Dlaczego studenci nie umieją się zachować?

23.01.15, 14:32
Dużo ostatnio pojawia się tutaj wątków o uczelni i wykładowcach, a i też można znaleźć filmiki instruktażowe w sieci pt. SV na uniwersytecie – prawie każda uczelnia taki zamieszcza, a niektóre mają obowiązkowe zajęcia z SV! No, ale skoro każdy studiuje, a w szkołach dobrych manier nie uczą… to i dużo problemów się pojawia w kontaktach „prywatnych” z prowadzącymi, tzn. poza salą wykładową, np. w stołówce.

I ja dorzucę swoją cegiełkę. Taka głupia sytuacja. Mieliśmy ostatnio wyjazd studyjny, dwudniowy, kilkanaście osób. Z nami był jako opiekun dość młody profesor (uczelniany), bardzo wymagający i niestety przez to ogólnie nielubiany (potrafi oblać połowę roku). Problem był podczas posiłku, bo nagle się okazało, że nikt nie chce siedzieć przy stole obok tego wykładowcy, więc grupa szybko zajęła wszystkie krzesła (instytucja, w której byliśmy zorganizowała w swojej stołówce jeden duży stół dla wszystkich), na jednym z krzeseł studenci zrzucili torby, że niby wszystkie miejsca są zajęte. Wówczas profesorowi wskazano osobny stolik. I tu po raz kolejny wyszło chamstwo, bo studenci zrobili sobie dobrą zabawę z obserwowania go – kilka dni przed wyjazdem zwichnął prawą dłoń, więc faktycznie jadł lewą dość niezgrabnie. Dodam, że gość się chyba zorientował że coś nie halo, bo wstał od stołu i wyszedł.

Zastanawiam się, skąd w Polsce taki brak kultury i empatii u dorosłych ludzi. I zaczęłam się zastanawiać, kto tu „zawinił” – profesor, bo wymaga? Organizatorzy, bo wpadli na pomysł „zintegrowania” prowadzącego z grupą? Szkoła, bo nie uczy dobrych manier? A może rodzice? Już tu kiedyś był wątek studenta, który ma pretensje do wykładowców dosiadających się w stołówce, ale widzę, że to szerszy problem.
    • aqua48 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 14:38
      Zdecydowanie rodzice, którzy moim zdaniem nie przykładają wagi do odpowiedniego wychowania dzieci, nie uczą, nie dają właściwego przykładu, nie organizują formalnych przyjęć, nawet niewielkich, domowych. A także pobłażają rozmaitym nietaktom, gafom i wręcz chamskiemu zachowaniu "bo to tylko dziecko". Dla mnie dziwne.
      • baba67 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 14:51
        Bo studenci nie sa tak naprawde dorosli? Matura kiedys cos znaczyla, nie kazdy mogl ja zdac nie kazdy isc na studia.Aleprawda jest tez ze chamstwo w gimnazjach i liceach bywa porazajace, nauczyciele sa bezradni a pozniej nic sie nie zmienia.ja nie wierze zeby wszyscy sie tak zachowywali,podejrzewam ze nawet nie wiekszosc. Po prostu ci ktorzy maja jakas kulture sa bierni bo boja sie uchodzic za sztywniakow. Mnie sie wydaje ze wiekszym problemem jest taka biernosc wobec cudzego chamstwa
        • aqua48 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 15:02
          Mnóstwo dzieci chamstwo, agresję i postawę roszczeniową wynosi z domu. Nauczyciele nie mają autorytetu, starsi nie mają autorytetu, rodzice są "kumplami", nikt dla tych dzieci autorytetem nie jest, zatem nie mają skąd czerpać dobrych wzorców..
          Ostatnio uśmialiśmy się z maila studenta do swego promotora. Otóż student napisał "uprzejmie" że jeśli pan profesor będzie miał jakieś jeszcze pytania do jego pracy to niech się nie waha i śmiało je zadaje..
          Ja miałam niedawno nie/przyjemność kontaktów z młodym pośrednikiem nieruchomości, który w ogóle nie zdawał sobie sprawy z tego że zachowuje się nieodpowiednio w stosunku do klienta. Nie wiedział kompletnie jak zachować się i zwracać grzecznie bez protekcjonalnego tonu i obraźliwych sformułowań.
          • majaa Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 15:18
            No właśnie, tak się porobiło, że najważniejszy teraz jest luz, wygoda i takie ogólne "róbta, co chceta", nikomu nic do tego. Wolność i asertywność źle pojęta.
            • aqua48 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 15:24
              majaa napisała:

              > Wolność i asertywność źle pojęta.

              Jestem wolny dopóki moja wolność nie ogranicza czyjejś, warto stosować to zdanie w życiu.

              • allegra1002 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 16:34
                Wydaje mi się że nie można generalizować, że wszyscy studenci nie potrafią się przyzwoicie zachowywać.Autorka postu też jest studentką i takie zachowanie ją razi, więc nie wszyscy, bo ona nie. wink Ci źle wychowani, po prostu rzucają się w oczy, bo demonstrują dobitnie "olewanie". Podejrzewam że większość przyłączyła się chcąc nie chcąc, zadziałała "dynamika grupy".Ale niestety też zauważam coraz częściej, że młodzi ludzie, starsze dzieci nie potrafią się przyzwoicie zachowywać, nie mają dobrych manier, i nie chodzi tu o posługiwanie się sztućcami. Jakąś część odpowiedzialności za ten stan, ponosi na pewno dom rodzinny, ale nie decydującą.
                • felisdomestica Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 26.01.15, 11:55
                  Skoro widziała sytuację, powinna usiąść koło profesora. Nie zrobiła tego - dlaczego?
          • baba67 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 16:36
            A to tez.ale nie jest tak ze wiekszosc rodzin nie stara sie jakos dzieci wychowac.Durne mamuski byly i 40 lat temu jak przypominam sobie swoja podstawowke.Tyle tylko ze brak szacunku nie byl akceptowany przez reszte dzieci, taki smark co podskakiwal nie byl dla nikogo idolem raczej sie nikt sie do kontaktow z nim nie spieszyl zeby nie byc jakos namierzonym i powiazanym.
            • aqua48 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 17:02
              baba67 napisała:

              > A to tez.ale nie jest tak ze wiekszosc rodzin nie stara sie jakos dzieci wychow
              > ac.Durne mamuski byly i 40 lat temu jak przypominam sobie swoja podstawowke.

              A owszem, ale wtedy presja otoczenia była większa, dużo większa. Dorośli nie wahali się zwracać uwagi obcym dzieciom na ulicy jeśli choćby tylko wydawało im się, że źle się zachowują. A małolaty nie śmiały odpyskowywać, tylko się mitygowały. Pojęcie wstydu za nieodpowiednie zachowanie też było dużo szersze.
    • madry11 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 18:39
      Nie mówię, że studenci się zachowali ok, ale kadra akademicka też nie jest bez winy. Gdyby wykładowca był ok, oceniałby może sprawiedliwie, traktował studentów jak ludzi, to jego też by potraktowali jak człowieka. A jak jeszcze ten pan wstał demonstracyjnie od stołu, to jasno pokazał swój charakter...
      • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 19:05
        Założycielka nigdzie nie napisała, że profesor w ocenach jest NIESPRAWIEDLIWY. Jest surowy i wymagający - jego prawo. Egzekwowanie wymagań - to jego obowiązek. I nie jest "sprawiedliwe" ani "ludzkie" przepuszczanie różnych "niedouczków" na "piękne oczy". Pan wstał i wyszedł, bo młódź studencka zachowała się jak banda sztubaków z gimnazjum, a nie ludzie dorośli. Serio, uważasz, że podśmiewanie się z niezręczności osoby krótko po "wypadku" jest eleganckie i w dobrym guście?
        Najmocniej i na całej linii nawalił organizator - zdecydowanie od razu i z góry powinien być odrębny stolik dla opiekuna grupy, prelegenta itd. I to niezależnie od sympatii studentów bądź jej braku. Jednak o ile wyjście profesora uważam za zrozumiałe - o tyle zachowanie DOROSŁYCH ludzi - studentów - skandaliczne
        • madry11 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 19:18
          Absolutnie za skandaliczne uważam zarówno "blokowanie" miejsca przy stole, jak i wyśmiewanie się z czyjegoś sposobu jedzenia - tym bardziej, że gość miał niesprawną rękę.
          Tyle że próbuję znaleźć przyczynę tak skandalicznego zachowania. Zauważ, że problem jest głębszy - studenci nie chcą siedzieć przy stole z profesorem - jak myślisz, dlaczego?

          A co do organizatora - zwróć uwagę, że ów profesor siedział przy odrębnym stoliku. On nie siedział z młodzieżą. To jednak nic nie zmienia. Sens by to miało wtedy, gdyby organizator przygotował dla niego odrębną salę. I faktycznie, to byłoby w tej sytuacji najlepsze wyjście.
          • robeenek Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 19:23
            madry11 napisał:
            > Tyle że próbuję znaleźć przyczynę tak skandalicznego zachowania. Zauważ, że pro
            > blem jest głębszy - studenci nie chcą siedzieć przy stole z profesorem - jak my
            > ślisz, dlaczego?


            Bo to wszystko to wina profesora, li i jedynie. I jego skandalicznego traktowania studentów. I się wywyższania, o! big_grin big_grin big_grin
            • madry11 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 20:34
              Nie, to nie wina profesora. Tylko jakoś niektórych profesorów, studenci traktują jak ludzi...
              • robeenek Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 20:49
                madry11 napisał: Tylko jakoś niektórych profesorów, studenci traktują jak ludzi...

                Ach, ci niektórzy szczęściarze...Traktowani jak ludzie przez łaskawych studentów... big_grin
          • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 20:48
            Wiesz co? Jakiś czas temu byłam świadkiem rozmowy kilku studentek. Nie, nie podsłuchiwałam, ale panny mówiły głośno, a ja siedziałam przy sąsiednim stoliku. Z treści ich rozmowy dowiedziałam się, że któryś wykładowca prace semestralne wrzucił na "plagiatora" i w związku z powyższym cztery spośród nich dostały ndst. Podobnie jak większość grupy. I przyznam, że zamurowało mnie nie tyle to, że większość studentów zżyna, czyli po prostu kradnie prace intelektualną innych osób, ale to, że nie dostrzegając swojej winy określały owego wykładowcę najgorszymi epitetami. No, faktycznie, bezczelny, jak śmiał...
            A co do "usadzenia" profesora: początkowo miał siedzieć przy wspólnym stole z DOROSŁYMI studentami, którzy jednak cofnęli się umysłowo i rozwojowo do podstawówki...
            • madry11 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 21:09
              > A co do "usadzenia" profesora: początkowo miał siedzieć przy wspólnym stole z D
              > OROSŁYMI studentami, którzy jednak cofnęli się umysłowo i rozwojowo do podstawó
              > wki..

              No więc dlaczego mówiłaś, że organizator z definicji powinien profesorowi zapewnić osobny stolik - a niby skąd mógł wiedzieć, że się "cofnęli umysłowo"?
              • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 21:31
                Dopuszczam myśl, że nie są [owi studenci] kompletnymi kretynami, i BYĆ MOŻE, gdyby organizator nie usiłował na siłę integrować - cały posiłek przebiegłby w innej atmosferze.
                • studentka_trzeciego_roku Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 22:12
                  > Dopuszczam myśl, że nie są [owi studenci] kompletnymi kretynami, i BYĆ MOŻE, gd
                  > yby organizator nie usiłował na siłę integrować - cały posiłek przebiegłby w in
                  > nej atmosferze.

                  Wiesz co, to tak nie wyglądało. Z twojego postu wynika, że jest czymś złym, jak (jakikolwiek) profesor je posiłek przy jednym stole ze swoimi studentami. I nie przypuszczam, że cokolwiek by zmieniło gdyby "od początku" wskazano mu osobny stolik - profesor nie jest zbyt lubiany tak czy inaczej. "Ciekawe jak on będzie jadł" - takie teksty słyszałam już od rana...
                  • robeenek Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 22:29
                    Zadziwiające jest jak tu od pewnego czasu kilka nicków (nie użytkownikówtongue_out, ale nicków) cały czas z zapałem godnym naprawdę lepszej sprawy wypisuje tu i wypisuje różne "androny" na temat relacji student-wykładowca, oczywiście na tym ostatnim sobie "dworując". I czasami rozmówcy broniącemu praw biednego wykładowcy może i przytakną, a potem, bach..., wyskoczą z czymś nowym. Zresztą prawnikom też się ostatnio obrywa.
                  • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 22:31
                    A. No to znaczy, że źle dopuszczam. Większość tych [podobno] dorosłych ludzi to banda pętaków i smarkaczy. Myślę, że doskonale zrozumieliby się z owymi zasłyszanymi przeze mnie studentkami bluzgającymi krwawo, bo profesor [bezczelny, nieprawdaż] ośmielił się je przyłapać na plagiacie...
          • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 21:56
            > Tyle że próbuję znaleźć przyczynę tak skandalicznego zachowania. Zauważ, że pro
            > blem jest głębszy - studenci nie chcą siedzieć przy stole z profesorem - jak my
            > ślisz, dlaczego?

            No pomyślmy, dlaczego?
            a) nie lubili go, gdyż nie udawał, ze uczy, ale uczył
            b) onieśmielał ich, bo brakowało im wyrobienia towarzyskiego
            c) oraz ogłady
            d) byli zgrają niedojrzalych smarków, silnych w grupie, którym się przypomniały czasy podstawówki, kiedy to z kolegami gnoili słabszych

            Zaiste, przyczyny głębokie jak Rów Mariański. Piąte dno normalnie.
          • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 22:58
            madry11 napisał:
            Zauważ, że problem jest głębszy - studenci nie chcą siedzieć przy stole z profesorem - jak myślisz, dlaczego?

            No to akurat zadna zagadka, historia jest tak dokladnie opisana ze "dlaczego" widac jak na dloni.

            Probujesz przeprowadzac snajpera przez ulice, Madry.

