Kto ma rację?

04.02.15, 12:44
Raz, dwa razy w tygodniu jeżdżę do innego,pobliskiego miasta w celach służbowych.W tej miejscowości mieszka babcia mojej koleżanki z pracy. Więc ile razy tam jadę, ona zawsze mnie prosi bym wstąpiła do jej babci i coś tam przekazała.Oczywiście nie ma problemu, robię to zawsze, bo i po drodze mi jest i cała akcja zajmuje mi 5 minut.Problemem nie jest babcia ani koleżanka, problem wymodził mój "chłop", który często mi towarzyszy w tych wyjazdach. Wygląda to tak, że przyjeżdżamy, ja zajmuje się swoimi sprawami ( i przy okazji babcią) on swoimi, coś tam, gdzieś tam załatwia, po czym po kilku godzinach spotykamy się na parkingu i wracamy razem.Starsza pani jest bardzo wdzięczna że się specjalnie do niej fatyguje, już nie raz zapraszała bym weszła do mieszkania, wypiła kawę. Nie mam niestety czasu i zawsze nasze spotkania odbywają się kilka minut w progu.Ona chce się jakoś odwdzięczyć,upiecze ciasto, zaparzy kawę, więc umówiłam się z nią, że następnym razem zorganizuję sobie czas inaczej i tę kawę u niej szybko wypiję. Następny wyjazd, mój "chłop" też jedzie ze mną, bo też coś tam chce pozałatwiać. Scenariusz wyjazdu i pobytu wygląda tak jak zawsze, z tym że tym razem mówię mu, że spotkamy się godzinkę później, bo "babcia" zaprosiła mnie na kawę i ciasto.A on na to oburzony! Jak to CIEBIE zaprosiła?! a ja???? Ja mu na to, że starsza pani go nie zna i nawet nie wie że on ze mną jest, więc siłą rzeczy nie mogła i jego zaprosić. Dodatkowo to nie żadna oficjalna czy przyjacielska wizyta, ta osoba nie jest nawet moją znajomą, po prostu kobieta chce się jakoś odwzięczyć za przysługę więc nie widzę powodu by jego ze sobą tam ciągnąć, do obcego domu i do w sumie całkiej obcej osoby .Wypiję z nią szybką kawę i na tym koniec.Obraził się! stwierdził że i ja i ona nie potrafimi się przyzwoicie zachować, że to lekceważenie jego osoby. Ja powinnam starszą panią uprzedzić że nie jestem sama, a ona wtedy powinna nas oboje na tę nieszczęsną kawę zaprosić.Ja uważam że to absurd i przewrażliwienie z jego strony. Kto z nas ma rację?
    • vi_san Re: Kto ma rację? 04.02.15, 12:50
      Ty masz rację. Wspomniana "kawka" nie jest nawet towarzyska, a wyłącznie "rewanżem grzecznościowym". Babcia nie ma najmniejszej potrzeby wiedzieć jaki jest twój stan rodzinny. A może powinnaś tez na ta "grzecznościową kawkę" do w sumie obcej osoby zabrać też dzieci? I koniecznie siostrę. big_grin
      Idiotyczny pomysł.
      • baba67 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 13:00
        Facet ma jakies kompleksy.Moze podejrzewa ze babcia jest dobrze zbudowanym zabojczym brunetem?
    • mallard Re: Kto ma rację? 04.02.15, 12:57
      allegra1002 napisał(a):

      > Kto z nas ma rację?

      TY
    • claratrueba Re: Kto ma rację? 04.02.15, 13:11
      Ty,
      Starsza pani jest związana z Tobą i Twoją przysługą i Twój chłop nic tu nie ma do rzeczy.
      W razie gdyby tego nie pojął słownie to proponuję wypróbować:
      Chłop: "Idę do Wacka, zaprosił mnie na mecz."
      Ty: "Jak to CIEBIE zaprosił? a ja????"

      Chłop: "Będę później, Wacek zaprosił mnie na siłownię"
      Ty: "Jak to CIEBIE zaprosił? a ja????"

      Oraz stosować w/w metodę przy każdej okazji gdy chłop ma jakieś "swoje sprawy z kimś".
    • robeenek Re: Kto ma rację? 04.02.15, 13:21
      Oczywiście, że Ty. Może Twój facet przechodzi kryzys wieku średniego, i stąd te fochy?
      • allegra1002 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 13:56
        A czort go wie, o co mu tak na prawdę chodzi?! On motywuje swoją "obrazę" tym, że inaczej by sytuacja wyglądała i nie miałby pretensji gdyby to miało miejsce na naszym terenie a nie na wyjeździe.Wtedy on może pojechać do domu, spotkać się ze swoimi znajomymi czy inaczej sobie czas zorganizować, a tak poczuł się jak pies przywiązany do drzewa. Ja piję kawkę i obżeram się ciastkami wink a on biedny czeka jak ten pies na smyczy przed sklepem.
        • horpyna4 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 14:10
          A nie ma tam żadnej kawiarni, żeby mógł sobie sam przy kawie posiedzieć?

          Wytłumacz mu, że przecież to Ty jedziesz załatwiać pewne sprawy, które jego nie dotyczą i mogą się przedłużać, a on tylko korzysta przy okazji z transportu. To niech się dostosuje, a jak mu nie odpowiada czekanie, to niech wraca np. autobusem. Nie musi sterczeć jak pies przed sklepem, nie jest uwiązany.

          I nic mu do tego, że pijesz kawkę i obżerasz się ciastkami.
          • robeenek Re: Kto ma rację? 04.02.15, 14:16
            horpyna4 napisała:
            > A nie ma tam żadnej kawiarni, żeby mógł sobie sam przy kawie posiedzieć?


            Też o tym pomyślałam. wink Dałabym nawet biedakowi z własnego portfela drobne na kawę i ciastko. A tak w ogóle, to panowie mi znani raczej nie garnęliby się do kawki z nieznaną starszą kobietą.
            • allegra1002 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 14:29
              Oczywiście że jest! I kawiarnie i restauracje i cała dobrze rozwinięta sieć gastronomii ! Do tego ma swoje klucze od auta więc nie musi czekać na deszczu, na zimnie o głodzie i chłodzie.Na dodatek ja nie spędziłam tej godzinki na atrakcyjnych rozrywkach a jego "złośliwie" z nich wykluczyłam, tylko ta wizyta była jakby przeciągnięciem spraw służbowych.Oj, wydrukuję ja ci te wszystkie odpowiedzi i mu pokażę, jak neutralne osoby ten mój "straszny afront" osądzają wink
        • majaa Re: Kto ma rację? 04.02.15, 14:24
          No rzeczywiście... znaleźć sobie zajęcie na jedną dodatkową godzinkę, i to raz, wyjątkowo, to aż taki problem??? Zachowuje się, jak rozkapryszony dzieciak wink Czy jak on ma z kimś jakieś sprawy do załatwienia, to wszędzie i zawsze ciągnie Cię ze sobą? Pewnie nie, bo to bez sensu. Spróbuj mu to uświadomić, najlepiej na jakimś konkretnym przykładzie.
        • aka10 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 19:09
          allegra1002 napisał(a):

          .Wtedy on może pojechać do domu, spotkać si
          > ę ze swoimi znajomymi czy inaczej sobie czas zorganizować, a tak poczuł się jak
          > pies przywiązany do drzewa. Ja piję kawkę i obżeram się ciastkami wink a on bi
          > edny czeka jak ten pies na smyczy przed sklepem.

          A zapomnial, ze sam wskoczyl do samochodu, pomimo, ze to TY swoje sprawy tam mialas do zalatwiania?
    • felisdomestica Re: Kto ma rację? 04.02.15, 14:31
      On ma rację. W tym, że powinnaś uprzedzić panią, że nie jesteś sama i w związku z tym nie możesz wpaść. Pani ma do wyboru, albo zaprosić was razem, albo ze zrozumieniem przyjąć, że nie możesz zostać. Możesz też umówić się na następny raz, i nie zabrać faceta.
      Pretensję do ciebie rozumiem, pretensji do pani nie, bo skąd ona biedna ma wiedzieć?
      • allegra1002 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 15:31
        No to jeden głos już przeciw. Ale mnie taka argumentacja jednak nie przekonuje.Te nasze wspólne wyjazdy nie mają nic wspólnego ze wspólnym spędzaniem czasu. On zabiera się ze mną przy okazji, bo ma tam coś własnego do załatwienia. Wizyty u tej pani, nie traktowałam jak towarzyskiego spotkania czy rozrywkowego spędzania czasu.Specjalnie jej nie mówiłam że nie jestem sama, bo nie chciałam właśnie wymuszać by czuła się zobowiązana do goszczenia jeszcze jednego obcego jej człowieka i to wypicie kawy w rewanżu za przysługę traktowałam jak nic nieznaczący epizod. Na tej samej zasadzie, że zamiast u niej kawę wypić, w wolnej chwili mogłam wpaść do baru kawowego by zaspokoić pragnienie i chwilę odsapnąć.Odmawiać jej, że nie mogę u niej tej nieszczęsnej kawy wypić bo jestem w towarzystwie i nie chcę towarzystwa zostawiać samego, uważam w tym wypadku za mocną przesadę.I na dodatek: gdybym nie powiedziałam że wpadam na chwilę do obcej "babci" na niezobowiązującą i banalną kawę, nie było by problemu, wtedy mój "chłop" myślałby że moje zajęcia trwają ciut dłużej i wtedy bez problemu wypełnił sobie ten czas a nie czuł się jak pies przed sklepem.
        • felisdomestica Re: Kto ma rację? 05.02.15, 11:05
          Skoro zgadzasz się, żeby zabrać "chłopa" ze sobą, to znaczy, że przystajesz na jakies warunki. Np. nie informujesz go w ostatniej chwili, że musi poczekać godzinkę dłużej.

          poinformowanie pani o tym, ze ktoś ci towarzyszy, nie jest żadnym wymuszeniem. Dlaczego mówienie prawdy miałoby być czymś niewłaściwym? Mogłybyście umówić się na następny raz i nie zabrałabys faceta.
          • aka10 Re: Kto ma rację? 05.02.15, 15:38
            felisdomestica napisała:

            > Skoro zgadzasz się, żeby zabrać "chłopa" ze sobą, to znaczy, że przystajesz na
            > jakies warunki. Np. nie informujesz go w ostatniej chwili, że musi poczekać god
            > zinkę dłużej.
            >
            Nie powiedziala w ostatniej chwili, powiedziala przed wyjazdem. Na zadne warunki przystawac nie musi.
            • felisdomestica Re: Kto ma rację? 06.02.15, 13:45
              Do przystawania na warunki zmusza zwykła ludzka przyzwoitość. Skoro się kogoś zabiera do auta na dalszy wyjazd to nie można mu powiedziec, "jak ci się nie podoba, to sobie wróć autobusem".
              Propozycja poczekania w aucie (padła gdzieś wyżej), szczególnie o tej porze roku, jest skandaliczna.
              • aka10 Re: Kto ma rację? 07.02.15, 11:25
                felisdomestica napisała:

                > Do przystawania na warunki zmusza zwykła ludzka przyzwoitość. Skoro się kogoś z
                > abiera do auta na dalszy wyjazd to nie można mu powiedziec, "jak ci się nie pod
                > oba, to sobie wróć autobusem".
                > Propozycja poczekania w aucie (padła gdzieś wyżej), szczególnie o tej porze rok
                > u, jest skandaliczna.
                Nie powiedziala, ze ma wracac autobusem ani, ze ma siedziec w samochodzie, tylko takie rady od innych dostala. Na litosc boska, czy normalny chlop nie moze sobie jakos zajac godziny wolnego czasu???
      • aka10 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 18:57
        felisdomestica napisała:

        > On ma rację. W tym, że powinnaś uprzedzić panią, że nie jesteś sama i w związku
        > z tym nie możesz wpaść. Pani ma do wyboru, albo zaprosić was razem, albo ze zr
        > ozumieniem przyjąć, że nie możesz zostać. Możesz też umówić się na następny raz
        > , i nie zabrać faceta.
        > Pretensję do ciebie rozumiem, pretensji do pani nie, bo skąd ona biedna ma wied
        > zieć?

        Na litosc boska, bez przesady. Chlop nie jest do Niej uwiazany, jasna sprawa, ze ma isc tam sama. Chlop sam sie "wpycha" do samochodu i chce jechac, to i musi sobie sam kawe zorganizowac. Szczerze mowiac, nie pojmuje takiego chlopa, ktory wrecz wciska sie do calkiem nieznajomej kobiety.
    • annthonka Re: Kto ma rację? 04.02.15, 15:04
      A gdybyś podczas wizyty w tym mieście musiała iść na służbową kawę z kontrahentem to też powinnaś uprzecić, że nie jesteś sama, więc albo kontrahent zaprasza Cię z narzeczonym albo nici ze spotkania?

      Jak sama mówisz, na mrozie nie czeka, może sobie na godzinkę usiąść z gazetą w kawiarni. Albo tym razem nie jechać wcale, jeżeli ta godzina ma spowodować aż taki odcisk na jego honorze.
      • horpyna4 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 16:06
        No właśnie. Przykład z kontrahentem bardzo dobry.

        To chłop zachowuje się niezgodnie z SV, pchając się nieporoszony do mieszkania obcej osoby. Warto mu to uświadomić.
        • allegra1002 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 16:47
          Ha ha ha! Uświadomię! wink bo też tak uważam.Inaczej by sytuacja wyglądała gdybym go na ten wyjazd zaprosiła, nalegała by ze mną jechał, by dotrzymał mi towarzystwa, spędzimy razem czas itd. A potem powiedziała mu żeby pobiegał sobie po parku albo pojeździł ruchomymi schodami bo ja jestem zaproszona na kawę czy obiad do znajomych.
    • akle2 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 16:09
      W tej konkretnej sprawie Ty masz rację. Na drugi raz nie tłumacz się, nie zdradzaj szczegółów, skoro spotykasz się z oporem materii, tylko powiedz, że sprawa, która załatwiasz potrwa jeszcze godzinę i nie możesz tego technicznie przyśpieszyć, z naciskiem na słowo "technicznie". W umówionym miejscu spotkacie się godzinę później. A jak nie, to wrócisz pekaesem. Kropka.
      Swoja drogą ciekawe, że tak mu spieszno do spotkań ze staruszkami. Może czuje się niepewnie?
      • ankac23 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 17:00
        Strasznie dużo nieprzychylnych słów o "chłopie". A chłop po prostu chciałby ze swoją kobietą wypić te kawkę. Nie szkodzi, że w towarzystwie staruszki. Nie wiem, dlaczego wszyscy piszą z taka nonszalancją o starszej pani, jakby była jakąś Babą Jagą, albo kimś, z kim "zadawanie się" miałoby przynieść jakąś ujmę, albo wstyd. Czasem kawka z jedną staruszką przynosi więcej wrażeń niż kilka browarów z kolegą w naszym wieku. Powiem za siebie: ja bym swojego chłopa w takiej sytuacji, po prostu zabrała ze sobą i na miejscu przedstawiła. Pani staruszka na pewno by się nie obraziła, pan chłop byłby ukontentowany... No tak, tylko autorka wątku nie... Może Ty po prostu nie lubisz spędzać wolnego czasu ze swoim chłopem i stąd to całe zamieszanie pt: jak śmiał chcieć wypić ze mną ( i starszą panią) kawę?....Dla mnie to burza w szklance wody, bo ja lubię swojego partnera zabierać wszędzie..smile
        • allegra1002 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 17:27
          ankac23 teoretycznie masz 100% racji! Jedynie z czym się nie zgodzę, to z tym że inni negatywnie się o babci wyrażają,na starszą panią nikt raczej nie złorzeczy. Ona jest całkowicie w porządku i w zasadzie jest w tej historii postacią marginalną. Nawet nie wie o tym, że wywołała taką "burzę w szklance wody" wink Oczywiście tę burzę wywołał mój chłop, stąd tyle nieprzychylnych słów o nim, również moich. Bo jemu nie chodziło o to by czas spędzić ze mną i ewentualnie babcią na dokładkę tylko jak ktoś śmiał pominąć jego osobę i zrobił mu taki afront. Bogu ducha winną i jego istnienia nieświadomą babcię nazwał niewychowaną babą i mnie przy okazji też. wink. Gdyby od razu inaczej zareagował i zachował się poprawnie, pewnie i ja zachowałabym się inaczej i nie miała mu za złe .
          • aka10 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 19:00
            allegra1002 napisał(a):

            > ankac23 teoretycznie masz 100% racji! Jedynie z czym się nie zgodzę, to z tym
            > że inni negatywnie się o babci wyrażają,na starszą panią nikt raczej nie złorz
            > eczy. Ona jest całkowicie w porządku i w zasadzie jest w tej historii postacią
            > marginalną. Nawet nie wie o tym, że wywołała taką "burzę w szklance wody" wink O
            > czywiście tę burzę wywołał mój chłop, stąd tyle nieprzychylnych słów o nim, rów
            > nież moich. Bo jemu nie chodziło o to by czas spędzić ze mną i ewentualnie babc
            > ią na dokładkę tylko jak ktoś śmiał pominąć jego osobę i zrobił mu taki afront.
            > Bogu ducha winną i jego istnienia nieświadomą babcię nazwał niewychowaną babą
            > i mnie przy okazji też. wink. Gdyby od razu inaczej zareagował i zachował się po
            > prawnie, pewnie i ja zachowałabym się inaczej i nie miała mu za złe .

            Babcia jest dobrze wychowana, chce sie odwdzieczyc Tobie za poprzednie przyslugi.
        • akle2 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 17:28
          To już jest Twoja nadinterpretacja.
          A czy pomyślałaś, że staruszka może czuć się zawstydzona obecnością owego chłopa lub zgodzić się na dodatkowego gościa z czystej kurtuazji? Chłop ze swoją kobietą ma mnóstwo innych możliwości spędzenia czasu razem, niekoniecznie kosztem jej niewinnej wizyty u tej pani.
          Doprawdy, problem robiony z niczego.
          • ankac23 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 17:50
            "Doprawdy, problem robiony z niczego"...
            Jestem tego samego zdania! No straszne rzeczy! Starsza pani zawstydzona obecnością chłopa swojej znajomej! A czy on zamierzał w slipach tam pójść? Starsze, szczególnie samotne osoby, raczej cieszą się z odwiedzin ( świadczą o tym jej gorliwe zaproszenia na tę kawkę), niż "czują się zażenowane". Naprawdę, skąd to przekonanie, że wizyta tego mężczyzny by wywoła tyle zamieszania i wystraszyłaby starszą NIEWINNĄ panią? Sami tak postępujecie, że nie daj boże kogoś niespodziewanego na kawę czy herbatę, bo to taki nietakt, bo niesmak? To już zawsze i wszędzie trza się anonsować, zapowiadać, pytać o zgodę, aby nie zawstydzić i nie wystraszyć gospodarza? Poszliby razem na tę kawę czy herbatę do babci i może by było miło i sympatycznie? Szkoda tylko, że wszyscy wiedzą lepiej od samej ( niewinnej) babci, już na zapas, co by czuła i jaka to by była zniesmaczona! Chociaż do wspólnej wizyty nie doszło, to lepiej dmuchać na zimne: nie! nie zabierać ze sobą chłopa do babci!
        • annthonka Re: Kto ma rację? 04.02.15, 17:36
          Po pierwsze, nie znamy ani starszej pani, ani "chłopa", więc nie wiemy, czy "pani staruszka na pewno by się nie obraziła, pan chłop byłby ukontentowany".
          Po drugie, pojawienie się na grzecznościowej wizycie u słabo sobie znanej starszej osoby z niezapowiedzianym dodatkowym gościem u boku nie jest zbyt grzeczne.
          Po trzecie, autorka wyraźnie napisała, że zastrzeżenia ma do focha, jakiego strzelił jej luby zupełnie nieadekwatnie do sytuacji. Wyciąganie na tej podstawie wniosków, że nie lubi spędzać z nim czasu, jest co najmniej nieuzasadnione.
          • horpyna4 Re: Kto ma rację? 06.02.15, 09:27
            A skoro rozpatrujemy sprawę pod kątem SV, to niewątpliwie przyprowadzanie niezaproszonego chłopa do nieznanej mu osoby na kawę i ciasto wygląda na wykorzystywanie sytuacji, żeby chłop mógł się nażreć "na krzywy ryj".

            Być może ta starsza pani chętnie poznałaby nową osobę, to nie jest w tej sprawie istotne. Ważne jest to, że pani chciała się odwdzięczyć konkretnej osobie. To co, ta konkretna osoba miała powiedzieć "ale ja zamawiam dwie kawy i dużo ciasta, bo przyjdę z moim facetem"? Tak można żartobliwie powiedzieć pani, z którą jest się w bardzo zażyłych stosunkach, bardziej rodzinnych. A to była przecież osoba tak naprawdę obca.

            I skoro niektórzy gdybają, że może dla starszej pani poznanie kogoś nowego byłoby miłą rozrywką, to należy wziąć pod uwagę również inną możliwość: starsza pani mogła chcieć o czymś porozmawiać w cztery oczy, wtedy towarzystwo zupełnie obcego faceta byłoby dla niej krępujące.
        • robeenek Re: Kto ma rację? 04.02.15, 18:00
          ankac23 napisała:
          Nie wiem, dlaczego wszyscy piszą z taka nonszalancją o starszej pani, jakby była jaką
          > ś Babą Jagą, albo kimś, z kim "zadawanie się" miałoby przynieść jakąś ujmę, alb
          > o wstyd.

          Kto, kto tu tak pisze?

          Czasem kawka z jedną staruszką przynosi więcej wrażeń niż kilka browar
          > ów z kolegą w naszym wieku.

          Na pewno, ale rzadko który "chłop" potrafi to docenić, niestety.

          Powiem za siebie: ja bym swojego chłopa w takiej sy
          > tuacji, po prostu zabrała ze sobą i na miejscu przedstawiła. Pani staruszka na
          > pewno by się nie obraziła, pan chłop byłby ukontentowany...

          Tak nieoczekiwanie? Allegra zawsze pojawiała się sama na te 5 minut, a teraz gdy starsza pani przygotowała tę kawkę i ciasto, to zwali się z niezapowiedzianym gościem?

          Może Ty po prostu nie lubisz spędzać wolnego czasu ze swoim chł
          > opem i stąd to całe zamieszanie pt: jak śmiał chcieć wypić ze mną ( i starszą p
          > anią) kawę?....

          Ale tu nie chodzi nawet o formę spędzenia wolnego czasu... Wizyta Allegry ma zupełnie inny charakter.
          • ankac23 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 18:10
            .."Tak nieoczekiwanie? Allegra zawsze pojawiała się sama na te 5 minut, a teraz gdy starsza pani przygotowała tę kawkę i ciasto, to zwali się z niezapowiedzianym gościem?"...

            No faktycznie. To mógłby być prawdziwy koniec świata! Może kawy by jej zabrakło, a może wody?... A tutaj ZWALA się obcy chłop, który jeszcze - o zgrozo - mógłby całe ciasto pochłonąć!smile Starsza pani mogłaby naprawdę to przeżyć i kto wie, czy by się to "zwalenie chłopa" na tę kawkę i ciasto, tragicznie dla niej nie skończyło..wink
            • robeenek Re: Kto ma rację? 04.02.15, 18:18
              big_grin big_grin big_grin Nie dramatyzujmy. Po prostu, głupio byłoby mi się pojawić z nieoczekiwanym gościem w takiej sytuacji, i tyle. Prawdopodobnie starsza pani byłaby zadowolona, ale tylko prawdopodobnie. Nigdy nie można być niczego do końca pewnym, więc jeśli dodatkowy gość, to zapowiedziany.
            • aka10 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 19:06
              ankac23 napisała:


              >
              > No faktycznie. To mógłby być prawdziwy koniec świata! Może kawy by jej zabrakło
              > , a może wody?... A tutaj ZWALA się obcy chłop, który jeszcze - o zgrozo - móg
              > łby całe ciasto pochłonąć!smile Starsza pani mogłaby naprawdę to przeżyć i kto w
              > ie, czy by się to "zwalenie chłopa" na tę kawkę i ciasto, tragicznie dla niej n
              > ie skończyło..wink

              Tylko po co??? Po co ten chlop ma tam isc? Bo CHCE i juz?
            • vi_san Re: Kto ma rację? 05.02.15, 10:07
              Ankac - chyba umknął ci jeden drobiazg, a mianowicie: nie jesteśmy na forum o zaopatrzeniu domu, a na forum o sv. I według Savoir vivre'u - nie przyprowadza się ze sobą osób nie zaproszonych. Koniec. Kropka. Niezależnie od tego czy chodzi o "wdzięcznościową" kawkę, ślub kuzynki czy koncert kwartetu smyczkowego: jeśli jesteś zaproszona TY, to przychodzisz ty, bez męża, dzieci i innych "przydatków", albo rezygnujesz ze spotkania. Allegra została zaproszona na kawę - Allegra idzie na kawę. Allegra została wraz z mężem zaproszona na koncert - Allegra idzie z mężem na koncert. Allegra została zaproszona wraz z mężem i dziećmi na ślub kuzynki - Allegra idzie z całą rodziną na ślub kuzynki. Proste? I nie chodzi o to, że przyjście partnera Allegry na ta kawkę zabiłoby starszą panią. Po prostu byłoby niekulturalne ze strony osoby zapraszanej.
        • aka10 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 19:03
          ankac23 napisała:

          A chłop po prostu chciałby ze
          > swoją kobietą wypić te kawkę. Nie szkodzi, że w towarzystwie staruszki.

          Mial wszystkie poprzednie razy, jak z zona jechal i bedzie mial kilka kolejnych jak z zona "na przyczepke" sie wybierze do miasta obok. Raz Jej moze dac spokoj i pojac, ze do obcej babci sie pchac na sile jest nietaktem. Tak samo, jak autorce wciskac chlopa do niej (bo by pewnie z grzecznosci przystala na taki uklad).
          • ankac23 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 20:05
            " Tylko po co??? Po co ten chlop ma tam isc? Bo CHCE i juz?" - pyta nerwowo aka10....
            Odpowiadam zatem. Bo:
            - "Facet ma jakies kompleksy.Moze podejrzewa ze babcia jest dobrze zbudowanym zabojczym brunetem?" - twierdzi baba67.
            • allegra1002 Re: Kto ma rację? 04.02.15, 21:13
              No to jeszcze na zakończenie wink ankac23, ja chyba rozumiem Twoje intencje i taką postawę jak Twoja pochwalam i na prawdę cenię.To świadczy że jesteś osobą serdeczną, troskliwą, współczującą, liczysz się z uczuciami innych. Ale w tej mojej sytuacji, te wszystkie "parametry" wink nie miały zastosowania.Było tak jak przypuszcza annthonka, chłop z sobie tylko wiadomych powodów strzelił focha, sam się poczuł wielce urażony, obraził bez racji i mnie i kobietę której nie zna i która z nim nic wspólnego nie miała.Dlaczego to zrobił ? nie wiem?! a on tłumaczy pokrętnie. Sprawa z "babcią". Ona zachowała się absolutnie poprawnie! Zaprosiła mnie na tę kawę z ciastem tylko i wyłącznie grzecznościowo, chciała się zrewanżować za przysługę, przecież nie będzie mi dawać napiwku czy kupować flaszki wink.Ponieważ wiedziała że ja przejazdem w tym mieście, też gdzieś w międzyczasie jakąś kawę wypić muszę i coś przegryźć, zaprosiła do siebie. I ona potraktowała tę moją wizytę u niej tak samo jak ja, grzecznościowo, niezobowiązująco, bez żadnych podtekstów, bez żadnych nadzieii że może zyska słuchacza i rozmówcę.Bez zamiarau kontynuowania czy zacieśniania znajomości. To nie typ "babci" która całymi dniami siedzi samotnie w domu przy oknie i nie ma do kogo ust otworzyć . Wizyta była optymalna, "babcia" nie pokazywała mi albumów ze zdjęciami, nie opowiadała o swoich dolegliwościach, o starych dobrych czasach itp.Banalna , kurtuazyjna pogawędka o pogodzie i ogólnie o "dupie maryni" wink. Ja niczego więcej nie oczekiwałam, ona jest osobą kulturalną i właśnie dobrze wychowaną i też niczego innego nie oczekiwała, jak to że wypiję kawę i się pożegnam..Pewnie nie miałaby nic przeciw temu gdyby ten mój chłop się razem ze mną pojawił. Ale właśnie po co miałabym go wlec tam ze sobą?zaproszony nie był , ja do wizyty nie przykładałam żadnego znaczenia i chciałam jak najszybciej odwalić, żeby właśnie z nim razem potem już coś innego robić, a ten strzela takiego focha ni w pięć ni w dziewięć, oburza się, zarzuca nam paskudne wychowanie, albo wręcz jego brak, bredzi o afrontach i lekceważeniu jego osoby. Pretensje i zarzuty jakbym faktycznie przywiązała go do tego drzewa niczym psa. Muszę szczerze powiedzieć że te wszystkie pytania i porady innych jakie zacytowałaś też przychodziły mi do głowy! i do tej pory nie wiem co mu odbiło? bo zachował się na prawdę jak: udzielny władca, rozkapryszony dzieciak, facet w kryzysie wieku średniego , podejrzliwy zakompleksiony dziwak wink Do tej pory nigdy się tak nie zachowywał więc tym bardziej mnie to rąbnęło.wink
              • minniemouse Re: Kto ma rację? 05.02.15, 00:27
                allegra1002 napisał(a):
                więc umówiłam się z nią, że następnym razem zorganizuję sobie czas inaczej i tę kawę u niej szybko wypiję. Następny wyjazd, mój "chłop" też jedzie ze mną, bo też coś tam chce pozałatwiać. Scenariusz wyjazdu i pobytu wygląda tak jak zawsze, z tym że tym razem mówię mu, że spotkamy się godzinkę później, bo "babcia" zaprosiła mnie na kawę i ciasto.

                mam pytanie Allegra,
                na pewno wiedzialas od ostatniej wizyty u Babci iz ta kolejna wizyta u niej bedzie trwala
                ok godziny z okazji tych ciastek i kawy.
                zatem czemu od razu nie uprzedzilas swojego chlopa, ktory jak sama napisalas, czesto razem z toba wyskakuje cos i dla siebie pozalatwiac? moze gdyby wiedzial ile bedzie musial czekac,
                to albo by sobie jakos zorganizowal czas (ksiazka do samochodu/kawiarni, laptop) albo zrezygnowal tego dnia ze wspolnego wypadu.
                moze jestem smieszna, ale uwazam ze jak sie jest przygotowanym psychicznie to jest calkiem inaczej.

                Nastepnie, pytasz po co ciagnac chlopa, o co jemu chodzi, o co on sie obraza?
                I tu sie niezmiernie dziwie jak mozna byc tak gruboskornym i nie pomyslec ze po prostu chlop poczul sie jak smiec, jak piate, ublocone kolo u wozu, i slusznie.
                przeciez to jest twoj "maz" Allegro, i skoro wiedzialas, ze on nagle nie bedzie mial sie gdzie podziac przez tez godzine podczas gdy ty bedziesz sobie przyjemnie jadla smaczne ciastka i pila ciepla kawke... poza tym to nawet nie o to chodzi, a o sam fakt ze odcinasz go od swojego zycia, pewnie to go najbardziej zabolalo. ty, najblizsza osoba, idziesz sobie do kogos na kawe a o nim nawet nie pomyslalyscie. tu lezy sedno rzeczy.
                i to jest rzeczywscie nieladnie, bo w mysl zasad SV gdy sie jest para, to sie zaprasza pare.

                Z tym ze, w poniewaz Babcia (z twojej winy) nie byla poinformowana o istnieniu chlopa, to jest calkowicie usprawiedliwiona z takiego braku zaproszenia.
                "zaproszony nie byl" - a jak mial byc zaproszony ?! jak kobieta o nim nic nie wiedziala.

                Dlatego ponownie pytam, jak to sie stalo iz wiedzac o dluzszej wizycie, nie ustalilas zawczasu z partnerem jak rozwiazecie owa godzine wyjazdu?
                mialas dwa rozwiazania, od razu uprzedzic Babcie ze nie jestes sama. z pewnoscia zostalibyscie zaproszeni razem, lub nie, lub bys wpadla jak zwykle na piec minut.
                gydby chlop by wolal zaczekac na ciebie gdzies sam - to bylby jego wlasny wybor,
                bylby na to przygotowany i wiadomosc ze ty sobie idziesz do jakiejs babci na kawe
                a jego macie w powazaniu nie spadlaby na niego jak grom z jasnego.

                Nie mowie, zaznaczam, ze nie masz prawa miec wlasnego zycia i isc do Babci sama jak chcesz - masz oczywscie, jak najbardziej, alez oczywscie.
                tylko tego nie robi sie tak jak zrobilas, w ostaniej sekundzie.
                dlatego imo slusznie chlop jest oburzony.
                moze postaw sie w jego butach - jedziecie gdzies kolejny raz i nagle slyszysz: "to ja ide do pana Starszego, dzisiaj zapraszal na piwo i pizze, tak na godzine. ty se rob co chcesz.
                bede przy samochodzie - ktora to? 17? a tak gdzies kolo szostej. pa!".
                no suuuper.


                Minnie
            • robeenek Re: Kto ma rację? 05.02.15, 21:56
              Ankoc23,
              Twój prześmiewczy post jest mocno wybiórczy i tendencyjny. A ponieważ zacytowałaś w nim cytaty z moich wypowiedzi (okrojone, wyprane z kontekstu, ignorując także te skierowane do Ciebie), to śmiem zauważyć żem ja nie rEbeenek ani rebenEEk, tylko robeenek.
              Pozdrawiam,
              Robeenek smile
              • ankac23 Re: Kto ma rację? 06.02.15, 07:37
                Miły ( a?) RobEEnku! Winnam oczywiście przeprosić za zniekształcenie Twojego nicku, co niniejszym czynię... smile Cytaty z wypowiedzi, które wg Ciebie były wybiórcze, tendencyjne a także okrojone i wyprane z kontekstu, w moim zamyśle, takie miały być. Moim celem było wniesienie w tę całą poważną i skądinąd zaciekłą dyskusję odrobinę satyry...To było tylko takie małe "mrugniecie okiem" i nie było moim zamierzeniem urażenie kogoś.
                Także pozdrawiamsmile
    • kora3 Re: Kto ma rację? 05.02.15, 08:05
      Ja tę sprawę widzę ze tak powiem z trzech stronsmile
      Pierwsza strona, to strona pani zapraszającej - zrobiła mily gest wobec osoby, która wyświadcza jej przysługę. Nie wie, ze nie przyjeżdżasz tam sama, a z "chłopem", to i go nie zapraszala jego - proste. Absolutnie nie wypadało ciągnąć go ze sobą na tę wizytę - to bez dwóch zdań.
      Rozumiem Twoją postawę i nie ma ona dla mnie nic wspólnego z jak niektórzy sugerowali tym, że nie lubisz spędzać z partnerem czasu. Po prostu Ty traktowałaś spotkanie z panią, jako jeden z - z braku lepszego słowa - obowiązków na tym wyjeździe. Coś w rodzaju wspomnianej tu kawy z kontrahentem, a nie typowe spotkanie towarzyskie.
      Jest jednak smile trzecia strona. Twój par4tner nie ma racji co do tego, że pani powinna jego zaprosić, bo jakże miała to zrobić, skoro nie wiedział, ze on przyjeżdża z Tobą. Jasne, mogłas o nim wspomnieć przy okazji zaproszenia przez pania, ale jako, ze wcześniej nie wspominałaś mogłoby to zabrzmieć neizrecznie, tak, jakbyś "wpraszała" także jego na to spotkanie.
      Natomiast z całą pewnością wypadało "chłopa" uprzedzić, iż tym razem scenariusz wyjazdu będzie nieco inny. Uprzedzić nalezało PRZED wyjazdem, a nie w trakcie. A należało, bo to jednak strata czasu czekac te godzinę. Gdyby wiedział wcześniej mógłby tym razem zrezygnować z wyjazdu, albo zaplanować go w inny sposób wcześniej. Postawiony przed faktem dokonanym mógł już tylko bezproduktywnie czekać.
      • allegra1002 Re: Kto ma rację? 05.02.15, 09:05
        No to wyjaśniam jeszcze raz smile .


        mam pytanie Allegra,
        na pewno wiedzialas od ostatniej wizyty u Babci iz ta kolejna wizyta u niej bedzie trwala
        ok godziny z okazji tych ciastek i kawy.
        zatem czemu od razu nie uprzedzilas swojego chlopa, ktory jak sama napisalas, czesto razem z toba wyskakuje cos i dla siebie pozalatwiac? moze gdyby wiedzial ile bedzie musial czekac,

        Tak, wiedziałam że następnym razem spędzę chwilę u tej pani przy kawie , nie uprzedzałam o tym "chłopa" wcześniej bo jego decyzja wyjazdu ze mną jest zawsze spontaniczna, w sumie na 1-2 godz. przed moim wyjazdem.


        Nastepnie, pytasz po co ciagnac chlopa, o co jemu chodzi, o co on sie obraza?
        I tu sie niezmiernie dziwie jak mozna byc tak gruboskornym i nie pomyslec ze po prostu chlop poczul sie jak smiec, jak piate, ublocone kolo u wozu, i slusznie.
        przeciez to jest twoj "maz" Allegro, i skoro wiedzialas, ze on nagle nie bedzie mial sie gdzie podziac przez tez godzine podczas gdy ty bedziesz sobie przyjemnie jadla smaczne ciastka i pila ciepla kawke... poza tym to nawet nie o to chodzi, a o sam fakt ze odcinasz go od swojego zycia, pewnie to go najbardziej zabolalo. ty, najblizsza osoba, idziesz sobie do kogos na kawe a o nim nawet nie pomyslalyscie. tu lezy sedno rzeczy.
        i to jest rzeczywscie nieladnie, bo w mysl zasad SV gdy sie jest para, to sie zaprasza pare.

        Gwoli wyjaśnienia: to nie jest mój mąż, nie mieszkamy razem.Z tym że on nie będzie miał się gdzie podziać przez godzinę, to też trochę inaczej wygląda. Moja wizyta nie trwała nawet całą godzinę, jakieś 40-45 min. Pisałam o tym już wyżej, że jego wyjazd ze mną nie służy wspólnemu spędzaniu czasu, i do tej pory ani on ani ja tak tego nie traktowaliśmy.Ja jadę tam w celach służbowych i też nigdy nie wiem ile czasu to potrwa.Raz dłużej, raz krócej. On o tym wie, i do tej pory doskonale sobie potrafił zorganizować ten czas, bez strojenia takich fochów.Czasem jest tak, że ja wcześniej jestem już wolna i to ja czekam na niego.Co też nie długo trwa. W tym wolnym czasie łażę po sklepach, wypijam właśnie jakąś kawę na mieście , czy przegryzam hamburgera.On załatwiając swoje sprawy, też spotyka się z innymi ludźmi, też wypija z nimi szybką kawę czy herbatę , i ja nie widzę w tym nic niewłaściwego, że mnie przy tym nie ma. Jeszcze raz zaznaczam, ja tej wizyty u "babci" nie traktowałam jak spotkania towarzyskiego(ona zresztą też nie), dla mnie to było jakby przedłużenie tych spraw służbowych i chciałam to szybko odwalić.I jemu tak też przekazałam.

        Z tym ze, w poniewaz Babcia (z twojej winy) nie byla poinformowana o istnieniu chlopa, to jest calkowicie usprawiedliwiona z takiego braku zaproszenia.

        Też już o tym pisałam.Nie informowałam jej o tym, bo to osoba zupełnie obca i nasze "spotkania"trwały zawsze kilka minut na progu jej domu. Ja oddałam co miałam oddać , powiedziałam do widzenia i na tym koniec.Nie było ani możliwości ani większego sensu jej o tym informować.
        moze postaw sie w jego butach - jedziecie gdzies kolejny raz i nagle slyszysz: "to ja ide do pana Starszego, dzisiaj zapraszal na piwo i pizze, tak na godzine. ty se rob co chcesz.
        bede przy samochodzie - ktora to? 17? a tak gdzies kolo szostej. pa!".
        no suuuper.

        No właśnie bardzo podobnie te nasze wspólne wyjazdy wyglądają ! I obydwoje taki stan rzeczy akceptowaliśmy od samego początku.O czym też pisałam wcześniej. W tym wyjątkowym przypadku przez te kilka godzin, nie jesteśmy parą i nie poświęcamy tego czasu sobie. On jedzie ze mną nie po to by mi towarzystwa dotrzymać, a po to ,bo jest okazja szybko i wygodnie dostać się do miejsca w którym chce załatwić swoje sprawy.


        Dlatego nie rozumiem, czemu ni stąd ni z owąd strzelił takiego focha ? i mam dylemat kto z nas postąpił prawidłowo a kto nie. Ale dziękuję za wszystkie uwagi. Przy następnej podobnej sprawie będę bardziej uważająca. smile
        • kora3 Re: Kto ma rację? 05.02.15, 09:17
          Wybacz Allegro, ale odpowiadasz teoretycznie MNIE, bo pod moim postem, a cytujesz kogoś na pewno innego.
          • minniemouse Re: Kto ma rację? 05.02.15, 09:42
            kora3 napisała:
            Wybacz Allegro, ale odpowiadasz teoretycznie MNIE, bo pod moim postem, a cytujesz kogoś na pewno innego.


            Koro, no ale to co ze teoretycznie odpowiada tobie, skoro na podstawie wytluszczonego druku widac jak byk ze odpowiada mnie. rozumiem jeszcze gdyby byly jakies watpliwosci komu odpowiada, ale tu nie ma.
            czepiasz sie drobiazgow, zlotko smile
            a jeszcze dodam, ze mnie sie nie raz zdarza po puszczeniu posta pod bezposrednio czyjas odpowiedzia, ze i tak wyladuje on zupelnie gdzie indziej.
            na to niestety nie mam wplywu. moze tu tez tak sie stalo - nacisnela na odpowiedz pode mna, a wskoczylo pod twoja.
            coz.

            Minnie
            • kora3 Re: Kto ma rację? 05.02.15, 10:00
              Minni4e, nie czepiam się , tylko wszystkiego nie czytałam, a chyba nie było w wypowiedzi Allegry zaznaczone, ze to cytat z Ciebie. Po prostu nie za bardzo zrozumiałam o co jej chodzi, bo odpowiadała na cos, czego ewidentnie nie napisałamsmile
        • asia.sthm Re: Kto ma rację? 05.02.15, 09:48
          Allegro, dolicz mnie do obozu twierdzacego, ze mialas racje. Focha potraktowac nalezy jak focha, czyli prychnac i dalej robic swoje.
          • allegra1002 Re: Kto ma rację? 05.02.15, 10:08
            No to odpowiadam na wszystkie 3 powyższe posty. smile . Kora3 -faktycznie masz rację, ale zrobiłam to przez nieuwagę, chciałam pod postem Minnie, a wyskoczył właśnie pod TwoimPrzepraszam za zamieszanie. Z Twoją wypowiedzią zgadzam się w dużej mierze, ale w poście do Minnie wyjaśniłam dokładniej jak się sprawa ma.Asia.sthm-prychnęłam i jakoś leci dalej bez następnych fochów wink
            • kora3 Re: Kto ma rację? 05.02.15, 10:23
              Spoko Allegro, nic się przecie nie stało, tylko się zdziwiłam smile
            • aka10 Re: Kto ma rację? 05.02.15, 15:40
              allegra1002 napisał(a):

              Asia
              > .sthm-prychnęłam i jakoś leci dalej bez następnych fochów wink

              Masz racje, lepiej przy pierwszym razie jasno i wyraznie dac do zrozumienia.
        • minniemouse Re: Kto ma rację? 05.02.15, 10:50
          Pozwolisz Allegro,w zwiazku z uwaga Kory, ze ci doradze jak najlepiej pisac z uzyciem cytatow?
          ja polecam swoja ulubiona metode, ktora uwazam jest najlepsza, dlatego ze dobrze wyroznia tekst cytowany od oryginalnego wpisu i nie jest przy tym uciazliwa dla oczu - otoz cytowany tekst wyrozniamy kursywa (italika), a oryginal piszemy normalnie. wazne jest aby podac autora, ktorego ja wyrozniam z kolei drukiem tlustym. mozna, jak sie chce, i tlustym i italika.
          drugi sposob to wersja "odpowiedz cytujac" albo po prostu kopiowanie w kawalkach tekstu ktory jest widoczny pod odpowiedzia - ma te same znaki >> jakie odrozniaja tekst cytowany od oryginalu.
          z tym ze np. ja osobiscie tego nie lubie bo z powodu tego samego druku nieraz trudno sie polapac gdzie sie konczy tekst cytowany a gdzie zaczyna cytat, zwlaszcza gdy jest gdy jest dlugi tekst. znacznie lepiej widac dwa rozne druki.
          trzeci sposob, najladniejszy i najlepiej podkreslajacy tekst cytowany to uzycie klamer [quote} cytat [/quote} tylko Cytatmusza byc te same znaki na koncu co na poczatku
          ale do tego wazne sa ustawienia, bo do tejst cytowany jest wyrozniony szarym paskiem,
          jesli ma sie slaby kontrast to szarego paska nie widac, i nici z cytatu.
          w sumie mozna jeszcze i czwartym sposobem, zmieniajac kolor tekstu
          ale to troche daje po oczach.
          przepraszam, ze zwracam uwage, ale juz czytanie duzych kawalkow wytluszczonego druku choc wyroznia b. dobrze, to meczy wzrok.

          a teraz do rzeczy:
          allegra1002 napisał(a):
          Tak, wiedziałam że następnym razem spędzę chwilę u tej pani przy kawie , nie uprzedzałam o tym "chłopa" wcześniej bo jego decyzja wyjazdu ze mną jest zawsze spontaniczna, w sumie na 1-2 godz. przed moim wyjazdem.

          tym bardziej z powodu spontanicznosci, nalezalo od razu uprzedzic o planowanej godzinnej wizycie u Babci. tak czy siak dobra komunikacja wymaga aby informowac o takich rzeczach jak najszybciej.

          Gwoli wyjaśnienia: to nie jest mój mąż, nie mieszkamy razem

          to naprawde nie ma znaczenia, co jest wazne ze jestescie, zdaje sie, para.

          Ja jadę tam w celach służbowych i też nigdy nie wiem ile czasu to potrwa.Raz dłużej, raz krócej. On o tym wie, i do tej pory doskonale sobie potrafił zorganizować ten czas, bez strojenia takich fochów.

          rozumiem, ale zwykle podczas twoich spraw sluzbowych on przeciez wiedzial ze to moze roznie trwac, wiec czekal i nie narzekal. i tez wiedzial jak za kazdym razem, po skonczeniu spraw sluzbowych, wizyta u Babci bedzie trwala ok 5 minut, nie wiecej. a tu nagle bez zadnego uprzedzenia BUM! dowiaduje sie ze ma jeszcze czekac nie 5 min a prawie godzine.
          ot, tak, ni z gruchy ni z pietruchy. siedz i czekaj i rob co chcesz, , my z Babcia ciebie nie chcemy.

          Nie informowałam jej o tym, bo to osoba zupełnie obca
          i nasze "spotkania"trwały zawsze kilka minut na progu jej domu


          to nie jest zadne wytlumaczenie. moglas uprzedzic ze czasami zabiera sie z toba twoj chlopak,
          i zobaczyc co na to powie.

          .Nie było ani możliwości ani większego sensu jej o tym informować

          jak to nie - otwierasz buzie i mowisz "bardzo dziekuje za zaproszenie, pani Babciu, z wielka przyjemnoscia bym przyszla, jest tylko taki maly szkopul - otoz czasami zabiera sie ze mna moj chlopak Adas zalatwic swoje sprawy, no i nigdy nie wiem kiedy to bedzie, a bardzo nie chcialabym pani robic klopotu"....

          i mam dylemat kto z nas postąpił prawidłowo a kto nie.

          Allegro, nie postapilas prawidlowo nie uprzedzajac chlopaka o godzinnej wizycie u Babci.
          co do tego nie ma zadnego ale.
          ale OK, po namysle zgodze sie, ze moze chlopak tez nie ma co domagac sie bycia zaproszonym na sile, i pozniej strzelac focha, mimo wszystko.
          choc rozumiem go, czul sie odrzucony. i poniekad slusznie, w tej sytuacji.
          to sie wzielo z kiepskiej komunikacji z twojej strony.
          za to masz z tego mala lecz ciagle cenna lekcje na przyszlosc - jak wazne jest aby zapinac wszystko na ostatni guzik, nawet jesli to tylko guziczek smile

          Minnie
          • allegra1002 Re: Kto ma rację? 05.02.15, 11:18
            Minnie, na przyszłość postaram się zwracać uwagę na wyrazistość pisania.Teraz tak wyszło chaotycznie, bo to tak jest, jak się udaje że pracuje wink i przy okazji zajmuje na prędce czymś innym. Co do tematu głównego. Gdybym nie miała wątptliwości co do własnej racji, to nie pytałabym o zdanie neutralnych ludzi, i jak już pisałam na przyszłość postaram się o więcej subtelności i wyczucia.
    • kraaaker Re: Kto ma rację? 05.02.15, 11:45
      hehe wpraszać się na kawę z babcią to super pomysł tongue_out nie ogarniam kolesia, ja bym czym prędzej uciekał i wykręcał się z takiej imprezy tongue_out
      • akle2 Re: Kto ma rację? 05.02.15, 14:56
        No właśnie, a skoro się wprasza to się pewnie boi jakiegoś kochanka w szafie tongue_out
        Autorko, co Ty na to?
    • 45rtg Re: Kto ma rację? 05.02.15, 22:19
      allegra1002 napisał(a):

      > ec.Obraził się! stwierdził że i ja i ona nie potrafimi się przyzwoicie zachować
      > , że to lekceważenie jego osoby. Ja powinnam starszą panią uprzedzić że nie jes
      > tem sama, a ona wtedy powinna nas oboje na tę nieszczęsną kawę zaprosić.Ja uważ
      > am że to absurd i przewrażliwienie z jego strony. Kto z nas ma rację?

      No i rację ma chłop, że nie potrafisz się zachować. Skoro przedłużasz pobyt poza zwykły czas to zainteresuj się mężem, a nie puszczaj go jak Burka do parku żeby sobie godzinkę pobiegał. Powinnaś była uprzedzić starszą panią że przejeżdżasz tu z mężem i w związku z tym, skoro wpadasz po pracy, to przyjdziesz razem z nim. Właśnie dlatego że to nie stara psiapsióła z którą gadasz na babskie tematy, tylko słabo znajoma pani z którą będzie się ogólnikowo rozmawiać o pogodzie, w czym mąż może spokojnie uczestniczyć.

      Z drugiej strony mąż powinien się ograniczyć do krótkiego wyrażenia niezadowolenia z tego, że własna żona nawet nie pomyśli żeby go uwzględnić w popracowych planach i nie drążyć tematu. Albo byś zrozumiała, albo sprawa i tak byłaby beznadziejna.
      • vi_san Re: Kto ma rację? 05.02.15, 23:43
        Allegra nie mogła uprzedzić starszej pani, że przyjedzie z mężem, gdyż [jak napisała] mąż decyduje się "w ostatniej chwili", na godzinę, dwie przed wyjazdem. Plus - nie słyszałam, żeby do zasad sv należało wleczenie wszędzie swojego męża i narzucanie jego towarzystwa komuś, kto go ani nie zna ani nie zaprasza.
        • minniemouse Re: Kto ma rację? 06.02.15, 04:47
          vi_san napisała:
          Allegra nie mogła uprzedzić starszej pani, że przyjedzie z mężem, gdyż [jak napisała] mąż decyduje się "w ostatniej chwili", na godzinę, dwie przed wyjazdem.

          Alez mogla. mogla, bo wiedziala ze ma chlopaka nie meza, i wiedziala umawiajac sie ze starsza pania
          ze byc moze akurat w ten wlasnie dzien chlopak bedzie chcial wyskoczyc z nia bo czasami wyskakuje.

          to wystarczy aby pania przeprosic i uprzedzic, ze jesli ma przyjsc na godzine to byc moze
          ze nie bedzie sama.


          Minnie
          • baba67 Re: Kto ma rację? 06.02.15, 09:40
            Pozostaje pytanie PO CO?Sa takie rodzaje wizyt i spotkan na ktore sie partnerow nie bierze-chodzi sie na ploteczki z psiapsiolami i na piwo z kumplami.Mozna zoganizowac kawe z zaprzyjaznionymi parami tak jak i piwo ale to inny rodzaj spotkania.Tu dodatkowo wystapil element quasi biznesowy. Sensu brania pana nie widze zadnego,malo tego , podejrzewam ze gdyby zostal zabrany toby tego zalowal.
            • horpyna4 Re: Kto ma rację? 06.02.15, 09:59
              Ja widzę to w ten sposób: ten chłop czuje się pępkiem świata. Nie przyszło mu do głowy, że starsza pani nawet nie wiedziała o jego istnieniu. On tego nie jest w stanie pojąć, bo przecież cały świat powinien się dookoła niego kręcić, a Allegra opowiadać każdej przypadkowo napotkanej osobie, jakiego to ma wspaniałego faceta. I że ten facet zaszczyca ją dosiadaniem się do jej samochodu, więc wozi go ze sobą.

              Zrozumiałam też, że czasami to on coś dłużej załatwia, a wtedy Allegra czeka na niego i jakoś nie ma problemu. Dlatego wydaje mi się, że takie naskakiwanie na nią, że nie uprzedziła o ciut dłuzszej wizycie i przyczynie tego, nie ma sensu.

              No i jeszcze jedno - ktoś napisał, że powinna się do niego dostosować. Otóż nie, raczej on do niej. To on zabiera się "przy okazji".

              Ktoś też napisał o spędzaniu czasu popracowego - jakoś zrozumiałam, że był to czas pracowy, Allegra załatwiała w tej miejscowości coś innego, związnego z pracą, a kontakt ze starszą panią był tylko przy okazji.
            • 45rtg Re: Kto ma rację? 06.02.15, 22:12
              baba67 napisała:

              > Pozostaje pytanie PO CO?Sa takie rodzaje wizyt i spotkan na ktore sie partnerow

              Pytanie PO CO pojawia się w ogóle przy każdym zachowaniu nie niezbędnym do przeżycia, a w szczególności przy wszystkich objawach SV. Spróbuj na przykład odpowiedzieć PO CO młodszy czeka aż starszy poda mu rękę, zamiast podawać pierwszy.

              > nie bierze-chodzi sie na ploteczki z psiapsiolami i na piwo z kumplami.Mozna z

              Kurde, no ewidentnie czytałaś mój post i nie dałaś go rady przyswoić. Właśnie to mówiłem - to nie są ploteczki z psiapsiółą, gdzie istotnie męża brać jest bez sensu i on doskonale o tym wie. To kurtuazyjna wizyta u starszej pani i wypada męża uwzględnić. A on się przyłączy, albo powie że w takim razie pojedzie w tym czasie zmienić olej.

              > oganizowac kawe z zaprzyjaznionymi parami tak jak i piwo ale to inny rodzaj spo
              > tkania.Tu dodatkowo wystapil element quasi biznesowy. Sensu brania pana nie wid
              > ze zadnego,malo tego , podejrzewam ze gdyby zostal zabrany toby tego zalowal.

              Bardzo możliwe że pan też by nie widział tego sensu. Tym niemniej pani zdecydowała za niego traktując go w sposób protekcjonalny.
          • vi_san Re: Kto ma rację? 06.02.15, 10:20
            Czyli, Minnie, zaglądając do niemal obcej osoby na "grzecznościową" kawkę, będąc zaproszona sama, powinna ową niemal nieznaną osobę uprzedzić, że BYĆ MOŻE przywlecze partnera, o ile będzie on miał kaprys przyjść? Wybacz, Minnie, ale mnie uczono, że to gospodarz ustala kogo i kiedy zaprasza i że absolutnie nie wypada narzucać gospodarzom osób dodatkowych. Skoro starsza pani zaprosiła Allegrę - to zaprosiła Allegrę, a nie Allegrę, jej partnera, jej dziecko, teściową psa i kota. I przyjść do niej powinna Allegra, bez partnera, dziecka, teściowej, psa i kota. Jedyne co Allegra powinna była zrobić - to OD RAZU po przyjęciu zaproszenia poinformować o tym chłopaka - że przy najbliższym kursie do X będzie zajęta około godzinę dłużej, gdyż umówiła się na kawę. Wówczas chłopak przed wyjazdem mógłby podjąć decyzję, czy chce czy nie jechać, albo też np. umówić się z jakimś kumplem na kawę, tak, żeby jem też zleciała "godzina dłużej". Ewentualnie mógłby zabrać sobie książkę i czekając na dziewczynę poczytać spokojnie. Ale nie "wpraszać się", bo Allegra idzie na kawę, to on tez musi...
            • felisdomestica Re: Kto ma rację? 06.02.15, 13:37
              Tak, "jedyne" co Allegra powinna była zrobić, to poinformować odpowiednio wcześniej. Właśnie na tym polega savoir vivre, że nie robi się ludziom niespodzianek.
            • 45rtg Re: Kto ma rację? 06.02.15, 22:15
              vi_san napisała:

              > Czyli, Minnie, zaglądając do niemal obcej osoby na "grzecznościową" kawkę, będą
              > c zaproszona sama, powinna ową niemal nieznaną osobę uprzedzić, że BYĆ MOŻE prz
              > ywlecze partnera, o ile będzie on miał kaprys przyjść? Wybacz, Minnie, ale mnie

              Tak, powinna była uprzedzić. W sposób dający możliwość wycofania się z zaproszenia. To łatwe.

              > uczono, że to gospodarz ustala kogo i kiedy zaprasza i że absolutnie nie wypad
              > a narzucać gospodarzom osób dodatkowych. Skoro starsza pani zaprosiła Allegrę -

              A nie uczono Cię, żeby traktować męża/żonę z jakimś jednak minimum szacunku, a nie jak psa, który może poczekać pod sklepem?

              • vi_san Re: Kto ma rację? 06.02.15, 23:01
                Czy ty zasadniczo umiesz czytać? Piszę więc ponownie: Allegra powinna była uprzedzić pana o przedłużeniu pobytu w X wcześniej, przed wyruszeniem w drogę, co dałoby mu okazję do rezygnacji z tegoż i "nie czekania".
                Natomiast absolutnie nie powinna "wymuszać" zapraszania jej z partnerem - skoro starsza pani chciała się odwdzięczyć kawą i ciastem za przysługę - zapewne zaprosiłaby ich oboje. Ale to już jest właśnie, całkowicie niezgodne z zasadami kultury, wmuszanie i narzucanie gospodarzom gościa, którego widzieć nie pragną.
                • minniemouse Re: Kto ma rację? 06.02.15, 23:28
                  vi_san napisała:
                  Natomiast absolutnie nie powinna "wymuszać" zapraszania jej z partnerem - skoro starsza pani chciała się odwdzięczyć kawą i ciastem za przysługę - zapewne zaprosiłaby ich oboje. Ale to już jest właśnie, całkowicie niezgodne z zasadami kultury, wmuszanie i narzucanie gospodarzom gościa, którego widzieć nie pragną.

                  Zasady SV wymagaja takze aby pare zapraszac razem. gdyby ktos ci powiedzial "dziekuje, i przepraszam za klopot, ale ja czasami musze zabrac ze soba meza... " to co bys uwazala, ze ta osoba ci sie wprasza, czy raczej ze to normalne ze skoro malzenstwo to jest "jedno cialo"
                  i zaprasza sie ich razem?
                  to jedna para kaloszy, druga jest taka ze nie, nic nie wymusza, normalnie informuje o istnieniu chlopaka i okolicznosciach, na co owa pani moze powiedziec "a to prosze, prosze,
                  to ja zapraszam was oboje, chyba ze wolisz przyjsc sama to ja zawsze jestem w domu, wpadnij kiedy ci bedzie pasowalo : ) " - i tyle. razem ustalaja co i jak.

                  i autorka wpada PO uprzednim omowieniu sprawy z chlopakiem duzo wczesniej, albo,
                  jak juz bardzo nie chce nic mowic to po prostu nie mowi, tylko wpada bez mowienia w dzien kiedy chlopak sie z nia nie zabiera. proste przeciez .


                  Minnie
                  • vi_san Re: Kto ma rację? 07.02.15, 00:10
                    Minnie, co do tego, że Allegra powinna była chłopaka powiadomić od razu po zaproszeniu, a najdalej podczas "umawiania" wyjazdu - jeszcze w domu - całkowicie się zgadzamy.
                    A co do zapraszania "jednego ciała", to po pierwsze: osoba zapraszająca zna Allegrę przelotnie i nie zna jej stanu cywilnego, po drugie: Allegra miała się usprawiedliwiać w przewidywaniu, że BYĆ MOŻE jej chłopak zechce akurat się wybrać z nią do X? Otóż nie zawsze małżeństwa zaprasza się razem i jest to dla mnie jak najnormalniejsze. Gdy idę do przyjaciółki na plotki - nie ciągnę ze sobą męża. Kiedy chodziłam na kurs księgowości komputerowej i [o zgrozo!] bywało, że po kursie szliśmy grupa na piwo - też nie dzwoniłam po męża, ani nie ogłaszałam towarzystwu "Ale ja mam męża i bez niego nie idę, bo my to jedno ciało i już!". W przyszłym tygodniu kolega z pracy mego męża odchodzi na emeryturę i organizuje "stypę" - muszę mężowi powiedzieć, że mnie nie szanuje i traktuje jak psa czy co tam jeszcze padło [wiem, że nie od ciebie, Minnie!], bo nie jestem zaproszona. I muszę poinformować męża, że jego znajomy to prostak bez kultury, bo śmie zapraszać męża [z którym przez parę lat pracował] bez żony [której na oczy nie widział]...
                    A co, jeśli pani nie życzy sobie widzieć jakiegoś obcego chłopa? Ba, według prawa obcego nawet dla Allegry! Na uwagę zapraszanej "Dziękuję i przepraszam za kłopot, ale ja czasami muszę zabrać chłopaka" miałaby powiedzieć "A to nie, weź zadzwoń, jak będziesz sama, bo twojego chłopaka gościć nie chcę"? Czy "pod presją" odpowiedzieć "No dobrze, to wpadnijcie razem"... Sytuacja jest podobna jak np. przy zaproszeniach na ślub - na blankiecie napisano "Anna i Jan Kowalscy, więc Ania dzwoni do "młodych" - Ale ja wezmę Kasię i Zuzię! One będą grzeczne, ja ich będę pilnować... I co kulturalni "młodzi" mają na to powiedzieć? Po czym na samym ślubie okazuje się, że dwuletnia Kasia całą mszę wyje, bo akurat coś jej nie pasuje, a Zuzia lata po ołtarzu i przeszkadza, a Ania i Jan siedzą w ławce rozczuleni, jakie mają słodkie dzieciaczki...
            • droch Re: Kto ma rację? 06.02.15, 22:38
              > uczono, że to gospodarz ustala kogo i kiedy zaprasza i że absolutnie nie wypad
              > a narzucać gospodarzom osób dodatkowych.

              Zasadniczo nie rozdziela się pary bez istotnego powodu.
              • vi_san Re: Kto ma rację? 06.02.15, 23:03
                Zasadniczo zapraszająca nie miała pojęcia, czy Allegra jest panną, mężatką, wdową, rozwódką, konkubiną itd. Zna ją tylko z przelotnych spotkań, kiedy to Allegra wyświadczając przysługę coś jej dostarcza. I na prawdę nie ma powodów, by Allegra zaproszona "w podziękowaniu" na kawę i ciacho zabierała ze sobą męża, kochanka, dzieci, teściową, psa i kota.
                • droch Re: Kto ma rację? 06.02.15, 23:37
                  > Zasadniczo zapraszająca nie miała pojęcia, czy Allegra jest panną, mężatką,
                  > wdową, rozwódką, konkubiną itd.

                  Doprawdy? Ale brak wiedzy zapraszającej chyba nie jest "zasługą" pana, ale pani? To wydaje się być dobrym tropem, gdzie jest źródło problemu.
                  • vi_san Re: Kto ma rację? 07.02.15, 00:16
                    A z ciekawości - ty każdemu z kim masz przelotny kontakt mówisz o sobie wszystko? Allegra wyraźnie opisała, że kontakt z "gospodynią" ma trwający moment i nieregularny. Trudno, żeby w tej sytuacji informowała panią, że jest panną, ale ma chłopaka, który kończy taką a taką uczelnię, pracuje tu i tu, a ona planuje mieć z nim troje dzieci najlepiej pierwsze za dwa lata, a potem regularnie z trzyletnią przerwą między nimi... No, raczej byłoby to nienormalne!
                    Co innego, gdyby owa pani była osobą Allegrze bliską, z którą Allegra utrzymywałaby regularne stosunki towarzyskie - wówczas wykluczenie chłopaka z kawy i ciasta - byłoby ogromnym faux pas Allegry. ale tak?
                    • minniemouse Re: Kto ma rację? 07.02.15, 09:14
                      vi_san napisała:
                      A z ciekawości - ty każdemu z kim masz przelotny kontakt mówisz o sobie wszystko? Allegra wyraźnie opisała, że kontakt z "gospodynią" ma trwający moment i nieregularny. Trudno, żeby w tej sytuacji informowała panią, że jest panną, ale ma chłopaka, który kończy taką a taką uczelnię, pracuje tu i tu, a ona planuje mieć z nim troje dzieci najlepiej pierwsze za dwa lata, a potem regularnie z trzyletnią przerwą między nimi... No, raczej byłoby to nienormalne!
                      Co innego, gdyby owa pani była osobą Allegrze bliską, z którą Allegra utrzymywałaby regularne stosunki towarzyskie - wówczas wykluczenie chłopaka z kawy i ciasta - byłoby ogromnym faux pas Allegry. ale tak?


                      Odpowiem ci tu od razu i na tamten wpis.
                      ale nie, nie wszystko, tyle ile trzeba i kiedy trzeba.

                      Vi-san, para to para, nic nie szkodzi ze te wyjazdy sa nieregularne. tym bardziej wlasnie wypadalo powiadomic pania i chlopaka od razu jak sie ma sytuacja. to sa bardzo proste podstawy komunikacji, scisle zreszta zwiazane z sv,
                      bo od tych informacji zalezalo co postanowi pani, co postanowi chlopak, co postanowi autorka.

                      I teraz dochodzimy do sedna rzeczy. nie, nie ciagne meza wszedzie ze soba, nie na babskie plotki to oczywiste, ale sa pewne wyjatki ze tak idzie ze mna. i takim wlasnie szczegolnym przypadkiem bylby wspolny wypad sluzbowo-prywatny. ma racje ten kto sie wyrazil ze nie wypada - i tu uwaga, wracamy do tego co bylo -
                      nie wypada wywiezc chlopa kilometry za miasto, przetrzymac go iles tam godzin zalatwiajac sprawy sluzbowe gdy on czeka, aby potem mu spokojnie oswiadczyc "a teraz idz, pobiegaj sobie po parku bo ja jeszcze bede pila kawke i jadla ciasteczka u znajomej".
                      Albo jest sie razem albo nie. albo sie gdzies wyjezdza razem albo nie, i wtedy bierze sie odpowiedzialnosc takze za dobre samopoczucie partnera. mozna zrozumiec ze sprawy sluzbowe to sprawy sluzbowe, ok, nie ma tu na chlopa miejsca, ale gdy raz mila babcia zaprasza na kawe i ciasteczka, to doprawdy nie pojmuje jak mozna pozwolic zamknac drzwi przed nosem swojemu chlopu. "dla ciebie miejsca tu nie ma! na trawe!" i to nielojalne.
                      od tego jest sv aby zawiadomic gospodynie, ze jesli na godzinna wizyte to sie niestety nie bedzie samemu. i nie, nie trzeba zaraz przy tym opowiadac historii do trzech pokolen wstecz.
                      po co ?
                      rowniez sv przygotowuje gospodynie aby zachowac sie godnie, tzn pare zaprosic jako pare, nie pominac jej partnera, inaczej moze to byc poczytane za brak kultury, to niezaproszenie (a ona bogu ducha winna).
                      gospodyni moze takze, stosownie z sv , sobie sama znalezc rozwiazanie jak zaprosic tylko autorke, (np "to kiedy indziej moze, tak we dwie, na babskie plotki").

                      rozwiazan jest mnostwo. na pewno nie wypada tak nic nie mowic, a tylko zrobic to co jednej osobie pasuje..

                      gdyby owa pani była osobą Allegrze bliską, z którą Allegra utrzymywałaby regularne stosunki towarzyskie - wówczas wykluczenie chłopaka z kawy i ciasta - byłoby ogromnym faux pas Allegry. ale tak?

                      tak, bo tu zazylosc z pania nie ma kompletnie znaczenia, natomiast ma znaczenie ze A nie byla sama tylko z chlopakiem ktoremu zatrzasnela drzwi przed nosem i kazala czekac godzine. gdzie- coz, co ja to obchodzi....

                      Minnie
                      • minniemouse Re: Kto ma rację? 07.02.15, 09:16
                        *ale nie, nie wszystko, tyle ile trzeba i kiedy trzeba*

                        oj, to mialo byc w odpowiedzi na pytanie: czy kazdemu mowie wszystko o sobie

                        zapomnialam te dwa zdania przestawic smile
                        .
                        M.
                      • droch Re: Kto ma rację? 07.02.15, 10:43
                        > Albo jest sie razem albo nie. albo sie gdzies wyjezdza razem albo nie, i wtedy
                        > bierze sie odpowiedzialnosc takze za dobre samopoczucie partnera

                        Przewrotnie mówiąc: ale to tylko partner. Co innego np. piesek; wtedy wiadomo, pieska nie należy zostawiać na godzinę w aucie i iść na kawę...
                      • vi_san Re: Kto ma rację? 07.02.15, 11:20
                        Ależ Minnie - co do tego, że Allegra zrobiła źle nie uprzedzając chłopaka przed wyjazdem się zgadzamy! I, faktycznie, poinformowany z nagła, że "Sorry, ale teraz ja idę na kawę, a ty poczekaj w aucie" - miał prawo poczuć się niefajnie. Natomiast nie zgadzam się, że Allegra "miała obowiązek" zabierać go z sobą do starszej pani. Czy, że powinna uprzedzać ową gospodynię o jego istnieniu. Bo weź pod uwagę, że Chłopak uprzedzony "z góry, mógłby:
                        a/. umówić się z jakimś kumplem na kawę w tym czasie;
                        b/. zabrać coś do czytania na ten czas;
                        c/. zrezygnować ze wspólnego wyjazdu tym razem.
                        Co rozwiązałoby jego poczucie "olania". Ba, miałby możliwość zorganizowania sobie czasu znacznie atrakcyjniej, niż owa "kawka z babcią". I do tego służy sv, a nie do narzucania gospodarzom obcych ludzi, których MY chcemy widzieć, a nie oni.
                        • minniemouse Re: Kto ma rację? 08.02.15, 02:03
                          vi_san napisała:
                          Natomiast nie zgadzam się, że Allegra "miała obowiązek" zabierać go z sobą do starszej pani. Czy, że powinna uprzedzać ową gospodynię o jego istnieniu. Bo weź pod uwagę, że Chłopak uprzedzony "z góry, mógłby:

                          To tylko w przypadku gdyby byl zawczasu uprzedzony. i starsza pani.
                          to wtedy panie faktycznie moglyby sobie nie zyczyc towarzystwa pana, i zorganizowac to jakos inaczej, np umowic sie na wizyte kiedy chlopak z nia nie wyskakuje, albo przeprosic chlopaka
                          i wyjasnic, ze starsza pani wolalaby 'babski wieczor' i wobec tego moze jeszcze zajmie sie soba te godzine we wlasnym zakresie.
                          ale nie byl, i o to cala para w gwizdku smile

                          Minnie
                          • vi_san Re: Kto ma rację? 08.02.15, 12:25
                            Czyli się zgadzamy co do faktu, że błąd Allegry polegał na nieuprzedzeniu partnera, iż tym razem planuje coś dłużej. I, faktycznie, chłopak "na miejscu" poinformowany, że ona idzie na kawę [sama], a on ma poczekać mógł się poczuć niemiło. Tylko ja uważam, że nie ma nijakiej potrzeby informować starszej pani o istnieniu chłopaka. Starsza pani go nie zna i znać nie potrzebuje, nie ma z Allegrą kontaktu poza przelotnym i grzecznościowym. I GDYBY Allegra otrzymawszy zaproszenie i wyraziwszy na nie zgodę [na zasadzie "Chętnie w najbliższy piątek skorzystam z zaproszenia"] powinna była od razu uprzedzić swojego chłopaka "Wiesz, w piątek będę zajęta godzinę dłużej, do 18:00 a nie do 17:00, bo ta babcia X namówiła mnie na ciasto i kawę".
                            • minniemouse Re: Kto ma rację? 09.02.15, 00:13
                              vi_san napisała:
                              Tylko ja uważam, że nie ma nijakiej potrzeby informować starszej pani o istnieniu chłopaka. Starsza pani go nie zna i znać nie potrzebuje, nie ma z Allegrą kontaktu poza przelotnym i grzecznościowym. I GDYBY Allegra otrzymawszy zaproszenie i wyraziwszy na nie zgodę [na zasadzie "Chętnie w najbliższy piątek skorzystam z zaproszenia"] powinna była od razu uprzedzić swojego chłopaka "Wiesz, w piątek będę zajęta godzinę dłużej, do 18:00 a nie do 17:00, bo ta babcia X namówiła mnie na ciasto i kawę".

                              No tak, to z tym sie tez osssstatecznie zgadzam, i tylko gdy od razu chlopa uprzedza : )
                              to zesmy chyba juz wszystko obcykaly smile
                              chociaz moze lepiej by bylo aby w trakcie tej pierwszej wizyty o chlopaku powiedziala, bo co bedzie jak znowu jakis babol bedzie? ; )
                              ach, ta dzisiejsza mlodziez ; )

                              Minnie
                      • asia.sthm Re: Kto ma rację? 07.02.15, 14:39

                        minniemouse napisała:
                        > nie wypada wywiezc chlopa kilometry za miasto, przetrzymac go iles tam godzin z...

                        Ja nie wiem co wam sie wszystkim stalo - nikt nie umie czytac, albo wirus jakis zapanowal.

                        Allegra nie wywozila chlopa za miasto, tylko do innego miasta. I on tam bardzo chce jezdzic, zabiera sie z nia aby sobie chetnie pobyc w tym miescie kiedy Allegra zalatwia sprawy sluzbowe. Toc mu sie ekstra 3 kwadrase trafily i naprawde nie ma czego narzekac.

                        Ludzie czytajcie dokladnie chociazby zalozycielski post. Juz jasniej niz Allegra pisze, trudno opisac zdarzenie.

                        Allegra, nie daj sie krytykantom!
                        • felisdomestica Re: Kto ma rację? 07.02.15, 15:20
                          no własnie, czytaj ze zrozumieniem. chłop nie był szczególnie rozradowany perspektywą dodatkowych trzech kwadransów.
                          • aka10 Re: Kto ma rację? 07.02.15, 18:27
                            felisdomestica napisała:

                            > no własnie, czytaj ze zrozumieniem. chłop nie był szczególnie rozradowany persp
                            > ektywą dodatkowych trzech kwadransów.

                            No, to niech siedzi w domu tym razem, bo chyba wiedzial, ze bedzie mial dodatkowe 3 kwadranse. Chlop nie musi byc zawsze szczesliwy.
                            • asia.sthm Re: Kto ma rację? 07.02.15, 18:46
                              Aka ma racje - nie tylko chlop ale nikt nie musi, ani nie jest zawsze szczesliwy.

                              A chlop, ktory sie po czyms takim bedzie dlugo kwasil, nie nadaje sie na dlugodystansowego chlopa.

                              Allegro, przy okazji natchnienia upiecz mu cos pysznego, a jesli jestes niepiekaca to zakup jakies slodkosci, zaparz kawy, popatrz w oczy - niech ma.
                              • 45rtg Re: Kto ma rację? 07.02.15, 22:22
                                asia.sthm napisała:

                                > Aka ma racje - nie tylko chlop ale nikt nie musi, ani nie jest zawsze szczesliw
                                > y.
                                >
                                > A chlop, ktory sie po czyms takim bedzie dlugo kwasil, nie nadaje sie na dlugod
                                > ystansowego chlopa.
                                >
                                > Allegro, przy okazji natchnienia upiecz mu cos pysznego, a jesli jestes niepi
                                > ekaca to zakup jakies slodkosci, zaparz kawy, popatrz w oczy - niech ma.

                                A potem takie lądują na forum "Rozwód" z rozżalonymi pytaniami "jak on mógł".
                                • droch Re: Kto ma rację? 07.02.15, 23:01
                                  > A potem takie lądują na forum "Rozwód" z rozżalonymi pytaniami "jak on mógł".

                                  "Będąc na wyjeździe w sąsiednim mieście, zostałam zaproszona na kawę i ciasto przez znajomą babcię, której czasami wyświadczałam drobne przysługi. Uprzedziłam więc chłopa, żeby zajął się sobą przez godzinę, a najlepiej żeby w tym czasie umył auto i zrobił zakupy. Trochę się mi u babci przedłużyło, może o dwie, góra trzy godzinki, a w tym czasie ta kanalia, ta świnia, te bydlę poszedł do koleżanki ze studiów!!!! Poradźcie, co mam robić?"
                                • aka10 Re: Kto ma rację? 08.02.15, 11:22
                                  45rtg napisała:

                                  > asia.sthm napisała:
                                  >
                                  > > Aka ma racje - nie tylko chlop ale nikt nie musi, ani nie jest zawsze szc
                                  > zesliw
                                  > > y.
                                  > >
                                  > > A chlop, ktory sie po czyms takim bedzie dlugo kwasil, nie nadaje sie na
                                  > dlugod
                                  > > ystansowego chlopa.
                                  > >
                                  > > Allegro, przy okazji natchnienia upiecz mu cos pysznego, a jesli jestes
                                  > niepi
                                  > > ekaca to zakup jakies slodkosci, zaparz kawy, popatrz w oczy - niech m
                                  > a.
                                  >
                                  > A potem takie lądują na forum "Rozwód" z rozżalonymi pytaniami "jak on mógł".

                                  Jak po 45 minutach "samotnego" siedzenia w kawiarni bedzie sie chcial rozwodzic, to prosze bardzo. Taki facet to dziecko nie facet.
                                  • 45rtg Re: Kto ma rację? 08.02.15, 11:50
                                    aka10 napisała:

                                    > > > A chlop, ktory sie po czyms takim bedzie dlugo kwasil, nie nadaje s
                                    > ie na
                                    > > dlugodystansowego chlopa.
                                    > > >
                                    > > > Allegro, przy okazji natchnienia upiecz mu cos pysznego, a jesli
                                    > jestes
                                    > > niepi
                                    > > > ekaca to zakup jakies slodkosci, zaparz kawy, popatrz w oczy - n
                                    > iech m
                                    > > a.
                                    > >
                                    > > A potem takie lądują na forum "Rozwód" z rozżalonymi pytaniami "jak on mó
                                    > gł".
                                    >
                                    > Jak po 45 minutach "samotnego" siedzenia w kawiarni bedzie sie chcial rozwodzic
                                    > , to prosze bardzo. Taki facet to dziecko nie facet.

                                    "Nie przypisuj złej woli tego, co może być wyjaśnione głupotą." Toteż wielkodusznie przyjmę, że to z głupoty zauważasz tylko jednostkowy przypadek i nie dostrzegasz trwałego i ciągłego nastawienia "facet ma wytrzymać moje fochy i morda w kubeł" w wypowiedziach popierających inicjatorkę wątku.
                                    • aka10 Re: Kto ma rację? 08.02.15, 14:41
                                      45rtg napisała:


                                      > "Nie przypisuj złej woli tego, co może być wyjaśnione głupotą." Toteż wielkodus
                                      > znie przyjmę, że to z głupoty zauważasz tylko jednostkowy przypadek i nie dostr
                                      > zegasz trwałego i ciągłego nastawienia "facet ma wytrzymać moje fochy i morda w
                                      > kubeł" w wypowiedziach popierających inicjatorkę wątku.

                                      To Ty tak twierdzisz. Wszyscy inni tutaj pisza o tym jednym przypadku, ktory autorka opisala.
                                      • 45rtg Re: Kto ma rację? 08.02.15, 14:50
                                        aka10 napisała:

                                        > 45rtg napisała:
                                        >
                                        >
                                        > > "Nie przypisuj złej woli tego, co może być wyjaśnione głupotą." Toteż wie
                                        > lkodus
                                        > > znie przyjmę, że to z głupoty zauważasz tylko jednostkowy przypadek i nie
                                        > dostr
                                        > > zegasz trwałego i ciągłego nastawienia "facet ma wytrzymać moje fochy i m
                                        > orda w
                                        > > kubeł" w wypowiedziach popierających inicjatorkę wątku.
                                        >
                                        > To Ty tak twierdzisz. Wszyscy inni tutaj pisza o tym jednym przypadku, ktory au
                                        > torka opisala.

                                        "A patrząc — widzą wszystko oddzielnie
                                        Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo..."

                        • allegra1002 Re: Kto ma rację? 07.02.15, 16:20
                          asia.sthm Ja się właśnie tak trochę rozgrzeszam tym ......cytat z mojego postu do minniemouse powyżej: smile
                          moze postaw sie w jego butach - jedziecie gdzies kolejny raz i nagle slyszysz: "to ja ide do pana Starszego, dzisiaj zapraszal na piwo i pizze, tak na godzine. ty se rob co chcesz.
                          bede przy samochodzie - ktora to? 17? a tak gdzies kolo szostej. pa!".
                          no suuuper.



                          No właśnie bardzo podobnie te nasze wspólne wyjazdy wyglądają ! I obydwoje taki stan rzeczy akceptowaliśmy od samego początku.O czym też pisałam wcześniej. W tym wyjątkowym przypadku przez te kilka godzin, nie jesteśmy parą i nie poświęcamy tego czasu sobie. On jedzie ze mną nie po to by mi towarzystwa dotrzymać, a po to ,bo jest okazja szybko i wygodnie dostać się do miejsca w którym chce załatwić swoje sprawy.
                        • minniemouse Re: Kto ma rację? 08.02.15, 01:55
                          asia.sthm napisała:
                          Allegra nie wywozila chlopa za miasto, tylko do innego miasta. I on tam bardzo chce jezdzic, zabiera sie z nia aby sobie chetnie pobyc w tym miescie kiedy Allegra zalatwia sprawy sluzbowe. Toc mu sie ekstra 3 kwadrase trafily i naprawde nie ma czego narzekac.

                          a do innego miasta to nie jest 'za miasto'? wink

                          Asiu, co z tego ze on tam bardzo chce jezdzic, i ja to b. dobrze zrozumialam,
                          jak akurat perspektywa naglego odrzucenia od godziny ciastek i kawy u p. Babci byl bardzo oburzony?
                          i o tym jest caly watek?

                          Minnie
                          • asia.sthm Re: Kto ma rację? 08.02.15, 11:18
                            minniemouse napisała:
                            > a do innego miasta to nie jest 'za miasto'? wink

                            Zdecydowanie nie - za miasto to bedzie pipidowek, a nawet w pustyni i wpuszczy, rzysko lub rykowisko. Do innego miasta oznacza srodek cywilizacji ze wszelkimi rozrywkami, czyli mozna isc do kawiarni na ciacha, knajpy na piwo, empiku poczytac i wydac mnostwo kasy, muzeum...., pozalatwiac jeszcze wiecej wlasnych spraw... no, do wyboru do koloru.
                            Ha! wink
        • 45rtg Re: Kto ma rację? 06.02.15, 22:05
          vi_san napisała:

          > Allegra nie mogła uprzedzić starszej pani, że przyjedzie z mężem, gdyż [jak nap
          > isała] mąż decyduje się "w ostatniej chwili", na godzinę, dwie przed wyjazdem.

          Bzdura. Wiedząc, że często bywa z mężem, powinna była zawczasu uprzedzić starszą panią że być może nie będzie sama. Najlepiej czymś w rodzaju "No nie wiem, chyba nie dam rady, bo ja często przyjeżdżam z mężem i razem wracamy.". Dzięki czemu starsza pani może swobodnie wtedy powiedzieć "Ojej, jaka szkoda.". Chociaż oczywiście najlepiej jakby wtedy otwarcie zaprosiła razem z mężem, o którym już wie.

          > Plus - nie słyszałam, żeby do zasad sv należało wleczenie wszędzie swojego męża
          > i narzucanie jego towarzystwa komuś, kto go ani nie zna ani nie zaprasza.

          Za to do zasad SV należy zostawienie męża jak psa przywiązanego pod sklepem, kiedy pańcia kupuje sobie pantofle. Albo chociaż kartofle, bo zaraz będzie że ona przecież się poświęca z musu i obowiązku na tę kawę.
          • droch Re: Kto ma rację? 06.02.15, 22:42
            > Plus - nie słyszałam, żeby do zasad sv należało wleczenie wszędzie swojego męża
            > i narzucanie jego towarzystwa komuś, kto go ani nie zna ani nie zaprasza.

            Ja też nie słyszałem o zasadzie, zgodnie z którą pani powinna traktować pana, który jest jej mężem, jak zbędny towarzyski balast.
            • droch Re: Kto ma rację? 06.02.15, 22:48
              Do 45rtg: to naturalnie były nie Twoje słowa, więc przepraszam za pomyłkę w cytowaniu.
          • vi_san Re: Kto ma rację? 06.02.15, 22:57
            Mąż/partner nie jest do Allegry przyspawany trwale. Gdyby mu nie powiedziała, że idzie do tej starszej pani na kawę, tylko po prostu powiedziała, że sprawy służbowe potrwają godzinę dłużej też by strzelał fochami, że musi czekać jak pies łańcuchowy? No nie. Więc może jednak pan nie będąc przyspawany do dziewczyny i [wbrew sugestiom] nie będąc zmuszonym do warowania przy aucie mógł w tym czasie znaleźć sobie inne zajęcie?
            Podkreślam: uważam, że błędem Allegry było niepoinformowanie mężczyzny "z góry", przed wyjazdem, że tym razem potrwa to nieco dłużej, ale to jedyny jej błąd.
    • nikodem135 odwrotka 06.02.15, 11:33
      Czytam te wszystkie porady i oczom nie wierzę.

      Toż to są porady jak zgwałcić s-v ze szczególnym okrucieństwem!

      Odwróćmy sytuację - zamieńmy płeć uczestników.

      "Wiesz, tu mieszka taki staruszek. Wpadnę do niego na godzinkę - na piwo i bigos. Zaprasza mnie i zaprasza. Ty w tym czasie możesz posiedzieć w aucie, albo na klatce schodowej. Możesz też pobiegać po parku."

      Babeczka zaczęła stroić fochy. Powiedzcie, czy miała rację?
      Mogła przecież wrócić do domu PKS-em.
      • 45rtg Re: odwrotka 06.02.15, 22:00
        nikodem135 napisał:

        > Czytam te wszystkie porady i oczom nie wierzę.
        >
        > Toż to są porady jak zgwałcić s-v ze szczególnym okrucieństwem!
        >
        > Odwróćmy sytuację - zamieńmy płeć uczestników.
        >
        > "Wiesz, tu mieszka taki staruszek. Wpadnę do niego na godzinkę - na piwo i bigo
        > s. Zaprasza mnie i zaprasza. Ty w tym czasie możesz posiedzieć w aucie, albo na
        > klatce schodowej. Możesz też pobiegać po parku."
        >
        > Babeczka zaczęła stroić fochy. Powiedzcie, czy miała rację?
        > Mogła przecież wrócić do domu PKS-em.

        I wśród pań zapadła taka dystyngowana cisza suspicious
    • quba Re: Kto ma rację? 06.02.15, 11:43
      Masz absolutną rację, ale ja zabrałabym ze sobą mego męża, po to, by nie musiał gdzieś, byle gdzie na mnie czekać, tylko po to, byśmy byli razem, starsza pani na pewno z sympatią by to potraktowała.
      • annthonka Re: Kto ma rację? 06.02.15, 12:04
        quba napisał:

        > starsza pani
        > na pewno z sympatią by to potraktowała.
        >
        A skąd czerpiesz tę pewność?
        • quba Re: Kto ma rację? 06.02.15, 18:47
          annthonka napisała:

          > quba napisał:
          >
          > > starsza pani
          > > na pewno z sympatią by to potraktowała.
          > >
          > A skąd czerpiesz tę pewność?

          Z opowieści autorki wątku o starszej pani, że jest miła i kulturalna.
    • georgina04 Re: Kto ma rację? 06.02.15, 18:29
      Ja uważam, że racja leży gdzieś po środku.
      Jasne, nie należy przyprowadzać niezaproszonej osoby do kogoś. Jasne, że partner nie musiał z tego robić aż takiego problemu.
      Ale uważam też, że wykazałabyś się większym wyczuciem i szacunkiem dla swojego partnera gdybyś go jednak na tę kawę zabrała (z uprzedzeniem Babci oczywiście). Zamiast kazać mu czekać gdzieś na mieście.
      Może foch partnera bardziej wynika z tego, że tego nie widziż, niż z samego faktu pominięcia go w tej kawce?
      • aqua48 Nikt 06.02.15, 18:42
        Allegra powinna była od razu powiedzieć pani, że zaproszenia nie może przyjąć, bo będzie w tym czasie w jej miejscowości w towarzystwie pana. A jeśli przyjęła zaproszenie to powinna PRZED wyjazdem uprzedzić pana w towarzystwie którego się tam miała zamiar wybrać o tym, że jest już w tym dniu umówiona na godzinne spotkanie ze starszą panią i zapytać czy mu to nie przeszkadza. Gdyby wyraził jakieś obiekcje powinna pojechać sama, a z nim wybrać się innym razem.
        • droch Re: Nikt 06.02.15, 22:45
          Dwa słowa dla Ciebie: standing ovation smile
          • dar61 Po... 07.02.15, 00:22
            ...lemizowałbym.
            Bym.
      • minor.revisions Re: Kto ma rację? 11.02.15, 03:30
        Tez tak myślę. Ostatecznie facet może miał ochotę wypić kawę ze swoją laską (niekoniecznie u babci) czy coś w ten deseń i zwyczajnie mu się przykro zrobiło, że ze wspólnej godziny nici. A wydawało mi się, że sv to nie zestaw zasad, do którego się odwołuje żeby sobie znaleźć alibi i udowodnić rację , tylko właśnie zestaw zasad, które mają m. in. pomóc uniknąć przykrości. Sprawienie, że ktoś się poczuł źle i zwalanie przyczyn na sv to jakieś pomylenie idei.
    • dar61 On 06.02.15, 23:42
      Wyindywidualizowując się ze sfeminizowanego tłumu:
      Onci ma rację. Choć słów, co dziwne, nie dobiera.
      Czas stangretów minął, zdaje się.
      • horpyna4 Re: On 08.02.15, 09:04
        Czas stangretów minął, ale to porównanie ma się nijak do opisanej sytuacji. Chyba nie przeczytałeś wszystkich postów Allegry w tym wątku, przydługim zresztą. Może więc warto odłożyć emocje na bok i uporządkować fakty. A są one takie:

        Allegra jeździ od czasu do czasu do innej miejscowości służbowo. Przy okazji załatwia coś dla koleżanki, wpadając z tym do osoby dla siebie obcej - ważne, że obcej.

        Chłop często korzysta z tych wyjazdów i zabiera się do samochodu, bo też ma jakieś sprawy do załatwienia w tej miejscowości. Czasem on na nią czeka, czasem ona na niego - napisała o tym i to jest bardzo istotne. Kto tu jest stangretem, skoro ona wozi jego, a nie on ją?

        Dla Allegry nie są to wyjazdy prywatne we dwoje, tylko wyjazdy służbowe i chłop nie może wtedy dysponować jej czasem, musi się dostosować. Chociaż i ona czasem dostosowuje się do niego, jak jemu jakaś sprawa się przedłuża. Jemu to jakoś nie przeszkadza? To też jest ważne w tej historii, powiedziałabym - kluczowe.

        Starsza pani nawet nie wiedziała, że Allegra z kimś jeździ. Allegra przecież nie wpadała do niej na ploty, tylko coś od kogoś zawoziła, była jakby kurierem. A że grzecznościowym, to pani poczuła się zobowiązana do drobnego rewanżu. Wybrała sposób rewanżu dość oczywisty - skoro Allegra i tak podczas tego pobytu wpada gdzieś na kawę, to niech ją wypije u niej.

        Chłop wyobrażał sobie, że jego partnerka spędza czas u tej pani na plotkowaniu i był pewien, że starsza pani wie o jego istnieniu. Dlatego poczuł się urażony, że go pominięto, ale jego reakcja była niezbyt elegancka, skoro bez żadnych wyjaśnień nazwał starszą panią "niewychowaną babą". Dziwne, że mało kto to zauważył, a koło tego cała ta sprawa się obraca. Nieporozumienie i reakcja chłopa zdecydowanie nieelegancka.

        Gdyby był człowiekiem kulturalnym, nie wyskoczyłby z czymś takim. Mógłby się zdziwić, dlaczego nie został i on zaproszony, wtedy dowiedziałby się, że starsza pani przyjęła za pewnik przyjeżdżanie Allegry bez prywatnego towarzystwa, skoro były to podróże służbowe. Że absolutnie nie były to wizyty towarzyskie i panie nie opowiadały sobie o sprawach osobistych.

        Allegra powinna była w tym momencie wyjaśnić nieporozumienie. Ale pewnie jej mowę odjęło, bo czegoś takiego nie spodziewała się. Warto zauważyć, że dla chłopa było istotne to, że ktoś go zlekceważył (w jego mniemaniu) i pominął, a nie to, że musiał trochę dłużej czekać. Czekał przecież już nieraz, a czasem czekano i na niego. Gadka o tym, jak to on musi czekać uwiązany, a ona pije kawkę i opycha się ciastem, była tylko takim ubarwieniem. Nie o to chodziło.
        • minniemouse Re: Horpyno... 08.02.15, 11:59
          Nie bede sie powtarzac po raz enty.
          zapominasz o najwazniejszym - ze albo jest sie z kims w zwiazku albo nie.
          i jesli tak, to sie szanuje wzajemnie, a wtedy - powiadamia o roznych planach,
          zmianach w planie (i to na czas), przedstawia sie i zapoznaje z roznymi ludzmi
          bo tak wymaga lojalnosc wobec partnera, delikatnosc i po prostu kultura.
          po prostu.
          ale dzisiaj ludzie niby to bliscy sobie, (i nie tylko) zaczynaja zdaje sie o tym zapominac.
          traktuja sie wlasnie jak stangreci, kumple, friends with benefits, itp.
          niedobrze.


          Minnie
          • horpyna4 Re: Horpyno... 08.02.15, 12:33
            Minniemouse, nie zapominam. Zebrałam tylko fakty i wyszło mi z nich to, co wyszło. Widocznie każdy rozumie czytany tekst inaczej, ja starałam się trzymać faktów i nie podciągać ich pod z góry założoną tezę. Przeciwnie, wnioski wyciągnęłam z analizy faktów, na chłodno.

            A skoro już piszesz o związkach, to nieraz przekonałam się, że najbardziej udane i najtrwalsze są te, w których partnerzy traktują się jak kumple. I naprawdę widziałam niejedno, bo żyję już dość długo. Osoby w moim wieku bywają czasem nazywane staruszkami.


            • minniemouse Re: Horpyno... 09.02.15, 00:07
              horpyna4 napisała:
              Minniemouse, nie zapominam. Zebrałam tylko fakty i wyszło mi z nich to, co wyszło. Widocznie każdy rozumie czytany tekst inaczej, ja starałam się trzymać faktów i nie podciągać ich pod z góry założoną tezę. Przeciwnie, wnioski wyciągnęłam z analizy faktów, na chłodno.

              to interesujace ze wobec tego najwazniejszy pominelas, bo przeciez z tego tylko powodu jest watek.

              ja rowniez pozbieralam na chlodno fakty Horpyno, i mnie wychodzi jednak niezmienny od wiekow fakt iz trzeba sie zwyczajnie nawzajem szanowac, nawet jesli sie traktuje jak kumple.
              i wlasnie to, nie "bycie kumplami", stanowi o dlugoletnim stazu malzenskim, owym dozywaniu brylantowych a nawet debowych godow w szczesciu i zgodzie.

              Wystawianie chlopa za drzwi po uprzednim (nie) obwieszczeniu mu ze dzisiaj sie dodatkowo zostaje u znajomej starszej pani godzine na kawie nie jest zadnym szacunkiem ani kumplowaniem nawet. to jest zwykly brak kultury i myslenie o sobie tylko - to sa takie po prostu fakty, Horpyno.

              Minnie
        • dar61 On, ona i ta trzecia, z herbatką w tle 11.02.15, 00:53
          Czytałem, czytałem - wszystkie wpisy.
          I poczułem się w roli tego podwożącego jakiś taki odprzedmiotowiony.
          Często tego typu usługi podwozowe sam czyniłem np. swej sąsiadce, a przedtem i mnie się zdarzało korzystać z podobnych, cyklicznych, peregrynacji.
          Gdym ja powoził, po godzince, po półtorej dla sąsiadki był powrót. Nie chciałem pójść za nią tam, gdzie ona miała wizytę, ale zostałem wręcz przymuszony.
          W 2. przypadku, wiozłem ze sobą rodzinnego Seniora, jaki na me przemowy, by wstąpił do tych odwiedzanych przeze mnie znajomych, nie kisił się w stygnącym aucie, ogłosił strajk okupacyjny. Sam Gospodarz, gdym o tym mu wspomniał, zażyczył sobie wyciągnięcia Seniora tu na Gospodarza próg, co wreszcie podziałało.
          Domyślam się, wręcz wróżę ze 100-% pewnością, że w przykładzie {Allegrowym}, owa babcia z miłą chęcią by następnego znajomego poznała, a problemem nie jest obiekt typu chłop {Allegrowy} i język jego, zbyt szybki.

          Może niezbyt celnie zastangretowałem, ale i niecelnym jest mało kto to zauważył.
          Najogólniej konkludując - to opisane zaczynowo-startowo partnerstwo nie do końca jest chyba partnerskie...
          • dar61 ze stangretem w tle 11.02.15, 00:58
            Nieco skorneluję:
            ... I poczułem się w roli tego podwożącego ...
            >>>
            ... I poczułem się w roli tego podwożonego ...

            Spiesz się powoli, stangrecie.
          • minniemouse Re: On, ona i ta trzecia, z herbatką w tle 11.02.15, 01:05
            dar61 napisał:
            Najogólniej konkludując - to opisane zaczynowo-startowo partnerstwo nie do końca jest chyba partnerskie.

            I tu jest po prostu pies pogrzebany.

            M
      • nikodem135 Antyfeminizm 08.02.15, 11:35
        dar61 napisał:

        > Wyindywidualizowując się ze sfeminizowanego tłumu:

        To nie jest żaden feminizm, to jest jakiś pseudofeminizm.

        Feminizm zakłada równość płci. Natomiast tu przedstawione wypowiedzi zakładają zupełnie coś odwrotnego. Teraz babeczki mają brać rewanż na facetach, którzy ich do tej pory gnębili.
        Feminizm zakłada pełną symetrię. Porady tutaj podają sposoby "jak usadzić" chłopa, aby nie "fikał" tylko był posłuszny jak piesek pod sklepem.

        To oczywiście jest niezgodne z s-v.
        Jakież ma jednak znaczenie s-v w czasie wojny płci?
        Chłop może być zlekceważony - jego emocje są nieważne.
        To jest takie podejście pseudofeministyczne: jestem kobietą, więc dlaczego mam liczyć się z chłopem.
        Pewnie wynikające z garbu kompleksów i niepewności związanej z własną wartością.

        Tymczasem feminizm zakłada, że chłop ma liczyć się z babą, a baba z chłopem. Szczególnie w sferze niematerialnej, a właśnie w tych - emocjonalnej, godności, wartości.

        • aqua48 Re: Antyfeminizm 08.02.15, 12:11
          nikodem135 napisał:

          > Tymczasem feminizm zakłada, że chłop ma liczyć się z babą, a baba z chłopem. Sz
          > czególnie w sferze niematerialnej, a właśnie w tych - emocjonalnej, godności, w
          > artości.

          Otóż to. Dlatego właśnie PRZED wspólnym wyjazdem warto uprzedzić współtowarzysza podróży, że tym razem jest się gdzieś na godzinę zaproszonym i zapytać czy mu to nie będzie przeszkadzało. Tak jest zgodnie z s-v.
          • kora3 Re: Antyfeminizm 08.02.15, 14:54
            No tak Aquo, tylko przedmówcy najpewniej chodzi o te wypowiedzi, które mówiły o tym, ze chłop przesadza, zakompleksiony itd. A nie o takich, jak moja czy Twoja (zbieżne akurat w 100 proc. chyba tym razem smile)
            I ten przedmowca ma troche racji, bo jakby na miejscu faceta była kobieta, to byłby raban, że chłop jej nie szanuje, lekcewazy, nie myśli o niej itd. że
        • dar61 z cyklu nie wprost 11.02.15, 00:34
          Wypatrzyłem dopiero teraz to pączkowanie wątku po mym wpisie - i nieco to pączkowanie mnie skonfudowało.

          Szanowny Sąsiedzie forumowy.
          Może kiedyś bym się dołączył do takich feministycznych rozważań.
          Ale w okolicy mego czasu piaskownicowego otrzymałem od swej Rodzicielki następującą naukę:
          - Ale dlaczego nie mogę bić się z dziewczynami?
          - Bo nie.
          - Ale dlaczego?!
          - Bo one są inaczej zbudowane.
          Nie trzeba było zaraz opowieści o męskich bokserach, bym, żtp., załapał bazę.
          Dziś młodocianym mówię krótko:
          - Kobiety/ dziewczyny nawet kwiatem!
          I powtórzę, bo chyba gdzieś tu w forum to już opowiadałem - po tym mym instruktażu spojrzenie wobec mnie koleżanki młodocianego jest - dla mnie - niezapomniane.
          A to, że nie tylko z pobudek językoznawczych forsuję żeńską wersję nazw typu posłanka, socjolożka, mistyczka - to już pomijam, Sąsiedzie.
    • azm2 Re: Kto ma rację? 11.02.15, 11:16
      allegra1002 napisał(a):
      "...starsza pani go nie zna i nawet nie wie że on ze mną jest, więc siłą rzeczy nie mogła i jego zaprosić."

      Nie zdziwiłbym się, gdyby reakcja twojego "chłopa" była przejawem niepewności i zazdrości o ciebie, na zasadzie: Naprawdę babcia koleżanki? Nigdy tej babci nie widziałem. Zawsze odwiedza ją beze mnie. Jeździ tam co tydzień, nawet dwa razy w tygodniu... A może przystojny blondyn? Lepiej sprawdzić...

      Już ktoś pisał o takiej możliwości.

      W filmach w TV nie takie intrygi można obejrzeć wink

      Przy najbliższej okazji zaaranżuj sprawę tak, że razem z chłopem odwiedzasz babcię. Załatwiasz sprawę w progu, bez wchodzenia do mieszkania. Usprawiedliwiasz się, że nie możecie posiedzieć nawet pięć minut, bo w firmie masz super pilną sprawę i natychmiast musisz wracać.

      Chodzi o to, żeby chłop zobaczył babcię. Jak jeden raz zobaczy, to może już nigdy nie będzie chciał towarzyszyć ci w odwiedzinach u niej. Zamiast tego posiedzi w kawiarni, samochodzie albo pozwiedza ulubione sklepy - zależnie od pogody i charakteru.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja