vitadea
04.12.14, 09:02
Opowiedziane przez moją przyjaciółkę, nauczycielkę liceum. Projekt unijny, wyjazd młodzieży (większość już prawie pełnoletnia) na "zieloną szkołę", zajęcia m.in. z pracownikami uczelni, w domu młodzieży czy czymś takim. Pracownicy naukowi dojeżdżają na całodzienne zajęcia. W południe przerwa na obiad, stołówka, stoliki pięcioosobowe, miejsc "na styk" więc jedna z uczennic zostaje zmuszona usiąść przy jednym stoliku z nauczycielkami i tymi doktorami z uczelni. Panna prawie 18 lat, b.dobra uczennica, choć nieśmiała, wyraźnie izolująca się od reszty. Wieczorem telefon do mojej przyjaciółki od matki tej dziewczyny, dlaczego jej "dziecko" jest zmuszane do siedzenia przy jednym stoliku z "dwoma obcymi facetami", że tak się tym zestresowała, że nic nie zjadła

DDD Przyznam, że byłam w szoku. Aha, dodam, że przyjaciółka od razu przepytała matkę skąd ten lęk, czy została kiedyś skrzywdzona itd, ale dowiedziała się że nie, po prostu dziewczyna jest "chorobliwie nieśmiała i bardzo wrażliwa"

DD Pannica prawie dorosła. Niedługo pójdzie zapewne na studia. I ta "troskliwa" mamusia. Przewrażliwieni rodzice i delikatna młodzież, to zapewne temat rzeka. Nie wiem, czy to jest problem SV, ale ciekawa jestem, jak byście rozwiązali tę sytuację

napiszę potem, jak to rozwiązała moja przyjaciółka.