Dodaj do ulubionych

wizyta u rodzinki

25.03.15, 22:27
Zostalismy zaproszeni do rodziny meza na urodziny w pierwszy dzien swiat. To bardzo niegoscinni ludzie, wiem o tym, ale czasem mi rece opadaja. Rodzina, pierwszy dzien swiat, urodziny, prezent chetnie przyjma, odleglosc ok. 150km. wizyta pare godzin a my poza jednym kawalkiem tortu, jakimis czipsami, chrupkami czy orzeszkami slonymi oraz napojami nie dostaniemy nic wiecej (mam na mysli hocby prosty obiad). Ja i maz jakos trawimy te wizyty (obiad jemy pozno wieczorem po powrocie albo zatrzymujemy sie gdzies w trasie. Mamy dziecko i mala trzeba nakarmic jeszcze zanim mala sie rozespi w aucie, wiec robie malej jedzenie i wozimy na te nieszczesne obiadki na urodziny do tych ludzi.
Ale teraz sa swieta, organizujate urodziny w peirwszy dzien swiet a my bedziemy siedziec przy czipsach, noi rece mi opadaja.
Postanowilam byc nieco wredna i jak zwykle podgrzac wlasny obiadek dla dziecka, potem zrobic zdjecie i wstawic je z odpowiednim komentarzem na "fejsbuka".
Moje pytanie brzmi, czy takie zachowanie (ze zdjeciem na fejsie0 to bardzo mocno przekracza granice dobrego smaku? Bo, ze przekracza to wiem, pogodzilam sie z tym i zdecydowalam sie przekroczyc, zastanawiam sie czy bardzo przekracza, czy jednak lepiej tego nie robic.
Opcja nie jezdzenia do tych ludzi choc niezwykle dla mnie kuszaca niestety nie wchodzi w gre.
Obserwuj wątek
    • czesio77 Re: wizyta u rodzinki 25.03.15, 22:40
      daj sobie spokój z tym zdjęciem , ja bym oczywiscie nie pojechał wykrecił się choroba w ostatniej chwili i już ale skoro nie macie innego wyjścia ....
      • milamala Re: wizyta u rodzinki 25.03.15, 22:55
        czesio77 napisał(a):

        > daj sobie spokój z tym zdjęciem , ja bym oczywiscie nie pojechał wykrecił się c
        > horoba w ostatniej chwili i już ale skoro nie macie innego wyjścia ....

        Nie mamy niestety, to tylko albo az 5-8 razy w roku. Jakos to znosimy, bo nie mamy wyjscia. Ale teraz w zwaizku z tymi swietami nerw mnie chwycil, nie dosc, ze bede musiala poscic w swieta to jeszcze musze wozic jedzenie dla dziecka, zeby chociac ono nie poscilo.
        Mam wredna ochote ich troche ... osmieszyc.
        • ann.38 Re: wizyta u rodzinki 25.03.15, 23:14
          Wiesz, rozumiem, że raz na jakiś czas człowiek jedzie, bo "wypada", ale aż 5-8 razy w roku musisice jechać do ludzi, których odbieracie jako nieościnnych i czujecie do nich taka antypatię, że powstał pomysł z tymi zdjęciami, to trochę dziwne.
          • milamala Re: wizyta u rodzinki 25.03.15, 23:31
            ann.38 napisał(a):

            > Wiesz, rozumiem, że raz na jakiś czas człowiek jedzie, bo "wypada", ale aż 5-8
            > razy w roku musisice jechać do ludzi, których odbieracie jako nieościnnych i cz
            > ujecie do nich taka antypatię, że powstał pomysł z tymi zdjęciami, to trochę dz
            > iwne.

            Ja nie chce sie tlumaczyc, ze musimy i ile razy, bo nie w tym rzecz. Mimo to wyjasnie, taka ilosc obchodzacych urodziny domownikow i tyle. Co do drugiej sprawy, to nie tyle antypatie do domownikow, co antypatie do niegoscinnego zachowania (bo nie mowa o ludziach biednych co nie maja co do garnka wlozyc, tylko skrajnie niegoscinnych w sensie wyzywienia).
        • koronka2012 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 20:29
          Macie wyjście, tylko z niego nie korzystacie.
          Normalnego, dorosłego człowieka nie da się zmusić do czegoś, na co nie ma ochoty.
          Zamiast robić jakieś obraźliwe i ostentacyjne gesty wystarczy po prostu nie skorzystać z zaproszenia.
          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 20:38
            koronka2012 napisała:

            > Zamiast robić jakieś obraźliwe i ostentacyjne gesty wystarczy po prostu nie sko
            > rzystać z zaproszenia.
            Nie da sie tak po prostu cala rodzina nie korzystac z zaproszen, bo chodzi o bliska rodzine, i uporczywe niekorzystanie z zaproszen na urodziny bez wyraznego powodu jest rownoznaczne z zerwaniem relacji na czym ze wzgledu na meza i dziecko mi nie zalezy.
            • pani.jezowa Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 00:11
              Sama piszesz, że masz wybór.
              Tylko wybierasz relacje w rodzinie.
              Nie musisz tam bywać, tylko chcesz.
              Skoro bywasz to szanuj zwyczaje gospodarzy.
        • turzyca Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 15:41
          > Nie mamy niestety, to tylko albo az 5-8 razy w roku. Jakos to znosimy, bo nie m
          > amy wyjscia. Ale teraz w zwaizku z tymi swietami nerw mnie chwycil, nie dosc, z
          > e bede musiala poscic w swieta

          Abstrahujac od wszelkich kwestii s-v, to ja bym sobie w tamtej okolicy wyszukala jakas specjalna restauracje. Taka co serwuje cos niesamowicie pysznego, co my szczegolnie lubimy. I jak juz bym musiala jechac w tamta okolice, to bym od razu rezerwowala stolik w restauracji, a potem przez caly czas sie cieszyla, ze pojade w tamto miejsce i bede miala mozliwosc zjedzenia tej przepysznej potrawy. I to samo podczas posiadowki rodzinnej - tu jakies kiepskie czipsy, ale juz za dwie godziny siade sobie przy moim ulubionym stoliku i najpierw zamowie to, a potem tamto. Bardzo odprezajaca perspektywa.
          Ja bym jeszcze pocelebrowala to wyjscie, tak zeby ono bylo w centrum wyjazdu - jedziemy 150 km do bardzo specjalnej restauracji. No i przy okazji zajrzymy do paskudnej rodziny, skoro juz tam jestesmy.

          I tak, to jest kasa. Ale moje zdrowie psychiczne tez jest wazne. To jest oplata za moj brak stresu. Warto.
          • milamala Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 19:18
            turzyca napisała:

            > Abstrahujac od wszelkich kwestii s-v, to ja bym sobie w tamtej okolicy wyszukal
            > a jakas specjalna restauracje. Taka co serwuje cos niesamowicie pysznego, co my
            > szczegolnie lubimy. I jak juz bym musiala jechac w tamta okolice, to bym od ra
            > zu rezerwowala stolik w restauracji, a potem przez caly czas sie cieszyla, ze p
            > ojade w tamto miejsce i bede miala mozliwosc zjedzenia tej przepysznej potrawy.
            > I to samo podczas posiadowki rodzinnej - tu jakies kiepskie czipsy, ale juz za
            > dwie godziny siade sobie przy moim ulubionym stoliku i najpierw zamowie to, a
            > potem tamto. Bardzo odprezajaca perspektywa.
            > Ja bym jeszcze pocelebrowala to wyjscie, tak zeby ono bylo w centrum wyjazdu -
            > jedziemy 150 km do bardzo specjalnej restauracji. No i przy okazji zajrzymy do
            > paskudnej rodziny, skoro juz tam jestesmy.
            >
            > I tak, to jest kasa. Ale moje zdrowie psychiczne tez jest wazne. To jest oplata
            > za moj brak stresu. Warto.

            hej to calkiem calkiem pomysl, az mi sie milo zrobilo na sama mysl. Maja tu w Holandii moje ulubione wok-restauracje, moze jakas jest niedaleko i mozemy potraktowac jak wyjazd do takiej restauracji z przystankiem u rodziny. Nie, no fajnie.
            • turzyca Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 20:12
              No to trzymam kciuki, zeby Ci sie udalo Ci sie zarezerwowac stolik na nastepna sobote. smile
              • milamala Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 20:27
                turzyca napisała:

                > No to trzymam kciuki, zeby Ci sie udalo Ci sie zarezerwowac stolik na nastepna
                > sobote. smile

                Dzieki, zwlaszcza, ze moze byc klopot bo to pierwszy dzien swiat, wiec byc moze ilosc otwartych restauracji moze byc mocno ograniczona.
                Az mi slinka pociekla. Moj maz z cala pewnoscia nie bedzie sie sprzeciwial.
                • milamala Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 20:28
                  Noi odpadnie swiateczne gotowanie.
                • turzyca Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 21:22
                  > Dzieki, zwlaszcza, ze moze byc klopot bo to pierwszy dzien swiat, wiec byc moze
                  > ilosc otwartych restauracji moze byc mocno ograniczona.

                  Nawet jesli to, pomysl o tym, ze to ostatni raz, nastepnym bedziesz lepiej przygotowana. smile
                  • milamala Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 21:55
                    turzyca napisała:

                    > Nawet jesli to, pomysl o tym, ze to ostatni raz, nastepnym bedziesz lepiej przy
                    > gotowana. smile

                    Na sama mysl o tym geba mi sie usmiecha.
    • hybriska Re: wizyta u rodzinki 25.03.15, 23:37
      Rozumiem, że masz ich na fejsie i oni zobaczą zdjęcie?

      Tylko po co się męczyć kolejny raz, a potem kolejny raz byc na siebie wscieklym, że sytuacja sie powtorzyla i nic sie nie zrobilo dla wlasnego komfortu?
      Może zadzwon i udając niewiniątko zapytaj czy masz pomóc : cos przygotować i przywieźć na obiad, bo dla małej to wiadomo ze cos weźmiesz [gdyż to za długa podróż aby być bez konkretnego posiłku] ale pytasz ogólnie :]
      • milamala Re: wizyta u rodzinki 25.03.15, 23:50
        hybriska napisała:

        > Rozumiem, że masz ich na fejsie i oni zobaczą zdjęcie?

        Zobacza.

        > Tylko po co się męczyć kolejny raz, a potem kolejny raz byc na siebie wscieklym
        > , że sytuacja sie powtorzyla i nic sie nie zrobilo dla wlasnego komfortu?

        Niestety musze sie meczyc.

        > Może zadzwon i udając niewiniątko zapytaj czy masz pomóc : cos przygotować i pr
        > zywieźć na obiad, bo dla małej to wiadomo ze cos weźmiesz [gdyż to za długa pod
        > róż aby być bez konkretnego posiłku] ale pytasz ogólnie :]

        Nic nie pomoze, oni po prostu tak sie zachowuja, i nie tylko dawanie do zrozumienia nic nie pomoze, ale wrecz bezposrednie pytanie nie robi na pani domu zadnego wrazania.
        W zwiazku z tymi swietami maz zapytal czy bedzie jakies swiateczne jedzenie (choc mial na mysli jakiekolwiek), na co spotkal sie z wielkim zdziwieniem. Pani domy wyjasnila, ze za duzo ludzi przyjdzie zeby ich nakarmic.
        Taki typ ludzi i zupelnie nie do naprawy.
        • horpyna4 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 09:13
          Nie rozumiem. Przecież po takiej odpowiedzi naturalnym byłoby oznajmnienie "w takim razie nie przyjedziemy, bo dziecko nie może być bez obiadu". I już.

          Dziwne. Oczekujecie jakiegoś wielkiego spadku od nich, czy co? Bo zasada jest taka: tam, gdzie nas mile widzą, bywamy rzadko; tam, gdzie niezbyt mile, nie bywamy wcale. I to jest właśnie zgodne SV, o ile mi wiadomo.
          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 09:25
            horpyna4 napisała:

            > Dziwne. Oczekujecie jakiegoś wielkiego spadku od nich, czy co?
            A w zyciu.

            "Bo zasada jest t> aka: tam, gdzie nas mile widzą, bywamy rzadko; tam, gdzie niezbyt mile, nie byw
            > amy wcale. I to jest właśnie zgodne SV, o ile mi wiadomo."
            Sek w tym, ze to nie jest kwestia "niemilego widzenia". Tak traktowani sa od paru lat wszyscy goscie. Po prostu panuje tam zasada "nie zywimy gosci". I o ile ci , ktorzy mieszkaja blisko machneli na to reka, o tyle ci ktorzy narzekaja.
            Mozna wrecz powiedziec, ze jestesmy mile widziani, to bliska rodzina meza, mezowi zalezy na dobrych kontaktach, moje dziecko wprost uwielbia tamtejsza dzieciarnie (ja zreszta te, bo fajne dzieciaki sa). Nawet bylismy zapraszani na weekendy, ale to juz bylo ponad moje sily, wiec odmawialismy.

            • bene_gesserit Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 20:23
              Moze zaproście ich kiedyś do siebie i ugośćcie jakoś miło i dość wystawnie smile

              Ew obiad dla dziecka weźcie na tyle spory, zeby i dla was starczyło. Mozecie też poczęstować innych gości. To oczywiście pomysł poza s-v.

              Bardzo bym chciałą wiedzieć, czemu się tak męczycie.
              • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 20:35
                bene_gesserit napisała:

                > Moze zaproście ich kiedyś do siebie i ugośćcie jakoś miło i dość wystawnie smile
                Bywaja u nas na przyjeciach i zawsze wraz z innymi sa goszczeni, moze nie wystawnie, ale uwazam bardzo przyzwoicie. Duzo przyzwoiciej niz na tutejsze standarty, ale o tym juz decyduje moje polskie wychowanie i nie oczekuje tego samego od tubylcow.

                > Ew obiad dla dziecka weźcie na tyle spory, zeby i dla was starczyło.
                Wiesz nie bedziemy sie ceregielic z obiadem dla nas. Dziecko musi zjesc wiadomo, bo w aucie sie rozespi i po powrocie nic nie zje, ale my mozemy po zmroku. Stare konie jestesmy.
                Mialam nawet przez chwile pod wplywem wypowiedzi ogromna ochote przywiezienia wlasnego prowiantu "tak na bogato" i jeszcze innych ich gosci poczestowania. Ale mnie odwiedziono od tej mysli, bo nie tylko mogloby nie przyniesc efektu, ale przyniesc wrecz odwrotny tj. pelen zachwyt gospodarzy, ze ktos inny troszczy sie o ich gosci i w ten sposob ich z tego zwalnia.

                > Bardzo bym chciałą wiedzieć, czemu się tak męczycie.
                Mojemu mezowi zalezy na kontaktach, corka uwielbia tam jezdzic bo uwielbia tamtejsze dzieciaki. To jest bliska rodzina meza i oni sie razem trzymaja a mnie az tak nie zalezy zeby rozbijac ten uklad. Chcialabym aby maz i corka byli szczesliwi a nie uwiklani w konflikty.
                • bene_gesserit Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 20:43
                  > Mialam nawet przez chwile pod wplywem wypowiedzi ogromna ochote przywiezienia w
                  > lasnego prowiantu "tak na bogato" i jeszcze innych ich gosci poczestowania. Ale
                  > mnie odwiedziono od tej mysli, bo nie tylko mogloby nie przyniesc efektu, ale
                  > przyniesc wrecz odwrotny tj. pelen zachwyt gospodarzy, ze ktos inny troszczy si
                  > e o ich gosci i w ten sposob ich z tego zwalni

                  To nie musi być 'na bogato', to może być parę w miarę skromnych, ale pysznych rzeczy. I jeśli częstować będziesz ty, ukradniesz pani domu przyjęcie, bo to na ciebie spłynie blask, pochwaly i wdzięczność. Wiem, o czym mówię, bo parę razy na składkowe przyjęcia przyniosłam jedzenie tak pyszne, ze panie domu i inni, którzy przynieśli coś własnego patrzyli na mnie bardzo krzywo, bo na mnie się skupiała całą uwaga zachwyconych gości.

                  Z tym ze jeśli ci nie zależy na konflikcie, to raczej bym nie szła tą drogą. Na twoim miejscu po prostu bym przecierpiała. Robisz to dla męża i córki, trudno - mam nadzieję, ze on to docenia. Fejsbukowa zemsta zupełnie na grzyba - nic nie zmieni, a brzmi raczej nisko.
                  • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 21:02
                    bene_gesserit napisała:

                    > To nie musi być 'na bogato', to może być parę w miarę skromnych, ale pysznych r
                    > zeczy. I jeśli częstować będziesz ty, ukradniesz pani domu przyjęcie, bo to na
                    > ciebie spłynie blask, pochwaly i wdzięczność. Wiem, o czym mówię, bo parę razy
                    > na składkowe przyjęcia przyniosłam jedzenie tak pyszne, ze panie domu i inni, k
                    > tórzy przynieśli coś własnego patrzyli na mnie bardzo krzywo, bo na mnie się sk
                    > upiała całą uwaga zachwyconych gości.

                    Tak z ciekawosci, o jakich pysznosciach piszesz?

                    > Z tym ze jeśli ci nie zależy na konflikcie, to raczej bym nie szła tą drogą. Na
                    > twoim miejscu po prostu bym przecierpiała.
                    Nie zalezy mi i dlatego przecierpie urodziny ich dzieci. Odmowie tylko wyjazdow na urodziny doroslych. Mysle, ze to calkiem akceptowalny kompromis, pozwalajacy nie popasc w totalny konflikt, ale zaznaczyc brak zgody na takie zachowanie.

                    .
                    • bene_gesserit Re: wizyta u rodzinki 28.03.15, 11:11
                      Okazuje sie, ze nie potrzeba dużo - raz była to focaccia, do której po namyśle dołożyłam miskę hummusu z czarnym sezamem, innym razem ciastka ze słodkim curry i migdałami czy paszteciki ze szpinaku z czarnuszką. Niski nakład pracy, a - jak się okazało - spory efekt.
                      • milamala Re: wizyta u rodzinki 28.03.15, 23:13
                        bene_gesserit napisała:

                        > Okazuje sie, ze nie potrzeba dużo - raz była to focaccia, do której po namyśle
                        > dołożyłam miskę hummusu z czarnym sezamem, innym razem ciastka ze słodkim curry
                        > i migdałami czy paszteciki ze szpinaku z czarnuszką. Niski nakład pracy, a - j
                        > ak się okazało - spory efekt.

                        Dzieki, o to mi chodzilo, niski naklad pracy i spory efekt.
      • engine8 Re: wizyta u rodzinki 25.03.15, 23:58
        No wlasnie... nie ma sensu robic wiekszego problemu niz jest.
        My mielismy znajomych o podobnych gustach jesli chodzi o poczestunek wiec przed wyjazdem z domu albo przed pojsciem do nich jedlismy solidny posilek w restauracji albo domu i po problemie - mozesz ich tym sposobem glodem wziac i siedzec bardzo dlugo....

        hehe kiedys nawet sie zdziwilismy poniewaz po 3 czy 4 godzinach zamowili pizze.... jedna duza na 4 osoby.. no coz nie za wiele zle juz cos.. Jakze bylismy zdziwieni gdy Pan domu po odebraniu pizzy odlozyl 3 kawalki dla doroslej corki ktorej nie bylo w domu.

        ale ze bylismy przezornie najedzeni to jedynie musielismy sie hamowac aby nie wybuchnac smiechem ale "swoja dole" pizzy zjedlismy aby ich troch eprzeglodzic....
        • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 00:37
          engine8 napisał(a):

          > No wlasnie... nie ma sensu robic wiekszego problemu niz jest.

          Dla mnie to problem troche jest - do dnia kiedy moja corka bedzie na tyle dorosla, ze bedzie mogla spokojnie zjesc z nami obiad po powrocie.

          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 09:02
            milamala napisała:

            > engine8 napisał(a):
            >
            > > No wlasnie... nie ma sensu robic wiekszego problemu niz jest.

            Nie mowiac juz o pierwszym dniu swiat spedzonym na poscie (bo czipsow nie jadam). O ile inne dnie z takimi imprezami sa przyczynkiem do rozpoczynania kolejnym prob odchudzania, to swiadomosc, ze bedzie sie to odbywac w pierwszym dniu swiat (a przeciez odchudzanie nalezy zaczynac po swietach - jak chce tradycja) jest dla mnie raczej smutne.
    • matylda1001 Re: wizyta u rodzinki 25.03.15, 23:55
      smile Długo nad tym myślałaś?
      Rozumiem Cię, ale nie wypada robić takich rzeczy. To gospodarze decydują czym przyjmą gości. Nie wypada komentować tego, co na stole, ale przyznaję, że w tej sytuacji aż kusi, żeby przydeptać s-v. Kto wie, czy będąc na Twoim miejscu nie zabrałabym z domu kanapek dla siebie i męża. Zjadłabym tę kanapkę przy stole, tłumacząc się tym, że do domu daleko, a w pierwszy dzień świąt wszystkie przydrożne bary są zamkniete.
      • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 00:42
        matylda1001 napisała:

        Kto wie, czy będąc na Twoim miejscu nie
        > zabrałabym z domu kanapek dla siebie i męża. Zjadłabym tę kanapkę przy stole,
        > tłumacząc się tym, że do domu daleko, a w pierwszy dzień świąt wszystkie przydr
        > ożne bary są zamkniete.

        Tak robie w przypadku dziecka i to bez tlumaczenia, ale moze to jakis pomysl tak bezceremonialnie wziac kanapeczki i zjesc wsrod gosci tlumaczac, ze droga daleka a wszystko zamkniete. Przy czym wiele by sie to chyba nie roznilo od zjecia na fejsie, kazdy z gosci by dostrzegl intencje.
        Dla mnie to na prawde straszne, ze musze tam jezdzic.
        • minniemouse Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 07:33
          Twoje pytanie nie nadaje sie na to forum, po prostu.

          Wbrew temu co twierdzisz, wcale ale to wcale nie masz obowiazku jechac 150km jesli
          wizyty nie sprawiaja ci przyjemnosci. na sile jedzie ten, kto lubi robic z siebie ofiare.

          W zadnym wypadku satysfakcja ze "patrzcie, oto znowu byl tylko jeden kawalek tortu ... itd"
          nie daje ci prawa do obsmarowywania owych ludzi na fejsbuku w tak niewybredny sposob.

          Wprost uwierzyc nie moge ze az do tego stopnia ci brak klasy sad

          Minnie

          ps.
          jakby rodzina byla rzeczywscie niegoscinna to by was (nikogo) w ogole nie zapraszala.
          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 08:55
            minniemouse napisała:

            > Twoje pytanie nie nadaje sie na to forum, po prostu.
            Mam inne zdanie na ten temat. Wszystko co dotyczyc dobrego wychowania/zachowania (lub jego braku) jak najbardziej na forum sie nadaje.

            > Wbrew temu co twierdzisz, wcale ale to wcale nie masz obowiazku jechac 150km
            > jesli
            > wizyty nie sprawiaja ci przyjemnosci.
            Wbrew temu co ty twierdzisz, to ja mam rozeznanie w mojej sytuacji rodzinnej a nie ty.

            na sile jedzie ten, kto lubi robic z sieb
            > ie ofiare.
            Daruj sobie diagnoze tego co lubie a co nie, bo tego rodzaju fantazje zdecydowanie do tematyki forum nie pasuja.

            > W zadnym wypadku satysfakcja ze "patrzcie, oto znowu byl tylko jeden kawalek
            > tortu ... itd"
            > nie daje ci prawa do obsmarowywania owych ludzi na fejsbuku w tak niewybredny
            > sposob.
            Przynajmniej jedyna merytoryczna uwaga, ktora na forum sie nadaje. Dziekje za opinie o ktora prosilam. Choc znam grzeczniejsze sposoby wyrazania swojego zdania.

            > Wprost uwierzyc nie moge ze az do tego stopnia ci brak klasy sad
            Jak juz mowa o klasie czlowieka, to z tego co mi jest wiadomo czlowiek dobrze wychowany, z klasa jesli krytykuje to krytykuje zachowanie (i to grzecznie), ale w zadnym razie czlowieka.
            Jednym slowem czlowiek z klasa nigdy nie mowi "brak ci klasy".
            Prawie mozemy sobie podac reke, choc w moim przypadku ow "braku klasy" jeszcze sie nie odbyl, a w twoim owszem. Taka drobna roznica.


            • aqua48 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 09:01
              Nie, nie wypada nikogo ośmieszać, choćby się rzeczywiście zachowywał śmiesznie lub kuriozalnie. Natomiast jak najbardziej wypada odmówić wizyty, na którą nie mamy ochoty.
              • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 09:16
                aqua48 napisała:

                Natomiast jak najbardziej wypada odmówić wizyty, na którą nie
                > mamy ochoty.

                Niestety nie ma za bardzo wyjscia z tej sytuacji. Zaprzestanie przyjezdzania (juz i tak staram sie ograniczac wyjazdy na ile jestem w stanie znalezx wymowki ale i tak wychodzi z tego minimum 5 razy w roku) jest rownoznaczne z konfliktem rodzinnym, wiec te 5 to znowu nie jakas wielka tragedia. Tak funkcjonuje juz pare lat, tylko raczej te swieta mnie dobily (trudno znalezc wymowke na swieta jak wiadomo, ze nikt nic w swieta nie robi).
                • aqua48 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 09:33
                  milamala napisała:

                  >trudno znalezc wymowke na swieta ja
                  > k wiadomo, ze nikt nic w swieta nie robi.

                  I w Święta może Cię dopaść coś co interpretujesz (jak się w drugi dzień Świąt wieczorem okaże, na szczęście - mylnie) jako początki okropnie zaraźliwej grypy żołądkowej...albo dziecko może czuć się tak jakoś niewyraźnie..
                  Dyplomatyczne choroby są świetną wymówką w razie takich "przymusowych" zaproszeń.
                  • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 09:41
                    aqua48 napisała:

                    > milamala napisała:
                    >
                    > >trudno znalezc wymowke na swieta ja
                    > > k wiadomo, ze nikt nic w swieta nie robi.
                    >
                    > I w Święta może Cię dopaść coś co interpretujesz (jak się w drugi dzień Świąt w
                    > ieczorem okaże, na szczęście - mylnie) jako początki okropnie zaraźliwej grypy
                    > żołądkowej...albo dziecko może czuć się tak jakoś niewyraźnie..
                    > Dyplomatyczne choroby są świetną wymówką w razie takich "przymusowych" zaprosze
                    > ń.

                    Ale ja je stosuje (staram sie jedynie nie popadac w przesade) niestety musze udawac tez przed mezem, ktoremu na kontaktach bardzo zalezy i nie akceptuje tego rodzaju rozwiazan. Chorob dziecku na wszelki wypadek nie wymyslam, sama siebie nimi obdarowywuje. Konczy sie to zreszta na tym, ze maz sie na mnie dasa (nie wie czy sie na mnie obrazic, bo nigdy nei ma pewnosci czy na pewno nie mam tej migreny, wiec sie dasa pod nosem) i jedzie sam z dzieckiem. I mnie to nawet odpowiada, choc teraz te swieta to wolalabym z rodzina niz sama.
                    • aqua48 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 09:51
                      milamala napisała:

                      >jedzie sam z dzieckiem. I mnie to nawet odpo
                      > wiada, choc teraz te swieta to wolalabym z rodzina niz sama.

                      Albo rybki albo pipki jak mówi stare przysłowie. Zdecyduj się czy bardziej chcesz jechać z mężem i dzieckiem czy bardziej najeść i postąp w zależności od tego. Rodziny mężowi nie zmienisz. Możecie tylko tuż przed pojawieniem się u rodziny zrobić sobie gdzieś świąteczny piknik. Ja bym tak uczyniła.
                      • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 10:03
                        > Albo rybki albo pipki jak mówi stare przysłowie.
                        No wlasnie, tak chyba wlasnie jest.

                        Zdecyduj się czy bardziej chce
                        > sz jechać z mężem i dzieckiem czy bardziej najeść i postąp w zależności od tego"
                        Teraz to pojade, juz zdecydowalam, machnelam reka, ale wpadlam na pomysl, zeby przeprowadzic powazna rozmowe z mezem i postawic na swoim. Wytlumaczyc, ze jesli moja odmowa przyjazdu ma byc uwlaczajaca dla gospodarzy to ich niegoscinnosc jest w rownym stopniu uwlaczajaca dla mnie. Powolam sie na roznice kulturowe, ktore sa nie do przekroczenia. Nie mam tez sily wiecznie grac przedstawien ochorobie jak mala dziewczynka, ktora boi sie konsekwencji swojego "zlego"czynu.

                        > . Rodziny mężowi nie zmienisz.
                        Zdecydowanie nie. Tesciowie probowali (bo tez swojego czasu nie byli zadowoleni) to skonczylo sie tak, ze dostalismy wszyscy jakas ochydna zupe z puszki i to byl koniec. Tego sie beda trzymac do smierci. Taki postnaowili miec styl.
                        Niestety tylko polskie wychowanie nie pozwala mi sie odplacic pieknym za nadobne i tez trzymac ich na przyjeciach o "glodnym pysku".

                        Możecie tylko tuż przed pojawieniem się u rodzin
                        > y zrobić sobie gdzieś świąteczny piknik. Ja bym tak uczyniła.
                        Dokladnie tak postanowilam, zrobic jakies uroczyste swiateczne sniadanie. Przygotowac cos na wieczor i czekac jak w ramadan do zmierzchu(powrotu) zeby sie najesc.
                        • azm2 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 10:13
                          Zawsze możecie zrobić sobie postój niedaleko od celu podroży i zjeść jakieś drugie śniadanie na tyle duże, aby spokojnie przesiedzieć wizytę bez zgłodnienia. W drodze powrotnej tez możecie coś przekąsić.

                          A dla dziecka zabierać pełny posiłek, jakiego wymaga. Gościnni gospodarze na pewno użyczą kuchenki, abyś mogła przygrzać potrawę.

                          A poza tym ja bym zmniejszył liczbę odwiedzin do max. 2 na rok.

                          I zawsze możesz wprowadzić nową własną tradycję: odchudzanie zaczynasz w czasie świąt, nie dopiero po . wink
                          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 10:24
                            azm2 napisał:

                            > Zawsze możecie zrobić sobie postój niedaleko od celu podroży i zjeść jakieś dru
                            > gie śniadanie na tyle duże, aby spokojnie przesiedzieć wizytę bez zgłodnienia.
                            Dobry pomysl.

                            > W drodze powrotnej tez możecie coś przekąsić.
                            tak kiedys robilismy, ale teraz mala spi w aucie, wiec jej nie chcemy budzic. Zreszta te urodziny nieszczesliwie w swieta wypadajace powoduja, ze wszystko jest zamkniete.

                            > A dla dziecka zabierać pełny posiłek, jakiego wymaga.
                            Niestety tak musimy robic. O ile kiedys tzw. sloiczki byly dosc wygodne, o tyle tearz musze niestety brac pelnoprawny obiadek z ziemniaczkami, mieskiem czy co tam jeszcze.

                            > A poza tym ja bym zmniejszył liczbę odwiedzin do max. 2 na rok.
                            Wlasnie do tego dojrzalam. Tak zamierzam porozmawiac powaznie z mezem i wyluszczyc mi bardzo powaznie, ze takie stan rzeczy nie moze dlugo trwac i zamierzam calkiem legalnie pojawic sie w niegoscinnym domu max 1,2 razy w roku bez koniecznosci udawania migren.

                            > I zawsze możesz wprowadzić nową własną tradycję: odchudzanie zaczynasz w czasie
                            > świąt, nie dopiero po . wink
                            He he he, w tym roku to nawet mi sie uda. Nieco przymusowo, ale co tam, liczy sie efekt.
                            • azm2 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 10:36
                              " W drodze powrotnej tez możecie coś przekąsić."
                              " tak kiedys robilismy, ale teraz mala spi w aucie, wiec jej nie chcemy budzic. Zreszta te urodziny nieszczesliwie w swieta wypadajace powoduja, ze wszystko jest zamkniete."

                              Nie wiem, skąd i dokąd i którą trasą jeździcie, ale w większych miastach zawsze są otwarte sklepy spożywcze, często całodobowe. Ostatecznie na stacjach benzynowych tez można kupić kanapki.

                              Gdy jednak nie macie takich sklepów po drodze, to całe potrzebne jedzenie możecie zabrać z domu i spakować do bagażnika. Przypuszczam, że nie jeździcie małym fiatem, a do każdego innego samochodu można zmieścić wielkie mnóstwo żywności, szczególnie w postaci gotowych kanapek, owoców (banany zamiast kanapek - dla mnie idealna alternatywa) itp. smile
                              • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 10:44
                                azm2 napisał:

                                > Nie wiem, skąd i dokąd i którą trasą jeździcie, ale w większych miastach zawsze
                                > są otwarte sklepy spożywcze, często całodobowe. Ostatecznie na stacjach benzyn
                                > owych tez można kupić kanapki.

                                Tragedii nie ma, Syberia to to nie jest, choc jest to trasa tylko autostrada, wiec dostep tylko do stacji bezzynowych. Kiedys jak malej jeszcze nei bylo to zjezdzalismy z trasy i zle nie bylo. Zreszta kanapki to sama wole zrobi. Wysilek zaden a przynajmniej zdrowo.

                                Przypuszczam, że nie jeździcie małym
                                > fiatem, a do każdego innego samochodu można zmieścić wielkie mnóstwo żywności,
                                > szczególnie w postaci gotowych kanapek, owoców (banany zamiast kanapek - dla mn
                                > ie idealna alternatywa) itp. smile

                                Zywnosci to na pare miesicy mozna wlozyc, nie problem, raczej jak juz co to, ze kanapki to raczej nie swiateczny posilek. Po prostu lekko zepsute swieta, no ale coz nie pierwsze i nie ostatnie. Bywalo gorzej.
                                • ankac23 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:01
                                  A niby dlaczego zdjęcie z obiadkiem dla dziecka na Fb miałoby kogoś obrażać albo zdegustować? Wg mnie spokojnie możesz wstawić, jako, że akurat na Fb wstawia się wszystko, co tam w duszy gra i nikogo to nie dziwi ( jużsmile) Obawiam się tylko, że rodzina męża, jeśli nawet to zobaczy, w ogóle nie weźmie tego do siebie. Spłynie po nich jak po kaczce. A Tobie przecież nie o to chodzi?..
                                  • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:05
                                    ankac23 napisała:

                                    > A niby dlaczego zdjęcie z obiadkiem dla dziecka na Fb miałoby kogoś obrażać alb
                                    > o zdegustować? Wg mnie spokojnie możesz wstawić, jako, że akurat na Fb wstawia
                                    > się wszystko, co tam w duszy gra i nikogo to nie dziwi ( jużsmile) Obawiam się ty
                                    > lko, że rodzina męża, jeśli nawet to zobaczy, w ogóle nie weźmie tego do siebie
                                    > . Spłynie po nich jak po kaczce. A Tobie przecież nie o to chodzi?..

                                    Wlasciwie to bardziej chodzilo mi o to, ze przeczytaja komentarze i moze (albo moze nie) ich to jakos zawstydzi. Ze moze jak uslysza od ludzi co ludzie mysla na ten temat to ... no nie wiem, szanse marne.
                                    • ankac23 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:15
                                      Wiesz, zawsze jednak istnieje prawdopodobieństwo, że jednak poczują się urażeni i...? Nie zaproszą następnym razem? Czy o to Ci chodzi, by tam nie jeździć, czy aby tylko ich zawstydzić i podać publice "na talerzu"?..smile
                                      • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:19
                                        ankac23 napisała:

                                        > Wiesz, zawsze jednak istnieje prawdopodobieństwo, że jednak poczują się urażeni
                                        > i...? Nie zaproszą następnym razem? Czy o to Ci chodzi, by tam nie jeździć, cz
                                        > y aby tylko ich zawstydzić i podać publice "na talerzu"?..smile

                                        Raczej zawstydzic. Ja dla nich autorytetem nie jestem, moze wiec "publika"by mogla. Moze oni po prostu mysla, ze tak jest ok, moze trzeba innych glosow. Nie wiem.
                                    • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:16
                                      milamala napisała:

                                      > ankac23 napisała:
                                      >
                                      > > A niby dlaczego zdjęcie z obiadkiem dla dziecka na Fb miałoby kogoś obraż
                                      > ać alb
                                      > > o zdegustować?

                                      No faktycznie, jakby tak pomyslec, przeciez skoro oni nic zlego nie robia, skoro maja prawo i w ogole cala sprawa to tylko moj (choc nie tylko) wymysl i robie nie wiadomo jaki problem, to czego tu sie wstydzic? To najwyzej ja bym sie mogla wstydzic, ze robie z igly widly. A siebie w koncu obsmarowac mozna.
                                      Pytanie raczej skierowane, do tych ktorzy odsadzili mnie od czci i wiary: wiec skoro wszystko jest ok to dlaczego umieszczenie zdjecia z tego "wszystko ok" mialoby czynic mnie osoba "bez klasy"?
                                      • horpyna4 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:37
                                        Po prostu sama nie wiesz, czego chcesz. Dorosłych ludzi, w dodatki starszch od siebie, nie wychowuje się.

                                        Zamieściesz zdjęcie po to, żeby inni ich wyśmiewali? To akurat jest w sprzeczności z SV, a nie to, co na zdjęciu.

                                        Przeczytają komentarze i zawstydzą się? A może nie zrozumieją, o co chodzi, skoro tak już mają i przez tyle lat było niby w porządku?

                                        A jeżeli zawstydzą się, to co? Po prostu następnym razem postarają się was nakarmić i podadzą zupę z puszki. O to chodzi, tego od nich oczekujesz? Bez sensu.
                                        • azm2 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:40
                                          "Zamieścisz zdjęcie po to, żeby inni ich wyśmiewali?"

                                          A czy ci krewni w ogóle używają FB? Chyba jeszcze nie istnieje taki obowiązek.
                                          wink
                                          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:55
                                            azm2 napisał:

                                            > "Zamieścisz zdjęcie po to, żeby inni ich wyśmiewali?"
                                            >
                                            > A czy ci krewni w ogóle używają FB? Chyba jeszcze nie istnieje taki obowiązek.

                                            A dlaczego obowiazek?
                                            Uzywaja jak prawie kazdy ok. 40tki.
                                            • azm2 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:31
                                              "A dlaczego obowiązek?" (= używanie FB). Używają jak prawie każdy ok. 40tki"

                                              Prawie każdy nie znaczy, że każdy używa.
                                              I skąd ja mam wiedzieć, w jakim oni są wieku?
                                              smile
                                              • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:33
                                                azm2 napisał:

                                                > "A dlaczego obowiązek?" (= używanie FB). Używają jak prawie każdy ok. 40tki"
                                                >
                                                > Prawie każdy nie znaczy, że każdy używa.
                                                > I skąd ja mam wiedzieć, w jakim oni są wieku?

                                                Nie bardzo rozumie pytanie. No bo skoro by nie uzywali (i nie wiem skad uwaga o obowiazku uzywania) to po co mialabym to zdjecia tam zamieszczac. Dosc logiczne, ze uzywaja.
                                        • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:53
                                          horpyna4 napisała:

                                          > Po prostu sama nie wiesz, czego chcesz. Dorosłych ludzi, w dodatki starszch od
                                          > siebie, nie wychowuje się.
                                          A gdzie napisalam, ze sa starsi? Skad taki pomysl?


                                          > Zamieściesz zdjęcie po to, żeby inni ich wyśmiewali? To akurat jest w sprzeczno
                                          > ści z SV, a nie to, co na zdjęciu.
                                          A z czego maja wysmiewac - skoro wszystko jest ok, a ja nie mam powodu sie czepiac. Skoro to ja czepiam sie zupelnie bez najmniejszego powodu, to najwyzej ja zostane obsmiana.
                                          Skoro zachowuja sie ok, to dlaczego ktos ma ich obsmiac - staram sie zrozumiec ta logike, ze to ja sie czepiam bez powodu.

                                          A może nie zrozumieją, o co chodzi, sko
                                          > ro tak już mają i przez tyle lat było niby w porządku?
                                          Zmienili sie jakies moze z 6,7 lat temu, wiec to nie jest jakas dlugotrwala tradycja. I nie bylo w porzadku, tyle latwiej bylo sobie radzic bez dziecka u boku, ktore zzera czipsy zamiast normalnego posilku i trudno sie dziwic, bo dziecko tez moze zglodniec.

                                          > A jeżeli zawstydzą się, to co? Po prostu następnym razem postarają się was naka
                                          > rmić i podadzą zupę z puszki. O to chodzi, tego od nich oczekujesz?
                                          No to moze umieszcze zdjecie na fejsie z zupa z puszki w roli glownej ... he he he.
                                          • yoma Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 15:16
                                            Chcesz wyjść na słoika, który jeździ do rodziny się nażreć, twoja sprawa smile

                                            Niech zgadnę: teściowie nie-Polacy? I dla nich uroczystość rodzinna nie oznacza wielkiego żarcia do bòlu wątroby?
                                            • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 15:31
                                              yoma napisała:

                                              > Chcesz wyjść na słoika, który jeździ do rodziny się nażreć, twoja sprawa smile
                                              >
                                              > Niech zgadnę: teściowie nie-Polacy? I dla nich uroczystość rodzinna nie oznacza
                                              > wielkiego żarcia do bòlu wątroby?

                                              Wlasciwie to nawet nie powinnam reagowac na twoj post. Tesciowie nie Polacy i dla nich wyjscie rodzinne nie oznacza wielkiego warcia do bolu zoladka. Mimo to zwyczajow wspomnianej rodziny tez nie akceptuja i jako pierwsi probowali z nimi rozmawiac, ale bezskuecznie.
                                              Ale ty zdajsie tej subtelnej roznicy pomiedzy zwyklym poczestunkiem zwykla kanapka a nazarciem sie do bolu zoladka nie dostrzegasz.
                                              • yoma Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 16:38
                                                Wycieczki personalne na forum SV? Oj nieładnie.

                                                Dostrzegam, dostrzegam, i dlatego śmieszy mnie, że głodomór obsmarowuje powinowatych przed całym światem, bo o zgrozo kawałek tortu dali. A że święta? Mówi się: kochana ciociu/mamo/szwagierko, kultywuję naszą tradycję śniadania świątecznego, zjemy śniadanie świąteczne i przyjedziemy.

                                                Dziecko, cóż... moje dziecko jedzie na specjalnym mleku, zarąbiście drogim. Czy mam wymagać od krewnych i znajomych, żeby sobie sprawili po palecie zarąbiście drogiego mleka, bo pięć razy w roku raczę przyjechać z dzieckiem? Nie, biorę mleko w kieszeń i wesolutko jadę w gości, nie wymyślając krewnym i znajomym od niegościnnych, bo patrzta państwo mleka dziecku żałują. A mnie drugiego kawałka tortu smile
                                                • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 17:50
                                                  O dobrze, ze mi przypomnialas o znakomitym narzedziu forumowym pt. wycieczki osobiste. Pozwole sobie skorzystac.
                                                  Zatem Yomo wyzyj sie gdzie indziej, jesli juz tak bardzo musisz bo inaczej cie rozsadzi.
                                                  Ale ja proponuje sport, zdrowo i znakomicie wyladowywuje nagromadzone napiecie.
                                                  Powodzenia.
                                            • bene_gesserit Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 20:29
                                              yoma napisała:

                                              > Chcesz wyjść na słoika, który jeździ do rodziny się nażreć, twoja sprawa smile

                                              Żaden "smile" nie usprawiedliwia tego typu żenujących uwag.
                                              • yoma Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 22:24
                                                Nie twierdzę, że autorka jest żrącym słoikiem. Chciała opinii, co będzie, jeśli spełni swòj zamysł obsmarowania rodzinki na fejsbuku. Moja opinia jest taka, że wyjdzie wtedy na żrącego słoika. Masz z tym jakiś problem?
                                                • bene_gesserit Re: wizyta u rodzinki 28.03.15, 11:09
                                                  To forum s-v; tego typu sformułowania są niezgodne z zasadami dobrego wychowania.
                                                  Z twoim ordynarnym językiem nie mam żadnego problemu - używając go tu w takim kontekście opisujesz jedynie siebie po swojemu.
            • minniemouse Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 23:54
              milamala napisała:
              Mam inne zdanie na ten temat. Wszystko co dotyczyc dobrego wychowania/zachowania (lub jego braku) jak najbardziej na forum sie nadaje.

              akurat pytanie "czy osmieszanie rodziny zdjeciem na fesjbuku to male przekroczenie czy duze zasad SV" nie ma racji bytu na forum SV z oczywistych powodow.
              natomiast wypada zapytac "jak rozwiazac problem z rodzina ktora poza kawalkiem ciasta i czipsami niczym nie poczestuje przez caly dzien? "

              Wlasciwie to bardziej chodzilo mi o to, ze przeczytaja komentarze i moze (albo moze nie) ich to jakos zawstydzi. Ze moze jak uslysza od ludzi co ludzie mysla na ten temat to ... no nie wiem, szanse marne.

              A ciebie nie zawstydza ze wlasna rodzine za plecami obrobisz na fesjbuku, i to jeszcze tak perfidnie?
              obszczekiwanie kogos jest dopiero na niskim poziomie.
              nawet sie nie rowna brakowi poczestunku.

              Skoro to meza rodzina, to powinien z nimi otwarcie porozmawiac, i wyjasnic
              jaki to dla was klopot jechac 150 km zeby siedziec caly dzien o ciastkach i czipsach-
              a zwlaszcza dla dziecka. ze tak dluzej nie moze byc, ze robi sie to coraz bardziej meczace.
              Problemy zalatwia sie uczciwie, bez kombinacji, intrygi i publicznego osmieszania ludzi za plecami.
              Doskonale tez mozna porozmawiac z reszta gosci i umowic sie, ze gdy spotykacie sie u tej rodziny to robicie impreze skladkowa - kazdy cos przynosi do jedzenia, lacznie z rodzina,
              i po krzyku. najwazniejsze to w tym nie ugiac sie.

              Minnie
              • milamala Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 14:07
                minniemouse napisała:

                > akurat pytanie "czy osmieszanie rodziny zdjeciem na fesjbuku to male przekrocz
                > enie czy duze zasad SV" nie ma racji bytu na forum SV z oczywistych powodow.
                > natomiast wypada zapytac "jak rozwiazac problem z rodzina ktora poza kawalkiem
                > ciasta i czipsami niczym nie poczestuje przez caly dzien? "

                Sama przekroczylas zasady s-v probujac mnie obrazic i jakos cie to nie boli i nie widzisz w tym problemu.
                Ja nawet nic nie zrobilam, tylko pomyslalam ... w przeciwienstwie do ciebie.

                Ale mam pomysl, skoro nie stac cie na zachowanie z klasa i przyznanie, ze nie mialas racji tylko brniesz w to glupio z energia warta lepszej sprawy.
                To usun ten caly watek, ktory sie "nie nadaje na forum z racji tresci" ..."tudziez niewlasiciwie ujetego pytania"
                Ja zwroce sie z zapytanie do "wyzszej instancji" o zasadnosc usuniecia i zobaczymy.
                Proste rozwiazanie, prawda.

          • orald Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 09:11
            minniemouse napisała: [...]
            Już myślałem, że zaraza ogarnęła to forum, ale przywróciłaś mi wiarę w rozsądek.
            • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 09:31
              orald napisał:

              > minniemouse napisała: [...]
              > Już myślałem, że zaraza ogarnęła to forum, ale przywróciłaś mi wiarę w rozsądek

              Bardzo prosze o nieumieszczanie w moim watku prywatnych zapiskow, ktorych tresci nie rozumie. Prywatne listy mozna na priv wyslac a nie zasmiecac cudzych watkow.
              • pani.jezowa Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 19:44
                To nie jest Twój wątek tylko wątek przez Ciebie założony na otwartym forum.
                A powyższy wpis Oralda jest dla mnie całkowicie zrozumiały, jest komentarzem do wpisu Minnie powyżej i nie ma w nim nic z prywatnych zapisków. Po prostu czytaj wątek uważnie i patrz na drzewko.
                • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 20:21
                  pani.jezowa napisał(a):

                  > To nie jest Twój wątek tylko wątek przez Ciebie założony na otwartym forum.
                  W rzeczy samej to jest watek przeze mnie zalozony a forum jest otwarte i kazdy moze sie na nim wypowiedziec ... spokojnie zakladajac wlasny watek. Taka zwykla przyzwoitosc.

                  " Po prostu czyta
                  > j wątek uważnie i patrz na drzewko."
                  Nie uwazasz, ze troche zabawna jest tego rodzaju uwaga skierowana do osoby, ktora przeczytala kazdy watek na kazdy bez wyjatku odpowiadajac ... od osoby, ktora sama sie przyznala, ze watkow nie czytala i zadala ponizej pytanie na ktore odpowiedz moglaby wyczytac w przynajmniej 30 innych wypowiedziach.
                  Ja sie nie czepiam o to i chetnie odpowiadam i wyjasniam najlepiej jak potrafie, bo nie uwazam, ze kazdy ma obowiazek czytania wszystkiego. No ale jesli sie tego nie robi, to calkiem na miejscu jest powstrzymanie sie od uwag o "uwaznym czytaniu".
                  • pani.jezowa Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 22:19
                    Minnie skomentowała Twój wpis.
                    Orald skomentował wpis Minnie, jak rozumiem, popierając to, co napisała.
                    Gdzie tu widzisz problem?

                    Nigdzie nie przyznałam się (co to za konstrukcja) do nieczytania wszystkich wątków.
                    Nota bene odnoszę wrażenie, że mylisz post z wątkiem.
                    Odpisałam na Twoje pytanie z postu założycielskiego.
                    Potem wątek przeczytałam.
                    Odpowiedzi na pytanie dlaczego musisz jeździć do rodziny w nim nie ma, co tylko potwierdziło mój pogląd, że nie musisz, tak po prostu wybierasz.

                    Uwaga o uważnym czytaniu dotyczyła Twojej reakcji na post Oralada.
                    Nie umiesz przyznać, że go nie zrozumiałaś i stąd Twój wpis?
                    • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 22:45
                      pani.jezowa napisał(a):

                      "> Nigdzie nie przyznałam się (co to za konstrukcja) do nieczytania wszystkich wąt
                      > ków."

                      pani.jezowa 26.03.15, 19:17

                      "Nie czytałam wątku, tylko pierwszy post, może pisałaś czemu nie możecie nie jeździć"



                      • pani.jezowa Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 22:57
                        Ale odróżniasz wątki od postów?
                        Napisałam, że nie czytam (wtedy, teraz już tak) całego tego wątku, tylko Twój wpis (wystarczy, żeby odpisać).
                        Do nieczytania "wszystkich innych wątków" nigdzie się nie przyznawałam, bo to bzdura jest. Wszystkich gdzie?

                        Widzę, że odpowiadasz bardzo wybiórczo, pomijasz to, co Ci nie pasuje.
                • matylda1001 Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 00:39
                  pani.jezowa napisał(a):

                  > A powyższy wpis Oralda jest dla mnie całkowicie zrozumiały,<

                  No, to ja sie przyznam, że nie bardzo rozumiem sad

                  minniemouse napisała: [...]
                  Już myślałem, że zaraza ogarnęła to forum, ale przywróciłaś mi wiarę w rozsądek.


                  Co to jest? cytat z Minnie? to w takim razie dlaczego Minnie miałaby pisać "myślałem" a nie "myślałam"? Może to komentarz Oralda? no, ale dlaczego wobec tego napisal, ze to minniemouse napisala?
                  To wszystko nie trzyma sie przyslowiowej kupy.

                  > jest komentarzem do wpisu Minnie powyżej <

                  Chyba nie bardzo, Minnie swoj komentarz napisala jakies 14 godzin PO Oraldzie.

                  >Po prostu czytaj wątek uważnie i patrz na drzewko.<

                  No wlasnie... bardzo rozsadna rada smile
                  • pani.jezowa Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 00:56
                    Nie, to nie cytat z Minie, to opinia Oralda na temat tego, co Minnie napisała sporo wyżej (drzewko się rozrosło).
                    Ja rozumiem, że Orald zgadza się z opinią Minnie.
                    Chodzi o post z 26-tego, z godziny 7.33 (wiem, że można jakoś zalinkować post, ale nie umiem) zaczynającego się od słów: "Twoje pytanie nie nadaje sie na to forum, po prostu."

                    Moim zdaniem Oradl ujął cytat z postu Minnie tak: [...]

                    Matylda, ja prześledziłam drzewko z linijką. Orald napisał swój post dwie godziny po Minnie.
                    • minniemouse Re: Linkowanie, OT 27.03.15, 01:11
                      Pani Jezowo, szkoda ze nie aktywowalas profilu (zachecam do aktywacji, to bardzo proste)
                      bo chcialam ci pokazac jak sie linkuje bez zawracania gitary na forum.
                      zglos sie do mnie to ci pokaze jak.

                      Minnie
                      • pani.jezowa Re: Linkowanie, OT 27.03.15, 01:16
                        A jak się do Ciebie zgłosić?
                        Maila mogę napisać na gazetowego jak sama nie mam?
                        Dzięki za chęć pomocy.
                        • minniemouse Re: Linkowanie, OT 27.03.15, 01:46
                          ze swojej poczty na moja gazetowa, zapraszam smile

                          Minnie
                          • pani.jezowa Re: Linkowanie, OT 27.03.15, 01:49
                            Poszło.
                            • minniemouse Re: czy warto?? 27.03.15, 01:56
                              Podsumowujac - calej reszcie w rodzinie to pasuje tylko tobie jednej nie.
                              Wszyscy spotykaja sie, milo spedzaja czas, maja good time, tylko tobie jednej sie cos nie podoba.
                              a to o zarcie, ktore mozna zalatwic na 10 roznych sposobow.

                              Minnie
                              • milamala Re: czy warto?? 27.03.15, 20:07
                                minniemouse napisała:

                                "> Podsumowujac - calej reszcie w rodzinie to pasuje tylko tobie jednej nie.
                                > Wszyscy spotykaja sie, milo spedzaja czas, maja good time, tylko tobie jednej s
                                > ie cos nie podoba.
                                > a to o zarcie, ktore mozna zalatwic na 10 roznych sposobow."

                                Podsumowujac: jakbys spedzila mniej czasu na wyzlosliwianiu sie a wiecej na przyczytaniu na temat, na ktory sie wypowiadasz to bys wiedziala, ze nie tylko mnie to nie pasuje.

                                W sumie to nawet smieszne, ze ktos taki moderuje forum savoir vivre. Taka ciekawa sprzecznosc.

                    • matylda1001 Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 21:35
                      pani.jezowa napisał(a):

                      > Nie, to nie cytat z Minie, to opinia Oralda na temat tego, co Minnie napisała sporo wyżej (drzewko się rozrosło).<

                      Ja to wiem, bo przeczytałam post Oralda zanim jeszcze drzewko się rozrosło, gdyby nie to, na pewno nie szukałabym z linijką, bo zwyczajnie brakuje mi na to czasu. Pisząc swój poprzedni post chciałam zwrócic uwagę na to, że w związku z faktem, iż drzewka się rozrastają, wszyscy powinniśmy starannie zaznaczać komu i na jaki post odpowiadamy. Gdy pierwszy raz weszłam na forum (pewnie ze 12 lat temu) i zrozumiałam, że już zostanę na długo smile to rozejrzalam się i zobaczyłam, że ludzie różnie oznaczają cytaty i swoje komentarze. Są też tacy, u których cytat, komentarz, znowu cytat, znowu komentarz, to niestrawny monolit, bez rozróżnienia, często bez żadnego odstępu (vide Autorka tego wątku). W związku z tym jedne posty czyta się z przyjemnością, innych się unika, a przecież po to chyba piszemy, żeby inni przeczytali. Nie chodzi tu teraz o merytoryczną stronę wypowiedzi, ale o przejrzystość tekstu. Wybrałam tę metodę, którą stosuję do dziś, a że nie ja ją wymysliłam, to nie zabrzmi chyba nieskromnie z mojej strony, gdy określę ja jako znakomitą.
                      • pani.jezowa Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 23:46
                        I w związku z tym, że Orald nie zacytował poprawnie Minnie i jego post był dla Ciebie niejasny to miałaś pretensje DO MNIE, że źle rozumiem drzewko, tak?

                        Co do meritum się zgadzam, ale powód Twoich pretensji do mnie jest dla mnie kompletnie niejasny.
                        • matylda1001 Re: wizyta u rodzinki 28.03.15, 00:34
                          pani.jezowa napisał(a):

                          >Co do meritum się zgadzam, ale powód Twoich pretensji do mnie jest dla mnie kompletnie niejasny.<

                          Nie ma powodu bo i pretensji nie ma smile

                          > I w związku z tym, że Orald nie zacytował poprawnie Minnie i jego post był dla Ciebie niejasny to miałaś pretensje DO MNIE, że źle rozumiem drzewko, tak?<

                          NIE smile Przecież nie odpowiadasz za to, że Orald napisal niestarannie.
                          Napisałas tylko, że post Oralda jest komentarzem do posta Minnie powyżej, a zbiegiem okoliczności było to, że tuż powyżej też był post Minnie, który pisała po Oraldzie, i ten (niby) komentarz Oralda pasował do niego jak róża do kożucha, a ten własciwy, do którego się odniósł został daleko u góry. Popatrz, gdyby Orald napisał poprawnie, to nie byłoby teraz nieporozumienia.
                          • pani.jezowa Re: wizyta u rodzinki 28.03.15, 00:46
                            Ale to mi, nie Oraldowi, zwracałaś uwagę, że mam poprawnie czytać drzewko, choć ja robiłam to prawidłowo.
                            To Ty się pomyliłaś, ale pretensje miałaś do mnie.
    • claratrueba Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 10:06
      Chyba się trochę pogubiłaś
      Jeździsz na te wizyty by uniknąć konfliktu a jednocześnie chcesz tych ludzi, bez urazy, obsmarować na fejsie i uważasz, że z tego konfliktu nie będzie?
      Dla mnie sprawa jest prosta- kilka dni w roku bez solidnego posiłku to jest problem w ogóle niewart robienia czegokolwiek. Tacy Ci ludzie są, trudno. Są rodziną. Po drodze są stacje benzynowe, na których można całkiem dobrze zjeść, dla dziecka wziąć i po sprawie.
      Zrozumiałabym, że jest to problem gdybyście musieli takie wizyty odbywać co tydzień czyli 52 razy w roku, ale kilka?
      Wyolbrzymiasz.
      • ankac23 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 10:25
        Jeżeli stosunki rodzinne są tak zaciśnięte, że kilka razy w roku tak daleko jeździcie, to mniemam, iż do Was też przyjeżdżają? Bo chyba rewizyta w takich przypadkach mile widziana a może nawet wskazana? W jaki sposób gościsz wtedy swoją rodzinę? No, chyba, że do siebie nigdy ich w ramach rewizyty nie zapraszasz...
        • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 10:34
          ankac23 napisała:

          > Jeżeli stosunki rodzinne są tak zaciśnięte, że kilka razy w roku tak daleko jeź
          > dzicie, to mniemam, iż do Was też przyjeżdżają? Bo chyba rewizyta w takich przy
          > padkach mile widziana a może nawet wskazana? W jaki sposób gościsz wtedy swoją
          > rodzinę? No, chyba, że do siebie nigdy ich w ramach rewizyty nie zapraszasz...

          Przyjezdzaja, tylko rzadziej, bo mamy mniejsza ilosc ludzi obchodzacych urodziny. Po prostu taki jest zwyczaj w tej rodzinie, ze na urodziny sie przyjezdza i trzeba miec solidna wymowke, zeby tego nie zrobic.
          Wlasnie to jest problem, ze nie potrafie im odplacic pieknym za nadobne. Po pierwsze polskie wychowanie, ktore nie pozwoliloby mi trzymac gosci o suchym pysku, po drugie sa wowczas inni goscie i trudno byloby mi ich "karac" brakiem pozywienia tylko dlatego, ze jedna rodzina tak sie zachowuje. Powiem tak, pania domu to bym z przyjemnoscia trzymala o "glodnym pysku" nawet przez weekend, ale reszta niewinna.
      • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 10:29
        claratrueba napisała:

        > Chyba się trochę pogubiłaś
        > Jeździsz na te wizyty by uniknąć konfliktu a jednocześnie chcesz tych ludzi, be
        > z urazy, obsmarować na fejsie i uważasz, że z tego konfliktu nie będzie?
        Nie bedzie, bo to do nich nie dotrze. Dla nich to normalne, wiec z czego mialby byc konflikt.

        > Dla mnie sprawa jest prosta- kilka dni w roku bez solidnego posiłku to jest pro
        > blem w ogóle niewart robienia czegokolwiek. Tacy Ci ludzie są, trudno. Są rodzi
        > ną. Po drodze są stacje benzynowe, na których można całkiem dobrze zjeść, dla d
        > ziecka wziąć i po sprawie.
        Tak wlasnie robie, co nie znaczy, ze mi sie podoba. Zwlaszcza w swieta. Swieta Wielkanocne jednak wypadaja raz w roku. i bardzo watpie czy ktokolwiek chcialby w swieta poscic.

        > Zrozumiałabym, że jest to problem gdybyście musieli takie wizyty odbywać co tyd
        > zień czyli 52 razy w roku, ale kilka?
        > Wyolbrzymiasz.
        Piszesz z perspektywy osoby, ktora w ogole nie musi jezdzic do takich osob, stad liczba maksymalnie 8 w roku (co daje liczbe nieomalze raz w miesiacu bez 4 miesiecy) to dla Ciebie pestka. Jakbys byla w moim polozeniu to pewnie inaczej bys na sprawe spojrzala.
        • claratrueba Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 10:53
          Piszesz z perspektywy osoby, ktora w ogole nie musi jezdzic do takich osob, sta
          > d liczba maksymalnie 8 w roku (co daje liczbe nieomalze raz w miesiacu bez 4 mi
          > esiecy) to dla Ciebie pestka. Jakbys byla w moim polozeniu to pewnie inaczej by
          > s na sprawe spojrzala.

          Wręcz przeciwnie. Piszę jako osoba, która taką osobę w rodzinie ma i nigdy nie było to dla mnie problemem. Po prostu taka jest a ja nikogo wychowywać nie będę. Sama kompletnie nie przywiązuje wagi do jedzenia, jej mąż również, ma wstręt to gotowania.
          Bardzo tę parę lubię bo kwestia czy dostanę jeść u nich nie ma dla mnie znaczenia. Ci ludzie mają.
          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:01
            claratrueba napisała:

            > Wręcz przeciwnie. Piszę jako osoba, która taką osobę w rodzinie ma i nigdy nie
            > było to dla mnie problemem.
            No a dla mnie to jest problem. Kloci sie z moim polskim wychowaniem i juz.
            Pytanie ile razy jezdzisz do tych ludzi i z kim, czy rowniez z malymi dzieckami, ktore rowniez musza przymusowo poscic, choc tego nei robia bo maja do dyspozycji czipsy, ktore zjadaja z dzika przyjemnoscia.
            Nie kazdemu rodzicowi moze to przeszkadzac, ale mnie owszem. Nic na to nie poradze.

            Po prostu taka jest a ja nikogo wychowywać nie będę
            Ja tez nie zamierzam.

            "Sama kompletnie nie przywiązuje wagi do jedzenia, jej mąż również, ma wstręt
            > to gotowania."
            W tej rodzinie owszem przywiazuja wage do gotowania, ale tylko dla siebie.

            "> Bardzo tę parę lubię bo kwestia czy dostanę jeść u nich nie ma dla mnie znaczen
            > ia. Ci ludzie mają. "
            Czesto jezdzisz do nich? Daleko mieszkaja? Z malymi dziecmi do nich jezdzisz? Musisz walczyc z dziecmi zeby nie jadly tyle czipsow?
            Chyba raczej jednak nie wypowiadasz sie z mojej perspektywy.
        • baba67 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 10:57
          Mówisz po prostu i zwyczajnie- w Twojej rodzinie w Swieta wielkanocne SIE JE. Tak zostałaś wychowana , przyzwyczajona, i taką tradycje chcesz kontynuować. Rozumiesz że są domy gdzie nie ma takiej tradycji , szanujesz ,ale nie zamierzasz w imię tego szacunku rezygnować z własnych tradycji. Możesz powiedzieć to mężowi a możesz rzeczowo (wszak oni jawnie tak nie karmią) przez telefon zapraszającym gospodarzom. Imprezy towarzyskie z symbolicznym poczęstunkiem są dla Ciebie do zaakceptowania, Swięta nie i już.
          Nie rozumiem jak można nie mieć zwykłego wstydu zapraszając kogoś a tak daleka i niczym konkretnym nie poczestować, a już w Swieta to zwyczajne chamstwo.
          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:09
            baba67 napisała:

            > Mówisz po prostu i zwyczajnie- w Twojej rodzinie w Swieta wielkanocne SIE JE. T
            > ak zostałaś wychowana , przyzwyczajona, i taką tradycje chcesz kontynuować. Roz
            > umiesz że są domy gdzie nie ma takiej tradycji , szanujesz ,ale nie zamierzasz
            > w imię tego szacunku rezygnować z własnych tradycji. Możesz powiedzieć to mężow
            > i a możesz rzeczowo (wszak oni jawnie tak nie karmią) przez telefon zapraszając
            > ym gospodarzom.
            Dzieki wielkie, teraz to jzu po ptokach, juz sie zgodzilam i pojade, ale na pewno uzyje tego argumentu wobec mojego meza w powaznej dyskusji jaka zamierzam z nim przeprowdzic w tej sprawie. Mysle, ze to argument nie do zbicia.

            > Nie rozumiem jak można nie mieć zwykłego wstydu zapraszając kogoś a tak daleka
            > i niczym konkretnym nie poczestować, a już w Swieta to zwyczajne chamstwo.
            Ja tez tego nie rozumie, po prostu nie potrafilabym nie zaproponowac czlowiekowi jedzenia jak przychodzi do mnie w gosci. A jak bym wiedziala, ze dojezdza specjalnie dla mnie z daleka to juz w ogole serce by mi chyba peklo jakbym miala tak na herbatce i czipsikach go caly dzien trzymac.
    • izak31 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:13
      Weź obiad w słoikach i zapytaj się pani domu czy możesz odgrzać i skorzystać z zastawy stołowej.
      • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:20
        izak31 napisała:

        > Weź obiad w słoikach i zapytaj się pani domu czy możesz odgrzać i skorzystać z
        > zastawy stołowej.

        He he he nie podpuszczaj mnie, bo jeszcze tak zrobie, wezme w sloikach jedzenie i poprosze o zastawe, a jak poczuje blusa to jeszcze innych gosci nakarmie.
        • bene_gesserit Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 20:35
          Jak pisałam powyżej: to pomysł na rozwiązanie sytuacji kompletnie poza s-v, ale może być skuteczny. Tzn zrobienie gospodyni konkurencji w postaci własnego jedzenia, którym częstujesz innych.

          Oni was zapraszają, ty rzucasz niewinne 'mam nadzieję, ze nie macie nic przeciwko temu, jeśli weźmiemy obiad dla małej? Może przywieziemy też jakąs przegryzkę, co wy na to?' po czym robisz parę nieziemsko pysznych rzeczy tupu finger food i kradniesz im przyjęcie, bo zgromadzeni wygłodniali chwalą cię pod niebiosa.

          Ale musiałabyś miec niezły tupet. Ja bym tak nei umiała.
          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 20:49
            bene_gesserit napisała:

            > Ale musiałabyś miec niezły tupet. Ja bym tak nei umiała.

            Mysle, ze w rzeczy samej koniec koncow bym nie umiala. Zwlaszcza, ze gospodyni jest z gatunku tych aroganckich, ja tez nie jestem potulne ciele, ale przy niej bledne i to bardzo.
            Czesto potrafi zachowac sie/powiedziec cos na co trace tzw. jezyk w gebie. Jak poprosilam o zwrot pozyczki zaciagnietej u meza, to powiedziala, ze stac nas na to zeby jej dawac. Zwalila mnie z nog, nic nie odpowiedzialam. Jak skrytykowala balagan w mojej szafie to stalam potulnie jak baranek. Powiem tak ... ona wygrywa.

            Zreszta w sprawie wlasnego wyzywienia, ktos slusznie zauwazyl, ze o zgrozo sami gospodarze moga sie zachwycic pomyslem abym to ja zywila ich gosci, a nie o to by mi ewentualnie chodzilo.
            Pomysl na pewno bylby fajny, ale aktorka ze mnie kiepska a w konfrontacji z pania domu wypadam blado.
            • bene_gesserit Re: wizyta u rodzinki 28.03.15, 11:16
              Myślałaś o jakimś szkoleniu z asertywności? Są takie warsztaty, które trwają dwa dni, a można podczas nich nauczyć się podstawowych narzędzi i przećwiczyć parę sytuacji z życia.
              To samo można zrobić też indywidualnie (zwłaszcza, ze jak piszesz, zamurowywuje cie raczej tylko przy niej - więc coś jest w tym związku coś szczególnego). Rozumiem, ze przy małym dziecku nie bardzo masz czas na takie zabawy, ale to jest naprawdę dobra inwestycja, będzie procentować przez całe lata, nie tylko w relacjach z teściową.
              • milamala Re: wizyta u rodzinki 28.03.15, 23:11
                bene_gesserit napisała:

                > Myślałaś o jakimś szkoleniu z asertywności? Są takie warsztaty, które trwają dw
                > a dni, a można podczas nich nauczyć się podstawowych narzędzi i przećwiczyć par
                > ę sytuacji z życia.

                Nigdy o tym nie myslalam.
                U mnie takie zachowanie to chyba nie charakter a kwestia wychowania choc raczej nalezaloby powiedziec tresowania do potulnosci. Noi wyszlo jak wyszlo, czyli kiepsko wyszlo.
                Mala za chwile bedzie miala 4 lata , pojdzie do szkoly i wtedy czasu bedzie wiecej na inwestycje w siebie.
                Dzieki za pomysl, przemysle to, hm ... jak nie pomoze to nie zaszkodzi, a kto wie.
                Nie jest latwe zycie w Holandii posrod ludzi, ktorych asertywnosc rozwinieta jest ponad przecietnie, a ktora to asertywnosc, czesto odbierana jest jako arogancja przez Polakow z pokolenia wychowywanego w stylu jak ja to nazywam "przepraszam, ze zyje".
                Wiesz, to by mi chyba tu na prawde nie zaszkodzilo.
    • angazetka Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:30
      > Postanowilam byc nieco wredna i jak zwykle podgrzac wlasny obiadek dla dziecka,
      > potem zrobic zdjecie i wstawic je z odpowiednim komentarzem na "fejsbuka".

      Czy ty jesteś w gimnazjum? Bo "zemsta" na mniej więcej takim poziomie. Nie uchodzi. Głupie to i dziecinne.
      • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:13
        angazetka napisała:

        > Czy ty jesteś w gimnazjum?
        Oj nie taka jestem pierwsza i jedyna gimnazjalistka wsrod doroslych. Wlasciwie niewielu jest takich doskonalych doroslych.

        Bo "zemsta" na mniej więcej takim poziomie.
        Zemsta najczesciej jest przywara ludzi doroslych, w kazdym razie niz dzieci.

        "Głupie to i dziecinne"
        Tylko czesciowo sie z tym zgadzam. Czasem bywa i tak, ze cel uswieca srodki. A srodki nie zawsze moga byc na nienagannym poziomie.
        Jesli zas jest szansa (a tego nie wie nikt, nie mozna zatem mowic, ze na pewno to nic nie da) na jakikolwiek rodzaj zmiany (ze choc kanapki goscie dostana i nie trzeba bedzie z wlasnymi jezdzic) to moze warto zastosowac jakis inny srodek niz tylko nieprzyjezdzanie. Bo to w zasadzie tez nie do konca rozwiazanie problemu, to raczej zamiecenie go pod dywan.
    • wisienka752 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:41
      ja bym grzecznie odmówiła wizyty w Święta a zaproponowała że wpadniecie do nich po świętach i tak nie szykują nic dla gości to kłopotu nie bedzie, a pomysł z własnymi kanapkami rewelacja ja posuneła bym sie nawet dalej i zabrała ze sobą kosz taki jak na pikniki i zaproponowała poczestunek moze komus z obecnych przy stole nawet ;wink)
      • azm2 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:47
        "ja posuneła bym sie nawet dalej i zabrała ze sobą kosz taki jak na pikniki i zaproponowała poczestunek moze komus z obecnych przy stole nawet ;wink) "

        Bardzo możliwe, że otrzymałabyś gratulacje od gospodarzy za świetny pomysł, wart rozpropagowania między innymi gośćmi, którzy do nich przyjeżdżają. Składkowe święta: gospodarze zapewniają miejsce, a goście - jedzenie.
        wink.
        • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:59
          azm2 napisał:

          > Bardzo możliwe, że otrzymałabyś gratulacje od gospodarzy za świetny pomysł, war
          > t rozpropagowania między innymi gośćmi, którzy do nich przyjeżdżają. Składkowe
          > święta: gospodarze zapewniają miejsce, a goście - jedzenie.

          Buuu, a juz sie tak ucieszylam, a tu nagle mnie uswiadomilas, ze skutek moze byc zgola odmienny. Moze wywolac radosc, ze zdejmuje z nich obowiazek troszczenia sie o gosci.
      • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:58
        wisienka752 napisała:

        > ja bym grzecznie odmówiła wizyty w Święta a zaproponowała że wpadniecie do nich
        > po świętach i tak nie szykują nic dla gości to kłopotu nie bedzie, a pomysł z
        > własnymi kanapkami rewelacja ja posuneła bym sie nawet dalej i zabrała ze sobą
        > kosz taki jak na pikniki i zaproponowała poczestunek moze komus z obecnych prz
        > y stole nawet ;wink)

        Oj podpuszczasz mnie. Coraz bardziej nabieram checi zabrania pelnoprawnego prowiantu w pieknym swiatecznym koszu z rezerwa zywieniowa dla ich rowniez glodnych gosci.
    • majaa Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 11:52
      Daj sobie spokój ze zdjęciami i komentarzami na fejsie. Ani to kulturalne, ani komukolwiek potrzebne. Sama napisałaś, że ci ludzie są niereformowalni, więc Twoja "nauczka" niczego nie zmieni, oprócz prawdopodobnego wywołania kwasów rodzinnych. Trudno, raz możecie spędzić jeden dzień Świąt niekonwencjonalnie - tak bym do tego podeszła. Zabierzcie obiad dla dziecka, a dla siebie kanapki lub zjedzcie jakiś posiłek po drodze, choćby na stacji. A na przyszłość ustalcie z mężem zasadę, że Święta spędzacie w domu. W tej sytuacji rodzinę można spokojnie odwiedzić kilka dni później. Dla nich to nie powinno mieć większego znaczenia, skoro i tak nie przygotowują poczęstunkuwink
      • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:02
        majaa napisała:

        Trudno, raz możecie spędzić jeden dzień Świąt niekonwencjonalnie - tak b
        > ym do tego podeszła.

        Musimy nie mamy wyscia.


        A na przyszłość ustalcie z męż
        > em zasadę, że Święta spędzacie w domu. W tej sytuacji rodzinę można spokojnie o
        > dwiedzić kilka dni później.

        Ja pojde jednak dalej, po prostu nie bede tam jezdzic wiecej niz 1 gora 2 razy do roku tyle, ze jakos musze przezyc, ze 8 razy do roku mala bedzie zyla tylko na czpisach
        • asia.sthm Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:05
          Mila, mozna spytac z ktorego kraju klikasz?
          • ankac23 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:14
            W jakim wieku jest Twoje dziecko? Strasznie dramatyzujesz w kwestii jedzenia swojej córeczki. W końcu kilka dni w roku bez regularnych posiłków żadnemu dziecku nie zaszkodzi. A może będzie pewną atrakcją żywieniową? Nawet jeśli te kilka razy w roku ( tylko!) podje sobie chipsów...smile No chyba, że Twoje dziecko jest małym "obżarciuchem" i takiej diety nie przeżyje..smile
            • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:22
              ankac23 napisała:

              > W jakim wieku jest Twoje dziecko? Strasznie dramatyzujesz w kwestii jedzenia s
              > wojej córeczki. W końcu kilka dni w roku bez regularnych posiłków żadnemu dziec
              > ku nie zaszkodzi. A może będzie pewną atrakcją żywieniową? Nawet jeśli te kilka
              > razy w roku ( tylko!) podje sobie chipsów

              W takim razie jestem okropna matka, ktora nie widzi powodu aby jej dziecko nawet jeden dzien w roku musialo pozostawwac na diecie czipsowej tylko dlatego, ze jakims doroslym sie nie chce najprostrzych kanapek zrobic. Dziekuje za takie atrakcje, ja tam wole inne. Swiat jest dosc bogaty w atrakcje kulinarne i przynajmniej w miare zdrowe, wiec wcale nie musze akceptowac te watpliwej jakosci "atrakcje".
              Bo przepraszam w imie czego mam akceptowac trucie mojego dziecka?
              • ankac23 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:36
                "Bo przepraszam w imie czego mam akceptowac trucie mojego dziecka?"..
                No właśnie wcale nie musisz akceptować trucia swojego dziecka. Dla zdrowia i zdrowego żywienia swojego dziecka już dawno powinnaś zrezygnować z takiej gościny. Zupełnie niezrozumiałe jest takie poświęcanie swojego czasu, swoich świąt, swojego czasu i swojego głodnego, rozespanego dziecka dla wątpliwie przyjemnej gościny.Wszyscy jak dotąd nie mogą tu na forum pojąć tego Twojego poświęcenia dla takiego dyskomfortu.
                • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 13:09
                  ankac23 napisała:

                  > "Bo przepraszam w imie czego mam akceptowac trucie mojego dziecka?"..
                  > No właśnie wcale nie musisz akceptować trucia swojego dziecka. Dla zdrowia i zd
                  > rowego żywienia swojego dziecka już dawno powinnaś zrezygnować z takiej gościny
                  > . Zupełnie niezrozumiałe jest takie poświęcanie swojego czasu, swoich świąt, sw
                  > ojego czasu i swojego głodnego, rozespanego dziecka dla wątpliwie przyjemnej go
                  > ściny.Wszyscy jak dotąd nie mogą tu na forum pojąć tego Twojego poświęcenia dla
                  > takiego dyskomfortu.
                  Na forum jest dosc watkow w ktorych forumowicze borykaja sie z odwiecznym problemem: jak z czegos zrezygnowac zeby nie wywolac kwasow.
                  • majaa Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 13:40
                    milamala napisała:

                    > Na forum jest dosc watkow w ktorych forumowicze borykaja sie z odwiecznym probl
                    > emem: jak z czegos zrezygnowac zeby nie wywolac kwasow.

                    No właśniesmile Niestety, często tak się nie da i trzeba wybrać, na czym człowiekowi bardziej zależy.
                    • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 13:46
                      majaa napisała:

                      > No właśniesmile Niestety, często tak się nie da i trzeba wybrać, na czym człowieko
                      > wi bardziej zależy.
                      Niestety, co racja to racja.
          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:18
            asia.sthm napisała:

            > Mila, mozna spytac z ktorego kraju klikasz?

            Holandia.
            W Holandii generalnie jest tak, ze stoly sie pod jedzeniem nie uginaja (co zreszta popieram, uwazam nawet, ze wPolsce jest przesada w druga strone) ale sa mimo wszystko jakies granice. Nie lubie sie obzerac (znaczy lubie, ale staram sie tego nie robic) ale jak juz czlowiek musi z wlasnymi kanapkami bo inaczej bedzie caly dzien glodowal to uwazam, ze jest to przekroczenie tej granicy, nawet w Holandii.
            • asia.sthm Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:38
              milamala napisała:

              > W Holandii generalnie jest tak, ze stoly sie pod jedzeniem nie uginaja ....

              Dlatego najlepiej wyjdziesz na tym, ze spokojnie to zaakceptujesz - nie pozwolisz sobie psuc krwi z tego powodu. Akurat ta rodzina pewnie troche przesadza, ale nic nie zrobisz - nie truj wiec mezowi, on tez nic nie poradzi. (praktycznie, bierzcie walowke do samochodu, stawajcie po drodze cos zjesc))
              I nie dziwie sie ze cie 1 dzien swiat dobil wink ale zadnych denucjujacych zdjec nie umieszczaj nigdzie. Nie warto i juz.
              Z wiatrakami sie nie walczy - polubic i spokoj zapanuje.
              I nie musicie jechac na kazde urodziny, na co drugie wystarczy....krakowskim targiem.
              • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 13:13
                asia.sthm napisała:


                "Akurat ta rodzina pewnie troche przesadza, a
                > le nic nie zrobisz - nie truj wiec mezowi, on tez nic nie poradzi"
                Wlasnie, on nic nie poradzi, bo nawet jego rodzice nic nie wskorali.

                > Z wiatrakami sie nie walczy - polubic i spokoj zapanuje.
                he he he fakt.

                > I nie musicie jechac na kazde urodziny, na co drugie wystarczy....krakowskim ta
                > rgiem.
                Tak wlasnie zamierzam, a te swieta to beda doskonala wymowka zeby zalatwic to normalnie, zebym nie musiala wiecej udawac, ze mam migrene i wykrecac sie jak dziewczynka z tych imprez. Niestety jak ja tam jezdze to troche moja corke hamuje od jedzenia tego swinstwa, jesli mnie zabraknie to juz nikt sie o to nie zatroszczy.Szkoda.
        • wisienka752 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:07
          rozumiem że jeździcie tam tylko na urodziny dzieci tych "gościnny" czy oni tez obchodzą urodziny?
          czy do was tez wpadają tak często z wizytą jak wy do nich?
          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:23
            wisienka752 napisała:

            > rozumiem że jeździcie tam tylko na urodziny dzieci tych "gościnny" czy oni tez
            > obchodzą urodziny?
            > czy do was tez wpadają tak często z wizytą jak wy do nich?

            Jezdzimy tam na urodziny wszystkich czlonkow rodziny. Oni wpadaja do nas rzadziej, bo mamy mniej ludzi do swietowania.
            • wisienka752 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:41
              ograniczyła bym się tylko do urodzin dzieci bo dzieci szkoda a cwanym rodzicom składała życzenia telefonicznie wink
              • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 13:47
                wisienka752 napisała:

                > ograniczyła bym się tylko do urodzin dzieci bo dzieci szkoda a cwanym rodzicom
                > składała życzenia telefonicznie wink

                No masz racje, kurcze, swietny pomysl, tylko na urodziny dzieci, i wilk syty i owca cala.
        • majaa Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 12:40
          milamala napisała:

          > Ja pojde jednak dalej, po prostu nie bede tam jezdzic wiecej niz 1 gora 2 razy
          > do roku tyle, ze jakos musze przezyc, ze 8 razy do roku mala bedzie zyla tylko
          > na czpisach

          Niżej piszesz, że jeździcie tam na urodziny każdego członka rodziny, czyli kilka razy w roku. Jeśli zatem chcesz jeździć tylko raz czy dwa, to już raczej nie na urodziny, tylko tak po prostu, żeby ich odwiedzić. No bo inaczej to jak, do jednego tylko na urodziny będziecie przyjeżdżać, a do reszty nie? No i którego wybrać? Znowu kwasy się szykują... Radzę jeszcze przemyśleć strategię. No, chyba że Ci kompletnie nie zależy na stosunkach z nimi, ale z tego, co wcześniej pisałaś, to tak nie jest. Dla dziecka, póki małe, zawsze możesz brać obiad ze sobą, a Wy, dorośli na pewno jakoś sobie poradzicie te kilka dni w roku bez domowego obiadu.
          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 13:51
            majaa napisała:

            > Niżej piszesz, że jeździcie tam na urodziny każdego członka rodziny, czyli kilk
            > a razy w roku. Jeśli zatem chcesz jeździć tylko raz czy dwa, to już raczej nie
            > na urodziny, tylko tak po prostu, żeby ich odwiedzić. No bo inaczej to jak, do
            > jednego tylko na urodziny będziecie przyjeżdżać, a do reszty nie? No i którego
            > wybrać?

            No wlasnie juz wybralam, bedzie tego niestety wiecej niz 1,2 ale tylko do dzieci. Bedzie przynajmniej jasny sygnal do rodzicow. I oficjalnie bede zwolniona przynajmniej z 2 imprez rocznie, bez udawania migreny. Zawsze to cos.

            "Radzę jeszcze przemyśleć strategię. No, chyb
            > a że Ci kompletnie nie zależy na stosunkach z nimi, ale z tego, co wcześniej pi
            > sałaś, to tak nie jest."
            Mojemu mezowi zalezy, mojemu dziecku zalezy (bo uwielbia ichniejsze dzieci), a mnie zalezy zeby moj maz i dziecko byli szczesliwi.

            "Dla dziecka, póki małe, zawsze możesz brać obiad ze sob
            > ą, a Wy, dorośli na pewno jakoś sobie poradzicie te kilka dni w roku bez domowe
            > go obiadu."
            Tak wlasnie robie.
            • majaa Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 14:02
              No to wygląda na to, że jakieś w miarę rozsądne wyjście z sytuacji zostało wypracowane smile
              • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 15:37
                majaa napisała:

                > No to wygląda na to, że jakieś w miarę rozsądne wyjście z sytuacji zostało wypr
                > acowane smile

                No musze powiedziec, ze rzeczywiscie tak sie stalo. Nawet jestem zaskoczona, bo po paru postach, ktore wyraznie zostaly napisane zeby mnie obrazic (przy uzyciu czesto skutecznego wojennego topora zwanego savoir vivrem) stracilam nadzieje za pozytwne pomysly.
                A jednak udalo.
                Dlatego chcialabym podziekowac za konstruktywne wypowiedzi, pomysly i uwagi naswietlajace sprawe z roznych kierunkow.
                Pozdrawiam
    • ann.38 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 16:54
      Ale wiesz cały czas nie mogę zrozumieć o co tu chodzi. Nie chcesz odmówć przyjazdu żeby nie było konfliktu, nie chcesz potraktować ich tak samo u siebie (brak poczęstunku), nie chcesz zabrać ze sobą demonstracyjnie jedzenia, a chcesz obsmarować ich na fb. O co chodzi? Jak twoi znajomi faktycznie zaczną szydzić z nich, to taka sytuacja nie wywoła konfliktuz tą rodziną, Twój mąż się nie obrazi? Dlaczego wg Cibie ta forma- zdjęcia na fb- jest lepsza?
      • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 17:43
        ann.38 napisał(a):

        > Ale wiesz cały czas nie mogę zrozumieć o co tu chodzi. Nie chcesz odmówć przyja
        > zdu żeby nie było konfliktu,
        Owszem, odmowie przyjazdu z okazji urodzin doroslych, na urodziny dzieci przyjade.

        nie chcesz potraktować ich tak samo u siebie (brak
        > poczęstunku),
        Beda tez inni goscie, ktorzy potrafia sie zachowac, wiec nie widze powodu aby wszyscy musieli cierpiec, bo jedna rodzina nie umie sie zachowac.

        "nie chcesz zabrać ze sobą demonstracyjnie jedzenia"
        Zabieram dla dziecka, choc jest to klopotliwe.

        a chcesz obs
        > marować ich na fb. O co chodzi?
        Obsmarowac, przeciez to ja robie cos niewlasciwego i czepiam sie o nic, a nie oni, wiec o jakie obsmarowanie chodzi?
        Taki maly zarcik.
        Chcialam ich "obsmarowac" bo uznalam, ze jak poczytaja komentarze to moze do nich dotrze.

        "Jak twoi znajomi faktycznie zaczną szydzić z ni
        > ch, to taka sytuacja nie wywoła konfliktuz tą rodziną"
        Obecnie nie maja poczucia, ze robia cos niewlasciwego, wiec dlaczego mieliby miec za zle pokazanie czegos co jest wg nich calkie naturalne.

        "Twój mąż się nie obrazi?"
        Prawde mowiac, nie wiem, gdybym sie zdecydowala to pewnie jeszcze bym rozmowe przeprowadzila.

        > Dlaczego wg Cibie ta forma- zdjęcia na fb- jest lepsza?
        Bo wydawala mi sie skuteczniejsza.
        Forma brania konapek dosc uciazliwa, bieganie za glodnym dzieckiem wyzerajacym czipsy/chrupki i inne tego typu jest malo zabawnym sposobem przetrwania rodzinnego "przyjecia".
        A nie przyjezdzanie ( tak na amen) to jeszcze wieksze zlo, bo akurat w tej rodzinie (tak jak chyba u wiekszosci Holendrow) urodziny sa swiete. I o to bylaby jeszcze wieksza afera (gdybym podjela decyzje bez wyjasnien) niz o zdjecia.

        • aga-kosa Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 18:15
          Porozmawiaj z żeńską strona rodziny męża. Może mają w domu problemy z: moi goście, twoi goście.
          Szwagier swoją rodzinę przyjmował "czym chata bogata" z uginaniem stołu i ciastem na drogę - mimo, że siostra musiała skąpić na innych wydatkach. Rodzina siostry, najlepiej gdyby przyjeżdżała z własnym posiłkiem i napitkiem. Pracował tylko szwagier i on decydował na co i dla kogo jest poczęstunek.
          W końcu siostra - bez względu na późniejsze awantury - stawiała wszystkim przyjezdnym paluszki i herbatę.
          Nie odważyłabym się na zdjęcia i w dodatku na fejsie. aga
          • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 18:27
            aga-kosa napisała:

            > Szwagier swoją rodzinę przyjmował "czym chata bogata" z uginaniem stołu i ciast
            > em na drogę - mimo, że siostra musiała skąpić na innych wydatkach. Rodzina sios
            > try, najlepiej gdyby przyjeżdżała z własnym posiłkiem i napitkiem. Pracował tyl
            > ko szwagier i on decydował na co i dla kogo jest poczęstunek.
            > W końcu siostra - bez względu na późniejsze awantury - stawiała wszystkim przyj
            > ezdnym paluszki i herbatę.
            > Nie odważyłabym się na zdjęcia i w dodatku na fejsie. aga

            W Twojej sytuacji ja tez nie, bo to ewidentnie problem rodzinny.
            W moim przypadku jest inaczej. Po pierwsze u Holendrow nie istnieje cos takiego jak uginajacy sie stol. Nie praktykuja tego, ja to szanuje, a nawet popieram, bo polskiego przesadyzmu tez nie lubie.
            W moim przypadku tak samo "goscinnie"traktowani sa wszyscy goscie. To po prostu ich chyba obopolna decyzja odnosnie przyjec, podjeta pare lat temu: zadnego jedzenia i zadnych wyjatkow dla rodziny z daleka. Choc sami chetnie korzystaja z goscinnosci innych, nigdy nie opuszczaja przyjecia wczesniej tak aby zaznaczyc, ze koniec z obiadami z obu stron a tym samym umozliwic innym, ktorzy tego nie praktykuja normalne spozycie posilku.
            Maja jeszcze pare innych zyciowych pomyslow, ale to juz nie na to forum.
            Po prostu ten typ tak ma, i nie jest to spowodowane zadnym konfliktem rodzinnym.
            • baba67 Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 06:32
              To śą zwyczajne pasożyty.Przyjezdzaja z gebą .W Polce nie do pomyślenia taka sytuacja, chyba że bezdzietni by byli i rodzina by po cichu na coś liczyła,
              • milamala Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 13:32
                baba67 napisała:

                > To śą zwyczajne pasożyty.Przyjezdzaja z gebą .W Polce nie do pomyślenia taka sy
                > tuacja, chyba że bezdzietni by byli i rodzina by po cichu na coś liczyła,

                Niestety sa, to nie sa zreszta ich jedyne wyczyny. Mnie drazni to, ze choc maja calkowite prawo do organizowania przyjec tak jak chca, to jak ida do innych to siedza do oporu aby dostac obiad. Moim zdaniem jesli decyduje sie nie karmic gosci bo tak uwazam, ze jest lepiej, to nie powinnam tez oczekiwac, ze ktos nakarmi mnie i opuszczac przyjecie jeszcze przed obiadem aby nie tworzyc niezrecznych sytuacji. Znam taka osobe i cenie jej postawe.
    • pani.jezowa Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 19:17
      Opcja nie jeżdżenia do tych ludzi wchodzi w grę na pewno.
      Ograniczają Was własne przekonania.
      Pomysłu wstawieniu zdjęcia na fb nie ogarniam, to jakiś kosmos złego wychowania, ale ja nie z pokolenia fb, może nie rozumiem.
      Nie czytałam wątku, tylko pierwszy post, może pisałaś czemu nie możecie nie jeździć.
      Ale nie umiem sobie wyobrazić co mogłoby Was zmusić skoro jesteście dorośli, samodzielni, niezależni.
      • aka10 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 20:28
        Moze zadzwonisz i zapytasz, czy tym razem bedzie obiad, inaczej nie przyjedziecie, bo dla Was swieta, to uroczysty obiad z rodzina.
        • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 20:56
          aka10 napisała:

          > Moze zadzwonisz i zapytasz, czy tym razem bedzie obiad, inaczej nie przyjedziec
          > ie, bo dla Was swieta, to uroczysty obiad z rodzina.

          Moj maz postanowil bohaterska podpuscic gospodarzy zagadujac w stylu: to pierwszy dzien swiat to chyba bedzie cos wyjatkowego-swiatecznego do jedzenia. W odpowiedzi uslyszal zdziwienie, ze niby dlaczego ma byc wyjatkowo i poza tym jest za duzo gosci zeby ich wszystkich wyzywic.
          I tu niestety popelnilam blad, popsioczylam do meza ale wyrazilam zgode na wizyte.
          Ale moze nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo.
          Moze post w swieta bedzie doskonalym argumentem aby zaznaczyc ze tak powiem swoja pozycje w rodzinie i wyjasnic, ze na takie bale to ja sie nie pisze, bo bardzo ale to bardzo sprzeczne sa z moimi standartami i o ile oni maja prawo dla wlasnych pomyslow na wlasne przyjacia o tyle ja mam prawo do odmowy bez wielkiej obrazy.
          Nie pojade na urodziny doroslych, przemecze jedynie urodziny dzieci pilnujac jak zwykle malej zeby nie zatkla sie tymi chrupkami czy innym badziewiem.
          • minniemouse Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 01:41
            milamala napisała:
            W odpowiedzi uslyszal zdziwienie, ze niby dlaczego ma byc wyjatkowo i poza tym jest za duzo gosci zeby ich wszystkich wyzywic.

            to trzeba bylo wykorzystac okazje i zapytac czy w gre wchodzi potluck (impreza skladkowa).
            mam wrazenie ze jestes nie tyle zainteresowana rozwiazaniem problemu wyzywienia co rozdmuchiwaniem jaka to meza rodzina jest be.

            Minnie
    • sphinx10 Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 21:39
      Zrób im zdjęcie przy obiadku i wrzuć na fejsbuka.
      • milamala Re: wizyta u rodzinki 26.03.15, 23:51
        sphinx10 napisał:

        > Zrób im zdjęcie przy obiadku i wrzuć na fejsbuka.
        Byloby to piekne zdjecie przy pustym stole.
        • minniemouse Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 01:36
          Holandia, hmm. kraj znany przeciez ze swojej tolerancji, coz wiec za problem wyjasnic rodzinie
          ze w Poslce Wielkanoc obchodzi sie uroczyscie i ze specyficznymi potrawami?
          powinni zrozumiec, przeciez i Holendrzy maja swoje Wielkanocne zwyczaje:

          Niedzielę wielkanocną Holendrzy zaczynają od brunchu, który jest czymś pomiędzy śniadaniem, a lunchem. Na stole kładą żółty obrus, a niekiedy również specjalną zastawę z motywami świątecznymi. Co znajduje się na stole? Mięsa, wędliny, ciasta, ciasteczka, sałatki, pasztety, różne gatunki serów, a do tego wszystkiego duża ilość pieczywa z masłem.
          Do kawy podaje się Paasstol, wspomniane wcześniej tradycyjne, holenderskie ciasto wielkanocne.
          - See more at: goniecpolski.nl/wielkanoc-po-holendersku/#sthash.ubgREbw8.dpuf

          Zuplenie nie rozumiem co za problem zadzwonic wczesniej i, jak ktos wspomnial, wyjasnic
          jakie sa polskie tradycje swiateczne, zaproponowac ze sie przywiezie tradycyjne polskie potrawy wielkanocne (powinni nawet byc ciekawi).
          Moze to byc poczatek milego zwyczaju spotykania sie przy stole.

          Poza tym to zdanie:
          Jednak coraz liczniejsza grupa Holendrów zamiast posiłku w domowym zaciszu wybiera wyjście do restauracji, które w ten dzień oferują specjalne, świąteczne menu.

          dalo mi pomysl aby ewentualnie w trakcie wizyty przeprosic i wyjsc "z dzieckiem do McDonalda".

          Minnie
    • kora3 Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 08:49
      twój pomysł z FB jest glupi i prostacki - ze już tak dosadnie powiem.
      Nie chcesz jechać do tych ludzi - nie jedź. Nie chcesz, ale uważasz, ze musisz - jedź i znoś - Twoja sprawa.
      Owszem, gospodarze nie zachowują się ładnie, ale mimo to nie wypada robić tego, co zamierzasz.
      • milamala Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 13:28
        kora3 napisała:

        > twój pomysł z FB jest glupi i prostacki - ze już tak dosadnie powiem.
        Dziekuje za opinie. Mozna ja co prawda niekoniecznie w sposob dosadny wyrazic (zwlaszcza na forum savoir vivre - ze uzyje wyswiechtanego sloganu) - wystarczy normalnie.

        > Owszem, gospodarze nie zachowują się ładnie, ale mimo to nie wypada robić tego,
        > co zamierzasz.
        No wlasnie, mozna wlasna opinie wyrazic po prostu normalnie.
        • kora3 Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 15:22
          W sumie masz rację - poniosło mnie. Skoro da się normalnie to normalnie powiedz tym gospodarzom "Przepraszam bardzo, ale wizyty u Was nie sprawiają nam/mnie przyjemności, wiec w tym roku nas nie będzie. Prezent prześlemy. Wesołych Świąt (jeśli obchodzą" i wszystkiego najlepszego. Milamala z rodziną"
          • asia.sthm Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 15:51
            kora3 napisała:

            > W sumie masz rację - poniosło mnie. Skoro da się normalnie to normalnie powiedz
            > tym gospodarzom "Przepraszam bardzo, ale wizyty u Was nie sprawiają nam/mnie p
            > rzyjemności, wiec w tym roku nas nie będzie. Prezent prześlemy. Wesołych Świąt
            > (jeśli obchodzą" i wszystkiego najlepszego. Milamala z rodziną"

            Koro, znow cie nosi - nie bylas laskawa doczytac: wizyty sprawiaja przyjemnosc mezowi i dziecku, a kartke moze podpisac pan Milowy z rodzina.
            Skup sie Koro, bo w tym momencie doradzasz fatalnie.
            • asia.sthm Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 15:55
              Tfu, i mnie pomieszalas w glowie. ta rozmowa zabrzmiala jak kartka swiateczna.
              Naprawde polecasz zakonczenie rozmowy swoim imieniem z rodzina ...lub bez??

              Smiesznie sie zrobilo big_grin
              • kora3 Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 15:59
                Nie, no teraz "polecam" dac sobie spokój i tam nie jechać i nie głodować, a potem nie wstawiać fotek na FB, tylko robic na co się ma ochotę, a jeśli maż i dziecko lubia tam być i głodować, to imnie utrudniać i nie zabierać tej przyjemności - niech sami jadą smile
                • ankac23 Re: wizyta u rodzinki 27.03.15, 16:31
                  To może zabawimy się w mały quiz Milamalu?
                  Pytanie brzmi:co jest dla Ciebie ważniejsze:
                  1.Fajna, rodzinna atmosfera, Twoja radosna, biegająca z innymi dziećmi z rodziny córeczka, ukontentowany małżonek, wesoła imprezka
                  2. Pełne brzuchy: Twój, męża córeczki.

                  Możesz wybrać TYLKO jedą odpowiedź, bo nie masz szans na spełnienie obu życzeń. I co wybierasz?



                  Możesz wybrać TYLKO jedną odpowiedź. Odpowiesz?..smile
                  • milamala Re: wizyta u rodzinki