No to zadzwoń wcześniej...

26.04.15, 23:13

Witam. Miało być pięknie, a wyszło jak zawsze…. Miała być fajna niedziela, a jest przykry wieczór i chce mi się ryczeć. Znów pokłóciłam się z mężem…..
Kilka dni temu nasz synek miał imienny. Siostra męża nie mogła przyjechać w tym dniu. Mąż umówił się z nią tak, że jak się zdecyduje, to ma zadzwonić wcześniej. I po raz kolejny o to wcześniej poszło. Wcześniej ja rozumiem, np. sobotnie popołudnie, czy niedzielny poranek ok. 9-10. A było tak: Skończyliśmy obiad o 14 i postanowiliśmy szykować się do wyjścia. W każdą niedzielę wychodzimy z we trójkę. A dzisiaj u nas był jakiś festyn, jarmark i inne cuda…., i bardzo chciałam / chcieliśmy wyjść na miasto. Mamy roczne dziecko, więc wiadomo szykowanie troszkę trwa, ale planowałam wyjść ok. 14:30.
O 14:15 zadzwonił telefon męża….. Mąż radośnie mnie powiadomił, ze jadą goście. Czyli Siostra. I będą maksymalnie za pół godziny. Przyznam szczerze, ze się uniosłam, bo zupełnie nie miałam w głowie gości. Nawet już nie pamiętałam, że ktoś miałby przyjść w ramach imienin Synka. Chciałam już wyjść z domu, do ludzi…. Ja się uniosłam, mąż się uniósł….. no i wyszła kłótnia. ……
Kiedyś w podobnej sytuacji powiedziałam mężowi, że choć raz mógłby powiedzieć Siostrze: wybacz, nie dzwoniłaś wcześniej, właśnie wychodzimy.
Inny przykład. Ostatnie Święta….
Ja: Kiedy spotykamy się (tzn Ona/Oni wpadają do nas) z Siostrą, I czy II Święto? I o której? Chce się jeszcze umówić z Nowakami i Wiśniewskim. Musze to wiedzieć, bo Nowaki i Wiśniewscy czekają na moją odpowiedź. Poza tym, chce też iść do kościoła i na spacer z dzieckiem. Chcę sobie jakoś ten dzień zaplanować.
M: Nie wiem
Ja: To się dowiedz, bardzo Cię proszę.
Po kilku dniach.
M: Siostra przyjedzie w I Święto po Kościele
Ja: Ok. Po Kościele czyli o której?
M: Nie wiem. Po kościele! Tyle mi powiedziała.
M się zdenerwował i ponownie zadzwonił do Siostry.
M. Ona jeszcze nie wie…. Zależy ja się wyrobi. Zadzwonią po kościele.
Więcej nie pytałam, bo znów się robiło nieprzyjemnie.
W I Święto ubrałam dziecko i w południe wyszłam na 1,5 godzinny spacer. Przed 14:00 Siostra zadzwoniła do męża, że będą za godzinę. Przyjechali o 14:45. Mąż szczęśliwy, ja mniej. W takich sytuacjach mam przekonanie, ze Siostra męża planuje moje Święta.
Jak widzicie sprawę? Ustalać – nie ustalać? Jak mam się zachować? Czuję się skołowana.


    • pani.mysz Re: No to zadzwoń wcześniej... 26.04.15, 23:34
      Ustalać. Z mężem.
      Bo wygląda na to, że Ty masz problem a mąż nie, więc najpierw musicie pomiędzy sobą ustalić jak wolicie żeby było.
      • minniemouse Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 01:15
        kaja_14 napisała:

        Ja: To się dowiedz, bardzo Cię proszę.
        Po kilku dniach.
        M: Siostra przyjedzie w I Święto po Kościele
        Ja: Ok. Po Kościele czyli o której?
        M: Nie wiem. Po kościele! Tyle mi powiedziała.
        M się zdenerwował i ponownie zadzwonił do Siostry.
        M. Ona jeszcze nie wie…. Zależy ja się wyrobi. Zadzwonią po kościele.
        Więcej nie pytałam, bo znów się robiło nieprzyjemnie.

        Chce się jeszcze umówić z Nowakami i Wiśniewskim. Musze to wiedzieć, bo Nowaki i Wiśniewscy czekają na moją odpowiedź.


        Po pierwsze to nie bardzo pojmuje czemu sama z siostra nie porozmawiasz?
        Drugie, skoro jeszcze byli zaproszeni Nowakowie i Wisniewscy, to czemu
        nie zaprosilas takze siostry na ten sam dzien i godzine, nie rozumiem?
        w takim ukladzie to rzeczywscie siotra planuje ci swieta, ale to tylko dlatego ze ty jej na to pozwalasz.
        Siostra nie siostra, gosci zaprasza sie na konkretny dzien i godzine, i oni maja sie dostosowac.
        To jej sprawa jak sobie zaplanuje kosciol i czynnosci gospodarcze w domu po,
        aby zdazyc do ciebie na obiad - jesli cos jej nie pasuje i narzeka ze nie zdazy, to po prostu jest niewychowana.

        Tak samo z tym niedzielnym wyjsciem - zapraszasz na urodziny na konretny dzien, i koniec.
        mezowi mowisz - zapros siostre na sobote na 12 na urodzinowy lunch - niedziele spedzamy dzien razem,
        bron boze abys kogos zaprosil bo ci kark skrece wink

        Powinnas popracowac nad swoja asertywnoscia i nauczyc sie organizowac sobie czas. zawczasu!
        Naucz sie tez lepiej sie komunikowac z ludzmi a przede wszystkim z mezem.

        Minnie
    • agulha Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 03:17
      Bardzo dobrze Cię rozumiem. Kiedy była dzieckiem, moi rodzice mieli znajomych z córką prawie w moim wieku - powiedzmy Kowalskich. Bardzo lubiłam, kiedy nasze rodziny się spotykały, i bardzo lubiłam bawić się z Ewą. Ale dość często oni rozwalali nam niedzielę (wtedy nie było wolnych sobót), bo było hasło: "Kowalscy może wpadną". Nawet tu nie chodziło o jakieś przygotowania jadła i napoju, ale taka zapowiedź, że ktoś "może wpadnie", uniemożliwiała nam jakiekolwiek wyjście (a moi rodzice bardzo czynnie i fajnie organizowali mi czas w dni wolne, chodzili ze mną w różne ciekawe dla dziecka miejsca, na imprezy typu festyny itp.).
      Być może siostra nie rozumie i nie chce zrozumieć, że mimo, że macie małe dziecko, nie siedzicie cały czas w domu i nie chcecie tak siedzieć, oraz że macie również inne kontakty towarzyskie. I że to nie jest tak, że ona ma mieć swobodę ("kiedy się wyrobi" - a cóż takiego jej przeszkadza w pierwszy dzień świąt w dokładnym zaplanowaniu z góry, że pójdą do kościoła na 10 albo na 12?), a Wy macie warować i czekać na nich.
    • bo1 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 08:41
      To nie może być tak, że gościowi zostawia się całkowitą swobodę w dysponowaniu czasem gospodarza. Skoro gospodarz zaprasza, to i gospodarz proponuje dzień i godzinę. Owszem, gość może negocjować, jeśli coś mu nie pasuje, może też poprosić o czas do namysłu (ten czas powinien być ściśle określony), ale ostatecznie o terminie wizyty decyduje zapraszający. Jeśli gość w stosownym czasie nie umie lub nie chce potwierdzić swojej wizyty, trzeba mu wyraźnie, acz oczywiście grzecznie oznajmić, że w takim razie spotkacie się kiedy indziej. Wierz mi, że bardzo szybko goście ze skłonnością do manipulowania cudzym czasem przyswajają nowe zasady. Mężowi trzeba szczerze i spokojnie powiedzieć, że taki tryb zapraszania, jaki on prezentuje, dezorganizuje Wam życie, i że się na to nie godzisz. Albo zacznie zapraszać na Waszych warunkach, albo sama całkowicie przejmij od niego zapraszanie Waszych gości z jego siostrą włącznie.
    • aga.doris Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 08:41
      Wiesz co, na miejscu tej Twojej szwagierki już dawno by mnie szlag jasny trafił. Czy ona nie ma własnego domu, wystarczająco dużo własnych spraw, żeby jeszcze musiała się zajmować Twoimi, ustalać Wam harmonogramy rodzinnych uroczystości i jeszcze potem patrzeć na Twoją niezadowoloną i skwaszoną minę? W końcu, to że jesteś nieporadną panią domu to nie powód aby swoimi obowiązkami obciążać rodzinę i jeszcze strzelać im fochawink Ogarnij się kobieto!
      • kora3 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 09:17
        Chyba zartujesz Agosad
        Mam nadzieję, ze zartujesz
        • aga.doris Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 09:27
          Oczywiście, że żartuję, a raczej staram się pokazać autorce absurd całej sytuacji, gdy gości nie zaprasza się na konkretny dzień i godzinę tylko oczekuje się że to oni ustalą NAM GOSPODARZOM imprezy jej czas i przebieg. Absurdalne w każdym calu i niezgodne z sv.
          • kora3 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 10:26
            Kamień spadł i z serca smile
            Wiesz, takie umawianie się w bliskich kontaktach przechodzi, tylko wówczas, gdy obie strony to akceptują i zadnej nie rozwala to całego dnia.
            ja sama mam czasem takie sytucje - np. nigdzie się nie wybieram i wiem, ze będę w domu, to nie przeszkadza mi, że np. kumpela "się zapowie" "A to wpadnę miedzy 18, a 20"
      • kaja_14 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 13:55
        aga,doris.... nie uważam się za nieporadną... A szlag mnie mnie trafia w każde święta. Dlatego zaczęłam watek, niestety zwątpiłam w swój rozsądek. A za " Ogarnij się kobieto! bardzo dziękuję. smile
        • mallard Kaja! 28.04.15, 14:29
          Nie masz widzę w zwyczaju czytać wszystkiego, bo gdybyś miała, do doczytałabyś, ze aga.doris żartuje.
          A dla Ciebie aga.doris nauczka, że nie ze wszystkimi się da. wink
    • annthonka Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 09:06
      Najpierw porozmawiaj z mężem, bo jemu najwyraźniej taka sytuacja nie przeszkadza.

      A następnym razem nie korzystaj z pośrednictwa męża, tylko dzwoń do szwagierki sama i zapraszaj na konkretny dzień i godzinę.

      Musisz wykazać trochę stanowczości, bo na razie rzeczywiście pozwalasz na to, żeby szwagierka planowała Ci święta.
    • kora3 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 09:15
      Siostra męża zachowuje się niefajnie, ale być może wynika to z jej niewiedzy o fakcie, ze Tobie takie coś przeszkadza. Problem tkwi w tym, że nie umiesz asertywnie wyznaczyć po prostu godziny wizyty, nie porozumiewasz się z nią bezpośrednio (tylko za pośrednictwem meza, dla którego brak precyzji w temacie nie stanowi problemu). Być może siostra i maz sa ze swego rodzinnego domu tak nauczeni, jak praktykują, dlatego nie widza w tym problemu. Ty widzisz i powinnaś z tym cos zrobić...Co? ZAPASZAC na konkretny dzień i godzine - samodzielnie!
      • aqua48 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 10:16
        Siostrę męża zapraszaj na konkretny dzień i godzinę. a jeśli jej to nie odpowiada, nie zdąży, nie przyjdzie, to trudno. Spotkacie się przy innej okazji. Nie może to być absolutnie powodem do rezygnacji z TWOICH planów.
      • kaja_14 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 21:33
        Siostra męża zachowuje się niefajnie, ale być może wynika to z jej niewiedzy o fakcie, ze Tobie takie coś przeszkadza. Problem tkwi w tym, że nie umiesz asertywnie wyznaczyć po prostu godziny wizyty - Tłumaczyłam to mężowi, ze nie może być tak, my czekamy na Siostrę/ na jej odwiedziny tak jak jej pasuje. Wręcz się na to nie zgadzam! Mąż faktycznie, nie bardzo rozumie o co mi chodzi, a nawet zarzuca mi wszystko co najgorsze, łącznie z tym, ze oczekuję aby zerwał kontakty z siostra.
        Próbowałam rozmawiać z siostrą męża - dokładnie w tym duchu, jak napisałyście. Próbowałam tłumaczyć, ze chcemy się z nimi spotykać, ale mamy tez inne plany i chcemy to wszystko razem połączyć , to usłyszałam: ale nami nie musicie się przejmować/ nie musimy się spotykać.

        Najchętniej załatwiałabym sprawę - składając telefonicznie życzenia. Rzecz jeszcze jest taka, że jest 2 siostrzeńców/ jeden z nich jest chrześniakiem męża. Natomiast Siostra jest matką chrzestną naszego Smyka. Wiem, że mężowi bardzo zależy na kontaktach i spotkaniach z Siostrą. Mnie już nie. Jestem tą sytuacją zmęczona. Mąż mnie obwinia o wszelkie zło, że wystraszyłam Siostrę, i ona boi się do nas przyjeżdżać. Jedna wielka bzdura.
        Pytacie dlaczego mąż ustala cokolwiek z siostrą, a nie ja....
        Ano wyszło jakoś tak, że po jakiejś (konkretnej) sytuacji /rozmowie szwagierka zaczęła omijać moją osobę....
        Parę miesięcy po ślubie szwagierka poprosiła mojego męża o pożyczenie pewnej kwoty. Po jakimś czasie zapytałam męża czy ustalił termin zwrotu. A on, ze nie. Zauważył jednak, że na jego konto wpłynęła jakś kwota, to pewnie część z tego co pożyczaliśmy Siostrze. Poprosiłam więc męża, aby porozmawiał z Siostrą, ustalił termin zwrotu pieniędzy w jednym kawałku. Było to dla mnie szokujące, że ktoś decyduje o moich pieniądzach. Dwa dni po tej rozmowie rozmowie w naszych zawitała Siostra. Potwierdziła, ze wpłaciła część pieniędzy na konto brata. I bardzo się zdziwiła, że ja chcę ustalenia terminu i zwrotu reszty w jednym kawałku. Przypomniała, że brat też jej jakieś pieniądze zwracał przez trzy lata i było ok. Odparłam, że to było przed naszym ślubem, a teraz jesteśmy po ślubie i pieniądze pożyczaliśmy z naszej małżeńskiej kasy. A ja nie zgadzam się, aby ktoś decydował o moich pieniądzach. Szwagierka wzruszyła ramionami i oświadczyła, że skro tak, to nie będziemy sobie pożyczać pieniędzy. (jakbym od niej kiedykolwiek pożyczała.....).
        Potem, to już wiadomo..... zaczęły się różne sprawy i sytuacje nawarstwiać.....
        • annthonka Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 21:47
          Mam wrażenie, że to nie jest problem z zakresu sv, ale relacji w rodzinie.

          Nadal uważam, że najlepszym rozwiązeniem byłoby, gdybyś to Ty zadzwoniła bezpośrednio do szwagierki z informacją "Kasiu zapraszamy Was na obiad z okazji urodzin Pawełka w sobotę o 14." Na ewentualne gadki o tym, że nie wiedzą dokładnie, o której będą mogli i że zadzwonią przed przyjazdem odpowiadać, że wszyscy są zaproszeni na 14 i że o tej godzinie będzie obiad.
          Jeżeli nie zaczniesz być stanowcza, to Ci szwagierka z twoim mężem do reszty wejdą na głowę sad .
        • aqua48 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 22:26
          kaja_14 napisała:

          > Mąż faktycznie, nie bardzo rozumie o co mi chodzi, a nawet
          > zarzuca mi wszystko co najgorsze, łącznie z tym, ze oczekuję aby zerwał kontakt
          > y z siostra.

          Pozostaw wobec tego męża samego - niech przyjmuje siostrę wtedy kiedy oboje mają chęć i czas, a Ty mów, że bardzo Ci przykro, ale już wcześniej sobie zaplanowałaś inaczej dzień i ponieważ jego siostra nie potrafi się określić, zebrać, zorganizować tak aby ich nie psuć, nie będziesz zmieniać swoich planów.

          > usłyszałam: ale nami nie musicie się prz
          > ejmować/ nie musimy się spotykać.
          > Szwagierka wzruszyła ramionami i oświadczyła, że s
          > kro tak, to nie będziemy sobie pożyczać pieniędzy. (jakbym od niej kiedykolwiek
          > pożyczała.....)

          Siostra męża Cię nie tylko nie szanuje, ale wręcz totalnie nie bierze pod uwagę Twego istnienia jako żony brata. Ignoruj. Puszczaj męża samego z dziećmi do niej. I nie przejmuj się jej wizytami. Nie pytaj też więcej męża czy przyjmie Wasze zaproszenie, czy nie i kiedy. Najwyżej jak pojawi się niezapowiedziana, to nie zastanie Cię/Was w domu.

        • baba67 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 22:42
          I ona sie na Tobie odgrywa bo nie może liczyć na nieoprocentowane pożyczki. Rzeczywiście nie musicie sie spotykać. Brutalnie mówiąc małzenstwo i rodzina sa wazniejsze niz relacje brat siostra. Zapowiedz męzowi ze jeśli będa takie naloty gości przyjmował bedzie sam tjTy będziesz obecna ale palcem nie kiwniesz w kierunku kuchni o ile telefon będzie MNIEJ NIZ 12 godzin przed wizyta. Jesli wiecej to OK, bedziesz pelnilła obowiązki gospodyni. Będzie awantura-no będzie ale jakiś skutek przyniesie.
        • agulha Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 23:32
          Z tą pożyczką, to ja nie do końca (przyznam) rozumiem. Jednocześnie piszesz o Waszej małżeńskiej kasie i o koncie męża. To on ma oddzielne konto? Są małżeństwa, które nie mają rozdzielności majątkowej, ale umawiają się mniej więcej tak, że część pieniędzy idzie do wspólnej puli, a częścią każdy sam dysponuje. Wydaje mi się, że jeżeli ta druga część jest niewielka, a tej wspólnej wystarcza, to czemu nie. Jeżeli w takiej sytuacji mąż pożyczyłby stosunkowo niewielką kwotę ze swojej cząstki siostrze, to byłaby sprawa między nimi. W sumie przecież nawet prawo tak stanowi - zgoda współmałżonka wymagana jest tylko przy większych pożyczkach.
          Jeżeli natomiast pożyczył z Waszych wspólnych pieniędzy (nieważne, na kogo formalnie jest konto) i(lub) pożyczył dużą kwotę, to bezwzględnie decyzję powinniście podejmować oboje. Jeśli nawet siostra poprosiła brata, to on powinien odpowiedzieć: "pogadam z Kają i dam Ci znać".
          Co do zwracania "w jednym kawałku", to ja bym się nie upierała. Może z powodów związanych z dochodami jej jest trudno oddać naraz, może woli coś w rodzaju rat. Przy rozliczeniach gotówkowych byłoby to niebezpieczne (do tej pory mam nieodparte wrażenie, że pewna znajoma nigdy mi nie oddała drugiej części pewnej znacznej pożyczki, chociaż ona twierdzi, że tak). Przy wpłatach na konto można to dokładnie prześledzić. Jeżeli ta kwota nie jest dla Was odjęciem sobie od ust, tylko chwilowym zmniejszeniem zapasów, to ja bym się zgodziła na oddawanie w ratach - aczkolwiek to powinno być ustalone.
          • ann.38 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 23:50
            No faktycznie, jeżeli chodzi o pożyczkę, to może niepotrzebna była ta nieprzyjemna sytuacja. Znowu niedogadanie się Autorki z mężem. Jeżeli mąż pożyczył siostrze i nie narzucił warunków zwrotu, to potem Autorka nie powinna występować z pretensjami do szwagierki, to już trochę za późno. Trzeba było od razu z mężem ustalić warunki. Jak pożyczam siostrze pieniądze to albo uzgadniam z mężem albo nie, ale nie wyobrażam sobie, że mąż zaczepia moją siostrę w sprawie tych pieniędzy i żąda zwrotu w okreslonym terminie, chociaż wczesniej nie było postawionego takiego warunku. Ona nie ponosi odpowiedzialności za nasze ew. neporozumienie.
            Ponadto, nawet jeżeli kiedy mąż pożyczał od siostry był sam, a teraz ma żonę i powinien z nią uzgadniać, to jednak ładnie byłoby gdyby Autorka pozwoliła mu odwdzięczyć się siostrze za tamto poratowanie gotówką.
        • minniemouse Re: No to zadzwoń wcześniej... 28.04.15, 00:01
          kaja_14 napisała:

          . Zauważył jednak, że na jego konto wpłynęła jakś kwota, to pewnie część z tego co pożyczaliśmy Siostrze.
          Było to dla mnie szokujące, że ktoś decyduje o moich pieniądzach. Dwa dni po tej rozmowie rozmowie w naszych zawitała Siostra. Potwierdziła, ze wpłaciła część pieniędzy na konto brata. I bardzo się zdziwiła, że ja chcę ustalenia terminu i zwrotu reszty w jednym kawałku.
          Przypomniała, że brat też jej jakieś pieniądze zwracał przez trzy lata i było ok.


          Z jednej strony rozumiem ze chcesz aby dostosowac sie do ciebie, szanowac twoje poglady
          i pamietac ze ty tez sie liczysz. i masz racje.

          Ale z drugiej musisz tez wziac pod uwage iz wychodzac za meza wyszlas nie tylko za jego samego, ale rowniez za jego siostre, brata (jak ma), matke, ojca i reszte rodziny ktorej uczucia i uklady z bratem (czyli twoim mezem) takze sa wazne i dluzsze niz twoje.
          Nie mozesz z dnia na dzien gwaltownie oczekiwac ze tak zzyta rodzina nagle odetnie pepowine od brata, syna i dostosuje sie do twoich nawykow.
          Musisz wprowadzac zmiany stopniowo i spokojnie, inaczej tylko wprowadzisz swary, niechec do ciebie, problemy z mezem.
          Juz zdaje sie, zaczyna sie. nie mowie ze wszystko twoja wina, z pewnoscia zachowanie meza tez ma swoj udzial - ale musisz uwazac i byc dyplomatyczna.
          Np w przypadku oddawania pieniedzy, rozumiem ze wolisz w calosci, ale czy naprawde to takie wazne? moze szwagierce trudno oddac w calosci bo nie ma pieniedzy? moze pozwol na raty? nie wazniejsze aby oddawala na czas i co do grosza?
          Natomiast bezwglednie maz powinien z toba uzgadniac co pozycza, kiedy, komu, ile
          i informowac cie o kazdej oddanej kwocie.
          tak nawiasem, dla mnie to jest nie do pomyslenia aby ktokolwiek poza moim mezem znal namiary na moje konto, ale tu juz wybiegam poza nie swoje sprawy.
          niemniej pozostawiam do rozwazenia...

          Minnie
          • agulha Re: No to zadzwoń wcześniej... 28.04.15, 02:22
            "tak nawiasem, dla mnie to jest nie do pomyslenia aby ktokolwiek poza moim mezem znal namiary na moje konto, ale tu juz wybiegam poza nie swoje sprawy"
            Zastanawiam się, dlaczego niektórzy ludzie mają problem z podawaniem swojego numeru konta? Serio mówię - dlaczego? Spotykam się czasami z taką postawą i zupełnie jej nie rozumiem. Mnie się wydaje, że mając czyjś numer konta jedyne, co mogę zrobić, to je zasilić jakąś ładną sumą. OK być może można uknuć intrygę kryminalną i wpłacić na to konto 2 miliony dolarów z brudnych transakcji, żeby mieć satysfakcję z tego, jak właściciel konta na policji się tłumaczy (??). Jeden raz zdarzyło mi się, że wpłacałam coś koleżance z pracy, ona nie podała mi swojego adresu (bo nie trzeba), a bank na moim wyciągu wydrukował mi ten adres. Powiedziałam jej o tym, żeby wiedziała (ucieszyła się, bo to jej dostarczyło dodatkowego argumentu - właśnie miała zamiar odejść z tego banku).
            Często mi się zdarza robić drobne rozliczenia ze znajomymi przez konto. Czasem nawet wolę, bo zostaje ślad i nie ma potem tego strasznego "czy ja Ci oddałam pieniądze za te dwa dezodoranty, co mi przywiozłaś" - i żadna nie pamięta. Wiele osób publikuje swój numer konta, kiedy wystawia aukcje na Allegro (mówię o osobach prywatnych).
            W pracy raz nam się trafiła taka pani starej daty, powiedzmy wykonawczyni pewnej pracy, która odmawiała podania swojego numeru konta celem przekazania wynagrodzenia, a nasze procedury nie pozwalają na płacenie w gotówce. O jerum pajtasz. Jednocześnie pani była ciężko obrażona, że ma niezapłacone. (W końcu spękała i wyjawiła nam mroczny sekret numeru swojego konta).
            • minniemouse Re: No to zadzwoń wcześniej... 28.04.15, 03:33
              agulha napisała:
              Zastanawiam się, dlaczego niektórzy ludzie mają problem z podawaniem swojego numeru konta? Serio mówię - dlaczego? Spotykam się czasami z taką postawą i zupełnie jej nie rozumiem. Mnie się wydaje, że mając czyjś numer konta jedyne, co mogę zrobić, to je zasilić jakąś ładną sumą.

              Ale po co? to jest twoj numer konta. jak to nie ma znaczenia, to czemu kazdemu nie podasz? podaj tutaj!
              i nie, nie jest wcale takie bezpieczne. dla kogos kto wie jak sie wlamac na konto, wystarczy ten wlasnie numer.

              Minnie
              • beenthere Re: No to zadzwoń wcześniej... 28.04.15, 10:46
                Haha, no jasne. Masz jeszcze jakies teorie spiskowe?
                To tak jakbys sie bala komus podac swoj adres email, bo moga ci sie wlamac do komputera. Podejrzewam, ze jestes starej daty, spytaj sie dzieci lub wnukow jak dzialaja konta i bankowosc, bo troche sie osmieszasz.
              • agulha Re: No to zadzwoń wcześniej... 28.04.15, 11:34
                W kontekście tego wątku, to chyba wiadomo "po co" - po co siostra miała numer konta brata. Ano po to, żeby mu mogła oddawać pieniądze! To może być znacznie wygodniejsze (zwłaszcza w przypadku spłat na raty), niż umawianie się na przekazanie gotówki.
                Owszem, słyszałam, że Jeremy Clarkson opublikował swój numer konta, żeby dowieść, że to bez znaczenia, i że jakiś haker mu się jednak na to konto włamał. Ale my tu nie mówimy o publikowaniu, tylko o okazjonalnym podawaniu tego numeru członkom rodziny lub znajomym.
                Nadmienię ponadto, że kont można mieć kilka. Ja mam w tej chwili cztery, plus rachunek karty kredytowej w piątym banku. Na jednym z tych kont (Inteligo) trzymam niewielką sumę, ot na wypadek, gdybym chciała szybko zapłacić za jakiś mały przedmiot w Allegro, gdyby sprzedający miał konto w PKO, i nie mam limitu debetowego. Mogę ten numer podać każdemu, nawet mało znajomemu, jeśli chciałby mi oddać pieniądze. A potem mogę sobie je przetransferować na inne konto, jeśli zechcę.
    • baba67 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 10:51
      Najprawdopodobniej szwagierka nie czuje że Tobie to przeszkadza, bo w ich rodzinie tak sie właśnie wizyty organizuje-mąż uważa to za naturalne zatem pewnie tak jest.Nie obwiniaj szwagierki tylko siebie-skoro zastałas inaczej wychowana i nie jesteś w stanie zastosować się do zwyczajów rodzin męża (wcale się nie dziwię) to stanowczo wprowadż swoje. Sama sie umawiaj na konkretny termin. NAJWAZNIEJSZE-nie obwiniaj męża ani szwagierki bo oni zastali wychowani inaczej i nie wiedzą o co chodzi.nie robia tgo złośliwie.
    • pastrych Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 14:47
      Przerażające jak skrajnie niedojrzali ludzie, niepotrafiący komunikować się ze sobą w oczywistych sprawach, mają dzieci. Skoro takie sytuacje miały miejsce wcześniej, to trzeba było usiąść i konkretnie uzgodnić, jak się na przyszłość zachowywać, aby uniknąć konfliktów. To chyba oczywiste, chociaż być może nie dla kogoś o mentalności gimnazjalisty.

      Pastrych
      • bene_gesserit Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 18:36
        Przerażające wypowiedzi na forum s-v są istotnie przerażające, zwłaszcza jeśli jawnie gwałcą główne paragrafy kodeksu dobrych manier.
      • mallard Pastrych! 28.04.15, 14:48
        Słuchaj no Pastuch, - język, którym się posługujesz, to język forum "społeczeństwo", "ematka", lub podobnego. Idź tam, jeśli chcesz kogoś koniecznie obrażać, będziesz miał(a?) "godnych" adwersarzy. Tutaj natomiast szanujemy się wzajemnie i zwracamy się do siebie z szacunkiem nawet wtedy, kiedy się nie zgadzamy.
        Понятно?
    • majaa Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 15:16
      Uświadomić męża, że nie akceptujesz sytuacji, w których to goście organizują Wasz czas. Uprzedzić go też, że jeśli nie potrafi ustalić z siostrą konkretów spotkania, to Ty zrobisz to za niego.
    • chris1970 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 15:33
      Ja zwróciłem uwagę na to, że mąż nie ma w ogóle poczucia, że nie żyje sam, a z żoną. Jak się jest samemu, to się odpowiada w swoim imieniu. A tu mamy sytuację, która dotyczy pary, małżeństwa. Mąż powinien się nauczyć, że takie rzeczy należy konsultować z żoną.
      Trzeba mężowi wyjaśnić, aby następnym razem powiedział siostrze, że mamy już plany i muszę skonsultować z żoną.
    • liliawodna222 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 17:45
      Po pierwsze - Ty ustalaj godziny. I się ich trzymaj.
      Po drugie - jak masz jakiekolwiek wątpliwości czy pytania, DZWOŃ do siostry mężą czy tam kogo innego. Nie rozumiem, dlaczego nie możesz Ty zadzwonić.
    • anikssa Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 19:07
      Wydaje mi się, że jako gospodyni domu, która organizuje święta wręcz wypada samej zadzwonić do bliskiej osoby, jaką jest siostra męża i ustalić wspólnie szczegóły spotkania. Twój mąż widać nie rozumie potrzeby konkretniejszego ustalania i planowania, bo to nie na nim spoczywa obowiązek przyjmowania gości pewnie zazwyczaj. Wytłumacz mu to ze swojej perspektywy, ale też musisz zrozumieć, że czasem nie da się uniknąć wizyt zapowiedzianych w ostatniej chwili, albo i całkiem nie zaplanowanych.
      • kaja_14 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 21:37
        ale też musisz zrozumieć, że czasem nie da się uniknąć wizyt zapowiedzianych w ostatniej chwili, albo i całkiem nie zaplanowanych.
        Droga aniksso, ja to rozumiem....
    • koronka2012 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 22:08
      kaja_14 napisała:

      > dniu. Mąż umówił się z nią tak, że jak się zdecyduje, to ma zadzwonić wcześnie
      > j. I po raz kolejny o to wcześniej poszło.

      W ich rodzinie najwidoczniej był i jest inny model relacji. I brutalnie mówiąc - trzeba ich wytresować.

      Jednego możesz być pewna - takie załatwianie sprawy, jak praktykujesz niczego nie załatwi poza narastającą irytacją i kłótniami. Musisz wziąć sprawy w swoje ręce - NIE powierzać ich mężowi - i sterować nimi wg własnego uznania.

      Robi się to tak: nie dopuszcza się do tego, żeby to mąż coś ustalał/przekazywał, tylko zapobiegawczo dzwoni wcześniej i piłuje, żeby usłyszeć KONKRET:
      - cześć Kasiu, w piątek są imieniny X, zapraszamy na 18tą
      - chętnie, ale niestety w piątek nie mogę, może wpadnę w weekend
      - ok (wykazujesz dobrą wolę), to w takim razie w sobotę o 16?
      - jeszcze nie wiem, odezwę się w sobotę
      - Ale Kasiu, (baaardzo miłym tonem) ale skoro nie wiesz, to nie chcę ci krzyżować planów, nie ma sprawy spotkamy się przy innej okazji, żaden problem, to cześć...

      > Inny przykład. Ostatnie Święta….
      > Ja: Kiedy spotykamy się (tzn Ona/Oni wpadają do nas) z Siostrą, I czy II Święto
      > ? I o której? Chce się jeszcze umówić z Nowakami i Wiśniewskim.

      A wystarczyło zadzwonić samej i powiedzieć, że zapraszacie na 1 święto na 15tą, bo na 2 dzień macie już plany...

      Generalnie chodzi o to, żeby w tych ustaleniach mąż nie pośredniczył, a po drugie - żeby drążyć dotąd, aż odpowie czy będzie i o której. Jeśli nie da się - troskliwie proponujesz odwołanie/przełożenie wizyty na bliżej nieokreślony termin.

      Organizację wizyty typu za "pół godziny będziemy" pozostawiłabym mężowi nie kiwając nawet palcem w stronę przygotowań.

      Swoją drogą - rozumiem, że nie przepadasz za szwagierką - radziłabym ze szczerego serca ograniczenie ilości okazji do wizyt, zorganizuj to tak, żeby tobie było wygodnie. U mnie w rodzinie np. nie celebruje się imienin dzieci w żaden sposób.
    • ann.38 Re: No to zadzwoń wcześniej... 27.04.15, 22:49
      Nic nowego nie wymyślę, mogłabym powtórzyć to, co inni napisali. Powinnaś skoncentrować się na rozmowie z mężem. Można się umawiać z takim nieodmówieniem, ale zawsze wtedy trzeba sprecyzować, że ostatecznie potwierdzi np. do 11.00. Bo jeżeli już mąż umówił się tak niekrzystnie dla Waszej rodziny: "to zadzwoń wczesniej"- to niestety, trzeba czekać cały dzień, nie można kombinować, że wg Ciebie "wczesniej", to poprzedzającego dnia czy tego samego dnia rano. Dziwaczne naprawdę, że oczekiwanie, że gość przyjdzie tak, jak jest zaproszony albo nawet sam wybierze czas odwiedzin, ale łaskawie poinformuje gospodarzy, kiedy ten moment nastąpi, to jest straszenie gościa...
    • bidaazpiszczy Re: No to zadzwoń wcześniej... 05.05.15, 11:58
      ja mialam bardzo podobne sytuacje, w tej samej konstelacji rodzinnej- siostra meza. Rowniez mialam male dziecko I doskonale Cie rozumiem. Przyjmuje, ze chcesz dla wszystkich dobrze, a wychodzi na to, ze sama jestes niezadowolona. Wbrew pozorom rozwiazanie jest prozaicznie proste. Zapros szwagierke na okreslona godzine I powiedz przy mezu , wprost, stanowczo I grzecznie ze nie odpowiada Ci ich "wpadanie z niezapowiedzianymi wizytami", bo choc chetnie ich widujesz, masz rowniez wlasne plany.

      W nasszym przypadku, zajelo jej to nieco czasu, jednak nie mogla mi zarzucic nieuprzejmosci, czy braku manier, jesli stojac w moich drzwiach, nie zostala zaproszona do wejscia, bo ja akurat wychodzilam. Pare razy wyszedl z tego calkiem przyjemny wspolny spacer.

      I nie nakrecja sie, bo szkodzisz tylko samej sobie.
      Powodzenia.
    • kaja_14 Re: No to zadzwoń wcześniej... 06.05.15, 13:10
      Kochani, bardzo Wam dziękuję z wszystkie posty, głosy i wypowiedzi, a nawet gotowe instrukcje. Wszystko przeczytałam, mam sporo przemyśleń na przyszłość
      Bardzo Wam dziękuję. Pozdrawiam serdecznie. .
      • minniemouse Re: No to zadzwoń wcześniej... 07.05.15, 03:12
        Prosze bardzo, mam nadzieje ze cos okazalo sie pomocne,
        i milo nam bedzie jak kiedys dasz znac jak sobie dalej radzisz : )
        Powodzenia smile

        Minnie
    • czoklitka Re: No to zadzwoń wcześniej... 11.05.15, 14:22
      twardo ustalać
Inne wątki na temat:
Pełna wersja