            Minnie
      • houstoni Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 00:57
        Co znaczy być ok dla wykładowcy? Czy dobre wychowanie i kulturalne traktowanie innych, zależy od tego czy są ok?
        Sama jestem nauczycielem akademickim i wiem jak niektórzy studenci chcieliby być traktowani. Słyszę te jęki, gdy zadaję lekturę, gdy przedstawiam wymagania do zaliczenia przedmiotu. Wiem, że przedmiot, którego uczę jest niełatwy, ale to są studia.
        Rozumiem, że studenci są głodni, ale gdy proponuję przerwę w trzygodzinnym wykładzie, to czasami słyszę prośbę, by jej nie robić. Studenci proszą by prowadzić zajęcia bez przerwy i wcześniej skończyć, a potem wchodzą na zajęcia z zapiekanką. Tak, zdarzyło mi się... A potem dziwią się, że ktoś im zwraca uwagę. Bo im się wydaje, ze nie robią nic złego. Tylko nauczyciel nie jest ok, bo czegoś wymaga, czepia się po prostu.
        Spora grupa studentów często nie wie jak ma się zachować. Choćby maile zaczynające się od słów "witam" to prawie nagminne.
        Problemem nie jest to, że studenci nie wiedzą jak się zachować. Problemem jest to, że nie chcą niektórzy nauczyć się, tkwiąc w świecie wygody, załatwiania, kombinowania, kserowania. A życie w zgodzie z zasadami dobrego wychowania wymaga często odstąpienia od własnej wygody.
        • maria.francesca Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 08:37
          U mnie było dokładnie tak samo. Proponowałam dłuższą przerwę w kilkugodzinnym wykładzie, to prosili, żeby jej nie robić, tylko wcześniej skończyć, a potem przynosili na salę hotdogi... Od tego czasu nie "proponuję" przerwy, ale ją "zarządzam", a jak protestują to informuję, że ja też potrzebuję coś zjeść bo nie dam rady ciągnąć wykładów od 8 do 18. Raz mi się zdarzyło, ale to już dawno i w pewnej prywatnej szkole podczas zblokowanych zajęć weekendowych, że jedna starsza (!) pani zaprotestowała, że ona nie płaci za moją przerwę obiadową, i że ona jak chce to sobie może jeść nawet obiad dwudaniowy na sali, bo PŁACI, a wykładowca nie powinien itp. Musiałam jej tłumaczyć jak nie powiem komu, że ta dłuższa przerwa wynika z tego, że rezygnujemy z kilku krótszych pomiędzy wykładami, a głodny wykładowca równa się marny wykład wink. Na szczęście ta szkółka prywatna już nie istnieje smile
          • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 23:15
            maria.francesca napisała:
            jedna starsza (!) pani zaprotestowała, że ona nie płaci za moją przerwę obiadową, i że ona jak chce to sobie może jeść nawet obiad dwudaniowy na sali, bo PŁACI, a wykładowca nie powinien itp

            niektorym to sie naprawde w glowach poprzewracalo.
            owszem, pani placi, ale nie jest powiedziane ze za lekcje ciurkiem.
            na szczescie sa (podejrzewam) rozne zwiazki zawodowe, kontrakty itp ktore jasno okreslaja warunki pracy
            i za to sie placi.
            a zatem w warunkach pracy moze nalezec sie (i powinno) godzina przerwy za ktora pani wprawdzie rzeczywscie nie placi, ale ktora niemniej jednak nauczycielowi sie nalezy.

            Minnie
    • pastrych Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 21:37
      studentka_trzeciego_roku napisał(a):

      > Dodam, że gość się chyba zorientował że coś nie halo, bo wstał od stołu i wyszedł.

      Jeśli ma jaja, to przy najbliższej sesji da ostrą lekcję sv studentom, żeby raz na zawsze wbić im do głów, że szanuje się wykładowców. Nic tak nie uczy manier jak egzamin poprawkowy w czerwcu (z sesji letniej) lub we wrześniu lub egzamin komisyjny. A najlepiej jeśli to prywatna uczelnia i za każdą poprawkę trzeba płacić. Mam nadzieję, że da im wycisk. Dla ich dobra oczywiście.
      • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 21:51
        Podzielam. Stara szkoła - koniec końców szanowało sie tych nauczycieli, którzy byli wymagający, a nie starali się być 'fajni'.

        A zachowanie opisanych dorosłych jest po prostu gówniarskie.
        • houstoni Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 00:59
          Dokładnie.
          Niektórzy nauczyciele popełniają ten błąd, że chcą być ok, zwykle źle się to dla nich kończy. Nauczyciel musi wymagać, taka jest jego rola.
      • studentka_trzeciego_roku Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 21:54
        To nie jest prywatna uczelnia smile
      • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 23:06
        pastrych napisała:
        Mam nadzieję, że da im wycisk. Dla ich dobra oczywiście

        Pytanie tylko - za co? za to ze go nie lubia, czy za brak rzetelnych wiadomosci?
        bo to pierwsze to nie tak calkiem "dla ich dobra".
        A na szacunek trzeba sobie zasluzyc.
        chodzilam do szkoly to wiem, ze sa profesorowie surowi i wymagajacy a przy tym lubiani
        i szanowani.
        Cos tu wiec musi nie grac skoro 'gosc' nie ma autorytetu wsrod studentow, niekoniecznie z powodu akademickich wymagan.
        i jesli ogolnie jego wlasna kultura kuleje, to najdrozsze czerwcowe poprawki mu nie podniosa autorytetu a nawet pogorsza.

        Minnie
        • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 23.01.15, 23:51
          Zapewniam cię, ze kiedy chodziłaś do szkoły, było inaczej. Po prostu. Numery w stylu seksualnych aluzji pod adresem nauczycielki czy legendarne już zakładanie kosza na śmieci na głowę nauczyciela nawet by w głowach uczniów nie powstały, nie mówiąc o realizacji. Młodzież się lekko jakby zmieniła.
          • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 24.01.15, 01:15
            bene_gesserit napisała:
            Numery w stylu seksualnych aluzji pod adresem nauczycielki czy legendarne już zakładanie kosza na śmieci na głowę nauczyciela nawet by w głowach uczniów nie powstały, nie mówiąc o realizacji.

            Ogladam dziennik, czytuje gazety, spogladam na utube itd wiem wiem Bene jak sie czasy zmienily. to prawda, jest inaczej.
            niemniej jednak kwestia wyrobienia sobie autorytetu dziala w obie strony i w dzisiejszych czasach.
            czlowiek ktory traktuje innych z szacunkiem, otrzymuje go w zamian. zawsze ma bron
            w stylu "Adasiu/ Ewo, ja ciebie nie nazywam idiota ani nie mowie spadaj, prawda? wiec prosil(a)bym cie abys do mnie tez tak nie mowil" - i zwykle dziala.
            nawet jesli dziecko czy nastolatek w tym momencie udaje chojraka, to po czasie zaprzestaje
            niegrzecznego zachowania przynajmniej w stosunku do tego jednego nauczyciela.
            za moim czasow mimo ze bylo "inaczej", zdarzali sie jednostkowi nauczyciele ktorzy jakos nie potrafili wzbudzic szacunku. byla taka jedna w podstawowce na ktora pluli.
            tzn (przepraszam, ale bedzie obrzydliwe) chlopacy robili takie kulki ze sliny na palcu i rzucali tym na nia. byla zapluta od stop do glow. na lekcji nikt kompletnie nie zwracal na nia uwagi, po klasie lataly papierowe samoloty, w ostatniej lawce chlopacy grali w pieniazki (na kant lawki kladlo sie grosza tak aby wystawal, od spodu w niego uderzalo sie by podskoczyl i nakryl drugi, lezacy na blacie, nakryty - wygrany), niektorzy biegali biegali po klasie, dziewczynki gadaly, chichotaly, kto chcial wychodzil z klasy bez pytania.
            nauczycielka w koncu sie rozplakala i poszla po pomoc do kierownika szkoly. ten przylecial i zrobil awanture, po czym wyszedl i tyle pomoglo, ze bylo to samo tylko ciszej,
            no i uwazalismy kiedy nauczycielka obraca sie przodem do klasy. za plecami - samoloty, bieganina, gry, wychodzenie z klasy.
            doprawdy nie umiem powiedziec co bylo przyczyna takiego lekcewazenia, dlaczego wlasnie ona.
            Inny przyklad - nauczycielka, tym razem w liceum, bardzo wymagajaca, krzykliwa i wiecznie pouczajaca "popraw koszule!" "idz do fryzjera" "zmyj ten tusz/lakier"
            ktora okreslono jednoglosnie bardzo glupia, i ktorej tak nie cierpiano ze wykorzystywano kazdy moment na uprzykrzanie jej zycia. a to gabka od tablicy zginela, a to ktos poslany po cos sie zawieruszyl (a bo pani profesor musiala/em do toalety na dluzsze posiedzenie), a to zamek do klasy sie zacial itp

            Minnie
            • vitadea Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 24.01.15, 01:28
              Ale nauczyciel akademicki (najczęściej przede wszystkim naukowiec) to jednak nie to samo, co nauczyciel szkolny, a uniwersytet to nie szkoła. Na uniwersytecie jest się anonimowym. Oblanie egzaminów ma poważniejsze konsekwencje niż jedynka w szkole. No i studiować nikt nie musi. Sami sobie studia wybrali.
              • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 24.01.15, 01:39
                Wiesz co. przypomina mi sie jedna scena z Godfather II gdzie Mike Corleone (Al Pacino) u schylku zycia bodajze zadaje sobie pytanie "dlaczego Don Tomassino (innego Godfathera, zabitego w wiosce na Sycylii)
                kochali, a mnie sie bali?"
                To Godfather, i to Godfather. a jakas roznica byla.

                Minnie
                • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 24.01.15, 01:40
                  *Godfather III*
                • vitadea Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 24.01.15, 02:21
                  Minnie ale zauważ, że autorka pisze, że profesor był nielubiany bo wymagający. No OK. Można kogoś nie lubić - ale wyśmiewać się z jego kontuzji? Zajmować mu krzesło przy stole? No sorry, toż to dziecinada.
            • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 24.01.15, 01:39
              Minnie, zlituj się! Zakładam, że to plucie, papierowe samoloty i gra w pieniążki to w szkole, a nie na studiach! chyba każdy ma za sobą etap kretyńskiej młodości. Ale... W poście założycielskim jest mowa o STUDENTACH! Post założycielski deklaruje osoba z trzeciego roku. Czyli, na wszystkich Bogów Olimpu, ludzie podobno dorośli! Dojrzali. Mający prawa wyborcze, mogący brać ślub bez zgody rodziców... A tu, ci podobno dorośli i dojrzali mają radochę, bo profesor nieporadnie je lewą ręką, jako że prawą ma wywichniętą i od rana się podniecają myślą, jaki to będzie ubaw. Ci sami, ponoć dorośli ludzie "zajmują" krzesło, żeby profesor nie miał gdzie usiąść. Oczywiście, że są osoby, które umieją wyrobić sobie mir i posłuch, a są takie, które mimo wiedzy są lekceważone. Tylko zabawa polega na tym, że DOROŚLI ludzie umieją już ocenić, co jest zachowaniem "w porządku" a co nie. Dzieci - jeszcze mogą reagować jak stado szympansów. Choćby dlatego, że rodzice nie nauczyli, nie było wzorców. Ale jak już dopchali się ci młodzi na studia, szkoły jakieś skończyli, to chyba pewnego minimum można oczekiwać? Ci opisani przez założycielkę wątku - żadnego minimum nie spełniają.
              • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 24.01.15, 03:08

                Vi_san, ale ja odpowiadalam Bene na jej uwage ze "kiedys bylo inaczej", zauwaz.
                co troche jest off topic, przyznaje, i nijak sie ma do twojego tutaj wpisu.

                Poza tym, moim meritum nie jest wiek ucznia/studenta a fakt, ze czy to w podstawowce czy na studiach sa pedagodzy ktore umieja swoim postepowaniem wywolac szacunek do sobie, no matter what. czy sa surowi czy nie. wiec sedno rzeczy (brak szacunku) lezy gdzie indziej.

                I nie masz racji mowiac ze 'dzieci rodzice jeszcze nie nauczyli, a dorosli sami decyduja'.
                Bo dorosli zachowuja sie tak jak ich wlasnie rodzice nauczyli za mlodu, a wiec to zadne wyjasnienie. ani usprawiedliwienie. albo umie sie zachowac albo nie.

                A ten profesor jedzacy nieporadnie lewa reka od poczatku przeciez jest nielubiany przez studentow 3 roku, nie bez powodu 'zarobil' na osobny stolik, rowniez nie bez powodu wysmiewano sie z jego nieporadnosci.
                jestem pewna ze gdyby to samo (zlamanie reki i zwiazana z tym nieporadnosc) spotkala profesora lubianego, lub po prostu szanowanego, to ci sami studenci by sie z niego tak nie wysmiewali.
                a moze nawet znalazloby sie dla niego miejsce przy wspolnym stoliku, i to niejedno.

                Aby nie bylo niejasnosci - niegrzeczna rekacja w odpowiedzi na brak kultury jest niezgodna z zasadami SV - to po prostu moze tlumaczyc co i jak.

