allegra1002
04.02.15, 12:44
Raz, dwa razy w tygodniu jeżdżę do innego,pobliskiego miasta w celach służbowych.W tej miejscowości mieszka babcia mojej koleżanki z pracy. Więc ile razy tam jadę, ona zawsze mnie prosi bym wstąpiła do jej babci i coś tam przekazała.Oczywiście nie ma problemu, robię to zawsze, bo i po drodze mi jest i cała akcja zajmuje mi 5 minut.Problemem nie jest babcia ani koleżanka, problem wymodził mój "chłop", który często mi towarzyszy w tych wyjazdach. Wygląda to tak, że przyjeżdżamy, ja zajmuje się swoimi sprawami ( i przy okazji babcią) on swoimi, coś tam, gdzieś tam załatwia, po czym po kilku godzinach spotykamy się na parkingu i wracamy razem.Starsza pani jest bardzo wdzięczna że się specjalnie do niej fatyguje, już nie raz zapraszała bym weszła do mieszkania, wypiła kawę. Nie mam niestety czasu i zawsze nasze spotkania odbywają się kilka minut w progu.Ona chce się jakoś odwdzięczyć,upiecze ciasto, zaparzy kawę, więc umówiłam się z nią, że następnym razem zorganizuję sobie czas inaczej i tę kawę u niej szybko wypiję. Następny wyjazd, mój "chłop" też jedzie ze mną, bo też coś tam chce pozałatwiać. Scenariusz wyjazdu i pobytu wygląda tak jak zawsze, z tym że tym razem mówię mu, że spotkamy się godzinkę później, bo "babcia" zaprosiła mnie na kawę i ciasto.A on na to oburzony! Jak to CIEBIE zaprosiła?! a ja???? Ja mu na to, że starsza pani go nie zna i nawet nie wie że on ze mną jest, więc siłą rzeczy nie mogła i jego zaprosić. Dodatkowo to nie żadna oficjalna czy przyjacielska wizyta, ta osoba nie jest nawet moją znajomą, po prostu kobieta chce się jakoś odwzięczyć za przysługę więc nie widzę powodu by jego ze sobą tam ciągnąć, do obcego domu i do w sumie całkiej obcej osoby .Wypiję z nią szybką kawę i na tym koniec.Obraził się! stwierdził że i ja i ona nie potrafimi się przyzwoicie zachować, że to lekceważenie jego osoby. Ja powinnam starszą panią uprzedzić że nie jestem sama, a ona wtedy powinna nas oboje na tę nieszczęsną kawę zaprosić.Ja uważam że to absurd i przewrażliwienie z jego strony. Kto z nas ma rację?