Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie

28.04.15, 12:49
Co powiecie na taką sytuację: jest dwoje znajomych, z których jedno - mężczyzna zwierzał się ze swoich kłopotów natury osobistej drugiemu - kobiecie i prosił o rady. Rady te uzyskiwał. Rzecz działa się w 4 oczy i kobieta nigdy na ten temat nie wypowiadała się w towarzystwie także wówczas gdy jasnym się stało, ze pan sprawami tymi dzielił się nie tylko z nią.
Kobieta swoimi prywatnymi sprawami z tym panem się nie dzieliła i nie dzieli. Inna rzecz, ze takich problemów jak pan nie ma, a to co dzieje się w jej życiu osobistym nie stanowi dla niej problemu. Mimo to pan wypowiadał się już kilkukrotnie na temat jej prywatnych spraw w znanym obojgu towarzystwie - zawsze pod jej nieobecność. Nie w formie klasycznego obmawiania, tylko hmmm wyrazajac troskę o nia (gdzie nie ma powodu przyp. Korci). Pani sę dowiedziała, na osobnosci zwróciła panu uwagę, że nie zyczy sobie takich zachowań. Niestety one nadal się powtarzają. Pani już traci cierpliwość i rozważa zwrócenie uwagi panu przy innych, tych do których kieruje swe pełne troski ehmm uwagi na jej temat. Co myślicie? Powinna?
Jeśli dla kogoś to byłyby ważne szczegóły to pa i pani znają się dość długo, ale niezbyt intensywnie, nigdy nie byli parą, ani żadne z nich nie wykazywało takiej inicjatywy.
PS. Ja uważam, ze w tej sytuacji pani może zwrócić uwagę panu publicznie.
    • mim_maior Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 28.04.15, 13:09
      Ja tu nie widzę problemu. Pani powinna ignorować takie zachowanie - nie ma niczego złego ani niewłaściwego w publicznym wyrażaniu troski o kogoś (nawet gdy nie ma do tego żadnego powodu). O ile nie rozpowszechnia się przy tym nieprawdziwych i szkalujących informacji.
    • mocno.zdziwiona Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 28.04.15, 14:35
      Nie wydaje mi się żeby grzecznym było publiczne zwracanie panu uwagi. To coś jak karcenie ucznia przy całej klasie. Na miejscu tej pani zwyczajnie przestałabym omawiać jakiekolwiek sprawy osobiste z posiadaczem długiego jęzora. A jeśli padłoby pytanie z jego strony o moją nadzyczajną milkliwość i dyskrecję, podałabym bez owijania w bawełnę i w cztery oczy jej powód. Czyli papla jesteś, to nic więcej Ci nie powiem.
      • shmu Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 28.04.15, 16:25
        Z tego, co pisze Kora, pani wlasnie nie dzieli sie z panem swoimi prywatnymi sprawami, wiec pan je omawia na podstawie obserwacji i zaslyszanych informacji od innych. Ja bym mu nie zwracala uwagi publicznie, bo wprowadzi to kwasy i niewygodna sytuacje dla innych. Natomiast zapytalabym go, co nim kieruje, kiedy sie wypowiada publicynie na tematy zwiazane ze mna i dlaczego nie zastosowal sie do mojej prosby zaprzestania tego typu rzeczy.
        Moze on sie rzeczywiscie martwi, wiec moze zapewnienie go, ze nie ma o co i wlasciwie to jedyne zmartwienie pani, to to, ze pan sie publicznie martwi... smile

        Kwestia jest taka, ze najlepsza rozrywka to zawsze rozmowa o problemach innych, niestety, i pan pewnie z tego powodu to praktykuje...
        • bene_gesserit Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 28.04.15, 21:16
          shmu napisała:

          > innych. Ja bym mu nie zwracala uwagi publicznie, bo wprowadzi to kwasy i niewy
          > godna sytuacje dla innych. Natomiast zapytalabym go, co nim kieruje, kiedy sie
          > wypowiada publicynie na tematy zwiazane ze mna i dlaczego nie zastosowal sie do
          > mojej prosby zaprzestania tego typu rzeczy.

          Właśnie właśnie. Jeśli on się jej zwierza, to na jakimś poziomie są blisko, więc dlaczego nie mieliby otwarcie porozmawiac o częsci swojej relacji?

          > Moze on sie rzeczywiscie martwi, wiec moze zapewnienie go, ze nie ma o co i wla
          > sciwie to jedyne zmartwienie pani, to to, ze pan sie publicznie martwi... smile
          >
          > Kwestia jest taka, ze najlepsza rozrywka to zawsze rozmowa o problemach innych,
          > niestety, i pan pewnie z tego powodu to praktykuje...

          O, powodow może być mnóstwo. Sęk w tym, żeby on sobie uświadomił, który to z nich, bo o co zakład, ze nie do końca (albo wcale) sobie z niego zdaje sprawę.
      • kora3 Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 02.05.15, 19:58
        Pani żadnych osobistych spraw z tym typem nie omawia
    • pani.mysz Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 28.04.15, 19:04
      Skąd pan miała na temat pani te prywatne informacje, którymi się dzielił pod jej nieobecność?
      Od pani?
      Jeśli tak to na miejscu pani przestałabym panu mówić cokolwiek. Tak dosłownie.
      I wyjaśniła przyczynę gdyby pytał, w cztery oczy.
      • aqua48 Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 28.04.15, 19:25
        Skoro pani się nie zwierza panu, to pan te informacje czerpie z..wyobraźni? Jeśli tak to jest zwykłym plotkarzem. Takich osób nie ma najmniejszego sensu "poprawiać" ani pouczać. Nie mówiąc o tym, że jest to z punktu widzenia s-v niewłaściwe. Nie utrzymuje się po prostu z nimi kontaktów, a wszelkie doniesienia od życzliwych co taki pan mówił za plecami należy kwitować pobłażliwym uśmiechem i wzruszeniem ramion ewentualnie zdziwieniem - no popatrz, "dobrze poinformowany" lepiej wie co się u mnie dzieje niż ja sama.
        • pani.mysz Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 29.04.15, 00:09
          A ja pisałam coś o poprawianiu lub pouczaniu? Bo nie wydaje mi się.
          • minniemouse Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 29.04.15, 22:22
            Akurat zgadzam sie z Aqua.
            Zwracanie panu uwagi w towarzystwie aby na 'nasz' temat nie rozmawiac,
            to jest w pewnym sensie pouczanie.

            Jesli nie zyczymy sobie rozpowszechniania o nas informacji to nie zwierzajamy sie, nikomu, nigdy. No, moze lekarzowi, prawnikowi wink
            Nie mamy wplywu na to, co ktos o nas publicznie mowi.
            Pani nie ma racji zadajac aby znajomy o niej nie rozmawial, bo on ma do tego swiete prawo-
            czyli mowic o czym tylko zapragnie - bo jest wolnosc slowa.
            Jedynie w przypadku gdyby szkalowal jej dobre imie to ma prawo zaprotestowac i zazadac
            zaprzestania, ale on zdaje sie tego akurat nie robi.

            Minnie
            • kora3 Moje panie - apel 02.05.15, 20:08
              Apeluję o uważne czytanie - w 1 poście napisałam wyraźnie: to pan się zwierzał pani , a nie ona jemu. Skad pan czerpie informacje? Z obserwacji po prostu. To, że pani się panu nie zwierza nie oznacza, że się ukrywasmile Zatem pan ma okazję np. widywać ją z jej nowym partnerem i to właśnie "troskliwie" komentuje. Cudzysłów zamierzony - ani sytuacja pani, ani ów człowiek u jej boku nie wymagają niczyjej troski.
              Racja, ze każdy może mówić sobie co chce- ale czy Wam np. byłoby miło, gdyby obcy facet wyrazał "troskę" o Was w ten sposób, że np. mówiłby "Minnie to taka fajna kobieta, nie powinna spotykać się z X, bo jest dla niej za stary" np. ? Mnie by miło nie było i nie zyczyłabym sobie takiej "troski"
              • aqua48 Re: Moje panie - apel 03.05.15, 20:56
                kora3 napisała:

                > pan ma okazję np. widywać ją z jej nowym partnerem i to właśnie "troskliwie" komentuje
                > czy Wam np. byłoby miło, gdyby ob
                > cy facet wyrazał "troskę" o Was w ten sposób, że np. mówiłby "Minnie to taka fa
                > jna kobieta, nie powinna spotykać się z X, bo jest dla niej za stary"

                To opinia tego pana. Ma prawo ją mieć i wyrażać jeśli ktoś chce tego słuchać. Ktoś z boku może stwierdzać, np, że ubieram się nieodpowiednio, że mój mąż do mnie kompletnie nie pasuje, czy że jego zdaniem powinnam to czy tamto. To nie ma żadnego wpływu na moje życie, podejmowane przeze mnie decyzje czy cokolwiek. Takie "obserwacje" opatrzone komentarzami mnie nie obchodzą i nie mam zwyczaju ani w nie ingerować, ani ich korygować. Jeśli przypadkiem do mnie odchodzą wzruszam ramionami mówiąc: czego to ludzie nie wymyślą jak się nudzą.
                A słyszałam już takich opinii wiele smile
                • kora3 Re: Moje panie - apel 04.05.15, 01:55
                  Aqule nie rozmawiamy o TOBIE też. Ja również opinie niebliskich osób na mój temat mam w powazaniusmile , acz gdyby były nagminne jak u pana w stos. do życia wspomnianej pani to zwróciłabym uwagę, najpierw w 4 ozy, a gdyby nie pomogło - publicznie. Nie chodzi to, ze ktoś koniecznie się nimi przejmuje, a o to, ze nie mamy żadnego także wynikającego z SV obowiązku tolerować nie pasującego nam zachowania innych szczególnie gdy jest wymierzone w nas (acz nie tylko w tej sytuacji).
                  To co pan robi jest zwyczajnym obmawianiem zawoalowanym tzw. "troską" psu na bude potrzebną nawiasem mówiąc.
                  Podobnie jak w przypadku pani położnej i ciężarnej - nie ma znaczenia, czy mowienie o czyms komus obiektywnie zaszodziło, czy było nawet tylko niemiłe. Nie ma znaczenia nawet czy obchodzi te osobę - tak się nie robi i tyle.
                  • minniemouse Re: Moje panie - apel 04.05.15, 10:07
                    Pytam - czy podczas tego obmawiania on te pania szkaluje, podaje jakies nieprawdziwe
                    o niej fakty? np ze puszcza sie z mlodym Y gdy oficjalnie widuje sie ja z tym X,
                    ze X, Y i ona lubia 'te rzeczy' razem, kto to widzial?

                    jesli nie, to sorry ale domniemania, dospiewywania, i obmawianie jest dozwolone z tytulu wolnosci slowa.

                    Polozna i ciezarna to zupelnie inna sprawa. tam bylo zlamanie prawdziwej tajemnicy zawodowej a tu jakies glupie plotki. brak tu proprocji, Koro.

                    Minnie
                    • kora3 Re: Moje panie - apel 04.05.15, 11:24
                      Minnie plotki TAKZE mogą komus obiektywnie zaszkodzić nawet gdy ten kto je rozpuszcza nie łamie tajemnicy zawodowej. lotki także mogą być przedmiotem sprawy karnej np. z art. 212 kk (zniesławienie) czy też cywilnej np. o naruszenie dóbr osobistych - wiec nie jest to tak, że plotki traktuje się kodeksowo jako nic takiego smile
                      • aqua48 Re: Moje panie - apel 04.05.15, 12:21
                        kora3 napisała:

                        > Minnie plotki TAKZE mogą komus obiektywnie zaszkodzić nawet gdy ten kto je rozp
                        > uszcza nie łamie tajemnicy zawodowej. lotki także mogą być przedmiotem sprawy k
                        > arnej np. z art. 212 kk (zniesławienie) czy też cywilnej np. o naruszenie dóbr
                        > osobistych - wiec nie jest to tak, że plotki traktuje się kodeksowo jako nic ta
                        > kiego smile

                        Koro zdecyduj się wreszcie czy w tej sytuacji chodzi o rozpuszczanie plotek - czyli nieprawdziwych (typu: pani X kupiła dom za ukradzione pieniądze), a zdecydowanie szkodliwych czy szkalujących informacji, czy o wygłaszanie opinii i komentarzy ( np. pani X nie powinna nosić zielonych kapeluszy bo wygląda w nich jak żaba Kermit), bo to duża różnica. Pierwsze jest karalne, drugie nie.
                        • kora3 Re: Moje panie - apel 04.05.15, 13:17
                          Aquo, to, ze cos nie jest KARALNE - czyli nie reguluje tego kk, nie oznacza, że nie grozi za to nic. Grozi smile - np. zobowiązane do przeproszenia, nawiazka na rzecz poszkodowanego albo wskazanej przezeń instytucji smile Naruszenie dóbr osobistych podlega regulacji kc i tu jeśli pełnione sa trzy przesłanki (dobro o jakim mowa istniało, zostało naruszone i zostało naruszone bezprawnie) można spokojnie wygrać smile Prawo do prywatności, godności i dobrego imienia są dobrami osobistymi Aquo. Naruszanie ich jest bezprawne smile
                          • aqua48 Re: Moje panie - apel 04.05.15, 13:42
                            kora3 napisała:

                            > Aquo, to, ze cos nie jest KARALNE - czyli nie reguluje tego kk, nie oznacza, ż
                            > e nie grozi za to nic. Grozi smile - np. zobowiązane do przeproszenia, nawiazka na
                            > rzecz poszkodowanego albo wskazanej przezeń instytucji smile Naruszenie dóbr osob
                            > istych podlega regulacji kc i tu jeśli pełnione sa trzy przesłanki (dobro o jak
                            > im mowa istniało, zostało naruszone i zostało naruszone bezprawnie) można spoko
                            > jnie wygrać smile Prawo do prywatności, godności i dobrego imienia są dobrami osob
                            > istymi Aquo. Naruszanie ich jest bezprawne smile

                            Koro, cóż wobec tego stoi na przeszkodzie, aby pani z tego wątku zwróciła się odpowiednich instytucji ze skargą skoro działania pana uważa za tak groźne i naruszające jej godność jak opisałaś?
                            • kora3 Re: Moje panie - apel 05.05.15, 07:55
                              Nie wszystkim trzeba za zaraz do sadu Minnie smile - ja tylko uświadamiałam, ze można smile
                              • minniemouse Re: Moje panie - apel 06.05.15, 07:17
                                Wybacz Koro, ale kompletnie sensu nie widze w tym co napisalas?

                                Minnie
                      • minniemouse Re: Moje panie - apel 04.05.15, 23:22
                        Minnie plotki TAKZE mogą komus obiektywnie zaszkodzić nawet gdy ten kto je rozpuszcza nie łamie tajemnicy zawodowej

                        ale JAKIE plotki? czy mozesz powiedziec jasno, tak czy nie, czy ten pan opowiada nieprawdziwe rzeczy o tej pani - juz trzeci raz sie pytam.

                        Minnie
                        • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 08:19
                          Minnie - wyjaśniłam Ci już. Mam wrazenie, że nie pojmujesz. Zresztą nie tylko Ty - np. piszecie, ze coś jest "karalne" smile Karalne jest tylko to, co podlega karze , jak sama nawa wskazuje zresztą smile czyli jest regulowane przez kodeks karny, albo wykroczeń.
                          Ale poza tym jest cała gama zachowań niezgodnych z normą współżycia społecznego, które nie są regulowane przez ww. kodeksy, za to są regulowane np. kodeksem cywilnym. Do takich zachowań należy naruszenie dóbr osobistych . Prawo do prywatności jest dobrem osobistym Minnie. I naruszyć je można także mówiąc o kimś rzeczy prawdziwe obiektywnie, czy subiektywnie. Wówczas, gdy sprawy te mówiącego nie dotyczą, a obmawiany nie życzy sobie takich opinii. I tyle.
                          Nie znaczy to, e zaraz każdy leci z tym do sadu, bo tak nie jest, ale znaczy to, że wyrazanie opinii na temat czyjegoś życia bez zachęty tego kogoś a także komentowanie go jest niezgodne z norma społeczną.
                          Nie ma Minnie znaczenia, czy to co ktoś mowi polega na prawdzie, czy nie.
                          W innym wątku rozmawiamy o poloznej i o zlamaniu przez nią tajemnicy zawodowej. Jesteś tam przekonana, że połozna zachowała si nagannie i Twoje przekonanie jest SŁUSZNE.
                          Tylko ze gdyby ta pani nie była położną w gabinecie, tylko sąsiadką ciężarnej, która przypadkiem podsłuchała rozmowę np. jej z matką na klatce schodowej i niej dowiedziała się i ciąży, to gadając o tym nie zlamalaby tajemnicy zawodowej, natomiast zlamalaby NORME społeczną. Plotkowałaby, choć ciąza jest faktem- zatem informacja jest prawdziwa! Naprawdę tego nie dostrzegasz?
                          • aqua48 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 09:34
                            kora3 napisała:

                            >Karalne jest tylko to, co podlega ka
                            > rze, czyli jest regulowane przez kodeks karny, albo wykroczeń.
                            > Ale poza tym jest cała gama zachowań niezgodnych z normą współżycia społecznego

                            Ale w przypadku takich zachowań nie pouczamy tylko separujemy się od ich wykonawców.

                            > Do takich zachowań należy naruszenie dóbr osobistych . Prawo do
                            > prywatności jest dobrem osobistym Minnie. I naruszyć je można także mówiąc o k
                            > imś rzeczy prawdziwe obiektywnie, czy subiektywnie.

                            Tyle, że opowieści typu: "ta pani nie powinna chodzić w zielonym bo jej w tym fatalnie, a poza tym nadszedł dla nie czas, aby wymieniła meble w kuchni bo są już niemodne", nie naruszają dóbr osobistych. Są jedynie opiniami i komentarzami, których tworzenie absolutnie nie zależy od zgody osoby w ten sposób opisywanej...

                            > wyrazanie opinii na temat czyjegoś życia bez zachęty tego kogoś a także ko
                            > mentowanie go jest niezgodne z norma społeczną.
                            > Nie ma Minnie znaczenia, czy to co ktoś mowi polega na prawdzie, czy nie.

                            Mylisz się Koro, ma znaczenie czy to są tylko cudze opinie, czy rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji mogących komuś szkodzić.


                            > W innym wątku rozmawiamy o poloznej i o zlamaniu przez nią tajemnicy zawodowej

                            > Tylko ze gdyby ta pani była sąsiadką ciężarnej,
                            > która przypadkiem podsłuchała rozmowę to gadając o tym nie zlamalaby tajemnicy zawodowej, natomiast zlamalaby NORME społeczną. Plotkowałaby, choć ciąza jest faktem- zatem informacja jest prawdziwa

                            Ale plotkowania Koro nikomu nie jest się w stanie zabronić, tak samo jak nie można zakazać głupoty, braku gustu, mlaskania przy stole, ani pochrząkiwania. I nie ma się wpływu na plotkarzy innego niż nie utrzymywanie z nimi kontaktów. Identycznie jak w przypadku innych uciążliwych i denerwujących dla otoczenia zachowań.
                            • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 09:46
                              aqua48 napisała:
                              >
                              > Ale w przypadku takich zachowań nie pouczamy tylko separujemy się od ich wykona
                              > wców.


                              Pytam Cię w innym poście jak FIZYCZNIE sobie owa separację wyobrazasz i niecierpliwie czekam na instruktaż smile
                              >
                              > Tyle, że opowieści typu: "ta pani nie powinna chodzić w zielonym bo jej w tym f
                              > atalnie, a poza tym nadszedł dla nie czas, aby wymieniła meble w kuchni bo są j
                              > uż niemodne", nie naruszają dóbr osobistych. Są jedynie opiniami i komentarzami
                              > , których tworzenie absolutnie nie zależy od zgody osoby w ten sposób opisywane
                              > j...


                              Mylisz się Aquo smile - prywatność jest obiektywnie dobrem osobistym, podobnie jak dobre imię, godnośc itd. Wygłaszanie uwag mogących w odczuciu obmawianego je naruszyć bez UPRAWNIENIA (np. pytania ze strony zainteresowanego) jest naruszaniem BEZPRAWNYM. Do tego kogo dobro naruszono należy wywiedzenie. ze dobra zostały naruszone oraz co z tego wynikło negatywnego dla powoda, a do sadu ocena czy tak było w istocie.
                              Wcale nie jest prawda, ze negatywne i nieuprawnione opinie o kims, kto sobie ich nie życzy sa tylko komentarzami Aquosmile

                              >
                              > Mylisz się Koro, ma znaczenie czy to są tylko cudze opinie, czy rozpowszechnian
                              > ie nieprawdziwych informacji mogących komuś szkodzić.


                              Aquo - wiem, ze znasz się na wszystkim, ale teraz chyba nie rozgraniczasz zniesławienia regulowanego z kk i naruszenia dóbr osobistych regulowanego z kc.
                              >

                              >
                              > Ale plotkowania Koro nikomu nie jest się w stanie zabronić, tak samo jak nie mo
                              > żna zakazać głupoty, braku gustu, mlaskania przy stole, ani pochrząkiwania. I n
                              > ie ma się wpływu na plotkarzy innego niż nie utrzymywanie z nimi kontaktów. Ide
                              > ntycznie jak w przypadku innych uciążliwych i denerwujących dla otoczenia zacho
                              > wań.


                              Jak wcześniej MYLISZ SIE Aquosmile Plotkowanie JEST naruszeniem dóbr osobistych obmawianego
                              • aqua48 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 09:59
                                kora3 napisała:

                                >jak FIZYCZNIE sobie owa separację wyobrazasz i niecier
                                > pliwie czekam na instruktaż smile

                                Prosto - zrywam kontakty z plotkarzami. Tymi którzy produkują i tymi którzy rozpowszechniają plotki. To działa!

                                > Wygłaszanie uwag mogących w odczuciu obmawianego je n
                                > aruszyć bez UPRAWNIENIA (np. pytania ze strony zainteresowanego) jest naruszani
                                > em BEZPRAWNYM. Do tego kogo dobro naruszono należy wywiedzenie. ze dobra został
                                > y naruszone oraz co z tego wynikło negatywnego dla powoda, a do sadu ocena czy
                                > tak było w istocie.

                                Chcesz kierować do sądu każdego plotkarza? Ależ proszę bardzo, masz takie prawo.

                                > Aquo - wiem, ze znasz się na wszystkim

                                Oho! Jak na założycielkę takiego wątku Koro zadziwiająco dużo WIESZ na mój temat...


                                • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 10:10
                                  aqua48 napisała:
                                  >
                                  > Prosto - zrywam kontakty z plotkarzami. Tymi którzy produkują i tymi którzy roz
                                  > powszechniają plotki. To działa!


                                  Nie wymiguj się - powiedz JAK fizycznie "zrywasz kontakty"smile Nie chodzi mi o to, że powiesz komus kolportującemu plote do ciebie "Ależ mnie to nie interesuje i proszę nie rozmawiajmy o tym", tylko o to jak FIZYCZNIE się separujeszsmile Nie wychodzisz z domu?smile

                                  >
                                  > Chcesz kierować do sądu każdego plotkarza? Ależ proszę bardzo, masz takie praw
                                  > o.



                                  Dobrze wiesz, że nie o to chodzi Aquo smile Nie musisz podawac do sadu, powinnas natomiast wiedzieć, ze to nie są tylko opinie i komentarze, tylko opinie i komentarze NARUSZAJACE DOBRA OSOBISTE

                                  >
                                  > Oho! Jak na założycielkę takiego wątku Koro zadziwiająco dużo WIESZ na mój tema
                                  > t...
                                  >


                                  No tak się starasz przedstawiaćsmile - niemniej skoro już tak zawsze sobie radzisz to nadal czekam na PRAKTYCZNY opis izolowania się od plotkarzy - fizycznie smile
                                  >
                                  • aqua48 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 10:25
                                    kora3 napisała:

                                    > Nie chodzi mi o to, że powiesz komus kolportującemu plote do ciebie "Ależ mnie to nie interesuje i proszę nie rozmawiajmy o tym"

                                    Nie daję okazji do kolportowania plotek.

                                    > Oho! Jak na założycielkę takiego wątku Koro zadziwiająco dużo WIESZ na
                                    > mój temat...

                                    > No tak się starasz przedstawiaćsmile

                                    Nie, Koro to TY co jakiś czas wyskakujesz z (jak dotąd całkowicie błędnymi) przypuszczeniami na mój temat, do snucia których Cię nie uprawniłam. Jest to dla mnie o tyle dziwne, zaskakujące i w pewien sposób zabawne, że inne tego typu zachowania mocno w tym wątku krytykujesz..
                                    • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 10:34
                                      aqua48 napisała: "
                                      >
                                      > Nie daję okazji do kolportowania plotek.


                                      Nie, no faktycznie, zapomniałam , ze ty jesteś idealna. smile i w ogóle....Jak ktoś przypadkowo spotkany zagadnie Cię "A słyszałaś Aquo, że ..." zatykasz uszy i galopem oddalasz się i nawet nie zdążysz usłyszeć, że "jakiś lekarz chce przeszczepić głowę choremu Rosjaninowi" smile

                                      >
                                      > Nie, Koro to TY co jakiś czas wyskakujesz z (jak dotąd całkowicie błędnymi) prz
                                      > ypuszczeniami na mój temat, do snucia których Cię nie uprawniłam. Jest to dla m
                                      > nie o tyle dziwne, zaskakujące i w pewien sposób zabawne, że inne tego typu zac
                                      > howania mocno w tym wątku krytykujesz..


                                      Aquo, ja staram się być szczera smile - zobacz co sama napisałaś - nie dajesz okazji do kolportowania plotek - a jak się "daje okazję"? Przecież nie trzeba dawac - siedzisz z kims na kawie i ktoś zaczyna mówic na temat kogoś nieobecnego... dałaś okazję? No tak, bo siedziałaś i piłaś kawe. Możesz nie wykazać zainteresowania, albo wprost powiedzieć, że nie rozmawiasz i nie sluszchasz o nieobecnych (lepsze - z doświadczenia), ALE jak sama zauważasz nie masz wpływu na zachowanie innych w każdym razie nim na nie jakoś nie zareagujesz. Tymczasem Ty się tak przedstawiasz, że przy Tobie nikt nawet nie smialby zaczać takiego tematu i tu szczerze - nie wierzę w to. No chyba, że masz stałe od dawna wąskie grono znajomych i wszyscy w nim wiedza, że plotek nie słuchasz i słuchać nie chcesz. Jak poznajesz kogos nowego, to ta osoba o tym po prostu NIE WIE i jeśli jest plotkarska, to nawet Ciebie może próbować zaintereswac plotka - dopóki nie zareagujesz oczywiście.
                                      • aqua48 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 10:59
                                        kora3 napisała:

                                        > > Nie daję okazji do kolportowania plotek. [/i]
                                        >
                                        > Nie, no faktycznie, zapomniałam , ze ty jesteś idealna.

                                        Skoro tak uważasz..choć znowu jest to błędne przekonanie.

                                        Jak kto
                                        > ś przypadkowo spotkany zagadnie Cię "A słyszałaś Aquo, że ..." zatykasz uszy i
                                        > galopem oddalasz się i nawet nie zdążysz usłyszeć, że "jakiś lekarz chce przesz
                                        > czepić głowę choremu Rosjaninowi" smile


                                        > > Nie, Koro to TY co jakiś czas wyskakujesz z
                                        > przypuszczeniami na mój temat

                                        > Aquo, ja staram się być szczera smile

                                        Szczerością nazywasz swoje nieuprawnione komentarze i opinie?


                                        - nie dajesz okazji do kolportowania plotek - a jak się "daje okazję"?
                                        > - siedzisz z kims na kawie i ktoś zaczyna mówic na temat kogoś nieobecnego..

                                        Proste - nie podejmuję takiej rozmowy. Zmieniam temat. Mówię, że nie mam ochoty słuchać plotek. A wreszcie mówię: daj spokój, bo jej pypeć na języku wyrośnie, opowiedz lepiej co u Ciebie. Wreszcie, jeśli to nie skutkuje mówię, wybacz, ale musimy kończyć bo mam jeszcze coś załatwienia, a zrobiło się koszmarnie późno i wychodzę. Tak normalnie, fizycznie, zbieram się i wychodzę Koro. A na następny raz nie umawiam się z tą osobą na kawę i pogaduszki jeśli jest ona niereformowalna.

                                        >dałaś okazję? No tak, bo siedziałaś i piłaś kawe.

                                        Tak, jeśli chętnie nadstawiasz ucha, stwarzasz atmosferę do snucia tematu i nie przerywasz natychmiast Koro, to dajesz tym samym okazję.

                                        > Tymczasem Ty się t
                                        > ak przedstawiasz, że przy Tobie nikt nawet nie smialby zaczać takiego tematu

                                        Znowu się mylisz Koro, ja jestem taką osobą, której ludzie, nawet obcy chętnie się zwierzają i czasami uważają, że plotki na temat innych należą do takich zwierzeń. Zdarza mi się wyprowadzać ich z błędu.

                                        > Jak poznajesz kogoś nowego, to ta osoba o tym po prostu NIE WIE.

                                        To się dowiaduje. Bo ja dość szybko reaguję.


                                        • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 13:26
                                          Aquo - nie gniewaj się - jeśli Cie uraziłam, to przepraszam, ale Ty naprawdę czasem tak wybrzmiewasz. Po prostu być może nieświadomie i ni8ezamierzenie, ale ukazujesz siebie, jako osobę której pewne rzeczy nigdy nie dotyczą, bo jesteś ponad to, zawsze zorganizowana, przygotowana i powszechnie wiadomo, że kogo jak kogo, ale Ciebie na niczym nie da się "złapać"...
                                          Piszesz "nie daję okazji do plotek" - tak, jakby plotkarzowi okazja była potrzebna smile Jeśli Cię nie zna i nie wie, że jesteś antyplotkowa, to zapewne okazją będzie zwyczajne spotkanie, na którym np. poznalas tę osobę. Jasne, z własnego doświadczenia wiem, że najlepiej powiedzieć komuś takiemu wprost, że się nie chce rozmawiać, ani słuchac o kims nieobecnym odpowiednim tonem, żeby sobie zapamiętał dobrze. ALE nim powiesz "stwarzasz okazję do plotkowania", bo ....jesteś smile
                                          • aqua48 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 13:41
                                            kora3 napisała:

                                            > u
                                            > kazujesz siebie, jako osobę której pewne rzeczy nigdy nie dotyczą, bo jesteś po
                                            > nad to, zawsze zorganizowana, przygotowana i powszechnie wiadomo, że kogo jak k
                                            > ogo, ale Ciebie na niczym nie da się "złapać"...
                                            > Piszesz "nie daję okazji do plotek" - tak, jakby plotkarzowi okazja była potrze
                                            > bna smile Jeśli Cię nie zna i nie wie, że jesteś antyplotkowa, to zapewne okazją b
                                            > ędzie zwyczajne spotkanie, na którym np. poznalas tę osobę. Jasne, z własnego d
                                            > oświadczenia wiem, że najlepiej powiedzieć komuś takiemu wprost, że się nie chc
                                            > e rozmawiać, ani słuchac o kims nieobecnym odpowiednim tonem, żeby sobie zapami
                                            > ętał dobrze. ALE nim powiesz "stwarzasz okazję do plotkowania", bo ....jesteś :
                                            > )

                                            Ależ Koro, po raz kolejny powtarzam - nie masz na to żadnego wpływu. Jeśli ktoś chce i lubi plotkować to będzie tak czynił, bez żadnej różnicy czy Ci się to podoba, czy nie, czy dasz mu powód, czy nie. W oczy, lub za Twoimi plecami.
                                            Na mój temat chodzi i chodziło swego czasu mnóstwo absurdalnych całkowicie opowieści. Wiem o tym, bo niekiedy część z tego do mnie, tak czy inaczej dochodzi. Jedyne co w takiej sytuacji można zrobić to być ponad to i bardzo, ale to bardzo uważać na kontakty z roznoszącymi takie plotki. Na cudzą konfabulację nie ma rady.

                                            A zorganizowana owszem jestem, taki mam charakter. Reakcji (lub zaniechania reakcji) w wielu konfliktowych sprawach międzyludzkich nauczyło mnie życie i doświadczenie. Natomiast, czy zawsze jestem przygotowana? Nie. I zapewne i mnie można byłoby dość łatwo na rozmaitych drobnych niedociągnięciach i zaniedbaniach "przyłapać". Nigdy tego nie ukrywałam.
                                            • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 14:15
                                              Widzisz Aquo. A mnie doświadczenie nauczyło czegoś innego. Np. tego, by nie udawać ze pada deszcz, gdy ktoś pluje. I nie idzie wcale o jakąs gwałtowną reakcje, czy wielki osobisty ból z plucia, tyko o zasadę.
                                              Plotkarze i intryganci ZAWSZE bazują na tym, że innym jest głupio zwrócić im uwagę oraz nie chcą wsypać informatora. smile
                                              Sama miałam taką osobę w otoczeniu tu już byś nawet Ty nic nie wymyslila, bo była to współpracownica. Nie rozmawiałam z kobitą wcale poza służbowymi sprawami- a ze pracowała w innym dziale wiele ich nie było. Kobieta ta interesowała się życiem każdego i wszystkich obmawiała. Mnie także. Nie, żeby mi to jakoś szkodziło, nie miałam wszak takich spraw, które chciałabym ukrywać, a gdybym miała, to bym ukryla przecież. Ale nie lubię takiej postawy i dla zasady ją tępię. Ale był pewien problem - bo co i rusz ktoś ówił, że tego i tego obmowila, ale prosił o dyskrecje co do źródła. No i tak to hulło, wszyscy iedzieli, ze baba obgaduje, ale nikt jej w oczy nie powiedział ...
                                              Do czasu, aż na jakiejś imprezie poznala moja dobra koleżankę. Tylko, że wiedziała tylko, że my się znamy. No i obsmarowała mnie jak trzeba. Kolezanka mi powtórzyła te rewele - zaytalam, czy mogę powiedzieć plotkarze skad to wiem. Mogła - dziewczyna z nia nie pracował i miała gdzieś, czy tamta się oburzy smile
                                              Poczekałam, aż baba przyjdzie doi kuchni, gdy będzie możliwie najwięcej ludzi i przy nich poinformowałam ja, ze nie zycze sobie by mnie obmawiałasmile Nie, skad ona nie obmawiała! Wprost jej powiedziałam, że kłamie i podałam źródło. Zczeła zaprzeczać, ale moja postawa ośmieliła innych - jak nie obmawia, jak obmawia! Zamkneła się i zaprzestała procederu - w każdym razie nigdy już do mnie żadne jej rewele nie dotarły, a pracowała ze mną jeszcze z 3 lata.
                                              • aqua48 Droga Koro! 06.05.15, 14:33
                                                Koro, mogę Ci poradzić tylko jedno - działaj na podstawie swoich doświadczeń i przekonań jeśli tak dobrze Ci to wychodzi, tylko nie pytaj na forum o zdanie czy to jest zgodne z s-v. Bo nie jest.
                                                Postępowanie zgodnie z zasadami s-v nie zawsze jest tak szybkie i aż tak skuteczne jak "dawanie komuś nauczki", publiczne "zamykanie komuś ust", czy " dobitne udowadnianie, że nie ma racji".

                                                • kora3 Re: Droga Koro! 06.05.15, 14:56
                                                  Aquo - mnie sprawa tu opisana osobiście nie dotyczy - gdyby dotyczyła postąpiłabym zgodnie ze swoimi przekonaniem i doświadczeniem. I kompletnie bym się nie przejmowała tym, że plotkarz uzna moje zachowanie za niezgodne z SVsmile
                                                  Swoje stanowisko przedstawiłam zainteresowanej, ale jej do niego nie przekonuję - pytała co ja bym zrobiła, to odpowiedziałam smile A Was zapytałam, co Wy w takiej hipotetycznej sytuacji zrobilibyście - ot tak, dla dyskusji smile
                                                  Podobnie - jeśli przy mnie ów plociuch zacznie wygłaszać swe przemyslenia na temat życia tej pani, to powiem mu, ze nie zycze sobie słuchac plotek i wynurzeń na temat osoby nieobecnej - bez względu na to, czy bedziemy w 4 oczy (raczej mało prawdopodobne) czy tez będzie przy tym wiecej osób.
                          • minniemouse Re: Moje panie - apel 06.05.15, 11:05
                            Koro nie pojmuje, bo ja sie prosto pytam czy ten pan pomawia pania w sposob w jaki uwlacza jej godnosci?, jej dobremu imieniu? a ty zamiast mi jasno odpowiedziec, wymyslasz jakies
                            od rzeczy epistoly, sorry.
                            w zwiazku z czym ja nie moge kontynuowac dyskusji bo nie mam dalej puntku wyjscia.

                            Prawo do prywatności jest dobrem osobistym Minnie. I naruszyć je można także mówiąc o kimś rzeczy prawdziwe obiektywnie, czy subiektywnie

                            i co w zwiazku z tym?

                            Plotkowałaby, choć ciąza jest faktem- zatem informacja jest prawdziwa! Naprawdę tego nie dostrzegasz?

                            a i owszem, dostrzegam, tylko ze wtedy gwizdek jej moga zrobic bo ciaza jest prawda a plotkowanie nie jest zabronione - a to dostrzegasz smile

                            Minnie
                            • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 12:12
                              Plotkowanie jest sprzeczne z norma społeczną Minnie. I owszem z kodeksu karnego gwizdek można byłoby pani zrobić, natomiast cywilnego mogłaby beknąć za naruszenie dóbr osobistych.
                              Nie wiem czego Ty nie rozumiesz: prywatność JEST dobrem osobistym Minnie. Wygłaszanie na czyjś temat swoich przemyśleń nieproszonym jest naruszaniem tego dobra - oczywiście poza wyjątkami.
                              Jasne, ze mało kto leci z tym zaraz do sadu, ale warto mieć świadomość, że tak właśnie JEST.

                              Mam wrazenie, że Ty za plotkowanie uważasz tylko sytuację, gdy ktoś opowiada o kimś nieprawdę. Tymczasem tak nie jest - wnikanie w zyjes osobiste sprawy, gusta itd. i opowiadanie o tym poza plecami jest plotkowaniem także gdy to, o czym się mówi jest prawdą obiektywnie, albo subiektywnie dla obmawiającego.
                              • minniemouse Re: Moje panie - apel 07.05.15, 03:30
                                kora3 napisała:
                                Wygłaszanie na czyjś temat swoich przemyśleń nieproszonym jest naruszaniem tego dobra - oczywiście poza wyjątkami.
                                Jasne, ze mało kto leci z tym zaraz do sadu, ale warto mieć świadomość, że tak właśnie JEST.
                                Mam wrazenie, że Ty za plotkowanie uważasz tylko sytuację, gdy ktoś opowiada o kimś nieprawdę.


                                Koro, dlaczego ty nie potrafisz odpowiedziesz klarownie, jasno, na proste pytanie?

                                wracajac do twoich wynurzen, to Koro dlatego wlasnie chcialam wiedziec czy ow pan zmysla na temat owej pani poniewaz plotka plotce nierowna.
                                Owszem, kazde plotkowanie jest z zasady czynnoscia naganna ale nie kazde, niestety, nadaje sie do zasadzenia nawet z kodeksu cywilnego.

                                Gdyby tak mozna bylo zasadzac za samo tylko plotkowanie, Koro, to sady by byly przepelnione pieniaczami oburzonymi plotkami o nich - a tak nie jest.

                                Wiec powtarzam jeszcze raz - pan, dopoki nie szkaluje dobrego imienia pani lub w inny sposob nie rujnuje jej image'u, moze sobie mowic na jej temat co chce. wolnosc slowa.

                                mniej wiecej dlatego gazety moga bezkarnie wypisywac rozne plotki o celebrytach
                                -o czym ty najlepiej Koro powinnas wiedziec - do momentu, dopoki nie jest to oczywiste klamstwo a wtedy celebryta moze pozwac do sadu za oszczerstwo.
                                dla przykladu, kiedy Kate miala rodzic,
                                domyslow czy jak bedzie dziewczynka to moze nazwa ja Diana?,
                                a wtedy jak to bedzie nie w smak krolowej - bylo co niemiara.
                                I co? i nic, z pewnoscia krolowej takie artkuly byly nie w smak, ale nic na to poradzic nie mogla.
                                Tak samo twoja znajoma, jedynie co moze zrobic to podobnie jak ty, w 4 oczy poprosic pana aby na jej temat nie dyskutowal,
                                ale publiczne opieprzenie bedzie sprzeczne z SV i niezgodne z wolnoscia slowa.
                                no chyba ze na jej temat wreszcie nazmysla.

                                Minnie

                                • kora3 Re: Moje panie - apel 07.05.15, 08:13
                                  Minnie, nadal się nie rozumiemy - rozróżniaj: szkalowanie, oszczerstwo itd. to są sprawy regulowany przez KODEKS KARNY - przestępstwo art. 212 kk - tyle.
                                  Pitolenie na temat kogoś bez szkalowania - KODEKS CYWILNY - naruszenie dóbr osobistych.

                                  Nie wiem dlaczego JA miałabym najlepiej wiedzieć co "gazety" mogą bezkarnie wypisywać - serio. Ja jestem Minnie dziennikarzem prasowym, a nie pisuję w brukowcu. Stad nie zdarzyło mi się pisać nigdy o czyichś prywatnych sprawach, plotkach itd. Zdarzało natomiast o aferach korupcyjnych przykładowo.
                                  Jednakowoż - celebryci TEŻ mają prawo pozywać brukowce - tylko, że tego nie robia, bo tak naprawdę CHCĄ, żeby o nich pisano plotki. To czy chcesz by o Tobie plotkowano w ten czy inny sposób jest WYBOREM. Masz prawo nie chcieć tego i cześć. Nie wiem co tu nie jest klarowne- serio
                                  • minniemouse Re: Moje panie - apel 07.05.15, 09:54
                                    A co, kodeks cywilny nie pozwala na wolnosc slowa Koro? bo na dobra sprawe to kazda rozmowa, zwlaszcza dluzsza, na czyjs temat moze zostac sposobnie obwolana plotkarstwem.

                                    Minnie
                                    • kora3 Re: Moje panie - apel 07.05.15, 10:26
                                      owszem i ?
                                      • minniemouse Re: Moje panie - apel 07.05.15, 21:40
                                        .... powolywanie sie na naruszanie dobr osobistych i kodeks cywilny w sytuacji kiedy
                                        naruszenia tego dobra tak naprawde nie ma, wiec nie da sie udowodnic - jest bez sensu.

                                        Minnie
                                        • kora3 Re: Moje panie - apel 08.05.15, 09:51
                                          Ale dobra nie ma, jak jest?
                                          Zdaje się ze nadal mylnie pojmujesz - za naruszenie dóbr uznając np. szkalowanie. To jest zniesławanie z kk (212). Prawo do prywatności JEST dobrem osobistym
                                          • minniemouse Re: Moje panie - apel 09.05.15, 00:15
                                            kora3 napisała:
                                            Prawo do prywatności JEST dobrem osobistym

                                            wiec jeszcze raz pytam - co w zwiazku z tym, i jak ten pan to jej dobro narusza
                                            ze az mozna podac go do sadu cywilnego? na jakiej podstawie?


                                            Minnie
                                            • kora3 Re: Moje panie - apel 09.05.15, 11:40
                                              Nie sądze, żeby pani zaraz biegła do sadu, ale gdyby chciała, a skoro Ty pytasz ...
                                              Pani mogłaby pozwac pana o naruszenie dóbr osobistych. Bardzo łatwo wykazałaby warunki podstawowe takiego pozwu:
                                              - prawo do prywatności i jej poszanowania sa dobrami osobistymi
                                              - komentowanie cudzego zycia jest poza wyjątkami naruszeniem tych dobr
                                              - naruszenie ich przez pana było bezprawne - pani go o to nie pytała, nie prosiła o opinię, ani pinia ta nie została wydana na potrzeby jakiejś okoliczności n którą pani się zgodziła (np. na potrzeby jej oceny psychologicznej potrzebnej do wykonywania pracy).

                                              To nie ulega wątpliwości Minnie. Teraz pozostawałoby pani tylko dowieść, że owo naruszenie jej dóbr miało dla niej negatywne skutki. Generalne nie jest trudno czegos takiego dowieśćsmile
                                              Pani może np. przedstawić zaświadczenie od psychologa/psychiatry, że wygłaszane opinie pana spowodowały u niej obniżenie poczucia własnej wartości, obmoczenie nastroju, depresję, stres itd. Może też przedstawić świadków np. na to, ze wskutek tych opinii jest postrzegana w otoczeniu gorzej niż dotychczas, spotyka się z ostracyzmem danego otoczenia - to wszystko może zaistnieć Minnie.
                                              Oczywiście - z założenia rzadko ktoś pozywa z racji zwyczajnej plotki, ale wygląda to tak, jak opisałam.
                                              Klasycznym przykładem na takie kłapanie i konsekwencje tegoz to sytuacja, gdy czyjeś dziecko jest adoptowane, ale nie jest to wiedza powszechna i ktoś te tajemnicę "roznosi". Oczywiście - pomijam tu oosby zobowiązane do tajemnicy - personel medyczny, pracowników osrodka adopcyjnego itd. Ot po prostu jakaś sąsiadka się dowiedziała i gada. Znam przypadek pozwania z powodzeniem takowej osoby.

                                              Znam tez inny. Pewna pani w młodości nie była zagazowana religijnie (choć ochrzczona) i wyszła za mąż biorąc ślub cywilny. Małżeństwo się rozpadło, dzieci nie było z niego i drogi byłych małżonków się rozeszły. W pewien czas potem pani się zaangażowała religijnie, podczas jednej z wędrówek o charakterze religijnym poznala mężczyznę, wzięli ślub kościelny i przeniosła się do jego miejsca zamieszkania. Tu silnie zaangażowała się w organizacji katolickiej. W jakiś czas potem, gdy pani była już znana lokalnie katolicka działaczką znalazł się ktoś z jej starych znajomych, kto rozgadywał, że wielka z niej katoliczka, a rozwiedziona itd. To była prawda, ze pani rozwiodła się z pierwszym mężem (czy też on z nią), ale ta informacja spowodowała utrate zaufania do niej otoczenia, w jakim się obracała - wspomnianego katolickiego ruchu. Pani pozwała gadułe i wygrała smile

                                              • minniemouse Re: Moje panie - apel 09.05.15, 23:32
                                                kora3 napisała:
                                                To nie ulega wątpliwości Minnie. Teraz pozostawałoby pani tylko dowieść, że owo naruszenie jej dóbr miało dla niej negatywne skutki. Generalne nie jest trudno czegos takiego dowieśćsmile

                                                jakby bylo tak latwo to, jak pisalam wczesniej, sady zawalone by byly takimi blahymi sprawami.

                                                Pani może np. przedstawić zaświadczenie od psychologa/psychiatry, że wygłaszane
                                                opinie pana spowodowały u niej obniżenie poczucia własnej wartości, obmoczenie
                                                nastroju,
                                                depresję, stres itd. Może też przedstawić świadków np. na to, ze wskutek tych opinii jest postrzegana w otoczeniu gorzej niż dotychczas, spotyka się z ostracyzmem danego otoczenia - to wszystko może zaistnieć Minnie.


                                                najpierw musi to udowodnic. zwlaszcza to "obmoczenie nastroju" wink

                                                Oczywiście - z założenia rzadko ktoś pozywa z racji zwyczajnej plotki

                                                bo jest wrecz niemozliwe do udowodnienia..

                                                Klasycznym przykładem na takie kłapanie i konsekwencje tegoz to sytuacja, gdy czyjeś dziecko jest adoptowane, ale nie jest to wiedza powszechna i ktoś te tajemnicę "roznosi".

                                                a to jest akurat cos w rodzaju "szkalowanie" i "niszczenie dobrego imienia" wiec cos daleko wiecej niz zwykla plotka przy kawie ze znajomymi.

                                                Pani pozwała gadułe i wygrała

                                                wybacz mi Koro ze niedowierzam ze tak wlasnie bylo.
                                                po pierwsze, nawet jesli pan plotkowal na pani temat, to akurat w tym iz pani sie rozeszla byla prawda wiec to nie plotka. musialo byc cos wiecej. musiala byc to jakas celowa nagonka na pania, chcec usuniecia jej (wygryzienia) z jej organizacji, konkretnego urzedu lub jakis inny powod ale zamierzony, czyli premedytacja. dlatego byl sens pozwania do sadu i wygrana sprawa.
                                                Natomiast to co opisujesz Koro w temacie, to wyglada na zwykle ploteczki przy kawie:

                                                Mimo to pan wypowiadał się już kilkukrotnie na temat jej prywatnych spraw w znanym obojgu towarzystwie - zawsze pod jej nieobecność. Nie w formie klasycznego obmawiania, tylko hmmm wyrazajac troskę o nia

                                                Moim zdaniem, pan predestynuje do roli bliskiego przyjaciela owej pani, dlatego "wyraza troske" o nia, ale nigdy w jej obecnosci (zrozumiale).
                                                gra jest raczej przejrzysta: bedac z nia zwierza jej sie, ona jemu nie odplaca sie tym samym (co widzi az nazbyt dobrze) wiec udaje przed pewna grupa ludzi ze sa oboje blisko,
                                                zachowujac sie jakby mial o niej intymne informacje - a nie ma.
                                                ale stad jeszcze daleko do plotek o charakterze wybitnie szkodliwym, nadajacymi sie do jakiegokolwiek sadu Koro.
                                                byc moze pania te wypowiedzi denerwuja raczej wlasnie dlatego iz stwarzaja pozory
                                                zazylosci jakiej nie ma. duzo lepiej by podzialalo lekko, ze smiechem i machnieciem reki wyjasnic:
                                                "echhh, Kowalski to taki typ co zyje zludzeniem ze jest moim wielkim powiernikiem" - i tym predzej by polozyla kres gadaniu niz nerwami i grozbami smile

                                                Minnie
                                                • kora3 Re: Moje panie - apel 10.05.15, 02:53
                                                  minniemouse napisała:
                                                  >
                                                  > jakby bylo tak latwo to, jak pisalam wczesniej, sady zawalone by byly takimi b
                                                  > lahymi sprawami.


                                                  Minnie - sady nie sa zawalone takimi sprawami dlatego, że pozwanie kogoś do sadu poza wyjątkami - kosztuje. Pal licho koszt złożenia pozwu, ale kluczowy jest tu koszt wynajęcia prawnika. Samemu nie mając doświadczenia trudno taki pozew sensownie skonstruować, a prawnik słono sobie za to liczy. Poza tym poza pieniaczami ludzie generalnie nie lubią się "ciągac" po sadach.

                                                  Spraw takich nie jest jednak az tak mało, tylko zwyczajnie - ponieważ nie sa to sprawy znanych ludzi, to się o nich nie słyszy.
                                                  Bardzo wiele takich spraw jest załatwiane pozaprocesowo także.
                                                  Nie brak też ludzi Minnie, którzy korzystając z takich zapisów prawa usiłują po prostu wyłudzić kasę. Najczesciej nie od osoby fizycznej a np. od gazety. Nawet nie wiesz, ile przychodzi do gazet pism przedsadowychsmile - od pełnomocników osób rzekomo poszkodowanych przez nie.
                                                  Najczesciej jest to żadanie przeprosin na łamach oraz jakiejś całkiem niemałej kwotysmile
                                                  I mowię teraz o normalnych gazetach, a nie jakichś plotkarskich czy brukowych.
                                                  Tylko, że takie sprawy naprawdę rzadko trafiają do sadów, bo i tam trafic z założenia nie mają. Ktos po prostu wykonuje próbę - a nuż się uda. Czasem roszczenie jest tak absurdalne, ze prawnik firmowy i reszta mają niezły ubaw Np. jeden gość chciał 100 tys. złotych, ponieważ "rozpoznał się" na zdjęciu stanowiącym ilustrację do pewnego artykułu, którego wydźwięk był istotnie negatywny pod adresem pewnej grupy zawodowej. Wielce było ciekawe w jaki sposób się rozpoznał, bo twarze wszystkich sfotografowanych osób były zamazane, a osobami tymi byli ...dziennikarze, którzy na potrzeby tego materiału zapozowali do tego zdjęcia smile No, ale gość próbował wyłudzić. Gdyby sprawa trafiła do sadu, jak zapowiadał wink, to nie miałby najmniejszych szans na wygraną, za to mógłby mieć nieprzyjemności, bo sad z urzędu byłby zobowiązany zawiadomić prokuraturę o czynie karalnym w postaci próby wyłudzenia znacznej kwoty pieniędzysmile


                                                  >
                                                  > najpierw musi to udowodnic. zwlaszcza to "obmoczenie nastroju" wink

                                                  wiem, Tobie system NIGDY nie poprawiłby na zły wyraz takiego z literówką. smile System by się bałsmile

                                                  > bo jest wrecz niemozliwe do udowodnienia..

                                                  Wręcz przeciwnie - w przypadku plotkarza wielce prawdopodobne jest, iż strona poszkodowana będzie mieć świadków jego plotkarstwa. Dodatkowo w dziesieszych czasach nietrudno byłoby mieć także nagranie jego wywodów.

                                                  > a to jest akurat cos w rodzaju "szkalowanie" i "niszczenie dobrego imienia" wi
                                                  > ec cos daleko wiecej niz zwykla plotka przy kawie ze znajomymi.


                                                  Nie, to nie jest szkalowanie o ile informacja jest prawdziwa. Nie narusza ona także dobrego imienia poszkodowanego, fakt posiadania dziecka adopcyjnego, czy bycia dzieckiem adoptowanym nie jest okolicznością powodującą utrate zaufania publicznego, czy dobrego imienia. Jeśli osoba ją roznoszaca nie była zobowiazana z mocy prawa do jej nieujawniania osobom nieuprawnionym, to z kodeksu karnego nic jej nie zrobisz. Ale z cywilnego - owszem ...

                                                  > wybacz mi Koro ze niedowierzam ze tak wlasnie bylo.
                                                  > po pierwsze, nawet jesli pan plotkowal na pani temat, to akurat w tym iz pani
                                                  > sie rozeszla byla prawda wiec to nie plotka. musialo byc cos wiecej. musiala
                                                  > byc to jakas celowa nagonka na pania, chcec usuniecia jej (wygryzienia) z jej
                                                  > organizacji, konkretnego urzedu lub jakis inny powod ale zamierzony, czyli pre
                                                  > medytacja. dlatego byl sens pozwania do sadu i wygrana sprawa.


                                                  Minnie, jakkolwiek w sądzie intencje mają zazwyczaj znaczenie i jeśli oskarżony, czy pozwany działał z niskich pobudek (np. chęć "wygryzienia" kogoś i zajecia jego miejsca) to przemawia to na jego niekorzyść, to kluczowe znaczenie ma to, jakie realne skutki miało jego działanie dla pokrzywdzonego, czy poszkodowanego.
                                                  Jeśli naraziło te osobę na utrate zaufania publicznego potrzebnego do wykonywania funkcji lub zawodu to raczej ciężko się plotkarzowi wywinąć. Tym bardziej, że opisaną panią nie tylko naraziło to na ww. ale miała ta utrata zaufaie realne dla niej konsekwencje, ponieważ o mało nie straciła pracy (praca zwiazana była z tym ruchem), odsunęli się o niej znajomi z tej organizacji, wyśmiewano jej dziecko chodzące do katolickiej szkoły itd.

                                                  > Natomiast to co opisujesz Koro w temacie, to wyglada na zwykle ploteczki przy k
                                                  > awie:
                                                  >
                                                  Minnie, jestem w podróży, późno już i nie mam siły wymyślać analogicznych tekstów do tych jakie pan troskliwie zapodaje, a prawdziwych z oczywistych przyczyn nie chce ujawniać.
                                                  Nie sa to jednak rzeczy tak błahe, choć pani się do sadu raczej nie wybiera. Po prostu chciałaby, żeby przesiał o niej gadac. Prosila go o to na osobności, ale skoro nie dociera, to moim zdanem najlepiej powiedzieć przy ludziach. Tym bardziej, że jak sama piszesz intencją pana może być stwarzanie pozorów, iż jest z panią w relacji koleżeńskiej bliższej, niż jest. No to się wszyscy dowiedzą, ze nie jest. smile
                  • aqua48 Re: Moje panie - apel 04.05.15, 12:15
                    kora3 napisała:

                    > nie rozmawiamy o TOBIE

                    To po co zdajesz pytanie: "czy WAM byłoby miło"? Zdecyduj się czy oczekujesz nań odpowiedzi czy nie, Koro. Jeśli nie, to zaznacz proszę, że pytanie jest retoryczne.

                    > ze nie mamy żadnego także wynikającego z SV obowiązku tolerować nie pasującego nam za
                    > chowania innych

                    Tak, ale zgodnie z s-v nie mamy prawa pouczać ani wychowywać innych dorosłych osób. Jeśli czyjeś publiczne zachowanie mi nie odpowiada, uważam, że jest we mnie wymierzone, to zgodnie z -sv wychodzę, a nie.
                    • kora3 Re: Moje panie - apel 04.05.15, 13:19
                      Zupełnie się nie zgadzam Aquo. Mamy prawo reagować na naruszanie naszych dóbr, także przez zwrócenie komuś uwagi. To nie jest POUCZANIE tylko stwierdzenie faktu, że sobie naruszania tych dóbr nie zyczymy
                      • aqua48 Re: Moje panie - apel 04.05.15, 13:45
                        kora3 napisała:

                        > Zupełnie się nie zgadzam Aquo. Mamy prawo reagować na naruszanie naszych dóbr,
                        > także przez zwrócenie komuś uwagi.

                        W cztery oczy. Nie publicznie. A jeśli ktoś nie reaguje to kończymy z nim znajomość. Publicznie uwagi się nie zwraca.
                        • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 09:35
                          aqua48 napisała:
                          >
                          > W cztery oczy. Nie publicznie. A jeśli ktoś nie reaguje to kończymy z nim znajo
                          > mość. Publicznie uwagi się nie zwraca.


                          Mam odmienne zdanie Aquo i zostanę przy nim smile

                          Natomiast powiem Ci, że bardzo lubię Twoje kategoryczne stwierdzenia typu "wychodzi się", "konczy się znajomośc" i bardzo chciałabym zobaczyć jak W PRAKTYCE to robisz - serio smile
                          Kolejny raz mam wrazenie, że brak ci zwyczajnie ... wyobraźni. Nie wszyscy mają wąskie grono znajomych, których zapraszają do domu i są przez nich adekwatnie zapraszani, z którymi to znajomymi można ochłodzić stosunki poprzez wymawianie się od wspólnych spotkań itd. Bywa, ze ludzie spotykają kogoś w miejscach publicznych z racji tego, że należy on do grona znajomych jego znajomych. jak należy "skończyć taka znajomość" podejść do typa i powiedzieć "kończe z toba znajomość"smile ? Nie bywać tam gdzie może być taka osoba, czyli w sumie nigdzie gdzie się dotychczas bywało? Poprosze o konkretne przykłady praktycznego wprowadzenia Twoich teorii w życie smile
                          • aqua48 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 10:15
                            kora3 napisała:

                            > Natomiast powiem Ci, że bardzo lubię Twoje kategoryczne stwierdzenia typu "wych
                            > odzi się", "konczy się znajomośc" i bardzo chciałabym zobaczyć jak W PRAKTYCE t
                            > o robisz - serio smile

                            Normalnie, mówię, przepraszam, czas na mnie i wychodzę. Co w tym dziwnego? Znajomość kończę tylko odkłaniając się dotychczasowemu znajomemu. W miejscu publicznym nie wdaję się w pogawędki, nie wysłuchuję jego opowieści, sama nie opowiadam. Na zaczepki nie reaguję.
                            Ostatnio w taki sposób zerwałam znajomość ze spotykaną często panią, która zaczęła rozpowszechniać informacje na temat prywatnego życia mojej sąsiadki. Nie wchodzę w to czy prawdziwe, czy nie. Nie mam po prostu ochoty z tą osobą więcej rozmawiać.
                            Zazwyczaj Koro, inne osoby w towarzystwie widzą, że coś jest na rzeczy i potrafią taką osobę też potraktować chłodno i ukrócić jej zachowanie choćby zmieniając temat rozmowy na neutralny, albo mówiąc wprost, że dość już plotek na dzisiaj. No chyba, że znowu wchodzi w grę specyfika zawodowa i w towarzystwie dziennikarzy jest inaczej.
                            A jeśli łączą mnie z taką osobą relacje zawodowe utrzymuję rozmowy wyłącznie na tematy zawodowe, inne tematy ucinając w zarodku - "skupmy się na tym co musimy omówić i uzgodnić". To jest na prawdę bardzo proste Koro.



                            • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 10:26
                              Mam Aquo pytanie: czy Ty masz problemy z pamięcią?
                              Pytam serio, bo wielokroć na różne uwagi podkreślałam, że moje prywatne grono znajomych nie składa się nawet w większość z dziennikarzy. Tych dziennikarzy tu nie ma wielu, wiec ZNAMY się w miare wszyscy, ale niekoniecznie zaraz wszyscy spotykamy prywatnie.

                              Mowa o niebranzowym, a towarzyski gruncie Aquo. Nie znam specfikli Twego otoczenia prywatnego, ale sądzę, ze potrafisz sobie wyobrazić sytuację, gdy spotykasz jakieś osoby, z którymi się nie umawiasz i nie jesteś blisko - nie zwierasz się, nie zapraszasz do domu itd. ale znasz, b to znajomy znajomych i widujesz się z taką osobą. Rozmawiając z nią gadasz na tematy ogólne, o pierdołach itd.

                              To co piszesz - ucinanie plotkarskiego tematu jest oczywistością Aquo, ale NIE JEST izolowaniem się od plotkarza. Zyskujesz to, że DO CIEBIE nie plotkuje, bo już wie, że nie jesteś wdzięcznym słuchaczem, ani gadaczem, ALE plotkuje na ogół nadal.
                              Ja pytałam jak zrywasz znajomość, a nie jak nie włączasz się w plotki smile
                              • aqua48 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 10:44
                                kora3 napisała:

                                > Mam Aquo pytanie: czy Ty masz problemy z pamięcią?

                                Uprzejmie informuję, że nie mam problemów z pamięcią Koro, a na moje zdziwienie, że opisujesz sytuacje dla mnie niecodzienne i dziwne odpowiadałaś na forum parę razy, że taką masz specyfikę zawodu i że w Twoim otoczeniu to sytuacje całkiem normalne. Stąd moje przypuszczenie.

                                > Mowa o niebranzowym, a towarzyski gruncie Aquo.
                                > Rozmawiając z nią gadasz na tematy ogólne, o pierdołach itd.

                                Nie, Koro jeśli chcę uciąć, zakończyć, albo mocno ochłodzić znajomość z taka osobą - NIE rozmawiam z nią i NIE poświęcam jej czasu po prostu. Znajduję sobie w towarzystwie innych rozmówców. A w sytuacji kiedy decyduję się na kompletne zerwanie znajomości pytam podczas zapraszania mnie czy ta i ta osoba będzie obecna i mówię, że wobec tego z przykrością muszę odmówić..
                                Parę razy też sama byłam pytana czy ktoś z kim spotkanie byłoby niemiłe (nie chodziło o plotkarza) będzie u mnie w tym samym czasie co mój inny gość. Starałam się wówczas zorganizować dwa odrębne spotkania jeśli zależało mi na obecności obu osób.

                                > Zyskujesz to, że DO CIEBIE nie plotkuje, bo
                                > już wie, że nie jesteś wdzięcznym słuchaczem, ani gadaczem, ALE plotkuje na ogó
                                > ł nadal.

                                Ależ Koro - nadal nie rozumiesz tego o czym piszę w tym wątku - że NIE JESTEŚ W STANIE zmienić cudzego charakteru i przyzwyczajeń? Ani wpłynąć na innych aby zachowywali się zgodnie z TWOIMI oczekiwaniami? Możesz tylko staranniej dobierać znajomych i otaczać się wyłącznie nie plotkującymi.
                                • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 11:20
                                  aqua48 napisała:
                                  >
                                  > Uprzejmie informuję, że nie mam problemów z pamięcią Koro, a na moje zdziwienie
                                  > , że opisujesz sytuacje dla mnie niecodzienne i dziwne odpowiadałaś na forum pa
                                  > rę razy, że taką masz specyfikę zawodu i że w Twoim otoczeniu to sytuacje całki
                                  > em normalne. Stąd moje przypuszczenie.


                                  Ale tam te sytuacje były związane z zawodem - np. fakt, że mój służbowy numer jest powszechnie dostępny - na stronie internetowej oraz w gazecie.
                                  >
                                  > Nie, Koro jeśli chcę uciąć, zakończyć, albo mocno ochłodzić znajomość z taka os
                                  > obą - NIE rozmawiam z nią i NIE poświęcam jej czasu po prostu. Znajduję sobie w
                                  > towarzystwie innych rozmówców. A w sytuacji kiedy decyduję się na kompletne ze
                                  > rwanie znajomości pytam podczas zapraszania mnie czy ta i ta osoba będzie obecn
                                  > a i mówię, że wobec tego z przykrością muszę odmówić..


                                  Aquo, WCZESNIEJ nim zorientujesz się, ze to plotkarz rozmawiasz na tematy ogólne i o pierdołach ...
                                  Gdy się zorientujesz - nie rozmawiasz - ok.
                                  Ale co do zapraszania - toż napisałam Ci - nie wszystkie spotkania towarzyskie sa "proszone". Taka osobe możesz spotkać przypadkiem w gronie znajomych - pytałam jak można FIZYCZNIE się izolować.

                                  > Parę razy też sama byłam pytana czy ktoś z kim spotkanie byłoby niemiłe (nie ch
                                  > odziło o plotkarza) będzie u mnie w tym samym czasie co mój inny gość. Starałam
                                  > się wówczas zorganizować dwa odrębne spotkania jeśli zależało mi na obecności
                                  > obu osób.


                                  Jak wyżej ...

                                  >
                                  > Ależ Koro - nadal nie rozumiesz tego o czym piszę w tym wątku - że NIE JESTEŚ W
                                  > STANIE zmienić cudzego charakteru i przyzwyczajeń? Ani wpłynąć na innych aby z
                                  > achowywali się zgodnie z TWOIMI oczekiwaniami? Możesz tylko staranniej dobierać
                                  > znajomych i otaczać się wyłącznie nie plotkującymi.


                                  A Ty znowu swoje Aquo...
                                  Przepraszam, ale powownie o tym wspomnę - chyba cierpisz na brak wyobraźni.
                                  Ja doskonale potrafie sobie wyobrazić kogoś, kto ma wąskie grono znajomych, z którymi spotyka się np. dwa razy w miesiącu po uprzednim zaproszeniu wzajemnym - czy umówieniu się. I tu zgodze się - da się osobę plotkujaca po prostu ze swego życia wyeliminować - nie zapraszać, nie przyjmować zaproszeń, zastrzec innym, że jeśli taka osoba będzie to nas nie będzie i finał.

                                  Ale są ludzie mający szersze grono znajomych na różnym poziomie znajomości - zrozum to. Nie sposób sobie w takiej sytuacji twoim wzorem "starannie dobierać" - bo NIE DOBIERASZ - poznajesz kogoś kto jest znajomym znajomego - zwyczajnie. Nie zwierzasz mu się, nie zapraszasz go, nie jesteś przezeń zapraszana, ALE nierzadko osobe te spotykasz PRZYPADKIEM. Przykład? Proszę bardzo: ostatnio umówiłam się z koleżanka na kawę w kawiarni. Zwyczajne spotkanie, nie jakies poufne sprawy. Przychodzę, ona już jest, a przy stoliku obok siedzi grupa znajomych mi ludzi - czesc cześc i zapraszają do swego stolika nas obie. Można odmówić, ale przecież niekoniecznie trzeba. Kolezanka poznaje to znane mnie grono - czy ona ich jakos selekcjonuje? No nie, przecież nawet ich jeszcze nie zna - znajomi koleżanki. A jeśli wśród nich byby ktoś, kto jej do gustu z dowolnej przyczyny nie przypadłby, to czy można byłoby powiedzieć ze "nie dobiera sobie starannie znajomych"?
                                  • aqua48 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 11:38
                                    kora3 napisała:

                                    > Ale tam te sytuacje były związane z zawodem.

                                    Dla mnie absolutnie nie jest czytelne które sytuacje są związane z Twoim zawodem, a które nie.

                                    > Ale co do zapraszania - toż napisałam Ci - nie wszystkie spotkania towarzyskie
                                    > sa "proszone". Taka osobe możesz spotkać przypadkiem w gronie znajomych - pytał
                                    > am jak można FIZYCZNIE się izolować.

                                    Odpowiedziałam Ci już - jeśli ją znasz - nie podejmujesz rozmowy z tą osobą, nie zagadujesz jej. W gronie wielu osób to jest akurat łatwe.
                                    A gdy osoba zaczyna snucie plotek - tak samo jak tete-a-tete zmieniasz temat, albo żegnasz się, mówiąc, że musisz już iść.

                                    > [i]> Ależ Koro - nadal nie rozumiesz tego o czym piszę w tym wątku - że NIE
                                    > JESTEŚ W STANIE zmienić cudzego charakteru i przyzwyczajeń? Ani wpłynąć na innych
                                    > aby zachowywali się zgodnie z TWOIMI oczekiwaniami?


                                    > Ale są ludzie mający szersze grono znajomych na różnym poziomie znajomości - zr
                                    > ozum to. Nie sposób sobie w takiej sytuacji twoim wzorem "starannie dobierać" -
                                    > bo NIE DOBIERASZ - poznajesz kogoś kto jest znajomym znajomego - zwyczajnie.

                                    Owszem Koro i w takiej sytuacji jest taka możliwość. Wystarczy z niej korzystać.

                                    > osobe te spotykasz PRZYPADKIEM. Przykład? Proszę bardzo: ostatnio umówi
                                    > łam się z koleżanka na kawę w kawiarni. Zwyczajne spotkanie, nie jakies poufne
                                    > sprawy. Przychodzę, ona już jest, a przy stoliku obok siedzi grupa znajomych mi
                                    > ludzi - czesc cześc i zapraszają do swego stolika nas obie. Można odmówić, al
                                    > e przecież niekoniecznie trzeba.

                                    No właśnie i tu jest pole do podjęcia decyzji - czy mówisz towarzystwu - dziękuję bardzo, innym razem, czy zgadzacie się obie - ale Ty ryzykujesz wciągnięcie koleżanki być może w niemiłą sytuację, jeśli nie znasz sama wszystkich osób i nie możesz za nie ręczyć, że będą odpowiednimi towarzyszami rozmowy i spotkania.

                                    >Kolezanka poznaje to znane mnie grono - czy on
                                    > a ich jakos selekcjonuje?

                                    To na TOBIE Koro leży obowiązek selekcji towarzystwa do którego koleżankę wprowadzasz i także odwrotnie - decyzji czy chcesz TĘ koleżankę przedstawić towarzystwu znanemu już wcześniej.

                                    >A jeśli wśród nich byby ktoś, kto jej do gustu z dowolnej przyczyny
                                    > nie przypadłby, to czy można byłoby powiedzieć ze "nie dobiera sobie starannie
                                    > znajomych"?

                                    Jeśli spotykałaby się z tą osobą nadal, to owszem, tak. I powiem więcej, najczęściej już podczas pierwszego spotkania z kimś przypadkowym na ogół wiadomo czy znajomość chce się podtrzymywać, czy nie.
                                    • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 12:05
                                      Nadal się nie rozumiemy Aquo - przypuszczam, ze wynika to z innych że tak powiem relacji każdej z nas z otoczeniem.
                                      Weźmy podany przeze mnie przykład - skoro nie widzę problemu by się przysiąść do wspomnianego towarzystwa, to znaczy, że nie ma w nim osoby, której ja z tej czy innej przyczyny nie toleruje jako swego znajomego - to raczej jasne. ALE w takim załóżmy 10 -osobowym gronie są ludzie znani mi lepiej i mniej. Zatem "reczyć" to ja mogę za te, co je znam dobrze, natomiast o tych znanych mniej mogę powiedzieć tyle, że nie miałam dotychczas powodu, by nie chcieć z nimi znajomości. Zatem nie mogę ręczyc ze wśród tych mniej mi znanych nie ma np. plotkarza. Może jest tylko mnie dotychczas, widząc się ze mną 2 x w życiu jako plotkarz nie dał się poznać. Zgodzisz się?
                                      Ktos kto zawiera liczne znajomości na zasadzie "poznaj mego znajomego" i potem taką poznaną osobe spotyka PRZYPADKIEM nie może reczyc za takie osoby, jak za swoich przyjaciół np. Opiera się zatem tylko na swoim wrazeniu, że ktoś jest ok, a ono z różnych przyczyn może być mylne, bo się taka osobe mało zna zwyczajnie.
                                      • aqua48 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 12:13
                                        kora3 napisała:

                                        > załóżmy 10 -osobowym gronie są ludzie znani mi lepiej i mniej. Zatem "rec
                                        > zyć" to ja mogę za te, co je znam dobrze, natomiast o tych znanych mniej mogę p
                                        > owiedzieć tyle, że nie miałam dotychczas powodu, by nie chcieć z nimi znajomośc
                                        > i. Zatem nie mogę ręczyc ze wśród tych mniej mi znanych nie ma np. plotkarza.

                                        Nie ręczysz - nie przysiadasz się z kimś. Możesz przysiąść się sama na własną odpowiedzialność. Proste. Bo jeśli plotkarz byłby, a osoba z którą jesteś plotek nie znosi, to może mieć całkiem uzasadnione do CIEBIE pretensję, że znalazła się w takim towarzystwie.

                                        > Ktoś kto zawiera liczne znajomości na zasadzie "poznaj mego znajomego".

                                        Jest sam sobie winien za brak odpowiedniego doboru towarzystwa.
                                        Ale poza tym, nie ma żadnego obowiązku kontynuowania takich przypadkowych znajomości Koro.
                                        • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 12:28
                                          Krecimy się w kołko Aquo sad
                                          Co ty z tym kontynuowaniem znajomości? Dla mnie kontynuowanie to UMAWIANIE się z taka osoba, kontakt staly itd. Nie uważam powiedzenia komus znanemu jako znajomy znajomego "czesć" czy też odpowiedzi na owo za kontynuowane znajomości - serio.
                                          Od groma znam tak ludzi - poznaje kogos jako kolege kolegi, znajoma koleżanki, szefa kumpla i bywa czasem te osoby spotkam np. na jakiejś imprezie masowe i zamieniam kilka słow. To jest kontynuowanie znajomości?

                                          Tego typa obmawiającego panią - także tak znam. Poznałam go przez wspólnego naszego kolegę, na wystawie. Potem okazało się ze zna on także kilkoro moich innych znajomych dalszych i bliższych. W ten sposób typa znam z rok. Nie wiedziałam, że jest plotą! Jak się gdzieś spotkaliśmy przypadkiem w pubie, czy na imprezie jakiejś, to zamienialiśmy parę słow, że ladna pogoda, albo nie, fajna impreza itd. Nie uważam, zebym podtrzymywała znajomość z nim, a on ze mną - ot znamy się w zasadzie z widzenia, choć przynajmniej kilka razy zdarzało nam się np. siedzieć przy jednym stole. Ja przyszłam spotkać się z X i gronem wspólnych znajomych, a on z Y i tym gronem, a że X i Y to także dobrzy znajomi, wiec ...
                                          • aqua48 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 12:38
                                            kora3 napisała:

                                            > Krecimy się w kołko Aquo sad
                                            > Co ty z tym kontynuowaniem znajomości? Dla mnie kontynuowanie to UMAWIANIE się
                                            > z taka osoba, kontakt staly itd. Nie uważam powiedzenia komus znanemu jako znaj
                                            > omy znajomego "czesć" czy też odpowiedzi na owo za kontynuowane znajomości - se
                                            > rio.

                                            Przecież pisałam już o tym. Czytasz selektywnie. Odkłanianie się to nie kontynuowanie znajomości. Wdawanie się w rozmowy, nawet luźne typu ładna pogoda, interesująca wystawa już tak. Mówisz zdawkowo dzień dobry i na jednym oddechu, przepraszam mam się tu z kimś spotkać i idziesz dalej.

                                            Ja przyszłam spotkać się z X i gronem wspólnych znajo
                                            > mych, a on z Y i tym gronem, a że X i Y to także dobrzy znajomi, wiec ...

                                            Więc Koro - brak selekcji towarzyskiej...Ale i na to jest ratunek. Odkłaniasz mu się tylko i jak pisałam wyżej zwracasz się z rozmową do innej osoby/innych osób.
                                            • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 13:00
                                              Ależ działając w ten sposób Aquo, nie poznałabym wielu swietnych ludzi, którzy teraz sa moimi bliskimi znajomymi smile
                                              Dlaczego mam ucinac jakąś pogawedke o pogodzie z kims sympatycznym , miłym i fajnym. bo MOZE się okazac np. plociuchem, albo psychopatą lepiej?
                                              No to jak się okaze, to wówczas nie będę z nim gadać i przestawać
                                              • aqua48 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 13:15
                                                kora3 napisała:

                                                > Dlaczego mam ucinac jakąś pogawedke o pogodzie z kims sympatycznym , miłym i fa
                                                > jnym. bo MOZE się okazac np. plociuchem, albo psychopatą lepiej?

                                                A ktoś Ci tak Koro radzi? Bo ja mówiłam o ucinaniu rozmowy z kimś kto JUŻ SIĘ OKAZAŁ plotkarzem, czy osobą z którą utrzymywać znajomości nie ma się ochoty.




