kaja_14
26.04.15, 23:13
Witam. Miało być pięknie, a wyszło jak zawsze…. Miała być fajna niedziela, a jest przykry wieczór i chce mi się ryczeć. Znów pokłóciłam się z mężem…..
Kilka dni temu nasz synek miał imienny. Siostra męża nie mogła przyjechać w tym dniu. Mąż umówił się z nią tak, że jak się zdecyduje, to ma zadzwonić wcześniej. I po raz kolejny o to wcześniej poszło. Wcześniej ja rozumiem, np. sobotnie popołudnie, czy niedzielny poranek ok. 9-10. A było tak: Skończyliśmy obiad o 14 i postanowiliśmy szykować się do wyjścia. W każdą niedzielę wychodzimy z we trójkę. A dzisiaj u nas był jakiś festyn, jarmark i inne cuda…., i bardzo chciałam / chcieliśmy wyjść na miasto. Mamy roczne dziecko, więc wiadomo szykowanie troszkę trwa, ale planowałam wyjść ok. 14:30.
O 14:15 zadzwonił telefon męża….. Mąż radośnie mnie powiadomił, ze jadą goście. Czyli Siostra. I będą maksymalnie za pół godziny. Przyznam szczerze, ze się uniosłam, bo zupełnie nie miałam w głowie gości. Nawet już nie pamiętałam, że ktoś miałby przyjść w ramach imienin Synka. Chciałam już wyjść z domu, do ludzi…. Ja się uniosłam, mąż się uniósł….. no i wyszła kłótnia. ……
Kiedyś w podobnej sytuacji powiedziałam mężowi, że choć raz mógłby powiedzieć Siostrze: wybacz, nie dzwoniłaś wcześniej, właśnie wychodzimy.
Inny przykład. Ostatnie Święta….
Ja: Kiedy spotykamy się (tzn Ona/Oni wpadają do nas) z Siostrą, I czy II Święto? I o której? Chce się jeszcze umówić z Nowakami i Wiśniewskim. Musze to wiedzieć, bo Nowaki i Wiśniewscy czekają na moją odpowiedź. Poza tym, chce też iść do kościoła i na spacer z dzieckiem. Chcę sobie jakoś ten dzień zaplanować.
M: Nie wiem
Ja: To się dowiedz, bardzo Cię proszę.
Po kilku dniach.
M: Siostra przyjedzie w I Święto po Kościele
Ja: Ok. Po Kościele czyli o której?
M: Nie wiem. Po kościele! Tyle mi powiedziała.
M się zdenerwował i ponownie zadzwonił do Siostry.
M. Ona jeszcze nie wie…. Zależy ja się wyrobi. Zadzwonią po kościele.
Więcej nie pytałam, bo znów się robiło nieprzyjemnie.
W I Święto ubrałam dziecko i w południe wyszłam na 1,5 godzinny spacer. Przed 14:00 Siostra zadzwoniła do męża, że będą za godzinę. Przyjechali o 14:45. Mąż szczęśliwy, ja mniej. W takich sytuacjach mam przekonanie, ze Siostra męża planuje moje Święta.
Jak widzicie sprawę? Ustalać – nie ustalać? Jak mam się zachować? Czuję się skołowana.