                Minnie
                • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 24.01.15, 11:16
                  Zdaje się, że po prostu mówimy o dwóch różnych sprawach, Minnie. Oczywiście, że wyśmiewanie wynikało z braku sympatii i szacunku, a czasy mamy jakieś takie, że nie istnieje coś takiego jak szacunek za sam fakt bycia przełożonym. Tylko, że o ile rozumiem [nie usprawiedliwiam, a rozumiem] głupie zachowania u małolatów, o tyle uważam, że od dorosłych mamy prawo oczekiwać nieco innych zachowań. Rozróżnijmy "szacunek" jako taki, od "zachowań". O ile rozumiem antypatię do wymagającego i surowego wykładowcy - o tyle nie znajduję żadnego usprawiedliwienia dla "zajmowania" jego krzesła torbami, aby nie miał gdzie usiąść [plus dowalanie tym samym nie profesorowi, który na pewno "marzył" o posiłku z grupą studenciaków, a organizatorowi], że o wyśmiewaniu nieporadności w posługiwaniu się lewą ręką nie wspomnę... I, zapewne, gdyby był lubiany miejsce by się znalazło i nikt by się nie naśmiewał. Ale czy fakt nielubienia usprawiedliwia ordynarność? Przecież w ten sposób otwieramy furtkę właśnie całemu "chamstwu" - "Skoro nie lubię Iksińskiej to mogę się z niej wyśmiewać, bo jest gruba, a jej mąż ma tylko małego Fiata", "Skoro nie lubię Igrekowskiej to mogę powiedzieć wspólnej szefowej, że ona jest niekompetentna i nie będę musiała z nią pracować" itp. Niestety, moim zdaniem nie można tego zachowania [z pierwszego postu] rozpatrywać w oderwaniu od wieku - mając do czynienia z dziećmi pozostaje nadzieja, że się czegoś nauczą, w przypadku dorosłych - znikoma.
                  I zakładam, że mimo iż jako dziewczynka zapewne również biegałaś po klasie, gadałaś z koleżanką i w różny sposób uprzykrzałaś życie wspomnianej przez ciebie nauczycielce - dziś raczej byś tak nie postępowała?
                  • maria.francesca Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 24.01.15, 14:13
                    Jak świat światem, wykładowcy wymagającemu, surowemu, nieobliczalnemu, itp. studenci trudniej wybaczali wszelkie "potknięcia" niż temu, który uważany był za "równiachę". To działa tak trochę na zasadzie odwetu - "skoro ty od nas wymagasz, sam masz być nieskazitelny". Ja nawet podziwiam tego wykładowcę z wątku, który mimo zwichniętej ręki pojechał na wycieczkę ze studentami - znając w dodatku ograniczenia z tym związane. No ale może nie znalazł zastępstwa, i nie chcąc robić sobie kłopotu w związku z przekładaniem wycieczki, uznał, że kontuzjowana ręka ostatecznie tak bardzo mu nie będzie przeszkadzać. Miał natomiast rację ktoś, kto zauważył, że posiłek w gronie studentów to wątpliwa przyjemność dla wykładowcy. Dwa razy dostąpiłam tego "zaszczytu". Raz nie byłam w stanie zjeść prawie nic, bo studenci zasypywali mnie pytaniami na temat przedmiotu. A siedziałam przy zaledwie 6-osobowym stoliku. Wszelkie próby zmiany tematu rozmowy na tzw. small talki były bezskuteczne. Studenci uznali, że skoro mają wykładowcę na wyciągnięcie ręki, żal zmarnować taką okazję i pozwolić na spokojne zjedzenie obiadu smile Tak czy inaczej, zdecydowanie wolę posiłek przy oddzielnym stoliku, jak mam być szczera, uważam więc że studenci wyświadczyli profesorowi przysługę.
                    Natomiast wyśmiewanie się z czyjejś niesprawności... no cóż. Faktycznie było to głupie i dziecinne, ale ja jestem przyzwyczajona do różnych "wyskoków" studenckich. Szczerze mówiąc, jako wykładowca, chyba bym się tym za bardzo nie przejęła. Ludzie lubią się śmiać z różnych rzeczy i czasem potrzebny jest zdrowy dystans do siebie.
                  • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 00:24
                    vi_san napisała:
                    I zakładam, że mimo iż jako dziewczynka zapewne również biegałaś po klasie, gadałaś z koleżanką i w różny sposób uprzykrzałaś życie wspomnianej przez ciebie nauczycielce - dziś raczej byś tak nie postępowała?

                    Powtorze o co mi chodzi - wiek nie ma znaczenia, tak, zmieniaja sie metody szykanowania nauczyciela.
                    male dzieci krzycza, pluja i biegaja po klasie, nastolatki "znikaja" gabki, wyparowuja pomoce naukowe a nawet dzienniki z klasy, jak moga staraja sie zrobic z nauczyciela 'durnia'.
                    Studenci zarzucaja krzesala tobolami i wysmiewaja sie ze zlamanej reki profesora.
                    wszystko to ma wspolne zrodlo - bo tak ich wychowali rodzice. od poczatku do konca.

                    Podobniez w poprzednim wpisie wytlumaczylam juz ze nie, chamstwa nie usprawiedliwa nic - a i czlowiek na poziomie nie pozwoli sobie na rowniez chamstwo w odpowiedzi - ale tlumaczy takie zachowanie. co zreszta potem potwierdzila w swoim wpisie Maria F gdy napisala ze studenci wiecej wybacza profesorowi - rowniasze (??),
                    a od surowego wymagaja takiej samej nienaganej postawy (jak nie bardziej) jak on od nich.
                    to psychologia, po prostu - jaka akcja taka reakcja. a wziawszy pod uwage ze stosunkowo maly procent spoleczenstwa jest naprawde kulturalny, to jest jak jest.

                    btw a propos "jako mala dziewczynka" smile
                    ja bylam w miare grzeczna. nie biegalam i nie rzucalam samolocikam, jak rowniez z klasy bez pozwolenia nie wychodzilam a juz plucie bylo dla mnie przerazajace bo jednak mialam porzadnie wpojony autorytet do starszych, ale tak, gadalam z kolezankami i chcichotalam.
                    w koncu odstawac od normy - czyli rowiesnikow tez nie bylo dobrze.

                    Minnie
                    • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 01:50
                      Minnie, co do twojego podkreślenia: " bo tak ich wychowali rodzice" to ja powiedziałabym raczej - nie wychowali. I o ile w przypadku osobników bardzo młodych można mieć nadzieję, że zrozumieją swój błąd i się nauczą kultury - o tyle w przypadku ludzi dorosłych takich złudzeń nie ma.
                      I rozumiem czym kierowali się owi studenci zachowując się jak dzieciaki a nie ludzie dorośli. Tyle, że nie można tu mówić o zasadzie "jak ty nam, tak my tobie". Zakładam bowiem wstępnie, iż ów profesor prywatnych relacji z żadnym studentem nie miewał. Więc "odwetem" mogłoby być obkucie się na poziomie wyższym niż ma profesor i udowodnienie mu braku kompetencji - bo wszak na tym zwykle polega "surowość" wykładowcy, na obnażeniu ignorancji studenta. No, chyba, że profesor podczas egzaminu pozwala sobie na osobiste "wycieczki", ale założycielka wątku nic na ten temat nie pisze... Tyle, że inteligentny "odwet" wymaga intelektu i pracy umysłowej, ponabijanie się z wywichniętej dłoni - empatii na poziomie ameby i poczucia humoru Conana Barbarzyńcy...
                      Smutne jest też, że w grupie kilkunastu osób dorosłych nie znalazł się NIKT, kto by otworzył usta i powiedział, że szczeniackie żarty go nie interesują i żeby towarzystwo może zaczęło się zachowywać jak studenteria a nie sztubacy.
                      Takie "dorównanie" do grupy - to wiek "nastoletni" jest, wtedy człowiek odczuwa najsilniej potrzebę identyfikowania się z grupą - stąd właśnie wśród młodych ludzi podziały na subkultury itp.
                      • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 02:32
                        vi_san napisała:
                        Więc "odwetem" mogłoby być obkucie się na poziomie wyższym niż ma profesor i udowodnienie mu braku kompetencji - bo wszak na tym zwykle polega "surowość" wykładowcy, na obnażeniu ignorancji studenta. No, chyba, że profesor podczas egzaminu pozwala sobie na osobiste "wycieczki", ale założycielka wątku nic na ten temat nie pisze...

                        No toz ja wlasnie o tym caly czas mowie, ze problem musi byc w czysm innym,
                        ze jest jakas niedopowiedziana przyczyna oprocz samej egzaminacyjnej surowosci dla ktorej profesor jest tak niepopularny i niemile, niegrzecznie traktowany.
                        co wczesniej wytknelam - ze niektorzy rownie surowi profesorowie bywaja szanowani i nawet lubiani.

                        No, chyba, że profesor podczas egzaminu pozwala sobie na osobiste "wycieczki"

                        No wlasnie to caly czas sugeruje, ze byc moze profesor tak wlasnie sie zachowuje.
                        ze sam popelnia gafy, nie tyko podczas egzaminu ale ogolnie podczas wykladow, podczas interakcji ze studentami, narazajac sie na przesmiewki.
                        dokladnie o tym caly czas klaruje. co studentow nie usprawiedliwa ale tlumaczy 'dlaczego'. mam nadzieje ze nareszcie sie zrozumialsmy.

                        Minnie
                        • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 16:50
                          Minie: Rozumiemy. big_grin
                          Ale... Założycielka wątku pisze powyżej "Dodam, że profesora znałam już wcześniej z konferencji koła naukowego, faktycznie gość jest bardzo wymagający (dodam, że ja też u niego oblałam egzamin za pierwszym razem), i przede wszystkim dlatego nielubiany. Nie uznaje kompromisów, nie da się z nim "dogadać", no i jest bardzo wyczulony na odpowiednie zachowanie, np. wyrzuca za nieodpowiedni ubiór na egzaminie. Ale ogólnie jest w porządku, tzn. studentów traktuje z szacunkiem, bez jakichś głupich komentarzy." - czyli jednak nie. Profesor nie robi prywatnych wycieczek. Czyli po prostu pewna część studentów to dzieciaki, które powinny wrócić do przedszkola - z dodatkowymi zajęciami z sv.
                          I chyba jestem surowsza w ocenie od ciebie, bo ani nie usprawiedliwiam, ani nie rozumiem co kierowało grupą kilkunastu DOROSŁYCH osób, że zachowały się tak jak się zachowały.
                          • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 23:27
                            vi_san napisała:
                            Czyli po prostu pewna część studentów to dzieciaki, które powinny wrócić do przedszkola - z dodatkowymi zajęciami z sv.

                            w kwesti braku kultury z pewnoscia, natomiast czy aby na pewno profesor jest bez winy to trudno nam powiedziec znajac historie tylko z jednej reki. moze tak moze nie, np to:

                            no i jest bardzo wyczulony na odpowiednie zachowanie, np. wyrzuca za nieodpowiedni ubiór na egzaminie

                            to dla mnie jest nieco 'przegieciem paly', poniewaz studenci to jednak ludzie dorosli.
                            zalozmy ze ktos ubral sie w jego opinii przyzwoicie - granatowy sweter i dzinsy, a zdaniem profesora to nie stroj na egzamin. doroslych jednak sie nie wychowuje, szczegolnie gdy szkola nie ma jednoznacznego dress code. i np inny profesor dopuszcza zdawanie egzaminow w dresie do biegania. brak takiej konsekwencji moze skutkowac wlasnie takim "rzucaniem papierowych kulek" w owego profesora.

                            Minnie
                            • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 26.01.15, 00:10
                              1. Przyznaję Ci rację - nie wiemy, jakie to wymagania względem stroju i wyglądu profesor ma.
                              2. Byłam świadkiem, jak na obronę magisterki przyszła panna w plażowej kiecce w secesyjne kwiaty i klapeczkach - japonkach, bo w końcu liczy się to, co ma w głowie, a nie na sobie... A ja jestem zwolenniczką starej szkoły, kiedy to strojem wyrażano również szacunek dla rangi wydarzenia - i nie do pomyślenia było pójście "byle jak" do teatru, na uczelnię czy do cioci na imieniny. Bo ważne wydarzenia wymagają oprawy, którą tworzymy również naszym strojem. I, owszem, są konkretne przypadki w których strój mniej "galowy" można uznać [np. niezamożność - nie możność nabycia stroju odpowiedniego], ale, nie czarujmy się, są one niezbyt liczne. Niestosowność ubioru wynika zwykle z bezmyślności i lekceważenia sytuacji.
                              3. Nie zgodzę się, że brak "sztywnego dress code" na uczelni może skutkować... Profesor najwyraźniej uważa [i słusznie!], że osoba dorosła powinna już wiedzieć, co wypada a co nie, i rozumieć, że koronkowy gorsecik i skórzana mini, owszem, ale do klubu a nie na egzamin. Założycielka pisze też, że główny zarzut - to stawianie wymagań - no, faktycznie, bezczelny drań, śmie oczekiwać, że aby uzyskać zaliczenie student posiądzie jakąś wiedzę...
                              • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 26.01.15, 00:50
                                vi_san napisała:

                                3. Nie zgodzę się, że brak "sztywnego dress code" na uczelni może skutkować... Profesor najwyraźniej uważa [i słusznie!], że osoba dorosła powinna już wiedzieć, co wypada a co nie, i rozumieć, że koronkowy gorsecik i skórzana mini, owszem, ale do klubu a nie na egzamin.

                                No ale przy ustalonym dress code przynajmniej wiadomo do jakiej miary sie przykladac, np biala koszula, marynarka spodnie, kolor powiedzmy obojetny byle ciemny.
                                a tak, totalna anarchia.
                                i nie wiadomo co w/g profesora jest dopuszczalne jako "stroj egzaminacyjny", bo moze tylko garnitur, a w/g studenta ten granatowy sweter + dzinsy,
                                czy w wykonaniu damskim przyzwoicie zakrywajacy i nawet w swoim stylu elegancki - goth.

                                I juz problem, co kto uwaza za stroj "do przyjecia". bo profesor np. uzna ze goth nadaje sie tylko do klubu a ta osoba ubiera sie tak na co dzien, a na egzamin ubrala sie w jej mniemaniu dodatkowo odswietnie.
                                Dress code reguluje te sprawy dla obu stron.

                                Minnie
                                • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 26.01.15, 01:01
                                  Oczywiście, że "dress - code" ułatwia. Ale zasada jest prosta. DOROSŁA nawet "na co dzień" gothka powinna wiedzieć, że na egzamin, rozmowę o pracę, urodziny babci - jej stały styl jest niestosowny. I na taką okazję mieć w szafie jeden zestaw bardziej konwencjonalny. Nadmienię, że wspomniana przeze mnie "magisterka - plażowiczka" też nie widziała w swoim stroju nic niestosownego...
                                  • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 26.01.15, 01:24
                                    vi_san napisała:
                                    DOROSŁA nawet "na co dzień" gothka powinna wiedzieć, że na egzamin, rozmowę o pracę, urodziny babci - jej stały styl jest niestosowny.

                                    Dalczego niestosowny? to po prostu jej styl. mogla np specjalnie na egzamin stonowac nieco na light goth, na,ozyc mniej czarnego makijazu itp i ubrac sie tak:
                                    na czarno, po prostu

                                    albo tak
                                    w sukience i butach

                                    jest zakryta i ubrana elegancko. zwlaszcza na tym drugim zdjeciu. taki ma po prostu gust.
                                    natomiast "plazowiczka" byla za bardzo rozneglizowana, i na tym polegal jej blad.

                                    Minnie
                                    • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 26.01.15, 06:59
                                      Na pierwszym zdjęciu niewiele widać. Zarówno ze stroju jak i z makijażu. Natomiast drugie zdjęcie - zgodzę się, że jest zakryta, elegancka już niezbyt. Popruta koronka ze zwisającymi nitkami - elegancka nie jest. Abstrahując już od tego, że ubierając się tak "elegancko" np na rozmowę o pracę dorosła kobieta ryzykuje, że nikt jej nie potraktuje poważnie. Zwłaszcza, jeśli stanowisko jest związane z obsługą klientów a firma w "poważnej" branży. I ja to całkowicie rozumiem. Sama nie chciałabym, żeby mnie w sądzie reprezentowała taka "elegancka" prawniczka. Nie wyobrażam sobie by jakakolwiek poważna firma zatrudniła panią "gothkę" jako rzecznika prasowego. Założycielka wątku nie pisze na jakim kierunku studiów jest wykładowcą ów nielubiany profesor. Jeśli "branżowych" i tyczących branży, w których zdecydowanie obowiązuje "dress code" - jego wymagania mogą być o tyle "nie idiotyczne", że przygotowują nieco tych ludzi, do przyszłych oczekiwań zawodowych.
                                      • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 26.01.15, 22:40
                                        vi_san napisała:
                                        Abstrahując już od tego, że ubierając się tak "elegancko" np na rozmowę o pracę dorosła kobieta ryzykuje, że nikt jej nie potraktuje poważnie.

                                        Czy to jest elegancko, Vi, to jest jej sprawa. Nie mozna doroslemu narzucac swojego zdania w dziedzinie mody, gustu. poza tym, ostatecznie, wierze, na interview wygraja kwalifikacje. najwyzej osoba tak kontrowersyjnie ubrana dowie sie ze ze w miejscu pracy obowiazuje konserwatywny dress code i czy jest w stanie dostosowac sie do tego, inaczej z pracy nici - mozna i tak przeciez. natomiast na pewno nie mozna komus narzucac jak ma sie ubierac "bo nam sie to nie podoba" w momencie gdy ta osoba jest ubrana poza tym zgodnie z normami, czyli co trzeba, ma pozakrywane.
                                        to dotyczy w tym samym stopniu profesora, ktory nie ma prawa wyrzucac studentki z egzaminu dlatego tylko ze jemu nie podoba sie goth.
                                        a za golizne, zwlaszcza nadmierna, moze jak najbardziej.

                                        Założycielka wątku nie pisze na jakim kierunku studiów jest wykładowcą ów nielubiany profesor. Jeśli "branżowych" i tyczących branży, w których zdecydowanie obowiązuje "dress code" - jego wymagania mogą być o tyle "nie idiotyczne", że przygotowują nieco tych ludzi, do przyszłych oczekiwań zawodowych.

                                        No wlasnie nie moze, skoro na uczelni nie obowiazuje dress code.
                                        Profesor nie moze wymagac nieistniejacego codu. natomiast moze uczyc o takowym,
                                        jak to wyglada, i pouczyc wszelkie punki, gothy, hippie, country, grunge itd ze ubierac sie beda musieli w dress code wymaganym przez przyszlego szefa.
                                        sam natomiast moze co najwyzej zasugerowac aby w lamach przygotowan do przyszlej pracy uzbrac sie zgodnie z branzowym dress code na egzamin.

                                        Jakby nie bylo, okres studencki to jest jedyny okres kiedy mozna pozwolic sobie na relatywna wolnosc kreatywna w zyciu w modzie.
                                        dzieci kwiaty, buty glany, dredy we wlosach itd i nikt sie nie dziwi - cos w tym stylu smile
                                        nie bardzo widze gdzie tu miejsce na zabranianie komukolwiek ubierania sie w jakimkolwiek stylu przez kogokolwiek.

                                        Minnie
                                        • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 27.01.15, 10:11
                                          Po pierwsze: czy coś jest eleganckie czy nie - to nie "jej sprawa". Czy coś jej się podoba czy nie - to i owszem. Poprute nitki eleganckie nie są, koniec kropka com. Tak jak nijak do elegancji mają się dziury w dżinsach [był okres, że były super modne].
                                          Po drugie: niestety przy wszelkich rozmowach kwalifikacyjnych trzeba się liczyć ze starym polskim powiedzeniem "Jak cię widza, tak cię piszą". I skoro widzą pannicę w poprutej kiec ce i pomalowaną na czarno - ocenią, że jest niechlujna, bez wyczucia i gustu - tyle w temacie. Być może nie powinno tak być, ale nie rozmawiamy o tym, co być powinno, a o tym co jest. Poza tym np. szef policji może stwierdzić, że rzecznik prasowy, który po godzinach przebiera się w "mrocznego Nosferatu" nie tylko nie licuje z powagą firmy, ale może stanowić "smaczny kąsek" dla wszelkiej maści dziennikarzy - paparazzo. I, mało tego - miałby całkowita rację!
                                          Po trzecie: kto ocenia co to jest "nadmierna golizna"? W końcu to też nijak nie wpływa na intelekt osoby rozebranej. Więc czemu nie przyjąć, że panna, która na rozmowę o pracę przychodzi w mini długości równej szerokości paska i z dekoltem odsłaniającym wszystko powinna wygrać, jeśli ma wiedzę i nie wystarczy ją pouczyć, że w pracy obowiązuje bardziej konserwatywny dress - -code?
                                          Po czwarte: nie wiemy co to jest "nieodpowiedni ubiór na egzaminie" dla profesora. Czy z egzaminu wyleciała studentka , która miała tylko i li koronkową bieliznę i pusto w główce? Czy właśnie granatowy/szary [ciemny] sweter i spodnie, a pan profesor fanaberię prezentuje i uważa, że kobieta tylko w spódnicy? Nie wiemy.
                                          Po szóste: okres studencki to [niestety!] również czas przygotowania do wybranego zawodu. I jeśli w tymże obowiązują pewne ścisłe reguły - dobrze jest już w tym okresie zacząć się do nich przygotowywać. "Legalna Blondynka" niestety w realu nie ma większych szans. Nie każda sprawa sądowa zależy od prysznica i trwałej.
                                          • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 27.01.15, 23:05
                                            vi_san napisała:
                                            Po drugie: niestety przy wszelkich rozmowach kwalifikacyjnych trzeba się liczyć ze starym polskim powiedzeniem "Jak cię widza, tak cię piszą". I skoro widzą pannicę w poprutej kiec ce i pomalowaną na czarno - ocenią, że jest niechlujna, bez wyczucia i gustu - tyle w temacie.

                                            Nie zgodze sie z toba. "jak cie widza .. itd" to jedno, a jasno okreslone dress cody i wymagania co do ubioru w miejscu pracy to drugie.

                                            mozna byc ubranym w celowo popruta kiecke i miec czarny makijaz i az tchnac czystoscia i schludnoscia,
                                            a mozna byc ubranym w klasyczna 'biurowa' garsonke do kolan, miec klasyczny makijaz a wszystko jakby nieswieze, wymiete, gdzies nagle odkrywa sie gdzies mala plamka, makijaz polozony byle jak - szminka krzywa, tusz rozmazany, skunks na glowie.
                                            co wiaze ze soba pdejrzenie o takiej osobie ze jest rowna niechluja w pracy,
                                            podczas gdy ta pierwsza...

                                            Poza tym np. szef policji może stwierdzić, że rzecznik prasowy, który po godzinach przebiera się w "mrocznego Nosferatu" nie tylko nie licuje z powagą firmy, ale może stanowić "smaczny kąsek" dla wszelkiej maści dziennikarzy - paparazzo. I, mało tego - miałby całkowita rację!

                                            To troche bardziej skomplikowany temat. zasadniczo kazdy po godzinach pracy ma prawo robic co mu sie zywnie podoba o ile jest to w zgodzie z prawem i moralnie w porzadku, to mu gwarantuje konstytucja praw czlowieka. zatem, tak dlugo dopoki rzecznik prasowy wykonuje swoja prace rzetelnie, to po godzinach moze robic co chce.
                                            Jest tylko taki 'kruczek' - byc moze rzecznik prasowy podpisujac kontrakt o prace podpisuje rowniez klauzule ze jako przedstawiciel szacownej instytucji reprezentuje ja 24/7, co go rowniez zobowiazuje do stosownego wizerunku 24/7.
                                            wtedy tak, wtedy nie moze przerabiac sie na "mrocznego Nosferatu" po godzinach pracy" bo takowe wlasciwie nie istnieja - dla niego.
                                            Dla przykladu, ktos kto che byc w armii kanadyjskiej nie moze miec tatuazy, nie moze tez miec zarostu na twarzy. sila rzeczy wiec osoba wytatuowana z wlasnej woli musi sobie tatuaze usunac a brode, wasy, dlugie baki zgolic, jesli chce aby ja przyjeli do armii.
                                            te wymagania obowiazuja 24/7.
                                            i wprawdzie na urlopie prawdopodobnie zolnierz moze sobie odpuscic to codzienne golenie,
                                            ale juz tatuazu nadal nie zrobi, oczywscie, bo na 2 tygodnie czy na miesiac nie oplaca sie. takie sa ograniczenia zwiazane z tym zawodem, o ktorych sie wie zanim sie do tej pracy przyjmie. a to juz jest wlasny wolny wybor czy sie chce miec takie ograniczenia czy nie.
                                            to samo dotyczy RP.

                                            Po trzecie: kto ocenia co to jest "nadmierna golizna"?

                                            zdrowy rozsadek, mysle.

                                            Czy z egzaminu wyleciała studentka , która miała tylko i li koronkową bieliznę i pusto w główce?
                                            zaraz, zaraz, bo zaczynasz mieszac. to byl przeciez twoj argument ze w kwestii wyrzucania za nieodpowiedni ubior profesor byc moze wyrzucil wlasnie tak ubrana studentke.
                                            wiec dlaczego teraz dodajesz brak wiedzy? to zupelnie inny temat.
                                            my dyskutowalysmy, i dyskutujemy nadal, wylacznie o wyrzucaniu za niestosowny ubior na egzaminie.

                                            Po szóste: okres studencki to [niestety!] również czas przygotowania do wybranego zawodu. I jeśli w tymże obowiązują pewne ścisłe reguły - dobrze jest już w tym okresie zacząć się do nich przygotowywać.

                                            tak, i ja zgadzam sie z tym, ale jak mowilam to nie moze polegac na wlasnych kaprysach poszczegolnych profesorow. powtorze - przy braku uczelnianego dress code'u, przyczyny wyrzucenia z egzaminu za ubior musza byc jasne - np za naprawde drastyczny stroj - wlasnie taki 'na plaze', lub smierdzacy, rozepchany dres.
                                            ale nie moze to byc cos co po prostu jest ot, nie w guscie profesora, lub mu sie tylko nie podoba.

                                            Minnie
                                            • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 27.01.15, 23:44
                                              Nie musisz mnie przekonywać, że czasem biała bluzeczka, dopasowana spódnica i rajstopy bez oczek nie świadczą w żaden sposób. Mi raczej chodziło, że jeśli przyjdą na rozmowę o pracę dwie osoby - jedna gotycko mroczna, a druga "klasyczna" z podobnymi w gruncie rzeczy CV - większość pracodawców [poza kilkoma branżami] wybierze tą klasyczną.
                                              Widzisz, w wielu branżach pracodawca może uznać, że pracownik reprezentuje firmę również po godzinach, ewentualnie ma nienormowane godziny pracy... A swoją drogą - nie wiedziałam, że kanadyjscy żołnierze nie mogą mieć wąsów. big_grin
                                              Pojęcie "zdrowy rozsądek" jest pojęciem względnym. Bo skoro [hipotetycznie] gothka na wklejonym przez ciebie zdjęciu uważa dyndające wyprute nici za elegancję... Ok, odwołuję pustkę w głowie. Ale w sumie skoro stroje goth są dopuszczalne, to czemu nie bikini? Efektowne, markowe... W końcu nawet na wyborach miss są pokazy w kostiumach.
                                              I całość sprowadza się tylko do tego, że nie wiemy, co profesor uznał, za strój nieodpowiedni na egzamin. Bo nie wiemy, czy ubiór za który wyrzucono z egzaminu to był sweterek i dżinsy, czy też skrzyżowanie kostiumu kąpielowego z brudnym dresem. smile
                                              Co nijak nie zmienia mojej oceny zachowania studentów jako grupy [ad. pierwszy post. smile ]
                                              • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 29.01.15, 04:05
                                                vi_san napisała:
                                                Mi raczej chodziło, że jeśli przyjdą na rozmowę o pracę dwie osoby - jedna gotycko mroczna, a druga "klasyczna" z podobnymi w gruncie rzeczy CV - większość pracodawców [poza kilkoma branżami] wybierze tą klasyczną.

                                                no ale to juz po studiach, Vi_san, po studiach. i jeszcze jest taka mozliwosc, ze wygra osoba majaca o tylko jeden punkt lepszy w tych podobnych CV, nie klasyczny stroj.
                                                a profesor na razie nie moze wyrzucac przez sam 'mroczny stroj', moze tylko wytlumaczyc
                                                ze takim strojem mozna sobie zawalic przyszle dobre stanowisko i poradzic, ze na interview o prace klasyczny jednak lepszy.

                                                . Ale w sumie skoro stroje goth są dopuszczalne, to czemu nie bikini?


                                                dlatego ze moj stroj goth, mimo ze nie kazdemu sie podoba, jednak jest 'przyzwoity'- bo zakrywa porzadnie cialo. a bikini nie, co juz kilkakrotnie podkreslalam, a co najwyrazniej wygodnie pomijasz.

                                                Minnie
                                                • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 29.01.15, 09:33
                                                  1. Ale mi właśnie chodzi o to, kto ma ustalać co jest przyzwoite a co nie jest? Student? No a co, jeśli jakaś panienka uważa, że w kategorii "przyzwoity strój" mieści się zestaw: wysokie do pół uda kozaki, pończochy "kabaretki", skórzane szorty [ściśle opięte], stanik i pluszowy żakiecik, wszystko białe? Dla wyjaśnienia - nie na egzamin, ale jak studiowałam to mieliśmy na roku taką "stylową". I co? Ano, też wyleciała z egzaminu na pierwszej sesji, po czym okazało się, że jednak ma w szafie jakieś bluzki i spodnie czy spódnice i na następny raz przyszła ubrana "zwyczajnie".
                                                  2. Możliwość, że wygra osoba jest. Teoretycznie. Równie jednak prawdopodobne, że wygra osoba o jeden punkt słabsza, ale "normalna". Ba, nawet prawdopodobniejsze.
                                                  3. Zabawa polega [moim zdaniem] na tym, że "kiedyś" [cokolwiek by to miało znaczyć] nikomu nie przyszłoby do głowy pójść do teatru, na rozmowę kwalifikacyjną czy egzamin w stroju niestosownym. Obecnie mamy bezhołowie i dlatego może, że brak takich profesorów mamy przeróżnych celebrytów, którzy na premierę przychodzą ubrani jak klauni? I nie mam na myśli wyłącznie "celebrytów" ze świata szołbiznesu, ale pogranicza polityki itp, często osoby posiadające wyższe wykształcenie.
                                                  4. Studentka odpowiedziała, co konkretnie profesor miał na myśli. I moim zdaniem miał całkowitą słuszność. Gdyż chodziło właśnie o niestosowność stroju na egzaminie:
                                                  - krótkie kolorowe spodenki latem i klapki u kilku panów
                                                  - krótkie postrzępione szorty (ledwo zakrywające doopę) oraz ekstremalne mini i klapki-japonki u pań
                                                  - hawajska rozchełstana koszula i spodnie bojówki do pół łydki
                                                  • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 29.01.15, 10:15
                                                    vi_san napisała:
                                                    No a co, jeśli jakaś panienka uważa, że w kategorii "przyzwoity strój" mieści się zestaw: wysokie do pół uda kozaki, pończochy "kabaretki", skórzane szorty [ściśle opięte], stanik i pluszowy żakiecik, wszystko białe?

                                                    Przepraszam, ale juz nie moge - czy ty nie umiesz czytac?

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 29.01.15, 10:34
                                                    A ty? Pytam, kto i na jakiej podstawie ustala, co jest "przyzwoitym" strojem a co nie. Skoro profesor nie, uczelnia nie ma dress - codu... Sam student? No, to opisana przeze mnie studentka też uważała, że jest ubrana "przyzwoicie" - wszystkie rzeczy były czyste, dobrych marek. Ale jednak też uważasz, że nie do końca... Więc kto ma decydować?
                                                  • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 29.01.15, 12:13
                                                    Vi san, tak ja raczej umiem - bo ja juz ci kilka razy moja teorie opisalam:

                                                    - no wlasnie o to chodzi, ze przy braku okreslonego dress codu czy to na uczelni, czy w miejscu pracy regula jest prosta - pewne czesci ciala maja byc zakryte zwlaszcza te uznawane za "nieprzywoite' jak np uda, brzuch, piersi itd.
                                                    dlatego krotkie spodenki i stanik sa nieodpowiednie a dluga suknia goth z normalnym dekoltem i normalnym rekawem, tyle ze pare poszarpanych nitek, juz tak.
                                                    To jest po prostu ogolnie przyjety dress code, a kto to ustalal - sadze ze normy spoleczne,
                                                    szczerze mowiac to nawet nie wiem. nie szukalam kto.

                                                    i to ci pisze po raz ostatni, wiecej powtarzac sie nie mam zamiaru.

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 29.01.15, 12:42
                                                    Zabawa polega na tym, że wspomniana przeze mnie studentka MIAŁ wszystko zakryte - uda częściowo przez kozaczki, częściowo przez szorty [a że obcisłe to inna kwestia] a brzuch i piersi przez pluszowy żakiecik - nie bolerko, a żakiecik, taki do talii... A mimo to nie uważamy, że była ubrana "przyzwoicie" i "odpowiednio". Więc usiłuję tylko ustalić dlaczego styl goth i styl ewidentnie "seksualny" mają dla ciebie inne "przyzwolenie". Dlaczego wypacykowana na czarno gothka w poprutej kiecce jest ok [użyłaś nawet określenia "elegancka"], a tak samo zasłonięta panna w lateksowym kostiumie już niezbyt?
                                                    Bo jak dla mnie to i jedno i drugie nie pasuje na egzamin...
                                                  • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 30.01.15, 00:25
                                                    vi_san napisała:
                                                    uda częściowo przez kozaczki, częściowo przez szorty [a że obcisłe to inna kwestia] a brzuch i piersi przez pluszowy żakiecik - nie bolerko, a żakiecik, taki do talii...
                                                    dlaczego styl goth i styl ewidentnie "seksualny"

                                                    i tu sobie sama odpowiedzialas na pytania.
                                                    a stanik to stanik, nawet zakryty zakiecikiem do talii. zakiecik moze sie niechcacy rozpiac, i uuups.

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 30.01.15, 00:45
                                                    Sukienka popruta z której wiszą nitki to ewidentnie niechlujstwo. smile
                                                    A żakiecik może się rozpiąć, ale nie musi.
                                                  • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 30.01.15, 03:38
                                                    vi_san napisała:
                                                    Sukienka popruta z której wiszą nitki to ewidentnie niechlujstwo.

                                                    chwileczke, nie sukienka popruta tylko pare nitek zwisajacych bylo. bo to jest taki styl,
                                                    a wtedy to zrozumiale. i do zaakceptowania jako czesc stroju.
                                                    z tym ze jest roznica pare nitek a jakas rozlatujaca sie kiecka. ta na zdjeciu byla zupelnie porzadna , nie rob z niej na sile jakiegos smiecia. nigdy nie grozi jej zaden "Janet Jackson moment".
                                                    natomiast zakiet zawsze moze sie rozpiac. zreszta, kozaki i obcisle szorty dyskwalifikuja caly stroj i bez zakietu.

                                                    Minnie
                                            • studentka_trzeciego_roku Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 28.01.15, 08:29
                                              Znowu domysły. No tak, powinnam to przewidzieć, i na początku ze szczegółami opisać, co u profesora oznacza "nieodpowiedni strój". Tylko wtedy post byłby bardzo długi i byłoby larum, że to niegrzecznie pisać przydługawe posty. No nic. Spieszę wyjaśnić, co profesor uznał za nieodpowiedni strój na egzaminie i delikwentów wyprosił:
                                              - krótkie kolorowe spodenki latem i klapki u kilku panów
                                              - krótkie postrzępione szorty (ledwo zakrywające doopę) oraz ekstremalne mini i klapki-japonki u pań
                                              - hawajska rozchełstana koszula i spodnie bojówki do pół łydki.
                                              Po prostu wymaga, aby panowie mieli długie spodnie, a panie spodnie lub spódnic do kolan na egzaminie. Nie wymaga pełnego rynsztunku przy 35 stopniach.
                                              Z uwagi na upał i brak klimy, nie miał nic przeciwko stonowanym koszulkom, ani bluzkom czy koszulom z krótkim rękawem, tudzież nigdy nie wymagał nawet bycia pod krawatem - nawet w sesji zimowej. Mam nadzieję, że nie pojawi się teraz dyskusja, że koszulka na egzamin też nie jest odpowiednia, i profesor powinien był jednak wywalić. Bo na tym forum można się wszystkiego spodziewać. Bezinteresowne, personalne przytyki i przysłowiowe szukanie dziury w całym - oto poziom dyskusji na forum sv. Ogarnijcie się trochę.
                                              • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 28.01.15, 09:08
                                                Ależ Studentko, nie ma się co denerwować. To ogólnie bardzo miłe forum, a ja i Minnie sobie teoretycznie dywagujemy. smile Zresztą co do oceny zachowania studentów opisanego w poście założycielskim [zdaje się] jesteśmy zgodne?
                                                A, wbrew pozorom, problem stroju na egzamin [acz nieco ot twojego pytania] też jest z dziedziny sv. smile
                      • maria.francesca Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 08:47
                        > em nie miewał. Więc "odwetem" mogłoby być obkucie się na poziomie wyższym niż m
                        > a profesor i udowodnienie mu braku kompetencji - bo wszak na tym zwykle polega
                        > "surowość" wykładowcy, na obnażeniu ignorancji studenta.

                        Nie, tu nie chodzi o to, by obnażyć czyjeś niekompetencje, bo to z góry jest skazane na porażkę. Tu zadziałał inny mechanizm psychologiczny: jak ktoś robi się śmieszny, jest mniej groźny.
                • robeenek Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 15:25
                  minniemouse napisała:
                  > Poza tym, moim meritum nie jest wiek ucznia/studenta a fakt, ze czy to w pod
                  > stawowce czy na studiach sa pedagodzy ktore umieja swoim postepowaniem wywolac
                  > szacunek do sobie, no matter what. czy sa surowi czy nie. wiec sedno rze
                  > czy (brak szacunku) lezy gdzie indziej.


                  Jestem innego zdania. Zdarza się, że ten sam wykładowca/nauczyciel jest szanowany albo traktowany z sympatią w jednej grupie, a w innej nielubiany lub lekceważony. Wiele zależy też od tego, kto dominuje w danej grupie uczniów/studentów/słuchaczy. I nie chodzi tu tylko o dominację liczebną, liczy się także siła oddziaływania poszczególnych jednostek, lub jej brak.
              • droch Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 24.01.15, 11:09
                > Ale... W poście założycielskim jest mowa o STUDENTACH! Post założycielski deklaruje
                > osoba z trzeciego roku. Czyli, na wszystkich Bogów Olimpu, ludzie podobno dorośli!
                > Dojrzali. Mający prawa wyborcze, mogący brać ślub bez zgody rodziców...

                Tia... jak to kiedyś było ze studentami, to opisał m. in. Prus w "Lalce"...
                • vi_san Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 01:57
                  Jak widać bywa, że na uniwersytet dostają się osoby, które nie powinny tam trafić nawet jako turyści...
                  • baba67 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 09:11
                    Ciekawe czy studentka trzeciego roku jakos zareagowala?Czy po prostu czula sie glupio? Jeszcze raz zwracam uwage na ten aspekt. Grupa powiedzmy 10 osobowa. Ile osob zachowywalo sie jakby w kurniku ich chowano czyli aktywnie kladlo te rzeczy na krzeslo i wysmiewalo sie ? Ile zachowywalo sie jakby wychowywano ich w miare normalnie ale z haselkiem-jak sie wychylisz to zadziobia.Zatem nie reagowali . Obstawiam ze dresiwa bylo mniej niz polowa.
                    • studentka_trzeciego_roku Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 11:06
                      Droga Babo, a jak myślisz - nie zareagowałam? To bym nawet nie pisała, gdyby mi jedynie było "głupio".
                      Było mi wstyd za kolegów i koleżanki, i oczywiście że reagowałam, powiedziałam swoje, a nawet przeprosiłam potem w imieniu grupy tego profesora - bo to, że się domyślił że się z niego śmieją, to było oczywiste. Powiedział, że nie ma sprawy, nic nie zauważył a nawet jakby się z niego śmiali - to na zdrowie, on się nie przejmuje, bo w końcu taki zawód. Dodam, że profesora znałam już wcześniej z konferencji koła naukowego, faktycznie gość jest bardzo wymagający (dodam, że ja też u niego oblałam egzamin za pierwszym razem), i przede wszystkim dlatego nielubiany. Nie uznaje kompromisów, nie da się z nim "dogadać", no i jest bardzo wyczulony na odpowiednie zachowanie, np. wyrzuca za nieodpowiedni ubiór na egzaminie. Ale ogólnie jest w porządku, tzn. studentów traktuje z szacunkiem, bez jakichś głupich komentarzy.
                      • baba67 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 11:14
                        To znaczy ze nie jest jeszcze tak zle z tymi studentami skoro znalazla sie jedna pozytywnie aktywna studentka, Moje pytanie nie bylo retoryczne -bylam ciekawa Twojej reakcji. Bo znam sporo milych i kulturalnych osob ktorym byloby tylko glupio, nie bylyby w stanie zareagowac bo biernosc wrodzona nalozyla sie na biernosc wspierana przez wychowanie.
                        • nchyb Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 16:48
                          > To znaczy ze nie jest jeszcze tak zle z tymi studentami skoro znalazla sie jedn
                          > a pozytywnie aktywna studentka,

                          tego nie wiesz czy tylko jedna, równie dobrze ponad połowa grupy mogła potem w tajemnicy przed resztą profesora przepraszać
                          ale przy wszystkich nikt... taki mechanizm niewyróżniania się z tłumu...
                      • nchyb Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 16:47
                        > swoje, a nawet przeprosiłam potem w imieniu grupy tego profesora

                        zadałam pytanie o Twoją rekację nie przeczytawszy reszty postów
                        teraz widzę, ze już takie pytanie padło
                        i mam inne pytanie

                        a dlaczego potem?
                        dlaczego nie w trakcie?

                        bo moze się okazać, ze kilku było źle wychowanych studentów, ich było widać, a reszta - tak jak Ty - przy wszystkich potulnie uszki po sobie położyła i potem tylko przepraszała

                        łapiesz punkty za kulturę, gdy nikt z reszty braci studenckiej nie widzi
                        ale jeżeli byłaś taką przepraszającą jedną z dziesieciu czy piętnastu - nici z plusów... wink

                        ale tak wracając do tematu, a może właśnie reszta tak jak Ty, nie jest źle wychowana, aż tak niekulturalna i pozbawiona w całości empatii, ale tak jak i Ty za kolegów i koleżanki się wstydziła, ale przy reszcie nie reagowała? może więc poza garstką tych naprawdę źle wychowanych - reszta jest taka sama jak Ty?
                        Może warto poćwiczyć obronę werbalną innych, by samej w oczach pozostałych również nie uchodzić za niekulturalną i pozbawioną empatii?
                        • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 17:17
                          > łapiesz punkty za kulturę, gdy nikt z reszty braci studenckiej nie widzi
                          > ale jeżeli byłaś taką przepraszającą jedną z dziesieciu czy piętnastu - nici z
                          > plusów... wink

                          Myślę, ze to nie fair pisać takie rzeczy.

                          Właściwa reakcja w takim wypadku to nie konforntacja ze smarkatymi prowodyrami, ale albo sarkastyczny komentarz ich zachowań albo próba ośmieszenia ich postępków.
                          • nchyb Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 17:23
                            a co jest fair?
                            pogłaskanie studentki po główce - tak kochana, cudownie się zachowałaś
                            nieważne, zę w trakcie byłaś częścią tej grupy co śmiała się, kpiła, krzesła nie dała i w żaden sposób nie reagowała
                            ważne, zę potem poleciałaś przepraszać
                            ach jak cudownie
                            nie jesteś jak reszta tych wrednych studentów...


                            a jesteś pewna, zę nie jest? może 3/4 grupy zachowało się dokładnie tak samo jak ona? tak samo się wstydziło za tych kilku głupków, ale w trakcie tak jak i ona nie reagowała?
                            więc w czym ona jest lepsza, lub oni gorsi?

                            czy my sobie napiszemy na forum - ach jacy tamci źli, czy nie napiszemy, to nic nie zmieni, dopóki ta konkretna studentka nie nauczy się, ze po fakcie to już mleko się rozlało i jest ona częścią tej samej grupy...

                            A wracając do właściwej reakcji - a czy to musiała być ostra konfrontacja? to jak najbardziej mogło być to co wypisałaś - ale w trakcie, a nie po fakcie...
                            • baba67 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 17:37
                              Ja zrozumialam ze dala im do zrozumienia co o nich mysli juz W TRAKCIE.
                              • nchyb Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 17:40
                                ja wyczytałam, że potem...
                                w trakcie nie było reakcji pokazującej wykładowcy, że jest mile widzianą osobą (gdyby była, nie wyszedłby)...
                            • studentka_trzeciego_roku Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 17:55
                              > nieważne, zę w trakcie byłaś częścią tej grupy co śmiała się, kpiła, krzesła ni
                              > e dała i w żaden sposób nie reagowała

                              Wiesz co nchyb?
                              A gdzie niby wyczytałaś, że nie zareagowałam W TRAKCIE? No gdzie??? No po prostu uwierzyć nie mogę - takim ludziom jak ty, to wszystko źle, wszystko be.
                              Nie kpiłam, nie śmiałam się, i W TRAKCIE zaprosiłam profesora do stołu mówiąc, żeby usiadł na moim miejscu - jednak nie chciał, a organizator w tym samym momencie zaprosił go do stolika obok. Ot i wszystko. Zaraz potem powiedziałam, co o tym myślę.
                              Co mogłam więcej zrobić? Przykuć się do stołu??
                              • nchyb Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 18:02
                                > A gdzie niby wyczytałaś, że nie zareagowałam W TRAKCIE? No gdzie??

                                nigdzie wcześniej nie wyczytałam, ze zareagowałaś...
                                bo wcześniej nic o tym nie było...
                                jeżeli jednak było tak jak teraz piszesz to jedna sprawiedliwa się znalazła smile
                                i tyle...
                                co mogłaś zrobić? delikatniej byłoby powiedzieć do siedzących obok - Arek, Krysia, przesuńcie się, dostawmy krzesło dla profesora (doktora, docenta itp) na pewno się zmieścimy wszyscy razem, oddawanie swojego krzesła nie było najlepszym pomysłem...

                                co do kpienia - tylko Ty tego nie robiłaś? cała reszta w kułak się śmiała? czy tak jak Ty nie reagowała na to kpienie? czy moze teraz napiszesz, że na to też w trakcie reagowałaś?... wink
                                • studentka_trzeciego_roku Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 18:25
                                  > co do kpienia - tylko Ty tego nie robiłaś? cała reszta w kułak się śmiała? czy
                                  > tak jak Ty nie reagowała na to kpienie? czy moze teraz napiszesz, że na to też
                                  > w trakcie reagowałaś?... wink

                                  Nie, nie tylko ja. Kilka innych osób też ostro zareagowało na te kpiny ("buraki jesteście", "nie róbcie wiochy", "dajcie człowiekowi spokojnie zjeść obiad" itp.). Najgorsze było to, że profesor siedział bardzo blisko i wszystko musiał słyszeć, m.in. to że "jakby pierwszy raz w życiu jedzenie widział". Próbował oczywiście zbić to żartem, mówiąc, że "dobrze że chociaż jedną rękę ma sprawną bo ktoś by musiał go karmić", a potem, że nie zauważył śmiechów, ale widać było że czuje się nieswojo w tamtej sytuacji.
                            • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 19:10
                              nchyb napisała:

                              > a co jest fair?
                              > pogłaskanie studentki po główce - tak kochana, cudownie się zachowałaś

                              Nie, kompletnie nie o to chodzi. Chodzi mi o to, ze łatwo jset osądzać innych, siedząc w foteliku przed ekranem, a nie w środku sytuacji.

                              > nieważne, zę w trakcie byłaś częścią tej grupy co śmiała się, kpiła, krzesła ni
                              > e dała i w żaden sposób nie reagowała

                              Tego nie wiesz, ale jak widać - chętnie sobie dośpiewujesz.

                              > ważne, zę potem poleciałaś przepraszać
                              > ach jak cudownie
                              > nie jesteś jak reszta tych wrednych studentów...

                              O, zupełnie nieporzebna zlośliwość. I niegrzeczna.

                              > a jesteś pewna, zę nie jest? może 3/4 grupy zachowało się dokładnie tak samo ja
                              > k ona? tak samo się wstydziło za tych kilku głupków, ale w trakcie tak jak i on
                              > a nie reagowała?
                              > więc w czym ona jest lepsza, lub oni gorsi?

                              No w czym, zgaduj. Jak rany.

                              > czy my sobie napiszemy na forum - ach jacy tamci źli, czy nie napiszemy, to nic
                              > nie zmieni, dopóki ta konkretna studentka nie nauczy się, ze po fakcie to już
                              > mleko się rozlało i jest ona częścią tej samej grupy...

                              Nie, nie jest.

                              > A wracając do właściwej reakcji - a czy to musiała być ostra konfrontacja? to j
                              > ak najbardziej mogło być to co wypisałaś - ale w trakcie, a nie po fakcie...

                              Znowu: niekiedy właściwy sposób zachowowania wymyśla się dłuuugo po fakcie. A mogłam powiedzieć... a mogłam zrobić... Nie mów, że ty sama zawsze zachowujesz się właściwie zawsze i od razu, bo nie ma takich ludzi. I ze od dziecka byłaś odważna jak żołnierz na froncie smile
                              Nieśmiali, na przykład, też mają prawo do życia. I załatwiania spraw po swojemu.
                              • nchyb Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 19:46
                                wzruszyłam się...
                                chlip chlip analiza mnie wzruszyła...


                                > > nieważne, zę w trakcie byłaś częścią tej grupy co śmiała się, kpiła, krze
                                > sła ni
                                > > e dała i w żaden sposób nie reagowała
                                >
                                > Tego nie wiesz, ale jak widać - chętnie sobie dośpiewujesz.

                                ustosunkowałam się do opisu, z którego nie wynikało że jest inaczej, potem gdy autorka wątku uzupełniła swoją opowieść o bohaterskie stawanie okoniem wobec chamskich i burackich (parafraza wypowiedzi, nie moja ocena) pochwaliłam ją za to, wcześniej nie miałam szansy, bo nie było tego wątku...

                                > Znowu: niekiedy właściwy sposób zachowowania wymyśla się dłuuugo po fakcie.
                                jak najbardziej przyznaję rację
                                po fakcie łatwiej pomyśleć jak się w danym momencie zachować
                                więc warto takie rady przeczytać, by wiedzieć jak na przyszłość się zachować w podobnej sytuacji...

                                > Nieśmiali, na przykład, też mają prawo do życia. I załatwiania spraw po swojemu
                                ito ta nieśmiałość skłania potem do wylewania swojej frustracji na całą brać studencką na forum i uogólnianie, ze studenci tacy i owacy?...
                                • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 19:56
                                  nchyb napisała:

                                  > wzruszyłam się...
                                  > chlip chlip analiza mnie wzruszyła...

                                  O, znowu. Po co ten sarkazm, nie rozumiem.

                                  > ustosunkowałam się do opisu, z którego nie wynikało że jest inaczej, potem gdy
                                  > autorka wątku uzupełniła swoją opowieść o bohaterskie stawanie okoniem wobec ch
                                  > amskich i burackich (parafraza wypowiedzi, nie moja ocena) pochwaliłam ją za to
                                  > , wcześniej nie miałam szansy, bo nie było tego wątku...

                                  Ale nie przeprosiłaś za aluzyjki o punktowaniu u wykładowcy.
                                  Noi tak uncertain

                                  > po fakcie łatwiej pomyśleć jak się w danym momencie zachować
                                  > więc warto takie rady przeczytać, by wiedzieć jak na przyszłość się zachować w
                                  > podobnej sytuacji...

                                  Odróżnij rady od oceniania. Piszesz tu gdzieś powyżej, ze zachowanie autorki wątku nie było lepsze od zachowania gburów. To ocena, w dodatku mocno niesprawiedliwa i kompletnie nie na miejscu. Rady, zeby były przyjete, powinny być życzliwe.

                                  > ito ta nieśmiałość skłania potem do wylewania swojej frustracji na całą brać st
                                  > udencką na forum i uogólnianie, ze studenci tacy i owacy?...

                                  No, jeśli chodzi o uogólnianie, to o całej ludzkości wypowiadasz się w tym wątku ty ;P
                          • baba67 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 17:34
                            A to nie jest konfrontacja?
                            • nchyb Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 17:43
                              nikt nie mówi by powiedzieć - Karol Piotr jak możecie, przeproście profesora teraz itp...
                              właściwa reakcja to między innymi zorganizowanie profesorowi krzesła, by mg ze wszystkimi lub częścią zasiąść,
                              to także propozycja takiego przeorganizowania stołów by dla wszystkich miejsce się znalazło itp itd

                              natomiast przepraszanie po fakcie, samo w sobie słuszne, bo było za co, (ale czy za swoją bierność przeprosiła również, czy tylko za wygłupy kolegów?) nie daje podstaw do stwierdzenia, ze cała ta reszta poza autorką wątku to źli, niewychowani, niekulturalni studenci...

                              • studentka_trzeciego_roku Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 18:15
                                Miejsca było dość, tylko organizator myśląc, że wszyscy będą siedzieć przy jednym stole, przygotował jeden długi (połączony z kilku) i powiedział, że to dla naszej grupy. Wtedy zaczęły się przepychanki, że nikt nie chce siedzieć koło profesora, i w końcu jedno wolne krzesło odsunęli do tyłu i rzucili tam torby. Ja wtedy powiedziałam, żeby się nie wygłupiali, bo profesor nie gryzie ani też nikogo przy stole odpytywał nie będzie. Na to podszedł do nas profesor, któremu od razu zaproponowałam swoje miejsce przy stole, lecz on powiedział, żebym siedziała gdzie siedzę bo miejsca jest pod dostatkiem przy sąsiednich stolikach. Wtedy też podszedł ktoś z obsługi, i widząc że zrobiło się lekkie zamieszanie, pewnie myślał, że jednego miejsca po prostu zabrakło i od razu zaprosił wykładowcę do sąsiedniego stolika, który zaraz nakrył. Dalej to już inna historia, bo koledzy się na głos śmiali (tak, w zasadzie przodowali w tym panowie...) obserwując profesora, jak je niezbyt zgrabnie lewą ręką. Któryś zarechotał na głos "o, profesor chyba po raz pierwszy w życiu widzi jedzenie". Wówczas nie tylko ja, ale też i kilka innych osób, na to ostro zareagowało.
                                • baba67 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 18:20
                                  No to chyba nie bylo tak tragicznie?Chamusia ktos poskromil jednakowoz.
                                  • studentka_trzeciego_roku Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 18:30
                                    > No to chyba nie bylo tak tragicznie?Chamusia ktos poskromil jednakowoz.

                                    Nie było tragicznie? Dla mnie było! Tragiczne byłoby nawet wtedy, gdyby to był jeden "chamuś", a było ich kilku niestety, co jest dużo jak na niewielką grupę. Po prostu mnie zastanawia, skąd w ludziach tyle jadu i nienawiści.
                                    • baba67 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 18:47
                                      Ze znalazl sie jeden chamus? To smutne ale nic nowego-za moich czasow tez sie dziwne zachowania trafialy-reakcje byly szybkie i dotkliwe.
                                    • nchyb Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 18:54
                                      > Po prostu mnie zastanawia, skąd w ludziach tyle jadu i nienawiści.

                                      hm, to bardziej na rozważania socjologiczno-psychologiczne, niz z dziedziny SV

                                      bo część ludzi taka już jest
                                      jedni z tym się rodzą, inni wysysają z mlekiem matki, jeszcze inni uczą się od dorosłych, a inni zmieniają pod wpływem jakiś przejść...
                                      większość moim zdaniem taka nie jest, a wręcz przeciwnie, ale trudy życia wydobywają potem z nich to co najgorsze...
                              • baba67 Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 18:18
                                No wlasnie o tym pisalam-ze wiekszosc studentow byla zwyczajnie bierna, nie potrafila zrobic czegos zeby tej mniejszosci dac do zrozumienia ze sie takiego zachowania nie akceptuje.Ta biernosc jest dla mnie bardziej przerazajaca niz to ze wiekszy odsetek mlodych ludzi nie umie sie zachowac.
                                • nchyb Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 18:34
                                  > howania nie akceptuje.Ta biernosc jest dla mnie bardziej przerazajaca

                                  no właśnie
                                  na tę bierność zwracam uwagę w tym wątku od początku
                                  ale ona nie jest tożsama ani ze złym wychowaniem, ani z brakiem kultury, ani z brakiem empatii...

                                  ale ta bierność jest typowa dla większości społeczeństwa, niezależnie od rasy, kultury, wykształcenia, płci itp...
                                  i nie uprawnia do stwierdzenia z tytułowego postu...
                                  • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 19:13
                                    No, jeśli ta bierność, czyli postawa konformistyczna po prostu jest typowa dla wszystkich, to w zasadzie nie masz prawa jej piętnować, conie.

                                    Moim zdaniem strzelasz w tym wątku z armaty do wróbli i niepotrzebnie doprawdy wydajesz oceny. Na grzyba.
                                    • nchyb Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 19:40
                                      > No, jeśli ta bierność, czyli postawa konformistyczna po prostu jest typo
                                      > wa dla wszystkich, to w zasadzie nie masz prawa jej piętnować, conie.
                                      cotak
                                      ale czy ja ją piętnuję Bene? znów coś sobie dopowiadasz, czego nie ma, a co chcesz wyczytać? stwierdzenie faktu, ze coś jest, nie jest piętnowaniem tegoż...
                                      po prostu odróżniam w poście założycielskim bierność od wypunktowanego nieumiejętności zachowania się (wszystkich) studentów, jak to "ładnie" uogólniła autorka wątku...

                                      > Moim zdaniem strzelasz w tym wątku z armaty do wróbli i niepotrzebnie doprawdy
                                      > wydajesz oceny. Na grzyba.
                                      a moim zdaniem Ty często myślisz (wydaje Ci się), ze ktoś coś napisał i w odpowiedzi na swoje wyobrażenia o wypowiedzi odpowiadasz, a związku z wypowiedzią (na którą odpowiadasz) wielkiego to nie ma i doprawdy jest niepotrzebne, podobnie jak te Twoje oceny nie powiązane z faktyczną wypowiedzią... no na grzyba...
                                      • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 20:02
                                        nchyb napisała:

                                        > ale czy ja ją piętnuję Bene? znów coś sobie dopowiadasz, czego nie ma, a co chc
                                        > esz wyczytać? stwierdzenie faktu, ze coś jest, nie jest piętnowaniem tegoż...

                                        A czym jest, jeśli nie piętnowaniem, złośliwe dopowiadanie o 'zapunktowaniu u nauczyciela'? Albo pisanie, ze autorka wątku niczym nie różni się od swoich bucowatych kolegów z roku? Jeśli to były życzliwe uwagi pozbawione aluzji i pełne szacunku stwierdzenia faktu, bo bardzo przepraszam, ale znów sobie coś dospiewuję.

                                        > > Moim zdaniem strzelasz w tym wątku z armaty do wróbli i niepotrzebnie dop
                                        > rawdy
                                        > > wydajesz oceny. Na grzyba.
                                        > a moim zdaniem Ty często myślisz (wydaje Ci się), ze ktoś coś napisał i w odpow
                                        > iedzi na swoje wyobrażenia o wypowiedzi odpowiadasz, a związku z wypowiedzią (n
                                        > a którą odpowiadasz) wielkiego to nie ma i doprawdy jest niepotrzebne, podobnie
                                        > jak te Twoje oceny nie powiązane z faktyczną wypowiedzią... no na grzyba...

                                        A jak to się ma do twojego wydawania ocen, bo nie łapię?
                                        • nchyb Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 26.01.15, 06:59
                                          > A czym jest, jeśli nie piętnowaniem, złośliwe dopowiadanie

                                          lubisz dopowiadać
                                          kolejny raz widzisz coś czego nie ma...
                                          stwierdzam li i jedynie (po raz ostatni), ze dostrzegam, zę ci wszyscy studenci z opowieści autorki wątku - nie byli chamscy, niekulturalni, bez empattii, źle wychowani

                                          byli bierni, nie robili nic, poza milczeniem w tumie

                                          początkowo z opowieści autorki wynikało, ze i ona poza tę biernosć nie wyskoczya

                                          dopiero w miarę rozwoju opowieści dowiedzieliśmy się, ze jednak ona ponad tę bierność wzniosła się, potem się jednak okazało jeszcze że i inni studenci również

                                          stąd moje stwierdzenie, że nie była cała grupa chamska itd tylko częściowo bierna, co nie upoważnia do tak surowej oceny tych wszystkich studentów -jaką zaprezentowała autorka...
                                          amen, nic więcej się nie domyślaj, nie doszukuj, bo nic więcej tam nie ma, mimo że tak bardzo być chciała, by móc to tradycyjnie skrytykować (nie do końca zrozumiawszy...)

                                          • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 27.01.15, 20:15
                                            nchyb napisała:

                                            > amen, nic więcej się nie domyślaj, nie doszukuj, bo nic więcej tam nie ma, mimo
                                            > że tak bardzo być chciała, by móc to tradycyjnie skrytykować (nie do końca zro
                                            > zumiawszy...)

                                            Po tej serii aluzji, nieasertywnej krytyki i przechodzenia lekkim krokiem nad twoimi złośliwostkami istotnie, warto zakończyć uncertain
                      • sunday to akurat 25.01.15, 22:39
                        > no i jest bardzo wyczulony na odpowiednie zachowanie,
                        > np. wyrzuca za nieodpowiedni ubiór na egzaminie.


                        To akurat nie świadczy o nim zbyt dobrze. Na egzaminie sprawdza się wiedzę i umiejętności merytoryczne, a nie wiązania krawata i prasowania koszuli.
    • nchyb A jak Ty zareagowałaś? 25.01.15, 16:42
      Czy jakoś dałaś reszcie znajomych studentów, że ich zachowanie Ci się nie podoba?
      czy dałaś znać wykładowcy, że nie jesteś z resztą tych le wychowanych studentów?
      czy ktokolwiek zauważył, ze nie jesteś pod względem zachowania równie źle wychowana jak reszta? że masz więcej i kultury i empatii?
      • studentka_trzeciego_roku Re: A jak Ty zareagowałaś? 25.01.15, 16:55
        nchyb napisała:

        > Czy jakoś dałaś reszcie znajomych studentów, że ich zachowanie Ci się nie podob
        > a?
        > czy dałaś znać wykładowcy, że nie jesteś z resztą tych le wychowanych studentów
        > ?
        > czy ktokolwiek zauważył, ze nie jesteś pod względem zachowania równie źle wycho
        > wana jak reszta? że masz więcej i kultury i empatii?

        Nie czytałeś dwóch postów poniżej. Tam odpowiedziałam już na to pytanie.
        No to jest OCZYWISTE, że zareagowałam, i w dodatku przeprosiłam wykładowcę w imieniu grupy. Kilka osób było myślących jak ja, nie odważyli się odezwać, ale mnie poparli. Opinia buraków mnie nie obchodzi, jedynie się zastanawiam, jak dorośli ludzie, studenci, mogą być takimi burakami. Dla nich wykładowca, to robot bez uczuć.
        • nchyb Re: A jak Ty zareagowałaś? 25.01.15, 17:08
          wyzej napisałam, ze wcześniej nie widziałm że już odpowiedziałaś

          zapytałam dlaczeo nie zareagowałaś w trakcie, a nie po fakcie

          przypuszczalnie takich jak Ty było znacznie wiecej, ale przy grupie reszta nie reaguje
          stąd uogólnianie, jacy to studenci źle wychowani itp jest krzywdzące
          bo Twoi znajomi mogą myśleć równie dobrze tak samo o Tobie
          w trakcie dałaś im podstawy - nie reagując...

          więc to nie studenci są źli, ale ludzie jako tacy. ich część. Niewielka, ale ich się zauważa. Reszta podąża za tłumem i tylko czasem potem się tego wstydzi i reaguje, tak jak Ty i być może jeszcze połowa grupy...
    • terazkasia Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 19:42
      Przeczytałam cały wątek.

      Powiem tak: Nie mogę widzieć, jak naprawdę było, ale coś mi każe wątpić w rzetelność relacji autorki wątku.
      Ważniejsze: owa autorka nie budzi ani mojego podziwu, ani nawet w ogóle sympatii.

      Dlaczego?
      Bo w moim odczuciu z niej bije pogarda dla innych i poczucie wyższości. Wklejam:

      > Zastanawiam się, skąd w Polsce taki brak kultury i empatii u dorosłych ludzi.

      Czytam w tle: jestem wspaniała, niestety mieszkam w okropnym kraju.

      > skoro każdy studiuje,
      Czytam: Muszę studiować / być na roku z jakąś hołotą, studia powinny być dla wybranych takich jak ja


      > w szkołach dobrych manier nie uczą…

      Czytam: Do jakich szkół uczęszczała ta hołota z mojego roku?

      o i dużo pr
      > oblemów się pojawia w kontaktach „prywatnych” z prowadzącymi, tzn.
      > poza salą wykładową, np. w stołówce.

      O nie, kochana.
      Od kilkunastu lat pracuję na uczelni, nie zauważyłam ani takiego zjawiska, ani też kategorycznie nie zgadzam się z tezą w tytule wątku, że "studenci nie umieją się zachować". Tu i ówdzie ktoś zachowa się niekoniecznie idealnie, ale to są absolutne wyjątki, generalnie odbieram studentów jako miłych i kulturalnych młodych ludzi, do tego pełnych zapału (którego nam starszym często brakuje smile

      Autorko, GDZIE TY STUDIUJESZ? Bo takich opowieści nie słyszałam nigdy nawet od znajomej uczącej w gimnazjum w naprawdę patologicznym rejonie mojego miasta. I gdyby uczniowie z tej szkoły mieli w ten sposób potraktować jakiegokolwiek nauczyciela, to zapewniam, że musiałby być wyjątkowo znienawidzonym przez nich człowiekiem, a nie tylko nielubianym.

      PS. A co to za przepraszanie "w imieniu grupy"? Ktoś cię do tego upoważnił?


      • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 20:03
        Twoje interpretacje opisanych zdarzeń dużo opowiadają, ale wyłącznie o tobie.
      • studentka_trzeciego_roku Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 20:11
        > Powiem tak: Nie mogę widzieć, jak naprawdę było, ale coś mi każe wątpić
        > w rzetelność relacji autorki wątku.
        > Ważniejsze: owa autorka nie budzi ani mojego podziwu, ani nawet w ogóle sympati
        > i.

        Nie no, wyrabiać sobie podziw czy sympatię czy antypatię do kogokolwiek na podstawie jednego wpisu? Ile Ty masz lat?

        > Od kilkunastu lat pracuję na uczelni,

        Dobre smile

        > Bo w moim odczuciu z niej bije pogarda dla innych i poczucie wyższości.

        I co jeszcze ciekawego wywróżyłaś? smile
        • terazkasia Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 25.01.15, 21:01
          studentka_trzeciego_roku napisał(a):
          >
          > Nie no, wyrabiać sobie podziw czy sympatię czy antypatię do kogokolwiek na pods
          > tawie jednego wpisu? Ile Ty masz lat?

          Jednego? Dobrze policzyłaś? wink
          A Ty na podstawie jednej sytuacji na własnych studiach wyrabiasz sobie opinię, że studenci w całym kraju nie umieją się zachować? smile

          > > Od kilkunastu lat pracuję na uczelni,
          >
          > Dobre smile

          Wiesz, że nie - po jednym wpisie? wink

          > > Bo w moim odczuciu z niej bije pogarda dla innych i poczucie wyższości.
          >
          > I co jeszcze ciekawego wywróżyłaś? smile

          Uprzejmie proszę zwrócić uwagę na sformułowanie "w moim odczuciu".
          Życzę powodzenia w fan clubie narzekających na polską młodzież smile
          • studentka_trzeciego_roku Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 26.01.15, 00:31

            > A Ty na podstawie jednej sytuacji na własnych studiach wyrabiasz sobie opinię,
            > że studenci w całym kraju nie umieją się zachować? smile

            Nie, nie jednej, a wielu sytuacji które miałam okazję obserwować.
            No i gdzie ja piszę, o studentach w całym kraju?

            > Wiesz, że nie - po jednym wpisie? wink

            A czy ja napisałam, że nie pracujesz na uczelni? smile

            > Uprzejmie proszę zwrócić uwagę na sformułowanie "w moim odczuciu".

            No i?
          • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 26.01.15, 00:40
            Jakiś czas temu, przyjrzawszy się dynamice dłuższych wątków, aż założyłam osobny na ten temat: czemu w zasadzie każdy wątek zamienia się po kilkudziesięciu postach w napaść na autorkę.

            I nadal nie rozumiem, czemu. Wszystkie twoje lub innych powyżej wątpliwości można było ująć uprzejmie i życzliwie. O co chodzi? Bo to ciekawe.
            • terazkasia Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 26.01.15, 10:18
              Bene, myślałam nad tym, co teraz napisałaś.
              Zaczęłam więc od ponownej lektury mojego wpisu - i chciałabym, żebyś pokazała mi, gdzie byłam mniej życzliwa niż autorka smile
              Podejrzewam, że może chodzi Ci o ten fragment (cytuję siebie): "w moim odczuciu z niej bije pogarda dla innych i poczucie wyższości".

              Bene, w założycielskim poście mamy dwie tezy bardzo ciężkiego kalibru:
              1. Studenci nie umieją się zachować
              2. Dorosłym ludziom w Polsce brak kultury i empatii

              Bene, czy tak pisze wg Ciebie człowiek życzliwy? Nie zapala Ci się czerwone światło, gdy ktoś tak negatywnie ocenia otoczenie? Czy moja teza nie ma uzasadnienia?
              Co do mojego wyżej cytowanego zdania: zwróć uwagę na zrelatywizowanie tego stwierdzenia określeniem na początku. Nie napisałam, że autorka jest taka czy inna - wypowiedź dotyczyła (moich) odczuć, jakie budzą jej wpisy, a to jest podstawowa różnica.
              Nie napisałam też nawet, że autorka jest niesympatyczna - tylko że nie budzi mojej sympatii. Ona krytykuje studentów - nie budzą jej sympatii, są nieuprzejmi (nie tylko ci konkretni, tylko jakoby wszyscy studenci) - ktoś (ja) inny krytykuje ją.
              Gdy prezentuje się jakąś opinię, należy się liczyć z możliwością krytyki oraz z tym, że ktoś całkowicie inaczej odbiera podane fakty / jakieś wydarzenie.

              PS. Bene, co do tego wykładowcy - czy również i tutaj nie zapala Ci się czerwone światło, gdy słyszysz, że pan wyrzuca studentów z egzaminu za nieodpowiedni ubiór? To jest nawet wbrew przepisom, o innych aspektach nie wspominając.
              • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 26.01.15, 19:45
                terazkasia napisała:

                > Bene, myślałam nad tym, co teraz napisałaś.
                > Zaczęłam więc od ponownej lektury mojego wpisu - i chciałabym, żebyś pokazała m
                > i, gdzie byłam mniej życzliwa niż autorka smile
                > Podejrzewam, że może chodzi Ci o ten fragment (cytuję siebie): "w moim odczu
                > ciu z niej bije pogarda dla innych i poczucie wyższości
                ".

                W moim odczuciu twoje domysły mówią dużo o tobie, nie autorce. To działa jak miękki test.

                > Bene, w założycielskim poście mamy dwie tezy bardzo ciężkiego kalibru:
                > 1. Studenci nie umieją się zachować
                > 2. Dorosłym ludziom w Polsce brak kultury i empatii
                > Bene, czy tak pisze wg Ciebie człowiek życzliwy? Nie zapala Ci się czerwone świ
                > atło, gdy ktoś tak negatywnie ocenia otoczenie? Czy moja teza nie ma uzasadnien
                > ia?

                Może mieć, może nie mieć. Właśnie o to chodzi. O sytuacji wiemy niewiele, to co sobie dośpiewujemy, mowi o nas, nie o sytuacji.

                > Co do mojego wyżej cytowanego zdania: zwróć uwagę na zrelatywizowanie tego stw
                > ierdzenia określeniem na początku. Nie napisałam, że autorka jest taka czy inna
                > - wypowiedź dotyczyła (moich) odczuć, jakie budzą jej wpisy, a to jest podstaw
                > owa różnica.

                A komu własciwie i na co ta twoja ocena, skoro nijak się ma do meritum, a do tego jest bardzo nieprzyjemna?

                > Nie napisałam też nawet, że autorka jest niesympatyczna - tylko że nie budzi mo
                > jej sympatii.

                Gdybyś krytykowała przedstawioną przez autorkę treść, tzn odniosła się do wpisu, powiedzmy ze byłoby ok. Ale ty pojechałaś personalnie. Nawet nie chce mi się myślec, ile zasadnicznych przykazań s-v tym samym złamałaś.

                Ona krytykuje studentów - nie budzą jej sympatii, są nieuprzejmi
                > (nie tylko ci konkretni, tylko jakoby wszyscy studenci) - ktoś (ja) inny kryty
                > kuje ją.

                Troche jakbyś pisała 'koleżanka ukradła z pracy słuchawki, to nic się nie stanie, jeśli ja wyniosę parę długopisów' smile
                Poza tym - to zupełnie co innego oburzać się, prawdpodobnie jeszcze w emocjach, na zachowanie anonimowej grupy, a co innego jechać personalnie twarzą w twarz. Co z tego, ze wirtualną.

                > Gdy prezentuje się jakąś opinię, należy się liczyć z możliwością krytyki oraz z
                > tym, że ktoś całkowicie inaczej odbiera podane fakty / jakieś wydarzenie.

                ...należy sięliczyć z krytyką opinii. Rzeczową. Nie nierzeczową krytyką swojej osoby. I to jeszcze na forum s-v.

                > PS. Bene, co do tego wykładowcy - czy również i tutaj nie zapala Ci się czerwon
                > e światło, gdy słyszysz, że pan wyrzuca studentów z egzaminu za nieodpowiedni
                > ubiór? To jest nawet wbrew przepisom, o innych aspektach nie wspominając.

                Nie znam przepisów tej uczelni. I do oceny sytuacji przyczyny, dla których wykładowca nie jest lubiany zupełnie imo nie są potrzebne. Bez wątpienia nic nie dzieje się bez przyczyny, ale nie jesteśmy organizmami jednokomórkowymi i możemy się łatwo kontrolować, obojętnie czy kogoś uwielbiamy czy nienawidzimy.
    • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 28.01.15, 19:26
      Oj, Minnie.

      Wątek poszedł starym korytem: najpierw jakieśtam rady, a potem personalna jazda po autorce. Nic nowego, wiele wątków tutaj tak właśnie kończy. Tu mamy aluzje, ze zapunktowała u wykładowcy, tam ze w niczym jej zachowanie nie jest lepsze od grupki buraków, a jeszcze gdzie indziej - nader obcesowe oceny swojej osoby. To cię, fuj, nie obrzydza? Bo mnie owszem.
      • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 28.01.15, 22:57
        Bene, owszem, obrzydza. np., nie podoba mi sie pisanina w stylu 'kij z marchewka', udawanie wielkiej lwicy salonowej gdy naprawde 'sloma z butow'. nie uwazam np. zeby moja dyskusja z Vi_san byla nie na poziomie, a zjechano nas - mnie - naprawde nieprzyjemnie i nieslusznie.
        nie chce byc niemila, ale najwiecej zamieszania robisz tutaj ty. kazdy twoj wpis jest nie na temat, nie wiem czy zauwazylas.

        Minnie
        • bene_gesserit Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 29.01.15, 19:53
          minniemouse napisała:

          > Bene, owszem, obrzydza. np., nie podoba mi sie pisanina w stylu 'kij z marchewk
          > a', udawanie wielkiej lwicy salonowej gdy naprawde 'sloma z butow'.

          Fuj.

          > nie chce byc niemila, ale najwiecej zamieszania robisz tutaj ty. kazdy twoj wpi
          > s jest nie na temat, nie wiem czy zauwazylas.

          To bardzo poważny zarzut. Proszę o wyjaśnienia. Bo jeśli chodzi o krytykę krytykowania autorki wątku to jest to jak najbardziej na temat - na temat sv, chciaż ot w wątku.
          • minniemouse Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 30.01.15, 00:17
            Bene, zajrzyj prosze na Wiadomosc/ profil.
            Minnie
        • studentka_trzeciego_roku Re: Dlaczego studenci nie umieją się zachować? 30.01.15, 09:27
          minniemouse napisała:

          > Bene, owszem, obrzydza. np., nie podoba mi sie pisanina w stylu 'kij z marchewk
          > a', udawanie wielkiej lwicy salonowej gdy naprawde 'sloma z butow'. nie uwazam
          > np. zeby moja dyskusja z Vi_san byla nie na poziomie, a zjechano nas - mnie
          > - naprawde nieprzyjemnie i nieslusznie.

          No popatrz... ZJECHANO Cię? Naprawdę? No to teraz wiesz, jak ja się mogę czuć - bo w zasadzie nie rozumiem tej nagonki. Miał rację ktoś, kto powiedział, że na tym forum każdy wątek po kilku wpisach zmienia się w napaść na autora. Aha - i może mi wskaż, w którym miejscu JA cię zjechałam.

    • dar61 dreskod versus dres 01.02.15, 14:58
      {Studentka_trzeciego_roku}:
      ... ostatnio [...] filmiki instruktażowe [...] dość młody profesor [...] w stołówce [...] niestety przez to [...] studenci zrzucili torby [...] chamstwo, bo [...] zwichnął prawą dłoń [...] taki brak kultury i empatii [...] bo wymaga [...] „zintegrowania” [...] a może [...] to szerszy problem ...


      {Studentka_trzeciego_roku} [S.3.r.] stawia właściwie dwa problemy.
      Pierwszy, o kulturę zachowań studentów. Drugi, mało zauważalny, a pono warunkujący ten pierwszy, zasady oceniania egzaminowanych.
      Ten 1. to, jak dla mnie, signum temporis odwieczne. Brać studencka wyrywa się spod wpływów i rodziców, i wychowawców/ nauczycieli i zaczyna testować świat. Na ile mu ten świat pozwoli, gdzie jest granica. W PL - i chyba nie tylko - na to nałożył się i kryzys społeczno-gospodarczy, zmuszający uczelnie do upodlającego zaniżania wymagań. Też wymagań kultury zachowań społecznych. Kuszenia chętnych - i pogoni za wynikami wszechnic z innych krajów, pogoni tą drogą bezskutecznej.

      {S.3.r.} wypatrzyła, że stołówkowe zachowania są potęgowane próbą tzw. integracji uczelnianej. Pokoleniowej. A dla młodzi studenckiej, często umysłowo jeszcze dziecięcej, to przecież okres przejściowy. Nie po to wyrwali się spod kurateli, by teraz więcej nie wyszarpać dla siebie. Nawet zmienić profil uczelni, wymuszać, co powinno być wymagane [bo sobota i my się spieszymy, panie wykładowco].

      Tą drogą weźmy na kieł i 2. pytanie, chyba nawet ważniejsze. Okołoegzaminacyjne.
      Zasad metodyki i „merytoryki" oceniania egzaminowanych studentów nie ma. I chyba nie będzie. Bo uczelnie z zasady są niereformowalne pod względem wytworzenia jakichś regulaminów, wzięcia w karby egzaminatorów. Bo to ponoć wolna wszechnica. Od wieków nie poddawała się żadnym próbom wbicia w jakieś schematy. Bo, jak to tak - egzaminator nie ma mieć uprawnień ... boskich, nie ma mieć prawa wyprosić egzaminowanej osoby, jaka go, Osobę Boską, rozprasza?! Deformuje rzeczywistą ocenę rzeczywistej wiedzy? Przez wieki miał, a teraz nie miałby tego prawa? Komisyjne egzaminy poprawkowe jakoś tę boskość nadal konserwują, inaczej podcinałyby swe korzenie.
      Student im wcześniej to zrozumie, tym celniej zda egzamin [życia]. Furda, że z zaniżonym poziomem.

      Koło się więc zamyka. Czasem się lekko rozchwieje, jeśli wśród kadry uczelni pojawia się duży odsetek wykładowców i egzaminatorów w wieku skłonniejszym do spłaszczania uczelnianej hierarchii, zamiany wzorca mistrz - uczeń na np. perypatetyczny, nieco wydłużający bieg do celu. Jeśli pojawia się ten odsetek i wśród organizatorów uczelnianych zjazdów, pojawiają się sytuacje, opisane przez {S.3.r.}.
      Słusznie się {S.3.r.} dziwi, że dopiero uczelnia zabiera się - filmikami?! - do uczenia ogłady dorosłych koni, jakie - z dużą pomocą ogierów i klaczy - straciły czas źrebięcy na spłaszczanie społecznych zasad funkcjonowania rodzin, potem szkół, w końcu i Wszechnic.

      [wersja esemesowa]
      Sposobem - korespondencyjne nauczanie, korespondencyjne, bezosobowe, ocenianie.
      • minniemouse Re: dreskod versus dres 01.02.15, 23:59
        dar61 napisał:
        W PL - i chyba nie tylko - na to nałożył się i kryzys społeczno-gospodarczy, zmuszający uczelnie do upodlającego zaniżania wymagań. Też wymagań kultury zachowań społecznych.

        na byle jaki krawat czy garsonke na egzamin jeszcze kazdego stac. od biedy sa w koncu lumpeksy.
        ogladales moze Trener ?
        jest tam taka scena gdzie Trener Carter przedstawia rodzicom swoje wymagania co do prezentacji druzyny.
        Rodzice sie oburzaja ze skad oni wezma pieniadze na garnitury i krawaty dla dzieci.
        Na to Coach spokojnie - "alez w lumpeksie zupelnie dobre krawaty sa na kilogramy za grosze!"
        nagle znalezli sie rodzice ktorych stac bylo kupic i w zwyklym sklepie, ale mniejsza z tym.

        Blizej prawdy jestes w tym ze studenci, jak kiedys dzieci, testuja owe granice tolerancji.

        Od wieków nie poddawała się żadnym próbom wbicia w jakieś schematy. Bo , jak to tak - egzaminator nie ma mieć uprawnień ... boskich, nie ma mieć prawa wyprosić egzaminowanej osoby, jaka go, Osobę Boską, rozprasza?! Deformuje rzeczywistą ocenę rzeczywistej wiedzy? Przez wieki miał, a teraz nie miałby tego prawa?

        no tak, ale to tylko w glowach profesorow tak jest. gdyby ogolnie przyzwoicie ubrany a wyrzucony za zly ubior student sie zdenerwowal, zazadal wyjecia zakurzonych uczelnianych regulaminow to pewnie profesor potluklby sie zlatujac ze swojego wyimaginowanego piedestalu.

        Minnie
        • maria.francesca Re: dreskod versus dres 02.02.15, 07:18
          Minnie, ale o czy tu dyskutować? Przecież sytuacja jest jasna - opisany profesor nie miał jakichś kosmicznych wymagań względem stroju studentów na egzaminie, nie wymagał krawata ani garnituru (niektórzy wymagają!). Czego wymagał? No rzeczy wydawałoby się oczywistych. Tego, że na egzamin nie przychodzi się w bojówkach do kolan, hawajskiej koszuli i klapkach japonkach. Myślę, że jego racja nie podlega tutaj dyskusji. Mam nadzieję, że się z tym zgadzasz smile
          • minniemouse Re: dreskod versus dres 03.02.15, 09:19
            maria.francesca napisała:

            Minnie, ale o czy tu dyskutować? Przecież sytuacja jest jasna - opisany profesor nie miał jakichś kosmicznych wymagań względem stroju studentów na egzaminie,
            nie wymagał krawata ani garnituru (niektórzy wymagają!).


            alez ja nic do tego przeciez nie mam.

            o wymaganiach profesora co do ubioru dowiedzielismy sie wszyscy juz po naszej dyskusji z Vi_san.
            dodatkowo, moja dalsza (i glowna) dyskusja z V-s byla nie na temat co wymaga profesor a dlaczego ubior w stylu goth na egzamin moze byc a bikini nie, i dlaczego, i, wreszcie,
            jakie znaczenie mialoby wprowadzenie konkretnego dress code na uczelni vs brak dress code,
            i jakie to ma konsekwencje dla profesora i studentow i egzaminow.


            tematy pokrewne, ale mimo wszystko odlegle od samej kwestii wymagan profesora co do ubioru na egzaminie smile

            Minnie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja