Dodaj do ulubionych

Włażenie w butach a dziecko

24.01.15, 22:22
Witam,

Mam problem o który straszne boje się toczą.
Mieszkamy z rocznym dzieckiem u teściów na wsi. Niestety zwyczaje tu takie że każdy gość który do nas przychodzi nie zdejmuje butów. Dziecko jest raczkuje i czasami aż mi scyzoryk się w kieszeni otwiera, jak po raz kolejny teściowie od progu wołają "Mareczku, Tomeczku nie zdejmuje butów".
Piachu jest co niemiara a moje raczkujące dziecko wszystko z podłogi pakuje do buzi.
Próbowałam rozmawiać z treściami na ten temat że nie uśmiecha mi się wieczne sprzątanie ale stwierdzili że im nie wypada poprosić gościa o zdjęcie butów gdy nie mają do zaoferowania kapci. .
Po wczorajszym dniu postanowiłam nie wypuszczać dziecka na te brudne podłogi to z kolei teściowie oskarżył mnie że ograniczam im kontakty z wnukiem.
Nie wiem jak się zachować w stosunku do gości, którzy nauczeni włążą z butami jak do obory..

Niech ktoś poradzi co robić. Cud że mały jeszcze pleśniawek w buzi nie ma.
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Włażenie w butach a dziecko 24.01.15, 22:41
      Mieszkanie pod cudzym dachem niesie określone konsekwencje - np. to, że to gość powinien się dostosować. Narzucanie swojego zdania gospodarzom domu jest nie na miejscu (podobnie zresztą jak zdejmowanie butów, a tym bardziej wciskanie kapci). Inna sprawa, że buty należy wycierać.

      Pozostaje ci ograniczenie raczkowania dziecka do swojego terytorium, w końcu nie musi pełzać akurat tam, gdzie jest brudno (teściowie u siebie w ogóle nie sprzątają?). Aha - pocieszę cię z doświadczenia - paradoksalnie takie sytuacje wzmacniają odporność.
      • magnolia.83 Re: Włażenie w butach a dziecko 24.01.15, 23:01
        Ja chciałam mieszkać oddzielnie ale oni usilnie chcieli żebyśmy mieszkali z nimi.. nie będę wnikać już tutaj w szczegóły.
        Chodzi o to że jak raz drugi i trzeci goście weszli z butami to ja ograniczyłam się do swojego terytorium za co zostałam zbesztana ( wszyscy mieszkamy na jednym poziomie i jeśli nie chce by dziecko wchodziło do kuchni to muszę zamknąć drzwi.
        To ja dałam o porządek w tym domu wiec jak po raz kolejny oni wołali od progu żeby wchodzić z butami (czy to śnieg deszcz) to ja przestałam pochować tam podłogi i zamknęłam drzwi od swojego pokoju - inaczej dziecko by wyszło. Oni przyzwyczaili się ze u mnie drzwi zawsze były otwarte wiec mi zarzucił że ograniczam kontakty z wnukiem.
          • magnolia.83 Re: Włażenie w butach a dziecko 24.01.15, 23:09
            Powiem tak.. oni przyzwyczaili ludzi że u nas butów się nie zdejmuje ale po wyjściu gości nikt nie sięgnie po szczotkę i moja. Myślą że przy raczkujące dziecku wystarczy jak podłogę użyje się raz na tydzień..

            Wiem że nie jestem u siebie ale potwornie denerwuje się kiedy ktoś wchodzi w butach. Równie dobrze mógłby w gówno wejść a potem moje dziecko w pakuje to do buzi. .
            • aqua48 Re: Włażenie w butach a dziecko 24.01.15, 23:22
              Butów w gościach się nie zdejmuje, nie proponuje też gościom żadnych kapci, co nie oznacza, nie przychodzi się też z brudnymi butami w gości. Przyzwyczaiłaś teściów, że nie masz swojego terenu, przyzwyczaj teraz, że zamykasz drzwi do swojej części domu/pokoju. Na besztanie się nie zgadzaj. Dziecko, zwłaszcza maleńkie nie musi wchodzić wszędzie. Ty za nie odpowiadasz, nie dziadkowie i Ty decydujesz co jest dla niego dobre..
        • pani.jezowa Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 18:06
          Gdybyś chciała mieszkać oddzielnie to być tak mieszkała.
          A skoro mieszkasz u teściów to oni decydują.
          Natomiast uważam, że jasno możesz im powiedzieć, że zamykasz drzwi by dziecko nie raczkowało po brudnej podłodze a nie dlatego, że ograniczasz kontakty.
    • matylda1001 Re: Włażenie w butach a dziecko 24.01.15, 23:57
      Teściowie mają rację, nie wypada prosić gości o zdjęcie butów, bardzo dobrze świadczy o nich to, że nawet nie mają tzw. gościnnych kapci. Dobrze wychowany gość też nie będzie zdejmował butów. Pozostaje Ci częściej sprzątać i cieszyć się, że dziecko będzie wzrastało wśród ludzi kulturalnych.
    • kwiat_w_kratke Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 00:42
      >Niech ktoś poradzi co robić. Cud że mały jeszcze pleśniawek w buzi nie ma.

      Przede wszystkim przestać się przejmować i panikować, bo naprawdę nie ma do tego żadnych powodów.
      Powiem ci, że u nas też się gościom nie każe zdejmować butów, bo to jest po prostu niegrzeczne. Cała trójka moich dzieci raczkowała aż miło, żadne nie miało pleśniawek, chorowały bardzo rzadko. Gdyby dziecko rzeczywiście miało chorować od każdego brudu, połowa ludzkości nie dożywałaby piątych urodzin.

      Oczywiście masz prawo do własnej prywatności, masz prawo zamykać swój pokój - to jest nawet potrzebne dla twojego własnego zdrowia psychicznego. Ale nie przesadzaj z tym kloszem nad raczkującym maluchem. Jeszcze nie raz nałyka się kurzu i zapewniam cię, że od tego od razu nie umrze.
      • magnolia.83 Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 09:16
        Tutaj nie ma betonowych chodników ani asfaltu. Jedna osoba wejdzie w butach i jest po prostu taki piach że aż chrzęści pod nogami.
        Dziecko nie boi się obcych i zawsze waruje im przy nogach. Nikt tego nie sprzątanie tylko każde idzie w swoją stronę.
        Mam dosyć bo nawet jak ktoś chce zdjąć buty to oni od progu wołają żeby tego nie robił. Rozumiem że chcą być uprzejmi ale w takim razie czemu nie sięgną po mopa po wyjściu gościa tylko mają pretensję że nie wypuszczam dziecka?
        Druga sprawa jest taka że ludzie którzy nas odwiedzają to osoby noszące trapery.. Ja idąc w goście zawsze ściągam buty. Nie aktem jest dla mnie ich nie zdjęcie.
        • ann.38 Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 10:13
          Faktycznie zdejmowanie butów, proponowanie kapci jest uważane wg zasad dobrego wychowania za niekulturalne. Ale zasady sobie, a życie sobie... w obłoconych butach do domu jak dla mnie też niefajne, obojętnie czy jestem gościem, czy gospodarzem. Wycieranie o wycieraczkę nie zawsze załatwi sprawę. Ale cóż, mieszkasz u teściów, czy oni Was prosili, czy Wy sami sie wprowadziliście, to nie zmienia sytuacji, że jesteście u nich. Przedstawiłaś gospodarzom problem, a oni nadal stoją na swoim stanowisku. Nie widzę innego wyjścia jak albo przestać sie tak lękać o kontakt dziecka z brudną podłogą, albo trzymać dziecko u siebie i tłumaczyć teściowej dlaczego. Nawet jeżeli jest się lokatorami na równych prawach, to nie zawsze da radę się dogadać. A może skoro teściowa mówi, że to z braku gościowych kapci, to może zakup takowe i proponuj odwiedzającym. Nie będzie to zgodne z s-v, ale rozwiąże konflikt w Waszym domu.
          • yoma Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 11:07
            No zlituj się Ann... goście u mnie nie zdejmują butów, wszyscy wiedzą, że nie zdejmuje się butòw, przychodzą goście i nagle synowa leci za nimi z kapciami? Oj chyba by ta synowa leciała jeszcze dalej smile

            Magnolia spójrz na to w ten sposób: masz darmo piaskownicę. A wiosną czeka cię jeszcze mięsko, które przypełzło smile
        • aqua48 Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 10:27
          magnolia.83 napisał(a):

          > Dziecko nie boi się obcych i zawsze waruje im przy nogach.

          A dlaczego wobec tego nie pilnujesz dziecka? Nie puszczaj go tam gdzie jest brudno. Teściom masz prawo powiedzieć, że dbasz o jego zdrowie i będziesz mu pozwalać się bawić wyłącznie na czystej, zamiecionej podłodze. Co oni z tym zrobią to już ich sprawa.
              • nevada_r Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 10:58
                1. Najpierw powiedz teściom na osobności, a dopiero jak się nie zastosują, to przypominaj "nie puszczę go, bo jest piach". I fochem się nie przejmuj.

                2. Wyprowadź się od teściów jak najszybciej, dzięki temu dobre stosunki w rodzinie zostaną zachowane. Na razie mieszkasz u nich - MUSISZ dostosować się do ich zasad. To ich dom i oni decydują, jak go będą prowadzić.

                3. Teściowie mają rację - nie wolno zmuszać gości do zdjęcia butów, bo to nieuprzejme. Twoje przyzwyczajenia w tej mierze są złe.

                4. Bez przesady z tą czystością, dla dziecka zdrowo jest zetknąć się z różnorodnym środowiskiem - nawet z "brudem" - to jest dla niego zdrowe i wspomaga jego naturalną odporność.
                • bene_gesserit Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 12:14
                  > 2. Wyprowadź się od teściów jak najszybciej, dzięki temu dobre stosunki w rodzi
                  > nie zostaną zachowane. Na razie mieszkasz u nich - MUSISZ dostosować się do ich
                  > zasad. To ich dom i oni decydują, jak go będą prowadzić.

                  Ich zasadą jest, zeby goście nie zdejmowali butów. Natomiast domaganei się, żeby dzieciak pełzał po brudnej podłodze wsród butów gości jset absolutnym nadużyciem.

                  > 4. Bez przesady z tą czystością, dla dziecka zdrowo jest zetknąć się z różnorod
                  > nym środowiskiem - nawet z "brudem" - to jest dla niego zdrowe i wspomaga jego
                  > naturalną odporność.

                  NIe brudem, ale brudem, po prostu.
              • horpyna4 Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 11:25
                Wyluzuj, czy naprawdę chcesz chować dziecko sterylnie? Chcesz wychować alergika i żeby ciągle chorowało?

                Piach jest... że tak powiem, ekologiczny. Nikt się nim jeszcze nie otruł, a małe dzieci bawią się przecież w piaskownicach. W których zresztą ten piach jest mocno zanieczyszczony, ale to właśnie wyrabia w dzieciach odporność. Jeżeli w dzieciństwie nie ma się kontaktu z umiarkowaną ilością szkodliwych bakterii, to późniejsze skutki mogą być naprawdę opłakane. Poza tym, jak widomo, dziecko umorusane to dziecko szczęśliwe.

                A co do teściów - to oni są u siebie. Było mieszkać osobno, u nich musisz się dostosować. I naprawdę nie przesadzaj z tą izolacją dziecka od brudu, bo robisz mu w ten sposób krzywdę.
                • bene_gesserit Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 12:11
                  Piach nei jest sterylny. Zresztą, na butach przynosi się nie tylko piach ze szczyptą bakterii, ale i np jaja pasożytów odzwierzęcych. Podstawowy odruch u malucha, czyli ręka-buzia sprzyja takim zakażeniom. Dlatego własnie piaskownice się likwiduje, a jeśli się jakieś pojawiają, to prywatne, z pokrywami. Pozwalnie na to, zeby dziecko bawiło się na brudnej podłodze jest równie szkodliwe, co 'wyjaławianie' całego domu niemowlaka. Drugie sprzyja alergiom i braku odporności, pierwsze może być groźne dla zdrowia, uszkodzić wątrobę, oczy, mózg czy inne istotne organy. Tego się nie powinno lekceważyć.

                  Co do teściów, to zapraszając do siebie inną rodzinę - choćby i syna z synową i wnukiem, powinni liczyć się z jej zdaniem, jej podmiotowością, a nie traktować jak im wygodnie. Zwłaszcza jeśli nie chodzi o focha o nic, ale o zupełnie zdroworozsądkowe poglądy na bezpieczeństwo dziecka. Nie chcą, żeby goście zdejmowali buty? OK, ale niech nie domagają się, zeby po brudnej podłodze raczkował potem niemowlak, bo 'chcą z nim kontaktu'.

                  Taką toksokarozę leczy się bardzo długo, a w dodatku często bywa błędnie diagnozowania, co moze być fatalne w skutkach.
                  • ann.38 Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 12:31
                    No tak, masz rację. Ale autorka pyta co ma zrobić, a nie kto ma rację, bo jest przekonana o swojej. Tak, jak pisałam, nawet gdyby nie zaznaczać, że teściowie są ważniejszymi domownikami, to i tak nie zawsze da radę nakłonić kogoś do okreslonego zachowania. Ona sama może znosić uwagi/niezadowolenie teściowej albo się wyprowadzić (z tego co pisała mają taką możliwość). Mieszkając w pokoiku przy kuchni u teściów/rodziców można spodziewać się też innych problemów, nawet jak goście zostaną już rozebrani z butów. Dziecko będzie kilkuletnie, to znowu będzie czekoladka od babuni przed obiadem, albo czy ubrany za ciepło itp
                    • bene_gesserit Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 12:53
                      Nie nazwałabym tego szantażem, ale autorka powinna imo wykorzystać sytuację, tzn fakt, ze nie musi mieszkać u teściów. Zapewne powody są finansowo-organizacyjne z jej strony, a sentymentalno-towrzyskie z ich. Powinna bardzo grzecznie ale stanowczo ustalić granice. Brudna podłoga - dziecko znika i basta. To samo dotyczy przegrzewania, metod wychowawczych oraz czekoladek itd, chociaż tu nei byłabym taka stanowcza, starsi w rodzinie są od rozpieszczania smile

                      Oczywiście wszystko w porozumieniu i we wspólnym froncie z mężem - to bardzo ważne.
      • quba Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 12:09
        kwiat_w_kratke napisała:
        Gdyby dziecko rzeczywiście miało chorować o
        > d każdego brudu, połowa ludzkości nie dożywałaby piątych urodzin.

        Niestety, kwiecie w kratkę, polowa ludzkości NIE DOŻYWA piątych urodzin
        • nchyb Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 17:02
          > Niestety, kwiecie w kratkę, polowa ludzkości NIE DOŻYWA piątych urodzin

          a czy jesteś pewien że to równa połowa w krajach tzw rozwiniętych? i ze ma to związek właśnie z raczkowaniem po nieumytej podłodze?

          a nie z głodem, chorobami, działaniami wojennym, brakiem jakiejkolwiek opieki poporodowej (zdecydowanie gorszej nawet od tej naszej) itp?
          jaki procent z tej połowy znajdziesz w PL, po polizaniu ubrudzonej podłogi?
          • bene_gesserit Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 17:12
            Oczywiście, mozna grać w ruską ruletkę zdrowiem własnego dziecka, ale właściwie w jakim celu?
            Tak, piętnaście albo sto albo nawet pięćset dzieciaków poczwala sie po piachu i błocie i nic im nie będzie, a piećset pierwsze złapie pasożyta, który zagnieżdzi się w oczach albo wirusa, który spowoduje zapalenie opon mózgowych.

            Nie sądzę, ze ludzi, których dzieci zachorowały na choroby brudnych rąk albo pasożyty odzwierzęce interesują statystyki albo historie w stylu 'moja od dziecka bawiła się miedzy butami gości i jest zdrowa jak ryba'.
            • nchyb Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 17:16
              > Oczywiście, mozna grać w ruską ruletkę zdrowiem własnego dziecka, ale właściwie
              > w jakim celu?

              Bene, nie dopowiadaj sobie czegoś czego nie napisałam...

              nie, nie jestem zwolenniczką tarzania się dziecka po odchodach z ulicy, ani jedzenia bobasa z jednej miski z psem

              odniosłam się li i jedynie do prawie statystycznej tezy quby...

              co do samego meritum:
              - jestem przeciwna wychowywaniu dorosłych ludzi w ich własnym domu
              - radę dałam niżej - samej sprzątać często i domagać się takiego działania od męża
              - dodatkowo - położyć przy wejsciu porządną wycieraczkę
              - w trakcie wzyty gosci, którym piasch i inny brd z butów się sypie - stanowczo odseparować dziecię odtegoż brudu
              ityle...
            • nchyb Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 06:54
              no pewnie,ze bardzo dużo dzieci nie dożywa tego 3-4roku życia
              najwięcej (za rocznikami demograficznymi) - umiera nie dożywszy pierwszych urodzin, najczęściej w pierwszym miesiącu po urodzeniu...
              zdecydowana większość z nich to dzieci z ubogich krajów i rodzin afrykańskich i azjatyckich
              do tego statystyka dokłada celowe zabójstwa dzieci płci żeńskiej w określonych kulturach

              na tle świata statystycznie - młodociana ludzkość (poniżej tego czwartego roku życia) z krajów unii europejskiej ma się świetnie...
              więc dokładanie tej umieralności połowy małej ludzkości do tego wątku jest akurat zabawne smile

          • quba Re: Włażenie w butach a dziecko 28.01.15, 01:16
            nchyb napisała:

            > > Niestety, kwiecie w kratkę, polowa ludzkości NIE DOŻYWA piątych urodzin
            >
            > a czy jesteś pewien że to równa połowa w krajach tzw rozwiniętych? i ze ma to z
            > wiązek właśnie z raczkowaniem po nieumytej podłodze?
            >
            > a nie z głodem, chorobami, działaniami wojennym, brakiem jakiejkolwiek opieki p
            > oporodowej (zdecydowanie gorszej nawet od tej naszej) itp?
            > jaki procent z tej połowy znajdziesz w PL, po polizaniu ubrudzonej podłogi


            Owe ofiary śmiertelne czyli ponad polowa ludzkości, nie dożywająca piątego roku życia to właśnie w krajach nierozwiniętych, ale nie tylko z głodu, ale i z brudu, którego konsekwencją są najprzeróżniejsze, często śmiertelne choroby...
              • minniemouse Re: Włażenie w butach a dziecko 28.01.15, 07:26
                nchyb napisała:
                Tak tak brud w lepiance z krowich odchodów w środku afrykańskiej głuszy, ze stojącą kałużą jako źródłem wody pitnej - możesz w pełni porównywać do tego brudu z tego postu.

                no, pragne zauwazyc ze sama lepianka z krowich odchodow jest zupelnie higieniczna,
                surowiec jest bowiem na wior wysuszony i jakos preparowany. no i w zasadzie jest to jakby przemielona trawa i sloma bo bydlo jest raczej scisle wege. natomiast stojaca kaluza jest rzeczywscie niepokojaca jesli chodzi o zrodlo zarazkow,
                no ale czy zachlapana buciorami z obory i ogolnie wiejskiego podworka podloga jest taka znowu lepsza?
                po prostu w polskiej wsi w mieszkaniu na podlodze sa inne zarazki. w Afryce z kaluzy mozna zlapac cholere i malarie, przerozne robaki, u nas mozna zarazic sie kryptokoza, grypa ( w tym swinska i ptasia), toksoplazmoza, takze roznymi robakami itp.
                tu chory i tu chory, w tym akurat wielkiej roznicy nie ma.

                Minnie
            • pavvka Re: Włażenie w butach a dziecko 29.01.15, 14:04
              quba napisał:

              > Owe ofiary śmiertelne czyli ponad polowa ludzkości, nie dożywająca piątego roku
              > życia to właśnie w krajach nierozwiniętych, ale nie tylko z głodu, ale i z bru
              > du

              Jaka połowa? Linkowałem już przecież:
              en.wikipedia.org/wiki/Child_mortality
              Śmiertelność do 5. roku życia wynosi 4,6% w skali świata, 5,0% w krajach rozwijających się i 16,7% w najgorszej w tym względzie na świecie Angoli. Skąd wyście, na cesarza chińskiego, wytrzasnęli tę połowę?
        • pavvka Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 11:18
          quba napisał:

          > Niestety, kwiecie w kratkę, polowa ludzkości NIE DOŻYWA piątych urodzin

          Absolutnie nieprawda. Śmiertelność dzieci poniżej 5 lat wynosi (dane za 2013 r.) 4,6% i regularnie spada. Tu dane:
          en.wikipedia.org/wiki/Child_mortality
    • quba Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 12:38
      Magnolio, czy Ty mieszkasz na przedwojennym Polesiu pełnym ciemnych chłopów, którzy nawet pługa nie mieli, a orali ziemię kawałkiem przysposobionym, korzenia drzewa?
      Czy Twoi teściowie nie mają tv, nie czytają gazet, są tacy ciemni jak Poleszuki?
      Nie wierzę Ci!
      wystarczy powiedzieć, że dziecko raczkuje po podłodze, która nie może być brudna i zadeptana!
      Moja synowa, matka ponad rocznego chłopczyka, codziennie zaczyna życie od zmycia podłogi,
      u nich się nie chodzi w butach, każdy przynosi ze sobą kapcie, a kto nie ma, trudno , jakieś dostanie, ale wybacz - taka pora roku nie wymaga tłumaczenia dlaczego izolujesz dziecko od brudnej podłogi.
      Nie bój się swoich teściów, ale im to po protu powiedz, nie tłumacz tylko powiedz : dziecko nie może raczkować po brudnej podłodze.
      I nic więcej nie musisz mówić, przecież nie wyszłaś za syna jaskiniowców!!!
      pozdrawiam!
      quba
      • bene_gesserit Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 12:40
        quba napisał:

        > Magnolio, czy Ty mieszkasz na przedwojennym Polesiu pełnym ciemnych chłopów, kt
        > órzy nawet pługa nie mieli, a orali ziemię kawałkiem przysposobionym, korzenia
        > drzewa?
        > Czy Twoi teściowie nie mają tv, nie czytają gazet, są tacy ciemni jak Poleszuki
        > ?

        'Ciemnota' na Polesiu przed wojną były wynikiem nędzy i braku edukacji. Bardzo brzydko pisać o nędzarzach z pogardą.
        • mim_maior Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 12:07
          Kwestia stylu życia Poleszuków jest bardziej skomplikowana niż "nędza i brak edukacji". W przybliżeniu można powiedzieć, że bardziej chodzi o odrębność kulturową - trochę podobnie jak w przypadku europejskich Cyganów.
    • robeenek Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 13:18
      Współczuję. Teściowie powinni nauczyć się żądania od gości zdejmowania butów właśnie z uwagi na raczkujące dziecko. Przecież każdy przy zdrowych zmysłach czułby się zakłopotany widząc brud na podłodze po której raczkuje maluch. Goście wnoszą nie tylko piach, wnoszą być może odchody zwierzęce i inne "syfy". Moi sąsiedzi w bloku odkurzają prawie codziennie mieszkanie (słyszę to) odkąd mają małe dziecko, a goście nie przychodzą do nich zbyt często (takie mam wrażenie).
      • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 13:35
        Mieszkanie z tesciami czy z rodzicami to chora sytuacja , zwlaszcza ze nie ma jasnego podzialu na przestrzen Wasza i ich. Musisz poda decyzje czy pieniadze sa wazniejsze od zdrowia dziecka i Twojego psychicznego, bo pewnie mezowi to buja z rozmachem.Nigdy nie zgodzilabym sie na mieszkanie z kims gdybym miala wybor ale gdyby jakims cudem mnie strajlowali tobym teraz starala sie zeskalowac konflikt tak zeby jasno bylo widoczne dlaczego mieszkanie razem to chory pomysl z samego zalozenia. A zatem jasno i wyraznie PRZY GOSCIACH zabraniac dziecku raczkowac bo piach. esli tesciowa chce byc i dora gospodynia i babcia niechze lapie za szmate, hrabini jedna.
      • aqua48 Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 13:41
        robeenek napisała:

        > Współczuję. Teściowie powinni nauczyć się żądania od gości zdejmowania butów wł
        > aśnie z uwagi na raczkujące dziecko. Przecież każdy przy zdrowych zmysłach czuł
        > by się zakłopotany widząc brud na podłodze po której raczkuje maluch.

        Nikt przy zdrowych zmysłach nie składa wizyt w brudnych butach. Nawet na wsiach są sposoby aby tego problemu uniknąć - da się wybrukować ścieżkę do domu, używać zima skrobaczki, no i położyć dobrą wycieraczkę, a w ostateczności często sprzątać. Raczkujące dziecko nie powinno też poruszać się po całym domu. Nie musi przebywać z gośćmi.
        Żądanie od gości zdejmowania butów jest niewłaściwe.
        • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 13:46
          Tez uwazam ze zmuszanie ludzi do zdejmowania butow jest niewlasciwe. Tak samo niewlasciwe jest zmuszanie ich do pozostania w butach jesli obuwie chca zdjac.
          Jednak przerzucanie skutkow swej goscinnosci na synowa ktora ma latach ze szmata pare razy dziennie tez jest wysoce niewlasciwe. Chceszmiec wnuka u siebie dobrze wychowana kobieto to lap za szmate.
        • robeenek Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 13:50
          aqua48 napisała: Raczkujące dziecko nie powinno też poruszać się po całym domu. Nie musi
          przebywać z gośćmi.


          Tak, ale jak zrozumiałam z postów, teściowie domagają się obecności malucha w pomieszczeniach w których są przyjmowani goście w butach. Więc albo, albo... Albo czysta podłoga, albo odseparowanie dziecka od brudu.
    • pastrych Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 15:33
      magnolia.83 napisał(a):

      > Niech ktoś poradzi co robić.

      Przestać pasożytować na teściach, wziąć się do solidnej pracy i wreszcie usamodzielnić, czyli wyprowadzić się. To po pierwsze. Po drugie, ich dom, ich zasady. Będziesz miała swój, to możesz kazać gościom ściągać buty nawet przed klatką schodową i spryskiwać nogi substancją odkażającą przed wejściem. Po ostatnie, teściowie mają rację. Według etykiety zmuszanie gości do ściągania butów jest burackie. I jeszcze to przewrażliwienie na punkcie zdrowia dziecka, bez przesady. Widzę, że teściowie mają znacznie więcej oleju w głowie i dobrych manier niż Ty.
    • nchyb Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 16:55

      > Niech ktoś poradzi co robić.

      co robić? myć samej regularnie tę podłogę lub jeszcze lepiej - dzielić się tym obowiązkiem bardzo regularnie z mężem - tatusiem raczkującego dziecka

      teściów nie wychowasz, o podłogę musisz zadbać sama
      i tyle, albo aż tyle...
      • magnolia.83 Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 17:15
        Dzisiaj przyjechała rodzina na obiad. Przywieźli ze sobą kapcie wink Stół rozłożyliśmy u siebie w salonie na prośbę teściowej. Siedzimy przy stole a tu nagle niespodzianka zjawiają się znajomi teścia. Szybka organizacja krzeseł ale jakoś się pomieścliśmy. Nagle patrzę a na podłodze mnóstwo wody i błota.. Więc spytałam się z uśmiechem czyja to sprawka (myślałam że ktoś kawę wylał) na co podrywa się znajoma teścia i ojej to pewnie z jej butów.. Nosz k...!
        Jej mąż dalej siedział w butach. Dodam że na dworze śnieg leży i robią się roztopy.
        • ankac23 Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 17:21
          No przecież już dostałaś tu Magnolio serdeczne i pouczające rady! Zatem: co powinnaś dziś zrobić?.. Powinnaś z uśmiechem na ustach, paść na kolana, wytrzeć kałużę z podłogi i jeszcze spod butów znajomej teścia! ( a najlepiej z rozpędu całą kuchnię). Przecież to oczywiste według większości forumowiczów! I nie pisz tu więcej o kapciach. Bo kapcie są be!... A Ty jesteś młoda, zapewne zwinna, możesz tak od rana do wieczora sobie myć i wycierać, bo to tylko Twój problem przecież...sad
          • nchyb Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 17:28
            a męża nie ma?
            czy jego mop brzydzi?
            przetarcie podłogi bez wykładziny dywanowej to nie jest sprzątanie na pół dnia tylko kilka-kilkanaście minut
            no i chyba nie mamy tu do czynienia z poczekalnią dworcową, ani domem kultury na wsi, gdzie wszyscy mieszkańcy wsi i okolicy spędzają pół dnia, ciągle rotując i tę podłogę brudząc tak, zę wymaga czyszczenia co kwadrans...

          • ann.38 Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 17:30
            Ankac23, ale tu nie tylko chodzi o to, jak jest słusznie i prawidłowo, ale o to, co ta dziewczyna jest w stanie zadziałać. Z tego, co pisała, nie siedzi cicho jak mysz, tylko mówi, co myśli, ale teściowie nie chcą zmian. Zatem albo się dostosować, albo wyprowadzić. A może proponujesz postawić teściową do kąta, a teściowi dać karę- np. dwa dni bez tv?
            Autorko, a co mąż na to? Staje po Twojej stronie?
          • nevada_r Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 17:49
            Nie zrozumiałaś. Autorka wątku wprowadziła się do domu, w którym panują takie a nie inne zasady. Zawsze takie panowały i one ODPOWIADAJĄ ludziom, którzy tam żyją. I teraz ona ma dwa wyjścia: albo się dostosuje i będzie myła tę podłogę, klnąc pod nosem albo nie wypuszczając dzieciaka na podłogę lub też się wyprowadzi. Trzeciej drogi nie ma, ona NIE wychowa starszych, dorosłych ludzi, którzy mają już swoje przyzwyczajenia.
            • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 18:32
              Ogladalam Rolnik szuka zony ze wzgledow roznych, nie tylko rozrywkowych. Bardzo duzo moza sie bylo dowiedziec o mentalnosciach wszelakich. Na wsi jest tak ze mlodzi czesto mieszkaja z tesciami bywa ze nie ma nieporozumien dopoki tesciowie rozumieja ze mlodzi nie sa pasozytami siedzacymi na ich lasce bo sieroty by sobie sami nie poradzili tylko kims kogo ONI za chwile beda potrzebowac-na ogol szybciej niz im sie wydaje.
              U Magnolii zdaje sie tego odwzajemnionego szacunku nie ma -ma byc tak jak oni chca bo oni tu rzadza, syn przyjmuje poze ofiary losu choc niekoniecznie nia jest,starsi panstwo zdrowi i na chodzie i wydaje im sie ze do konca zycia niczyjej pomocy nie beda potrzebowac, Ten caly uklad jest chory bo nie jest oparty a partnerstwie.
              • bene_gesserit Re: Włażenie w butach a dziecko 25.01.15, 19:25
                > U Magnolii zdaje sie tego odwzajemnionego szacunku nie ma -ma byc tak jak oni c
                > hca bo oni tu rzadza, syn przyjmuje poze ofiary losu choc niekoniecznie nia jes
                > t,starsi panstwo zdrowi i na chodzie i wydaje im sie ze do konca zycia niczyjej
                > pomocy nie beda potrzebowac, Ten caly uklad jest chory bo nie jest oparty a pa
                > rtnerstwie.

                Imo trafiłaś w sedno. To jest tradycyjny wsiowy układ, w którym rządzą starsi albo gospodarze albo starsi gospodarze. Napisałabym: patriarchalny układ, gdyby nie to, ze reguły w domu ustalają kobiety smile
                Być może nieufność i niechęć do zasad synowej potęgowana przez to, ze dziewczyna nie jest z okolicy. Jeśli mąż jej nie poprze i nie przeforsują razem pewnych zasad z zaznaczeniem, ze im dzieciak będzie starszy, tym może ich być więcej, to nic z tego nie wyjdzie.
                • nevada_r Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 11:09
                  No chyba sobie żartujesz, jakiś "wsiowy układ" o którym tu wspominasz nie ma tu nic do rzeczy. Teściowie to WŁAŚCICIELE tego domu, to ONI mają jedyne prawo do decydowania o tym, jakie zwyczaje w nim panują.

                  Gdyby życie było idealne, to i oni by się nagięli do nowych zwyczajów synowej, i synowa by się do nich trochę dostosowała, i wszyscy piliby sobie słodko z dzióbków, ale życie NIE jest idealne ? jeżeli mają żyć razem, to ktoś się musi dostosować. Wypada na synową, która nie ma prawa do wychowywania starszych ludzi i do mówienia im, co mają robić w swoim własnym domu. Albo niech się wyprowadzi.
                    • nevada_r Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 12:21
                      Jakie zwabia, co ty piszesz za idiotyzmy? Autorka wątku z mężem to nie są kilkuletnie dzieci, skuszone cukierkami, to są dorośli ludzie, którzy sami podjęli taką decyzję. Przecież nie musieli. Chcieli. Bo taniej, bo wygodniej, bo lepiej. I jak się okazało, że wcale nie jest lepiej, niech pokażą jeszcze raz, że są dorośli i niech się wyprowadzą od mamusi na swoje. I będą mieć tak, jak im się podoba.
                      • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 12:44
                        Mozesz troche grzeczniej? Bo kregoslup mnie boli i az do takiego poziomu sie nie znize.
                        Zwabia, dokladnie-wybudowalo sie duzy dom, bo sasiedzi (mentalnosc wsiowa niekoniecznie zwiazana z wsia )patrza, trzeba toto grzac i przy tym robic, zatem dobrze byloby miec wspolmieszkancow ktorzy sie doloza do ogrzewania ,pomoga przy domu, a pozniej zaopiekuja na starosc. i wszystko byloby OK tylko ze przy tym wszystkim traktuje sie itych wspolmieszkancow tak jakby sie im laske robilo. Oczywiscie nie na poczatku,na poczatku jest slodziutko i bezproblemowo-dopoki mlodzi nie podejma decyzji, nie spala za soba mostow w innym miejscu, nie urodzi im sie dziecko ktore kobiete wylacza a pewien czas z zarobkowania a zatem nie uzalezni. Wtedy pokazuje sie prawdziwa buziuchne. Ja to nazywam zwabianiem.
                        Kiedy słońce zachodzi. karły rzucają cienie jak olbrzymy.
                        • nevada_r Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 13:09
                          Wybacz, ale to co piszesz, jest kompletnie bez sensu. Nie piszemy ani o dzieciach, ani o osobach ubezwłasnowolnionych - tutaj i jedna, i druga strona to osoby DOROSŁE, które mogą ponieść konsekwencje swoich decyzji.

                          Czyli: jeżeli ktoś się zdecydował na duży dom, to niechże płaci za utrzymanie. Może sobie jęczeć i narzekać, ale przecież nie może przymusić swoich DOROSŁYCH dzieci do mieszkania w tymże domu pod groźbą pistoletu.

                          I z drugiej strony: jeżeli ktoś się zdecydował mieszkać z rodzicami/teściami, to niech poniesie tego konsekwencje. Może sobie jęczeć i narzekać ale nie przymusi tych DOROSŁYCH teściów pod groźbą pistoletu, żeby zachowywali się tak, jak to jemu pasuje.

                          A ty piszesz o wszystkich bohaterach konfliktu, jakby to były osoby niedojrzałe, dające sobą manipulować jak dzieci. Albo jakby byli wrednymi manipulatorami. Czy twierdzisz, że ludzie, którzy budują sobie duży dom, są wredni, manipulują, chcą rządzić, a dom budują tylko po to, żeby uzależnić finansowo dzieci od siebie i móc nimi rządzić? No bez sensu. big_grin
                          • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 13:22
                            To ze ktos chce mieszkac z tesciami czy rodzicami w duzym domu nie czyni z niego automatycznie ofiary losu ktora nie moze sobie ulozyc zycia w inny sposob.
                            Sa ludzie na poziomie ,ktorzy probuja docenic taka decyzje dzieci i SZANOWAC ich potrzeby i odrebnosc a sa tacy ktorzy sa slodziutcy dopoki trudno decyzje odkrecic i wtedy zaczynaja ich traktowac jak trzymanych z dobrego serca ubogich krewnych bez zadnych praw -goscie flejtuchy maja wchodzic w butach a dziecko ma po tym syfie raczkowac do dziadkow, a jak sie synowej nie podoba to niech lata ze szmata na okraglo.Nie pojmuje co tu skomplikowanego o rozumienia.Nie kazdy jest taki, sa tesciowie do rany przyloz, skad dzieczyna miala wiedziec w co sie pakuje jak pewnie maskowali sie jak umieli?
                            • robeenek Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 13:38
                              baba67 napisała:
                              sa slodziutcy dopoki trudno decyzje od
                              > krecic i wtedy zaczynaja ich traktowac jak trzymanych z dobrego serca ubogich k
                              > rewnych bez zadnych praw -goscie flejtuchy maja wchodzic w butach a dziecko ma
                              > po tym syfie raczkowac do dziadkow, a jak sie synowej nie podoba to niech lata
                              > ze szmata na okraglo.


                              Ale teściowie może po prostu ograniczeni jakoś, po co od razu snuć teorie spiskowe. Przyzwyczajeni do brudu wnoszonego do domu, i tak jak wielu udzielających się na tym wątku, nie dostrzegający problemu że po tym syfie raczkuje maluch (którego obecności się domagają, a synową besztają jeśli zamyka drzwi od pokoju) zgarniający z podłogi to i owo, i biorący to do buzi. Zgadzam się, Magnolia powinna pomyśleć o własnym lokum, mentalności teściów już nie zmieni.
                                • robeenek Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 14:02
                                  baba67 napisała:
                                  > Ale ma byc tak jak oni chca. Moga miec inne podejscie do brudu, ale moga miec t
                                  > ez jakas wole pojscia na kompromis.


                                  Może nie tyle jak oni chcą, ale po prostu nie widzą w brudnych podłogach żadnego problemu. Nie robią tego z premedytacją, ale uważają że wiedzą lepiej i tyle. I dobrotliwie wyśmiewają się z "fanaberii" synowej. Gdyby ktoś im zarzucił chęć manipulowania dziećmi i pokazania "kto tu rządzi", byliby (być może) autentycznie zdumieni.
                                  • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 14:12
                                    No wiedza lepiej i ma byc tak jak chca. Tak bedzie ze wszystkim- im wieksze dziecko tym wiecej problemow. Babcia bedzie wiedziala lepiej co dla wnuka najlepsze bo synowa jest mloda, glupia i nie ma sie gdzie wyprowadzic.Moga byc calkiem milymi ludzmi co nie zmienia faktu ze traktuja syna i synowa jak dzieci zalezne od nich i majace sie sluchac.
                                    • robeenek Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 14:30
                                      baba67 napisała:
                                      Moga byc calkiem milymi ludzmi co nie zmienia faktu ze traktuja syna i synowa jak dzieci zalezne od nich i majace sie sluchac.


                                      No właśnie smile Nie tyle mające się słuchać, co może jeszcze takie niedoświadczone i robiące z igły widły, wszak my starsi wiemy lepiej co i jak, dla ich własnego dobra... I takiej mentalności nic nie zmieni, chyba że jakiś porządny wstrząs się wydarzy. Dlatego albo Magnolia pogodzi się z tym i będzie nawet kilka razy dziennie te podłogi sprzątała (a co ją czeka w przyszłości, kto wie), albo przeprowadzi się "na swoje" i uzyska niezależność.
                                • ankac23 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 14:16
                                  Ale jaki kompromis? Od flejtuchów oczekiwać kompromisu? Tyle pozytywnych opinii o teściach, jak to mają oleju w głowie więcej niż synowa, jak to znają zasady s-v, jacy kulturalni, jacy dobrzy, ( bo przygarnęli pod dach), jacy mili i sympatyczni ( bo ciągle u nich ruch jak na dworcu kolejowym)...No po prostu - anioły nie ludzie! A synowa czepia się po prostu, niewdzięcznica jedna! Tu nic nie da się zmienić, bo flejtuchy zawsze będą flejtuchami...I nawet dochodząca sprzątaczka tego nie zmieni. Osobiście bardzo współczuję - żyć z flejtuchami pod jednym dachem... bleeee...
                                • nevada_r Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 14:32
                                  No to ci napisałam, że w idealnym świecie wszyscy by się ze sobą zgadzali, szanowali swoje podglądy i raz ustępowali jedni, raz drudzy. Ale że nie żyjemy w idealnym świecie, to autorka ma do wyboru: a) zacisnąć zęby, sprzątać i żyć tam dalej; b) wziąć wreszcie swoje życie w swoje ręce i wyprowadzić się.

                                  Btw. i też myślę jak Robeenek ? teściowie nie są złośliwi, po prostu uważają, że nieuprzejmie jest zmuszać gości do zdjęcia butów [i tu mają rację] i nie myślą, że to może być aż takim problemem.
                                  • robeenek Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 14:42
                                    nevada_r napisała:
                                    > Btw. i też myślę jak Robeenek ? teściowie nie są złośliwi, po prostu uważają, ż
                                    > e nieuprzejmie jest zmuszać gości do zdjęcia butów [i tu mają rację] i nie myśl
                                    > ą, że to może być aż takim problemem.

                                    Dzięki wink Ale ja jednak uważam, że przy raczkującym dziecku teściowie mogliby zmienić swoje zwyczaje, skoro domagają się obecności wnuka w miejscu gdzie przyjmują gości. Nie robią tego, no cóż, taka mentalność, za którą nie kryją się żadne złe intencje.

                                  • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 14:49
                                    Nikt tu nie pisze o zlosliwosci raczej o malostkowym podejsciu-nasz dom to my tu rzadzimy, brak szacunku dla synowej i jej pogladow na higiene.Nie chodzi tu o zadne teorie spiskowe, ale nie wydaje mi sie zeby tesciowie pokazali swa mentalnosc przyszlej synowej.Zapewnie pokazywali sie z jak nalepszej strony jak to zwykle bywa w takich sytuacjach,obiecywali wiele korzysci skoro dziewczyne sklonili do przeprowadzki a wies z dala od domu (bo wydaje mi sie z tonu ze Magnolia nie na wsi mieszkala, ale to nie jest tak ze wszedzie na wsi nie zdejmuje sie butow).Gdyby Magnolia wiedziala jak jest naprawde toby spierniczala az by sie na Tatrach zatrzymala.
                                    • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 15:11
                                      Przepraszam Babo, ze się wtrącę, ale nie wydaje mi się prawdopodobne, że Magnolia nigdy wcześniej nie gościła u teściów nim się do nich wprowadzili wraz z mężem.
                                      A skoro gościła, to musiała wcześniej wiedzieć jakie mają podejście do zdejmowania butów przez gości (ogólnie - właściwe mają), jak często ktoś ich odwiedza i jak po tych odwiedzinach wygląda podłoga.

                                      Mogła zatem i powinna przewidzieć, ze teściowie swoich zwyczajów nie zmienia w związku z zamieszkaniem u nich młodych. Powinni je natomiast na pewno zawiesić, na czas raczkowania dziecka, szczególnie gdy oczekują, że dziecko nie będzie izolowane od miejsc odwiedzanych przez gości.


                                      Dlatego też argumentacja, że wcześniej niczego nie podejrzewała jakos mnie nie przekonuje. Powiadasz, ze mają podejście - to nasz dom, my tu rządzimy. No właśnie wychodzi na to, że ...nie mają. Bo jak opisała Magnolia na obiedzie pojawili się goście z własnymi kapciami, ktoś im pewnie to podpowiedział (bo wcześniej jakoś na to nie wpadli) i najpewniej byli to gospodarze, czyli teściowie Magnolii. Zatem jej argumenty do nich trafiły i stąd zapewne prośba do gości, by mieli swe kapcie, a buty zdjęli.
                                      To raczej Magnolia w tym watku wygląda mi na osobę, która teściów ma w lekkiej pogardzie jako "miastowa", którą "nauczono, ze buty się zdejmuje". ŻLE ja nauczono i tyle.
                                      • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 15:21
                                        No wlasnie, powinni je zawiesic ale oni wiedza lepiej a mlodzi maja sie sluchac. I baaaardzo watpie ze to tesciowie podpowiedzieli gosciom o kapciach. Zapewne goscie byli wczesniej w czesci mlodych i zostali poproszeni o zdjecie obuwia ze wzgledu na dziecko co jak najbardziej jest dopuszczalne w takiej sytuacji.
                                        W jakiej pogardzie, raczej ma do nich zal ze sa tacy nieuzyci.
                                        • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 15:47
                                          Magnolia pisała, ze dla niej samej podjęcie gości w ich części było zaskoczeniem, skad zatem goście mieliby to sami z siebie przewidzieć...

                                          Tak czy owak - stało się tak, jak chciała Magnolia (poza ta jedna parą). Ja pogardę wyczuwam, choćby w takich słowach "mnie uczono, ze się buty zdejmuje" - no to źle panne, a raczej mężatkę uczono, ludzie z miasta także bywają niekulturalnismile - niespodzianka taka wink

                                          Masz rację co do tego, ze mieszkanie z rodzicami w pewnym wieku jest chore. jest podwójnie chore i niebezpieczne, gdy mieszka nie tylko ich dorosłe dziecko, ale i jego druga połowa, obcy człowiek, wychowany w innych nierzadko realiach, zasadach.
                                            • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 16:13
                                              Mnie to nie przekonuje - skoro wcześniej bywali i widzieli, że dziecko raczkuje po zabrudzonej podłodze i nie wpadli na to, że wypadaloby jej nie zabrudzać, a teraz tak nagle gremialnie wszyscy pomyśleli, ze zajdą do części młodych pobawic się ...mnie się to kupy nie trzyma
                                      • ankac23 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 15:34
                                        Osoby, które nie były nigdy w posiadaniu własnego, małego, raczkującego, do tego śliniącego się i wkładającego wszystkiego do buzi małego bobasa, mogłyby powstrzymać się od udzielania rad Magnolii. To zupełnie tak, jakby o rodzaju bólów porodowych rozmawiali i wymądrzali się na forum faceci...smile
                                        • nevada_r Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 15:59
                                          To jest forum sv, więc cały problem jest rozpatrywany z punktu widzenia sv. A ten jest jednoznaczny ? nie wypada prosić gości o zdejmowanie butów, teściowie mają rację. Jeszcze bardziej nie wypada zmieniać zachowań starszych teściów w ich własnym domu. I posiadanie dziecka [lub nie] tej odpowiedzi nie zmieni.
                                          • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 16:08
                                            Wiesz, a ja jestem zdania, ze w takiej sytuacji właśnie wypada poprosić. Grzecznie, miło, prosząc o zrozumienie sytuacji, bo ta sytuacja jest szczególna przecież - nie w każdym domu jest ktoś zasuwający na czworakach, kto lize sobie rece po takiej przechadzce do domu i wszystko pakuje do ustsmile
                                            Moznaby oczekiwać, ze goście sami się domyśla, fakt, ale jeśli się nie domyślają ...
                                            Natomiast bycie nieprzyjemnym przy tym jest poza nawiasem SV.
                                          • ankac23 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 16:13
                                            To może odwrócić sytuację: jak z punktu widzenia s-v wypada zachowanie gości? Wchodzą z mokrymi, ociekającymi ( może i śmierdzącymi?) buciorami. Widzą małe dziecko pełzające po podłodze. Gospodyni od progu krzyczy: "nie! broń boże kapcie! ( kapcie przecież nie mieszczą się w ogóle w konwencji s-v!), właźta w butach!". A maluch już cały upaprany, mokry i śmiga po tej gnojówce na podłodze. I co wtedy powinni zrobić goście?... Z punktu widzenia s-v, ale także - z takiego "ludzkiego" punktu widzenia?
                                            Czy ktoś odpowie, czy to pytanie nie na ten wątek?...
                                            • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 16:17
                                              Z ludzkiego punktu widzenia, to ja wybierając się do kogokolwiek kto ma raczkujące dziecko mam obuwie na zmianę i wcale nie muszą t być zaraz kapcie.
                                              Natomiast jeśli gospodarzowi coś nie przeszkadza, co gość uważa, ze mogłoby to nie powinien tego komentować. W takiej sytuacji, gdyby gospodarz nalegał bym pozostała w butach, w których przyszłam, POPROSIŁABYM go o możliwość zamiany ratując się białym kłamstwem. "Och, bardzo proszę, pozwól mi zmienić buty. Te, w których przyszłam tylko wyglądają na takie wygodne..."
                                                • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 16:33
                                                  a bardzo proszę smile

                                                  Możesz się zdziwić, ale zdarzają się naprawdę np. hmmm powiedzmy zwariowani rodzice dzieci. Nie wiem jakie byłoby lepsze słowo, niż zwariowani a nieobraźliwe. Osobiscie znam taka parę, której dzieci spały w oparach dymu nikotynowego przy ryczącej muzyce, wtykany był im smoczek, który upadł na podłogę, albo chodnik, głaskały różne zwierzaki, w tym niewiadomego właściciela i stanu zdrowia i pakowały raczki do buzi.
                                                  Przyznam się, ze byłam tym szczerze zdziwiona, bo nawet choć nie mam osobistego doświadczenia z dziećmi, to przecież widze, że większość rodziców jednak inaczej postępuje. Nie chodzi o jakąś sterylność, ale podstawową higienę. Dodam, że oboje rodzice sa lekarzami, ale nie pediatrami.
                                                  • ankac23 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 17:01
                                                    Wcale nie zdziwiłam się Koro istnieniem rodzin, w których dzieci głaskają obce psy, tudzież śpią w oparach dymu itp., też takie miałam okazję spotkać. Różnica polega na tym, że ich rodzice NIE MAJĄ NIC PRZECIWKO TEMU. Ich dziecko - ich sprawa. W przypadku Magnolii, ona akurat chce, aby jej dziecko raczkowało po czystej, nie zaś po brudnej podłodze. Czy to takie straszne wymaganie z jej strony? Czy ma prawo tego wymagać? Czy ma prawo chcieć czystej podłogi dla swojego dziecka, czy też powinna podporządkować się: teściom, sąsiadom, szwagrom, pociotkom i komu tam jeszcze, którzy mają w nosie jej zapatrywanie na wychowanie swojego jedynego dziecka? Dlaczego ona jest tylko jedna po tej stronie barykady, a wszyscy pozostali zupełnie nie kumają, o co jej chodzi? Z choinki się urwała? Przecież wszyscy robią wszystko zgodnie z zasadami s-v, przecież zarazki nie grożą, przecież nawet są wskazane.... A tej się raptem zachciewa czystej podłogi dla dziecka!...
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 20:53
                                                    Zadajesz pytania retoryczne Anko w kontekście mych wypowiedzi. Napisałam wszak wyraźnie: OGOLNA zasada jest taka, ze butów się nie zdejmuje, ani tego jako gospodarz nie wymaga. ALE ze mamy do czynienia z sytuacją wyjątkowa, to zasady SV należałoby zawiesić...
                                                    Poprosić o ich zawieszenie należy grzecznie i nie napastliwie ...
                                                  • nevada_r Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 23:01
                                                    >A tej się raptem zachciewa czystej podłogi dla dziecka!...

                                                    Nie dramatyzuj. To już było napisane setki razy, ale powtórzę, bo najwidoczniej nie doczytałaś: jak chce czystej podłogi, to niech sobie załatwi SWÓJ kawałek podłogi w postaci swojego mieszkania. Będzie mogła go nawet dezynfekować codziennie a domownicy będą chodzić w kapciach muzealnych.

                                                    Póki nie jest u siebie, musi się dostosować i ew. myć tę podłogę co godzinę. Albo rybki, albo pipki.
                                                  • nevada_r Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 08:35
                                                    Bez obrazy, ale chyba nie doczytałaś ? próbowała z nimi kilkukrotnie rozmawiać. Bez efektu. Co innego sensownego mogłaby zrobić oprócz wyprowadzki? Robić awantury? Zagradzać Rejtanem wejście gościom w ubłoconych butach? To jest dopiero bez sensu, już nie mówiąc o tym że niezgodne z sv.
                                                  • minniemouse Re: Włażenie w butach a dziecko 26.01.15, 23:39
                                                    Skoro starsi sa uparci i nie chca zdejmowac butow, mloda mama jest zmeczona ciaglym myciem podlog a wszyscy - konfliktem,
                                                    to co powiecie na takie rozwiazanie:

                                                    do zakladania na buty:
                                                    https://p.globalsources.com/IMAGES/PDT/B1051114263/Non-woven-shoe-cover.jpg
                                                    https://www.toolexperts.com/images/P/tidytrax_boot_shoe_cover.jpg
                                                    https://www.palmflex.com/images/T/SZ%20Polyethylene%20Shoe%20Covers%20Thumbnail.jpg
                                                    https://fincaenterprises.com/ProdImages/m-7053_1%20Anti-Slip%20shoe%20cover.jpg

                                                    bardzo latwo jest samemu wykonac ochraniacze na buty typu klapki z filcu tego typu:
                                                    https://img-srv.dtcbuilder.com/engine/builder/images/2/6/9/2/8/6/file/4.jpg

                                                    Po prostu, skoro nie ma innego wyjscia, a goscie butow nie chca sciagac i nawet nie wypada im tego proponowac, to to jest moim zdaniem najbardziej dyplomatyczne rozwiazanie.
                                                    wprawdzie tez nie bardzo eleganckie ale przynajmniej tzw "zloty srodek" dla wszystkich.

                                                    osobiscie wybralabym takiego typu ochraniancze, aby starsi ludzie nie musieli sie schylac przy zakladaniu/zdejmowaniu. i na calego buta, aby nic z niego nie sciekalo wiec np klapki z malym brzegiem. np, kupic jakies tanie wielkie pantofle domowe tego typu?
                                                    z brzegiem

                                                    zaprzac baby do roboty i udziergac takowe na drutach/ szydelku ze starych szmat,
                                                    a spod zrobic ze starej opony/kawalka czegokolwiek co by sie nie rozeszlo od wody?

                                                    pamietac tez trzeba ze starsza osoba moze latwo sie posliznac wiec jesli ochraniacze sa np z filcu to pod spod nalezy przykleic jakies anty-poslizgowe naklejki np cos takiego
                                                    antyposlizg

                                                    i wszyscy zadowoleni smile

                                                    Minnie
                                                  • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 09:45
                                                    No i chodzi o to ze problem lezy glebiej niz ta zapiaszczona podloga i Magnolia to rozumie na szczescie.
                                                    Raczkowanie to pare miesiecy, mozna nawet poswiecic sie i polatac ze szmata, ale podejscie rtesciow do mlodych jest nie do przyjecia. Zalezalo im na tym zeby razem zamieszkali, namawiali , nie bylo tak ze zlitowali sie z dobrego serca przygarneli lebiegi nie majace sie gdzie podziac. Nie zgadzam sie absolutnie z twierdzeniem ze jak sie mieszka pod cudzym dachem to sie trzeba dostosowac.Otoz moze jesli mieszka sie komus na glowie, komus kto chcial miec swiety spokoj ale pomoc trzeba, to rzeczywiscie-wszystko ma swa cene, nie ma darmowych obiadow.Tu tak nie bylo-zamiast relacji dorosly-dorosly jest relacja dorosly -dziecko starych dom to starych wola mlodzi maja sie sluchac i koniec. Tu nie ma innego wyjscia tylko wyprowadzka .
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 10:02
                                                    Owszem Babo - jeśli się u kogoś mieszka, należy się dostosować , tylko , że w granicach rozsądku.
                                                    Pamiętasz mój watek o mamie "niezgadzającej" się na nocowanie partnerki jej syna w jego mieszkaniu? Miałaś zdanie, ze nic nie ma do godzenia się, czy niegodzenia. I miałaś rację- dorosły jest, mieszkanie jest jego - może nocować kogo chce pod warunkiem, że nie będzie realnie przeszkadzał tym matce u niego zamieszkującej. Realnie =obiektywnie: nie będzie hałasu w związku z tym, imprezy do rana, intymnych odgłosów z sypialni itd.
                                                    To, ze matka z nim zamieszkała, co było pokłosiem jego propozycji, nie oznacza, ze ma się rządzić, ale nie oznacza też, ze ma znosić realne niedogodności. Tylko, ze to na co ona "się nie godziła" obiektywnie zadną niedogodnością dla niej nie jest.

                                                    Tu jest podobnie: młodzi mieszkają u teściów i powinni się dostosować do ich zwyczajów, ale mają prawo oczekiwać zrozumienia, gdy coś im realnie przeszkadza. To, ze teściowie podejmują wiele osób "z marszu" to jest teściów sprawa. To, ze osoby te brudza podłogi, to też jest ich sprawa, ale skoro oczekują, że wnuk będzie raczkował po całym domu, to powinni zadbać o to, by podłogi nie były zabrudzane, albo je po prostu częściej myć!
                                                  • ann.38 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 10:09
                                                    baba67 napisała:

                                                    nie bylo tak ze zlitowali sie z dobrego serca p
                                                    > rzygarneli lebiegi nie majace sie gdzie podziac. Nie zgadzam sie absolutnie z
                                                    > twierdzeniem ze jak sie mieszka pod cudzym dachem to sie trzeba dostosowac.(..)

                                                    Mąż twierdzi, że ich nie stać na wyprowadzkę, więc pewnie w momencie wprowadzania się było podobnie. Autorka chyba nie pracuje, bo nie wspominała o tym, więc myslę, że motyw ekonomiczny jednak był. Owszem, też myslę, że jak jest wspólna decyzja o wspólnym zamieszkaniu, to nie powinno oznaczać, że ktoś jest na łasce. Tyle, że takie jest życie, że razem mieszka się niełatwo. Magnolia wcale się nie dostosowała, mówi co myśli, ale i teściowa się nie dostosowała i też robi, co uważa. Żeby jeszcze to było wydzielone piętro, albo część domu. Ale jak pisze Autorka, to jest pokój przy kuchni. Żadnej prywatności. Nawet gdyby wynajmowała na równi z innymi lokatorami, to jest niekomfortowa sytuacja.
                                                  • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 10:20
                                                    No teraz tak-bo dziewczyna ma male dziecko i pracowac nie moze. Teraz ich nie stac. Jednak w momencie podejmowania decyzji tak nie bylo-skoro tesciowie usilnie namawiali to znaczy ze byly inne mozliwosci, Nie kazda panna mloda jest w ciazy, zdarza sie ze po slubie znajduja prace i z dwu pensji mozna cos wynajac ,nawet jesli jest to pokoj w wiekszym mieszkaniu z podobna para.Mozliwe ze poszli po najmniejszej linii oporu, za bledy trzeba placic, ale to nie bylo tak ze z itosci zostali przygarnieci i albo sie sluchaja albo won
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 10:48
                                                    Babo, ale nie ma znaczenia dlaczego zamieszkali z teściami tak naprawdę. Znaczenie ma, ze zamieszkali i teraz mamy ten styk o jakim nieraz pisałam, także przy okazji tak banalnej rzeczy, jak mówienie teściom tak czy siak smile bo owo magiczne "łaczenie rodzin" (poza strona cywilnoprawną), to właśnie taka "magia". Jeśli nie ma wiezi miedzy synową, zięciem, a teściami, to jak pisałam często (i obrywałam za to), to jest OBCA, DOROSŁA osoba.

                                                    I nie trzeba nawet mieszkać razem z teściami, by dochodziło do jakichś konfliktów.
                                                  • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 10:59
                                                    Alez dla mnie ma znaczenie. Bo niektorzy uwazaja ze jesli mieszkasz u kogos to automatycznie korzystasz z cudzej laski jako ofiara losu i podporzadkowac sie musisz. I tu jest ta roznica-oni byli NAMAWIANI mogli uradzic sie gdzie indziej inaczej ale wybrali te opcje liczac na traktowanie jak partnerow a nie dzieci .Pewnie im to obiecywano-tiu tiu bedziecie mieli swoj pokoj i salon i sciany bedziecie mogli sobie pomalowac i w ogole jaku siebie. A tu zmiana regul gry- teraz jestesie zalezni zatem sluchacie, nie macie prawa zadnych ustepstw od nas oczekiwac bo dom jest nasz. To jest zwyczajna wredota.
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 11:33
                                                    A mnie się to jawi nieco inaczej - teściowie też nie przewidzieli, ze normalne dla nich prowadzenie domu -np. podejmowanie gości "z marszu" np. sąsiadów będzie jakimś problemem dla młodych, czy też tylko synowej. Abstrahując od dziecka i raczkowania teraz. W mieście takie odwiedziny sąsiadów praktycznie nie występują i mogą zadziwiać wręczsmile
                                                    trudno jednak, by teściowie radykalnie zmienili tryb życia z powodu tego, że młodzi z nimi zamieszkali. Podkreślę raz jeszcze - bo potem będzie, ze nie rozumiem młodej matki - W ZAKRESIE brudzenia podłóg przez gości teściowie powinni zrozumieć Magnolię i jeśli nie jest realne, by każdy gość zdejmował buty, albo miał na zmianę czyste, to nie powinni oczekiwać, ze Magnolia puści dziecko na brudna podłogę! I to nie jest już kwestia odmiennych gustów, czy zasad, ale zdrowia dziecka - amen.

                                                    Natomiast jest cały szereg innych spraw w takich sytuacjach. Wspomniałam o moim wątku, w którym się wypowiadałaś...Czy matka zamieszkująca u syna (wcale go nie błagała, ani on jej nie namawiał usilnie - po prostu się dogadali) miałaby prawo oczekiwać, ze mieszkając z nią razem nie będzie imprezował dzień w dzień w domu? Moim zdaniem tak Babo. Mało tego, dla mnie oczywistym jest, że zapraszając do swego mieszkania na zasadzie współlokatora kogokolwiek nie będzie się stwarzać sytuacji dlań realnie niekomfortowych. Ale z kolei moim zdaniem pani ta nie miała prawa wymagać, by pan nie nocował swej partnerki, "bo jej się to nie podoba" - realnie jej nie przeszkadza, wiec nie ma nic do podobania się albo nie.
                                                  • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 11:49
                                                    No wlasnie,nigdzie nie pisalam ze mloda matka ma prawo ustawiac caly dom, jednak jakies kompromisy powinny byc mozliwe.a tamta pani od syna ma taka sama mentalnosc jak ci tescie -nie potrafi traktowac doroslego i ewidentnie niezaleznego finansowo syna jak doroslego.
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 12:00
                                                    No musiała jednak potrafić smile - teraz już jej nie przeszkadza, ale wymagało to od syna sprowadzenia jej na ziemię.
                                                    Natomiast nie zgadzam się, ze to tak samo jak ci "teście" - no nie, bo to matka była u tamtego syna, a młodzi sa u teściów.
                                                    Gdyby syn mieszkał U matki, mogłaby ona nie godzić się na wizyty u niego KOGOKOLWIEK niezależnie od pory. Nie byłoby to pewnie mile, ale byłoby ok na logikę.
                                                    Tu jest taka sytuacja, ze młodzi mieszkają U teściów
                                                  • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 13:20
                                                    Bo ich na to USILNIE NAMAWIALI. Bo sytuacja jest dla nich korzystna-jest kaska od mlodych za grzanie, jest pomoc. Zatem chca czegos od mlodych a traktuja ich jak zalezne dzieci wziete z laski Nie wiem jak moge jasniej.Wyobraz sobie ze kumpel Cie jako mloda singielke namawia zebys zamieszkala z nim w mieszkaniu za polowe oplat, Ty sie godzisz zamykasz inne mozliwosci , ktorych odkrecenie kosztuje i czas i kase, a kiedy juz wszystko pozamykasz to sie okazuje ze musisz i sprzatac, i gotowac codziennie obiadek z trzech dan i go opierac, Nie mowilo tym wczesniej bo to oczywiste ze jak kobieta jest w domu to sie tym wszystkim zajmuje, zatem zadnego klamstwa nie bylo.. Mieszkasz u niego? Mieszkasz? Wiec jego dom jego prawo.
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 13:32
                                                    Babo, usilnie powiadasz namawiali....No i? Mnie moja mama nie namawia, zebym zamknęła swoje sprawy tutaj i przeniosła się do niej wraz z partnerem. A znając ją, pewnie cieszyłaby się, gdybym mieszkała bliżej niej. Ale przecież WIE, że tu mam pracę (mój partner to inna bajka teraz, u niego dojazd w sumie byłby podobnysmile), mieszkanie i swoje życie i RADZE sobie co najważniejsze.

                                                    Akurat miała okazję mieszkać podczas studiów z przyjacielem na zasadach sublokatorskich Babo, tyle, ze w moim mieszkaniu i choć to naprawdę przyjaciel, a zaprosiłam go do wspólnego mieszkania po traumatycznym dlań bardzo przeżyciu, to zasady sobie ustaliliśmy i trzymaliśmy się ich.

                                                    Ty mówisz o pozamykaniu spraw ...No jakież pozamykanie? Gdyby maż Magnilii miał dobra, płatna sensownie pracę, to nie rezygnowałby z niej i nie zamieniał na inną - gorsza, by zamieszkać w jednym pokoju z zoną i dzieckiem na wsi u swoich rodziców. Zatem miał niespecjalną. gdyby młodzi mieli mieszkanie w tym mieście, to najpewniej wynajęliby je komuś przenosząc się, wiec w każdej chwili mogliby doń wrócić (umowy najmu na ogół mają miesiąc wypowiedzenia), gdyby je sprzedali to mieliby kase ze sprzedaży i nie martwiliby się za co wynajmą/kupią mieszkanie ...

                                                    Wyglada na to, ze się przeneisli, bo mieli bardzo, bardzo kiepska sytuację w poprzednim miejscu zamieszkania. I owszem, nie oznacza to, ze w związku z tym trza ich źle traktować! Ale nie twórzmy motów, ze oto porzucili luksusowe życie tam ...
                                                  • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 13:38
                                                    Powtarzam-jaka mieli sytuacje w poprzednim miejscu to nie wiesz i nie dopisuj bo wyjdzie jak z ta uboga i prosta rodzina Indirry. Byli u progu doroslego zycia i pewnie zastanawiali sie nad roznymi wariantami.nie rob z nich moze lebieg bez zadnej podstawy.
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 13:46
                                                    Babo - z rodzina Indirry nic nie było o ubóstwie, wiec może nie zmyślaj. smile

                                                    Nie robię zadnych lebieg - po prostu WIEM, że ludzie mający dobrą pracę, mieszkanie i perspektywy w aktualnym miejscu zamieszkania nie przeniosą się ot tak o kilkaset kilometrów, by zamieszkać kątem u kogos - także rodzica. Mnie doprawdy nie dziwi, ze młodzi ludzie u progu życia nie mają zaraz wszystkiego i nie uważam tego za jakiś wstyd, ale to jest fakt, że do tej decyzji nie skłoniła ich z pewnością szczególna fantazja, tylko potrzeba życiowa.
                                                    Czy mieli inne wyjście - zapewne tak. Zawsze można zmienić mieszkanie na tańsze, szukać lepszej pracy, wyjechać za granicę do pracy itd.
                                                  • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 13:54
                                                    Ja sie staram trzymac faktow.Byly mozliwosci nikt sie na sile nikomu na glowe nie zwalal. I TO JEST TU KLUCZOWE.Zapraszasz kogos do mieszkania razem -traktuj te osobe godnie i po partnersku a nie zalezna od siebie ofiare.
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 14:06
                                                    Ależ to bezspornie, tylko Ty tak piszesz o tym namawianiu, jakby to ci rodzice mieli megainteres w takim rozwiązaniu. Tymczasem z opisu przez Magnolie wynika, ze interes mieli przede wszystkim młodzi, no może jakiś tam także teściowie.
                                                    To TY Babo wspominałaś jak to młodzi się teściom do ogrzewania dołożą smile - tylko zapomniałaś, że jeśli jakieś pomieszczenie nie jest używane, to można je ogrzewać minimalnie w mrozy, żeby rury nie zamarzły, a jeśli nie ma mrozów, to wcalesmile, natomiast jeśli w tym pomieszczeniu ktoś mieszka, szczególnie małe dziecko, to trzeba je ogrzewać znacznie bardziej niż minimalnie. Zapomniałaś też, że 2 dorosłe osoby zużywają na ogół mniej prądu, niż 4 + małe dziecko, to samo tyczy się wody. Wiec na tym ewentualnym wkładzie młodych w partycypowaniu w mediach, to się ci teściowie raczej nie bogacą, dobrze, jeśli wychodzą na tym w ogóle na zero. Osoba tak bardzo przywiazujaca wagę do spraw kasy (ogólnie, w dyskusjach) powinna na takie cos zwracać uwagę...
                                                  • ankac23 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 14:25
                                                    No właśnie Koro, Twój życiorys ( mieszkanie z partnerem, kolegą, Twoja mama, Twoje dojazdy, umiejętność RADZENIA sobie) nijak mają się do brudnej podłogi i raczkującego dziecka Magnolii..smile
                                                    Radosna twórczość w tym wątku po prostu powala... Skąd w ogóle przeświadczenie, że ci małżonkowie za cokolwiek płacą swoim teściom? Nie zdziwiłabym się, jakby autorka pękła ze śmiechu czytając o sobie te wszystkie wydumane o niej historie...
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 14:38
                                                    No Babo wspomniała, że teściowie mają od młodych kaskę za ogrzewanie, sadziłam, że wzięła to z watku, z wypowiedzi autorki, których nie czytałam wszystkich.

                                                    Powtórzę raz jeszcze: niezależnie od tego na jakich zasadach przyjęło się kogos do swego domu (współlokatora, rodzica, dziecka, partnera, męza) należy liczyc się z nim i nie traktować jak tzw. ubogiego krewnego, nawet jeśli takowym de facto jest. ALE druga strona musi także liczyć się z tym, że oto przychodzi obrazowo mówiąc na gotowe, czyli do miejsca, gdzie panują już jakieś zasady i zwyczaje. I w zakresach, gdy owe dotyczą przybysza można i trzeba próbować się dogadać, ale tak, by nie deprecjonować gospodarza i jego zasad. Natomiast w zakresach gdzie nie dotyczą własne przemyślenia pt. "nie podoba mi się" należy zachować dla siebie.
                                                  • kora3 I jeszcze do Anki :) 27.01.15, 14:46
                                                    Usiłowałam znaleźć wpis autorki o dopłatach ,ale nie udało mi się. Natomiast znalazłam porady dla autorki, żeby się wyprowadziła i pewna sprawa mnie zastanowiła w jej ze tak powiem "życiorysie", który sama przytacza (w czym poniekąd nie widzę niczego złego). Otóż pisze ona jej facet twierdzi, że nie stać ich na wyprowadzkę od teściów. Co to u licha znaczy, ze on "twierdzi"? Przeciez bardzo łatwo zorientować i się, czy twierdzenie jest oparte na logicznych przesłankach, czy nie
                                                  • ann.38 Re: I jeszcze do Anki :) 27.01.15, 14:57
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Usiłowałam znaleźć wpis autorki o dopłatach ,ale nie udało mi się.
                                                    (...) Co to u licha znaczy, ze on "twierdzi"? Przeciez bardzo ła
                                                    > two zorientować i się, czy twierdzenie jest oparte na logicznych przesłankach,
                                                    > czy nie

                                                    Pisała tylko, że ona chciała osobno, ale teściowie uslinie namawiali.
                                                    "Mąż twierdzi", bo mąż zarządza finansami. Też uważam, że łatwo się zorientować nawet bez kalkulatora- gazeta z ogłoszeniami i wiedzą nt. własnych dochodów.
                                                  • kora3 Re: I jeszcze do Anki :) 27.01.15, 15:03
                                                    Acha, zarządza finansami hmmm, no każdy tak się w związku umawia w temacie, jak pasuje ...Ale te zarządzane finanse chyba tajne nie są? Magnolia nie wie ile zarabia jej mąż? Nie wie kim jest z zawodu? Nie umie sprawdzić ile kosztowałoby wynajęcie/kupno mieszkania w jej rodzinnym mieście? Nie wie ile kosztuje jedzenie?

                                                    Dla mnie to jakieś totalne kręcenie, sorry.
                                                  • minniemouse Re: I jeszcze do Anki :) 28.01.15, 09:20
                                                    kora3 napisała:
                                                    Co to u licha znaczy, ze on "twierdzi"? Przeciez bardzo łatwo zorientować i się, czy twierdzenie jest oparte na logicznych przesłankach, czy nie

                                                    to moze byc zwyczajnie roznica zdan wynikajaca z roznych charakterow. ona moze byc optymistka z tych co 'najpierw robmy potem myslmy, jakos sie ulozy',
                                                    a on z pesymistow co woli byc przygotowany na najgorsze i przewidujac Wielkie Bezrobocie przez najblizsze pol roku od przeprowadzki,
                                                    chce nie tylko miec na dom, ale i na te pol roku bezrobocia 'kasz'. o tak "twierdzi".

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: I jeszcze do Anki :) 28.01.15, 09:45
                                                    Mało dla mnie przekonujące Minnie - albo człowieka na TEN moment na coś stać, albo nie stać. Nie można liczyć na wygrana w Lotto, ani na znalezienie pracy lepiej płatnej - trzeba się opierać na tym, co jest!
                                                  • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 14:56
                                                    To normalne dla Ciebie ze dorosli ludzie wspoluzytkuja dom nie tylko jeden pokoj i siedza tam za darmo? Bo mnie sie to w glowie nie miesci.Po prostu wzielam to za pewnik ze sie dokladaja . Jesli tak nie jest to odwoluje co napisalam wczesniej .
                                                  • ann.38 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 14:58
                                                    baba67 napisała:

                                                    > To normalne dla Ciebie ze dorosli ludzie wspoluzytkuja dom nie tylko jeden poko
                                                    > j i siedza tam za darmo? Bo mnie sie to w glowie nie miesci.Po prostu wzielam t
                                                    > o za pewnik ze sie dokladaja . Jesli tak nie jest to odwoluje co napisalam wcze
                                                    > sniej .
                                                    No tak, ale co innego płacić za siebie, a co innego jak sugerowałaś, że zwabili ich będąc słodziutkimi, bo im się opłaca, żeby ktoś pomagał w utrzymaniu domu.
                                                  • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 15:07
                                                    No bo przeciez pokrywanie czesci oplat za ogrzewanie (dom chyba spory skoro ma 2 salony) to nic innego jak pomoc w utrzymaniu domu. To nie jest blok gdzie mozna zakrecic kaloryfery w jednym mieszkaniu i wszystko OK. Nieogrzewane pomieszczenia niszczeja musi byc jakas minimalna temp utrzymana. A koszty potrafia byc rzedu kilkaset zl miesiecznie w sezonie.Magnolia wspomniala tez o jakiejs innej pomocy.
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 15:16
                                                    Babo, w bloku wręcz nie wolno w mrozy całkowicie rezygnować z ogrzewania jakiegoś pomieszczenia, bo może to spowodować pęknięcie rur, a to będzie miało fatalne skutki dla innych mieszkańców także. W domu jest podobnie, w mrozy. Ale gdy mrozów nie ma naprawdę nie trza grzać cały czas, nawet minimalnie, owszem w takim pomieszczeniu jest zimno, ale przecież nikt w nim nie mieszka.
                                                  • kora3 Baba 27.01.15, 15:05
                                                    Jeśli pytanie było do mnie Babo, bo drzewko się już rozjechało, to ja uważam za całkowicie normalne partycypowanie w kosztach.
                                                    Natomiast nie zgadzam się, by takowe partycypowanie było jakąś korzyscią finansową dla gospodarzy - dlaczego tak uważam napisałam.
                                                  • baba67 Re: Baba 27.01.15, 15:14
                                                    Nie wiem dlaczego tak uwazasz, Domy a wsi rzadko maja mniej niz 150 m,na ogol maja wiecej. Koszta ogrzewania sa wysokie obojetnie czy mieszka tam 2 czy 5 osob bo toto grzac trzeba kompleksowoMozna pozakrecac kaloryfery na pietrze ale tez nie mozna zupelnie bo skutki sa nieciekawe (grzyb).Magnolia opisuje dom na jednym poziomie -tu nawet to sie nie uda. Podzielone na dwie rodziny koszta daja spore oszczednosci. To akurat wiem na pewno bo w bliskiej rodzinie jest taki dom.
                                                  • kora3 Re: Baba 27.01.15, 15:20
                                                    Babo, ja też wiem co nieco o ogrzewaniu, a raczej jego kosztach w wolnostojących domach.
                                                    Naprawdę nie musisz na full ogrzewać niezamieszkałych pomieszczeń smile Czy w domu, czy w bliku całkowite zakręcenie kaloryferów jest niebezpieczne ze względu na możliwość pęknięcia rur. Natomiast gdy jest względnie ciepło nie ma potrzeby wcale ogrzewać takich pomieszczeń, wystarczy je tylko dobrze wietrzyć oraz ogrzewać raz na czas jakiś ciepłem z innych pomieszczeń poprzez zwyczajne otwarcie ich drzwi smile
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 14:10
                                                    Moje panie - wyjaśniłam - baba tak pisze, jakby ci teściowie namówili młodych na wspólne mieszkanie, bo mieli w tym złoty interes, a młodzi się poświecili. tymczasem z tego co pisze Magnolia sama o ich sytuacji materialnej wynika cos wprost przeciwnego i dlatego wspomniałam o tejże sytuacji. Podobnie, Baba, która kasę liczyć lubi zauwaza, jak to się teściom kasa za ogrzewanie od młodych przydaje, ale nie bierze pod uwagę tego, że gdyby ich tam nie było, to grzać tak tego pomieszczenia gdzie mieszkają nie byłoby potrzeby smile
                                                  • ann.38 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 14:52
                                                    W takich sytuacjach problemem jest różnica w sytuacji każdego z małżonków. Dla męża, to dom rodzinny, jego rodzice, jako facet mniej zwraca uwagę na pewne sprawy "domowe", no i często w młodym małeństwie jest on głównym albo i jedynym żywicielem rodziny. W jego interesie jest mieszkać u rodziców zamiast tułać się po wynajętych mieszkaniach czy emigracjach. Natomiast żona nawet za cenę trudniejszej sytuacji wolałaby mieszkać osobno i sobie rządzić po swojemu.
                                                    Wynajem czy spłata kredytu, to poważna sprawa i na dłuższy czas, więc raczej rzadko bywa tak, że teraz ich nie stać, ale kiedyś to mogli iść na swoje.
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 15:11
                                                    Babo, a czy przypadkiem nie dostrzegasz, że Magnolia zwyczajnie nie za bardzo interesuje się finansami swej rodziny? Bo pisze, ze mąż twierdzi, a ona podejrzewa...smile Dla mnie to jakiś kosmos - ludzie mają wspólne dziecko, żyją razem i kobieta nie wie czy stać ich na wynajem/kupno mieszkania gdzieś tam? Wierzysz w to?
                                                  • ankac23 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 15:26
                                                    "Babo, a czy przypadkiem nie dostrzegasz, że Magnolia zwyczajnie nie za bardzo interesuje się finansami swej rodziny? Bo pisze, ze mąż twierdzi, a ona podejrzewa...smile Dla mnie to jakiś kosmos - ludzie mają wspólne dziecko, żyją razem i kobieta nie wie czy stać ich na wynajem/kupno mieszkania gdzieś tam? Wierzysz w to?"..

                                                    Mielecie ozorami jak przekupy na targu. Co Was obchodzą finanse tej rodziny, kto zarządza kasą, czy i na co ich stać, ile kosztuje ogrzewanie, kto opłaca to ogrzewanie? Jeszcze trochę a ułożycie historię, jak to on ją bije i że powinna się szybko rozwieźć. A ona przecież tak mało o sobie napisała... To nawet nie kosmos! To się dopiero nazywa włażenie w butach w cudze życie...
                                                  • kora3 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 15:35
                                                    No Anko kto płaci to mnie nie interesuje, natomiast interesujące jest dla mnie to, ze w sytuacji, gdy Magnalia zdecydowanie nie może dogadać się z teściami i CHCE się wyprowadzić od nich, nie ma zielonego pojęcia czy będzie to możliwe od strony finansowej!
                                                    W każdej sytuacji, gdy komus się cos radzi należy brać pod uwagę jego ogólna sytuację. Inaczej taka porada bywa kpiną, bo łatwo poradzić komuś "wyprowadź się, wyjedź, zmień pracę itd." ale trzeba się liczyć z tym na ile dla TEJ OSOBY to wykonalne.

                                                    Na takie rady (nie z mojej strony) Magnolia odpowiada, ze maż twierdzi, iż nie stać ich na wyprowadzkę. To mi zaczyna pachniec trollem smile
                                                  • baba67 Re: Włażenie w butach a dziecko 27.01.15, 16:06
                                                    Jakim trollem? Czasem jedziesz samochodem, wpadniesz do dziury i nie mozesz sie wydobyc. Czy to znaczy ze przed wpadnieciem do dziury nie moglas jezdzic? Wyprowadzajac sie z jakiegos miejsca ZAWSZE zamykaja sie jakies mozliwosci , za to otwieraja sie nowe. Czasem jest tak ze te nowe sa iluzoryczne a starych juz nie ma.
                                                  • kora3 Do Baby 27.01.15, 16:13
                                                    Babo, z trollem chodzi o to, że zwyczajnie trudno uwierzyć w to, że kobieta żyjąca z facetem i mająca z nim dziecko kompletnie nie orientuje się w finansach swego stadla. I jej facet TWIERDZI, ze nie stać ich na wyprowadzkę, a ona PODEJRZEWA, z może być inaczej.
                                                    Nie wie kim maż jest z zawodu? Nie wie gdzie pracuje? Nie wie jak sprawdzić ceny wynajmu mieszkań? Przecie to proste jak konstrukcja cepa: z meza pracy tyle, jakieś świadczenia dziecinne tyle, wynajem mieszkania tyle, zostaje tyle.
                                                  • minniemouse Re: Do Baby 28.01.15, 09:12
                                                    kora3 napisała:
                                                    Babo, z trollem chodzi o to, że zwyczajnie trudno uwierzyć w to, że kobieta żyjąca z facetem i mająca z nim dziecko kompletnie nie orientuje się w finansach swego stadla.

                                                    Koro, takich kobiet jest znacznie wiecej niz ci sie wydaje, i bynajmniej nie z jakies glupoty tylko np z lenistwa lub z wygody.
                                                    byl okres kiedy i ja nie mialam pojecia na czym finansowo stoje bo zwyczajnie mnie nie obchodzilo co i jak, wiedzialam jedno - "maz zarobi, maz poplaci".
                                                    w momencie kiedy to sie dla mnie stalo wazne, lub konieczne, po prostu wzielam rachunki w lapy, poszlam do banku posprawdzac konta i moje i meza i juz wszystko wiedzialam. tego czego mi w banku o meza koncie powiedziec nie mogli to lol i tak przysylali stany z konta na jego adres domowy,
                                                    po prostu wyjelam z juz otwartej koperty taki wykaz i zobaczylam. (ja mialam pozwolenie na zagladanie do jego koresp. ale jak ktos nie ma a obawia sie o swoja niezaleznosc lub wrecz o wszelkie wlasne pieniadze, nawet pensje, to wtedy jest usprawiedliwiony z podgladania, nie ma wyjscia po prostu, w obronie o swoje interesy)

                                                    tak ze Koro, zgodze sie z innymi ze raczej nie nalezy kogos obwolywac z miejsca trollem tylko dlatego ze nie orientuje sie zbytnio w domowych finansach.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Do Baby 28.01.15, 09:52
                                                    Minnie, nikogo nikim nie obwoływałam, napisałam ze pachnie mi to trollem. - idiom takismile
                                                    Co natomiast do Twoich wcześniejszych wywodów. Doskonale wiem o czym mówisz w zakresie braku potrzeby i wygody, bo mam właśnie taką sytuację. Tylko owa sytuacja nie oznacza, ze zielonego pojęcia o bozym swiecie w tym zakresie nie mam. Wiem gdzie mój partner pracuje i ile zarabia, tak? Pomijam już, ze mam dostęp do jego kont i mogę sobie sprawdzić ile ma na bieżącym i ile na oszczędnościach, bo nie każdy musi mieć dostęp. Niemniej - gdzie facet pracuje i ile zarabia to chyba Magnolia wie, nie?
                                                    Teraz właśnie ma ONA potrzebę sprawdzania tego, czy ich stać, czy nie na wyprowadzkę od teściów, nawet jeśli wcześniej potrzeby interesować się finansami nie miała. Sprawdzić ceny wynajmu/kupna mieszkań w danym miescie można nie wychodząc z domu przecież...
                                                  • minniemouse Re: Do Baby 28.01.15, 10:18
                                                    niemniej - gdzie facet pracuje i ile zarabia to chyba Magnolia wie, nie?

                                                    ale to wlasnie o to chodzi, co innego zasiasc do roboty, wziac to wszystko porzadnie ogarnac, policzyc, podzielic i wiedziec na pewno jak sytacja wyglada, tak jak mowisz - tyle mamy, tyle wydajemy tyle zostaje tyle kosztuje itd.
                                                    a co innego miec mgliste pojecie a pirazydrzwi zarabia gdzies tyle, dlugow mamy gdzies tyle, oszczednosci plus minus tyle, pewnie zostanie gdzies ze 60 tysiecy, a to moze starczy,
                                                    a potem okazuje sie
                                                    ze z kalkulatorem masz ale -20 tysiecy, albo +5 tysiecy -na przyklad, takie okazuja sie realia.
                                                    i to pewnie o to chodzi.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Do Baby 28.01.15, 10:28
                                                    No może, dla mnie to raczej SF - nie pogniewaj się. Z doświadczenia wiem, ze znacznie częściej taką postawę przyjmują ludzie, którzy problemów finansowych nie mają, niż tacy, którzy żyją z ołówkiem w ręku...No właśnie - z ołówkiem w ręku. Jakoś nie jestem w stanie uwierzyć, że Magnolia nie robi żadnych zakupów, choćby artykułów dla dziecka i choćby nawet wspólnie z mężem. A jeśli to chyba rozmawiają o tym na jakie produkty ich stać (jakiej marki, w jakiej cenie). Nie wiem też Minnie, jakiż to problem się mówiąc kolokwialnie za to "wziąć". To nie jakieś skomplikowane rachunki przecież.
                                                    Oczywiście - nie musi się, ale jeśli Magnolia zdecydowanie chce się przeprowadzić do miasta z powrotem, to należałoby to zrobić. Nikt ich chyba póki co nie wyrzuca, to można to zrobić na spokojnie
                                                  • minniemouse Re: Do Baby 29.01.15, 01:16
                                                    Koro, sa rachunki i rachunki. i nie nalezy osadzc po sobie.
                                                    nie wiem jak w PL ale tu codzienne zakupy a "grube" rachunki wynikajace z np oplaty za zakupiony lokal, splat za samochod, ubezpieczenie na zycie itp, sa oddzielne.
                                                    i jest jeszcze inaczej jak sie pracuje dla kogos i dostaje regulanie czek a co innego jak sie pracuje dla siebie i zarobki sa nieregularne. to wtedy finanse moga byc rozdzielone, zwlaszcza gdy finansami zawodowymi zajmuje sie maz a domowymi zona.
                                                    Z tego co piszesz wynika ze masz regularna prace i regularne zarobki, i twoj maz tez, wiec wasze finanse sa raczej nieskomplikowane.
                                                    na wsi, podejrzewam, na gospodarstwie jest inaczej, szczegolnie gdy dodamy do tego mieszkanie u tesciow. jesli Magnolie dotad interesowalo tylko dostac kase na biezace wydatki to faktycznie zorientowanie sie co w tra
                                                    wie piszczy moze zajac jej chwile, nic dziwnego wiec ze na razie tylko "wydaje jej sie".

                                                    Jak pojdzie do banku, pozbiera domowe papiery i policzy to przestanie jej "sie wydawac".
                                                    i albo sie z mezem zgodzi albo nie. bo jak pisalam uprzednio ta sama suma dla jednego jest wystarczajaca aby sie wyprowadzic, dla drugiego jeszcze nie.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Do Baby 29.01.15, 05:53
                                                    Minnie, z góry przepraszam za ew. błędy, ale podróżujęsmile i skacze mi ekran smile
                                                    Wszystko co piszesz to prawda, tylko nadal mnie ona nie przekonuje z logicznych przyczyn. Pewne rzeczy sa bowiem do ustalenia. Np. cena wynajmu/kupna - srednia. To jest kwota, od ktorej należy wyjść - tyle i tyle trzeba będzie zapłacić za wynajem (np.) i to zelazna kwota, a ponad nia potrzeba nam tyle i tyle - na zycie. Jak pisałam - nie jest to cito, wiec można na spokojnie policzyć