                                                • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 13:28
                                                  a no to oczywste Aquo... tylko nadal nie mogę takiej osoby wyeliminować z ze tak powiem przestrzeni publicznej
                                                  • aqua48 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 13:45
                                                    kora3 napisała:

                                                    > a no to oczywste Aquo... tylko nadal nie mogę takiej osoby wyeliminować z ze ta
                                                    > k powiem przestrzeni publicznej

                                                    A po co i z jakiej racji miałabyś ją "eliminować z przestrzeni publicznej"? Jeśli nie jesteś mordercą na zlecenie Koro?
                                                  • kora3 Re: Moje panie - apel 06.05.15, 14:02
                                                    Mam na myśli skuteczne izolowanie się od niej smile
                                                    Jeśli ma się z nią wspólnych znajomych, zawsze można ją przypadkowo spotkać w ich gronie - można nie rozwijać zadnego tematu z nia, a także nie odzywac się do niej , ale izoloac się całkiem nie ma sposobu
                                    • aqua48 A propos selekcji towarzystwa 06.05.15, 12:07
                                      Jeszcze słówko na temat s-v.
                                      Znajomości ma się na rozmaitych poziomach i w różnych rejestrach. Dobrze jest NIE MIESZAĆ tych wszystkich znajomych ze sobą, ale utrzymywać kontakty z nimi oddzielnie. To w dużej mierze zapomniana już sztuka, należąca do zasad savoir-vivre, odpowiedniego doboru towarzystwa, tak zwanego układania stołu. Czyli zapraszania łącznie i usadzania razem nie wszystkich jak leci, tylko tych osób, które będą się ZE SOBĄ dobrze czuły i miały wspólne tematy do rozmowy. Po to, żeby w towarzystwie nie zalegało milczenie, znudzenie, jedna osoba nie zagadywała innych, ani nie wprowadzała ich w konsternację i konieczność szybszego pożegnania się swoim zachowaniem.
                                      Dlatego unikamy zapraszania jednocześnie cioci zakonnicy i rubasznego szwagra oraz jednego piętnastolatka i dziesięciorga pięćdziesięciolatków. Trzech osób z długim jęzorem, chlapiących bez zastanowienia co im w duszy gra, czy co tam posłyszeli przypadkiem, wraz z parą ceniącą sobie dyskrecję. I dlatego też przypadkowe przysiadanie się z kimś nieznajomym innym ludziom, do towarzystwa spotkanego w kawiarni może być złą decyzją.
                                      • kora3 Re: A propos selekcji towarzystwa 06.05.15, 12:18
                                        Ależ masz rację Aquo - tylko znów piszesz o zapraszaniu, czyli sytuacji niejako kontrolowanej.
                                        Rzadką jest opcja, byś poznała na swych urodzinach kogoś, kto zdecydowanie nie pasuje do reszty...Bo przecież zapraszasz na nie i wiesz kogo. No, może się zdarzyć, że ktoś zaproszony z os. tow. przyjdzie z nieznaną Ci osobą, która nijak ma się do reszty, ale tego już raczej nie przewidzisz.

                                        Ja cały czas mowię o sytuacjach, w których poznajesz ludzi PRZYPADKOWO. Wiadomo, że gdyby przy tamtym kawiarnianym stoliku siedzieli licealiści z którymi miewam warsztaty i znamy się, to nie przysiadałabym się do nich z kolezanka. Bo to sa osoby w wieku młodszym niż jej dzieci, z którymi niekoniecznie miałaby wspólny temat. ALE nie widze nic zdrozneg w tym, że przysioadłyśmy się do znajomych mni ludzi w wieku do naszego +- zbliżonym, których ja znam także towarzysko, a nie zawodowo.
                                        • aqua48 Re: A propos selekcji towarzystwa 06.05.15, 12:31
                                          kora3 napisała:

                                          > Ależ masz rację Aquo - tylko znów piszesz o zapraszaniu, czyli sytuacji niejako
                                          > kontrolowanej.

                                          Nie Koro, piszę też o przyjmowaniu zaproszenia - sytuacji jak najbardziej kontrolowanej.

                                          > Ja cały czas mowię o sytuacjach, w których poznajesz ludzi PRZYPADKOWO.
                                          > ALE nie widze nic zdrozneg w tym, że przysioadłyśmy się do znajomych
                                          > mni ludzi w wieku do naszego +- zbliżonym, których ja znam także towarzysko, a
                                          > nie zawodowo.

                                          To, że Ty Koro nie widzisz, nie oznacza, że taka sytuacja nie może rodzić problemów. I nie, nie ma w tym nic zdrożnego, może, choć nie musi, natomiast to być kłopotliwe - choćby własnie z powodu nie znajomości wszystkich obecnych osób. A przede wszystkim koleżanka z którą się umówiłaś może mieć do Ciebie słuszny żal, że nie zechciałaś jej poświęcić całego swego czasu, tylko zdecydowałaś się dosiąść do innych swoich znajomych, którzy choć dla ciebie fajni, mogą dla niej być zupełnie nieciekawi.
                                          Trochę tak, jakbyś podczas spotkania z nią odbierała co chwilę rozmowy telefoniczne z innymi osobami.
                                          • kora3 Re: A propos selekcji towarzystwa 06.05.15, 13:09
                                            Nie, no nie porozumiemy się Aquo, bo zyjemy w innych swiatach po prostu.
                                            Gdyby kolezanka miała do mnie jakąś konkretną sprawę, to najpewniej nie umawiałabym się z nią w miejscu, gdzie mogę spotkać JAKICHKOLWIEK znajomych Aquo. Pewnie zatem spotkałybyśmy się u mnie, albo u niej w domu.
                                            A to dlatego, że dla mnie sytuacja,w której an czyjes pytanie "mogę się przysiąść" jestem zmuszona odmówić możliwości jest niekomfortowa. Owszem, zdarza mi się czasem, ale wówczas, gdy rozmawiam na mieście zawodowo. Wówczas mówię "Sorry, mam służbowe spotkanie. Zapraszam do stolika, gdy skończymy z panem/pania". Natomiast w prywatnej sytuacji czułabym się niezręcznie odmawiając komuś znajomemu możliwości zajecia miejsca przy nas, dlatego żadnych poufnych, czy prywatnych spraw z osobami znanymi towarzysko nie omawiam w miejscach publicznych.

                                            Pomijając jednak to, to nie wiem skad masz przekonanie, że kolezanka została niejako przeze mnie zmuszona do dosiadania się do tego towarzystwa.Przecież to z nią się umówiłam, nie w żadnej ważnej sprawie, ale to nie jest istotne. Zatem byłabym bardzo niegrzeczna decydując za nią, ze dosiądziemy się do MOICH znajomych. Kolezanka wyraziła aprobatę na zaproszenie do tamtego stolika.

                                            Nie wiem co takiego mogło kolzance "grozic" w związku z poznaniem paru nowych osob smile
                                            • aqua48 Re: A propos selekcji towarzystwa 06.05.15, 13:24
                                              kora3 napisała:

                                              > dla mnie sytuacja,w której an czyjes pytanie "mogę się przysią
                                              > ść" jestem zmuszona odmówić możliwości jest niekomfortowa.

                                              To Twój osobisty problem, całkowicie niezależny i niezwiązany z s-v.

                                              > w prywatnej sytuacji czułabym się niezręcznie odmawiając komuś znajomem
                                              > u możliwości zajecia miejsca przy nas

                                              Dla mnie to zupełnie normalne, że spokojnie można odmówić. Wręcz przeciwnie takie "przysiadanie się" uważam za mało grzeczne i nie na miejscu. Ani nie zapraszałabym kogoś znajomego będącego w towarzystwie, ani tym bardziej nie pytałabym będąc w czyimś towarzystwie czy możemy się przysiąść do cudzego stolika. Co innego gdy między sąsiednimi stolikami zostaje nawiązana rozmowa, i widać od razu, że oba towarzystwa mają szansę na wspólne i miłe spędzenie czasu.

                                              > Kolezanka wyraziła aprobatę na zaproszenie do tamtego stolika.

                                              Wcześniej nie było o tym mowy.

                                              > Nie wiem co takiego mogło kolzance "grozic" w związku z poznaniem paru nowych o
                                              > sob.

                                              Mogłaby się niekomfortowo czuć w takiej sytuacji? Bo liczyła na spotkanie i rozmowę innego typu?

                                              • kora3 Re: A propos selekcji towarzystwa 06.05.15, 13:33
                                                aqua48 napisała:
                                                >
                                                > To Twój osobisty problem, całkowicie niezależny i niezwiązany z s-v.


                                                Dlaczego uważasz, ze to jest problem? smile
                                                >
                                                >
                                                > Dla mnie to zupełnie normalne, że spokojnie można odmówić. Wręcz przeciwnie tak
                                                > ie "przysiadanie się" uważam za mało grzeczne i nie na miejscu.


                                                ja również uważam, że takie pytanie jest nie na miejscu, bo niezależnie od chęci raczej trudno w sposób miły powiedzieć w tej sytuacji "nie".


                                                > > Kolezanka wyraziła aprobatę na zaproszenie do tamtego stolika.
                                                >
                                                > Wcześniej nie było o tym mowy.


                                                Sądziłam, ze to raczej oczywiste
                                                >
                                                >
                                                > Mogłaby się niekomfortowo czuć w takiej sytuacji? Bo liczyła na spotkanie i roz
                                                > mowę innego typu


                                                To przecież mogła powiedzieć mnie, że nie chce się przysiadać do tamtych. Skoro ochoczo się zgodziła, to raczej nie czuła się niekomfortowo
                                                >
    • claratrueba Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 29.04.15, 06:21
      Zwracać uwagi przy innych nie powinna. W stawianie w niekomfortowej syt. ludzi, którzy nic nie są winni zachowania "pana troskliwego".
      Natomiast powinna natychmiast skończyć swoją działalność powiernika czyli "nie mieć czasu dla wysłuchiwania zwierzeń". Wyrażanie troski przez owego pana jest formą rewanżu za jej troskę o jego sprawy. Niektórzy tak mają- uważają, że skoro ktoś angażuje się w ich sprawy to oznacza, że generalnie akceptuje angażowanie się innych w sprawy, które ich nie dotyczą.
      Tym bardziej, że pan o swoich problemach mówi wszem i wobec więc brak jej porad dużej różnicy nie zrobi.
    • mozambique Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 29.04.15, 09:46
      to raczej temat powinien brzmeic odwrotnie " dwustronna przyjaźń, jednostronne gadanie"
    • czoklitka Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 29.04.15, 16:47
      ten pan to najwyraźniej lubi sobie pogadać, może nawet lubi być w centrum uwagi otoczenia... ja bym mu przypaliła publicznie.
    • hybriska Re: Jednostronna przyjaźń, dwutronne gadanie 29.04.15, 17:11
      Jedyne na co bym się zdobyła to rozmowa 1na 1 i takie przedstawienie sprawy, w skrócie:

      "Słuchaj, zauważyłam, że część znajomych opacznie rozumie moją prywatną sytuację i nadinterpretuje pewne szczegóły z mojego życia tworząc mylny obraz.... [teatralna pauza i znaczące spojrzenie]...
      Czuje się nieswojo, gdy moja prywatna sytuacja jest omawiana i dyskutowana bez mojej obecności. Dlatego prosiłabym, żebyś był wyczulony na tę moją prośbę w gronie naszych znajomych."

      Jeśli sytuacja powtarzałaby się - a napisałaś, że Pani już wprost zwracała uwagę - rozluźniłabym kontakty i dyskutowała z tym Panem tylko o pogodzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja