiąc o tym, ze świetnie świadczyłaby o dojrzałości emocjonalnej mamus.
    • bene_gesserit Re: Czy teściowa jest mamą? 25.10.14, 11:11
      Myślę, ze pytane jest źle postawione.

      Opisanej tu pani, mam wrażenie, nie chodzi o to, zeby być mamą dla tego chłopaka. Ona chce w tym związku rządzić. 'Jest tak, jak chcę, albo cofam swoje błogosławieństwo' oznacza mniej-wiecej tyle, co 'ja tu jestem najważniejsza'. Fakt, ze chodzi o związek homoseksualny, może dodawać sprawie dodatkowy poziom interpretacji - być może mamie chodzi o to, zeby nadal była najważniejszą kobietą w życiu syneczka. Brr.

      Nie odcięta pępowina może się z czasem stawać coraz krótsza, o ile dzieciak (bo w takim wypadku na rodzica trudniej liczyć) się nie opamięta i się nie zerwie. Tego mu życzę. A wnuki, oczywiście, mieć może, o ile chłopaki się na to zdecydują smile
    • posenerka Re: Czy teściowa jest mamą? 25.10.14, 12:56
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
      SV nie odpowiedziało, trzeba kierować się rozumem a rozum to też chyba tradycja?

      Moim zdaniem znajoma ma teraz dwóch synów a nowy syn (i stary też) ma dwie mamy. Tak się tworzy rodzinę.
      Jest żona, mąż, dziecko a potem to dziecko dokłada nowe dziecko i nową żonę i męża i pod nimi jest wspólny wnuczek, który tych na górze nazywa równo babcią i dziadkiem więc ci pod spodem równo tych na górze nazywają mamą i tatą... A potem drzewko spokojnie rośnie. wink
    • stara-a-naiwna Re: Czy teściowa jest mamą? 25.10.14, 21:33
      nie wiem co mówi SV
      ja do mamy mojego faceta mówię per pani
      proponowała mamo, ale przez gardło by mi nie przeszło - lubię ją, szanuje, fajna, pracowita z niej babka, nie wtrąca się itd
      ale przez gardło by mi nie przeszło powiedzenie mamo

      bo to dla mnie nie jest mama - to nie jest moja mama
      dla mnie było by to bardzo sztuczne , nienaturalne i wbrew mnie samej

      niezależnie że kochamy się w związku, mogą z nią spędzać święta, wakacje, zapraszac do siebie, odwiedzac, pomagać itd
    • kora3 Re: Czy teściowa jest mamą? 27.10.14, 07:02
      temat już tu chyba poruszany i chyba nie raz.
      To, jak się ludzie zwracają do teściów zależy od: ich chęci, przyjętego w ich i partnera rodzinie zwyczajów, stopnia ulegania tymze zwyczajom, tradycjom itd.
      Nie ma niczego złego w mówieniu teściom "mamo/tato" jeśli obie strony tak chcą, nie ma także niczego złego w zwracaniu się do nich inaczej.
      W tej konkretnej sytuacji - trudno powiedzieć, czy matka partnera syna znajomej Twej istotnie byłaby niezadowolona, czy wręcz urazona tym, że syn mówiłby do mamy partnera "mamo". Być może ów partner nie potrafił powiedzieć wprost, że nie czuje takiej potrzeby, więc zasłonił" się matką.
      Ja do moich teściów nie mowilam "mamo/tato" pomimo propozycji z ich strony. Nie miało to nic wspólnego z tym, że moi rodzice obraziliby się, gdybym mówiła. Po prostu nie czułam takiej potrzeby i dla mnie takie coś brzmiałoby sztucznie. Mój eksmąż mówił do moich rodziców "mamo/tato" i wcale mi to nie przeszkadzało.
      Nie widze potrzeby hołdowania tradycji, która mi się nie podoba, ale jeśli ktoś chce, to przecież może.
      Dla mnie najbardziej naturalne jest mówienie sobie z teściami/rodzicami partnera po imieniu i takoż jest u nas smile Dla nas i naszych mam jest to całkowicie naturalne.
        • f.l.y Re: Czy teściowa jest mamą? 27.10.14, 19:39
          jestem 'świeżą' teściową smile

          synową moją kochaną traktuję jako córkę, która weszła do mojej rodziny, jest kochana przez mojego syna - teraz tworzą wspólną rodzinę - jak inaczej? smile

          uszanowałabym, gdyby nie mówiła mi 'mamo' - nie rozmawiałyśmy o tym nigdy, ale powiem Wam, że zrobiło mi się bardzo miło, gdy pierwszy, drugi i kolejny raz zwraca się do mnie w ten sposób (być może jest to w skrócie od 'mamo mojego męża' nie wiem)

          natomiast jako matka swojego syna, nie mam nic przeciwko, żeby on mówił mamie synowej mamo...
          to tylko powód do radości, że ta druga mama przyjęła go jak syna do ich rodziny...

          Dziewczyny drogie, jeśli tylko traficie do dobrych rodzin, do ludzi, którzy Was pokochają jak własne dzieci to w czym problem?

          no chyba, że po jednej albo po drugiej stronie trafi się jakaś cholera... wink
          • nn33 Re: Czy teściowa jest mamą? 27.10.14, 20:05
            Fajnie powiedziane z tą cholerą. A może sobie samemu zadać pytanie jak byśmy chcieli aby nasze synowe czy zięciowie mieli się do nas zwracać? Ja pewnie niedługo zostanę teściem i nie zastanawiałem się nad tym ale tak teraz sobie myślę , że nie chciałbym aby przyszły zięć mówił mi tato
            • sojer2006 Re: Czy teściowa jest mamą? 28.10.14, 09:22
              Jako synowa mówię do teściowej mamo i mnie to nie przeszkadza (ani mojej mamie),mojej synowej zaproponowałam mówienie mamo lub po imieniu. Mówi mi po imieniu, trochę było mi przykro że tak wybrała, ale trudno , sama zaproponowałam. Moja przyjaciółka miała przez lata problem jak mówić, mówiła bezosobowo, aż problem się "rozwiązał" teściowa zmarła. Ja tak nie chciałam rozwiązywać problemu.
          • golden_rain Re: Czy teściowa jest mamą? 27.10.14, 20:30
            Jestes normalna i tu jest sedno problemu. Moja tesciowa jest bardzo nieprzyjemna i specyficzna osoba, ale ze wzgledu na milosc do jej syna oraz ze wzgledu na dobre przyszle relacje chcialam by bylo "dobrze" lub conajmniej "poprawnie" i zaproponowalam, ze moze bym mogla sie teraz (po slubie) zwracac do niej "mamo". To co uslyszalam, ze co ja sobie wyobrazam...zrobilo mi sie bardzo przykro. Problem jest tu glebszy, bo ta kobieta wprost mi zarzuca, ze zabralam jej partnera (bo ze woim mezem juz nie zyje od lat) i stad mysle, ze w normalnych relacjach lub choc poprawnych mozna sobie delikatnie wyjasnic jak bedziemy sie do siebie zwracac i nie musi byc to per "mamo". Jednak teraz to boje sie cokolwiek powiedziec do tej kobiety... Zazdroszcze takiej tesciowej - normalnej.
          • kora3 to nie jest problem Fly 28.10.14, 11:36
            f.l.y napisała:

            > Dziewczyny drogie, jeśli tylko traficie do dobrych rodzin, do ludzi, którzy Was
            > pokochają jak własne dzieci to w czym problem?


            w każdym razie ja nie rozpatruje tego w kategoriach "problemu". Nie jest tak, że traktowałabym takie mówienie jako jakąś "zdradę" wobec własnych rodziców, czy też im mogłoby się to nie podobać. Najzwyczajniej i po prostu nie hołduję zasadom, które mi nie odpowiadają i są dla mnie sztuczne. A sztuczne byłoby dla mnie mówić "mamo" do osoby, która nie jest moja mamą i tyle. Nie ma to nic wspólnego z niechęcią do kogoś. Do mego ojczyma mówiłam całe życie "tato" i traktowałam go jako ojca, a on mnie, jak swoje dziecko. Ale on naprawdę uczestniczył w moim zyciu jako ojciec. Trudno byłoby mówic mi "tato" np. do człowieka, z którym teraz po śmierci mego taty związałaby się moja mama. To byłoby mąż/partner mamy, a nie mój ojciec. Tak samo traktuję zwracanie się do teściów.
            Matka mojego partnera to przemiła i ciepła osoba i naprawdę nie mogę złego słowa na nią powiedzieć. Dla niej całkiem naturalne jest mowienie sobie ze mną i ze swoim zięciem po imieniu. Podobnie rzecz traktuje moja mama i traktował mój tato.
    • brokje Re: Czy teściowa jest mamą? 29.10.14, 12:12
      Zalezy od osoby..
      Mi np przez gardlo przejsc nie moze 'mamo' do tesciowej, Pani tym bardziej... idealnym rozwiazaniem okazalo sie mowienie po imieniu. Ale z kolei moj maz mowi do moich rodzicow per mamo I tato...
    • straszny.upal Re: Czy teściowa jest mamą? 29.10.14, 13:12
      Mowie do teściowej i teścia na "Ty" - zażyczyli sobie jeszcze przed ślubem. Moi rodzice tak samo od mojego męża. Niekoniecznie trzeba przy tym wymieniać imię. Poprzednia teściowa życzyła sobie "mamo". Dla mnie nie było problemem się dostosować, zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku, natomiast jakieś chore brednie że "matka jest tylko jedna" są śmieszne dla mnie. Wiadomo, że jest, nikt tego nie neguje. A nazewnictwo teściów zależy od tradycji, kraju, oraz wewnętrznych ustaleń. Pani z posta jest lekko przewrażliwiona - zaakceptowala jakos bez problemu gejostwo syna i malzenstwo z facetem, a ma problem z nie mówieniem "mamo" przez zięcia? sory ale mnie się to kupy nie trzyma i wygląda na dziennikarską podpuchę.
      • solaris_1971 Re: Czy teściowa jest mamą? 29.10.14, 13:28
        "Mówienie do "obcych bab" - "mamo" oznacza, że traktujemy naszą wybrankę / naszego wybranka - poważnie. Chcemy być w jednej rodzinie. Razem. "

        Ja tu widze najwazniejszy problem. Malzenstwo to zwiazek dwoch osob, czlowiek sie zeni / wychodzi za maz za jedna oosbe a nie za cala rodzine.
        Poza tym jak to ktos tutaj bardzo sensownie zauwazyl,. tesciowie nie zwracaja sie do zieciow / synowych per corko / synu.
        • majaa Re: Czy teściowa jest mamą? 29.10.14, 16:19
          solaris_1971 napisała:


          > Ja tu widze najwazniejszy problem. Malzenstwo to zwiazek dwoch osob, czlowiek s
          > ie zeni / wychodzi za maz za jedna oosbe a nie za cala rodzine.


          I właśnie takie myślenie najczęściej prowadzi do konfliktów. Osoba, z którą się wiążesz nie pojawia się znikąd. Jest częścią jakiegoś "swojego świata", z którym w pewnym sensie i stopniu zawsze będzie związana. Podobnie, jak Ty ze swoją. Jeśli Ty lub Twój partner wzajemnie czujecie się w "Waszych światach" obco, to tak naprawdę żadnej ze stron nie jest w tej sytuacji przyjemnie i komfortowo.
    • free-didi Re: Czy teściowa jest mamą? 29.10.14, 13:45
      Oczywiście, że jest "mamą" i dla mnie i dla męża jest... mamą męża smile

      Moja jest: Mamusią, Mamunią, Mamcią, itp., poza tym zwracam się do niej per "Ty",
      teściowa jest: "Mamą" (w zastępstwie "Pani") czyli matką mojego męża i nic poza tym - inaczej być nie może - ja też nie jestem dla niej "córką", a jako, że alternatywą jest mówienie po imieniu (co jakoś nam nie pasiło) lub per "Pani" (bo niby jak inaczej per "teściowa"?) - to chyba jest to jedyne zdroworozsądkowe podejście do sprawy, bo "pani" to jest za płotem.

      I tak jest: Mamo (w domyśle męża), ale tylko w zwracaniu się bezpośrednio do niej - o niej zawsze tylko per "teściowa".

      Inna sprawa, że jeśli trafiłaby mi się jakaś wredna teściowa to raczej nawet formalne "Mamo" by mi nie przeszło przez gardło.
    • matylda1001 Re: Czy teściowa jest mamą? 30.10.14, 02:22
      Czytam odpowiedzi i nadziwić się nie mogę. Gdzie są te wszystkie teściowe, które tak ochoczo przechodzą na "ty" ze swoimi synowymi i zięciami. Mam znajomych w różnym wieku, pochodzących z różnych środowisk i nie słyszałam jeszcze, żeby ktoś to praktykował. Przyjęte jest "mamo", jako zwrot grzecznościowy. Zdarza się, że ludzie zwracają się do siebie bezosobowo, ale po imieniu to chyba tylko na filmach, i to tylko na niektórych. A! znam jeden przypadek gdzie synowa do teściowej zwraca się "pani", no ale stosunki są tam chłodne i widują się sporadycznie.
      • kora3 Mam odmienne obserwacje w temacie 30.10.14, 05:09
        Miła Matti, prawdą jest ze bardzo wiele osób w wieku różnym mówi do swoich teściowych/teściów mamo/tato. Z moich obserwacji wynika, ze w pokoleniu zbliżonym do pokolenia moich rodziców zdecydowana większość (choć wyjątki są), w następnym czyli moim - także większość, ale wyjątkow smile jest już więcej. Natomiast trzeba chyba zdać sobie sprawę, że teściowymi i teściami są już ludzie z mego pokolenia i oni mają inne podejsdcie do tematu podobnie jak ich synowe czy zięciowie.
        O ile pamiętam z rozmów z ludźmi z "okolic" mego wieku w czasach zakładania poważnych związków (pierwszych), to wielu miało problem z tym "mamowaniem/tatowaniem" teściom, ale niewielu miało odwagę, siłę przebicia itd. by temu nie ulegać.
        Teraz, gdy sami zostają teściami nie czują potrzeby, by zięć, czy synowa na się im "mamowali/tatowali" i często proponują mówienie sobie wzajemnie per ty. Z kolei dzisiejsi młodzi małżonkowie też już nie czują takiej presji na to sztuczne zwracanie się.
        Ma tu wiec znaczenie kwestia pokoleniowa.

        Jeśli o mnie chodzi to fakt, byłam jedna z nielicznych zon z mego pokolenia, która do teściów mówiła per pani/pan. Tym było to dla niektórych dziwniejsze, ze mój eksmąż mówił do moich rodziców mamo/tato. Mnie kompletnie nie przeszkadzało bycie w mniejszości smile nie mam pedu owczego, a moi teściowie to zaakceptowali (nasze stosunki nim doszło do znanych ci nieporozumień były raczej standardowe).
        Natomiast teraz nie zauważam, by w ludziach jakieś wielkie zdumienie budził fakt, ze mowię matce mego partnera na ty, a on mojej. W przypadki tej ostatniej "pary" to jak dla mnie mówienie "mamo" przez faceta do kobiety 12 lat odeń starszej (czyli w naszej kulturze nijak normalnie matką tegoż być niemogącej) byłoby mega sztuczne i głupawesmile. Z kolei mama mojego partnera ze swoim zięciem od lat dwudziestu paru mówi sobie od początku na ty z jej inicjatywy, wiec dlaczego miałoby być inaczej ze mną. Istotnie, w swoim pokoleniu (pani 70 +) jest ona jedna z nielicznych z takim podejściem, ale tylko w Polsce. ) W stanach, gdzie spędziła sporo lat zycia nikt się temu nie dziwił, bo ...większość tak "miała" smile
        • ankac23 Re: Mam odmienne obserwacje w temacie 30.10.14, 14:20
          . ..."Gdzie są te wszystkie teściowe, które tak ochoczo przechodzą na "ty" ze swoimi synowymi i zięciami"... - pyta Matylda.
          W "Modzie na sukces" i innych amerykańskich gniotach. A ci, którym przez gardło nie może przejść słowo mama do teściowej, albo nie mieszkają w Polsce, albo chcą być tacy łamerykańscy..
          • kora3 Re: Mam odmienne obserwacje w temacie 30.10.14, 14:36
            moim zdaniem ponoszą Cie jakies niezdrowe emocje. Ludzi z mego pokolenia i nieco starszych do 10 lat, którzy mówią sobie z połówkami swoich dzieci na ty na ogół jeszcze przed slubem., czy wspólnym zamieszkaniem tychże jest cala masa. Tak jest po prostu wygodniej i bardziej naturalnie wg nich i ja ten pogląd podzielam. osobiście mi natomiast nie przeszkadza, gdy ktoś mówi teściom mamo/tato, bo co mi do tego, przecież to ich sprawa, tych ludzi.
            Owszem, wg mnie nieco zabawnie brzmi "mamo" w wykonaniu faceta - meza córki do matki tejże, gdy jest w okolicach wieku swej teściowej, albo i starszy (są takie przypadki), ale nie przyszłoby mi do głowy tego komentować. Tak samo nie pojmuję komentowania sytuacji, gdy ktoś mówi teściom pan/pani, czy po imieniu. To sa czyjes relacje i czyjaś sprawa, jak je uklada
              • kora3 Re: Mam odmienne obserwacje w temacie 30.10.14, 15:06
                Owszem, ale podyskutować przecież możemy smile Tylko na jakims poziomie, a nie sypiac złośliwościami albo tekstami rodem z magla.
                A dyskutując na ten temat, nie po raz pierwszy na tym forum zresztą, warto siegnąc nieco do genezy nazywania teściów mamo/tato. Otóż źrodlem tego nazewnictwa jest m.in to, że dawniej w rodzinach chłopskich było tak, że to kobieta "wchodziła" do rodziny meża, zamieszkiwała z nią i miała z zalozenia pomagać teściowej w prowadzeniu gospodarstwa. Dlatego też niejako stawała się córka teściów i nazywała ich ojcem i matka. W druga strone to nie działało, ziec nie mówił teściom mamo/tato, tylko na ogół "wy" co było chłopskim odpowiednikiem zwracania się wzajemnie per pan. Dośc jaskrawo widać to w "Chłopach" np. Stary Boryna mówi przez "wy" Dominikowej, także po slubie z Jagną. Hanka żona Antka mówi mu "tato", ale jej mąż Antek jej ojcu mówi "wy", podobnie zwraca się ziec Boryny do niego
                • matylda1001 Re: Mam odmienne obserwacje w temacie 12.11.14, 10:49
                  kora3 napisała:

                  >Dośc jaskrawo widać to w "Chłopach" np. Stary Boryna mówi pr"wy" Dominikowej, także po slubie z Jagną. Hanka żona Antka mówi mu "tato", ale jej mąż Antek jej ojcu mówi "wy", podobnie zwraca się ziec Boryny do niego<

                  Korciu smile Obok "Chłopów" obojętnie nie przejdę.
                  Hanka i Antek, zarówno o własnych ojcach jak i teściach mówią "ociec" w rozmowach prowadzonych między sobą, opowiadając o nich. Natomiast nie ma sytuacji, żeby któreś z nich zwracałoby się w ten sposób bezpośrednio do teścia, a "tato" to Hanka nawet do własnego rodziciela nie mówi. Dorosłym dzieciom chyba nie wypadało. Józka do Boryny mówi "tatulu" ale też w formie "wy" ("tatulu, kupcie mi" albo po prostu "wy") Tak chyba wyrażano szacunek należny wszystkim rodzicom. Podobnie kowal - w rozmowach "ociec" a bezpośrednio "wy". Taki był zwyczaj, po prostu. Boryna i Dominikowa... W dzisiejszych czasach, gdyby zięć był starszy od teściowej, trudno by mu było mówić "mamo". No, ta mama" też pewnie niechętnie by na to przystała wink Dominikowa musiała być sporo młodsza od Boryny, ale wychowani w tej samej wsi znali się "od zawsze", zawsze tak się do siebie zwracali (może z wyjątkiem najmłodszych lat), więc tak zostało, a i to Boryna raz robi wyjątek, oto na zrękowinach w karczmie.
                  Dominikowa obiecuje - Wasza Jagusia, Macieju, wasza.
                  a Boryna na to - Bóg wam zapłać, matko, za córkę.
                  Nawet ułapił ją za szyję i ucałował smile
                  Tu można się spierać, czy słowo "matko" wyrażało "matko Jagusi", czy słowem tym uznał w Dominikowej teściową. Ja stawiam na to drugie. No i "Macieju". Dominikowa często zwraca się w ten sposób do zięcia, on nigdy nie mówi "Marcjanno".

                  Zresztą jeśli lubisz "Chłopów" w sposób szczególny to serdecznie zapraszam:
                  forum.gazeta.pl/forum/f,86481,Ale_wies_Chlopi_Reymonta.html
                  • aqua48 Re: Mam odmienne obserwacje w temacie 12.11.14, 14:41
                    matylda1001 napisała:

                    >W dzisiejszych czasach, gdyby zięć był starszy od
                    > teściowej, trudno by mu było mówić "mamo". No, ta mama" też pewnie niechętnie
                    > by na to przystała wink

                    Hmm, znam taki przypadek. Teść młodszy od "nowego" zięcia uparcie zwraca się do niego per: teściu, poprawia go żona - to twój zięć, na co pan z rozżaleniem, ale to on jest starszy...
                  • kora3 Re: Mam odmienne obserwacje w temacie 12.11.14, 18:46
                    Matyldo, pisząc o zwracaniu się w formie WY mam na myśli niekoniecznie literalne mowienie "wy", bo przecież dziwacznie brzmiałoby także wówczas "po coście WY przyszli" bez zwracania się jakos personalnie. Jest zatem "Macieju", ale "piękne macie zbiory z tym roku" - czyli nadal forma chłopskiego "panie". owszem - tak zwracały się także nierzadko dzieci do rodziców własnych tyle, ze nie imieniem, a "ojcze, matko" - "matko, dacie mi na wyprawę coś tam?" - "dacie" jest zdeterminowane przez "wy", bo wszak "matka" to liczba pojedyncza.

                    Lubię "Chłopów", ale nie jakoś pasjami, czytałam kilka razy, ale ostatni już dość dawno...)

                    Nawiasem mówiąc zwyczaje mówienia do rodziców i dziadków (własnych) także ulegają zmianom. Mój kochany dziadzio zmarł, gdy miałam 30 lat. Nie pamiętam, by zwróciła się doń w formie "dziadku, kup/daj/powiedz mi to" "niech dziadzio mi kupi/da/powie" - przy czym mój dziadek nie był osobą szczególnie sędziwą, jak na mojego dziadka (tzn. nie został moim dziadkiem w wieku 70 lat np.). u as na Śląsku taki był zwyczaj mówienia do dziadków, a także dzieci z pokolenia moich rodziców do swoich rodziców. Np. moja mam też mówiła do swego ojca i matki w ten sposób. Natomiast już od swoich dzieci pokoleni8e moich rodziców tego nie oczekiwało, od wnuków także nie oczekuje.
                    Uprzedzając - dla mnie naturalne było takie zwracanie się do dziadków, ale nie uważam, by zwracanie się preferowane obecnie było objawem lekceważenia dla rodziców czy dziadków. Po prostu - czasy się zmieniają i tak jak już nikt do księdza nie mówi "dobrodzieju", ani do hrabiego z tytułem "proszę jasnie pana", tylko o ile sytuacja tego wymaga "panie hrabio" , tak i nie zwracają się dzieci do rodziców i dziadków w osobie trzeciej.
            • aleksandria65 Re: Mam odmienne obserwacje w temacie 30.10.14, 15:22
              Forma pan/i po zawarciu formalnego związku - według mnie jest nie do przyjęcia. Tradycja stawia formę mamo/tato, oczywiste jest, że matkę/ojca ma się jednego, ale z miłości do współmałżonka/i uważam jak najbardziej jest to do zaakceptowania! Pomyślcie jaki przykład dacie dzieciom mowiąc do ich ukochanej babci/dziadka pan/i....
              • kora3 Re: Mam odmienne obserwacje w temacie 30.10.14, 23:03
                dwie kwestie. pierwsza - co Ty masz do twierdzenia czy u kogoś INNEGO to czy owo w tym temacie jest nie do przyjęcia - nie rozumiem. To nie Twoja sprawa.
                Możesz tu mówic tylko o sobie i swoich relacja z teściami. czy synową/ zięciem. a po drugie - w temacie właśnie synowej/zięcia - co takiego im zroibiłabys, gdyby nie zechcieli mówci Tobie "mamo" - strzeliła focha ;D?
      • sl-14 Re: Czy teściowa jest mamą? 07.11.14, 17:26
        Halo, ale mówienie na ty (Kasiu), mówienie oficjalnie na pani (pani Katarzyno) i mówienie "mamo" do teściowej, to są trzy różne rzeczy. Jak dla mnie pierwsza jest ok, druga też, chociaż świadczy o jakimś dystansie lub nie do końca poprawnych stosunkach, ale nigdy nie zwróciłabym się "mamo" do innej osoby, niż moja Mama.
      • a_weasley Spotkałem tykającego zięcia 22.11.14, 19:44
        Matylda1001 napisała:

        > Gdzie są te wszystkie teściowe, które tak ochoczo przechodzą na "ty"
        > ze swoimi synowymi i zięciami. Mam znajomych w różnym wieku,
        > pochodzących z różnych środowisk i nie słyszałam jeszcze,
        > żeby ktoś to praktykował.

        Znam taki przypadek, ale tam wcale to nie wynika z jakiejś szczególnej zażyłości, lecz stąd właśnie, że stosunki przed ślubem (też delikatnie mówiąc) nie były za dobre i prędzej by się zięć udusił, niż by mu "mamo" przeszło przez gardło. Poza tym zaś teściowa czuje się wiecznie młodo (choć, delikatnie mówiąc, wcale wiecznie młodo nie wygląda), a to by ją postarzało.